1997.03.05 Wisła Kraków - Hutnik Kraków 0:0

Z Historia Wisły

1997.03.05, I Liga, 19. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 15:00, środa
Wisła Kraków 0:0 Hutnik Kraków
widzów: 10.000
sędzia: Stanisław Grzesiczek z Katowic.
Bramki
Wisła Kraków
Artur Sarnat
Marcin Pasionek
Bogdan Zając
Jacek Matyja
Wiktor Sydorenko grafika: Zmiana.PNG (82’ Sebastian Marion)
Krzysztof Łętocha
Grafika:Zk.jpg Tomasz Kulawik
Adam Dąbrowski grafika: Zmiana.PNG (66’ Dariusz Marzec)
Jarosław Giszka grafika: Zmiana.PNG (46’ Robert Rogala)
Grzegorz Pater
Robert Szopa

trener: Kazimierz Kmiecik
Hutnik Kraków
Siergiej Szypowskij
Arkadiusz Kaliszan
Artur Prokop
Krzysztof Duda Grafika:Zk.jpg
Grzegorz Motyka
Bartłomiej Jamróz
Krzysztof Hajduk
Ryszard Fudali
Mariusz Wawrów Grafika:Zk.jpg grafika: Zmiana.PNG (46’ Andrzej Zięba)
Rafał Domarski grafika: Zmiana.PNG (73’ Mounkaïla Idé Barkiré "Bappa")
Waldemar Adamczyk

trener: Jerzy Kasalik

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy
Bilet meczowy
Bilet meczowy
Bilet meczowy
Bilet meczowy


Dziennik Polski. 1997, nr 54 (5 III) = nr 16024

Godziny pozostające do dzisiejszego spotkania z Hutnikiem piłkarze Wisły Kraków spędzają w „Zielonym Dole” na Woli Justowskiej. Zwyczaj przedmeczowych zgrupowań po latach przerwy został wprowadzony przez Henryka Apostela, a teraz kontynuowany przez jego następcę Kazimierza Kmiecika. Dziś o godzinie 11 po konsultacjach ze swoim asystentem Zdzisławem Kapką, Kmiecik zakomunikuje, którzy zawodnicy wybiegną na boisko w pierwszym spotkaniu rundy wiosennej. Nikt w Wiśle nie ukrywa, że Adamczyk otrzyma specjalnego opiekuna. - Czy pan nim będzie? - pytamy Jacka Matyję. - Nie wiem, co zdecydują trenerzy - mówi ostoja wiślackiej defensywy. Z nieoficjalnych informacji wynika, że opiekunem napastnika Hutnika zostanie Pasionek, który jest zwrotniejszy od wysokiego Matyi. To jednak Wisła jest gospodarzem tego meczu i kibice będą oczekiwać od niej nie tyle obrony, co strzelania bramek. - Kto ma je jednak zdobywać? - zastanawiali się kibice obserwujący wczorajszy trening przeprowadzony o godzinie 15, w porze meczu. - Dwie strzeli Pater, po jednej Dąbrowski i Matyja - głosiła najoptymistyczniejsza wersja. - Będzie pan zapuszczał się pod bramkę Hutnika przy rzutach rożnych? - jeszcze raz sondujemy Jacka Matyję. - Jeśli trenerzy obiorą ofensywny wariant, to tak - odpowiada piłkarz. Trener Kmiecik nie zapowiada jednak szturmu od pierwszych minut: - Znamy wartość rywala, trzeba zagrać ostrożnie. Kto będzie partnerem Szopy w ataku? Może Rogala, a może ktoś inny. Wszystko zależy od dyspozycji w danym dniu. Jeśli nie Rogala, to Pater, wtedy w drugiej linii zagraliby Giszka, Łętocha, Kulawik, przed nimi Dąbrowski... Raczej bez Marca. - Jestem w dobrej dyspozycji i chcę grać. Lubię mecze derbowe, wtedy jestem bardziej zmobilizowany. Hutnikowi strzeliłem w takich meczach dwie, trzy bramki. Na pewno przyjdzie sporo kibiców, szkoda że mecz nie odbywa się w niedzielę, byłoby ich jeszcze więcej. Byłbym mile zaskoczony, gdybym wyszedł w pierwszym składzie - mówi Marzec. Na pewno nie wystąpią kontuzjowani Świerad, Wiereszko, Feutchine. Ten ostatni wczoraj truchtał z dala od zespołu. - Ciągle dochodzę do siebie po złamaniu nogi. Teraz czeka mnie trzy tygodnie cięższego treningu, po którym mam nadzieję wrócić do gry - powiedział. Zawodnicy Wisły dużo wczoraj bawili się z piłką. Nie tylko kopiąc ją, ale na przykład podając do siebie rękami, jak w rugby. - To powinno ich rozluźnić - ocenia Kmiecik. - Temu też służy nasze zgrupowanie, muszą się oderwać od domowych kłopotów. (KAW)

Dziennik Polski. 1997, nr 55 (6 III) = nr 16025

Derby z respektem Wisła - Hutnik 0-0

WISŁA Sarnat - nota 8 Pasionek 6, Zając 7, Matyja 6 J Sydorenko 6 (82 Marion 3), Łętocha 5, Kulawik 5, Dąbrowski 6 (66 Marzec 3), Giszka 4 (46 Rogala 4) Szopa 5, Pater 4 HUTNIK , . Szypowski 7 Kaliszan 6, Prokop 6, Duda 5 Motyka 6, Domarski 4 (73 Ide 4), Hajduk 6, Jamróz 7, Fudali 7 Adamczyk 7, Wawrów 3 (46 Zięba 3)

Sędziował: S. Grzesiczek (Katowice), żółte kartki: Kulawik - Duda, Zięba. Widzów 10 tys. Wiosenną premierę ligową mamy za sobą. Na początek (jedną kolejkę rozegrano jesienią) kalendarz zaserwował nam derby Krakowa. Hutnik i Wisła grały ze sobą o I-ligowe punkty po raz 10. Wiślacy nigdy nie wygrali z lokalnym rywalem u siebie, ta seria została wczoraj przy ul. Reymonta podtrzymana. Krakowscy piłkarze podzielili się punktami. Cieszyć się zbytnio nie ma z czego, obecny regulamin premiuje zwycięstwa, po remisie uciekają aż 2 punkty... Zawodnicy pewnie świadomi są tego, ale podeszli do wczorajszego meczu z nadmiernym respektem. Starano się przede wszystkim zachować bezpieczeństwo w defensywie. Mało było porywających, błyskotliwych akcji, bardzo mało strzałów. Pod tym względem widowisko zawiodło. Nie zawiodła natomiast aura, jak na początek marca dzień był słoneczny i ciepły. Piłkarze może jeszcze odczuwają trudy zimowych treningów, na początek wiosny zdarzyła się im lekka „zadyszka”. Lepiej spisywano się w pilnowaniu rywali niż konstruowaniu przemyślanych akcji. Pierwszy próbował ożywić mecz i trybuny Łętocha, uciekł hutnikom, ale jego centra została wybita w pole. Z kolei Szopa strzelał obok słupka, jednak niecelnie. Zrewanżował mu się Adamczyk, obronił Sarnat. Bramkarz Wisły, podobnie jak jego liniowy kolega z Hutnika byli wyróżniającymi się postaciami meczu. Po wolnym Giszki w 17 min Matyja główkował, Szypowski był na posterunku. W 19 min w dobrej sytuacji, bo nie pilnowany przez nikogo, znalazł się Dąbrowski, jednak strzelił obok słupka. Groźnie atakował za dwie minuty Hutnik, strzał Jamroza z bliska wybił Pater. Uderzenia Dąbrowskiego i Jamroza były najgroźniejszymi akcjami obu drużyn w I połowie. Potem, do przerwy, niewiele godnego było już do odnotowania. Starania wprawdzie były, lecz anemiczne. Po przerwie nabytek Hutnika Domarski mógł zaskoczyć Sarnata, w 52 min otrzymał podanie na wolne pole, dopadł piłkę i... wypuścił ją sobie za daleko. W rewanżu strzelali wiślacy - Szopa (celnie). Potem brakło Rogali zdecydowania na polu karnym i wywalczył tylko korner. Chwilami mecz się ożywiał, ale w ataku dominował chaos. Żadna z drużyn nie stworzyła sytuacji stuprocentowej. W końcówce meczu najofiarniej z Hutnika walczył Adamczyk, włączał się też do ofensywy Jamróz. Tenże zawodnik w 86 min podał dokładnie do nowo wprowadzonego czarnoskórego Ide i Sarnat miał kłopoty z zażegnaniem niebezpieczeństwa. STATYSTYKA DERBÓW Wisła Hutnik (w nawiasach do przerwy) strzały celne: 4 (3) 8 (3) niecelne: 5 (3) 9 (6) kornery: 7 (3) 7 (3) żółte kartki: 1 (0) 2 (2) W końcówce pokazał się w Wiśle wychowanek Marion. To był jego debiut, Sebastian nie poddał się tremie, wykazał tzw. ciąg na bramkę. Hutnicy jednak byli czujni. Mecz bez gola... To się często zdarza i wtedy zawsze pozostaje niedosyt. JAN OTAŁĘGA

JERZY KASALIK (Hutnik): - Mecz wyrównany, może nie widowiskowy, ale zadęty. Tak bywa w derbach., obciążenie psychiczne jest duże. Obie drużyny miały po kilka sytuacji strzeleckich. W końcówce Hutnik zaczął dominować pod względem fizycznym. Moi gracze grali nierówno, np. Motyka słabo do przerwy, lepiej po zmianie stron. Fudali wypełnił zadanie, pilnując Kulawika. Hajduk nieźle rozgrywał, brak mu jeszcze dynamiczności w grze. W strefie obronnej Szypowski, Duda, Kaliszan na dobrym poziomie, Duda słabszy też do przerwy. Dobrze zagrał Jamróz, gorzej debiutant Domarski. Wawrów zbyt chaotyczny, natomiast pracowity był Adamczyk. KAZIMIERZ KMIECIK (Wisła): - Próbowaliśmy powalczyć, nie udało się jednak wygrać. Może gdyby w1 części gry Dąbrowski wykorzystał okazję, bylibyśmy zwycięzcami... Rywale, wysocy i silni w obronie, nie pozwalali nam na zbyt wiele. Z wiślackich debiutantów Szopa był widoczny, Rogala wypadł słabiej, dobrze wprowadził się w końcówce Marion. Szczegółowo ocenię swych graczy po obejrzeniu meczu na wideo. W czwartek trenujemy na swoim stadionie, w piątek wyjeżdżamy na mecz do Warszawy z Polonią (sobota). (O)

„Armia Białej Gwiazdy”

Czarne kłęby dymu, które w 85 minucie wczorajszego meczu na stadionie Wisły spowiły sektor X, zaniepokoiły kilkutysięczną rzeszę kibiców. Nie była to jednak zapowiedź zamieszek na trybunach. Mecz przebiegał w spokojnej atmosferze, przed zawodami kibice obu drużyn karnie zajęli swoje miejsca - hutnicza mniejszość na luku na prawo od trybuny głównej. „Armia Białej Gwiazdy”, jak głosił najefektowniejszy z transparentów, walczyła tym razem tylko na słowa. Wspomniane kłęby dymu zaszkodziły jedynie „szalikowcom”, którzy nie widzieli efektownego wślizgu Prokopa powstrzymującego szarżującego Mariona. Wcześniej, w 64 minucie, gdy znoszono Kaliszana na boisko rzucono dymiącą racę. Sędzia nie wznowił meczu, do czasu, aż jeden z chłopców podających piłki odważył się odrzucić za linię boiska niepożądany przedmiot. Pół godziny po skończonym meczu rozluźnieni policjanci opuszczali stadion. - Kibice rozeszli się bez żadnych burd. Tak spokojnie jakby Wisła z Hutnikiem się wręcz kochała - skwitował jeden z nich. (KAW)


Wideo

>>> skrót: WISŁA SKAWINA


Galeria