1999.07.31 Widzew Łódź - Wisła Kraków 3:4
Z Historia Wisły
| Widzew Łódź | 3:4 (2:2) | Wisła Kraków | ||||||||
| widzów: 3.500 | ||||||||||
| sędzia: Zbigniew Marczyk z Piły. | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Relacje prasowe
Artur Sarnat: Ostatnio trzy bramki puściłem podczas spotkania z Polonią Warszawa w drugim meczu rundy wiosennej. Ale tak to bywa. Będę starał się poprawić skuteczność swojej gry. Najważniejsze, że udało nam się wywalczyć trzy punkty. A ja mam tę satysfakcję, że po raz pierwszy w karierze udało mi się wygrać mecz na stadionie Widzewa.
Radosław Kałużny: Ja jestem do tego przyzwyczajony, że na stadionie Widzewa kibice mnie wyzywają. Cóż mogę się tylko z tego śmiać. Szczerze mówiąc to ja nawet lepiej gram, gdy widownia jest dla mnie nieprzychylna. To mnie dodatkowo mobilizuje.
Dziennik Polski z 2 sierpnia.
Gazeta Krakowska. 1999, nr 178 (2 VIII) = nr 15603
Od I do 90 minuty
- 4 — rzut rożny wykonuje Czerwiec, piłkę po jego centrze bramkarz Olszewski wypiąstkował pod nogi Frankowskiego. Ten strzelił w gąszcz nóg, a tam M. Zając piętą zmienił kierunek lotu piłki. Ta po rękach Olszewskiego wpadła do siatki — 0:1
- 18 — akcja Węgrzyna, zagranie do Czerwca, piłka po jego strzale przeleciała nad spojeniem słupka i poprzeczki
- 19 - szybka akcja Widzewa, Citko uderza lewą stroną i zagrał piłkę do wbiegającego w pole karne Gęsiora. Ten strzela w długi róg bramki i 1:1
- 21 — znów szarża Citki z lewej strony, zagranie do nadbiegającego Guli, który strzela z pierwszej piłki, a ta minimalnie przelatuje nad poprzeczką
- 22 -- idealna sytuacja Widzewa po błędzie B. Zająca. Wichniarek zagrywa do Michalskiego, ten ma przed sobą tylko Sarnata, ale bramkarz Wisły broni ten strzał
- 23 -Sarnat wybiegiem za pole karne ratuje sytuację, wykopując piłkę sprzed „nosa" Wichniarkowi
- 25 — szybkie rozegranie wolnego przez Wisłę, Czerwiec strzela prosto w ręce Olszewskiego
- 27 — piękna akcja wiślaków. Czerwiec zagrał szybką piłkę do Frankowskiego, ten nad bramkarzem Widzewa podaj e do Moskalewicza, który trafia do pustej bramki — 1:2
- 36 — Kulawik próbował lobować Olszewskiego, piłka przeleciała tuż obok słupka
- 39 — Wichniarek przewrócił się w polu karnym obok Czerwca, a sędzia wskazał na 11 metr;
- 40 — z rzutu karnego trafia do siatki Wichniarek -2:2
- 43 — efektowna akcja wiślaków, po zagraniu Czerwca strzelił silnie Frankowski, a Olszewski zdołał piłkę odbić. Dobitka Kulawika i z linii bramkowej wybija piłkę Stolarczyk
- 51 - podanie Kałużnego za plecy obrońców do Frankowskiego, ten ograł bramkarza i strzela celnie — 2:3
- 54 — centra Kaliciaka, Moskalewicz strzela głową tuż obok słupka
- 58 — centra Kielbowicza, głową strzela M. Zając i broni Sarnat
- 75 - akcja Czerwca i Kulawika, ten drugi zagrał na czystą pozycję do Frankowskiego, a „Franek
- w idealnej sytuacji trafia w poprzeczkę. Na szczęście po chwili ponownie zagrał do niego Pater i Frankowski z pierwszej piłki trafia do siatki - 2:4
- 84 — faul Czerwca, druga żółta kartka — w konsekwencji czerwona — i wiślak musi opuścić boisko
- 86 — strzał Wichniarka po przekątnej, broni Sarnat
- 90 - podanie Gęsiora na lewą stronę i Wichniarek strzałem po długim rogu strzela kontaktową bramkę — 3:4. Sędzia przedłuża czas gry o 4 min, Widzew wykonuje dwa rzuty rożne, jest sporo nerwowości, ale wynik nie ulega zmianie.
Franciszek Smuda
Trzeba było aż dziesięciu lat, by Wisła znów wygrała na stadionie Widzewa. Tego wyczynu piłkarze „Białej Gwiazdy" dokonali pod wodzą trenera Franciszka Smudy, trudno więc dziwić się jego radości. Chociaż i w takiej sytuacji krakowski szkoleniowiec nie omieszkał wytknąć błędów swoim podopiecznym. — Bramki jakie straciliśmy, to były suweniry — mówił Franciszek Smuda. — Moi piłkarze zapomnieli, że to jeszcze nie czas rozdawania prezentów. Słabo zagrała nasza defensywa, zrobili tyle błędów, że nikogo wyróżnić nie można. Ale oni będą grali dobrze, jak tylko poczują oddech na plecach ze strony Brazylijczyków. Wtedy żarty się skończą, nikt na wyrost nie będzie miał miejsca w wyjściowym składzie. Mimo tych uwag jestem przekonany, że wygraliśmy zasłużenie. A Widzewowi życzę, by już od tej pory był na fali wznoszącej. Ten zespół zasługuje na to. by się „podnieść". Idealnym momentem powinien być mecz rewanżowy z Liteksem, uważam że szansa przeskoczenia Bułgarów ciągle jest. Przecież ten zespół do niedawna sam regularnie wygrywał strzelając rywalom po 4 bramki. A tego się nie zapomina. Pytacie mnie czy pozyskamy Żurawskiego? Na razie nic o tym nie wiem, ale jak będzie u nas, to się będę cieszył. Za to wiem, że w ciągu miesiąca wypożyczymy do innego klubu Ikeanacho. Niech się gdzieś ogra, bo na razie w Wiśle nie ma na to szans.
Wideo
>>> skrót: Paju
