2012.03.13 Lech Poznań - Wisła Kraków 0:1

Z Historia Wisły

2012.03.13, Puchar Polski, 1/4 finału, Poznań, Stadion Miejski, 18:30, wtorek, 7°C
Lech Poznań 0:1 (0:0) Wisła Kraków
widzów: 16.839
sędzia: Marcin Borski z Warszawy
Bramki
0:1 70' Gordan Bunoza
Lech Poznań
4-2-3-1
Krzysztof Kotorowski
Grzegorz Wojtkowiak
Manuel Arboleda
Marcin Kamiński
Luis Henriquez
Dimitrije Injac
Rafał Murawski
Mateusz Możdżeń Grafika:Zmiana.PNG (46' Tonew Grafika:Zmiana.PNG 72' Ślusarski)
Semir Stilić
Siergiej Kriwiec Grafika:Zmiana.PNG (77' Grafika:Zk.jpg Vojo Ubiparip)
Artiom Rudniew

trener: Mariusz Rumak
Wisła Kraków
4-2-3-1
Sergei Pareiko
Kew Jaliens
Osman Chavez
Gordan Bunoza
Junior Diaz Grafika:Zk.jpg
Cezary Wilk Grafika:Zk.jpg
Gervasio Nunez Grafika:Zk.jpg
Ivica Iliev Grafika:Zmiana.PNG (79' Dragan Paljić)
Tomas Jirsak Grafika:Zk.jpg Grafika:Zmiana.PNG (46' Łukasz Garguła)
Andraż Kirm
David Biton Grafika:Zmiana.PNG (89' Michał Czekaj)

trener: Michał Probierz

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Wyzwanie przed wiślakami. Przed pierwszym meczem ćwierćfinału Pucharu Polski

Michała Probierza i jego ekipę czeka prawdziwe wyzwanie, jakim będzie awans do półfinału Pucharu Polski. Po kolejnych niepowodzeniach w lidze - właśnie rozgrywki pucharowe wydają się w tym momencie dla "Białej Gwiazdy" priorytetowe. I choć z naszym rywalem, Lechem Poznań, mamy w tym sezonie korzystny bilans gier, to można się mocno zastanawiać - jak go przejść, skoro nasz zespół strzela w lidze mniej bramek, niż rozgrywa spotkań? A dodatkowo - nigdy w swojej historii nie wyeliminował poznaniaków z Pucharu Polski!

Po raz pierwszy Wisła spotkała się w nim z Lechem wiosną 1978 roku, ale przegrała na własnym stadionie, choć dopiero po dogrywce, 1-3. Na kolejną okazję czekaliśmy tylko półtorej roku i skończyło się podobnie. 0-1 w Poznaniu i byliśmy za pucharową burtą. W 1984 wiślacy awansowali do finału PP, ale w nim Lech ograł nas gładko 3-0. I ostatnia próba, czyli sezon 2008/2009. Podobnie jak i teraz obydwie ekipy spotkały się w ćwierćfinale i po przegranej u siebie 0-1 oraz w Poznaniu 1-2 - znów pożegnaliśmy się z myślami o tym trofeum...

Najwyższy czas na jeden wielki rewanż? Jak najbardziej tak, tyle tylko, że Probierz na razie musi zapomnieć o skorzystaniu z wciąż chorego Cwetana Genkowa oraz z Maora Meliksona, którego uraz z Gdańska nie do końca jest wyleczony. I nikt w klubie nie chce ryzykować dodatkowych problemów naszego playmakera. Zapowiada się więc kolejna męczarnia w ofensywie, która w naszym wykonaniu koszmarnie niestety kuleje. Nie ma się też co dziwić, że od poczatku sezonu Kazimierz Moskal stawiał w przodzie na nieobecnego w Poznaniu Genkowa, bo Dudu Biton jest wyraźnie bez formy i w pięciu meczach, w jakich zagrał w tym roku, tylko za występ w Gdańsku (a i to głównie za skuteczne wykonanie "jedenastki") otrzymał od Was notę powyżej wyjściowej "piątki".

Oczywiście Puchar Polski to dwumecz i do kolejnej fazy rywalizacji awansuje zespół lepszy w obydwu spotkaniach, ale też w piątkowej grze ligowej, to poznaniacy mieli dogodniejsze okazje do strzelenia goli, a że te nie padły zawdzięczamy tylko Sergeiowi Pareice oraz nieudolności Marcina Kikuta, który z wydawałoby się łatwej pozycji - huknął najwyżej jak mógł.

Wszystko to nie nastraja zbyt optymistycznie, ale też nie mamy ku temu powodów. Wiślacy - m.in. w osobie kapitana, Cezarego Wilka - co mecz zapowiadają zwycięstwo i przełamanie w swoim kolejnym występie, a jak na razie udało się to tylko z bardzo słabą Lechią Gdańsk. Pozostałe nasze mecze w 2012 roku to aż cztery remisy, jedna porażka i ledwie pięć strzelonych bramek...

Coś na pocieszenie? Może tylko to, że i Lech nie ma powodów do radości, bo jak dotąd poznaniacy.. wciąż nie strzelili w tym roku ani jednego gola, a nasza obrona gra ostatnio jakby pewniej i niekoniecznie musi popełniać brzemienne w skutkach błędy.

Wisła i Lech jadą więc w tym sezonie na jednym wózku. W lidze szanse na osiągnięcie czegokolwiek są bowiem marne, więc szansa na podniesienie morale pozostaje właśnie w rywalizacji pucharowej. Tyle tylko, że po tym dwumeczu jeden z zespołów zamknie sobie tą wydawałoby się łatwiejszą drogę do europejskich pucharów... I miejmy nadzieję, że nie będzie to Wisła - tak aby cień nadziei na uratowanie bieżących rozgrywek nam jednak pozostał.

Źródło: wislaportal.pl

Probierz: Sami jesteśmy dla siebie zagadką

Data publikacji: 12-03-2012 12:14


Po raz drugi w ciągu czterech dni krakowska Wisła zagra z Lechem Poznań. Tym razem podopieczni trenera Michała Probierza będą walczyć z Kolejorzem o awans do półfinału Pucharu Polski. Mecz rozegrany zostanie we wtorek 13 marca, o godz. 18:30 na stadionie przy ul. Bułgarskiej w Poznaniu.

Pierwsze starcie mistrza Polski z drużyną z Poznania w lidze zakończyło się bezbramkowym remisem. Stawką kolejnego meczu jest przejście do kolejnej rundy rozgrywek o Puchar Polski. Dla Wiślaków nie będzie to jednak spacerek, ponieważ sytuacja kadrowa drużyny Michała Probierza nie jest najlepsza. „Mamy mieszane nastroje przed tym meczem. Wiemy, jak ważne dla nas jest to spotkanie, ale wszystko komplikują nam urazy i choroby. Będzie to dla nas bardzo trudny mecz, ale mam nadzieję, że uda nam się to tak poskładać, żeby było dobrze” – powiedział szkoleniowiec Białej Gwiazdy.

„Wydaje mi się, że Lechici wyjdą na boisko zdeterminowani i zrobią wszystko, żeby wygrać. Z jednej strony znamy się i teraz będzie łatwiej, bo wiemy mniej więcej, na kogo personalnie będzie stawiał trener Rumak. Myślę, że dużych zmian nie zrobi, bo sytuację też skomplikowały mu urazy” – powiedział Probierz, pytany o wtorkowego rywala swojej drużyny. A jak zaprezentuje się w Poznaniu Wisła? „My sami jesteśmy dla siebie zagadką. Nie spodziewaliśmy się, że tak nam się to wszystko skomplikuje. Ale wierzę w tych zawodników, którzy wyjdą i będą walczyć” – podkreślał opiekun Wiślaków.

Jaki wynik będzie dla trenera satysfakcjonujący? „Jak wygramy, to będzie bardzo dobrze” – uśmiechnął się szkoleniowiec i dodał: „Zdajemy sobie sprawę z powagi meczu i zrobimy wszystko, żeby nie zawieść kibiców”.

AM

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl


Relacje z meczu

WISLAKRAKOW.COM: Puchar Polski: Jeden kroczek do półfinału

Wisła wywiozła zwycięstwo w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Polski. Po bramce Gordana Bunozy wygraliśmy 1:0 na stadionie w Poznaniu, czyniąc poważny krok do awansu do półfinału rozgrywek. Rewanż w Krakowie, 20 marca o 18:30.

( Foto: SKWK/ skwk.pl)
( Foto: SKWK/ skwk.pl)

Obaj trenerzy bardzo poważnie podeszli do tego spotkania. Zarówno Michał Probierz, jak i Mariusz Rumak postawili na najmocniejsze składy, jakie mogli desygnować. Nieco mniejsze pole manewru w tym względzie miał trener Wisły, gdyż do kontuzjowanych od dłuższego czasu Boguskiego i Sobolewskiego oraz ostatnio Lameya doszli jeszcze Genkow, Jovanović, Melikson. O Małeckim nie wspominając. - Z drużyny, która zdobyła mistrzostwo Polski wypadło czterech zawodników - przypominał po meczu.

Dla gospodarzy mecz z Wisłą był także rozpoczęciem obchodów 90-lecia klubu. Z tej okazji zespół wystąpił w okolicznościowych, stylizowanych na historyczne, strojach - niebieskie koszulki zdobione białymi ukośnymi taśmami. Ujawniono jedenastkę 90-lecia a mecz symbolicznym kopnięciem piłki na środku boiska rozpoczął urodzony w 1919 roku były gracz "Kolejorza" Stanisław Atlasiński. Przed pierwszym gwizdkiem "odrobiono też zaległości" jeśli chodzi o minutę ciszy upamiętniającą wybitnego reprezentanta Polski Włodzimierza Smolarki. Tej w Krakowie kibice Lecha i "wspomagającej" Cracovii nie uszanowali.

Mecz nie był wielkim widowiskiem. Wisła oddała Lechowi inicjatywę i kilka akcji rywala kończyło się groźnie. Dwukrotnie Sergeiowi Parejce pomagała poprzeczka: wprost w nią w 37 minucie trafił kompletnie nieobstawiony Stilić, z nieco trudniejszej pozycji, ale mocniejszy strzał tuż po rozpoczęciu drugiej połowy oddał rezerwowy Tonew.

Wiślacy także mieli swoje okazje. W 42 minucie Biton znalazł się w polu karnym przed Kotorowskim, ale trafił wprost w bramkarza Lecha. Już przy stanie 1:0, w 74 minucie doskonałą okazję zmarnował Nunez. Najpierw pięknie minął ostatniego obrońcę Lecha, ale wtedy pokazał, że z piłką przy nodze biegnie dwa razy wolniej niż bez. Dał się dogonić i przyblokować, zamiast pewnym strzałem podwyższyć prowadzenie.

Sam gol dla Wisły padł po stałym fragmencie gry. Już wcześniej wiślacy 2 czy 3 razy próbowali rozegrać rzut wolny bądź rożny nieco bardziej oryginalnie niż do tej pory. A to krótkie rozegranie rogu zakończone centrą na długi słupek, a to sugestia centry lewą nogą jednego zawodnika a w rzeczywistości podanie do partnera, który wrzucał prawą... Bramka natomiast strzelona została po rozegraniu dość tradycyjnym: 35-metrowe dośrodkowanie w kierunku bramki posłał Łukasz Garguła. Injac zmienił kierunek lotu piłki, którą, wydawało się, że Kotorowski chwyci. Tymczasem wypuścił ją: próbował dobijać Jaliens, został jeszcze przyblokowany, ale już Gordan Bunoza spisał się bez zarzutu.

W rewanżu za tydzień przy Reymonta 22 wiślacy nie skorzystają z "wykartkowanych" Jirsaka i Diaza. W Lechu natomiast kartkę eliminującą z gry zarobił Ubiparip. Nie wiadomo także, czy w Krakowie zagrają Tonew i Kriwiec. Pierwszego twardo (choć wcześniej czysto wybijając piłkę) potraktował Diaz, a Kriwca sfaulował Nunez (tuż po swojej nieudanej akcji "sam na sam"). Obaj opuścili boisko z powodu kontuzji przed końcem meczu.

W sobotę Wisła zawalczy o ligowe punkty w Bełchatowie.

Źródło: wislakrakow.com

WISLAPORTAL: Pierwszy krok zrobiony. Lech - Wisła 0-1

Piłkarze krakowskiej Wisły zrobili pierwszy krok w kierunku awansu do półfinału Pucharu Polski, wygrywając po bramce Gordana Bunozy z Lechem w Poznaniu 1-0. Rewanż już za tydzień w Krakowie, a warto wspomnieć, że tą wygraną wiślacy popsuli gospodarzom uroczystość, bo poznaniacy świętowali dziś jubileusz 90-lecia.

( Foto: SKWK/ skwk.pl)
( Foto: SKWK/ skwk.pl)

Pierwsze spotkanie ćwierćfinału Pucharu Polski lepiej zaczęli piłkarze Michała Probierza, którzy już na początku mieli okazje do zdobycia bramki. Najpierw jednak osamotniony dziś w naszym ataku Dudu Biton nie opanował piłki w polu karnym, a po chwili uderzył niestety niecelnie z dystansu. Lech odpowiedział dwiema próbami Artjomsa Rudņevsa, ale Łotysz najpierw główkował nad naszą bramką, a zaraz potem koszmarnie odpuszczony przez obrońców przeniósł piłkę nad poprzeczką. W próbach było więc remisowo, choć po ładnej akcji swoją szansę mógł mieć jeszcze Semir Štilić, tyle tylko że Bośniaka bardzo dobrze w naszym polu karnym zablokowali Gordan Bunoza i Cezary Wilk.

W I połowie wiślacy częściej byli przy piłce, można powiedzieć, że "prowadzili grę", ale w 37. minucie Lech wręcz musiał objąć prowadzenie. Bunoza zagrał niedokładnie do Osmana Cháveza, a Honduranin w dziecinny sposób nie opanował piłki i ta wyszła na aut. Lechici szybko go rozegrali, czym zaskoczyli stojących wiślaków. Piłka trafiła pod nogi Štilicia, który huknął mocno, ale wprost nad głową Sergeia Pareiki, który zdołał musnąć piłkę na poprzeczkę i zamiast gola Lech miał tylko rzut rożny.

Nawet tego nie miała natomiast Wisła pięć minut później. Marcin Kamiński, przypominając sobie mecz Lecha z GKS-em Bełchatów, w swoim stylu przepuścił piłkę pod nogą, ta trafiła do nieobstawionego Bitona, ale Izraelczyk trafił w Krzysztofa Kotorowskiego. Zamiast więc prowadzić - zeszliśmy do szatni z bezbramkowym remisem.

Po przerwie obydwaj trenerzy dokonali po jednej zmianie i ta Lecha mogła okazać się skuteczna. Wprowadzony za Mateusza Możdżenia Aleksandyr Tonew już w czwartej minucie swojego pobytu na boisku kropnął z dystansu w naszą poprzeczkę! Gdyby piłka leciała ciut niżej - Pareiko nie miałby szans na skuteczną interwencję. Dopisało nam jednak szczęście. Zmiennik zaś w Wiśle, czyli Łukasz Garguła, chyba pozazdrościł Bułgarowi, bo szybko miał okazję do strzału z rzutu wolnego i Kotorowski jego próbę bronił "na raty", co skończyło się rzutem rożnym dla Wisły.

Kolejne minuty to znów wyrównana gra, bez poważniejszych okazji z obydwu stron. W 69. minucie wiślacy mieli wprawdzie swoją szansę, ale po ładnie rozegranym rzucie wolnym, nikt z naszych piłkarzy nie zdołał dojść jako pierwszy do dośrodkowania. I to - jak się okazało - było ostrzeżeniem dla gospodarzy, bo niespełna dwie minuty później Wisła zdobyła bramkę. Po jeszcze jednym rzucie wolnym wrzutkę Garguły, którą tylko odbił Kotorowski - do bramki wepchnął Gordan Bunoza! Dla Bośniaka była to pierwsza bramka w naszych barwach!

Na tą szybko okazję miał też Gervasio Núñez, ale zmarnował sytuację sam na sam z Kotorowskim, a wiślacy mieli jeszcze pretensje do sędziego Marcina Borskiego, który nie zagwizdał rzutu karnego, za zagranie w tej akcji ręką Manuela Arboledy. Kolumbijczyk mógł natomiast w 77. minucie wyrównać, gdy po serii rzutów rożnych stanął przed świetną szansą, ale jego główka minęła naszą bramkę. Po stracie bramki Lech starał się oczywiście wyrównać, ale jego piłkarze nie znajdywali sposobu na strzelenie gola. A podwójnie pochwalić trzeba za interwencję z 83. minuty Gordana Bunozę, który po profesorsku powstrzymał Štilicia. Bośniaka w 85. minucie zatrzymał też Pareiko, broniąc pewnie jego strzał z rzutu wolnego, podyktowany zresztą za to, że... Júnior Díaz wybił piłkę spod nóg Vojo Ubiparipa.

Więcej w tym meczu już się nie wydarzyło, a wynik 1-0 musi nas cieszyć. Jak to jednak bywa w pucharach - to rezultat dopiero "do przerwy". Losy awansu rozstrzygną się za tydzień, gdy obydwa zespoły spotkają się w Krakowie. Już teraz zachęcamy do zjawienia się na tym bardzo dla nas wszystkich ważnym spotkaniu!

Źródło: wislaportal.pl

GAZETA KRAKOWSKA: Wisła bliżej półfinału Pucharu Polski

Wisła wygrała pierwsze, wyjazdowe spotkanie z Lechem Poznań w ćwierćfinale Pucharu Polski. "Biała Gwiazda" pokonała w Poznaniu Lecha 1:0 i postawiła się w bardzo dobrej sytuacji przed rewanżem w Krakowie. Oba zespoły spotkały się po raz drugi w przeciągu kilku dni.

( Foto: SKWK/ skwk.pl)
( Foto: SKWK/ skwk.pl)

Już rzut oka na składy Lecha i Wisły jasno wskazywał, że obaj trenerzy podchodzą do Pucharu Polski bardzo poważnie. Zarówno bowiem Mariusz Rumak, jak i Michał Probierz rzucili do walki wszystko, co mieli najlepszego.

Krakowianie przed tym meczem mieli problemy kadrowe, związane z kontuzjami i chorobami.

To z tego powodu do Poznania nie pojechali w ogóle Cwetan Genkow, Marko Jovanović i Maor Melikson. Z tego też powodu Kew Jaliens musiał wystąpić na prawej obronie, bo po wcześniejszym urazie Michaela Lameya, Probierz nie miał do dyspozycji nominalnego prawego defensora. Jaliens spisał się bardzo dobrze, czym udowodnił, że jest w wysokiej formie.

Mecz był częścią obchodów 90-lecia Lecha, więc miał uroczystą oprawę. Przed pierwszym gwizdkiem poznaliśmy m.in. jedenastkę 90-lecia "Kolejorza". Z głośników natomiast leciały przed spotkaniem i w jego przerwie stare szlagiery. W specjalnych strojach, stylizowanych na lata 70. wystąpili również poznaniacy.

Sama gra na początku nieco lepiej układała się Wiśle. Jedynym jednak tego efektem był niecelny strzał Dawida Bitona. Lech dość szybko otrząsnął się i dwa razy groźnie zaatakował. W obu przypadkach jego akcje kończyły się strzałami Artioma Rudniewa i w obu przypadkach uderzenia te nie zrobiły "Białej Gwieździe" szkód. Podobnie zresztą jak strzał Sergieja Kriwca w 23 minucie z rzutu wolnego.

Bardziej konkretne sytuacje obie strony miały w samej końcówce. Najpierw jednak po składnej akcji Kriwca z Semirem Stiliciem ten ostatni wypalił w poprzeczkę. Chwilę później koszmarny błąd popełnił Marcin Kamiński, który po dość lekkim podaniu Tomasa Jirsaka nie trafił w piłkę. Ta spadła pod nogi Dawida Bitona, który mógł zapytać Krzysztofa Kotorowskiego, w który róg ma strzelać. Izraelczyk zrobił jednak najgorszą rzecz, jaką mógł w tej sytuacji. Uderzył wprost w bramkarza Lecha i na przerwę obie drużyny schodziły przy bezbramkowym remisie.

Druga połowa rozpoczęła się od dwóch dobrych okazji, po jednej dla każdej z drużyn. W obu przypadkach w rolach głównych wystąpili zawodnicy wprowadzeni na boisko po przerwie. Najpierw poprzeczkę bramki Wisły "ostukał" Aleksander Tonew. Odpowiedział Łukasz Garguła z rzutu wolnego, po którym Krzysztof Kotorowski nie utrzymał piłki w rękach. Próby dobijania strzału przez wiślaków skończyły się jedynie na rzucie rożnym.

Ten stały fragment gry pokazał jednak, że po dośrodkowaniach Garguły może być naprawdę groźnie pod bramką Lecha. I w 71 minucie znalazło to potwierdzenie w wyniku. Kolejne dośrodkowanie pomocnika Wisły sprawiło, że w polu karnym gospodarzy powstało ogromne zamieszanie. Największą przytomnością umysłu wykazał się w nim Gordan Bunoza, który z bliska wbił piłkę do siatki.

Po tej bramce emocje mieliśmy już do samego końca. Lech atakował, robiąc wiele, żeby wyrównać. Wisła broniła się jednak bardzo dobrze i to ona miała lepszą sytuację na kolejną bramkę niż gospodarze. W 74 min Gervasio Nunez wpadł w pole karne Lecha i stanął oko w oko z Kotorowskim. Lepszy okazał się jednak bramkarz "Kolejorza".

W doliczonym czasie gry lechici wrzucali piłkę w pole karne Wisły, ale nie przyniosło to żadnych efektów.

Źródło: gazetakrakowska.pl
Autor: Bartosz Karcz

Bunoza bohaterem Wisły w Poznaniu

Data publikacji: 13-03-2012 20:50


Biała Gwiazda pokonała Lecha Poznań 1:0 w pierwszym meczu ćwierćfinałowym o Puchar Polski. Bramkę dla mistrzów Polski zdobył obrońca – Gordan Bunoza.

Trener Michał Probierz przed meczem z Lechem Poznań w Pucharze Polski miał spory ból głowy, jak zestawić drużynę. Z powodu urazów lub choroby w kadrze meczowej Białej Gwiazdy zabrakło Maora Meliksona, Tsvetana Genkowa, Marko Jovanovicia czy Michaela Lameya. Szkoleniowiec zabrał więc do Poznania zawodników Młodej Ekstraklasy: Rojewskiego, Szewczyka i Stanka, którzy zasiedli na ławce rezerwowych.


Szkoleniowiec Wisły sam przyznawał, że to, jak zaprezentuje się jego drużyna w Poznaniu, będzie dla niego zagadką. Początkowe minuty pierwszego pojedynku o awans do półfinału tych rozgrywek był obiecujący dla krakowian, którzy częściej gościli na połowie rywali, ale to Lech po 45 minutach mógł prowadzić. Pierwsze ostrzeżenie gospodarze, obchodzący 90-lecie istnienia klubu, dali w 9. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu Luisa Henriqueza minimalnie niecelnie głową uderzył Sergei Krivets. Dwie minuty później w dogodnej sytuacji do strzału znalazł się Semir Stilić, ale w ostatniej chwili Wiślaków uratowała interwencja Gordana Bunozy. Bośniacki pomocnik Lecha mógł zrehabilitować się w 37. minucie. Po zagraniu Krivetsa Stilić wyszedł sam przed Pareikę, ale sobie tylko wiadomym sposobem strzelił w poprzeczkę. Na trzy minuty przed końcem pierwszej części spotkania dobrej okazji nie wykorzystał z kolei Dudu Biton, któremu przypadkowo piłka wylądowała pod nogami, ale napastnik strzelił wprost w golkipera Kolejorza.

Po przerwie podopieczni trenera Mariusza Rumaka dalej atakowali. Mogło im to przynieść zdobycz bramkową już cztery minuty po zmianie stron. Indywidualną akcją popisał się Aleksandar Tonev, który oddał bardzo mocny strzał z ok. 20 metrów, ale piłka trafiła w poprzeczkę. Wiślacy starali się odpowiadać kontrami, jednak brakowało im dokładności, a co najważniejsze, strzałów. W końcu w myśl powiedzenia, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, Lechitów skarcił Gordan Bunoza. W 71. minucie po dośrodkowaniu Łukasza Garguły z rzutu wolnego Krzysztof Kotorowski nie złapał piłki, a w zamieszaniu pod bramką najlepiej zachował się właśnie Bunoza, który dopadł do futbolówki i umieścił ją w siatce. Dwie minuty później sam na sam z „Kotorem” wyszedł Gervasio Nunez, jednak Argentyńczyk trafił nie w bramkę, a w… bramkarza.

Gospodarze do ostatniego gwizdka arbitra starali się wyrównać, jednak nie potrafili stworzyć sobie już tak klarownych sytuacji w polu karnym Wiślaków. Mimo dobrej gry gospodarzy to Biała Gwiazda wywozi z Bułgarskiej zwycięstwo i to ona jest w lepszej sytuacji przed rewanżem w Krakowie, który odbędzie się już za tydzień.

Lech Poznań – Wisła Kraków 0:1 (0:0)

0:1 Bunoza 71’

Lech Poznań: Kotorowski – Wojtkowiak, Arboleda, Kamiński, Henriquez – Murawski, Injac, Możdżeń (46' Tonev, 72' Ślusarski) – Stilić, Krivets (77' Ubiparip) – Rudnev

Wisła Kraków: Pareiko – Jaliens, Bunoza, Chavez, Diaz – Wilk, Nunez – Iliev (79' Paljić), Jirsak (46' Garguła), Kirm – Biton (89' Czekaj)

Żółte kartki: Ubiparip (Lech) - Wilk, Jirsak, Diaz, Nunez (Wisła)

Sędziował: Marcin Borski (Warszawa)

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



Źródło: wisla.krakow.pl

Minuta po minucie

W lidze skończyło się bezbramkowym remisem, teraz czas na rywalizację w systemie pucharowym. Mecz pierwszy na wyjeździe, rewanż w Krakowie. Stawka? Półfinał Pucharu Polski. Dla kogo 13 marca okaże się szczęśliwy? Zapraszamy na relację z wyjazdowego meczu z Lechem.

Kto jeszcze nie wie, że mecz można obejrzeć w TVN Turbo..?

Marko Jovanovicia zastąpi na prawej obronie Kew Jaliens. Środek defensywy przekazano Chavezowi i Bunozie. W Poznaniu nie ma Maora Meliksona. Ławka Wisły: Jovanić - Czekaj, Stanek, Paljić - Rojewski, Garguła - Szewczyk.

Gospodarze w strojach stylizowanych na historyczne. Ma to związek z rozpoczęciem obchodów 90-lecia klubu.

Minuta ciszy dla Włodzimierza Smolarka. Uszanowana przez kibiców Wisły.

Stanisław Atlasiński (rocznik 1919) rozpoczyna mecz symbolicznym kopnięciem piłki.

  • 2’ Faul na Bitonie w znacznej odległości od bramki rywala.
  • 3’ Nie przedostała się piłka do Bitona w pole karne. Przedzierał się prawą stroną Jaliens.
  • 6’ Wybita przez lechitów piłka po centrze z rzutu rożnego Nuneza.
  • 7’ Wyraźnie niecelny strzał Bitona z 25 metrów, uderzenie lewą nogą.
  • 9’ Pierwsza akcja Lecha. Groźne dośrodkowanie Henriqueza, odrobinę za wysokie, stąd Rudniew nie zdołał zmieścić piłki w bramce. Główkował nad nią.
  • 10’ Rudniew pobiegł środkiem, ma za dużo miejsca, otrzymał piłkę na 25. metrze, w końcu uderzył. Groźnie, mocno, ale nad bramką.
  • 11’ Stilić przedarł się w pole karne Wisły, Wilk do społu z Chavezem wybili mu piłkę.
  • 12’ Ostatnie 3 minuty dla gospodarzy. Rudniew na spalonym.
  • 13’ Incjac ostro wchodzi w Jirsaka. Barkiem w plecy.
  • 15’ Dośrodkowanie Kriwca z lewej strony - poza boisko.
  • 16’ Zaatakował... Kamiński. Strzał stopera Lecha z 16 metrów obok bramki
  • 21’ Odważnie zablokował centrę Arboledy Chavez. Przyjął piłkę na głowę.
  • 22’ Jaliens fauluje Rudniewa przed narożnikiem pola karnego Wisły.
  • 23’ Lekki i niecelny strzał Kriwca bezpośrednio z rzutu wolnego.
  • 26’ Bunoza głową blokuje piłkę po dośrodkowaniu z prawego skrzydła Lecha.
  • 27’ Czyściutki odbiór piłki Stiliciowi w wykonaniu Wilka.
  • 30’ Możdżeń dość ostro fauluje Diaza przy linii bocznej. Nie ma kartki.
  • 31’ Zderzenie Jirsaka z Henriquezem. Potrzebna pomoc lekarzy.
  • 33’ Iliev mija dwóch rywali w polu karnym, ale musiał wypuścić sobie dalej piłkę. Zadziałała asekuracja.
  • 34’ Beznadziejny strzał Kirma z dystansu. Zauważył, że wysunięty był Kotorowski...
  • 35’ Nunez faulowany przez Murawskiego po ładnym zwodzie.
  • 36’ Nieudany strzał z rzutu wolnego.
  • 37’ Mamy ochotę zasnąć.....
  • 37’ Pobudka! Stilić miał hektary miejsca po podaniu Kriwca z lewej strony. Uderzył z pierwszej, w poprzeczkę!
  • 38’ Kontra Wisły. Kirm najpierw wolno przyjmował piłkę, potem sam się "zasmytlał" w dryblingu.
  • 40’ Teraz Kirm dobrze. Odzyskał piłkę przy Arboledzie i posłał niezłe podanie na lewo do Nuneza. Ten trochę późno zdecydował się na strzał. Zablokowany.
  • 42’ Szansa Bitona, ależ patelnia! I strzał z bliska, po ziemi wprost w Kotorowskiego...
  • 43’ Upomniany kartką Czarek Wilk.
  • 45’ Drugi środkowy pomocnik Wisły, Tomas Jirsak, ukarany kartką.

Koniec pierwszej części gry. Razem z meczem w Krakowie Lech i Wisła przez 135 minut nie mogą zdobyć gola.

  • 46’ Po jednej zmianie w każdej z drużyn. Łukasz Garguła za Tomasa Jirsaka, Aleksandar Tonew za Możdżenia.
  • 47’ Już pokazał się Tonew, niełatwa pozycja, mocne uderzenie, nad bramką.
  • 49’ Teraz dużo lepszy strzał Tonewa. Potężnie, w poprzeczkę! Dobrze, że Pareiko nie wbił sobie tej piłki plecami.
  • 51’ Rzut wolny dla Wisły z niemal 30 metrów. Faulowany Biton.
  • 52’ Strzał mocny, wydawało się, że Kotorowski pewnie ją chwyci, ale "wypluł" ją przed siebie. Biton dążył do dobitki, później jeszcze Jaliens i dopiero Henriquez wybił piłkę z pola bramkowego Lecha.
  • 52’ Kotorowski ucierpiał w tej interwencji, chyba Murawski nastąpił mu na palec.
  • 55’ Poprawnie centrowana piłka przez Gargułę, ale dobrze wybita do przodu i idzie kontra. Piłka do Tonewa, łatwo minął Iliewa, uderzył prawą nogą, znów nad poprzeczką bramki Wisły.
  • 56’ Kartka dla Diaza.
  • 58’ Centra Diaza, próbował zgrania głową Nunez, nie udało się.
  • 59’ Nie miał komu zagrać Garguła. Więc uderzył. Bez komentarza.
  • 62’ Twardo Diaz przy Tonewie, ale czysto. Musi Kostarykanin uważać, ma już żółtą kartkę.
  • 66’ Zablokowany Nunez, ale wywalczył rzut rożny.
  • 66’ O, jakieś nowe rozegranie rogu :) Garguła i Nunez w narożniku
  • 67’ Garguła krótko do Nuneza, ten centruje na długi słupek. Blisko był tam Biton, ale nie sięgnął piłki.
  • 68’ Rzut wolny z 30 metrów, nieco z prawej strony. Długo namawiają się Garguła, Nunez i Diaz. Ten ostatni staje w murze.
  • 69’ Niezła centra, ale najlepiej do piłki ustawił się Arboleda.
  • 70’ Następny wywalczony rzut wolny na połowie Lecha. Centra Garguły i...
  • 71’ Goooooooool, Bunoza! Po centrze, trącił piłkę Injac. Rzucił się do niej Kotorowski, ale wypuścił. Gdzieś tam "dziubnął" futbolówkę Jaliens do tyłu a wbiegający Bunoza wpakował piłkę do siatki!
  • 72’ Okazuje się, że Tonew mocno ucierpiał po wejściu Diaza z 62 minuty. Bułgar wszedł na boisko w przerwie, a teraz je opuszcza. Wchodzi Ślusarski.
  • 74’ Nunez! Ale czemu tak!?!? Minął bodajże Arboledę, jak dziecko, sam na sam, ale zwlekał ze strzałem. W końcu strzelił, trochę za lekko, Kotorowski broni. Któryś z lechitów wybił piłkę i trafił Arboledę w ramię! Nie ma karnego. Raczej słusznie.
  • 75’ Bezmyślny, ostry faul Nuneza.
  • 76’ Dantejskie sceny w naszym polu karnym. Arbolada z bardzo bliska główkuje obok bramki. Instynktowny strzał po wybiciu głową przez Kirma.
  • 77’ Kontuzjowany po faulu Nuneza Kriwiec schodzi. Za niego Ubiparip.
  • 80’ Ilieva zmienia Dragan Paljić.
  • 83’ W ostatniej chwili zablokowany przez Bunozę w polu karnym Wisły Stilić.
  • 85’ Rzut wolny dla Lecha po czystym wybiciu piłki przez Diaza spod nóg Ubiparipa. Potem jednak doszło do spięcia nóg zawodników, a sędzia uznał, że wynny jest gracz z Kostaryki.
  • 85’ Stilić uderza techniczne, ale dobrze broni Pareiko.
  • 86’ Bunoza na rozegraniu ;) Podanie zewnętrzną częścią stopy do Garguły, lepiej ustawiony Kotorowski chwyta piłkę.
  • 87’ Ubiparip ukarany kartką po faulu na Paljiciu.
  • 88’ Michał Czekaj zmienia Dudu Bitona. Zatem nie mamy już nominalnego napastnika w składzie, za to mamy czterech środkowych obrońców ;) A pamiętacie, że Diazowi też zdarzało się grać na tej pozycji? ;)
  • 90’ Kontra Wisły, ale zwolnił akcję Kirm... Jeszcze akcja, Paljić niepotrzebnie podawał do przodu, gdzie na spalonym stał Kirm.
  • 90’ Jeszcze cztery minuty...
  • 90+1’ Murawski domaga się karnego po odepchnięciu Diaza.
  • 90+2’ Paljić na obieg z Kamińskim, mało brakowało :)
  • 90+5’ Kiks Wojtkowiaka. Koniec? Nie... Jeszcze rzut wolny dla Lecha, trzy metry przed narożnikiem pola karnego.
  • 90+5’ Piąstkuje Pareiko, Murawski skiksował, koniec!

Pierwszy krok w stronę awansu do półfinału Pucharu Polski dokonany. Co cenne, pokonaliśmy na wyjeździe drużynę, której na tym pucharze najbardziej, oprócz Wisły, zależy.


Źródło: wislakrakow.com

Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Michał Probierz, trener Wisły

- Może nie było to wielkie widowisko, ale najważniejsze dla nas, że w takiej sytuacji kadrowej w jakiej jesteśmy, każde zwycięstwo jest na wagę złota. Mamy procent przewagi nad Lechem, ale nie zadowalamy się tym. Takie straty też można odrobić - przestrzega po zwycięstwie w pierwszym ćwierćfinale Pucharu Polski trener Michał Probierz.

- Przed meczem mieliśmy nad czym się zastanawiać ze sztabem - przypomniał trener Wisły. - Nie ma co mówić, że mamy urazy i problemy. Ci zawodnicy, którzy dziś weszli pokazali charakter. Oba zespoły usprawiedliwia trochę stan boiska, było bardzo trudne, piłka podskakiwała w najbardziej niespodziewanym momencie.

Zachowawcza gra Wisły przyniosła w Poznaniu zwycięstwo. - Trudno, żebyśmy my prowadzili grę na wyjeździe, my prowadziliśmy grę w piątek. Nie musieliśmy kreować gry. Były 2-3 sytuacje, które stworzył Lech, poprzeczka, ale my też mieliśmy swoje okazje. "Sam na sam" Bitona, była sytuacja Nuneza... My przyjechaliśmy tu w wiadomym celu - wyrobić przewagę i to się udało.

W końcówce gra Wisły nie mogła się podobać. Za dużo było przerywania gry, powolnego schodzenia z boiska przy zmianach... - To wszystko jest element taktyki - mówił Probierz. - Nasza gra w końcówce sprowadziła się do zbyt głębokiej defensywy - przyznał.

Źródło: wislakrakow.com na podstawie: TVN Turbo

Mariusz Rumak, trener Lecha

- Ja widzę dwie drogi dla Lecha do gry w europejskich pucharach. Liga może nam ją dać, bo mamy w niej jeszcze 10 meczów. Mamy także kolejne występy w Pucharze Polski, ale każdego przeciwnika musimy przechodzić. Taka jest specyfika pucharów, jeśli nie wygrywa się dwumeczu, to się odpada - mówił po porażce z Wisłą w pierwszym spotkaniu ćwierćfinału Pucharu Polski trener Lecha, Mariusz Rumak.

- Nie wolno być zadowolonym z porażki i nigdy nie będziemy z niej zadowoleni - zwłaszcza na własnym boisku. To jest jednak dopiero I połowa i czekam na drugie spotkanie, które będzie rozegrane w Krakowie. Jeśli będziemy stwarzali tyle sytuacji i będziemy tak zdeterminowani, to wierzę, że odniesiemy sukces w tym dwumeczu. Liczy się to co wydarzy się po końcowym gwizdku w Krakowie, a nie tutaj - dodał opiekun Lecha.

- Poza stałymi fragmentami gry - Wisła nam dziś nie zagroziła. Kiedyś pewien doświadczony trener sprzedał mi taką maksymę, że dobry szkoleniowiec nie przegrywa nigdy trzy razy z tym samym zespołem pod rząd. Zobaczymy, ocenimy po tym trenera Rumaka - zakończył Rumak.

Źródło: wislaportal.pl na podstawie: TVN Turbo

Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Łukasz Garguła, pomocnik Wisły

- Poczekajmy jeszcze trochę. Na razie mamy Bełchatów, a później pomyślimy o rewanżu z Lechem - powiedział Łukasz Garguła, piłkarz Wisły Kraków.

Popsuliście trochę jubileusz Lechowi…

Cóż, Lech ma swoje problemy, my swoje. Przyjechaliśmy do Poznania z jasnym celem. Chcieliśmy przede wszystkim zagrać na zero w tyłach, a jeśli się uda, to strzelić bramki i wygrać. Ten plan zrealizowaliśmy w stu procentach, więc możemy w dobrych humorach wracać do Krakowa. To zwycięstwo doda nam pewności siebie i łatwiej będzie przygotowywać się do rewanżu.

Kolejny raz wszedł Pan na boisko z ławki i kolejny raz po pańskich dośrodkowaniach ze stałych fragmentów gry było groźnie pod bramką Lecha.

Stałe fragmenty gry to ważny element.Gdy na boisku jest dużo walki i mało szans na stworzenie sytuacji z gry, właśnie rzuty wolne czy rożne są dobrą okazją na to, żeby zdobywać bramki.

Wcześniej jednak aż takiego zagrożenia po waszych rzutach wolnych nie było.

Pracujemy nad tym mocno. Wcześniej też to robiliśmy, ale może nie mieliśmy aż tak dużo tych rzutów wolnych.

Puchar Polski jest w tej chwili dla was najważniejszy?

Teoretycznie jest to rzeczywiście najkrótsza droga do europejskich pucharów. Chcemy jednak poważnie podchodzić do każdego meczu. Dopóki jest matematyczna szansa nawet na mistrzostwo, broni nie złożymy. Teraz mamy mecz w Bełchatowie i będziemy chcieli tam wygrać.

Bełchatów gra trochę od ściany do ściany, tzn. dobre mecze przeplata słabymi. Ostatnio GKS kiepsko wypadł na Widzewie, więc pewnie ten dobry mecz przypadnie na was…

Poczekajmy do soboty. Myślę, że my przede wszystkim wyglądamy coraz lepiej. Przede wszystkim jeśli chodzi o wykonanie zadań taktycznych. Mamy kilka dni do meczu w Bełchatowie, przeanalizujemy wszystko i pojedziemy po trzy punkty.

Nie jest Pan zły, że u trenera Probierza siedzi Pan na ławce rezerwowych?

Takie jest życie. Tak jednak sobie myślę, że tych minut na boisku przybywa mi z każdym meczem. Może więc wszystko idzie w dobrym kierunku.

W meczu z Lechem zagraliście znów jednym napastnikiem. Skoro jest zwycięstwo, to chyba był to dobry pomysł.

Mieliśmy przede wszystkim zagęścić środek pola, bo wiadomo jakich zawodników w drugiej linii ma Lech. Gdyby mieli więcej miejsca, to mogliby stworzyć więcej sytuacji Rudniewowi. Ta nasza taktyka wynikała jednak również z tego, że grać nie może Cwetan Genkow.

W rewanżu poczekacie, co zrobi Lech, czy będziecie chcieli szybciej załatwić sprawę?

Poczekajmy jeszcze trochę. Na razie mamy Bełchatów, a później pomyślimy o rewanżu z Lechem.

Źródło: gazetakrakowska.pl
Autor: Bartosz Karcz

Gordan Bunoza, obrońca Wisły

- Jestem bardzo szczęśliwy. Po pierwsze dlatego, że wygraliśmy bardzo ciężki mecz. Po drugie dlatego, że jestem w Wiśle już dwa lata, a strzeliłem dopiero pierwszego gola - powiedział Gordan Bunoza, piłkarz Wisły Kraków. Długo musiałem na to czekać, bo ostatni raz trafiłem do siatki jeszcze gdy grałem w Rijece. To dlatego tak bardzo się cieszyłem i dlatego pobiegłem do naszych kibiców, żeby razem z nimi celebrować ten moment.

Adrenalina w tym momencie mocno mi skoczyła. Przed meczem żartowaliśmy z Dudu Bitonem, że jak strzelimy gola, to będziemy się cieszyć jak kowboje. Cieszę się, że była do tego okazja. Mamy dobrą zaliczkę, ale musimy poważnie podejść do rewanżu. Wiadomo jaka jest sytuacja w tabeli ekstraklasy. Wszystko wskazuje na to, że droga do europejskich pucharów będzie krótsza właśnie przez Puchar Polski. Dlatego musimy zrobić wszystko co w naszej mocy, żeby awansować.

Źródło: gazetakrakowska.pl
Autor: Bartosz Karcz

Sergiej Pareiko, bramkarz Wisły

- Nie da się ukryć, że mieliśmy trochę szczęścia. Piłka dwa razy lądowała na poprzeczce, ale na nasze szczęście wychodziła, a nie trafiała do siatki. Przy strzale Stilicia w pierwszej połowie trochę podbiłem piłkę na tą poprzeczkę. Bramkarz musi mieć jednak szczęście.

Zagraliśmy kolejny mecz na zero w tyłach, ale to nie tylko moja zasługa. Cały zespół na to pracował, obrońcy, pomocnicy i napastnicy również. Mieliśmy przed tym meczem trochę problemów. M.in. Kew Jaliens musiał grać z konieczności na prawej obronie. Spisał się jednak bardzo dobrze. Na razie nie myślimy o rewanżu z Lechem. Przed nami teraz spotkanie z Bełchatowem w lidze i na nim się koncentrujemy. Dla nas zawsze najważniejsze jest najbliższe spotkanie.

Źródło: gazetakrakowska.pl
Autor: Bartosz Karcz

Wilk: Czeka nas ciekawy rewanż

Data publikacji: 13-03-2012 22:24


Chociaż w Poznaniu Wisła osiągnęła korzystny rezultat, to na większą radość piłkarze Białej Gwiazdy nie mieli ani czasu, ani siły. „Ze zwycięstwa wszyscy się cieszą, chociaż dziś chyba zmęczenie wzięło nad nami górę” - powiedział po spotkaniu Cezary Wilk, nawiązując do fatalnego stanu murawy w Poznaniu, przez którą piłkarze musieli włożyć ogrom sił we wtorkowy mecz.

Wygląda na to, że wyciągnęliście wnioski z piątkowego meczu w lidze.

Wynik pokazuje, że wyciągnęliśmy wnioski z meczu ligowego, który rozegraliśmy kilka dni temu. Jakie to wnioski – to zostawimy dla siebie, bo przed nami jeszcze jeden pojedynek z Lechem.

Czym różniły się te dwa mecze?

Przede wszystkim tym razem boisko utrudniało grę zarówno jednemu jak i drugiemu zespołowi. Było naprawdę ciężko. Wydaje mi się, że trudy tego spotkania oba zespoły będą odczuwały przez dłuższy czas, bo boisko było naprawdę w fatalnym stanie.

Ty możesz być chyba wyjątkowo zmęczony, bo pracowałeś z całych sił.

Każdy ma swoje zadania na boisku. Jedni mają kreować akcje ofensywne, inni uprzykrzać grę rywalom. Każdy ma więc swoje zadania na boisku i musi je wykonywać.

Chociaż wygraliście, to styl gry nie był najlepszy.

Rezultat był dla nas priorytetem. W momencie, gdy gra się dwa mecze, piękno gry schodzi trochę gdzieś na dalszy plan. Mam nadzieję, że w Krakowie zagramy bardziej efektownie.

Znowu dały o sobie znać wasze problemy ze skutecznością.

Dziś powiedziałbym, że skuteczność była znakomita. Stworzyliśmy dwie, czy trzy sytuacje, a strzeliliśmy jednego gola. Jeśli ktoś dziś raził nieskutecznością, to był to na nasze szczęście był to Lech.

Przed rewanżem straciliście kolejnych dwóch zawodników, którzy pauzować będą za kartki. Łatwo więc w Krakowie chyba nie będzie?

Oczywiście. Wynik 1:0 dla nas też na to wskazuje. Oczywiście, jesteśmy w lepszej sytuacji, ale gramy z Lechem – doświadczoną drużyną z dużym potencjałem. Czeka nas więc na pewno ciekawy mecz w rewanżu.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



Źródło: wisla.krakow.pl

Ciekawostki

Diaz i Jirsak nie zagrają we wtorek

Czterech zawodników Białej Gwiazdy zostało w Poznaniu upomnianych przez warszawskiego arbitra prowadzącego pierwszy ćwierćfinałowy mecz Pucharu Polski.

Dla Tomasa Jirsaka i Juniora Diaza były to kolejne upomnienia w tegorocznej edycji pucharu, w związku z czym będą musieli pauzować w meczu rewanżowym, który już za tydzień zostanie rozegrany przy Reymonta.

Czarek Wilk oraz Gervasio Nunez zostali ukarani po raz pierwszy.

W szeregach Lecha, z tego samego powodu, zabraknie wprowadzonego w drugiej połowie Vojo Ubiparipa.

Źródło: wislakrakow.com
Autor: Nikol

Kibicowsko

Garść wiślaków udała się do Poznania

160 kibiców Wisły Kraków wspierało swą obecnością drużynę w pierwszym ćwierćfinale Pucharu Polski i oglądało na żywo drugie w tym roku zwycięstwo Białej Gwiazdy.

Jak na mecz rozgrywany we wtorek o 18:30, 450 km od Krakowa, po długich wyjazdach do Liege i Gdańska, to wcale nie taka zła liczba.

Nasi wyjazdowicze mecz oglądali w spokoju, gardła uruchomiwszy pod koniec spotkania. Wymienili kilka uprzejmości z gospodarzami oraz razem z zawodnikami cieszyli się ze zwycięstwa. Jak zwykle, piłkarze podeszli pod sektor i krzyknęli ze swoimi sympatykami JJJBG!

Wiślacki sektor był bardzo dobrze oflagowany. Dojechały Bronowice, Wisła Sharks, Jaworzno, Kleparz, Nowa Huta, Krowodrza, Prądnik Biały, Pińczów, a także Szlachta z Wrocławia i płótno tarnowskiej Unii.

Źródło: wislakrakow.com
Autor: Nikol

Galeria kibicowska: