1998.10.30 Wisła Kraków - Górnik Zabrze 2:1
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 2:1 (1:1) | Górnik Zabrze | ||||||||
| widzów: 6.500 | ||||||||||
| sędzia: Jacek Granat z Warszawy | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Grafika:Kolekcja Lukasza Kleszcza51.jpg|thumb|300px|right|Bilet meczowy]]
Gazeta Krakowska. 1998, nr 256 (31 X/ 1 XI) = nr 15330
Minuta po minucie
- 5 — Rzut wolny Czerwca z lewej strony boiska. Centrę przejął na głowę Kulawik, lekko dotknął futbolówkę czym zupełnie zmylił Bledzewskiego. „Skóra” wylądowała w prawy rogu bramki. 1:0!
- 8 — Strzał Kampki i spokojna interwencja Sarnata.
- 13 — Dubicki dryblingiem minął trzech rywali, ale strzelił zbyt lekko, aby zaskoczyć bramkarza Górnika.
- 16 — Akcja Dubickiego z Kulawikiem i Frankowskim; obrońcy zablokowali jednak strzał najlepszego snajpera wiślaków.
- 28 — Mocny strzał Węgrzyna z dalszej odległości, minimalnie niecelny.
- 33 — W dogodnej sytuacji znalazł się Dubicki (po centrze z prawej strony i niepewnej interwencji zabrzańskich obrońców), ale chyba przestraszył się szarżującego na niego Bledzewskiego, gdyż strzelił bardzo niecelnie (przede wszystkim za wysoko).
- 35 — Trzy kornery z rzędu dla Wisły, po ostatnim uderzenie Frankowskiego z linii „szesnastki”, wyłapane jednak przez Bledzewskiego.
- 38 — Z ok. 20 metrów silnie strzeli! Dubicki i bramkarz Górnika z trudem wyekspediował piłkę na róg.
- 40 — Sarnat spokojnie złapał piłkę po centrze z prawej strony. Popatrzył i wyrzucił piłkę do... Dźwigały. Kapitan zabrzan spokojnie podał do Agafona, a ten strzelił w prawy róg i... 1:1.
- 45 — Dźwigała sfaulował Czerwca i... sam ucierpiał. Zniesiono go na noszach z podejrzeniem uszkodzenia stawu kolanowego. Kibice zaś domagali się dla zabrzanina drugiej żółtej kartki...
- 51 — Najpierw strzelił Frankowski, ale ktoś wybił piłkę prawie z linii bramkowej, po dobitce piłka trafiła w obrońcę Górnika, poprawił jeszcze Kulawik, ale trafił w słupek.
- 52 — Silnie, z dystansu, uderzył Bukalski i Bledzewskim z najwyższym trudem wybił piłkę na rzut rożny.
- 58 — Po akcji Patera z Kulawikiem szczęścia próbował Czerwiec, ale uderzył minimalnie nad poprzeczką.
- 61 — Po wolnym z lewej strony „główkował” Węgrzyn, ale nie sprawił problemów Bledzewskiemu.
- 63 — M. Zając zacentrował z prawego skrzydła, a do piłki wyskoczyli B. Zając i Bledzewski. Bramkarz wybił ją w pole niezbyt dokładnie, a Czerwiec z ok. 20 metrów — i to lewą nogą (!) — posłał loba do siatki. 2:1!
- 66 — Dokładna centra Patera z prawego skrzydła, „główka” Frankowskiego, niestety prosto w bramkarza.
- 72 — Nowak podał do Czerwca, ten ni to strzelił, ni to odgrywał piłkę, gdyż ta trafiła w poprzeczkę.
- 73 — W rewanżu Sarnata chciał zaskoczyć Brosz, krakowianin musiał się „wyciągnąć”, żeby wybić piłkę na kornera.
- 81 — Najpierw strzelił Nowak, a za moment Bukalski. Beż efektu.
- 85 — Kontra wiślaków, „klepka” Patera z Czerwcem i niecelny strzał „Grzeli”.
- 88 — Pater do Frankowskiego, ten do Czerwca, mocne uderzenie z linii pola karnego i piłka przeleciała tuż obok prawego słupka bramki gości. (BAT)
Franciszek Smuda: Tu na „pykanie” nie ma miejsca Trener Wisły wypowiedź na konferencji prasowej rozpoczął od gratulacji pod adresem Górnika, który jego zdaniem zmusił krakowian do sporego wysiłku, by 3 pkt. pozostały przy ul. Reymonta. -Wygraliśmy zasłużenie — mówi Franciszek Smuda — ale trenerowi Żurkowi należą się duże brawa za opracowanie . wspaniałej taktyki, na którą długo nie mogliśmy znaleźć recepty. Po tym meczu już nie dziwi mnie wygrana Górnika w Warszawie z Legią. Niewiele brakowało, by Górnik również u nas sprawił niespodziankę. Niestety my zaczęliśmy mecz na zbyt dużym luzie. Zawodnicy „pykali” sobie piłeczkę z uśmiechem na twarzy, zapominając o tym, że w zawodowym futbolu nie ma miejsca na takie podejście do gry. Taki luz może dobry był na ŁKS, ale nie miał prawa się sprawdzić przeciwko Górnikowi. Po przerwie było już znacznie lepiej. Zespół grał z dużym zacięciem, z wolą zwycięstwa. Nie wiem, może wpływ na to miały słowa jakie skierowałem do nich podczas przerwy. Powiedziałem im, że takie numery już w styczniu nie ujdą im na sucho. Bo wtedy będzie w tym zespole ciężka walka o miejsce, gdy do kadry przybędą nowi piłkarze. Co do meczu z Parmą, to rozmawiałem telefonicznie z Grześkiem Kaliciakiem, który po zabiegach w Niemczech czuje się bardzo dobrze. Mówi, że po krwiaku nie ma śladu, jest więc szansa, że we wtorek zagra. (J K)
