2012.03.20 Wisła Kraków - Lech Poznań 1:0

Z Historia Wisły

2012.03.20, Puchar Polski, 1/4 finału, Kraków, Stadion miejski im. Henryka Reymana, 18:30, wtorek, 9°C
Wisła Kraków 1:0 (1:0) Lech Poznań
widzów: 15.137
sędzia: Daniel Stefański z Bydgoszczy
Bramki
Cwetan Genkow (g) 25' 1:0
Wisła Kraków
4-5-1
Sergei Pareiko
Kew Jaliens Grafika:Kontuzja.png Grafika:Zmiana.PNG (10' Marko Jovanović)
Osman Chavez
Gordan Bunoza
Dragan Paljić
Ivica Iliev Grafika:Zmiana.PNG (66' Grafika:Zk.jpg David Biton)
Cezary Wilk
Grafika:Zk.jpg Maor Melikson Grafika:Zmiana.PNG (79' Daniel Brud)
Gervasio Nunez
Andraż Kirm
Cwetan Genkow

trener: Michał Probierz
Lech Poznań
4-4-2
Jasmin Burić
Marcin Kikut
Marcin Kamiński
Manuel Arboleda
Luis Henriquez
Mateusz Możdżeń Grafika:Zmiana.PNG (62' Grzegorz Wojtkowiak)
Rafał Murawski Grafika:Zmiana.PNG (52' Semir Stilić)
Ivan Djurdjević Grafika:Zk.jpg Grafika:Zmiana.PNG (81' Dimitrije Injac)
Sergei Kriwiec
Artjom Rudniew
Bartosz Ślusarski

trener: Mariusz Rumak

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Probierz: Tradycja od 1906 roku zobowiązuje

19. marca 2012

Niezła frekwencja, niezły mecz.[Foto: Grzegorz Migdał/wislakrakow.com]
Niezła frekwencja, niezły mecz.
[Foto: Grzegorz Migdał/wislakrakow.com]

Już jutro Wisła gra swój najważniejszy mecz. Rewanżowy pojedynek z Lechem zadecyduje o tym, kto awansuje do półfinału Pucharu Polski. Obecność i wsparcie wiślackich kibiców jest niezwykle istotne!

Kadra mistrzów kraju na jutrzejsze spotkanie jest jedną wielką niewiadomą. - Ja nie mam aktualnie za dużo pracy, więcej ma sztab medyczny. Robią wszystko, aby postawić zawodników na nogi. Skład jest wielką zagadką także dla mnie, jak dla wszystkich. Na dzień dzisiejszy nie wiadomo jeszcze kto będzie mógł jutro zagrać - powiedział trener Michał Probierz.

Nie wiadomo kto zagra, ani nawet kto z rywalizacji na pewno będzie wykluczony. - Na pewno nie zagrają Diaz i Jirsak, bo mają kartki - rzucił żartem szkoleniowiec. - Doktor i wszyscy odpowiedzialni za stan zdrowotny piłkarzy zrobią wszystko, abyśmy w najważniejsze mecze dla Wisły weszli optymalnie przygotowani. Mecz z Lechem, w Chorzowie, później z Legią i Jagiellonią to spotkania decydujące o tym w jakim kształcie zakończy się ten sezon.

W pierwszym meczu, na wyjeździe, Wisła wygrała 1:0 po bramce Gordana Bunozy. - To wynik, który nie zwiększa komfortu. Oba zespoły są wyrównane. Na pewno lepiej jest bronić rezultatu, niż musieć wygrać 2:0 czy 3:0, ale wiemy, że Lech to aktualnie zespół najsilniejszy kadrowo. Nie mają urazów, ale my nie ułatwimy im zadania. Moi zawodnicy zrobią wszystko, aby jak najlepiej wyglądać i wygrać ten mecz.

W krótkim odstępie czasowym ekipy Wisły i "Kolejorza" mierzą się po raz trzeci. Czy w takiej sytuacji rywala można czymś zaskoczyć? - Nasz patent jest nie do rozszyfrowania, bo na razie sam nie wiem jak będziemy grali. Jesteśmy nieprzewidywalni, ludzie to lubią, ale czasem człowiek sam jest zaskoczony tym co się wydarzy. Na przykład kontuzja Bunozy bardzo nas zaskoczyła i zburzyła elementy, który przygotowaliśmy na to spotkanie. W Bełchatowie powinniśmy byli wygrać, jestem niezadowolony, powinniśmy w ostatnich 2 minutach zaatakować z jeszcze większą determinacją.

Wszyscy chcielibyśmy, zamiast kolejnego meczu walki, zobaczyć trochę dobrego futbolu w wykonaniu Białej Gwiazdy. - Na pewno będzie to bardzo trudne spotkanie, ale boisko na pewno jest lepsze niż w Poznaniu, więc będzie więcej piłkarskich atrybutów. Zobaczymy kto u nas zagra, bo o tym dopiero jutro rano zadecyduje sztab medyczny. Będę musiał na szybko przygotować sobie 2-3 warianty.

Wcześniej szkoleniowca cieszyło to, że jego podopieczni nie tracą bramek. W Bełchatowie seria ta została przerwana dwukrotnie. - Nie znam zespołu, który w 30 meczach nie stracił bramki. W każdych rozgrywkach zespoły tracą gole, teraz kwestia, aby zdobywać ich jeszcze więcej. Dla mnie ważne jest to, że po przerwie zdobyliśmy cztery bramki, nieważne że nieuznane, ale zdobyte - jedna po stałym fragmencie, trzy z akcji.

- W czterech prowadzonych przeze mnie meczach straciliśmy pierwsze bramki. Grając w Wiśle, trzeba dawać z siebie wszystko do ostatniej minuty. W końcówce zawodnicy wzięli to do siebie i uratowaliśmy remis w ostatniej minucie, ale niedosyt po nieuznanych bramkach był jeszcze większy. Odkąd tu pracuję nie mieliśmy czasu na rozegranie żadnego sparingu, a w treningach nie da się wszystkiego przetestować. Wcześniej nie wiedziałem jak zespół reaguje po stracie bramki, jak grając w dziesięciu. To ważne, żeby się poznać. Wszyscy chcieliby, aby Wisła wygrywała od razu, ale pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Najpierw cieszyłem się, że wygraliśmy w Gdańsku, teraz, że zdobyliśmy cztery bramki. Gdy wrócą zawodnicy kontuzjowani, podniosą rywalizację i uderzą bardzo mocno w dzwon. Musimy wygrywać, a każdy kto jest kibicem Wisły powinien zrobić wszystko, aby nas wspierać, bez względu na zawodników, którzy aktualnie grają. Ludzie przychodzą tutaj kibicować od 1906 roku. To tradycja, która przechodzi na pokolenia. Mamy obraną drogę i tą zwycięską kroczyć będziemy - zapowiada opiekun mistrzów Polski.

Źródło: wislakrakow.com
Autor: Nikol

Tylko awans! Przed rewanżem ćwierćfinału Pucharu Polski

Po wygranej, choć skromnej bo 1-0 w Poznaniu, piłkarze krakowskiej Wisły są o pół kroku bliżej od Lecha w drodze do awansu do półfinału Pucharu Polski. I jeśli wiślacy nie zawalą wtorkowej rewanżowej potyczki z poznaniakami, będą też o cały już krok bliżej wywalczenia tego trofeum! To zaś wydaje się na dziś zdecydowanie dla nas najbliższą - o ile nie jedyną - drogą do miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach. W lidze nam do tego niestety o wiele dalej. Podobnie jak i Lechowi, więc walka zanosi się naprawdę ostra.

Zarówno Wisła, jak i tym bardziej Lech - są w tym sezonie w kiepskim położeniu. Obydwie drużyny mocno okupują środek tabeli i w każdym niemal kolejnym spotkaniu ligowym - zawodzą swoich kibiców. Dość powiedzieć, ale typowany po kilku pierwszych kolejkach bieżącego sezonu do pewnego mistrzostwa Lech, w tym roku nie strzelił jeszcze bramki! A zagrali już poznaniacy równe 450 minut.

I choć Wisła nie ma się dużo lepiej, to po wspomnianej wygranej przy Bułgarskiej mają jednak podopieczni Michała Probierza ciut więcej powodów do optymizmu. Wprawdzie droga do pełni szczęścia w Pucharze Polski jest jeszcze daleka, ale wydaje się, że dla jednych i drugich właśnie to trofeum może okazać się priorytetem na ten sezon. W lidze bowiem nie zanosi się, że Wisła lub Lech - odniosą jeszcze jakiś sukces. Oczywiście nikomu nie chcę odbierać szans, ale jeśli nie strzela się bramki przez tyle minut i przegrywa bardzo wyraźnie ze słabą dotąd Jagiellonią, co pokazał w miniony weekend Lech, lub odpuszcza grę defensywną - tak jak to zrobili kilka razy wiślacy w Bełchatowie - to ciężko liczyć na jakieś sukcesy.

We wtorek odpuszczania jednak - miejmy nadzieję - nie będzie, a my solidnie apelujemy do Was o jak najliczniejsze stawienie się na tym meczu. Bilety są bowiem naprawdę tanie, sam mecz jest wliczony w karnet, więc te ponad 10 tysięcy "karnetowców" powinno się przy Reymonta na pewno zjawić. Nie licząc oczywiście tych, którzy zamiast zasiąść w kapciach przed TVN Turbo - włączą swoje własne turbo i wybiorą się jednak na stadion. Robi się bowiem coraz przyjemniej, pogoda nie powinna więc nikogo zniechęcać, a pucharowy mecz z Lechem - może być dla nas jednym z kluczowych w tym sezonie. Chyba więc nie chcesz, aby Cię na nim zabrakło?

Do zobaczenia więc na Reymonta!!!

Źródło: wislaportal.pl

Dla Lecha to najważniejszy mecz sezonu

Ekipa poznańskiego Lecha bardzo poważnie traktuje dzisiejszy rewanżowy mecz 1/4 finału Pucharu Polski z Wisłą. Na spotkanie "Kolejorz" przyleciał bowiem do Krakowa samolotem. W kadrze drużyny zabrakło kontuzjowanego Aleksandyra Tonewa oraz pauzującego za kartki Vojo Ubiparipa.

- To jest mecz o to czy będziemy grali w pucharach. Nie mamy już nic do stracenia. Albo wygramy to spotkanie i przejdziemy do kolejnej rundy, albo trzeba będzie zrobić bardzo poważne zmiany - zapowiada na łamach oficjalnego serwisu internetowego Lecha, jego trener, Mariusz Rumak. On sam jeszcze kilka dni temu mówił, że prowadzony przez niego zespół ma szansę na mistrzostwo Polski. Jak widać - szybko zweryfikował swoje marzenia.

To nie może jednak dziwić, tym bardziej, że nowy opiekun pierwszego zespołu z Poznania nie pozostawił na swoich podopiecznych suchej nitki za ich ligowy występ w Białymstoku, w którym Lech przegrał 0-2 i jest jedynym zespołem w Ekstraklasie, który nie strzelił w bieżącym roku bramki!

- Największe pretensje mam o to, że piłkarze nie realizowali założeń taktycznych. Grali daleko od siebie i brakowało im determinacji i charakteru. Jeśli z Wisłą zagrają tak jak w Białymstoku to nie ma dla nich miejsca w tym klubie - grzmiał Rumak.

Strona Lecha nie bez ogródek pisze zresztą, że mecz w Krakowie jest dla Lecha "najważniejszym w sezonie".

Źródło: wislaportal.pl na podstawie lechpoznan.pl

Relacje z meczu

WISLAKRAKOW.COM: Wisła w półfinale Pucharu Polski

Gervasio Nunez.[Foto: Tomasz Burda/wislakrakow.com]
Gervasio Nunez.
[Foto: Tomasz Burda/wislakrakow.com]
Osman Chavez.[Foto: Tomasz Burda/wislakrakow.com]
Osman Chavez.
[Foto: Tomasz Burda/wislakrakow.com]
Cewtan Genkow.[Foto: Tomasz Burda/wislakrakow.com]
Cewtan Genkow.
[Foto: Tomasz Burda/wislakrakow.com]
W powietrzu zawodnik Lecha, Manuel Arboleda.[Foto: Nikoletta Kula/wislakrakow.com]
W powietrzu zawodnik Lecha, Manuel Arboleda.
[Foto: Nikoletta Kula/wislakrakow.com]
Kontuzja Kew Jaliensa.[Foto: Nikoletta Kula/wislakrakow.com]
Kontuzja Kew Jaliensa.
[Foto: Nikoletta Kula/wislakrakow.com]
Żółta kartka dla Dudu Bitona.[Foto: Grzegorz Migdał/wislakrakow.com]
Żółta kartka dla Dudu Bitona.
[Foto: Grzegorz Migdał/wislakrakow.com]

Piłkarze Wisły Kraków pokonali po raz drugi Lecha Poznań 1:0 w ćwierćfinale Pucharu Polski i awansowali do dalszej fazy rozgrywek. Gola na wagę zwycięstwa zdobył w 25 minucie Cwetan Genkow po precyzyjnej centrze Gervasio Nuneza.

To była idealna akcja "Białej Gwiazdy". Nunez zacentrował z niezwykłą precyzją, tak, że piłki nie mógł sięgnąć Arboleda, za to Cwetan Genkow, wyskakując w tempo, otrzymał okazję oddania mocnego strzału głową. Wykorzystał ją perfekcyjnie, trafił w piłkę tak jak chciał, nie dając szans na interwencję Jaminowi Buriciowi.

Wisła wygrała i awansowała zasłużenie. Jedynie w końcówce meczu wiślacy niepotrzebnie cofnęli się i dali Lechowi okazję na zdobycie przynajmniej jednego gola. Po lobującej główce Kamińskiego efektownie i szczęśliwie interweniował Pareiko, zaś strzał Ślusarskiego przyniósł uderzenie piłki w słupek. To był niepotrzebny fragment, gdyż wcześniej ataki Lecha wyglądały dość bezradnie, a Wisła kontrolowała przebieg meczu.

