2013.09.13 Wisła Kraków - Piast Gliwice 3:0

Z Historia Wisły

2013.09.13, Ekstraklasa, 7. kolejka, Kraków, Stadion miejski im. Henryka Reymana, 20:30, piątek, 10°C
Wisła Kraków 3:0 (1:0) Piast Gliwice
widzów: 13.858
sędzia: Paweł Gil z Lublina
Bramki
Paweł Brożek 33'
Paweł Brożek 61'
Wilde-Donald Guerrier 84'
1:0
2:0
3:0
Wisła Kraków
4-5-1
Michał Miśkiewicz
Grafika:Zk.jpg Łukasz Burliga
Arkadiusz Głowacki
Marko Jovanović
Gordan Bunoza
Patryk Małecki Grafika:Zmiana.PNG (80' Wilde-Donald Guerrier)
Michał Chrapek Grafika:Zmiana.PNG (90' Grafika:Zk.jpg Paweł Stolarski)
Ostoja Stjepanović
Łukasz Garguła
Rafał Boguski Grafika:Zmiana.PNG (85' Emmanuel Sarki)
Paweł Brożek

trener: Franciszek Smuda
Piast Gliwice
4-5-1
Dariusz Trela
Adrian Klepczyński
Csaba Horváth
Jan Polák
Krzysztof Król Grafika:Zk.jpg Grafika:Zmiana.PNG (83' Rabiola)
Matej Ižvolt
Mateusz Matras
Carles Martínez Grafika:Zmiana.PNG (66' Pavol Cicman)
Kamil Wilczek Grafika:Zmiana.PNG (83' Collins John)
Tomasz Podgórski
Rubén Jurado

trener: Marcin Brosz
Strzały: 13-13
Strzały celne: 6-4
Posiadanie piłki (w %): 56-44
Spalone: 4-3
Rzuty rożne: 6-9
Dośrodkowania: 16-21
Faule: 22-20
Żółte kartki: 2-1

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Franciszek Smuda przed meczem z Piastem

[Foto: R. Bełżek/wislakrakow.com]

[Foto: R. Bełżek/wislakrakow.com]
[Foto: R. Bełżek/wislakrakow.com]

[Foto: R. Bełżek/wislakrakow.com]
[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]

[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]
[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]

[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]
[Foto: R. Bełżek/wislakrakow.com]

[Foto: R. Bełżek/wislakrakow.com]
[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]

[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]
[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]

[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]

- Nawet nie myślę o tym, że możemy być na pierwszym miejscu, nawet jeśli bylibyśmy na ostatnim, to musimy walczyć o to, żebyśmy nie spadli. Miesiąc temu każdy mówił, że jesteśmy pierwszym zespołem do spadku. Jak wygramy to spotkanie, to euforii na pewno nie będzie, a musi być jeszcze większa koncentracja, bo następny mecz jest najważniejszy, a czy my będziemy na miejscu pierwszym, drugim, czy trzecim - to jest obojętne - powiedział przed czekającym nas meczem ligowym z Piastem Gliwice trener Wisły, Franciszek Smuda.

- Najważniejsze żebyśmy byli w ósemce, bo tak chcemy i o to będziemy walczyć do końca. Cieszymy się tylko parę minut, czy wieczór, a na drugi dzień już trzeba zakasać rękawy - dodał opiekun Wisły, który jak widać niekoniecznie patrzy na dziś na tabelę. Faktem jest jednak to, że "Biała Gwiazda" może rzeczywiście być - jeśli wygra z Piastem - przynajmniej do soboty, liderem Ekstraklasy.

Oczywiście łatwo o to nie będzie, bo warto pamiętać, że gliwiczanie to nie był - choćby w poprzednim sezonie - wygodny przeciwnik dla wiślaków. Przegraliśmy bowiem z nimi dwukrotnie.

- To powinna być bardzo dobra motywacja, żeby w końcu udowodnili, że są dobrym zespołem, że piłkarsko są mocni, ale to trzeba udowodnić jutro na meczu - skomentował Smuda, który chwalił jednocześnie zespół Piasta.

- Oglądałem ich mecz z Zawiszą i oni nie grają gorzej niż w poprzednim sezonie, to jest ten sam zespół, a nawet z małymi wzmocnieniami. Na pewno tak jak w poprzednim sezonie dobrze grali w piłkę, tak i w tym grają dobrze. Maja już dosyć dużo punktów - powiedział "Franz".

Gdy zaś już jesteśmy przy komplementach, to tych nie zabrakło także pod adresem trenera gliwickiego zespołu Marcina Brosza.

- Osiągnął dobre wyniki z tym klubem. Doprowadził go do europejskich pucharów, a na pewno przed sezonem nikt nie dałby grosika, że będą grali w pucharach. Raczej mówiło się, że będą walczyć o utrzymanie. Trener Brosz włożył dużo pracy i osiągnął sukces. Nie jest to już trener nieznany, można powiedzieć, że zalicza się już do tych znanych - przyznał Smuda.

Przypominając zaś poprzedni mecz Wisły z Piastem - nie można było zapomnieć o tym, jak traciliśmy wtedy bramki. Smuda doskonale jednak o tym wie i zamierza ustrzec się podobnych błędów.

- Staramy się dużo wcześniej zapobiegać temu, aby nie było stałych fragmentów gry. Nie chcemy do tego dopuszczać. Taka taktyka nie zmieni się już do końca sezonu - zapewnił trener Wisły.

Warto też bez wątpienia wspomnieć, że nasz zespół przygotowania do meczu z Piastem miał utrudnione. Na zgrupowania i mecze różnych reprezentacji wyjechało bowiem aż siedmiu zawodników. Byli to: Paweł Brożek, Ostoja Stjepanović, Osman Chávez, a także Michał Chrapek, Paweł Stolarski, Michał Nalepa i Patryk Fryc. Najważniejsze jest oczywiście to, że w komplecie wracają bez urazów.

- Mają 48 godzin odpoczynku i myślę, że nasi kadrowicze będą jutro wieczorem w dobrej formie. Naturalnie, że jest lepiej trenerowi pracować przez cały tydzień, czy też te 10 dni z nimi, niż bez nich, bo coś można dodatkowo wypracować. Przede wszystkim stabilność w ich grze, żeby nie było tak, że gramy jedną połowę, później 10 minut, a później znów 10 minut nie gramy. Chciałbym żeby to było 90 minut. Wprawdzie tyle nikt nie gra optymalnie, zawsze są chwile słabości, ale ja wymagam właśnie te 90 minut - zakończył "Franz".


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Szansa na lidera: Wisła - Piast

12. September 2013,


Po przerwie na kolejne już nieudane mecze reprezentacji Polski, której w awansie do MŚ w Brazylii pomóc może już chyba tylko Opatrzność, czas na powrót na ligowe podwórko. W piątkowy wieczór na Reymonta przyjedzie ekipa Piasta Gliwice, która w tym sezonie spisuje się poniżej oczekiwań, dość wysoko postawionych po zajęciu czwartej lokaty na mecie ubiegłego sezonu.


Można powiedzieć że w Wiśle jak za dawnych lat – spore grono zawodników opuszcza klub, by pomóc swoim reprezentacjom. Takie problemy, mimo iż mogą być uciążliwe dla trenera, napawają jednak dumą. W okrojonym składzie „Biała Gwiazda” w miniony weekend rozbiła IV ligową Kalwariankę w meczu towarzyskim, a następnie przygotowywała się do spotkania z Piastem.

Szansę na debiut będzie miał Donald Guerrier, którego papiery dotarły w czwartek na Reymonta, w związku z czym reprezentant Haiti znajdzie się w meczowej kadrze. Jednak jak podkreśla sam Smuda, Guerriera widzi raczej w drugiej linii, gdyż czwórka obrońców spisuje się jak dotąd bardzo dobrze i nie warto cokolwiek w niej zmieniać.

Piłkarze z Gliwic w ligowy sezon weszli dobrze ,gdyż wygrali pierwsze dwa spotkania, jednak im dalej w las… Gliwiczanie w pozostałych czterech spotkaniach zdołali jedynie dwa razy zremisować, ostatnio na własnym obiekcie ze Śląskiem Wrocław.

Gdy wydawało się, że trener Marcin Brosz utrzyma kadrę z poprzedniego sezonu, niespodziewanie w ostatniej chwili do Szczecina przeniósł się najlepszy napastnik „Piastunek”, Marcin Robak. To spore osłabienie dla zespołu Piasta, o czym świadczy fakt, że Robaka zastępuje nominalny pomocnik, Kamil Wilczek.

Historia meczów Wisły z Piastem nie jest długa. Do tej pory Wisła i Piast w Ekstraklasie mierzyły się ze sobą zaledwie sześć razy. Trzykrotnie lepsi okazali się Krakowianie, raz padł remis natomiast dwa razy ze zwycięstwa cieszyli się piłkarze z Górnego Śląska – w zeszłym sezonie wygrali oni zarówno w Gliwicach jak i w Krakowie.

W piątkowy wieczór w Krakowie spotkają się dwie drużyny, lubiące grać ofensywny futbol. Wisła w przypadku wygranej przynajmniej na jeden dzień zasiądzie w fotelu lidera, co nie zdarzyło się jej już od dawna. Czy kibice wraz z piłkarzami będą mieli okazję zaśpiewać dawno nie słyszane przy Reymonta „Lidera mamy…”? Odpowiedź już w piątkowy wieczór!

Spotkanie poprowadzi pan Paweł Gil z Lublina.

Transmisja spotkania w Canal+Family o 20.00. Początek spotkania o 20.30.


wislakrakow.com

(sum91)

Źródło: wislakrakow.com

Odegrać się gliwiczanom za ostatnie porażki. Wisła podejmuje Piasta

Po przerwie na mecze reprezentacyjne - czas wrócić na ligowe boiska. I dla wiślaków będzie to bardzo szybki powrót, bo już w piątkowy wieczór na własnym stadionie zmierzymy się z Piastem Gliwice, czyli z zespołem, z którym w poprzednim sezonie doznaliśmy dwóch porażek. Wypadałoby więc zacząć z gliwiczanami wyrównywać rachunki!

