1997.08.17 Wisła Kraków - Legia Warszawa 2:2

Z Historia Wisły

1997.08.17, I Liga, 2. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 17:00, niedziela
Wisła Kraków 2:2 (0:1) Legia Daewoo Warszawa
widzów: 5.000
sędzia: Marek Kowalczyk z Lublina.
Bramki

Grzegorz Pater 58’
Wiktor Sydorenko 65’

0:1
1:1
2:1
2:2
22' Piotr Włodarczyk


90' Sylwester Czereszewski
Wisła Kraków
Artur Sarnat
Marcin Pasionek
Bogdan Zając
Jacek Matyja
Łukasz Surma
Paweł Adamczyk
Tomasz Kulawik
Grzegorz Kazimierski grafika: Zmiana.PNG (50’ Stanisław Owca)
Paweł Nowak grafika: Zmiana.PNG (74’ Paweł Weinar)
Grzegorz Pater
Michał Biskup grafika: Zmiana.PNG (46’ Wiktor Sydorenko)

trener: Wojciech Łazarek
Legia Daewoo Warszawa
Grzegorz Szamotulski
Paweł Skrzypek
Jacek Zieliński II
Jacek Bednarz
Jacek Kacprzak grafika: Zmiana.PNG (74’ Dariusz Solnica)
Dariusz Czykier Grafika:Zk.jpg
Sylwester Czereszewski
Ryszard Staniek
Tomasz Sokołowski I
Marcin Mięciel
Piotr Włodarczyk grafika: Zmiana.PNG (64’ Andrzej Sazonowicz)

trener: Mirosław Jabłoński

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy
Stanisław Owca wystąpił w sobotę 45 minut w meczu rezerw.
Stanisław Owca wystąpił w sobotę 45 minut w meczu rezerw.

Dziennik Polski. 1997, nr 190 (16/17 VIII) = nr 16160

Mecz z Legią jest obecnie dla Wiślaków sprawą najważniejszą. Trener Łazarek ze zrozumiałych względów niewiele mówi o taktyce, lecz stwierdza: - Gramy z najbardziej utytułowanym zespołem w Polsce. Będziemy chcieli przeciwstawić mu taką skalę trudności, by stworzyć piękne widowisko. Liczę, na naszą serdeczną publiczność, mam nadzieję, że do tego paleniska dołoży zdrowego powiewu, tak żeby z chłopaków wyzwolić jak najwięcej glikolu. Łazarek mówi o serdeczności kibiców, lecz wśród krakowskich policjantów i organizatorów już trwa stan podwyższonej gotowości. Wojewoda krakowski wprowadził na niedzielę na terenie województwa tryb doraźny, co oznacza, że sprawcy chuligańskich zajść będą natychmiast karani. Już przed sezonem wysłano do wszystkich klubów, które będą rywalami krakowian faxy informujące, że wstęp na stadion przy ul. Reymonta mają wyłącznie kibice przyjezdnych posiadający wydane przez swój klub identyfikatory. W niedzielę na stadionie i w jego okolicach będzie więcej niż zazwyczaj policjantów. Uczulono też przedstawicieli firmy „Komandos” na konieczność wnikliwej kontroli wchodzących. W związku z tym działacze Wisły przepraszają widzów za utrudnienia w dostaniu się na stadion i apelują o wcześniejsze przybycie, gdyż przekraczanie bram będzie trwało dłużej niż zwykle. Kasy zostaną otwarte o godz. 15, będzie więc sporo czasu na wygodne zajęcie miejsc. Przychodząc w ostatniej chwili, prawie na pewno spóźnimy się na początek gry. Kibice Legii zostaną oczywiście oddzieleni od pozostałej części widowni. Pilnować ich będą wzmocnione oddziały policyjne. I jeszcze jedna informacja dla posiadaczy wejściówek na lożę oraz dziennikarzy. Mogą oni zaparkować samochody na boisku o nawierzchni mineralnej i wejść wyłącznie przez bramkę wiodącą z szatni do tego boiska. Dostęp do loży od innych bram jest odcięty. Tak będzie już na wszystkich następnych meczach Wisły. (KG)

Wisła - Legia - niedziela godzina 17.


Dziennik Polski. 1997, nr 191 (18 VIII) = nr 16161

Na huśtawce Wisła - Legia 2-2 (O-1) 0-1 Włodarczyk 22 min. 1-1 Pater 58 min. 2-1 Sydorenko 65 min. 2-2 Czereszewski 90 min. Sędziował Kowalczyk z Lublina - bardzo słabo! Żółta kartka: Czykier ą Legii, widzów 8 tys. Zegar wskazywał 90.32 min, po rzucie rożnym (bardzo problematycznym, piłkę na róg wybił obrońca Legii, Zieliński) wyjątkowo słabo prowadzący zawody sędzia międzynarodowy (!) pan Marek Kowalczyk, podyktował kornera. Po dośrodkowaniu powstało na przedpolu Wisły olbrzymie zamieszanie, w końcu do piłki doskoczył pomocnik Czereszewski i strzałem z 15 metrów w samo „okienko” doprowadził do remisu 2-2. W takich okolicznościach Wisła straciła 2 punkty. W tym meczu kibice obu zespołów przeżywali prawdziwą huśtawkę nastrojów. Najpierw zdecydowanie dominowała Legia. Prowadziła 1-0, w drugiej odsłonie przez 20 minut walczący z olbrzymią determinacją gospodarze wyszli na prowadzenie, by w ostatnich sekundach stracić dwa bezcenne punkty. Zaczęło się zgodnie z przewidywaniami, przewagę osiągnęła bardziej doświadczona i naszpikowana reprezentantami kraju Legia, Wisła była jakby wystraszona, grała zbyt głęboko cofnięta na swoją połowę. W 3 min ostre uderzenie Mięciela obronił Sarnat, w 8 min w pole karne gospodarzy wpadł Skrzypek i z 8 metrów wycelował w... słupek. W 22 min Sokołowski egzekwował rzut wolny, po jego dośrodkowaniu do piłki wyskoczył najwyżej Włodarczyk i goście prowadzili 1-0. Zanosiło się na porażkę gospodarzy, którzy atakowali tylko sporadycznie. Legia nie potrafiła jednak wykorzystać tych chwil słabości wiślaków. Miała przewagę, ale tylko raz stworzyła dogodną sytuację, mocne uderzenie Sokołowskiego z ponad 16 metrów wybił nogami bramkarz Sarnat. W drugiej połowie trener Łazarek nieco przemeblował ustawienie drużyny, na boisko weszli Sydorenko i Owca. Wiślacy zaczęli grać z zębem, dużo biegali, walczyli, a ponieważ Legia grała nadal piłkę spacerową, krakowianie osiągnęli przewagę i raz po raz zaczęli zagrażać bramce rywala. W 54 min Pater strzelił mocno, ale w nogi obrońców Legii, za moment Pater otrzymał dokładne podanie na 14. metrze, ale zgubił piłkę. Zawodnik z numerem 7 był wczoraj bardzo aktywny, w 57 min po rzucie rożnym jego główkę Szamotulski z trudem wybił na kornet. W 58 min znowu gorąco było pod bramką wojskowych, strzelał Kulawik, piłkę odbił Szamotulski, doskoczył do niej ponownie Kulawik i leżąc na ziemi, zdołał jeszcze podać do Patera, który mocnym strzałem doprowadził do remisu, w 59 min. Adamczyk wypuścił w „uliczkę” Sydorenkę, ten jednak pośpieszył się z oddaniem strzału, jego uderzenie trochę mało precyzyjne obronił Szamotulski. W 61 min przed wielką szansą stanął Kulawik, po centrze Sydorenki strzelił z 11 metrów, ale nad poprzeczką. Co się odwlecze... 65 minuta - wrzutka na pole karane Legii, powstało tutaj spore zamieszanie, dużo sprytu wykazał Sydorenko i z paru metrów nie dał szans Szamotulskiemu. Po tej bramce Wisła cofnęła się do obrony, nie zapominając jednak o kontrach. Sporą przewagę osiągnęli legioniści, którzy zobaczywszy, iż widmo porażki zagląda im w oczy, zaczęli grać szybciej, bardziej energicznie. Zbyt wielu dogodnych sytuacji jednak nie stworzyli, Wisła broniła się rozsądnie i ze szczęściem. W 69 min Sarnat zebrał piłkę z nogi atakującego Sazanowicza. W 70 min Legia egzekwowała rzut wolny z około 25 metrów. Piłkę mocno uderzył Czykier, ta trafiła w poprzeczkę i wyszła na aut. Bardzo nerwowe były ostatnie minuty, Legia ostro nacierała, Wisła broniła jednobramkowej przewagi. I kiedy wydawało się, że krakowianie obronią zwycięstwo, już po regulaminowym czasie, po rzucie rożnym, padło wyrównanie. Remis. Na pewno nie zadowala nikogo. Legia potwierdziła, iż jest w słabej formie, grała wolno, jakby licząc, iż rywal sam padnie na kolana. Wisła szczególnie za 2. połowę zasłużyła na słowa uznania. Podjęła walkę, była bliska sprawienia dużej niespodzianki. Bardzo dobry mecz rozegrał w obronie pewnie interweniujący Matyja, w ataku wyróżniał się Pater, udany debiut zanotował junior Paweł Nowak. ANDRZEJ STANOWSKI

WISŁA Sarnat 6 Pasionek 5, Zając 6, Matyja 7 Adamczyk 5, Kulawik 6, Kazimierski 3 (50 Owca 3), Biskup 2 (46 Sydorenko 4), Nowak 6 (74 Weinar) Surma 5, Pater 7 LEGIA Szamotulski 6 Skrzypek 3, Zieliński 5, Bednarz 5 Kacprzak 4 (74 Solnica), Staniek 4, Czykier 5, Czereszewski 5, Sokołowski 5 Miecie! 4. Włodarczyk 4 (64 Sazonowicz)

WOJCIECH ŁAZAREK, trener Wisły: - Po wysokiej porażce w Katowicach twierdziłem, iż był to tylko moment słabości naszej drużyny. Tam popełniliśmy proste błędy w obronie, dzisiaj niestety znowu powtórzyły się. Tracimy bramki po stałych fragmentach gry. Zespół był dobrze przygotowany pod względem motorycznym do dzisiejszego meczu. Mieliśmy rozbiegać Legię i to się udało w 2. połowie. Szkoda, że w okresie dobrej gry nie potrafiliśmy wykorzystać jeszcze dwóch dogodnych sytuacji. Nie lubię krytykować sędziów, ale dzisiaj pan Kowalczyk gwizdał słabo. Straciliśmy drugą bramkę po jego ewidentnym błędzie, oglądałem akcję poprzedzającą rzut różny trzy razie na wideo, to Zieliński wbił piłkę. Nie było kornera! MIROSŁAW JABŁOŃSKI, trener Legii: - Nie rozumiem, co chce grać mój zespół? Prowadzimy 1-0, mamy przewagę, są sytuacje. Zamiast „dobić” rywala, gramy futbol zachowawczy, ten minimalizm piłkarzy omal nie zakończył się dla nas tragicznie. W przerwie ustalamy taktykę gry, a piłkarze grają nadal swoje. Zero walki! Dopiero po stracie dwóch bramek nasi zawodnicy ocknęli się. Czwartkowy mecz pucharowy naszego zespołu nie miał prawa nadwyrężyć sił moich piłkarzy. Sami państwo widzieli, w jakim tempie był grany. Niestety, mam bardzo szczupłą kadrę, moim przełożonym marzą się sukcesy w europejskich pucharach, a ja mam krótką ławkę rezerwowych. Wystarczyło teraz kilka kontuzji, absencja Nigeryjczyka Zeibgo i nie miałem kim grać. Nie chcę polemizować z trenerem Łazarkiem, ale ja też mam spore zastrzeżenie do pracy arbitra. Zwłaszcza do przerwy gwizdał przeciwko nam. Żółtą kartkę zobaczył Czykier, a potem 5 razy pod rząd faulował Adamczyk i nic. AS


Pomeczowe wypowiedzi

Wojciech Łazarek: Renoma oraz umiejętności Legii trochę nas przytłamsiła psychicznie i długo w I połowie graliśmy nieco zalęknieni. Z każdą minutą było coraz lepiej, dynamiczniej. W II części nasze cechy motoryczne zdecydowały, że zamęczyliśmy przeciwników. Zdobylibyśmy 3 pkt. gdyby nie błędy w końcówce. Cofnęliśmy się pod własną bramkę, zostawiając wolne przedpole, co wykorzystał Czereszewski. Szkoda, bo chłopcy swą postawą zasłużyli na zwycięstwo. To boli, gdy ucieka wygrana w 92. minucie. Były też inne przyczyny straty punktów, ale nie chcę o nich mówić. Zawsze staram się szukać słabości u siebie, a nie u innych. Powiem tylko, że z tych dwóch straconych punktów jeden przypisuję naszej niedojrzałości taktycznej, drugi właśnie tym innym słabościom. Ocena zespołu - wysoka. Ten pojedynek był dal mnie asumptem do wiary, że będzie dobrze.


Wideo

>>> Skrót meczu (video):


Galeria