2009.09.13 Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 0:1

Z Historia Wisły

2009.09.13, Ekstraklasa, 6. kolejka, Gdańsk, stadion Lechii, 16:45
Lechia Gdańsk 0:1 (0:0) Wisła Kraków
widzów: 12.500
sędzia: Marcin Borski z Warszawy
Bramki
0:1 60' Patryk Małecki
Lechia Gdańsk
4-5-1
Mateusz Bąk
Krzysztof Bąk
Hubert Wołąkiewicz
Jacek Manuszewski
Arkadiusz Mysona
Maciej Rogalski grafika:zk.jpg grafika:Zmiana.PNG (64' Piotr Wiśniewski)
Łukasz Surma
grafika:zk.jpg Marko Bajić
Marcin Kaczmarek grafika:Zmiana.PNG (81' Maciej Kowalczyk)
Paweł Nowak grafika:Zmiana.PNG (75' Jakub Zabłocki)
Ivans Lukjanovs

trener: Tomasz Kafarski
Wisła Kraków
4-4-2
Mariusz Pawełek
Pablo Alvarez grafika:zk.jpg
Arkadiusz Głowacki
Mariusz Jop
Piotr Brożek
Wojciech Łobodziński grafika:Zmiana.PNG (68' Piotr Ćwielong)
Radosław Sobolewski grafika:zk.jpg
Junior Diaz grafika:Zmiana.PNG (79' Mauro Cantoro grafika:zk.jpg)
Andraž Kirm
Patryk Małecki
Paweł Brożek grafika:Zmiana.PNG (87' Tomas Jirsak)

trener: Maciej Skorża
Sytuacje: 7 - 10
Strzały: 7 - 8
Strzały celne: 1 - 3
Posiadanie piłki: 50% - 50%
Dośrodkowania: 23 - 23
Spalone: 2 - 2
Rzuty rożne: 3 - 1

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Spis treści

Przed meczem

Wiślacy tradycyjnym szlakiem pojadą na mecz do Gdańska

Bartosz Karcz

2009-09-08 19:06:06, aktualizacja: 2009-09-08 19:09:17

Już czwarty raz w tym roku piłkarze Wisły wybiorą się nad Bałtyk. Terminarz tak został ułożony, że wiosną "Biała Gwiazda" grała w Gdyni i Gdańsku. Teraz jest tak samo. Krakowianie mają już za sobą eskapadę na mecz z Arką, a w najbliższą niedzielę rozegrają spotkanie z zaprzyjaźnioną Lechią. Plan podróży został dobrze przećwiczony w ostatnich miesiącach, więc krakowianie do Gdańska pojadą tradycyjnym szlakiem. W piątek będą mieli jeszcze trening przy ul. Reymonta, a wieczorem zameldują się na dworcu i wsiądą do nocnego pociągu. W Gdańsku mistrzowie Polski będą rano. Tutaj zaplanowany mają ostatni trening i będą mogli również odpocząć po długiej i męczącej podróży.

Wisła do Gdańska powinna się udać w komplecie, tzn. z kadrowiczami. Przyjazd trójki, która dzisiaj będzie Mariborze, tj. Pawła Brożka, Wojciecha Łobodzińskiego i Andraża Kirma, planowany jest na czwartek.

W Krakowie z lekkim niepokojem będą natomiast oczekiwać powrotu Juniora Diaza. Po ostatnich przygodach i opóźnieniach przylotu piłkarza z Ameryki Wisła nieco zmieniła zasady współpracy z federacją piłkarską Kostaryki.

Przypomnijmy, że Diaz zamiast w piątek, dzień przed meczem z GKS-em Bełchatów, do Polski przyleciał dopiero w sobotę. I o ile można było jeszcze zrozumieć, że czasami samoloty się spóźniają czy nie startują w ogóle, o tyle na ten sam mecz dotarł bez problemów piłkarz Bełchatowa Carlo Costly, który wystąpił kilka dni wcześniej w barwach Hondurasu przeciwko Kostaryce.

Dlatego krakowianie poprosili przedstawicieli kostarykańskiej federacji, żeby mogli sami wybierać swojemu zawodnikowi połączenia lotnicze. Kostarykanie przystali na takie rozwiązanie. Jest zatem szansa, że Diaz doleci w terminie. Zwłaszcza że tym razem mecz jest w niedzielę, a nie w sobotę. Dopóki jednak piłkarz nie pojawi się na treningu, w Wiśle będą się niepokoić.

W Krakowie jest już natomiast Patryk Małecki, który miał co prawda zagrać dzisiaj w meczu reprezentacji U-21 z Finlandią, ale ze względu na kartkową banicję w spotkaniu tym nie wystąpi i może już w spokoju przygotowywać się do konfrontacji z Lechią.

Do meczu w Gdańsku przygotowują się również kibice obu klubów. Ich przyjaźń ma długoletnią tradycję, dlatego nie dziwi, że gdańszczanie zgotują krakowianom królewskie przyjęcie. Oficjalnie krakowski klub otrzymał 1500 biletów dla kibiców Wisły, nie można jednak wykluczyć, że w Gdańsku zjawi się ich znacznie więcej. Tak jak miało to miejsce choćby wiosną, gdy atmosfera na stadionie przy ul. Traugutta, mimo bardzo zaciętego meczu, była znakomita.

Źródło: Gazeta Krakowska


Tak gra Lechia Gdańsk

Data publikacji: 11-09-2009 12:13


Gdańska Lechia w tym sezonie nie jest już wystraszonym beniaminkiem, który mozolnie zbiera punkt po punkcie w ligowej tabeli. Gdańszczanie pod wodzą młodego i ambitnego Tomasza Kafarskiego w obecnej rundzie grają nie tylko efektownie, ale i efektywnie. Do tej pory ich boiskowa postawa nie budziła większych zastrzeżeń. A jak będzie w konfrontacji z Wisłą Kraków?


„Lechia to poukładany zespół, dodatkowo wzmocniony Pawłem Nowakiem i Igorsem Ljukanovsem, którzy świetnie wkomponowali się w drużynę. Dzięki nim Lechia będzie groźniejsza w ataku pozycyjnym, ale musimy też pamiętać o kontratakach, które mogą okazać się bardzo niebezpieczne. Tu główne role mogą grać szybcy i dynamiczni skrzydłowi” – tak Rafał Janas ocenia najbliższego rywala krakowskiej Wisły.

Prawdopodobny skład Lechii Gdańsk (ustawienie 1-4-2-3-1):


BRAMKARZ: W bramce powinniśmy zobaczyć Mateusza Bąka, który w bieżących rozgrywkach nie popełnia rażących błędów, chociaż jego interwencje nie zawsze są pewne. Bąk dobrze spisuje się na linii bramkowej, ale gorzej wypada w grze powietrznej. Ma godnego konkurenta w osobie Pawła Kapsy.

OBRONA: Ta formacja wydaje się być najsłabszą w zespole, głównie dlatego, że nazwiska obrońców nie rzucają na kolana, a z umiejętnościami i poziomem ich gry różnie bywa. Na plus można z pewnością zaliczyć postawę bocznych defensorów, czyli Krzysztofa Bąka i Arkadiusza Mysony. Obaj często udzielają się w akcjach ofensywnych, dzięki czemu wzmacniają siłę ataku Lechii. Nie zaliczają się jednak do ekstraklasowej czołówki defensorów i popełniają błędy w ustawieniu i asekuracji swoich sektorów boiska. Patryka Małeckiego i Pawła Brożka będą starali się zatrzymać głównie Hubert Wołąkiewicz i Jacek Manuszewski. Ten pierwszy wraca do zespołu po kontuzji i jego forma może być sporą niewiadomą. Manuszewski to doświadczony gracz, ale zagra tylko dlatego, że kontuzjowany jest Peter Ćvirik.

POMOC: Trener Kafarski przed meczem z Wisłą może się zastanawiać, kogo wystawić na pozycji prawego skrzydłowego. Rogalski czy Wiśniewski? Stawiamy, że w niedzielę na boisku pojawi się Maciej Rogalski. Szybki, przebojowy, dynamiczny pomocnik może z powodzeniem wymieniać się pozycjami z Marcinem Kaczmarkiem, co jest sporym atutem Lechii. Dwóch defensywnych pomocników ma za zadanie wspomagać środkowych obrońców, walczyć w odbiorze piłki a także wspomagać akcje ofensywne. Radosławowi Sobolewskiemu i Juniorowi Diazowi czoła będą chcieli stawić Łukasz Surma i Marko Bajic. Surma daje Lechii niezwykle dużo zaangażowanie i walki w środka pola, jest także groźny w kontratakach. Bajić zastępuje rehabilitanta Karola Piątka i z pewnością będzie chciał pokazać, że zasługuje na pierwszą jedenastkę. Lewe skrzydło z powodzeniem może obsadzić Marcin Kaczmarek. Jego największymi atutami są szybkość, drybling i lewa noga. Warto zwrócić uwagę na tego gracza, który może być niezwykle groźny zwłaszcza w ataku pozycyjnym. Jako ofensywny pomocnik idealnie sprawdza się Paweł Nowak, obdarzony niezłym przeglądem pola, dokładnym podaniem i wyszkoleniem technicznym. Nie można zapomnieć, że Nowak potrafi również z zimną krwią wykorzystać sytuacje podbramkową.

