1996.08.14 Wisła Kraków - Odra Wodzisław 0:0

Z Historia Wisły

1996.08.14, I Liga, 5. kolejka, Kraków, Stadion Wisły,
Wisła Kraków 0:0 (0:0) Odra Wodzisław
widzów: 4.000
sędzia: Zbigniew Przesmycki z Łodzi
Bramki
Wisła Kraków
3-5-2
Artur Sarnat
Grafika:Zk.jpg Jacek Matyja
Bogdan Zając
Marcin Pasionek
Wiktor Sydorenko
Łukasz Surma
Krzysztof Łętocha grafika: Zmiana.PNG (46’ Tomasz Kulawik)
Dariusz Marzec grafika: Zmiana.PNG (46’ Grzegorz Pater)
Jarosław Giszka grafika: Zmiana.PNG (70 Waldemar Dzierżanowski)
Armand Guy Feutchine
Janusz Świerad

trener: Henryk Apostel
Odra Wodzisław
3-5-2
Paweł Primel
Mirosław Staniek
Tomasz Sosna Grafika:Zk.jpg
Piotr Sowisz
Roman Skorupa Grafika:Zk.jpg grafika: Zmiana.PNG (46’ Andrzej Jasiński I)
Mirosław Szwarga grafika: Zmiana.PNG (81’ Andrzej Sala)
Piotr Jegor
Ryszard Wieczorek
Jacek Polak
Krzysztof Zagórski
Jan Woś grafika: Zmiana.PNG (85’ Hubert Szewczyk)

trener: Marcin Bochynek

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy
Bilet meczowy
Bilet meczowy

Relacje prasowe

Dziennik Polski. 1996, nr 190 (14/15 VIII) = nr 15856

Z piłkarzami I ligi spotykamy się już dzisiaj. O godz. 17 w Krakowie Wisła grać będzie z innym beniaminkiem - Odrą Wodzisław. Goście są na 7. miejscu w tabeli, mając o 1 punkt więcej od krakowian. Wygrali 2 mecze i 2 przegrali, ostatnio u siebie z Lechem 1-2. - Przygotowujemy się tak, jak zwykle do każdego spotkania - mówi kierownik zespołu „Białej Gwiazdy” Kazimierz Antkowiak. - Ważne, że nie ma kontuzji i konto absencji za kartki jest czyste. Trener Henryk Apostel oglądał ostatni występ Odry i przygotowuje odpowiednią taktykę. Nie wyobrażam sobie, by nie walczyć o 3 punkty. Byliśmy ich tak blisko w Chorzowie, brakło tylko 6 minut i z przypadkowej akcji pudło wyrównanie dla gospodarzy. Postaramy się teraz nie zawieść swych kibiców. W składzie nie ma żadnych zmian, Kaliciak nadal za granicą. Szkoda że nie doszło do porozumienia w sprawie transferów Hajduka i Dudy. Wydawałoby się, że tak blisko położone kluby powinny się dogadać, a jednak...

Dziennik Polski. 1996, nr 191 (16 VIII) = nr 15857

Szkoleniowcy nie grają Wisła - Odra Wodzisław 0-0 Sędziował Zbigniew Przesmycki z Łodzi, żółte kartki: Matyja, Skorupa, Sosna, widzów 3 tys., WISŁA: Sarnat- Matyja, Zając, Pasionek - Sydorenko, Surma, Łętocha (46 Pater), Marzec (46 Kulawik), Giszka 70 (Dzierżanowski) - Świerad, Feutchine. ODRA: Primel - M. Staniek, Sosna, Sowisz - Szwarga (81 Sala), Skorupa, Jegor, Wieczorek, Polak - Woś (85 Szewczyk), Zagórski. Po niezłym występie w Chorzowie przeciwko Ruchowi liczono, że krakowianie zdobędą 3 punkty na beniaminku I ligi. Tak zapewne sądził też trener Wisły Henryk Apostel, toteż po remisowym spotkaniu nie krył swojego rozczarowania: - Więcej sytuacji strzeleckich miała Odra. W moim zespole większość piłkarzy zagrała słabo, nie mogę mieć tylko zastrzeżeń do Sarnata i Matyi. W drugiej połowie zagrałem va banque, wycofałem słabo grających Łętochę i Marca, wprowadziłem dwóch ofensywnych pomocników. Chciałem ten mecz koniecznie wygrać. Nic z tego nie wyszło. Mieliśmy praktycznie jedną stuprocentową sytuację, kiedy po rzucie rożnym główka Matyi trafiła w poprzeczkę. W końcówce bałem się, aby nie przydarzyło się nam jakieś nieszczęście, dlatego końcowy gwizdek sędziego przyjąłem z ulgą. Trener gości Marcin Bochynek też był zdania, iż jego zespół był bliższy wygranej: - Mieliśmy w drugiej połowie trzy znakomite sytuacje, w 59 min Polak mógł w zasadzie zrobić wszystko, miał przed sobą tylko Sarnata i trafił w jego nogi. Ale i tak cieszę się z remisu. Jesteśmy przecież debiutantami w ekstraklasie. Lepiej niż z Lechem zagrała nasza obrona, dobrze bronił Primel. Obaj trenerzy byli też zgodni w jednej sprawie: - Na boisku grają piłkarze, a nie trenerzy.... A jakich zawodników mamy, wszyscy to widzą. Jeśli tylko dwóch zawodników otrzymuje pozytywne noty od trenera, można mówić o wyraźnie zachwianych proporcjach. W takiej sytuacji trudno marzyć o wygraniu spotkania. W Wiśle żadna formacja nie grała dobrze. Obrona, z wyjątkiem Matyi, dawała się wielokrotnie ogrywać zawodnikom Odry, całe szczęście, iż Sarnat bronił bezbłędnie. W pomocy niezłe momenty mieli Surma (ale gra zbyt indywidualnie) i bojowy Sydorenko (w 83 min po jego strzale Primel z trudem wybił piłkę na róg). Łętocha, Giszka, Marzec - mieli zupełnie nieudany występ, 1-2 akcje Kulawika to za mało nawet jak na 45 minut gry. Napastnicy pozbawieni celnych podań szamotali się, z każdą minutą tracili siły, nie stanowiąc prawie żadnego zagrożenia dla bramki rywala. Odra miała nieźle poukładaną grę, lepiej radziła sobie w strefie środkowej. Jej graczom zabrakło jednak skuteczności i to zadecydowało o tym, że goście nie wyjechali z Krakowa z kompletem punktów. ANDRZEJ STANOWSKI


Galeria: