2011.03.20 Polonia Bytom - Wisła Kraków 2:2

Z Historia Wisły

2011.03.20, Ekstraklasa, 19. kolejka, Bytom (Stadion im. Edwarda Szymkowiaka), 17:15
Polonia Bytom 2:2 (1:1) Wisła Kraków
widzów: 4500
sędzia: Marcin Borski (Warszawa)
Bramki
Marcin Radzewicz 2'

Dariusz Jarecki 63'
1:0
1:1
2:1
2:2

18' Andraž Kirm

69' Patryk Małecki
Polonia Bytom
4-5-1
Marcin Juszczyk
Adrian Chomiuk
Michal Hanek Grafika:Zk.jpg
Mateusz Żytko
Błażej Telichowski
Miroslav Barčík
Marcin Dziewulski Grafika:Zk.jpg grafika:Zmiana.PNG (32' Dariusz Jarecki Grafika:Zk.jpg)
Łukasz Tymiński Grafika:Zk.jpg
David Kobylík Grafika:Zk.jpg grafika:Zmiana.PNG (80' Łukasz Matusiak)
Marcin Radzewicz Grafika:Zk.jpg
Przemysław Trytko grafika:Zmiana.PNG(74' Robert Wojsyk)

trener: Robert Góralczyk
Wisła Kraków
4-5-1
Sergei Pareiko
Erik Čikoš grafika:Zmiana.PNG (52' Łukasz Burliga Grafika:Zk.jpg)
Kew Jaliens
Osman Chávez
Dragan Paljić
Patryk Małecki
Radosław Sobolewski Grafika:Zk.jpg grafika:Zmiana.PNG (88' Maciej Żurawski),
Tomáš Jirsák grafika:Zmiana.PNG (66' Michaił Siwakow)
Maor Melikson
Andraž Kirm
Cwetan Genkow

trener: Robert Maaskant

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Spis treści

Przed meczem

19. kolejka Ekstraklasy - zapowiedź

18. marca 2011, 09:03

W grze o Puchar Polski pozostały już tylko cztery drużyny. W gronie tym nie znalazła się Wisła, której pozostało skupić się na rozgrywkach ligowych i walce o mistrzostwo. Kolejny krok w tym kierunku możemy uczynić w 19. kolejce Ekstraklasy - ostatniej zimowej. Później czeka nas blisko dwutygodniowy odpoczynek od futbolu w wydaniu klubowym, bowiem swoje mecze będą rozgrywały reprezentacje narodowe.

Kolejkę zainaugurujemy w Gdyni, gdzie Arka podejmie Zagłębie Lubin. Dla pozostających w strefie spadkowej gospodarzy będzie to bardzo ważny mecz. Wiosną przed własną publicznością Arka przegrała już dwukrotnie, tracąc punkty w ostatnich minutach meczów. Jednak jej przeciwnikami były Wisła i Lech. Jak poradzą sobie z nieprzewidywalnym Zagłębiem? Jeśli gdynianie chcą myśleć o pozostaniu w gronie ekstraklasowiczów, z lubinianami muszą powalczyć o pełną stawkę. Co na to Miedziowi? Czy powalczą o kolejne punkty, czy może sprzedadzą skórę równie łatwo jak w Zabrzu?

Drugie z piątkowych spotkań odbędzie się w Chorzowie. W Wielkich Derbach Śląska Niebiescy zmierzą się z Górnikiem Zabrze. W tabeli zdecydowanie lepiej ma się beniaminek z Zabrza. Zdobyte dotychczas 27 punktów daje mu 5. pozycję w Ekstraklasie. Tymczasem gospodarze mają tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową i okupują 13. miejsce. Mimo to obie drużyny dzieli dystans zaledwie sześciu oczek. Czy chorzowianie znów wykorzystają atut własnego boiska i nadrobią stratę do lokalnego rywala? Górnik nie imponuje na wyjazdach, zdobył tam tylko 7 punktów i stracił aż 20 bramek. Z kolei Ruch większość punktów zdobywa na własnym obiekcie, na którym w dodatku nie zwykł tracić bramek. Czy statystyka znajdzie odzwierciedlenie w wyniku piątkowego starcia, czy też może potwierdzi się przysłowie, że mecze derbowe rządzą się własnymi prawami?

Sobotę rozpoczniemy w Warszawie. Polonia powalczy o pierwszą wiosenną bramkę w starciu z łódzkim Widzewem. Warszawianie wiosną zawodzą na całej linii, a prezes wojciechowski szuka i znajduje winnych. W klubie nie ma już Theo Bosa, a Euzebiusz Smolarek wsiadł do autokaru zmierzającego do "Klubu Kokosa". Na razie autokar stoi na przystanku w Młodej Ekstraklasie, ale kierowca w każdej chwili gotów jest ruszyć dalej. Niespodziewanie Czarne Koszule muszą walczyć o ligowy byt, a ewentualna porażka z Widzewem jeszcze bardziej skomplikowałaby ich sytuację. Na domiar złego nie olśniewający, ale poukładany Widzew, zdaje się być minimalnym faworytem sobotniego starcia.

We Wrocławiu zmierzą się dwie wiślackie zgody, które po dobrym starcie na wiosnę zaczęły być wymieniane w gronie kandydatów do gry w pucharach. Śląsk pod wodzą Oresta Lenczyka jeszcze nie przegrał, a niedawno pokonał na wyjeździe Legię i zremisował w niezdobytym do tamtego momentu Białymstoku. W pogrążaniu niedawnego lidera krok dalej posunęła się Lechia. Nie dość, że tydzień temu ograła białostoczan przed ich własną publiką w lidze, to w środku tygodnia przypieczętowała swój awans w Pucharze Polski kosztem właśnie Jagiellonii. W bratobójczym boju gra idzie o wysoką stawkę. Kto wyjdzie z niego zwycięsko i przybliży się do witania Europy na nowym stadionie?

Szlagierowo powinno zapowiadać się spotkanie w Poznaniu, gdzie Lech podejmie Jagiellonię.Obie drużyny zbierają wiele słów krytyki za swoją grę na wiosnę. W lepszej sytuacji jest Lech, który co prawda tydzień temu przegrał z ostatnią Cracovią, ale nawet pomimo słabej gry wiosną zdobył już sześć punktów. Wyżej w tabeli wciąż jest Jagiellonia, która notuje wiosną fatalny start. Najpierw straciła fotel lidera, potem pękła passa samych zwycięstw na własnym stadionie, a kilka dni później przyszła pierwsza od dawien dawna porażka w Białymstoku, by w środku obecnego tygodnia zwieńczyć wszystko odpadnięciem z Pucharu Polski. Czy gospodarze pogrążą białostoczan jeszcze bardziej, czy też przyjezdni zdołają przełamać się w meczu z aktualnym mistrzem Polski?

Przełamać będzie chciała się również kielecka Korona, która w Krakowie zagra z Cracovią. Goście po niezłej jesieni, wiosną zupełnie zawodzą. Dwa punkty w trzech meczach, wywalczone w kiepskim stylu, nie mogą napawać optymizmem w kontekście europejskich pucharów. Wydawałoby się, że lepszej okazji do przełamania własnej niemocy, jak mecz z ostatnią drużyną ligi, już tej wiosny nie będzie. Jednak Cracovia pod wodzą Jurija Szatałowa to już nie ten sam zespół. Gospodarze sobotniego starcia nie dorośli jeszcze do miana ligowego średniaka, ale nie są już chłopcami do bicia i regularnie punktują, tydzień temu sensacyjnie zgarniając pełną pulę w meczu z Lechem i pokazując, że zapowiedzi walki o utrzymanie to nie czcza gadanina. Jednak do osiągnięcia swojego celu mają jeszcze daleko. Czy po meczu z Koroną będzie im do niego choć trochę bliżej?

W niedzielę Legia Warszawa wybierze się do Bełchatowa na mecz z GKS-em. Czy grający w kratkę podopieczni Macieja Skorży zdołają wywieźć punkty z trudnego terenu. Bełchatowianie co prawda wiosną nie imponują, ale przed własną publicznością grali tylko raz, w dodatku z Jagiellonią, a to właśnie tam podopieczni Macieja Bartoszka zdobywają większość swoich punktów. Z drugiej strony, jeśli Legia wciąż myśli o pogoni za pierwszym miejscem, nie może przejmować się rywalem i musi skupić się na wygrywaniu. Czy warszawianie zdołają wziąć rewanż za "gładką" porażkę doznaną jesienią w Warszawie?

Kolejkę zamkną w Bytomiu gracze tamtejszej Polonii i Wisły Kraków. Będzie to mecz spinający klamrą dotychczasową pracę wykonaną przez trenera Maaskanta, który właśnie w spotkaniu z Polonistami debiutował jako szkoleniowiec Wisły. Czy swój mały jubileusz przypieczętuje triumfem nad o wiele niżej notowanym rywalem i poprawi nastroje kibiców po wpadce z Podbeskidziem? Wprawdzie czteropunktowa przewaga w tabeli gwarantuje nam, że nawet w wypadku porażki nikt Wisły nie zdetronizuje. Jednak ścisk w tabeli wciąż jest wyraźny, a za naszymi plecami czai się nie jeden samotny rywal, a cały peleton. Drobna zniżka formy może kosztować nas bardzo nerwową końcówkę sezonu. Miejmy nadzieję, że piłkarze zdają sobie z tego sprawę i w Bytomiu nie rozprężą się tak, jak po dwubramkowym prowadzeniu w Pucharze Polski.

Źródło: wislakrakow.com

Przeproszą za puchar? Przed meczem w Bytomiu

Po wylosowaniu bielskiego Podbeskidzia chyba mało kto spodziewał się, że wiślacy zakończą grę o Puchar Polski na ćwierćfinale. Tak się jednak stało, co... ma wpłynąć pozytywnie na postawę wiślaków w lidze. Pierwsza próba rehabilitacji już w niedzielne popołudnie w Bytomiu.

Nasz najbliższy rywal to jeden z najbiedniejszych klubów ligi, który popadł ostatnio w dodatkowe tarapaty. Przez zaległości w wypłacie pensji po pierwsze - może w przyszłym sezonie nie otrzymać licencji na grę w Ekstraklasie, no i po drugie - zapewne zacznie ligę z ujemnym dorobkiem punktowym. Dla bytomskiego klubu może to być prawdziwa równia pochyła, jednak zanim się to stanie i o ile się to stanie - możemy być pewni, że w meczu z Wisłą poloniści zrobią wszystko, aby stanąć na wysokości zadania.
Ekipa z Bytomia słynie zresztą z ambicji i woli walki. Bez tego już dawno nie byłoby ich zresztą w Ekstraklasie.

W Wiśle z kolei, po wspomnianej bielskiej kompromitacji, panuje bojowa atmosfera. Podopieczni Roberta Maaskanta zapowiadają ostrą walkę o ósme kolejne ligowe zwycięstwo i nie oszukujmy się. Przywiezienie trzech punktów z Bytomia to absolutny priorytet dla walczących o mistrzostwo wiślaków.

W grze o tytuł nie pomoże nam już niestety w tym sezonie Gordan Bunoza, który złamał na sobotnim treningu nogę w kostce i czeka go kilka miesięcy rozbratu z futbolem. To na pewno komplikuje pole manewru trenerowi Maaskantowi, który znów ma w kadrze drużyny tylko trójkę stoperów.

Na szczęście pozostali wiślacy są gotowi do gry, w tym Radosław Sobolewski. Przypomnijmy, że pierwotne doniesienia wykluczały występ naszego kapitana w Bytomiu.

Sam mecz zapowiada się zresztą bardzo ciekawie, zwłaszcza w perspektywie sobotnich wyników ligi. Porażki Jagiellonii i Lechii sprawiły, że tej dwójce Wisła ma szansę solidnie uciec. Czas więc panowie... przepraszać kibiców za bielską wpadkę i lepiej zrobić to już w niedzielę. Kolejna bowiem okazja - dopiero za dwa tygodnie. Za tydzień czeka nas bowiem reprezentacyjna przerwa. 19. kolejka Ekstraklasy, sezon 2010/2011
Polonia Bytom - Wisła Kraków - niedziela - 20.03.2011 r., godz. 17:15
Miejsce:
Stadion im. Edwarda Szymkowiaka w Bytomiu
Transmisja:
Orange Sport
Sędzia:
Marcin Borski (Warszawa)
Liczba meczu:
2 - od powrotu Polonii do Ekstraklasy tylko dwukrotnie bytomianom udało się z Wisłą nie przegrać (dwa remisy po 1-1). Pięć innych spotkań to już wygrane "Białej Gwiazdy".
Statystyki:
Wisła spotykała się dotąd z Polonią 76 razy.
36 razy zwyciężała, 17 razy zremisowała, 23 razy przegrała.
Bilans bramek to 124-101.
Ciekawostki:
» Nasze najwyższe zwycięstwo nad Polonią miało miejsce w roku 1947 roku. W meczu eliminacji mistrzostw kraju pokonaliśmy bytomian aż 7-1. Rywal najmocniej odgryzł się w lipcu 1960 roku, kiedy to wygrał w Krakowie 5-0.
» Pauzą za nadmiar żółtych kartek, w kolejnym meczu ligowym (z Jagiellonią), zagrożonych jest aż trzech wiślaków. Są to: Erik Čikoš, Patryk Małecki i Andraž Kirm - każdy z nich ma na swoim koncie po trzy upomnienia.

Źródło:wislaportal.pl

Maaskant: Musimy robić swoje

Data publikacji: 18-03-2011 12:55


W niedzielę w 19. kolejce Ekstraklasy Wisła Kraków zagra na wyjeździe z Polonią Bytom. W rundzie jesiennej to właśnie w meczu z bytomianami pierwszy raz krakowską drużynę poprowadził Robert Maaskant.

Wisła wygrała wtedy z Polonią 2:1 po bramkach Patryka Małeckiego i Macieja Żurawskiego. „Od tamtego czasu w obu drużynach zaszło wiele zmian, pojawili się nowi piłkarze” – mówił na przedmeczowej konferencji trener Maaskant.

W 18. kolejce Polonia zagrała na wyjeździe z Koroną Kielce. Bytomianie prowadzili już 2:0, ale spotkanie zakończyło się remisem 3:3. „Widziałem te trzy bramki Polonii. To była niespodzianka, bo Polonia nie zdobywa wielu goli. To dobra drużyna, która próbuje rozsądną grą wygrać mecz” – podkreślał szkoleniowiec.

Dwa dni po spotkaniu z Podbeskidziem Bielsko-Biała większość piłkarzy Wisły jest gotowa do gry w lidze. Drobny uraz stopy ma Gordan Bunoza, który nie uczestniczył w piątkowym treningu, tylko truchtał wokół boiska. Robert Maaskant zdradził, że w porównaniu ze środowym meczem w Bielsku-Białej w składzie Wiślaków będzie kilka zmian.

Niedzielny pojedynek w Bytomiu będzie prowadził sędzia Marcin Borski, który był arbitrem głównym w spotkaniu Wisły z Podbeskidziem. „Jestem tym zaskoczony. Nigdy nie słyszałem, żeby jeden sędzia prowadził pod rząd kilka meczów jednej drużyny. Ale szanuję ich pracę, a my musimy po prostu robić swoje” – zaznaczył Maaskant.

AM

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Tak gra Polonia Bytom

Data publikacji: 19-03-2011 10:08


Po remisie w Kielcach bytomska Polonia będzie szukać kolejnych punktów, tym razem w starciu z krakowska Wisłą. Nie należy jednak spodziewać się ofensywnego ustawienia Polonii – wywalczone „oczko” z liderem Ekstraklasy byłoby sporym sukcesem dla bytomian.


Prawdopodobny skład Polonii Bytom (ustawienie 1-4-5-1):


BRAMKARZ: W bramce bytomian może nastąpić zmiana, co będzie oznaczać występ dla Marcina Juszczyka. Były golkiper Białej Gwiazdy o solidny gracz, nie popełniający poważniejszych błędów. Spotkanie z byłym klubem może być dla niego szansą na regularne występy.

OBRONA: Z prawej strony defensywy może zagrać Adrian Chomiuk. Młody defensor w ostatnich meczach prezentuje się nieźle i może na dłużej zadomowić się w pierwszej jedenastce, kosztem Petera Hricki. W środku bloku obronnego pojawią się Mateusz Żytko oraz Błażej Telichowski. Żytko zaczynał jako prawy obrońca, a Telichowski grywał zwykle jako lewy defensor. Kontuzje w zespole trenera Góralczyka spowodowały, że obaj jednak muszą wspomóc drużynę na tych pozycjach. Z lewej strony można spodziewać się występu Krzysztofa Króla. Gra mądrze w tyłach, kiedy potrzeba potrafi podłączyć się do ofensywy.

POMOC: Po prawej stronie boiska biegać będzie Miroslav Barcik. Słowacki pomocnik jest ofensywną podporą bytomian, potrafi grać szybką i kombinacyjną piłkę. Graczami o defensywnych obowiązkach będą Marcin Dziewulski i Łukasz Tymiński. Obaj postarają się rozbijać ataki Wisły oraz muszą pamiętać o asekuracji wszystkich ofensywnych graczy Polonii. Z lewej strony pomocy może zagrać Marcin Radzewicz. Weteran ligowych boisk wnosi do zespołu mnóstwo doświadczenia, a ostatnio nawet piękną bramkę. Najbardziej wysuniętym piłkarzem w tej formacji będzie David Kobylik. Czeski gracz napędza ofensywę Polonii.

ATAK: Na szpicy osamotniony Przemysław Trytko – napastnik dobrze czujący się w grze siłowej, kontaktowej. Potrafi oddać strzał z wielu trudnych pozycji.

Rafał Młyński

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Relacje z meczu

Duże emocje i podział punktów w Bytomiu

Zakończenie 19. kolejki Ekstraklasy w Bytomiu przyniosło kibicom sporo emocji. Poloniści dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, ale Wisła za każdym razem wyrównywała. Marcina Juszczyka pokonali Andraż Kirm i Patryk Małecki. Skończyło się remisem 2:2, który w pełni nie satysfakcjonuje żadnej z drużyn.

[Foto: Tomasz Burda/wislakrakow.com]

[Foto: Tomasz Burda/wislakrakow.com]
[Foto: Tomasz Burda/wislakrakow.com]

[Foto: Tomasz Burda/wislakrakow.com]
[Foto: Tomasz Burda/wislakrakow.com]

[Foto: Tomasz Burda/wislakrakow.com]
[Foto: Tomasz Burda/wislakrakow.com]

[Foto: Tomasz Burda/wislakrakow.com]

Mecz rozpoczął się według najgorszego możliwego scenariusza. Wiślacy musieli odrabiać straty zanim niektórzy kibice zdążyli zająć miejsca na trybunach lub przed telewizorami. W drugiej minucie gry sytuacji "sam na sam" nie wykorzystał Marcin Radzewicz. Jednak wobec biernej postawy obrony jeszcze raz doszedł do pozycji strzałowej i dobił piłkę wprost do siatki.

Krakowianom nie pozostało nic innego, jak tylko ruszyć do kontrnatarcia i jak najczęściej nękać Marcina Juszczyka - wychowanka Wisły strzegącego bramki bytomian. Efektu doczekaliśmy się już po kwadransie. Sędzia Marcin Borski odgwizdał rzut wolny na 22. metrze po faulu na Meliksonie. Do piłki podszedł Kirm i uderzył tak, że ręce z bezradności rozłożyłby każdy bramkarz świata. Futbolówka ugrzęzła idealnie między słupkiem a poprzeczką.

Pomimo wyrównania, gospodarze poczynali sobie dzielnie. Szybkimi kontrami przenosili piłkę na połowę Wisły. Sporo problemów obrońcom sprawiał kreatywny Radzewicz. W 31. minucie do jego podania wzdłuż bramki dosłownie o setne części sekundy spóźnił się niekryty Trytko.

Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie. Tuż po przerwie bolesnej kontuzji nabawił się Erik Czikosz i na noszach opuścił plac gry. Pech nie opuszcza obrońców Wisły. Wystarczy przypomnieć, że Kilkadziesiąt godzin wcześniej, na ostatnim treningu przed meczem, nogę złamał Gordan Bunoza. Na boisku zastąpił go Chavez, a już w trakcie gry wspomnianego Czikosza zmienił Burliga.

Wracając do wydarzeń boiskowych, w 57. minucie doskonałą okazję zmarnował Trytko. Będąc już w polu karnym, bez jakiejkolwiek asysty rywali, wystrzelił na wiwat w kierunku pustej trybuny. Choć po przerwie nieznaczną przewagę miała Wisła, kolejną klarowną okazję znów trzeba było zapisać gospodarzom. Zaczęło się strzałem z dystansu Radzewicza, skończyło drugim golem. Golkiper "wypluł" piłkę przed siebie, dobijać próbował Trytko, ale odegrał do Jareckiego. Ten znalazł się kilka metrów przed pustą bramką i podwyższył na 2:1.

Krakowianie znów musieli odrabiać straty i znów cel osiągnęli. W dodatku jeszcze szybciej niż przy pierwszym golu. W 68. minucie w polu karnym Polonii obrońca powalił na ziemię Genkowa, a sędzia Borski nie zawahał się odgwizdać "jedenastki". Miejscowi mocno protestowali, ale Małecki podszedł do piłki i trafił.

Obie drużyny do ostatnich minut myślały o zdobyciu trzech punktów. Po stronie Wisły świetnej okazji nie wykorzystał Kirm, zaś soczyste uderzenie Siwakowa zatrzymał Juszczyk. Dla Polonii piłkę meczową zmarnował Barcik. Szybki kontratak czterech polonistów na dwóch wiślaków zakończył fatalnym strzałem na wiwat. Emocji nie brakowało do ostatnich sekund, ale skończyło się tylko podziałem punktów.

Źródło: wislakrakow.com
Autor: PM

Tylko trochę wykorzystali szansę. Koniec serii Wisły!

Po porażkach wszystkich czołowych drużyn ligi wiślacy stanęli przed ogromną szansą, aby już znacznie odskoczyć rywalom w walce o mistrzostwo. To udało się tylko w... 1/3, bo po słabej grze Wisła zaledwie zremisowała w Bytomiu z Polonią 2-2 (1-1) i przerwała swoją serię siedmiu kolejnych zwycięstw.

Mimo, że natychmiast po pierwszym gwizdku sędziego wiślacy ostro ruszyli na Polonię i niezłą akcję zainicjowali Maor Melikson z Tomášem Jirsákiem - udało się gospodarzy tylko postraszyć, ci zaś... objęli prowadzenie.

Cała seria błędów naszej defensywy skończyła się złym wybiciem piłki przez Dragana Paljicia, bo stojący bliżej Erik Čikoš nie mógł się na to... zdecydować. Futbolówka wróciła w nasze pole karne, a wybita przez Sergeia Pareikę wpadła pod nogi Marcina Radzewicza. Ten strzelił więc do pustej bramki. Większej serii defensywnych błędów Wisły w tym sezonie nie pamiętam. Było więc 0-1 i to było jak woda na młyn dla Polonii. Bo mogła jeszcze mocniej się cofnąć, bronić wyniku i czekać na kontrataki.

Okazało się jednak, że z Wisłą się to nie udało. Po faulu na Meliksonie mieliśmy rzut wolny. Piłkę ustawił sobie Andraž Kirm, który huknął pod poprzeczkę i było 1-1! Po chwili mogło być jeszcze lepiej, ale ładny strzał Jirsáka na róg sparował nasz były bramkarz, od tego sezonu grający w Polonii, czyli Marcin Juszczyk.

Po wyrównaniu Wisła osiągnęła sporą przewagę i bramkę zdobyć mógł Paljić, który świetnie kropnął z dystansu, choć nieznacznie nad bramką. Po chwili zaś Kirm bardzo dobrze rzucił za plecy obrońców, ale Patryka Małeckiego ubiegł Juszczyk.

Polonia odpowiedziała w 31. minucie, ale Paljić bezbłędnie powstrzymał Miroslava Barčíka, wybijając dośrodkowanie. W końcówce I połowy Wisła odpowiedziała jeszcze główką Kewa Jaliensa, po dobrej wrzutce z rzutu wolnego Jirsáka. Holender strzelał jednak nieznacznie obok.

II połowę zaczęliśmy pechowo, bo groźnie wyglądającej kontuzji stawu skokowego doznał Erik Čikoš, a pecha miał też Małecki, który w 51. minucie dobrze zakończył akcję, ale trafił tylko w nogę obrońcy.

Wisła źle grała początek drugiej połowy i w 57. minucie mogliśmy zostać ukarani. Piłka trafiła do Przemysława Trytki, a ten był sam przed Pareiką. Chyba nie spodziewał się że będzie w tak dogodnej sytuacji i huknął Panu Bogu w okno. Polonia miała jednak niespodziewanie przewagę, a że wiślacy "stanęli", więc kolejna seria fatalnych błędów naszej defensywy kończy się bramką dla bytomian. Odbitą przez bramkarza piłkę na środek zgrał Radzewicz, a Dariuszowi Jareckiemu pozostało już tylko przyłożyć nogę! Od 63. minucie było więc 1-2, a dwie minuty później mogło być jeszcze gorzej, bo z ostrego kąta rozpędzony Radzewicz trafił w słupek!

Wisła miała jednak szczęście. W 68 minucie dośrodkowanie w pole karne gospodarzy wykonał Melikson, tam Michal Hanek złapał Cwetana Genkowa, a sędzia wskazał na rzut karny. Protesty gospodarzy na nic się zdały, a z "wapna" pewnie wyrównał Małecki i mecz zaczął się od nowa.

Do końca gry zostało 20 minut i w nich Wisła miała dużą przewagę. Polonia jednak nie zamierzała się poddać i zagrażała ze stałych fragmentów gry. Po jednym z nich Hanek bliski był pokonania Pareiki - jego główka nieznacznie minęła naszą bramkę.

Celnie uderzył natomiast rezerwowy Michaił Siwakow, który spróbował z dystansu, ale Juszczyk nie dał się pokonać. W 88. minucie gola znów mogła zdobyć Polonia, która wyszła z groźną kontrą "4 na 2". Barčík strzelił jednak nad naszą bramką. Wisła najlepszą okazję stworzyła sobie dopiero w 93. minucie, ale po zgraniu głową Genkowa, Kirma zablokował obrońca.

Mecz kończy się więc remisem, a to oznacza, że nie zdobywamy jeden, a raczej tracimy dwa punkty w Bytomiu - co uznać trzeba za porażkę. Przed dwutygodniową przerwą na mecze reprezentacji mamy 5 punktów przewagi nad Jagiellonią oraz 6 nad Legią. Mogło być o wiele lepiej!

Źródło: wislaportal.pl

Polonia Bytom - Wisła Kraków: siedem zwycięstw i stop...

Po siedmiu kolejnych wygranych, Wisła przerwała swoją serię w Bytomiu. Krakowianie tylko zremisowali z Polonią trochę na własne życzenie. To oni byli bowiem drużyną prowadzącą grę, ale znów, tak jak kilka dni wcześniej w Bielsku-Białej podopieczni Roberta Maaskanta popełnili błędy w obronie, co skończyło się stratą dwóch bramek i tyle samo punktów.

Wisły przystępowali do meczu w Bytomiu ze świadomością, że zwycięstwo zapewni im bardzo duży komfort w tabeli. Swoje spotkania przegrały bowiem w komplecie trzy drużyny, które znajdowały się przed 19. kolejką za plecami "Białej Gwiazdy", a więc Jagiellonia , Legia i Lechia. Wiślacy stanęli więc przed szansą, żeby "odjechać" konkurentom w tabeli już na naprawdę dużą odległość. Uciekli tylko o jeden punkt.

Robert Maaskant nie kombinował ze składem. Wypuścił do boju prawie taką samą jedenastkę jak w ostatnim ligowym meczu z Widzewem. Jedyną zmianą było wystawienie Chaveza w miejsce kontuzjowanego Bunozy.

Wisła od początku ruszyła ostro na Polonię, ale impet gości został błyskawicznie ostudzony. Już w 2 minucie Polonia wyprowadziła bowiem kontrę. Najpierw strzelał Radzewicz, ale z tym uderzeniem poradził sobie Pareiko. Piłka trafiła jednak do Telichowskiego, który wstrzelił ją w pole karne. Tutaj ponownie interweniował bramkarz Wisły, ale wybił piłkę wprost pod nogi nieobstawionego Radzewicza, który uderzył i uzyskał pierwszego gola meczu.

Po stracie gola krakowianie szybko wzięli się do pracy i uzyskali sporą przewagę. Na efekty tego nie trzeba było długo czekać. W 19. min sędzia odgwizdał rzut wolny 25 m od bramki Polonii. Piłkę ustawił sobie Kirm i kapitalnym strzałem pod poprzeczkę wyrównał.

Bramkarz Polonii błysnął natomiast formą dwie minuty później gdy w ładnym stylu obronił strzał Jirsaka. Wisła przeważała, dłużej utrzymywała się przy piłce, ale brakowało ostatniego podania.

Nie była to jednak przygniatająca przewaga, bo Polonia kilka razy próbowała się odgryzać, wyprowadzając kontry. Na szczęście dla wiślaków, krakowska obrona radziła sobie już znacznie lepiej z tymi atakami niż na samym początku meczu.

Po przerwie nadal przewagę miała Wisła, ale akcjom piłkarzy z Krakowa brakowało tempa i dokładności. Podawali zatem wiślacy sobie piłkę, ale najczęściej po wymianie kilku zagrań ją tracili. Brakowało przede wszystkim sytuacji podbramkowych. Lepsze okazje potrafiła sobie stworzyć, grająca z kontry Polonia. Dobrą okazję miał Radzewicz, jeszcze lepszą Trytko. Jak się okazało, nie były to dla wiślaków wystarczające ostrzeżenia, bo 63 min po raz kolejny pozwolili gospodarzom na zbyt wiele w swoim polu karnym, co tym razem skończyło się już golem, strzelonym przez Radzewicza z najbliższej odległości.

Wisła znów odpowiedziała błyskawicznie. W 68 minucie Hanek sfaulował w polu karnym Genkowa, a sędzia wskazał na jedenasty metr. Pewnie jedenastkę wykonał Małecki.

Krakowianie do końca szukali swojej szansy na wygranie tego spotkania. Dobre okazje miał dwa razy Kirm i raz Siwakow. Tym razem jednak nie udało się zgarnąć całej puli i pozostało zadowolić się tylko jednym punktem.


Źródło: gazetakrakowska.pl
Autor: Bartosz Karcz

Przerwana seria zwycięstw

Data publikacji: 20-03-2011 19:31


Po siedmiu wygranych z rzędu Wisła Kraków zremisowała w Bytomiu z Polonią 2:2. Gospodarze dwa razy wychodzili na prowadzenie, ale Biała Gwiazda zdołała doprowadzić do remisu dzięki bramkom Andraża Kirma i Patryka Małeckiego.

Wyniki dziewiętnastej kolejki Ekstraklasy ułożyły się po myśli Wisły Kraków. Główni konkurenci do tytułu mistrzowskiego Wiślaków solidarnie przegrali swoje spotkania: Lechia Gdańsk uległa Śląskowi Wrocław 1:2, Jagiellonia Białystok przegrała w Poznaniu 0:2, a Legia Warszawa wróciła z Bełchatowa na tarczy, przegrywając z GKS-em również 0:2. Była to idealna okazja dla podopiecznych trenera Roberta Maaskanta na to, aby odskoczyć rywalom w tabeli. Jednak już w drugiej minucie meczu w Bytomiu okazało się, że to nie będzie takie łatwe, bowiem broniąca się przed spadkiem Polonia sensacyjnie prowadziła z Wisłą. Sergei Pareiko wybronił strzał Marcina Radzewicza, ale piłka trafiła do Błażeja Telichowskiego, który ponownie wrzucił ją w pole karne Wisły. Pareiko znowu obronił, ale futbolówka spadła pod nogi Radzewicza, który tym razem nie zmarnował szansy i umieścił ją w siatce. Wisła odpowiedziała w 19. minucie pięknym trafieniem Andraża Kirma z rzutu wolnego z ponad dwudziestu metrów. Trzy minut później tylko udana interwencja Marcina Juszczyka po strzale Tomasa Jirsaka uchroniła Polonię od utraty gola. Pod koniec pierwszej połowy Patrykowi Małeckiemu zabrakło centymetrów, by przejąć piłkę zagraną mu w pole karne przez Maora Meliksona.


Gospodarze również mieli swoje okazje, ale do 63. minuty na tablicy wyników widniał remis. Wówczas obrona Białej Gwiazdy popełniła błąd, po którym było 2:1 dla gospodarzy. Po strzale z dystansu Przemysława Trytki Pareiko wybił piłkę przed siebie, a ta dostała się pod nogi Dariusza Jareckiego, który miał przed sobą pustą bramkę. Zawodnikowi drużyny prowadzonej przez trenera Roberta Góralczyka nie pozostało nic innego, jak tylko skierować piłkę do siatki. Dwie minuty później Jarecki mógł zostać bohaterem Bytomia, ale na drodze do szczęścia stanął mu słupek bramki, który uchronił Wisłę od utraty trzeciej bramki.


W 69. minucie w polu karnym Polonii faulowany został Tsvetan Genkov. Sędzia Borski pokazał na 11. metr, a karnego pewnie wykorzystał Patryk Małecki. Było 2:2, ale obie drużyny dalej walczyły o upragnione zwycięstwo. Bytomianie kilka razy wychodzili z groźnymi kontrami, jednak nie udało im się skutecznie wykończyć swoich akcji. Z kolei w Wiśle, już w doliczonym czasie gry, tzw. piłkę meczową miał Andraż Kirm. Po podaniu od Tsvetana Genkowa Słoweniec był kilka metrów przed Juszczykiem i chcąc podciąć piłkę nad bramkarzem, posłał ją obok słupka…

Mimo remisu Wiślacy powiększyli nieco przewagę nad Jagiellonią, Legią i Lechią. Teraz przed zawodnikami Białej Gwiazdy dwa tygodnie przerwy, po której podejmą u siebie wicelidera z Białegostoku. Do spotkania powinien być już gotowy Erik Cikos, który w Bytomiu doznał skręcenia stawu skokowego i w 52. minucie musiał opuścić boisko.

Polonia Bytom – Wisła Kraków 2:2 (1:1)

1:0 Radzewicz 02’

1:1 Kirm 19’

2:1 Jarecki 63’

2:2 Małecki 69’ (k.)

Polonia Bytom: Juszczyk – Chomiuk, Hanek, Żytko, Telichowski – Barcik, Dziewulski (32’ Jarecki), Tymiński, Kobylik (80’ Matusiak), Radzewicz – Trytko (74’ Wojsyk)

Wisła Kraków: Pareiko – Cikos (52’ Burliga), Jaliens, Chavez, Paljić – Małecki, Jirsak (66’ Sivakov), Sobolewski (88’ Żurawski), Melikson, Kirm – Genkov

Żółte kartki: Radzewicz, Dziewulski, Jarecki, Tymiński (Polonia) – Sobolewski, Burliga (Wisła)

Sędziował: Marcin Borski (Warszawa)

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



Źródło: wisla.krakow.pl

Minuta po minucie

Drugi ekstraklasowy wyjazd tej wiosny. Przed nami mecz z Polonią Bytom, drużyną walczącą o utrzymanie w lidze. Zapraszamy na relację na żywo.

Wisła ma 36 punktów i lideruje ligowej tabeli z 11 zwycięstwami i 3 remisami na koncie. Polonia Bytom zgromadziła 19 "oczek", 4-krotnie zwyciężała a 7-krotnie remisowała, co daje jej obecnie 14. miejsce.

Jesienią Wisła pokonała Polonię 2:1 po golach Patryka Małeckiego i Macieja Żurawskiego. Dla Polonii trafił Matawu. Był to pierwszy mecz Roberta Maaskanta w roli trenera "Białej Gwiazdy", a spotkanie rozegrano jeszcze na "Suchych Stawach".

Świetnie ułożyły się wyniki dla Wisły w tej kolejce. Punkty straciły: Jagiellonia, Lechia a przed chwilą także Legia, która poległa w Bełchatowie 0:2.

Wisła najwięcej bramek strzela w ostatnim kwadransie meczu (8 z 27), najmniej w pierwszym kwadransie meczu (1). Wisła najwięcej bramek traci w ostatnim kwadransie meczu (5 z 16), najmniej w drugim kwadransie pierwszej połowy i drugim kwadransie drugiej połowy (po 1).

Polonia najwięcej bramek traci w ostatnim kwadransie meczu (8 z 22), najmniej w trzecim kwadransie drugiej połowy i drugim kwadransie drugiej połowy (po 1). Polonia najwięcej bramek strzela w ostatnim kwadransie pierwszej połowie (5 z 17), najmniej w ostatnim kwadransie meczu (0).

Na ławce rezerwowych Wisły: Jovanić - Siwakow, Łobodziński, Rios, Wilk, Burliga i Żurawski. Obie drużyny już na boisku.

Wisła zagra dziś w jednolitych białych strojach.

  • 1 Przed rozpoczęciem meczu gospodarze zaprezentowali sektorówkę "OLIMP, bogowie muszą być szaleni".
  • 1 Spotkanie rozpoczęte.
  • 1 Wisłę wspiera dziś wielu kibiców, którzy wypełnili sektor gości na stadionie Polonii.
  • 2 Niepewna interwencja Juszczyka na początku spotkania.
  • 2 Polonia obejmuje prowadzenie. Najpierw Radzewicz przegrał pojedynek sam na sam z Pareiko, ale wiślacy nie zdołali zażegnać niebezpieczeństwa. Po dośrodkowani z lewego skrzydła, Pareiko wybił piłkę prosto pod nogi Radzewicza, który pewnym strzałem z kilkunastu metrów umieścił piłkę w siatce.
  • 4 Rzut wolny dla Wisły z ponad 20 metrów. Jirsak uderza nad poprzeczką.
  • 5 W obecnym sezonie Wisły czterokrotnie jako pierwsza traciła bramkę. Białej Gwieździe tylko raz udało się wygrać, jeden mecz zakończył się remisem, natomiast pozostałe dwa porażkami.
  • 6 Z kolei Polonia obejmując prowadzenie 1:0 nie przegrała w tym meczu jeszcze ani razu.
  • 8 Po dalekim wybiciu Juszczyka na pozycji spalonej był Trytko.
  • 8 Wisła na razie nie wyprowadziła żadnej groźnej akcji.
  • 9 Dośrodkowanie Kobylika z rzutu rożnego, piłkę wybija Chavez. Po chwili piłka wraca w pole karne Wisły, gdzie z przewrotki uderza Telichowski, ale sędzia uznaje to za niebezpieczne zagranie.
  • 9 Trytko oddaje strzał, ale zostaje zblokowany i będzie rzut rożny dla gospodarzy.
  • 10 Małecki wywalczył rzut rożny dla Wisły.
  • 10 Po dośrodkowaniu Małeckiego do piłki doszedł Genkow, ale w trudnej sytuacji główkował niecelnie.
  • 12 Trzeba pamiętać, że w poprzednim sezonie Polonia u siebie także prowadziła z Wisłą 1:0. Ostatecznie trzy punkty zdobyła jednak Biała Gwiazda, która wygrała 3:1.
  • 13 W międzyczasie żółtą kartką ukarany został Radzewicz.
  • 14 Strzał Meliksona zza pola karnego, piłka po nodze jednego z rywali wychodzi na rzut rożny.
  • 15 Nieudane dośrodkowanie Meliksona z rzutu rożnego, ale wiślacy utrzymali się przy piłce. Chwilę później w pole karne centrował Paljić, ale ostatecznie piłka wylądowała w rękach Juszczyka.
  • 16 Bardzo słaby strzał Małeckiego z dystansu, piłka przechodzi obok bramki.
  • 18 Goooool dla Wisły!!! 1:1!!! Kapitalne uderzenie Andraża Kirma pod poprzeczkę bramki Polonii.
  • 18 Rzut wolny dla Wisły z około 22 metrów po faulu na Meliksonie.
  • 21 Wisła bliska objęcia prowadzenie. Świetnie piłkę opanował Jirsak, wpadł w pole karne i uderzył po długim rogu. Na rzut rożny piłkę świetnie odbił Juszczyk.
  • 22 Dwa kornery dla Wisły. Za drugim razem piłka szybuje poza linię bramkową.
  • 23 Dośrodkowanie w pole karne Wisły, Czikosz wybija piłkę na rzut rożny.
  • 24 Centra z kornera i Pareiko pewnie łapie piłkę.
  • 24 Kartka dla Dziewulskiego za faul na Małeckim, który ładnie ograł go przy linii końcowej.
  • 25 Mocne wstrzelenie piłki z rzutu wolnego, ale dobrze interweniują obrońcy.
  • 28 Rzut rożny dla Wisły. Piłka trafia przed pole karne do Paljicia, który potężnie uderza, ale nad poprzeczką.
  • 28 W odpowiedzi strzela Tymiński, ale wysoko nad bramką Wisły.
  • 29 Ładne podanie Kirma w pole karne nad głowami obrońców, ale Małecki nie zdołał dojść do piłki.
  • 31 Groźna akcja Polonii na lewym skrzydle. Po ładnym rozegraniu, Radzewicz płasko zagrał w pole karne, ale dobrze interweniował Paljić.
  • 32 Pierwsza zmiana w zespole Polonii. Jarecki zmienia Dziewulskiego.
  • 35 Błąd defensywy Wisły, ale Jarecki na szczęście nie zdołał oddać groźnego strzału.
  • 36 Żółta kartka dla Jareckiego za faul na Małeckim.
  • 37 Dośrodkowanie Jirsaka z rzutu wolnego, do piłki doszedł Jaliens, ale główkował obok bramki.
  • 39 Małecki z okolic narożnika pola karnego, technicznie zagrywa na dalszy słupek. Piłkę odbija Juszczyk.
  • 41 Rzut rożny dla Wisły. Nieudane zagranie Meliksona.
  • 41 Znowu groźnie pod bramką Polonii. Melikson zagrywa między obrońców, a bramkarza. Piłkę atakował Małecki, ale nie zdołał jej sięgnąć.
  • 44 Ładna akcja Wisły zaprzepaszczona przez Paljicia, który zamiast wyjechał z piłką za linię końcową boiska.
  • 45 Koniec pierwszej połowy.

Piłkarze Wisły wracają na boisko. Gospodarze także na placu gry.

  • 46 Polonia rozpoczyna drugą połowę.
  • 47 Wisła rozgrywa piłkę na własnej połowie.
  • 49 Będzie potrzebna zmiana. Czikosz ucierpiał po faulu Jareckiego.
  • 49 Wiślacy szybko rozegrali rzut wolny choć na murawie leżał Czikosz. Niecelnie uderzał Genkow.
  • 51 Czikosza zmieni Burliga.
  • 51 Szansa dla Wisły. Bardzo ładne płaskie dośrodkowanie Meliksona z prawej strony boiska, do piłki doszedł Małecki, ale został zablokowany.
  • 52 Dochodzi do wspomnianej zmiany. Burliga melduje się na boisku.
  • 54 Po rzucie rożnym dla Polonii piłka trafiła na szesnasty metr do Radzewicza. Ten nieczysto uderzył i Pareiko pewnie złapał futbolówkę.
  • 56 Radzewicz zbiegł z prawej strony do środka, ale następnie z okolic narożnika pola karnego uderzył niecelnie.
  • 57 Bardzo groźna sytuacja pod bramą Wisły. Po podaniu Barcika w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Trytko, ale uderzył nad poprzeczką.
  • 61 Wisła nie potrafi przeprowadzić żadnej groźnej akcji.
  • 61 Żółta kartka dla Tymińskiego za faul w środku pola na Sobolewskim.
  • 63 Polonia ponownie na prowadzeniu. Po strzale Radzewicza z dystansu, Pareiko odbił piłkę pod nogi Trytki, który próbował dobijać. Ostatecznie zagrał jednak do ustawionego przed bramką Jareckiego, który skierował piłkę do pustej bramki.
  • 65 Teraz po prostopadłym podaniu bliski zdobycia trzeciego gola był Radzewicz. Wisłę uratował słupek.
  • 66 Bardzo niecelny strzał Sobolewskiego z dystansu.
  • 66 Druga zmiana w zespole Wisły. Siwakow zmienia Jirsaka.
  • 68 Rzut karny dla Wisły po faulu na Genkowie i żółta kartka dla Hanka.
  • 69 Patryk Małecki pewnym strzałem wykorzystuje jedenastkę!
  • 70 Zamieszanie na ławce rezerwowych Polonii. Trener bramkarzy Mirosław Dreszer odesłany na trybuny.
  • 73 Melikson zza pola karnego uderza nad bramką.
  • 74 Zmiana w zespole Polonii. Wojsyk zmienia Trytkę.
  • 75 Do piłki na czternastym metrze dopada Kirm, ale jego strzał zostaje zblokowany.
  • 78 Długie zagranie na lewą stronę pola karnego, z powietrza próbuje strzelać Kirm, ale fatalnie kiksuje.
  • 79 Żółta kartka dla Sobolewskiego.
  • 80 Ostatnia zmiana w zespole gospodarzy. Matusiak zastępuje Kobylika, który przy okazji zostaje ukarany żółtą kartką.
  • 81 Dośrodkowanie z rzutu wolnego i niecelny strzał głową Hanka.
  • 83 Bardzo ładne uderzenie Siwakowa z dystansu, ale bardzo dobrze broni Juszczyk.
  • 83 Żółta kartka dla Burligi.
  • 87 Polonia skutecznie oddala grę od własnego pola karnego.
  • 88 Dośrodkowanie Małeckiego z rzutu rożnego, piłkę wybija jeden z obrońców.
  • 88 Ostatnia zmiana w zespole Wisły. Żurawski za Sobolewskiego.
  • 88 Polonia wychodzi z kontrą 4 na 2, ale marnuje ją Barcik uderzając nad poprzeczką.
  • 90 Gra jednak wznowiona. Doliczono pięć minut.
  • 90 Jeden z asystentów sędziego nabawił się kontuzji. Będzie chyba niezbędna zmiana.
  • 90+2 Bardzo niecelny strzał Radzewicza.
  • 90+4 Świetna okazja dla Wisły. Genkow zgrał piłkę głową do Kirma, który atakowany przez jednego z obrońców nie zdołał celnie uderzyć z kilku metrów.
  • 90+5 Rzut rożny dla Wisły. Centra Małeckiego, piłka odbija się od Genkowa i wychodzi poza boisko.

Koniec meczu. Wisła traci punkty w Bytomiu, ale powiększa przewagę nad resztą stawki.

Źródło: wislakrakow.com

Wypowiedzi trenerów

Robert Maaskant, trener Wisły

- Dokładnie oglądaliśmy grę Polonii w Kielcach. Spodziewaliśmy się, że będą grać ostro i twardo. Przez straconą szybko bramkę, mecz zaczęliśmy w zasadzie od stanu 0:1. W pierwszej połowie graliśmy nieźle, rozsądny atak pozycyjny, ale nie mieliśmy wystarczająco dużo sytuacji. Nie byliśmy dość kreatywni.

- Niestety, zawsze dzieje się coś, że tracimy gola. Tym razem w czasie przeprowadzania zmiany Czikosza. Jestem rozczarowany, ponieważ Wisła nie powinna tracić czterech goli w jednym tygodniu z rywalami, którzy nie są tak silni jak my.

- Jeśli jednak zobaczymy dzisiejsze wyniki, zyskujemy po punkcie nad Legią i Jagiellonią. Notujemy osiem meczów bez porażki, zajmujemy pierwszą lokatę. Dziś jest więc rozczarowanie, ale nie ma powodu do paniki.

Źródło: wislakrakow.com
Autor: PM

Robert Góralczyk, trener Polonii

- Mamy świadomość, że Polonia grała z rozpędzoną Wisłą. Oba zespoły stworzyły ciekawe widowisko. Wbrew różnym opiniom, nie staramy się murować swojej bramki, nie gramy defensywnie. Szybko objęliśmy prowadzenie, którego znów nie potrafimy utrzymać. Rzut wolny pięknie uderzony, ale sytuacja, w której doszło do wolnego była niepotrzebna.

- Przy stanie 2:1 mieliśmy okazję, mogącą przesądzić o losach meczu. Nie trafiliśmy. Czy ten punkt jest cenny? Biorąc pod uwagę z kim graliśmy, trzeba go szanować, ale w tabeli się nie przesuwamy.

- Spotkały się dwa zespoły o różnych potencjałach, ale na boisku nie było tego widać. Dlatego za zaangażowanie muszę zawodnikom podziękować. Ten mecz jest przykładem tego, że nie ma straconych pozycji i walkę trzeba podjąć zawsze.

Źródło: wislakrakow.com
Autor: PM

Wypowiedzi zawodników

Patryk Małecki, napastnik Wisły

- To jasne, że przyjechaliśmy do Bytomia po trzy punkty. Ale jest takie powiedzenie: jeśli nie da się wygrać, trzeba przynajmniej zremisować - mówił Patryk Małecki po spotkaniu z Polonią.

- Mogliśmy wrócić zwycięsko, ale nie traktujemy tego meczu w kategoriach porażki. Popełniliśmy zbyt dużo błędów, ale jeden punkt w obecnej sytuacji też coś nam daje – kontynuował.

Patryk jest zdania, że Marcin Borski postąpił słusznie, dyktując rzut karny, który dał Wiśle wyrównanie, a „Małemu” siódme trafienie w sezonie. - Obrońca cały czas trzymał Genkowa, sędzia tylko na to czekał. Uważam, że zachowanie Hanka było niepotrzebne, bo bramkarz by to wyłapał. Ale jak się nie potrafi grać w piłkę, tylko łapać za koszulki, później takie są konsekwencje...

Ligowców czeka teraz dwutygodniowa przerwa na mecze reprezentacji. Małecki coraz częściej swoją grą dopomina się o powołanie, ale na temat decyzji Franciszka Smudy od pewnego czasu nie zamierza się wypowiadać. - Temat jest dla mnie nieaktualny – ucina jednym zdaniem.

Źródło: wislakrakow.com

Erik Czikosz, obrońca Wisły

Obrońca Wisły został brutalnie sfaulowany i na początku drugiej połowy musiał opuścić boisko. - Ostro wjechał mi w nogę, tę samą, którą wcześniej miałem skręconą. Teraz opuchlizna jest spora, ale na szczęście do następnego meczu są aż dwa tygodnie i liczę, że będę mógł zagrać – komentuje Czikosz.

Zawodnik wyraźnie cierpiał tuż po starciu z Dariuszem Jareckim, od razu też zaczął sygnalizować konieczność zmiany. - Teraz jeszcze ból nadal jest duży, ale cieszę się, że to tylko skręcenie, a nie złamanie.

Miejsce Słowaka na prawej obronie zajął Łukasz Burliga. - Bury regularnie nie gra, więc ten występ trzeba dobrze ocenić – mówi Czikosz.

O ile wjazd rywala w nogi Czikosza był dobrze widoczny i ostry, tak nieco zagadkowe pozostają okoliczności, w jakich poważnej kontuzji nabawił się Gordan Bunoza. - Widziałem to, nic się nie działo, a nagle usłyszał coś dziwnego w kostce i nagle okazało się, że złamanie. Straszna wiadomość, będzie pauzował 3-4 miesiące.

Wisła przerwała passę siedmiu zwycięstw z rzędu. - Powinniśmy wygrywać takie mecze, ale z drugiej strony oni też mieli swoje sytuacje, więc może to sprawiedliwy wynik. Nie graliśmy tak dobrze jak u siebie, rywal był trudny. Często takie drużyny z dołu stawki sprawiają kłopot, gdy grają na własnym boisku - uważa Słowak.

Źródło: wislakrakow.com
Autor: Nikol

Marcin Radzewicz, pomocnik Polonii

Jednym z bohaterów zespołu Polonii Bytom w niedzielnym meczu z Wisłą był Marcin Radzewicz. 30-letni pomocnik już w 2 minucie otworzył wynik spotkania, a później miał także udział przy golu zdobytym przez Dariusza Jareckiego.

Na początku meczu zawodnik gospodarzy musiał uderzać dwukrotnie, by ostatecznie pokonać golkipera Wisły. Po podaniu od Błażeja Telichowskiego jego pierwszy strzał obronił Sergei Pareiko, ale dobitka była już skuteczna. - Bramkarz odbił piłkę i długo była ona w powietrzu. Musiałem więc poczekać aż opadnie i szybko uderzyć - relacjonował po spotkaniu doświadczony pomocnik. - Widziałem, że golkiper jest poza światłem bramki i wystarczyło tylko trafić, ale piłka wbrew pozorom do najłatwiejszych nie należała.

Po przerwie drugą bramkę dla Polonii zdobył Dariusz Jarecki. Akcja ta zaczęła się jednak od strzału Radzewicza oraz błędu, który przy interwencji popełnił Pareiko. - Cieszę się, że przy drugim golu też miałem swój udział. Trawa była bardzo zroszona, więc uderzyłem po koźle. Ważne, że piłka trafiła ostatecznie pod nogi Darka i prowadziliśmy 2:1 - dodał były zawodnik m.in. Odry Wodzisław i Piasta Gliwice.

Podopieczni Roberta Góralczyka ostatecznie zremisowali jednak po jedenastce skutecznie wykonanej przez Patryka Małeckiego. Sędzia Marcin Borski w polu karnym dopatrzył się faulu Michala Hanka na Cwetanie Genkowie, jednak z tą decyzją nie zgadza się pomocnik Polonii. - Klub będzie musiał wystosować jakieś pismo, bo ten pan nie powinien nam już więcej sędziować - stwierdził Radzewicz.

- Gramy obecnie ofensywnie, dobrze dla kibica. Strzelamy bramki, ale też i tracimy - ocenił z kolei grę drużyny z Bytomia 30-latek. - Z drugiej strony, gdybyśmy się tylko skupili na defensywie, to nie zdobywalibyśmy tylu goli. Nie wiadomo, co jest na to najlepszą receptą. W tym meczu naszym rywalem była rozpędzona Wisła. Trudno po takim spotkaniu ocenić, czy ten remis jest dla nas szczęśliwy, czy nie - zakończył Radzewicz.

ASInfo / wislakrakow.com

Łukasz Burliga: Nie było czego bronić

20. marca 2011, 21:02

Burliga zastąpił kontuzjowanego Erika Czikosza. Był to jego pierwszy występ w obecnym sezonie. - Chciałem atakować, nie było sensu niczego bronić, chcieliśmy wygrać ten mecz - mówił po meczu "Bury".

- Dzisiaj tylko remis - nie krył rozczarowania. - Wiadomo, że walczymy o mistrzostwo, więc przyjechaliśmy tutaj po trzy punkty, bo chcielibyśmy wypracować sobie jak największą przewagę.

Burliga nie wie co trener Maaskant powiedział w przerwie zawodnikom, by ich zmobilizować przed drugą połową, bo w tym czasie się rozgrzewał. Był już jednak na boisku, gdy padła druga bramka dla gospodarzy. - Poszła kontra, stykowa piłka poszła w kierunku naszej bramki, wszyscy ją goniliśmy, niestety nikt nie zdążył do Jareckiego - opisuje tę sytuację. - Osman był najbliżej, ale Jarecki jest lewym pomocnikiem, więc może ja też powinienem był szybciej wracać. Ciężko teraz powiedzieć.

Wygląda na to, że kontuzja Erika Czikosza nie będzie aż tak groźna, jak to wyglądało w pierwszej chwili. Gdyby jednak absencja słowackiego obrońcy się wydłużała, Burliga może zajmować jego miejsce. - Starałem się grać jak najlepiej, ale wszystko zależy od trenera. Ja ciągle robię co mogę i trenuję tak samo.

wislakrakow.com (nikol)

Źródło: wislakrakow.com

Sobolewski: Nie możemy być zadowoleni

20. marca 2011, 21:20

Najbliżsi rywale - Jagiellonia, Legia i Lechia - poprzegrywały swoje mecze. Wisła tylko zremisowała w Bytomiu, ale jednak powiększyła przewagę o to jedno oczko. - Raczej powinniśmy traktować to jako stratę dwóch punktów, niż cieszyć się z jednego - twierdzi Radosław Sobolewski.

Po rozpoczęciu meczu Wisła rzuciła się na rywala, ale już pierwsza kontra mocno zaskoczyła krakowian. - Naraziliśmy się na tę kontrę, straciliśmy bramkę, ale myślę, że pierwszą połowę zagraliśmy nieźle, bo wyrównaliśmy wynik i kontrolowaliśmy spotkanie. Niestety niepotrzebna strata drugiej bramki pokrzyżowała nam plany - tłumaczy kapitan Białej Gwiazdy. - Polonia miała przewagę tylko w kontrach.

- Zbyt łatwo traciliśmy piłkę, narażaliśmy się na kontry, a Polonia tylko na to czekała. Czekała na swoją szansę i ją wykorzystała - mówi niezadowolony Sobolewski.

Nie da się wygrać wszystkich meczów w sezonie. Na koniec jeden punkt zdobyty w Bytomiu może okazać się istotny. - Przed meczem każdy z nas chciał wygrać. Jest remis, więc zyskaliśmy ten jeden punkt nad głównymi rywalami, ale nie możemy być zadowoleni z tego wyniku.

W pierwszych trzech meczach rundy rewanżowej Biała Gwiazda straciła tylko jednego gola. Teraz, w odstępie czterech dni, niżej notowani rywale wpakowali jej aż cztery bramki. - To niepokojący sygnał. Mamy teraz dwa tygodnie i musimy wytknąć sobie błędy, pokazać czego nie powinniśmy robić. Musimy skupić się na meczu z Jagiellonią i do niego wyeliminować te błędy, zagrać lepiej w defensywie, aby już nie stracić tylu bramek.

wislakrakow.com (nikol)

Źródło: wislakrakow.com

Kirm: Nie wiem, co się stało

Data publikacji: 20-03-2011 22:27


Pomocnik Wisły Kraków, Andraż Kirm, cały czas depcze po piętach Patrykowi Małeckiemu, najlepszemu strzelcowi Białej Gwiazdy. W 19. minucie meczu w Bytomiu zaliczył swoje szóste trafienie w tym sezonie, zdobywając bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego.

Jesteście rozczarowani wynikiem, jaki osiągnęliście tu, w Bytomiu?

Oczywiście, że jesteśmy rozczarowani. Chcieliśmy wygrać, tym bardziej, że znaliśmy wyniki innych meczów. Uważam, że to nie był dobry mecz w naszym wykonaniu, zwłaszcza, że musieliśmy gonić wynik.

Strzeliłeś piękną bramkę z rzutu wolnego. Ćwiczyłeś może ten element gry?

Trenuję wolne po każdym treningu. Myślę, że to trochę pomogło.

Co się stało, że Wisła nie zaprezentowała się za dobrze w meczu przeciwko Polonii?

Myślę, że w pierwszej połowie nie graliśmy źle. Mieliśmy sporo sytuacji, ale było nam trudno, bo Polonia strzeliła bramkę wcześnie. W takiej sytuacji już od początku musisz dążyć gonić rezultat.

Mogłeś wygrać ten mecz, bo w końcówce miałeś bardzo dobrą okazję do strzelenia trzeciej bramki dla Wisły.

Na końcu miałem jedną sytuację, ale dokładnie nie wiem co się stało. Muszę to obejrzeć. To była dobra okazja. Wiem, że powinienem strzelić gola, ale nie zrobiłem tego. Mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej.

Przed Tobą zgrupowanie reprezentacji Słowenii. Jesteś gotowy na bój w eliminacjach?

Mamy dwa trudne mecze przed sobą w kwalifikacjach – z Włochami i Irlandią Północną. Jesteśmy na drugim miejscu i jeśli chcemy pozostać w wyścigu o udział w Mistrzostwach Europy, to musimy osiągnąć dobre wyniki. Gramy u siebie z Włochami i na wyjeździe z Irlandią Północną, z którą przegraliśmy w pierwszym meczu w Słowenii, ale łatwo nie będzie.

AM

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



Źródło: wisla.krakow.pl

19. kolejka Ekstraklasy - podsumowanie

18. marca 2011, 23:22 (aktual. 20. marca 2011, 20:30)
Początek 19. kolejki upłynął pod znakiem awarii na dwóch stadionach i śnieżycy, która nie przeszkodziła Ruchowi w rozgromieniu Górnika w Derbach Śląska. W kolejnych dniach byliśmy natomiast świadkami bardzo ciekawych rozstrzygnięć - Widzew ograł na wyjeździe warszawską Polonię, Śląsk dość łatwo uporał się z Lechią, Jaga poległa w Poznaniu, Korona przy Kałuży, a Legia w Bełchatowie. Liderująca Wisła nie wykorzystała szansy na zwiększenie dystansu, zaledwie remisując z broniącą się przed spadkiem Polonią Bytom.


W Gdyni kibice byli świadkami wyjątkowo kiepskiego widowiska, dodatkowo przedłużonego przez awarię oświetlenia na nowym obiekcie. Obie bramki padły jeszcze przed przerwą. W 21. minucie z rzutu wolnego w pole karne gości zacentrował Paweł Zawistowski, między obrońców wbiegł nieupilnowany Denis Glavina i to prawdopodobnie on jako ostatni dotknął piłki, nim ta wpadła do bramki, choć kontakt zawodnika z futbolówką był raczej minimalny. Wyrównanie padło po rzucie wolnym dla Zagłębia. Centrował Dawid Plizga, głową strzelał Mouhamadou Traore a zaspała obrona gospodarzy. Wynik 1:1 i pierwszy punkt zdobyty przez gdynian na własnym obiekcie to wciąż zbyt mało, by opuścić strefę spadkową.

Ciekawiej było w Chorzowie, gdzie Górnik Zabrze uległ Ruchowi. Pogoda postanowiła przypomnieć, że kalendarzowo wciąż mamy jeszcze zimę i na Śląsku sypnęło śniegiem. Najciekawsze wydarzenia meczu miały miejsce w drugiej odsłonie spotkania. Już trzy minuty po wznowieniu gry na stadionie w Chorzowie zgasło światło, usuwanie awarii potrwało kolejnych 10 minut. Trzy minuty później zegar wskazywał 61. minutę, a Ruch mógł cieszyć się z prowadzenia. Na zaśnieżonej murawie Arkadiusz Piech oddał kiepski strzał, ale Adam Stachowiak popisał się równe kiepską interwencją wypluwając piłkę przed siebie. do futbolówki dopadł Marek Zieńczuk i bez problemów skierował ją do siatki.

W 71. minucie, po kolejnej prostopadłej piłce oko w oko stanęli znów Piech i Stachowiak. Napastnik Niebieskich silnym strzałem po krótkim rogu podwyższył prowadzenie. Wydaje się, że ponownie nie bez winy przy bramce był golkpier gości. Wynik meczu ustalił dwie minuty później Marcin Malinowski, który popisał się świetnym uderzeniem z dystansu po niefrasobliwym wybiciu piłki przez defensywę Górnika. Trzy punkty, które chorzowianie dopisują sobie po tym meczu sprawiają, że nad przedostatnią Arką mają już 5 oczek przewagi. W dodatku do lokalnego rywala z Zabrza mają już tylko 3 punkty straty.

W pierwszym z sobotnich spotkań Widzew Łódź na wyjeździe pokonał skromnie, lecz w pełni zasłużenie, Polonię Warszawa. Jedyna bramka meczu padła w 70. minucie. Gospodarze pozostawili w środku pola wiele swobody Mindaugasowi Pance, z czego reprezentant Litwy skwapliwie skorzystał posyłając świetne prostopadłe podanie w pole karne rywali. Bramkarza i obrońcę uprzedził wchodzący na szybkości Adrian Budka, który zdołał jeszcze zmieścić celny strzał pomiędzy interweniującymi przeciwnikami.

Tym samym łodzianie przełamali passę pięciu spotkań wyjazdowych bez zdobytych punktów, jest to również pierwsze zwycięstwo Widzewa na wyjeździe od czasu drugiej kolejki i triumfu nad Koroną Kielce. W o wiele gorszych nastrojach są piłkarze Polonii, którzy nie dość, że wiosną nie zdobyli jeszcze bramki, to widzą jak ich przewaga nad strefą spadkową topnieje w oczach. Przedostatnia Arka traci już do nich zaledwie dwa punkty, a ostatnia Cracovia - pięć.

W meczu przyjaźni Śląsk Wrocław na własnym obiekcie pokonał Lechię Gdańsk 2:1. Gospodarze w przekroju całego spotkania byli stroną dominującą i zasłużyli na zwycięstwo, jednak bramki zaczęli strzelać dopiero po przerwie. Najpierw w 56. minucie gola zdobył niezawodny Przemysław Kaźmierczak. Defensywny pomocnik skorzystał z długiego wyrzutu z autu Tadeusza Sochy i lobującym strzałem głową wyprowadził Śląsk na prowadzenie. Dla przymierzanego niegdyś do Wisły zawodnika był to już ósmy gol w obecnych rozgrywkach.

W 67. minucie prowadzenie podwyższył Piotr Ćwielong, który wykorzystał prostopadłe podanie Sebastiana Mili. Kontrowersją pozostaje, czy Mila wcześniej nie faulował rywala w walce o górną piłkę fundując mu tzw. "stołek". Bramkę kontaktową w 83. minucie zdobył Luka Vucko. Rosły stoper z niewielkiej odległości skierował piłkę nogą do bramki, po dosyć przypadkowym strąceniu dośrodkowania przez obrońcę. Jednak goście nie zdołali już odwrócić losów spotkania na swoją korzyść. Orest Lenczyk wciąż pozostaje bez porażki jako trener Śląska, a jego drużyna utrzymuje się w czubie tabeli.

W Poznaniu Lech wykorzystał atut własnego kartofliska i pokonał Jagiellonię Białystok 2:0. W pierwszej połowie Tomasz Frankowski nie wykorzystał sytuacji sam na sam a tuż przed przerwą sędzia nie dopatrzył się faulu Manuela Arboledy na wychodzącym na czystą pozycję Vuku Sotiroviciu. Faul miał prawdopodobnie miejsce jeszcze przed polem karnym, jednak za to przewinienie Kolumbijczyk z całą pewnością powinien był obejrzeć czerwoną kartkę. Piłkarskie porzekadło mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą i nie inaczej było tym razem.

W 61. minucie Semir Stilić wykończył koronkową akcję swojej drużyny. Co prawda pierwszy strzał Bośniaka został zablokowany, ale przy spokojnej dobitce rywale byli już bez szans. W doliczonym czasie gry Stilić zwiększył rozmiary zwycięstwa Lecha. Na strzał zdecydował się Siergiej Kriwiec, lecz jego uderzenie zostało zablokowane. Piłka nienaturalnie odbiła się od murawy i padła łupem najsprytniejszego w tej sytuacji Stilicia, który strzałem po krótkim rogu zdobył swoją drugą bramkę. Po fatalnej dla białostoczan wiośnie ich przewaga nad poznaniakami stopniała do zaledwie dwóch punktów.

W ostatnim sobotnim meczu Cracovia pokonała Koronę Kielce 3:0. Bohaterem meczu został Mateusz Klich, który zaliczył bramkę i dwie asysty, ale nie mniejszy udział przy wszystkich trafieniach miał golkiper gości - Zbigniew Małkowski. W 50. minucie z rzutu wolnego uderzał Klich, a piłka po koźle przeleciała tuż nad rzucającym się do boku bramkarzem. W 73. minucie zawodnicy gości postanowili przed własnym polem karnym podać do Klicha, ten oddał do Aleksejsa Visniakovsa, a Litwin przymierzył z około dwudziestu metrów. Piłka nie była uderzona szczególnie silnie, mimo to Małkowski postanowił jedynie odprowadzić ją wzrokiem do bramki.

W 81. minucie gospodarze rozegrali krótko rzut rożny. Klich oddał do Saidiego Ntibazonkizy, a ten zdecydował się na strzał z ostrego kąta. Wydawałoby się, że piłka nie ma prawa wpaść do bramki, jednak Małkowski był innego zdania i przepuścił futbolówkę pod brzuchem. Beznadziejny start rundy notuje Korona, która w czterech meczach straciła już 10 bramek i zebrała zaledwie dwa punkty i, jeśli wierzyć plotkom, jest bliska zmiany trenera. Tymczasem Cracovia, choć wciąż daleka od utrzymania, regularnie punktuje i do przedostatniej Arki Gdynia traci tylko 3 punkty.

W pierwszym z niedzielnych spotkań GKS Bełchatów pokonał przed własną publicznością Legię Warszawa 2:0. Jednak w 26. minucie to przyjezdni mogli cieszyć się z prowadzenia. Po nieporozumieniu z obrońcą Łukasz Sapela sfaulował w polu karnym Michala Hubnika i Legia wykonywała rzut karny. Jedenastki nie wykorzystał Ivica Vrdoljak, a niewykorzystana sytuacja zemściła się 10 minut później. Tomasz Wróbel posłał prostopadłe podanie do Marcina Żewłakowa, który pewnym strzałem wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Druga bramka padła dopiero w doliczonym czasie gry. Bełchatowianie najpierw zagrali z Legionistami w "dziada" w środku pola, a następnie solowym rajdem defensywę gości ośmieszył Maciej Małkowski, który w sytuacji sam na sam z Wojciechem Skabą ustalił wynik spotkania.

Ciekawy mecz zobaczyli kibice w Bytomiu, gdzie tamtejsza Polonia zremisowała z liderującą Wisłą Kraków 2:2. Pierwsza bramka padła już w 2. minucie gry. Po serii błędów wiślackiej defensywy i okropnym zamieszaniu futbolówka spadła pod nogi Marcina Radzewicza, który strzałem z kilkunastu metrów wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Stan gry wyrównał w 18. minucie bezpośrednim trafieniem z rzutu wolnego Andraż Kirm. Polonia ponownie wyszła na prowadzenie w 63. minucie. Autorem bramki był Dariusz Jarecki, jednak asystę przy tym trafieniu ponownie może zapisać sobie cała defensywa Wisły, z bramkarzem na czele. Wisła wyrównała po rzucie karnym podyktowanym w kontrowersyjnych okolicznościach. Pewnym egzekutorem "11" był Patryk Małecki. Paradoksalnie z remisu bardziej cieszą się Wiślacy, którzy i tak zwiększają przewagę nad drugim miejscem, podczas gdy Polonia ma tylko punkt przewagi nad Arką i cztery oczka nad Cracovią.


Kalendarz i wyniki spotkań 19. kolejki Ekstraklasy:

18 marca 2011 (piątek)
17.45 Arka Gdynia - Zagłębie Lubin 1:1
20.00 Ruch Chorzów - Górnik Zabrze 3:0
19 marca 2011 (sobota)
14.45 Polonia Warszawa - Widzew Łódź 0:1
17.00 Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk 2:1
18.15 Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 2:0
19.15 Cracovia - Korona Kielce 3:0
20 marca 2011 (niedziela)
14.45 GKS Bełchatów - Legia Warszawa 2:0
17.15 Polonia Bytom - Wisła Kraków 2:2

Tabela Ekstraklasy
(miejsce, klub, mecze rozegrane-punkty-bramki zdobyte:bramki stracone)
1.Wisła Kraków – 19-37-29:18
2.Jagiellonia Białystok – 19-32-24:18
3.Legia Warszawa – 19-31-24:26
4.Lechia Gdańsk – 19-30-27:21
5.Lech Poznań – 19-28-24:15
6.Śląsk Wrocław – 19-28-26:23
7.GKS Bełchatów – 19-28-23:21
8.Górnik Zabrze – 19-27-22:31
9.Korona Kielce – 19-27-25:27
10.Zagłębie Lubin – 19-24-17:23
11.Ruch Chorzów – 19-24-18:18
12.Widzew Łódź – 19-24-27:22
13.Polonia Warszawa – 19-21-23:21
14.Polonia Bytom – 19-20-19:24
15.Arka Gdynia – 19-19-12:21
16.Cracovia – 19-16-23:34

Liderzy klasyfikacji strzelców

10 bramek - Andrzej Niedzielan (Korona Kielce);
9 bramek - Tomasz Frankowski (Jagiellonia Białystok);
8 goli - Przemysław Kaźmierczak (Śląsk Wrocław), Artjoms Rudnevs (Lech Poznań), Abdou Traore (Lechia Gdańsk);
7 goli - Patryk Małecki (Wisła Kraków), Marcin Robak (Widzew Łódź), Darvydas Šernas (Widzew Łódź), ;

wislakrakow.com
(Uran235)


Źródło: wislakrakow.com

Przegląd prasy: Przerwana seria

W siedmiu wcześniejszych meczach z rzędu Wisła zdobyła pełną pulę możliwych punktów i pozwoliła strzelić sobie zaledwie jednego gola. W ósmym z kolei spotkaniu Biała Gwiazda straciła dwa punkty i dwie bramki.

  • Przegląd Sportowy: Napsuli liderowi sporo krwi

Biała gwiazda powiększyła w Bytomiu przewagę nad konkurentami do mistrzostwa. Niby tylko o punkt, ale patrząc na postawę Wisły we wczorajszym meczu, zysk krakowian jest duży. Bliżsi zwycięstwa byli bowiem broniący się przed spadkiem gospodarze.

Gospodarze mieli o podyktowanie „jedenastki" ogromne pretensje (najgłośniej protestujący trener bramkarzy Mirosław Dreszer został przez arbitra odesłany na trybuny). Marcin Borski uznał, że Michal Hanek w „szesnastce" przewrócił Cwetana Genkowa. Była to mocno kontrowersyjna decyzja.

  • Gazeta Krakowska: Siedem zwycięstw i stop

Znowu, tak jak kilka dni wcześniej w Bielsku-Białej, podopieczni Roberta Maaskanta popełnili koszmarne błędy w obronie, co skończyło się stratą dwóch bramek i takiej samej liczby punktów.

  • Dziennik Polski: Stracili punkty, ale ich przewaga urosła

W meczu lidera ekstraklasy z budżetem w wysokości około 45 mln zł, a 14. zespołem w tabeli mającym ok. 10 mln zł na sezon, nie było widać różnicy i spotkanie skończyło się podziałem punktów. Styl, jaki zaprezentowali wiślacy, może jednak niepokoić.

  • Gazeta wyborcza: Mysz kościelna z Bytomia przerwała serię wislaków

Broniąca się przed spadkiem Polonia Bytom wbiła wicemistrzom Polski więcej bramek niż wszystkie zespoły w siedmiu ostatnich meczach. Krakowianie zremisowali i zamiast odjechać ligowej czołówce, zrobili tylko mały kroczek do zdobycia tytułu. piłkarze trenera Roberta Maaskanta zagrali najsłabszy ligowy mecz w rundzie i zaledwie zremisowali, a mogli nawet przegrać. Wisła na szczyt wdrapała się po plecach słabeuszy. Wiosną krakowianie grali z samym dołem tabeli (Arka Gdynia, Ruch Chorzów, Widzew) i zdobyli komplet punktów. Tak samo miało być z walczącą o utrzymanie Polonią, ale biedny jak mysz kościelna klub potrafił zatrzymać wicemistrzów Polski.

  • Rzeczpospolita: Uśpiona Wisła

Nieporadność rywali w wyścigu o tytuł mistrzowski uśpiła Wisłę Kraków, która w ostatnim meczu kolejki tylko zremisowała z Polonią w Bytomiu 2:2. Piłkarzy Roberta Maaskanta sparaliżowała chyba myśl, że mogliby uciec drugiej w tabeli drużynie na 7 punktów i zacząć chłodzić szampany.

  • Fakt: Lider stracił punkty w Bytomiu

Wiślacy nie zdołali wykorzystać potknięć Legii i Jagiellonii i nie odskoczyli w tabeli na bezpieczny dystans. Dzielnie walcząca Polonia Bytom była blisko pokonania na własnym stadionie Wisły Kraków. Biała Gwiazda rozegrała najsłabsze spotkanie w tym roku i gdyby nie pomoc Marcina Borskiego, to po raz trzeci w tym sezonie wyjechałaby z Górnego Śląska bez punktu.

  • 2x45.com.pl: Lider ratuje się kontrowersyjnym karnym

W 69. minucie sędzia uznał, że Michal Hanek faulował w polu karnym Cwetana Genkowa. Bułgarski napastnik gości nie miał najmniejszych szans na dojście do piłki po centrze Maora Meliksona. Z pewnością jakieś pociągnięcie było, doszło do przepychanki, ale za takie rzeczy nie można dyktować rzutów karnych, dlatego wbrew temu, co twierdzili komentatorzy telewizyjni, decyzję arbitra uznajemy za błędną.

  • Interia.pl: Bramkarze na cenzurowanym

Do tej pory Sergei Pareiko był pewnym punktem kroczącej od zwycięstwa do zwycięstwa Wisły Kraków. W Bytomiu zawinił jednak przy obu straconych bramkach. Najpierw źle wyszedł do dośrodkowania odbijając piłkę wprost pod nogi Radzewicza, a ten skierował ją do siatki. W drugiej połowie Estończyk nie utrzymał w rękach uderzenia tegoż Radzewicza, do piłki dopadł Przemysław Trytko, który podał ją do niepilnowanego Dariusza Jareckiego, a ten dopełnił tylko formalności.

wislakrakow.com (nikol)

Źródło: wislakrakow.com

Analiza meczu z Polonią. Oceny piłkarzy

22. marca 2011, 23:08
Po odpadnięciu z Pucharu Polski przyszła pora na pierwsze punkty zgubione w lidze. Wisła nie podtrzymała zwycięskiej passy i po słabym w wykonaniu Wiślaków spotkaniu szczęśliwie zremisowała w Bytomiu z broniącą się przed spadkiem Polonią. Wynik w najlepszym dla nas wypadku można uznać za sprawiedliwy, choć to bytomianie bliżsi byli zdobycia trzeciej bramki, a ostateczny rezultat ustalił wątpliwy rzut karny. Dobrze, że trener będzie miał czas, by więcej popracować z piłkarzami przed następną konfrontacją.

O meczu
Na wstępie warto może zaznaczyć, że paradoksalnie mecz z Polonią powinien był być dla Wisły łatwiejszy od starcia z Widzewem. Nie chodzi o samą jakość piłkarzy rywala, a o ustawienie taktyczne. Widzew zagrał ciasno upakowaną strefą, gdzie nawet ustawienie napastników przez większość czasu było podporządkowane destrukcji. Nie od dziś problemem Wisły jest wyprowadzanie piłki z własnej strefy obronnej, z czego brały się problemy z konstruowaniem akcji przeciwko łodzianom. W dodatku Widzew dobrze organizował kontrataki przerzucając naszą drugą linię.

Polonia zagrała futbol o wiele bardziej "radosny", poważniejsze zasieki ustawiając dopiero pod własnym polem karnym. W dodatku atakowała zdecydowanie bardziej otwarcie, wykorzystując większą liczbę zawodników i przeprowadzając futbolówkę przez środek boiska. Wiślacy mieli przez to więcej czasu na organizowanie zarówno ofensywy jak i defensywy. Mimo to popełniali wyraźniejsze i poważniejsze błędy niż przed tygodniem, a problem Wisły nie sprowadzał się tylko do wyprowadzenia piłki z własnej połowy.

Pierwszą, podstawową przyczyną takiego stanu rzeczy był dziurawy środek pola. Spuśćmy na chwilę zasłonę milczenia na "wałkowany" we wszystkie strony temat wyprowadzenia piłki. Skupmy się na defensywie. Wiśle brakowało zatrzymania w drugiej linii. Polonia łatwo przenosiła akcje ze środka boiska pod nasze pole karne, działo się to głównie bocznymi strefami boiska.

Jednak winni nie są w tym wypadku boczni obrońcy, a przede wszystkim pomocnicy, którzy mało skutecznie utrudniali przenoszenie ciężaru gry pomiędzy strefami. Druga linia Wisły notorycznie była rozrzucona, zdezorganizowana i spóźniona. Zarówno wysoko w polu, jak i pod własną szesnastką. Warto zauważyć, że przy obydwu bramkach mieliśmy do czynienia z zamieszaniem w szesnastce, a asekuracja pomocników była spóźniona.

Niestety zawodziła również obrona. Mecz nie układał się po myśli Wiślaków, co zmuszało nas do odważniejszej gry, także w tyłach. Z większą odpowiedzialnością nasi defensorzy radzili sobie ze zmiennym szczęściem. Szczególnie niepewni byli stoperzy, którzy w założeniu powinni asekurować błędy partnerów, podczas gdy to oni sami byli najsłabszymi punktami układanki.

Ogólnie nasi piłkarze z pojedynczymi wyjątkami nie grzeszyli dynamiką i agresywnością. Wytłumaczenia dla takiej sytuacji są dwa. Albo w głowach piłkarzy tkwił wciąż mecz z Podbeskidziem. Albo, co bardziej prawdopodobne, naszych graczy dopadła drobna "zadyszka" wywołana przeplataniem spotkań pucharowych z ligowymi i naszą wąską kadrą. Warto zaznaczyć tutaj, że obie teorie mogą służyć jedynie za przyczyny problemów, nie ich usprawiedliwienie. Dla poważnej drużyny ani porażka, ani zagranie 6 spotkań w ciągu 3 tygodni nie może być usprawiedliwieniem dla tak wyraźnych braków w agresywności i wyczuciu tempa gry.

Na problemy w defensywie nałożyła się niemoc w ofensywie. Na dobrą sprawę przez cały mecz można było naliczyć około pięciu ciekawych sytuacji Wisły w polu karnym Polonii. Ciekawych niekoniecznie oznacza groźnych, bo w każdej z nich od zdobycia bramki Wiślaków dzieliło bardzo wiele. Wisła realnie zagrażała bramce Juszczyka jedynie po uderzeniach z dystansu. Problem sprawiał przede wszystkim atak pozycyjny. Poważnym problemem jest ponawianie ataków i przegrywae piłki po obwodzie pola karnego. W takich sytuacjach Wisła stanowczo zbyt łatwo daje się wypychać na własną połowę, a rozegranie przez obrońców, jak doskonale wiemy, wybitnie nam nie wychodzi.

Klasowa drużyna, gdy jej nie idzie, powinna wykorzystać stałe fragmenty gry, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. I tutaj też pojawia się problem. Punkcik w Bytomiu dał nam co prawda strzał z rzutu wolnego i pewnie wykonana jedenastka. Jednak stałe fragmenty gry kończone dośrodkowaniami wołały o pomstę do nieba, która zresztą niejako się dokonała. Kpiną jest dla mnie sytuacja, kiedy po centrach z rzutów rożnych i wolnych najgroźniejsze sytuacje dla Wisły majką Melikson i Małecki, podczas gdy zawodnicy bardziej predysponowani do zdobywania bramek po stałych fragmentach nie są w stanie nawet zagrozić bramkarzom rywali. Mówię tu o wszystkich czterech dotychczasowych ligowych potyczkach, bo w meczu z Polonią Wiślacy nie mieli chyba nawet jednej dogodnej sytuacji po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu.
Oceny piłkarzy
Oceny w skali 0-10
0 (Występ poniżej krytyki!), 1 (Fatalnie), 2 (Źle), 3 (Słabo), 4 (Dostatecznie), 5 (Przeciętnie), 6 (Poprawnie), 7 (Dobrze), 8 (Bardzo dobrze), 9 (Świetnie), 10 (Co ten piłkarz jeszcze robi w Polsce?)
Sergei Pareiko - 3
Nie miał zbyt wielu okazji do popisania się, w dodatku popełnił trzy błędy. Przy pierwszej bramce bardzo niepewnie piąstkował, choć tu akurat częściowo usprawiedliwiają go przeszkadzający mu w interwencji obrońcy. Mimo to w takiej sytuacji bramkarz, jeśli decyduje się na interwencję, musi iść do końca ryzykując nawet uraz swój czy też kolegi z drużyny. Pareiko wyszedł zbyt ostrożnie, sięgnął piłkę, jednak nie miał dość impetu, by skutecznie wypiąstkować futbolówkę.

Podobna sytuacja miała miejsce w drugiej połowie i choć tam błąd Pareiki był trudniejszy do usprawiedliwienia (sytuacja była bardziej klarowna), to nasze szczęście obyło się bez straty bramki. Również przy drugiej bramce Estończyk maczał palce. Oczywiście strzał Radzewicza nie był najprostszy do obrony, tzw. piłkarski "szczur" nisko-kozłująca, mocno uderzona piłka, trudna do wyłapania. Jednak nikt od bramkarza nie oczekiwał w tej sytuacji chwytu, mógł za to z całą pewnością sparować piłkę do boku, a nie wprost przed siebie. Podręcznikowe zbicie piłki do boku dałoby obronie więcej czasu na uporządkowanie szeregów i większą szansę na przechwycenie sparowanej piłki, Futbolówka zbita na wprost zawsze w lepszej sytuacji stawia nadbiegających napastników.
Erik Czikosz - 4
czas gry: 49 minut
Większość akcji Polonii szła niestety stroną Słowaka. Można brać poprawkę na to, że nie miał odpowiedniego wsparcia ani od pomocników, ani od Jaliensa, jednak w żaden sposób nie jest to w stanie w pełni usprawiedliwić łatwości z jaką gospodarze niedzielnego meczu przedzierali się naszą lewą flanką przed przerwą. Przy pierwszej bramce skiksował przy wybiciu piłki sprzed bramki, co na pewno wpłynęło na jakość wybicia piłki przez Paljicia. Czikosz więcej niż zazwyczaj udzielał się w ofensywie, ale i tam nie obyło się bez problemów. Przeważnie był spóźniony do podań, partnerzy swoimi zagraniami wymuszali na nim przyspieszenie tempa, nie odwrotnie.
Kew Jaliens - 3
Po Holendrze widać, że dobrze operuje piłką. Jego podania po ziemi, nawet jeżeli mierzone w dziesiątkach metrów, nie zwalniają w pół drogi i są precyzyjne. Również gdy Jaliens zagrywa górą, widać, że adresatem jest Genkow, a nie przypadkowy rejon boiska. Do tego nasz stoper kilkukrotnie dobrze uprzedzał rywali do piłki. Niestety na tym kończą się pozytywy.

Jaliens gra przede wszystkim zbyt "miękko", by nie rzec bezkontaktowo. Z taką grą nie ma czego szukać w Ekstraklasie i chyba każdej innej lidze. Stoper musi grać twardo i nie wierzę, że Jaliens podobnie prezentował się w Alkmaar. Nie wiem, co jest przyczyną takiej, a nie innej postawy naszego obrońcy, ale ma teraz czas, by wziąć się w garść i popracować nad formą. Bramka na 1:0 to w dużej mierze jego wina, dwukrotnie z łatwością wpuszczał piłkę w nasze pole karne. Popełnił też błąd zaraz po stracie drugiej bramki, co mogło skończyć się zmianą wyniku 3:1. Jakby tego było mało, kiepsko asekurował prawego obrońcę.
Osman Chavez - 3
Honduranin zaprezentował się podobnie słabo, co jego partner. Przy pierwszej bramce nieco utrudnił interwencję Pareice, przy drugiej nie zdołał skutecznie interweniować. W sumie bramki nie obciązają jego konta bardziej niż innych graczy defensywy, jednak sam Chavez popełnił całkiem sporo poważnych błędów, dwukrotnie plącząc się o własne nogi podczas zastawiania piłki przed naszym polem karnym. Na szczęście błędy te uszły nam na sucho, ale udawanie, że nie miały miejsca, to nie najlepszy pomysł. W grze na uprzedzenie właściwie nie istniał, choć w grze kontaktowej był zdecydowanie lepszy od Jaliensa. Również pod względem asekuracji spisywał się lepiej od Holendra, choć sam też dopuścił do jednego czy dwóch dośrodkowań z naszej lewej strony.

Widać, że trener uczulił naszego stopera na kwestię wyprowadzenia futbolówki, bo Latynos zdecydowanie rzadziej decydował się na długie podania i starał się operować krótką piłką, nawet raz czy dwa zdarzyło mu się skorzystać z okazji i wejść między rywali. Niestety trener może pracować z Chavezem ile chce, ale pewnych braków tego zawodnika raczej już nie nadrobi. Reprezentant Hondurasu kiepsko operuje piłką i nawet proste podania zajmują mu zdecydowanie zbyt wiele czasu, co niekorzystnie wpływa na tempo rozgrywania akcji. Trener musi poważnie pomyśleć, jak rozsądnie usunąć Chaveza z łańcuszka podań, bo do końca rundy z pewnością nie nauczy stopera szybkiego operowania piłką, które jest absolutną podstawą ataku pozycyjnego.
Dragan Paljić - 7
Chyba najlepszy zawodnik Wisły w niedzielnym meczu. Pracował na całej długości murawy i starał się wywiązywać ze wszystkich możliwych obowiązków na swojej pozycji. Bronił w głębokiej defensywie, bronił wysoko, wyprowadzał piłkę, atakował, rozgrywał, dośrodkowywał, strzelał, grał zespołowo, grał indywidualnie, walczył w powietrzu i na ziemi. W dodatku w znakomitej większości wypadków wybierał optymalne w danej sytuacji rozwiązania.

Nie każde jego zagranie było idealne, oczywiście mógł też jeszcze częściej włączać się do ofensywy, a i w defensywie nie ustrzegł się błędów. Nie był to występ idealny, ale zwyczajnie dobry. W grze Niemca była pewność siebie, było zdecydowanie i spokój, a nawet powiedziałbym, że rozwaga. Jako jedyny nie pozostawił po sobie niedosytu, zagrał efektywnie a momentami nawet efektownie. Gdyby partnerzy dostosowali się do jego poziomu, w trakcie meczu kibice nie głowiliby się "czy" Wisła wygra mecz, tylko "jak wysoko".
Radosław Sobolewski - 3
Nasz kapitan z pewnością nie zaliczy tego występu do udanych. Jak zwykle nie można mu było odmówić zaangażowania, woli walki i ambicji. Niestety nie przekładało się to na udane zagrania. Sobolewski miotał się od rywala do rywala, ale przeważnie był na tyle daleko od piłki, że nie był nawet w stanie spowolnić akcji, nie mówiąc o jej przerwaniu. Nasz defensywny pomocnik nie miał zbyt wielu okazji do gry w zwarciu a nawet do popełnienia faulu. Wisła straszyła dziurą w środku pola i niestety Sobolewski jako główny odpowiedzialny za destrukcję w tym fragmencie boiska, jest głównym winnym tego, że Polonia tak łatwo rozgrywała swoje akcje. W ofensywie "Sobol" miał kilka ciekawych zagrań, jednak niestety, w jego zwyczaju, były to jedynie przebłyski, a nie równomierne uczestnictwo w takach. W dodatku, podobnie jak Chavez, Sobolewski bardzo powoli przegrywa podania do partnerów, co utrudnia atak pozycyjny.
Tomas Jirsak - 4
Czech chyba zbytnio dosłownie bierze sobie słowo pomocnik, bo jedyne, co mu na boisku naprawdę się udaje, to pomaganie innym. Jeżeli idzie o dokonania indywidualne, przez ogrom czasu pozostaje zupełnie niewidoczny. Z Polonią wyróżnił się tylko jednym strzałem. Oprócz tego popracował, i to całkiem sporo, na skrzydłach, wspierał akcje ofensywne, czasem wchodził w pole karne, czasem zamiast bocznego obrońcy to on robił obieg. Również kiedy drużyna cofała się do defensywy pomagał w wypychaniu rywali. Jednak w odbiorze był zdecydowanie zbyt pasywny, często brakowało mu agresywnego doskoku czy nawet zdecydowania w interwencji. Co więcej, nie zawsze pojawiał się we właściwej strefie na boisku, co również znajdowało przełożenie w łatwości, z jaką Polonia budowała ataki. Przy wyprowadzeniu piłki Jirsak również unikał odpowiedzialności, podawał szablonowo, co więcej często po oddaniu piłki obrońcom uciekał gdzieś hen, hen na połowę rywali.
Maor Melikson - 5
Nie najlepszy występ Izraelczyka, który przyzwyczaił nas do swojej dobrej gry. Kiedy Melikson był przy piłce, gra Wisły nabierała rozmachu, a akcje zyskiwały impet i tempo. Jednak brakowało im wykończenia, choć akcje Meliksona wyglądały efektowniej od innych, to pozostawały równie bezskuteczne. W dodatku częściej niż w poprzednich meczach nasz pomocnik znikał na murawie, wtapiając się w szarzyznę partnerów, nie zawsze pokazywał się do gry, lub pozbywał się futbolówki o wiele szybciej, nie zyskując dla Wisły terenu. Choć Melikson walczył, to jednak również on jest współodpowiedzialny za dziurawy środek pola.
Patryk Małecki - 6
Małecki był jedną z jaśniejszych postaci niedzielnego spotkania i w przeciwieństwie do Meliksona grał dosyć równo. Walczył przez pełne 90 minut, często zmieniając pozycję i szukając gry nie tylko po prawej stronie boiska. Momentami nie potrafił dostrzec partnerów, jednak trzeba przyznać, że to właśnie na nim opierała się nasza gra w drugiej połowie. Małecki, jako jeden z niewielu Wiślaków w tym meczu podjął walkę z rywalami, nie bał się wejść w starcia fizyczne i nie bał się szukać gry. Choć trzeba też przyznać, że w drugiej połowie jego nadgorliwość skończyła się faulem pod własnym polem karym i złamaniem linii spalonego. Na pewno nad współpracą z defensywą Małecki musi popracować.
Andraż Kirm - 5
Bardzo nierówny występ. W pierwszym kwadransie Słoweniec był aktywny, jednak popełniał mnóstwo błędów. Potem zdobył piękną bramkę z rzutu wolnego i uaktywnił się na dobre. Do końca pierwszej połowy był bardzo solidnym punktem drużyny. Niestety po przerwie bardzo szybko zniknął. Nie było go widać ani w defensywie, bo akcje sunęły głównie drugim skrzydłem, ani w ofensywie, gdzie głównym bohaterem stał się Małecki. Kirm reaktywował się w końcowych 20 minutach, jednak nie był już ani tak bardzo aktywny, ani tak wydajny jak przed przerwą.

Cwetan Genkow - 4
Genkow z Polonią zagrał lepiej niż z Widzewem. Przede wszystkim zaczął biegać, już nie snuł się po boisku w jednym, monotonnym i przerażająco wolnym tempie, a dynamicznie przyspieszał naciskał rywali. Co ważne przestał czyhać wyłącznie na górne piłki, a zaczął angażować się w grę po ziemi. Kilkukrotnie przytrzymał piłkę, zastawił ją, odegrał do nadbiegającego partnera. W dodatku te zagrania miały miejsce zarówno przy wyprowadzaniu piłki z głębokiej obrony, na wysokości połowy boiska, jak i pod polem karnym rywali. Co więcej, jego pojedynki powietrzne przestały być sztuką dla sztuki, piłka po jego zgraniach zaczęła wędrować w kierunku partnerów, a sam Genkow zaczął podążać za zainicjowaną akcją. Oczywiście do dobrego występu wciąż przed Bułgarem daleka droga, ale ja widzę progres taktyczny i w dyspozycji fizycznej.
Łukasz Burliga - 4
czas gry: 38+5 minut
Ktoś kiedyś wystawił Burligę na prawej obronie i teraz zawodnik ten nie może pozbyć się łatki defensora. Jak dla mnie jest to zawodnik z inklinacjami raczej ofensywnymi, typowy skrzydłowy, trochę w stylu Zieńczuka. W Młodej Ekstraklasie imponował skutecznością, w meczach, które widziałem dał się poznać jako zawodnik z dobrym dośrodkowaniem. Tymczasem do obrony zwyczajnie nie ma smykałki. Reaguje stanowczo zbyt wolno, przychodzi mu to z trudnością, podczas gdy do gry w ofensywie aż się wyrywa. Do tego nie ma defensywnych nawyków, nie zawsze chce mu się wracać, nie zawsze umie upilnować swojego zawodnika. Przy bramce na 2:1 zabawił się w gapia w polu karnym, podczas gdy rywal zdobywał bramkę. Natomiast gdy trzeba było bronić wysoko czy wyjść do przodu Burliga w Bytomiu okazywał się skuteczny. Gdybyśmy mieli pewną parę stoperów, która potrafiłaby łatać jego błędy, byłbym zwolennikiem wystawiania tego zawodnika kosztem Czikosza. Przy stoperach jakich mamy jest to chyba mimo wszystko zbyt duże ryzyko.
Michaił Siwakow - 5
czas gry: 24+5 minut
Gdyby w podobnym stylu zanotował dłuższy występ ocena zapewne byłaby wyższa. A tak biorę poprawkę na fakt, że Polonia miała już mniej sił, na boisku było jeszcze więcej miejsca i Siwakowowi grało się łatwiej. Mimo to widać po Białorusinie progres. Jest wyraźnie bardziej ruchliwy i dynamiczny, częściej pokazuje się w różnych sektorach boiska, również pod "16". Widać, że kolejne tygodnie spędzone z drużyną dały mu lepsze obeznanie w taktyce, lepiej wie, jakie są jego zadania na boisku. Szkoda, że Siwakow nie będzie uczestniczył w zajęciach w najbliższym tygodniu. Wciąż popełnia błędy, ale w odbiorze i tak był skuteczniejszy i od Sobolewskiego, i od Jirsaka. Chociaż trochę dublował pozycję Sobolewskiego, był to raczej celowy zabieg trenera, bo po wejściu Siwakowa zdecydowanie poprawiła się nasza gra defensywna w środku pola.
Maciej Żurawski
czas gry: 2+5 minut
Grał zbyt krótko aby podlegać ocenie
Podsumowanie
Wisła pomimo zgubionych punktów uciekła rywalom z drugiego i trzeciego miejsca. Warto jednak zauważyć, że za naszymi plecami rozpędza się także Lech i Śląsk. Drużyny, których nie należy lekceważyć.

Naszymi dotychczasowymi przeciwnikami były drużyny z dołu tabeli. Teraz czekają nas zdecydowanie bardziej wymagający rywale, na pierwszy ogień przyjedzie zmobilizowana Jagiellonia, dla której mecz z nami, to niemalże mecz "o wszystko". Nasza przewaga w tabeli może bardzo szybko stopnieć, tym bardziej, że nasza gra wciąż daleka jest od ideału, a nasza szczupła kadra teraz zaczęła być nękana przez urazy. Powtórzę moją opinię sprzed obecnego sezonu i sprzed obecnej rundy. Przy obecnym stanie posiadania Wisła nie jest gotowa na mistrzostwo, jeśli je zdobędziemy to przede wszystkim dzięki słabości rywali, bo nie można być poważnym kandydatem do mistrzostwa bez obrony i ławki rezerwowych.


wislakrakow.com
(Uran235)


Źródło: wislakrakow.com

Bramki z meczu

Relacja kibicowska z meczu:

Relacje kibicowskie z meczów Wisły-Sezon 2010/2011


Galeria zdjęć

Na trybunach w Bytomiu pojawiło się ok. 1000 kibiców Wisły, którzy przybyli na Śląsk pociągiem specjalnym.
Na trybunach w Bytomiu pojawiło się ok. 1000 kibiców Wisły, którzy przybyli na Śląsk pociągiem specjalnym.
Na koszulkach fanów Wisły znajdował się główny motyw z flagi WS - Wisła Sharks
Na koszulkach fanów Wisły znajdował się główny motyw z flagi WS - Wisła Sharks
Flaga WS - Wisła Sharks
Flaga WS - Wisła Sharks
Flaga Bochni
Flaga Bochni