2013.12.06 Lech Poznań - Wisła Kraków 2:0

Z Historia Wisły

2013.12.06, Ekstraklasa, 20. kolejka, Poznań, stadion miejski, 20:30, piątek, 1°C
Lech Poznań 2:0 (0:0) Wisła Kraków
widzów: 10.432
sędzia: Paweł Gil z Lublina
Bramki
Luis Henríquez 56'
Gergő Lovrencsics 82'
1:0
2:0
Lech Poznań
4-5-1
Maciej Gostomski
Grafika:Zk.jpg Mateusz Możdżeń
Manuel Arboleda
Grafika:Zk.jpg Barry Douglas
Luis Henríquez
Szymon Pawłowski Grafika:Zmiana.PNG (89' Michał Jakóbowski)
Karol Linetty
Grafika:Zk.jpg Łukasz Trałka
Kasper Hämäläinen Grafika:Zmiana.PNG (83' Dawid Kownacki)
Gergő Lovrencsics
Łukasz Teodorczyk Grafika:Zmiana.PNG (46' Grafika:Zk.jpg Bartosz Ślusarski)

trener: Mariusz Rumak
Wisła Kraków
4-5-1
Michał Miśkiewicz
Łukasz Burliga Grafika:Zk.jpg
Arkadiusz Głowacki
Marko Jovanović
Gordan Bunoza Grafika:Zk.jpg
Rafał Boguski
Michał Chrapek Grafika:Zmiana.PNG (60' Emmanuel Sarki)
Ostoja Stjepanović Grafika:Zmiana.PNG (74' Piotr Brożek)
Łukasz Garguła Grafika:Zk.jpg
Wilde-Donald Guerrier Grafika:Zmiana.PNG (79' Patryk Małecki)
Paweł Brożek

trener: Franciszek Smuda
Strzały: 17-7 (8-2)
Strzały celne: 4-3 (1-2)
Strzały niecelne: 8-3 (3-0)
Strzały zablokowane: 4-1 (3-0)
Słupki/poprzeczki: 1-0 (1-0)
Posiadanie piłki (w %): 62-38 (67-33)
Spalone: 2-0 (1-0)
Rzuty rożne: 10-1 (6-0)
Dośrodkowania: 26-5 (14-1)
Faule: 16-20 (7-9)
Żółte kartki: 4-3 (2-2)

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Franciszek Smuda przed meczem z Lechem

Przed spotkaniem 20. kolejki ligowej bieżącego sezonu, z Lechem Poznań, trener Wisły - Franciszek Smuda, nie mógł spotkać się z dziennikarzami w klubowym "okrąglaku", tak jak ma w zwyczaju. Po naszym meczu z Jagiellonią cała wiślacka ekipa nie wróciła bowiem do Krakowa, a udała się na kilkudniowe zgrupowanie do Grodziska Wielkopolskiego. I właśnie stamtąd przeprowadzono dziś "telekonferencję", podczas której trener naszego zespołu odpowiadał na pytania dziennikarzy.

Zanim jednak do nich doszło, Smuda opowiedział o nastrojach w jego ekipie, po kiepskim występie w miniony poniedziałek.

[Foto: K. Mielnik/wislakrakow.com]

[Foto: K. Mielnik/wislakrakow.com]
[Foto: K. Mielnik/wislakrakow.com]

[Foto: K. Mielnik/wislakrakow.com]
[Foto: K. Mielnik/wislakrakow.com]

[Foto: K. Mielnik/wislakrakow.com]
[Foto: K. Mielnik/wislakrakow.com]

[Foto: K. Mielnik/wislakrakow.com]
[Foto: K. Mielnik/wislakrakow.com]

[Foto: K. Mielnik/wislakrakow.com]
[Foto: K. Mielnik/wislakrakow.com]

[Foto: K. Mielnik/wislakrakow.com]

- Ten pobyt tutaj dobrze nam zrobił, mogliśmy w spokoju odpocząć. Meczu z Jagiellonią już nie muszę tłumaczyć. Przez te 18 kolejek, które za nami, graliśmy jednym składem i też jakieś zmęczenie musiało raz przyjść. A jak jest zmęczenie, to jest też dekoncentracja i proste błędy, po których traciliśmy bramki. Takie w tych 18 wcześniejszych meczach traciliśmy - można powiedzieć - rzadko. W Białymstoku nasz skład to nie był eksperyment. Chciałem dać powiedzmy, że komfort gry z kontry, dla całej naszej defensywy, bo ta od początku sezonu spisywała się bez zarzutu. Wszyscy byliśmy zadowoleni, ale widziałem, że jest lekkie przemęczenie, dlatego chciałem spróbować rozegrać to - nie powiem, że defensywnie - ale właśnie z kontry. Okazało się, że oni są już jednak przyzwyczajeni do takiej naszej gry. Gry ofensywnej, którą przez cały sezon pokazujemy i już do końca roku nie ma sensu nic zmieniać. W tym starym ustawieniu oni już potrafią grać, a widać że Piotrek Brożek wszedł do tej drużyny z marszu, bez przygotowania i to jednak jest różnica - powiedział Smuda.

Trener Wisły jest natomiast zadowolony z tego, że zdecydowano się na to wspomniane wyżej "mini-zgrupowanie", bo jego podopieczni mieli czas na odpoczynek.

- Widzę po zawodnikach, że są wypoczęci i jutro powinni zagrać lepsze spotkanie. Z tym, że obawiamy się tylko boiska, bo wszyscy twierdzą, że w Poznaniu jest ono bardzo słabe - przyznał "Franz".

Słabo może także wyglądać kadra Lecha, w której jest sporo kontuzji. Trener Wisły woli jednak nad tym zbyt wiele się nie zastanawiać.

- Lech ma szeroką kadrę i nawet jeśli mają kontuzje, to mają też "indywidualności" i nawet jeśli ktoś wchodzi z ławki, to są to świetni piłkarze. Te ich kłopoty kadrowe nic więc nie znaczą. Jak człowiek spekulował, gdzie są jakieś szanse, to zawsze dostawał po tyłku. Najlepiej jest nie myśleć, niech wystawią najsilniejszy skład, my mamy swój i postaramy się z nimi powalczyć. Nie chcę więc spekulować, nam zależy na tym, aby w meczach, które nam zostały, zdobyć jeszcze trochę punktów, żeby spokojnie przezimować. Wiecie jaka w klubie była sytuacja, obawialiśmy się spadku, a nadal jesteśmy na trzecim miejscu i chciałbym, żebyśmy to trzecie miejsce utrzymali - stwierdził Smuda, którego kibice Lecha doskonale pamiętają z okresu, gdy był tam trenerem.

- Jako trener dziś jesteś tutaj, a jutro jesteś tam i nie mam przed tym meczem jakiegoś "głębokiego myślenia", ani sentymentalnego. Teraz jestem trenerem Wisły - skwitował opiekun "Białej Gwiazdy".

- Nikt w naszym zespole nie ma kontuzji, wszyscy są zdrowi i mogę powiedzieć, że wyjdziemy standardowym składem, tym którym graliśmy przez wiele meczów - zdradził "Franz". - Warunki, jakie mamy w Grodzisku są kapitalne. Boisko jest przygotowane idealnie, nie jest zmrożone, nie jest też mokro, więc wszystko jest bez zarzutu. I do trenowania i do odnowy biologicznej - cieszył się ponadto trener Wisły.

- Najważniejsze jest, abyśmy utrzymali to trzecie miejsce do końca roku, bo czeka nas jeszcze wielki mecz z Pogonią, bo ten musimy zagrać - jak to się mówi - "na noże". Żeby wygrać, żeby te punkty zostały w Krakowie. Na naszym stadionie jest nam łatwiej, bo obojętnie kto by nie przyjechał, czy to z góry tabeli, czy z dołu, to mamy ostatnio na naszych meczach, mimo tej zimy i w tym chłodzie, najwięcej kibiców. Przychodzi 16 tysięcy widzów i to jest bardzo dużo. Jesteśmy jedynym zespołem w Polsce, na który przychodzi aż tylu kibiców i z tego trzeba się cieszyć. Jak na Pogoń przyjdzie tyle samo, jak na meczu ze Śląskiem, to jestem pewien, że kibice znów nam dużo pomogą - zakończył Smuda.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Ostatni wyjazd w tym roku: Lech - Wisła

6. grudnia 2013,

Po sromotnej porażce w Białymstoku przed piłkarzami Wisły ostatnia szansa, aby licznik wygranych meczów na wyjeździe nie zatrzymał się na jednym spotkaniu. W piątkowy wieczór Wisła zmierzy się w Poznaniu z Lechem, który choć ostatnio częściej zawodzi niż spisuje się dobrze, ciągle pozostaje bardzo wymagającym rywalem.


Jedna zmiana w składzie w meczu z Jagiellonią wystarczyła, by zaburzyć dobrze funkcjonujący schemat drugiej linii. Środek pomocy zdecydowanie nie jest pozycją dla Piotrka Brożka, toteż zapewne Smuda wróci do sprawdzonego wariantu, z Rafałem Boguskim w pierwszym składzie.

Po zimnym prysznicu w Białymstoku „Biała Gwiazda” nie wróciła pod Wawel. Zawodnicy udali się do Grodziska Wielkopolskiego, gdzie przygotowywali się do piątkowej potyczki. Zespół miał więc ciszę i spokój – idealne warunki by skorygować błędy w swojej grze, których przecież w ostatnim meczu nie zabrakło.

Mecz w Poznaniu będzie powrotem na „stare śmieci” dla trenera Smudy, który był trenerem Lecha w latach 2006-2009. Smuda zapisał się w historii Lecha wywalczeniem z nim Pucharu Polski oraz pamiętnymi meczami w europejskich pucharach. Nie udało mu się jednak sięgnąć po tytuł mistrzowski i musiał pożegnać się z „Kolejorzem”.

W Poznaniu panuje nie najlepsza atmosfera. „Kolejorz” gra nierówno i zdarza mu się sporo wpadek, jak choćby w ostatniej kolejce, gdzie piłkarze Mariusza Rumaka przegrali w Kielcach. W tabeli Lech plasuje się tuż za Wisłą tracąc do niej cztery punkty. Porażka z trzynastokrotnym mistrzem Polski spowodowałaby, że Lech zimę spędzi poza podium, czego nikt w Poznaniu sobie nie wyobraża.

Trenerowi Rumakowi przed piątkową potyczką wypadł podstawowy stoper. Marcin Kamiński został ukarany czerwoną kartką w ostatnim meczu i spotkanie swojej drużyny z Wisłą obejrzy z wysokości trybun. Niepewni występu są również Dimitrije Injac oraz kapitan, Rafał Murawski, którzy odnieśli urazy w meczu z Koroną.

Piłkarzom Smudy pozostała ostatnia szansa, aby w tym roku wygrać więcej niż jedno wyjazdowe spotkanie. Taka liczba z pewnością nie przystoi do drużyny ze ścisłej czołówki ligi. Czy Wisła przywiezie wreszcie do Krakowa trzy punkty? Odpowiedź już wkrótce!

Mecz poprowadzi pan Paweł Gil z Lublina.

Transmisja meczu w Canal+Sport. Początek spotkania o 20.30.


wislakrakow.com

(sum91)


Źródło: wislakrakow.com

Najbliższy rywal: Lech Poznań

Wpisany przez Patrycja

czwartek, 05 grudnia 2013 21:57


Złe informacje są takie, że Wisłę znowu czeka mecz wyjazdowy. Na szczęście jest to ostatni mecz na obcym boisku w tym roku, Biała Gwiazda zagra w Poznaniu z tamtejszym Lechem.

Aktualnie największym problemem Kolejorza są kontuzje. Do piątkowego spotkania Lechici przystąpią bez Jasmina Buricia, Huberta Wołąkiewicza, Kebby Ceesaya, Szymona Drewniaka, Vojo Ubiparipa, Rafała Murawskiego i Dimitrije Injaca. Jakby tego było mało, za czerwoną kartkę pauzować będzie Marcin Kamiński. Kadra poznaniaków jest zatem bardzo wąska i piłkarzom Lecha najwidoczniej we znaki daje się już nadzwyczaj długa runda, bo w ostatnich meczach nie prezentowali oni najwyższego poziomu. Po efektownym zwycięstwie 6:1 z naszą sąsiadką, Kolejorz tylko zremisował u siebie 1:1 ze słabym Zagłębiem Lubin, a kilka dni temu w ostatnich minutach stracił punkty w Kielcach, przegrywając z Koroną 0:1. Ta porażka pozbawiła Lecha szansy na wyprzedzenie Wisły w tabeli, nawet w przypadku ewentualnego zwycięstwa w bezpośrednim pojedynku. Nie zmienia to jednak faktu, że Lechici cały czas trzymają się w czubie tabeli, zajmując wciąż czwarte miejsce z dorobkiem 30 punktów. W sierpniu, kiedy Wisła podejmowała u siebie Lecha, Biała Gwiazda zagrała świetne spotkanie i pewnie ograła rywala 2:0. Poznań to jednak dla drużyny z Reymonta trudny teren – w ciągu ostatnich siedmiu lat, Wiślacy wygrali tam tylko dwa razy. W najbliższym pojedynku zmierzyć się będą musieli nie tylko z piłkarzami Lecha, szczególną uwagę należy zwrócić na Łukasza Teodorczyka, który ma na koncie osiem trafień i jest najskuteczniejszym zawodnikiem w swoim zespole, ale także z murawą na poznańskiej arenie, będącą w opłakanym stanie.

Po kompromitującej porażce w Białymstoku, ekipa Wisły stacjonowała w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie przygotowywała się do meczu z Lechem. Białą Gwiazdę na szczęście ominęły kontuzje i Franciszek Smuda będzie miał do dyspozycji pełną kadrę. Ostatnia przegrana 2:5 dobitnie pokazała, że Wiślacy na wyjazdach mają duży problem. Wątpliwe, abyśmy w poznaniu zobaczyli kolejne eksperymenty taktyczne, nastawić powinniśmy się znowu na standardowe ustawienie i oczekiwanie na własne akcje a kontry, po atakach gospodarzy. Dodatkowo można wnioskować, że Jagiellonia została przez piłkarzy Wisły zlekceważona, co w przypadku Lecha powtórzyć się już nie powinno. Może zatem podopieczni trenera Smudy zrobią kibicom mikołajkowy prezent i rundę wyjazdową zakończą tak, jak ją zaczęli, czyli zwycięstwem?

Czy tak się stanie przekonamy się w piątek o godzinie 20:30. Transmisję z pojedynku Lecha z Wisłą przeprowadzi stacja Canal+ Sport HD.


Źródło: skwk.pl

6.12.13. Bułgarska 17. Rehabilitacja w oczach kibiców?

Dodano: 2013-12-06 10:44:05 (aktualizacja: 2013-12-08 20:16:05)

(MARCIN) / WislaLive.pl

6.12.2013 Wisła Kraków zmierzy się w Poznaniu z Lechem. Spotkanie może okazać się hitem 20 kolejki Ekstraklasy, bo naprzeciwko siebie staną drużyny, zajmujące 3 oraz 4 miejsce w tabeli.

Ciężko wskazać faworyta. Bilans bezpośrednich spotkań przemawia nieznacznie na korzyść Wisły - wygrywała dotychczas 37 razy, przy 33 porażkach. Remis padł w 23 starciach.

Dla „Białej Gwiazdy” będzie to kolejna i ostatnia szansa przed przerwą zimową na przełamanie złej passy meczów na wyjeździe. Bo poza własnym boiskiem krakowianie triumfowali ostatni raz w lipcu(!), w 2 kolejce z Koroną Kielce, co oznacza, że wygrali tylko jedno ze swoich wszystkich 9 spotkań rozegranych nie na Reymonta 22.

Również po ostatniej ligowej porażce aż 5:2 z Jagiellonią zespół będzie chciał zrehabilitować się w oczach kibiców.


Lech swoich poprzednich spotkań też nie może zaliczyć do udanych - porażka w Kielcach 1:0 oraz wcześniej remis z Zagłębiem 1:1. Jednak „Kolejorz” przed własną publicznością od 5 meczów pozostaje niepokonany. Dodatkowo podopieczni trenera Rumaka będą próbowali się zrewanżować za pierwszy mecz z Wisłą w tym sezonie w Krakowie, który zakończył się wynikiem 2:0 dla gospodarzy. Jeśli chodzi o składy to drużyna Wisły na boisku pojawi się najsilniejszym zestawieniem. Szkoleniowiec Lecha będzie zmuszony obejść się bez kilku kontuzjowanych graczy.

Czy „Biała Gwiazda” w końcu przełamie niemoc meczy wyjazdowych i zdobędzie ważne 3 punkty? Tego dowiemy się już wieczorem.

Początek meczu o 20.30.

Źródło: wislalive.pl

Wygrana na początek, wygrana na koniec? Wisła zmierzy się w Poznaniu z Lechem

W bieżącym sezonie piłkarze "Białej Gwiazdy" dali swoim kibicom sporo powodów do radości. Dotyczy to jednak niemal wyłącznie meczów rozgrywanych na stadionie przy ulicy Reymonta, bo to na nim podopieczni Franciszka Smudy byli nie do ogrania. Zupełnie inaczej działo się natomiast poza Krakowem, a o najnowszym przykładzie, czyli naszym wyjeździe do Białegostoku, najlepiej byłoby w ogóle zapomnieć. Teraz czeka nas drugi z rzędu mecz poza domem, w Poznaniu, i jest to zarazem ostatnia dla nas okazja, aby w 2013 roku wygrać jeszcze w delegacji.

Więcej w kończącym się roku wyjazdowych spotkań już nie zagramy. Przed nami już bowiem tylko dwa mecze - dziś z Lechem oraz 16 grudnia w Krakowie z Pogonią.

Nie pozostaje nam więc w tym miejscu nic innego, jak... wyjaśnić tytuł tej meczowej zapowiedzi. Jak doskonale wiecie wiślacy w ligowych występach poza R22 - wygrali w tym sezonie jedynie w Kielcach - i był to nasz pierwszy wyjazd, w trwających rozgrywkach. Przyznajcie więc sami - czy nie miło byłoby, aby skończyć tak, jak się zaczęło?

Oczywiście łatwo o to nie będzie, bo "Kolejorz" nie zwykł przegrywać na własnym z kolei obiekcie. Z dziewięciu dotychczasowych spotkań podopieczni Mariusza Rumaka przegrali tylko raz, 1-2 z Pogonią Szczecin, a że dla nich to pożegnanie ze swoimi fanami i ostatni domowy pojedynek w tym roku, więc na pewno zrobią wiele, aby po końcowym gwizdku sędziego - zejść z podniesionymi głowami.

My liczymy oczywiście na to, że wiślacy te plany pokrzyżują, tym bardziej, że Lech zagra z nami osłabiony. Zabraknie bowiem pauzującego za czerwoną kartkę Marcina Kamińskiego, a kontuzjowani są m.in. Kebba Ceesay, Hubert Wołąkiewicz, Dimitrije Injac i Rafał Murawski. To zaś w sumie sprawia, że zwłaszcza w formacjach defensywnych poznaniacy mogą mieć spore problemy.

Czy wiślacy je wykorzystają? Zobaczymy... ale też na tę chwilę najlepszym do całej tej sytuacji podsumowaniem niech będzie to trenera Smudy, który pytany o sytuację kadrową Lecha skwitował krótko: - Niech wystawią najsilniejszy skład, my mamy swój i postaramy się z nimi powalczyć.

I właśnie na walkę naszego zespołu solidnie liczymy, bo choć warunki atmosferyczne nie zapowiadają nam się w piątkowy wieczór najlepiej, a i murawa stadionu przy ulicy Bułgarskiej najlepiej rosła na plakatach reklamujących Euro 2012, to jedno i drugie dla obydwu drużyn będzie takie samo. I oby piłkarskie atuty były jednak po stronie wiślaków!

Do boju Wisełka!


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Ostatni wyjazd roku

Data publikacji: 06-12-2013 09:10


Już dziś piłkarze Białej Gwiazdy udadzą się do Poznania, gdzie rozegrają ostatni mecz wyjazdowy w tym roku. Przeciwnikiem Wisły będzie Lech, z którym nasz zespół w 5. kolejce obecnego sezonu wygrał 2:0. Dla obu klubów będzie to 110 spotkanie w historii.

Po raz pierwszy w Poznaniu Wisła i Lech zmierzyły się 27 kwietnia 1947 roku. Nasi piłkarze, po bramce Józefa Kohuta, zwyciężyli 1:0. W rewanżu, trzy miesiące później, krakowianie przed własną publicznością wygrali 5:0. Takie były początki rywalizacji pomiędzy krakowską Wisłą a poznańskim Lechem. Od tamtej pory, aż do dziś, oba kluby spotkały się w ekstraklasie 94 razy. Jak pokazują statystyki, pojedynki Wisły i Lecha są bardzo zacięte. W 37 spotkaniach wygrali wiślacy, a w 34 musieli uznać wyższość „Kolejorza”. Natomiast 23 razy dzisiejsi rywale podzielili się punktami.

Najwyższe zwycięstwo, jakie nasza drużyna odniosła nad zespołem z Poznania, miało miejsce 30 maja 1976 roku w Krakowie. Biała Gwiazda wygrała wtedy aż 8:0. Pięć bramek zdobył Kazimierz Kmiecik, dwie Jan Jałocha, a jedną dorzucił Henryk Szymanowski. Ten pierwszy jest do dziś najlepszym strzelcem Wisły w meczach z Lechem, asystent trenera Franciszka Smudy ma bowiem na koncie 11 trafień. Zaraz za jego plecami z 10 golami plasuje się Paweł Brożek. Natomiast, jeśli chodzi o bilans bramkowy we wszystkich dotychczasowych spotkaniach, które oba kluby ze sobą rozegrały, to przemawia on na korzyść Wisły. Biała Gwiazda zdobyła 165 bramek, tracąc przy tym 137.

Ostatnie zwycięstwo Białej Gwiazdy, w lidze, na stadionie przy ulicy Bułgarskiej miało miejsce 9 września 2011. Krakowianie pokonali „Kolejorza” 1:0 dzięki bramce Davida Bitona. W dziesiątej minucie spotkania kontuzji doznał Cetan Genkow, a na boisku jego miejsce zajął właśnie Izraelczyk. Po krótkim zamieszaniu przed polem karnym Lecha z lewej strony dośrodkował Iliev, a Andraż Kirm uderzył w poprzeczkę. Do odbitej piłki doskoczył Biton i głową skierował ją do bramki. Mimo kilku sytuacji z obu stron więcej goli w tym spotkaniu nie padło, a wiślacy wywieźli z Poznania trzy punkty.

Nasi piłkarze prosto z Białegostoku udali się na zgrupowanie przedmeczowe do Grodziska Wielkopolskiego i prosto stamtąd udadzą się do Poznania. W ostatnim spotkaniu przeciwko Jagielloni Wisła musiał przełknąć gorzką pigułkę, przegrywając aż 2:5. Mimo to Biała Gwiazda utrzymała się na trzecim miejscu w tabeli i ma na koncie 34 punkty. Lech natomiast przegrał 0:1 z Koroną Kielce i mając cztery oczka mniej, plasuje się tuż za plecami Wisły.

Dziś bardzo szczególny dzień roku, są przecież mikołajki. Mamy nadzieję, że wszyscy zawodnicy Białej Gwiazdy staną na wysokości zadania i sprawią swoim kibicom prezent w postaci zwycięstwa w ostatnim tegorocznym wyjeździe. Początek meczu pomiędzy Lechem a Wisłą o godzinie 20.30.

MH

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

Źródło: wisla.krakow.pl

Tak gra Lech Poznań

Data publikacji: 05-12-2013 10:53


Ostatni wyjazdowy mecz w tym roku przypada na mikołajki. Czy 6 grudnia okaże się szczęśliwym dniem dla Wisły?


Biała Gwiazda na pewno będzie dążyła do obdarowania swoich kibiców zwycięstwem, ale ten sam cel przyświeca zespołowi z Poznania. Będący w nierównej formie Lech potrafił rozbić Cracovię 6-1, aby później zremisować z Zagłębiem i przegrać z Koroną. Jakie piłkarskie zdarzenia taktyczne i losowe czekają nas przy Bułgarskiej, trudno przewidzieć, zwłaszcza że nad północno-zachodnią Polskę, w tym Wielkopolskę, nadciągają bardzo silne wiatry.

Łatwiej przymierzyć się zatem do analizy najbliższego rywala i wytypować wyjściową jedenastkę Lecha.

Bramka: Gdy kontuzji nabawił się Jasmin Burić, do bramki wskoczył niespodziewanie trzeci golkiper w hierarchii sprzed początku sezonu, czyli Maciej Gostomski. Od meczu wyjazdowego przeciwko Piastowi Gliwice strzegł bramki w kolejnych jedenastu spotkaniach, tracąc 10 bramek, trzykrotnie zachowując czyste konto.

Obrona: Jakby nie dość, że kontuzje nękają przede wszystkim formację defensywną Lecha( Tomasz Kędziora, Hubert Wołąkiewicz, Kebba Ceesay), to w ostatnim meczu Marcin Kamiński otrzymał czerwoną kartkę za faul taktyczny i nie zagra w meczu przeciwko nam. Można by się zastanawiać, czy wyeliminowanie Kamińskiego nie będzie wymuszonym… wzmocnieniem naszego rywala, gdyż ostatnie występy środkowego obrońcy Lecha nie były zbyt fortunne. Największą więc zagadką pozostaje, kto zagra na środku obrony w parze z Manuelem Arboledą. Kandydatami są Dimitrije Injac lub - mający zaledwie jeden występ w Ekstraklasie - siedemnastoletni Jan Bednarek. Kiedyś również Łukaszowi Trałce zdarzyło się występować na pozycji stopera, ale tym razem wątpliwy jest tu jego udział. Na lewej obronie powinien zagrać Luis Henriquez, a na prawej Mateusz Możdżeń. Jest jeszcze Barry Douglas, czyli nominalnie lewy obrońca, który z konieczności wystąpił na środku obrony w ostatnim meczu, choć ma nie najlepsze warunki do gry jako stoper, 175 cm. Szkot rozegrał w tej rundzie 65 minut, więc trudno przewidzieć, czy trener Mariusz Rumak nie wymyśli na Wisłę jakiegoś specjalnego wariantu, by zaskoczyć nim wszystkich.

Pomoc: Tę formację również nie ominęły kontuzje. Do gry niezdolni są Vojo Ubiparip i Szymon Drewniak. Wątpliwy jest także występ Rafała Murawskiego, który ma problem mięśniowy, toteż zszedł z murawy jeszcze w pierwszej połowie meczu z Koroną. Lech Poznań preferuje ustawienie 1-4-2-3-1, więc zabezpiecza obronę dwoma środkowymi pomocnikami. Powraca do zdrowia Łukasz Trałka, pytanie brzmi: kto będzie jego partnerem? Przyzwoity mecz z Koroną rozegrał na tej pozycji Dariusz Formella, którego pamiętamy z letniego sparingu , gdy jako napastnik zdobył dla Lecha dwie bramki. Inną opcją jest ustawienie tam Karola Linetty. Na lewym skrzydle zagra Gergo Lovrencsics, a na prawym możliwy jest występ dynamicznego Szymona Pawłowskiego. Ostatnio wystąpił na tej pozycji wspomniany wcześniej Linetty, jednak w obliczu tylu kontuzji możliwe są kolejne przetasowania. W rolę ofensywnego pomocnika wcieli się Kasper Hamalainen.

Atak: Rywalizacja miedzy Bartoszem Ślusarskim i Łukaszem Teodorczykiem jest obecnie wygrywana przez tego drugiego, który jest również najlepszym strzelcem zespołu z dorobkiem ośmiu bramek.

Łukasz Stupka

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl


Relacje z meczu

Lech Poznań 2:0 Wisła Kraków

Wpisany przez Krzysiek

piątek, 06 grudnia 2013 23:06


W mocno zimowej scenerii wyszli zawodnicy na spotkanie w Poznaniu. Oba zespoły oprócz rehabilitacji w oczach kibiców grali o trzy punkty, które gospodarzom pozwoliłyby doskoczyć na punkt do Wisły, a Wiślakom uciec i doskoczyć do prowadzącej w lidze dwójce z Zabrza i Warszawy.

Mecz rozpoczął się od lekko chaotycznych ataków Lecha i mocno chaotycznych wybiciach piłki przez Wiślaków – w myśl zasady im dalej i wyżej, tym lepiej. W dziesiątej minucie, właśnie jedno z takich wybić dotarło do Pawła Brożka. Brożek wyłożył piłkę do Chrapka na szesnasty metr, ten zwodem położył nadbiegającego obrońcę i podał piłkę do poznańskiego bramkarza. W miarę upływu kolejnych minut, pomarańczowa futbolówka coraz częściej gościła w polu karnym Wisły. Co raz częściej nie było to jednak już przypadkiem chaosu, tylko coraz lepszą grą gospodarzy. Wiślacy mocno cofnęli się i zostali zmuszeni do desperackiej obrony całym zespołem. Najlepsze co osiągali zawodnicy „Kolejorza” po swoich atakach to były rzuty rożne. Wiślacy tak bardzo obawiali się straty bramki, cofali się całym zespołem we własne pole karne. Gospodarze najbliżej pokonania Miśkiewicza, byli właśnie po tym stałym fragmencie gry w 38. minucie. Brożek nie zdołał upilnować Arboledy, który wygrał z nim powietrzny pojedynek i tylko słupek uchronił Wiślaków od straty bramki. Im bliżej było do końca pierwszej połowy, tym groźniej atakowali gospodarze i tylko udane interwencje krakowskiego bramkarza, pozwoliły by na przerwę oba zespoły schodziły przy wyniku bezbramkowym. Możliwe, że Wiślakom zaszkodziły przygotowania do tego spotkania w Grodzisku, gdzie mieli idealne warunki i spartańskie warunki w Poznaniu ewidentnie im nie pomagają w konstruowaniu akcji. Na boisku wraz z każdym przybywającym centymetrem śniegu zwiększało się posiadanie piłki przez zespół Lecha i rosło zagrożenie pod bramką Miśkiewicza.

Początek drugiej połowy kompletnie nie przyniósł zmian w obrazie gry. Od pierwszych minut Lech zagościł w polu karnym Wisły zyskując kolejne rzuty rożne. Dziesięć minut po wznowieniu gry gospodarze udowodnili, że jednak nawet w tak fatalnych warunkach można zagrać coś innego niż „dzida do przodu i może akurat Brożek nie będzie już we własnym polu karnym”. Ładna kombinacyjna akcja, zakończona efektownym strzałem z narożnika pola karnego Henriqueza dała prowadzenie „Kolejorzowi”. Od starty bramki obraz gry niewiele się zmienił. Kto miał nadzieje, że stracona bramka i sporo czasu do końca meczu da „pozytywnego kopa” zawodnikom Wisły, lecz nic z tych rzeczy. Gospodarze nadal kontrolowali spotkanie, a Wiślacy kompletnie nie radzili sobie z rozprowadzaniem piłki. Gra toczyła się wprawdzie trochę dalej od pola karnego Wisły i Lech już tak często nie nękał Miśkiewicza jak we wcześniejszych minutach, ale było to efektem właśnie pełnej kontroli i korzystnego rezultatu. Na niespełna dziesięć minut przed końcem spotkania, zawodnicy Lecha zabawili się z defensywą Wisły i Lovrencsics wykończył niemal koronkową akcję. Plus tego meczu to tylko 2:0 a nie kolejna kompromitacja. W istnie zimowej aurze lepiej odnaleźli się gospodarze udowadniając, że w piłkę i piłką grać można nawet na śniegu.

Aż dziw bierze jak nieporadna Wisła bywa na wyjazdach. Jakby z Krakowa wyjeżdżali zupełnie inni ludzie niż ci oglądani w spotkaniach na Reymonta. Wisła przyjmuje kolejną w pełni zasłużoną porażkę. Jeżeli kibice mieli jeszcze jakiekolwiek nadzieje na odmianę wizerunku Wiślaków, to niestety dziś zawodnicy rozwiali wszelkie wątpliwości. Jeśli czołówka nie ucieknie jeszcze bardziej Wiśle po tej kolejce to będzie i tak spory sukces. Niestety rywale z niższych lokat będą już na pewno coraz bliżej.

Lech Poznań:

Gostomski – Henriquez, Douglas, Arboleda, Możdżeń, Linetty, Trałka (c) – Pawłowski (Jakóbowski 89`), Hamalainen (Kownacki 84`), Lovrencsics – Teodorczyk (Ślusarski 46`)

Wisła Krkaów:

Miskiewicz – Bunoza – Głowacki (c), Jovanović, Burliga, Chrapek (Sarki 59`), Stjepanović – Boguski, Garguła, Guerrier (Małecki 79`) – Paweł Brożek

Bramki:

Henriquez 56`, Lovrencsics 82`

Żółte kartki:

Douglas 10`, Trałka 45`, Ślusarki 73`, Możdżeń 85` - Garguła 29`, Bunoza 40`, Burliga 51`

Źródło: skwk.pl

Nic nie grali, więc przegrali. Lech - Wisła 2-0

Po kolejnym słabym meczu wyjazdowym piłkarze krakowskiej Wisły przegrali po raz czwarty w tym sezonie. Tym razem okazali się gorsi od poznańskiego Lecha. Spotkanie rozgrywane, zwłaszcza w pierwszej połowie, w anormalnych warunkach, przy padającym śniegu, skończyło się naszą zasłużoną porażką 0-2.

Tak jak zapowiadał przed tym meczem trener Franciszek Smuda, tak też się stało, czyli Wisła w Poznaniu wyszła swoją "żelazną" ostatnio jedenastką. Niestety tej po raz kolejny w tym sezonie ciężko było "wejść" w sam mecz, jako taki. Tym bardziej, że warunki do gry były koszmarne. Padający śnieg sprawiał, że z każdą minutą boisko było coraz bardziej białe i postawą na nim rządził niemal wyłącznie przypadek.

Mimo tego to właśnie wiślacy jako pierwsi stworzyli sobie dobrą okazję do zdobycia gola. W 11. minucie Paweł Brożek "ściągnął" na siebie dwóch obrońców i odegrał do nie obstawionego Michała Chrapka. Ten uderzył jednak zdecydowanie zbyt lekko i Maciej Gostomski pewnie piłkę złapał.

Kolejne fragmenty należały już jednak do poznaniaków, ale Ci dobre sytuacje stworzyli sobie dopiero pod koniec pierwszej połowy. Najpierw groźne dośrodkowanie Gergő Lovrencsicsa "skasował" bardzo dobrze Marko Jovanović, ale nikt nie powstrzymał już po rzucie rożnym z 39. minuty Manuela Arboledy, który główkował na słupek naszej bramki! Co więcej zaraz potem groźnie z dystansu poprawił jeszcze Luis Henríquez. Piłka poleciała jednak nad naszą poprzeczką. Przyznać trzeba natomiast, że właśnie po stałych fragmentach gry pod naszą bramką było najgroźniej, ale też poznaniacy starali się atakować ze skrzydeł. W 42. minucie Michał Miśkiewicz miał zresztą trochę szczęścia przy zgraniu Lovrencsics do Kaspera Hämäläinena, bo Fin nie zdołał z tej próby skorzystać.

W 45. minucie Lech stworzył sobie najgroźniejszą sytuację w pierwszej połowie. Sprzed pola karnego strzał oddał Szymon Pawłowski, a lot piłki zmienił jeszcze głową Łukasz Teodorczyk. Miśkiewicz spisał się jednak znakomicie i nie dał się pokonać.

Wiślakom udało się natomiast na tę sytuację odpowiedzieć, ale po zgraniu Wilde-Donalda Guerriera do Rafała Boguskiego, niezbyt soczysty strzał tego ostatniego pewnie obronił bramkarz Lecha. I obydwa zespoły mogły zejść do szatni.

Na drugą połowę znów bardziej ofensywniej ustawiony wyszedł Lech i Miśkiewicz musiał szybko interweniować i to aż dwukrotnie, najpierw broniąc główkę Hämäläinen po rogu, a następnie jego próbę z dystansu. Mimo tego w 52. minucie mogliśmy mieć sami swoje własne szanse, ale w dwóch następujących po sobie akcjach źle piłkę przyjmował Paweł Brożek.

Nic źle nie zrobił natomiast w 57. minucie Lech. Dobrze rozegrana akcja z naszej prawej strony kończy się podaniem Hämäläinena do Henríqueza, który huknął "po długim", a piłka od słupka wpadła do naszej bramki. I przegrywaliśmy, niestety zasłużenie, 0-1.

Na taki obrót sprawy szybko reaguje nasz trener, zmieniając Chrapka, którego zastąpił Emmanuel Sarki i wiślacy zaczęli trochę częściej utrzymywać się przy piłce, ale niewiele z tego wynikało. Na zaśnieżonym poznańskim boisku wiślakom łatwiej byłoby ulepić bałwana, niż zrobić jakąś akcję. Na pierwszą taką w drugiej połowie czekaliśmy więc aż do... 76. minuty i głównym jej bohaterem był właśnie Sarki. Tyle tylko, że atakowany przez Barry'ego Douglasa, uderzył bardzo niecelnie.

Celnie za to akcję w 82. minucie wykończył Lech. Linię spalonego "złamał" wprowadzony chwilę wcześniej Piotr Brożek, Hämäläinen odegrał do Lovrencsicsa, a ten pewnie pokonał Miśkiewicza i było 0-2.

W ostatnich minutach na murawie działo się już - poza wzajemnymi złośliwościami - niewiele, bo też Wisła nie miała kompletnie pomysłu na zdobycie honorowego choćby gola, a i Lech był zadowolony z tego co osiągnął do tej pory.

Przegrywamy więc w Poznaniu zasłużenie, grając niestety fatalnie. I cóż - dla naszych piłkarzy nie ma po tym "występie" żadnego usprawiedliwienia. Boisko było fatalne dla obydwu stron, ale jedna starała się atakować i strzelać znacznie częściej i dostała za to nagrodę. Jedynym zaś pocieszeniem dla nas jest chyba tylko fakt, że był to nasz ostatni w tym roku mecz poza Reymonta...

Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Pod zaspą. W Poznaniu 0:2

6. grudnia 2013,

Piłkarze rozegrali ostatni wyjazdowy mecz w tym roku. Tradycyjnie, bardzo słaby. Wiślacy zostali ograni przez Lecha Poznań, który niewiele robił sobie z obfitych opadów śniegu. W trudnych warunkach zdobył dwa gole i zbliżył się do trzeciej w tabeli Wisły na dystans jednego "oczka".


Meczem w Poznaniu trener Smuda wrócił do tradycyjnego ustawienia z Burligą na prawej obronie i fałszywym prawoskrzydłowym Rafałem Boguskim. Wiślacy, w odróżnieniu od większości meczów na własnym boisku, odpuścili pressing, pozwolili Lechowi na łatwe wejście na swoją połowę i czyhali na skuteczny kontratak wyprowadzany z okolic własnego pola karnego. Pierwsza ku temu okazja nadarzyła się już w 11 minucie, kiedy daleko zagraną piłkę przechwycił Paweł Brożek, odegrał do nadbiegającego Chrapka, który zbyt lekko uderzył z 16 metrów. Lekko strzelał też Rafał Boguski w doliczonym czasie pierwszej odsłony już z pola karnego gospodarzy.

Były to praktycznie jedyne warte odnotowania ofensywne wypady wiślaków w pierwszej połowie. Poza tym Wisła z rzadka przejmowała piłkę i podejmowała próbę rozegrania jej na połowie rywala. Dominowały zagrania na uwolnienie i dość uważna, przynajmniej do 39 minuty, gra w obronie. To wtedy w słupek bramki Wisły główkował Arboleda. Chwilę później Miśkiewicz niesamowicie, a i szczęśliwie obronił strzał głową Teodorczyka.

Po przerwie szczęścia już zabrakło, a że chęci do zaatakowania wciąż nie było, to o korzystnym wyniku nie mogło być mowy. Bramki dla Lecha padły po akcjach bokami, przy obu asystował Hamalainen. Najpierw dopadł z lewej strony piłki niedaleko chorągiewki, skutecznie odegrał do wbiegającego Henriqueza, który precyzyjnym strzałem (piłka odbiła się od słupka) pokonał Miśkiewicza. Na 2:0 podwyższył Lovrencsics również z podania obytego ze śniegiem Hamalainena, który tym razem zagrywał z prawej strony po tym, jak z resztą obrony Wisły nie zdołał wyjść w tempo rezerwowy Piotr Brożek.

- Mogę mieć pretensje również do pogody. Przy takiej aurze nie ma sensu grać w piłkę, to nie ma nic wspólnego z piłką - stwierdził po meczu z Lechem trener Smuda. Szkoda, że taki wniosek szkoleniowiec i jego podopieczni wyciągnęli już przed pierwszym gwizdkiem. Co innego zawodnicy gospodarzy - mimo niesprzyjających warunków od początku starali się w piłkę grać. Przez niemal 40 minut nie przynosiło to skutku, ale w drugiej połowie, mimo iż warunki do gry były jeszcze gorsze, Lech potrafił kilkukrotnie dobrze rozegrać akcję. Oba gole zresztą padły po składnych atakach. Trener Smuda dużo mówi o próbie zmiany charakteru jego drużyny i poszczególnych zawodników. Trudno mu będzie to zrobić, jeśli o jakimkolwiek meczu mówi, że "nie ma sensu grać".

NAJWAŻNIEJSZE WYDARZENIA MECZU:

11 min: Niezła kontra Wisły, dalekie podanie do Pawła Brożka, który przez moment był najbliżej bramkarza gospodarzy, a pół metra za nim Douglas. Brożek jednak zwolnił, podał do nadbiegającego Chrapka, który uderzył w bramkę, ale za lekko.

24 min: Uwolnił się Lovrencsics lewym skrzydłem, dobrze podał po ziemi w nasze pole bramkowe, gdzie Jovanović uprzedził napastnika Lecha.

39 min: Szczęście Wisły, po rzucie rożnym główkował w słupek bramki Wisły Arboleda. Do piłki wybitej przed pole karne dopadł jeszcze jeden z lechitów, uderzył potężnie i niedaleko poprzeczki naszej bramki. Wyglądało to groźnie, ale strzał niecelny.

42 min: Groźne wstrzelenie piłki z prawego skrzydła do Hamalainena. Miśkiewicz uprzedził pomocnika gospodarzy.

45 min: Miśkiewicz ratuje Wisłę! Bramkarz Wisły fenomenalnie broni główkę Teodorczyka z bliska...

45+1 min: Budzi się Wisła w samej końcówce, podanie do Boguskiego w pole karne Lecha, prawa strona, przełożenie piłki na lewą nogę, strzał za lekki by Gostomski miał problem.

49 min: Lekki strzał z bliska wprost w ręce Miśkiewicza.

52 min: Błąd Douglasa, piłkę przejmuje Garguła, natychmiast podaje do Brożka, ten nie opanował piłki. Po chwili znów podanie w stronę Brożka, jego pojedynek z Arboledą ostatecznie przegrany, ale było blisko.

53 min: Uderzenie Pawłowskiego z około 20 metrów wysoko nad bramką.

56 min: Obrona Wisły za łatwo ograna na swojej prawej stronie, Hamalainen wycofał do wbiegającego Henriqueza, który przymierzył technicznie, piłka po strzale odbiła się od słupka bramki Wisły i wpadła do sieci.

60 min: Wrzutka z prawej strony Pawłowskiego w stronę Ślusarskiego na siódmy metr, naciskany napastnik gospodarzy nie wykorzystał tego zagrania.

75 min: Dynamiczne wyjście Sarkiego od środka boiska, dobiegł do linii pola karnego, gdzie zaatakował go Douglas, więc uderzył... fatalnie.

82 min: Rozklepana obrona Wisły, tym razem po akcji prawą stroną. Linetty zagrał w tempo do Hamalainena, zaspał w obronie Piotr Brożek, który nie wyszedł z linią spalonego. Hamalainen odegrał do Lovrencsicsa, który pewnym strzałem po ziemi wykończył akcję.


Lech Poznań - Wisła Kraków 1:0 (0:0) - II połowa

1:0 Luis Henriquez 56 min

2:0 Gergo Lovrencsics 83 min

Żółta kartka: Douglas, Trałka, Ślusarski, Możdżeń (Lech) - Garguła, Bunoza, Burliga (Wisła)

Lech: Maciej Gostomski - Mateusz Możdżeń, Manuel Arboleda, Barry Douglas, Luis Henriquez - Szymon Pawłowski (89 min - Michał Jakóbowski), Karol Linetty, Kasper Hamalainen (83 min - Dawid Kownacki), Łukasz Trałka, Gergo Lovrencsics - Łukasz Teodorczyk (46 min - Bartosz Ślusarski)

Wisła: Michał Miskiewicz - Łukasz Burliga, Arkadiusz Głowacki, Marko Jovanović, Gordan Bunoza - Rafał Boguski, Michał Chrapek (60 min - Emmanuel Sarki), Łukasz Garguła, Ostoja Stjepanović (74 min - Piotr Brożek), Donald Guerrier (79 min - Patryk Małecki) - Paweł Brożek

Sędzia: P. Gil

Widzów: 10 432


wislakrakow.com

(redakcja)

Źródło: wislakrakow.com

Porażka z Lechem w Poznaniu

Dodano: 2013-12-07 08:34:47 (aktualizacja: 2013-12-08 20:19:40)

Krzysztof / własne

Lech Poznań wygrał 2:0 z krakowską Wisłą. Mecz toczony był w bardzo ciężkich warunkach atmosferycznych przy obficie padającym śniegu. Murawa miejscami pokryta lodem stanowiła spore utrudnienie w prowadzeniu płynnej gry. „Biała Gwiazda” wraca do domu z dwóch wyjazdów bez punktów z bilansem 2:7.

Najważniejsze momenty meczu Lech Poznań – Wisła Kraków:

39’ Słupek! Douglas z narożnika boiska dośrodkował na głowę Arboledy, na szczęście strzał Kolumbijczyka, po koźle, trafia w słupek bramki Miśkiewicza!

45’ Ależ okazja dla Lecha! Znakomita centra Pawłowskiego na głowę Teodorczyka, ale strzał napastnika Lecha znakomicie odbija Miśkiewicz!

49’ Znowu dobrze dośrodkował Douglas i strzał głową Hamalainena broni po raz kolejny Miśkiewicz!

51’ Żółta kartka dla Burligi za faul na Linettym. Nasz prawy obrońca nie zagra w następnym meczu.

56’ Hamalainen przy linii końcowej znakomicie dostrzegł wchodzącego w pole karne Henriqueza, a ten z kilkunastu metrów posyła znakomity strzał prawą nogą, nie do obrony dla Miśkiewicza! Piłka od słupka wpada do siatki i Lech prowadzi 1:0!

