1996.11.30 GKS Bełchatów - Wisła Kraków 1:2
Z Historia Wisły
| GKS Bełchatów | 1:2 (1:0) | Wisła Kraków | ||||||||
| widzów: 1.500 | ||||||||||
| sędzia: Andrzej Kozłowski z Poznania. | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 1996, nr 280 (30 XI/1 XII) = nr 15946
W lipcu to był debiut dla beniaminka Wisły. Krakowianie wygrali u siebie z Bełchatowem 1-0. Dziś w południe na wyjeździe grają rewanż z GKS, zajmującym 14. miejsce w tabeli. Trener Henryk Apostel zabrał wszystkich piłkarzy poza kontuzjowanymi Świeradem i Feutchinem. Nadal więc siła ataku „Białej Gwiazdy” jest osłabiona. Podczas gdy wiślacka obrona spisuje się nieźle, skuteczność ataku pozostawia wiele do życzenia. Kontuzje wspomnianej dwójki pozbawiają szkoleniowców Wisły jakiegokolwiek pola manewru. Być może trener Apostel znajdzie jakąś receptę na obronę bełchatowian?
Dziennik Polski. 1996, nr 281 (2 XII) = nr 15947
Śnieżna wygrana GKS Bełchatów - Wisła 1-2 (1-O) 1-0 Suchomski 22 min. 1-1 Dąbrowski 60 min. 1-2 Łętocha 79 min. Sędziował Kozłowski z Poznania, żółte kartki: Lamch i Konkiewicz (obaj GKS). Widzów 1500. GKS: Ptak - Lamch, Kukiełka, Szkudlarek - Chwiałkowski (67 Cheda), Konkiewicz, Berensztajn, Rogan, Rzeźniczek - Suchomski, Górski (46 Sobczyński). WISŁA: Sarnat- Matyja, Zając, Pasionek (46 Sydorenko) - Pater, Weinar, Kulawik, Dąbrowski, Giszka - Murdza (65 Łętocha), Wiereszko. W Bełchatowie mecz odbył się w zimowej scenerii, na boisku leżała kilkucentymetrowa warstwa śniegu, która uniemożliwiała prowadzenie normalnej gry. W tej sytuacji dużo było przypadkowości. Oba zespoły włożyły w grę dużo wysiłku, ambicji, jak na trudne warunki pojedynek był szybki, ciekawy. W pierwszej połowie stroną atakującą byli gospodarze, choć wiślacy starali się także atakować przy nadarzających się okazjach. W 22 min najskuteczniejszy zawodnik gospodarzy Sławomir Suchomski, strzelił z ponad 25 metrów w krótki róg, piłka skozłowała przed Sarnatem, który na dodatek poślizgnął się, i wpadła do siatki. Po tym golu gospodarze atakowali nadal, pod bramką Sarnata groźnie było po centrze Chwiałkowskiego, ale Giszka w ostatniej chwili uratował sytuację. Po przeciwnej stronie z ponad 20 metrów mocno uderzał Wiereszko, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. W drugiej połowie gospodarze nadal przeważali, groźny rajd przeprowadził Rzeźniczka, ale koledzy spóźnili się ze strzałem. W 59 min Suchomski znowu zaskoczył Sarnata dalekim, mocnym strzałem, golkiper Wisły sparował piłkę w bok, dobitka Berensztajna z 4 metrów była na szczęście dla krakowian niecelna. W 60 sekund później Wisła wyrównała, wprowadzony w II połowie Sydorenko scentrował na pole karne, Dąbrowski uderzył piłkę głową z 14 metrów, piłka skozłowała przed bramkarzem Ptakiem i nieoczekiwanie znalazła się w bramce. Po stracie bramki gospodarze wyraźnie stracili koncept gry, ataki Wisły były coraz groźniejsze, z ponad 25 metrów strzelał Dąbrowski, ale niecelnie. W 79 minucie Wisła przeprowadziła pomysłową, szybką akcję, Dąbrowski podał na skrzydło do Wiereszki, ten odegrał do wbiegającego w pole karane Łętochy, mocny strzał tego ostatniego z 14 metrów, piłka odbiła się od obu słupków i wpada do siatki. Bardzo efektowny gol! To zupełnie podcięło skrzydła gospodarzom. Wisła mogła strzelić jeszcze dalsze bramki, najpierw po dośrodkowaniu Sydorenki, strzał Kulawika z 15 metrów obronił Ptak, tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego, po rzucie rożnym, Pater nie trafił w bramkę z 4 metrów. Gospodarze byli po meczu niepocieszeni, znowu nie zdobyli na swoim boisku punktów, a zwycięstwo zanotowali po raz ostatni 17 sierpnia z Amicą. (AS)
