2013.11.22 Wisła Kraków - Korona Kielce 1:0

Z Historia Wisły

2013.11.22, Ekstraklasa, 17. kolejka, Kraków, Stadion miejski im. Henryka Reymana, 20:30, piątek, 6°C
Wisła Kraków 1:0 (0:0) Korona Kielce
widzów: 12.499
sędzia: Bartosz Frankowski z Torunia
Bramki
Paweł Brożek 86' 1:0
Wisła Kraków
4-5-1
Michał Miśkiewicz
Grafika:Zk.jpg Łukasz Burliga
Arkadiusz Głowacki
Marko Jovanović
Gordan Bunoza
Rafał Boguski Grafika:Zmiana.PNG (46' Emmanuel Sarki)
Michał Chrapek Grafika:Zmiana.PNG (80' Piotr Brożek)
Ostoja Stjepanović
Łukasz Garguła
Grafika:Zk.jpg Wilde-Donald Guerrier Grafika:Zmiana.PNG (67' Patryk Małecki)
Paweł Brożek

trener: Franciszek Smuda
Korona Kielce
4-5-1
Zbigniew Małkowski Grafika:Zk.jpg
Piotr Malarczyk Grafika:Zmiana.PNG (46' Jacek Kiełb)
Pavol Staňo
Radek Dejmek Grafika:Zk.jpg
Kamil Sylwestrzak
Paweł Golański
Vlastimir Jovanović
Paweł Sobolewski Grafika:Zk.jpg
Michał Janota
Serhij Pyłypczuk
Daniel Gołębiewski Grafika:Zmiana.PNG (46' Przemysław Trytko Grafika:kontuzja.png Grafika:Zmiana.PNG 90' Maciej Korzym)

trener: José Rojo Martín
Na początku drugiej połowy Łukasz Garguła z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę.
Strzały: 20-8 (12-4)
Strzały celne: 6-3 (4-1)
Strzały niecelne: 8-3 (6-1)
Strzały zablokowane: 5-2 (2-2)
Słupki/poprzeczki: 1-0 (0-0)
Posiadanie piłki (w %): 58-42 (62-38)
Spalone: 4-1 (2-0)
Rzuty rożne: 8-3 (2-1)
Dośrodkowania: 38-19 (18-7)
Faule: 8-12 (5-4)
Żółte kartki: 2-3 (1-1)

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.
[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]

[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]
[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]

[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]
[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]

[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]
[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]

[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]
[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]

[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]
[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]

[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]
Grafika:Broniszewski.jpg

[Foto: S. Sroka/wislakrakow.com]

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Franciszek Smuda przed meczem z Koroną

- Na dzień dzisiejszy wszyscy są zdrowi, nie ma żadnego piłkarza z kontuzją, ale jeszcze mamy trening, a jutro rozruch - powiedział o sytuacji zdrowotnej naszego zespołu, przed meczem z Koroną Kielce, trener Wisły Kraków, Franciszek Smuda. Co więc ważne do meczowej kadry wracają narzekający ostatnio na urazy Paweł Brożek oraz Gordan Bunoza.

W spotkaniu z Koroną wiślacy będą sobie bez wątpienia chcieli poprawić nastroje po ostatniej porażce z Górnikiem i właśnie w tym kontekście trener Smuda przyznał, że każdy zdobyty dotąd punkt należy mocno szanować.

- Jak remisowaliśmy, to wszyscy mówili, że nie możemy wygrać. A gdy w Zabrzu przegraliśmy, to pojawiły się głosy, jak dobry byłby tam choćby punkt, więc taki zawsze trzeba doceniać. Naszą drużynę już nie trzeba przedstawiać, my ją znamy i na pewno mamy niesamowitego kaca, bo prowadziliśmy 2-0, ale wiem też na przyszłość, na których zawodnikach mogę budować tę drużynę, która ma być "eksportowa" i jakich zawodników trzeba do tej kadry dokoptować - mówił Smuda.

Zapytany zaś o niedawną porażkę w sparingu ze słowackim AS Trenčín przyznał, że boleć powinna ona wyłącznie piłkarzy!

- Przegrany sparing mnie osobiście nie boli, bo w towarzyskich meczach ja nie patrzę na wynik. Ja patrzę na umiejętności, na zaangażowanie, na charakter, podejście, profesjonalizm. Na to patrzę! Mnie to absolutnie nie boli, bo to piłkarza powinno boleć, bo tym, którym w czerwcu kończą się kontrakty to ja wyciągnę sobie tylko notatki i będę ich rozgrzeszał! Dlaczego jeden czy drugi nie dostanie nowej umowy - sam będzie wiedział. Przypomni sobie Trenčín, przypomni sobie inne mecze ligowe, w których nie włożył nogi, w których nie powalczył, w których się nie wrócił. To wszystko w moim notatniku jest i później razem z prezesem Cupiałem usiądziemy i będziemy to czytać... - mówił trener.

To wszystko to już jednak przeszłość, więc najważniejsza staje się na dziś potyczka z Koroną, w której Smuda spodziewa się defensywnego nastawienia ekipy przyjezdnej.

- Jeśli chodzi o Koronę, to na pewno lepiej nam się gra z Legią, czy Śląskiem - czyli z tymi czołowymi drużynami, które stawiają na zdobywanie bramek, stawiają na atak. Z nimi gra się lepiej. Tutaj spodziewam się natomiast takiego spotkania, jak Korona grała na Cracovii, że starali się przede wszystkim nie stracić bramki, a samemu zdobyć ją po kontrach i tak wygrać. Tego się spodziewamy i szczególnie po stracie piłki musimy być bardzo dobrze zorganizowani - przyznał "Franz".

- Niektóre zespoły, tak jak Podbeskidzie, nastawiły się na nas na stałe fragmenty gry, bo my nie jesteśmy wysokim zespołem i starali się to wykorzystywać. Musimy więc na przyszłość uzupełniać nasz zespół nie tylko jeśli chodzi o umiejętności, ale także pod względem wzrostu - dodał opiekun Wisły, spodziewając się oczywiście tego, że i kielczanie czyhać będą na wspomniane stałe fragmenty gry.

Smuda mocno chwalił ponadto Michała Chrapka, który we wtorek zagrał intensywne 90 minut w młodzieżówce i jak się okazuje po tym meczu bynajmniej nie miał zamiaru odpoczywać.

- Tutaj Was zaskoczę - wczoraj zamiast zrobić sobie odnowę biologiczną trenował z nami na pełnych obrotach. Takich zawodników to ja mogę po Rynku na rękach nosić - stwierdził więc trener Wisły.

Co na pewno zaciekawi ponadto kibiców - trener Wisły wciąż zapowiada, że w grudniu dojdzie do wzmocnień składu, a na pierwszy plan wysuwa się zapewne konieczność pozyskania napastnika, który mógłby odciążyć narzekającego na urazy Pawła Brożka.

- Skoro my nie mamy napastnika, tylko jego, to chuchamy i dmuchamy żeby grał. Być może jakaś konkurencja dobije w grudniu, ale poczekajmy na to wszystko, bo wtedy nie będzie tego problemu, żeby Paweł Brożek nie miał czasu się wykurować. Jeśli ma się na każdą pozycję 2-3 zawodników to jest inaczej. Gdybyśmy mieli jeszcze dwóch napastników to na pewno byłoby dużo łatwiej dla każdego z nich, bo jak nie postawi się na jednego, to stawia się na innego. Niestety jednak takiego aktualnie nie mamy - zakończył Smuda, który po piątkowym meczu wspólnie ze Zdzisławem Kapką wybiera się na kilkudniową zagraniczną podróż, na rozmowy z potencjalnymi kandydatami do gry w Wiśle.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Początek ostatniej prostej: Wisła - Korona

Ekstraklasa wraca po ostatniej w tym roku przerwie na reprezentację, a piłkarze Wisły po prawie miesięcznej nieobecności na R22, aby rozegrać kolejny ligowy mecz. W piątek Wiślacy podejmą na własnym stadionie Koronę Kielce, czym rozpoczną ostatnią prostą w tym roku na boiskach ekstraklasy. Podopieczni Franciszka Smudy w ostatnim czasie nie mają dobrej passy. Sami jednak zapraszali kibiców na to spotkanie, więc głupio byłoby zaserwować im „kaszanę”.


Aby podtrzymać rytm meczowy, piłkarze Wisły w poprzedni piątek udali się na Słowację, aby zmierzyć się z jedną z tamtejszych drużyn. Jak się okazało, nie był to dobry pomysł. Krótka wycieczka za południową granicę zamieniła się jednak w koszmar. 0-5 boli, więc warto byłoby zrehabilitować się za tamten horror.

Trener Franciszek Smuda będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników, bowiem nikt nie narzeka na żadne dolegliwości. Do gry wraca przede wszystkim Paweł Brożek, który miał ostatnio na problemy z mięśniem. Normalnie z drużyną trenuje także Gordan Bunoza, również narzekający ostatnimi czasy na swoje zdrowie.

Szkoleniowiec Wisły jest przekonany, że piłkarze z Kielc przyjadą do Krakowa usposobienie defensywnie. Nie może to jednak dziwić, bowiem Korona nie jest zespołem, który może pozwolić sobie na grę w otwarte karty z „Białą Gwiazdą”.

Dla piłkarzy z Kielc mecz z Wisłą będzie trzecim z rzędu rozgrywanym na wyjeździe. O ile jeszcze do niedawana Korona udając się w delegację, była niemal pewna oklepu, o tyle w dwóch ostatnich meczach wygrali na stadionie Cracovii oraz zremisowali we Wrocławiu.

Dla kibiców i piłkarzy Korony, to właśnie pojedynki z Wisłą są najbardziej prestiżowymi spotkaniami. W obozie podopiecznych Jose Rojo Martina pełna mobilizacja. W zasadzie wszyscy zawodnicy są gotowi na mecz, w tym powracający po urazach Przemysław Trytko i Jacek Kiełb.

W drużynie Korony niezmiennie, uważać trzeba na Pawła Golańskiego, Michała Janotę czy też Pawła Sobolewskiego. Po groźnej kontuzji powoli do formy wraca gwiazda „Złocisto-Krwistych” Maciej Korzym, z którym obrońcy Wisły mogą nie mieć łatwego życia.

Ostatni mecz Korony z Wisłą to jedyne jak dotąd zwycięstwo „Białej Gwiazdy” na wyjeździe w obecnych rozgrywkach. Jaki to był mecz – chyba każdy pamięta. Nikt nie ma chyba nic przeciwko, aby w chłodny, listopadowy wieczór piłkarze ponownie rozgrzali kibiców, którzy zdecydują się aby obejrzeć ten mecz z trybun. Oczywiście, zwycięski mecz!

Spotkanie poprowadzi pan Bartosz Frankowski z Torunia.

Transmisja meczu w Canal+Sport. Początek spotkania o 20.30.


wislakrakow.com

(sum91)

Źródło: wislakrakow.com

Na początek ligowego finiszu Wisła podejmuje Koronę. Będziesz?!

Po ostatniej w tym roku przerwie na mecze reprezentacyjne - piłkarze Ekstraklasy wracają na ligowe boiska, aby rozegrać zaplanowane od piątku, 22 listopada, do połowy grudnia - pięć ostatnich spotkań przed zimową przerwą. Na początek tego finiszu czeka nas domowa potyczka z Koroną Kielce i mocno liczymy na to, że wiślacy znów wykorzystają atut własnego boiska i dopiszą ważne dla wszystkich nas trzy punkty. Tak aby z końcem roku być na jak najwyższym miejscu w tabeli.

Niestety zanim zapadnie zimowa przerwa dla piłkarzy - ta dopadła chyba wiślackich fanów. Mimo bowiem naprawdę świetnej akcji promocyjnej, dzięki której po pierwsze kibice mogą pokazać, że są z zespołem na więcej niż... jednym meczu w sezonie, a po drugie... jest rzadko nadarzająca się okazja na to, aby ostatnie w tym roku spotkanie, z Pogonią, część osób zobaczyła za symboliczną złotówkę - ta w praktyce nie zadziałała! Okazuje się bowiem, że na dwa dni przed czekającym nas meczem z Koroną rozeszło się zaledwie 8 tysięcy biletów! I jeśli się zwyczajnie nie zmobilizujecie, to nie tylko stracicie okazję... zaoszczędzić na kolejnej wejściówce, ale jako fani Wisły wystawicie się zwyczajnie na... śmieszność. Jeśli bowiem nie uda się zapełnić stadionu w liczbie zakładanych 15 tysięcy osób - "szydery" nie będzie zapewne końca.

A że piszę to w takiej, a nie innej formie? Cóż - piszący te słowa na meczu będzie! Jeśli będziesz i Ty - o powyższych stwierdzeniach możesz zapomnieć - Ty z wyzwaniem wiślaków, którzy na wizytę przy Reymonta zapraszali, sobie poradziłaś/poradziłeś.

My zaś mamy ogromną nadzieję, że ze swoim własnym wyzwaniem poradzą sobie też wiślacy, którzy po prostu pokonają Koronę. Choć to oczywiście nie będzie łatwe. Kielczanie zaliczyli bowiem ostatnio dwa wyjazdowe mecze z rzędu bez porażki, bo wygrali z Cracovią (2-1) oraz zremisowali ze Śląskiem (1-1) i przyznać trzeba, że takiej serii nie mieli od dawna. A te dobre zwyczajnie podbudowują, zwłaszcza gdy nie są "normalnością". Korona to bowiem zespół zdecydowanie własnego boiska, więc nie mamy nic przeciwko, aby potwierdziło się to w piątkowy wieczór.

A podczas niego - co na pewno ważne - trener Franciszek Smuda będzie mógł skorzystać z pełnej kadry, bo w drużynie nie ma kontuzji. Paweł Brożek wraca więc do linii ataku, a w obronie spodziewać się można obecności Gordana Bunozy. I to może być znaczące jej wzmocnienie, bo kielczanie celować będą bez wątpienia w stałe fragmenty gry, a Bośniak ze swoim wzrostem powinien ustrzec nas przed tym, co podczas jego nieobecności siało postrach w naszym zespole w niedawnej potyczce z Podbeskidziem, kiedy to górnych piłek nie miał kto wygrywać.

My oczywiście liczymy wyłącznie na wygraną "Białej Gwiazdy", a także na to, że zobaczymy niezłe widowisko, na którym jednak zjawi się... sporo kibiców. Do zobaczenia więc przy Reymonta!


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Sprostać wyzwaniu

Data publikacji: 22-11-2013 08:50


Za nami dwa tygodnie wielkich emocji związanych z meczami reprezentacji. Wszystkie wątpliwości zostały już rozwiane i wiadomo, kto wystąpi na brazylijskich boiskach w przyszłorocznym Mundialu.

Po meczach pełnych radości, wzruszeń i rozczarowań czas powrócić na nasze krajowe podwórko. A tu, już w drugim meczu 17. kolejki T-Mobile Ekstraklasy, krakowska Wisła przed własną publicznością zmierzy się z Koroną Kielce.

Może na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce oba kluby nie rywalizują ze sobą zbyt długo, bo raptem 8 lat, jednak spotkania pomiędzy tymi drużynami zawsze były niezwykle zacięte. Najlepszym tego potwierdzeniem jest mecz rozegrany 29 lipca tego roku w Kielcach, który Biała Gwiazda wygrała 3:2. Jako pierwsi prowadzenie w 33. minucie objęli gospodarze, a gola zdobył ich kapitan, Paweł Golański. Na odpowiedź wiślaków nie trzeba było długo czekać i już po niespełna 60 sekundach Łukasz Garguła, z drobną pomocą obrońcy Korony, wyrównał stan spotkania. W 58. minucie przepięknym uderzeniem z 25 metrów ponownie popisał się „Guła” i to Wisła objęła prowadzenie. Gospodarze jednak nie zamierzali odpuszczać i na dziesięć minut przed końcem wyrównującego gola strzelił Paweł Sobolewski. Kiedy wydawało się, że obie drużyny podzielą się punktami, wiślacy za sprawą Sarkiego i Burligi wyprowadzili kontrę, po której faulowany w polu karnym został ten drugi. Z jedenastu metrów gola na wagę trzech punktów zdobył Michał Chrapek.

Na wszystkich możliwych frontach, na jakich oba zespoły miały okazję się zmierzyć, rozegrały łącznie 22 spotkania. W 10 meczach zwyciężyła Wisła, 8 razy padał remis, a 4 razy górą była Korona. W tych spotkaniach Biała Gwiazda zdobyła 17 bramek, tracąc przy tym 6 goli. Najlepszym strzelcem Wisły przeciwko Koronie jest Paweł Brożek, który ma na koncie 5 trafień. Zaraz za nim plasuje się Michał Chrapek z 3 bramkami. W ostatnim spotkaniu na stadionie przy ulicy Reymonta, 11 maja 2013 roku, Biała Gwiazda wygrała 3:0. Bramkarza gości dwukrotnie pokonał Chrapek, a jedno trafienie zapisał na swoje konto Małecki.

W poprzedniej kolejce Korona zremisowała na wyjeździe 1:1 ze Śląskiem Wrocław. Ten wynik plasuje kielczan na 13. miejscu w tabeli z dorobkiem 16 punktów. Wisła natomiast przegrała 2:3 w Zabrzu z Górnikiem i z 28 oczkami zajmuje 3. lokatę.

Wszyscy piłkarze krakowskiej Wisły są już zdrowi i gotowi do walki. Przerwa w rozgrywkach na pewno pozwoliła im zregenerować siły i nabrać świeżości, dlatego nasi zawodnicy aż rwą się do gry.

Nie zapominajmy też o wyzwaniu, które rzucili wszystkim kibicom. Jeśli my sprostamy ich wymaganiom, oni na pewno postarają się sprostać naszym i zwyciężą w dzisiejszym spotkaniu. Nie ma nad czym dumać, wszyscy widzimy się dziś na Reymonta 22, by wspierać nasz ukochany klub!

Początek meczu z Koroną o godzinie 20.30. Serdecznie zapraszamy!

MH

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Tak gra Korona Kielce

Data publikacji: 21-11-2013 20:55


Po przerwie spowodowanej meczami kadry narodowej wznawia rozgrywki T-Mobile Ekstraklasa. Na pierwszy ogień pójdą dwa spotkania, Zagłębia Lubin z Piastem i to, na które czekamy wszyscy, pojedynek Wisły z Koroną Kielce.


Jutrzejszy mecz będzie pierwszym w ramach akcji „Podejmij wyzwanie”, więc liczymy, że w piątkowy wieczór przy Reymonta dopiszecie i frekwencja będzie wysoka, a atmosfera wspaniała. Przejdźmy teraz do analizy zespołu rywali:

Bramka: Zbigniew Małkowski jest niepodważalnie pierwszym bramkarzem drużyny Korony. Pauzował tylko w spotkaniu z Lechem Poznań, gdyż w poprzednim meczu ujrzał czerwoną kartkę. Mimo tej niefortunnej interwencji na początku meczu z Widzewem, za którą został ukarany, doświadczony 35-letni golkiper jest ostoją obrony. Nie zdarzają mu się błędy, ale lata świetności ma chyba za sobą.

Obrona: Poza obroną Widzewa jest to najmniej skuteczna formacja defensywna w lidze. 29 bramek straconych w 16 spotkaniach chluby nie przynosi, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że w większości to ci sami gracze, którzy rok wcześniej po 30 spotkaniach mieli ich na sumieniu 37. Obrona uległa pewnym przetasowaniom. Do pomocy został przesunięty kapitan zespołu - Paweł Golański, a kontuzjowani są Tomasz Lisowski oraz Kamil Kuzera. Do składu przebił się Czech, Radek Dejmek, który z Pavolem Stano stanowi parę środkowych obrońców. Na lewej stronie zagra Kamil Sylwestrzak, a na prawej - Piotr Malarczyk.

Pomoc: Zmiana trenera przyniosła po pewnym czasie także zmianę systemu gry. System 1-4-2-3-1, tak modny po ostatnich mistrzostwach świata, zastąpiony został rzadko obecnie spotykanym ustawieniem: 1-4-3-2-1. Podobnie jak poprzedni skupia on pięciu graczy w linii pomocy, jednak wyraźnie rozgranicza rozgrywanie akcji przez defensywnego pomocnika, w tym wypadku Vlastimira Jovanovica. Akcje te rozpoczynają się od wprowadzenia piłki przez środkowych obrońców, Bośniak zaś cofa się głęboko po nią, determinując tym szybkość akcji. Asekurują go Paweł Golański, który na prawej flance ma również obowiązki ofensywne oraz Sergiej Pilipchuk, który tych zadań ofensywnych praktycznie nie ma. Dwójkę pomocników ustawionych za napastnikiem stanowią Michał Janota i Paweł Sobolewski, najlepszy strzelec zespołu. Ich rola to m.in. częsta wymiana pozycji z zawodnikami za nimi i stwarzanie przewagi najczęściej na prawej stronie boiska.

Atak: Do gry po ciężkiej kontuzji wraca Maciej Korzym. Wystąpił już w czterech spotkaniach, ale żadnego nie rozpoczął od pierwszej minuty. Teraz, po przerwie spowodowanej meczami reprezentacji, możliwe, że zastąpi w wyjściowym składzie Daniela Gołębiewskiego. Co ciekawe, Korona ma na koncie tyle samo bramek co Zawisza, a to czyni ją najskuteczniejszą drużyną w drugiej ósemce. Ma też o jedną bramkę więcej niż Wisła.

Łukasz Stupka

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl


Relacje z meczu

Brożek daje zwycięstwo!

Dodano: 2013-11-23 08:28:03 (aktualizacja: 2013-11-26 09:07:17)

Krzysztof / własne

Brożek daje zwycięstwo! Wisła pozostaje niepokonana na własnym boisku! Zwycięstwo zapewnił drużynie Paweł Brożek pokonując bramkarza gości w 87 minucie.

W meczu z Koroną trener Smuda postawił na optymalny skład, ponieważ miał do dyspozycji wszystkich zawodników. Na boisku pojawił się Paweł Brożek, który wyleczył kontuzję oraz Gordan Bunoza pauzujący wcześniej za kartki.

Przed spotkaniem uczczono minutą ciszy pamięć zmarłego Andrzeja Marca.

Pierwszą okazję do strzelenia bramki gospodarze mieli w 6. minucie, kiedy to Rafał Boguski wyprowadził groźną kontrę po rzucie rożnym Korony. Chwilę później goście mieli szansę na wyjście na prowadzenie, ale strzał z rzutu wolnego obronił Michał Miśkiewicz.

W 27. minucie prostopadłe podanie od Boguskiego w polu karnym otrzymał Donald Guerrier, ale sędzia boczny podniósł chorągiewkę sygnalizując spalonego. Kilkadziesiąt sekund później ładną akcję stworzyli Bunoza, Burliga, Brożek i Garguła. Jednak piłka po strzale tego ostatniego wylądowała na trybunach.

Tuż przed przerwą szansę na zmianę wyniku miał Paweł Brożek po dobrym dośrodkowaniu Guerriera. Jeszcze w ostatnich sekundach pierwszej połowy „Guła” oddał strzał głową, ale obronił bramkarz gości. Następnie stu procentową okazję zmarnował Brożek.

Po przerwie w drużynie Wisły nastąpiła jedna zmiana - Emmanuel Sarki wszedł za Boguskiego.

Drugą połowę Wiślacy zaczęli bardzo dynamicznie. W 50. minucie po interwencji ręką poza polem karnym Małkowski otrzymał żółtą kartkę. Sędzia podyktował rzut wolny dla gospodarzy. Garguła uderzył w poprzeczkę. Kilka minut później Bunoza posłał piłkę tuż nad bramką. W 60. minucie przed szansą znów stanął Garguła z rzutu wolnego. Ale strzał obronił Małkowski.

W 67. minucie z dystansu szczęścia szukał Bunoza, jednak futbolówka poszybowała wysoko nad bramką. Chwilę później okazję mieli goście. Piłka minimalnie minęła słupek po rzucie rożnym.

W 74. minucie na strzał z 25. metra zdecydował się Sarki, ale Małkowski wybił piłkę na rzut rożny.

Po kilku minutach przed kapitalną okazję miał Janota, jednak po jego uderzeniu piłka przeszła obok bramki Miśkiewicza. W 83. minucie Wisła wykonała kapitalną kontrą, jednak po strzale Małeckiego piłka wyszła na rzut rożny.

W końcu w 87. minucie radość kibicom zgromadzonym przy R22 przyniósł Paweł Brożek, który po zagraniu Garguły wpakował piłkę do siatki rywala.

W doliczonym czasie gry goście próbowali jeszcze doprowadzić do remisu, ale bezskutecznie.

Choć gra Wisły momentami nie zachwycała to trzy punkty szczęśliwie zostają w Krakowie i tym samym drużyna awansowała na pozycję wicelidera Ekstraklasy.

Wisła Kraków – Korona Kielce 1:0 (0:0)

1:0 Brożek Paweł 86’

Wisła Kraków: Miśkiewicz – Burliga, Głowacki, Jovanović, Bunoza – Boguski (46’ Sarki), Chrapek (80’ Brożek Piotr), Garguła, Stjepanović, Guerrier (67’ Małecki) – Brożek Paweł

Korona Kielce: Małkowski – Malarczyk (46’ Kiełb), Stano, Dejmek, Sylwestrzak – Golański, Janota, Jovanović, Sobolewski, Pilipczuk – Gołębiewski (46’ Trytko, 90’ Korzym)

Żółte kartki: Burliga, Guerrier, Sobolewski, Dejmek

Sędziował: Bartosz Frankowski z Torunia

(Paulina/Krzysiek)

Źródło: wislalive.pl

Wymęczone, ale zasłużone! Wisła - Korona 1-0

Choć mecz Wisły z Koroną był słabym widowiskiem, to najważniejsze, że "Biała Gwiazda" pokonała kielczan 1-0. Złotego dla nas gola, w 86. minucie zdobył Paweł Brożek, który wykorzystał podanie z rzutu wolnego Łukasza Garguły.

Spotkanie z Koroną wiślacy rozpoczęli z wracającymi do zespołu po kontuzjach Pawłem Brożkiem i Gordanem Bunozą, tyle tylko, że gra niekoniecznie nam się układała. Wprawdzie udało nam się w początkowych fragmentach tego meczu wyjść dwukrotnie z kontrami, ale pierwszą zepsuł Wilde-Donald Guerrier, a w kolejnej choć dobrze rozprowadził ją Rafał Boguski, to niecelnie podał Łukasz Burliga.

Nasz prawy obrońca nie popisał się też zaraz potem, a dokładniej w minucie 10. Po stracie piłki wracał się za akcją tak jakby niekoniecznie mu się to chciało robić, co skończyło się groźnym uderzeniem ze strony, którą to on miał pilnować, w wykonaniu Michała Janoty. Bardzo dobrze spisał się jednak w naszej bramce Michał Miśkiewicz, odbijając piłkę nogą.

W kolejnych minutach na murawie działo się niewiele, ale też niewiele zabrakło, a kibiców w 27. minucie rozruszałaby para Boguski-Guerrier. Ten pierwszy świetnie podał, ale Haitańczyk akcję "spalił". I choć był sam na sam ze Zbigniewem Małkowskim to nawet gdyby go pokonał - bramki by nie było.

Ta wydawało się że padnie trzy minuty później, bo wiślacy mocno zamknęli gości przed ich polem karnym, ale ostatecznie - choć piłka krążyła mocno w pobliżu kieleckiej bramki - do niej nie wpadła, bo na strzał nie zdecydował się Brożek, a Garguła kropnął ostatecznie nad bramką. Zaraz potem wpadła natomiast do… naszej, ale mimo protestów Daniela Gołębiewskiego sędzia gola nie uznał. Napastnik Korony kopnął bowiem futbolówkę dopiero… ustawianą przez wsnawiającego grę Miśkiewicza.

W końcówce pierwszej połowy Wisła przeważała, ale kolejne główki mniej groźną Brożka i bardziej groźną Garguły - pewnie złapał Małkowski. W 45. minucie nie powinien mieć już jednak nic do powiedzenia, bo sam na sam z nim wyszedł "Brozio". Nasz napastnik spisał się jednak fatalnie, bo piłka została mu "pod butem" i zamiast pewnie uderzyć - podał tak naprawdę futbolówkę bramkarzowi Korony! Do przerwy było więc bez goli.

Na drugą zaś część obydwa zespoły wyszły z aż trzema zmianami. W Wiśle Boguskiego zastąpił Emmanuel Sarki, w Koronie doszło natomiast do roszad ofensywnych, bo za taką uznać trzeba wejście Jacka Kiełba. I zamianę napastników.

To jednak Wisła zaatakowała jako pierwsza i od razu doszło do protestów widowni. Interweniujący poza polem karnym Małkowski wybił piłkę ręką, a sędzia Bartosz Frankowski pokazał mu żółtą kartkę. Kibice domagali się oczywiście innego napomnienia, niekoniecznie jednak słusznie. Wisła miała natomiast rzut wolny i z niego w poprzeczkę uderzył "Guła"!

W kolejnych minutach wiślacy mocno przycisnęli kielczan, ale poza ich strachem i kilkoma ładnymi zagraniami, nic z tego nie wyszło. Korona odpowiedziała zresztą na to szybko, bo w 55. minucie. Kiełb uderzył celnie, ale jednak zbyt lekko, aby zaskoczyć Miśkiewicza.

Niestety napór Wisły z początku drugiej połowy szybko osłabł i aż do 68. minuty działo się niewiele. Wtedy wiślacy mieli kolejną szansę, ale po wrzutce Sarkiego wprowadzony chwilę wcześniej Patryk Małecki nie zdołał odwrócić się z piłką w stronę bramki i ostatecznie podał niedokładnie do Michała Chrapka. Cztery minuty później odpowiedziała Korona, ale po rzucie rożnym i małym zamieszaniu w naszym polu karnym Kamil Sylwestrzak główkował obok słupka.

Na kwadrans przed końcem wreszcie oddajemy celny strzał z dystansu. Mocno w długi róg huknął Sarki, ale Małkowski spisał się bardzo dobrze, parując piłkę na róg. Korona odpowiada? A jakże. W 77. minucie strzał z 16 metra oddał Janota. Na nasze szczęście w bramkę nie trafił, bo zasłonięty Miśkiewicz mógłby mieć kłopot z obroną tej próby.

W 84. minucie to my wychodzimy z groźną kontrą, ale pędzącemu z piłką Gargule… podskoczyła piłka, więc nie oddał strzału. I choć do swojej pozycji dojść próbowali jeszcze Małecki z Brożkiem, to wywalczyliśmy tylko rzut rożny.

Niespełna trzy minuty później Wisła dostała już jednak nagrodę za swoją grę do przodu. Z rzutu wolnego piłkę zgrał Garguła, a nabiegający na nią Paweł Brożek wpakował ją w krótki róg! I było wymarzone 1-0!

Końcówka była oczywiście nerwowa, co nie może dziwić, ale najważniejsze, że ostatecznie dopisujemy kolejne trzy punkty. A że długimi minutami "nie szło"? Jakie to ma teraz znaczenie?


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Wisła Kraków 1:0 Korona Kielce

Wpisany przez Krzysiek

piątek, 22 listopada 2013 22:56


Remis z Podbeskidziem, porażka z Górnikiem i kompromitacja na Słowacji, więc dziś kibice mieli prawo oczekiwać jedynie zwycięstwa przy Reymonta z Koroną.

Od początku spotkania Wiślacy nastawili się na grę kombinacyjną, goście zaś skupili się na rozbijaniu ataków i próbach wyprowadzania kontr. Właśnie po jednym z przechwytów na własnej połowie zawodnicy Korony zdołali wyprowadzić szybki kontratak i stworzyć sobie najlepszą sytuację w pierwszej połowie do zdobycia bramki. W 10. minucie Janota znalazł się w polu karnym sam na sam z Miśkiewiczem i tylko świetny refleks naszego bramkarza uchronił przed stratą bramki. Ataki Wiślaków były dość efektowne, ale kompletnie nie efektywne. Do pola karnego gości piłka chodziła niemal jak po sznurku. Niestety gorzej było z wykańczaniem akcji. Jeżeli udało oddać się strzał, to lądował wysoko w trybunach lub był blokowany przez zawodników Korony. Jeśli już wydawało się, że wystarczy tylko ostatnie podanie, to albo było ono niecelne albo znowu na drodze stawali zawodnicy gości. Momentami wręcz zawodnicy „Białej Gwiazdy” próbowali „klepać” tak długo, by wjechać z piłką do bramki. Nonszalanckie akcje Wiślaków na pewno bardziej podobały by się kibicom przy wyniku 3:0 niż 0:0. Bohaterem pierwszej połowy mógł zostać Paweł Brożek, który świetnie poradził sobie z obrońcami Korony. Biegnąc z piłką przez kilkanaście metrów na wprost Małkowskiego strzelił najgorzej jak można było – lekko i wprost w bramkarza. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

Po przerwie trener Smuda przeszedł samego siebie i dokonał zmiany. „Biegającego Boguskiego” zmienił Sarki. W 49. minucie przed polem karnym w walce o piłkę z Guerrierem rękoma interweniował bramkarz gości. Kibice nie mogli pogodzić się z decyzją arbitra, który upomniał Małkowskiego jedynie żółtą kartką. Sprytnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Garguła, lecz piłka zamiast w bramce wylądowała na poprzeczce. Wisła przez kilka minut kompletnie zamknęła Koronę, obstrzeliwując bramkę. Rezultat jednak nie ulegał zmianie. Sporo ożywienia w atakach Wisły wniósł Sarki i jego rajdy na skrzydle i to głównie przez niego Wiślacy starali się stwarzać sobie sytuacje. Rajdy Nigeryjczyka jednak nie stwarzały realnego zagrożenia pod bramką gości. Korona podobnie jak w pierwszej połowie zmuszona była do szukania swoich szans w kontratakach i stałych fragmentach. Wraz z upływającymi minutami Wiślacy nie potrafili nic zmienić w swojej grze. Pomimo, że przez cały czas prowadzili grę i byli stroną przeważającą „bili w mur” nie mogąc poważniej zagrozić bramce rywala. Zawodnicy Korony ewidentnie zadowoleni z wyniku skupili się głównie na obronie i grze na czas. Właśnie po „błazenadzie” na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry sędzia podyktował rzut wolny przy bocznej linii. W pole karne świetnie dośrodkował Garguła i jeszcze lepiej urwał się obrońcom Paweł Brożek kierując piłkę do siatki dając Wiśle upragnione zwycięstwo.

Wisła była zespołem bezapelacyjnie lepszym piłkarsko i zasłużenie odniosła zwycięstwo. Wprawdzie często brakowało pomysłu i dokładności przy finalizowaniu akcji, przez co gospdoarze narażali się na groźne kontry, ale chęci do rehabilitacji po ostatnich spotkaniach żadnemu z zawodników odmówić nie można. Skromne 1:0 schodzi na drugi plan, bo trzy punkty w tym spotkaniu były najważniejsze.


Wisła Kraków:

Miśkiewicz – Bunoza, Jovanović, Głowacki (c), Burliga, Stjepanović, Chrapek (Piotr Brożek 80`) – Guerrier (Małecki 66`), Garguła, Boguski (Sarki 46`) – Paweł Brożek

Korona Kielce:

Małkowski – Sylwestrzak, Dejmek, Stano, Malarczyk (Kiełb 46`), Sobolewski, Jovanović – Pyłypczuk, Janota, Golański (c) – Gołębiewski (Trytko 46` Korzym 90`)

Bramki:

Paweł Brożek 88`

Żółte kartki:

Burliga 38` Guerrier 63` - Sobolewski 38`, Małkowski 49`, Dejmek 59`

Źródło: skwk.pl

Wisła Kraków - Korona Kielce 1:0

22. listopada 2013,

Długo kruszyła kielecki mur Wisła, udało się w samej końcówce. Biała Gwiazda pokonała Koronę Kielce 1:0 po trafieniu Pawła Brożka!


Skrót meczu Wisła - Korona (video)

W 86 minucie w pole karne kielczan zacentrował Łukasz Garguła, a tam najsprytniej zachował się napastnik Wisły, który uprzedził Małkowskiego i zaliczył strzał na wagę zwycięstwa!

W pierwszej części meczu ataki Wisły były mało przekonujące, wobec skomasowanej obrony kielczan. Wiślacy bardzo dobrze natomiast kasowali wszelkie próby kontr ze strony gości. Przycisnęli dopiero w końcówce, a w 45 minucie Paweł Brożek miał doskonałą sytuację by strzelić gola "do szatni". Wykonał ogromną pracę by stworzyć sobie sytuację "sam na sam", po czym fatalnie ją zmarnował.

Po przerwie sporo ożywienia wprowadził Emmanuel Sarki, który zmienił w przerwie Rafała Boguskiego. Kilkukrotnie centrował, oddał też trzy strzały, z których jeden bardzo efektownie obronił Małkowski. Bramkarz Korony skapitulował jednak dopiero po bramce ze stałego fragmentu gry. Tym razem Paweł Brożek pokazał co oznacza mieć w drużynie rasowego snajpera.

Skrót meczu Wisła - Korona (video) >>

Wisła wygrała ósmy mecz w sezonie i zrównała się punktami z drugim Górnikiem, który w niedzielę podejmie Podbeskidzie Bielsko-Biała.

O meczu rozmawiamy na shoutboksie >>

WAŻNIEJSZE MOMENTY MECZU:

2 min: Strzał Bunozy z pierwszej piłki z pola karnego na wiwat, daleko od bramki.

10 min: Groźna kontra lewym skrzydłem Korony, właśnie z tej strony padł strzał Janoty na bramkę Miśkiewicza, który przytomnie broni nogami.

10 min: Kontra Wisły zakończona strzałem Chrapka z dystansu. Broni Małkowski, dobitka Brożka już z niełatwej pozycji. Róg dla Wisły.

17 min: Daleko piłka mija bramkę Korony po strzale zza pola karnego Michała Chrapka. Nieudana próba zaskoczenia golkipera gości.

22 min: Strata Wisły blisko środka pola, dalekie podanie do Pyłypczuka i jego strzał, niegroźny, w boczną siatkę. Ustne ostrzeżenie arbitra dla faulującego w środku Stjepanovicia.

27 min: Znakomite, wydawało się, podanie do Guerriera, który będąc sam przed Małkowskim nie opanował piłki. Irytację po błędzie Haitańczyka tylko trochę zmniejszyła podniesiona chorągiewka liniowego. Spalony.

30 min: Wisła zbyt koronkowo próbuje zakończyć swoją akcję, zgranie do Brożka, ten raczej nie miał z czego uderzyć na czwartym metrze, więc oddał do tyłu do Garguły, który przeniósł piłkę nad poprzeczką.

34 min: Główka Chrapka nad bramką Korony po dynamicznym wejściu i centrze Burligi.

36 min: Garguła podnosi rękę w przepraszającym geście po swoim nieudanym strzale z niemal 30 metrów.

37 min: Blisko dwie minuty trwają przepychanki między piłkarzami przy linii bocznej. Nie jakieś szczególnie ostre, ale sędzia wygląda na bezradnego. Po żółtej kartce dla Burligi i Sobolewskiego.

41 min: Ładny łuk zatoczyła piłka po centrze Guerriera z lewej strony z wysokości ok. 25 metrów. O główkę skutecznie powalczył Paweł Brożek, oddał strzał w światło bramki, ale zbyt lekki, by tym razem zaskoczyć Małkowskiego.

43 min: Ależ gęsto między 13 a 17 metrem od bramki Korony, piłka trochę szczęśliwie, ale jednak wymieniana jest przez pięciu piłkarzy Wisły. Ostatecznie Guerrier uderza obok bramki.

44 min: Poszybował w polu karnym Korony... Garguła. Całkiem przyzwoity strzał głową, lecz zbyt blisko środka bramki. Chwyt Małkowskiego.

45 min: Lepszej szansy na bramkę nie można sobie wymarzyć! Wykop Stjepanovicia do przodu, wydawało się, że na uwolnienie. Ale Paweł Brożek wygrał pojedynek w powietrzu, wypuścił sobie piłkę do przodu i stanął przed szansą w sytuacji "sam na sam" z Małkowski. Strzał bardziej przypominał podanie do bramkarza Korony...

Dobra końcówka pierwszej połowy dla Wisły, którą trzeba było przypieczętować golem. Wisła oddała 12 strzałów na bramkę Korony (rywale 4), ale tylko cztery z nich szły w światło bramki.

Drugą połowę Wisła rozpoczęła z Sarkim w składzie, który zmienił Boguskiego. W Koronie podwójna zmiana: Kiełb i Trytko za Malarczyka i Gołębiewskiego.

49 min: Małkowski wychodzi do boku poza swoje pole karne, źle zagrywa piłkę przy Guerrierze i ratuje się zagraniem ręką. Tylko żółta kartka dla bramkarza Korony!

50 min: Ostry kąt, ale mimo to Garguła decyduje się na bezpośrednie uderzenie z rzutu wolnego. Poprzeczka!

53 min: Mocne uderzenie głową Bunozy po centrze z rogu, niecelne.

55 min: Niecelny strzał Kiełba, znajdującego się na wprost bramki Miśkiewicza.

68 min: Ogromny rozrzut ma Bunoza, potężny strzał z ponad 30 metrów daleko od bramki.

69 min: Bardzo dobre dośrodkowanie Sarkiego, zamykający akcję na dalszym słupku główkował, ale do tyłu, do Małeckiego. Ten wyrzucił akcję poza pole bramkowe Korony...

72 min: Główka na bramkę Wisły, pół metra od słupka.

75 min: Potężne uderzenie Sarkiego z dystansu, efektowna interwencja Małkowskiego ratuje Koronę przed utratą gola.

77 min: Dośrodkowanie Korony z prawego skrzydła, piłka przeszła pod nogą jednego z obrońców Wisły. Spokojnie po ziemi przymierzył Janota, na szczęście i u niego z celownikiem dziś nie najlepiej.

78 min: Solowa akcja Sarkiego zakończona niecelnym strzałem, lot piłki przeciął jeszcze jeden z obrońców, stąd róg dla Wisły.

80 min: Ostatnie dziesięć minut plus doliczony czas gramy z Piotrem Brożkiem zamiast czującego jeszcze w nogach mecz reprezentacji młodzieżowej Michała Chrapka.

84 min: Garguła wyprowadza kontrę, pod polem Korony nie decyduje się jednak na gre jeden na jeden. Ścina do środka, podaje do Małeckiego nieco za bardzo do boku, ten wyciąga z bramki Małkowskiego. Piłka skierowana w stronę bramki, jest tam jeszcze Paweł Brożek i obrońca Korony, goście ratują sytuację.

86 min: PAWEŁ BROŻEK TRAFIA NA 1:0!!! Długo leciała ta piłka zagrana z rzutu wolnego z prawej strony przez Gargułę. Ale nie był to łuk tylko jakiś dziwny tor. Napastnik Wisły poszedł po piłkę jak po swoją, trącił nogą w powietrzu czym kompletnie zaskoczył pilnującego go obrońcę i Małkowskiego!!!

Teraz Korona przypomina sobie o ataku. Jest już za późno. Wisła wygrywa ósmy mecz w tym sezonie!

Wisła Kraków - Korona Kielce 1:0 (0:0) 1:0 Paweł Brożek 86 min

Żółte kartki: Burliga, Guerrier - Sobolewski, Małkowski, Dejmek

Wisła: Michał Miśkiewicz - Łukasz Burliga, Arkadiusz Głowacki, Marko Jovanović, Gordan Bunoza - Rafał Boguski (46 min - Emmanuel Sarki), Michał Chrapek (80 min - Piotr Brożek), Łukasz Garguła, Ostoja Stjepanović, Donald Guerrier (67 min - Patryk Małecki) - Paweł Brożek

Korona: Zbigniew Małkowski - Piotr Malarczyk (46 min - Jacek Kiełb), Pavol Stano, Radek Dejmek, Kamil Sylwestrzak - Paweł Golański, Vlastimir Jovanović, Michał Janota, Paweł Sobolewski, Serhij Pyłypczuk - Daniel Gołębiewski (46 min - Przemysław Trytko, 90+1 min - Maciej Korzym)

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)

Widzów: 12 499


wislakrakow.com

(redakcja)

Źródło: wislakrakow.com

Brożek daje Wiśle trzy punkty

Data publikacji: 22-11-2013 22:31


Piłkarze Białej Gwiazdy rzutem na taśmę pokonali kielecką Koronę 1:0 za sprawą trafienia Pawła Brożka w 86. minucie spotkania. Jest to zatem siódme z rzędu zwycięstwo zawodników trenera Franciszka Smudy na własnym stadionie.

Od uderzenia Chrapka na bramkę Małkowskiego w 2. minucie rozpoczęła Biała Gwiazda atak na pozycję wicelidera T-Mobile Ekstraklasy. Strzał pomocnika spod Wawelu został jednak zablokowany, a dobitka Bunozy okazała się niecelna. Trzy minuty później podopieczni trenera Franciszka Smudy ruszyli z kontratakiem za sprawą Boguskiego, ale Burliga nie zdołał opanować piłki.


W 10. minucie wyśmienitą sytuację do objęcia prowadzenia mieli gracze Korony Kielce, ale pozostający w dobrej dyspozycji Miśkiewicz odparł zagrożenie, uprzedzając Janotę. W odpowiedzi Chrapek zdecydował się na strzał z dystansu, z którym z trudem poradził sobie golkiper gości.

Zobacz zdjęcia Adama Koprowskiego z tego spotkania!

Cztery minuty później ponownie w roli głównej wystąpił Chrapek, szukając Brożka w polu karnym, lecz zagranie zawodnika ze stolicy Małopolski okazało się niecelne. Chwilę później Garguła próbował zaskoczyć rywali zagraniem, ale na wysokości zadania stanął Malarczyk.

W 20. minucie gorąco zrobiło się na trybunach, bowiem tuż przed polem karnym faulowany został Brożek, lecz Wiślacy nie wykorzystali stałego fragmentu gry, gdyż futbolówkę pewnie złapał Małkowski. Cztery minuty później goście popisali się odbiorem piłki w środkowej strefie boiska, ale strzał Pilipczuka powędrował obok wiślackiej bramki.

W 28. minucie w sytuacji sam na sam znalazł się Guerrier, lecz arbiter pojedynku uznał, że gracz Białej Gwiazdy był na pozycji spalonej. Sto dwadzieścia sekund później ładną akcją popisali się gospodarze, którzy za wszelką cenę próbowali pokonać bramkarza Żółto-Czerwonych, ale strzał Guerriera został zablokowany, a futbolówka po przewrotce Garguły poszybowała nad bramką Małkowskiego.

34. minuta przyniosła dobre dośrodkowanie Burligi z prawej strony, ale futbolówka po strzale głową Chrapka nie znalazła drogi do bramki. Sześć minut później dwójkową akcją popisali się Bunoza z Guerrierem, ale pomocnik Wisły rodem z Haiti dał się złapać na pozycji spalonej. Chwilę później Brożek próbował zaskoczyć Małkowskiego, jednak i tym razem górą był golkiper z Kielc.

Minutę przed upływem regulaminowych 45 minut piłkarze Białej Gwiazdy nie wykorzystali zamieszania w polu karnym rywala, bowiem przy strzale Guerriera zabrakło niezbędnej precyzji. Chwilę później w dogodnej sytuacji znalazł się Garguła, posyłając strzał na bramkę gości, ale Małkowski złapał futbolówkę tuż przed linią bramkową. W doliczonym czasie stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał Brożek, który minął dwóch środkowych obrońców Korony, lecz zbyt słabo uderzył na bramkę gości.

Po zmianie stron, w 49. minucie, Małkowski ratując sytuację wybiegł z pola karnego i odbił piłkę ręką, za co powinien obejrzeć czerwony kartonik. Arbiter nadzorujący przebieg spotkania oszczędził jednak bramkarza gości, stosując niższy wymiar kary. Do rzutu rożnego podszedł Garguła i niezwykle precyzyjnym strzałem próbował pokonać golkipera Żółto-Czerwonych, lecz na drodze do szczęścia stanęła mu poprzeczka.

W 55. minucie Korona próbowała zagrozić wiślackiej bramce, jednak uderzenie Kiełba pewnie wyłapał Miśkiewicz. Siedem minut później nie popisał sie Guerrier zatrzymując ręką podanie kierowane ku Kiełbowi i zgarniając tym samym żółtą kartkę.

Chwilę później dobre podanie posłał z prawej strony Sarki, jednak Wisła nie zdołała wykończyć dobrze zapowiadającej się akcji. W 72. minucie Golański popisał się odchodzącym podaniem, po którym futbolówka po strzale Sylwestrzaka zaledwie o centymetry minęła słupek Miśkiewicza.

W 75. minucie Małkowski z trudem posłał futbolówkę na rzut rożny po potężnym uderzeniu Sarkiego z dystansu. Sto dwadzieścia sekund później los oszczędził gospodarzy, bowiem Janota zmarnował dogodną sytuację, uderzając niecelnie z 15. metra.

Sześć minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego szczęście dopisało Małkowskiemu, który w zamieszaniu podbramkowym uprzedził Małeckiego. W 86. minucie Paweł Brożek ucieszył kibiców zgromadzonych przy Reymonta 22, wybiegając za plecy obrońców oraz zaliczając ósme trafienie w sezonie po zagraniu Garguły.

Wisła Kraków – Korona Kielce 1:0 (0:0)

1:0 Brożek Paweł 86’

Wisła Kraków: Miśkiewicz – Burliga, Głowacki, Jovanović, Bunoza – Boguski (46’ Sarki), Chrapek (80’ Brożek Piotr), Garguła, Stjepanović, Guerrier (67’ Małecki) – Brożek Paweł

Korona Kielce: Małkowski – Malarczyk (46’ Kiełb), Stano, Dejmek, Sylwestrzak – Golański, Janota, Jovanović, Sobolewski, Pilipczuk – Gołębiewski (46’ Trytko, 90’ Korzym)

Żółte kartki: Burliga, Guerrier, Sobolewski, Dejmek

Sędziował: Bartosz Frankowski z Torunia

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



Źródło: wisla.krakow.pl

Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Trener Korony po meczu z Wisłą

- Gratuluję Wiśle zwycięstwa, ale uważam, że zagraliśmy z nią dobry mecz. Nie widziałem jeszcze pomeczowych statystyk, ale wydaje mi się, że mieliśmy tyle samo okazji do strzelenia bramek co Wisła. Jeśli podaruje się jej jednak taki prezent jaki my podarowaliśmy, to płaci się za to drogo. Mogę natomiast powiedzieć, że nie jestem zadowolony z sędziowania, choć błędy były nieznacznie, to jednak wpływały na grę i na podejście moich piłkarzy - powiedział po meczu Wisły z Koroną trener ekipy z Kielc, Hiszpan José Rojo Martín.

- Sędzia nie mylił się oczywiście w sytuacjach poważnych, ale nie jestem zadowolony z tego co widziałem na boisku - mówił ponadto trener zespołu gości.

- Spotkanie to kończymy nie tylko z porażką, ale też z dwiema kontuzjami Malarczyka i Trytki, które bardzo mnie martwią - dodał opiekun Korony.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Marcin Broniszewski: - Mamy fajną passę, oby utrzymać ją jak najdłużej

- Chyba wszyscy cieszymy się bardzo z tych trzech punktów, po bardzo trudnym dla nas spotkaniu. Byliśmy świadomi, że to nie będzie dla nas łatwy mecz, bo każda drużyna, która przyjeżdża do Krakowa najczęściej głównie się broni na własnej połowie, presują nas i przede wszystkim utrudniają nam zdobycie trzech punktów. Bramkę strzeliliśmy dopiero w końcówce, ale to nie ma znaczenie, są trzy punkty, mamy fajną passę i chcemy ją utrzymać jak najdłużej - mówił po meczu Wisła - Korona asystent Franciszka Smudy, Marcin Broniszewski.

Przypomnijmy, że Smudy zabrakło dziś na pomeczowej konferencji, bo wyjeżdża on jutro bardzo wczesnym rankiem, wraz ze Zdzisławem Kapką, na rozmowy i obserwacje potencjalnego nowego nabytku Wisły Kraków. Po spotkaniu z Koroną trener miał jeszcze zresztą zaplanowane spotkanie z właścicielem klubu.

My zaś zapytaliśmy tylko trenera Broniszewskiego dlaczego już w przerwie z boiska zszedł Rafał Boguski.

- Pobiegał trochę więcej i zgłosił że nie da już rady więcej grać. Wpływ miała na to infekcja, którą przechodził w tygodniu i to przeszkodziło, ale nie jest to nic poważnego - powiedział trener Broniszewski.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Paweł Brożek: Oglądałem ostatnio Michała Pazdana

23. listopada 2013,

Paweł Brożek zapewnił dziś Wiśle trzy punkty, pokonując bramkarza Korony w końcówce spotkania. Wrócił „Brozio” i Wisła znów jest zwycięska. Oto, co miał do powiedzenia po spotkaniu najlepszy strzelec „Białej Gwiazdy”.


Gdybyś nie strzelił bramki, to pewnie byłoby rozpamiętywanie tej wyśmienitej okazji w pierwszej połowie.

Paweł Brożek: - Sam się zastanawiam, co wtedy zrobiłem. Wszystko wydawało się OK do momentu, gdy wpadłem w szesnastkę. Niestety, te dwa tygodnie przerwy zrobiły tutaj swoje, to czucie piłki nie było dziś na dobrym poziomie.

A co chciałeś wtedy zrobić? Podciąć, uderzyć do rogu?

- Chciałem strzelić bramkę, natomiast wyszło z tego podanie.

Dzisiejsze zwycięstwo to taka nagroda za wytrwałość w dążeniu do celu, bo przez całe spotkanie szło wam bardzo ciężko.

- Mieliśmy swoje sytuacje i tak naprawdę wydaje mi się, że zasłużyliśmy na te trzy punkty. Z przebiegu spotkania byliśmy lepszą drużyną. Cieszymy się natomiast, bo po tych dwóch wyjazdach, gdzie nie potrafiliśmy zdobyć kompletu punktów wreszcie wygraliśmy i pozytywny bodziec do kolejnego spotkania.

Sytuacja, w której strzeliłeś gola nie była łatwa. Obok ciebie było dwóch obrońców i bramkarz, a mimo to wsadziłeś tą nogę tak, jak trzeba było.

- Oglądałem ostatnio Michała Pazdana, dużo się o tej sytuacji mówiło i fajnie, że wyszła z tego taka bramka ;).

Pierwsza część planu wykonana, natomiast teraz przed wami Śląsk, rywal dużo bardziej wymagający.

- Tak, właśnie rozmawialiśmy sobie w szatni, że musimy zagrać lepsze spotkanie niż dziś. Ta przerwa na kadrę po dobrym, choć przegranym spotkaniu w Zabrzu potrafi wybić z rytmu. Dziś ważne są trzy punkty, a za tydzień ze Śląskiem na pewno będziemy grali o wiele, wiele lepiej.

Śląsk raczej nie przyjedzie usposobiony tak defensywnie, jak Korona.

- No tak, dzisiejszy mecz to takie kruszenie muru. Robiliśmy akcję środkiem, skrzydłami i stały fragment, który to dopiero przyniósł nam bramkę, więc nie było to łatwe spotkanie, o czym już wspominałem.

Ekipa z Kielc strasznie narzekała na sędziego sugerując, że delikatnie wam pomagał.

- A o której sytuacji mówili?

Ogólnie.

- No więc z mojej perspektywy, z boiska widziałem co innego. Porażkę zawsze można wytłumaczyć w różny sposób.

Bardzo dobrze układa się twoja współpraca z Łukaszem Gargułą.

- Tak, Łukasz jest w dobrej formie i to widać. Potrafi zagrać naprawdę bardzo fajną piłkę i myślę, że ta nasza współpraca będzie układała się jeszcze lepiej, a ja będę strzelał więcej goli.


wislakrakow.com

(sum91)

Źródło: wislakrakow.com

Michał Miśkiewicz: Finalizacja kontraktu na dobrej drodze

23. listopada 2013

Michał Miśkiewicz po raz jedenasty w tym sezonie zachował czyste konto. Nie miał dziś zbyt wiele pracy, jednak przez całe spotkanie musiał być czujny. Swoją dobrą postawą mocno pracuje na nowy kontrakt. O nim i nie tylko w poniższej rozmowie.


Takie wyszarpane zwycięstwo cieszy chyba szczególnie?

Michał Miśkiewicz: - Zawsze cieszy to, że bramka padła w końcówce, taka dodatkowa adrenalina. Ale nie ukrywam, że z przebiegu spotkania, gdybyśmy byli bardziej skuteczni, to powinniśmy wygrać wyżej. Jakieś tam okazje były, Paweł czy „Guła” byli blisko. No ale co, jesteśmy zadowoleni, graliśmy do końca i nawet gdy strzeliliśmy bramkę, to do samego końca jechaliśmy na maksa i to jest ważne, żeby tych końcówek nie odpuszczać i nie robić głupich fauli w okolicach pola karnego. Cieszę się, że cały mecz udało nam się zagrać na podobnym tempie.

Widać było, że przygotowani byliście na stałe fragmenty gry, każdy wiedział co ma robić zarówno pod własną bramką jak i bramką rywala.

- Tak, wiedzieliśmy, że Korona z tego jest groźna. Analizowaliśmy ich wcześniejsze mecze i staraliśmy się temu zapobiec, żeby z tego nie było zagrożenia. Udało nam się dotrwać w koncentracji do końca.

Nie miałeś dziś zbyt dużo pracy, zagrożeniem dla ciebie były głównie takie przebijane piłki w polu karnym i dośrodkowania.

- Coś tam było, ale raczej pod moją bramką było spokojnie. Takie mecze wymagają od bramkarza pełnej koncentracji, więc myślę, że dopasowałem się do poziomu drużyny, bo nic nie wpadło.

Trener Korony narzekał na sędziowanie twierdząc, że byliście przez arbitra faworyzowani.

- Sędzia takie różne miał te decyzje, ale wiadomo, że jak się przegrywa, to zawsze coś nie pasuje i jest rozgoryczenie. Też sami mieliśmy pretensje po meczu z Górnikiem o pierwszą bramkę no ale cóż, tak wyszło i trzeba się z tym pogodzić, bo błędy sędziowskie były, są i będą. Każdy jest tylko człowiekiem i każdy się myli.

Pokazaliście dziś charakter, walcząc o zwycięstwo do samego końca.

- Bardzo zależało nam dziś na zwycięstwie. Po pierwsze, jak gramy u siebie to zawsze inaczej to wszystko wygląda, a poza tym po ostatnim felernym meczu z Górnikiem chcieliśmy pokazać, że potrafimy pokazać charakter wtedy, kiedy trzeba.

To było twoje jedenaste spotkanie z czystym kontem.

- No tak, nabiliśmy na spółkę z kolegami. Fajnie, nic tylko się cieszyć (śmiech).

Weekend będzie chyba spokojny i radosny.

- No pewnie, jak wygrywa Wisła to zawsze tak jest. Do następnego meczu, gdzie też będziemy chcieli wygrać ze Śląskiem jest dobrze. Z tych ostatnich czterech meczów też będziemy chcieli wyciągnąć maksa.

Jesteśmy pewnym punktem zespołu, w związku z czym naturalnym wydaje się być pytanie o nowy kontrakt.

- Jest kontakt, ale rozmawiajcie może z moim menedżerem. Ja wam dam do niego numer jak chcecie (śmiech). Ja nie chcę sobie zaprzątać tym głowy, bo nie chciałbym, żeby to wpłynęło w jakiś sposób na moją formę i żeby od tego zaczęły się jakieś dziwne głosy. Jednak mówię, że jest chęć ze strony klubu, rozmowy się rozpoczęły, a do finalizacji myślę, że trzeba jeszcze troszkę dograć i będzie OK.

A na ile byś chciał podpisać nowy kontrakt?

- Jak mi dadzą dożywotni, to zostanę (śmiech). Dzwońcie do menedżera, niech on się tłumaczy ;)!


wislakrakow.com

(sum91)

Źródło: wislakrakow.com

Michał Miśkiewicz: - Byłem na tyle skoncentrowany, że nic nie wpadło

- Z przebiegu spotkania, gdybyśmy byli bardziej skuteczni, powinniśmy wygrać nawet dwa lub trzy do zera, bo sytuacje na to były. Jesteśmy jednak zadowoleni, graliśmy do końca i nawet gdy strzeliliśmy bramkę to ostatnie minuty, plus te doliczone, jechaliśmy na "maxa" - mówił po meczu z Koroną Michał Miśkiewicz, chwaląc swoich kolegów.

- To jest ważne, żeby nie odpuszczać końcówek, nie robić głupich fauli, które mogą potem zrobić "smród" w okolicach pola karnego, z czego traci się bramki. Cieszę się, że cały mecz udało się zagrać na podobnym tempie i powiedziałbym dobrej agresji. No i chęci zwycięstwa - przyznał wiślak.

Co w meczu z kielczanami było ważne - tym razem nasz zespół bardzo dobrze radził sobie ze stałymi fragmentami gry. Miśkiewicz zdradził jednak, że byli na to przygotowani.

- Wiedzieliśmy, że przy stałych fragmentach gry Korona jest groźna. Analizowaliśmy ich wcześniejsze mecze i staraliśmy się temu zapobiec, żeby z tego nie było żadnej okazji, bo równie dobrze mogło się to wtedy skończyć odwrotnie, gdybyśmy przy jakimś stałym fragmencie gry przysnęli. Takie mecze wymagają natomiast od bramkarza pełnej koncentracji, ale myślę, że dopasowałem się do poziomu drużyny, byłem więc odpowiednio skoncentrowany. Na tyle, że nic nie wpadło - cieszył się Michał.

- A że trener Korony narzekał na sędziego? Może i rzeczywiście miał różne te swoje decyzje? Gdy się jednak przegrywa mecz, to zawsze coś nie pasuje. Może faktycznie słusznie, ale nie mnie to oceniać. Tak jak powiedziałem - po porażce zawsze jest jakieś rozgoryczenie. My dwa tygodnie temu mieliśmy pretensje do sędziego o pierwszą bramkę, ale cóż - tak wyszło, a błędy sędziowskie były i będą. I nikt tego nie zmieni. Jesteśmy tylko ludźmi i każdy może się pomylić - powiedział bramkarz Wisły.

- Gdy gramy u siebie to te mecze wyglądają inaczej. Po naszym ostatnim, w którym było od 2-0 do 2-3, chcieliśmy udowodnić, że potrafimy pokazać charakter kiedy trzeba i zdobyć cenne punkty, żeby te zostały w Krakowie. Właśnie dzięki charakterowi dowieźliśmy korzystny dla nas wynik. A że to już 11. spotkanie "na zero"? Nabiliśmy je na spółkę z kolegami. Fajnie, cieszę się, ale jak Wisła wygrywa to zawsze tak jest. Do następnego meczu, a teraz zagramy ze Śląskiem, z którym też będziemy chcieli wygrać. Potem czekają nas dwa mecze na wyjeździe i będzie już prawie koniec roku. Na pewno będziemy chcieli z nich wyciągnąć "maxa". Póki co jesteśmy na dobrej drodze i mam nadzieję, że to utrzymamy - dodał.

