2014.05.03 Wisła Kraków - Pogoń Szczecin 5:0

Z Historia Wisły

2014.05.03, Ekstraklasa, 32. kolejka, Kraków, Stadion miejski im. Henryka Reymana, 20:30, sobota, 5°C
Wisła Kraków 5:0 (3:0) Pogoń Szczecin
widzów: 4.198
sędzia: Paweł Gil z Lublina
Bramki
Paweł Brożek 6'
Wilde-Donald Guerrier 12'
Semir Stilić 29'
Paweł Brożek 60'
Paweł Brożek 62'
1:0
2:0
3:0
4:0
5:0
Wisła Kraków
4-5-1
Michał Miśkiewicz
Grafika:Zk.jpg Łukasz Burliga Grafika:Zmiana.PNG (87' Fabian Burdenski)
Michał Czekaj
Gordan Bunoza
Grafika:Zk.jpg Dariusz Dudka
Emmanuel Sarki
Michał Chrapek Grafika:Zmiana.PNG (81' Alan Uryga)
Ostoja Stjepanović
Semir Štilić
Wilde-Donald Guerrier Grafika:Zmiana.PNG (81' Tomasz Zając)
Paweł Brożek

trener: Franciszek Smuda
Pogoń Szczecin
4-5-1
Radosław Janukiewicz
Sebastian Rudol Grafika:Zk.jpg
Maciej Dąbrowski Grafika:Zk.jpg
Hernani
Adam Frączczak
Takuya Murayama Grafika:Zmiana.PNG (46' Jakub Bąk)
Maksymilian Rogalski Grafika:Zmiana.PNG (46' Takafumi Akahoshi)
Bartosz Ława Grafika:Zmiana.PNG (57' Michał Walski)
Pavle Popara
Patryk Małecki
Marcin Robak

trener: Dariusz Wdowczyk
Strzały: 15-18 (10-9)
Strzały celne: 6-4 (4-2)
Strzały niecelne: 7-7 (4-4)
Strzały zablokowane: 1-6 (1-2)
Słupki/poprzeczki: 1-1 (1-1)
Posiadanie piłki (w %): 50-50 (50-50)
Spalone: 2-1 (0-1)
Rzuty rożne: 8-5 (6-2)
Dośrodkowania: 15-15 (9-6)
Faule: 23-14 (14-8)
Żółte kartki: 2-2 (1-0)

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

[Foto: R. Bełżek/wislakrakow.com]

[Foto: R. Bełżek/wislakrakow.com]
[Foto: R. Bełżek/wislakrakow.com]

[Foto: R. Bełżek/wislakrakow.com]
[Foto: R. Bełżek/wislakrakow.com]

[Foto: R. Bełżek/wislakrakow.com]
[Foto: R. Bełżek/wislakrakow.com]

[Foto: R. Bełżek/wislakrakow.com]
[Foto: J. Ulicki/wislakrakow.com]

[Foto: J. Ulicki/wislakrakow.com]

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Franciszek Smuda przed meczem z Pogonią

- Od meczu z Piastem najpierw wchodzę do masażystów i patrzę ilu leży u nich, a ilu jest w kolejce, to moja pierwsza praca. W sobotę wracają "kartkowicze" i na 100% dojdzie Michał Chrapek. "Guła" i "Głowa" rozpoczną treningi w poniedziałek, odpukać, więc na Legię będziemy mieć naszą drużynę w komplecie - powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej, przed potyczką z Pogonią Szczecin, trener Franciszek Smuda.

Wychodzi więc na to, że już wkrótce jedynym nieobecnym z jesiennej kadry, na co wciąż się zanosi, będzie tylko Marko Jovanović.

- Marko ma ciągle badania, zanim pozwoli mu się grać musi być pewność. Co dwa tygodnie musi być badany. Po normalnych treningach, które odbywa, przez jakiś okres musi być pod kontrolą, że nic mu się nie stanie, że jego organizm wytrzymuje - mówił Smuda.

Wisłę po pięciu porażkach z rzędu czeka w sobotę trudne zadanie, aby powstrzymać najlepszego strzelca ligi, Marcina Robaka. To w jesiennym meczu obydwu zespołów się udało, bo choć strzelił nam gola, to nie z gry, a z rzutu karnego.

- Z tamtego składu na obronie będzie nam brakowało Głowackiego i Jovanovicia, A oni razem najlepiej funkcjonowali. Nie mieliśmy w tej kadrze 17-18 równorzędnych zawodników, ale tak czasami było, że przez 21 meczów jesienią grało dziesięciu, bez przerwy. Czasami tylko wypadł Bunoza, Burliga, czy Głowacki. Jesienią cały czas był ten sam skład, nie musiałem nic kombinować, a teraz zaczęło się to rwać. Jak ktoś pytał - Smuda dlaczego nie zmieniasz, to jest to prosty przykład dlaczego nie zmieniałem. Bo to wszystko zostało wypracowane. Wiecie więc czemu nie przewracam tego do góry nogami i dlaczego nie zmieniam - tłumaczył "Franz" swoje decyzje i to, że gdy już do wymuszonych zmian doszło, wyniki zespołu mocno się pogorszyły.

Przy okazji czekającego nas kolejnego meczu znów nie mogło zabraknąć pytań o naszych skrzydłowych, którzy wiosną nie dają zbyt wiele drużynie.

- Donald nie może się odnaleźć, może dlatego że wszedł w taką intensywność. Jesienią zjawił się tutaj na takim "haitańskim luzie", a teraz ma więcej zadań. Mamy go jeszcze rok czasu, a to jest utalentowany chłopak. Wszędzie włoży nogę i głowę. Widzieliśmy jak ostatnio dwóch w powietrzu rozwalił, zresztą w poprzednim meczu z Pogonią asystował głową. Spróbujemy z nim zrobić wszystko, ma dopiero 24 lata, więc to nie jest stary zawodnik. Musimy niektórych utrzymać. Sarki z kolei już się nie zmieni. 2-3 razy szarpnie, a potem pięć minut stoi, wyłącza się z gry, to jest taki typ. Trudno to zmienić, bo on ma zakodowaną bojaźń, że ma iść "1 na 1" z obrońcą, ale boi się, że się z nim zderzy, a jak zobaczył jak Donald rozwalił tę głowę, to w ogóle będzie się bał - śmiał się "Franz".

Zadanie trenera nie jest znów łatwe, bo musi postarać się poskładać zespół, który zalicza fatalną passę.

- My wszyscy to wiemy i oni też wiedzą. Po meczu z Lechem Miśkiewicz bardzo dobrze powiedział, nie zwalał na kontuzję, a jemu też jest trudno, gdy się składem wciąż żongluje. Oni wiedzą o tym, że jak się pozbierają, jak będą na chodzie, to będzie im dużo łatwiej - mówił trener.

- Gdy graliśmy w grudniu, to mieliśmy na Pogoń pomysł, ale nie byłoby problemu, gdyby grała obrona z tamtego meczu. Nie mamy się jednak czego bać, bo musimy walczyć o każdy punkt i jak najlepsze miejsce w tabeli, bo to dla nas jest wartość finansowa. Ekstraklasa płaci za każdą pozycję w tabeli, zobaczymy co nam się uda zrobić. Zespół jest świadomy tego co się dzieje, że przyszedł kryzys. Od czasów Cupiała nie przegraliśmy pięciu meczów z rzędu. To nie jest jednak zespół, jak ja byłem poprzednio, że był eksportowy, że mieliśmy 20 superowych ludzi w kadrze. Teraz jest chwila kadrowego kryzysu, kontuzji, kartek i to się skumulowało teraz na wiosnę. Już jesienią mówiłem, że nam idzie, że nie mamy kartek, ale te się zbierały, aż w końcu wybuchło. To samo z kontuzjami. Jak się gra 21 kolejnych meczów w rundzie, to jest na jeden zespół dużo i kiedyś to musiało pęknąć - tłumaczył "Franz".

Przed czekającym nas meczem z Pogonią nie mogło też zabraknąć pytania o… Patryka Małeckiego i o tym, że po raz pierwszy wystąpi on przeciwko "Białej Gwieździe".

- Nawet o tym nie myślę, Ci chłopcy, którzy odeszli, to była ich decyzja. Stolarski i Małecki sami zadecydowali, że odchodzą. Pokazywali to zespołowi, że chcą odejść, że nie czują się tutaj dobrze. Jakby został, to byłby u nas, ale poszedł. Nie żałuję, zespół też nie żałuje, że odszedł. Po ostatnim meczu jesienią, z Pogonią, było spotkanie, a on był poza drużyną. Źle się tutaj czuł i już go tutaj nie ma. Nie wiem kogo trener Wdowczyk wystawi, życzę mu żeby zagrał, żeby zagrał dobrze, żeby rozegrał kapitalny mecz, przed kibicami, którzy go uwielbiali. Wprawdzie teraz powiedział, że umrze za Pogoń, ale niech gra jak najlepiej - skwitował "Franz".

Podsumowując zaś jeszcze najbliższego rywala Wisły, Smuda powiedział: - Ten zespół od dłuższego czasu robi wrażenie, zwłaszcza Ci Japończycy, na nich zbudowana jest ta drużyna, choć jest tam wielu utalentowanych piłkarzy i będą walczyli o podium.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Przerwać fatalną passę: Wisła - Pogoń

2. maja 2014,

Pogrążona w kryzysie drużyna Wisły w sobotni wieczór podejmie na Reymonta zespół Pogoni Szczecin. Pora w końcu obudzić się z marazmu, pokazać jaja i nie przegrać szóstego z rzędu meczu!


Trenerowi Smudzie poprawia się sytuacja kadrowa. Do drużyny wracają kartkowicze Dudka i Bunoza oraz zmagający się z problemami zdrowotnymi Michał Chrapek. Cóż jednak z tego, skoro absolutnie wszyscy piłkarze Wisły grają wiosną na nieprzyzwoicie niskim poziomie w porównaniu z rewelacyjną jesienią.

Paweł Brożek – który jest chyba największym rozczarowaniem wiosny – przyznał po meczu w Poznaniu, że nadziei na lepsze jutro należy upatrywać jedynie w tym, że gorzej już być nie może. Takie stwierdzenia utrzymują w przekonaniu wszystkich, że za to, co dzieje się w Wiśle odpowiada głównie przypadek. A to nie wróży dobrze.

Pogoń Szczecin zagra w Krakowie o 11. spotkanie z rzędu bez porażki na koncie. Ostatnią drużyną, która pozbawiła wszystkich punktów zespół Dariusza Wdowczyka była… Wisła, która w ostatnim meczu w 2013 roku pokonała Szczecinian 2-1 na własnym obiekcie.

