1997.06.25 Wisła Kraków - Stomil Olsztyn 5:2

Z Historia Wisły

1997.06.25, I Liga, 34. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, środa
Wisła Kraków 5:2 (3:0) Stomil Olsztyn
widzów: 4.500
sędzia: Andrzej Czyżniewski z Gdańska
Bramki
Grzegorz Pater 13’
Adam Dąbrowski (k) 15’
Tomasz Kulawik 32’

Tomasz Kulawik 68’

Arkadiusz Wiereszko 90'
1:0
2:0
3:0
3:1
4:1
4:2
5:2



61' Andrzej Jasiński II

81' Arkadiusz Klimek 81’

Wisła Kraków
Artur Sarnat
Grafika:Zk.jpg Jacek Matyja grafika: Zmiana.PNG (46’ Marcin Pasionek)
Bogdan Zając
Grafika:Zk.jpg Jarosław Giszka
Grzegorz Pater
Stanisław Owca
Tomasz Kulawik
Adam Dąbrowski grafika: Zmiana.PNG (66’ Robert Rogala)
Grafika:Zk.jpg Łukasz Surma
Armand Guy Feutchine
Robert Szopa grafika: Zmiana.PNG (71’ Arkadiusz Wiereszko)

trener: Wojciech Łazarek
Stomil Olsztyn
Sylwester Wyłupski
Andrzej Biedrzycki
Dariusz Jaskulski
Sebastian Nowak Grafika:Zk.jpg
Marek Kwiatkowski II grafika: Zmiana.PNG (71’ Marcin Wincel)
Rafał Kaczmarczyk
Daniel Dyluś grafika: Zmiana.PNG (71’ Arkadiusz Klimek)
Andrzej Jankowski
Jacek Chańko Grafika:Zk.jpg
Jacek Płuciennik
Andrzej Jasiński II grafika: Zmiana.PNG (84’ Tomasz Radziwon)

trener: Bogusław Oblewski

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl


Bilet meczowy
Bilet meczowy
Bilet meczowy
Bilet meczowy
Kibice gości
Kibice gości

Dziennik Polski. 1997, nr 146 (25 VI) = nr 16116

Sto mil od II ligi Wisła nie przewiduje dodatkowych premii

WISŁA - STOMIL OLSZTYN, środa, godz. 17.30, sędziuje Andrzej Czyżniewski z Gdańska. WI rundzie 1-0 dla Stomilu. To będzie najważniejszy mecz w tym sezonie dla Wisły. Tego pojedynku nie wolno przegrać ani nawet zremisować, bo wówczas najgroźniejsi rywale Bełchatów i Ruch będą, w przypadku wygranych, poza zasięgiem krakowian. - Zdajemy sobie wagę z tego pojedynku - mówi trener Wisły Wojciech Łazarek. - Zawodnicy są zmobilizowani, świadomi odpowiedzialności i wyjdą na boisko, by walczyć o 3 punkty. Wiemy, że nie wolno nam zremisować czy przegrać, wprawdzie wówczas także możemy jeszcze zostać w lidze, ale to będzie zależało już nie od nas. My chcemy na boisku przedłużyć ekstraklasę dla Krakowa! - Nie boi się Pan, iż rywal może być dodatkowo motywowany przez waszych najgroźniejszych rywali? - Biotę pod uwagę taką ewentualność, ale powiem szczerze: mnie to nie interesuje. Powtarzam - mamy wygrać i basta. - A czy Wisła jakoś dodatkowo mobilizuje swoich piłkarzy, podwyższając np. premię za wygraną? - Zawodnicy grać będą o premie jakie przysługują według regulaminu. Po pierwsze, trzeba mieć, żeby płacić, po drugie, i to jest dla mnie najważniejsze, jesteśmy dorosłymi mężczyznami, zawodnicy znają regulamin, Nie widzę potrzeby, aby go zmieniać. - Czy ma Pan jakieś kłopoty kadrowe? Podobno były po meczu w Łodzi zastrzeżenia do niektórych graczy? - Wytypowałem 16 zawodników na ten mecz, bramkarze: Sarnat i Macharski, obrońcy: Zając, Matyja, Giszka, Owca, Pasionek, Cholewiński, pomocnicy i napastnicy: Kulawik, Pater, Surma, Dąbrowski, Wiereszko, Szopa, Feutchine, Rogala, być może dojdzie jeszcze Weinara. Zapytałem II trenera Wisły Kazimierza Kmiecika - czy zespół pod względem psychicznym wytrzyma ten mecz? Czy ogromna waga spotkania nie wpłynie paraliżująco na wiślaków? - Oczywiście, że na początku spotkania będzie nerwowo, ale zespół musi od początku walczyć na 110 procent! To jest mecz, w którym każdy musi dać z siebie wszystko, zejść do szatni na ołowianych nogach. Mecz może się różnie układać, my musimy jednak cały czas walczyć, walczyć i jeszcze raz walczyć. Takiej postawy oczekuję od zawodników. (AS)


Dziennik Polski. 1997, nr 147 (26 VI) = nr 16117

Oddech ulgi Wisła - Stomil 5-2 (3-0) 1-0 Pater 13 min. 2-0 Dąbrowski 15 min, karny. 3-0 Kulawik 33 min. 3-1 Jasiński 61 min. 4-1 Kulawik 68 min. 4-2 Klimek 81 min. 5-2 Wiereszko 90 min. Sędziował A. Czyżniewski (Gdańsk). Żółte kartki: Giszka, Matyja, Surma - Chańko, Nowak. Widzów 6 tys. Obawiano się najgorszego, ale tylko kwadrans niepokoju przeżywali kibice „Białej Gwiazdy” w ostatnim meczu ligowym sezonu 96/97 ze Stomilem. Ewentualne niepowodzenie krakowian zdegradowałoby ich do II ligi. PO 15 minutach gry prawie wszystko było już jasne, po strzałach Patera i Dąbrowskiego (z karnego) gospodarze prowadzili 2-0, co dało im -jak i kibicom - oddech ulgi na resztę spotkania. Wiślacy, mający przysłowiowy nóż na gardle, zaatakowali od początku. Stomil usiłował stosować pułapki ofsajdowe, ale i ta broń była nieskuteczna. W 7 min po centrze Surmy bramkarz Wyłupski minął się z piłką, ale Szopa główkował obok bramki. Za chwilę znów po centrze Surmy nie doszedł do piłki Feutchine. Wyłupski w 10 min wyprzedził Patera w walce o piłkę na polu karnym, ale za chwilę musiał kapitulować. Kulawik wpadł na pole karne, ograł dwóch obrońców, silnie strzelił, odbitą przez bramkarza piłkę Pater wpakował do siatki. Nie umilkły jeszcze na trybunach owacje, gdy w Nowak sfaulował na polu karnym Karny Dąbrowskiego Fot. Wacław Klas Szopę; Dąbrowski precyzyjnie z karnego umieścił piłkę w siatce. Prowadzenie 2-0 uspokoiło wiślaków, panowali nadal nad sytuacją, a Stomil grał słabo. W 30 min Matyja z woleja przeniósł nad poprzeczkę, ale niebawem po popisowej akcji Dąbrowski - Pater - Kulawik padł trzeci gol. Po zmianie stron krakowianie nadal atakowali, choć podrażnieni stratą trzech goli olsztynianie próbowali się odgryzać. W Wiśle brylował rozgrywający i zarazem skuteczny strzelec Kulawik, dzielnie sekundował mu w akcjach ofensywnych Pater. Szopa też próbował swych sił strzeleckich, w 55 min potężnie strzelił z 25 metrów, a bramkarz ratował się piąstkowaniem. Chwilowo do głosu doszli goście. Dyluś, który starał się poderwać swych kolegów do żywszej gry, nagrał piłkę do Jasińskiego, który uderzył obok wewnętrznej strony słupka i piłka wpadła do bramki. Krakowianie odrobili stratę, po wzorowej akcji Patera i Kulawika kapitan Wisły zdobył czwartego już gola dla gospodarzy w tym meczu. To jeszcze nie był kres strzeleckich emocji. Po kontrze w wykonaniu graczy Stomilu Kaczmarczyk wypuścił w uliczkę Klimka, a ten zdobył drugiego gola. Wisła odpowiedziała kolejnymi groźnymi akcjami, na które obrona olsztynian nie znajdowała recepty. W 90 min czarnoskóry Feutchine zacentrował pod bramkę Wyłupskiego, gdzie czyhał Wiereszko, celną główką wieńcząc ostatni pojedynek sezonu. Kraków odetchnął, ma nadal I ligę JAN OTAŁĘGA

WISŁA Sarnat 6 - Matyja 4 (Pasionek 3), Zając 6, Giszka 6 - Pater 7, Owca 6, Kulawik 9, Dąbrowski 6 (66 Rogala), Surma 6 - Szopa 5 (72 Wiereszko 4), Feutchine 5 STOMIL Wyłupski 5 - Nowak 3, Biedrzycki 3, Jaskulski 3 - Kwiatkowski 4 (71 Klimek), Kaczmarczyk 5, Dyluś (71 Wincel), Jankowski 4, Chańko 4 - Płuciennik 4, Jasiński 4 (84 Radziwon)

WOJCIECH ŁAZAREK (Wisła): - Serdecznie dziękuję tym, którzy tu trudnych dniach dodawali nam otuchy, dziękuję także za twórczą krytykę naszych poczynań. Ostatnie trzy tygodnie była rzeczywiście bardzo nerwowa atmosfera. Należało to napięcie wytrzymać, pracować i walczyć. Udało się, z czego bardzo się cieszę. Zespół w meczu ostatniej szansy dał z siebie wszystko, godnie zakończył sezon. Mieliśmy z piłkarzami specjalne zebranie, omówiliśmy sytuację, wyczyściliśmy problemy. W meczu ze Stomilem nie brakło nerwowości, niektóre poczynania były nieudane, ale też wiele kończyło się powodzeniem. Cel nadrzędny - utrzymanie się w 1 lidze - został osiągnięty. Szkoda tylko, że nie uratował się Hutnik i zabraknie, niestety, w przyszłym sezonie derbów Krakowa. Poprawiają się nastroje w Wiśle. Pierwsza drużyna się utrzymała, rezerwy awansowały do III ligi, juniorzy walczą o mistrzostwo kraju. Czy zostanę tu Wiśle? Na pewno w najbliższym czasie zasiądziemy z kierownictwem sekcji, by podyskutować o przyszłym sezonie. Wtedy podejmę decyzję. BOGUSŁAW OBLEWSKI (Stomil): - Mnie może cieszyć radość trenera Łazarka, bo pod jego kierownictwem grałem w Lechu i uczyłem się trenerki. Dobrze się też stało, że tak zasłużony klub jak Wisła nie zniknie z mapy I ligi. Natomiast nie cieszyła mnie postawa moich podopiecznych, do których mam pretensje za gapiostwo w grze obronnej. Wisła zagrała dynamicznie, zdecydowanie i wygrała zasłużenie. Może to dla niej dobry prognostyk na najbliższe czasy?

Dwa dni przed meczem na treningu Wisły zjawiła się ponoć grupa fanów „Białej Gwiazdy” zasiadająca w sektorze X. Grozili piłkarzom Wisły, iż w razie spadku z ligi spuszczą im manto! - Tak, to prawda - mówi kapitan Wisły, Tomasz Kulawik. - Przed kilkoma dniami przyszli do nas kibice i oświadczyli: - pod telefonem komórkowym czeka na nasze zawołanie 250 osób z kijami baseballowymi. Z taką sytuacją spotykam się po raz pierwszy w swojej karierze piłkarskiej. Czy to jest uczciwe takie stawianie sprawy? Proszę sobie wyobrazić pod jaką presją musieliśmy dzisiaj grać.