Wpływ na to miały z pewnością powroty do gry Cezarego Wilka i Maora Meliksona. Pecha miał natomiast Kew Jaliens, który już w 10 minucie musiał opuścić boisko z powodu kontuzji mięśnia uda. Zmienił go Marko Jovanović.

Wiślacy powinni prowadzić już po kilku minutach, gdy Genkow odebrał piłkę po błędzie Arboledy i zagrał ją do Kirma, który mijając obrońcę w pełnym biegu za daleko wypuścił sobie piłkę. Można było skuteczniej sfinalizować tę akcję. Poza tym mieliśmy kilka groźnych dośrodkowań i strzałów z dystansu. W 35 minucie po ładnej wymianie podał Kirma z Ilievem uderzenie tego pierwszego zostało zablokowane.

Podobnie gra wyglądała w drugiej odsłonie. Lech nie zagrażał bramce Wisły, a gospodarzom brakowało czasem precyzji przy ostatnim podaniu bądź szczęścia przy uderzeniach zza pola karnego. Kilka ofiarnych zagrań, zrywów, wyjść z piłką, interwencji w obronie potrafiło pobudzić trybuny. Jako że kibice z trybuny północnej bawili się dziś szczególnie dobrze, mecz oglądało się naprawdę przyjemnie.

Ostatecznie Wisła wyszła z trzeciej konfrontacji z Lechem zwycięsko. W trzech meczach podopieczni Probierza wywalczyli dwa zwycięstwa, jeden ligowy remis i awans do półfinału Pucharu Polski. Bez względu na kryzys rywala, który jeszcze w tym roku nie zdobył bramki w meczu o stawkę, taki bilans należy docenić.

Źródło: wislakrakow.com

WISLAPORTAL.PL: Wisła pierwszym półfinalistą! Wisła - Lech 1-0

Krakowska Wisła zasłużenie awansowała do półfinału Pucharu Polski dwukrotnie pokonując poznańskiego Lecha, w obydwu meczach po 1-0. W Poznaniu "Kolejorza" ukłuł Gordan Bunoza, a w Krakowie Cwetan Genkow. Kolejnego rywala poznamy 25 marca, kiedy to odbędzie się kolejne losowanie.

Mimo wielu niepewności, jeśli chodzi o skład, Wisła na mecz z Lechem wyszła w mocnym zestawieniu - m.in. z Maorem Meliksonem, co mogło dawać podstawy do optymizmu. I optymistycznie było, bo to wiślacy lepiej zaczęli ten mecz. Już w 2. minucie Ivica Iliev sprawdził formę Jasmina Buricia, ale ten nie dał się zaskoczyć. Zaraz zaś potem ostry presing wiślaków przyniósł im przechwyt i bliski szczęścia mógł być Andraž Kirm, ale zwlekał ze strzałem i ostatecznie ubiegł go Burić.

To jednak Lech musiał strzelać w Krakowie bramki, w końcu miał odrabiać straty z pierwszego meczu - i po dobrej akcji w takiej też sytuacji znalazł się w 13. minucie Bartosz Ślusarski. Uderzył mocno, ale jednak nad naszą bramką.

Nie pomylił się natomiast będący w coraz lepszej formie Cwetan Genkow. Bułgar wykorzystał doskonale wrzutkę Gervasio Núñeza - i celną główką w długi róg pokonał w 25. minucie Buricia! Wisła prowadziła więc 1-0 i w tym momencie poznaniacy potrzebowali do awansu dwóch bramek. A tej wiosny - nie strzelili jeszcze żadnej...

Do końca I połowy wciąż lepiej radzili sobie wiślacy, choć może zbyt często grali długimi piłkami, ale obydwa zespoły stworzyły sobie i tak tylko po jednej okazji. W 35. minucie po ładnej klepce Meliksona i Ilieva - Kirm został zablokowany przez Manuela Arboledę - a cztery minuty później po serii błędów naszych defensorów - z narożnika pola karnego groźnie uderzył Marcin Kikut, ale piłka minęła naszą bramkę.

II połowę wiślacy zaczęli kontrolując przebieg meczu i można żałować, że grali jednak trochę niedokładnie. Tak jak choćby w 53. minucie, gdy Dragan Paljić miał do wyboru Kirma i Ilieva. Wybrał rodaka, ale zagrał mu za plecy. Minutę zaś później dobry przechwyt Gordana Bunozy zakończył się jego rajdem i prostopadłym podaniem do Genkowa. "Ceco" uprzedzony został jednak przez wślizg Arboledy i mieliśmy tylko rzut rożny. W 55. minucie ładnie z pierwszej piłki spróbował natomiast Iliev, ale piłka minęła bramkę Lecha.

Poznaniacy szybko na te trzy próby odpowiedzieli akcją Ślusarskiego, po której strzelić próbował Semir Štilić. Bośniaka ofiarnie zablokował Núñez. W 62. minucie bodajże po raz pierwszy pokazał się w tym meczu Artjoms Rudņevs, ale tym razem strzału nie dał mu oddać Bunoza.

Lech - co zrozumiałe - musiał ruszyć do bardziej zdecydowanych ataków, ale od 66. minuty to Wisła zagrała na... dwóch napastników, bo Ilieva zastąpił Dudu Biton. Mimo tej zmiany - nie stwarzaliśmy sobie więcej okazji do zdobywania goli, ale też robić tego nie musieliśmy. Przy takim wyniku to goście mieli po co atakować, a to im się zwyczajnie nie udawało, bo pomysłu na sforsowanie naszej obrony zwyczajnie nie mieli. Bliższa kolejnej bramki była natomiast Wisła. W 75. minucie Genkow zgrał do Bitona, ale tego ubiegł Burić, a obydwaj przy interwencji trochę ucierpieli. Co więcej Izraelczyk obejrzał żółtą kartkę i nie zagra w pierwszym meczu półfinału Pucharu Polski.

Końcówka spotkania to nieudolne próby gości, choć Wisła wiele zawdzięczała w 86. minucie Sergeiowi Pareice, który doskonale wybił na poprzeczkę główkę Marcina Kamińskiego. Swoją szansę miał też chwilę później Rudņevs, ale nie doszedł do piłki. A w doliczonym czasie gry w słupek trafił jeszcze Ślusarski. Wszystko to jednak były zbyt późno i zbyt mało, aby naprawdę zagrozić w awansie Wiśle.

A ta grała w tym okresie spokojnie, może nawet za bardzo, na utrzymanie wyniku, co niekoniecznie musiało się podobać, ale przyniosło oczekiwany efekt. Wisła jest w półfinale Pucharu Polski!

Źródło: wislaportal.pl

GAZETA KRAKOWSKA: Wisła Kraków ograła Lecha Poznań

Wisła Kraków awansowała do półfinału Pucharu Polski. "Biała Gwiazda" pokonała Lecha Poznań 1:0, a ponieważ w pierwszym meczu padł taki sam wynik, to krakowianie nie pozostawili złudzeń rywalowi z Grodu Przemysława. Wisła ma zatem ciągle szanse na awans do europejskich pucharów poprzez Puchar Polski. Dla "Kolejorza" będzie to najprawdopodobniej kolejny całkowicie zmarnowany sezon.

Przed meczem z Lechem Poznań trener Michał Probierz narzekał na sytuację kadrową i liczne urazy, jakie ma w zespole. Wystarczył jednak rzut okiem na wyjściową jedenastkę, żeby po pierwsze dojść do wniosku, że szkoleniowiec w miarę uporał się z problemami, a po drugie, że bardzo poważnie traktuje Puchar Polski.

Nie było mowy o kalkulacji. Do boju posłany został najsilniejszy zestaw zawodników, z Maorem Meliksonem i Cezarym Wilkiem na czele. Mając zaliczkę z Poznania Probierz zdecydował się jedynie na grę jednym wysuniętym napastnikiem, co miało ograniczyć siłę rażenia "Kolejorza" w drugiej linii, gdzie przy pięciu pomocnikach Wisły robiło się dość gęsto.

Jeśli Probierz miał problemy kadrowe przed meczem, to ich dalszy ciąg mieliśmy już na samym początku spotkania na boisku. Wtedy to padł na murawę Kew Jaliens. Holender złapał się za udo i od razu zasygnalizował, że potrzebna będzie zmiana. Szybko zatem w jego miejsce wszedł Marko Jovanović.

To był jednak ostatni poważny problem Wisły w pierwszej połowie. Krakowianie nie grali jakiegoś wielkiego meczu, ale prezentowali się lepiej od Lecha, którego piłkarze zapowiadali, że pod Wawelem będą chcieli szybko odrobić straty ze swojego stadionu. Nic takiego nie miało miejsca. Może poza jedną akcją Bartosza Ślusarskiego, której wykończenie przez piłkarza Lecha jednak lepiej przemilczeć…

Generalnie to gospodarze dyktowali warunki, choć głównie w środkowej strefie, bo sytuacji nie potrafili sobie stworzyć za wiele. Co jednak dla nich najważniejsze, strzelili gola. W 25 min goście zdołali wybić piłkę po dośrodkowaniu Gervasio Nuneza z rzutu wolnego, ale futbolówka znów trafiła do Argentyńczyka. Ponowne dośrodkowanie było już mierzone wprost na głowę Cwetana Genkowa. Bułgar uderzył precyzyjnie i mieliśmy 1:0 dla Wisły.

Mając już w praktyce dwie bramki zaliczki podopieczni Michała Probierza mogli pozwolić sobie na spokojną grę. Lech nie był zresztą w stanie zdominować wiślaków. Wyglądało to nawet tak, że tym ostatnim naprawdę zależy na awansie do półfinału, a poznaniakom jakby trochę mniej.

W drugiej części ten obraz gry nieco się zmienił, bo goście zaczęli grać szybciej i odważniej. Jedyne co się z tego jednak rodziło przez długie minuty dla Lecha to dośrodkowania, z którymi wiślacy radzili sobie bez większych problemów.

"Biała Gwiazda" starała się tymczasem kontrować i właśnie po takim szybkim ataku świetną sytuację miał Dawid Biton, gdy stanął oko w oko z Jasminem Burciem. Bramkarz Lecha wygrał jednak ten pojedynek.

W końcówce częściej atakowali, co zrozumiałe, goniący wynik goście. Nie mieli jednak szczęścia, bo najpierw po strzale Marcina Kamińskiego piłkę na poprzeczkę wybił Sergiej Pareiko, a następnie po uderzeniu Bartosza Ślusarskiego futbolówka wylądowała na słupku. Jeśli jednak wierzyć powiedzeniu, że szczęście sprzyja lepszym, to tym razem znalazło ono potwierdzenie. Wisła była zespołem lepszym i zasłużenie awansowała do półfinału.

Źródło: gazetakrakowska.pl
Autor: Bartosz Karcz

Biała Gwiazda w półfinale. Wisła - Lech 1:0

Michał Probierz i jego zawodnicy grali dzisiaj z Lechem Poznań rewanż 1/4 Pucharu Polski. Do składu Wisły wrócili kontuzjowani ostatnio Sergiej Pareiko, Maor Melikson i Cezary Wilk. Biała Gwiazda w pierwszym meczu pokonała "Kolejorza" po bramce Gordana Bunozy 1:0. Podobnie było w rewanżu, gdzie Wisła po golu Genkowa ponownie wygrała z zespołem z Poznania.

W 2 minucie po zamieszaniu pod bramką Lecha strzał oddał Iliev, ale Burić bez problemów złapał piłkę. Po chwili po błędzie Arboledy Genkow dopadł do piłki i podał do wychodzącego sam na sam Kirm. Słoweniec jednak za daleko wypuścił sobie piłkę, a tą złapał bramkarz "Kolejorza". W 10 minucie kontuzjowanego Jaliensa zmienił Jovanović. W 13 minucie Lech oddał pierwszy celny strzał. Ślusarski strzelił nad poprzeczką bramkie strzeżonej przez Pareiko. Przewaga Wisły musiała wreszcie dać gola. W 25 minucie Nunez genialnie wrzucił piłkę na głowę Genkowa, który pewnym strzałem pokonał Buricia. W 39 minucie Kikut oddał groźny strzał, piłka uderzona po ziemi minęła o centymetry słupek bramki Białej Gwiazdy.

W 64 minucie Melikson dograł z prawej strony do Genkowa, ale ten uderzył niecelnie z 10 metrów. Kwadrans przed końcem meczu Genkow zagrał do wychodzącego sam na sam Bitona, ale jego podanie było "ciut" za mocne i Izraelczyk nie zdołał opanować piłki. W 86 minucie Lech był najbliżej zdobycia gola. Główkę Kamińskiego Pareiko odbił z problemami na poprzeczkę. Po chwili "Kolejorz" znów był bliski strzelenia gola. Dograną z boku piłkę nie potrafili kolejno z bliska "wepchnąć" do bramki Wisły Ślusarski i Rudnev. W doliczonym czasie gry w słupek strzelił Ślusarski.

Wisła Kraków - Lech Poznań 1:0 (1:0)

25 min. Genkow

Wisła Kraków: Pareiko- Paljić, Bunoza, Chavez, Jaliens (10 min. Jovanović)- Wilk, Nunez, Melikson (79 min. Brud)- Kirm, Genkow, Iliev (66 min. Biton)

Lech Poznań: Burić- Kikut, Kamiński, Arboleda, Henriquez- Murawski (51 min. Stilic), Djurdević (82 min. Injac)- Możdżeń (61 min. Wojtkowiak), Ślusarski, Krivets- Rudnev

TSW.com.pl

Autor: Witek

Źródło: tsw.com.pl

Półfinał dla Wisły!

Data publikacji: 20-03-2012 20:30


Wisła Kraków pokonała Lecha Poznań 1:0 po golu Tsvetana Genkowa w drugim meczu ćwierćfinału Pucharu Polski i awansowała do dalszej fazy tych rozgrywek!

Do składu Białej Gwiazdy na mecz z Lechem, po nieobecności w Bełchatowie, wrócili Sergei Pareiko, Maor Melikson i Cezary Wilk, a na ławce rezerwowych znalazł się Michael Lamey. Sytuacja kadrowa Wisły była więc lepsza niż kilka dni temu, jednak kilka minut po rozpoczęciu rewanżowego spotkania o półfinał Pucharu Polski trener Probierz musiał znowu dokonywać zmiany z powodu kontuzji. Uraz odniósł Kew Jaliens i w 10. minucie pojedynku z Kolejorzem zastąpił go na boisku Marko Jovanović.


Mimo tego dosyć nieszczęśliwego początku, gospodarze nie pozwolili wybić się z rytmu i starali się jak najszybciej strzelić gola. Udało im się to w 25. minucie, kiedy dogranie z prawej strony Gervasio Nuneza pięknym strzałem głową na bramkę zamienił Tsvetan Genkov. Goście odpowiedzieli groźnym strzałem Kikuta w 38. minucie, jednak obrońca Lecha nieznacznie się pomylił.

Zobacz zdjęcia Maksa Michalczaka z tego meczu!

Po zmianie stron obraz gry niewiele się zmienił – obie drużyny starały się wykorzystać błędy rywala i stworzyć dogodną okazję do strzelenia bramki. Krakowianie najlepszą okazję do tego mieli w 75. minucie, jednak Dudu Bitonowi zabrakło centymetrów, by przejąć piłkę przed interweniującym Buriciem. Lech obudził się dopiero w końcówce spotkania i wtedy przeprowadził kilka naprawdę dobrych akcji, jednak szczęście tego wieczoru sprzyjało gospodarzom. Szczęście i Sergei Pareiko, który w 86. minucie w nieprawdopodobny sposób wybił piłkę na poprzeczkę po strzale głową Marcina Kamińskiego. Dwie minuty później Rudnev nie wykorzystał stuprocentowej okazji, nie trafiając w piłkę i nie strzelając gola z kilku metrów. W doliczonym czasie natomiast w słupek trafił Bartosz Ślusarski.

Mimo nerwowej końcówki Biała Gwiazda utrzymała prowadzenie i w dwumeczu pokonała Lecha 2:0. To krakowianie zagrają w półfinale Pucharu Polski, a rywala poznają podczas losowania, które zaplanowano na 25 marca.

Wisła Kraków – Lech Poznań 1:0 (1:0)

1:0 Genkov 25’

Wisła Kraków: Pareiko – Jaliens (10’ Jovanović), Chavez, Bunoza, Paljić – Wilk, Nunez – Iliev (66’ Biton), Melikson (79’ Brud), Kirm – Genkov

Lech Poznań: Burić – Kikut, Kamiński, Arboleda, Henriquez – Murawski (52’ Stilić), Djurdjević – Możdżeń (61’ Wojtkowiak), Ślusarski, Krivets – Rudnev

Żółte kartki: Biton, Melikson (Wisła) – Djurdjević (Lech)

Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz)

Widzów: 15 137

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Minuta po minucie

Trzecia część serialu pt. "Wisła - Amica Lech" przed nami. Po bezbramowym remisie w lidze i zwycięstwie na wyjeździe w Pucharze Polski przychodzi czas na rewanżowy mecz pucharowy, który zadecyduje o awansie do półfinału rozgrywek, które mogą być jedyną przepustką do europejskich pucharów w przyszłym sezonie. Zarówno dla Wisły, jak i Lecha.

W tzw. "międzyczasie" oba zespoły zagrały jeszcze po jednym meczu ligowym. Wisła wywiozła remis 2:2 z Bełchatowa, remis o tyle pechowy, że sędzia odebrał Wiśle jedną prawidłowo strzeloną bramkę. Z kolei Lech przegrał w Białymstoku 0:2 i wiosną w oficjalnym meczu jeszcze gola nie zdobył. Warto byłoby podtrzymać tę passę poznaniaków w Krakowie.

Mecz poprowadzi Daniel Stefański z Bydgoszczy, który w obecnym sezonie gwizdał tylko w jednym meczu Wisły i także był to meczu Pucharu Polski. W Świnoujściu Wisła pokonała Flotę 4:2 i awansowała do 1/8 finału.

Dziś kibice Lecha i Cracovii nie będą demolowali sektora gości. Mają zakaz wyjazdowy, jeszcze za "słynny" bydgoski finał PP z Legią.

Z jednym napastnikiem - Cwetanem Genkowem - rozpoczniemy dzisiejszy mecz. Jaliens powędrował na prawą obronę, tyły zabezpieczają Wilk z Nunezem, a o ofensywę zadbać ma kwartet: Iliev, Melikson, Kirm i wspomniany Genkow.

W poszukiwaniu pierwszej bramki w tym roku Lech rozpocznie dziś dwójką w ataku: Rudniew - Ślusarski.

Na trybunach pustki. Jedynie ta po północnej stronie wypełniona w 80 procentach.

Obie drużyny wychodzą na boisko.

  • 1’ Drużyna gości rozpoczyna od środka. W pierwszej połowie atakować będziemy na bramkę po południowej stronie.
  • 1’ Już kilka dni temu zauważyliśmy, że coś naszą murawą nie tak. Wydaje się, że jest równo, tylko coś trawy nie za wiele...
  • 2’ Iliev powstrzymany z prawej strony pola karnego Lecha.
  • 2’ Sytuacyjny strzał Ilieva, niemocny, w Buricia.
  • 2’ Upadł w polu karnym Lecha Genkow. Wstał, ale utyka.
  • 3’ Błąd Arboledy, przejmuje piłkę Genkow, uruchamia wychodzącego lewą stroną Kirma. Ten mija jednego obrońcę, ale za daleko wypuszczona piłka pada łupem Buricia.
  • 5’ Faul Arboledy w środku pola na Meliksonie. Potrzebna pomoc lekarzy. Stefański, gdzie masz kartki!?
  • 6’ Melikson w asyście medyków opuszcza boisko utykając. Powinien jednak wrócić. Wrócił.
  • 7’ Ofiarny szczupak Czarka Wilka w środku pola pomaga w odbiorze piłki.
  • 9’ Teraz problemy zdrowotne ma Jaliens. Opuszcza boisko na noszach. Skończy się zmianą?
  • 10’ Jaliensa zmienia Marko Jovanović. Holender prawdopodobnie uszkodził mięsień czworogłowy uda.
  • 13’ Ślusarski przebiegł z piłką od połowy boiska, ale włożył tyle sił w sprint, że nie był w stanie oddać celnego strzału. Uderzył dość mocno, ale wyraźnie nad bramką Pareiki.
  • 15’ Faul Arboledy na Genkowie w narożniku boiska. Prawie rzut rożny.
  • 16’ Ostro bitej piłki przez Meliksona nikt nie przejął, nikt nie wybił, nikt nie oddał strzału.
  • 19’ Z dużej odległości spróbował strzału Kirma. Piłka siadła mu dobrze, ale poleciała wprost w bramkarza Lecha.
  • 20’ Sprytna centra Meliksona do Kirma, Słoweńcowi brakło z pół metra by sięgnąć piłkę.
  • 22’ Akcja Wisły zakończona strzałem z prawej strony Ilieva. Serb odchylony, więc musiał przenieść piłkę nad poprzeczką. Utyka Murawski, zbiega z boiska.
  • 24’ Pogadanka sędziego z Djurdjeviciem zamiast kartki...
  • 25’ Co za gol!!! Piękna główka Cwetana Genkowa po dośrodkowaniu Nuneza lewą nogą z prawej strony!!! Częściej tak, prosimy!!!
  • 30’ Na spalonym Rudniew, oddał jeszcze strzał równo z gwizdkiem z ostrego kąta obok bramki.
  • 31’ Wreszcie kartka. Ukarany Djurdjević.
  • 32’ Na trybunach oldschoolowe klimaty, czyli "Lalala, Aejaoo Wisełka gol" na melodię "Rivers of Babylon".
  • 33’ Ekwilibrystyczny, ale niegroźny strzał Arboledy z naszego pola karnego.
  • 35’ Wymiana piłki Kirma z Ilievem, temu pierwszemu nie udaje się oddać strzału, został zablokowany.
  • 39’ Groźny strzał po ziemi Kikuta, tuż obok bramki. Dobrze, że był to dość ostry kąt.
  • 40’ Niezłe dośrodkowanie Nuneza z rzutu wolnego, ale Genkow nie sięgnął piłki. Czaił się też tam po nią Chavez.
  • 44’ "WIIISEŁKO WYGRAJ MECZ" - jak najbardziej aktualne.
  • 45’ Nieporozumienie Wilka z Genkowem w kontrataku.
  • 45’ Rzut wolny dla Wisły z prawej strony boiska.

Strzał obok bramki i koniec pierwszej połowy. "Na dzisiejsze spotkanie sprzedanych zostało 15 137 biletów!" - głosi napis na telebimie. Sprecyzujmy: biletów wraz z karnetami.

  • 46’ Rozpoczęta gra w drugiej połowie.
  • 47’ Dużo przypadku było w tej akcji Lecha, przedzierał się Rudniew ze Ślusarskim, piłka nie dotarła do naszego pola bramkowego.
  • 48’ Za głęboka wrzutka. Przed końcem boiska piłki nie uratował Nunez.
  • 51’ Kirm uruchomił Ilieva na prawym skrzydle, jednak jego dośrodkowanie zostało zablokowane.
  • 52’ Za Murawskiego wchodzi Semir Stilić.
  • 53’ Większa ilość piłkarzy Wisły w ataku, złe odegranie Nuneza do Ilieva, za plecy.
  • 54’ Ofensywnie Bunoza :) Róg.
  • 56’ Strzał Ilieva obok bramki Lecha.
  • 56’ Łatwa do wyłapania centra Kirma.
  • 57’ Faaajna zrobiła się atmosfera na stadionie :)
  • 62’ Wojtkowiak za Możdżenia.
  • 62’ Czyści sytuację Nunez po kolejnej chaotycznej akcji Lecha.
  • 64’ Nie doszedł do dobrze wrzucanej piłki z prawej strony Genkow.
  • 65’ Iliev zamiast zabrać się z piłką na 20. metrze odgrywał do znajdującego się na spalonym. Genkowa.
  • 66’ Ivica Iliev schodzi z boiska, wbiega Dudu Biton.
  • 69’ Faulowany na lewyn skrzydle Kirm, będzie rzut wolny.
  • 70’ Melikson centruje dość głęboko, nikomu nie udało się sięgnąć piłki, szkoda, bo na dalszym słupku mogło być ciekawie.
  • 73’ Na strzał z ponad 20 metrów, z miejsca, zdecydował się Nunez. Kilka metrów z dala od bramki.
  • 74’ Trochę niepewności Pareiki i Bunozy, Rudniew jednak nie przejął piłki.
  • 75’ Aj, brakło pół kroku Bitonowi po podaniu Genkowa, po którym znalazł się przed Buriciem. Nie sięgnął jednak piłki, doszło do zderzenia jego z bramkarzem Lecha.
  • 76’ Kartka dla Bitona.
  • 79’ Kartka dla Meliksona. Sekundy przed zmianą...
  • 79’ W miejsce Maora wchodzi Daniel Brud.
  • 81’ Główka Ślusarskiego nad bramką.
  • 81’ Ostatnia zmiana w meczu. Injac za Djurdjevicia.
  • 82’ Kolejny strzał Gervasio, kolejny w bramkarza.
  • 86’ Zaskakująca główka Kamińskiego, po której Pareiko sparował piłkę na poprzeczkę! Uważnie, panowie!
  • 88’ Mówimy: UWAŻNIE!? Znów szansa Lecha, i Rudniew i Ślusarski bliscy sięgnięcia piłki w naszym polu bramkowym.
  • 90+1’ Strzał Daniela Bruda zza pola karnego nad bramką.
  • 90+1’ Słupek pod naszą bramką po strzale Ślusarskiego!
  • 90+4’ "Jak długo na Wawelu" - na stojąco!
  • 90+5’ Gervasio Smolarek...

Koniec meczu. Awansowaliśmy do półfinału Pucharu Polski.


Źródło: wislakrakow.com

Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Michał Probierz, trener Wisły

Kogo chciałby wylosować w półfinale Pucharu Polski trener Michał Probierz? - Wolny los :) Nie zwracam na to uwagi, czeka nas bardzo trudne spotkanie w niedzielę. Wierzę, że wygramy z Ruchem, mimo że grają fajną piłkę - mówi po drugim zwycięstwie nad Lechem w Pucharze Polski szkoleniowiec Wisły.

- Najważniejsze to wywalczenie awansu. Bramka, którą szybko zdobyliśmy ustawiła to spotkanie. Nieporzebnie tylko daliśmy się zepchnąć do obrony w końcówce, wtedy nie byłoby żadnego pytania kto awansuje dalej. Wygraliśmy dwa razy po 1:0, to znaczy że jesteśmy lepsi - konkluduje szkoleniowiec.

- Nie potrafiliśmy zagrać tak jak chcieliśmy. Zdobyliśmy gola, który był bardzo istotny. Końcówka na pewno nie należała do rewelacyjnych. Chwała też Sergeiowi, że wybronił. W takich chwilach bramkarz pomaga i to jest bardzo ważne dla zespołu - stwierdził szkoleniowiec Wisły.

Który z trzech meczów z Lechem w ostatnim czasie był najtrudniejszy? - Nie ma meczów bardziej i mniej trudnych. Dwa razy wygraliśmy 1:0, raz zremisowaliśmy 0:0 i to pokazuje, że to mecze podobne. Lech osobowo jest jednym z najlepszym w lidze, to nie przypadek, że niedawno chciano płacić za Rudniewa 5 mln euro.

Już w 10 minucie boisko opuścić musiał Kew Jaliens. - Jutro pojedzie na badania, dopiero będzie wiadomo co się stało. Nie jestem lekarzem. Ważne, że ci, którzy wrócili są zdrowi.

Źródło: wislakrakow.com

Mariusz Rumak, trener Lecha

Gratuluję zespołowi Wisły awansu. Uważam, że zagraliśmy lepiej niż w Białymstoku, ale nie na tyle dobrze, by pokonać Wisłę, mimo że mieliśmy swoje sytuacje. Strzał Kamińskiego był fantastyczny, ale była też fantastyczna obrona Pareiki. Przy równorzędnych zespołów wygrywa ten, który ma szczęście - mówił trener Mariusz Rumak po dzisiejszym meczu Pucharu Polski.

- Po meczu w Białymstoku miałem zastrzeżenia, dziś zmieniliśmy kilka pozycji. Teraz jesteśmy 20 minut po meczu i jest zbyt wcześnie, żeby wyciągać wnioski. Muszę obejrzeć jeszcze raz ten mecz. Nie mam zastrzeżeń do zaangażowania, choć po przegranym meczu nie mogę być zadowolonym. Byliśmy zespołem częściej na połowie przeciwnika, stworzyliśmy sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy - uważa trener Lecha.

Trener Lecha z jednej strony mówi o walce o europejskie puchary w lidze, z drugiej jednak strony myśli powoli o nowym sezonie: - Musimy walczyć w lidze. Kolejny mecz zagramy ze Śląskiem i sytuacja jest otwarta. Nadzieja umiera ostatnia, a nam pozostała 9 kolejek ligowych, to druga droga do meczów pucharowych. Jeżeli nie zdobywamy punktów, nie przechodzimy do Pucharu Polski, to na pewno coś nie gra, jeśli chodzi o formę. Niewiele jednak możemy zrobić, kolejny mecz już w niedzielę, a nad formą pracuje się wtedy, kiedy można popracować. To mnie martwi. Trzeba budować strategię na nowy sezon. Są zawodnicy, którzy chcą opuścić klub. Trzeba wyciągnąć poważne wnioski co do funkcjonowania drużyny.

Źródło: wislakrakow.com

Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Cezary Wilk, pomocnik Wisły

- Trochę nam jeszcze do tej Europy brakuje, ale małymi kroczkami finał Pucharu Polski zbliża się coraz bardziej, a nie ukrywam, że to jest nasz cel - powiedział po awansie do półfinału Pucharu Polski kapitan Wisły Kraków, Cezary Wilk.

- Gdy spotykają się drużyny na podobnym poziomie, to detale mają ogromne znaczenie i dziś nie było inaczej. Wykorzystaliśmy swoją sytuację, cieszymy się ze zwycięstwa i dalszej gry. Po każdym zwycięstwie przychodzi ulga, ta presja trochę się zniża i czekamy na kolejne spotkanie - dodał Wilk.

Źródło: wislaportal.pl za TVN Turbo

Pareiko: Utrzymaliśmy korzystny rezultat

Data publikacji: 20-03-2012 21:40


We wtorek wieczorem na stadionie przy Reymonta 22 Wisła, po raz trzeci, zmierzyła się z poznańskim Lechem. Biała Gwiazda żadnego z tych spotkań nie przegrała – co więcej nie straciła w nich bramki i wywalczyła cenny awans do półfinału Pucharu Polski.

Tuż po wygranym meczu z "Kolejorzem" bramkarz Wisły, Sergei Pareiko, nie krył swego zadowolenia z awansu do kolejnej rundy. „W całym meczu nie miałem zbyt wiele pracy. Lech dużo atakował dopiero pod koniec spotkania, stwarzał sporo sytuacji. Staraliśmy się grać konsekwentnie i utrzymaliśmy korzystny dla nas wynik” – stwierdził Pareiko.

Lech pomimo tego, że nie prezentuje się najlepiej w tym sezonie, nadal posiada w swoich szeregach piłkarzy, którzy mają potencjał. „Rudnev to groźny napastnik i trzeba na niego zawsze zwracać uwagę. Podobnie Stilić. Zespół z Poznania ma w swojej kadrze sporą liczbę bardzo dobrych zawodników, więc przez cały mecz należy być skoncentrowanym na sto procent” – powiedział bramkarz.

Zapytany o dalsze losy Wisły w Pucharze Polski i o preferencje dotyczące przyszłego przeciwnika, Pareiko odpowiedział: „Zobaczymy jak będzie. Jeśli chodzi o to, z którą drużyną chcielibyśmy zagrać w następnej rundzie, to nie ma to dla nas większego znaczenia” – zakończył zawodnik Białej Gwiazdy.

D. Urbaniec

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Genkov: Ja bohaterem?

Data publikacji: 20-03-2012 21:47


Tsvetan Genkov strzelił w Krakowie gola, który przypieczętował awans Wisły do półfinału Pucharu Polski. Gdy jednak zapytaliśmy „Ceco”, czy czuje się jednym z ojców przejścia Białej Gwiazdy do kolejnej rundy, ze zdziwieniem zapytał: „Ja?”, po czym po chwili wyjaśnił, że jego zdaniem cegiełkę do dobrego wyniku dołożyli wszyscy piłkarze Wisły.

W drugim meczu z rzędu strzelasz gola. Są chyba powody do radości?

Jestem bardzo zadowolony, że wygraliśmy i awansowaliśmy do półfinału Pucharu Polski. Cieszę się, że mój gol dał drużynie zwycięstwo.

Czujesz się jednym z ojców awansu do półfinału?

Ja? Nie. Każdy z jedenastu zawodników, którzy wybiegli na murawę na początku tego meczu, każdy piłkarz, który trenował z nami przed tym meczem, był ważny dla tego zwycięstwa. Teraz wystąpiło jedenastu zawodników, ale wszyscy piłkarze są ważni dla Wisły.

A jak z twoim zdrowiem po 90 minutach gry?

Czuję się dobrze, a właściwie lepiej. Dzisiaj w trakcie meczu też kaszlałem, ale da się grać.

Twój występ od pierwszej minuty z Lechem to efekt dobrej gry w Bełchatowie?

Nie wiem. O to trzeba pytać trenera. Ja staram się w każdym meczu grać jak najlepiej.

Ale chyba jesteś zadowolony z powrotu do podstawowego składu?

Trener decyduje, kto ma grać. Jeśli powie, że zagram ja, zawsze będę walczył na murawie i starał się strzelać gole.

Z kim chciałbyś zagrać w półfinale Pucharu Polski?

Jest mi to obojętne. Kogo nam przydzieli los, z tym zagramy.

Wisła ma szansę zdobyć w tym roku Puchar Polski?

Oczywiście!

M. Górski

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Jovanović: Krok do pucharów

Data publikacji: 21-03-2012 10:04


„To jest wielki krok do pucharów” – przyznał po awansie do półfinału Pucharu Polski obrońca Wisły, Marko Jovanović.

Marko spotkanie z Lechem rozpoczął na ławce rezerwowych, ale spędził na niej tylko 10 minut. „Byłem na ławce, ale Kew był kontuzjowany i musiałem go zastąpić. Ciężko było zacząć ten mecz, ale z minuty na minutę było lepiej” – mówił po spotkaniu obrońca Białej Gwiazdy.

Awans do kolejnej rundy przybliża Białą Gwiazdę do gry w europejskich pucharach. „To jest wielki krok do pucharów. Mieliśmy trudnego przeciwnika. Obydwa mecze zagraliśmy dobrze i przeszliśmy do kolejnej rundy. Teraz zobaczymy, z kim przyjdzie nam zagrać. To będą ważne mecze dla nas ze względu na pozycję w lidze” – dodał Serb.

Pytany o to, kogo chciałby wylosować w półfinale Pucharu Polski, obrońca odparł: „W kolejnej rundzie wszystkie zespoły są dobre. Dla nas nie ma znaczenia, z kim zagramy”.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Ciekawostki

Bez Bitona w pierwszym meczu półfinału Pucharu Polski

Krakowska Wisła w swoim pierwszym meczu 1/2 finału Pucharu Polski radzić będzie sobie musiała bez Dudu Bitona. Nasz napastnik w rewanżowym ćwierćfinale z Lechem Poznań otrzymał drugą żółtą kartkę w tych rozgrywkach.

Pierwsze napomnienie Biton zobaczył w spotkaniu z Flotą Świnoujście, a w Pucharze Polski pauzuje się już po dwóch takich karach.


Źródło: wislaportal.pl

Kibicowsko

Dziś w Krakowie radość wielka

Niby mecz w środku tygodnia, niby Wisła nic nie gra, niby może być problem z frekwencją, a jakieś fajne wyczekiwanie towarzyszyło od rana. Bo to był bardzo ważny mecz.

Niewielka ilość barw w drodze na stadion nie wróżyła niczego dobrego, podobnie jak pustki U Wiślaków na półtorej godziny przed meczem. Ale z każdą chwilą ludzi przybywało, a z hali dotarła znakomita wieść o wyprzedaniu wszystkich biletów na wyjazd do Chorzowa.

Podbudowani tym faktem ruszyliśmy na stadion. Przy Strefie Kibica kilkaset osób ustawiło się w kolejce po bilety, aby na żywo zobaczyć awans Wisły do półfinału Pucharu Polski.

Ponad 15 tysięcy osób przyszło wspierać Białą Gwiazdę walczącą o krajowe trofeum. Frekwencja nie rozczarowała, zaś atmosfera trybun po raz kolejny pozytywnie zaskoczyła. Wiślacy prowadzili regularny, głośny doping przez cały mecz, kilkakrotnie włączając do zabawy pozostałe sektory oraz przypominając rzadziej wykonywane ostatnio utwory.

Z tych kilkakrotnie odśpiewano np. "U nas w mieście na Reymonta" czy "Chociaż w świecie". Odniesień do rywala nie było wiele, ale nie wypadało nie wspomnieć choćby o tym, że sprzedał się za kuchenkę. W drugiej części meczu zrodził się natomiast istny hit. Choć przed Wielkanocą podejmiemy u siebie jeszcze Legię, w wiślackie szeregi już dziś wkradła się świąteczna atmosfera i melodyjny wers "glory glory alleluja" doskonale rymował się z piłkarzem drużyny gości. Spodobało się na tyle, że śpiewano to machając szalami, skacząc za bary, a nawet przysiadano, by wstać i spotęgować efekt.

Wraz z nadejściem wiosny nasi kibice powoli zrzucają cięższe ubrania i odkrywają piękną odzież wiślacką. Kilka ładnych atrybutów klubowych zobaczycie w naszej galerii. Ponadto w młynie wypatrzony został wielki szalik BKS Lechia Gdańsk Polski Bastion Prawicy - ten, który podnoszą chyba ze cztery ręce. W sektorze D rozlokowała się natomiast kamera Orange sport.

Pojawiło się sporo flag, m.in. Tylko przed Bogiem, Towarzystwo Sportowe, Reyman, Wisła Sharks, Przemyśl, Nieobliczalni, Kleparz, Olkusz, Pińczów, Prądnik Biały, Bronowice, Grzegórzki, Wola Duchacka, 5 dzielnica, PDW, Urodzeni Wiślacy, Prądnik Czerwony, Qrdwanów, Nowa Huta, Kazimierz.

Po zwycięstwie piłkarze oczywiście podeszli podziękować za doping i wspólnie się pobawić. W rewanżu, na hasło "teraz wy" kibice zaintonowali "Każdy to powie...", w odpowiedzi wydarł się Czarek Wilk, Michał Czekaj oraz Daniel Brud. Tak właśnie doceniono krajowych zawodników. Czarek, który zebrał dodatkową porcję wsparcia i podziękowań, nie krył swej radości. Zawodnicy kolejno dziękowali wszystkim trybunom.

Do nieprzyjemnego incydentu doszło kilka minut po tych wszystkich sympatycznych celebracjach. Ochrona upatrzyła sobie jednego kibica z sektora C5 i bardzo chciała go przymknąć. Przyczyna nie była poważna, zwykła pyskówka, czy po prostu zwrócenie uwagi, że steward nie posiada identyfikatora. Chłopaka zawinięto, kilkadziesiąt osób ociągało się więc z opuszczeniem trybuny, nadciągnęły posiłki w postaci kilku białych kasków. Niby nic wielkiego, pokazówka ze strony ochrony, ale chłopaka, którego twarz wcześniej przywarli do muru, puścili dopiero po 22.

Nie był on jedyną osobą z opóźnieniem wracającą z meczu. Kawał czasu spędziły na Wiśle osoby zajmujące się zorganizowanymi rezerwacjami na wyjazd do Chorzowa. Właśnie po meczu wyznaczono odbiory z rezerwacji, które ze względu na konieczność wpisania do komputera danych wszystkich osób, trwały naprawdę długo.

W końcu jednak wieczór dobiega końca. Fani Wisły wzbogacili się o kolejne fajne wspomnienia z R22, zwycięstwo zespołu, awans do półfinału, a tysiąc z nich także o bilety na kolejny pojedynek.

Źródło: wislakrakow.com
Autor: Nikol

Relacja kibicowska z meczu:

Relacje kibicowskie z meczów Wisły-Sezon 2011/2012

Zdjęcia

Wiślackie trybuny.[Foto:kibicewisly.pl]
Wiślackie trybuny.
[Foto:kibicewisly.pl]
Wiślackie trybuny.[Foto:kibicewisly.pl]
Wiślackie trybuny.
[Foto:kibicewisly.pl]
Wiślackie trybuny.[Foto: Nikoletta Kula/wislakrakow.com]
Wiślackie trybuny.
[Foto: Nikoletta Kula/wislakrakow.com]