ATAK: W tej formacji zobaczymy tylko jednego gracza, a będzie nim jasnowłosy łotewski napastnik, czyli Ivans Lukjanovs. Łotysz jest wysoki,ale nie jest typowym, siłowym graczem. Szybki, niezły technicznie, stara się sporo mieszać wśród obrońców. Wychodzi na pozycje i ciągle szuka swojej szansy na bramkę.

Rafał Młyński

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

Skorża: Stęskniliśmy się za grą

Data publikacji: 11-09-2009 16:50


„Stęskniliśmy się za grą i meczami. Dwa tygodnie to długa przerwa w trakcie sezonu” – mówi przed spotkaniem z Lechią Gdańsk trener Skorża, który będzie musiał poradzić w niedzielnym meczu bez Marcelo.

Za brazylijskiego obrońcę do składu wskoczy najprawdopodobniej Mariusz Jop. „Takie rozwiązanie taktyczne będziemy ćwiczyli na piątkowym treningu taktycznym” – zdradza szkoleniowiec Białej Gwiazdy. Innymi opcjami jest wystawienie na tą pozycję wracającego do kadry meczowej po kontuzji kolana Petera Singlara lub Juniora Diaza. Problem w tym, że Kostarykanin z zespołem trenować będzie dopiero w sobotę. Diaz bowiem z Kostaryki doleci prosto do Gdańska, gdzie będzie mógł przejść odnowę biologiczną i wyspać się w oczekiwaniu na kolegów. „Mamy sygnały, że z Juniorem wszystko jest w porządku. Mam nadzieję, że jest w dobrej kondycji psychicznej mimo dwóch porażek i będzie gotowy do walki w niedzielę” – mówi trener Wisły.

Jeśli chodzi o pozostałych reprezentantów, to Wojciech Łobodziński i Piotr Ćwielong wrócili z lekkimi urazami, ale nie powinny one im przeszkodzić w występie w niedzielę. Trener ma nadzieję, że reprezentanci szybko skierują swoje myśli na spotkanie z Lechią. „Nie dopuszczam takiej myśli, żeby którykolwiek z reprezentantów wyszedł na mecz i myślał, że coś było nie tak w meczu reprezentacji. To już jest zamknięty etap. W tej chwili przed każdym piłkarzem Wisły stoi cel w postaci dobrego występu i zwycięstwa w niedzielę. Absolutnie nie możemy szukać wymówek w postaci tego, że ktoś był na meczu kadry i miał czymś innym zajętą głowę. Każdy z zawodników musi szybko się zresetować i przestawić na inne tory. Wczoraj rozmawiałem z reprezentantami i niektórzy z nich okazywali oznaki zmęczenia psychicznego. Myślę, że dziś wszystko powinno wrócić już do normy” – przekonuje trener.

Trener ma nadzieję, że po dłuższej przerwie na mecze reprezentacji ponownie uda mu się skonsolidować drużynę i stworzyć z niej jedną zwartą grupę. „Chciałbym wiedzieć w Gdańsku taką Wisłę, jak przed przerwą na mecze reprezentacji” – zapewnia trener. Przy okazji przyznaje, że Lechia jest dla niego małą zagadką. "Doskonale mam w pamięci niezwykle dramatyczny mecz z wiosny. To było dla nas bardzo trudne spotkanie. Patrząc natomiast na tą drużynę w obecnej rundzie widać, że zyskała ona jakościowo w porównaniu z poprzednim sezonem. Lechia gra bardzo żywiołową, otwartą piłkę. Zaskoczeniem jest to, że punkty tracone są przez nich w Gdańsku. Liczę na to, że ta statystyka zostanie podtrzymana” – przekonuje Maciej Skorża.

M. Górski

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



Źródło: wisla.krakow.pl

Relacje z meczu

Lechia walczyła, ale Małecki dał zwycięstwo Wiśle

Bramka Patryka Małeckiego zapewniła Wiśle skromne zwycięstwo w Gdańsku nad Lechią. Mistrzowie Polski wygrali w tym sezonie po raz szósty i z kompletem punktów przewodzą ligowej stawce. Przewaga nad drugą w tabeli Polonią Bytom powiększyła się już do sześciu "oczek".

Diaz i Głowacki
Diaz i Głowacki

Gospodarze rozpoczęli odważnie. Wysoko atakowali wiślaków i skutecznie utrudniali im rozgrywanie akcji. To jednak mistrzowie Polski stanęli w 10. minucie przed pierwszą szansą. Małecki dośrodkował precyzyjnie na głowę Diaza, który w trudnej pozycji trafił w poprzeczkę. Do futbolówki ruszył jeszcze Andraż Kirm, jednak w ostatniej chwili zdjął mu ją z głowy Mateusz Bąk. Chwilę później, po podaniu Alvareza, w boczną siatkę trafił Małecki. Swoją szansę zmarnował również Łobodziński, nie trafiając czysto w piłkę.

Lechia odpowiedziała w 33. minucie strzałem z wolnego Marcina Kaczmarka. Mocno bita futbolówka nieznacznie minęła jednak słupek. Do przerwy żadna z drużyn nie zdołała strzelić bramki. Wisła miała wyraźną przewagę, która w drugiej części gry została mocno zniwelowana. Gospodarze robili co mogli, by zaskoczyć Pawełka, a tymczasem do siatki trafiła Wisła.

W 60. minucie Paweł Brożek zagrał na czystą pozycję do Patryka Małeckiego, który mocnym uderzeniem z kilku metrów nie dał szans Bąkowi.

W dwóch ostatnich kwadransach w roli głównej występowali już tylko podopieczni Tomasza Kafarski. W 75. minucie Łukasz Surma zagrał piłkę wychodzącemu na czystą pozycję Piotrowi Wiśniewskiemu, ale sytuację uratował swoim wyjściem z bramki Mariusz Pawełek. Na sześć minut przed końcem, piłki w bardzo dogodnej sytuacji nie opanował Kowalczyk. Gdyby zachował się lepiej, znalazłby się sam przed bramkarzem rywali. A tak, Lechia musiała uznać wyższość Wisły, która odniosła szóste zwycięstwo w Ekstraklasie.

Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 0:1 (0:0)
0:1 Patryk Małecki 60 min

Żółte kartki: Rogalski, Bajić - Alvarez, Sobolewski, Cantoro

Sędzia: Marcin Borski (Warszawa)
Widzów: 12 500

Lechia: Mateusz Bąk - Krzysztof Bąk, Hubert Wołąkiewicz, Jacek Manuszewski, Arkadiusz Mysona - Maciej Rogalski (64 min - Piotr Wiśniewski), Łukasz Surma, Marko Bajić, Marcin Kaczmarek (81 min - Maciej Kowalczyk), Paweł Nowak (75 min - Jakub Zabłocki) - Ivans Lukjanovs

Wisła: Mariusz Pawełek - Pablo Alvarez, Arkadiusz Głowacki, Mariusz Jop, Piotr Brożek - Wojciech Łobodziński (68 min - Piotr Ćwielong), Radosław Sobolewski, Junior Diaz (79 min - Mauro Cantoro), Andraż Kirm - Patryk Małecki, Paweł Brożek (87 min - Tomas Jirsak)

Małecki - gol
Małecki - gol

Źródło: wislakrakow.com

Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 0:1

2009-09-13 10:54:24, aktualizacja: 2009-09-13 19:12:23

Wisła Kraków nie zwalnia tempa. Mistrzowie Polski wygrali już szósty raz w tym sezonie. Podopieczni Macieja Skorży nie stracili jeszcze punktu. W Gdańsku pokonali Lechię 1:0. Jedynego gola meczu strzelił w 59 min. Patryk Małecki. Wisła umocniła się na pozycji lidera, ma po sześciu kolejkach aż o sześć punktów więcej od drugiej Polonii Bytom oraz Legii Warszawa i Ruchu Chorzów.


Po reprezentacyjnej przerwie piłkarze Wisły Kraków wrócili na ligowe boiska w Gdańsku, gdzie od 16.45 grali z Lechią. Krakowianie przed spotkaniem z "biało-zielonymi" stracili jednego kluczowego piłkarza. W Gdańsku nie grał bowiem Marcelo, który na czwartkowym treningu nabawił się urazu pleców.

- Z Lechią Marcelo na pewno nie zagra - mówi trener Maciej Skorża. - Trudno natomiast w tym momencie stwierdzić, kiedy będzie zdolny do powrotu na boisko.


Brazylijczyka na środku obrony zastąpi najprawdopodobniej Mariusz Jop, który zagra w parze oczywiście z Arkadiuszem Głowackim.

- Pod uwagę biorę też Juniora Diaza czy Petera Singlara - stwierdził trener Wisły.

Pozostali zawodnicy są do dyspozycji Macieja Skorży, w tym wspomniany Junior Diaz, który już wczoraj przyleciał do Gdańska. Nie powtórzy się zatem sytuacja sprzed meczu z Bełchatowem, kiedy to Diaz nie dotarł na czas ze spotkania swojej reprezentacji i na boisko nie wyszedł.

- Stęskniliśmy się już za grą - dodał wczoraj trener Wisły.

- Przed nami niezwykle ciekawa i ważna kolejka, w której trzech faworytów do mistrzowskiego tytułu zagra na wyjazdach. Nie chcielibyśmy w związku z tym zanotować strat. Lechia poczyniła postępy w stosunku do poprzedniego sezonu. To drużyna, która gra żywiołowy, otwarty futbol, ale póki co wszystko wygrywa tylko na wyjazdach. U siebie traci punkty i my również chcemy je odebrać gdańszczanom.

Wisła jedzie zatem do Gdańska z jasnym celem, wygrania meczu, ale na wczorajszej konferencji prasowej trener Maciej Skorża nie uniknął również pytań, które nie były związane z meczem z Lechią. Mowa o nowym systemie funkcjonowania klubu, a także posadzie trenera reprezentacji Polski, do której trener "Białej Gwiazdy" jest przymierzany jako jeden z kandydatów.

- W klubie jesteśmy po zmianach i rzeczywiście część obowiązków dotychczasowego dyrektora sportowego spadła na moje barki - stwierdził Skorża. - Jak będzie funkcjonował klub pokaże życie. Żal, że nie ma już z nami Jacka Bednarza. Ja zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby Wisła działała jak najlepiej.

Skorża nie chciał wprost odpowiedzieć na pytanie, czy sam będzie rozmawiał np. z kandydatami do gry w zespole mistrza Polski. - Nie jestem upoważniony do tego, żeby mówić o szczegółach - stwierdził.

- O to proszę pytać prezesa Marka Wilczka. Powiem tylko tyle, że ja w swojej pracy mam skoncentrować się na sprawach czysto sportowych.

Trener Wisły niechętnie mówił też o swojej potencjalnej nominacji na stanowisko selekcjonera reprezentacji. Przyznał jednak, że w jego zawodowych planach jest również kiedyś ta posada. - Nie będę hipokrytą i nie powiem, że nie jest mi miło, że wymienia się mnie w roli kandydata do objęcia posady trenera kadry - stwierdził. - Na chwilę obecną pracuję jednak w Wiśle i przynajmniej do końca sezonu chcę tutaj pracować. Mamy przecież określone cele.

Źródło: Gazeta Krakowska

Małecki daje Wiśle szóste zwycięstwo!

Data publikacji: 13-09-2009 18:46


Wisła Kraków ciągle niepokonana! W meczu 6. kolejki wygrała z zaprzyjaźnioną Lechią Gdańsk 1:0 dzięki bramce Patryka Małeckiego.

W poprzednim sezonie Lechiści mecz z Wisłą u siebie rozpoczęli od mocnego uderzenia, bowiem już w 17. sekundzie spotkania prowadzili 1:0. Tamten pojedynek trzymał w napięciu od początku do końca. Tym razem nie było takiego trzęsienia ziemi, chociaż emocji nie brakowało.

Pierwsza część meczu na stadionie w Gdańsku zakończyła się bezbramkowym remisem. Wisła mogła zdobyć przynajmniej jedną bramkę, jednak w roli głównej w ekipie gości wystąpiła nieskuteczność. W 10. minucie piłka po strzale Juniora Diaza trafiła w poprzeczkę bramki gospodarzy. Do futbolówki ruszył Andraż Kirm, jednak w ostatniej chwili zdjął mu ją z głowy Mateusz Bąk. Trzy minuty później podopieczni Macieja Skorży znowu mieli szansę na strzelenie bramki, jednak Paweł Brożek został uprzedzony w polu karnym rywali przez obrońcę drużyny gospodarzy. W 18. minucie po wrzutce z prawej strony Pablo Alvareza, Patryk Małecki posłał piłkę w boczną siatkę bramki Lechii.

Wisła miała swoje okazje, miała je również Lechia. W drugim kwadransie gry gospodarze przycisnęli rywali i zamknęli ich na własnej połowie. W 33. minucie Marcin Kaczmarek uderzył na bramkę Białej Gwiazdy z rzutu wolnego, ale piłka poleciała tuż obok słupka. Odpowiedź Wisły mogła być groźna. Po kontrze gości Paweł Brożek zagrywał z lewej strony do Wojciecha Łobodzińskiego, jednak pomocnik nieczysto uderzył w piłkę i posłał ją obok słupka bramki Mateusza Bąka. W końcówce pierwszej połowy Wiślacy ponownie zaatakowali. Najlepszą okazję do pokonania bramkarza Lechii miał w 43. minucie Patryk Małecki, jednak jego strzał z linii 16 metrów był zbyt słaby, aby zaskoczyć Bąka.


Lechiści rozpoczęli drugą część gry z animuszem, chcąc zdobyć upragnioną bramkę. Do siatki trafili jednak nie oni, a Wiślacy. W 60. minucie Paweł Brożek dostał piłkę na środku boiska, odegrał ją na prawo do wbiegającego w pole karne Patryka Małeckiego. Ten strzelił, futbolówka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. Dziesięć minut później mogło być już 2:0 dla krakowian, ale piłkę spod nóg znajdującego się w przed bramką Lechii Pawła Brożka w ostatniej chwili wygarnął Krzysztof Bąk. Mogło się to zemścić na Wiślakach w 75. minucie. Łukasz Surma zagrał piłkę wychodzącemu na czystą pozycję Piotrowi Wiśniewskiemu, ale sytuację uratował swoim wyjściem z bramki Mariusz Pawełek, który wybronił strzał zawodnika Lechii. Gospodarze nie dawali za wygraną. Momentami prawie cała drużyna gdańszczan znajdowała się na połowie Wisły. Podopieczni Tomasza Kafarskiego stwarzali sobie groźne sytuacje, ale brakowało im zimnej krwi pod bramką Białej Gwiazdy. W 84. minucie Maciej Kowalczyk dostał dobre podanie w pole karne Wisły. Gdyby przejął piłkę, miałby przed sobą tylko Mariusza Pawełka i ogromną szansę na wyrównanie. Wiślacy mimo nerwowej końcówki nie popełnili jednak błędu i wywieźli z Gdańska kolejne 3 punkty!

Lechia Gdańsk – Wisła Kraków 0:1 (0:0)

0:1 Małecki 60’

Lechia Gdańsk: M. Bąk – K. Bąk, Wołąkiewicz, Manuszewski, Mysona – Surma, Bajić – Kaczmarek (82’ Kowalczyk), Nowak (75’ Zabłocki), Rogalski (64' Wiśniewski) – Lukjanovs

Wisła Kraków: Pawełek – Alvarez, Głowacki, Jop, Piotr Brożek – Łobodziński (67’ Ćwielong), Sobolewski, Diaz (78’ Cantoro), Kirm – Małecki, Paweł Brożek (87' Jirsak)

Żółte kartki: Rogalski, Bajić (Lechia) – Alvarez, Sobolewski, Cantoro (Wisła)

Sędziował: Marcin Borski (Warszawa)

Widzów: 12 500

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Minuta po minucie

  • Koniec!
  • 90+2' Świetnie Kirm wypatrzył Małeckiego, pusta bramka? Nie, zdążył wrócić Bąk, ostry kąt i strzał "Małego" w bramkarza.
  • 90+2' I głupia żółta kartka dla Cantoro, który odkopnął piłkę nie zgadzając się z decyzjami sędziów.
  • 90+1' Na spalonym Andraż Kirm.
  • 87' Tomas Jirsak zmienia Pawła Brożka.
  • 84' Kartka dla Sobolewskiego za faul na Lukjanovsie.
  • 84' I znów. Zagranie znakomite do Kowalczyka, ten źle przyjął sam przed Pawełkiem. POBUDKA!!!
  • 82' Najgorszy fragment gry Wisły w całym meczu. Prosimy się o wyrównanie.
  • 82' Na minimalnej pozycji spalonej Zabłocki.
  • 82' Jop odbija piłkę po ostrej wrzutce Kowalczyka.
  • 81' Kowalczyk za Kaczmarka.
  • 80' Wisła niepotrzebnie się cofnęła, a Lechia atakuje. Groźna centra na szósty metr Lukjanovsa, Zabłockiemu i Wiśniewskiemu brakło kilkudziesięciu centymetrów, by sięgnąć piłki.
  • 79' Nie spieszy się zbiegając na zmianę Junior Diaz. Dziwne - pojedyncze gwizdy. Za Kostarykanina Mauro Cantoro.
  • 76' Oj świetna szansa Lechii. Surma do Wiśniewskiego, ten sam przed Pawełkiem, ale beznadziejne przyjęcie piłki pozwoliło Pawełkowi na skuteczną interwencję.
  • 75' Pawła Nowaka zmienia Jakub Zabłocki.
  • 72' Kiks Mateusza Bąka, wbił piłkę pod nogi Małeckiego, ta odbiła się za daleko i Bąk miał okazję wślizgiem wybić na róg.
  • 70' Oj, na Pawła Brożka dziś będziemy psioczyć. Kirm do Małeckiego, ten do linii końcowej, wycofanie do Pawła, ten zamiast uderzyć mocno próbował piętek...
  • 69' Dobrze zagrana piłka na prawo do Surmy, brak zdecydowania pomocnika Lechii i Piotr Brożek zdążył zablokować jego podanie.
  • 68' Za Łobodzińskiego wchodzi Ćwielong.
  • 67' Stuprocentowa szansa Andraża Kirma. Idealne dośrodkowanie Małeckiego, na szóstym metrze Kirm... błąd techniczny przy uderzeniu głową.
  • 64' Aha, po bramce Małeckiego wstrzymana została zmiana Ćwielonga za Łobodzińskiego.
  • 64' Zmiana w Lechii. Piotr Wiśniewski za Macieja Rogalskiego. Sędziemu technicznemu zamokła świetlna tablica, więc zawodnika zmienianego po prostu zawołano.
  • 60' Gooooooooool!!! Petarda Małeckiego!!!!! Akcję rozprowadził Paweł Brożek, zagranie na prawo do Małego, który potężnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Mateusza Bąka! Zasłużone prowadzenie, choć to chyba pierwsza groźna akcja Wisły w drugiej połowie.
  • 59' Z...męczonego Wojtka Łobodzińskiego wkrótce zmieni Piotr Ćwielong.
  • 58' Bajić sfaulował Pawełka po jego chwycie i otrzymuje żółtą kartkę za niesportowe zachowanie.
  • 57' Mocna centra i piłka trafia w głowę Bajicia w polu karnym Wisły.
  • 56' Dośrodkowanie z prawej strony Kaczmarka. Żadnego lechisty w środku, ale nieco niepewny chwyt Pawełka, który krzyknął do Głowackiego "moja", by ten nie wybijał.
  • 55' Groźny faul Rogalskiego na Diazie i żółta kartka.
  • 53' Twardo powstrzymany Lukjanovs przez Głowackiego, bezkompromisowy ale czysty wślizg.
  • 51' Strzał z ponad 40 metrów, próba Mysony, ale piłka nie leciała w światło bramki.
  • 49' W ataku prawą stroną Lechia, ale Wisła umiejętnie wybija ją z uderzenia.
  • 46' Wisła rozpoczyna drugą połowę.
  • Rozpadało się w Gdańsku. Tym bardziej szkoda, że Wisła nie zdobyła gola w pierwszej połowie.
  • Lechia oddała aż cztery strzały na bramkę Wisły (Wisła sześć), ale wszystkie te uderzenia były oddawane zza pola karnego, zazwyczaj ze sporej odległości. Tylko jeden strzał Wisły był spoza szesnastki.
  • Koniec pierwszej połowy. Szkoda tych pierwszych 45 minut. Wisła była dużo lepsza, stworzyła sobie sporo szans i powinna prowadzić 2-3 bramkami. A tak Lechia powinna zagrać w drugiej połowie z większym zaangażowaniem i mogą być kłopoty z odniesieniem zwycięstwa.
Sobolewski
Sobolewski
  • 45' Ładne minięcie Surmy przez Diaza i niepotrzebny strzał z okolic narożnika pola karnego. Niecelny, lekki, niegroźny.
  • 44' Zmarnowany kolejny zalążek dobrej akcji. Pięciu wiślaków na 4 lechistów (z bramkarzem), zagranie do Łobo, centra z pierwszej zablokowana.
  • 43' Stuprocentowa szansa Małeckiego. Centra z lewej strony, piłka dotarła na 10 metr do Małeckiego, ten jednak trochę za bardzo się odchylił i nie chciał uderzać na siłę, stąd strzał poszedł w bramkarza.
  • 43' Teraz złe zagranie Pawła do Małeckiego.
  • 42' Fenomenalnie precyzyjne podanie Głowackiego do Pawła Brożka, ten w polu karnym nie zgasił piłki jak należy. Mógł nawet uderzyć z pierwszej!
  • 39' Nie no, co to było!? Zagranie Małeckiego do Brożka, ale ten zbyt nonszalancko podszedł do tej sytuacji. Był na 16-17 metrze i pusto przed sobą, a nie oddał strzału, tylko zaczekał na przeciwnika i szansę szlag trafił.
  • 38' Slalom gigant Łobodzińskiego, minął dwóch rywali, ale w końcu wybito mu piłkę.
  • 36' Faulowany Alvarez otrzymuje żółtą kartkę. Urugwajczyk pociągany za spodenki, po czym zasugerował sędziemu, że powinien upomnieć rywala. Zamiast tego sam otrzymał "żółtko".
  • 34' Świetna okazja dla Wisły. Paweł Brożek z lewej strony mógł zagrywać do nieobstawionych w polu karnym Kirma i Łobodzińskiego. Wybrał drugiego z nich, ale ten z woleja uderzył bardzo niecelnie.
  • 33' Nieudane zagranie Małeckiego, który posyła piłkę za bramkę z prawej strony boiska.
  • 32' Kolejny rzut wolny dla Lechii, tym razem z około 25 metrów. Ładnie uderzył Kaczmarek, ale piłka przeszła obok słupka.
  • 31' Nowak dośrodkowuje w pole karne z rzutu rożnego, Pawełek odbija piłkę przed siebie, ale bez żadnych konsekwencji.
  • 31' Złe rozegranie rzutu wolnego przez gospodarzy, Alvarez dobrze blokuje uderzenie Bajicia.
  • 30' Długie podanie w kierunku Lukjanovsa, Łotysz nie zdołał jednak sięgnąć piłki.
  • 28' Wisła wychodziła z kontrą, podanie na wolne pole do Pawła Brożka i odgwizdany spalony. Na styk, rzetelnej powtórki brak.
  • 24' A tak w ogóle, to innym niedzielnym meczu duża niespodzianka, Polonia przegrała u siebie z Zagłębiem Lubin. To pierwsze punkty lubinian, których poprowadził Franciszek Smuda.
  • 23' Lechia najwyraźniej pamięta o wiosennym meczu, gdy forsowała niewiarygodne tempo w pierwszej połowie i w drugiej opadła z sił. Tym razem ataki gospodarzy są znacznie mniej żywiołowe.
  • 21' Powracający w ostatniej chwili Piotr Brożek wybija piłkę spod nóg Kaczmarka, do którego nieźle przerzucił z lewej strony Rogalski.
  • 20' Zagranie do Bajicia, ale w naszym polu karnym znacznie bliżej piłki Mariusz Pawełek.
  • 20' Po pierwszych 7-8 minutach Wisła rozgrywa piłkę znacznie pewniej. Teraz wychodziliśmy z kontrą, trochę za szybko przerwaną z prawej strony.
  • 18' Ładny przerzut Kirma do Łobodzińskiego, podanie do Alvareza, dośrodkowanie na lewe skrzydło, gdzie wbiega Małecki, uderzenie z pierwszej piłki w boczną siatkę.
  • 17' Małecki z Brożkiem przeszkodzili sobie w wyprowadzeniu groźnej akcji. Kontra Lechii zakończona centrą Rogalskiego. Piłka po rykoszecie wyszła na róg.
  • 16' I bez zagrożenia. Obrońcy głową do przodu.
  • 15' Teraz rzut wolny dla Wisły z lewej strony. Będzie centra Małeckiego.
  • 14' Znów "setka" Wisły, ale też seria kiksów. Ładne minięcie na skrzydle Łobodzińskiego i jego centra. Kirm zgrał głową do Pawła Brożka, ten starał się uderzyć z powietrza, ale nie trafił czysto piłkę. Jeszcze Sobol zza pola karnego i też kiks. Wciąż 0:0.
  • 12' Po wrzutce pewnie wybita piłka z naszego pola karnego.
  • 12' Sędzia upomina Jopa po faulu na Lukjanovsie, który atakował lewym skrzydłem.
  • 9' Poprzeczka ratuje Lechię! Ostre dośrodkowanie z prawej strony w wykonaniu Patryka Małeckiego, ekwilibrystycznie główkował Junior Diaz, piłka odbiła się od poprzeczki, potem metr przed bramką... próbował dobijać Kirm, ale nie sięgnął piłki.
  • 7' Skuteczny chwyt Pawełka po dośrodkowaniu z prawej strony.
  • 5' Wisła ma kłopot z wyjściem z własnej połowy. Lechiści bardzo wysoko.
  • 4' Jop skutecznie powstrzymał Nowaka przy chorągiewce. Od bramki rozpocznie Mariusz Pawełek.
  • 2' Na trybunach flaga upamiętniająca datę 17 września 1939 - wkroczenie na teren Polski Armii Czerwonej. Dacie tej towarzyszy hasło: "Czwarty rozbiór Polski". Obok flaga Lechii "Bój, Honor, Ojczyzna".
  • 1' Rozpoczęli. Przy piłce Lechia, wyrzut z autu z lewej strony. Powtórki z wiosny nie ma - wówczas Paweł Buzała trafił do naszej bramki już w 17 sekundzie.
  • Cały stadion śpiewa Jak długo na Wawelu. Przywitanie kapitanów, Arkadiusza Głowackiego i Huberta Wołąkiewicza.
  • Na trybunach m.in. prezes Rady Ministrów, prywatnie kibic Lechii - Donald Tusk.
  • Obie drużyny witane brawami wychodzą na boisko, wyprowadzane przez małych piłkarzy Lechii.
  • Do meczu nieco ponad kwadrans. Przewidywany skład sprawdza się w stu procentach - to takie samo zestawienie jak w ostatnich meczach z jednym wyjątkiem: za Marcelo gra Mariusz Jop.
  • Stadion w Gdańsku mieści około 12 tys. widzów i dziś przy Traugutta możemy spodziewać się kompletu. Gdańszczanie przygotowali dla Wisły 1,5 tys. biletów. Nie wiadomo jednak, czy wszystkie się rozeszły, tak jak było to wiosną. W piątek w sprzedaży było jeszcze sporo wejściówek.
  • Wszystkie trzy tegoroczne "wypady" do Trójmiasta kończyły się wygraną, ale nie były to łatwe spotkania. O meczu z Lechią już pisaliśmy. Pamiętać też trzeba o dwóch wygranych 1:0 nad Arką. Wiosną zwycięskiego gola zdobył Marcelo, zaś jesienią do bramki Arki trafił... jej zawodnik, Adrian Mrowiec.
  • Dość specyficznie ułożony został terminarz Wisły wiosną zeszłego sezonu i teraz w rundzie jesiennej. Otóż dzisiejszy mecz jest już czwartym rozgrywanym przez Białą Gwiazdę w Trójmieście! Zarówno Lechia jak i Arka goszczą 2009 roku Wisłę dwukrotnie. Wiosną przyszłego roku obie te ekipy dwukrotnie podejmiemy w Sosnowcu bądź na stadionie Hutnika.
  • Wiosennym meczem z Lechią w Gdańsku Wisła niemal przypieczętowała zdobycie mistrzowskiego tytułu. Wygraliśmy 4:2, ale przez długi czas to Lechia prowadziła. Najpierw w pierwszej minucie trafił Paweł Buzała. Po przerwie wyrównał Paweł Brożek, ale po wątpliwym faulu Jirsaka sędzia podyktował rzut karny wykorzystany przez Karola Piątka. Ostatni kwadrans należał jednak do Wisły - najpierw pięknego gola z rzutu wolnego zdobył wychowanek Lechii Marek Zieńczuk, a na koniec wejście smoka dwiema efektownymi bramkami przypieczętował Wojciech Łobodziński.
  • Wiadomo, że przeciwko gdańszczanom nie wystąpi Marcelo, który w czwartek doznał urazu kręgosłupa. Ból wykluczył możliość wyjazdu Brazylijczyka z drużyną. W piątek trener Skorża nie chciał podawać przypuszczalnej daty powrotu Marcelo do gry. W Gdańsku zastąpi go prawdopodobnie Mariusz Jop.
  • Zapraszamy na relację z Gdańska, gdzie Wisłę podejmuje zaprzyjaźniona Lechia. Mecz rozpoczyna się o 16:45.

Źródło: wislakrakow.com

Trenerzy po meczu

Maciej Skorża, trener Wisły

Maciej Skorża
Maciej Skorża

Po sześciu kolejkach ekipa Macieja Skorży ma sześć punktów przewagi nad drugą drużyną w tabeli. Na Traugutta wygrała skromnie, tylko 1:0, ale szkoleniowiec krakowian i tak ma powody do radości.

- Wygraliśmy spotkanie bardzo trudne z kilku względów. Wiedzieliśmy, że Lechia Gdańsk jest bardzo groźną drużyną, co udowodniła z resztą w dzisiejszym meczu. Na szczęście udało nam się wygrać - powiedział po meczu trener Wisły. - Mogliśmy wcześniej objąć prowadzenie, ale nam się to nie udało, dopiero w drugiej połowie Patryk zapewnił nam trafienie. Ale muszę oddać też Lechii, że miała swoje sytuacje. Szkoda, że byliśmy dziś tak nieskuteczni, ale jestem zadowolony, że zawodnicy, którzy wrócili z reprezentacji zagrali na przyzwoitym poziomie i są zdrowi.

W obliczu nieobecności kontuzjowanego Marcelo, parę stoperów stanowili Arkadiusz Głowacki i Mariusz Jop, którzy ostatnio zagrali razem przed pięcioma laty. - Nie straciliśmy bramki, więc ocena z grubsza jest pozytywna, ale na pewno zawodnicy ci nie są tak zgrani jak pięć lat temu. Myślę też, że sporą rolę odegrała przerwa Mariusza spowodowana kontuzją. Ale zawodnik ten pokazał, że w razie konieczności może zastąpić Marcelo. Nie wiadomo jak długo będziemy go pozbawieni, być może w następnym meczu Mariusz też będzie musiał zagrać i to było dla niego dobre przetarcie.

W następnej kolejce Wisła zmierzy się z Polonią Bytom, niespodziewanie będzie to mecz na szczycie ligowej tabeli. - Co kolejkę albo co drugą gramy mecz z wiceliderem. Polonia jest w dobrej formie, na pewno będzie to trudny przeciwnik, ale jak w każdym meczu zagramy o zwycięstwo. Z każdą kolejką Biała Gwiazda ucieka rywalom. - Ciągle mam w pamięci sezon sprzed dwóch lat, gdy Legia długo uciekała, a na koniec była tylko wiceliderem z dużą stratą do mistrza. Dlatego na tabelę będę patrzył pod koniec sezonu.

wislakrakow.com
(nikol)

Źródło: wislakrakow.com

Tomasz Kafarski, trener Lechii

- Nasza gra i sposób w jaki uczestniczyliśmy w tym spotkaniu napawa mnie nie optymizmem, ale wręcz dumą, bo moi zawodnicy pokazali, że potrafią grać jak równy z równym z mistrzem Polski - powiedział trener Tomasz Kafarski po niedzielnym meczu z Wisłą Kraków.

- Przestrzegałem moich zawodników właśnie przed sytuacjami takimi jak ta, po której Wisła zdobyła gola. Podanie od Głowackiego nie powinno tak łatwo dojść pod naszą bramkę. Wisła wygrała dlatego, że potrafiła wykorzystać jedyną dogodną sytuację. My mieliśmy podobną okazję, ale nie wykorzystaliśmy jej i dlatego przegraliśmy.

Po wygranych w dwóch pierwszych kolejkach wydawało się, że Lechia może sprawić sporą niespodziankę w tym sezonie. Obecnie Biało-Zieloni zajmują szóste miejsce w tabeli, ale mają zaledwie dwa punkty straty do wicelidera. Za tydzień zmierzą się z Legią w Warszawie. - Wrażenie, jakie Lechia zrobiła w dzisiejszym meczu daje odpowiedź na pytanie, w którym miejscu jesteśmy w tej chwili. Byłbym w pełni dumny z zespołu, gdybyśmy strzelili bramkę, a mieliśmy ku temu okazje. Gdybyśmy pokazali, że przegrywając z mistrzem 0:1 potrafimy osiągnąć lepszy wynik. Dlatego teraz pozostaje pewien niedosyt - stwierdził Kafarski.

wislakrakow.com
(nikol)

Źródło: wislakrakow.com

Piłkarze po meczu

Patryk Małecki, piłkarz Wisły

Patryk Małecki
Patryk Małecki

Cennego gola na wagę trzech punktów w Gdańsku zdobył Patryk Małecki. W 60. minucie niedzielnej konfrontacji "Mały" wykorzystał podanie od Pawła Brożka i potężnym uderzeniem wsadził piłkę pod poprzeczką bramki Lechii.

Do trzech razy sztuka, najpierw boczna siatka, potem bramkarz, wreszcie gol...

- W pierwszej sytuacji, gdy zamykałem akcję, ciężko było trafić, chyba, że strzelałbym po długim rogu. Ale w drugiej powinna być bramka, bo była to stuprocentowa sytuacja. Sam trochę się wkurzyłem, że tak lekko uderzyłem. A przy trzeciej już zamknąłem oczy i cieszę się, że strzeliłem bramkę, która dała nam zwycięstwo.

Po raz kolejny efekty przyniosło coraz lepsze zrozumienie z Pawłem Brożkiem.

- Tak, jest naprawdę fajnie. Staramy się grać na jeden, dwa kontakty, wychodzi nam to coraz lepiej nie tylko na treningach, ale i na meczach. Dziś dostałem od niego piłkę, chciałem przyjąć i uderzyć na bramkę. Co prawda myślałem o długim rogu, a weszło po krótkim, ale najważniejsze, że padła bramka. Wydaje mi się jednak, że ładniejsza była ta, którą strzeliłem w Lubinie.

Piłka coraz częściej szuka Cię w polu karnym.

- Cieszę się, bo wcześniej bywało z tym różnie, niekiedy nie stwarzałem sobie sytuacji. Teraz znowu bywa tak, że mamy okazje, ale niekiedy ich nie wykorzystujemy. Nasze dzisiejsze problemy były spowodowane też tym, że połowa drużyny była na reprezentacji, nie mogliśmy przygotowywać się w pełnym składzie przez dwa tygodnie. Ale najważniejsze jest to, że wygraliśmy mecz na ciężkim terenie.

Można już mówić o tym, że przejmujesz od Pawła obowiązki snajperskie?

- Nie jestem typem takiego egzekutora jak Paweł, że strzela bramki na zawołanie, ja staram się bardziej schodzić do boków. Cieszę się, gdy strzelam bramki, ale muszę jeszcze trochę poprawić skuteczność.

Do tej pory Wisła często miała problemy w pierwszym meczu po przerwie na reprezentacje.

- Lechia przygotowywała się całym zespołem przez dwa tygodnie, a nasz trener miał do dyspozycji tylko 12 zawodników, połowa z nas była na zgrupowaniach. Było ciężko, ale teraz cieszymy się, że Wisła wygrała.

Klimat morski wam służy, wygraliście czwarty w tym roku mecz w Trójmieście.

- Oby tak dalej. Będziemy robić wszystko, aby wygrać także, gdy przyjedziemy tutaj następnym razem.

Wygrywanie weszło wam w tym sezonie w krew.

- Tego bym nie powiedział. Po to wychodzimy na boisko, aby strzelać, stwarzać sytuacje, zdobywać bramki. Przeważnie nam się to udaje, dzisiaj Lechia postawiła nam trudne warunki, ale gdybym ja, czy Wojtek Łobodziński, strzelił bramkę w pierwszej połowie, to może gra inaczej by się potoczyła, a tak była nerwówka do końca. Po moim golu mogliśmy pójść za ciosem i na pewno dostaniemy od trenera lekki ochrzan, że strzeliliśmy bramkę i się cofnęliśmy. Ale stworzyliśmy jeszcze ze dwie dobre sytuacje. Wydaje mi się, że mieliśmy więcej okazji niż Lechia, ale na pewno szczęśliwie wygraliśmy ten mecz, nie ma co się oszukiwać, bo Lechia też stworzyła parę sytuacji. Wydaje mi się, że zaprocentowało doświadczenie całego naszego zespołu.

W następnej kolejce zmierzycie się z Polonią Bytom i, ku zaskoczeniu, będzie to mecz na szczycie polskiej Ekstraklasy.

- Nie spodziewałem się takiej sytuacji, ale my nie patrzymy na rywala. Czy to Polonia, czy Legia, musimy konsekwentnie zagrać swoją piłkę i dążyć do zwycięstwa.

Powoli odbieracie głównym rywalom ochotę na walkę o prymat w lidze. Legia ma już 7, a Lech 8 punktów straty do Wisły.

- Dlatego trener nakazuje nam wygrywać wszystkie mecze. Nie możemy stracić żadnych głupich punktów. Musimy konsekwentnie dążyć do zwycięstwa, wygrywać każdy mecz, nie patrzeć na nikogo i obronić tytuł mistrza Polski.

wislakrakow.com
(nikol)

Źródło: wislakrakow.com

Arkadiusz Głowacki, piłkarz Wisły

Arkadiusz Głowacki
Arkadiusz Głowacki

Wisła zdobyła w Gdańsku trzy punkty, ale kapitan zespołu, Arkadiusz Głowacki nie był zadowolony ze stylu, w jakim Biała Gwiazda odniosła to zwycięstwo. - To już jest chyba regułą, że po przerwie na reprezentację, gdy rozjeżdża się połowa drużyny i część trenuje cyklem klubowym, a część reprezentacyjnym, efekty nie są najlepsze. To nie jest jednak żadne wytłumaczenie - zwracał uwagę "Głowa".

Po pięciu latach, w środku naszej defensywy znów zagrali Arek Głowacki z Mariuszem Jopem. - Wiadomo, musimy sobie z Mariuszem przypominać niektóre schematy, niektóre z kolei są inne niż parę lat temu. Długimi momentami było dobrze, w końcówce Lechia nas przycisnęła i było z tego trochę problemów. Przede wszystkim cieszą jednak trzy punkty. Nie do końca jesteśmy zadowoleni z tej drugiej połowy, myślę, że przyjdzie czas na analizę. W pierwszej odsłonie meczu graliśmy lepiej, w drugiej mieliśmy chyba tylko jedną klarowną sytuację podbramkową - przyznał "Głowa". - Widać było, że Lechia gra ciekawie z przodu, nie licząc elementu wykończenia akcji.

Wisła, po tej kolejce, znów odskoczyła w tabeli głównym rywalom do mistrzostwa. - Ja wzbraniam się przed liczeniem i dopisywaniem sobie kolejnych punktów - mówi jej kapitan. - Cały czas powtarzam, że najważniejszy jest kolejny mecz. Na tym się będziemy koncentrować . Teraz mamy mecz z Polonią Bytom, która prezentuje fajną piłkę. Mam nadzieję, że nasza gra będzie wyglądała na tyle dobrze, że będziemy zadowoleni po tym spotkaniu .

Głowacki chwalił nie tylko współpracę z Mariuszem Jopem, ale i z Pablo Alvarezem. Urugwajczyk z każdym meczem prezentuje się coraz lepiej. Coraz częściej też wspomaga grę ofensywną drużyny, rozgrywając piłkę na prawym skrzydle z Wojciechem Łobodzińskim. - Rzeczywiście dobrze nam się układa współpraca z Alvarezem. Mimo pewnej bariery językowej jest takim zawodnikiem, który czasem jest "moimi oczami" z tyłu - dużo mi podpowiada, co się za mną dzieje. Coraz częściej udziela się w akcjach ofensywnych i jak najbardziej jego dzisiejszy występ można zaliczyć do bardzo udanych - ocenił kapitan Wisły.

Źródło: wislakrakow.com

Alvarez: Zawsze można liczyć na asekurację

14. września 2009, 12:19

Pablo Alvarez zanotował w Gdańsku dobry występ. Chwalił go kapitan drużyny i kolega z linii obrony, Arek Głowacki. Sam Urugwajczyk cieszy się, że jego nowy zespół wygrywa mecz za meczem. - Jeżeli obecnie wygrywamy kolejne spotkania i nie tracimy punktów, to nie znaczy, że rywale są słabi, ale że my demonstrujemy pewną jakość. Wierzę, że reszta sezonu też będzie należała do nas - uważa Urugwajczyk

Czy pozyskany latem prawy obrońca spodziewał się wyższego poziomu polskiej ligi? - Nie czuję się rozczarowany, zresztą nadal czekają nas mecze z wieloma drużynami, których jeszcze nie znam. W tej chwili niewiele mogę na temat polskiej ligi powiedzieć. Być może, gdy cała runda upłynie, będę mógł dokonać całościowej oceny. Dla mnie liczy się to, że Wisła prezentuje dobry poziom, to jest najważniejsze - stwierdził.

Po porażce z Levadią Tallin pozyskani przed sezonem zawodnicy, Andraż Kirm i Pablo Alvarez mieli nietęgie miny. Obaj przychodzili do Wisły z nadzieją na grę w pucharach i możliwość pokazania się w Europie. Tymczasem została im tylko gra na polskim podwórku. - Nie, nie pomyślałem: "co ja najlepszego zrobiłem przychodząc tutaj" - zapewnia jednak Urugwajczyk. - Wiadomo, że dla wszystkich w klubie odpadnięcie z europejskich pucharów było bolesne, czy to dla działaczy czy dla każdego z piłkarzy. Teraz jednak naszym głównym celem jest walka o mistrzostwo Polski. Mam nadzieję, że będziemy kontynuować tę dobrą passę zwycięstw.

Po Alvarezie widać, że wkłada w występy w Wiśle sporo serca. Szybko wpasował się w grę drużyny, jego wejścia ofensywne stwarzają coraz więcej zagrożenia pod bramką przeciwnika. Przeciwko Lechii Urugwajczyk aktywnie współpracował z Wojciechem Łobodzińskim. - Chcę w każdym meczu pokazywać, że mam ochotę do gry, robię, co mogę na boisku. Próbuję grać ofensywnie, bo tego oczekuje ode mnie trener. Wisła to zespół, który stara się wygrywać wszystko, co ma do wygrania. Kiedy jeden z obrońców podłącza się do akcji ofensywnych, zawsze może liczyć na asekurację kolegów. Zarówno Głowacki, jak i Jop, czy Marcelo to bardzo dobrzy obrońcy i coraz lepiej ta nasza współpraca wygląda - twierdzi Pablo.

Piłkarz z Ameryki Południowej szybko znalazł wspólny język z resztą Latynosów w Wiśle. - Mam dobre relacje ze wszystkimi w zespole, ale akurat pomoc ze strony Juniora Diaza i Mauro Cantoro rzeczywiście jest nieoceniona, bo to zawsze inaczej, gdy ktoś mówi tym samym językiem co ty, a w dodatku jest tak długo w drużynie, jak Mauro - podkreśla Urugwajczyk.

wislakrakow.com (redakcja)

Źródło: wislakrakow.com

Jop: Oby tak dalej

Data publikacji: 13-09-2009 20:30


Mariusz Jop po pięciu latach ponownie zagrał z Arkadiuszem Głowackim na środku wiślackiej defensywy w spotkaniu ligowym. „Fajnie, że udało się zagrać w tym meczu i najważniejsze jest to, że wygraliśmy, zdobyliśmy trzy punkty” – komentował po spotkaniu stoper Wisły Kraków.

„Fajnie, że udało się zagrać w tym meczu i najważniejsze jest to, że wygraliśmy, zdobyliśmy trzy punkty. Taki był nasz cel, chociaż może chcielibyśmy grać ładnie dla oka, ale trzeba też cieszyć się z takich zwycięstw” – podsumował mecz Mariusz Jop, dla którego był to pierwszy 90-minutowy występ w barwach Wisły po powrocie do tego klubu. „Arek jest na tyle doświadczonym zawodnikiem, że na pewno o tą współpracę łatwiej. Z Marcelo jest jeszcze bariera językowa. Jest to młody zawodnik, który często gdzieś się podpala, natomiast Arek to doświadczony chłopak. Jest filarem Wisły, kapitanem, od wielu lat w klubie. Jeden z najlepszych obrońców w Polsce, jeżeli nie najlepszy. Co tu dużo mówić - Arek to świetny piłkarz” – komplementował swojego kolegę z zespołu Jop.

Jak Wiślak ocenia polską Ekstraklasę po powrocie z ligi rosyjskiej? „Na pewno jest tutaj o wiele więcej miejsca, o wiele więcej czasu na podjęcie decyzji. Nie gra się tak agresywnie. W Moskwie gra się prostszymi środkami. Ale nie da się ukryć, że poziom w lidze rosyjskiej jest wyższy” – stwierdził.

Wiślacy strzelili bramkę Lechii w 60. minucie meczu. Podopieczni trenera Macieja Skorży oddali potem inicjatywę rywalom, co o mały włos nie skończyło się wyrównaniem. „Troszkę w takich sytuacjach brakuje nam zimnej krwi, bo chcemy dwoma podaniami podejść pod bramkę przeciwnika. W momencie, kiedy przejmujemy piłkę, jest sytuacja do kontrataku, trzeba zwolnić tą grę, przytrzymać piłkę. Wiadomo, że chce się szybko strzelić kolejną bramkę, ale wiadomo, że potrzeba trochę zimnej krwi i tego wyrafinowania, żeby odciążyć linię obrony. Tego trochę zabrakło i nad tym trzeba popracować” – przyznał obrońca.

Niedzielnym zwycięstwem z Lechią Biała Gwiazda wyrównała rekord klubowy w wygranych spotkaniach z rzędu. Wiślacy od 10 meczów są niepokonani. „Fajne są takie rekordy. Oby kolejny mecz był tym, który ustanowi kolejny rekord. Chcemy wygrać następny mecz i podtrzymać tą passę” – stwierdził Mariusz Jop.

Wiślacy mają już na koncie 18 punktów po 6 kolejkach. Seria zwycięstw sprawia, że krakowianie oddalają się coraz bardziej od Legii i Lecha, którzy są najgroźniejszymi rywalami piłkarzy Białej Gwiazdy w wyścigu po tytuł mistrzowski. „Należy się z tego tylko cieszyć. Znaliśmy wyniki wczorajszych spotkań. Cieszę się, że ta przewaga z każdą kolejką rośnie, bądź do jednego, bądź do drugiego najgroźniejszego rywala w walce o mistrzostwo. Oby tak dalej” – mówił stoper.

Ania M.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Pawełek: Nigdy tak nie powiem

Data publikacji: 15-09-2009 13:10


Chociaż Mariusz Pawełek w meczu z Lechią kilka razy uratował drużynę przed stratą bramki, to uważa, że do wygranej przyczyniła się cała drużyna. Zapewnił przy okazji, że nawet po świetnym meczu i kilku wybronionych sytuacjach nie powie, że wygrał Wiśle mecz.

Chyba możesz być bardzo zadowolony ze swojego występu w Gdańsku?

Byliśmy w tym meczu drużyną, to cały zespół pracował na tą wygraną. Ja nigdy nie powiem, że wygrałem mecz dla Wisły. Wygrywamy razem, przegrywamy razem.

Najtrudniejsza do obrony była chyba sytuacja, kiedy Wiśniewski znalazł się sam przed tobą?

Zawodnik Lechii dostał bardzo dobrą piłkę. Wyczekałem go, a gdy zobaczyłem, że piłka mu odskoczyła, natychmiast rzuciłem mu się pod nogi, żeby nie miał możliwości oddania łatwego strzału. Udało się i nie straciliśmy gola.

Wyobrażaliście sobie przed sezonem, że możecie wygrać sześć pierwszych meczów?

Na pewno chcieliśmy wygrywać i zdobywać punkty w każdym meczu. Cieszymy się, że ta passa trwa. Chciałbym, żebyśmy ją podtrzymywali jak najdłużej.

Lechia była tak trudnym rywalem, czy wam przeszkodziły w przygotowaniach mecze reprezentacji?

Na pewno brak zawodników, którzy uczestniczyli w zgrupowaniu kadry trochę nam przeszkadzał. Trener musiał do pierwszej drużyny powołać zawodników z Młodej Ekstraklasy, żeby można było coś robić na treningach. Z Lechią na pewno nie zagraliśmy tak, jak byśmy chcieli. Wyciągniemy jednak z tego wnioski i w następnym meczu mam nadzieję, że będzie lepiej.

Patrzycie na waszą przewagę w tabeli nad przeciwnikami?

Nie możemy patrzeć na przeciwników. Nas interesują tylko kolejne mecze, które nas interesują. Jeśli będziemy analizować tylko najbliższe mecze, koncentrować się na pojedynczych rywalach, z którymi mamy zagrać, to na pewno wyjdzie nam to na dobre.

M. Górski

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



Źródło: wisla.krakow.pl

6. kolejka Ekstraklasy - podsumowanie

11. września 2009, 22:28 (aktual. 13. września 2009, 18:48)

Terminarz rozgrywek klubowych sprawił, że - na szczęście - nie mieliśmy zbyt wiele czasu na rozpamiętywanie nieudanych (by posłużyć się eufemizmem) meczów reprezentacji Polski w eliminacjach Mistrzostw Świata. Liga wróciła już w piątek, przynosząc kilka niespodzianek. Wydarzeniami 6. kolejki były na pewno pierwsze w sezonie zwycięstwa GKS-u Bełchatów i Zagłębia Lubin.

Na inaugurację kolejki Korona pokonała w Wodzisławiu Odrę, zaliczając tym samym drugie zwycięstwo w sezonie. W drużynie gości pojawili się powracający do polskiej ligi były zawodnik Wisły, Nikola Mijailovic oraz znani z Legii Aleksandar Vukovic i Edson, który przypomniał się polskim kibicom ładnym golem. Spotkanie w Wodzisławiu długo śnić się będzie Marcinowi Kokoszce, który nie dość, że przyczynił się do straty dwóch bramek przez Odrę, to jeszcze opuścił boisko ze złamaną kością piszczelową po kolizji z Cezarym Wilkiem.

W Bytomiu Polonia zdeklasowała Piasta Gliwice w Małych Derbach Śląska, wygrywając bez większego wysiłku 4:0. Po dwa trafienia dla przebojowych gospodarzy zaliczyli Grzegorz Podstawek (który z czterema bramkami został liderem strzelców Ekstraklasy) oraz Jacek Trzeciak, wprowadzony na boisko w drugiej połowie. Dwie asysty zaliczył trzeci z bohaterów spotkania - Marek Bażik. Po piątkowym zwycięstwie Polonia awansowała na drugie miejsce w tabeli.

Sobotnie emocje rozpoczęły się w Bełchatowie, dokąd na mecz z GKS-em udał się w roli faworyta sensacyjny wicelider ligi, chorzowski Ruch. Spotkanie zakończyło się jednak zwycięstwem gospodarzy, ku radości miejscowych kibiców, którzy do tej pory musieli szukać nazwy swojego klubu na samym dole tabeli. Bramki dla bełchatowian zdobyli Jakub Tosik i Mariusz Ujek, gol dla "Niebieskich" jest dziełem Tomasza Brzyskiego.

W drugim sobotnim meczu Cracovia gościła w Sosnowcu Arkę Gdynia. W pojedynku zaprzyjaźnionych zespołów żaden nie postarał się o zwycięstwo - mecz zakończył się remisem 1:1. Bramki z rzutów wolnych zdobyli Dariusz Pawlusiński dla "Pasów" i Bartosz Ława dla Arki.

We Wrocławiu po niezbyt ciekawym spotkaniu Śląsk zremisował bezbramkowo z Legią Warszawa. Gościom w odzyskaniu skuteczności nie pomógł nawet powracający po wielu miesiącach król strzelców ubiegłego sezonu, Takesure Chinyama. Dzisiejszy wynik nie zmienił w tabeli sytuacji żadnej z drużyn.

Sobotę zakończył bardzo ciekawy mecz w Białymstoku, gdzie dotychczas niepokonana u siebie Jagiellonia uległa Lechowi Poznań. W meczu padło pięć bramek: dla "Jagi" strzelali Tomasz Frankowski i Remigiusz Jezierski, straty "Kolejorza" odrabiali kolejno: Robert Lewandowski, Sławomir Peszko i Manuel Arboleda. Jagiellonia pozostała w strefie spadkowej, Lech awansował na 5. miejsce w tabeli.

W niedzielę Zagłębie Lubin (dotychczasowa "czerwona latarnia" Ekstraklasy), pod wodzą nowego trenera, Franciszka Smudy, udało się do Warszawy, by przy Konwiktorskiej zagrać z Polonią o pierwsze jesienne punkty i odbicie się od dna. Plan się powiódł. "Miedziowi" strzelili jedyną bramkę meczu a uczynił to rezerwowy Dariusz Jackiewicz minutę po wejściu na boisko.

Na zakończenie 6. kolejki Wisła umocniła się na pozycji lidera wygrywając w Gdańsku z zaprzyjaźnioną Lechią. Gola dającego Białej Gwieździe sześć punktów przewagi nad najbliższymi sąsiadami w tabeli strzelił Patryk Małecki w 60. minucie spotkania.


Kalendarz i wyniki spotkań 6. kolejki Ekstraklasy

11 września 2009 (piątek)

17:45 Odra Wodzisław – Korona Kielce 0:2

20:00 Polonia Bytom – Piast Gliwice 4:0

12 września 2009 (sobota)

14:45 GKS Bełchatów – Ruch Chorzów 2:1

17:00 Cracovia – Arka Gdynia 1:1

18:15 Śląsk Wrocław – Legia Warszawa 0:0

19:15 Jagiellonia Białystok – Lech Poznań 2:3

13 września 2009 (niedziela)

14:45 Polonia Warszawa – Zagłębie Lubin 0:1

16:45 Lechia Gdańsk – Wisła Kraków 0:1

Tabela Ekstraklasy sezonu 2009/2010
(pozycja - klub - liczba rozegranych meczów - punkty - bramki zdobyte:bramki stracone)

1 Wisła Kraków 6 - 18 - 13:2
2 Polonia Bytom 6 - 12 - 8:3
3 Ruch Chorzów 6 - 12 - 7:4
4 Legia Warszawa 6 - 11 - 6:1
5 Lech Poznań 6 - 10 - 15:10
6 Lechia Gdańsk 6 - 10 - 10:7
7 Piast Gliwice 6 - 9 - 8:11
8 Śląsk Wrocław 6 - 8 - 7:7
9 Korona Kielce 6 - 7 - 7:9
10 Odra Wodzisław 6 - 6 - 5:7
11 Polonia Warszawa 6 - 6 - 7:12
12 Cracovia Kraków 6 - 6 - 5:10
13 GKS Bełchatów 6 - 5 - 5:9
14 Arka Gdynia 6 - 4 - 4:6
15 Zagłębie Lubin 6 - 3 - 3:15
16 Jagiellonia Białystok 6 - 0 - 10:7

Źródło: wislakrakow.com

"Kto ją powstrzyma?" - pomeczowy mix newsowy

  • Wisła idzie na rekord Trzeci raz Wisła Kraków Bogusława Cupiała wygrała dziesięć razy z rzędu mecz ligowy. Dwie poprzednie serie kończyły się mistrzostwem, teraz Wisła może rekord pobić, a mistrzostwo zdobyć jeszcze szybciej niż w najlepszych czasach. Piłkarze z Krakowa nic nie stracili od zeszłego sezonu, a z europejskich pucharów odpadli tak szybko, że po pierwsze mają dużo sił, a po drugie wygranie ligi w wielkim stylu jest jedynym sposobem na wymazanie estońskiego wstydu. [Rzeczpospolita]
  • Wisła lubi morze Lechia była bliska urwania punktów mistrzom Polski, ale znów się nie udało. Wisła po raz czwarty w tym roku triumfowała w Trójmieście. Na Traugutta Wisła mogła stracić pierwsze ligowe punkty w tym sezonie. Ale mimo że po raz kolejny zagrała przeciętnie, sięgnęła po pełną pulę. Na krajowych rywali to wystarcza, niestety, tylko na krajowych. [Gazeta Wyborcza Trójmiasto]
  • Wisła wciąż bez strat Wisła Kraków nie zwalnia tempa. Mistrzowie Polski wykorzystali potknięcia rywali i odskoczyli w tabeli już na sześć punktów po zwycięstwie w Gdańsku z Lechią 0:1. Decydującego gola zdobył w 60. minucie Patryk Małecki. Wychowanek Wisły wykorzystał podanie Pawła Brożka i mocnym uderzeniem pokonał Mateusza Bąka. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki po czym wpadła do siatki. "Biała Gwiazda" notuje najlepszy w XXI wieku start do rozgrywek i wypracowuje sobie komfortową sytuację w walce o mistrzostwo kraju. [goool.pl]
  • Mistrz jest niepokonany Morski klimat wyraźnie służy Wiśle Kraków. Z czwartego kolejnego meczu w Trójmieście krakowianie przywiozą komplet punktów. Mecz Lechii z Wisłą jest dowodem na to, że w Polsce można stworzyć widowisko odarte z wszelkich przejawów niechęci i niczym nieuzasadnionej kibicowskiej agresji. Fani obu drużyn w niedzielę całkowicie opanowali gdańską starówkę, ale zachowywali się, jak wyrwani z innej bajki, w której nikogo nie obchodzi kolor koszulki, najważniejsze jest, że wszyscy kopią identyczną, okrągłą piłkę. Do Gdańska od rana zjeżdżały całe rodziny krakowskich kibiców, na Długim Targu widok nawet małych dzieci fantazyjnie poubieranych w klubowe barwy nie należał do rzadkości. Całodzienne świętowanie mocno chyba dało się wszystkim we znaki, bo atmosfera na trybunach przypominała bardziej sjestę niż doping w meczu piłki nożnej. Inna sprawa, że w pierwszej połowie zawodnicy zrobili niewiele, by rozbudzić usypiających kibiców. [Gazeta Wyborcza Kraków]
  • Wisła nadal niepokonana Po stojącym na niskim poziomie spotkaniu, Lechia Gdańsk uległa Wiśle Kraków 0:1. Jedyną bramkę w meczu zdobył Patryk Małecki w 60 minucie spotkania. Wisła nadal nie przegrała żadnego spotkania w Ekstraklasie [sportowefakty.pl]
  • Wisła zostawiła w tyle Legię i Lecha Wisła Kraków wygrała w Gdańsku z Lechią i na dobre odskoczyła Legii Warszawa i Lechowi Poznań. Po sześciu kolejkach ma siedem punktów przewagi nad warszawianami i osiem nad poznaniakami. Czy Biała Gwiazda już jesienią zapewni sobie kolejne mistrzostwo Polski? [Dziennik]
  • Komplet Wisły po meczu przyjaźni Meczem przyjaźni zakończyła się 6. kolejka polskiej Ekstraklasy. Naprzeciw siebie stanęły jedenastki Lechii Gdańsk i Wisły Kraków. Faworytem spotkania była ekipa z Krakowa, która przyjeżdżała do Gdańska jako lider. Goście zagrali jak na faworyta przystało i wracają do Krakowa z kolejnymi trzema punktami na koncie. (...)Jeżeli Biała Gwiazda nadal będzie prezentowała taki futbol, to mistrzem może zostać już po rundzie jesiennej. A wtedy, wiosną będzie mogła testować różne warianty gry przed walką o Ligę Mistrzów. [futbol.pl]
  • Mistrz wciąż wygrywa Lechia Gdańsk przegrała na własnym stadionie 0-1 (0-0) w ostatnim meczu 6. kolejki Ekstraklasy z Wisłą Kraków. Zwycięskiego gola dla gości zdobył w 60. minucie Patryk Małecki. Dla mistrzów Polski było to dziesiąte kolejne zwycięstwo ligowe. Wiślacy mają już sześć punktów przewagi nad drugą w tabeli Polonią Bytom i trzecim Ruchem Chorzów. [90minut.pl]
  • Wisła ma już 6 pkt. przewagi! Wisła chyba jednak zasłużenie pokonała Lechię. Gdańszczanie mieli w drugiej połowie 15 minut, w których zdominowali mistrzów Polski, ale jednak przez pozostały czas gry to krakowianie mieli przewagę. Ciężko będzie komuś w tym sezonie ich pokonać. Czy drużyna Skorży już po rundzie jesiennej zapewni sobie kolejne mistrzostwo? [sport.pl]
  • Ciężka przeprawa Wisły Kraków Wisła Kraków nie zwalnia tempa. Mistrzowie Polski po ciężkim boju pokonali Lechię Gdańsk 1:0 w ostatnim meczu 6. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy. "Biała Gwiazda" prowadzi w tabeli z kompletem punktów. [onet.pl]
  • Wisła bezbłędna! Kto ją powstrzyma? Wisła Kraków wygrała z Lechią w Gdańsku 1:0 i był to szósty triumf "Białej Gwiazdy" w szóstym meczu tego sezonu ekstraklasy. Mecz ekip z czołówki ekstraklasy zgromadził na trybunach gdańskiego stadionu komplet publiczności, wśród widzów był również m.in. premier Donald Tusk. [sports.pl]
  • Wisła wygrała po raz szósty! W spotkaniu kończącym 6. kolejkę Ekstraklasy spotkały się drużyny Lechii Gdańsk i Wisły Kraków. Wiślacy jechali do Gdańska z kompletem zwycięstw w poprzednich meczach. Gdańszczanie nastawiali się na walkę mając atut własnego boisko. (...) Ciekawostka: Po zdobyciu bramki przez Małeckiego doszło do dziwnej sytuacji. Goście podzielili się na dwie grupy. Część zawodników gratulowała zdobycia bramki swojemu koledze, podczas gdy kilku innych po drugiej stronie boiska kłóciło się między sobą. [11.pl]
  • Małecki w roli egzekutora W Gdańsku wiślacy nie zagrali dobrego spotkania. Ich grze brakowało polotu. Zachowali jednak zimną krew, a szczególnie Patryk Małecki, który w odpowiednim momencie spełnił rolę egzekutora. Piłkarze Lechii starali się, ale zabrakło im tego błysku, który pokazał "Mały". Gdańszczanie co prawda przeprowadzili kilka groźnych akcji, ale ani razu nie strzelili celnie na bramkę. (...) Wiślacy wyrównali swój rekord z lat 1998 i 2007, wygrywając 10 meczów w lidze z rzędu. To był również ich 20. kolejny nie przegrany mecz w ekstraklasie. Sukces nie przyszedł łatwo. Znów przekonaliśmy się, że po przerwie na mecze reprezentacji drużyna Wisły nie gra efektownych spotkań. Szósta wygrana w tym sezonie sprawiła, że zespół "Białej Gwiazdy" dalej jest pewnym liderem i ma sporą przewagę nad najgroźniejszymi rywalami - Legią i Lechem. Za tydzień zagra mecz na szczycie tabeli z nieoczekiwanym wiceliderem Polonią Bytom. Celem w tym spotkaniu nie tylko będzie umocnienie się na pierwszej pozycji, ale pobicie rekordu zwycięstw. Szansa na to jest duża, bowiem Wisła pokazała, że nie mając nawet najlepszego dnia potrafi zgarniać komplet punktów. [Dziennik Polski]

Źródło: wislakrakow.com

Galeria kibicowska:

Wideo

Ekstraklasa.tv - skrót meczu i bramka Małeckiego >>>