Piast był jedną z rewelacji poprzedniego sezonu, skończył zresztą ligę na czwartym miejscu, dzięki czemu po raz pierwszy w swojej historii zagrał w europejskich pucharach. Ta przygoda dla piłkarzy z Gliwic trwała jednak wyjątkowo krótko, bo skończyła się na dwóch meczach z azerskim Qarabağ Ağdam. Jak się później okazało, to nie była jedyna strata Piasta tegorocznego lata. Po tym niepowodzeniu z zespołu odszedł bowiem Marcin Robak, który w ostatnich miesiącach miał spory wpływ na linię ataku śląskiego zespołu. Bez niego oraz z dopiero wracającym po długiej kontuzji Wojciechem Kędziorą - napad naszego najbliższego rywala nie wygląda zbyt okazale. Straszyć będzie nas bowiem ktoś ze słowacko-czeskiej pary: Pavol Cicman - Tomáš Dočekal albo Holender Collins John. Ten ostatni był przed laty jedną ze wschodzacych gwiazd... angielskiej Premiership, gdzie strzelał gole dla londyńskiego Fulham, ale to bardzo dawna śpiewka. Ostatni bowiem swój poważny sezon zaliczył przed... ośmioma laty. Chyba więc bardziej skupić wypada się na Tomaszu Podgórskim, bodajże najbardziej wartościowym graczu Piasta.

Czy jednak Piast okaże się rzeczywiście groźnym dla nas przeciwnikiem? Nie możemy bowiem zapominać, że to Wisła ma na dziś najlepszą defensywę w lidze, która w czterech na sześć dotychczasowych spotkań Ekstraklasy nie straciła bramki! I życzyć wypadałoby sobie, aby tę serię udało się podtrzymać. Postara się o to bez wątpienia zbierający ostatnio niezłe recenzje Michał Miśkiewicz, któremu pomału można odliczać całkiem niezłą liczbę minut bez przepuszczonej bramki, a także "żelazna" na dziś czwórka defensorów, którą trener Franciszek Smuda chwali i bynajmniej nie zamierza ruszyć. Pewne więc jest, że w piątkowy wieczór wybiegną Łukasz Burliga, Arkadiusz Głowacki, Marko Jovanović oraz Gordan Bunoza.

Smuda więcej namieszać może natomiast w linii pomocy, choć i tutaj nie ma co spodziewać się rewolucji, bo trójka Michał Chrapek, Ostoja Stjepanović i Łukasz Garguła - wydają się być pewniakami do gry. Podobnie jak Patryk Małecki i Emmanuel Sarki na skrzydłach oraz Paweł Brożek w ataku. Czy tak będzie w rzeczywistości? Zobaczymy.

Na koniec zaś warto wspomnieć, że aż trzech wiślaków uważać będzie musiało na to, aby nie zobaczyć od sędziego Pawła Gila żółtej kartki, bo w ich przypadku oznaczałoby to konieczność pauzowania w następnym meczu. A ten będzie wyjątkowy, bo derbowy! Miejmy więc nadzieję, że Michał Nalepa, a także Stjepanović i Bunoza - tym razem unikną napomnień.

Co zaś uda się ugrać Wiśle? Wszyscy oczywiście liczymy na wygraną, która skądinąd 13-tego w piątek przyniesie nam łącznie trzynaście punktów. A to oznaczałoby ni mniej ni więcej, jak awans - co najmniej do sobotniego wieczoru - na pierwsze miejsce w tabeli. I choć znaczenie to miałoby tak naprawdę marginalne, wszak to początek sezonu i jednej z kolejek, to na pewno byłoby miłym prezentem dla kibiców!

Zapraszamy Was oczywiście na ten mecz! Wierzymy, że "będzie się działo"! Do boju Wisełka!


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Podtrzymać dobrą passę

Data publikacji: 13-09-2013 09:33


Już dziś Wisła Kraków na własnym stadionie zmierzy się w 7. kolejce T-Mobile Ekstraklasy z Piastem Gliwice i powalczy o ważne trzy oczka.

Dzisiejszym gościem Białej Gwiazdy przy ulicy Reymonta 22 będzie Piast Gliwice. W zeszłym sezonie drużyna z Górnego Śląska zajęła czwarte miejsce w tabeli i dzięki temu w lipcu tego roku gliwiczanie mogli cieszyć się z debiutu w europejskich pucharach. Zespół, którego stadion mieści się przy ulicy Okrzei nie sprostał jednak Karabachowi Agdam i odpadł już w 2. rundzie kwalifikacji do Ligi Europy.

Historia spotkań pomiędzy Wisłą a Piastem nie jest zbyt bogata. Jak do tej pory oba zespoły spotkały się ze sobą jedynie 14 razy. Sześć meczów rozegrano w ekstraklasie, jeden w Pucharze Polski oraz dwa w Pucharze Ligi. W pozostałych pięciu spotkaniach grano jedynie towarzysko.

W meczach na najwyższym szczeblu rozgrywek w Polsce Biała Gwiazda zwyciężała trzy razy, dwukrotnie lepsi byli gliwiczanie, a jedno spotkanie zakończyło się remisem. Najwięcej goli przeciwko drużynie Piasta strzelił Paweł Brożek. Ogólnie bilans bramkowy przemawia na korzyść Wisły, gdyż krakowianie w ekstraklasie strzelili Piastowi dziesięć bramek, tracąc siedem.

Ostatnie spotkanie na stadionie im. Henryka Reymana w Krakowie nie było zbyt szczęśliwe dla wiślaków. W 21. kolejce ubiegłego sezonu górą okazali się dzisiejsi goście. Mimo szybko zdobytej bramce przez Ivicę Ilieva Biała Gwiazda nie potrafiła utrzymać wyniku do końca spotkania i ostatecznie przegrała 1:2.

Po 6. kolejkach obecnego sezonu Piast Gliwice z ośmioma punktami plasuje się na ósmym miejscu w tabeli. Wisła natomiast ma dwa oczka więcej i jest czwarta. Jeśli Biała Gwiazda zwycięży w dzisiejszym spotkaniu, to nie tylko podtrzyma dobrą passę meczów bez porażki, ale zdobywając trzy punkty w meczu z Piastem ma szansę objąć pozycję lidera tabeli T-Mobile Ekstraklasy.

MH

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Tak gra Piast Gliwice

Data publikacji: 12-09-2013 12:22


Już w najbliższy piątek Wisła zmierzy się w meczu 7. kolejki T-Mobile Ekstraklasy z drużyną Gliwickiego Piasta. Popularne Piastunki w zeszłym roku awansowały do Ekstraklasy i miały okazję zagrać w Europejskich Pucharach.


Niewątpliwym osłabieniem zespołu było odejście Marcina Robaka do Pogoni Szczecin. W dwóch meczach bez swojego kluczowego napastnika Piast zdobył jedną bramkę i miał kłopoty z tworzeniem sobie tylu sytuacji bramkowych, co w poprzednich kolejkach.

Bramka:

Po kontuzji do bramki wrócił Dariusz Trela. Wychowanek Skawinki, który sporą część swojej przygody z piłką spędził w naszym klubie. W 3 dotychczasowych występach strzelono mu 4 bramki. Obronił również karnego, a co za tym idzie uchronił klub przed porażką w meczu z Zawiszą Bydgoszcz, jego pierwszym w tym sezonie.

Obrona:

Linia defensywna Piasta jest formacją, w której rzadko trener Marcin Brosz dokonuje zmian. Pewną parą na środku obrony jest para zawodników zagranicznych. Słowak Csaba Horvath, który posiada również Węgierskie obywatelstwo, zagrał już jednak raz dla reprezentacji naszych sąsiadów. Drugim stoperem mającym pewne miejsce w podstawowej jedenastce jest Czech Jan Polak, który tylko raz został zastąpiony Mateuszem Matrasem w pierwszym składzie, w meczu z Koroną Kielce. Na lewej obronie wystąpi Krzysztof Król, a na prawej przewiduję Damiana Zbozienia, który co prawda nie grał w ostatnim meczu ze Śląskiem, ale wydaje się, że przeciwko Wiśle na prawej stronie wystąpi on, a nie Adrian Klepczyński z powodu potencjalnego zagrożenia przy stałych fragmentach gry, z których zdobył już dwie bramki w tym sezonie.

Pomoc:

Piast jest kolejnym w lidze zespołem, zaczynającym przynajmniej na papierze w ustawieniu 1-4-2-3-1, choć np. w domowym meczu przeciwko Zawiszy Bydgoszcz w 4. kolejce ich ustawieniem był system 1-4-5-1. Parę defensywnych pomocników stanowią przeważnie Mateusz Matras i Carles, hiszpański zawodnik, który w ostatnim meczu zagrał pełne dziewiędziesiąt minut. W środku pola może również grać reprezentant Łotwy Artis Lazdins. Na prawej stronie mogą wystąpić zarówno Słowak Pavol Cicman, albo mający za sobą dwa spotkania w Ekstraklasie Bartosz Szeliga, który jest wypożyczony do drużyny popularnych “piastunek” z Sandecji Nowy Sącz. Lewa pomoc to pozycja kapitana Tomasza Podgórskiego, który dokładnie wykonuje stałe fragmenty gry w zespole z Gliwic. Ofensywnym pomocnikiem jest natomiast Ruben Jurado, który grał już na boku pomocy i w ataku w taktyce zespołu trenera Brosza. Po odejściu Marcina Robaka występuje na pozycji “10”.

