2009.12.06 Ruch Chorzów - Wisła Kraków 1:3

Z Historia Wisły

2009.12.06, Ekstraklasa, 16. kolejka, Chorzów, stadion Ruchu, 14:45
Ruch Chorzów 1:3 (0:0) Wisła Kraków
widzów: 9.500
sędzia: Hubert Siejewicz z Białegostoku
Bramki
Andrzej Niedzielan 59'



1:0
1:1
1:2
1:3

66' Piotr Brożek
78' Marcelo
90' Patryk Małecki
Ruch Chorzów
4-4-2
Krzysztof Pilarz
Krzysztof Nykiel
Piotr Stawarczyk
Maciej Sadlok
Tomasz Brzyski
Wojciech Grzyb
Grzegorz Baran
Gabor Straka grafika:Zmiana.PNG (88' Maciej Scherfchen)
Łukasz Janoszka grafika:Zmiana.PNG (75' Marcin Zając)
Artur Sobiech
grafika:zk.jpg Andrzej Niedzielan

trener: Waldemar Fornalik
Wisła Kraków
4-4-2
Mariusz Pawełek
Pablo Alvarez grafika:zk.jpg
Mariusz Jop
Marcelo
Piotr Brożek
Andraż Kirm
Mauro Cantoro grafika:zk.jpg
Tomas Jirsak grafika:zk.jpg grafika:Zmiana.PNG (62' Rafał Boguski)
Junior Diaz grafika:zk.jpg
Piotr Ćwielong grafika:Zmiana.PNG (62' Wojciech Łobodziński)
Patryk Małecki grafika:Zmiana.PNG (90' Sebastian Leszczak)

trener: Maciej Skorża

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Spis treści

Przed meczem

Tak gra Ruch Chorzów

Data publikacji: 05-12-2009 09:20


Spotkanie na szczycie tabeli Ekstraklasy zapowiada się na niezwykle interesującą konfrontację dwóch zespołów, które walczą nie tylko o ligowe punkty, ale również o dobrą pozycję wyjściową przed rundą wiosenną. Wisła bezwzględnie chce zachować pozycję lidera, Ruch Chorzów marzy o bliskim doskoczeniu do Wiślaków.


„Gramy z solidnym rywalem” – mówi trener Rafał Janas. „Chorzowianie mają sporą siłę w ofensywie. Ciekawie grają Niedzialan z Sobiechem w przodzie, jest też Brzyski, który ma dobrze ułożoną lewą nogę, co pokazuje w dośrodkowaniach i strzałach. Myślę, że nie możemy pominąć Wojciecha Grzyba” – podsumowuje trener Janas.

Prawdopodobne skład Ruchu Chorzów (ustawienie 1-4-4-2):


BRAMKARZ: Świetną rundę zalicza Krzysztof Pilarz. Ma niepodważalne miejsce w bramce „Niebieskich”, jest mocnym punktem zespołu. Odznacza się dużą pewnością i spokojem w interwencjach, nieźle gra na linii, często bazując na dobrym refleksie.

OBRONA: Na prawej stronie tego bloku prawdopodobnie zobaczymy doświadczonego Ariela Jakubowskiego. To uniwersalny gracz, występował na niejednej pozycji. Trener Fornalik widzi go jako bocznego obrońcę, a tu będzie musiał wykazać się ofensywnym stylem gry oraz asekuracją bocznego pomocnika. Duet stoperów powinni stworzyć Maciej Sadlok i Piotr Stawarczyk. Młody Sadlok należy niewątpliwie do wyróżniających się stoperów w lidze, pomimo młodego wieku wyróżnia się trafnością podejmowanych decyzji i grą na wysokim poziomie. Wskutek kontuzji Rafała Grodzickiego być może kibicom będzie dane zobaczyć w akcji Piotra Stawarczyka, który jest bardziej doświadczony niż Sadlok, ale prezentuje niższy poziom piłkarskiej kultury gry. Wydaje się być najsłabszym ogniwem obrony. Na lewej stronie linii defensywnej prawdopodobnie zagra Krzysztof Nykiel. Można go z pewnością zaliczyć do grona solidnych ligowców, którzy nie schodzą poniżej przyzwoitego poziomu. Grając na prawej bądź lewej stronie obrony, stara się podłączać do akcji ofensywnych, nie zapominając o obowiązkach w tyłach.

POMOC: Wydaje się być największym atutem chorzowian przed niedzielną konfrontacją z Wisłą. Imponuje personalnie na papierze, sprawdza się również na murawie. Bardzo silnymi ogniwami zespołu trenera Fornalika są boczni pomocnicy, których chwalił trener Rafał Janas. Wojciech Grzyb i Tomasz Brzyski prezentują się jesienią z bardzo dobrej strony – Grzyb notuje asysty, strzela na bramkę rywali, jest motorem napędowym akcji z prawej strony. Z obrony do pomocy przesunięty zostanie Tomasz Brzyski, który będzie musiał wypełnić lukę po kontuzjowanym Łukaszu Janoszce. Brzyski bardzo dobrze prezentuje się w ofensywie, celnie dośrodkowuje, stara się oddawać strzały głównie z lewej nogi. Pozycję defensywnego pomocnika obsadzi z pewnością Grzegorz Baran. Jego głównymi zadaniami będzie skuteczny odbiór piłki, asekuracja linii obrony, a także wyprowadzanie piłki spod pola karnego. Ofensywnym pomocnikiem będzie Gabor Straka, który może zaimponować kreatywnością w grze, celnością podań, boiskową inteligencją oraz dobrym przeglądem pola.

ATAK: Jeden z najskuteczniejszych ataków lidze tworzą Andrzej Niedzielan i Artur Sobiech. Niedzielan przeżywa drugą młodość – strzela, asystuje, wszędzie jest go pełno. Powoli dorównuje mu już młody Sobiech, którzy z powodzeniem może kandydować do miana odkrycia roku. Widać, że jest niezwykle zdolny, ponadto ciągle uczy się od rutynowanego kolegi. Strzelił podobnie jak on 6 bramek, już obserwują go zagraniczne kluby.

Rafał Młyński Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

Skorża: Zakończyć rok na fotelu lidera

Data publikacji: 04-12-2009 14:25


„Chcielibyśmy ten rok zakończyć na fotelu lidera. Bardzo byśmy chcieli przystąpić do przygotowań zimowych przystąpić jako drużyna, która otwiera tabelę. Jeżeli udałoby nam się w rundzie reważnowej utrzymać ten bilans, myślę o jedenastu zwycięstwach to na pewno zostaniemy Mistrzem Polski” – mówi przed niedzielnym spotkaniem z Ruchem Chorzów trener Maciej Skorża.

„Przed nami bardzo trudny mecz. Na pewno mecz z tych kategorii, który będzie decydował o układzie w górnej części tabeli w kontekście całego sezonu” – uważa szkoleniowiec Wisły Kraków.

„Ruch odgrywa podobną rolę jak Polonia Warszawa w poprzednim sezonie w tej fazie sezonu. Waldkowi Fornalikowi doskonale udało się połączyć tych doświadczonych zawodników z młodymi, ambitnym piłkarzami, którzy stanowią bardzo ciekawą całość. Na pewno będą się chcieli zrewanżować za porażkę z początku tej rundy” – komplementuje szkoleniowca śląskiej ekipy oraz cały zespół Ruchu, trener Skorża.


Chorzowianie to na pewno największa rewelacja rozgrywek na półmetku zmagań w Ekstraklasie. Opiekun Białej Gwiazdy zwraca szczególną uwagę na grę z kontry, który to element zdaje się być największym atutem Ruchu. „Jest to drużyna, która jest ustawiona przede wszystkim na grę z kontry. Bardzo dobra współpraca Niedzielana, Sobiecha, doskonałe podana z głębi pola, szczególnie Straki, to wszystko składa się na obraz drużyny, która po odbiorze piłki jest piekielnie groźna” – analizuje Maciej Skorża. „Potrafi w przeciągu, dwóch, trzech sekund przenieść się pod bramkę przeciwnika i często dochodzi wtedy do bardzo groźnych sytuacji” – dodaje.

Trzeba pamiętać, że spotkanie z Ruchem będzie o wiele bardziej wymagające niż mecz z Odrą w Wodzisławiu. Jeżeli jednak Wiślacy wywiozą komplet punktów ze Śląska to tym samym „przezimują” okres przygotowawczy na samym szczycie ligowej stawki. „Zdajemy sobie sprawę, że zwycięstwo w Chorzowie, bo to jest nasz cel, będzie możliwe tylko i wyłącznie wtedy, gdy zagramy jeszcze lepiej niż pierwszą połowę w Wodzisławiu” – twierdzi szkoleniowiec Wisły. „Na pewno poprzeczka będzie zawieszona wyżej niż w ostatniej kolejce dla nas i pewne mechanizmy funkcjonowania w drużynie muszą być na wyższym poziomie niż tam w Wodzisławiu, żebyśmy mogli stworzyć wystarczającą liczbę okazji podbramkowych i je wykorzystać. Jedziemy tam pełni optymizmu. Jedziemy po to, żeby walczyć o trzy punkty, żeby bronić pierwszej pozycji w tabeli” – kontynuuje Skorża.

Daniel Kołeczek

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Wisła w Chorzowie gra z Ruchem

Bartosz Karcz

2009-12-06 08:21:41, aktualizacja: 2009-12-06 20:37:00

O meczach Ruchu Chorzów z Wisłą Kraków można napisać książkę. Zespoły te rywalizowały o mistrzostwo Polski jeszcze przed II wojną światową. W niedzielę o godz. 14.45 "Niebiescy" i "Biała Gwiazda" dopiszą kolejny rozdział tej historii. Starcie zapowiada się tym bardziej ekscytująco, że od dawna obie drużyny nie grały z sobą o tak wysoką stawkę.

Ruch jest rewelacją obecnego sezonu. Zespół, który przed startem rozgrywek skazywany był najwyżej na walkę o środek tabeli, swoją postawą zadziwił wszystkich. "Niebiescy" długo plasowali się tuż za plecami liderującej Wisły i dopiero ostatnio wyprzedziła ich Legia Warszawa.

- Ruch spełnia podobną funkcję jak w poprzednim sezonie Polonia Warszawa - mówi trener Wisły Maciej Skorża. - Waldek Fornalik wykonał w Chorzowie świetną pracę. Udało mu się połączyć doświadczenie kilku zawodników z entuzjazmem kilku innych, którzy dopiero wchodzą do ligowej piłki. Przed nami bardzo trudny mecz. To będzie spotkanie z kategorii tych, które będą decydowały o kształcie ligowej tabeli. My chcemy zimę spędzić na fotelu lidera, dlatego choć wiemy, jak ciężko będzie o punkty w Chorzowie, jedziemy tam po zwycięstwo.

Sytuacja kadrowa w Wiśle nie zmieniła się od spotkania z Odrą ani trochę. Ci piłkarze, którzy zmagali się z kontuzjami, nadal się leczą. Jeszcze do czwartku wydawało się, że ze składu wypadnie Marcelo, który w Wodzisławiu dostał czwartą w tym sezonie żółtą kartkę. Odwołanie Wisły przyniosło jednak skutek i Brazylijczyk będzie mógł zagrać z Ruchem.

Zwyciężyła sprawiedliwość, bo nie mieliśmy wątpliwości, że Marcelo tę kartkę otrzymał niesłusznie - stwierdza Skorża. - Szczerze jednak mówiąc, specjalnie nie robiliśmy sobie nadziei, że nasze odwołanie przyniesie skutek, bo Komisja Ligi bardzo rzadko podejmuje takie decyzje. Skoro jednak Marcelo może zagrać, to bardzo się z tego cieszymy.

Skorża nie chciał zdradzić, czy szykuje zmiany w składzie w porównaniu z meczem z Odrą. Powedział jedynie, że zastanawia się nad obsadą jednej pozycji, bardziej ze względu na to, kto gra w Ruchu, niż dlatego że któryś z wiślaków ostatnio go zawiódł.

"Niebiescy" do tej pory bardzo dobrze radzą sobie na swoim terenie. Ruch w tym sezonie stracił przy ul. Cichej tylko dwa punkty, remisując z Koroną Kielce. Chorzowianie w tym spotkaniu wypadli słabo, więc zasadne jest pytanie, czy nie mają spadku formy.

- Jesteśmy na takim etapie sezonu, że drużyny notują skoki dyspozycji, i to z meczu na mecz - tłumaczy Maciej Skorża. - Nas krytykowano mocno po spotkaniach z Legią i Cracovią m.in. za dyspozycję fizyczną, a w Wodzisławiu chwalono nas za ten element. Dlatego nie sugeruję się ostatnim meczem Ruchu, bo z nami może zagrać zupełnie inne spotkanie.

Wisła ma zamiar atakować w Chorzowie, ale z głową, gdyż Ruch to drużyna, która świetnie wyprowadza kontry, potrafi dwoma, trzema podaniami znaleźć się pod bramką rywala. - W naszych poczynaniach musi być odpowiednia asekuracja - podkreśla szkoleniowiec.

Smaczku starciu Ruchu z Wisłą dodaje osoba Andrzeja Niedzielana. Niechciany w Krakowie, odbudował swoją pozycję w Ruchu. - Andrzej dostał sporo szans w Wiśle - mówi Skorża. - Tutaj mu się nie udało, lecz cieszę się, że teraz dobrze gra z Chorzowie. Niech robi to dalej, ale oczywiście liczę na to, że nam bramki nie strzeli...

Źródło: Gazeta Krakowska

Jedenaście zwycięstw od mistrzostwa

4. grudnia 2009, 14:51

- Przed nami bardzo trudny mecz z kategorii tych, które decydować będą o układzie górnej części tabeli – przyznał przed meczem z Ruchem Chorzów trener Wisły, Maciej Skorża. – Jeśli w rundzie rewanżowej udałoby nam się utrzymać bilans 11 zwycięstw, jaki osiągnęliśmy jesienią, na pewno zostalibyśmy mistrzem Polski. Szkoleniowiec Wisły jest zdania, że Waldemarowi Fornalikowi bardzo skutecznie udało się połączyć doświadczenie piłkarzy jakich ma w kadrze Ruchu z młodymi i ambitnymi, zaczynającymi podbijać dopiero boiska Ekstraklasy. – Ruch w tej chwili odgrywa podobną rolę, jak Polonia Warszawa przed rokiem. Tworzą świetną całość i na pewno będą bardzo groźni – przyznaje Skorża. - - Jedziemy do Chorzowa pełni optymizmu z myślą o tym, by zakończyć tę część sezonu na fotelu lidera.

Co może być dla wiślaków najgroźniejszym elementem w grze Ruchu? – Z całą pewnością kontrataki – odpowiada Skorża. – Po odbiorze piłki chorzowianie są piekielnie groźni. Potrafią w dwie, trzy sekundy przejść od obrony do ataku. Będziemy musieli zwrócić szczególną uwagę na asekurację naszych akcji ofensywnych.

W składzie „Niebieskich” pojawia się coraz większa grupa młodych, zdolnych zawodników, którzy wzbudzają zainteresowanie ligowych potentatów. Skorża nie ma zamiaru wskazywać na konkretne postacie, ale przyznaje, że Wisła nieustannie monitoruje postępy niektórych z nich. - W Ruchu na pewno jest kilku zawodników, przed którymi ciekawa przyszłość – odpowiada wymijająco.

Przy okazji niedzielnego spotkania, jak bumerang powraca także temat Andrzeja Niedzielana, który po odejściu z Wisły wyraźnie odżył i prezentuje obecnie znacznie wyższą wartość sportową. – Mam do niego dużo szacunku – zaznacza Skorża. – Na pewno w Wiśle nigdy nie obijał się na treningach, ale wydaje mi się, że miał wystarczająco dużo czasu, by powrócić do formy. Czy żałuję jego odejścia? Inaczej wyobrażałem sobie zagospodarowanie miejsca w drużynie po Andrzeju. Nie udało się i pod tym kątem mogę żałować – wyjaśnia Skorża.

wislakrakow.com (PM)

Źródło: wislakrakow.com

Z bloga Ilie: Zaczynamy drugą rundę

6. grudnia 2009, 14:20

W nocy poprzedzającej spotkanie Ruchu z Wisłą, Ilie Cebanu napisał nowy wpis na swoim blogu. W oczekiwaniu na ostatni oficjalny mecz wyjazdowy w tym roku zapraszamy do czytania.

Notka z bloga Ilie Cebanu:

Zaczynamy drugą rundę

Rok temu o tej porze rozegraliśmy ostatni mecz przed przerwą zimową. Naszym przeciwnikiem była wówczas Odra, wygraliśmy pewnie 3:1. Tym razem meczem z tą drużyną zakończyliśmy pierwszą rundę rozgrywek. Jedynym podobieństwem między tymi dwoma sytuacjami jest wynik. Tak jak przed rokiem, ograliśmy Odrę 3:1. Było to bardzo ważne zwycięstwo, które podniosło nastrój wśród naszych chłopaków i kibiców.

Po 2 przegranych z rzędu i "ciężkich" dniach, jechaliśmy na mecz z Odrą, aby pokazać się. Pokazać swoje umiejętności piłkarskie. Każdy z nas po swojemu przeanalizował i przeżył nasz ostatnie nieudane występy. Każdy wyciągnął dla siebie odpowiednie wnioski. Dlatego nastawienie na ten mecz było takie, jak trzeba. Wszyscy chcieli zagrać dobrze i zaprezentować znakomity futbol. Zwycięstwo miało być zdobyte w przekonywującym stylu! Przed meczem z kadry wypadł Paweł Brożek, bóle w okolicy pachwiny były tak silne, że po 10 minutach przedmeczowego treningu Paweł zszedł z boiska do szatni. Nie wsiadł już z nami do autobusu. Może w innej sytuacji było by wiele rozmów na ten temat, teraz jednak wszyscy szybko zapomnieli o jego nieobecności i dalej przygotowywali się do meczu.

Mecz rozegraliśmy dobrze. Zwłaszcza pierwsza połowa była niezła. Graliśmy pewnie w każdej linii, przeprowadziliśmy wiele pięknych kombinacji i akcji indywidualnych, strzeliliśmy bramki trafiające we wszystkie gusta (po stałym fragmencie, po wspaniałym rajdzie Małeckiego i po niewiarygodnym strzale Kirma), 3:0 do przerwy i wspaniałe nastroje :). W drugiej połowie po raz kolejny straciliśmy bramkę, ale ogólnie rzecz biorąc było dobrze. Zebraliśmy się szybko i wyruszyliśmy do Krakowa, aby zdążyć na "El Clasico".

W trakcie tygodnia mieliśmy dni z intensywnymi treningami, był też dzień wolny oraz wyjazd do jednego z naszych fanklubów. Wyjazd ten był nagrodą za aktywność dla fanklubu z miasteczka Brzeźnica. Przywitali nas tam bardzo ciepło. Sala była wypełniona naszymi kibicami, którzy zadawali nam pytania, uczestniczyli w różnych konkursach, fotografowali się i zbierali autografy. Atmosfera była wspaniała, żadnego napięcia, było świetnie. Wszyscy chłopacy z naszej drużyny byli bardzo życzliwi i nikomu niczego nie odmawiali. Wreszcie udało mi się potrzymać przez dłuższy czas w rękach trofeum za nasze zeszłoroczne mistrzostwo. Podczas nagradzania puchar jakoś nie trafiał w moje ręce. Teraz ja wraz z Mariuszem Pawełkiem fotografowaliśmy się z kibicami, trzymając trofeum w rękach. Po tym nie trzeba już było iść na siłownię :), puchar okazał się ciężki :))).

A już dziś gramy z Ruchem Chorzów. Będzie to pierwszy mecz rundy rewanżowej. W pierwszej rundzie ograliśmy Ruch 2:0. Po tym meczu myślałem, że drużyna ta będzie walczyć za utrzymanie. Ale mocno się pomyliłem, Ruch zaczął wygrywać mecz za meczem. Przy tym zespół pokazywał naprawdę dobry i szybki futbol. Bramki zaczął strzelać mój dobry kolega i były piłkarz Wisły, Andrzej Niedzielan. W tym momencie nasz rywal zajmuje 3 miejsce i u siebie jeszcze nie przegrał. Wszystko więc wskazuje na to, że czeka nas dobry mecz. Tym bardziej, że będą pełne trybuny i piłkarska atmosfera. Bardzo poważnie podchodzimy do tego spotkania. Wiele uwagi zwróciliśmy na sposób gry przeciwnika. Bardzo ważne będzie, abyśmy zagrali z agresją, zdyscyplinowaniem i cierpliwością.

Już niebawem przerwa zimowa, wiele drużyn już od 6 miesięcy pracuje bez przerwy. Dlatego teraz bardzo ważne jest, aby skoncentrować wszystkie siły i myśli na dzisiejszym meczu. Jestem pewien, że w ostatnich dwóch kolejkach przed przerwą wielu naszych konkurentów potraci jeszcze punkty. To oznacza, że będziemy mieli możliwość powiększenia przewagi, dlatego musimy wygrać mecz z Ruchem, jak trudne by to nie było! A trudno będzie rywalowi...

Tłumaczenie: Nikoletta Kula

na podstawie: cebanuilie.blogspot.com

wislakrakow.com (nikol)

Źródło: wislakrakow.com

Relacje z meczu

Zabójczy finisz i cenne trzy punkty Wisły!

Wielkie emocje zgotowały kibicom zespoły Ruchu i Wisły w szlagierowym spotkaniu 16. Kolejki Ekstraklasy. Swoich byłych kolegów skarcił wprawdzie najpierw Andrzej Niedzielan, ale to krakowianie świetnie finiszowali w końcówce i po bramkach Piotra Brożka, Marcelo oraz Patryka Małeckiego zwyciężyli 3:1. Tym samym zwiększyli swoją przewagę w tabeli nad Legią do pięciu punktów.

Kirm
Kirm

Trener Maciej Skorża nie zaskoczył zestawieniem wyjściowej jedenastki. Na murawie pojawili się dokładnie ci sami zawodnicy, którzy przed tygodniem pokonali w Wodzisławiu Odrę. W kadrze meczowej zabrakło kontuzjowanego Pawła Brożka, zastępował go Piotr Ćwielong. Na ławce usiadł Wojciech Łobodziński, bo na prawym skrzydle szkoleniowiec wystawił Andraza Kirma.

Od pierwszych minut atmosfera stworzona przez kibiców „Niebieskich” mogła lekko przytłaczać drużynę przyjezdną. Ruch próbował szybko, kombinacyjnie rozgrywać piłkę, ale skutecznie w destrukcji grali Marcelo z Jopem. Pierwszą groźna okazję stworzyli chorzowianie. W 12. minucie przez linię obrony Wisły przedarł się Janoszka, ale w dogodnej sytuacji uderzył minimalnie niecelnie. Gdyby trafił w światło bramki, Mariusz Pawełek nie miałby nic do powiedzenia. Rozpędzony Ruch raz po raz wyprowadzał szybkie ataki. W 23. minucie nie zrozumieli się Marcelo z Pawełkiem, w wyniku czego ten drugi musiał ratować się wybiciem piłki nogą. Niefortunnie trafił w atakującego go Niedzielana, ale odbita od niego futbolówka minęła światło bramki.

Z czasem do głosu doszli wiślacy, ale długo nie mogli stworzyć sobie klarownej okazji. Pod bramką Pilarza najmocniej zakotłowało się w 34. minucie. W wyniku zespołowej akcji Wisły, na „sam na sam” wyszedł Jirsak, ale miał zbyt mało miejsca i czasu, by zmieścić piłkę w bramce. Końcówka pierwszej odsłony znów toczyła się nieco pod dyktando gospodarzy, co nijak nie przełożyło się nie tylko na bramki, ale i groźne okazje strzeleckie.

Na drugą połowę oba zespoły wybiegły bez zmian w składach. Niestety boiskowe wydarzenia potoczyły się bardzo nie po myśli wiślaków. W 59. minucie prostopadłą piłkę ze środka pola otrzymał Niedzielan i ze spokojem trafił do siatki. Trybuny stadionu w Chorzowie zawrzały. Ucichły siedem minut później, bo składną, bramkową akcję przeprowadziła Wisła! Do piłki zgrywanej głową przez Małeckiego dopadł Piotr Brożek i potężnym uderzeniem pokonał Pilarza. Krakowianie po wyrównującym trafieniu wyraźnie odżyli, czego efektem były kolejne akcje ofensywne. Efektownie przewrotką próbował między innymi strzelać Diaz, ale nieczysto trafił w piłkę.

Marcelo
Marcelo

Mistrzowie Polski w 78. minucie wyszli na prowadzenie. Z rzutu wolnego z prawej strony zacentrował Piotr Brożek, w polu karnym trzeźwo zachował się Marcelo, głową pokonując bramkarza Ruchu. W końcowych minutach do siatki trafić mogli też Boguski i Kirm. Strzał pierwszego z nich sparował przed siebie Pilarz, zaś dobitka Słoweńca poszybowała nad poprzeczką. W 90. minucie gospodarzy dobił jeszcze Patryk Małecki, płaskim strzałem trafiając do siatki Ruchu po raz trzeci!


Ruch Chorzów - Wisła Kraków 1:3 (0:0)
1:0 Andrzej Niedzielan 59 min
1:1 Piotr Brożek 66 min
1:2 Marcelo 78 min
1:3 Patryk Małecki 90 min

Żółte kartki: Niedzielan - Diaz, Jirsak, Alvarez, Cantoro (Wisła)

Sędzia: Hubert Siejewicz (Białystok)

Ruch: Krzysztof Pilarz - Krzysztof Nykiel, Piotr Stawarczyk, Maciej Sadlok, Tomasz Brzyski - Wojciech Grzyb, Grzegorz Baran, Gabor Straka (88. Maciej Scherfchen), Łukasz Janoszka (75. Marcin Zając) - Artur Sobiech, Andrzej Niedzielan

Wisła: Mariusz Pawełek - Pablo Alvarez, Mariusz Jop, Marcelo, Piotr Brożek - Andraz Kirm, Mauro Cantoro, Tomas Jirsak (62. Rafał Boguski), Junior Diaz - Piotr Ćwielong (62. Wojciech Łobodzińki), Patryk Małecki (90. Sebastian Leszczak)

Źródło: wislakrakow.com

Wisła pewnie ograła Ruch

Bartosz Karcz

2009-12-06 16:58:43, aktualizacja: 2009-12-07 13:15:23

Wisła Kraków wykorzystała potknięcia Legii Warszawa, Lecha Poznań i GKS Bełchatów. Wczoraj "Biała Gwiazda" w bardzo dobrym stylu ograła w Chorzowie kolejny zespół z czołówki, Ruch, i pokazała ekstraklasie plecy. Już teraz wiadomo, że krakowianie zimę spędzą w fotelu lidera, a jedynym pytaniem jest, z jaką przewagą podopieczni Macieja Skorży udadzą się na urlopy.

Wczorajszy mecz mógł zadowolić kibiców. Było wszystko to, co od lat charakteryzuje starcia Ruchu z Wisłą. Widzieliśmy zatem nieustępliwą walkę, cztery bramki i szczególnie przez ostatnie pół godziny kawał dobrego, jak na polskie realia oczywiście, futbolu.

Zanim jednak zaczęły sypać się bramki, w pierwszej połowie oglądaliśmy przede wszystkim piłkarskie szachy. Obie drużyny nie chciały przesadnie się otwierać. Maciej Skorża zagęścił środek pola, gdzie wystawił pięciu pomocników, w przodzie pozostawiając osamotnionego Piotra Ćwielonga. Ta pierwsza połowa pokazała też, że Wisła woli piłkę kombinacyjną, z dużą liczbą podań. Ruch swoje akcje organizował natomiast prostymi środkami. Dwa, trzy podania i już "Niebiescy" przedostawali się pod bramkę gości.

Jedyne, czego w tym fragmencie gry brakowało obu drużynom, to licznych sytuacji. Paradoksalnie jednak, najlepszą okazję Ruch miał już w 1 min. Wtedy to Andrzej Niedzielan uciekł obronie Wisły i gnał samotnie na bramkę Mariusza Pawełka. "Wtorek" zbyt długo zastanawiał się jednak, jak wykorzystać swoją szansę. Na tyle długo, że z akcją ratunkową zdążył Piotr Brożek.

W 12 min gospodarze mieli kolejną dobrą okazję na uzyskanie prowadzenia. Niedzielan sprytnie zagrał do Łukasza Janoszki, ale ten z boku pola karnego strzelił obok słupka.

Ostatni raz gorąco pod bramką Wisły zrobiło się w 24 min, gdy Marcelo podał piłkę do Pawełka, a ten, wybijając, trafił w... Niedzielana. Na szczęście piłka po odbiciu się od napastnika Ruchu nie trafiła do bramki, tylko minęła słupek.

Wisła, mimo iż dłużej utrzymywała się przy piłce, nie potrafiła zamienić tego na szanse bramkowe. No, może z jednym wyjątkiem, gdy w 34 min sam przed Krzysztofem Pilarzem stanął Tomas Jirsak. Czech miał jednak za mało miejsca, by przenieść piłkę nad bramkarzem Ruchu i trafił w niego. Początek drugiej połowy wyglądał podobnie jak pierwsza. Do czasu jednak. Wszystko zmieniło się w 59 min, gdy do zagranej przez Artura Sobiecha piłki wystartował jak z katapulty Niedzielan. "Wtorek" stanął oko w oko z Pawełkiem i szansy nie zmarnował. Dziewięć tysięcy widzów oszalało ze szczęścia, ale w tej euforii dały się słyszeć i takie głosy, że "Niebiescy" trafili za wcześnie...

Jak się miało okazać, ci kibice Ruchu, którzy tak podeszli do sprawy, mieli pełną rację. W przeciwieństwie bowiem do meczów z Legią i Cracovią, Wisła nie miała zamiaru wywieszać białej flagi po straconym golu. Mało tego, krakowianie właśnie po stracie gola wrzucili piąty bieg i ruszyli na "Niebieskich" ze zdwojoną siłą. Swoją rolę w tym wszystkim odegrali Rafał Boguski i Wojciech Łobodziński, którzy wnieśli do gry Wisły sporo ożywienia. Właśnie "Łobo" wrzucił piłkę w pole karne w 66 min. Tutaj do Piotra Brożka odegrał Patryk Małecki, a "Pietia" wypalił pod poprzeczkę. Mieliśmy zatem remis, ale Wisła nie miała zamiaru zadowalać się jednym punktem.

Z każdą minutą widać było, że chorzowianie gasną w oczach. W tym fragmencie gry każda praktycznie akcja krakowian niosła zagrożenie dla bramki Ruchu. W 78 min wiślacy dopięli swego. Piotr Brożek potężnie uderzył z rzutu wolnego, lot piłki przeciął Marcelo i na niespełna kwadrans przed końcem "Biała Gwiazda" objęła prowadzenie.

Zrezygnowanych chorzowian dobił Patryk Małecki, po akcji, która była prawdziwą wisienką na mikołajkowym torcie.

Ruch Chorzów - Wisła Kraków 1:3 (0:0)

Bramki:Niedzielan 59 - Piotr Brożek 66, Marcelo 78, Małecki 90.

Sędziował: Hubert Siejewicz (Białystok).

Widzów: 9000.

Ruch: Pilarz 3 - Nykiel 3, Stawarczyk 3, Sadlok 3, Brzyski 3 - Grzyb 4, Baran 3, Straka 3 (88 Scherfchen), Janoszka 3 (76 Zając) - Sobiech 3, Niedzielan 4I. Trener: Waldemar Fornalik.

Wisła: Pawełek 3 - Alvarez 3I, Jop 3, Marcelo 4, Piotr Brożek 5 - Kirm 3, Cantoro 3I, Diaz 4I, Jirsak 3I (62 Boguski), Małecki 5 (90 Leszczak) - Ćwielong 3 (62 Łobodziński). Trener: Maciej Skorża

Źródło: Gazeta Krakowska

Twierdza Cicha padła

Data publikacji: 06-12-2009 16:45


Wisła Kraków wygrała w szlagierowym meczu Ekstraklasy z Ruchem Chorzów 3:1. Walka na całym boisku, dobra reakcja zespołu po straconym golu – to spowodowało, że po raz pierwszy w tym sezonie Ruch przegrał na swoim stadionie, a Biała Gwiazda powiększyła przewagę nad najgroźniejszymi rywalami w tabeli.

Przed meczem trener Skorża podkreślał, że aby myśleć o pozytywnym wyniku meczu przy Cichej w trakcie każdego ataku Wisła będzie musiała myśleć o zabezpieczaniu tyłów. Nie minęła minuta niedzielnego meczu, a już słowa szkoleniowca Białej Gwiazdy potwierdziły się. Na pozycję sam na sam z Pawełkiem wyszedł Niedzielan, ale wracający za nim w błyskawicznym tempie Piotr Brożek uniemożliwił swojemu byłemu koledze z zespołu skuteczne wykończenie akcji. Po kolejnych dziesięciu minutach znów postawa „Pietii” uratowała gości. Niedzielan głową zgrał piłkę do wpadającego w pole karne Janoszki, a ten, naciskany przez zawodnika numerem 8 na czerwonej koszulce, strzelił niecelnie.


Te dwa ostrzeżenia wystarczyły Wiśle. Grający trójką w środku pomocy goście zaczęli jeszcze mocniej walczyć o odzyskanie piłki już na połowie Niebieskich. Spowodowało to, że gospodarze do końca pierwszej części meczu nie doszli już do dobrej sytuacji pod bramką Pawełka. Biała Gwiazda natomiast na swoją pierwszą dobrą szansę czekała do 35. minuty. Wtedy to po podaniu od Małeckiego sam na sam z Pilarzem znalazł się Jirsak. Bramkarz gości szybko jednak wyszedł do piłki i nie pozostawił czeskiemu pomocnikowi Wisły miejsca na oddanie dobrego strzału. W efekcie Jirsak uderzył właśnie w Pilarza.


Gdy wydawało się, że bramka dla którejś z drużyn paść będzie musiała po przemyślanej i długo konstruowanej akcji, bo od początku drugiej połowy oba zespoły ustawiły zasieki w środku pola, jeszcze raz obronie Wisły uciekł Andrzej Niedzielan. Tym razem „Wtorka” nikt nie dogonił, a on posłał piłkę do siatki nad wychodzącym Mariuszem Pawełkiem. Od 59. minuty Ruch prowadził 1:0. Nie minęło jednak 10 minut, a Wisła już wyrównała. Bardzo dobrą piłkę na prawe skrzydło dostał Łobodziński, zagrał na długi słupek, stamtąd futbolówka powędrowała na 8 metr, skąd do siatki skierował ją Piotr Brożek.

Po chwili Łobodziński zagrał bardzo dobrze zagrał na prawo do Małeckiego, ale ten nie wykorzystał tak dobrze okazji, jak jego kolega kilka minut wcześniej. Ta kolejna sytuacja była wynikiem tego, że po pierwszej bramce gra stała się dużo bardziej otwarta. Na prowadzenie jednak Wisła wyszła po stałym fragmencie gry. Zawodnik tego meczu, Piotr Brożek, tym razem zaliczył asystę. Jego podanie z rzutu wolnego na bramkę zamienił niezawodny w takich sytuacjach Marcelo.

To Wisła była bliższa zdobycia kolejnego gola niż goniący wynik Ruch. W 84. minucie Pilarz najpierw wybronił strzał Boguskiego, a próbujący dobijać z woleja Kirm strzelił nad poprzeczką. Kolejna kontra Białej Gwiazdy już przyniosła efekt. Z piłką zabrał się Diaz, przebiegł ponad 30 metrów i mimo że był sam na sam, wycofał futbolówkę do Małeckiego, który płaskim strzałem dopełnił formalności.

Ruch Chorzów – Wisła Kraków 1:3 (0:0)

1:0 Niedzielan 59’

1:1 Piotr Brożek 66’

1:2 Marcelo 79’

1:3 Małecki 90’

Ruch: Pilarz – Nykiel, Stawarczyk, Sadlok, Brzyski – Grzyb, Baran, Straka (87’ Scherfchen), Janoszka (75’ Zając) – Sobiech, Niedzielan

Wisła: Pawełek – Alvarez, Jop, Marcelo, Piotr Brożek – Kirm, Jirsak (62’ Boguski), Cantoro, Diaz, Ćwielong (62’ Łobodziński) – Małecki (90+2’ Leszczak)

Żółte kartki: Diaz, Jirsak, Alvarez, Cantoro (Wisła)

Sędziował: Hubert Siejewicz (Białystok)

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



Źródło: wisla.krakow.pl

Minuta po minucie

Serdecznie witamy w relacji LIVE z spotkania Ruch Chorzów - Wisła Kraków. Początek spotkania już za 5 minut.

Hubert Siejewicz wyprowadza obie jedenastki na plac gry. Już za chwilę początek spotkania.

W typowaniach przed dzisiejszym spotkaniem zdecydowanie wygrywa Ruch Chorzów. Aż 8 osób stawia na zwycięstwo "Niebieskich", 2 osoby wieszczą zwycięstwo Białej Gwiazdy i tylko jeden uczestnik gry, nestor wszystkich typujących w naszym serwisie STARY ARKOWIEC ostrożnie wskazuje na bezbramkowy remis.

Minuta ciszy ku czci zmarłego kibica Ruchu Chorzów

(1') Początek meczu

(2') Agresywnie rozpoczął Ruch. Już na samym początku w sytuacji sam na sam znalazł się Niedzielan, jednak jej nie wykorzystał.

(3') Małecki z wolnego w pole karne ale bezskutcznie

(5') Po faulu na Niedzielanie, Brzyski miękko wrzucał w pole karne ale najwyższy Marcelo bez trudu wybił piłkę.

(6') rzut wolny dla Ruchu po faulu Diaza na Strace

(7') Wisła konstruowała długo akcję na połowie Ruchu jednak jedno niecelne podanie Brożka sprawiło iż to teraz Ruch ma piłkę.

(8') Diaz po raz kolejny wystąpił w roli zatrzymującego akcję Ruchu nieprzepisowym zagraniem. Tym razem sfaulował na środku boiska Sobiecha.

(9') Sobiech zgrywał piłkę głową lecz wprost w ręce Pawełka

(11') Junior Diaz odebrał piłkę Sobiechowi przed polem karnym. Była szansa na celny strzał w wykonaniu Ruchu

(12') Mocny strzał Janoszki tuż obok bramki. Bardzo dobra okazja młodego chorzowianina.

(13') Obrona Wisły tym razem zaspała i tylko brak precyzji w wykonaniu Janoszki uchronił wiślaków przed utratą bramki.

(15') Przytomne zachowanie Piotra Brożka. Niedzielan rozegrał do Grzyba, ten chciał zacentrować w pole karne jednak defensor Wisły skutecznie zablokował podanie gracza Ruchu.

(16') Dwa razy z rzędu piłkę z narożnika zagrywali "Niebiescy". Najpierw Diaz wybił za linię końcową, a później inny z wiślaków wybił w pole.

(17') Świetne zachowanie Piotra Stawarczyka. Zablokował strzał Małeckiego obijając go przy okazji i od bramki zacznie Pilarz

(18') Krzysztof Nykiel ostro potraktował Piotra Ćwielonga. Widocznie niema taryfy ulgowej dla byłego gracza "Niebieskich"

(20') Niecelnie podanie Jirsaka do Małeckiego. Piłkę natychmiast przejął Nykiel.

(21') Strata w wykonaniu Małeckiego. Zamiast się rozejrzeć próbował szybko pozbyć się futbolówki w efekcie ją stracił.

(23') Wrzutka Marcelo. Trochę spóźniony Kirm, nie zdążył przeciąć lotu piłki. Od bramki Nykiel.

(24') Mauro Cantoro wybija piłkę spod nóg Gabora Straki. Słowak był w dogodnej sytuacji do oddania strzału.

(25') Mariusz Pawełek wybijając piłkę trafił w nogi Niedzielana. Na szczęście piłka minęła słupek o metr.

(26') Najwyraźniej Mariusz Pawełek chciał się poczuć Św. Mikołajem i wręczyć prezent byłemu koledze klubowemu.

(27') Ofensywny faul Juniora Diaza

(27') Mariusz Jop wybiciem na aut przerywa długo rozgrywaną akcję Ruchu

(29') Jirsak próbował wepchnąć piłkę do bramki Ruchu jednak nie te numery z Krzysztofem Pilarzem

(30') Rzut wolny dla Wisły. Faulowany był Małecki.

(30') Dośrodkowywał sam poszkodowany w tej akcji ale wprost w ręce Pilarza.

(32') Rzut rożny dla Ruchu

(33') Ładna akcja Wisły. Cantoro do Kirma, ten zagrywał w pole karne do Małeckiego jednak adresat tego podania przewrócił się polu karnym.

(34') Rzut wolny dla Ruchu z 30m

(36') Wisła miała dwie doskonałe sytuację do objęcia prowadzenia. Najpierw z rzutu wolnego strzelał Małecki a jego strzał wypiąstkował Pilarz. następnie w sytuacji sam na sam strzał Jirsaka wybronił bramkarz Ruchu

(37') Wisła coraz wyraźniej zaznacza swoją przewagę i jedyne czego brakuje to bramki.

(39') Brzyski z wolnego wprost w ręce Pawełka. Chwilę później na spalonym Małecki.

(41') Pilarz złapał piłkę zagrywaną przez Brożka i rozpocznie akcję Ruchu.

(42') Ostatnie minuty to bardzo agresywna gra Wisły. Krakowianie za wszelką cenę chcą zejść na przerwę z zaliczką bramkową

(42') Fatalny strzał Małeckiego z 35 metrów. Piłka mija słupek bramki Pilarza aż o 5 metrów

(43') Prostopadłe podanie Brzyskiego do Janoszki, jednak trochę za mocno.

(45') Janoszka nie zorientował się w zamiarach Niedzielana i piłka padła łupem Pawełka.

(45') Koniec pierwszej połowy

(45') Podsumowując pierwszą połowę, nie brakowało okazji bramkowych zarówno z jednej jak i drugiej strony, jednak po takim meczu zawsze spodziewamy się czegoś więcej a tym czymś są bramki. Ich narazie brakuje ale pozostało jeszcze 45 minut.

(45') W naszej zabawie w typowanie wyniku po pierwszej połowie triumfuje STARY ARKOWIEC który jako jedyny przewidział wynik 0:0.

(45') Po krótkiej przerwie zapraszamy na II połowę

(46') Sędzia rozpoczął drugą odsłonę.

(47') Bardzo niecelny strzał Diaza z dystansu. Wcześniej próbował wypuścić Jisaka.

(49') Jop fauluje Niedzielana w pojedynku główkowym, w konsekwencji rzut wolny dla Ruchu

(51') Brzyski dośrodkowywał z rzutu wolnego. Pawełek pewnie wypiąstkował piłkę

(52') Obrońcy Ruchu wybijają dośrodkowanie Piotra Brożka.

(54') W poprzedniej akcji najpierw faulował Diaz, sędzia zastosował przywilej korzyści następnie po faulu Jirsaka prawidłowo zółtą kartką ukarał zarówno kostarykańczyka jak i czecha

(55') Oznacza to iż w następnym meczu przeciwko Zagłębiu Lubin nie wystąpi Junior Diaz.

(57') Rzut wolny wykonywany przez Małeckiego. Piłkę wypiąstkował Pilarz.

(58') Jirsak strzela z dystansu obok słupka. Trener Skorża przygotowuje do wejścia na boisko Boguskiego i Łobodzińskiego

(59') GOL! Andrzej Niedzielan !!!

(59') Andrzej Niedzielan wyprzedził Jopa i strzałem po ziemi pokonał Pawełka

(60') Kartką za dyskusje ukarany Pablo Alvarez

(62') Natychmiast reaguje Skorża na boiskowe wydarzenia. Podwójna zmiana w Wiśle. W miejsce Jirsaka Boguski, a za Ćwielonga wchodzi Łobodziński.

(64') Wrzutka Brożka z rzutu wolnego jednak Pilarz uprzedził chcącego zagrać główką Marcelo.

(67') GOL! Piotr Brożek !!! Ależ sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie !!

(68') Zmiany przyniosły efekt. Łobodziński zagrywał do Małeckiego, ten zgrał do Piotra Brożka który strzelił bramkę !

(69') Wisłą idzie za ciosem. Teraz po dobrej szybkiej akcji, obok spojenia słupka z poprzeczką strzelał Małecki.

(70') Marcelo powstrzymuje Janoszkę na granicy pola karnego Wisły.

(71') Pawełek naprawił błąd Marcelo który podawał wprost pod nogi rywala

(72') Cantoro ostro fauluje "Ecika" Jr w efekcie otrzymuje żółtą kartkę

(73') Rzut rożny dla Wisły

(75') Mariusz Jop przerywa akcję gospodarzy

(76') W drużynie Ruchu Janoszkę zmienia Zając

(76') Małecki nie wykorzystał w polu karnym ewidentnego błędu jednego z defensorów Ruchu.

(78') GOL! Marcelo !!!

(79') Rzut wolny z ok 25 metrów wykonywał Piotr Brożek a Marcelo trafił do siatki wyprowadzając Wisłę na prowadzenie.

(80') Bardzo dobre zawody Piotra Brożka. Bramka, asysta a teraz strzelał z 16 metrów lecz trochę za słabo. Widać reprymenda od Macieja Skorży pomogła.

(82') Wisła dogoniła wynik, wyszła na prowadzenie i teraz to Ona dyktuje warunki gry

(85') Dwie świetne okazje Wisły w krótkim odstępie czasu. najpierw strzelał Boguski z 11 metrów, lecz świetnie wybronił Pilarz. Następnie dobijał Kirm ale nad bramką.

(86') Łobodziński faulem przerywa akcję Ruchu

(87') Dawno nie widzieliśmy Wisły która potrafiłaby przegrywając 0:1, wygrać mecz.

(88') W miejsce Straki wchodzi Maciej Scherfchen.

(90') GOL! Patryk Małecki !!!

(90') Małecki dobija gospodarzy!! Świetne podanie Diaza i Małecki nie mógł zmarnować takiej okazji.

(90') W miejsce Małeckiego wchodzi Sebastian Leszczak

(90') Hubert Siejewicz zagwizdał po raz ostatni dzisiejszego popołudnia

(90') W naszej zabawie w typowanie najbliżej sukcesu był Rafik, który obstawił wynik 2:3.

Źródło: Gazeta Krakowska

Trenerzy po meczu

Maciej Skorża, trener Wisły

Szkoleniowiec mistrzów Polski jest zadowolony, że Wisła zdołała wygrać spotkanie mimo tego, że jako pierwsza straciła bramkę.

- Wygraliśmy bardzo ważny dla nas mecz. Jestem zadowolony, że potrafiliśmy odrobić straty. Andrzej Niedzielan zdobył bramkę i byliśmy postawieni w bardzo trudnej sytuacji. Cieszy mnie, że drużyna pokazała charakter, wolę walki, że utrata bramki nie spowodowała tego co w zeszłorocznym meczu z Ruchem, w którym nie potrafiliśmy się podnieść. Dzisiaj potrafiliśmy walką i nieustępliwością stworzyć sobie sytuacje, wyrównać i przechylić szalę na swoja korzyść - podsumowuje trener Maciej Skorża.

- Drużyna Ruchu jest w czołówce tabeli, imponuje mi jej ustawienie taktyczne i dlatego cieszę się, że udało nam się ich pokonać. Cała drużyna zagrała tak jak założyliśmy to na wczorajszej odprawie, mentalnie nie mieliśmy dziś na boisku słabego punktu.

Gra Wisły zaskoczyła wszystkich tych, którzy oglądali jej poprzednie spotkania o wysoką stawkę. Zwłaszcza w drugiej połowie wiślacy pokazali ciekawą, skuteczną grę. Jak udało się szkoleniowcowi takie odmienienie oblicza zespołu? - Nie stosowałem specjalnych praktyk, było dużo rozmów indywidualnych, a także grupowych. Symptomatycznym jest to, że w dwóch ostatnich meczach wyjazdowych zdobywamy sześć bramek, a w dwóch meczach teoretycznie u siebie nie potrafiliśmy zdobyć ani jednej. Zdobywamy siódme zwycięstwo wyjazdowe w tym sezonie i to te mecze wyjazdowe są naszą siłą.

wislakrakow.com
(nikol)

Źródło: wislakrakow.com

Waldemar Fornalik, trener Ruchu

6. grudnia 2009, 17:13

Trener Fornalik z klasą przyjął porażkę swojego zespołu i uznał wyższość Białej Gwiazdy.

- Przegraliśmy z naprawdę klasową drużyną i mówię to bez kozery. Było widać, że zawodnicy Wisły są niesamowicie zmotywowani, ciężko było dotrzymać im kroku nawet przy stanie 0:0 - twierdzi szkoleniowiec chorzowskiego Ruchu.

- Zabójcze były dwie zmiany dokonane przez trenera Skorżę. Wejście Boguskiego i Łobodzińskiego dodało dodatkowego niesamowitego przyspieszenia w grze Wisły. Wygrał zespół, który gra bardzo dobrą piłkę i dysponuje lepszym potencjałem ludzkim niż Ruch Chorzów.

- Granie na Cichej kończymy porażką, ale myślę, że kibice zapamiętają wiele dobrych zagrań i przyjemnych chwil.

wislakrakow.com (nikol)

Źródło: wislakrakow.com

Piłkarze po meczu

Pawełek: Nie wariowaliśmy!

6. grudnia 2009, 21:35

- Cieszy mnie fakt, że po straconej bramce nie wariowaliśmy tylko z głową dążyliśmy do wyrównania, a później do zdobycia kolejnych bramek – powiedział po końcowym gwizdku Mariusz Pawełek, który w spotkaniu z Ruchem skapitulował raz, nie mając dużych szans na dobrą interwencję po strzale Andrzeja Niedzielana.

- To był prawdziwy mecz walki. Zgodnie z założeniami, mieliśmy grać tylko dołem, bo Piotrek Ćwielong z Patrykiem Małecki w powietrzu nie mogli wiele zdziałać przy rosłych obrońcach Ruchu – zdradził element wiślackiej taktyki. - Mecz tak naprawdę zrobił się dopiero po bramce dla Ruchu. Na szczęście pokazaliśmy charakter – dodał.

Jednym z niewielu minusów niedzielnego spotkania jest czwarty żółty kartonik, który obejrzał Junior Diaz. Tym samym dla niego runda jesiennych meczów Ekstraklasy już się zakończyła, za tydzień będzie musiał pauzować. - Mamy jeszcze cztery, pięć dni. Wszystko na spokojnie sobie poustawiamy – uspokaja Mariusz Pawełek.

Dodaje również, że choć Wisła znów osiągnęła bezpieczną, pięciopunktową przewagę w tabeli, nie zamierza spoczywać na laurach. – To by źle wróżyło. Na pewno nie będziemy się zadowalać tym stanem. Już raz mieliśmy tak dużą przewagę i ją roztrwoniliśmy – zauważył „Mario”.

wislakrakow.com (PM)

Źródło: wislakrakow.com

Boguski: Prawie sama walka

6. grudnia 2009, 23:39

Rafał Boguski wraz z Wojciechem Łobodzińskim dali w drugiej połowie dobrą zmianę. - Przy pierwszej bramce najwięcej udziału miał Wojtek, który bardzo dobrze podał. Takie jest zadanie, by coś więcej wnieść wchodząc na boisko. Nam to się udało - mówił po meczu "Boguś".

Po dwójkowej akcji Rafała z "Łobo" ten pierwszy mógł już wcześniej zdobyć trzeciego gola dla Wisły. Oddał strzał, ale... - Niestety źle uderzyłem, bo w środek bramki i bramkarz Ruch bez problemu obronił - przyznaje.

Jako zawodnik wchodzący miał możliwość porównać grę Wisły przed przerwą, spoglądając na nią z ławki, jak i w drugiej połowie. Mimo braku bramek czy naprawdę klarownych sytuacji chwalił kolegów za pierwszą odsłonę spotkania. - To była prawie sama walka, żadna drużyna nie odpuszczała, wiele fauli. Dopiero gdy rozluźniły się szyki powstało więcej sytuacji. Ważne, że strzeliliśmy trzy bramki. Zdobyliśmy trzy punkty i nie będziemy rozmyślali, że nie stworzyliśmy sobie sytuacji w pierwszej połowie. Musieliśmy też trochę przetrzymać napór Ruchu - stwierdził Boguski.

Rafał nie rozmawiał po meczu ze strzelcem jedynego gola dla Ruchu, wcześniej gracza Wisły, Andrzejem Niedzielanem. - Taka jest piłka, strzelił bramkę, trochę się pocieszył. Później my dołożyliśmy trzy, co oznaczało zero punktów na koncie Ruchu.

Po porażkach z Legią i Cracovią w Wiśle atmosfera zgęstniała. Wspominano nawet o możliwej dymisji trenera Skorży, jeśli nie wygra trzech ostatnich meczów jesienią. Póki co ultimatum, nawet jeśli wymyślone przez media, działa: wygrana z Odrą, dziś zwycięstwo z Ruchem. Pozostaje zwyciężyć Zagłębie Lubin. - Mam nadzieję, że wracamy na właściwe tory. Trzeba rozegrać jeszcze jeden mecz i w spokoju przygotowywać się do rundy wiosennej - stwierdził Rafał Boguski.


wislakrakow.com (rav)

Źródło: wislakrakow.com

Andrzej Niedzielan, piłkarz Ruchu

Andrzej Niedzielan konsekwentnie udowadnia w barwach Ruchu, że obrońcy drużyn przeciwnych wciąż powinni się go obawiać. W meczu z Wisłą zaliczył trafienie numer siedem w tym sezonie Ekstraklasy. - Gol z Wisłą cieszy, ale nie ma mowy o żadnej zemście. Jestem piłkarzem Ruchu i dziś Wisła mnie już w zasadzie nie interesuje – stwierdził po końcowym gwizdku.

Boguski
Boguski

Na dwa kwadranse przed końcem spotkania wielu kibiców mogło spodziewać się tego samego scenariusza, co w meczach z Lechem, Legią czy Cracovią. – Niestety, pozwoliliśmy sobie na chwilę rozluźnienia, a tak klasowe zespoły jak Wisła po prostu to wykorzystują – przyznał Niedzielan. - Po strzelonej bramce, stanowczo za szybko zakończyliśmy mecz.

„Wtorek” po swoim golu nie posiadał się z radości. Spontanicznie „rzucił” coś w kierunku ławki rezerwowych Wisły, choć po meczu pozbył temat. – Normalne, zawsze krzyczę. Na pewno nie było to nic „ad persona” pod adresem trenera Skorży – powiedział. – W Holandii piłkarze w takich sytuacjach rozbijają krzesła i bandy wokół boiska. Taki już jestem, spontaniczny. Teraz już tej radości nie ma, bo przegraliśmy mecz, więc ze spuszczonymi głowami wracamy do domu – dodał.

wislakrakow.com (PM)

Źródło: wislakrakow.com

Jop: jesteśmy wciąż najlepsi

Łukasz Madej

2009-12-07 10:20:13, aktualizacja: 2009-12-07 10:21:21

- Chcieliśmy w Chorzowie pokazać, że nasze pierwsze miejsce to nie jest przypadek - zdradza w rozmowie z "Gazetą Krakowską" obrońca Wisły Kraków, Mariusz Jop. Wisła przegrywała, ale wygrała, bo...

Pokazaliśmy, że jesteśmy kolektywem. Walczyliśmy jeden za drugiego. Dzisiaj to było najważniejsze. Ostatnio nam niektórzy zarzucali, że brakuje nam ambicji. Udowodniliśmy, że tak nie jest.

Do tego pokonaliście mocnego rywala.

Chcieliśmy w Chorzowie pokazać, że nasze pierwsze miejsce to nie jest przypadek. Wisła Kraków nadal jest najlepszą drużyną w naszym kraju.

Ruch udowodnił, że wysokie miejsce zajmuje zasłużenie?

Grają bardzo solidną piłkę. Na własnej połowie czekają na kontry. Mają do takiej gry odpowiednich piłkarzy. Wiedzieliśmy o tym. Byliśmy przygotowani na długie piłki. Niestety, nie ustrzegliśmy się błędów. Ważne jest jednak to, ile bramek się strzela.

Legia znowu z daleka ogląda Wasze plecy. Sytuacja wróciła do normy?

Jak wygramy z Zagłębiem, to będę mógł tak powiedzieć. Sytuacja wyjściowa przed przerwą zimową jest na pewno dobra.

Po dwóch wygranych Wisła osiądzie na laurach? Kibice zawsze tego się obawiają.

Nie, nie. Mamy już nauczkę. Nie mamy z kolei czasu na popełnianie takich błędów jak osiadanie na laurach. Zostało nam w tym roku jedno spotkanie. Trzeba do niego się maksymalnie przygotować. Zagrać jak należy i wygrać. Tak, żebyśmy zimę spędzili w dobrych nastrojach i z odpowiednią przewagą.

Źródło: Gazeta Krakowska

Piotr Brożek: zrobiliśmy wiele, by wygrać z Ruchem

rozmawia Bartosz Karcz

2009-12-07 10:12:18, aktualizacja: 2009-12-07 13:18:24

- Wszyscy byliśmy w trudnej sytuacji i wszyscy zrobiliśmy wiele, żeby wygrać to spotkanie - przekonuje w rozmowie z "Gazetą Krakowską" piłkarz Wisły Kraków, Piotr Brożek.

Niemal do końca roku kazał Pan czekać na swoją pierwszą bramkę w tym sezonie. Jak już Pan jednak strzelił, to gol był nie tylko ładny, ale też niezwykle ważny. Bardzo cieszy mnie to trafienie. Poszedłem za akcją i jak widać opłaciło się. W tym wszystkim bardzo dużą rolę odegrał jednak Patryk Małecki. "Mały" zgrał mi piłkę idealnie i mnie praktycznie pozostało tylko dostawić nogę, by strzelić gola.

Czuje się Pan bohaterem tego spotkania?

Nie przesadzajmy. Na pochwały zasługuje cała drużyna. Wszyscy byliśmy w trudnej sytuacji i wszyscy zrobiliśmy wiele, żeby wygrać to spotkanie.

Prócz strzelonej bramki zaliczył Pan asystę przy golu Marcelo. Proszę jednak powiedzieć szczerze, strzelał Pan z rzutu wolnego czy dośrodkowywał na głowę Brazylijczyka?

Nie będę kłamał. Strzelałem. Zanim jednak ustawiłem piłkę, powiedziałem do Marcelo, że będę się starał uderzyć w tzw. długi róg i żeby spróbował przeciąć lot piłki. Jak było widać, wyszło nam to bardzo dobrze.

Ten mecz do momentu strzelenia bramki przez Andrzeja Niedzielana przypominał trochę piłkarskie szachy. Gdy jednak Ruch zdobył gola, wy wreszcie pokazaliście lwi pazur, czyli coś, czego brakowało w niektórych spotkaniach tej rundy.

Na pewno pokazaliśmy wreszcie charakter w trudnym dla nas momencie. Tego właśnie zabrakło nam w meczach z Legią i Cracovią. Wtedy też jako pierwsi traciliśmy bramki, ale nie zdołaliśmy odwrócić losów spotkania. Teraz na szczęście było inaczej. Ruszyliśmy na rywali, szybko wyrównaliśmy, a później poszliśmy za ciosem. Dzięki temu możemy cieszyć się z trzech punktów.

Co się zmieniło, że w meczach z Legią i Cracovią nie potrafiliście się podnieść, a z Ruchem pokazaliście, że jednak się da?

Ciężko powiedzieć. Gdybym znał odpowiedź na to pytanie, to pewnie już w tamtych spotkaniach zagralibyśmy inaczej.

W waszym składzie brakuje pańskiego brata, ale potrafił go Pan godnie zastąpić w strzelaniu bramek.

Grałem w obronie i głównie z podstawowych obowiązków starałem się wywiązać. Skoro jednak już włączyłem się do akcji ofensywnej, to tylko mogę się cieszyć, że przyniosło to nam bramkę.

Zgodzi się Pan z opinią, że Ruch w tym meczu w końcówce spotkania słabł fizycznie, a wy wprost przeciwnie, jeszcze podkręcaliście tempo?

Mogę mówić za siebie. Ja czułem się na boisku bardzo dobrze. Byłem przygotowany na walkę przez pełne 90 minut. Myślę, że to samo może o sobie powiedzieć każdy piłkarz z naszego zespołu.

Po okresie zamieszania, spowodowanego porażkami z Legią i Cracovią, wydaje się wszystko wracać do normy. Wygraliście dwa ostatnie spotkania i znów odskoczyliście w tabeli rywalom na kilka punktów.

Nie da się ukryć, że ta kolejka była dla nas bardzo udana. Wygraliśmy swój mecz po dobrej grze, a przy tym punkty potracili wszyscy nasi rywale w walce o mistrzostwo Polski. W tym roku został nam jeszcze jeden mecz i skoro już udało nam się znów odskoczyć rywalom, to zrobimy wszystko, żeby tego nie zmarnować. Żeby tak się stało, musimy w ostatnim meczu pokonać Zagłębie. Wtedy zima powinna być znacznie spokojniejsza. Szkoda tylko, że to ostatnie spotkanie odbędzie się bez naszych kibiców, przy pustych trybunach.

W całym poprzednim sezonie wygraliście sześć spotkań na wyjeździe. Teraz macie już siedem takich wygranych. Skąd ta zmiana?

Jakoś tak się ten sezon układa, że rzeczywiście lepiej nam się gra na wyjazdach. To może cieszyć, ale jestem przekonany, że jak już wreszcie będziemy mogli wrócić na swój stadion w Krakowie, to będziemy równie skuteczni w roli gospodarzy.

Źródło: Gazeta Krakowska

Cantoro: Było widać charakter

Data publikacji: 06-12-2009 19:16


Bilans Mauro Cantoro jako kapitana Wisły jest coraz lepszy. Tydzień temu poprowadził zespół do wygranej z Odrą 3:1, teraz Biała Gwiazda w tym samym stosunku Wisła pokonała Ruch Chorzów.

Mauro jednak podkreśla, że dla niego najważniejszy jest fakt, że po raz kolejny zagrał w podstawowym składzie zespołu. „Jestem zadowolony z tego, że trener wystawia mnie teraz w pierwszej jedenastce. Poza tym jestem szczęśliwy, bo wygraliśmy bardzo ważny mecz” – mówił po spotkaniu Cantoro. „Szkoda, że straciliśmy gola, ale za to my zdobyliśmy trzy. Ładna była akcja, po której padła trzecia bramka. Na pewno można być z tego zadowolonym” – dodał pomocnik Wisły.


W meczu z Ruchem w oczy rzucało się zaangażowanie Wiślaków, ich wola walki na całym boisku. „W każdym meczu walczymy, ale każde spotkanie jest inne. Dziś było widać walkę, charakter, co zaowocowało paroma ładnymi akcjami” - podkreślał kapitan Wisły. Ta ostra gra przyniosła sporo kartek dla zawodników Białej Gwiazdy. Najważniejsza jest ta, którą dostał Junior Diaz, bo dla niego oznacza to, że nie zagra w spotkaniu z Zagłębiem Lubin. „Przed meczem mówiłem Juniorowi, żeby nie grał ostro. Niestety, dostał kartkę i przez to nie będzie mógł zagrać w ostatnim spotkaniu. Dla zespołu na pewno będzie to osłabienie” – mówił po spotkaniu Cantoro.

Choć Cantoro pełni w tym momencie zaszczytną funkcę kapitana drużyny, to na razie nie wiadomo, jaka będzie jego przyszłość. Z końcem grudnia wygasa bowiem kontrakt Mauro z Wisłą. „Na razie nie wiem, jaka będzie moja przyszłość. Zobaczymy. Czekam teraz na decyzję klubu” – mówił pomocnik Wisły. Gdy dziennikarze porównali jego sytuację do tej, w jakiej w Milanie jest Genarro Gatusso, Mauro ze śmiechem odparł: „Może i nasze sytuacje są podobne, tylko on dostaje więcej pieniędzy.”

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl ===Małecki: Jesteśmy jednością

Data publikacji: 06-12-2009 19:31


Po bramce w Wodzisławiu Patryk Małecki zdobył kolejną w Chorzowie, już siódmą w tym sezonie. „Mały” pokonał Krzysztofa Pilarza w 90. minucie spotkania z Ruchem, ustalając wynik na 3:1 dla Wisły Kraków, a wcześniej zaliczył asystę przy trafieniu Piotra Brożka.

Wygląda na to, że Wisła wróciła na dobre tory. Chyba szkoda, że runda już się kończy.

Szkoda (śmiech). Niektórzy mówili, że szkoda, że wcześniej się nie zakończyła, a my tutaj w dwóch meczach odnieśliśmy dwa zwycięstwa. Na ciężkim terenie przegrywaliśmy 0:1. Pokazaliśmy przede wszystkim charakter. Wydaje mi się, że w pierwszej połowie i tak byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem, więcej utrzymywaliśmy się przy piłce. W drugiej była niepotrzebnie stracona bramka, ale pokazaliśmy klasę, strzelając na stadionie Ruchu, na którym oni stracili tylko dwa gole, trzy bramki. O czymś to świadczy.

Jednak w pierwszej części nie potrafiliście pokonać Krzysztofa Pilarza.

Mecz był bardzo ciężki. Zarówno jedna, jak i druga drużyna, grały bardzo blisko siebie, było mało sytuacji do zdobycia gola. Ale w drugiej połowie już się to rozwinęło. Niepotrzebnie straciliśmy tą bramkę, ale my strzeliliśmy trzy i to jest najważniejsze.

Tak naprawdę spotkanie rozpoczęło się od bramki Niedzielana. Podrażniła Was ona?

Tak, podrażniła. Trener dał bardzo dobre zmiany. Rafał Boguski i Wojtek Łobodziński pomogli nam w tym zwycięstwie. Jesteśmy jednością, drużyną, nieważne kto gra, ważne, że zwyciężamy.

Na trybunach był selekcjoner kadry Franciszek Smuda. Swoją grą chyba potwierdziłeś, że powołanie do pierwszej reprezentacji to nie był przypadek.

Nawet nie wiedziałem, że oglądał ten mecz. Ale cieszy mnie to, że Wisła wygrała. A to, że trener reprezentacji był na meczu, to jego zadanie. Ja tylko swoją dobrą grą mogę przekonać go, że warto było na mnie stawiać.

Swoją bramką mogłeś również pożegnać się z tutejszymi kibicami, którzy głośno wyrażali niezbyt dobre zdanie o Tobie.

No tak (śmiech). Oni od początku mnie wyzywali, jakoś mnie nie polubili. Nawet nie wiem, dlaczego. Pierwszy raz w życiu tu grałem, nic u nich nie przeskrobałem, ale pokazałem im, że ja też potrafię strzelać bramki.

Ania M.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

Źródło: wisla.krakow.pl

16. kolejka ekstraklasy - podsumowanie

6. grudnia 2009, 16:50

Za nami 16. kolejka ekstraklasy, przedostatnia przed długą zimową przerwą, którą Wisła Kraków spędzi na fotelu lidera, niezależnie od wyników ostatniej kolejki 2009 roku.

W piątek warszawska Legia wychodziła na boisko w Lubinie z zamiarem dogonienia Wisły. Po niezbyt ciekawym meczu goście zaledwie zremisowali z „Miedziowymi”, a żadnej z drużyn nie udało się znaleźć drogi do bramki rywala.

W sobotę odbyły się cztery spotkania. Cracovia wygrała czwarty mecz z rzędu – tym razem zespół Oresta Lenczyka odprawił bez punktów drużynę wrocławskiego Śląska. Gola o wartości trzech punktów zdobył dla „Pasów” Mariusz Sacha.

W Bełchatowie po bardzo ciekawym meczu GKS zremisował 2:2 z Polonią Bytom. W pamięci kibiców pozostanie zapewne gol z 90. minuty, kiedy to Mate Lacić efektowną „główką” pokonał bramkarza Polonii, zapewniając gospodarzom jeden punkt.

Identyczny wynik zanotowano w Wodzisławiu, gdzie Odra pod wodzą kolejnego już trenera, Marcina Brosza, podejmowała Jagiellonię. Spotkanie dwóch drużyn zamykających tabelę przejdzie do historii jako wyjątkowo dramatyczne – Odra prowadziła 2:0 po bramkach Daniela Bueno. Wówczas na boisku w barwach Jagi pojawił się Tomasz Frankowski, odmieniając losy meczu. „Franek” strzelił dwa gole z rzutów karnych, a Odra kończyła w „dziewiątkę” po czerwonych kartkach dla Łukasza Pielorza i Jacka Kowalczyka.

Na zakończenie soboty Lech zaledwie zremisował we Wronkach z Piastem 1:1. Dla gości trafił Sławomir Szary, wyrównał Sławomir Peszko.

W niedzielę odbyły się dwa spotkania. Polonia Warszawa zremisowała u siebie 1:1 z Koroną Kielce. Gola dla gospodarzy zdobył Filip Ivanowski, w 93. minucie meczu wyrównał Hernani.

W Chorzowie Wisła nie dała szans Ruchowi, choć zaczęła grać na serio dopiero podrażniona po straconej bramce autorstwa Andrzeja Niedzielana. Trzy trafienia dla Białej Gwiazdy zaliczyli Piotr Brożek, Marcelo i Patryk Małecki.

W związku z budową stadionu w Gdyni zaplanowane na ten weekend Derby Trójmiasta odbyły się 25 listopada. O przebiegu meczu informowaliśmy wcześniej >>>.


Kalendarz i wyniki spotkań 16. kolejki ekstraklasy:

Środa, 25 listopada 2009

18:30 Arka Gdynia-Lechia Gdańsk 1:2

Piątek, 4 grudnia 2009

20:00 Zagłębie-Legia Warszawa 0:0

Sobota, 5 grudnia 2009

14:45 Cracovia -Śląsk Wrocław 1:0

16:15 GKS Bełchatów-Polonia Bytom 2:2

17:00 Odra Wodzisław-Jagiellonia Białystok 2:2

19:15 Lech Poznań-Piast Gliwice 1:1

Niedziela, 6 grudnia 2009

14.:45 Polonia Warszawa-Korona Kielce 1:1

14:45 Ruch Chorzów-Wisła Kraków 1:3

Tabela Ekstraklasy sezonu 2009/2010
(pozycja - klub - liczba rozegranych meczów - punkty - bramki zdobyte:bramki stracone)
1 Wisła Kraków 16 - 37 - 30:13
2 Legia Warszawa 16 - 32 - 21:7
3 Lech Poznań 16 - 29 - 25:16
4 Ruch Chorzów 16 - 29 - 21:15
5 GKS Bełchatów 16 - 28 - 19:13
6 Lechia Gdańsk 16 - 23 - 17:15
7 Polonia Bytom 16 - 23 - 19:15
8 Śląsk Wrocław 16 - 20 - 18:17
9 Cracovia Kraków 16 - 20 - 13:19
10 Piast Gliwice 16 - 16 - 20:27
11 Korona Kielce 16 - 15 - 21:28
12 Arka Gdynia 16 - 15 - 14:17
13 Polonia Warszawa 16 - 15 - 13:24
14 Zagłębie Lubin 16 - 14 - 12:25
15 Jagiellonia Białystok 16 - 13 - 18:15
16 Odra Wodzisław 16 - 10 - 12:27
Jagiellonia została ukarana -10 punktami na starcie sezonu

Źródło: wislakrakow.com

Kibicowsko

W Chorzowie mimo zakazu
Autor: (MARCIN)

Niedzielną wygraną z Ruchem w Chorzowie, mimo zakazu wyjazdowego nałożonego na ABG, ze stadionowych trybun oglądało minimum "nastu" fanów Białej Gwiazdy.

Dojeżdżając do stadionu przy ulicy Cichej już dało się zauważyć ogromną mobilizację na ten mecz w szeregach "Niebieskich". Na obiekt Ruchu sunęły spore grupy ludzi, zapełniając - jak się okazało - w dużym stopniu "niebieskie" trybuny. Na wysokości zadania stanęli także tamtejsi działacze, którzy obiektywnie patrząc z boku bardzo starali się, by mecz z Wisłą był prawdziwym piłkarskim świętem. Jednym z ich ruchów potwierdzających ową tezę było zadbanie, by każdy chorzowianin otrzymał przy wejściu na obiekt niebieską czapeczkę mikołajową, co w ogólnym rozrachunku dawało nawet niezły efekt wizualny.

Boguski
Boguski

Ruch zademonstrował ponadto niezły jak na warunki tamtejszego obiektu doping, który osłabł dopiero w końcówce meczu, kiedy to Wisła przypieczętowała boiskową wyższość nad niedzielnym rywalem.

Bo gwoli sprawiedliwości należy oddać podopiecznym trenera Skorży, że w ten mecz włożyli naprawdę serce, a samemu szkoleniowcowi, że po raz kolejny potwierdził nietuzinkowe umiejętności choćby dokonaniem bardzo dobrej, podwójnej zmiany, po której lepsza dotąd piłkarsko Wisła wypunktowała chorzowian.

Wynik 3-1 na trudnym terenie bardzo cieszy, gdyż z całą pewnością o swoją posadę nie musi się aż tak bardzo martwić trener Skorża, którego My czyli SKWK jesteśmy zwolennikami. Choć podobno tak do końca nie jest, gdyż mocno nad trenerem (PODOBNO) "PRACUJĄ" niektórzy bliżsi doradcy właściciela..

Mamy nadzieję, że nasz właściciel nie da się zwieść podszeptom owych ludzi, którzy podobno jakiś czas temu rozmawiali już z Waldemarem Fornalikiem i Rafałem Ulatowskim i zostawi na stanowisku trenerskim Skorżę, wespół z którym w zimie zamieni najsłabsze ogniwa drużyny na piłkarzy lepszych, bo to chyba jest warunek konieczny nie tylko do tego, by spokojnie obronić mistrzowski tytuł, ale też wreszcie ugrać cokolwiek na arenie międzynarodowej.

Takie ruchy personalne byłyby ponadto jaskrawym przykładem wyciągnięcia wobec piłkarzy restrykcji po przegranych przez nich derbach, czyli meczu którego żadnemu wiślakowi przegrać nie wolno.

Bo Łobodziński, Jop, Małecki, Brożek czy każdy inny musi pamiętać, że ubierając trykot z Białą Gwiazdą nie tylko reprezentuje siebie, ale także całą wiślacką wspólnotę, czyli rzeszę ludzi, dla których 103- letni klub jest treścią życia.

Nikt naszym piłkarzom nie każe grać za darmo, nikt też od nich nie wymaga, by za nią poza boiskiem umierali, ale każdy z prawdziwych reprezentantów ABG od aktualnych mistrzów Polski domagać się będzie bezwzględnej walki na boisku od pierwszej do ostatniej minuty, nacechowanej dążeniem do wygrania w danym dniu meczu z aktualnym przeciwnikiem.

Tym bardziej, że Wiślacy jak na polskie warunki mają stworzone podstawy do tego, by tak się co tydzień działo.

Co ciekawe część mediów niedzielny pojedynek z Ruchem okrasiło mianem bezpośredniej potyczki Andrzeja Niedzielana z Maciejem Skorżą. Dla bardziej wtajemniczonych fanów jest to bardzo dziwne. Chocby dlatego, że popularny "Wtorek" trafił do Wisły za wyraźną aprobatą naszego trenera, w dodatku otrzymując jeden z najwyższych kontraktów w drużynie. Taki Małecki czy też Boguski mogli jedynie pomarzyć o zarobkach Niedzielana, a to jednak im a nie panu Andrzejowi chciało się w 100% zasuwać na treningach, by podnieść wynik sportowy drużyny.

Jak widać, gdy nie ma się dużej kasy za jedynie bycie zawodnikiem danej ekipy, a może się ją zarobić dobrą grą na boisku, to nagle piłkarzom lubi przypomnieć się, że są niezłymi graczami i gole strzelać potrafią.

Dlatego mimo dobrej w ostatnim meczu postawy kolegi Niedzielana Mauro Cantoro chcielibyśmy jako SKWK przypomnieć naszym włodarzom klubowym, by ładnie "El Toro" za 8 lat z końcem grudnia pożegnać, bo serce na boisku zostawia się przez 12 miesięcy w roku, a niekoniecznie wtedy, gdy kończy się akurat kontrakt (w dodatku bajoński jak na polskie warunki).

W piątek mecz z Zagłębiem. Jest szansa na zamknięcie rundy z minimum 5-cio punktową przewagą nad drugim w tabeli zespołem. Tą szansę należy koniecznie wykorzystać. I z meczu na mecz udawadniać, że Wisła to regularność, stabilność, oraz synteza umiejętności i cech wolicjonalnych.

źródło: KibiceWisly.pl

Wideo