2003.11.09 Polonia Warszawa - Wisła Kraków 2:5

Z Historia Wisły

2003.11.09, I Liga, 12. kolejka, Warszawa, Stadion Polonii, 18:10
Polonia Warszawa 2:5 (0:4) Wisła Kraków
widzów: 4.500
sędzia: Robert Małek z Zabrza
Bramki




Arkadiusz Głowacki (sam.) 63’

Jarosław Mazurkiewicz 90’
0:1
0:2
0:3
0:4
1:4
1:5
2:5
11' Maciej Stolarczyk
23' Paweł Brożek
29' Maciej Żurawski
36' (k) Maciej Żurawski

89' Mauro Cantoro

Polonia Warszawa
Grafika:Zk.jpg Paweł Kieszek
Grafika:Zk.jpg Maciej Michniewicz
Wojciech Szymanek
Rafał Szwed
Marcin Drajer
Grafika:Zk.jpg Krzysztof Bąk grafika: Zmiana.PNG (73’ Paweł Głowacki)
Antoni Łukasiewicz
Łukasz Jarosiewicz grafika: Zmiana.PNG (64’ Maciej Nuckowski)
Piotr Stokowiec
Piotr Plewnia grafika: Zmiana.PNG (46’ Jarosław Mazurkiewicz)
Bartosz Tarachulski

trener: Krzysztof Chrobak
Wisła Kraków
Adam Piekutowski
Marcin Baszczyński Grafika:Zk.jpg
Arkadiusz Głowacki Grafika:Zk.jpg
Mariusz Jop
Maciej Stolarczyk
Grzegorz Pater grafika: Zmiana.PNG (71’ Lantame Ouadja)
Mauro Cantoro
Mirosław Szymkowiak
Damian Gorawski Grafika:Zk.jpg
Maciej Żurawski
Paweł Brożek grafika: Zmiana.PNG (60’ Daniel Dubicki)

trener: Henryk Kasperczak

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Spis treści

Przed meczem z Polonią Warszawa

Amica Wronki zremisowała w sobotę z Odrą Wodzisław i tym samym otwarła się przed Wisłą furtka na zdobycie tytułu mistrza jesieni. Aby osiągnąć ten cel niezbędne jest wygranie dwóch meczów - ostatniego z Lechem Poznań i niedzielnego z Polonią Warszawa.

Rok i 5 dni temu Wisła również grała na Konwiktorskiej z Polonią. Tamten mecz zakończył się przekonującym zwycięstwem "Białej Gwiazdy" 4:0. Co ciekawe, spotkanie z rundy jesiennej poprzedniego sezonu odbywało się tuż po wyjazdowym meczu Pucharu UEFA z Parmą. Wisła nie wykazała zmęczenia; mamy nadzieję, że podobnie będzie i teraz, kiedy to naszej drużynie przychodzi się zmierzyć trzy dni po potyczce z Vaalerengą Oslo.

Poloniści również nie zmarnowali kończącego się tygodnia. We środę rozegrali zaległy mecz z 7. kolejki przeciwko Odrze Wodzisław. Przy święcących jupiterach "Czarne koszule" odniosły pierwsze ligowe zwycięstwo w tym sezonie 1:0, po bramce Tarachulskiego z rzutu karnego. W spotkaniu tym doskonale spisał się młody bramkarz Paweł Kieszek, który bojowo podchodzi do zbliżającego się pojedynku z Wisłą: - Kiedy oglądałem mecz Wisły z Lazio Rzym to mówiłem do kolegi, że fajnie byłoby zagrać przeciw Wiśle i na przykład obronić karnego Żurawskiego. No i stało się. Zagram z Wisłą, ale wcale tego się nie boję - mówi Kieszek dla Gazety Wyborczej.

W zespole gospodarzy zabraknie trójki liczących się pomocników: znakomitego egzekutora rzutów wolnych Dariusza Dźwigały, kapitana Igora Gołaszewskiego i Emila Nowakowskiego. Brak też w pierwszej jedenastce Roberta Gubca, który po fatalnej bramce z Górnikiem Łęczna i niemiłych wypowiedziach o zarządzie klubu musi odsiedzieć swoje na ławce rezerwowych aż do najbliższego okresu transferowego, kiedy prawdopodobnie odejdzie z drużyny. Trenera Chrobaka ucieszy na pewno powrót do zespołu Macieja Michniewicza i Wojciecha Szymanka.

Wisła przebywa pod Warszawą już od piątku, gdzie w pobliskim Nadarzynie przygotowywała się do tego spotkania po powrocie z Oslo. W zespole nie ma Brasilii, który naciągnął mięsień dwugłowy uda. Nie jest też pewne, czy zagra Mariusz Jop, któremu w piątek doskwierała grypa żołądkowa. Pamiętamy jednak, że na podobną dolegliwość cierpiał Mirosław Szymkowiak noc przed spotkaniem z GKS Katowicie, po czym był jednym z najlepszych zawodników na boisku.

Z optymizmem nasłuchujemy więc wieści z Warszawy. Warto, by wiślacy zdali sobie sprawę, że rozegrają jeszcze tylko trzy spotkania w tym roku i przydałoby się na nie specjalnie zmobilizować. Szkoda tylko, że ten zapał mogło ostudzić powołanie do kadry narodowej na mecze 12 i 16 listopada dla Baszczyńskiego, Głowackiego, Gorawskiego, Szymkowiaka i Żurawskiego.

(rav)

Źródło: wislakrakow.com

Relacje meczowe

Polonia Warszawa - Wisła Kraków 2:5

Wisła pewnie pokonała w Warszawie Polonię 5:2, ale brawa należą się naszym piłkarzom tylko za I połowę meczu, po której prowadziliśmy aż 4:0. Po przerwie wiślacy odpoczywali po wycieczce do Oslo i nie tylko stracili dwie zupełnie niepotrzebne bramki, ale też złapali równie niepotrzebne żółte kartki...

Nie zmienia to faktu, że na kolejkę przed końcem rundy jesiennej Wisła jest samodzielnym liderem ekstraklasy!

XII kolejka ligi polskiej, sezon 2003/2004

Warszawa, ul. Konwiktorska, 9 listopada 2003 r., godz. 18:10

Widzów: 2500, sędziował: Robert Małek (Katowice)


Polonia Warszawa - Wisła Kraków 2:5

Bramki:

0:1 Stolarczyk (11.)

0:2 Paweł Brożek (23.)

0:3 Żurawski (29.)

0:4 Żurawski (36. - k.)

1:4 Szymanek (63.)

1:5 Cantoro (89.)

2:5 Mazurkiewicz (90.)


Składy:

Kieszek

Drajer

Szwed

Szymanek

Michniewicz

Plewnia (46. Mazurkiewicz)

Stokowiec

Łukasiewicz

Bąk (74. Głowacki)

Tarachulski

Jarosiewicz (63. Nuckowski)


Piekutowski Stolarczyk

Głowacki

Jop

Baszczyński

Gorawski

Cantoro

Szymkowiak

Pater (72. Ouadja)

Paweł Brożek (59. Dubicki)

Żurawski

Piłkarz meczu:

Maciej Stolarczyk


Niesamowitą skutecznością popisali się dzisiaj wiślacy w Warszawie. Cztery bramki zdobyte w ciągu pierwszych 36. minut meczu bardzo szybko załatwiły sprawę. W tym miejscu po cichu wnioskuję o przyznanie Orderu uśmiechu lub Pucharu optymizmu kibicom Czarnych Koszul, którzy jeszcze na początku II połowy (przy stanie 4:0) wołali Kto dziś wygra?, odpowiadając Polonia. Zresztą na 10 minut przed końcem (przy stanie 4:1) robili to również.

Taki poziom optymizmu mógł im się udzielić, ale tylko w 5. minucie, kiedy Arek Głowacki zablokował plecami groźny strzał Jarosiewicza. Po kolejnych dwóch minutach pierwsza dynamiczna akcja Maćka Żurawskiego, ale kończy się ona na aucie dla gospodarzy. Jednak w minucie 11. jest już 1:0 dla Białej Gwiazdy. Rzut wolny z narożnika pola karnego egzekwuje Mirek Szymkowiak, wrzuca na krótki słupek, do kozłującej piłki dochodzi Żuraw, uderza, bramkarz Polonii Kieszek końcami palców wybija, ale wprost na lewą nogę Maćka Stolarczyka, który mocnym strzałem pakuje piłkę do siatki! W 17. minucie groźnie pod naszą bramką, ale znów Adama Piekutowskiego wyręczył Głowa, wybijając piłkę sprzed bramki po strzale Tarachulskiego. W 21. minucie zupełnie niepotrzeny faul Gorawskiego, za który ogląda on 7. żółtą kartkę w tym sezonie (6 w lidze, 1 w rezerwach) i dla Damiana zakończeniem rundy będą już tylko ewentualne występy w kadrze narodowej, gdyż w Wiśle - z powodu nadmiaru kartek - jesienią już nie zagra.

W 23. minucie wiślacy zadają kolejny cios polonistom. Kapitalnym dośrodkowaniem popisuje się Stolarczyk, do piłki dynamicznie wychodzi Paweł Brożek i świetnym strzałem głową zdobywa drugiego gola dla Wisły. Po kolejnych 6. minutach jest 3:0. Z szybką akcją wychodzą wiślacy, z prawej strony dośrodkowuje Grzegorz Pater, a Maciejowi Żurawskiemu nie pozostaje nic innego jak tylko dołożyć nogę! Regularność Wisły jest piorunująca, gdyż mija kolejne 6 minut i jest 4:0. Do prostopadłej piłki wyszedł Paweł Brożek, a mijając bramkarza zostaje przez niego podcięty. Decyzja sędziego może być tylko jedna - rzut karny! Tego pewnym strzałem na gola zamienia Maciej Żurawski, ustalając tym samym wynik do przerwy i strzelając 12. bramkę w tej rundzie!

Na II połowę Wisła wychodzi totalnie rozluźniona. Wprawdzie w 46. minucie Paweł Brożek mógł podwyższyć na 5:0, ale nie udało mu się minąć bramkarza Polonii, udając przy tym faul. Sędzia daje się nabrać, a że starcie miało miejsce przed polem karnym dyktuje rzut wolny. Tyle tylko, że w takim przypadku powinien Kieszkowi podziękować za grę, wyrzucając go z boiska (bramkarz Polonii miał już na swoim koncie żółtą kartkę), jednak tego nie robi. Zresztą Paweł schodząc z boiska udziela krótkiego wywiadu dla Telewizji Canal+, w którym przyznaje, że faulu nie było. A ze wspomnianego wolnego, Szymek strzela wprost w mur.

Jeszcze w 51. min. sam na sam z Kieszkiem jest Żuraw, ale nie udaje mu się opanować na tyle piłki, aby pokonać bramkarza Polonii. W 54. min. groźnie strzela Tarachulski, broni Piekutowski, jednak 8 minut później jest już bezradny. Dośrodkowanie strzałem głową na bramkę zamienia Szymanek i jest 4:1 (pomagał mu przy tym Arek Głowacki...).

Strata gola nie podziałała jakoś specjalnie mobilizująco na wiślaków, choć mogli oni podwyższyć znów wynik w minucie 69. gdy Stolarczyk z najbliższej odległości nie był w stanie pokonać Kieszka, a dobitka głową Mariusza Jopa była niecelna.

Gra stała się monotonna, gdyż Wisła nie specjalnie kwapiła się pogrążać Polonię, a i gospodarze nie są w stanie zbyt wiele zdziałać, choć walczą ambitnie i próbują zdobyć kolejne gole. M.in. w 71. minucie przed polem karnym Jop blokuje Nuckowskiego i ciężko powiedzieć czy zrobił to zgodnie z przepisami... gwizdek sędziego jednak milczał. W odpowiedzi wzdłuż bramki Polonii przechodzi piłka po zagraniu Żurawia, ale z nim nie zrozumiał się Daniel Dubicki i szansa przepadła. Co się odwlecze... W 89. minucie - nie po raz pierwszy - pod bramkę Polonii zapędził się Stolarczyk, wyłożył piłkę do Mauro Cantoro, któremu pozostało tylko przyłożyć nogę i skierować piłkę do pustej już bramki! Wisła prowadziła więc 5:1 i był to zasłużony wynik dla Mistrzów Polski. Niestety w doliczonym czasie gry, naszym piłkarzom znów zabrakło koncentracji i Nuckowski, strzałem głową - przy biernej postawie naszych obrońców i takiej samej Piekutowskiego - ustalił wynik meczu na 5:2.

Zwycięstwo Wisły na Konwiktorskiej nie pozostawiło nikomu złudzeń, choć szkoda, że brak koncentracji kosztował nas utratę aż dwóch goli z tak słabym rywalem.

Dodał: Piotr (2003-11-09 20:14:06)

Źródło:wislaportal.pl

Polonia - Wisła 2:5

Fantastyczną skuteczność zaprezentowali zawodnicy "Białej Gwiazdy" w pierwszej połowie wyjazdowego meczu z Polonią. Po 45 minutach prowadzili oni 4:0, karcąc dość odważnie grającą Polonię skutecznymi strzałami Stolarczyka, Pawła Brożka i Żurawskiego (dwa gole). W drugiej części gry kontrolująca sytuację Wisła pozwoliła sobie na porażkę 1:2, ale pewnie zdobyła 3 punkty. Na uwagę zasługują dwie asysty i jedna bramka Stolarczyka.

Dwa pierwsze strzały Wisły, osłabionej brakiem Frankowskiego, zakończyły się bramkami. W 11 minucie z lewej strony dośrodkowywał Szymkowiak, do piłki wystartowali Żurawski ze Stolarczykiem. Strzał Żurawskiego został obroniony, piłka odbiła się od słupka a Stolarczyk zdobył bramkę (asysta: ŻURAWSKI).

To jednak Polonia forsowała tempo spotkania od samego jego początku. Już w 5 minucie po centrze Jarosiewicza z lewej strony na strzał zdecydował się Tarachulski, ale piłka odbiła się od pleców Głowackiego i wyszła na róg. Przy stanie 1:0 dla Wisły podobna akcja w wykonaniu Polonii, tym razem centrował Stokowiec, zaś głową strzelał Bąk. Futbolówkę sprzed linii bramkowej wybił Arkadiusz Głowacki i choć nie zmierzała ona do bramki, to Adam Piekutowski podziękował swojemu obrońcy ojcowskim pocałunkiem w czoło. Na nic zdały się rzuty wolne wykonywane przez "Czarne Koszule". Strzał z 18 metrów w 20 minucie Jarosiewicza minął bramkę o metr, zaś dwie minuty później Szwed źle przymierzył z większej odległości.

Wisła przeczekała szturm gospodarzy i sama ruszyła do ataku, prezentując znacznie wyższą kulturę piłkarską i skuteczność. Następne 13 minut wstrząsnęło Polonią. W 23 minucie na 2:0 podwyższył Paweł Brożek wykorzystując na 4 metrze doskonałe dośrodkowanie z lewej strony Stolarczyka (asysta: STOLARCZYK). Sześć minut później było już 3:0, gdy błąd popełnił obrońca Polonii i Pater uciekł prawym skrzydłem kończąc swą akcję dokładnym dośrodkowaniem na przedpole bramki Kieszka, gdzie formalności dopełnił Żurawski (asysta: PATER). W 34 minucie Plewnia strzelił z 25 metrów nad bramką Piekutowskiego, zaś 60 sekund później oglądał, jak Żurawski wypuścił w bój Pawła Brożka, który będąc sam przed Kieszkiem minął swojego imiennika i będąc łapany za nogę wywrócił się. "Jedenastkę" spokojnym strzałem w prawy dolny róg bramki wykorzystał Żuraw, zdobywając swego 12 gola w sezonie (asysta: PAWEŁ BROŻEK).

Kilkusetosobowa grupa kibiców "Białej Gwiazdy" mogła więc radośnie krzyknąć: "Raz, dwa, trzy, cztery - mało!". Wiśle chyba rzeczywiście było mało, gdyż jeszcze przed przerwą szanse mieli Gorawski i Jop, ale w obu sytuacjach zabrakło zdecydowania, by wykończyć akcje.

Nic dziwnego, że w drugiej połowie nasi piłkarze nieco spuścili z tonu, zwłaszcza że pięciu z nich czeka zgrupowanie reprezentacji Polski. Z obu stron ciężko więc było o szanse bramkowe, choć strzały oddali m.in. Żurawski oraz Tarachulski. Wreszcie walczący o honor gospodarze zdobyli w 63 minucie bramkę: po centrze z prawej strony Mazurkiewicza Szymanek mimo asysty Głowackiego "główkował" skutecznie.

Piątą bramkę dla Wisły mogli strzelić w 69 minucie Stolarczyk z Jopem, ale w ich akcji sporo było przypadku i ostatecznie po odbiciu się piłki od głowy tego drugiego poloniści mogli wybijać aut bramkowy. Nieźle zapowiadała się też akcja Wisły z 77 minuty, gdy Żurawski dostał świetne podanie na lewą stronę do Szymkowiaka, ale napastnika Wisły za bardzo odrzuciło na bok. "Żuraw" zakręcił jeszcze obroną gospodarzy, tyle że jego podanie do Gorawskiego nie sięgnęło celu.

W ostatnich minutach meczu widzowie zobaczyli jeszcze dwa gole. Znów dobrze zapracowało lewo skrzydło "Białej Gwiazdy", gdy po prostopadłym podaniu Dubickiego Stolarczyk przebiegł z piłką do linii końcowej, po rękach Kieszka wycofał do Cantoro, który z trzech metrów trafił do pustej bramki (asysta: STOLARCZYK). To pierwsza bramka Argentyńczyka po powrocie na ligowe boiska po kontuzji. Rozmiary porażki zmniejszył w doliczonym czasie gry Mazurkiewicz po bardzo podobnej akcji jak przy pierwszej bramce dla Polonii - znów centra z prawej strony (tym razem młodego Głowackiego) zakończyła się główką polonisty, tym razem znacznie mniej ściśle krytego.

Przed Wisłą pozostało już tylko jedno spotkanie ligowe. Zwycięstwo nad Lechem Poznań da naszej drużynie mistrzostwo jesieni. W meczu z Polonią szkoda zbyt dużej ilości żółtych kartek.

(rav)

Źródło: wislakrakow.com

Fair Paweł Brożek

W 50 minucie meczu z Polonią sędzia Robert Małek odgwizdał przewinienie bramkarza gospodarzy, Pawła Kieszka, na Pawle Brożku. Wydawało się, że za ten faul powinna być żółta a nawet czerwona kartka dla młodego golkipera. Zdementował tą opinię młody napastnik Wisły.

- Czy Kieszek powinien zostać ukarany kartką? - zapytano Pawła Brożka na antenie Canal+. - Sędzia przede wszystkim popełnił błąd, bo Kieszek mnie wcale nie dotknął - przyznał z rozbrajającą szczerością wiślak.

2000 straconych bramek w lidze przez Wisłę

Celny strzał głową Tomasza Mazurkiewicza z Polonii w ostatniej minucie niedzielnego meczu z Polonią Warszawa był golem numer 2000, jaki Wisła straciła w lidze. Na pocieszenie wypada wspomnieć, że krakowianie strzelili jak dotąd dużo więcej bramek, bo aż 2655.

Oto pozostałe ciekawostki statystyczne, dotyczące wczorajszego meczu.

W całej swej długiej historii I-ligowych spotkań, "Biała Gwiazda" zwyciężyła w stosunku 5-2 na wyjeździe dopiero po raz drugi, a co ciekawe poprzednia wygrana także miała miejsce w stolicy! Kroniki donoszą , że 29. marca 1931r. Wisła pokonała na wyjeździe Warszawiankę 5-2, chociaż do przerwy prowadzili gospodarze.

Bramka Mauro Cantoro to równo czterechsetny ligowy gol dla Wisły od momentu przejęcia drużyny przez Bogusława Cupiała. Dla porównania, wszyscy przeciwnicy "Białej Gwiazdy" zdobyli od tego czasu łącznie 168 bramek.

Równocześnie było to jubileuszowe, 50 ligowe zwycięstwo Wisły na wyjeździe odkąd w klubie inwestuje Tele-fonika. Bilans ten jest bardzo korzystny dla krakowian: 50 wygranych, 12 remisów i 26 porażek.

Paweł Brożek rozegrał 25. mecz w I lidze. Młody wiślak strzelił na Polonii swoją 4 bramkę w ekstraklasie. Tyle samo trafień, ma na swoim koncie po niedzielnym meczu Argentyńczyk Cantoro.

(Vashut)

Źródło: wislakrakow.com

Pomeczowy komentarz

Miło, łatwo i przyjemnie wygrała Wisła na Konwiktorskiej z Polonią, ale tego spodziewał się każdy. Choć nasi piłkarze nie błyszczą w tej rundzie w meczach wyjazdowych, to o wynik w Warszawie wszyscy byli spokojni. Polonia to ligowy słabeusz, kandydat do spadku, do tego grający bez trzech podstawowych piłkarzy, których wyeliminowały kontuzje. Patrząc jednak na spokojnie na przebieg meczu, to wynik 5:2 jest i tak... korzystny dla Czarnych Koszul.

Po wiślakach, mimo czwartkowego meczu w pucharach z Vålerengą w Oslo, nie było widać specjalnie trudów dalekiej podróży, bo o trudach pucharowego meczu mówić ciężko (sic!). Poloniści natomiast - jak mówił ich szkoleniowiec - wierzyli w osiągnięcie korzystnego rezultatu, może remisu, co było jednak marzeniem ściętej głowy.

Wprawdzie trener Kasperczak znów musiał eksperymentować ze składem z powodu kolejnych absencji zdrowotnych, ale braki załatał wystarczająco, aby ze stolicy 3 punkty wywieźć. Kontuzja i choroba, odpowiednio: Brasilii i Piotra Brożka spowodowały, że na lewej pomocy wystąpić musiał Damian Gorawski, który wprawdzie nie zagrał wielkiego meczu, oglądając przy tym 7. żółtą kartkę w sezonie (nie licząc pucharów), ale zaraz potem otrzymał... swoje pierwsze powołanie do reprezentacji! Chorego Tomka Frankowskiego zastąpił z powodzeniem Paweł Brożek, strzelając piękną bramkę, a przy okazji wypracowując rzut karny. Paweł był o tyle pozytywnym bohaterem na Konwiktorskiej, że przyznał otwarcie, iż w jednej z kontrowersyjnych sytuacji nie był faulowany, jak niesłusznie uznał sędzia.

Wiślacy strzelając pierwsze 4 gole (w niewiele ponad 30 minut), szybko załatwili sprawę, przy okazji wykazując się ogromną skutecznością w I połowie, i takim samym minimalizmem w II. Słaba Polonia potrafiąca trafić celnie do bramki Adama Piekutowskiego aż dwa razy?! To na pewno chwały wiślakom nie przyniosło, ale... zwycięzców osądzać nie wypada. Zwłaszcza gdy zwycięstwo dało nam pierwsze miejsce w ligowej tabeli.

Na szczególne słowa uznania zasłużył, gracz meczu - Maciej Stolarczyk, który nie tylko otworzył wynik, ale też świetnie asystował przy dwóch kolejnych bramkach!

Dwa gole, do swojej kolekcji, dorzucił w Warszawie Żuraw, choć widać już po nim zmęczenie sezonem i dużą ochotę na odpocznięcie od piłki. Jednak już za niespełna półtorej tygodnia Maciek będzie musiał sporo się napracować, gdyż na Reymonta przyjeżdża jego Lech, z Piotrem Reissem w składzie, z którym to nasz najlepszy strzelec rywalizuje. Na razie grywali tylko pojedynki korespondencyjne i sms-owe, teraz przyjdzie czas na konfrontację na boisku, a dla wielu kibiców będzie to ligowy szlagier jesieni. Wygrana da Wiśle mistrzostwo jesieni i świetną pozycję wyjściową do walki o obronę mistrzostwa na wiosnę... Potem jeszcze tylko rywalizacja z Norwegami i witaj... zimo!

Źródło:wislaportal.pl

Relacja kibicowska z meczu:

Relacje kibicowskie z meczów Wisły-Sezon 2003/2004