1997.04.20 Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 1:0
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 1:0 (0:0) | Śląsk Wrocław | ||||||||
| widzów: 4.500 | ||||||||||
| sędzia: Ryszard Wójcik z Opola | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 1997, nr 92 (19/20 IV) = nr 16062
WISŁA - ŚLĄSK WROCŁAW, I liga, niedziela, godz. 16. Sędziuje Ryszard Wójcik z Opola. W I rundzie 3-1 dla „Białej gwiazdy”. Istotny mecz dla obu drużyn, a specjalnego smaczku dodaje obecność trenera Jerzego Kasalika. Eks-opiekun Hutnika podjął się ostatnio zadania uratowania wojskowych przed spadkiem, ale perspektywy ma tam kiepskie. Na dobrą sprawę dla niedzielnych gości mecz w Krakowie to być albo nie być. Porażka Śląska praktycznie eliminuje go z I ligi. Tymczasem wiślacy nie mogą się przejmować losem swych rywali, bo sami muszą uciekać ze strefy spadkowej. Zapowiada się więc interesująca konfrontacja na stadionie przy ul. Reymonta. Gospodarze wystąpią bez Sarnata i Giszki. - Obaj pauzują za czerwone kartki, otrzymane w meczu z Górnikiem - mówi kierownik drużyny Kazimierz Antkowiak. - Do tej pory jednak nie wiemy, jaką' poniosą karę. Na razie pauzują obligatoryjnie, dopiero w następnym tygodniu odbędzie się posiedzenie Wydziału Dyscypliny PZPN. Usłyszymy wtedy o wysokości kar. To był dziwny mecz w Zabrzu, obaj wiślacy nie byli jedynymi winowajcami. Kibice z Koła Sympatyków napisali właśnie list otwarty w sprawie pracy sędziego, pana Przesmyckiego. Zarzucili arbitrowi szereg błędów. Nie mówiłbym o tym liście, gdyby wystosowali go kibice Wisły. Tymczasem jest to wspólne pismo Koła Sympatyków Wisły i Górnika. Jeśli więc, co się nieczęsto zdarza, nawet kibice naszych rywali z boiska przyznają, że sędzia zachował się nagannie, to chyba trener Łazarek miał rację, utyskując na pracę pana z gwizdkiem... - Czy jeszcze kogoś z wiślaków zabraknie w niedzielę? - Kontuzjowana jest stale trójka: Wiereszko jeszcze musi się leczyć, Feutchine zaczął dopiero biegać, a Świerad musi się katować aż do jesieni. - Wygracie ten mecz? - Całkowicie w to wierzę! Bramka Szopy w Tychach jest dobrym prognostykiem...
Dziennik Polski. 1997, nr 93 (21 IV) = nr 16063
WISŁA Mucharski 5 Cholewiński 2 (46 Surma 3), Zając 5, Pasionek S Pater 5 (64 Wójcik), Weiner 5, Matyja 6, Łętocha 2 (46 Dąbrowski 2), Kulawik 6 Sydorenko 5, Szopa 6 ŚLĄSK Bobel 6 Adamski 5, Jawny (4 Wojciechowski 3, 53 Moskal), Rodak 4 Gołaszewski 4, Kasperek 4 (73 Unton), Adamczyk 5, Leszczyński 4, Szymański 4 Kostek 4, Tataj 5
Szopa rozstrzygnął Wisła -Śląsk 1-0 (O-O) 1-0 Szopa 67 min. Sędziował: R. Wójcik (Opole). Żółte kartki: Weiner - Adamski, Moskal. Widzów 4 tys. Szopa strzelił już trzecią bramkę tej wiosny (? - pytajnik dotyczy tylko pory roku, wiosnę mamy umownie...) i wyrasta na czołowego Strzelca krakowian. Z kolei to już drugi gol Szopy, dający Wiśle zwycięstwo - poprzednio nowy nabytek „Białej Gwiazdy” rozstrzygnął mecz w Tychach. Mecz miał olbrzymi ciężar gatunkowy dla gości, bowiem porażka praktycznie eliminowała ich z I ligi. Jednak wrocławianie nie przystąpili do szturmu. Warunki podyktowała Wisła, a Śląsk długo bronił bezbramkowego wyniku. I połowa spotkania była słaba. Wisła - mimo przewagi w polu - nie zmusiła bramkarza Bobla do większego wysiłku. W dodatku widowisko popsuła pogoda. Chociaż to kwiecień, zadymka śnieżna przypominała zimę. Na boisku było biało, a widzowie marzli, czekając na gola. Oczekiwać należało ponad godzinę. Wiślacy przeważali, ale grali nieskutecznie. Celnych strzałów prawie nie było, bo ataki krakowian załamywały się na obronie gości. Z kolei wrocławianie mieli znakomitą okazję w 37 min. Tataj uciekł wiślakom, wpadł sam na pole karne. Mucharski brawurowym wybiegiem zażegnał niebezpieczeństwo. W 45 min po rzucie rożnym Kasperka, Mucharski z trudem wybił piłkę.
W drugiej połowie trener Łazarek dokonał paru zmian, a wiślacy zaczęli grać składniej. W 51 min Dąbrowski podał do Surmy, a ten z woleja potężnie strzelił nad poprzeczką. Śląsk zrewanżował się akcją, po której zamarły serca sympatyków Wisły. Mucharski niedokładnie wybił piłkę, przechwycił ją Tataj i z 22 metrów usiłował strzelić do pustej bramki. Nie trafił... W 61 min Pater z bliska strzelał piętą. W 4 min później Szopa główkował w boczną siatkę, wreszcie w 67 min akcja Wisły zakończyła się powodzeniem. Sydorenko po szybkim rajdzie podał do Szopy, a napastnik Wisły skierował piłkę do siatki. Jeszcze Wisła zaprezentowała kilka akcji, ale w końcówce oddała inicjatywę. Śląsk jednak był zbyt słaby, by zdobyć gola. JAN OTAŁĘGA
WOJCIECH ŁAZAREK (trener Wisły): - Cieszy zwycięstwo i 3 punkty, wyściskaliśmy się po meczu z chłopakami. Natomiast mam wiele zastrzeżeń do tzw. mądrości boiskowej mej drużyny. W kontrach, w przewadze liczebnej 3-1, można było zdobyć drugiego gola i nie drżeć do końca o wynik. Mimo wszystko Śląsk mi się podobał, grał lepiej niż niektóre inne zespoły w Krakowie. Druga połowa meczu przyniosła dużo emocji. Zwycięstwo daje nam oddech. Zapewne będzie coraz lepiej. Zespół może już więcej niż dawniej mógł. To daje nadzieję i wiarę, że warto z nim dalej pracować. JERZY KASALIK (trener Śląska): - Zastanawiałem się, czy przyjść na konferencję prasową po niedawnych, obelżywych artykułach niektórych dziennikarzy w prasie krakowskiej po moim odejściu z Hutnika. Jeśli przybyłem, to z szacunku do pozostałych żurnalistów i trenera Łazarka, którego byłem uczniem w szkoleniowym fachu. Jeśli chodzi o mecz - nie muszę się go wstydzić. Śląsk zagrał dobrze, ale cóż, w futbolu liczą się gole. Strzeliła tylko Wisła i wygrała, gratuluję krakowianom. Przykro mi po tej porażce, albowiem oznacza ona praktycznie naszą degradację z ligi. Teraz pozostaje nam tylko dograć ligę z honorem. JACEK MATYJA (Wisła): - Wygraliśmy ten mecz, choć w końcówce drżeliśmy o wynik. Tak się jakoś dzieje, że zawsze, gdy obejmujemy prowadzenie, następnie cofamy się do obrony. Nie zawsze udaje się na utrzymać korzystny wynik, akurat że Śląskiem poszło dobrze i punkty najbadziej cieszą. Brakuje nam reżysera gry, czyli gracza, który pokierowałby rozwojem sytuacji na boisku. Gdybyśmy mieli wcześniej więcej szczęścia w ataku, wynik powinien być okazalszy. (JOT)
