1999.02.27 Odra Wodzisław - Wisła Kraków 0:2

Z Historia Wisły

Wersja z dnia 18:55, 2 lip 2017; Toro (Dyskusja | wkład)
(różn) ← Poprzednia wersja | Aktualna wersja (różn) | Następna wersja → (różn)
1999.02.27, I Liga, 16. kolejka, Wodzisław Śląski, Stadion Odry, 14:15
Odra Wodzisław 0:2 (0:2) Wisła Kraków
widzów: 4.300
sędzia: Andrzej Kobierski z Kielc
Bramki
0:1
0:2
26' Kazimierz Węgrzyn
4`' Tomasz Kulawik
Odra Wodzisław
Grzegorz Tomala
Jacek Matyja grafika: Zmiana.PNG (46’ Przemysław Pluta)
Grafika:Zk.jpg Piotr Jegor
Paweł Adamczyk
Piotr Sowisz
Paweł Sibik
Marcin Malinowski
Ryszard Staniek
Jan Woś grafika: Zmiana.PNG (46’ Grafika:Zk.jpg Rafał Policht)
Arkadiusz Kampka grafika: Zmiana.PNG (46’ Mariusz Nosal)
Arkadiusz Bałuszyński

trener: Jerzy Wyrobek
Wisła Kraków
Artur Sarnat
Marek Zając
Radosław Kałużny Grafika:Zk.jpg
Kazimierz Węgrzyn
Grzegorz Kaliciak
Sławomir Paluch
Krzysztof Bukalski grafika: Zmiana.PNG (88’ Bogdan Zając)
Tomasz Kulawik
Ryszard Czerwiec
Grzegorz Niciński grafika: Zmiana.PNG (74’ Daniel Dubicki Grafika:Zk.jpg)
Tomasz Frankowski grafika: Zmiana.PNG (83’ Grzegorz Pater)

trener: Franciszek Smuda

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Relacje prasowe

"Tempo" z 1999.03.01

Franciszek SMUDA (Wisła): - Najważniejsze, że rozgrywki ligowe się rozpoczęty.

Jerzy WYROBEK (Odra): - Wisła była lepsza i skuteczniejsza.

LIDER NA MĘKACH

WODZISŁAW, 27.2. W kalendarzu wprawdzie ciągle jeszcze zima, ale w sobotę w Wodzisławiu mieliśmy prawdziwe wiosenne intermezzo: bezwietrznie i cieplutko dzięki życzliwie przygrzewającemu słoneczku. Boisko wprawdzie cieszyło oczy zielenią murawy i jak na zimowe okoliczności przygotowane było dobrze, ale wiadomo było, że jest grząskie i grać na nim nie będzie lekko.

Składy obu zespołów w zasadzie nie odbiegały od oczekiwań. W zasadzie, bo jednak etatowy stoper Wisły Bogdan Zając znalazł się tym razem na ławie rezerwowych. Pojawił się natomiast w krakowskiej obronie nie widziany w lidze od ubiegłej wiosny Radosław Kałużny i od razu trzeba powiedzieć, że był to udany come back.

Ostrożny Smuda

Wisła zgodnie z zapowiedzią swego trenera rozpoczęła mecz spokojnie, może nawet aż za spokojnie, pilnując własnej połowy boiska. Wobec czego wodzisławianie zaatakowali z impetem. Niewiele brakowało, by już na początku im się powiodło: w 5 min. Marcin Malinowski zagrał prostopadłe podanie do wybiegającego na pozycję Arkadiusza Bałuszyńskiego, zapachniało golem, ale sędzia Andrzej Kobierski zagwizdał ofsajd. Na widowni zawrzało od protestów.

Po takim ostrzeżeniu krakowscy defensorzy zwiększyli czujność zaś zawiedziona widownia rozładowywała frustrację za pomocą obelg, rzucanych pod adresem swego niedawnego ulubieńca Sławomira Palucha. W 11 min jednak znów gospodarze stanęli przed szansą: po podaniu Piotra Jegora z rzutu wolnego piłka trafiła do stojącego blisko bramki Arkadiusza Kampki, jednakże strzał w ostatnim momencie zablokował Grzegorz Kaliciak. Po chwili znów Kampka miał golową szansę, ale po dobrym podaniu Jacka Matyi strzelił zbyt lekko i Artur Sarnat obronił. Wiślacy w tym okresie tylko raz zagrozili gospodarzom: w 15 min po mocnym strzale Krzysztofa Bukalskiego z 25 m Grzegorz Tomala z dużym trudem sparował piłkę.

Po 20 minutach gry było jasne, że Odra będzie nieustannie atakować, zaś Wisła - szukać sukcesu w kontrach. Groźne były zwłaszcza akcje prowadzone przez gospodarzy prawą stroną, gdzie Kaliciak i Grzegorz Niciński mieli spore trudności z powstrzymaniem dynamicznie szarżujących Matyi i Pawia Sibika. Widać było zarazem, iż niełatwo będzie wodzisławianom sforsować krakowską defensywę - przede wszystkim z powodu dosyć ograniczonej mobilności Kampki, a zwłaszcza Ryszarda Stańka i Jana Wosia.

Liczy się skuteczność

Inicjatywa należała jednak do gospodarzy, więc ich sympatycy byli dobrej myśli. I wtedy właśnie zostali oblani kubłem zimnej wody: Sławomir Paluch wywalczył dla Wisły rzut rożny, Ryszard Czerwiec dośrodkował, Kaliciak minął się z piłką, która odbiła się od Pawła Adamczyka, trafiła wprost na nogę Kazimierza Węgrzyna, a ten niezbyt silnym wolejem z lewej nogi posłał ją w róg bramki. Zasłonięty Tomala nie był w stanie skutecznie interweniować i goście objęli prowadzenie.

Pod koniec pierwszej połowy meczu wiślacy znów złapali okazję do dynamicznej kontry: Tomasz Frankowski otrzymał dokładne podanie od Węgrzyna, efektowną sztuczką techniczną zagrał do wbiegającego w pole karne Tomasza Kulawika, który znalazł się oko w oko z wybiegającym z bramki Tomalą. Strzelił zbyt pospiesznie i bramkarz Odry odbił piłkę nogą. Przechwycił ją Krzysztof Bukalski, przekazał ją ponownie Kulawikowi, który widząc, że Tomala nie zdążył wrócić między słupki - pięknym, technicznym lobem posłał piłkę do siatki.

Va banque

Gospodarze mimo to nie myśleli o poddawaniu się. Trener Jerzy Wyrobek w przerwie wymienił aż trzech piłkarzy. Wodzisławianie grający teraz w trzech obrońców oraz z Rafałem Polichtem i Mariuszem Nosalem w ataku - ambitnie atakowali i stwarzali coraz groźniejsze sytuacje strzeleckie. Już w 49 min Nosal tuż przed bramką o włos minął się z piłką po dobrym podaniu Przemysława Pluty. Po 5 minutach Sarnat piąstko- wał piłkę po silnie bitym przez Jegora rzucie wolnym z ostrego kąta. Za moment nie pilnowany Pluta strzelił dołem z 16 m w „długi" róg bramki, nieznacznie chybiając. Zdawało się, że gospodarze lada chwila ukarąją golem zbyt głęboko cofniętą Wisłę, gdy nagle nadziali się na kontrę: przechwyconą przez wiślackich obrońców piłkę otrzymał nie pilnowany Frankowski, w pełnym biegu wpadł na połowę Odry, minął błyskawicznie Jegora, który był jedyną przeszkodą w drodze do bramki i gdy oczekiwano, że po kilkunastu sekundach biegu znajdzie się w polu karnym gospodarzy sam na sam z Ibmalą - Jegor zdecydował się na faul ratunkowy i z tyłu przewrócił wiślaka rękami. Zdawało się, że w tej sytuacji zastosowanie znaleźć musi czerwona kartka, sędzia jednak uznał, że wystarczy żółta. Hm...

Bardzo blisko zdobycia kontaktowego gola byli gospodarze w 70 min, gdy po faulu Kałużnego na Bałuszyńskim - ostro z rzutu wolnego strzelił Jegor. Sarnat odbił piłkę pod nogi Nosala, dobitka jednak trafiła wprost w ręce krakowskiego bramkarza. Po raz wtóry szczęście było po stronie Sarnata w 78 min, gdy potężna bomba Jegora z rzutu wolnego otarła się o słupek. Za chwilę po dobrym podaniu Stańka - z 10 m strzelał Nosal i znów piłka minimalnie minęła bramkę. No cóż, przy tak kiepskiej skuteczności nie można liczyć na sukces z tak silnym i dojrzałym piłkarsko rywalem jak Wisła. Wobec czego wodzisławianie nie zdobyli nawet gola, choć szanse na jego uzyskanie mieli jeszcze w końcówce Bałuszyński i po raz kolejny Nosal. Mogli natomiast sami stracić trzecią bramkę, gdy w 85 min szarżował z prawej strony Grzegorz Pater. Wpadłszy w pole karne zawahał się jednak i zamiast iść na przebój - wycofał piłkę do Bukalskiego. Ten strzelił mocno, ale Tomala - choć „na raty" - obronił ten strzał. Leżącego bramkarza Odry zaatakował dynamicznie Daniel Dubicki, wybił mu piłkę z rąk i posłał ją do siatki, sędzia odgwizdał jednak faul wiślaka i w dodatku pokazał mu żółtą kartkę za strzał po gwizdku.

Andrzej SKOWROŃSKI


ile i za co?

ODRA:

Tomala 5 - spisywał się całkiem przyzwoicie, a stracone bramki nie obciążają jego konta. Matyja 6 - niezwykle udany debiut eks-wiślaka. Do przerwy przeprowadził kilka efektownych rajdów prawą stroną. Po jego wrzutkach bito pod bramką Sarnata na alarm.

Pluta 4 - zmiennik Matyi, grał w pomocy i raz nawet próbował zaskoczyć Sarnata strzałem w długi róg.

Jegor 5 - tradycyjnie niepokoił golkipera gości strzałami z rzutów wolnych. Tym razem nie miał za wiele szczęścia.

Adamczyk 5 - podobnie jak Matyja wychodził ze skóry, by udowodnić, iż z Wisły pozbyto się go zbyt pochopnie. Pokazał iż jest niezwykle przydatny w defensywie.

Sowisz 4 - jeśli idzie o formację obronną najmniej widoczny zawodnik. Skupił się na wykonywaniu czarnej roboty, z rzadka angażując się w akcje ofensywne.

Sibik 5 - rozpoczął z dużym animuszem, ale w miarę upływu czasu gasł.

Malinowski 5 - wespół z Ryszardem Stańkiem miał kierować poczynaniami Odry. Walczył ambitnie, ale wciąż nie jest liderem z prawdziwego zdarzenia. Dużo łatwiej idzie mu rozbijanie akcji rywala, niż kreowanie gry.

R. Staniek 4 - oglądając jego poczynania można było dojść do wniosku, że brakuje mu świeżości. Raczej spacerował, niż biegał po boisku. Zbyt rzadko korzystał z atutu dalekiego celnego podania.

Woś 3 - zupełnie bezbarwny występ, słusznie trener Wyrobek zmienił go na Polichta.

Policht 3 - też nie pokazał niczego wielkiego, równając do poprzednika.

Kampka 4 - od początku było wiadomo, że nie jest przygotowany do gry przez 90 minut. Rzeczywiście napastnik Odry mało biegał, ale i tak miał dwie wyborne okazje do strzelenia gola, w obu przypadkach strzelił jednak zbyt lekko. Nosal 4 - zluzowawszy Kampkę nie chciał być gorszy, więc rów- nież z kilku metrów strzelił wprost w ręce Sarnata.

Bałuszyński 5 - zdradza wielką ochotę do gry. Dużo biegał, wychodził na pozycję, lecz koledzy nie zawsze go dostrzegali.

WISŁA:

Sarnat 6 - był często zatrudniany. Inna sprawa że wodzisławianie najczęściej strzelali wprost w niego. W jednej sytuacji Sarnata wyręczył słupek, ale przecież w tym fachu szczęście jest wręcz niezbędne.

M. Zając 5 - miał kilka udanych wejść ofensywnych, ale w destrukcji różnie już z jego dyspozycją bywało. Kilka razy nie sięgnął wrzuconej w pole karne piłki, na szczęście dla krakowian - bez konsekwencji.

Kałużny 6 - pierwszy ligowy występ po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją. Grał bardzo odważnie, nie cofał nogi, czego dowodem jest, iż to właśnie on był najczęściej faulującym zawodnikiem. Zaliczył pięć nieprzepisowych wejść, ale o grze brutalnej absolutnie nie może być mowy.

Węgrzyn 7 - poczynał sobie niczym profesor, potwierdzając swoje reprezentacyjne aspiracje. W pierwszych minutach, gdy koledzy nie bardzo umieli złapać rytm gry - łatał dziury w obronie. Umiał się też przytomnie zachować pod bramką Tomali, strzelając bardzo ważnego gola.

Kaliciak 5 - podobnie jak M. Zając popełniał błędy w obronie, pozostawiając rywalom zbyt wielką swobodę. Jednak to właśnie jego wrzutki w pole karne Odry siały sporo zamieszania.

Paluch 5 - z pewnością był mocno stremowany. Przecież całkiem niedawno był zawodnikiem Odry. Pewnie dlatego miejscowa publiczność go nie oszczędzała...

Bukalski 6 - za jego sprawą Kulawik zdobył ładnego gola. Był wprawdzie zawsze tam gdzie trzeba, ale na pewno stać go na znacznie lepszą grę.

Kulawik 7 - od samego początku równał do Węgrzyna. Nie tylko sporo biegał, ale i grał z głową. Jego zagrania były najczęściej celne, a przy okazji zdobył gola niezwykłej urody. Czerwiec 6 - w sumie nie był tak widoczny jak Kulawik. Robił jednak to co do niego należało, często przez niego „przechodziła" piłka, a to świadczy, że inni mają doń zaufanie.

Niciński 5 - można o nim napisać to samo co o Paluchu z tą tylko różnicą, że „Nitka" już dawno debiutował w koszulce z białą gwiazdą.

Frankowski 6 - choć był jedynym nominalnym napastnikiem, nie był w przodzie osamotniony. Stale otrzymywał mocne wsparcie, ale ani razu nie znalazł się w dogodnej sytuacji. Nie znaczy to jednak, że grał słabo. Kilka jego zagrań było wysokiej klasy, a co ważniejsze - były to podania otwierające drogę do bramki.

Sędzia Andrzej Kobierski 6 - chyba zbyt pochopnie odgwizdywał faule, jakby sugerując się głosami z trybun, a i współpraca z liniowymi pozostawiała cokolwiek do życzenia. Był zanadto pobłażliwy wobec wykonującego faul ratunkowy Jegora.

Dariusz OSTAFIŃSKI