Na zakończenie Miśkiewicz został poproszony o komentarz odnośnie ewentualnego nowego kontraktu z naszym klubem. Przypomnijmy bowiem, że aktualny wygasa z końcem czerwca 2014 roku.

- Nie chcę zaprzątać sobie tym głowy, możecie rozmawiać z moim menadżerem. Nie chcę żeby to w jakikolwiek sposób wpływało na moją postawę na boisku i żeby od tego zaczęły się jakieś dziwne głosy. Jest natomiast chęć ze strony klubu, a ja potwierdzam także moją chęć. Rozmowy się rozpoczęły, to mogę potwierdzić. A podpis? Trochę trzeba dograć i będzie OK. A jak długa będzie ta umowa? Jak dadzą mi dożywotnią, to zostanę - śmiał się, w swoim stylu, na zakończenie tej rozmowy Miśkiewicz.


Dodał: Kamil

Źródło: wislaportal.pl

Łukasz Garguła: Trzeba strzelić kiedy tylko się da

23. listopada 2013,

- Cieszymy się ze zwycięstwa, bo męczyliśmy się praktycznie do 90 minuty. Stwarzaliśmy te sytuacje, ale brakowało wykończenia. Bardzo chcieliśmy zwyciężyć i myślę, że było to widać w każdym momencie: walczyliśmy, goniliśmy i opłacało się. Zdobyliśmy ważne trzy punkty - mówił po meczu z Koroną autor asysty przy decydującym trafieniu meczu, Łukasz Garguła.


Chyba lubicie horrory w meczach z Koroną? Tym razem bramek mniej, ale okoliczności zwycięstwa podobne jak w meczu w Kielcach.

- Tam strzeliliśmy z rzutu karnego w doliczonym czasie gry. Podobne okoliczności, ale najważniejsze są trzy punkty i koncentracja nad najbliższym meczu ze Śląskiem.

Ostatnio specjalizujecie się w emocjonujących końcówkach. W Zabrzu się nie udało, ale tym razem szczęście było po waszej stronie.

- Taka jest piłka, pamiętajmy, że w pierwszej połowie Paweł Brożek miał sytuację sam na sam. Ja też miałem okazje. Gdyby udało się strzelić, to ten mecz mógł inaczej się potoczyć. Może byłoby łatwiej. Ciężko teraz gdybać jeśli tego się nie sprawdzi. Natomiast mecz trwa 90 minut i trzeba strzelić kiedy tylko się da.

W pierwszej połowie miałeś sytuację, po której przeniosłeś piłkę nad bramką. Nie kusiło, by spróbować uderzyć z przewrotki?

- W pierwszej chwili źle przyjąłem piłkę od "Brozia", a później próbowałem podbić ją wyżej, żeby złożyć się do strzału z półobrotu czy tyłem. Ale piłka była za nisko, nie miałem już jak się złożyć. Później miałem sytuację z głowy, ale wtedy za lekko uderzyłem.

Najbardziej chyba żałujesz tego rzutu wolnego w drugiej połowie, kiedy centymetrów zabrakło by piłka wpadła do bramki. Zamiast tego poprzeczka.

- Zgadza się, ale najważniejsze, że później Paweł znalazł się tam gdzie powinien, wykończył stały fragment. Czasami są takie mecze, że piłka nie chce wpaść do bramki, trzeba z nich zostawić trochę zdrowia i z wątroby gonić ten wynik do 90 minuty. W ostatniej minucie czy w doliczonym czasie też strzela się bramki.

Trochę dziś iskrzyło na boisku. Lubicie tak walczących przeciwników jak Korona?

- Nie tak dawno na Podbeskidziu też mieliśmy za rywala tak walczący zespół. Przyznam, że wtedy źle nam się gra. My chcemy grać w piłkę i przy takim graniu dłuższą piłką i walce mieliśmy problemy. W tym meczu podjęliśmy walkę, były wyciągnięte wnioski po wcześniejszych meczach i to jest plus. Oby to podtrzymać do końca roku.

Często dziś odbieraliście rywalom piłkę wysoko, ten pressing, szczególnie w pierwszej połowie udawał się.

- Chcieliśmy atakować od razu po stracie, tak jak to było na początku sezonu, bo mieliśmy takie mecze, że każdy się dobrze czuł fizycznie i miał zdrowia na tyle, żeby atakować wysoko. Ostatnio jednak to szwankowało, trener zwracał uwagę, że musimy poprawić ten element. Kilka razy dziś odebraliśmy piłkę na połowie Korony i przy lepszym podaniu mogliśmy stworzyć okazję.

Kielczanie sugerują, że sprzyjał wam dziś sędzia. Jak się do tego odniesiesz?

- Gwizdał tak samo dla Korony, jak i dla nas. To już jest ich problem jeśli drużyna przegra i szuka wytłumaczenia. My musimy patrzeć na siebie, moim zdaniem byliśmy dziś lepszym zespołem.

A co powiesz o tej sytuacji, kiedy Małkowski celowo zagrał piłkę ręką poza swoim polem karnym?

- Tu interpretacja sędziego była chyba słuszna. To była piłka z boku, daleko od światła bramki... Wydaje się, że słuszna żółta kartka.

Porozmawiacie z Łukaszem Burligą..?

- Myślę, że Łukasz już wie co zrobił i takie sytuacje nie będą się powtarzać.

Wydaje się, że Śląsk przyjedzie do Krakowa nastawiony bardziej ofensywnie niż Korona. Tymczasem wy przeciwko tak grającym rywalom zwykle prezentowaliście się dobrze.

- Będziemy analizować grę Śląska, każdy obejrzy ich najbliższy mecz pod kątem naszego piątkowego meczu.


wislakrakow.com

(redakcja)

Źródło: wislakrakow.com

Michał Chrapek: - To były miłe słowa trenera

- Ostatnio rozegrałem sporo meczów i po 75 minucie zgasłem. Cieszę się natomiast bardzo, że wygraliśmy, bo był to dla nas bardzo ważny mecz. Dzięki temu zwycięstwu wciąż jesteśmy w czubie tabeli i mam nadzieję, że będziemy tam długo - mówił po zwycięstwie z Koroną Kielce Michał Chrapek.

Na konferencji prasowej przed meczem z kielczanami trener Franciszek Smuda bardzo chwalił Chrapka, który po powrocie ze swojej gry w "młodzieżówce" nie zamierzał opuścić ani jednego treningu. Smuda mówił wręcz, że takich zawodników może na rękach nosić!

- To były miłe słowa trenera, ale nie przesadzajmy. Była taka potrzeba żeby ktoś trenował, więc się zgłosiłem - skwitował tę sytuację Chrapek, który przyznał, że jego postawa jesienią bieżącego roku to w dużej mierze zasługa okresu przygotowawczego. Właśnie z trenerem Smudą.

- Solidnie przepracowałem obóz przygotowawczy i teraz wychodzi to, że ta praca nie poszła na marne. Uważam, że ten obóz był w fajnej atmosferze, a teraz możemy się tylko cieszyć - powiedział młody wiślak.


Dodał: Kamil

Źródło: wislaportal.pl

Arkadiusz Głowacki: - Musimy wkładać maksimum zaangażowania i serca

- Walki było dużo, może czasami nawet za dużo, ale czasami jeśli chce się wygrywać, to tak musi to wyglądać. Dla nas innej drogi nie ma. Musimy dobrze grać w piłkę, ale jeśli nie będziemy wkładać w to maksimum zaangażowania i serca, to ciężko będzie o jakiekolwiek punkty - powiedział po pokonaniu 1-0 Korony Kielce Arkadiusz Głowacki.

W końcówce meczu "Głowa" wywiązywał się nie tylko z obowiązków stopera, ale także kapitana. Mocno odciągał bowiem Łukasza Burligę, który miał w potyczce z Koroną spore problemy z zachowaniem spokoju. Za co zresztż zarobił żółty kartonik, a mógł... kolejny.

- Czy uratowałem Łukasza Burligę przed drugą żółtą kartką? Nie, ja mu tylko mówiłem - "Łukasz spokojnie" - śmiał się "Głowa". - Łukasz jest mocno zaangażowany w to co robi. Od pewnego momentu gra na dobrym, wysokim poziomie. A to że czasami zareaguje zbyt nerwowo? To nie jest nic złego. Widać natomiast jego spore zaangażowanie - przyznał chwaląc młodszego kolegę kapitan Wisły.


Dodał: Kamil

Źródło: wislaportal.pl

Łukasz Burliga: - Za bardzo się nakręciłem

- Przed meczem chyba za dużo przeczytałem "Prawdziwego gangstera" i może... za bardzo się nakręciłem. Poczytam jeszcze przed snem, bo ciężko będzie zasnąć, dużo adrenaliny jeszcze we mnie jest. Gangsterki na boisku jednak nie będzie - zapewnił Łukasz Burliga, który rozmawiając z dziennikarzami... trzymał w ręku wspomnianą wyżej książkę. Po meczu z Koroną Kielce wyszedł na "samodzielne prowadzenie" w naszym zespole, pod względem liczby żółtych kartek. Tych ma już bowiem w lidze na swoim koncie aż osiem.

- Sytuacji z Sobolewskim oczywiście żałuję. Chciałem tylko wziąć piłkę, a jakoś tak nieszczęśliwie... nadział się na mój bark i tak to niefortunnie mogło wyglądać. Na pewno nie chciałem go uderzyć - zapewnił "Bury", opowiadając o sytuacji z 38. minuty spotkania, kiedy to starł się z piłkarzem Korony, Pawłem Sobolewskim.

- Bardzo natomiast cieszymy się z tego zwycięstwa - zakończył zadowolony z wyniku obrońca Wisły.


Dodał: Kamil

Źródło: wislaportal.pl

Oceny Wiślaków w meczu z Koroną

Wpisany przez Tomek

poniedziałek, 25 listopada 2013 11:12


Wisła Kraków nie zawiodła i wygrała z Koroną Kielce, z którą w poprzednich sezonach na ogół nie udawało się wywalczyć 3 punktów. Oto jak oceniliśmy grę w tym spotkaniu naszych piłkarzy.


Formacja defensywna:

Cała obrona Wisły zagrała dzisiaj bardzo ofensywnie. No, może poza Marko Jovanoviciem, ale ten wywiązywał się bez zarzutu z zadań defensywnych. Arkadiusz Głowacki brał się za rozgrywanie, co jest naprawdę widokiem ekskluzywnym. Gordan Bunoza i Łukasz Burliga kursowali wzdłuż linii bocznych niemal non stop. Po meczu pojawiały się krytyczne głosy dotyczące prawego pomocnika Wisły. A nam w jakimś stopniu zaimponował. Pokazał, że mu bardzo zależy, im dłużej drużynie nic nie chciało wpaść, tym ambitniej walczył i choć umiejętności są takie sobie, to bardzo chciał pomóc w stwarzaniu sytuacji pod bramką Korony.

Człowiekiem od detali był Ostoja Stjepanović. Zawsze, gdy trzeba było piłkę wybić, bądź podejść agresywnie i ją przejąć, tam z wyczuciem zjawiał się Macedończyk i to robił.


Formacja ofensywna:

W środku pola rządził i dzielił Michał Chrapek. Dosłownie, bo wychodził do obrońców po wszystkie piłki i to od niego budowane było większość ataków pozycyjnych. Niemal na początku każdej akcji piłka musiała dostać stempel od Chrapka i dopiero rozdzielana była do któregoś z pokazujących się na pozycji kolegów. Nie po raz pierwszy już z młodym Wiślakiem dobrze uzupełniał się doświadczony z kolei Łukasz Garguła. Swoją bardzo dobrą grę przypieczętował szóstą asystą w sezonie i pod tym względem lepszych od niego w Ekstraklasie jest tylko dwóch zawodników.

Dobry pomysł miał Franciszek Smuda, aby wymienić w drugiej połowie obu bocznych pomocników. Boguski i Guerrier nie grali wcale źle, w porównaniu z wcześniejszymi meczami wyjątkowo korzystnie prezentował się ten pierwszy, jednak o zmianę poprosił sam. Jak wspomnieliśmy, mimo niezłej gry tych zawodników, czegoś brakowało, a wpuszczenie świeżej krwi sprawiło, że „Korniarze” nie nadążali za Wiślakami jeszcze bardziej.

Widać było, że dużo ochoty do gry miał Patryk Małecki i bardzo chce przełamać się bramką lub choćby asystą. Niestety w dwóch sytuacjach w polu karnym jakby zabrakło mu chłodnej głowy i pomysłu na to, co zrobić z piłką.

Bohater meczu – Paweł Brożek, robił jak zwykle dobrą robotę w ataku. Doskonała była akcja, w której najpierw grą ciałem zdobył sobie pozycję, a następnie wyminął ostatniego obrońcę i niestety w sytuacji sam na sam nieczysto trafił w piłkę. Nie zawiódł jednak podczas próby ostatecznej i słynnym ostatnio „Kung Fu Pazdanem” skierował piłkę do siatki.


Oceny:

Michał Miśkiewicz – 6

Łukasz Burliga – 5

Marko Jovanović – 5

Arkadiusz Głowacki - 6

Gordan Bunoza – 6

Osoja Stjepanović – 6

Rafał Boguski – 5

(46’ Emmanuel Sarki) - 6

Michał Chrapek – 7

Łukasz Garguła - 6

Donald Guerrier – 5

(67’ Patryk Małecki) -5

Paweł Brożek – 8


Źródło: skwk.pl

Podsumowanie 17. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Po 17. kolejce ligowej na górze ligowej tabeli bez zmian, bo solidarnie swoje mecze wygrały zarówno Legia, jak i Górnik oraz Wisła. Podobnie zresztą jest na dole, tam z kolei bez zdobyczy aż cztery ostatnie drużyny, które "umocniły się" na swoich miejscach. Podbeskidzie, Zagłębie, Widzew i Korona to zespoły, którym do środka tabeli jest coraz dalej. Mocno za to w górę wybija się Lech, który wygrywa trzecie spotkanie z rzędu, tym razem gromiąc Cracovię aż... 6-1.

Piątek, 22 listopada:

Zagłębie Lubin 0-2 Piast Gliwice

0-1 Łukasz Hanzel (10.)

0-2 Rubén Jurado (61.)

Posiadanie w swojej bramce Michała Gliwy to w tym sezonie zwyczajnie sabotaż. W potyczce z Piastem golkiper Zagłębia popełnił kolejny błąd i goście wyszli na prowadzenie. A że koledzy Gliwy z pola także sabotują swój zawód, więc nic dziwnego, że gliwiczanie pewnie dopisują do swojego dorobku trzy jakże dla nich ważne punkty.

WISŁA KRAKÓW 1-0 Korona Kielce

1-0 Paweł Brożek (86.)

Choć wielu chciałoby to widzieć inaczej, w tym komentatorzy Canal+ Sport, to właśnie Wisła była w tym meczu stroną przeważającą. I gdy swoje okazje spartolił Michał Janota - tej nie zmarnował w ekwilibrystyczny sposób Paweł Brożek i "Biała Gwiazda" wciąż pozostaje jedynym zespołem w naszej lidze bez porażki na własnym stadionie, a bramka Michała Miśkiewicza jest przy Reymonta zaczarowana, bo wyciągał on z niej piłkę tylko jeden raz! W sumie dla wiślaków to już 11. mecz w tym sezonie bez straty bramki!

Sobota, 23 listopada:

Zawisza Bydgoszcz 2-0 Widzew Łódź

1-0 Maciej Mielcarz (3. sam.)

2-0 Luís Carlos (56.)

Niespodzianki w Bydgoszczy nie było, bo gdzie by się w tym sezonie nie wybrał Widzew, to wszędzie przegrywał. Przegrał też z Zawiszą, który dzięki tym punktom wskakuje do czołowej ósemki ligi. Łodzianie są natomiast w fatalnym położeniu, tym bardziej, że czekają ich teraz dwa kolejne wyjazdy - do Kielc i do Zabrza.

Jagiellonia Białystok 3-1 Śląsk Wrocław

0-1 Sylwester Patejuk (26.)

1-1 Dani Quintana (31. k.)

2-1 Dawid Plizga (34.)

3-1 Dani Quintana (78.)

Gdy Sylwester Patejuk strzelił gola dla Śląsk - przez chwilę mogło się wydawać, że wrocławianie mogą mieć ten mecz pod kontrolą. Tyle tylko, że "Jaga" szybko wyrównała, po czym kapitalnie poszła za ciosem i wyszła na prowadzenie. I choć goście starali się wyrównać - to cała pula została w Białymstoku, bo w końcówce Dani Quintana zabawił się z wrocławską defensywą i "Jaga" jest w tej chwili w tabeli o punkt przed Śląskiem.

Legia Warszawa 3-1 Pogoń Szczecin

0-1 Jakub Wawrzyniak (4. sam.)

1-1 Wojciech Golla (14. sam.)

2-1 Jakub Rzeźniczak (43.)

3-1 Wladimer Dwaliszwili (63.)

Szlagier kolejki zaczął się od dwóch samobójów, a potem pretensje Dariusza Wdowczyka, który domagał się czerwonej kartki dla Tomasza Jodłowca, skończyły się po kolejnych jego uwagach do sędziów czerwienią, ale dla niego. Bez trenera na ławce Pogoń kruszyła się, kruszyła, aż w końcu się wykruszyła do reszty i Legia - zgodnie ze swoim planem - dopisała kolejne trzy punkty.

Niedziela, 24 listopada:

Lechia Gdańsk 0-0 Ruch Chorzów

Mecz się odbył i jak to bywa po 90 minutach się zakończył. Kibice odetchnęli z ulgą, bo były to słabe zawody, do tego zepsute przez sędziego, Pawła Raczkowskiego. Za swoje faule na Deleu i Piotrze Grzelczaku z boiska bezwzględnie wylecieć powinien Łukasz Surma, ale warszawski rozjemca pomocnika Ruchu ocalił. Chorzowianom należała się z kolei "jedenastka", ale tej arbiter nie gwizdnął. Dopasował się więc poziomem do piłkarzy, więc przynajmniej Ci nie powinni mieć do niego pretensji. Kibice obydwu za to drużyn już i owszem.

Górnik Zabrze 2-0 Podbeskidzie

1-0 Mateusz Zachara (23.)

2-0 Bartosz Iwan (86.)

Zgodnie z planem zabrzanie dopisali komplet punktów i są pierwsi na liście tych, którzy gonią Legię. Znów błysnął Mateusz Zachara, a Bartosz Iwan po raz kolejny pokazał, że potrafi "wejść z ławki". Bo to już nie pierwszy raz, gdy przesądza o punktach zabrzan. Co ciekawe "Górale" bynajmniej nie byli w tym meczu tłem dla Górnika, ale skuteczność była wyłącznie po stronie gospodarzy.

Poniedziałek, 25 listopada:

Cracovia 1-6 Lech Poznań

0-1 Kasper Hämäläinen (9.)

0-2 Gergő Lovrencsics (34.)

0-3 Marcin Kamiński (40.)

0-4 Rafał Murawski (47.)

1-4 Bartłomiej Dudzic (61.)

1-5 Łukasz Teodorczyk (64.)

1-6 Bartosz Ślusarski (77.)

Co można napisać po takim meczu, zwłaszcza gdy przegrywa się w takich rozmiarach na własnym stadionie i do tego w meczu przyjaźni? Najlepiej może nic. Zresztą "pasiaści" fani i tak "bawili się" nieźle, bo dla nich najważniejsze było wspólne spotkanie z równie zakompleksionymi kumplami, z którymi można sobie było do woli obrażać Wisłę. Kompleksów to jednak nie wyleczy. Coś o Lechu? Koniecznie, bo poznaniacy pomału mogą mówić, że wracają na swoje miejsce. Wygrywają bowiem trzeci mecz z rzędu i doskakują do czołówki tabeli.

Aktualna tabela:

1. Legia Warszawa 17 37 38-18

2. Górnik Zabrze 17 34 32-21

3. WISŁA KRAKÓW 17 31 23-11

4. Lech Poznań 17 29 29-18

5. Pogoń Szczecin 17 27 26-24

6. Cracovia 17 24 24-26

7. Zawisza Bydgoszcz 17 23 25-20

8. Ruch Chorzów 17 23 20-23

9. Jagiellonia Białystok 17 22 27-24

10. Piast Gliwice 17 22 18-26

11. Śląsk Wrocław 17 21 25-23

12. Lechia Gdańsk 17 20 21-26

13. Korona Kielce 17 16 23-30

14. Widzew Łódź 17 14 16-34

15. KGHM Zagłębie Lubin 17 13 12-22

16. Podbeskidzie Bielsko-Biała 17 13 13-26

Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Galeria z trybun:

Relacja kibicowska z meczu:

Relacje kibicowskie z meczów Wisły-Sezon 2013/2014