2003.04.09 Wisła Kraków - Legia Warszawa 2:1

Z Historia Wisły

Wersja z dnia 19:30, 2 lip 2017; Toro (Dyskusja | wkład)
(różn) ← Poprzednia wersja | Aktualna wersja (różn) | Następna wersja → (różn)
2003.04.09, I Liga, 20. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 18:30
Wisła Kraków 2:1 (1:1) Legia Warszawa
widzów: 10.000
sędzia: Vladimír Hriňák z Bratysławy (Słowacja)
Bramki

Kalu Uche 29’
Maciej Żurawski 60’
0:1
1:1
2:1
9' Stanko Svitlica


Wisła Kraków
Angelo Hugues grafika: Zmiana.PNG (6’ Adam Piekutowski)
Grafika:Zk.jpg Marcin Baszczyński
Mariusz Jop
Arkadiusz Głowacki
Maciej Stolarczyk
Kalu Uche
Mirosław Szymkowiak
Mauro Cantoro
Kamil Kosowski
Maciej Żurawski grafika: Zmiana.PNG (85’ Kazimierz Moskal)
Marcin Kuźba grafika: Zmiana.PNG (90’ Tomasz Frankowski)

trener: Henryk Kasperczak
Legia Warszawa
Zoran Mijanović Grafika:Zk.jpg
Tomasz Jarzębowski
Jacek Zieliński II
Marek Jóźwiak
Ajazdin Nuhi grafika: Zmiana.PNG (46’ Tomasz Sokołowski I)
Dariusz Dudek
Łukasz Surma
Aleksandar Vuković Grafika:Zk.jpg grafika: Zmiana.PNG (79’ Adam Majewski)
Tomasz Kiełbowicz Grafika:Zk.jpg
Stanko Svitlica
Cezary Kucharski grafika: Zmiana.PNG (63’ Marek Saganowski)

trener: Dragomir Okuka

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Spis treści

Przed meczem

Przedmeczowe wypowiedzi Wiślaków

Po poniedziałkowym treningu piłkarze wychodzili z szatni raczej z dobrymi wieściami - wielce prawdopodobny jest powrót do gry Marcina Baszczyńskiego i Arkadiusza Głowackiego. Na środowe spotkanie gotowi powinni być także Maciej Żurawski i Marcin Kuźba. Na dolegliwości bólowe skarżył się Mirek Szymkowiak.

Dobrze dysponowany ostatnio pomocnik Białej Gwiazdy i reprezentant kraju wyrażał w prawdzie swą niepewność co do dyspozycji na mecz z Legią, jednakże wszyscy wierzą w występ Szymkowiaka. Jego obecność ma szczególne znaczenie w związku z absencją Pawła Strąka, pauzującego za kartki.

Z klubowego budynku pierwszy wybiegł Maciek Żurawski. Jego forma została potwierdzona przez wiślackich lekarzy i trenera Szula. Udało się nam jednakże uzyskać pare słów od drugiego czołowego napastnika, Marcina Kuźby: - Gdy koledzy trenowali w Grodzisku, ja trenowałem na stadionie w Krakowie. Z Groclinem graliśmy na remis, z jednym napastnikiem, ale przegraliśmy, bo nie ustrzegliśmy się dwóch błędów. Na pewno gra w każdej kolejce w lidze i dodatkowo w reprezentacji to duży wysiłek i nie dziwię się kolegom, że czuli się zmęczeni. Myślę jednak, że szybko zregenerujemy siły i na Legię będziemy gotowi. W meczu z Górnikiem Legia nie zachwyciła mnie, Górnik przy odrobinie szczęścia mógł wygrać. Postaramy się za wszelką cenę zrewanżować za porażkę 2:3 jesienią w Warszawie.

"Posypanie się" wiślackiej obrony stanowiło spory problem nie tylko dla trenera Kasperczaka, lecz także dla selekcjonera Janasa. Tymczasem sprawnie przebiegło leczenie Arka Głowackiego, jego szanse na występ w najbliższym meczu są spore. Ostatni z szatni wyszedł Marcin Baszczyński, wielce prawdopodobne jest, że wyjdzie także już w środę, jednakże nie na parking klubowy, a na boisko. Przysłuchiwaliśmy się wypowiedziom defensorów:

Arkadiusz Głowacki: - Jeden mecz nie przekreśla niczego. Zostało jeszcze jedenaście występów i można zdobyć masę punktów. Jestem przekonany, że motywacji i chęci do gry nam nie zabraknie. Nasi rywale mają większy komfort przygotowań do każdego meczu, bo trenują w komplecie, a nam przez dziesięć dni brakowało reprezentantów. Ale taka jest nasza praca. Każdy z nas chciałby zagrać w reprezentacji i nie można mówić, że występy w kadrze przeszkadzają.

Maciej Stolarczyk: - Kiedy Wisła wygra, mówi się, że Wisła wygrała. Kiedy jednak pojawia się porażka - robi się szum. Tymczasem każda drużyna może mieć w sezonie mecz, który jej po prostu nie wyjdzie i nie ma w tym nic złego. W tej chwili liczy się tylko mecz z Legią. Chcemy się nim zrehabilitować. W środę na naszym stadionie będzie o wiele lepiej niż w sobotę w Grodzisku i myślę, że zwyciężymy. Legia to dobry zespół, chociaż znowu nie wygrała u siebie. Na razie w tabeli są przed nami śląskie kluby, ale nie oznacza to, że są one lepsze od Wisły. My mamy dobry zespół, który stać na zwycięstwo w najbliższym meczu. A później zobaczymy.

(nikol)

Źródło: wislakrakow.com

Wisła gra z Legią

Już dzisiaj o godzinie 18:30 po raz 127. dojdzie do pojedynku Wisły z warszawską Legią. Wynik meczu nie będzie miał wielkiego wpływu na układ w tabeli, lecz w dalszym rozrachunku może mieć duże znaczenie. Zwycięzca zyska znacznie więcej niż tylko kolejne trzy punkty.

Wisła nie ma ostatnio szęścia do Legii. Po raz ostatni w lidze, krakowianie wygrali blisko dwa lata temu, gdy w sezonie 2000/01 zwycięstwem na Łazienkowskiej zapewnili sobie Mistrzostwo Polski. Z następnych trzech meczów, Legia wygrała dwa, raz padł remis. W zeszłym sezonie, Wisła na rzecz Legii właśnie straciła zarówno Mistrzostwo, jak i Puchar Ligi.

Z 126 poprzednich pojedynków, 118 to mecze ligowe. 46 z nich wygrała Wisła, 33 razy notowano remis, 39-krotnie zwycięstwo odnosili legioniści. Bilans bramek korzystny dla "Białej Gwiazdy" - 165-163. Po raz ostatni Legia w Krakowie wygrała blisko sześć lat temu. Z drugiej strony od roku 1998 pod Wawelem nie przegrała ani jednego meczu ligowego.

Obie drużyny zmagają się z kłopotami kadrowymi, klubowi lekarze robią wszystko by postawić na nogi jak najwięcej zawodników. W ostatnich dniach sytuacja uległa poprawie szczególnie w krakowskiej drużynie - w kadrze meczowej zabrakło tylko Pawła Strąka, który będzie dziś pauzował za czwartą żółtą kartkę. Do gry w 100% gotowi są za to Marcin Baszczyński, Arkadiusz Głowacki, Angelo Hugues i Marcin Kuźba, który odcierpiał już karę za czerwoną kartkę ujrzaną w meczu ze Szczakowianką. Do gry palą się także Mirosław Szymkowiak i Maciej Żurawski. To aż pięciu zawodników z podstawowego składu, których wyraźnie zabrakło w sobotnim meczu z Groclinem. Teraz wszyscy z nich chcą grać, choć nie wszyscy są jeszcze w pełni sił. - Nie wiem, czy zagram, choć bardzo bym chciał, w takim meczu szczególnie. Mogę powiedzieć tylko, że nie jest to sprawa mięśniowa, odczuwam jednak dość mocny ból - mówi Maciej Żurawski. - Czuję się o wiele lepiej, mam nadzieję, że w ostatnich godzinach przed meczem moje problemy z plecami skończą się na dobre. Na szczęście, są sposoby dzięki którym można się szybko wyleczyć - dodaje Mirosław Szymkowiak.

W Legii zabraknie młodego bramkarza Artura Boruca - jego miejsce w bramce zajmie Serb Zoran Mijanović, który meczem z Górnikiem zadebiutował w Legii. Z Wisłą nie zagrają także Radosław Wróblewski i Wojciech Szala, po kontuzji do gry powraca natomiast Dariusz Dudek.

W barwach Legii warto zwrócić uwagę na bramkostrzelnego Stanko Svitlicę, który w tym sezonie strzelił już 15 bramek. Bośniak lubi strzelać bramki Wiśle - w ostatnich czterech meczach pomiędzy zainteresowanymi drużynami zaliczył trzy trafienia.

Mecz poprowadził słowacki sędzia Vladimir Hriniak. Jest to efekt współpracy PZPN ze Słowackim Związkiem Piłki Nożnej. Mecz ze względu na tzw podwyższone ryzyko, będzie ochraniać 350 ludzi na stadionie, a także zwiększone siły policyjne. Do Krakowa wybiera się blisko 500 kibiców Legii, którzy w kilka godzin wykupili przeznaczone dla nich bilety.

Murawa na krakowskim stadionie przez ostatnie dni przykryta była specjalnym materiałem, który chronił ją przed padającym śniegiem - dziś zostanie zdjęta.

(mat19)

Źródło: wislakrakow.com

Relacje meczowe

Wisła - Legia 2:1 !!!

Piłkarze Białej Gwiazdy pokonali dzisiaj 2:1 zespół mistrza Polski Legię Warszawa. Prowadzenie w 9. minucie po strzale Svitlicy objęli goście, ale dzięki bramkom Uche (29 min.) i Żurawskiego (60 min.) trzy punkty przypadły naszej drużynie.

Mecz nie mógł rozpocząć się gorzej. Już w 6 minucie nastąpiła zmiana bramkarza. Angelo Hugues uprzedzając szarżującego Vukovica oniósł kontuzję barku. Natychmiast pojawił się na jego miejsce Adam Piekutowski. Rezerwowy bramkarz Wisły mógł wykazać się już w 9 minucie, kiedy obronił strzał z 18 metrów Łukasza Surmy. Niestety po rzucie rożnym obrońcy Wisły nie upilnowali Svitlicy, który z najbliższej odległości pokonał naszego bramkarza.

Wisła obudziła się po tym uderzeniu w 13 minucie. Marcin Kuźba otrzymał mocne podanie z autu, mając na plecach Jóźwiaka oddał strzał z ostrego kąta, któy obronił bramkarz gości. Po rogu trzech centymetrów zabrakło Stolarczykowi by uderzyć piłkę głową z kilku metrów. Akcje Wisły zaczęły się zazębiać. W 15 minucie błyskawiczny rajd Kosowskiego zakończyło wybite na róg dośrodkowanie. Podobnie było 120 sekund później. Wreszcie jednak to Wisła przejęła inicjatywę co było widać po ilości wykonywanych rzutów rożnych.

Po jednym z nich legioniści wybili piłkę na 18 metr, skąd mocny strzał nad bramką oddał Mauro Cantoro. Legia odpowiedziała kontratakiem w 22 minucie, który zakończył niecelny strzał Surmy. Dobrą szansę miał też Svitlica po dośrodkowaniu z głębi pola, kiedy Baszczyński i Cantoro źle przekazali sobie krycie i Serb mógł oddać strzał z 10 metrów głową.

Minutę później doskonałą szansę miała Wisła! Po centrze z lewej strony najwyżej na 5 metrze wyskoczył Marcin Kuźba i... nie trafił do bramki! W 29 minucie jednak Kalu poprawił błąd kolegi. Po dośrodkowaniu Kamila Kosowskiego spod linii końcowej boiska nigeryjski pomocnik wykończył akcję na piątym metrze strzałem zewnętrzną częścią stopy! 1:1 i euforia na trybunach (asysta: KOSOWSKI)!

Bojowy nastrój podgrzał Dariusz Dudek uderzając Mirka Szymkowiaka łokciem w okolicę szyi. Pomocnik gospodarzy powinien za to zagranie otrzymać czerwoną kartę, jednak słowaccy sędziowie nie widzieli zdarzenia.

Od tego momentu rozpoczął się koncert gry Wisły: efektownej, dynamicznej, tyle że nieskutecznej. Trzy minuty po bramce solową akcję przeprowadził Kalu, zacentrował do czekającego Kuźby, ale lot piłki przeciął Mijanovic, próbował dobijać Kosowski, później Żurawski, strzał tego ostatniego złapał bramkarz Legii. 60 sekund później kontratak Wisły zamknął z prawej strony Żurawski, jego uderzenie z woleja, zablokował Jóźwiak.

W 36 minucie bramkarz Legii minął się z piłką po centrze z prawej stronie, skierować do bramki próbował ją Kalu, ale nie trafił. Kolejne groźne dośrodkowanie Kosowskiego z lewej strony nie znalazło swojego adresata 3 minuty później.

Kamil Kosowski wystąpił w roli głównej w 41 minucie, kiedy dwukrotnie ograł Nuhiego i będąc już 4 metry od bramki strzelił z ostrego kąta wprost w golkipera Legii. Po minucie znów Legia była w opałach po ograniu Jóźwiaka przez Kalu i centrze po ziemi, której nie zamknął niestety wślizgiem Marcin Kuźba. Tylko sobie niestety znanym sposobem spudłował Marcin Kuźba w doliczonym czasie gry gdy Kosowski zacentrował do niego na siódmy metr. Widząc to Jacek Paszulewicz ze złości rozwalił budkę nad ławką rezerwowych krakowskiego zespołu.

Legia nie tylko ograniczała się do przeszkadzania Wisły, jednak akcji gości było znacznie mniej. W 35 minucie w dobrej sytuacji znalazł się Kucharski, strzelając niecelnie z ostrego kąta. W doliczonym czasie gry kibice Wisły truchnęli, gdy akcję przy linii końcowej znów przeprowadził Kucharski a uprzedzający go Piekutowski nie podnosił się przez kilkanaście sekund.

Początek drugiej połowy rozpoczęła dwójkowa akcja Cantoro z Szymkowiakiem zakończona strzałem Argentyńczyka wyłapanym przez Mijanovica. Wisła rzuciła się na rywali z podobnym animuszem jak pod koniec pierwsze części gry. Tym czasem dwa bardzo poważne błędy popełniła nasza obrona: najpierw po bardzo niepewnym wybiegu Piekutowskiego Baszczyński główką zażegnał niebezpieczeństwa. Po chwili Svitlica otrzymał dobre podanie za plecy linii wiślackiej defensywy (czy nie było spalonego?) i było bardzo groźnie, gdyż środkiem wbiegał nieobstawiony Kucharski, na szczęście podanie Svitlicy zablokował Stolarczyk.

W 56 minucie niepewnie piątkował Mijanovic a Marcin Kuźba wypalił centymetry nad poprzeczką. Ta niespożytkowana aktywność pana Marcina spowodowała chyba, że obrońcy Legii zapomnieli o Marcinie Żurawskim, który do tej pory nie miał ani jednej sytuacji. Ale "Żuraw" obudził się, i to jak! W 60 minucie Kalu odzyskał piłkę przy linii końcowej boiska, podał do Żurawskiego, który obrócił się z piłką na 10. metrze i mocnym strzałem nie dał szans golkiperowi gości (asysta: UCHE)!

Mimo prowadzenia Wisła nie spuszczała z tonu, choć nie stwarzała grożnych sytuacji strzeleckich. Gra przeniosła się bardziej na środek boiska. W 75 minucie znów było gorąco, niekoniecznie z powodów piłkarskich: po faulu Baszczyńskiego obie strny postanowiły wyjaśnić sobie kilka nieporozumień. Arbiter ukarał żółtym kartonikiem tylko Baszczyńskiego, dalsze zajścia puszczając w niepamięć.

W 78 minucie na 3:1 mógł podwyższyć Kalu Uche po sprytnym zagraniu Stolarczyka. Nigeryjczyk strzelił wolejem, piłka skozłowała przed Mijanovicem, ten ekwilibrystycznie wybił ją na róg. Legia odpowiedziała trzema rzutami rożnymi niepewnie około 80-ej minuty. Po chwili w znakomitej sytuacji znalazł się Svitlica, obrońcy Wisły dzięki sporemu szczęściu zażegnali utracie bramki. Ponownie Svitlica mógł zdobobyć bramkę w 83 minucie, ale na siódmym metrze nie sięgnął futbolówki.

Wisła zaczęła grać coraz spokojniej, na boisko za Żurawskiego wszedł Moskal. Dragomir Okuka wcześniej wprowadził świeższych zawodników: Sokołowskiego, Saganowskiego i Majewskiego. Arbiter przedłużył mecz o 3 minuty, na które wstawiony został Tomasz Frankowski. W ostataniej minucie Wisła wykonywała jeszcze rzut wolny z 19 metrów. Strzelał właśnie "Franek", ale za blisko środka bramki i Mijanovic złapał piłkę. Napastnik Wisły miał szansę kilkanaście sekund później z podania Kosowskiego z lewej strony. A po chwili gremialne "JEEEEEEST" oznajmiło całej Polsce kto pokonał aktualnych mistrzów Polski!

(Rav)

Źródło: wislakrakow.com

Konferencja pomeczowa

Po niezwykle emocjonującym meczu niewiele do powiedzenia mieli trenerzy, dziennikarze nie zadali zaś żadnych dodatkowych pytań. Widocznie wszyscy uczestnicy konferencji prasowej uznali, że cała prawda została pokazana na boisku.

Dragomir Okuka (trener Legii): - Myślę, że był to bardzo dobry mecz w wykonaniu obu drużyn. Spotkały się bardzo dobre zepoły. Legia zagrała najlepszy mecz w tym sezonie, szkoda, że nie udało się wygrać, ani zdobyć żadnego punktu. Nie wykorzystaliśmy kilku sytuacji, wykorzystała je Wisła i zasłużenie wygrała.

Henryk Kasperczak: - Rzeczywiście widzieliśmy dziś bardzo dobry mecz, cieszę się z tego, tym bardziej, że poprzedni mecz przegralśmy - drużyna więc dobrze zareagowała. Graliśmy dziś dobrze, choć nie wszystko nam wychodziło. Znów pokazaliśmy ofensywną piłkę, nasz zespół zawsze stara się wygrać. Oba zespoły pokazały się z dobrej strony. Cieszę się z powodu powrotu po kontuzjach kilku zawodników. Niestety mamy teraz problem z Angelo, cieszy za to powrót do gry Baszczyńskiego i Głowackiego, którzy dziś wzmocnili defensywę. Marcin Kuźba też rozegrał dobry mecz. Czeka nas teraz duża praca, sezon się jeszcze nie skończył. Legia nawet po porażce nadal będzie się liczyć w walce o mistrzostwo Polski. Walka będzie zacięta do samego końca.

(Rav)

Źródło: wislakrakow.com

Relacja ultras: Wisła - Legia

Na meczu swój debiut miał nowy system nagłaśniający co zaowocowało lepszą koordynacją dopingu. Przez większą część spotkania był on równy, głośny i urozmaicony (choć do każdego z tych elementów można mieć jeszcze zastrzeżenia). Pojawiły się oczywiście przyśpiewki pozdrawiające naszych gości, na szczęście były one w ograniczonych ilościach.

Na płocie oprócz flag, pojawił się również transparent z hasłem nie wymagającym komentarza: " Kali gol ". W czasie hymnu machano balonikami w barwach( odpowiednio C1 czerwone, X białe i C7 niebieskie; każdych było ok.1300), na C2 i C6 pojawił się napis TS z 22 rac oraz swój debiut miały 2 nowe sektorówki (na C3 herb, a na C5 patera mistrzowska).

Na początku drugiej połowy zapłonęło 20 dużych wulkanów w asyście Wielkiej Flagi. Zaraz po golu w dwóch rzędach odpalono 40 rac, by po kilku minutach dołożyc do tego 30 stroboskopów i dużą ilość białego dymu. Na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem zapłonęło 16 rac i miało pojawić się 5 sektorówek WISLA. "Miało", bo nie wszystkie z nich zostały w całości rozwinięte. Przez cały mecz pojawiło się również ileś petard.

Kibiców Legii zameldowało się 484, zapełnili obie trybunki. Szczególnie w pierwszej połowie starali się prowadzić doping, który z biegiem czasu był coraz słabszy (najlepszy był przed meczem, gdy próbowano dodać sobie animuszu wyzwiskami pod naszym adresem). Wywiesili dość dużą ilość flag na płot, machali również kilkudziesięcioma chorągiewkami. Na trybunie obok sektora A machali balonami. Po golu odpalili racę, kilka świec i petard. Na początku drugiej połowy pojawiło się kilkadziesiąt bengali.

(tslawek)

Piłkarze po meczu

Kiełbowicz: Bramkę strzelił Uche

Niektórzy widzowie meczu Wisły z Legią mieli wątpliwości, czy pierwszą bramkę dla "Białej Gwiazdy" faktycznie zapisać na konto Kalu Uche. Z lewej strony piłkę mocno dośrodkował Kamil Kosowski, w polu karnym dopadli do niej Nigeryjczyk wraz z Tomaszem Kiełbowiczem.

Obaj wystawili nogę i z wysokości trybun trudno było jednoznacznie ocenić, kto faktycznie skierował piłkę do siatki. Piłkarz Legii rozwiewa wszelkie wątpliwości. - Nie trafiłem w piłkę, trafiłem w Kalu. W takiej sytuacji nie ma wątpliwości, że to on strzelił bramkę.

Źródło: wislakrakow.com

Relacja kibicowska z meczu:

Relacje kibicowskie z meczów Wisły-Sezon 2002/2003

Galeria z boiska i trybun: