1997.08.09 GKS Katowice - Wisła Kraków 4:0

Z Historia Wisły

1997.08.09, I Liga, 1. kolejka, Katowice, Stadion GKS-u, 18:00, sobota
GKS Katowice 4:0 (1:0) Wisła Kraków
widzów: 3.000
sędzia: Andrzej Kobierski z Kielc.
Bramki
Sławomir Wojciechowski (k) 56’
Tomasz Moskal 68’
Adam Kucz 79’
Sławomir Wojciechowski 88’
1:0
2:0
3:0
4:0
GKS Katowice
Mariusz Luncik
Grafika:Zk.jpg Artur Szymczyk grafika: Zmiana.PNG (67’ Paweł Jermakowicz)
Mirosław Widuch
Grafika:Zk.jpg Adam Olczak
Adam Kucz
Adam Ledwoń
Paweł Pęczak
Sławomir Wojciechowski
Adam Bała
Grafika:Zk.jpg Tomasz Moskal grafika: Zmiana.PNG (89’ Arkadiusz Szczygieł)
Marek Kubisz grafika: Zmiana.PNG (81’ Grzegorz Oberaj)

trener: Piotr Piekarczyk
Wisła Kraków
Artur Sarnat Grafika:Zk.jpg
Paweł Adamczyk Grafika:Zk.jpg
Bogdan Zając
Jacek Matyja
Łukasz Surma
Tomasz Kulawik
Stanisław Owca grafika: Zmiana.PNG (46’ Wiktor Sydorenko)
Marcin Pasionek Grafika:Zk.jpg
Grzegorz Kazimierski grafika: Zmiana.PNG (73’ Krzysztof Piszczek)
Michał Biskup Grafika:Zk.jpg grafika: Zmiana.PNG (55’ Adam Dąbrowski)
Grzegorz Pater

trener: Wojciech Łazarek

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Dziennik Polski. 1997, nr 185 (9/10 VIII) = nr 16155

Nie jedziemy przegrać! - Chcę, tak jak wszyscy kibice, by ten sezon był lepszy od poprzedniego. Ale sezony są różne. Bywają takie, że trzeba poskromić Fot. Wacław Klag apetyty. Tak jest teraz i w Wiśle. Pozostaje jednak ambicja, upór, zawziętość. Takimi chcę widzieć swych podopiecznych. Wierzę, że się uda. Jeśli chodzi o skład, to istotnie nie ma teraz w Wiśle wielkich nazwisk. Ale nie zawsze o to chodzi. Najważniejsze jest to, że trzeba targać na siedmiu tysiącach metrów kwadratowych. I każdy może „nazwisko" tu zdobyć. To kwestia czasu, a Wisła ma utalentowaną młodzież. Przed sezonem przedstawiłem kierownictwu sekcji wizję zespołu na nowy sezon. Nie udało się spełnić wielkich transferów. Nasze możliwości ekonomiczne nie idą w parze z żądaniami innych klubów za swych piłkarzy. Transfery więc ograniczone zostały do minimum. W związku z tym nasze nadzieje to ci, którzy dotąd grali, i młodzi, dwukrotni zdobywcy tytułu mistrzów Polski juniorów. Na pewno czekają ich wielkie perspektywy. Jeśli tylko tego będą chcieli. A chyba chcą, co ważne - uczuciowo mocno czują się związani z Wisłą. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że nawet najlepszy junior nie jest w stanie od razu być wybitnym I-ligowcem. Idealnie byłoby, aby Wisła miała więcej doświadczonych, klasowych graczy - wówczas wchodzący do zespołu byli juniorzy mieliby komfort rozwijania się w spokoju, bez presji walki o każdy punkt. Zbulwersowany jestem stanowiskiem Rakowa, ich żądania 5 mld za Szopę uważam za nie do przyjęcia. Trudno, trzeba inaczej zestawić atak. Przy wymienności funkcji w dzisiejszym futbolu spośród kadry Wisły na pewno kogoś znajdziemy do I linii. Motoryka zespołu jest dobra, nasze atuty to jeszcze ambicja i walka. Pracę na zgrupowaniu oceniam pozytywnie. Przydałoby się jeszcze poprawić stan organizacyjny sekcji, przygotować płyty boiskowe, bo tak naprawdę, nie mamy gdzie trenować. Nie jedziemy do Katowic tylko po to, by przegrać. Postawimy rywalowi wymagania. Wisła, wierzę w to, nadal będzie solidną firmą. (JOT)


Dziennik Polski. 1997, nr 186 (11 VIII) = nr 16156

KATOWICE Luncik 6 - Pęczak 5, Widuch 6, Olczak 6 - Szymczyk 5 (78 Jermakowicz), Wojciechowski 9, Ledwoń 6, Kubisz 5, (84 Obieraj), Bała 6 - Kucz 6, Moskal 7 (88 Szczygieł) WISŁA Sarnat 5 - Pasionek 3, Zając 3, Matyja 4, Adamczyk 4 - Surma 3, Owca 3 (46 Sydorenko 2), Kulawik 5, Biskup 5 (53 Dąbrowski), Kazimierski 4 (73 Piszczek) - Pater 5

Katastrofa w premierze GKS Katowice - Wisła 4-0 (O-O) Tomasz Kulawik: Nikt bez winy 1-0 Wojciechowski 56 min, karny 2-0 Moskal 69 min 3-0 Kucz 81 min 4-0 Wojciechowski 87 min Sędziował: A. Kobierski (Kielce). Żółte kartki: Moskal, Olczak, Szymczyk - Adamczyk, Biskup, Pasionek. Widzów 4 tys. Wiele było starań, by wzmocnić zespół Wisły na nowy sezon. Doszli wprawdzie nowi gracze, ale nie zasilił drużyny żaden napastnik. W dodatku o Szopę zaczęły się targi z Rakowem, a Świerad jeszcze leczy kontuzję. Było więc sporo obaw o grę tej formacji w Katowicach. Niestety, do anemicznego ataku Wisły w sobotę dopasowała się wyjątkowa dziurawa w drugiej odsłonie gry defensywa. Inna sprawa, iż gdyby katowiczanie nie posiadali w swych szeregach Wojciechowskiego, mieliby trudności z wygraniem meczu. Wprawdzie twierdzi się, że jeden zawodnik nie przesądzi losów spotkania, ale tym razem wyjątkowe zasługi gracza GKS są bezsporne. Wojciechowski zagrał na wysokim poziomie, rozdzielał precyzyjnie piłki, znakomicie wykonywał kornety i rzuty wolne, sam zdobył dwa gole. Najważniejszy był ten pierwszy, bo rozkleił wiślaków. Wojciechowski wygrał mecz Fot. Wacław Klag Jeśli trener Wójcik szuka kandydatów do kadry, to bezwzględnie należy mu polecić do sprawdzianu Wojciechowskiego, grającego w sobotę jak prawdziwy „profesor”. Goście zaczęli nawet obiecująco. W I połowie nie ustępowali katowiczanom, nawet przeprowadzali więcej akcji. Po rogu Owcy w 4 min Kazimierski został zablokowany na polu karnym. Niebawem kiksu Widucha na polu karnym nie wykorzystał żaden z wiślaków. W 12 min Pater - jedyny wysunięty do przodu gracz Wisły - przeprowadził energiczny- rajd, powstrzymany jednak przed bramką Luncika. GKS powoli brał się do roboty, groźne akcje inicjował Wojciechowski. Po jego kornerze Olczak z pięciu metrów główkował obok słupka. Za chwilę Wojciechowski rajdem przez pół boiska otworzył sobie drogę do bramki, Sarnat wybiegł i nogami odbił chytry strzał katowiczanina. Mecz stał się żwawy, drużyny odpowiadały sobie akcjami pod bramką, brakowało jednak precyzji w tym ostatnim strzale. Wisła grając wzmocnioną obroną, czujnie w polu, sprawiała niezłe wrażenie. Dobrze wkomponowali się w grę nowi: Adamczyk, Kazimierski, Biskup. Niestety, występ tego ostatniego został przerwany kontuzją. W 51 min Wojciechowskiemu nie przeszkodził mur wiślaków. Huknął z wolnego, z 30 metrów na bramkę, Sarnat odbił piłkę. Jednak w kilka minut potem sam bramkarz Wisły spowodował karnego - w starciu na polu karnym chciał powstrzymać Wojciechowskiego i sfaulował go. Poszkodowany z 11 metrów nie dał szans wiślakowi. Strata prowadzenia nakazała gościom zmienić taktykę gry. Chcąc dążyć do wyrównania trzeba było bardziej wspomóc Patera w przodzie. Wysuwał się więc Kulawik, próbowali inni, co było wodą na młyn gospodarzy. Inicjowali kontry. W 59 min jedna z nich przerwana została faulem, a Wojciechowski strzelił w słupek. W odpowiedzi szarżował Matyja, lecz Widuch kilka metrów przed bramką Luncika zdjął mu piłkę z nogi. W 69 min debiutujący w GKS Moskal ze Śląska ładnym technicznie lobem pokonał Sarnata. Odtąd Wisła grała coraz gorzej, nerwowo i chaotycznie, popełniając szereg błędów, z których GKS wykorzystał dwa, a mógł więcej. Wojciechowski rządził jak chciał, nikt mu nie przeszkodził. Katowiczanie całkowicie opanowali sytuację, a Wisła nie przypominała drużyny z I połowy. Po długim biegu Bała dośrodkowa! do Kucza i najmniejszy zawodnik naszej ligi zdobył trzecią bramkę. Za chwilę Kucz zwlekał ze strzałem, dlatego nie zdobył kolejnego gola. Uczynił to najlepszy na boisku Wojciechowski, strzelając celnie mimo asysty obrońców rywala i bramkarza. JAN OTAŁĘGA

WOJCIECH ŁAZAREK (Wisła): - Poziom inauguracyjnego meczu był dobry. Niestety, w ostatnich 20 minutach popełniliśmy szereg błędów w obronie, co zadecydowało o wysokiej porażce. Mimo wszystko Wisła nie zasłużyła na tak dotkliwy wynik. Nasza sytuacja kadrowa jest znana, przegraliśmy pierwszy mecz, ale nie załamujemy rąk. Do kontuzji Biskupa toczyliśmy wyrównany pojedynek. Potem nic się już nie kleiło. Zmiany w zespole nie poprawiły sytuacji. Może jeszcze Piszczek grał nieźle, o innych zmiennikach zamilczę. GKS wygrał zasłużenie, ale za wysoko. Punktów będziemy szukać w następnych spotkaniach. PIOTR PIEKARCZYK (Katowice): - Cieszę się z wyniku, choć trzeba obiektywnie powiedzieć, że nie odzwierciedla on przebiegu gry. Goście nie powinni przegrać w tych rozmiarach. Pokonaliśmy na wiosnę w Krakowie Wisłę 3-1, wtedy grała ona gorzej. Teraz przez pół meczu drżałem o wynik. Trzeba było się pomęczyć o zwycięstwo. Miałem obawy przed tym meczem. Trochę zmienił się skład, doszli wprawdzie nowi zawodnicy, ale przeważnie z II ligi. Jednak zespół skonsolidował się. Wiele zależy od liderów zespołów. Mamy dwóch takich: Wojciechowskiego i Ledwonia. Z Wojciechowskiego emanowało dziś wszystko, co najlepsze w futbolu, dynamika i precyzja gry: (O)

>>> Skrót meczu (video)


Pomeczowa wypowiedź

Wojciech Łazarek : To była dla nasz trudna inauguracja. Z różnych względów. Przede wszystkim, na mecz z tak renomowanym zespołem nie mieliśmy w pełni dopracowanego składu. Ale do 60. minuty szło nam przyzwoicie. Byliśmy dobrze motorycznie nadmuchanym balonikiem. Lecz potem rzut karny przebił ten balonik, uszło z niego powietrze, zaczęliśmy popełniać błędy w asekuracji, stąd kolejne gole dla rywali. Ostatecznie mecz zakończył się złudnym wynikiem 0:4. Rezultat był zaskoczeniem, za to odebrałem przegraną jako porażkę nadziei. Wierzyłem, że praca włożona w przygotowanie zacznie przynosić efekty.


Relacja kibicowska z meczu:

Relacje kibicowskie z meczów Wisły-Sezon 1997/1998