1997.08.30 Lech Poznań - Wisła Kraków 2:0
Z Historia Wisły
| Lech Poznań | 2:0 (1:0) | Wisła Kraków | ||||||||
| widzów: 7.130 | ||||||||||
| sędzia: Ryszard Wójcik z Opola | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 1997, nr 202 (30/31 VIII) = nr 16172
LECH POZNAŃ - WISŁA, sobota, godz. 18, sędziuje Ryszard Wójcik z Opola. Wczoraj Marek Koniarek podpisał z Wisłą kontrakt, w myśl którego będzie występował w krakowskim klubie do końca czerwca 1998 roku. Koniarek nie zagra jeszcze w sobotnim spotkaniu Wisły w Poznaniu z Lechem. Wcześniej trzeba ściągnąć z Austrii, gdzie grał ostatnio, jego certyfikat. Lech nie przegrał jeszcze w tym sezonie, jest wiceliderem. Jest to mecz z podtekstem. Obecny trener Wisły Wojciech Łazarek swoje największe sukcesy ligowe święcił właśnie z poznańską drużyną (dwa razy tytuł mistrza Polski), w której czołowym graczem był Krzysztof Pawlak, obecny szkoleniowiec Lecha. - W futbolu nie ma sentymentów - mówi Łazarek. - Historię szanuję, ale życie biegnie naprzód i teraz zrobimy wszystko, aby uprzykrzyć życie Lechowi.
W hali krakowskiej Wisły rozpoczął się Międzynarodowy Turniej Piłki Siatkowej im. Zygmunta Krzyżanowskiego. W pierwszych meczach reprezentacja Czech pokonała Łotwę 3-0, zaś Polki łatwo rozprawiły się z Białorusinkami również 3-0. Patronat medialny nad imprezą sprawuje m.in. „Dziennik Polski”
Dziennik Polski. 1997, nr 203 (1 IX) = nr 16173
Bez wiary i agresji Ostrzeżenie! 1-0 Bykowski 10 min. 2-0 Kryger 62 min. Żółte kartki: Reiss (Lech), Pater i Pasionek (Wisła). Sędziował: Ryszard Wójcik (Opole). Widzów: 6000. Pojedynek Lecha z Wisłą stał momentami na bardzo dobrym poziomie. Sobotniemu meczowi dodatkowego smaczku dodawało „współzawodnictwo” na trenerskiej ławce. Po przeciwnych stronach zasiedli uczeń i nauczyciel. Jak to zwykle w życiu bywa uczeń święcił triumfy. Krzysztof Pawlak jest jednak już trenerem' uznanym, natomiast Wojciech Łazarek w Poznaniu zawsze będzie się cieszyć sympatią kibiców. Poznański Lech jest nadal jedynym zespołem w piłkarskiej ekstraklasie, który w tym sezonie nie przegrał meczu. Piłkarze Lecha rozpoczęli mecz z Wisłą w ogromnym tempie. Cały czas gościli w okolicach pola karnego krakowskiego zespołu, który w żaden sposób nie mógł się uwolnić z przewagi gospodarzy. Wystarczy powiedzieć, że w pierwszych dziesięciu minutach wiślakom nie udało się ani razu przekroczyć linii środkowej. Napór poznaniaków był ogromny. W 2 min z rzutu wolnego na bramkę Sarnata strzelał Augustyniak. Uderzenie było bardzo mocne, krakowski bramkarz odbił piłkę przed siebie, ale na szczęście nie było nikogo na dobitkę. Trzy minuty później po uderzeniu Bykowskiego znów na posterunku był Sarnat. W 9 min na strzał zdecydował się Majewski, ale piłka tuż przy słupku opuściła boisko. W 10 min Reiss odebrał na polu karnym piłkę krakowskim obrońcom, szybko zagrał do Bykowskiego, a ten mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał bramkarza Wisły. Po tej bramce zupełnie niespodziewanie lechici oddali pole piłkarzom z Krakowa, którzy osiągnęli minimalną przewagę w polu. Mogli zdobyć nawet wyrównującą bramkę. Kilkadziesiąt sekund po euforii na trybunach Pater znalazł się sam na sam z Mioduszewskim. Bramkarz Lecha okazał się lepszy w pojedynku z krakowskim napastnikiem, wybijając piłkę na róg. Dobra sytuacja Patera była praktycznie jedyną okazją do zdobycia bramki przez drużynę Łazarka w pierwszej połowie. Wisła grała mało agresywnie, bez wiary, że można zdobyć gola. Zbyt wiele piłek goście tracili w środku pola. W tej części gry poznaniacy, po otrząśnięciu się ze wspomnianej przewagi Wisły, mogli jeszcze zdobyć gola, ale w 25 min Reiss po akcji z Bykowskim strzelił nad poprzeczką. Kilka pierwszych minut po przerwie znów należało do gości. W 47 min Pater wykonywał rzut wolny 20 m od poznańskiej bramki. Strzelił bardzo precyzyjnie tuż przy prawym słupku, ale Mioduszewski popisał się efektowną paradą. W tej samej minucie piłka po strzale głową Bogdana Zająca trafiła w poprzeczkę. Przewaga wiślaków trwała jednak tylko kilka minut. Potem znów wszystko wróciło do normy, czyli do pasywnej gry wiślaków. W 58 min Reiss spudłował po podaniu Majewskiego, a sytuacja była wyśmienita. Cztery minuty później padł jednak drugi gol dla Lecha. Najpierw w środku pola walczyli o piłkę ambitnie Murawski i Majewski. Efektem tego było podanie do Reissa, ten zobaczył wychodzącego na wolne pole Krygera i było 2-0. Przy utracie tej bramki asystowali Bogdan Zając i Stanisław Owca. W ostatnich dziesięciu minutach poznaniacy mocno cofnęli się pod swoją bramkę. Bliscy zdobycia honorowego gola po błędzie Mioduszewskiego byli Zając i Pater, ale wzajemnie sobie przeszkadzali. Kilkanaście sekund później ten drugi próbował strzelać z ostrego kąta, ale piłka przeszła nad poprzeczką. MAREK LUBAWIŃSKI
LECH Mioduszewski (6) Bosacki (6), Łukasik (7), Augustyniak (6) Majewski (6), W. Kryger (7), Piskuła (6), Murawski (8), Matlak (7) Reiss (7), Bykowski (7). WISŁA Sarnat (6) Pasionek (5), Zając (6), Adamczyk (4) Nowak (3) (56 Owca), Matyja (3), Kulawik (3), Kazimierski (4), Giszka (27 Piszczek) (3) Sydorenko (3) (56 Biskup), Pater (4).
Wojciech Łazarek: Załatwili mnie jak chłopca... Trener Wisły Kraków Wojciech Łazarek: - Gratuluję Lechowi świetnego występu. Załatwili mnie jak chłopca. Choć w grze lechitów jest jeszcze sporo mankamentów, widać że poznańscy piłkarze mają jakiś pomysł na pokonanie rywala. My straciliśmy dzisiaj dwie bramki i zapewne jeszcze niejedną stracimy. W Wiśle zagrało dwóch 18-letmch zawodników, potrzeba więc czasu na naukę. Co nie znaczy, że w następnym meczu nie zagramy lepiej. Niektórzy moi piłkarze nie grali tak, jakbym się tego spodziewał. Zabrakło przede wszystkim agresji w poczynaniach na boisku. Zmiany miały wzmocnić siłę ataku, ale nic z tego nie wyszło. Dzisiaj w umiejętnościach obu zespołów była duża dysproporcja, oczywiście na korzyść Lecha. Trener Lecha Poznań Krzysztof Pawlak: - Miło słyszeć takie słowa od nauczyciela. Myślę, że sformułowanie „znakomity mecz" jest trochę przesadzone. Był to na pewno mecz walki z naszej strony. Ambicją i ofiarnością zniwelowaliśmy przewagę techniczną piłkarzy Wisły. Dowodem tego druga zdobyta przez nas bramka. Udało się nam skutecznie wyłączyć z gry Kulawika. Artur Sarnat, bramkarz Wisły: - Lech był znacznie lepszy, a my zagraliśmy znacznie słabiej, niż się spodziewałem. Bramki padły po dwóch naszych błędach, których zapewne mogliśmy uniknąć. Nie jestem ze swojej gry zadowolony. Mimo porażki nie rozdzieramy szat. Jestem przekonany, że utrzymamy się w lidze, a nawet powalczymy w pierwszej ósemce. Nie dopuszczam do siebie myśli, że powtórzy się sytuacją z poprzedniego sezonu, kiedy do końca nie byliśmy pewni naszego ligowego bytu. (LUMAR)
Wojciech Łazarek : Wypadliśmy nie najlepiej.Lech grał z dużym rozmachem, zmuszał nas do błędów, a szybko stracona, infantylna bramka wprowadziła ok. 20-minutowy chaos w naszych poczynaniach. Choć w tym okresie przeprowadziliśmy najładniejszą akcję meczu, lecz Grzesio Pater nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Mioduszewskim. Śmiesznie to brzmi , ale muszę chwalić bramkarza Lecha. Bronił Znakomicie, kilka razy wykazał się świetnym refleksem. Ale jak się przegrywa 0:2, to trzeba chylić czoło przed przeciwnikiem, a nie przedstawiać różne formy gdybania. To prawda, mieliśmy kilka dogodnych okazji, zagraliśmy dobry mecz, jednak Lech był po prostu lepszy. Stworzyliśmy ładne widowisko.
