2009.05.17 ŁKS Łódź - Wisła Kraków 0:4

Z Historia Wisły

2009.05.17, Ekstraklasa, 28. kolejka Ekstraklasy, Łódź, Stadion ŁKS-u, 17:00
ŁKS Łódź 0:4 (0:1) Wisła Kraków
widzów: 6.500
sędzia: Dawid Piasecki z Słupska
Bramki
0:1
0:2
0:3
0:4
25' Patryk Małecki
58' Piotr Ćwielong
78' Paweł Brożek
90' Paweł Brożek
ŁKS Łódź
4-5-1
Bogusław Wyparło
Nerijus Radžius grafika:zmiana.PNG (63' Wojciech Mordzakowski)
Tomasz Hajto
Marcin Adamski
Tadas Papečkys grafika:zmiana.PNG (64' Tomasz Ostalczyk)
Vahan Gevorgyan
Mladen Kašćelan
Robert Sierant
Marcin Smoliński grafika:zmiana.PNG (74' Paweł Drumlak)
Jakub Biskup
Rafał Kujawa

trener: Grzegorz Wesołowski
Wisła Kraków
4-4-2
Mariusz Pawełek
Peter Šinglár
Arkadiusz Głowacki
Marcelo
Piotr Brożek
Patryk Małecki grafika:zmiana.PNG (76' Wojciech Łobodziński)
Radosław Sobolewski
Júnior Enrique Díaz Campbell
Piotr Ćwielong grafika:zmiana.PNG (81' Tomáš Jirsák)
Marek Zieńczuk grafika:zmiana.PNG (85' Andrzej Niedzielan)
Paweł Brożek

trener: Maciej Skorża
Statystyki:
Sytuacje: 12 - 13
Strzały: 9 - 16
Strzały celne: 4 - 7
Zablokowane: 1 - 3
Spalone: 3 - 0
Rzuty rożne: 5 - 7
Faule: 12 - 19

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy
Bilet meczowy
Bilet meczowy

Spis treści

Przed meczem

Mariusz Pawełek: Bez lekceważenia

16. maja 2009, 11:55

Po pokonaniu Legii w miniony weekend i zdobyciu samodzielnego fotela lidera, przed piłkarzami Wisły zostały jedynie trzy kroki to obrony mistrzowskiego tytułu. Jednak aby za trzy tygodnie móc cieszyć się na Rynku Głównym, naszej drużynie nie może powinąć się noga w żadnym z trzech czekających ją spotkań.

Właśnie dlatego Mariuszowi Pawełkowi tak ciężko było wskazać, który z pozostałych do rozegrania meczów będzie najtrudniejszy. - Myślę, że wszystkie trzy będą ciężkie. Jak powtarzam od pewnego czasu, teraz już nie ma łatwych meczów, każdy walczy o życie. I Lechia, i ŁKS potrzebują punktów. Jedynie Śląsk nie gra praktycznie o nic. Mecz z ŁKS-em będzie dla nas ciężką przeprawą, ale wierzę w to, że sobie poradzimy - zapewnia golkiper.

- Na początku koncentrujemy się na najbliższym meczu, najważniejsze jest to co będzie w Łodzi, ŁKS już pokazał w paru meczach, że potrafią grać w piłkę. Mają tam dobrych, doświadczonych zawodników, ale wiadomo jaka jest tam sytuacja finansowa, więc każdy chce pokazać się z jak najlepszej strony i pójść jeszcze do lepszego klubu. Taki mecz jak z Wisłą, który będzie w telewizji, jest dla nich dobrą okazją właśnie do takiego pokazania się - wyjaśnia Mariusz Pawełek.

Wśród doświadczonych zawodników ŁKS-u znajduje się 35-letni Bogusław Wyparło. W rundzie jesiennej golkiper rozegrał przy Reymonta fantastyczne zawody w meczu obu drużyn, bez dwóch zdań sprzyjało mu bramkarskie szczęście i nie zdołał pokonać go żaden z zawodników Wisły. - Mecz meczowi nie jest równy. To będzie całkiem inny mecz niż ten w Krakowie. Bramkarz musi mieć szczęście, ale to zależy od dnia, dyspozycji zawodnika, od tego jak przez tydzień przygotował się do meczu.

W Łodzi Wisła po raz drugi zagra bez kontuzjowanego Marcina Baszczyńskiego w linii obronnej. - Ostatni mecz zagraliśmy na zero i to jest ważne. Peter już w niejednym meczu pokazał, że trener może na niego liczyć. Tak było też w meczu z Legią. Wiadomo jaką osobowością i zawodnikiem jest Marcin, więc bardzo go szkoda. Marcin jest już po operacji, oby leczenie i rehabilitacja przebiegły jak najszybciej. Życzymy mu szybkiego powrotu do zdrowia.

Po niedzielnym zwycięstwie nad Legią, w Krakowie powiało optymizmem. Wśród kibiców mało kto dopuszcza możliwość, że Wisła nie obroni wywalczonego przed rokiem tytułu najlepszej drużyny w kraju. - W szatni łatwo się mówi, ale trzeba wyjść na boisko i zrobić swoje. Każdy wie o co gra, musimy liczyć na siebie. Nasze indywidualne umiejętności są duże, ale do tego trzeba dołożyć myślenie i zaangażowanie, nie zlekceważyć przeciwnika. Do meczu z ŁKS-em każdy podejdzie w w pełni zmobilizowany, trener nawet nie będzie musiał nas motywować przed meczem czy w przerwie, bo wiemy o co gramy - zapowiada "Mario".

wislakrakow.com (nikol)

Źródło: wislakrakow.com

Skorża: Musimy złamać stereotypy

Data publikacji: 15-05-2009 16:25


„Musimy złamać wszelkie stereotypy, jakie wypracowaliśmy w tym sezonie, jeśli chodzi o grę wyjazdową” – zapowiada Maciej Skorża przed niedzielnym spotkaniem z ŁKS-em w Łodzi.

„W tej chwili nie liczą się dla nas żadne statystyki. Bez względu na to, gdzie mecz będzie się rozgrywał i kto będzie grał w koszulce z Białą Gwiazdą, to naszym obowiązkiem jest zdobywać trzy punkty” – dodaje trener. Pierwsze połowy w tym sezonie są słabsze w wykonaniu podopiecznych trenera Skorży. Wiślacy stracili na obcych stadionach sporo punktów. Co zatem zrobić, by odnieść pełne zwycięstwo w Łodzi? „Jeżeli tak się zdarzy, że stracilibyśmy w pierwszej połowie bramkę, to nie siądziemy w szatni i nie powiemy, że statystycznie już przegraliśmy i nie mamy po co wychodzić na drugą połowę. Gramy przez 90 minut i czy strzelimy bramkę w 5 minucie, czy ją stracimy, to po prostu do 90 minuty będziemy walczyli o trzy punkty” - twierdzi szkoleniowiec.

„W tej chwili już jesteśmy tak zahartowani psychicznie i ten sezon już nam tyle dał, takiej mocy, że nie będziemy drużyną, która w jakimkolwiek momencie się podda. Zdajemy sobie sprawę, że drużyna ŁKS-u zagra na zupełnym psychicznym luzie. Mają już utrzymanie i mogą sobie pozwolić na spokojną grę. Potrafią jednak grać jednak ostro i kontaktowo. Jesteśmy na taką walkę przygotowani. Jedziemy do Łodzi, by w ciężkiej walce zdobyć trzy punkty i cokolwiek będzie się działo, to będziemy na to przygotowani” – dodaje Maciej Skorża.

Łodzianie sporo bramek zdobyli po stałych fragmentach gry. Kluczowym ich egzekutorem w szeregach ŁKS-u jest Wahan Geworgian. Skupienie w szykach obronnych Wisły może okazać się decydujące o końcowym sukcesie. „Zamierzamy być skuteczni w defensywie. Geworgian bardzo ciekawie wykonuje stałe fragmenty i kilka bramek łodzianie już strzelili” – przypomina Skorża. „Przy tego typu fragmentach gry bronimy strefowo. Uczuliliśmy zawodników na ten element gry i będziemy musieli być bardzo skoncentrowani przy tych rzutach rożnych czy wolnych. Każdy będzie musiał wykonać dobrze swoje zadanie. Mariusz Pawełek będzie miał tutaj duże pole do popisu. Wierzę w jego dobry refleks i dobrą reakcji na linii” – analizuje trener.

Między słupkami łodzian stanie Bogusław Wyparło. Wiślacy nie mają dobrych wspomnień z gry przeciwko niemu w rundzie jesiennej. O tym, że jego umiejętności są wysokie, potwierdza sam opiekun Białej Gwiazdy. „Gdy wpadnie w taki trans bramkarski, to jest niezwykle trudny do pokonania. Przekonaliśmy się na własnej skórze o tym jesienią w Krakowie. Mam nadzieję, że nie będzie to jakoś jego wybitny dzień w niedzielę” – odpowiada Maciej Skorża.

Daniel

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Tak gra ŁKS

Data publikacji: 16-05-2009 22:41


Łódzki Klub Sportowy w zasadzie jest już pewny utrzymania w piłkarskiej Ekstraklasie. Nie można jednak zlekceważyć łodzian z tego powodu. To, że nie potrzebują rozpaczliwie punktów, nie oznacza, że piłkarze ŁKS-u położą się na murawie. Będą chcieli pokazać się z dobrej strony, zwłaszcza na tle Mistrza Polski.


W obecnej rundzie drużyna z Łodzi prezentuje się solidnie, skład rysuje się na ustabilizowanym i równym poziomie. Trener Grzegorz Wesołowski wykonał kawał porządnej roboty i z przeciętnych zawodników stworzył całkiem solidny zespół, dodatkowo wsparty kilkoma rutyniarzami. ŁKS na wiosnę prezentuje się o niebo lepiej niż jesienią – potrafi stawić czoła potentatom ligi, grać bez kompleksów i co najważniejsze, łodzianie nie mają problemów ze strzelaniem goli, zwłaszcza na swoim terenie. W meczu z Wisłą zabraknie kontuzjowanych Piotra Świerczewskiego i Adama Czerkasa, ale trener Wesołowski ma przygotowanych zastępców, którzy będą chcieli udowodnić swoją przydatność w Łódzkim Klubie Sportowym.

Prawdopodobny skład ŁKS – u (ustawienie 1-4-5-1):


BRAMKARZ: W bramce łodzian niepodważalne miejsce ma Bogusław Wyparło. Od wielu sezonów gra w ŁKSiie, choć ze zmiennym szczęściem. Wyparło bazuje głównie na swoim doświadczeniu, lecz zdarzają się mu błędy wynikające głównie z coraz słabszego refleksu czy nawet braku zdecydowania przy interwencji. Potrafi jeszcze olśnić występem, tak jak zrobił to na boisku Lecha w tej rundzie.

OBRONA: Na prawej stronie bloku defensywnego powinniśmy zobaczyć Nerijusa Radżiusa. Litwin grał już kiedyś na polskich boiskach w barwach lubińskiego Zagłębia i dał się zapamiętać jako solidny ligowiec. Obecnie jest mocnym punktem ŁKS-u, a jego głównym zadaniem, oprócz skutecznej gry w defensywie, jest wspomaganie bocznego pomocnika w akcjach ofensywnych. Na środku obrony powinni zagrać dwaj rutyniarze, doskonale znani Tomasz Hajto i Marcin Adamski. Nie są już tak szybcy jak kiedyś, zdarzają im się pomyłki w ustawieniu, ale doświadczenie obaj mają niebagatelne. Hajto świetnie gra głową, jest silny fizycznie i zazwyczaj nie przebiera w środkach, żeby zatrzymać napastnika. Adamski potrafi odnaleźć się pod bramką rywala i zaskoczyć bramkarza strzałem głową. Na lewej stronie obrony być może zagra Robert Łakomy, który w ostatnim meczu udanie zastąpił na tej stronie boiska pauzującego za kartki Tadasa Papeckysa. Łakomy ma podobne zadania co Radżius na prawej stronie. Bardzo pożądane przez szkoleniowca ŁKS-u będą jego próby podłączenia się do akcji ofensywnych. Musi też pamiętać o asekuracji w grze obronnej.

POMOC: Na pozycji prawego skrzydłowego z pewnością zagra Vahan Geworgyan. Ormianin z polskim paszportem błyszczy w tej rundzie. Strzela bramki, asystuje – jest jedną z najważniejszych postaci ŁKS-u. Lubi grę kombinacyjną, potrafi dynamicznie wejść w pole karne i obsłużyć partnera dobrym podaniem. Jego sporym atutem jest szybkość. Jako defensywnych pomocników być może zobaczymy Mladena Kascelana i Roberta Sieranta. Obaj mają podobne zadania – przede wszystkim muszą przerywać akcje rywala i zagęszczać środek pola. Ich zadaniem jest również zabezpieczanie bocznych sektorów boiska w chwili, kiedy boczni obrońcy są zaangażowani w grę ofensywną. Defensywni pomocnicy odciążają także ofensywnego pomocnika od sporej ilości obowiązków obronnych. Na lewej stronie pomocy być może zagra Jakub Biskup. Były zawodnik Odry Wodzisław charakterystyką przypomina Gevorgyana. Szybki, niezły technicznie, lubi mieć piłkę przy nodze. U Biskupa szwankuje jednak w dużym stopniu skuteczność. Pozycję ofensywnego pomocnika może z powodzeniem obsadzić młody Marcin Smoliński. Niedawna nadzieja warszawskiej Legii gra teraz w Łodzi i stara się udowodnić, że może coś jeszcze osiągnąć w dorosłej piłce. Za Smolińskim przemawia dobra technika i niezły przegląd pola. Smoliński celnie podaje, ale potrafi i celnie strzelić na bramkę, głównie z lepszej lewej nogi. Minusem pomocnika ŁKS-u jest brak dobrych warunków fizycznych, co z pewnością przydaje się walcząc o piłkę w środku pola.

ATAK: Kontuzjowanego Adama Czerkasa powinien zastąpić młody Rafał Kujawa. Pomimo młodego wieku nabrał już doświadczenia w Ekstraklasie, podchodzi bez strachu do renomowanych rywali strzelając im gole. Kujawie brakuje jeszcze opanowania pod bramką i lepszej skuteczności, ale w konfrontacji z Wisłą z pewnością będzie chciał pokazać, na co go stać. W przypadku Kujawy trzeba zwrócić baczniejszą uwagę na jego grę przy stałych fragmentach, kiedy może zaskoczyć strzałem w światło bramki.

Rafał Młyński

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Relacja z meczu

Cztery gole w Łodzi

Wisła odniosła efektowne zwycięstwo na stadionie Łódzkiego Klubu Sportowego. Po raz ostatni tak wysoko Wisła wygrała na wyjeździe 4 marca 2007 roku (zwycięstwo w Zabrzu 4:0). W niedzielę nie zanosiło się na tak przekonujący rezultat, ostatecznie jednak przesądziły wyższe umiejętności kilku zawodników drużyny, która uczyniła kolejny krok ku mistrzostwu Polski.

Mistrzowskiej formy wiślacy nie zaprezentowali na pewno w pierwszej połowie. Przewaga rywali, tylko trzy oddane strzały, a zaledwie po jednym z nich piłka zmierzała w światło bramki - to zdecydowanie za mało. Tyle, że właśnie ten jeden strzał Patryka Małeckiego w 25 minucie dał Wiśle prowadzenie. Gol padł po ładnej akcji. Piotr Ćwielong zagrał na prawo do "Małego", ten zszedł do środka, w polu karnym ustawił sobie piłkę na lewą nogą i oddał mocny strzał, który Bogusław Wyparło może i mógł wybranić, ale sztuka ta mu się nie udała.

Pod bramką Mariusza Pawełka kilkukrotnie było groźnie. Nasz bramkarz musiał m.in. odbijać nad poprzeczkę piłkę po strzale Geworgiana. Bardzo ładnie wyglądała kontra gospodarzy, gdy Papeckys przejął piłkę po zagraniu "na obieg", zacentrował na głowę Kujawy, lecz młodemu napastnikowi ŁKS-u zabrakło precyzji.

Po przerwie gra Wisły wyglądała już lepiej. ŁKS miał znacznie mniej do powiedzenia w polu, Wiśle brakowało jednak dokładności przy jej akcjach. Szczególnie raziły kłopoty z przyjęciem piłki bądź dryblingiem Piotra Ćwielonga. Trener Skorża przygotował już zmianę za "Pepe", ale w 58 minucie wreszcie wszystko zagrało jak należy. Znakomite podanie od Marka Zieńczuka otrzymał na lewe skrzydło Paweł Brożek, ten dojrzał wbiegającego Piotra Ćwielonga i obsłużył go idealnym zagraniem między obrońców i bramkarza. "Pepe" wślizgiem zaatakował piłkę, mocno pakując ją w długi róg bramki Bogusława Wyparły.

Teraz już Wiśle grało się znacznie łatwiej. Ćwielong nie wykorzystał jeszcze jednej dobrej sytuacji, gdy po zagraniu Diaza znalazł się sam przed Wyparłą, lecz ten wybronił jego strzał. Ostatni kwadrans, w którym na boisku znajdował się już Wojciech Łobodziński, to prawdziwy wysyp "setek". Dwukrotnie sytuacje "sam na sam" po podaniu Łobo wykorzystał Paweł Brożek. Między trzecim a czwartym golem meczu mógł skutecznie przelobować Bodzia W., lecz nie wykonał swego zagrania tak precyzyjnie, jak założył, dając szansę na skuteczną interwencję golkiperowi rywala. Poza tym podwyższyć wynik powinien Łobodziński, raz nie trafiając do bramki z siedmiu metrów, a po chwili dając sobie wybić piłkę spod nóg w dosłownie ostatniej chwili. ŁKS stworzył sobie trzy okazje w końcówce, ale strzały Drumlaka i Adamskiego wybronił Pawełek, a główka Tomasza Hajty minęła celu.

Kilku zawodników może być po tym meczu zadowolonymi ze swojej postawy. Patryk Małecki zanotował bardzo ważnego, otwierającego stan meczu gola. Dobrą zmianę za niego dał Wojciech Łobodziński zaliczając dwie asysty w kwadrans, a mógł do tego dodać nawet dwa gole. Piotr Ćwielong często irytował nieudanymi zagraniami i nie wykorzystał dwóch sytuacji bramkowych, ale w najważniejszym momencie posłał kluczowe podanie do Patryka Małeckiego a następnie wykorzystał podanie Pawła Brożka. I wreszcie Paweł Brożek - w drugiej połowie asystował przy golu, zdobył dwa kolejne (nie wykorzystał sytuacji na trzeciego) i wyprzedził kontuzjowanego Takesure Chinyamę na pierwszym miejscu w klasyfikacji strzelców.

Za tydzień Wisła znów stanie przed koniecznością obrony pierwszego miejsca. Tym razem gramy w Gdańsku na stadionie Lechii, nasłuchując jednocześnie wieści z pozostałych siedmiu boisk, ze szczególnym uwzględnieniem tych w we Wrocławiu (Legia gra ze Śląskiem) i Warszawie (potyczka Lecha z Polonią).


Statystyka meczu ŁKS - Wisła
Sytuacje: 12 - 13
Strzały: 9 - 16
Strzały celne: 4 - 7
Zablokowane: 1 - 3
Spalone: 3 - 0
Rzuty rożne: 5 - 7
Faule: 12 - 19


Łódzki KS - Wisła Kraków 0:4 (0:1)
0:1 Patryk Małecki 25 min
0:2 Piotr Ćwielong 58 min
0:3 Paweł Brożek 78 min
0:4 Paweł Brożek 90+1 min

Sędzia: Dawid Piasecki (Słupsk)
Widzów: 6500

ŁKS: Wyparło - Radzius (63 min - Mordzakowski), Hajto, Adamski, Papeckys (64 min - Ostalczyk) - Geworgian, Kascelan, Sierant, Smoliński (74 min - Drumlak), Biskup - Kujawa

Wisła: Pawełek - Singlar, Marcelo, Głowacki, Piotr Brożek - Małecki (76 min - Łobodziński), Sobolewski, Diaz, Zieńczuk (85 min - Niedzielan) - Ćwielong (81 min - Jirsak), Paweł Brożek


Tabela Ekstraklasy sezonu 2008/2009
(pozycja - klub - liczba rozegranych meczów - punkty - bramki zdobyte - bramki stracone)

1 - Wisła Kraków - 28 - 58 - 47 - 19
2 - Lech Poznań - 28 - 57 - 46 - 19
3 - Legia Warszawa - 28 - 57 - 47 - 15
4 - Polonia Warszawa - 28 - 50 - 36 - 20
5 - GKS Bełchatów - 28 - 50 - 37 - 27
6 - Śląsk Wrocław - 28 - 44 - 39 - 31
7 - Jagiellonia Białystok - 28 - 34 - 28 - 31
8 - ŁKS Łódź - 28 - 32 - 25 - 41
9 - Odra Wodzisław Śląski - 28 - 32 - 22 - 36
10 - Polonia Bytom - 28 - 32 - 29 - 44
11 - Ruch Chorzów - 28 - 31 - 19 - 28
12 - Piast Gliwice - 28 - 30 - 15 - 24
13 - Lechia Gdańsk - 28 - 29 - 26 - 40
14 - Cracovia - 28 - 28 - 22 - 38
15 - Górnik Zabrze - 28 - 28 - 20 - 32
16 - Arka Gdynia - 28 - 26 - 24 - 37


Źródło: wislakrakow.com

Wisła gromi na wyjeździe

Data publikacji: 17-05-2009 21:56


Biała Gwiazda znowu liderem w tabeli Ekstraklasy, a to wszystko dzięki zwycięstwu nad ŁKS-em aż 4:0! Dwa trafienia zaliczył Paweł Brożek, który przewodzi w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców ligi z 18 strzelonymi bramkami.

Po tym jak Lech i Legia zwyciężyły swoje mecze w lidze, Wiśle nie pozostało nic innego jak pokonać Łódzki Klub Sportowy. Spoglądając w tabelę, wydawałoby się, że krakowianie nie będą mieli z tym żadnego problemu, jednak spotkanie lepiej rozpoczęli podopieczni Grzegorza Wesołowskiego. W piątej minucie ładnie zaatakował Rafał Kujawa, jednak sędzia słusznie dopatrzył się pozycji spalonej tego zawodnika.

Minutę później szansę na zdobycie bramki z kontry mieli Wiślacy, ale Paweł Brożek zbyt mocno zagrał piłkę do Ćwielonga, którego uprzedził bramkarz gospodarzy. W 9. minucie Smoliński próbował zaskoczyć Pawełka uderzeniem z szesnastu metrów. Na szczęście z tym strzałem, chociaż na raty poradził sobie bramkarz Białej Gwiazdy. W 21. minucie ładnie z wolnego uderzył Gevorgyan. Tym razem również górą był Pawełek, który posłał piłkę nad poprzeczkę. Po rogu do piłki dopadł Sierant. Na szczęście dla Wisły uderzył piłkę nad bramką. W 24. minucie po akcji Brożek, Ćwielong, Małecki, ten ostatni strzałem w długi róg zapewnił prowadzenie gościom. Jak się później okazało był to jedyny celny strzał podopiecznych Macieja Skorży w pierwszej połowie. W 34. minucie kontrę przeprowadził ŁKS. Kujawa uderzał piłkę głową, jednak ta minimalnie minęła lewy słupek bramkarza gości. Groźnie pod bramką Wyparły mogło być w 37. minucie – Zieńczuk wypuścił Pawła Brożka, niestety podanie w ostatniej chwili zablokował jeden z obrońców ŁKS-u.


Druga część spotkania należała tylko do Wisły. W 51. minucie Małecki próbował zagrać po ziemi w pole karne, ale dobrze ustawiony Wyparło popisał się pewną interwencją. Pięć minut później mistrzowie Polski mieli kolejną szansę na podwyższenie wyniku, niestety kapitan Białej Gwiazdy wykonał zbyt lekko rzut wolny. Jednak „co się odwlecze, to nie uciecze” - w 58. minucie po świetnym podaniu od Pawła Brożka piłkę w siatce z odległości 4 metrów umieścił Ćwielong. Kilka minut później krakowianie mogli podwyższyć prowadzenie, jednak po uderzeniu Zieńczuka piłka pofrunęła minimalnie ponad bramką gospodarzy. W 73. minucie po raz kolejny na listę strzelców próbował się wpisać Pepe, ale tym razem Wyprało nie dał się zaskoczyć. Parę minut po tym dwukrotnie przed szansą na zdobycie bramki stanął Hajto. Najpierw jego uderzenie było równie mocne, co niecelne, a później pewnie interweniował Pawełek. To tylko rozzłościło Białą Gwiazdę i w 77. min. Paweł Brożek ograł bramkarza gospodarzy i spokojnie umieścił piłkę w bramce. Chwilę później napastnik walczący o koronę Króla Strzelców po raz kolejny mógł wpisać się na listę strzelców. Jednak tym razem górą w pojedynku okazał się Wyparło. W 84. min. Łobodziński, chwilę po tym jak pojawił się na murawie otrzymał świetne podanie od Piotrka Brożka, jednak z kilku metrów nie trafił w światło bramki. Na zakończenie spotkania swoje kolejne trafienie i tym samym samodzielne prowadzenie w klasyfikacji na najlepszego strzelca ligi wywalczył Paweł Brożek. Asystował mu, podobnie jak przy wcześniejszym golu, Łobodziński.

ŁKS – Wisła 0:4 (0:1)

0:1 Małecki 24'

0:2 Ćwielong 58'

0:3 Paweł Brożek 77'

0:4 Paweł Brożek 90'

ŁKS: Wyparło – Papeckys (63’ Ostalczyk), Hajto, Adamski, Radzius (63’ Mordzakowski) – Sierant, Kaśćelan, Gevorgyan, Smoliński (74’ Drumlak), Biskup – Kujawa

Wisła: Pawełek – Singlar, Marcelo, Głowacki, Brożek – Zieńczuk (84’ Niedzielan), Diaz, Sobolewski, Małecki (76’ Łobodziński) – Ćwielong (80’ Jirsak), Brożek.

Sędziował: Dawid Piasecki (Słupsk)

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Minuta po minucie

  • Koniec meczu! Wisła rozbiła ŁKS w drugiej połowie. Wracamy na fotel lidera!
  • 90+2' No przecież tu musiało być 5:0! Ale Łobodziński sam przed bramkarzem zbierał się do strzału wolno, w końcu został nabity piłką przez obrońcę, czym jeszcze mógł zdobyć gola. Niebywałe.
  • 90+1' Drumlak przed bardzo dobrą szansą, uderzenie z prawej strony wprost w Pawełka. Nasz bramkarz broni.
  • 90' Wjechał z piłką do bramki ŁKS-u Paweł Brożek po "przebitce" od Łobodzińskiego! To 18. gol Pawła, wyprowadzający go na czoło klasyfikacji strzelców!!!
  • 90' Centra Geworgiana, główka Hajty z 10 metrów, na szczęście niecelna.
  • 88' Piękny strzał Adamskiego zza pole karnego, uderzenie wybronione prawą ręką przez Pawełka.
  • 86' Trochę kiksów pod polem karnym Wisły, ale bez groźny utraty gola.
  • 85' Andrzej Niedzielan na ostatnie kilka minut, wchodzi za Zieńczuka.
  • 84' Setka Łobodzińskiego tym razem, szukał krótkiego rogu, uderzył mocno, ale nad bramką.
  • 84' Na końcówkę meczu obudzili się kibice ŁKS-u, którzy wreszcie rytmicznie dopingują.
  • 82' Paweł Brożek MUSIAŁ strzelić swojego drugiego gola, sam przed wyparłą, próbował podcinki, ale Wyparło wybronił to ręką. Był jeszcze Jirsak, ale akcja przekombinowana.
  • 81' Sedzia długo namawia do wspólnych przeprosin Jirsaka i Kascelana. I chyba nie namówił.
  • 81' Tomas Jirsak zmienia Piotra Ćwielonga.
  • 78' Goooooooooooooooooooooooooool, Paweł Brożek do pustej bramki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Cudowne podanie od Łobodzińskiego, Paweł przerzuca piłkę nad Wyparłą, podbiega i z trzech metrów spokojnie zdobył trzeciego gola dla Wisły!!!!!
  • 77' Piłka jak na tacy wyłożona Hajcie, uderzenie wewnętrzną częścią stopy, ale nieprecyzyjnie, bo w Pawełka.
  • 76' Patryka Małeckiego zmienia Wojciech Łobodziński. "Mały" dziękuje kibicom oklaskami, popędzany przez Ryszarda Czerwca, by nie prowokował publiczności.
  • 76' Hajto uderza w chmury.
  • 74' Za Smolińskiego Drumlak.
  • 74' Tu powinno być 3:0. Ćwielong przed bramkarzem po prostopadłym zagraniu Diaza, jest Paweł Brożek niedaleko. Pepe strzela, Wyparło broni. Stuprocentowa sytuacja.
  • 72' Istotne natomiast, że ŁKS już chyba nie wierzy w siebie i to Wisła przytrzymuje piłkę, spokojnie kontrolując grę.
  • 71' Wisła nie jest w stanie wykonać dwóch dobrych zagrań z rzędu. Co z tego, że Piotr Brożek tak pięknie przerzucił na prawo, jak Małecki nie przyjął piłki...?
  • 70' Ależ zwód Pawła Brożka!!! Dostał podanie z rzutu rożnego, dwóch obrońców spodziewało się odegrania piłki, a Brożek zwiódł do linii! Próba wrzutki do Marcelo i bardzo niewiele dzieliło Wisłę od zdobycia trzeciego gola.
  • 69' Dalekie podanie Sobola do Małeckiego, wycofanie do Singlara, ten próbował oddać piłkę, lecz ta odbiła się od obrońcy i wróciła do Słowaka. Akcja straciła na tempie, zakończyło ją niecelne podanie Juniora do Małeckiego.
  • 67' Marek Zieńczuk z 22-23 metrów (rzut wolny), techniczny strzał ponad bramką.
  • 66' Hajto ostro w Małeckiego, nie było faulu. Sędzia gwiżdże a potem dochodzi do spięcia między zawodnikami.
  • 65' Ten drugi gol już całkowicie uciszył trybuny. Słychać tylko przyśpiewki o Patryku Małeckim oraz "Wisła to..."
  • 65' Ładne zgaszenie piłki przez Małeckiego, zablokowany strzał i róg.
  • 63' Schodzą Radżius i Papeckys, wchodzą Mordzakowski i Ostalczyk. Ta druga zmiana już w 64 minucie.
  • 62' Szykuje się podwójna zmiana w ŁKS-ie.
  • 62' Wisła spokojnie "pyka" piłką na swojej połowie, przy chorągiewce. Trochę zbyt spokojnie, skończyło się na faulu Kujawy na Sobolewskim.
  • 59' "Pepe" był naszym głównym kandydatem do zmiany. Notował stratę za stratą, nie był w stanie przyjąć piłki, nie potrafił minąć, a tymczasem po zagraniu Pawła Brożka zapewnia Wiśle pewniejszy wynik.
  • 58' Ćwielong gol! 2:0 dla Wisły!!! Super wyjście Pawła Brożka z lewej strony (zaspał Adamski), wyłożenie piłki na środek pola karnego, gdzie wbiegający Piotr Ćwielong wślizgiem podwyższa prowadzenie Wisły!!!
  • 57' Następna strata Ćwielonga po podaniu Zieńczuka.
  • 57' Ładny, mocny strzał Arka Głowackiego tuż przy słupku zakończony pewnym chwytem "Bodzia Wu".
  • 56' Junior przejął piłkę w środku pole, mógł popędzić dalej, ale niepotrzebnie ściął w prawo, gdzie znajdował się Tomasz Hajto i został tylko sfaulowany.
  • 54' Dość daleko wyprowadził teraz piłkę Junior, zagrał do Ćwielonga niezbyt dokładnie i ten już musiał angażować się w odbieranie piłki obrońcy ŁKS-u, a nie ogranie go.
  • 53' Chaos. Singlar odbiera piłkę Biskupowi, ale już wyprowadzić piłki się nie udaje. Nędznie to wygląda.
  • 51' Wyłapana centra Małeckiego.
  • 49' Mocne wstrzelenie piłki w pole karne ŁKS-u przez Zieńczuka. Nikt nie sięgnął piłki.
  • 48' Wszyscy rezerwowi w Wiśle ruszyli na rozgrzewkę.
  • 47' Niewidoczny w pierwszej połowie Marek Zieńczuk oddał pierwszy strzał w drugiej połowie. W sam środek bramki.
  • 46' Po przerwie grę wznawia ŁKS.
  • Nasze statystyki po pierwszej połowie: sytuacje: 7-3, strzały: 6-4, strzały celne: 2-1 , strzały zablokowane: 1-1, spalone: 3-0, rzuty rożne: 3-2, faule: 4-11.
  • Bardzo słaba gra Wisły, o dziwo zakończona prowadzeniem Wisły. Praktycznie jedyna groźna sytuacja pod bramką Wyparły zakończyła się golem. ŁKS oddał sześć strzałów, Wisła trzy. Wisła dłużej utrzymuje się przy piłce (57%), ale nie przekłada się to na realną przewagę. Podobać się musi przede wszystkim wynik.
  • Koniec pierwszej połowy.
  • 45+1' Zamieszanie po centrze z rogu w pole karne ŁKS. Zgrywał piłkę Marcelo, niepewne wybicia ełkaesiaków, uderzenie zza pola karnego Ćwielonga zablokowane.
  • 45' Utyka Junior Diaz, trudno powiedzieć, czy zagra w drugiej połowie. Sędzia doliczył minutę.
  • 45' Niepewne wybicie Wyparły, ale Ćwielong nie przejął piłki.
  • 43' "Goszczyńscy - udziały oddajcie i spadajcie" - tej treści transparent zawisł na płocie przed Galerą, jest też sektorówka z przekreśloną twarzą współwłaściciela ŁKS-u. To nawiązanie do trudnej sytuacji organizacyjnej w łódzkim klubie.
  • 43' Pawełek wyłapał piłkę wrzuconą w pole karne Wisły.
  • 42' Niecelne zagranie Pawła Brożka do Piotra Ćwielonga. Szkoda, zapowiadała się ciekawa kontra.
  • 40' Smoliński w kierunku Geworgiana, niedokładnie. Piłka w rękach Pawełka.
  • 38' Dalekie podanie do Pawła Brożka, ten przyjął piłkę będąc już za obrońcami, ale Papeckys zdążył go dogonić i zablokować strzał Pawła.
  • 37' Problemy Mariusza Pawełka z wyłapaniem piłki wrzuconej z autu przez Tomasza Hajtę.
  • 33' Kontra ŁKS-u, centra Papeckysa z lewej strony do Kujawy, jego główka, szukał długiego rogu, ale uderzył nieprecyzyjnie.
  • 32' Duża radość na trybunach po faulu Adamskiego na Małeckim.
  • 31' Chwyta piłkę Wyparło po centrze w jego pole karne z rogu.
  • 30' Oj, pozwala grać sędzia, teraz faul Adamskiego na Ćwielongu.
  • 29' Zbyt głębokie zagranie w kierunku Pawła Brożka, ten zagarnął piłkę już zza linii końcowej.
  • 28' A teraz Mały psuje kontrę Wisły. Mogło być wyjście 4 na 2, wychodził Singlar, ale Małecki zagrał nonszalancko...
  • 25' Po golu "Mały" popędził w stronę trybuny z kibicami ŁKS-u, okazując radość z gola trochę podburzył fanów gospodarzy, który teraz wyzywają strzelca gola.
  • 25' Gooooooooooool, Patryk Małecki!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wisła taka słaba do tej pory, ale przebłysk Małeckiego. Zawodnik Wisły z prawej strony w polu karnym ŁKS-u, ściął do środka, uderzył lewą nogą w długi róg i nie dał szans Wyparle.
  • 22' Niepewny strzał Sieranta z bliska, bardzo niecelny.
  • 21' Przepychanki Hajty z Marcelo w polu karnym Wisły. Centra Geworgiana, piłka spada za plecy Pawełka. Bramkarz Wisły wolał odbić piłkę na róg, ta poszłaby raczej nad bramką, ale mogła też odbić się od poprzeczki i wyjść w pole.
  • 20' Diaz ostro sfaulował Kascelana i powinna być kartka. Tylko ostrzeżenie dla Kostarykanina.
  • 19' Piłka w rękach Bogusława Wyparły. Nie była to jednak zapobiegająca utracie gola interwencja.
  • 18' Podanie do Piotra Ćwielonga, pewne wejście Hajty szybko powstrzymało napastnika Wisły.
  • 18' Sobolewski mógł wyprowadzić kontrę Wisły czterech na czterech, ale zatrzymał się i wybił piłkę na aut. Kontuzji doznał Kascelan. ŁKS oddaje piłkę.
  • 17' Całkowicie nieudane uderzenie Smolińskiego z woleja, zza pola karnego. Wisła nadal pasywnie w ataku.
  • 13' Faul Głowackiego na Biskupie na środku boiska. Ustne ostrzeżenie dla obrońcy Wisły ze strony sędziego.
  • 10' Róg dla ŁKS-u, pewnie wybita do boku piłka przez Juniora, ale ta trafia do Smolińskiego. Wycofanie przed pole karne, strzela Hajto, uderzenie zablokowane. Ufff....
  • 9' Podanie na 20 metr do Kujawy, ten ma dużo miejsca. Zablokowany strzał, piłka trafia do Smolińskiego, którego uderzenie na raty broni Pawełek.
  • 7' Falują trybuny gospodarzy, którzy rytmicznie podskakują.
  • 6' Zbyt mocne zagranie do Piotra Ćwielonga.
  • 5' Kujawa przed Pawełkiem, nie słychać gwizdka, strzał z pięciu metrów broni Pawełek i... w tym momencie słychać gwizdek. Spalony. Był.
  • 4' Faul na połowie Wisły. Rzut wolny 50 metrów od bramki Wisły egzekwuje Hajto. Podał partnerowi na prawe skrzydło i szybka strata na rzecz Wisły. Kontry jednak brak.
  • 2' Po wrzutce w pole karne główkuje Junior Diaz. Miał zgrać piłkę, ale nie wyszło to prawidłowo.
  • 2' Wisła prowadzi grę wysoko, na połowie ŁKS. Sfaulowany Radosław Sobolewski.

Brak kibiców Wisły w sektorze gości, którego nie ma z powodu "prac modernizacyjnych". Zaczynamy! Obie drużyny wychodzą na boisko. Wisła w niebieskich strojach, ŁKS w białych koszulkach i getrach oraz czerwonych spodenkach.

Źródło: wislakrakow.com

Trenerzy po meczu

Maciej Skorża, trener Wisły

Maciej Skorża
Maciej Skorża
Podbudowani przed meczem z Lechią

- To wysokie zwycięstwo przyszło dla nas w najbardziej pożądanym momencie. Ostatnie mecze wyjazdowe były dla nas drogą przez mękę, dzisiejszy wynik z pewnością podbuduje nas przed kolejnym spotkaniem - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej Maciej Skorża, trener Wisły.

Krakowianie słabo rozpoczęli grę. Dająca prowadzenie bramka Patryka Małeckiego w 25. minucie była pierwszym i jedynym w pierwszej połowie celnym uderzeniem na bramkę Bogusława Wyparło. - Początek meczu był bardzo zły w naszym wykonaniu, nie utrzymywaliśmy piłki. Przełomowym momentem była indywidualna akcja Patryka Małeckiego i jego fantastyczny strzał. Pozwoliło nam to uporządkować grę, a ŁKS musiał się otworzyć. Kilka ofensywnych wyjść udało nam się bardzo dobrze - powiedział Skorża.

Patryk Małecki po zdobyciu gola podbiegł pod trybunę przeznaczoną dla kibiców gości i prowokacyjnie manifestował swą radość. Trener Skorża nie chciał komentować tej sytuacji bez obejrzenia jej w telewizyjnych powtórkach. - Nie zauważyłem tego pierwszego momentu, jednak uczulałem Patryka w przerwie, że to zachowanie nieeleganckie i by uważał na przyszłość. To młody człowiek, emocje grają, ale to usprawiedliwia go tylko w części. Musi zachowywać się godnie.

- To chyba moje najwyższe zwycięstwo wyjazdowe w czasie pobytu w Wiśle. Gdyby ktoś w 20. minucie powiedział, że wygramy 4:0, mocno bym się zastanowił. Bardziej zanosiło się, że będziemy musieli ewentualne prowadzenie 1:0 bronić do samego końca - dodał szkoleniowiec.

Już w następnej kolejce ligowej Wisła może świętować mistrzostwo Polski. Może się tak stać jednak w tylko jednym przypadku - gdy punkty stracą i Lech, i Legia, a to scenariusz mało prawdopodobny. -' Niech scenariusz pisze życie, chciałbym tylko, by wszystko zakończyło się mistrzostwem Wisły. Póki co wcale nie jesteśmy tego tak bliscy. Najpierw trzeba pojechać do Gdańska i być może zagrać lepiej niż tutaj. Lechii mocno zagraża spadek i na pewno będzie zmotywowana - mówił na konferencji.

Źródło: wislakrakow.com

Grzegorz Wesołowski, trener ŁKS-u

Trener Łódzkiego Klubu Sportowego ograniczył się jedynie do krótkiego komentarza dotyczącego zakończonego spotkania:

- Zwycięstwo Wisły było jak najbardziej zasłużone. Do straty drugiej bramki próbowaliśmy grać swoje i wychodziło nam to całkiem nieźle. Jeszcze w przerwie uczulałem swoich zawodników, że nie możemy się nadmiernie otworzyć. Niestety drugi gol dla Wisły zakończył okres naszej niezłej gry. To, co dalej się stało, było już tylko tego konsekwencją. Gratuluję trenerowi zespołu gości - powiedział Wesołowski.

wislakrakow.com
(PM)

Źródło: wislakrakow.com

Piłkarze po meczu

Patryk Małecki, piłkarz Wisły

Patryk Małecki
Patryk Małecki
Nie prowokowałem, cieszyłem się

Temu, kto nie oglądał niedzielnego meczu przy Alei Unii Lubelskiej i zna jedynie jego wynik końcowy, trudno jest uwierzyć, że po 23 minutach gry ŁKS miał na swym koncie już pięć strzałów, a Wisła w zasadzie ani jednego. Gol Patryka Małeckiego na 1:0 był pierwszym celnym trafieniem w wykonaniu Białej Gwiazdy.

- Nie wiem z czego to wynikało. Nie wiedzieliśmy, że ŁKS tak zagra. Chcieliśmy zagrać konsekwentnie od pierwszej minuty, narzucić swój styl gry, to nam się nie udało. Przez pierwsze 20 minut graliśmy zbyt chaotycznie, niezdecydowanie. Potem dostałem dobre podanie od Piotrka Ćwielonga, przełożyłem piłkę z prawej na lewą nogę i strzeliłem po długim słupku - opowiada szczęśliwy strzelec gola, który po drodze jeszcze minął zawodnika ŁKS-u. - Zgubiłem obrońcę? Nawet nie wiem. Nieważne jak, ważne że bramka wpadła i mecz potoczył się dla nas idealnie.

Po golu Małecki przebiegł wzdłuż trybuny ŁKS-u, z rękoma uniesionymi w górę podbiegł pod młyn i wskazał na wiślacki herb. Zastanawialiśmy się czy było to mądre zachowanie, zwłaszcza, że "Mały" ma już trzy żółte kartki. - Było mądre, ja zawsze mam przemyślane zachowanie. Za co miała być kartka? Normalnie cieszyłem się z bramki, nie wyzywałem, nie prowokowałem, ani nic. Arbiter podbiegł jednak do zawodnika i upomniał go. - Sędzia powiedział, że on wie, że i tak nie dostałbym kartki, ale żebym tak nie podbiegał i ich nie denerwował - wyjaśnił Patryk.

Od tamtej minuty nazwisko Małeckiego kilkakrotnie było skandowane na łódzkim stadionie. Oczywiście z towarzyszącymi mu epitetami. - Nie patrzę na to. Wiem, że nienawidzą mnie za to, że identyfikuję się z Wisłą, ale ja mam to głęboko wiesz gdzie i się nie przejmuję, gram swoje. Każdy może krzyczeć co chce, ja też mogę coś krzyczeć po meczu. Dla mnie najważniejsze jest dobro drużyny, a przede wszystkim wygrana.

Łódzki KS nie złożył broni po pierwszym golu. Dopiero bramka Piotra Ćwielonga na 2:0 podłamała gospodarzy, a przez ostatnie pół godziny Wisła nabiła statystyki strzałami na bramkę Wyparły. - Nie wiem dlaczego tak było. Trener mówił, że jeszcze strzelimy bramkę, abyśmy się nie cofali i grali swoje. ŁKS się wyszumiał, grał piłką, ale nic z tego nie wynikało. Trzy nasze akcje jeszcze zakończyły się bramkami, ale stworzyliśmy sobie więcej sytuacji i wynik mógł być wyższy. Ale nie ma co narzekać, bo 4:0 na wyjeździe to naprawdę wielka rzecz.

To najwyższe wyjazdowe zwycięstwo Wisły od marca 2007 (również 4:0 z Górnikiem w Zabrzu) i najwyższa wygrana w tej rundzie. - Cieszy, że wygraliśmy z bardzo dobrą drużyną na jej boisku. Baliśmy się tego meczu, ale wierzyliśmy w swoje możliwości. Wiedzieliśmy, że jesteśmy lepszymi zawodnikami, ale musieliśmy udowodnić to na boisku. Udało nam się to i z tego się cieszymy.

Pojawia się obawa, aby zawodnicy nie poczuli, że są tak dobrzy, że na finiszu ligi już nic złego nie może im się stać. - Uwierz mi, że ta wygrana doda nam jeszcze więcej pewności siebie. Dzisiaj w szatni była wielka radość, ale Radek Sobolewski powiedział, abyśmy już nie myśleli o tym meczu, to jest przeszłość, najważniejsza jest teraz Lechia Gdańsk. Mamy ogromne szanse na zdobycie tego mistrza, wierzę głęboko, że nie odpuścimy.

Mistrzowski tytuł nabiera coraz realniejszych kształtów. Do fety w Krakowie pozostały już tylko dwa spotkania. - Spokojnie, dzisiaj cieszymy się, a od jutra myślimy o Lechii Gdańsk. Nie ma na razie tematu Śląska Wrocław, najważniejszy będzie mecz o trzy punkty z Lechią Gdańsk, nie wyobrażam sobie, abyśmy mogli stracić punkty. Jest to też bardzo dobra drużyna, ma nóż na gardle, więc będzie walczyła. Ale jeśli chcemy walczyć o mistrzostwo, to ten mecz musimy wygrać, tak jak dzisiaj.

wislakrakow.com
(nikol)

Źródło: wislakrakow.com

Paweł Brożek, piłkarz Wisły

Paweł Brożek
Paweł Brożek
Nie będzie rozluźnienia

W 78. minucie meczu z ŁKS-em Paweł Brożek przelobował bramkarza gospodarzy, obiegł go i spokojnie wbiegł z piłką do bramki. 12 minut później powtórzył ten wyczyn i ustalił na 4:0 wynik spotkania, po którym Wisła powróciła na fotel lidera, a Paweł znów przewodzi klasyfikacji najlepszych strzelców ligi polskiej.

Z czego wynikał ten zły dla was początek meczu?
- Nie wiedzieliśmy jak sforsować drugą linię ŁKS-u. Wydaje mi się, że było za dużo długich piłek w rejonie ich pola karnego, a my z Piotrkiem Ćwielongiem raczej nie mieliśmy szans w walce o górną piłkę z Hajto i Adamskim. Ta bramka Patryka dała nam troszeczkę spokoju i zaczęliśmy grać swoją piłkę.

W drugiej połowie zagraliście uważnie w obronie i dołożyliście zabójcze kontry, lepszego wyniku nie można było sobie wymarzyć
- Tak sobie wyobrażaliśmy ten mecz od początku. Chcieliśmy grać dokładnie, długo utrzymywać się przy piłce, aby przeciwnik nie mógł poczuć, że może nam coś zrobić. Cieszymy się z tego 4:0, bo dawno nie wygraliśmy tak wysoko.

Zdobyłeś dwa gole i asystę, liderujesz klasyfikacji najlepszych strzelców...
- Biorąc pod uwagę indywidualne osiągnięcia, to rzeczywiście dobry wynik.

Miałeś jeszcze jedną sytuację sam na sam z Bogusławem Wyparło
- Wyczułem go, powiem szczerze, że chciałem mocniej podbić, podciąć piłkę wyżej, bo wiedziałem, że Bodzio pójdzie do długiego słupka i się położy, niestety zostawił rękę i odbił piłkę.

Miałeś pretensje do Piotrka Ćwielonga o sytuację, w której nie oddał Ci piłki, choć byłeś lepiej ustawiony
- Byłem w lepszej sytuacji, niestety Piotrek wybrał inne rozwiązanie. Ale to było tylko chwilowe zdenerwowanie.

Wysłaliście mocny sygnał do Warszawy i Poznania. Wisła nie oddaje pola w walce o złoto
- Teraz jedziemy do Gdańska z tym samym celem. Myślę, że jeśli tam wygramy, to będziemy mistrzem Polski.

Wreszcie, niemal w ostatniej chwili, przełamaliście kiepską passę wyjazdową
- Wiemy, że wszystko zależy od nas i w każdym meczu walczymy jak o życie. Chcemy zdobyć tytuł mistrzowski i tak do tego podchodzimy. Wydaje mi się, że w Gdańsku możemy zaprezentować się jeszcze lepiej. Musimy popracować nad początkiem meczu, bo gdybyśmy strzelili bramkę na początku gry, to mecz byłby spokojniejszy, a tak to musieliśmy czekać, co kosztowało naszych kibiców trochę nerwów. Myślę jednak, że jest to zasłużone, bardzo pewne zwycięstwo.

Nie boisz się, że po tak wysokiej wygranej łatwo popaść w samouwielbienie?
- Powtarzam, że wiemy o co gramy. Mamy dwa mecze do końca rozgrywek i musimy zdobyć w nich sześć punktów, aby mieć tytuł mistrzowski. Tak do tego podchodzimy, w naszej drużynie nie będzie żadnego rozluźnienia. Dopilnujemy tego. Do Gdańska jedziemy bardzo pewni siebie, ale oczywiście z szacunkiem dla przeciwnika.

wislakrakow.com
(nikol)

Źródło: wislakrakow.com

Głowacki: Nie zaprzepaścić wykonanej pracy

17. maja 2009, 23:55

Wisła na finiszu rozgrywek o mistrzostwo Polski odniosła spektakularne i jakże cenne zwycięstwo wyjazdowe nad Łódzkim Klubem Sportowym. Nie tylko po raz pierwszy od marca 2007 roku pokonała rywala na jego boisku czterema bramkami, ale po raz kolejny zagrała "na zero z tyłu".

- Efektowne zwycięstwo z ŁKS-em to kolejny pozytywny bodziec dla nas w walce o tytuł - mówi kapitan zespołu Arkadiusz Głowacki. Trzy punkty wbrew pozorom wcale nie przyszły łatwo. Pierwsze minuty toczyły się raczej pod dyktando gospodarzy i wydawało się, że będzie równie trudno przełamać ich opór, jak przed dwoma tygodniami w Gliwicach.

- Zdawaliśmy sobie sprawę, że jest to trudny teren, ŁKS może nie gra szczególnie wyrafinowanej piłki, ale ma wypracowane pewne schematy, jak choćby stałe fragmenty, które stara się wykorzystać. Na szczęście nie pozwoliliśmy im dziś zrobić z nich użytku - mówił po końcowym gwizdku "Głowa". Przełomowe dla dalszego przebiegu spotkania okazały się trafienia Patryka Małeckiego w 25. minucie, a także Piotra Ćwielonga, po którym z rywali całkowicie zeszło powietrze. - Druga bramka dała nam dużo luzu, zaczęliśmy grać spokojniej - przyznaje Arek Głowacki.

W drodze po mistrzowski tytuł wiślaków czekają jeszcze dwa spotkania. Wyjazdowe zwycięstwo z Lechią w Gdańsku może przybliżyć nasz zespół do celu dosłownie na wyciągnięcie ręki. Wśród wiślaków trudno jednak szukać już teraz huraoptymizmu. - Przed nami jeszcze dwa duże kroki, a one wcale nie będą łatwe - tonuje nastroje Głowacki. - Ale mamy nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze i będziemy cieszyć się z kolejnego mistrzostwa Polski - dodaje z uśmiechem.

- Czujemy, że jesteśmy na tyle mocni, by osiągnąć ten sukces. Wiemy, jak ciężki był to dla nas sezon, jak wiele musieliśmy zrobić, by wreszcie wysunąć się na przód tabeli i do Gdańska pojedziemy po prostu po to, by nie zaprzepaścić tej szansy, ale i tej wykonanej pracy - mówi kapitan wiślackiej drużyny.

wislakrakow.com (PM)

Źródło: wislakrakow.com

Mariusz Pawełek: Wynik mógł być wyższy

18. maja 2009, 00:35

W drugim meczu z rzędu Mariusz Pawełek zachował czyste konto. - Wszystko było normalnie, to co musiałem obronić to obroniłem. Najważniejsze, że zagraliśmy na zero z tyłu - ocenił mecz z ŁKS-em bramkarz Wisły Kraków.

Jeszcze przy stanie 0:0 Mariusz wyciągnął się jak długi po strzale z rzutu wolnego i posłał piłkę na rzut rożny. - Myślałem, że Geworgyan chciał wrzucać, ale po meczu przyznał, że strzelał. Zdziwiło mnie to. Może gdyby szło to mocniej, bardziej płasko, byłby to ciekawy strzał. A tak to był to taki lekki, wiszący balonik. Ale musiałem się trochę wyciągnąć - opowiada zawodnik.

Kwadrans później ŁKS wrzucał piłkę z autu, a w polu karnym Wisły zrobiło się spore zamieszanie. "Mario" wprawdzie krzyknął "moja", ale stracił piłkę i zrobiło się nieco groźnie. - Było nas zbyt wielu i miałem utrudnioną sytuację. Ale najważniejsze, że nie wpadła z tego bramka - cieszył się po meczu golkiper.

Finalnie jednak nie dość, że nic nie wpadło do bramki Pawełka, to jeszcze napastnikom Białej Gwiazdy udało się wpakować cztery gole, a Wisła wygrała wysoko, choć grała na wyjeździe. - Pierwsza połowa w naszym wykonaniu nie była najlepsza, dopiero po bramce kontrolowaliśmy sytuację na boisku. W drugiej już ŁKS opadł z sił, a my się trzymaliśmy. Duże znaczenie miała też taktyka, ustawianie się na boisku i pokazywanie się na pozycje, wrzucanie piłki za linię obrony. Były z tego sytuacje i padały bramki. Gdybyśmy mieli szczęście, to strzelilibyśmy jeszcze przynajmniej trzy gole i wynik mógłby być wyższy. Ale nie bądźmy zachłanni, bo to jednak 4 bramki na wyjeździe. A ŁKS i na Legii, i w innych meczach pokazał, że potrafi grać w piłkę. Zadecydowała też dyspozycja dnia. My byliśmy dzisiaj lepsi, świeżsi i wygraliśmy zdecydowanie.

Bogusław Wyparło, który jesienią był bohaterem meczu w Krakowie, w niedzielę 4-krotnie wyjmował piłkę z siatki. - Gdyby nie Bodzio to bramek mogło być więcej. Wydaje mi się, że nawet przy tych czterech puszczonych golach, Bodzio i tak pokazał, że jak na swój wiek jest jeszcze bardzo sprawnym bramkarzem. Wybronił dwie sytuacje sam na sam.

Wisła udowodniła w Łodzi, że nie odstawia nogi w walce o mistrzostwo. - Gdyby Legia i Lech zremisowały to nasze nastawienie do meczu mogłoby być inne. Ale wygrane tamtych zespołów mocno nas zmobilizowały - przyznał Pawełek, który jednocześnie studzi entuzjazm przed świętowaniem mistrzostwa już za tydzień w Gdańsku. - Niczego nie będziemy świętować. Gramy do końca. Nie kalkulujemy, musimy patrzeć na siebie. Oglądałem mecz Lecha z Lechią i muszę przyznać, że Lechia naprawdę pokazała się z dobrej strony. Myślę, że w Gdańsku będzie ciężko.

wislakrakow.com (nikol)

Źródło: wislakrakow.com

Pogromca Bodzia W.

Data publikacji: 17-05-2009 21:20


W każdym meczu, w którym grał przeciwko Bogusławowi Wyparle, strzelał bramki. Tak było i tym razem, kiedy w drugiej połowie Piotr Ćwielong zdobył gola dla Wisły.

Czy masz jakiś specjalny sposób na pokonywanie Bogusława Wyparły?

Zawsze, kiedy grałem przeciwko Bodziowi, strzelałem bramki. Tak było też dzisiaj. Nie wiem, dlaczego tak jest, ale cieszę się, że dzisiaj strzeliłem i asystowałem przy bramce "Małego". Było nam ciężko w tym meczu, ale pokazaliśmy swoją klasę i charakter. Pokazaliśmy wszystkim, że to my najbardziej liczymy się w walce o tytuł mistrza Polski.

Trener Skorża przez całą pierwszą połowę krzyczał ciągle do Ciebie: "Pepe, bliżej, do środka". Chciał Cię bardziej zmotywować?

Miałem takie założenia, że muszę wracać po każdej sytuacji do środka. Nie zawsze mi się to udawało, ponieważ nie zawsze miałem siły. Dlatego trener mi ciągle podpowiadał. Cieszę się z tego, że trener dał mi szansę i poniekąd ją wykorzystałem. Już jutro będziemy myśleć o meczu w Gdańsku, bo na pewno będzie tak samo ciężki jak ten dzisiejszy z ŁKS-em.

W pierwszej połowie, mimo strzelonej bramki, gra nie układała Wam się za bardzo. Czy w szatni padła jakaś reprymenda?

Nie. Nasz sztab szkoleniowy jest naprawdę bardzo dobry i rozpracowali przeciwnika. Wiedzieliśmy o tym, że ŁKS w drugiej połowie nie ma tyle sił i gra bardzo słabo. Dlatego w pierwszej połowie mieliśmy grać spokojnie i wybijać ich z rytmu, ponieważ wtedy tracą najwięcej sił. Myślę, że w drugiej połowie zagraliśmy już tak, jak chcieliśmy.

Miałeś dzisiaj ciężkie zadanie, bo Twoim przeciwnikiem był Tomasz Hajto, który poruszał się za Tobą jak cień.

Tak, ale po to się gra w piłkę, żeby grać przeciwko takim przeciwnikom jak Tomek. Szanuję go, bo to dobry zawodnik, grał w reprezentacji, w Bundeslidze. To nie jest byle kto. Ale dzisiaj to my wygraliśmy.

Czy Wasze zwycięstwo 4:0 na wyjeździe może oznaczać koniec tego "wyjazdowego fatum" i remisów?

Ciężko powiedzieć. Cieszy to, że wygraliśmy na wyjeździe i to tak wysoko. Na pewno podbuduje nas to przed meczem w Gdańsku. Ale wiedzieliśmy już wcześniej, czy po meczu w Gdyni, czy w Gliwicach, że jesteśmy mocną drużyną i możemy wygrać z każdym, czy to u siebie, czy na wyjeździe. Wtedy akurat szwankowała skuteczność. Dzisiaj pokazaliśmy, że jest ona dobra. ŁKS to nie jest słaba drużyna, ma kilku dobrych zawodników.

W Gdańsku, jeśli wygracie, możecie przypieczętować spadek Lechii do pierwszej ligi.

Taka jest piłka nożna. Jedni walczą o mistrzostwo, drudzy o utrzymanie. Niestety, tu nie będzie sentymentów. Kibice się przyjaźnią, ale na boisku na pewno nie będzie przyjaźni. Będziemy robić wszystko, gryźć trawę, obojętnie co, żeby wygrać. Wiemy, że wszystko zależy od nas i to my dyktujemy warunki.

Ania M.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

Źródło: wisla.krakow.pl

Pod szatnią gospodarzy

Zdaniem zawodników Łódzkiego KS ich dzisiejsza porażka z Wisłą była zdecydowanie za wysoka. Przyznają jednak, że Biała Gwiazda zasłużenie zdobyła trzy punkty.

Jakub Biskup (pomocnik ŁKS)

- Patrząc na wynik można powiedzieć, że przegraliśmy gładko. Robiliśmy, co mogliśmy, przede wszystkim w pierwszej połowie. Szkoda, że nie strzeliliśmy gola jako pierwsi, bo może wtedy mecz potoczyłby się inaczej. A tak Wisła objęła prowadzenie, a następnie niemiłosiernie nas kontrowała. Wiedzieliśmy, że jeśli goście pierwsi strzelą bramkę, to będzie nam ciężko odrobić straty. Na pewno nie było tak, że zabrakło nam woli walki i ambicji. "Biała Gwiazda" była w tym spotkaniu dużo lepsza i zasłużenie wygrała.

Wahan Geworgian (pomocnik ŁKS)

- Przegraliśmy trochę za wysoko, ale taka jest piłka. My się otworzyliśmy, a tego nie wolno było nam robić i dlatego przegraliśmy. O wyniku zadecydowała wyższość rywala, bo Wisła postawiła nam bardzo trudne warunki i widać, że to klasowy zespół. Biała Gwiazda była od nas po prostu lepsza, szczególnie w drugiej połowie.

Marcin Adamski (obrońca ŁKS)

- W pierwszej połowie prezentowaliśmy się dobrze, szczególnie do momentu straty pierwszej bramki. Jednak po tym zdarzeniu nie graliśmy tak, jak sobie to zakładaliśmy. Z naszej strony na boisku zrobił się bałagan. Spisywaliśmy się słabo taktycznie, a dwa ostatnie gole straciliśmy po kontratakach, bo sami chcieliśmy trafić do siatki. Szkoda, że przegraliśmy 0:4, ale ten mecz pokazał nasze wszystkie błędy, jakie jeszcze popełniamy.

ASInfo

Za: wislakrakow.com

Wideo

Skrót meczu ŁKS - Wisła:


Maciej Skorża po meczu: