1998.03.21 Wisła Kraków - ŁKS Łódź 1:0
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 1:0 (1:0) | ŁKS Ptak | ||||||||
| widzów: 9.000 | ||||||||||
| sędzia: Mirosław Milewski z Warszawy. | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
| Ławka rezerwowych: Jakub Wierzchowski, Grzegorz Pater, Paweł Weinar Kapitan: Tomasz Kulawik Strzały 12-11 Strzały celne 4-4 Faule 34-13 Rzuty rożne 5-5 Spalone 0-1 | ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Gazeta Krakowska. 1998, nr 68 (21/22 III) = nr 15188
Piłka nożna I liga — Wisła — ŁKS-Ptak, sobota godz. 15, stadion przy ul. Reymonta.
Spis treści |
Minuta po minucie
2 — po podaniu Saganowskiego, z pierwszej piłki uderzył Wieszczycki, minimalnie niecelnie 4 — Lenart uciekł lewą stroną, zablokował go Marek Zając wybijając piłkę na róg. Piłkę po strzale głową Wieszczyckiego łapie Sarnat 9 — najgroźniejsza sytuacja pod krakowską bramką, Kos strzelał z 6 metrów, a Sarnat wybił piłkę stojąc na linii bramkowej 15 — błąd Kłosa, piłkę przejmuje Dubicki i po dwudziestometrowym biegu strzela na bramkę. Wyparło ustawia się na linii strzału, piłka leci prosto wjego ręce i wówczas do akcji „włączył” się Bendkowski. Podbija piłkę, która rykoszetem leci nad głową Wyparły. Ten jeszcze końcem palców odbija ją, ale prosto pod nogi Nicińskiego, który strzela na 1:0 21 — długie podanie Kałużnego, Kaliciak nie znalazł miejsca do oddania strzału, piłka trafia do Kulawika, a ten efektownie strzela tuż nad spojeniem słupka z poprzeczką 25 — potężny strzał z rzutu wolnego Kałużnego, piłkę łapie Wyparło 37 — piękne zagranie Dubickiego, strzał Kaliciaka i piłka szybuje nad poprzeczką 50 — jeszczejedno świetne zagranie Kałużnego, strzał Kaliciaka i bramkarz odbija piłkę nogami 51 — po zagraniu Kulawika dosłownie centymetrów zabrakło Kałużnemu, by piłkę skierować do siatki 69 — dynamiczna akcja Dubickiego, który jednak uparł się, by samemu strzelać, a mógł podać do świetnie ustawionego Kaliciaka. Sytuacja zmarnowana 76 — po strzale Kłosa piłka odbija się od murawy Sarnatowi dosłownie przed nosem. Bramkarz pewnie piłkę łapie. 87 — olbrzymie zamieszanie pod bramką Wisły, trzech wiślaków dosłownie rzuca się na piłkę, a sytuację ratuje Adamczyk wybijając piłkę na róg 89 — Węgrzyn nie pozwala wybić wolnego Trzeciakowi, ten energicznie odpycha go rękami, wiślak pada na murawę, a sędzia pokazuje piłkarzowi ŁKS czerwoną kartkę 90 — Pater nie zdążył już wejść na zmianę, sędzia odgwizduje koniec meczu. Wisła wygrywa 1:0. Bogusł
Bramka: Niciński 15 min. Sędziował M. Milewski z Radomia. Żółte kartki: Adamczyk, Pukelevicius, Kulawik — Darlington, Kos. Czerwona kartka: Trzeciak 89 min za przewrócenie Węgrzyna. Widzów 9 tys. WISŁA: Sarnat — Węgrzyn, B. Zając (65. Sunna), Adamczyk — Kałużny — M. Zając, Bukalski, Kulawik — Dubicki (75. Pukelevicius), Niciński, Kaliciak. ŁKS: Wyparło — Kos, Bendkowski, Kłos — Darlington (34. Jakubowski), Wyciszkiewicz, Wieszczycki, Rodrigo Carbone (57. Niżnik), Lenart (86. Cebula) — Saganowski, Trzeciak. Do Krakowa w sobotę przyjechał lider ligowych rozgrywek. Gdyby taka sytuacja miała miejsce pół roku wcześniej, remis byłby marzeniem. Tym razem każdy inny wynik. niż wygrana Wisły prorokowano jako katastrofę. Po 14 minutach gry Wielce prawdopodobną, bo łodzianie mieli zdecydowaną przewagę nie tylko w środku pola, ale z łatwością docierali pod bramkę Sarnata. …
… Gdyby postawić pytanie dlaczego ŁKS nie strzelił w okresie tak dużej przewagi bramki, to odpowiedzi na to pytanie w pierwszej kolejności ma prawo udzielić obrońca wiślaków Adamczyk. Grający po kontuzji „Saszka” po profesorsku wyeliminował z gry jednego z najlepszych strzelców naszej ekstraklasy, Saganowskiego (10 goli). Co ważne, Adamczyk wygrywał pojedynki ze swoim podopiecznym grając bardzo fair. Nieco inną drogę do celu wybrał Węgrzyn, jak zawsze grający twardo, na pograniczu faulu. Krakowski obrońca nie tylko zniechęcił do gry Trzeciaka, ale również zdenerwował go tak bardzo, że ten dopuścił się rękoczynów. …
Wojciech Łazarek (Wisła) — Gdzie jest ŁKS w tabeli każdy widzi, tego liderowania łabędzie im nie przyniosły, tylko oni rzeczywiście są bardzo dobrym zespołem. I Wisła, i ŁKS stworzyły bardzo dobre widowisko, to był mecz w którym o wyniku mógł zadecydować jeden błąd. My zagraliśmy bardzo dobrze taktycznie, opanowaliśmy na boisku sytuację na tyle, by nie pozwolić łodzianom rozwinąć gry na skrzydłach. Zabrakło nam tylko spokoju przy wykańczaniu akcji, bo mogło to wszystko wyglądać jeszcze lepiej. Zmiana ny jakie nastąpiły w naszym zespole wynikły z tego, że chłopaki dali z siebie wszystko. Kocham takie zmiany, gdy piłkarz schodzi z boiska resztkami sił, bo rzeczywiście grał na maksa. W takiej sytuacji, to najchętniej sam wyszedłbym na boisko i zniósł na rękach takich chłopaków. Tego zrobić nie mogłem, ale już za linią boiska ucałowałem serdecznie i Bogdana, i Daniela.
Gazeta Krakowska. 1998, nr 69 (23 III) = nr 15189
Relacja kibicowska z meczu:
Relacje kibicowskie z meczów Wisły-Sezon 1997/1998
Galeria:
górny rząd od lewej: Grzegorz Niciński, Marek Zając, Bogdan Zając, Radosław Kałużny, Kazimierz Węgrzyn, Tomasz Kulawik |
Przy piłce Grzegorz Kaliciak w oddali Daniel Dubicki. |
||