82’ Doskonała akcja Lecha - Linetty kapitalnie zagrywa w pole karne do Hamalainena, ten podaje piłkę na szósty metr, gdzie Lovrencsics płaskim strzałem dopełnia formalności i strzela swojego szóstego gola w tym sezonie. Wisła przegrywa 0:2.

Lech Poznań 2-0 Wisła Kraków

Luis Henríquez 56, Gergő Lovrencsics 82

Lech: 33. Maciej Gostomski - 32. Mateusz Możdżeń, 5. Manuel Arboleda, 3. Barry Douglas, 25.Luis Henríquez - 8. Szymon Pawłowski (89, 38. Michał Jakóbowski), 7. Karol Linetty, 6. Łukasz Trałka, 19. Kasper Hämäläinen (83, 24. Dawid Kownacki), 11. Gergő Lovrencsics - 10. Łukasz Teodorczyk (46, 18. Bartosz Ślusarski).

Wisła: 1. Michał Miśkiewicz - 21. Łukasz Burliga, 6. Arkadiusz Głowacki, 13. Marko Jovanović, 3.Gordan Bunoza - 9. Rafał Boguski, 20. Michał Chrapek (60, 15. Emmanuel Sarki), 17. Ostoja Stjepanović (74, 8. Piotr Brożek), 10. Łukasz Garguła, 77. Wilde-Donald Guerrier (79, 19.Patryk Małecki) - 11. Paweł Brożek.

żółte kartki: Douglas, Trałka, Ślusarski, Możdżeń - Garguła, Bunoza, Burliga.

sędziował: Paweł Gil (Lublin).

widzów: 10 432.

Wisła po piątkowych meczach wciąż utrzymuje się na trzeciej pozycji. Jednak przewaga nad Lechem stopniała już tylko do jednego oczka.

Źródło: wislalive.pl

Atak zimy w Poznaniu i porażka Wisły

Data publikacji: 06-12-2013 21:29


Piłkarze Białej Gwiazdy nie sprawili dziś prezentu swoim kibicom i mecz przeciwko Lechowi Poznań przegrali 0:2. Spotkanie toczyło się w iście ekstremalnych warunkach przy mocno padającym śniegu. W takiej sytuacji zdecydowanie lepiej odnaleźli się dziś gospodarze.

Mecz rozpoczęli wiślacy i od razu rzucili się do ataku. Pierwsza próba szybkiego rozegrania piłki była jednak nieudana. Później na chwilę do głosu doszli gospodarze, ale nie stworzyli żadnej groźnej akcji. W 6. minucie dobrym podaniem na lewą stronę do Guerriera popisał się Garguła, jednak szybszy od Haitańczyka okazał się broniący dziś bramki Lecha Gostomski. Kilka chwil później w doskonałej sytuacji znalazł się Chrapek. Nasz środkowy pomocnik otrzymał dobre podanie przed pole karne od Pawła Brożka, minął dwóch obrońców Lecha, jednak jego strzał z lewej nogi był zbyt słaby.


W kolejnych minutach na boisku panował chaos. Dobrą grę i dokładne zagrania utrudniał gęsto padający śnieg. Sędzia zmuszony był przerwać grę, by w tempie ekspresowym odsłonić najważniejsze linie boiska, niezbędne do podejmowania właściwych decyzji. W 36. minucie z prawej strony w pole karne Wisły na pełnej prędkości wjechał Teodorczyk, jednak dobrym wślizgiem niebezpieczeństwo zażegnał Ostoja Stjepanović. Po chwili było jeszcze groźniej. Po rzucie rożnym w słupek uderzał Arboleda, a z dystansu groźnie dobijał Henriquez. Pod koniec pierwszej połowy idealnie z lewej strony dośrodkowywał Pawłowski, a mocne uderzenie głową Teodorczyka zatrzymał Miśkiewicz. Wkrótce wiślacy zrewanżowali się gospodarzom. W polu karnym dobrze znalazł się Boguski i lewą nogą próbował zaskoczyć Gostomskiego, jednak bramkarz Lecha pewnie złapał piłkę.

Trudne warunki panujące dziś przy Bułgarskiej nie pozwoliły obu drużynom na zbyt wiele i po pierwszej połowie panował bezbramkowy remis, jednak można było dostrzec, że na murawie, której wiele można zarzucić nawet przy dobrych warunkach pogodowych, lepiej czują się, co oczywiste, gospodarze.

Druga część gry rozpoczęła się od przewagi gospodarzy, jednak nie przyniosła ona konkretnego zagrożenia bramce Białej Gwiazdy. Wiślacy odpowiedzieli w 52. minucie. Dobrze prostopadle do Pawła Brożka podawał Łukasz Garguła. „Brozio” nie opanował jednak dobrze piłki i trafiła w ręce bramkarza Lecha. Cztery minuty później gospodarze otworzyli wynik spotkania. Z lewej strony w pole karne Wisły łatwo wjechał Luis Henriqez i mocnym strzałem, odbitym jeszcze od słupka,pokonał Miśkiewicza. Lech nie odpuszczał i już chwilę później doskonałą okazję zmarnował Ślusarski. Napastnik „Kolejorza” po dośrodkowaniu Pawłowskiego z pięciu metrów przestrzelił. Wisła starała się zmienić niekorzystny dla niej wynik, nie potrafiła jednak pokonać pewnie dziś grającej obrony gospodarzy. W 76. minucie szybko piłką wymienili się Burliga z Sarkim i ten drugi wpadł w pole karne Lecha, uderzył jednak bardzo niecelnie. Biała Gwiazda próbowała, ale to gospodarze strzelili drugą bramkę. Dobrą piłkę w pole karne dostał Hamalainen, obrócił się, wycofał piłkę do tyłu, dopadł do niej Lovrencsics i mocnym strzałem pokonał naszego bramkarza.

Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie i Wisła Kraków przegrała 0:2. Naszych piłkarzy czeka teraz ostatni mecz w roku 2013. Przy Reymonta podejmować będą Pogoń Szczecin.

Wszystkich serdecznie zapraszamy na to spotkanie.

Lech Poznań – Wisła Kraków 2:0 (0:0)

1:0 Luis Henriquez 56’

2:0 Gergo Lovrencsics 83’

Lech Poznań: Gostomski – Henriquez, Arboleda, Douglas, Możdżeń – Linetty, Trałka – Pawłowski (Jakóbowski 89’), Hamalainen (Kownacki 84), Lovrencsics– Teodorczyk (Ślusarski 46’)

Wisła Kraków: Miśkiewicz – Bunoza, Głowacki, Jovanović, Burliga – Stjepanović (Piotr Brożek 74’) – Guerrier (Małecki 79’), Chrapek (Sarki 59’), Garguła, Boguski – Paweł Brożek

Żółte kartki: Douglas, Trałka, Ślusarski, Możdżeń (Lech) –Garguła, Bunoza (Wisła)

Sędziował:Paweł Gil

MH

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



Źródło: wisla.krakow.pl

Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Franciszek Smuda

- W przerwie zimowej czeka nas naprawdę duża praca, żeby poprawić te wyniki z wyjazdowych spotkań, bo przegraliśmy cztery mecze, wszystkie na wyjazdach. Mogę mieć też pretensję do pogody, bo przy takiej aurze nie ma sensu grać w piłkę, bo nie ma to z nią nic wspólnego, ale trudno. Wiele takich spotkań na śniegu już przeżyłem. Nawet tutaj w meczu pucharowym z Udinese też spadł śnieg i były trudne warunki do gry - mówił po porażce 0-2 w Poznaniu z Lechem trener Wisły, Franciszek Smuda.

- Fizycznie, biegowo wszystko jest OK. Zawiodła dziś szczególnie linia środkowa, którą mamy, bo wiadomo że oni lubią grać w piłkę, są bardzo dobrze zaawansowani technicznie, a na takim terenie jest im trudno rozegrać dobre spotkanie. Ale to nie jest żadne tłumaczenie, nie ma żadnej zadyszki i na pewno w ostatnim meczu z Pogonią rozegramy dobre spotkanie - zapewnił opiekun Wisły.

Mariusz Rumak (trener Lecha): - Zachodziłem w głowę co zrobić, żeby dobrze grać w piłkę. Miałem też taką myśl w tym tygodniu, żeby to boisko było mokre, bo wtedy będzie się grało lepiej. Ono było suche w meczu z Zagłębiem Lubin, a dziś trochę śniegu wbrew pozorom nam pomogło. Boisko było ciężkie, ale piłka była szybsza, więc łatwiej było pograć dołem. Udało nam się szybciej zaadoptować niż przeciwnik do tych trudnych warunków, jakie były, dlatego też wydaje mi się, że na przełomie całego spotkania to my mieliśmy kontrolę nad tym co się dzieje na boisku. Wisła ma z przodu bardzo dobrych piłkarzy i dwa razy nam uciekła, natomiast graliśmy na połowie przeciwnika, co było pierwszym założeniem taktycznym, zrealizowanym w 100%. Drugim - graliśmy pod stały fragment gry, bo wiedziałem, że w tych trudnych warunkach będzie ciężko z gry zdobyć bramkę, choć zdobyliśmy dwie. To też moi piłkarze dobrze realizowali i przy odrobienia szczęścia mogliśmy zdobyć bramkę. Trzeba być z tego wyniku zadowolonym i mam nadzieję, że da nam to trochę spokoju w przygotowaniach do ostatniego meczu w tym roku. Jestem zadowolony z postawy mojego zespołu, pod względem wolicjonalnym, bo pokazali naprawdę duży charakter i zespół, i pod względem taktycznym, bo większość zadań wykonali w 100%.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl


Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Arkadiusz Głowacki: - Dwa ostatnie mecze mocno podcinają nam skrzydła

- Nie mamy zamiaru nikogo "czarować", że mogliśmy z Lechem zremisować, czy w jakichś sprzyjających okolicznościach zrobić coś jeszcze więcej. Byliśmy słabszym zespołem i zdajemy sobie z tego sprawę. Końcówka tego roku jest dla nas bardzo trudna, zaliczamy nieco słabszą dyspozycję i te dwa ostatnie mecze jakby mocno podcinają nam skrzydła - powiedział po dwóch z rzędu wyjazdowych porażkach, 2-5 z Jagiellonią w Białymstoku oraz 0-2 w Poznaniu z Lechem, kapitan "Białej Gwiazdy", Arkadiusz Głowacki.

- W meczu z Lechem ten od początku próbował nas zdominować, grał wysoko, i oczywiście na miarę tych trudnych warunków atmosferycznych, jakie panowały. Ale i tak stwarzał nam sporo problemów. My niewiele potrafiliśmy zrobić w ofensywie, do tego straciliśmy dwie bramki, więc obraz jest taki, jaki jest - podsumował spotkanie przeciwko "Kolejorzowi" wiślak.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Bunoza: Odzyskać zaufanie kibiców

Data publikacji: 06-12-2013 23:30


Wisła przegrała dzisiaj z Lechem 0:2. Całe spotkanie toczyło się w ciężkich warunkach, przy gęsto padającym śniegu i na boisku, którego stan pozostawiał wiele do życzenia.


„Było dzisiaj naprawdę ciężko. Nikt chyba nie spodziewał się tak trudnych warunków. Boisko było jednak takie samo dla obu drużyn i to Lech lepiej sobie z tym poradził. Byli po prostu lepszą drużyną” - mówi nam po spotkaniu Gordan Bunoza.

Nasz lewy obrońca ujrzał dzisiaj swoją ósmą żółtą kartkę w tym sezonie, toteż spotkanie z Lechem było jego ostatnim w tym roku. „Decyzja była dla mnie niezrozumiała. Uważam, że faulu nie było. Jest mi naprawdę przykro, że taki - w mojej ocenie mało znaczący - przypadek został potraktowany jako błąd i przewinienie, skutek: nie będę mógł zagrać w następnym spotkaniu” - wyjaśnia sytuację rozczarowany „Buni”.

Za ponad tydzień Wisła rozegra mecz z Pogonią Szczecin, który dla układu tabeli będzie niezwykle ważny. Wie o tym również Gordan. „Przegraliśmy dwa ostatnie spotkania, zawiedliśmy na pewno naszych kibiców. Musimy wygrać ostatni mecz, by odzyskać ich zaufanie i utrzymać miejsce w tabeli” - kończy rozmowę z nami obrońca Białej Gwiazdy.

MH

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

Źródło: wisla.krakow.pl

Garguła: Postaramy się zrehabilitować

Data publikacji: 07-12-2013 00:01


W zimnym i śnieżnym Poznaniu Wisła nie została miło i ciepło przyjęta. Po raz kolejny przyszło piłkarzom Wisły schodzić z boiska bez kompletu punktów. „Nie udało się. Wiedzieliśmy, że to będzie dla nas ciężkie spotkanie”- powiedział tuż po meczu Łukasz Garguła.


Zagraliście dziś w końcu optymalnym ustawieniem, takim jak w Krakowie, jednak nie odnieśliście zwycięstwa.

Nie udało się. Wiedzieliśmy, że to będzie dla nas ciężkie spotkanie, że jak któraś z drużyn strzeli pierwsza bramkę, to tej drugiej będzie bardzo trudno odrobić straty. Staraliśmy się, ile mogliśmy. Nie wiem, czego zabrakło. Szkoda, bo nadal z wyjazdów mamy słaby bilans, ale wiemy, że stać nas na zdecydowanie skuteczniejszą grę.

Wracacie do domu na tarczy, bez punktów, a w Krakowie jeszcze przed wami ostatni mecz z Pogonią.

Postaramy się zrehabilitować za te dwa mecze, bo nie wyszły nam zdecydowanie. U siebie, na koniec roku, musimy zagrać znacznie lepsze spotkanie i odnieść zwycięstwo.

Odczuwaliście zmęczenie po tych trzech meczach w krótkim okresie czasu?

Każda drużyna rozegrała w krótkim okresie po kilka spotkań. My jesteśmy optymalnie przygotowani, ale mamy już w nogach całą rundę. Trzeba zacisnąć zęby, odpocząć i zagrać dobry mecz z Pogonią.

Jak Wam się prowadziło grę w tych warunkach? Zima w całej okazałości przyszła w najmniej oczekiwanym momencie.

Nie da się rozgrywać dobrego meczu w takich warunkach. Należy szukać prostych środków, nie kombinować. Grać do przodu, nie bawić się w rozgrywanie, bo na takim boisku nie da się grać. Graliśmy na Pawła Brożka, na Donalda Guerriera, ale nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu.

Damian Urbaniec

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Najlepsze/najgorsze po meczu z Lechem=

Wpisany przez Patrycja

niedziela, 08 grudnia 2013 19:02


Najlepsze i najgorsze po wyjazdowym, przegranym 0:2 meczu z Lechem Poznań.


Najlepsze: to już koniec

Koniec meczów wyjazdowych w tym roku. Meczów wyjazdowych, których Wisła zagrała 10, a wywiozła z nich zaledwie 8 punktów po jednym zwycięstwie, pięciu remisach i czterech porażkach, porażkach bardzo dotkliwych. Statystyki statystykami, ale każdy widział, że poza własnym stadionem Biała Gwiazda prezentowała się albo przeciętnie, albo tragicznie słabo. Masowo tracone gole, bezradność w środku pola i niemoc strzelecka to to, czego doświadczaliśmy oglądając spotkania Wiślaków na wyjazdach. Mecz w Poznaniu niczym się tu nie różniło, no może poza tym, że w Wielkopolsce straciliśmy „tylko” dwie bramki, a nie trzy czy pięć. Pozostaje mieć nadzieję, że wiosną pod tym względem sporo się zmieni, bo utrzymanie trzeciego miejsca prezentując się w ten sposób poza własnym stadionem będzie cudem.


Najgorsze: warunki

Już kilka dni przed meczem było wiadomo, że stan murawy w Poznaniu nie jest nawet zadowalający. W trakcie spotkania nad Wielkopolskę dotarła śnieżyca, która warunki do gry drastycznie pogorszyła, bowiem na murawie zalegała warstwa śniegu. Ale warunki dla obydwu zespołów były takie same (przynajmniej do czasu, aż odśnieżone zostało tylko pole karne Lecha…), na większości pola do gry przez cały okres trwania pojedynku. Panująca pogoda nie jest zatem dla piłkarzy żadnym usprawiedliwieniem po słabym spotkaniu i trener Smuda nie powinien mieć pretensji do niej – jak to przyznał po meczu, ale przede wszystkim do własnych zawodników i do siebie. Nasi rywale widzieli sens w graniu w piłkę nawet przy takiej aurze, ale jeżeli nasz szkoleniowiec mówi, że sensu nie było… Czy zatem mogliśmy się spodziewać lepszego wyniku i gry?

Oceny Wiślaków w meczu z Lechem

Wpisany przez Tomek

poniedziałek, 09 grudnia 2013 21:52


W meczu Lecha z Wisłą na boisku nie działo się nic porywającego, przynajmniej z perspektywy kibica Białej Gwiazdy. Oto jak w naszej ocenie wypadli piłkarze z Krakowa.


Formacja defensywna:

Ostatnim wyjazdowym meczem sezonu Wiślacy podsumowali swoje występy z całej rundy na boiskach rywali. Gdy Wisła gra poza R22 zmienia się w drużynę, która zapomina o agresywnym pressingu i podporządkowuje się rywalowi. W spotkaniu z Lechem, tak jak i w wielu innych wyjazdowych oddaliśmy pole gry przeciwnikowi, oczekując bramek po samych kontrach. Niestety, grając za każdym razem w ten sam sposób drużyny gospodarzy mają nas doskonale rozpracowanych. Wiedzą jak się ustawić, żeby Wisłę unieszkodliwić, ale wiedzą też gdzie uderzyć, żeby obnażyć słabe punkty. Problem Wisły z Lechem to nie była sama obrona. Ta nie grała wybitnie, ale też jak w większości meczów nie popełniła żadnych rażących błędów. W grze w destrukcji opuściła się cała drużyna i właśnie wtedy, kiedy tak się dzieje, Wisła przegrywa.


Formacja ofensywna:

Nie mniej problemów mieliśmy z budowaniem akcji. Bez problemu można przywołać wiele okazji bramkowych Lecha Poznań, ale kiedy próbujemy sobie przypomnieć dobre akcje Wisły, to na szybko do głowy przychodzi tylko rajd z piłką Brożka, po długim wybiciu i niemal już klasycznym wygraniu pojedynku siłowego ze środkowymi obrońcami. Obaj rozgrywający widoczni mniej niż zwykle, ale najgorsi na boisku byli skrzydłowi. Donald Guerrier najwidoczniej był w lekkim szoku widząc to coś małe i białe sypiące się z nieba. Dla Rafała Boguskiego naciąganego wytłumaczenia już nie mamy. Po prostu dorównał poziomem do bardzo słabych meczów, jakich w tym sezonie miał już wiele. Szkoda tylko było ich trzymać tyle czasu na boisku. Patryka Małeckiego wpuszczanego na ogony w poszukiwaniu formy zastała już zima, a nie wiadomo jak długo to jeszcze potrwa. Obyśmy się tego doczekali, póki jeszcze w koszulce Wisły możemy go oglądać.


Oceny:

Michał Miśkiewicz – 6

Łukasz Burliga – 4

Marko Jovanović – 4

Arkadiusz Głowacki - 6

Gordan Bunoza – 4

Osoja Stjepanović – 3

(74’ Piotr Brożek) - 3

Rafał Boguski – 2

Michał Chrapek – 3

(59’ Emmanuel Sarki) - 3

Łukasz Garguła - 3

Donald Guerrier – 2

Paweł Brożek – 4

Źródło: skwk.pl

Podsumowanie 20. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Wydarzeniem 20. kolejki miał być mecz Lecha z Wisłą oraz Derby Górnego Śląska. I ten pierwszy, niestety z winy wiślaków, bynajmniej takowym nie był, za to w Chorzowie spotkanie było już przednie, do tego z solidną dramaturgią, bo choć Górnik po bramce Radosława Sobolewskiego prowadził, to w dziesięć minut wszystko stracił i to "Niebiescy" byli ostatecznie górą. Górą była też Lechia, która ma patent na Legię, bo wygrała z warszawiakami po raz drugi w tym sezonie. Tym razem 2-0.

Piątek, 6 grudnia:

Piast Gliwice 1-1 Korona Kielce

1-0 Kamil Sylwestrzak (51. sam.)

1-1 Kamil Sylwestrzak (70.)

Rolę św. Mikołaja przejął w tym słabym meczu Kamil Sylwestrzak. Najpierw pechowo... nie zmieścił się w kominie, a dokładniej - czubkiem buta zmienił lot piłki, po dośrodkowaniu Pavola Cicmana, a kibicom Wisły pojawiło się przed oczami dośrodkowanie Rafała Grzyba z naszego niedawnego meczu z Jagiellonią. Piłka poleciała podobną trajektorią i Piast prowadził 1-0. Wspomniany zaś Sylwestrzak spróbował więc "wejść drzwiami" i wykończył składną akcję, tym razem swojego zespołu. Skutecznie i wszystko skończyło się remisem.

Lech Poznań 2-0 WISŁA KRAKÓW

1-0 Luis Henríquez (56.)

2-0 Gergő Lovrencsics (82.)

Przed tym meczem pisaliśmy, że jedna z firm bukmacherskich dawała Wiśle... najmniejsze szanse na zwycięstwo, ze wszystkich zespołów, które zagrają w 20. kolejce naszej Ekstraklasy. Okazało się, że... bukmacher się nie mylił, wiślacy nie zrobili w Poznaniu przysłowiowego "sztycha" i zasłużenie zeszli z koszmarnego, bo krzywego i zaśnieżonego boiska pokonani. I tylko na sam koniec można zadać sobie pytanie - dla kogo grają piłkarze w grudniu? Bo na pewno nie dla kibiców. Tych było bowiem jak na Poznań co kot napłakał, a i Ci co wybrali telewizję - raczej nie podzielali zachwytów komentującego to spotkanie Grzegorza Mielcarskiego. Ten jakością tego spotkania był wręcz zachwycony i gdy następnym razem go spotkamy poprosimy chyba o namiary na jego optyka. A tak już całkiem na serio, to zaklinać rzeczywistość można, tylko po co?

Sobota, 7 grudnia:

Widzew Łódź 0-0 Śląsk Wrocław

Pewne było, że jedna z drużyn przełamie w tym spotkaniu swoją fatalną passę - albo Widzew czterech kolejnych porażek, albo Śląsk czterech kolejnych meczów bez wygranej. I "eksperckim okiem" większe szansę dawaliśmy Śląskowi, a okazało się (jak to u "ekspertów"), całkiem na odwrót. Łodzianie nie oddali przez całe 90 minut celnego strzału, Śląsk strzelał aż 17-krotnie, ale gole i tak nie padły. Pewnie dlatego, że aż 14 prób wrocławian poleciało poza światło bramki. Kryzys piłkarzy Stanislava Levego trwa więc w najlepsze.

Pogoń Szczecin 1-1 Jagiellonia Białystok

1-0 Mateusz Lewandowski (18.)

1-1 Ugochukwu Ukah (20.)

To było ciekawe i ofensywne z obydwu stron spotkanie, zwłaszcza w pierwszej połowie, kiedy to padły dwie szybkie bramki. I to byłoby na tyle. Pogoń więc już wie, że jadąc za tydzień do Krakowa i nawet zdobywając "twierdzę Reymonta" - Wisły przez zimową przerwą już nie wyprzedzi. Z kolei Jagiellonia musi liczyć na ogranie Widzewa, bo tylko to może dać jej na zimę miejsce w ósemce.

Ruch Chorzów 2-1 Górnik Zabrze

0-1 Radosław Sobolewski (25.)

1-1 Filip Starzyński (73.)

2-1 Piotr Stawarczyk (83.)

Śląskie Derby były kapitalnym i dramatycznym widowiskiem, w którym bliski sukcesu był - wydawało się - Górnik, ale ambitnie grający chorzowianie wydarli zabrzanom trzy punkty. A mogło być o wiele gorzej, zwłaszcza po tym, gdy sędzia liniowy, jeszcze przy wyniku 0-1, niesłusznie odgwizdał spalonego Łukasza Janoszki. Ruch to jednak tylko podrażniło i kapitalnie z wolnego Filip Starzyński, a potem Piotr Stawarczyk, dali "Niebieskim" jakże ważną wygraną.

Niedziela, 7 grudnia:

Podbeskidzie 0-0 Zawisza Bydgoszcz

O tym, że w Bielsku nie gra się łatwo przekonały się ostatnio Wisła i Legia, a tym razem Zawisza. Spotkanie było wyrównane i zakończyło się poniekąd sprawiedliwym podziałem punktów, bo też bydgoszczanie swój arsenał wystrzelali na ten tydzień w potyczce z Piastem, a dziś mieli szczęście, gdy piłka obiła ich słupek, ale też sporego pecha, bo sędzia wręcz powinien gwizdnąć karnego, po faulu na Michale Masłowskim.

Lechia Gdańsk 2-0 Legia Warszawa

1-0 Daisuke Matsui (37. k.)

2-0 Daisuke Matsui (71. k.)

Piłkarze Michała Probierza mają patent na Legię, bo ekipę Jana Urbana ograli nie tylko w tym spotkaniu, ale także przy Łazienkowskiej. Warszawiacy kompletnie "nie weszli" w ten mecz, dość zresztą powiedzieć, ale pierwszy w ogóle strzał oddali dopiero na początku drugiej połowy. Wtedy Lechia zasłużenie już prowadziła, po rzucie karnym za faul Jakuba Wawrzyniaka, który popchnął Piotra Wiśniewskiego, wylatując dodatkowo z boiska. Grająca w "dziesiątkę" Legia po przerwie ruszyła wprawdzie do odrabiania strat, ale robiła to anemicznie. Jeden zaś z wypadów Lechii zakończył się natomiast kontrowersyjnym "wapnem", bo faul był, ale jednak przed "szesnastką". Lechia karnego pewnie wykorzystała, ustalając wynik na 2-0. Pod koniec skandalicznie zachował się sfrustrowany Bartosz Bereszyński, który równo z "trawą" - lub jak kto woli ze śniegiem - wyciął Daisuke Matsuiego, za co obejrzał drugą żółtą kartkę, a powinien od razu czerwoną! Taką śmiało mógł też dostać Dominik Furman, bo kopnął rywala bez piłki, ale i jemu upiekło się z "żółtkiem". Na czerwień, jeszcze w I połowie, mógł też liczyć Adam Pazio z Lechii - nie dostał jednak nic. Nie miał więc swojego dnia sędzia Musiał.

Poniedziałek, 9 grudnia:

Cracovia 2-0 KGHM Zagłębie Lubin

1-0 Adam Marciniak (70.)

2-0 Przemysław Kita (85.)

"Pasy" długo biły głową w lubiński mur i w końcu przebił go po rzucie rożnym Adam Marciniak. Zagłębie nastawiło się na kontry, ale choć kilka wyprowadziło, żadnej nie wykończyło. Nic nie dały też gościom starania o odrobienie strat, bo w końcówce gospodarze sami skutecznie skontrowali, co oznacza, że ekipa z ulicy Kałuży zdobywa kolejne trzy punkty, które na pewno dadzą jej zimą miejsce w czołowej ósemce ligi.

Aktualna tabela:

1. Legia Warszawa 20 40 40-21

2. Górnik Zabrze 20 37 36-27

3. WISŁA KRAKÓW 20 34 28-18

4. Lech Poznań 20 33 32-20

5. Pogoń Szczecin 20 30 29-27

6. Cracovia 20 30 30-30

7. Ruch Chorzów 20 29 25-28

8. Zawisza Bydgoszcz 20 28 32-21

9. Jagiellonia Białystok 20 26 33-28

10. Lechia Gdańsk 20 26 25-28

11. Piast Gliwice 20 26 21-33

12. Śląsk Wrocław 20 23 26-27

13. Korona Kielce 20 23 27-32

14. KGHM Zagłębie Lubin 20 17 16-27

15. Podbeskidzie Bielsko-Biała 20 17 16-29

16. Widzew Łódź 20 15 19-39

Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl