1998.04.04 Wisła Kraków - Lech Poznań 2:0

Z Historia Wisły

1998.04.04, I Liga, 22. kolejka, Krako, Stadion Wisły, 16:00, sobota
Wisła Kraków 2:0 (1:0) Lech Poznań
widzów: 10.000
sędzia: Andrzej Szczełkun z Jeleniej Góry.
Bramki
Ryszard Czerwiec 23’
Radosław Kałużny 47’
1:0
2:0
Wisła Kraków
Artur Sarnat
Grafika:Zk.jpg Jacek Matyja
Bogdan Zając
Kazimierz Węgrzyn
Paweł Adamczyk
Radosław Kałużny grafika: Zmiana.PNG (75’ Marek Zając)
Ryszard Czerwiec grafika: Zmiana.PNG (62’ Łukasz Surma)
Tomasz Kulawik
Daniel Dubicki
Grzegorz Kaliciak grafika: Zmiana.PNG (46’ Grzegorz Pater)
Grzegorz Niciński

trener: Wojciech Łazarek
Lech Poznań
Robert Mioduszewski
Leszek Zawadzki
Damian Łukasik
Arkadiusz Głowacki
Radosław Borykin
Piotr Reiss grafika: Zmiana.PNG (65’ Goko Petruševski)
Przemysław Urbaniak Grafika:Zk.jpg
Adam Kryger
Grzegorz Matlak
Maciej Żurawski grafika: Zmiana.PNG (46’ Jarosław Araszkiewicz)
Maciej Bykowski Grafika:Zk.jpg

trener: Jerzy Kopa
Ławka rezerwowych: Jakub Wierzchowski, Krzysztof Bukalski, Ibrahim Sunday

Kapitan: Tomasz Kulawik
Bramki: 2 0
Strzały celne: 7 3
Strzały niecelne: 10 3
Rzuty rożne: 5 5
Spalone: 4 0
Żółte kartki: 1 2

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl


Bilet meczowy
Bilet meczowy

Gazeta Krakowska. 1998, nr 80 (4/5 IV) = nr 15200

Piłka nożna I liga — Wisła — Lech Poznań, sobota godz. 16, stadion przy ul. Reymonta.


Gazeta Krakowska. 1998, nr 81 (6 IV) = nr 15201

Minuta po minucie

5 — zamieszanie w polu karnym Lecha, ale Niciński nie trafił w piłkę 6 — Łukasik wybił piłkę prosto pod nogi Nicińskiego, ten strzelił tuż przy słupku 13 — Matyja strzelał z dystansu, bramkarz łapie piłkę 15 — Węgrzyn strzela nad poprzeczką 18 — Bykowski z ostrego kąta strzelił bardzo silnie, ale Sarnat wybija piłkę na róg 21 — Dubicki ograł Borykina, podał do stojącego w polu bramkowym Nicińskiego, ten zwlekał z oddaniem strzału i został zablokowany, po dobitce w wykonaniu Kaliciaka piłka została wybita na róg 23 — podanie Kaliciaka, w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem Dubicki, ale naciskany przez obrońców nie wykorzystuje tej super okazji, Mioduszewski wybija piłkę nogami. Ta wybita piłka zapolem karnym trafiła do Czerwca, który uderzył pięknie fałszem z pierwszej piłki w górny róg bramki i Wisła prowadzi 1:0 27 — Kałużny strzela z dystansu, piłka przelatuje przy słupku31 — Niciński próbował centrować, ale wyszedł z tego strzał i piłka zmierzała pod poprzeczkę. Mioduszewski wybijają na róg 35 — strzał Reissa zablokowany przez B. Zająca, po chwili Węgrzyn wybija piłkę 36 — świetne podanie Czerwca, a Węgrzyn przeniósł piłkę nad poprzeczką 47 — zamieszanie pod bramką Lecha, Dubicki wycofuje piłkę z pola karnego, Pater natychmiast podaje ją do Kałużnego, a ten z około 20 metrów oddał potężny strzał. Bramkarz wprawdzie dotknął piłkę, ale nie zdołał jej wybić i jest 2:0 50 — padający na ziemię Węgrzyn zdołał jeszcze oddać strzał z półobrotu i piłka odbija się od słupka 54 — Łukasik wybija spod nóg piłkę Dubickiemu 66 — Araszkiewicz strzela głową, Sarnat łapie piłkę 90 — Pater strzela z ostrego kąta, piłkę łapie Mioduszewski

Jaki był mecz z Lechem? Goście nastawili się na zmasowaną obronę, a Wisła musiała robić wszystko, by przez ten mur się przebić. Przez około 50 min. gospodarzom rzeczywiście zależało na pognębieniu Lecha, grali szybko, i pomysłowo, stworzyli sporo sytuacji, z których bramki mogły padać. Sytuacje wykorzystali Czerwiec i Kałużny, szczęścia zabrakło, by do nich dołączyć Węgrzynowi, trochę inaczej można by określić fakt marnowania strzeleckich pozycji przez Nicińskiego, Kaliciaka czy Dubickiego. Sam fakt, że Wisła gra trzema napastnikami wszystkich cieszy, ale wymagania wobec całej trójki są trochę większe. Udany powrót do zespołu po kontuzji miał Czerwiec, z niecierpliwością czekamy więc kiedy „zaskoczy” w środku pola para Czerwiec — Bukalski, nadzieje na posiadanie najlepszych rozgrywających w polskiej lidze nie są bowiem bezpodstawne. Lech był tak skoncentrowany na obronie własnej bramki, że nie dał okazji pokazania swoich możliwości Sarnatowi i obrońcom Wisły.

Wojciech Łazarek (Wisła)

  • — I połowa w naszym wykonaniu była więcej niż przyzwoita, a w drugiej chłopaki grali jakby chcieli wszystkim przypomnieć ten kawał „czarny bez”. Oczywiście nie o roślinę chodzi, tylko o brak w ich grze czegoś, co świadczy o mężczyźnie. Lech grał konsekwentnie w obronie, ciężko byłoją sforsować. Mimo wszystko po pierwszej połowie powinniśmy prowadzić wyżej. Absencja Bukalskiego wyniknęła zjego zdrowotnych perypetii. Chłopak nie może dojść do siebie po grypie, ma problemy z okiem i urazem nogi. Mimo to był gotów wyjść na boisko w razie potrzeby. Wierzę, że wyleczy się przed środą i w Lubinie będzie naszym liderem. Zejście z boiska Czerwca też było podyktowane dbałością o jego zdrowie. No cóż pa nowie, Wisła dalej jak te szaraki goni ze wszystkich sił rywali w tabeli...

Sędzia błędów nie popełnił, można powiedzieć że przyzwoicie wywiązał się z obowiązków, ale Reiss twierdzi, że jest to wyjątkowy gaduła szukający zaczepki z piłkarzami. Przy tym używa określeń, które—jeżeli to prawda — Reiss musiał uznać za obraźliwe, bo przecież nikt nie chće być „złamanym ch.... ”, który zostanie wymiksowany.


Gazeta Krakowska. 1998, nr 81 (6 IV) = nr 15201


Galeria kibicowska


Wideo

>>> skrót


>>> II połowa