Atak:

Piast przed zamknięciem okienka pozyskał dwóch napastników. Mającego za sobą między innymi występy w lidze angielskiej, holenderskiej czy w Stanach Zjednoczonych Collins'a John'a oraz ściągnięty tuż przed zamknięciem okna transferowego ze Sportingu Braga Rabiola, mającego w swojej przeszłości rozegrane spotkania w reprezentacjach młodzieżowych Portugalii oraz strzelone bramki zarówno w najwyższej lidze portugalskiej jak i w 2. lidze, gdzie w zeszłym sezonie strzelił 17 bramek. Po odejściu Marcina Robaka, jako napastnik ustawiany jest Kamil Wilczek, który strzelił do tej pory 2 bramki i on jest najbardziej zgrany z drużyną, więc to jego przewiduję do gry w pierwszym składzie.


Łukasz Stupka

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

Źródło: wisla.krakow.pl

Relacje z meczu

Wisła Kraków 3:0 Piast Gliwice

Wpisany przez Krzysiek


Wydawać by się mogło, że Rafał Boguski ponownie w pierwszym składzie, to jedyny pech w piątek trzynastego. Cała reszta wskazywała, że wszystko powinno iść po myśli kibiców i piłkarzy. Trener i piłkarze bojowo nastawieni przed meczem zapowiadali zwycięstwo. Kibice licznie zgromadzeni na R22 od samego początku gorąco dopingowali „Białą Gwiazdę”.

Mecz rozpoczął się dość niemrawo i żadna drużyna nie potrafiła zaakcentować swojej przewagi. Przez pierwsze 20. minut słychać było więcej razy gwizdek sędziego niż widać celnych podań. Niby to Wisła, była częściej przy piłce i „coś” próbowała. Nic z tego nie wychodziło, co choćby w małym stopniu przypominało akcje z poprzednich meczów. Garguła uwierzył, że w październiku pojedzie zbawiać Polskę na Ukrainę i do Anglii. Boguski jak zwykle pozorował piłkarza. Chrapek bez koncepcji na grę. Przymarzający Brożek musiał szukać piłki nawet na własnej połowie. Dopiero w 25. minucie najaktywniejszy na boisku Małecki, dobrze opanował piłkę w polu karnym, lecz strzał był daleki od ideału. Pięć minut później w akcji z niczego, w doskonałej sytuacji znalazł się zawodnik gości. Tylko doskonały refleks Miśkiewicza uchronił Wiślaków od straty bramki. W 33. minucie w idealnej sytuacji znalazł się Boguski. Zamiast do bramki to kopał piłką po bramkarzu, dobijał po słupku i zamiast piłki on sam wylądował w bramce. Na szczęście Brożek nie zapomniał jaka jest rola rasowego napastnika i pewnie w zamieszaniu umieścił piłkę w siatce. Chwila dekoncentracji po zdobytej bramce i Wilczek oddał celny strzał, ale ponownie na posterunku był Miśkiewicz. Aż żal, że trener Smuda nie zdecydował się wpuścić zmienników (rozgrzewających się od pierwszych minut z boku boiska) za tych najsłabszych. Piast przez całą pierwszą połowę, bardziej grał w „zbijaka” niż piłkę i pokusić się można było o 2-3 bramki, by uniknąć nerwówki w drugiej połowie.

Na drugą połowę oba zespoły wyszły bez zmian, więc ciężko oczekiwać, było zmian w grze. Gdzie zapowiadała się dobra akcja Wiślaków tam umieszczać musiał się Boguski i zepsuć. Po kwadransie gry Paweł Brożek na raty umieszczał piłkę w siatce, lecz sędzia dopatrzył się przewinienia i bramki nie uznał. Dosłownie chwilę później, Brożek indywidualną akcją wpadł z piłką w pole karne. W sytuacji sam na sam ze stoickim spokojem pokonał bramkarza. Od 62. minuty Wisła prowadziła 2:0. Gorąco się zrobiło kibicom Wisły w 70. minucie – strzał Podgórskiego o centymetry minął spojenie słupka z poprzeczką. W odwecie szarżował Małecki w polu karnym. Klepczyński powalił Patryka i sędzia wskazał na rzut karny. Piłkę na jedenastym metrze ustawił Brożek. Jednak w tym czasie sędzia skonsultował się z liniowym, który nakłonił do zmiany decyzji. Zamiast rzutu karnego Wiślacy zadowolić się musieli rzutem rożnym. W 80. minucie w drużynie Wisły zadebiutował Guerrier zmieniając Małeckiego. Pięciu minut potrzebował Haitańczyk, by zaliczyć debiut marzenie. Precyzyjnym strzałem, lewą nogą po długim rogu podwyższył wynik na 3:0. Tuż po bramce, na boisko wszedł Sarki zmieniając Boguskiego. O fakcie, że ci dwaj zawodnicy pojawili się przynajmniej o 80 minut za późno, niech świadczy bramka i 3 doskonałe sytuacje w ostatnich 5. minutach spotkania. Kolejne szanse zmarnowali kolejno Brożek, Garguła i Sarki. Szkoda, że trener Smuda nie reaguje na wydarzenia boiskowe. Całe trio w postaci Chrapka, Garguły i Boguskiego, zasługiwało do zmiany jeszcze przed kwadransem pierwszej połowy.

Gra Wisły podobać mogła się dopiero w samej końcówce. Jednak skuteczność Brożka i debiut-marzenie w pełni zrekompensowały kibicom styl w jakim Biała Gwiazda odniosła wysokie zwycięstwo nad Piastem. Wisła liderem!!!


Wisła Kraków 3:0 Piast Gliwice

Brożek 33', 62', Guerrier 85'


Wisła Kraków:

Miśkiewicz – Burliga, Głowacki (c), Jovanović, Bunoza – Chrapek (Stolarski 90`), Stjepanović, Małecki (Guerrier 80`), Garguła, Boguski (Sarki 86`) – Brożek

Rezerwowi: Bieszczad, Sarki, Kamiński, Fryc, Guerrier, Stolarski, Nalepa.

Piast Gliwice:

Trela – Król (Rabiola 83`), Horwath, Polak, Klepczyński – Carles (Cicman 73`), Matras, Podgórski (c), Wilczek (Collins 83`), Izvolt – Jurado

Rezerwowi: Szmatuła, Zbozień, Cicman, Rabiola, Collins, Zganiacz, Hanzel.

Kartki:

Burliga 54` Stolarski 90`- Król 38`

Oceny Wiślaków w meczu z Piastem

Wpisany przez Tomek

niedziela, 15 września 2013 19:32


Skazywana na tułaczkę po dolnych rejonach tabeli Biała Gwiazda zanotowała kolejne zwycięstwo w tym sezonie. Kluczowe role znowu odegrali wiślaccy weterani, czyli Arkadiusz Głowacki i Paweł Brożek.


Formacja defensywna:

Obrona zagrała w tym meczu zgodnie z samym sobie wytyczonym standardem na początku sezonu przez piłkarzy Wisły, czyli po prostu bardzo dobrze. Kolejny raz „na zero” z tyłu, w czym największa zasługa fenomenalnego Arkadiusza Głowackiego, który jest naszym zdaniem najlepszym w tym momencie obrońcą w Polsce. Jeśli kierujemy się zdrowymi zasadami i w reprezentacji grają najlepsi aktualnie zawodnicy, bez patrzenia komukolwiek w metrykę, to „Głowa” do jedenastki na Ukrainę.

Mimo wszystko do głosu doszedł też kilka razy Piast, ale świetny refleks Miśkiewicza nie pozwolił przyjezdnym nawiązać takiej walki z Wisłą, która dawałaby im złudzenia na korzystny wynik.


Formacja ofensywna:

Wisła Kraków nie zanotowała aż tak dobrego meczu w pierwszej połowie. A przynajmniej było tak do bramki Brożka po pół godzinie gry. W tej sytuacji niebywale koleżeńsko zachował się Rafał Boguski. Pomocnik Wisły mając piłkę na linii bramkowej, postanowił nie strzelać gola, ale wycofać do tyłu do Pawła Brożka, przy okazji w efektowny sposób, posiłkując się odbiciem o słupek. Widocznie „Boguś” uznał, że bardziej ta bramka przyda się Pawłowi w walce o koronę króla strzelców. Za zagranie Boguskiego, szacunek! A bardziej poważnie, to piłkarz Wisły prawdopodobnie ustanowił rekord, którego już nikt mu nie odbierze, bo spudłować z bliższej odległości już się nie da. Kto się śmiał z Sikorskiego za pudło w meczu GKS Bełchatów - Polonia? Jak widać można lepiej.

Wróćmy jeszcze do Pawła Brożka. Pawła, jakiego wszyscy pamiętamy najlepiej, marnującego mnóstwo sytuacji, ale drugie tyle wykorzystującego. Brożek swoim poruszaniem się po boisku, daje możliwość pomocnikom zagrania prostopadłego podania. Bardzo dobrze kreuje te sytuacje swoją grą bez piłki, ale też potrafi znaleźć się w odpowiednim czasie tam, gdzie rasowy snajper powinien. W piątek nad jednym z Wiślaków-bliźniaków wisiał hattrick i aż ciężko uwierzyć, że ostatecznie nie udało się go skompletować. Najpierw nieuznana bramka, z czym zdecydowanie można by dyskutować, potem gdy Brożek trzymał już piłkę w ręce i szykował się do wykonania „jedenastki” sędzia odwołuje swoją decyzję i wskazuje na rzut rożny, aż wreszcie z woleja trafia w wewnętrzną część słupka. Skończyło się „tylko” na dwóch bramkach, ale nie szkodzi - nie teraz, to na derbach.


Oceny (skala 1-10):

Michał Miśkiewicz – 7

Łukasz Burliga – 6

Marko Jovanović – 6

Arkadiusz Głowacki – 8

Gordan Bunoza – 6

Ostoja Stjepanović – 5

Rafał Boguski – 5

Michał Chrapek – 6

Łukasz Garguła – 7

Patryk Małecki – 7

(Donald Guerrier) – 7

Paweł Brożek – 8


Małe wyjaśnienie:

Oceniając zawodników nie bierzemy pod uwagę tych, którzy weszli na boisko zaledwie na kilka minut i nie mieli zbyt wielu szans żeby się pokazać. Jednak jeśli ktoś, jak Wilde-Donald Guerrier, w debiucie, kilka chwil po pojawieniu się na placu gry strzela ładną, nieprzypadkową bramkę, zasługuje, aby zostać wyróżniony notą.

Najlepsze/najgorsze po piątkowym meczu

Wpisany przez Tomek

niedziela, 15 września 2013 20:51


Wiślacy wysoko pokonują Piasta Gliwice i po raz pierwszy dają wyraźny sygnał liderującej Legii, że mają dużą ochotę zająć jej miejsce na szczycie tabeli.


Najlepsze: lider


Co prawda tylko przez jeden dzień, ale miło było po tylu miesiącach spojrzeć na tabelę ligową przy okazji przeglądania przeróżnych portali piłkarskich i widzieć w niej Wisłę na pierwszym miejscu. Ostatnio coraz bardziej nam tego brakowało. Łapaliśmy się na tym, że przy odwiedzaniu 90minut.pl zdarzało nam się zaglądać w archiwa i zatrzymywać przez chwilę nad wynikami i tabelą za niezapomniane sezony, jak choćby ten 2007/2008. Piłkarze Wisły, tak jak podkreśla to trener Smuda znów dają kibicom powody do radości i sprawiają, że przestajemy wspominać to jak grali 5 i 10 lat temu, ale siadamy co tydzień na trybunach/przed telewizorem i odczuwamy pozytywne emocje z tego, co widzimy tu i teraz.


Najgorsze: Brożek bez hattricka

Ciężko jest napisać coś negatywnego o meczu, który oglądało się bardzo przyjemnie, a czepianie się na siłę to nie jest to, czym chcielibyśmy się zajmować. Można jedynie trochę żałować nie skompletowania przez Pawła Brożka hattricka. „Broziu” co prawda trafił do siatki 3 razy, ale jednego nie zaliczył mu sędzia. Potem miał jeszcze inne świetne sytuacje, ale skończyło się na dwóch bramkach. Najważniejszy wniosek można wyciągnąć z tego taki, że napastnik Wisły jest w świetnej formie, a swoje nie do końca zaspokojone ambicje w meczu z Piastem, będzie chciał z pewnością nasycić już w sobotę przy Kałuży.

Źródło: skwk.pl

Brożek dwa gole, Donald jeden! Wisła - Piast 3-0

Wisła Kraków w pełni zasłużenie pokonała w meczu 7. kolejki ligowej Piasta Gliwice i to aż 3-0! Dwie bramki dla naszego zespołu zdobył Paweł Brożek, a jedną - w swoim debiucie - Wilde-Donald Guerrier. I po tej wygranej, co najmniej do sobotniego wieczoru, to Wisła jest liderem naszej Ekstraklasy! Dziękujemy!

Na mecz z Piastem trener Franciszek Smuda nie pozmieniał zbyt wiele w składzie, w stosunku do potyczki sprzed dwóch tygodni z Pogonią. Jedynym "poszkodowanym" okazał się Michał Nalepa, który usiadł na ławce, a na boisku zastąpił go Ostoja Stjepanović.

Wisła zaczęła to spotkanie - tak jak można się było spodziewać - czyli ofensywnie, ale gra naszym piłkarzom wybitnie się nie kleiła. Dość powiedzieć, ale pierwszy kwadrans meczu upłynął bez choćby jednej sytuacji i to z obydwu stron, bo ciężko zaliczyć dośrodkowanie w nasze pole karne z rzutu wolnego w wykonaniu Tomasza Podgórskiego. Dobrze zresztą wybite.

Mecz toczył się więc dość kuriozalnie, bo na zasadzie "ja do Ciebie, Ty do mnie". Niedokładność mnożyła się bowiem na każdym kroku i piłkę raz przechwytywali wiślacy, a raz piłkarze Piasta.

W 17. minucie podbramkowych emocji spróbował dostarczyć wprawdzie Patryk Małecki, ale jego dośrodkowanie z prawego skrzydła minęło wszystkich. Dwie minuty później z podobnego miejsca spróbował Michał Chrapek i tym razem dogrywał o wiele niżej od kolegi z drużyny, ale piłkę wybił obrońca Piasta.

W końcu w 24. minucie jak dokładnie dośrodkowywać pokazał Gordan Bunoza. Po jego zagraniu piłkę w polu karnym zdołał przyjąć bowiem Małecki, ale uderzył niecelnie i wciąż było bez bramek.

Ta jednak mogła paść - i to dla Piasta. Drugi w tym meczu rzut wolny dla gości ponownie wykonywał Podgórski i choć po nim wiślakom piłkę udało się wybić, to ta wróciła w nasze pole karne i przed kapitalną okazją stanął Kamil Wilczek. Uderzył jednak w środek bramki i Michał Miśkiewicz zdołał instynktownie przenieść futbolówkę nad nią.

I ta niewykorzystana okazja zemściła się na Piaście. Trzynastego w piątek okazał się bowiem pechowy dla Dariusza Treli, bo choć Rafał Boguski po ładnej wymianie piłki z Małeckim świetnie wpadł w pole karne Piasta i uderzył celnie, to futbolówka zatańczyła między nogami bramkarza i potoczyła się wzdłuż linii bramkowej. Boguski dopadł jednak do niej ponownie i dobijając (?) - trafił w słupek! Na nasze szczęście piłka odbiła się wprost pod nogi Pawła Brożka, a ten dopełnił formalności i od 33. minuty prowadziliśmy - po kuriozalnym golu - 1-0.

Oczywiście po jego stracie Piast wreszcie sam ruszył do ataku, ale skończyło się tylko na udanej interwencji Miśkiewicza, z 36. minuty, który dobrze wyłapał uderzenie Wilczka. Do przerwy prowadziliśmy więc 1-0.

Na II połowę obydwa zespoły wyszły z takim samym nastawieniem. Czyli ofensywnym, tyle że Piast swoje sytuacje stwarzał sobie głównie ze stałych fragmentów gry, a Wisła starała się "grać piłką".

Na podbramkowe emocje czekać musieliśmy jednak aż do 60. minuty, kiedy to na rajd zdecydował się Łukasz Burliga, a Paweł Brożek zakończył go zdobyciem gola. Tyle tylko, że nie uznał go sędzia Paweł Gil, odgwizdując rękę wiślaka. Co się odwlecze... Już minutę później "Brozio" wyszedł sam na sam z Trelą i nie dał mu żadnych szans na skuteczną interwencję. Prowadziliśmy więc 2-0, po dwóch golach tak krytykowanego za mecz w kadrze z San Marino Brożka!

Kolejne minuty to gra cios za cios, po której nasz napastnik bliski był hat-tricka. W 70. minucie uderzył jednak nieznacznie nad bramką. Podobnie bliski szczęścia był Podgórski, który huknął z 20 metra tak, że piłka zatańczyła na siatce nad bramką!

Teraz pora na Wisłę? Oczywiście. Kolejna nasza akcja kończy się... wskazaniem "na wapno" przez sędziego Gila, za faul na Małeckim. Po konsultacji z arbitrem bocznym dostajemy jednak tylko rzut rożny. Skądinąd słusznie, bo obrońca zdołał wybić "Małemu" piłkę. A "Brozio" już ustawiał piłkę na "jedenastce".

I znów można powiedzieć, że co się odwlecze... Niespełna pięć minut po wejściu na murawę piłkę na skrzydle dostał od "Guły" Wilde-Donald Guerrier i strzałem w długi róg dał nam gola na 3-0. Debiut marzenie. Tym bardziej, że w 90. minucie Haitańczyk mógł jeszcze mieć spory udział przy kolejnej naszej "bramkowej akcji", ale "Brozio" trafił tym razem w słupek! Zaraz zaś potem tylko Treli Piast zawdzięcza, że nie skończyło się 0-4, bo ten świetnie wybronił strzał Garguły. Wynik mógł też podwyższyć Emmanuel Sarki, ale nie opanował jak należy piłki w polu karnym.

W końcówce Piast odpowiedział na to wszystko tylko mocnym i celnym uderzeniem Rubén Jurado, ale znów dobrze spisał się Miśkiewicz. Ostatecznie Wisła wygrywa więc pewnie, wysoko oraz znów "na zero z tyłu". Wszystko to z kolei - tak jak wspomnieliśmy we wstępie - wrzuca nas na chwilę na fotel lidera! Najważniejsze jest jednak, że zespół mocno podbudował się przed czekającymi nas już za tydzień derbami. Nie mamy nic przeciwko, aby w nich ten wynik powtórzyć!


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Wymarzony debiut Guerriera. Piast pokonany.

Dodano: 2013-09-13 22:44:49 (aktualizacja: 2013-09-17 00:23:04)

Michał / WislaLive.pl

Po remisie z Pogonią Szczecin podopieczni trenera Franciszka Smudy podejmowali na własnym stadionie Piasta Gliwice. Szkoleniowiec krakowian w ataku od pierwszej minuty postawił na Pawła Brożka, który dopiero w środę po południu wrócił ze zgrupowania reprezentacji Polski. "Brozio" za zaufanie odwdzięczył się dwoma bramkami.

Pierwsze minuty spotkania to wzajemne próby wyczucia przeciwnika. Wisła co prawda częściej gościła na połowie rywali, ale nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. W 19. minucie Chrapek otrzymał dobre podanie od Burligi na prawe skrzydło jednak jego dośrodkowanie po ziemie wybiła obrona Piasta. Niecałe 5 minut później pierwszą bramkę w meczu mógł zdobyć Patryk Małecki. Po wrzutce Bunozy z lewej strony ładnie przyjął piłkę na klatkę piersiową, po czym uderzył, ale nad bramką. Pod koniec 30. minuty spotkania zamieszanie w szeregach obronnych Wisły chcieli wykorzystać zawodnicy trenera Brosza – piłka wylądowała jednak na siatce. Wiślacy mogli odpowiedzieć bardzo szybko – w posiadaniu futbolówki na 16. metrze był Łukasz Garguła, ale niepotrzebnie wycofywał do Stjepanovicia, którego strzał dość wyraźnie minął bramkę. Wisła odpowiedziała jeszcze raz, tym razem skutecznie. Z lewej strony uderzył Boguski, piłka przeleciała między nogami Treli i toczyła się w kierunku bramki, „Boguś” próbował ją dobijać, ale zrobił to w taki sposób, że ta odbiła się od słupka i trafiła prosto pod nogi wbiegającego na 5. metr Brożka, który mocnym strzałem pod poprzeczkę dał Wiśle prowadzenie. Była to 33. Minuta spotkania i wynik do końca pierwszej połowy nie uległ już zmianie.

Obie drużyny na drugą połowę wyszły bez zmian, ale to „Piastunki” zaczęły ją lepiej. Przed szansą stawali Wilczek oraz Król, ale do bramki trafił Brożek. Po podaniu Burligi na raty pokonał golkipera Piasta, jednak sędzia zauważył, że „Brozio” pomagał sobie ręką. Niecałe 60 sekund później znalazł się sam na sam z Trelą, przerzucił nad nim piłkę i powiększył prowadzenie „Białej Gwiazdy”. Goście starali się zrewanżować – w 71. Minucie z 25. Metrów uderzał Podgórski, cały stadion wstrzymał oddech i odetchnął dopiero gry piłka wylądował na siatce. Kilka chwil później rajdem lewą stroną popisał się Patryk Małecki, wpadł w pole karne gdzie prawdopodobnie był nieprzepisowo zatrzymywany. Sędzia Gil wskazał na „wapno” i kiedy Paweł Brożek przygotowywał się do wykonania rzutu karnego arbiter po konsultacjach z sędzią liniowym zmienił swoją decyzję i podyktował rzut rożny. W 79. Minucie na boisku pojawił się nowy nabytek krakowskiej drużyny, Haitańczyk Donald Guerrier. Potrzebował on zaledwie czterech minut, aby uczynić swój debiut pięknym. Garguła dostał piłkę od Brożka, zagrał na lewą stronę do Guerriera, który z narożnika pola karnego strzałem w długi róg pokonał bramkarza Piasta. Już w doliczonym czasie gry przed kolejną szansą stanął Brożek – po podaniu Burligi trafił jednak w słupek. Podopieczni trenera Franciszka Smudy wygrali 3:0, ale mogli również 6:0. Swoje szanse mieli Garguła i Sarki. Wisła wygrała zdecydowanie i przynajmniej do sobotniego meczu Korony z Legią jest liderem T-Mobile Ekstraklasy.

Wisła Kraków - Piast Gliwice 3:0 Bramki: Brożek 32' , 61', Guerrier 84'

Wisła Kraków: Miśkiewicz – Burliga, Głowacki, Jovanović, Bunoza – Małecki (79’ Guerrier), Chrapek, Garguła, Stjepanović, Boguski – Brożek

Piast Gliwice: Trela – Klepczyński, Polak, Horvath, Król – Izvolt, Matras, Wilczek, Carles, Podgórski – Jurado

Żółte kartki: Stolarski, Burliga - Król

MK

Źródło: wislalive.pl

Ważna wygrana Białej Gwiazdy

Data publikacji: 13-09-2013 22:41


W drugim meczu 7. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Wisła Kraków zmierzyła się przed własną publicznością z Piastem Gliwice, pokonując rywala 3:0.

Początek spotkania w wykonaniu obu drużyn przebiegał spokojnie. Dośrodkowanie w pole karne z 2. minuty meczu nie przysporzyło obronie Piasta większych problemów. Groźną centrą z rzutu wolnego odpowiedzieli gliwiczanie, jednak nasza defensywa bez trudu poradziła sobie z tym niebezpieczeństwem. W kolejnych minutach to Wisła przeważała. Krakowianie nie stworzyli sobie jednak żadnej dogodnej sytuacji. W 24. minucie spotkania groźnie z lewej strony dośrodkował Gordan Bunoza, ale piłki nie przejął żaden obrońca Piasta i zdążył do niej dojść Patryk Małecki. „Mały” strzelił jednak bardzo niecelne. Kilka minut później bardzo groźnie zrobiło się pod wiślacką bramką. Dośrodkowanie gości z rzutu wolnego minęło wszystkich naszych obrońców i na piątym metrze w sytuacji sam na sam znalazł się Kamil Wilczek, jednak to bramkarz Białej Gwiazdy, Michał Miśkiewicz, wyszedł zwycięsko z tej rywalizacji, parując strzał na rzut rożny.


W 33. minucie stadion przy ulicy Reymonta ogarnęła fala radości. A to za sprawą gola strzelonego przez Pawła Brożka. Rafał Boguski przedarł się z piłką w pole karne, jego strzał sparował Trela i piłka zatańczyła na linii bramkowej. Obrońcy Piasta zdołali ją wybić, ale ta jednak trafiła pod nogi „Brozia”, który wpakował ją do pustej bramki. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie i to Biała Gwiazda schodziła na przerwę prowadząc 1:0.

Do drugiej części spotkania obie drużyny przystąpiły bez żadnych zmian. Od początku Wisła narzuciła gościom swoje warunki. Spokojnie rozgrywając piłkę krakowianie starali się podwyższyć prowadzenie, a Piast starał się doprowadzić do wyrównania. Wszystkie zapędy gości skutecznie stopowała jednak wiślacka defensywa. Spokojna i rozsądna gra opłaciła się Białej Gwieździe w 62. minucie. Idealnie na wolne pole wyszedł Paweł Brożek, otrzymując prostopadłe podanie i w sytuacji sam na sam nie dając szans bramkarzowi Piasta. Było więc 2:0 dla Wisły. W 72. minucie doszło do kontrowersji, kiedy to polu karnym naciskany przez jednego z obrońców Piasta wywrócił się Patryk Małecki. Sędzia w pierwszej chwili wskazał na 11. metr, jednak po konsultacji z arbitrem liniowym zmienił swoją decyzję.

W 79. minucie na placu gry w miejsce „Małego” pojawił się Donald Guerrier. Dla Haitańczyka był to debiut w wiślackich barwach i już po 5. minutach spędzonych na boisku nowy piłkarz zaliczył prawdziwe wejście smoka. Zawodnik rodem z Haiti na pełnej szybkości wszedł z piłką w pole karne i technicznym strzałem w długi róg bramki pokonał Dariusza Trelę. W doliczonym czasie gry szansę na skompletowanie hat tricka miał Paweł Brożek, jednak piłka po jego strzale trafiła w słupek.

Wisła Kraków 3:0 Piast Gliwice

Paweł Brożek 33’

Paweł Brożek 62’

Donald Guerrier 85’

Wisła Kraków: Miśkiewicz – Burliga, Głowacki, Jovanović, Bunoza – Chrapek (Stolarski 90’), Stjepanović – Boguski (Sarki 86’), Garguła, Małecki (Guerrier 79’)– Brożek

Piast Gliwice: Trela – Król (Rabiola 83’), Horvath, Polak, Klepczyński – Carles (Cicman 72’), Matras - Podgórski, Wilczek (Colins 83’), Izvolt – Jurado

Żółte kartki: Burliga (54’), Stolarski (90+1’)

Sędziował: Paweł Gil

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Franciszek Smuda: - Drużyna dała z siebie na dziś wszystko

- To zwycięstwo na pewno jest zasłużone, stworzyliśmy więcej sytuacji niż nasz przeciwnik. W naszej Ekstraklasie nie ma słabych drużyn i to widzieliśmy w meczu z Pogonią i dziś również mieliśmy przykład, że Piast Gliwice jest dobrym zespołem i trzeba dużo zdrowia zgubić, żeby wygrać takie spotkanie - mówił po wysokiej wygranej, bo aż 3-0, z Piastem Gliwice, trener Franciszek Smuda.

- Mieliśmy bardzo dużo z naszej strony składnych akcji, drużyna dała z siebie na dziś wszystko, choć parę elementów musimy jeszcze poprawić - dodał trener.

Zapytany natomiast o to, czy nie obawiał się, że jego podopiecznym zabraknie sił, po meczach kadry, przyznał że miał z zawodnikami swoistą umowę.

- Na pewno nie zabrakło nikomu zdrowia, zresztą widzieliśmy to. Umówiliśmy się, że jak będzie taka sytuacja, to ręka do góry i jest zmiana. Mamy w tej chwili taką ławkę, że można pełnowartościowe zmiany zrobić. Ja jedyny mam żal, że Patryk Fryc i Michał Nalepa przyjechali z kadry dopiero wczoraj wieczorem, bo całą noc jechali pociągiem. Ci zawodnicy z kadry, czy to z młodzieżówki, czy z pierwszej drużyny muszą jak najszybciej wrócić do klubu. I mam nadzieję, że to już się nie zdarzy, tak jak to było z tymi zawodnikami - mówił Smuda. I może warto dodać, że wspomniani przez trenera reprezentanci młodzieżówki wracali z meczu w Szczecinie, który był rozegrany w środowy wieczór.

Oczywiście nie mogło też zabraknąć pytań o debiut Wilde-Donalda Guerriera.

- Nie pamiętam takiego debiutu swojego zawodnika, może była taka sytuacja? - zastanawiał się Smuda, bo jego podopieczny w niespełna pięć minut po wejściu zdobył gola. Dziennikarze przypomnieli mu więc debiut Tomasza Frankowskiego, w meczu z Polonią w Warszawie. Co Smuda oczywiście potwierdził.

- To jest dobry chłopak i ma zupełnie inny charakter niż piłkarze afrykańscy - mówił ponadto o Haitańczyku Smuda. - Sam powiedział, że musi pracować nad taktyką i nad tym co my gramy, żeby było pełne zrozumienie w czasie meczu - dodał trener Wisły.

- Bylem już masę razy ze swoim zespołem na pierwszym miejscu w tabeli i nie jest to dla mnie takie istotne. My mamy dobrze grać w piłkę, żeby kibice, którzy tutaj przychodzą poszli po meczu do domu zadowoleni. Czasami się nie wygra, czasami się przegra, ale żeby to zawsze było po dobrej grze - zakończył Smuda.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Marcin Brosz: - Walczymy dalej

- Spotkanie podzielić można na trzy etapy. Pierwszy to bardzo wyrównana I połowa, w której mieliśmy swoje sytuacje. Wisła też je stworzyła i do szatni schodziliśmy tracąc bramkę. Spotkanie ważyło się, to była walka w środku pola, o przejęcie inicjatywy i tak wyglądało pierwsze 45 minut. W II połowie dążyliśmy po wyrównania, ale stracona druga bramka sprawiła, że mecz był otwarty, dokonaliśmy zmian i to był cios za cios - mówił po przegranym aż 0-3 meczu w Krakowie trener Piasta, Marcin Brosz.

- Wisła miała bardzo dużo swoich sytuacji, my też je stwarzaliśmy. Walczyliśmy do końca o honorową bramkę, ale to nam się nie udało. Walczymy dalej, wszystko w związku z reformą ligi jest jeszcze przed nami i zrobimy wszystko, aby w meczu, który czeka nas w piątek zapunktować - dodał opiekun Piasta.

Mimo aż trzech przepuszczonych bramek, trener Piasta nie miał natomiast zamiaru krytykować bramkarza, Dariusza Trelę.

- Darek to na dziś nasz numer jeden. Mamy do niego ogromne zaufanie. Presja? Grał już przy Reymonta niedawno i spisywał się bardzo dobrze. Nie tacy bramkarze popełniają błędy, ta gra na tym polega. Szkoda tej pierwszej bramki, bardziej sprawiedliwym wynikiem do przerwy byłoby 0-0, choć w piłce nie ma sprawiedliwych wyników - przyznał trener Piasta.

Brosz został też zapytany o sytuacje Kamila Wilczka, który mógł dziś "otworzyć wynik", ale nie zdołał pokonać Michała Miśkiewicza.

- Kamil Wilczek bardzo się stara, ważne że dochodzi do sytuacji, to już jest plus. Miśkiewicz też jest bardzo dobrym bramkarzem, jego forma cały czas zwyżkuje i zachował się bardzo dobrze, instynktownie obronił. Tak to jest. Wisła nam dziś pokazała. Przy 1-0 czekała na swoje szanse i nas wypunktowała. My jesteśmy zespołem, który w poprzednich rundach zdobywał dużo bramek, ale też trochę traciliśmy. Staramy się tracić ich jak najmniej i więcej ich zyskiwać, ale dzisiejszy mecz pokazał, że nie da się tego zrobić od razu - przyznał trener Piasta, który ma jednocześnie nadzieję, że dwóch nowych pozyskanych napastników - Collins John i Rabiola dołączą na tyle do jego drużyny, że faktycznie wzmocnią linię ataku Piasta.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Paweł Brożek: Do derbów z pokorą, ale po wygraną

14. September 2013,


Paweł Brożek był dziś ojcem zwycięstwa nad Piastem, dzięki zdobyciu dwóch bramek. "Brozio" w meczu z Gliwiczanami odbił sobie indolencję strzelecką w meczu z San Marino, tym samym zapewniając "Białej Gwieździe" fotel lidera na przynajmniej 24 godziny.


Mimo dwóch bramek jest lekki niedosyt?

Paweł Brożek: - Mówimy o tej trzeciej sytuacji? Tak, bo po tym meczu w reprezentacji, gdzie miałem trzy wyborne sytuacje i żadnej nie wykorzystałem, zdobycie hat-tricka trzy dni później byłoby bardzo przyjemne.

Pierwsza bramka to zasługa twojego nosa snajperskiego, bo "Boguś" dokonał rzadkiej sztuki nie trafiając co bramki z kilku centymetrów.

- Tak naprawdę to chyba tam bramkarz bardziej go nabił, natomiast ja się cieszę, że akurat ta piłka spadła mi pod nogi i nie pozostało nic innego, jak uderzyć do pustej bramki.

Drugi gol padł ze spalonego, minimalnego ale jednak.

- Co ja mogę powiedzieć, jakby sędzia pokazał spalonego to nie miałbym pretensji. Wydawało mi się, że jestem w linii z obrońcą, natomiast jeśli był spalony no to trudno, pomyłka sędziego.

Dziś zaczęliście mecz nieco spokojniej...

- Pamiętam, że z reguły Wisła po przerwie na kadrę wolno się rozkręcała. W poprzednich kolejkach graliśmy pierwsze połowy dobrze, natomiast dziś ta druga było o wiele lepsza.

Zwłaszcza ostatnie pół godziny było bardzo dobre w waszym wykonaniu.

- Piast zagrał bardzo dobrze w pierwszej połowie, agresywnie i szczerze powiem, że spodziewaliśmy się tego że w drugiej połowie mogą nie wytrzymywać tego spotkania i tak się stało. Dobrze zaczęliśmy drugą połowę, dużo stałych fragmentów gry a jak wiadomo to jest mocna broń Piasta i parę razy było groźnie.

Kolejny mecz na zero, obok zwycięstwa i trzech bramek to kolejny powód do radości.

- Oczywiście, to jest dobry prognostyk przed kolejnym spotkaniem, bardzo ważnym dla nas i oby tak dalej.

Wejście smoka zaliczył dziś Wilde Donald Guerrier, który zdobył ostatniego gola i ładnie przedstawił się kibicom.

- To dobry chłopak, widać to po tym co robi na treningach i na pewno Wisła będzie miała z niego pożytek. Wprowadził się bardzo dobrze i ta bramka doda mu jeszcze sił.

Zawsze powtarzacie, że szybko zapominacie o wygranym meczu i już myślicie o kolejnym. Biorąc po uwagę to, jaki mecz przed wami, już chyba dziś macie nim zaprzątane głowy?

- Zgadza się, zresztą na dzisiejszym meczu kibice kilka razy nam o nim przypomnieli. Zdajemy sobie sprawę, że jest to bardzo ważne spotkanie dla nas, dla kibiców i dla całego Krakowa.

Przez tydzień będzie nastrój oczekiwania w pozytywnej atmosferze?

- Po takim meczu, wygranym 3:0 nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Oczywiście że z pokorą, ciężką pracą, ale jednak pozytywnie będziemy podchodzili do tych derbów no i będziemy je chcieli wygrać.

Dziś - przynajmniej na jedną dobę - zostaliście liderem, po raz pierwszy od 2011 roku.

- Każdy kolejny mecz jest dla nas bardzo ważny, a to co będzie na koniec to zobaczymy.


wislakrakow.com

(wysłuchał sum91)

Źródło: wislakrakow.com

Rafał Boguski: - Szkoda, że nie strzeliłem

- Wydawało mi się, że piłkę uderzyłem podeszwą, bo rzuciłem się na nią. Nie wiem czy bramkarz dotknął, czy nie? Skierowałem ją na słupek i dobrze, że Paweł był w odpowiednim miejscu - mówił po meczu z Piastem Gliwice Rafał Boguski, który przy pierwszej dla nas bramce zaliczył iście kuriozalną... asystę. Odbijając piłkę z linii bramkowej na słupek, dzięki czemu - wprost pod nogi kończącego tę sytuację golem - Pawła Brożka.

- Pewnie gdybym nie poszedł za tą piłką, to Trela spokojnie nakryłby ją rękoma i bramki by nie było. Szkoda, że nie strzeliłem, ale dobrze, że Paweł był na "posterunku" - stwierdził "Boguś".

- Wiedzieliśmy, że Piast lepiej gra w I połowie, kiedy agresywnie dochodzą do przeciwnika i wtedy było ciężko. Dużo walki, trochę mniej grania. Dobrze, że wygraliśmy wysoko, to może cieszyć i oby tak dalej. Jeszcze natomiast nie pojawia się wątek derbowy. Spokojnie, na razie cieszymy się zwycięstwem, ale od soboty już będziemy o tym myśleć. Z Cracovią będziemy na pewno chcieli grać wysoko pressingiem i tak, żeby wykorzystywać swoje sytuacje - przyznał Boguski.

- Debiut Guerriera? Nic chyba nie trzeba dodawać, drugi czy trzeci kontakt z piłką i od razu bramka - bardzo dobrze się wkomponował. W ofensywie robi bardzo duży wiatr. Jak dostanie piłkę na wolne pole to wydaje mi się, że mógłby walczyć z Sarkim o miano najszybszego w naszej drużynie - zakończył, chwaląc nowego kolegę, wiślak.


Dodał: Kamil

Źródło: wislaportal.pl

Wilde-Donald Guerrier: - Gol z dedykacją dla kibiców

- To był mój pierwszy mecz i od razu bramka, co jest dla mnie znakomitym początkiem i mam nadzieję, że będę dalej to kontynuował i w następnych meczach także wpiszę się na listę strzelców. Będę ciężko pracował na treningach i później na boisku, aby tak było - mówił po swoim debiutanckim występie, okraszonym golem, Wilde-Donald Guerrier.

- Chciałbym zadedykować tego gola kibicom Wisły, a także kibicom z mojego kraju. Ten gol był także dla nich. Widziałem, że wszyscy nasi fani byli bardzo zadowoleni z tego wyniku, jak również z mojej bramki. Później po meczu podszedłem do nich i wszyscy wyglądali na szczęśliwych. Oczywiście Haiti to mój kraj, ale można powiedzieć, że czuję się w Polsce jak u siebie. Bardzo mi się podobała atmosfera podczas tego meczu - przyznał Haitańczyk.

- Wiem, że za tydzień jest mecz derbowy, który jest ważny dla każdego kibica. W Haiti prawie każdy mecz to derby (śmiech). To będzie zupełnie inne spotkanie, niż to dzisiejsze. Będziemy walczyć z całych sił, musimy wygrać. Nie wiem jak gra Cracovia, ale znam moją drużynę. Jestem pewny, że będziemy walczyć dla każdego kibica Wisły. I lepiej żebyśmy za tydzień wykonali dobrze swoją pracę - zakończył szczęśliwy debiutant.


Dodał: Kamil

Źródło: wislaportal.pl

Arkadiusz Głowacki: Nie czuję się najgorzej

14. September 2013,


Arkadiusz Głowacki po raz kolejny kierował obroną Wisły na tyle dobrze, że drużyna Franciszka Smudy znów zakończyła mecz bez straty bramki. "Głowa" po meczu podkreślał jednak skromnie, że taka postawa to zasługa całej drużyny, która wreszcie wie jak ma grać i ma swój styl.


Wygraliście i jesteście liderem, długo czekaliście na taki dzień.

Arkadiusz Głowacki:-Nie, my się na to nie patrzymy. Po nas grają drużyny, które pewnie nas wyprzedzą. My dzisiaj zrobiliśmy swoje, zwłaszcza w drugiej połowie. Kawał dobrej roboty, zwycięstwo na pewno cieszy, ale spokojnie.

Druga połowa meczu z Piastem to takie dobre podsumowanie waszej dobrej postawy od początku sezonu:

- Na pewno jesteśmy zadowoleni z tego, co do tej pory osiągnęliśmy. Udało nam się zbudować solidną drużynę, która walczy o zwycięstwo. Przychodzi nam to z trudem ale jest nieźle, cały czas pokora, raczej nie ma co oglądać się na to, co się dzieje w tabeli, ale zająć się grą i dalszym treningiem.

Dzisiejszy mecz nie był chyba najtrudniejszy, wynik 3-0 mówi sam za siebie. -Ale to nie był łatwy mecz, bo Piast jest taką drużyną, która może nie gra efektownie ale zawsze jest groźna ze stałych fragmentów gry, co też dziś się potwierdziło. Mieliśmy trochę szczęścia w kilku momentach, ale zwłaszcza w drugiej połowie udało nam się stworzyć kilka groźnych sytuacji po kombinacyjnej grze i wysokim odbiorze, więc były to takie elementy, nad którymi pracujemy i chcemy je realizować podczas meczu. Oczywiście, że chciałoby się by takich momentów było więcej, ale też uważam, że po dzisiejszym meczu nie ma na co narzekać.

Wisła ostatnimi czasy rzadko wygrywała tak wysoko. Takie zwycięstwa chyba dodają coraz więcej pewności siebie?

-Myślę, że każdy z nas powinien tą pewność siebie gdzieś tam w środku powoli budować, jednocześnie mając też na uwadze to, co działo się w poprzednim sezonie. Wszystko może zmienić się po dwóch-trzech meczach, więc trzeba do tego wszystkiego podchodzić spokojnie i z chłodną głową. My nadal będziemy chcieli realizować swoje założenia i zobaczymy, co się z tego urodzi.

Istotne jest też to, że taka wygrana padła przed meczem derbowym, bardzo istotnym tak dla was jak i dla kibiców.

-No tak, przez dwa najbliższe dni będziemy cieszyć się tym zwycięstwem, bo jak mówiłem nie przyszło ono łatwo, dawno nie mieliśmy tak dobrej serii więc wypada trochę się pocieszyć. Od poniedziałku natomiast będziemy mocno myśleć o meczu derbowym, który zawsze jest trudny pod względem mentalnym, fizycznym.

Lubi pan grać w derbach?

- Czy lubię? Wiadomo, że jest to specjalny mecz, który niesie ze sobą spory ładunek emocjonalny i każdy chce się sprawdzić w takim meczu.

Ale woli pan chyba grać na Wiśle niż na wyjeździe?

- No tak, wiadomo, że w domu zawsze jest o wiele przyjemniej (śmiech). Ale my do tego meczu przygotujemy się dobrze mentalnie i nie pojedziemy tam czekać aż coś się wydarzy, tylko sami będziemy chcieli coś zrobić.

Wygląda na to, że mimo gry na wyjeździe to Wisła będzie faworytem tego meczu.

- My bardzo wystrzegamy się tego typu określeń. My wolimy być zawsze tam gdzieś w drugim szeregu, a później na boisku udowadniamy sobie, że możemy więcej.

Jak postrzegasz Cracovię w tym sezonie?

- Trener Stawowy zawsze daje taki stempel swojej drużynie, to drużyny które grają piłką, są groźne w kombinacyjnej grze no i Cracovia właśnie tak gra.

Trener Smuda chyba też dał stempel Wiśle. -No tak, nie da się ukryć. Widać, że Wisła ma swój styl, a bez tego ciężko zbudować drużynę. Jeśli tego stylu nie ma to gra się tylko po to, żeby przetrwać na boisku. Wydaje mi się, że teraz w Wiśle dzieje się dobrze, a naszą siłą jest spokój trenera. Od iluś tam meczów widać, że zrobiliśmy postęp w naszej grze, drużyna ma pomysł na granie. Wiadomo, że czasami wychodzi to lepiej a czasami gorzej, ale widać jakiś zamysł gry, każdy wie co ma realizować na boisku i to jest pomocne podczas trwania meczu.

Od początku sezonu macie taką żelazną czwórkę w defensywie, która spisuje się świetnie. Taki brak rotacji w linii obrony to istotna zmiana w porównaniu z poprzednim sezonem. To chyba wam pomaga?

- Ale to też taka sytuacja z czegoś wynikała, były kartki, kontuzje. Nie można też patrzyć tylko na linię obrony, bo cały zespół mocno pracuje w defensywie, jeśli chodzi o wysoki odbiór piłki. Pomocnicy wysoko starają się ją odebrać co jest dla linii obrony bardzo pomocne, bo można dobrze się ustawić, skoordynować te działania razem z pomocnikami i napastnikami. Oczywiście należy wspomnieć też o bardzo dobrej postawie "Miśka", który coraz pewniej czuje się w bramce i bardzo nam pomaga.

To prawda, dziś wybronił kilka groźnych strzałów, w tym przy wyniku 0-0. - Oczywiście, złapał formę i niech robi swoje (śmiech).

Pod pana adresem zewsząd płyną pochwały, ludzie przecierają oczy widząc jaką formę zdołał pan osiągnąć. Jak pan tak analizuje, to czy to jest "życiówka"?

-No to prawda, nie czuję się najgorzej (śmiech). Ale tak jak wspominałem, granie jest dużo łatwiejsze kiedy drużyna wie jak ma grać, piłkarze wiedzą jak mają się zachować. Kiedy cała drużyna odbiera piłkę to w tyłach dużo lepiej można ustawić się do jej przechwytu, stąd pewnie też nasza mała liczba straconych bramek.


wislakrakow.com

(sum91)

Źródło: wislakrakow.com

Łukasz Garguła: - Dalej będziemy chcieli ciężko pracować

- Ciężko pracowaliśmy przed sezonem i ciężko pracujemy w jego trakcie, tak aby każdy mecz wygrywać. Dziś się udało, z czego bardzo się cieszymy, ale już koncentrujemy się na spotkaniu derbowym - powiedział po meczu z Piastem Łukasz Garguła, który skończył go wprawdzie bez bramki, ale za to z asystą.

- Piast chciał dziś zagrać agresywnie, w I połowie każdy ma więcej "poweru", ale cieszymy się, że udało nam się jeszcze przed przerwą strzelić bramkę, co uspokoiło grę. Na II połowę mieliśmy założenia, aby wyjść agresywnie i postarać się jak najszybciej strzelić kolejnego gola i te sytuację stwarzaliśmy. Ale też sam miałem w końcówce dwa fatalne zagrania, po których Piast mógł strzelić kontaktowego gola. Niepotrzebnie naraziłem na to zespół. Cieszymy się natomiast z tej trzeciej bramki oraz ze stwarzanych sytuacji. Dalej będziemy chcieli ciężko pracować, żeby kolejne mecze postarać się zwyciężyć. A mój strzał z końcówki tego meczu? Trela ładnie się złożył, z czego słynie, i potwierdził, że jest dobrym bramkarzem. Najważniejsze jest jednak i tak zwycięstwo drużyny - mówił "Guła".

- Zdajemy sobie sprawę, że przed nami najważniejszy mecz w całej rundzie. Miejmy nadzieję, że ten wynik doda nam pewności siebie. Pojedziemy tam i wierzymy, że też zagramy bardzo dobre spotkanie - tak na zakończenie zapowiadał z kolei czekającą nas potyczkę derbową wiślak.


Dodał: Kamil

Źródło: wislaportal.pl

Miśkiewicz: Niepokonana jest cała drużyna

Data publikacji: 13-09-2013 23:01


Michał Miśkiewicz po wygranej z Piastem Gliwice stwierdził, że wpływ na kolejny mecz bez straconej bramki ma cała drużyna. Bramkarz Wisły mówił, że cały zespół zdaje sobie sprawę z wagi najbliższych Derbów Krakowa.

„To nie tylko ja jestem w tym meczu niepokonany, niepokonana jest także cała drużyna. Należy podkreślić, to cały zespół pracuje na to, żeby te bramki nie wpadały. To nie jest tylko bramkarz. Wiadomo, że mnie i obrony to najbardziej dotyczy, ale raz jeszcze podkreślam, że to cała drużyna pracuje na nasz sukces” – podkreślił Michał Miśkiewicz.


Bramkarz Białej Gwiazdy mówił, że w dzisiejszym meczu miał trochę szczęścia: „Jestem po to żeby interweniować. Dziś niby piątek trzynastego, a ja chyba miałem trochę szczęścia. Zwłaszcza w tej pierwszej sytuacji, która mogła zmienić losy meczu. Bardzo się cieszę, że udało mi się szczęśliwie interweniować. Jak jedziemy na „maxa” to kibice są zadowoleni, my jesteśmy zadowoleni, jest tak jak być powinno.”


Goalkeeper Wisły twierdzi, że wielką rolę odgrywa dla zawodników trener Franciszek Smuda: „Trener podobnie jak my wszyscy był po meczu zadowolony. Jest wymagający, oczekuje od nas, że nawet przy takim wyniku jak dziś mamy do końca meczu dawać z siebie wszystko. Zawsze nam powtarza, że jak choć trochę komukolwiek odpuścimy to za chwilę przeciwnik może nas skarcić. Dlatego, po strzeleniu jednej bramki chcemy robić wszystko, żeby strzelić następną i wygrywać w ten sposób mecze.”


Miśkiewicz jest pozytywnie nastawiony do przyszłych spotkań. Przyczyną tego w znacznym stopniu jest doping kibiców: „Jesteśmy pełni nadziei, że będzie coraz lepiej. Idą za tym wyniki, idzie za tym ogromny entuzjazm kibiców. To właśnie niesamowicie pozytywnie nas napędza. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, aczkolwiek staram się trzymać mocno przy ziemi, myśleć o zadaniach, które mam do zrealizowania i o tym, aby z każdym meczem być coraz lepszym. Musimy myśleć o tym, żeby łapać te punkty, choćby ze względu na reorganizację ligi.”


„Przed nami kolejne ważne spotkanie. Myślę, że może nawet najważniejsze, dla kibiców, dla nas, dla klubu. Teraz musimy się skupić i dać z siebie nie 100%, a 200%. Myślę, że do takiego meczu nie potrzeba nam specjalnej motywacji. Każdy z nas wie, że ma tam pójść zrobić swoje, wiemy jak jest w Krakowie, jak ważne to spotkanie dla kibiców, tu żadne słowa nie są potrzebne” – bramkarz Wisły nie mógł nie odnieść się do następnego spotkania w lidze, którym będą Derby Krakowa. Stwierdził, że cały zespół zdaje sobie sprawę z wagi tego spotkania i jest mocno zdeterminowany, aby wygrać.


Justyna Miąsik

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Podsumowanie 7. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Siódma kolejka zaczęła się wprawdzie przeciętnie, ale ciężko było spodziewać się czegoś wielkiego po potyczce Widzewa z "Góralami", ale potem było już z przytupem, bo świetnie zagrała Wisła, co najmniej dobrze Zawisza i Śląsk, a na zakończenie soboty piłkarze Legii i Korony strzelili w sumie aż osiem goli! Do tego poziomu dostosowała się Jaga, sama trafiając do siatki Ruchu aż sześć razy! I choć w meczu Pogoni z Lechią padły tylko dwie bramki, to i w nim było ciekawie. Kolejka mocno więc na plus, bo i na jej finiszu pewnie zapunktował Górnik.

Piątek, 13 września:

Widzew Łódź 1-1 Podbeskidzie

0-1 Rudolf Urban (55.)

1-1 Povilas Leimonas (57.)

Przed tym meczem zapowiadaliśmy, że dwie najgorsze defensywy w lidze na pewno przyniosą kibicom sporo bramek, ostatecznie przyniosły dwie, bo stało się to czego w podtekście zabrakło. Nie grały bowiem najlepsze ofensywy, a problemy z celnością mieli zwłaszcza łodzianie, którzy stworzyli sobie więcej okazji od "Górali", ale strzelali bardzo niedokładnie. Dlatego remis nie krzywdzi chyba nikogo, choć to jednak łodzianie mogą mieć do siebie pretensje. Pokonać bowiem tylko raz bramkarza Podbeskidzia, Ladislava Rybánskiego, to była bowiem "sztuka".

WISŁA KRAKÓW 3-0 Piast Gliwice

1-0 Paweł Brożek (33.)

2-0 Paweł Brożek (61.)

3-0 Wilde-Donald Guerrier (84.)

Pierwsze 30 minut tego meczu to popis niedokładności z obydwu stron i wytrącanie się z rytmu. Najważniejsze jednak było to, że świetnie spisał się w naszej bramce Michał Miśkiewicz, bo kto wie, jak potoczyłby się ten mecz, gdyby Kamil Wilczek go pokonał. W odpowiedzi wiślacy strzelili bramkę kuriozum, a w II połowie już totalnie przejechali się po zespole z Gliwic. 3-0 to z jednej strony sroga kara dla Piasta, a z drugiej - mogła być ona jeszcze większa, a to oznaczało, że na prawie 24 godziny Wisła zasiadła na fotelu lidera Ekstraklasy. Nikt na to nie stawiał przed tym sezonem, więc to na pewno cieszy. I cóż... można chyba zaryzykować stwierdzenie, że Wisła może na tym miejscu jeszcze w tym sezonie zagościć, prawda?

Sobota, 14 września:

Zawisza Bydgoszcz 2-0 Cracovia

1-0 Bernardo Vasconcelos (60.)

2-0 Sebastian Ziajka (68.)

Bydgoszczanie odnieśli pierwsze zwycięstwo po powrocie do Ekstraklasy i są to dla nich zasłużone trzy punkty. Oczywiście "Pasy" miały w tym meczu swoje okazje, ale jeśli nie wykorzystuje się dwóch sytuacji sam na sam z bramkarzem, jeszcze przy stanie 0-0 oraz kolejnej w końcówce, to wyjeżdża się bez choćby punktu. W Bydgoszczy mają więc powody do zadowolenia, bo było tam już gorąco. "Czerwona latarnia" zaczynała bowiem solidnie wszystkich "palić".

Śląsk Wrocław 2-0 Lech Poznań

1-0 Tomasz Hołota (23.)

2-0 Marco Paixão (41.)

Kolejny wyjazd Lecha i kolejna zasłużona porażka. Śląsk zagrał tak jak wymagają tego kibice, tym bardziej, że momentami grał w... 12-tkę. Tym dodatkowym graczem wrocławian był bowiem napastnik Lecha, Bartosz Ślusarski, który udowadniał dziś, że każdy może zostać zawodowym piłkarzem. Ale oczwywiście nie każdy nim być powinien. I tak jak Ślusarski był parodystą, tak pochwalić na pewno trzeba piłkarzy Śląska, a zwłaszcza tych, którzy brali udział w akcji na 1-0. Kapitalna wrzutka Dudu, równie dobra główka Hołoty i to musiało się podobać. Jak i końcowy wynik, ale ten przypadł do gustu oczywiście wyłącznie kibicom z Wrocławia.

Korona Kielce 3-5 Legia Warszawa


0-1 Miroslav Radović (23.)

0-2 Wladimer Dwaliszwili (25.)

0-3 Wladimer Dwaliszwili (47.)

1-3 Michał Janota (59.)

1-4 Michał Kucharczyk (67.)

1-5 Wladimer Dwaliszwili (69.)

2-5 Paweł Sobolewski (77.)

3-5 Paweł Sobolewski (89.)

Prawdziwie radosny futbol zademonstrowały jedenastki Korony i Legii, w czym spora zasługa zwłaszcza warszawiaków, od których wymagać trzeba jakby więcej. Mieli już bowiem kielczan na rozkładzie (1-5), po czym dali sobie wbić aż dwa gole. To nie wróży legionistom najlepiej, przed czekającym ich wyjazdem do Rzymu, na pucharowy mecz z Lazio. Oczywiście wygrana piłkarzy Jana Urbana w Kielcach nie podlegała ani przez moment dyskusji, ale chyba mało kto stawiał, że padnie tutaj aż tyle goli. Ostatecznie trzy punkty pozwalają Legii wrócić na fotel lidera tabeli, a Koronie zasiąść na jej przeciwległym biegunie.

Niedziela, 15 września:

Jagiellonia Białystok 6-0 Ruch Chorzów

1-0 Mateusz Piątkowski (19.)

2-0 Dani Quintana (21.)

3-0 Dani Quintana (49.)

4-0 Maciej Gajos (51.)

5-0 Bekim Balaj (64.)

6-0 Bekim Balaj (90.)

Mocno ciężki to dzień dla kibiców chorzowskiego Ruchu, bo na pewno nie spodziewali się aż takiego łomotu w Białymstoku. Ale też niemal cała ta kolejka grana jest "z przytupem", więc Jagiellonia dołączyła do zaszczytnego grona "tupiących". Było jej jednak o tyle łatwiej, nie tylko "dzięki" fatalnym w skutkach błędom chorzowskiej defensywy, ale też dzięki Daniemu Quintanie. Hiszpan nie tylko bowiem dwa gole strzelił, ale aż przy trzech asystował. Kozak!

Pogoń Szczecin 1-1 Lechia Gdańsk

0-1 Piotr Grzelczak (26.)

1-1 Takafumi Akahoshi (90.)

Bardzo bliscy wygrania "morskich derbów" byli piłkarze Michała Probierza, ale w 58. minucie dali strzelać słusznie podyktowaną "jedenastkę" Piotrowi Wiśniewskiemu, który ją zepsuł. Chwilę zaś później ten sam piłkarz Lechii nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem Pogoni i to zemściło się w doliczonym czasie gry. Portowcy zaliczają więc czwarty remis w tym sezonie, a dla Lechii strata dwóch punktów to zdecydowanie porażka. Ale też nie dopisali ich dzisiaj na tzw. własne życzenie.

Poniedziałek, 16 sierpnia:

Górnik Zabrze 2-1 Zagłębie Lubin

1-0 Rafał Kosznik (22.)

2-0 Préjuce Nakoulma (30.)

2-1 Arkadiusz Piech (59.)

Wynik tego nie wskazuje, ale Górnik był bezapelacyjnie lepszą drużyną od Zagłębia i zasłużenie dopisał kolejne trzy punkty. To sprawia, że za tydzień czeka nas mecz na szczycie tabeli, w którym zabrzanie pojadą w odwiedziny do Legii. A lubinianie? Zasłużenie w strefie spadkowej, co przed sezonem byłoby zaskoczeniem, ale na dziś - nie jest żadnym.

Aktualna tabela:

1. Legia Warszawa 7 15 19-7

2. Górnik Zabrze 7 15 12-6

3. WISŁA KRAKÓW 7 13 9-3

Źródło: wislaportal.pl

Relacja kibicowska z meczu:

Relacje kibicowskie z meczów Wisły-Sezon 2013/2014

Video

Galeria kibicowska: