1997.05.10 Amica Wronki - Wisła Kraków 1:1

Z Historia Wisły

1997.05.10, I Liga, 29. kolejka, Wronki, Stadion Amiki, 18:00
Amica Wronki 1:1 (0:1) Wisła Kraków
widzów: 2.000
sędzia: Bernard Holik z Opola
Bramki

Mirosław Kalita 82’
0:1
1:1
43' Robert Szopa

Amica Wronki
Jarosław Stróżyński
Mirosław Siara
Bartosz Jurkowski
Grzegorz Wódkiewicz
Mirosław Kalita
Tomasz Sokołowski II
Radosław Biliński grafika: Zmiana.PNG (57’ Czesław Owczarek)
Grafika:Zk.jpg Mirosław Rzepa
Piotr Dubiela grafika: Zmiana.PNG (46’ Bogdan Prusek)
Alexander Tyč grafika: Zmiana.PNG (57’ Dariusz Jackiewicz)
Paweł Kryszałowicz

trener: Wojciech Wąsikiewicz
Wisła Kraków
Artur Sarnat
Jacek Matyja
B. Zając grafika: Zmiana.PNG (46’ Wójcik, grafika: Zmiana.PNG 78’ Piszczek)
Marcin Cholewiński
Grzegorz Pater Grafika:Zk.jpg
Łukasz Surma
Krzysztof Łętocha Grafika:Zk.jpg grafika: Zmiana.PNG (24’ Wiktor Sydorenko)
Tomasz Kulawik
Artur Toborek
Robert Szopa
Adam Dąbrowski Grafika:Zk.jpg

trener: Wojciech Łazarek

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy


Dziennik Polski. 1997, nr 108 (10/11 V) = nr 16078

Wisła w Wronkach AMICA WRONKI - WISŁA, sobota, godz. 18. Sędziuje Bernard Holik z Opola. W I rundzie: 2-1 dla Wisły. To trudny rywal dla wiślaków. Nie tak dawno, w rywalizacji o I ligę właśnie Amica zdystansowała Wisłę, która musiała walczyć o awans rok dłużej. Teraz oba zespoły są w ekstraklasie, ale Arnice wiedzie się lepiej i jest zapewne faworytem spotkania. Drużyna trenera Wojciecha Łazarka jednak nie „pęka”. - Jedziemy do Wronek walczyć o zwycięstwo - mówi kierownik drużyny Kazimierz Antkowiak. - Tu nie ma co kalkulować. Widmo spadku zagraża, a na finiszu rozgrywek powstają różne układy. Trzeba jak najszybciej zgromadzić bezpieczny zapas punktów. Przegrany mecz z GKS Katowice wstrząsnął zespołem. W środę drużyna załamała się po szybkiej utracie pierwszego gola. Mam nadzieję, że w Wronkach Wisła będzie zespołem bojowym. - Czy wyjeżdża pełny skład? - Z Amicą nie zagrają Pasionek, który zdaje maturę oraz Feutchine, jeszcze odczuwający kontuzję. Giszka ma naderwany mięsień, ale może zagra. Poza nimi reszta zespołu jest zdrowa i bez kartek.


Zabrakło ośmiu minut Amica Wronki 0-1 Szopa w 43 min. 1-1 Kalita 82 min. Sędziował B. Holik (Opole). Żółte kartki: Łętocha, Rzepa, Pater, Dąbrowski 63. Widzów ok. 1,5 tys. Wisła po porażce z Katowicami, osłabiona i porozbijana, także psychicznie w nie najlepszej kondycji, stała na straconej pozycji w sobotnim meczu we -Wisła 1-1 Okazało się, że destrukcja, wyprzedzanie akcji rywali i szybkie kontrataki wystarczyły by zaskoczyć zbyt pewnych siebie gospodarzy. A że często piłka była wybijana na aut i daleko od swojej bramki, to już zupełnie inna sprawa. W walce o ligowy byt w finezję bawić się nie można. Z takiej właśnie gry zrodził się sukces, jakim był Wronkach. Takie były przynajmniej prognozy przed spotkaniem tych drużyn. Raz jeszcze okazało się, że papierowe kalkulacje mogą mieć niewiele wspólnego z boiskową rzeczywistością. Grająca od kilku spotkań gorzej u siebie Amica i tym razem zawiodła. Nie można natomiast mieć poważniejszych zastrzeżeń do postawy w tym przeciętnym meczu do Wisły. Zespół spod Wawelu bardzo dobrze taktycznie nastawiony przez dobrze znanego i nadal bardzo łubianego w Wielkopolsce trenera Łazarka, grał od początku do końca konsekwentnie i niewiele brakowało, a wywiózłby ze stadionu przy ulicy Leśnej nie 1, ale 3 punkty. remis na wyjeździe. Tylko brak boiskowego doświadczenia sporej części zawodników „Białej Gwiazdy” odebrał jej niemal pewne zwycięstwo w końcówce. Niewątpliwie znaczny wpływ na to miała poważna kontuzja Zająca w przerwie odwiezionego do szpitala (prawdopodobnie pęknięcie nerki). A wyglądało już na to, że ze stratą kompletu punktów pogodzili się chyba wszyscy w drugiej połowie meczu. Chociaż przyznać trzeba, iż przez ostatnie pół godziny energicznie, głośno dopingowano gospodarzy, co nie zdarza-się w tym niewielkim mieście często. W zazwyczaj dobrze grającej defensywie wronieckiej zabrakło lekko kontuzjowanego Małachowskiego (był wśród rezerwowych). Gdyby nie Stróżyński, który zagrał na swym normalnym poziomie, wiślacy chyba wcześniej niż w 43 min, strzeliliby bramkę. Już w 7 min w znakomitej sytuacji znalazł się Szopa. Trafił z kilku metrów w Stróżyńskiego. W 13 min po rzucie wolnym wykonywanym przez Bilińskiego wspaniałym uderzeniem głową popisał się Sokołowski. Piłka przeleciała, na szczęście dla gości, obok słupka. Z kolei po dogodnej sytuacji Patera w 30 min Wisła wywalczyła tylko jeden, a w chwilę później kolejny rzut rożny (jedyne w całym meczu - Amica w sumie wykonywała ich 10). W 43 min Szopa nie popełnił błędu z początku spotkania. Surma wypuścił go niemal idealnie. Szopa silnie i celnie strzelił. Zaskoczeni zawodnicy Arniki nie zareagowali w porę, sądząc chyba, że napastnik Wisły znajduje się na spalonym. W drugiej połowie goście podporządkowali wszystko utrzymaniu nieoczekiwanie korzystnego rezultatu. Po prawie godzinie spotkania zdesperowany trener Wąsikiewicz zagrał va banque. Boisko opuścili: Biliński oraz Dubiela. Ich zastępcy: Owczarek i Jackiewicz wnieśli sporo ożywienia. Wiśle, broniącej się desperacko z każdą minutą, ubywało sił. Na posterunku był jednak zawodnik numer jeden meczu, Sarnat. W 60 min świetnie obronił nogami strzał w sytuacji sam na sam Krzyszałowicza. W 72 min groźnie uderzył Owczarek, ale i tym razem Sarnat obronił. Dopiero po dośrodkowaniu Pruska i „główce” Kality gospodarze doprowadzili do remisu. ANDRZEJ KUCZYŃSKI

Wojciech Łazarek (trener Wisły): - Znajdujemy się na dwóch biegunach. My walczymy o utrzymanie w pierwszej lidze, a Amica o czołowe lokaty. Nam brakuje od trzech miesięcy czterech podstawowych graczy. Świerada, Wiereszki, Feutchine'a i Weinera. Na dodatek nie mógł grać Giszka. W takim składzie wywalczyliśmy tutaj remis. Mimo to żal gdy prowadzi się jeden zero i traci przypadkowo bramkę oraz zwycięstwo. Dwóch juniorów z konieczności grających w tym spotkaniu być może będzie kiedyś dla Wisły handicapem. Uciekły nam dwa punkty a przed nami niesłychanie trudne cztery mecze: z Rakowem w Częstochowie oraz Legią, Zagłębiem i Stomilem u siebie. Sądzę, że spotkanie ułożyłoby się zupełnie inaczej, gdyby nie bardzo poważna kontuzja, prawdopodobnie pęknięcia nerki, Zająca. Pomocnika musiałem wstawić na jego pozycję i wszystko się połamało. Wojciech Wąsikiewicz (trener Arniki): - Po raz kolejny nie udało się nam wygrać we Wronkach. Byłem przykro zaskoczony postawą zespołu w pierwszej połowie po niezłym meczu w Poznaniu z Lechem. Nie potrafię racjonalnie tego wytłumaczyć. W drugiej połowie szczęście w końcu uśmiechnęło się do nas. Wynik mnie jednak absolutnie nie cieszy, a gra martwi. (AK)