Wtedy jedną z bramek dla Wisły zdobył wspomniany wcześniej Paweł Brożek, który zimę spędził w fotelu lidera klasyfikacji strzelców. Trzy bramki straty do niego miał wówczas Marcin Robak. Mamy początek maja, Brożek nadal ma tyle samo bramek co w grudniu, a Robak zdecydowanie przewodzi klasyfikacji strzelców z 22 bramkami na koncie.

W autokarze Pogoni, który do Krakowa wyruszył już w czwartek nie znalazło się miejsce dla Rafała Murawskiego, który pauzuje za żółte kartki. Do zespołu dołączył za to Takafumi Akahoshi, który opuścił ostatni mecz z Górnikiem Zabrze. Japoński playmaker Szczecinian jest w bardzo dobrej formie, a w połączeniu z Marcinem Robakiem tworzy jeden z najgroźniejszych duetów w Polsce.

Po raz pierwszy przeciwko Wiśle zagra Patryk Małecki. „Mały” który zimą przeniósł się spod Wawelu na Pomorze miał odbudować się piłkarsko. Póki co jednak chyba niezbyt mu się to udaje, bo co prawda regularnie występuje w pierwszej jedenastce Pogoni, ale gra na zero – bo właśnie tyle ma asyst i bramek.

Wisła zagra z Pogonią o trzy punkty, o czwartą lokatę w tabeli ale przede wszystkim zagra o odzyskanie resztek. Nic z pustych słów piłkarzy po kolejnych przegranych meczach, podczas gdy w kolejnych spotkaniach gra jest jeszcze gorsza. Osiem punktów wiosną to kompromitujący rezultat a mecz z Pogonią to ostatni dzwonek, by się ocknąć, tym bardziej, że później dwa ciężkie wyjazdy. Kiedy, jak nie teraz…?

Spotkanie poprowadzi pan Paweł Gil z Lublina.

Transmisja spotkania w Canal+Sport. Początek meczu o 20.30.


wislakrakow.com

(sum91)

Źródło: wislakrakow.com

Przed meczem z Pogonią

Dodano: 2014-05-03 15:34:00 (aktualizacja: 2014-05-03 20:12:37)

Krzysztof / własne

Już dziś wieczorem o 20:30 rozpocznie się mecz Wisła Kraków - Pogoń Szczecin. Będzie to spotkanie o trzy ligowe punkty w grupie mistrzowskiej T-Mobile Ekstraklasy.

Mecz Wisła Kraków - Pogoń Szczecin w ramach 32. kolejki T-Mobile Ekstraklasy poprowadzi Paweł Gil z Lublina. Do tej pory ten arbiter sędziował trzy spotkania z udziałem "Białej Gwiazdy":

1. Wisła Kraków - Piast Gliwice 3:0

2. Wisła Kraków - Widzew Łódź 3:0

3. Lech Poznań - Wisła Kraków 2:0

W powyższych spotkaniach pan Gil pokazywał siedemnaście razy żółtą kartkę i jeden raz czerwoną. Mecz z udziałem naszych dzisiejszych rywali arbiter z Lublina prowadził tylko jeden raz. Był to jednak najlepszy mecz szczecińskiego zespołu w tym sezonie. W tym spotkaniu pokazał siedem żółtych kartek.

1. Pogoń Szczecin - Lech Poznań 5:1

Cztery ostatnie mecze pomiędzy Wisłą i Pogonią:

16.12.2013 Wisła - Pogoń 2:1 (Brożek, Burliga - Robak)

31.08.2013 Pogoń - Wisła 0:0

17.03.2013 Wisła - Pogoń 2:0 (Sobolewski, Genkow)

14.09.2012 Pogoń - Wisła 2:0 (Andradina, Kolendowicz).

Źródło: wislalive.pl

Kolejny smutny mecz przy Reymonta. Oby choć wynik był wesoły, czyli Wisła podejmuje Pogoń

Przed nami spotkanie 32. kolejki ligowej, w którym piłkarze krakowskiej Wisły podejmować będą Pogoń Szczecin. Z zespołem tym mamy w bieżącym sezonie dodatni bilans, bo raz wygraliśmy i raz zremisowaliśmy, tyle tylko, że aktualnie po pięciu kolejnych porażkach wiślakom życzyć wypadałoby choćby remisu. Tym bardziej, że czeka nas kolejny smutny mecz na trybunach, które wciąż są zbojkotowane.

Tego tematu poruszać nie mamy jednak zamiaru, bo wszystko co można było - zostało już napisane i powiedziane. Taka sytuacja trwać będzie zapewne co najmniej do końca bieżącego sezonu i nie pozostaje nam nic innego, jak się na dziś do niej przyzwyczaić.

Na pewno nie mamy natomiast zamiaru przyzwyczajać się do kolejnych porażek wiślaków. Pięć kolejnych wygląda zresztą wystarczająco przygnębiająco, a że po spotkaniu z Pogonią czekają nas dwa wyjazdy, do Warszawy i Chorzowa, więc chyba czas najwyższy tę fatalną passę przełamać! Tak aby nie przerodziła się ona w prawdziwą katastrofę.

Łatwe to jednak nie będzie, bo Wisła wciąż radzić musi sobie bez kontuzjowanych Arkadiusza Głowackiego i Łukasza Garguły, ale i tak nasza kadra na potyczkę z Pogonią będzie o niebo lepsza, od tej sprzed tygodnia, gdy mierzyliśmy się z Lechem. Wracają bowiem Gordan Bunoza, Dariusz Dudka oraz Michał Chrapek, co oznacza, że trener Franciszek Smuda będzie miał o wiele większe pole manewru.

To jednak szczecinianie są faworytem tej potyczki, tym bardziej, że ich skład jest wiosną zdecydowanie bardziej stabilny, ze strzelającym bramki jak na zawołanie Marcinem Robakiem na czele. No chyba, że obecność tego ostatniego wpłynie w jakiś pozytywny sposób na... Pawła Brożka. Obydwaj napastnicy jeszcze niedawno powoływani byli do reprezentacji, ale na dziś wiślak może w niej zagrać jedynie na... Playstation. I chyba także w jego przypadku najwyższy czas, aby wziął się w garść. Po jesieni przy Reymonta najchętniej od razu podłożono by "Broziowi" kontrakt do podpisania, po takiej a nie innej wiośnie, raczej byłoby o to trudno.

Po ostatnich wynikach w naszym zespole atmosfera nie może być oczywiście najlepsza, ale może to już rzeczywiście czas najwyższy odbić się od dna. Nie pozostaje nam więc nic innego, jak powiedzieć - oby!


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Najbliższy rywal: Pogoń Szczecin

Wpisany przez Patrycja

piątek, 02 maja 2014 18:44

Już w sobotę kolejną drużyną, która pokona wiosną Wisłę, ma szansę stać się Pogoń Szczecin.

Podopieczni Dariusza Wdowczyka w tym sezonie z Białą Gwiazdą jeszcze nie wygrali. Jesienią padł bezbramkowy remis, natomiast w rewanżu na R22 Wisła wygrała 2:1, do dziś będąc ostatnią drużyną, która pokonała ekipę z Pomorza. Nie ulega jednak wątpliwości, że Pogoń to rewelacja toczących się rozgrywek. Szczecinianie zajmują czwarte miejsce w tabeli, wyprzedzając o 2 punkty Wisłę, a wiosną jeszcze nie przegrali. Ba, nasi najbliżsi rywale nie odczuli smaku porażki w ostatnich 10 meczach, jednocześnie będąc drużyną, która przegrała w tym sezonie najmniej meczów, bo tylko 5. Trzeba jednak przyznać, że bardzo dużo spotkań Portowców kończy się podziałem punktów. Minione 10 kolejek zakończyło się aż sześciokrotnymi remisami Pogoni. W pierwszej serii gier decydującej fazy Ekstraklasy, drużyna ze Szczecina wywalczyła remis 2:2 z Górnikiem Zabrze. Najsilniejszą stroną Portowców jest niewątpliwie atak. Dariusz Wdowczyk może korzystać w pomocy z piłkarzy takich jak Takafumi Akahoshi, Takuya Murayama, czy Patryk Małecki, dla którego będzie to pierwszy mecz na Reymonta po odejściu z Wisły. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na napastnika Pogoni, lidera strzelców ligi, Marcina Robaka, który aktualnie ma na koncie już 22 trafienia. Słabych stron szczecinian trzeba szukać w obronie, przede wszystkim podczas wykonywania stałych fragmentów gry przez przeciwników. Wówczas defensorzy Portowców często gubią się w kryciu, więc jeśli Wiślacy nie zmarnowali ostatnich treningów, powinni przygotować dla Pogoniarzy kilka skutecznych schematów taktycznych według których będą wykonywać rzuty wolne czy rożne. Problemem dla Dariusza Wdowczyka może też być brak Rafała Murawskiego, który w najbliższym spotkaniu będzie pauzował ze względu na otrzymane wcześniej żółte kartki.

W porównaniu do meczu z Lechem poprawiła się nieco sytuacja kadrowa Wisły. Z zespołem trenował już normalnie Michał Chrapek co oznacza, że będzie mógł zagrać w sobotę. Przymusowa przerwa zakończyła się już też dla pauzujących ostatnio za kartki, zatem środek wiślackiej obrony w najbliższym meczu tworzyć będą najprawdopodobniej Michał Czekaj i Gordan Bunoza. Jest to marne pocieszenie biorąc pod uwagę, że niezależnie od składu w jakim występuje, Wisła nie wygrała od ośmiu meczów, sześć z nich przegrywając. Jeśli Wiślacy nie zdobędą w końcu kompletu punktów, w ten weekend wyprzedzić mogą ich wszystkie drużyny z grupy mistrzowskiej.

Początek pojedynku Białej Gwiazdy z Pogonią Szczecin zaplanowano na sobotę 3 maja, na godzinę 20:30. Transmisję przeprowadzi stacja Canal+ Sport.

Źródło: skwk.pl

W pogoni za zwycięstwem

Data publikacji: 03-05-2014 10:07


Przed nami drugi mecz rundy finałowej T-Mobile Ekstraklasy. Już za kilka godzin, na stadionie przy ulicy Reymonta, Wisła Kraków zmierzy się z Pogonią Szczecin.

Nasi dzisiejsi goście rzutem na taśmę w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego wyprzedzili Białą Gwiazdę w tabeli. Wiślacy bez wątpienia będą chcieli się szczecinianom zrewanżować, dlatego spotkanie, które przed nami, zapowiada się jeszcze ciekawiej.

Od 19 kwietnia 1959 roku, kiedy to Wisła i Pogoń spotkały się po raz pierwszy, aż do dziś minęło już ponad 55 lat. W tym czasie oba kluby, licząc wszystkie możliwe rozgrywki, grały ze sobą 80 razy. Najczęściej jedenastki Wisły i Pogoni stawały naprzeciwko siebie w Ekstraklasie. Na najwyższym szczeblu rozgrywek w Polsce obie drużyny miały okazję spotkać się już 70 razy. Biała Gwiazda wygrywała 30 razy, przy 19 zwycięstwach gości i 21 remisach.

Wisła wypada również lepiej w roli gospodarza. Na 35 spotkań rozegranych na stadionie przy ulicy Reymonta wiślacy wygrali 17. W 12 meczach padł remis, a Pogoń okazała się lepsza od naszych piłkarzy tylko 6 razy. Pierwsze starcie obydwu klubów w Krakowie miało miejsce właśnie we wspomniane wcześniej kwietniowe popołudnie 1959 roku. Wisła nie dała wtedy szans „Portowcom”, wygrywając 4:0. Solidarnie po dwie bramki strzelili w tamtym spotkaniu Kazimierz Kościelny i Stanisław Adamczyk.

Po stronie Białej Gwiazdy jest również bilans bramkowy. W 70 dotychczas rozegranych na poziomie Ekstraklasy spotkaniach wiślacy strzelili swoim dzisiejszym rywalom 108 bramek, tracąc ich przy tym 77. Najwięcej goli w meczach przeciwko „Portowcom” zdobył Kazimierz Kmiecik, który ma ich na koncie 13. W obecnej kadrze „najskuteczniejsi” przeciwko Pogoni są Łukasz Burliga i Paweł Brożek, którzy mają na koncie po jednym trafieniu. Gole te obaj panowie zdobyli w grudniowym meczu przeciwko szczecinianom w Krakowie.

Wisła i Pogoń jesienią spotkały się już dwukrotnie. 31 sierpnia w Szczecinie padł bezbramkowy remis. Natomiast we wspomnianym wcześniej meczu, który odbył się 16 grudnia, wiślacy pewnie pokonali swoich gości 2:1 po bramkach Pawła Brożka i Łukasza Burligi. Honorowe trafienie dla zespołu ze Szczecina zdobył Marcin Robak, w tym momencie najskuteczniejszy piłkarz T-Mobile Ekstraklasy.

W poprzedniej kolejce „Portowcy” przed własną publicznością zremisowali 2:2 z Górnikiem Zabrze i nadal, z dorobkiem 25 punktów, zajmują 4. miejsce w tabeli. Wisła Kraków mimo porażki 0:3 na wyjeździe z Lechem Poznań utrzymała swoją 5. pozycję i traci tylko dwa oczka do swojego dzisiejszego rywala. W spotkaniu, które rozpocznie się już za kilka godzin, jest więc o co walczyć.

Przed podopiecznymi Franciszka Smudy niezwykle trudne zadanie. Zdziesiątkowana kontuzjami i kartkami drużyna Wisły poniosła w Poznaniu kolejną już porażkę z rzędu. Dziś piłkarze Białej Gwiazdy po trzech tygodniach przerwy wracają do Krakowa, na stadion przy ulicy Reymonta, by pokazać, że stać ich na dużo więcej. Mamy ogromną nadzieję, że uda im się sprostać temu wyzwaniu.

Początek spotkania Wisła Kraków – Pogoń Szczecin o 20.30!

MH

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Relacje z meczu

Koniec fatalnej serii, hat-trick Brożka

Dodano: 2014-05-03 23:43:56 (aktualizacja: 2014-05-09 07:57:17)

Krzysztof

Wisła Kraków pewnie rozgromiła Pogoń Szczecin. Trzy bramki dla "Białej Gwiazdy" zdobył Paweł Brożek. Tym samym Wisła wyprzedziła w tabeli swoich dzisiejszych rywali i wciąż liczy się w walce o europejskie puchary.

W podstawowym składzie nie było niespodzianek. Mecz na ławce rezerwowych spędził słabszy ostatnio Piotr Brożek. W 81. minucie meczu zadebiutował Tomasz Zając. Mimo zaledwie kilku minut gry, zdążył zaprezentować swoje niemałe umiejętności.

Dzięki bramkom w meczu z Pogonią Paweł Brożek trafił do "klubu 100" zrzeszających piłkarzy, którzy przekroczyli liczbę 100 bramek w Ekstraklasie.

Obecnie Wisła zajmuje czwarte miejsce i ma tyle samo punktów co trzeci Ruch. Chorzowianie swój mecz zagrają jednak dopiero jutro. "Brozio" awansował na czwarte miejsce w klasyfikacji strzelców - ma czternaście trafień na swoim koncie.

Jak padały bramki?

6' Paweł Brożek przełamuje strzelecką niemoc, trafiając do siatki po ogromnym zamieszaniu w polu karnym!

12' Wilde-Donald Guerrier! Do trzech razy sztuka - trzeci raz po rzucie rożnym bezpańska piłka toczy się na 20. metrze, trzeci raz dopada do niej wiślak, ale tym razem strzela gola! Zasłonięty przez własnych obrońców Janukiewicz nie był w stanie odbić strzału Haitańczyka!

29' Zabójcza skuteczność "Białej Gwiazdy" przy kontratakach - Sarki popędził z piłką, w kluczowym momencie wyłożył piłkę Semirowi Stiliciowi, a Bośniak mocno zawinął w okienko!

61' Płaskie podanie Stilicia wykorzystuje Paweł Brożek - obrona Pogoni statystowała przy drugim trafieniu "Brozia" w tym meczu!

62' Pogrom!!! 5:0 i trzecia bramka Pawła Brożka! Snajper Wisły dostrzega, że Janukiewicz wyszedł za daleko z bramki i pokonuje go dokładnym lobem! Fantastyczna bramka!

Wisła Kraków 5-0 Pogoń Szczecin

Paweł Brożek 6, 60, 62, Wilde-Donald Guerrier 12, Semir Štilić 29

Wisła: 1. Michał Miśkiewicz - 21. Łukasz Burliga (87, 23. Fabian Burdenski), 33. Michał Czekaj, 3. Gordan Bunoza, 5. Dariusz Dudka - 15. Emmanuel Sarki, 20. Michał Chrapek (84, 34. Alan Uryga), 17. Ostoja Stjepanović, 18. Semir Štilić, 77. Wilde-Donald Guerrier (81, 29. Tomasz Zając) - 11. Paweł Brożek.

Pogoń: 84. Radosław Janukiewicz - 25. Sebastian Rudol, 3. Maciej Dąbrowski, 44. Hernâni, 9. Adam Frączczak - 13. Takuya Murayama (46, 8. Jakub Bąk), 17. Maksymilian Rogalski (46, 27. Takafumi Akahoshi), 20. Bartosz Ława (57, 16. Michał Walski), 23. Pavle Popara, 19. Patryk Małecki - 11. Marcin Robak.

żółte kartki: Burliga, Dudka - Rudol, Dąbrowski.

sędziował: Paweł Gil (Lublin).

widzów: 4198.

Źródło: wislalive.pl

Nareszcie! Wisła - Pogoń 5-0

Są czasami takie mecze, kiedy jednym wychodzi niemal wszystko, a innym prawie nic. Tak było dziś przy Reymonta, kiedy pech wreszcie opuścił wiślaków, a zwłaszcza Pawła Brożka! Ten strzelił dziś hat-tricka, który pozwolił mu wskoczyć do elitarnego "Klubu 100", a że po golu dołożyli też Wilde-Donald Guerrier i Semir Štilić, więc Wisła rozbiła Pogoń aż 5-0!

Czy Wisła przełamie serię porażek? Czy powstrzyma Marcina Robaka? Takie pytania zadawali sobie kibice "Białej Gwiazdy" przed meczem z Pogonią… I co ciekawe na jedno z nich dostaliśmy szybko odpowiedź. Wprawdzie pierwsi za sprawą… Patryka Małeckiego szansę na gola mieli szczecinianie, tyle że uderzenie byłego wiślaka minęło naszą bramkę.

Nic nie minęło za to tej Pogoni. Wiślacy składnie rozgrywali piłkę między sobą, w końcu wydawało się, że nic z tego nie będzie, ale Michał Chrapek odszukał Pawła Brożka, a ten… wreszcie przełamał swoją niemoc! Strzelił gola po… 977 minutach przerwy i od 6. minuty prowadziliśmy 1-0.

I bramka ta podziałała na wiślaków bardzo dobrze. Zaczęli oni bowiem bardzo żwawo poruszać się po boisku, co zaowocowało kolejnymi akcjami i m.in. kolejnymi rzutami rożnymi i dośrodkowaniami, po których sprzed szesnastki odbite piłki zgarniali Wilde-Donald Guerrier oraz Emmanuel Sarki. I w 12. minucie do takowej dopadł Guerrier, strzelając po ziemi, a że rykoszet zmylił Radosława Janukiewicza, więc piłka przeleciała między nogami tego ostatniego i zrobiło się 2-0!

Zrobił się też zresztą mecz, w którym Wiśle - jak już wspomnieliśmy we wstępie - wychodziło niemal wszystko i aż dziw, że w 15. minucie Chrapek z rzutu wolnego tylko obił poprzeczkę. Ale tego szczęścia byłoby może za wiele? Tak jak i po kontrze i strzale Sarkiego, parada Janukiewicza dała nam tylko rzut rożny.

Pogoń oczywiście starała się coś zdziałać, ale tak jak w 28. minucie - nie na tyle, aby zdobyć gola. Wtedy to pokazał się Robak, ale Michał Miśkiewicz nie dał mu się pokonać.

A że niewykorzystane okazje… To też Wisła strzeliła na 3-0. Błyskawicznie po skrzydle pognał Sarki, odnalazł podaniem Štilicia, a ten nawinął sobie w swoim stylu obrońcę i huknął w samo okno. Po 29. minutach mieliśmy więc na swoim koncie aż trzy zdobyte bramki!

Zadowoleni wiślacy mogli jednak teraz nadziać się na gola dla gości, bo w końcu Robak im uciekł i ograł nawet będąc sam na sam naszego bramkarza, tyle tylko, że składając się już do decydującego strzału… upadł i zamiast radości fanów Pogoni, był z tego śmiech kibiców Wisły.

Ci mogli mieć kolejny powód do radości bardzo zresztą szybko, ale kontra Wisły i podanie Sarkiego do Štilicia - tym razem kończy się nieznacznie niecelnym lobem Bośniaka. Pogoń mogła odpowiedzieć jeszcze przed przerwą, ale Małecki z rzutu wolnego tylko obił naszą poprzeczkę, i na tym skończyły się emocje w pierwszej części spotkania.

Zaraz na początku drugiej, na którą goście wyszli z dwoma zmianami, w polu karnym Pogoni upadł Chrapek, ale sędzia nie dopatrzył się faulu. Zresztą w 53. minucie Michał też był faulowany w szesnastce, bo wyraźnie ciągnięty był za koszulkę, ale że się nie przewrócił... Sędzia Paweł Gil wyraźnie promował bowiem tylko tych upadających.

Wypromowali się też kibice... Pogoni, którzy przy Reymonta zostali tylko niecałą godzinę, po czym opuścili trybuny (zostało tylko dziesięciu) i poszli na swój ostatni pociąg do domu. Najważniejsze jest jednak to, że przed wyjściem poinformowali wszystkich o tym, że to ich klub jest najlepszy...

W 60. i 62. zaś minucie okazało się, że w Polsce najlepszy dziś jest nie kto inny, jak... Paweł Brożek. Najpierw wykorzystał kapitalne podanie Štilicia i pokonał bramkarza Pogoni po raz czwarty w tym meczu, po czym genialnym lobem z prawie 40 metrów (!) trafił na 5-0... A przy okazji zaliczył swojego setnego gola w Ekstraklasie!!! No to bramkę tę strzelił więcej niż z przytupem!

Szczecinianom po tych kolejnych ciosach pozostało już tylko walczyć o gola honorowego, ale świetnie w naszej bramce spisywał się Miśkiewicz, broniąc m.in. groźne uderzenie z 73. minuty Robaka.

W końcówce meczu zbyt wiele emocji już nie mieliśmy, choć na pewni warto odnotować debiut w naszych barwach 18-letniego Tomasza Zająca.

Ostatecznie zaś Wisła rozbiła Pogoń aż 5-0... I to działo się słuchajcie naprawdę.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl


Przełamanie na piątkę

3. maja 2014,

Po pięciu ligowych porażkach z rzędu Wisła zdobyła pięć goli w meczu z Pogonią Szczecin. Trzy z nich wpakował do bramki rywala Paweł Brożek, zapewniając sobie wejście do "Klubu Stu" strzałem z ponad 40 metrów.


Wiślacy powetowali sobie ostatnie fatalne mecze i porażki w meczu z Pogonią już po 12 minutach prowadząc 2:0. Pierwszą bramkę na przełamanie zdobył w zamieszaniu podbramkowym Paweł Brożek, drugą, po kiksie obrony i bramkarza Janukiewicza - Donald Guerrier.

Nie minęło pół godziny, a Pogoń przegrywała już 0:3, po dynamicznie wyprowadzonej rajdem kontrze przez Sarkiego i spokojnym, technicznym wykończeniu lewą nogą przez Stilicia.

W drugiej połowie w przeciągu trzech minut dwa gole zdobył Paweł Brożek, przy czym ten ustalający wynik meczu był najpiękniejszy - napastnik Wisły lobem z ponad 40 metrów oszukał bramkarza Pogoni.


Wisła Kraków - Pogoń Szczecin 5:0 (3:0)

1:0 Paweł Brożek 6 min

2:0 Wilde-Donald Guerrier 12 min

3:0 Semir Stilić 29 min

4:0 Paweł Brożek 60 min

5:0 Paweł Brożek 62 min

Żółte kartki: Burliga, Dudka - Rudol, Dąbrowski

Wisła: Michał Miśkiewicz - Łukasz Burliga (87 min - Fabian Burdenski), Michał Czekaj, Gordan Bunoza, Dariusz Dudka - Michał Chrapek (84 min - Michał Chrapek), Ostoja Stjepanović - Emmanuel Sarki, Semir Stilić, Wilde-Donald Guerrier (81 min - Tomasz Zając) - Paweł Brożek

Pogoń: Radosław Janukiewicz - Sebastian Rudol, Maciej Dąbrowski, Hernani, Adam Frączczak - Maksymilian Rogalski (46 min - Takafumi Akahoshi), Bartosz Ława (57 min - Michał Walski) - Takuma Murayama (46 min - Jakub Bąk), Pavle Popara, Patryk Małecki - Marcin Robak

Sędzia: Paweł Gil (Lublin)

Widzów: 4198


wislakrakow.com

(redakcja)


Źródło: wislakrakow.com

Pogoń na kolanach! Hat-trick Pawła Brożka!

Data publikacji: 03-05-2014 22:22


32. kolejka T-Mobile Ekstraklasy okazała się niezwykle szczęśliwa dla piłkarzy spod Wawelu, którzy aż pięcioma bramkami pokonali rywala ze Szczecina. Bohaterem sobotniego pojedynku okazał się Paweł Brożek, który trzykrotnie umieszczał piłkę w bramce Portowców.

Początkowa faza sobotniego pojedynku przyniosła nieudane próby zagrożenia bramce Miśkiewicza. W 6. minucie rywalizacji gospodarze dali się we znaki Portowcom, kiedy to na prowadzenie wyprowadził Wiślaków Paweł Brożek, wykorzystując zagranie Michała Chrapka i pakując futbolówkę z bliskiej odległości do siatki rywali. Sześć minut później podopieczni trenera Franciszka Smudy prowadzili już dwiema bramkami za sprawą Guerriera, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i umieścił piłkę między słupkami Janukiewicza.


Kolejna akcja Białej Gwiazdy mogła zakończyć się trafieniem, lecz tym razem futbolówka po strzale Chrapka z rzutu wolnego zatrzymała się na poprzeczce. Chwilę później napastnik Pogoni, Marcin Robak, zatańczył w polu karnym Wisły, lecz golkiper spod Wawelu nie dał się zaskoczyć. 22. minuta przyniosła zawodnikom ze Szczecina stały fragment gry po faulu na Poparze, jednak jego wykonanie pozostawiało wiele do życzenia.

Dwie minuty później do dogodnej sytuacji doszedł Sarki, decydując się na strzał z okolicy 16. metra, lecz mocny strzał Wiślaka zdołał wybić Janukiewicz. W 29. minucie piłkarze Białej Gwiazdy dołożyli kolejną cegiełkę, zdobywając trzecią bramkę. Tym razem brawa należą się Stiliciowi, który najpierw zamarkował strzał, myląc obrońców ze Szczecina, a później bez ogródek wpakował piłkę w samo okienko bramki strzeżonej przez Janukiewicza.

Dziewięć minut przed końcem pierwszej części spotkania dogodną sytuację zmarnowali Portowcy. Fatalny kiks przydarzył się wówczas Robakowi, który nie wykorzystał nieobecności Miśkiewicza w bramce, i spudłował. Asekurowany przez kolegów z drużyny bramkarz Wisły zdołał jednak wrócić do własnej bramki i tym samym odparł zagrożenie. Chwilę później do futbolówki podszedł Małecki, wykonujący rzut wolny, ale na szczęście dla gospodarzy piłka po uderzeniu byłego Wiślaka trafiła w poprzeczkę.

Po zmianie stron, w 61. oraz 62. minucie, podopieczni trenera Franciszka Smudy po raz kolejny skarcili Portowców. Katem drużyny trenera Dariusza Wdowczyka okazał się odradzający się napastnik spod Wawelu, Paweł Brożek. Popularny „Brozio” najpierw wykorzystał genialne podanie Stilicia, pokonując technicznym strzałem Januszkiewicza, a później przelobował golkipera Pogoni, zaskakując tym samym bramkarza rywali.

Piętnaście minut przed końcem regulaminowego czasu gry do głosu próbowali dojść zawodnicy ze Szczecina, lecz atomowy strzał Robaka z rzutu wolnego sparował na rzut rożny Miśkiewicz. Na nic zdały się rozpaczliwe ataki gości w końcowej fazie pojedynku, gdyż żaden z graczy Pogoni nie znalazł recepty na pokonanie bramkarza Wisły.

Wisła Kraków – Pogoń Szczecin 5:0 (3:0)

1:0 Brożek Paweł 6’

2:0 Guerrier 12’

3:0 Stilić 29’

4:0 Brożek Paweł 61’

5:0 Brożek Paweł 62’

Wisła Kraków: Miśkiewicz – Burliga (87’ Burdenski), Czekaj, Bunoza, Dudka – Sarki, Stjepanović, Stilić, Chrapek (84’ Uryga), Guerrier (81’ Zając) – Brożek Paweł

Pogoń Szczecin: Janukiewicz – Rudol, Dąbrowski, Hernani, Frączczak – Murayama (46’ Bąk), Popara, Rogalski (46’ Akahoshi), Ława (57’ Walski), Małecki – Robak

Żółta kartka: Burliga, Dudka (Wisła) Rudol, Dąbrowski (Pogoń)

Sędziował: Paweł Gil z Lubina

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Franciszek Smuda: - Prezes ma swoją ulubioną cyferkę, ale dziś się jej nie udało

- Mecz na pewno mógł się podobać, bo padło dużo bramek, ale pracując w Wiśle raczej z Pogonią rzadko były remisy. Ostatni w Szczecinie było wprawdzie 0-0, ale kiedyś było po 4-0 i na Pogoni i u nas, więc te wyniki w meczach z Pogonią są podobne. Dziś było 5-0, ale najważniejsze że wygraliśmy, że przełamaliśmy tę złą passę. Jeżeli brakuje podstawowych zawodników, to nie jest łatwo zwyciężać w Ekstraklasie, a ta wygrana doda naszym piłkarzom motywacji na kolejne spotkanie na Legii - mówił po wygranej 5-0 z Pogonią trener Franciszek Smuda.

- O Brożku mówiliśmy kilka razy na konferencjach. Frankowski też miał kiedyś taki okres, że nie strzelał, a jak już ten worek się rozwiązał to trafiał w każdym meczu. To dla Pawła jest przełamanie tej złej passy i myślę, że w następnych meczach będzie do tej bramki trafiał. A zawahania odnośnie Brożka nie miałem, bo jest on u nas sam, jako napastnik. Tylko Boga prosiłem żeby był zdrowy i żeby wyszedł - mówił Smuda o zaliczającym dziś hat-tricka Pawle Brożku.

- Spodziewałem się, że przyjdzie jeszcze czas, że znów będziemy grali tak jak jesienią. Nie możemy mieć jednak tyle kontuzji i kartek, bo to zwaliło się w jednym momencie. Wiemy jaka ta kadra jest. Jak brakuje 7-8 zawodników, to wiadomo jak jest. Po Piaście brakło 4 i ta liczba się zwiększała. A Ci młodzi chłopcy z III ligi też potrzebują czasu, doświadczenie zbierają na razie na treningach, a w przyszłości na boisku - stwierdził ponadto "Franz".

- Dużo bramek to kiedyś prezes lubił, ma swoją ulubioną cyferkę, ale niestety dziś się jej nie udało. Nie jest ważne czasami ile się wygra. Jak jest kłopot z doborem zawodników do pierwszego zespołu, to ten wynik nie jest najważniejszy, najważniejsza jest wygrana - zakończył Smuda.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Dariusz Wdowczyk: - Byliśmy tłem dla rywala

- Zimny kubeł na nasze głowy dzisiaj, gratuluję Wiśle i trenerowi Smudzie wygranej, w pełni zasłużonej. Dziś nic nam się nie układało. Wisła grała bardzo dobrze, agresywnie, a my byliśmy przez 90 minut tłem dla drużyny krakowskiej. To był pierwszy taki przypadek w tym sezonie. Przegrywamy 0-5, nie zdarzyło nam się to do tej pory, ale Wisła była bardzo dobrze dysponowana, a my bardzo słabo. Stąd też taki wynik - mówił po klęsce pod Wawelem trener Pogoni, Dariusz Wdowczyk.

- Popełniliśmy naprawdę masę błędów w defensywie, środkowi obrońcy. Tylu nie popełniliśmy w przeciągu całego sezonu. To był bardzo słaby mecz z naszej strony i to w wykonaniu całego zespołu. Jako drużyna słabo graliśmy w defensywie i choć mieliśmy swoje okazje, to Marcin Robak minął już nawet bramkarza, ale dziś nie mieliśmy widocznie strzelić czegokolwiek. A Wisła bardzo skrupulatnie wykorzystała nasze błędy. I powiedzmy sobie szczerze - ten wynik mógł być jeszcze wyższy, bo Wisła miała ku temu sytuacje, aby go podwyższyć. Takie mecze czasami się zdarzają, nie tylko nam, ale innym klasowym, lepszym od nas drużynom. Jest to bolesne, ale musimy wyciągnąć z tego wnioski i to przeanalizować. Szykujemy się do kolejnego meczu i może dobrze, że coś takiego w naszym przypadku nastąpiło. Ja mówię piłkarzom, że szlachectwo zobowiązuje. Dużo w tym sezonie zrobiliśmy, ale to jeszcze nie jest koniec. To że jesteśmy w ósemce nie znaczy, że możemy sobie pozwolić na takie chwile słabości. A mówiąc o szlachectwie to nie powinny nam się przytrafiać takie mecze, z takimi błędami i z takim wynikiem, jak dzisiaj. Przed meczem mówiłem, że szanujemy Wisłę i darzymy ją dużym respektem. Wisła na swoim boisku potrafi grać naprawdę dobrze w piłkę, bo mimo tych urazów i kontuzji jest to nadal klasowy zespół. Naszą siłą jest drużyna, a indywidualności błyszcza, gdy będzie grała drużyna, a tej właściwie nie było - mówił ponadto Wdowczyk.


Dodał: Redakcja


Źródło: wislaportal.pl

Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Kolejny mecz i kolejny raz pustki na trybunach związane z bojkotem prowadzonym przez kibiców Wisły
Kolejny mecz i kolejny raz pustki na trybunach związane z bojkotem prowadzonym przez kibiców Wisły
Do Krakowa dotarło 224 kibiców Portowców
Do Krakowa dotarło 224 kibiców Portowców

Patryk Małecki: - Nienawidzę ludzi, którzy rządzą tym klubem:

- Przegraliśmy taki mecz, że szkoda gadać. Od samego początku nasze założenia taktyczne legły w gruzach. Dostaliśmy w trzeciej minucie bramkę, potem w 14 minucie przegrywaliśmy 0-2 i takich błędów jako cała drużyna nie możemy popełniać, bo 0-5 to jest najniższy wymiar kary. Gdyby skończyło się z 0-10, to nikt nie miałby pretensji. Jest ciężko, ale trzeba to jakoś przyjąć na klatę i w następnym meczu trzeba wyjść i wygrać. Tyle nam zostało - mówił po meczu Wisła - Pogoń były zawodnik "Białej Gwiazdy", Patryk Małecki.

- Serce nie zabiło mi mocniej, czułem się normalnie. Wyszedłem na boisko żeby zagrać jak najlepiej. Każdy widział jak było. Sentymenty odłożyłem na bok, starałem się grać jak najlepiej, ale dziś zawiodłem - przyznał były zawodnik Wisły, który zagrał przy Reymonta po raz pierwszy od swojej przeprowadzki do Szczecina.

- To my nakręcaliśmy Wisłę, ale nie można jej zabrać tego, że była agresywna od 1 do 90 minuty. Widać było, że ciążyło na nich to, że nie potrafili wygrać od pięciu meczów. Szkoda, że dziś tak się wszystko to potoczyło, ale jesteśmy dobrą drużyną i weźmiemy to na klatę i w następnych meczach postaramy się o zwycięstwo - zapowiedział Małecki.

- Z byłymi kolegami z zespołu tylko się przywitałem. Nie rozmawialiśmy. Co po takim meczu można powiedzieć? Jesteśmy jako drużyna załamani, zostało jeszcze pięć spotkań, żeby zdobyć punkty - dodał "Mały".

Na sam zaś koniec wywiadu Małeckiego zapytano co sądzi o obecnej atmosferze wokół Wisły, w tym o sprawę bojkotu kibiców.

- To już jest poza mną. To już nie jest mój stadion, to już nie jest mój klub. Wisła ma trudne chwile, ale jako klub, jako kibice, wyjdą na prostą. Kibice wrócą na stadion, a Wisła znajdzie się tam gdzie jej miejsce i tyle. Sentyment do Wisły pozostał, bo jako klub go kocham, ale nienawidzę ludzi, którzy tym klubem rządzą, decydują. Większości tych ludzi, którzy tutaj są, nie powinno ich być. Ale zawsze będę ten klub miło wspominał, bo zdobyłem tutaj trzy mistrzostwa Polski, stąd trafiłem do reprezentacji, grałem w europejskich pucharach. Było fajnie, ale to już jest poza mną i trzeba żyć dalej. Grać jak najlepiej. Ale powiedziałem, Ci wszyscy co rządzą tym klubem dla mnie nie istnieją. Wisła Kraków pozostanie do końca życia głęboko w moim sercu, ale tych ludzi osobiście nie chcę znać - powiedział Małecki, który co warto też dodać, schodząc na przerwę do szatni pokazał kibicom tzw. "gest Kozakiewicza"!

- Kto będzie wyżej w tabeli? Oczywiście, że Pogoń, ale Wiśle życzę jak najlepiej. Dziś pokazała nam gdzie nasze miejsce, także naprawdę gratuluję chłopakom, bo rozegrali świetny mecz, a my musimy zrobić wszystko, żeby do następnego spotkania być w 100% gotowym - zakończył Małecki.


Źródło:http://www.wislaportal.pl/

Stilić: Życzę Pawłowi minimum 200 bramek!

4. maja 2014,

- Po pięciu kolejnych porażkach z rzędu taka wygrana bardzo cieszy, zwłaszcza w takich rozmiarach. Wszystko nam się dziś układało – powiedział po meczu jeden z bohaterów spotkania, strzelec jednej z bramek Semir Stilić.


- Jak się strzela szybko bramkę, to zawsze lepiej się gra. Dziś od początku do ostatniej minuty chcieliśmy wygrać i strzelać kolejne bramki a nie bronić prowadzenia. Chcieliśmy po prostu wygrać i przełamać złą passę. Dzisiaj się to udało i jesteśmy bardzo szczęśliwi – dodał pomocnik „Białej Gwiazdy”.

W meczu z Pogonią bardzo dobrze układała się współpraca Stilicia z Pawłem Brożkiem, który ustrzelił dziś hat-tricka.

- Wszystko nam się dziś układało, także Pawłowi, który się przełamał i strzelił trzy bramki. Moja współpraca z Pawłem jest coraz lepsza, ale dziś na pochwały zasługuje cała drużyna, która dała z siebie wszystko. Zagraliśmy dziś tak, jak chcemy grać, dużo operować piłką i wymieniać ją między sobą w szybkim tempie – podkreślił Bośniak.

- 100 bramek Pawła? Gratuluję mu i życzę zarazem, żeby strzelił tych goli co najmniej 200! – odniósł się z uśmiechem do wyczyny swojego kolegi Semir Stilić.

Na koniec Semir Stilić odniósł się do szans Wisły na zajęcie miejsca premiowanego występem w europejskich pucharach: - Gramy w grupie mistrzowskiej, więc musimy i chcemy walczyć do końca. Jest szansa na miejsce, które da nam możliwość grania w europejskich pucharach. Tylko każdy mecz musimy grać tak jak dzisiaj, nawet jak nie będzie od początku tak dobrze nam szło – zakończył zawodnik Wisły.


wislakrakow.com

(redakcja)

Źródło: wislakrakow.com

Dudka: Do Warszawy nie jedziemy na stracenie

4. maja 2014,

Dariusz Dudka wrócił dziś do składu Wisły po kartkowej absencji i zagrał bardzo dobre spotkanie, będąc częścią bezbłędnej dziś defensywy „Białej Gwiazdy”. Mimo imponującego zwycięstwa na Pogonią, piłkarz Wisły tonuje nastroje, ale jednocześnie zapowiada, że do Warszawy drużyna Wisły nie pojedzie na stracenie a po komplet punktów.

Jesień 2007 roku, mecz Wisła-Jagiellonia. Właśnie wtedy Wisła po raz ostatni wygrała w lidze różnicą aż pięciu bramek, a pan grał wtedy także na lewej obronie.

Dariusz Dudka: - Tak się zdarza, ciężko mi jest cokolwiek powiedzieć, bo my sami nie spodziewaliśmy się, że w takich rozmiarach wygramy ten mecz. Dobrze wszystko ułożyło się już od samego początku, dobrze się czuliśmy i tak naprawdę w pierwszej połowie zasłużenie prowadziliśmy. W drugiej części meczu trochę opadliśmy z sił, ale mieliśmy dobry wynik i jeszcze na dodatek udało się go nam podwyższyć.


To Pogoń była dziś tak słaba czy Wisła tak dobra?

- Po prostu byliśmy skuteczni. Wydaje mi się, że w tych poprzednich przegranych meczach u siebie też graliśmy piłką, mieliśmy przewagę ale nie strzelaliśmy bramek.

Zakończyliście tą fatalną serię, to może teraz rozpoczniecie nową, w drugą stronę?

- Nic nie mogę obiecać, chciałbym żeby tak było, ale zobaczymy. To był dopiero jeden mecz, jeśli to potwierdzimy w następnych meczu to… fajnie by było (śmiech).

Następny mecz gracie z Legią, na pewno będzie bardzo trudno.

- Czy trudno, po prostu kolejny mecz. Nie mamy już szans na mistrzostwo, gramy o jak najlepsze miejsce w tabeli i zobaczymy. Nie mamy nic do stracenia, możemy tylko zyskać. Do Warszawy pojedziemy po trzy punkty i chcemy zagrać na pewno nie tak, jak ostatnio, gdzie dostaliśmy szybko dwie bramki i goniliśmy wynik. Musimy przede wszystkim solidnie zagrać z tyłu. Nie jedziemy tam na stracenie.

Tamten mecz pokazał, że w rywalizacji z Legią nie jesteście bez szans.

- Oczywiście, z nikim nie jesteśmy bez szans. W ostatnich meczach opuściło nas szczęście i nie strzelaliśmy bramek. Nawet ten rzut karny z Podbeskidziem potwierdził to, że nie było za grosz farta. Trzeba jednak przyznać, że Legia jest na innym poziomie niż my. My w tym momencie jesteśmy biednym klubem, a oni bogatym.

A jak ważna jest stabilizacja w obronie, to co powtarza trener Smuda?

- Ciężko to powiedzieć, bo w następnym meczu mam nadzieję że gotowy do gry będzie Arek Głowacki, a wtedy trener na pewno z niego skorzysta. Jest to nasz kapitan i ważny zawodnik naszego zespołu, więc zmiany na pewno będą. To jest doświadczony zawodnik, który zawsze daje z siebie wszystko dla Wisły.

Chyba na dłużej będziesz musiał przyzwyczaić się do pozycji lewego obrońcy.

- Też mi się tak wydaje. Rozmawiałem z trenerem i powiedział mi, że chce, żeby ta obrona była stabilna i że raczej będę właśnie grał na tej obronie. Na razie tak jak już wspominałem, nie grałem rok czasu w piłkę i potrzebuję meczów, żeby złapać jakąś formę, a od następnego sezonu zacznę grać na swoich dobrych obrotach.

Duża euforia zapanowała w szatni po tym spotkaniu?

-Nie, nie było euforii bo wiedzieliśmy, jaką mieliśmy serię. Jeden mecz tak naprawdę niczego nie zmienia. Wygraliśmy 5-0, fajnie. No ale wcześniejszych siedem meczów było bez zwycięstwa, więc spokojnie do tego podchodzimy.

Taka seria na pewno sprawiała, że chodziliście przygnębieni.

- Oczywiście, że tak. Z gry może byliśmy zadowoleni, ale z wyników nie. Teraz wszystko ułożyło się po naszej myśli i oby tak dalej.

Dawno nie zagraliście na zero z tyłu.

- To prawda i właśnie to było jedno z naszych głównych założeń, żeby nie stracić dziś gola, tak jak w poprzednich kilku spotkaniach, kiedy co mecz nasz bramkarz wyjmował piłkę z siatki.

Dzisiejszy mecz to był taki sygnał, że nie odpuszczacie walki o europejskie puchary?

- Panowie spokojnie, dopiero wygraliśmy jeden mecz. Jeżeli wygralibyśmy kolejne trzy mecze, to mogę powiedzieć, że na pewno w tą walkę o europejskie puchary byśmy się włączyli.


wislakrakow.com

(redakcja)

Źródło: wislakrakow.com

Paweł Brożek: Tak sobie wyobrażałem tego setnego gola

3. maja 2014,

- Cieszę się przede wszystkim, że wygrała drużyna. Wiadomo, jak wiele zależy ode mnie i te zera na koncie po każdym spotkaniu naprawdę bardzo mi ciążyły. Dziś miło z wami porozmawiać po meczu, po raz pierwszy od dłuższego czasu. Bardzo cieszymy się ze zwycięstwa a ja osobiście z tych trzech bramek - mówił Paweł Brożek po wygranym 5:0 meczu z Pogonią, w którym napastnik Wisły zdobył trzy gole.


Czy ten mecz dowiódł, że problem z waszą grą tkwił w waszych głowach? Wystarczyło, że zdobyliście szybko pierwszego gola i coś puściło, zaczęliście grać.

- Oczywiście, bramka dodała nam skrzydeł, ale patrzyłbym przede wszystkim na grę. Wcześniej atakowaliśmy zbyt małą ilością zawodników. Dziś do akcji ofensywnych włączało się 5-6 zawodników i naprawdę było komu zagrać tę piłkę. Było widać, że gra się kleiła, że stwarzamy sytuację i wreszcie - że je wykorzystujemy.

Złapałeś więcej luzu po tym pierwszym golu? Przy drugim pewnie wykorzystałeś sytuację, a trzeciego zdobyłeś z dużą fantazją.

- Mam 31 lat, od napastnika wymaga się pewnych rzeczy. Ja tych rzeczy nie robiłem przez dziesięć spotkań. Czułem się fatalnie. Pracowałem, szukałem bodźców, które mogłyby przywrócić mnie do żywych. Dzisiaj się udało. Wcześniej miałem problemy ze strzeleniem gola nawet na treningu. Popracowałem też na siłowni, poczułem się lepiej biegowo, miałem siły do biegania i nic mnie nie bolało. Dwa tygodnie przerwy poświęciłem na to, żeby w stu procentach się wyleczyć.

Kiedy uwierzyłeś, że możesz dziś zdobyć swoją setną bramkę w lidze?

- Jak strzeliliśmy trzecią bramkę. Zobaczyłem, że łapiemy luz i pojawią się szanse, żeby strzelić kolejne gole. Okolicznościowej koszulki nie przygotowałem, przecież wcześniej przez dziesięć meczów nie mogłem zdobyć gola. Zrobię sobie taką, jak będzie setna bramka dla Wisły. Poczekamy, zobaczymy, pięć bramek zostało, oby to się stało jak najszybciej. Kiedy się uda? Nic już nie mówię, bo ostatnio jak mówiłem, to widzieliśmy ile trzeba było czekać.

Dodatkowo dziś wreszcie udało się kilka zagrań z Semirem Stiliciem. Idealnie wyszła wam akcja przy czwartym golu.

- Czasami tak bywa, że potrzeba czasu, żeby się wzajemnie wyczuć. Dużo o tym rozmawialiśmy po meczach, w których nie wiem czy wymieniliśmy ze sobą jakieś podanie. Dziś graliśmy swobodnie. Przy czwartym golu po odbiorze Ostoji byliśmy z Semirem bardzo dobrze ustawieni. Tak tę akcję rozegraliśmy i padła bramka po bardzo ładnej akcji. Cieszę się, że ta piłka poszła właśnie od Semira. Dziś bardzo dużo pomogli nam Sarki i Donald, bardzo dobrze zaprezentował się Chrapek, dlatego myślę, że z taką grą możemy jeszcze o coś powalczyć.

Wygrana nad Pogonią daje wam znów nadzieję na osiągnięcie czegoś w tym sezonie. Miejsce w pucharach?

- Ja nie przypominam sobie sytuacji, w której nie wygralibyśmy w Wiśle ośmiu spotkań. Poza tym w pierwszych meczach na wiosnę zdobywaliśmy punkty, później zremisowaliśmy z Legią w dziesiątkę i nagle coś pękło. Będziemy walczyć do końca o jak najwyższe miejsce. Mamy tyle punktów co Ruch, więc wszystko zależy od nas.

Dzisiaj przyćmiłeś Marcina Robaka, który wiosną ci odjechał w klasyfikacji strzelców.

- Wydaje mi się, że zasłużył na ten tytuł. Grał równo przez cały sezon i jemu należy się król strzelców. Ja zawaliłem, nie podjąłem rękawicy, a teraz wydaje mi się, że jest już za późno.

Przed sezonem założyłeś sobie osiągnięcie tej granicy stu goli. Cel więc wykonany, a sezon nie taki zły.

- Mimo wszystko, myślałem, że ta setka padnie wcześniej. Mam 14 bramek, a jeszcze może być więcej - to pokazuje, że po nieudanej przygodzie na zachodzie nie jest to zły sezon. Pomijając tę serię dziesięciu spotkań...

Czekałeś dziesięć meczów na gola, ale setną bramkę zdobyłeś z przytupem: hattrick, zaś ostatni gol kto wie, czy nie najładniejszy w karierze?

- Sam jestem zaskoczony. Śmieję się, ale powiem szczerze, że tak sobie wyobrażałem tego setnego gola. Chciałem strzelić bardzo ładną bramkę i wydaje mi się, że taka wyszła. Od razu gdy piłka poszła w moją stronę miałem pomysł, żeby lobować bramkarza. Od razu mówię: ta bramka nie była przypadkowa. Czy najładniejsza w karierze? Na pewno jedna z najładniejszych.

To chyba Twój drugi gol zdobyty strzałem spoza pola karnego. Niedawno mówiłeś o jedynym takim golu strzelonym Ruchowi, ale to było tuż zza linii "szesnastki".

- Przyznaję, nie mam piorunującego uderzenia, staram się zdobywać gole tak jak potrafię.

Uczcisz jakoś tego gola? Żona coś przygotuje na wieczór?

- Napiję się piwka. Żona chyba już śpi. Chociaż nie, na pewno mnie przywita.

Pamiętasz swoją pierwszą bramkę, z Odrą Wodzisław.

- Tak, po uderzeniu Mirka Szymkowiaka, odbita piłka, ja dobiłem z lewej nogi, jakiś wślizg.

Trochę czasu minęło.

- Odliczając pobyt za granicą potrzebowałem dwunastu lat, żeby zdobyć sto goli. Zawsze można by powiedzieć "czemu nie wcześniej", ale cieszę się, że wszedłem do tej grupy zawodników, bo są tam piłkarze, którzy wiele znaczyli dla polskiej piłki. Teraz mam nadzieję, że będę się tej hierarchii przesuwał.

Strzelona niedawno 97. bramka przez Marka Saganowskiego trochę cię zmobilizowała?

- Marek już dawno strzeliłby te sto goli, gdyby nie kontuzja - to pokrzyżowało jego plany. Jest to napastnik, który na pewno te sto goli osiągnie.

Legii, z którą gracie za tydzień, lubiłeś strzelać gole.

- Ostatnio tam nie strzeliłem. Legia jest faworytem. U nas za to wracają Arek Głowacki i Łukasz Garguła. Jedziemy tam z wiarą, a nie ze spuszczonymi głowami, jak to miało miejsce w poprzednich tygodniach.

Co z twoją nową umową w Wiśle?

- Od dłuższego czasu nie rozmawiałem z prezesem. Była wzmianka o kontrakcie parę tygodni temu, natomiast ostatnio nie rozmawiałem na ten temat. Ale spokojnie. W najbliższych spotkaniach moim zadaniem jest potwierdzić swoją formę, a o kontraktach będziemy rozmawiali później.


wislakrakow.com

(redakcja)

Zając: Trener mówił, że przełamanie musi nadejść

Data publikacji: 03-05-2014 23:15


W dzisiejszym, wygranym aż 5:0 meczu z Pogonią zadebiutował młody napastnik Wisły, Tomasz Zając. Oto, co powiedział dziennikarzom zaraz po spotkaniu.

„Nie spodziewałem się przed meczem, że to właśnie dziś zadebiutuję” – wyznał zawodnik. „W drugiej połowie, kiedy strzeliliśmy kolejne bramki, nabrałem jednak pewności, że wejdę na boisko, chociaż na chwilę. Starałem się nie myśleć o tym, że to mój debiut i myślę, że zaprezentowałem się z dobrej strony” – powiedział.

Wisła zagrała dziś najlepsze spotkanie od długiego czasu, po pięciu z rzędu porażkach wreszcie zwyciężyła i to aż pięcioma bramkami. „Trener mówił nam, że przełamanie musi w końcu nadejść i że będzie to właśnie dziś. Wszyscy wzięli to do siebie i wyszło znakomicie” – nie ukrywał radości napastnik.

„Bardzo dobrze zaczęliśmy to spotkanie, strzeliliśmy szybko dwie bramki i później kontrolowaliśmy przebieg meczu” – zanalizował Tomek.

Dawid Janik

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Paweł Brożek szóstym wiślakiem w Klubie 100

4. maja 2014,

Paweł Brożek jest szóstym zawodnikiem w historii, który zdobywał bramki dla Wisły Kraków i znalazł się w "Klubie 100". Napastnik Wisły dołączył do tego grona w sobotę, kompletując hattricka w wygranym 5:0 meczu z Pogonią Szczecin.


Wcześniej do tego grona dołączyli Tomasz Frankowski (168 bramek), Kazimierz Kmiecik (153), Maciej Żurawski (121), Henryk Reyman (109) i Artur Woźniak (102).

Piątka może się pochwalić również zdobyciem co najmniej 100 bramek grając w barwach Wisły. Pawłowi Brożkowi do tego osiągnięcia brakuje pięciu trafień.


wislakrakow.com

(redakcja)

Źródło: wislakrakow.com

Burliga wyrównał ligowy rekord

4. maja 2014

Łukasz Burliga jest na dobrej drodze, aby ustanowić rekord polskiej ligi pod względem ilości żółtych kartek otrzymanych w obecnym sezonie.


W sobotnim meczu z Pogonią obrońca Wisły już po raz 15. w obecnych rozgrywkach został w ten sposób upomniany przez arbitra. Tym samym wyrównał "osiągnięcie" Tomasza Hajto z sezonu 2008/09. Były reprezentant Polski rozegrał wówczas 23 spotkania. Trzeba jednak zaznaczyć, że kartki otrzymał w 13 meczach, bowiem w dwóch z nich był karany żółtymi kartkami dwukrotnie.

Burliga w tym sezonie rozegrał dotychczas 28 spotkań. Na więcej nie pozwoliły mu pauzy za czwartą, ósmą i dwunastą kartkę. Z tego powodu opuścił cztery mecze. Ewentualna następna żółta kartka spowoduje, że nie będzie mógł wystąpić w kolejnych dwóch spotkaniach.


wislakrakow.com

(redakcja)


Źródło: wislakrakow.com

Michał Czekaj: - Morale drużyny pójdzie teraz do góry

- Dla nas ten mecz był bardzo ważny, bo nie potrafiliśmy wygrać od dawna, a w pięciu spotkaniach były same porażki i w końcu musieliśmy się przełamać. Fajnie, że w takim stylu, tym bardziej, że za tydzień jedziemy do Warszawy na ciężki teren, a na pewno morale drużyny pójdzie teraz do góry - mówił po wygranym aż 5-0 meczu z Pogonią, wracający po długiej przerwie na stadion przy ulicy Reymonta, Michał Czekaj.

- Założyliśmy sobie, że podchodzimy do tego meczu tak jak podchodziliśmy jesienią. Ja wprawdzie nie miałem okazji wtedy grać, bo leczyłem kontuzje, ale chłopakom bardzo dobrze to wychodziło. Szybki pressing na połowie przeciwnika, szybka gra i właśnie to staraliśmy się robić - dodał rozgrywający dobre zawody Czekaj.


Dodał: AG, Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Michał Miśkiewicz: - Szliśmy za ciosem

- Bardzo było nam to zwycięstwo potrzebne. Już pomijam to, że wygraliśmy 5-0, jakby się skończyło 1-0 to także byłoby dobrze. Najważniejsze jest zwycięstwo i przede wszystkim cieszy mnie postawa Pawła Brożka, że się przełamał, bo spadło ostatnio na niego dużo krytyki. Jak i na nas wszystkich, ale ja widzę go na co dzień, widzę jak pracuje i wiedziałem, że wreszcie się przełamie. A jak się już przełamał, to sami widzieliście - mówił po meczu z Pogonią Michał Miśkiewicz.

- Cały zespół dobrze funkcjonował. Biegaliśmy, walczyliśmy i było widać to co w większości naszych meczów z jesieni, czyli determinację, wolę walki oraz serce. Zmęczyliśmy się już tymi porażkami i chcieliśmy pokazać, że nie jesteśmy tacy, jak była ta krytyka, która na nas spadała. Chcieliśmy udowodnić, że możemy wygrywać i to z mocnymi zespołami. Bramki padły bardzo szybko i co najważniejsze - nie cofnęliśmy się, dalej atakowaliśmy. Gdyby ten wynik był wyższy, to Pogoń nie miałaby nic do powiedzenia. Było jeszcze parę sytuacji, więc mogliśmy jeszcze ten wynik podwyższyć. Szliśmy za ciosem i to jest w tym wszystkim najważniejsze - zakończył bramkarz Wisły, który także miał powody do zadowolenia z powodu kolejnego, już 15-tego, czystego konta w bieżącym sezonie.


Dodał: AG, Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Tomasz Zając: - Nawet o debiucie nie myślałem

- Bardzo dobrze zaczęliśmy to spotkanie, a później już kontrolowaliśmy to co działo się na boisku. Starałem się natomiast nie myśleć o swoim debiucie i mogę go ocenić pozytywnie - mówił po swoim pierwszym meczu w seniorskiej Wiśle debiutant, Tomasz Zając.

- Wszyscy mówili, że przełamanie w końcu musi nadejść, że to może będzie tym razem i wszyscy wzięli to do siebie, więc dobrze wyszło. Myślę, że trener jest zadowolony z naszej gry, ale tego nie pokazuje. Chce żebyśmy dalej ciężko pracowali i zdobywali kolejne punkty. A co do mojego debiutu, to szczerze mówiąc nawet o nim nie myślałem. Choć gdy widziałem, że wynik co chwilę się zmienia, to nabierałem pewności, że w końcówce być może wejdę. A co do mojej przyszłości, to na razie z trenerem o niej nie rozmawiałem. Pracuję i po sezonie zobaczymy co będzie dalej - zakończył 18-latek.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Michał Chrapek: - Chcieliśmy się przełamać i zrobiliśmy to w fajnym stylu

- Widać było po nas, że bardzo chcemy ten mecz wygrać. Dawno mnie tak żadne zwycięstwo nie cieszyło, jak po tym spotkaniu. Mieliśmy serię pięciu przegranych pod rząd, a dla takiego klubu - jakim jest Wisła - jest to katastrofa i zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Fajnie, że ta seria się zakończyła i fajnie że w taki sposób, takim wynikiem, ale teraz musimy pracować dalej tak jak pracujemy. Na Legię pojedziemy z bojowym nastawieniem - mówił po wygranej z Pogonią Michał Chrapek.

- Wróciłem po kontuzji, ale noga mi nie dokuczała, nie odczuwałem żadnego bólu. Miałem trochę problemy wydolnościowe, bo przed tym meczem praktycznie nie trenowałem. Wydaje mi się, że w końcówce było to widać - przyznał Chrapek.

- W pewnym momencie… zgłupieliśmy, że prowadzimy aż tak wysoko, po tym co było ostatnio i wydaje mi się, że przy takim wyniku musimy w pełni kontrolować mecz, utrzymywać się przy piłce, a czasami oddawaliśmy ją zbyt szybko. Widać było też nerwowość. Na pewno musimy w takich meczach pokazywać doświadczenie poszczególnych zawodników i utrzymywać się dłużej przy piłce - uważa wiślak.

- Chcieliśmy się przełamać i zrobiliśmy to w fajnym stylu, strzelając pięć bramek. Kibice na pewno dziś nie narzekali. Był to taki mecz przełomowy dla nas, jako dla zespołu, a także dla naszego najlepszego strzelca, czyli Pawła. Po tej serii nasze morale, cele, trochę się pozmieniały. Nie ma co ukrywać, byliśmy w dołku, i po każdym w klubie było widać, że ta sytuacja jest trudna, że męczymy się z nią. Ten mecz doda nam "kopa" i wierzę, że w Warszawie zagramy dobre spotkanie i powalczymy o punkty - zapowiada Chrapek.

- Przy pełnych stadionach gra się lepiej, ale wydaje mi się, że dziś kibicom się podobało. A Ci którzy przyszli fajnie kibicowali i chwała im za to - zakończył nasz pomocnik, pytany o atmosferę na stadionie.


Dodał: AG, Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Oceny Wiślaków w meczu z Pogonią

Wpisany przez Tomek

czwartek, 08 maja 2014 22:53

Mecz z Pogonią Szczecin pokazał nam, jak jedno spotkanie potrafi zmienić wszystko. Miały być kompromitujące rekordy, które zapiszą się w statystykach całej historii klubu, a całkiem możliwe, że zamiast tego po meczu w Warszawie będzie noszenie na rękach. Sobotnim widowiskiem na Reymonta piłkarze Białej Gwiazdy odkupili winy u kibiców.

To był popisowy mecz Wisły i mecz odradzających się Feniksów. Takiej jazdy w górę Pawła Brożka nie spodziewał się nikt, z nim samym na czele. Za dwa ostatnie spotkania wystawiliśmy mu jedynki, ale teraz pełna skala, czapki z głów. Wejście do „klubu stu” z hattrickiem, a w dodatku ta najważniejsza, setna bramka - najpiękniejsza w karierze. I to po 10. kolejnych meczach bez gola. Życie potrafi napisać najlepsze scenariusze, a Paweł Brożek będzie miał co wspominać i opowiadać kolejnym wiślackim pokoleniom.

Nasz kolejny Feniks, Semi Stilić przygasł zdecydowanie w ostatnich meczach, a w sobotę podobnie jak Brożek zaliczyć być może najlepszy mecz w Wiśle w karierze. Wspaniała asysta, jeszcze piękniejsza bramka. Odrodzili nam się także boczni pomocnicy i od razu nasuwają się słowa, czy takich rajdów nie są w stanie pokazywać co najmniej w co drugim meczu? Panie Sarki, pan się nie boi, w szczepionkę bić nie będą.

Trochę w cieniu tych zawodników, ale tylko trochę był niezawodny Michał Chrapek – najrówniejszy piłkarz sezonu, co nie oznacza w żadnym przypadku, że przeciętny. Jego gra to nie zawsze piękne bramki, ale niemal każda sytuacja bramkowa ma w jego osobie cichego bohatera. Swoją robotę bardzo dobrze wykonał też Stjepanović, co najlepiej firmuje jego odbiór i asysta przy trzeciej bramce Pawła Brożka.

Rekord żółtych kartek postanowił śrubować Łukasz Burliga. Skąd biorą się te jego częste faule? Być może stąd, że to częsty gość w polu karnym rywala i nie zawsze uda się wrócić na czas na swoją pozycję, bądź złapać oddech i dlatego te spóźnione interwencje.

Ostatni, któremu należy poświęcić kilka słów to Michał Czekaj. Wykorzystuje swoją szansę. Walczy o to, aby nie oddać miejsca w składzie Arkadiuszowi Głowackiemu i naszym zdaniem wcale nie jest z góry skazany na porażkę.


Michał Miśkiewicz – 6

Łukasz Burliga – 6

Michał Czekaj – 7

Gordan Bunoza – 6

Dariusz Dudka – 5

Ostoja Stjepanović – 6

Michał Chrapek – 8

Semir Stilić – 9

Emmanuel Sarki – 6

Donald Guerrier – 7

Paweł Brożek – 10

Źródło: skwk.pl

Podsumowanie 32. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

"Jak Legia nie może... sędzia pomoże" - to hasło przewodnie po meczu Legii w Gdańsku. Warszawiacy męczyli się tam bowiem okrutnie, ale gola wreszcie zdobyli. Nic, że ze spalonego, najważniejsze że wygrali. Czołganie w kierunku tytułu idzie więc chłopcom z Łazienkowskiej w najlepsze. Ciekawe czy ten "ślepy los" będzie im także pomagał w walce o LM? Nie nasze to jednak zmartwienie, a gdy już jesteśmy przy losie, to własnemu wreszcie pomogli wiślacy, którzy przejechali się po Pogoni aż 5-0 i są niewątpliwie największymi gwiazdami weekendu.

Czwartek, 1 maja:

Podbeskidzie 2-1 Jagiellonia Białystok

1-0 Błażej Telichowski (50.)

2-0 Giorgi Popchadze (61. sam.)

2-1 Dani Quintana (88.)

Pierwsza połowa tego meczu była mocno przeciętna, ale widać taki był plan bielszczan, którzy po przerwie wsiedli do walca i po prostu przejechali się po Jagiellonii. Ci jednak w samej końcówce zdołali się na chwilę podnieść i po golu Quintanty emocji nie brakowało, a goście mogli jeszcze sprawić psikusa i wyrównać. Ostatecznie zwyciężyło Podbeskidzie, co oznacza, że w 11 spotkaniach wiosny "Górale" zdobyli aż 20 (!) punktów. Nic więc dziwnego, że przestają już być kandydatem do spadku. Nie zmienia to natomiast faktu, że i tak na długie minuty II połowy Jagiellonia została w szatni i bez wątpienia jej piłkarze znów "nasłuchają się" od trenera Michała Probierza.

Sobota, 3 maja:

Piast Gliwice 0-0 Śląsk Wrocław

Jedni i drudzy mocno starali się, aby to spotkanie wygrać, ale ze starań nic nie wyszło. Piast zresztą końcówkę, po czerwonej kartce dla Csaby Horvátha, grał z duszą na ramieniu, modląc się o choćby remis. I ten udało się gliwiczanom szczęśliwie osiągnąć, choć z punktu widzenia tabeli i kalendarza - nie mają się z czego w ekipie Piasta cieszyć.

Lechia Gdańsk 0-1 Legia Warszawa

0-1 Ondrej Duda (72.)

Jak Legia nie może... sędzia pomoże. To znane powiedzenie i miało w Gdańsku miejsce. W bieżącym sezonie legioniści dwukrotnie przegrali z Lechią i gdyby nie decyzje sędziego Mariusza Złotka, to kto wie jak ten mecz by się potoczył. Już bowiem na dzień dobry gospodarzom należała się "jedenastka". Oczywiście to jeszcze nie gol, ale gdy ten wreszcie dla Legii padł, to ze spalonego. Wydarzenia te zdecydowanie wypaczyły końcowy rezultat, ale też przed tygodniem legioniści dostali do prowadzenia meczu bojącego się własnego cienia sędziego Wajdę, tym razem będącego na dorobku Złotka, no to nie ma szans, żeby tacy panowie... namieszali swoimi decyzjami w reformie ligi. A strata punktów przez Legię mogłaby coś w układzie sił zmienić, prawda? Nie zmienia to natomiast faktu, że Lechia sama jest sobie winna, że przegrała. Oddała na bramkę ekipy z Warszawy aż 17 strzałów, ale ledwie dwa celne. Nie na tyle, aby jakąkolwiek bramkę zdobyć i Legię znów na przykład pokonać.

WISŁA KRAKÓW 5-0 Pogoń Szczecin

1-0 Paweł Brożek (6.)

2-0 Wilde-Donald Guerrier (12.)

3-0 Semir Štilić (29.)

4-0 Paweł Brożek (60.)

5-0 Paweł Brożek (62.)

Przecieraliście oczy ze zdumienia? Jeśli tak to dołączamy się do tego grona, bo po serii niefortunnych występów wiślacy są bohaterami weekendu, a już luz Pawła Brożka przy bramkach na 4-0 i zwłaszcza 5-0 - musi budzić szacunek i uznanie. Da się? Oczywiście, że się da. Tym bardziej to miłe, że mało kto spodziewał się aż takiej eksplozji formy Wisły. Zresztą nie ma się co oszukiwać - Pogoń przyjechała pod Wawel zbyt pewna siebie i została za to sromotnie ukarana. I wręcz trzeba zapytać w tym miejscu zapytać - czy to właśnie Pogoń jest tym pewniakiem naszych piłkarskich ekspertów do gry w europejskich pucharach? Panie Węgrzyn, czy Pogoń z taką grą zasłużyła w ogóle na miejsce w "ósemce"? Najważniejsze jest jednak to, że wiślacy pokazali, że sezon jeszcze się dla nich nie skończył i niekoniecznie są kandydatem do zajęcia miejsca na samym dole grupy mistrzowskiej. Zanosi się bowiem na to, że jeszcze kilka - mamy nadzieję - miłych meczów w wykonaniu Wisły w bieżących rozgrywkach możemy zobaczyć.

Niedziela, 4 maja:

Widzew Łódź 2-0 Cracovia 1-0 Eduards Višņakovs (34.)

2-0 Povilas Leimonas (85.)

Chyba trzeba się mocno zastanowić, czy w Cracovii znają regulamin bieżącego sezonu Ekstraklasy, bo jeśliby dobrze policzyć to z taką formą i przy złym dla "Pasów" układzie wyników - już za tydzień ekipa ta może znaleźć się nawet na... miejscu spadkowym! Oczywiście przyznać trzeba, że Cracovia miała w Łodzi pecha. Szybka czerwona kartka dla bramkarza, a później nie tylko Dawid Nowak miał okazje do tego, aby "Pasy" tego meczu nie przegrały. Z drugiej zaś strony - Widzew śmiało (!) wygrać powinien znacznie wyżej, ale wyjątkowo rozregulowany celownik miał Eduards Višņakovs. Gdyby nie to, mogło skończyć się "piątką". Skończyło "dwójką", która daje łodzianom nadzieję na to, że w tej lidze mogą się jeszcze utrzymać!

Górnik Zabrze 2-0 Ruch Chorzów

1-0 Préjuce Nakoulma (6.)

2-0 Dzikamai Gwaze (12.)

Pierwsza majowa kolejka ligowa jest kolejką przełamań, bo też patrząc na śląskie derby na myśl przychodził sobotni mecz Wisły z Pogonią. Tutaj także gospodarzom udawało się o wiele więcej, niż gościom. Zresztą pierwsze dwa gole padły w dokładnie tych samych... minutach, co dzień wcześniej w Krakowie. Różnica była jednak taka, że w przeciwieństwie do Pogoni - chorzowianie o wiele mocniej starali się coś zdziałać, ale to nie był ich dzień. Mieli także pecha, a zwłaszcza Filip Starzyński, którego mierzony rzut wolny tylko obił poprzeczkę, a potem "jedenastkę" obronił mu Pāvels Šteinbors! Górnik wygrywa więc po raz pierwszy w tym roku (!) i jest tylko punkt za miejscem premiowanym grą w europejskich pucharach! I to bez wątpienia paradoks całej naszej ligowej rywalizacji.

Poniedziałek, 5 maja:

Zawisza Bydgoszcz 1-2 Lech Poznań

0-1 Kasper Hämäläinen (39.)

0-2 Tomasz Kędziora (57.)

1-2 Vahan Gevorgyan (84. k.)

W Bydgoszczy nie było niespodzianki, Lech zrobił co do niego należało i skutecznie wypunktował Zawiszę, choć gdy ten w końcówce zdobył kontaktowego gola, mogło jeszcze zrobić się ciekawie. Ostatecznie jednak nie zrobiło i na górze tabeli mamy "status quo".

KGHM Zagłębie Lubin 0-0 Korona Kielce

To koszmarny weekend dla Zagłębia. Nie dość, że piłkarze Oresta Lenczyka pechowo, bo po rzutach karnych, przegrali finał Pucharu Polski, to teraz stracili kolejne ważne punkty w walce o utrzymanie. A widmo spadku zaczyna coraz groźniej zaglądać "miedziowym" w oczy. Tym bardziej, że już o krok za Zagłębiem jest Widzew. Na pewno remis i punkt cenniejszy jest dla kielczan, którzy utrzymali tym samym bezpieczną przewagę nad samym dołem tabeli.

Aktualna tabela:

1. Legia Warszawa 32 38 63-30

2. Lech Poznań 32 33 61-35

3. Ruch Chorzów 32 26 40-40

4. WISŁA KRAKÓW 32 26 43-33

5. Pogoń Szczecin 32 25 49-45

6. Górnik Zabrze 32 25 46-48

7. Zawisza Bydgoszcz 32 21 44-41

8. Lechia Gdańsk 32 21 38-38

9. Jagiellonia Białystok 32 23 51-48

10. Podbeskidzie Bielsko-Biała 32 22 30-40

11. Korona Kielce 32 21 38-43

12. Śląsk Wrocław 32 21 39-40

13. Cracovia 32 20 37-46

14. Piast Gliwice 32 18 32-51

15. KGHM Zagłębie Lubin 32 16 31-41

16. Widzew Łódź 32 15 30-53

Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Zobacz też:

Bojkot meczów przez kibiców w sezonie 2013/14