2014.05.19 Ruch Chorzów - Wisła Kraków 2:2

Z Historia Wisły

2014.05.19, Ekstraklasa, 34. kolejka, Chorzów, Stadion Miejski, 18:00, poniedziałek, 22°C
Ruch Chorzów 2:2 (2:2) Wisła Kraków
widzów: 6.500
sędzia: Krzysztof Jakubik z Siedlec
Bramki

Filip Starzyński (k) 29'
Grzegorz Kuświk 38'

0:1
1:1
2:1
2:2
24' Paweł Brożek


45' (k) Paweł Brożek
Ruch Chorzów
4-5-1
Michał Buchalik
Marek Szyndrowski
Marcin Malinowski
Piotr Stawarczyk
Grafika:zk.jpg Maciej Sadlok
Kamil Włodyka Grafika:Zmiana.PNG (62' Jakub Smektała)
Łukasz Surma
Bartłomiej Babiarz
Filip Starzyński
Grafika:zk.jpg Marek Zieńczuk
Grzegorz Kuświk Grafika:Zmiana.PNG (46' Maciej Jankowski)

trener: Ján Kocian
Wisła Kraków
4-5-1
Michał Miśkiewicz
Łukasz Burliga
Michał Czekaj
Dariusz Dudka
Piotr Brożek
Łukasz Garguła Grafika:Zmiana.PNG (65' Emmanuel Sarki)
Ostoja Stjepanović
Michał Chrapek
Semir Štilić Grafika:zk.jpg
Wilde-Donald Guerrier
Paweł Brożek

trener: Franciszek Smuda
Strzały: 19-8 (9-4)
Strzały celne: 8-2 (3-2)
Strzały niecelne: 10-6 (5-2)
Strzały zablokowane: 1-0 (1-0)
Słupki/poprzeczki: 0-0
Posiadanie piłki (w %): 51-49 (51-49)
Spalone: 1-4 (0-4)
Rzuty rożne: 5-2 (3-0)
Dośrodkowania: 19-12 (7-4)
Faule: 17-14 (10-7)
Żółte kartki: 2-1 (1-0)
Statystyki indywidualne strzałów:
Paweł Brożek - 2 gole, 2 strzały, 2 celne
Wilde-Donald Guerrier - 2 strzały
Łukasz Garguła - 2 strzały
Michał Chrapek - 1 strzał
Łukasz Burliga - 1 strzał

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.


[Foto: W. Barczewski/wislakrakow.com]

[Foto: W. Barczewski/wislakrakow.com]
[Foto: W. Barczewski/wislakrakow.com]

[Foto: W. Barczewski/wislakrakow.com]
[Foto: W. Barczewski/wislakrakow.com]

[Foto: W. Barczewski/wislakrakow.com]
[Foto: J. Ulicki/wislakrakow.com]

[Foto: J. Ulicki/wislakrakow.com]
[Foto: J. Ulicki/wislakrakow.com]

[Foto: J. Ulicki/wislakrakow.com]

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Franciszek Smuda przed meczem z Ruchem

- Meczu z Ruchem nie można przegrać, jeśli by się tak stało, to nadzieja pójdzie z dymem. Trudno myśleć o jakichś celach, że walczymy o coś, przy tylu problemach zdrowotnych zawodników. W tygodniu także Semir Štilić miał kontuzje, ale doszedł do siebie. Pierwszy raz w życiu tak mam, że jest mi trudno powiedzieć o co zagramy - mówił przed meczem ligowym z Ruchem Chorzów, lekko zdołowany nieprzerwanymi problemami zdrowotnymi zespołu trener Wisły Kraków, Franciszek Smuda.

- Z sekundy na sekundy nie wiedziałem co będzie po kolejnym treningu. Wczoraj byłem przed nim uśmiechnięty, a po nim płakałem. Mamy taki sezon, że nie przypominam sobie, żeby wcześniej mieć taki - dodał Smuda, który wspominał tym samym o odnowionym urazie Arkadiusza Głowackiego i niewyleczonym Gordana Bunozy, którzy w Chorzowie nie zagrają.

Mimo jednak problemów zdrowotnych - "Franz" przekonuje, że w drużynie jest niezmiennie dobra atmosfera.

- Jeden drugiego mobilizuje i pomagają sobie wzajemnie, żeby się podnieść po tych kontuzjach. To jest fajne i sympatyczne jak Głowacki mówi do Bunozy - "pozbieraj się, może Ty dasz radę". Pod tym względem nie narzekam. Każdego trenera może spotkać taka sytuacja, że wszystko dzieje się na raz - i kartki i kontuzje. I meczów się nie wygrywa i nie osiąga się tego celu, który chce się osiągnąć. Nawet w tej chwili o niczym innym nie myślę, jak o tym, żeby mieć jak najsilniejszy skład i powalczyć o punkty - dodał opiekun WIsły.

Sytuacji z motywowaniem zespołu na pewno natomiast nie ułatwia informacja z tego tygodnia, na mocy której "Biała Gwiazda" nie otrzymała licencji na grę w europejskich pucharach. I choć klub zapowiedział odwołanie się od niej, to na dziś - piłkarze Smudy grać mogą już tylko dla własnej przyjemności...

- Sytuacja z naszą licencją nie jest fajna dla zespołu, nie jest motywująca, ale my wiemy, że trzeba wszystko ratować. A uratować można tylko przez dobrą pracę, wynik i dobrą grą. Wtedy jest optymizm. A jak będziemy się załamywać, że nie dostaliśmy licencji na puchary, to co nam to da? My musimy mieć wiarę i nadzieję, że może to się zmieni. Zawsze jest jakaś szansa. Prezes Bednarz walczy, a to jest zdolny chłopak. Fajnie to pozbierał, że dostaliśmy licencję na grę w Ekstraklasie i to jest duży plus, bo w ubiegłym roku też były z tym problemy. A jednak daje sobie radę, więc trzeba powiedzieć, że Jacek Bednarz wyrasta na solidnego prezesa. Ja nigdy nie tracę nadziei. Dla Wisły, dla klubu, najgorzej byłoby gdybyśmy grali w tej drugiej ósemce. Tego się bałem, bo te wszystkie sytuacje licencyjne - z nich można w sekundzie wyjść. Najważniejsze jest żeby dalej budować zespół. Teraz po czasie, bo miałem inaczej w głowie, nawet to czwarte miejsce jest sukcesem, w aktualnej sytuacji tego klubu. A i tak nikt nie jest z niego zadowolony, bo też pojeździłbym po Ajaxach, czy Anderlechtach i pograł trochę, znów trochę łyknął tej europejskiej piłki. Też liczyłem, że nam się uda, ale mamy jeszcze wszystko przed sobą. Nie można za szybko składać broni. Jak to mówią - nadzieja umiera ostatnia i trzeba ją mieć do końca. W poniedziałek oby się już nic nie wydarzyło, o to się modlę. Żadna kontuzja na treningu. Przychodząc tutaj - to jak tutaj siedzę - w życiu nie myślałem, że tak o wszystko trzeba będzie walczyć i układać. Tutaj nie jest natomiast zła atmosfera. Ja to ciągle każdemu powtarzam - mówił Smuda.

- W zespole jest mobilizacja, a wspólnie sobie wytłumaczyliśmy, że to od nas zależy, co w tym klubie będzie - czy lepiej, czy gorzej. Zależy to od nas, od naszej gry. Obojętnie jaki jest skład, nawet z połową młodzieży. Wszystko zależy od naszych zwycięstw. My nie możemy patrzeć, że mamy tylko ładnie grać dla oka. Zostały cztery mecze i musimy postarać się, żeby wyrwać to co można. Udało nam się wyrwać tę "ósemkę", a może uda nam się wyrwać jak najlepsze miejsce - powiedział ponadto trener Wisły.

- Ruch jest przyzwyczajony do trudnych warunków, ale mają przyjemność z gry, mają walczaków no i szczęście, że nie mają aż tylu kontuzji, bo mają jedną Kowalskiego, a my takich to mieliśmy z 50. Jest to zespół, który trener pozbierał, przekonał ich i to się przyda na przyszłość. Ja mówię, że mecze które rozegrasz dobrze, to bez względu czy ktoś zostanie w Wiśle, czy odejdzie, to ma dzięki nim dobre CV. A jakbyśmy grali o utrzymanie, bylibyśmy na ostatnim miejscu, to nic nie masz w ręku. A jak zdobędzie się coś więcej, to każdy się takim zawodnikiem zainteresuje - tłumaczył "Franz".

- Po jesieni byliśmy kandydatem do walki z Legią o mistrzostwo i może gdyby się to nie posypało, to byśmy do końca z nimi i z Lechem walczyli. Posypało się jednak i musimy myśleć o tym co nam zostało do wywalczenia, a więc o trzecim miejscu. I o nie trzeba się postarać - zakończył Smuda.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Powalczyć o podium: Ruch - Wisła

18. maja 2014,


W poniedziałek mecz pomiędzy Ruchem Chorzów a Wisłą Kraków zakończy 34. kolejkę T-Mobile Ekstraklasy. Podopieczni Franciszka Smudy będą chcieli odzyskać twarz po ostatnim laniu w Warszawie. Jeśli Wisła ma nadzieję na końcowe podium, to z Chorzowa musi przywieźć komplet punktów.


Trener Smuda znów będzie miał duży problem z zestawieniem bloku obronnego. Do gry nie są zdolni Arkadiusz Głowacki, Marko Jovanović oraz Gordan Bunoza. Ten ostatni narzeka na ból pleców, ale prawdopodobnie Bunoza myśli już o nowym sezonie i nowym klubie, nie chcąc ryzykować zdrowia dla Wisły, w której na 99% nie zostanie.

Para stoperów Czekaj-Nalepa skompromitowała się przed tygodniem w Warszawie, toteż w meczu z „Niebieskimi” partnerem Czekaja będzie doświadczony Dariusz Dudka. Jego miejsce na lewej stronie defensywy zajmie z kolei Piotr Brożek, który stracił ostatnio miejsce w wyjściowym składzie.

Wisła miała dużo czasu na przygotowanie się do meczu w Chorzowie. Dwa dni więcej niż rywal z Chorzowa. W przypadku licznych urazów i wąskiej kadry, każdy dzień więcej na regenerację i trening może mieć duże znaczenie. Do kadry meczowej powróci Łukasz Garguła, który niemal całą wiosnę boryka się z urazami.

Drużyna Ruchu Chorzów pokonała przed tygodniem bydgoskiego Zawiszę i aktualnie zajmuje trzecie miejsce w tabeli, wyprzedzając „Białą Gwiazdę” o trzy punkty. W przypadku zwycięstwa nad Wisłą, klub z Górnego Śląska bardzo przybliży się do miejsca na podium na zakończenie sezonu, pozbawiając na to realnych szans Wisłę.

Chorzowianie nie grają już tak dobrze, jak miało to miejsce jeszcze kilka tygodni temu, gdy byli typowani nawet na największego konkurenta Legii w walce o tytuł mistrza Polski. Zespół z Chorzowa nadal jest jednak bardzo niebezpieczny i zawsze gra do końca, zostawiając na boisku serce i zdrowie.

W sezonie zasadniczym „Biała Gwiazda” nie potrafiła znaleźć recepty na pokonaniu Ruchu. Jesienią w Chorzowie padł remis, a wiosną Wisła musiała uznać wyższość rywala na własnym stadionie. Zrewanżowanie się na ciężkim terenie przy ulicy Cichej byłoby doskonałą sprawą.

Czy Wisła otrząsnęła się po laniu w Warszawie? Piłkarze trenera Smudy wciąż mają o co grać, więc w poniedziałek muszą pokazać swoje możliwości podparte walką na sto procent, by w ostatnich trzech meczach sezonu nadal mieć przed sobą sportowy cel, jakim jest trzecia lokata w lidze!

Spotkanie poprowadzi pan Krzysztof Jakubik z Siedlec.

Transmisja meczu w Canal+Sport i Eurosport2. Początek spotkania o 18.00.


wislakrakow.com

(sum91)

Źródło: wislakrakow.com

Najbliższy rywal: Ruch Chorzów

Wpisany przez Patrycja

niedziela, 18 maja 2014 23:23

Cel na ten sezon został osiągnięty – Wisła znajduje się w górnej połowie tabeli i tak już pozostanie. Przed nami zatem kolejny mecz z cyklu „odliczamy do końca”, tym razem Biała Gwiazda pojedzie do Chorzowa.

Chociaż Ruch w ostatnich tygodniach wygrane przeplata porażkami i remisami, na razie wystarcza to do utrzymania się na najniższym stopniu podium. W ostatnim meczu podopieczni Jana Kociana, grając u siebie, wygrali z Zawiszą Bydgoszcz aż 3:1. Dać o sobie ponownie dał Filip Starzyński, czyli jeden z najlepszych strzelców i asystentów w ekipie Niebieskich. Napastnik wbił Zawiszy dwa gole, co daje mu już łączną liczbę ośmiu strzelonych bramek w tym sezonie. Bezkonkurencyjny jest jednak Grzegorz Kuświk, mający na koncie jedenaście trafień. Poprzednie mecze Ruchu to porażka w derbach 0:2 z Górnikiem Zabrze i bezbramkowy remis z gdańską Lechią. W przypadku zwycięstwa Wiślaków w najbliższym spotkaniu, Biała Gwiazda wyprzedzi chorzowian i awansuje na trzecie miejsce w tabeli, dające prawo do występu w eliminacjach do europejskich pucharów. Walka o tę pozycję jest jednak w tym momencie bezcelowa dla obydwu klubów – ani Wisła, ani Ruch nie otrzymały od Komisji Licencyjnej pozwolenia na występ w tych rozgrywkach.

Można powiedzieć, że w Krakowie bez zmian. Zespół z Reymonta wciąż trapią kontuzje. Przedłuża się absencja Arkadiusza Głowackiego, wciąż problemy zdrowotne ma też Gordan Bunoza. Pozytywną informacją jest tylko powrót do pełni sił Łukasza Garguły. Zapowiada się natomiast kolejna zmiana układu na pozycjach stoperów. Współpraca Michała Czekaja z Michałem Nalepą układała się fatalnie, w związku z tym Franciszek Smuda postanowił w najbliższym meczu zastąpić Nalepę Dariuszem Dudką. Po niespodziewanym wysokim zwycięstwie z Pogonią, Wisła wróciła już na drogę, którą podążała w ostatnich miesiącach, drogę pozbawioną punktów i pełną porażek. Zrehabilitowanie się za klęskę 0:5 w Warszawie jest rzeczą praktycznie niemożliwą, mało kto chyba wierzy też w nagłą odmianę wizerunku drużyny Białej Gwiazdy i efektowny występ w Chorzowie.

Dwa miesiące temu chorzowianie pokonali na Reymonta Wisłę 1:0. Czy podopieczni Franciszka Smudy zrewanżują się za tamtą porażkę dowiemy się na zakończenie kolejki, w poniedziałek. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 18:00, transmisję przeprowadzą stacje Eurosport2 oraz Canal+ Family.

Źródło: skwk.pl

Smudy niełatwe boje przeciwko Ruchowi

Dodano: 2014-05-18 14:47:23 (aktualizacja: 2014-05-21 17:56:03)

(MARCIN) / WislaLive.pl

Dla Franciszka Smudy poniedziałkowy mecz będzie ligową potyczką numer 6 przeciwko Ruchowi Chorzów w roli szkoleniowca „Białej Gwiazdy”.

Popularny "Franz" na trójkolorowej ławce tracił z pewnością sporo nerwów, gdy prowadzonej przez niego Wiśle przychodziło stawać w ekstraklasowe szranki z "Niebieskimi". Po raz pierwszy takie zdarzenie miało miejsce 17 października 1998 roku. „Biała Gwiazda” wygrała przy Reymonta z Ruchem 4-1, ale rozmiary zwycięstwa nie szły w parze z łatwością jego osiągnięcia. Krakowianie dwie z czterech bramek strzelili w 85 (Węgrzyn) i 88 minucie (Frankowski), wcześniej emocjonując się m.in nie strzelonym rzutem karnym przez Krzysztofa Bizackiego Arturowi Sarnatowi. Lewonożny napastnik z Górnego Śląska, zazwyczaj grający z numerem 11 na koszulce pokonał wiślackiego golkipera chwilę potem (57 minuta), gdy na boiskowym zegarze widniał rezultat 1-0 dla Wisły (trafienie z 53 minuty Frankowskiego). Kto był na tym meczu zapamiętał "dzień konia" Kazimierza Węgrzyna, który chorzowską obronę z Marcinem Baszczyńskim pokonał drugi raz (a właściwie pierwszy) w minucie 66.

Do meczu rewanżowego obie jedenastki przystąpiły 15 maja 1999 roku. Smuda i "jego" Wisła w komfortowej sytuacji, gdyż tydzień wcześniej team Bogusława Cupiała odzyskał po 21 latach mistrzostwo Polski. Przy ulicy Cichej padł remis 1-1. Dla Wisły szczęśliwy, bo uratowany w 88 minucie przez rezerwowego tego dnia Grzegorza Patera. Wcześniej (21 min) trafienie dla "Niebieskich" zanotował Piotr Włodarczyk, pokonując występującego dopiero po raz drugi w wiślackiej bramce Jakuba Wierzchowskiego.

W sezonie 99/00 obecny trener Wisły meczu z Ruchem nie doczekał. W terminarzu był on potyczką numer 9 dla wiślaków, a Smuda po meczu numer 8, przegranym u siebie z Polonią Warszawa 2-3, został przez Bogusława Cupiała zwolniony.

Po raz kolejny więc zasiadł na trójkolorowej ławce trenerskiej w meczu odwiecznych rywali 3 marca 2002 roku. Wisła pokonała Ruch 2-1, po golu strzelonym z karnego w 90 minucie przez Żurawskiego (faul Jamroza na Sypniewskim). Wcześniej chorzowskiego bramkarza Marka Matuszka do kapitulacji zmusił "Żuraw" w minucie 43, celną „główką” po długim rogu, zamykając dośrodkowanie Kalu Uche. Był to drugi gol tego dnia oglądany przy R22, bowiem w 27 minucie wynik potyczki otworzył Krzysztof Bizacki.


Mecz numer 4 to już najnowsza historia Wisły. 28 września 2013 roku udała się ona na Cichą jako team niepokonany od początku rozgrywek. Padł remis 1-1, a obie bramki padły po stałych fragmentach gry. W 28 minucie dośrodkowanie z rzutu wolnego Łukasza Garguły zamienił na bramkę dla gości Arkadiusz Głowacki, a w 57 minucie radość chorzowskim fanom sprawił cudownie bitym rzutem wolnym Filip Starzyński. Dla fanów „Białej Gwiazdy” mecz ten przeszedł do historii również i z powodu nie wykorzystania doskonałych okazji przez Pawła Brożka.

Przed potyczką z 8 marca tego roku Wisła miała na koncie cztery ligowe porażki, ale żadnej u siebie. Smuda potrafił przywrócić stadionowi przy R22 miano twierdzy na okres 9 miesięcy (wcześniejsza domowa porażka miała miejsce 2 czerwca 2013 roku). W Krakowie przegrał Lech, przegrała Legia, dlaczego więc miałby wygrać Ruch? A jednak. Chorzowianie wykorzystali fakt, iż w trójkolorwej defensywnie nie mogli tego dnia wystąpić Burliga, Głowacki i Jovanović i pokonali „Białą Gwiazdę” 1-0 po golu w 52 minucie Kuświka. Ruch w ów sobotni wieczór ładnie wyprowadzał kontrataki, mogąc pokusić się nawet o kolejne trafienia.

Bohaterem "niebieskiej metamorfozy" w tym sezonie jest zdaniem kibiców z Cichej słowacki szkoleniowiec Jan Kocian. Przed poniedziałkowym meczem (na stronie www.ruchchorzow.com.pl) zapewnia on, iż na batalię z Wisłą nie musi nikogo ze swoich piłkarzy specjalnie motywować, podkreślając, że kluczem do sukcesu jego ekipy będzie gra na zero z tyłu. Wisłę traktuje jako najgroźniejszego nadal rywala do walki o podium, nie chcąc wyciągać zbyt pochopnych wniosków z takich jej wpadek, jak 0-5 z Legią w Warszawie.

Co na to "Franz"? Twierdzi, że w Chorzowie przegrać nie można. Jego zdaniem porażka przy Cichej może ostatecznie pogrzebać szanse Wisły na miejsce w pierwszej trójce ligowej tabeli. Ubolewa nad kontuzją Głowackiego, a parę Czekaj-Nalepa w roli stoperów chce zamienić na duet Czekaj - Dudka.

Początek meczu Ruch-Wisła w poniedziałek o 18.

Źródło: wislalive.pl

Powalczyć jeszcze o brąz! Wisła zmierzy się z Ruchem

Nie ma dla nas na dziś większego znaczenia, że nie dostaliśmy licencji na grę w pucharach. Tak po prostu, bo też nie ma się co oszukiwać - Wisła i tak licencję na Ekstraklasę otrzymała tylko dzięki odroczeniu swoich zobowiązań. Sytuacja finansowa klubu jest bowiem taka, że nie płacono w nim na czas sprzątaczkom, z czym więc do Europy? Czy się to komuś podoba, czy też nie! W lidze wiślacy wciąż są natomiast w stanie powalczyć o brązowy medal - i nawet jeśli organizacyjnie na niego niekoniecznie zasługujemy, to już sportowo - mamy nadzieję - owszem!

"Biała Gwiazda" może więc po raz kolejny nie zagrać w rozgrywkach europejskich, ale medalu nikt zespołowi, który zajmie trzecie miejsce nie odbierze. Jest więc jeszcze o co walczyć, tym bardziej, że do końca bieżącego sezonu nie mamy już meczów z tuzami naszej ligi. Legia i Lech pokazały nam już zresztą w fazie finałowej sezonu miejsce w szeregu. Wprawdzie zagraliśmy z nimi z defensywą daleką od optymalnej, ale nie jest to przecież problem naszych rywali. A tylko i wyłącznie nasz.

W spotkaniu 34. kolejki, które właśnie nas czeka, a w którym zmierzymy się w Chorzowie z Ruchem, nasza obrona również jest największym zmartwieniem trenerów, bo daleka będzie od optymalnej. Wciąż brakować będzie bowiem kontuzjowanych - Arkadiusza Głowackiego, Gordana Bunozy i oczywiście Marko Jovanovicia, ale tym razem trener Franciszek Smuda na środku defensywy nie postawi na młodzież. Wypróbuje tam Dariusza Dudkę i mocno jesteśmy ciekawi, czy to coś zmieni? Zobaczymy, ale nie zmienia to na pewno faktu, że będzie to dla nas kolejna próba.

W związku zaś z takimi, a nie innymi przetasowaniami w składzie, ważniejsza od defensywy powinna być nasza ofensywa - i to jak odpowie ona na ataki chorzowian. Ci są na dziś na miejscu numer trzy ligowej stawki, ale czekają ich jeszcze spotkania zarówno z Legią, jak i z Lechem, więc o punkty będzie im jeszcze trudno. A że do "Niebieskich" tracimy na dziś dokładnie trzy oczka, więc stratę tę można zmniejszyć tym jednym meczem do zera. I choć łatwo o to nie będzie, bo Ruch na własnym stadionie nie jest wygodnym rywalem, a my w delegacji radzimy sobie co najmniej kiepsko, to cóż innego wiślakom pozostaje? To dla nich bodajże ostatnia szansa, aby sezon zakończyć jako gwiazdy, a nie, żeby żegnały ich gwizdy!

Do boju Wisełka!


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Pokonać przeciwności

Data publikacji: 19-05-2014 09:14


Dziś późnym popołudniem krakowska Wisła zagra na stadionie przy Cichej z miejscowym Ruchem Chorzów. Mecz ten zamknie 34. kolejkę T-Mobile Ekstraklasy, a emocji nie powinno w nim zabraknąć, zmierzą się bowiem dwa najbardziej utytułowane polskie kluby, a stawką spotkania będzie miejsce na podium i gra w europejskich pucharach.

W Ekstraklasie częściej niż z Ruchem Wisła mierzyła się tylko z Legią Warszawa. Dla obu klubów będzie to 138. spotkanie na tym właśnie poziomie rozgrywek. W całej swojej historii Wisła i Ruch grały ze sobą 166 razy, a złożyły się na to mecze o Mistrzostwo Polski, Puchar Polski i potyczki towarzyskie. Pierwsze spotkanie o punkty rozegrane zostało jeszcze przed II wojną światową, ponad 87 lat temu. W 2. kolejce ówczesnej I ligi, dokładnie 10 kwietnia 1927 roku, Biała Gwiazda pokonała w Krakowie chorzowian 2:0 po bramkach Henryka Reymana i Mieczysława Balcera. Do pierwszego meczu obydwu tych zespołów na Górnym Śląsku doszło pod koniec sierpnia tego samego roku. Wisła rozbiła wtedy gospodarzy 4:0, a do dwóch bramek Reymana i jednej Balcera swoje trafienie dołożył Józef Adamek. Jest to jednak jeden z niewielu korzystnych wyników, jakie udało się wiślakom wywalczyć podczas wizyt w Chorzowie. Bilans meczów rozgrywanych na stadionie „Niebieskich” nie jest zbyt korzystny dla Białej Gwiazdy. Wisła wygrała tylko 14, z dotychczasowych 68 spotkań, które rozegrała na boiskach Ruchu. Tyle samo odnotowano remisów, a gospodarze dzisiejszego pojedynku triumfowali aż 41 razy. Na pocieszenie warto dodać, że w lidze Wisła przy ulicy Cichej 6 przegrała ostatni raz dwa lata temu. Ostatnie spotkanie z Ruchem w Chorzowie wiślacy zremisowali, a poprzednie, rozegrane 25 listopada 2012 roku, dzięki dwóm bramkom Łukasza Garguły wygrali 2:1.

Już znacznie lepiej dla Wisły prezentuje się bilans bramkowy. We wszystkich 166 spotkaniach, jakie miały ze sobą okazję rozegrać obie drużyny, padło łącznie aż 485 bramek. Drużyna Białej Gwiazdy zdobyła z tego 259 goli, natomiast Ruch Chorzów pozostałe 226. Najwięcej bramek dla Wisły przeciwko zespołowi „Niebieskich” zdobył Mieczysław Gracz, który ma ich na koncie 13. Z obecnie grających w naszej drużynie piłkarzy najwięcej goli przeciwko Ruchowi strzelił Paweł Brożek, który może pochwalić się 3 trafieniami.

Jak już wspominaliśmy wyżej, po ostatnim spotkaniu rozegranym na stadionie przy ulicy Cichej obie drużyny musiały zadowolić się podziałem punktów. Mecz rozegrany jesienią w ramach 10. kolejki T-Mobile Ekstraklasy zakończył się remisem 1:1, a bramki strzelali Arkadiusz Głowacki i Filip Starzyński. Wiosną przy Reymonta górą byli „Niebiescy”, wygrywając 1:0, a golem na wagę zwycięstwa okazało się trafienie Grzegorza Kuświka.

W poprzedniej kolejce chorzowianie przed własną publicznością 3:1 ograli Zawiszę Bydgoszcz i mając na swoim koncie 29 punktów, zajmują trzecie miejsce w tabeli. Drużyna Białej Gwiazdy natomiast przegrała w Warszawie z Legią 0:5 i znajduje się obecnie na 5. pozycji z dorobkiem 26 punktów.

Wisła udaje się do Chorzowa na mecz, w którym po raz kolejny mierzy się nie tylko z przeciwnikiem, jaki przydzielił jej los. Krakowska drużyna znów musi walczyć z przeciwnościami, jakimi są kontuzje i wykluczenia poszczególnych piłkarzy. Wszyscy mamy szczerą nadzieję, że Franciszkowi Smudzie i jego podopiecznym uda się zagrać tak, by udowodnić, że to co stało się przed tygodniem, to tylko wypadek przy pracy.

Początek meczu pomiędzy Ruchem a Wisłą Kraków o godzinie 18.00. Trzymajcie kciuki za Białą Gwiazdę!

MH

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Relacje z meczu

Wisła remisuje w Chorzowie i wciąż liczy się w grze o medal. Ruch - Wisła 2-2

Po wyrównanym spotkaniu krakowska Wisła zremisowała w Chorzowie z tamtejszym Ruchem 2-2. Obydwie bramki dla "Białej Gwiazdy" zdobył Paweł Brożek, który ma tym samym już 102. gole strzelone w rozgrywkach Ekstraklasy. Remis na boisku "Niebieskich" oznacza, że wiślacy wciąż liczą się w walce o brązowy medal mistrzostw Polski, choć do ekipy naszych dzisiejszych rywali wciąż tracimy trzy punkty.

Po fatalnym występie przed ponad tygodniem w Warszawie - trener Franciszek Smuda dokonał dwóch zmian w naszym składzie. Za Michała Nalepę do jedenastki wskoczył Piotr Brożek, ale zajął miejsce na lewej obronie, bo na jej środek przesunięty został Dariusz Dudka. Zmianę mieliśmy też w pomocy, gdzie do gry wrócił kontuzjowany ostatnio Łukasz Garguła, który zastąpił Emmanuela Sarkiego.

I początek spotkania należał do wiślaków, ale w pierwszym kwadransie stworzyliśmy sobie tylko dwie okazje bramkowe. Przy pierwszej Semir Štilić mógł strzelać, ale podawał do Pawła Brożka i ta przepadła, bo piłkę wybili obrońcy. W drugiej z kolei - Bośniak świetnie wyszukał prostopadłym podaniem Wilde-Donalda Guerriera, a ten znalazł się sam na sam z Michałem Buchalikiem. Uderzył "po długim", ale piłka jeszcze tuż przed linią bramkową podskoczyła i o centymetry minęła słupek.

W tym czasie gospodarze grali ospale i popełniali dość dziwne, jak na siebie, błędy w defensywie. I taki też przytrafił się im w 24. minucie. Piłkę od Piotra Stawarczyka dostał... Štilić i błyskawicznie wypatrzył "Brozia". Ten sytuacji jeden na jeden z Buchalikiem nie zmarnował i prowadziliśmy 1-0.

Stracony gol wyraźnie obudził jednak chorzowian, którzy sami ruszyli do ataków i remis mógł być na tablicy wyników już w 27. minucie, tyle że po strzale Macieja Sadloka uratował nas Piotr Brożek, wybijając piłkę z linii bramkowej. Ostatecznie do wyrównania jednak doszło, ale gospodarzom pomógł sędzia. W 28. minucie przez nogi Michała Chrapka wyłożył się bowiem Kamil Włodyka, a prowadzący ten mecz Krzysztof Jakubik wskazał na "wapno". Do piłki podszedł Filip Starzyński i choć Michał Miśkiewicz wyczuł intencje pomocnika Ruchu, to zrobiło się 1-1.

Oczywiście zdobyty gol uskrzydlił "Niebieskich", którzy atakowali o wiele śmielej, ale jak w 38. minucie nasi obrońcy zostawili bez opieki Grzegorza Kuświka - zostanie już tylko ich tajemnicą. Napastnik gospodarzy bezbłędnie wykorzystał natomiast dośrodkowanie Marka Szyndrowskiego i przegrywaliśmy 1-2! Zresztą bardzo szybko mogło być jeszcze gorzej, bo już minutę później Kuświk ponownie stanął przed świetną sytuacją, ale tym razem nie trafił w naszą bramkę.

Jak się jednak okazało - do przerwy i tak mieliśmy remis. Do piłki wystartował Paweł Brożek i zderzył się z Buchalikiem. Sędzia wskazał na drugi w tym spotkaniu rzut karny, którego nie zmarnował sam poszkodowany i było 2-2.

Na drugą połowę obydwa zespoły wyszły z jedną zmianą, bo kontuzjowanego Kuświka zastąpił być może już niebawem zawodnik Wisły - Maciej Jankowski. I to chorzowianie jako pierwsi groźniej w niej zaatakowali. Uderzenie z 55. minuty Marka Zieńczuka pewnie złapał jednak Miśkiewicz. Wisła odpowiedziała na to szybko, tyle że próba Guerriera była niecelna.

W kolejnych minutach gra była wciąż wyrównana, ale to atakujący prostszym sposobem chorzowianie, robili to groźniej. Znów spróbował więc Zieńczuk, a zaraz po nim rezerwowy Jakub Smektała, którego uderzenie z 68. minuty o centymetry minęło naszą bramkę. Wisła odpowiedziała na to stałym fragmentem gry, kiedy po wrzutce Štilicia gola mógł zdobyć Łukasz Burliga. Do szczęścia zabrakło mu niewiele.

Jeszcze mniej brakowało Starzyńskiemu, który w 76. minucie bił rzut wolny z idealnej dla siebie pozycji. Fart wrócił jednak do Miśkiewicza, bo sparował dobrze uderzoną przez pomocnika Ruchu piłkę na poprzeczkę, a w jej ostatecznym wybiciu pomógł mu jeszcze Dudka.

W końcówce spotkania lepiej prezentowali się piłkarze Ruchu, ale nie stworzyli już sobie jakichś groźniejszych sytuacji, no może poza dwoma uderzeniami Bartłomieja Babiarza, które wybronił Miśkiewicz. Zwłaszcza ten drugi - z doliczonego czasu gry - sprawił naszemu bramkarzowi problem, ale też podnosi mu tym samym "ocenę".

Spotkanie kończy się więc podziałem punktów. Dla kogo będzie on korzystniejszy? Wszystko zależeć będzie od wyników, jakie obydwa zespoły uzyskają na czekającym nas w najbliższych dwóch tygodniach - finiszu ligi.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Remis u "Niebieskich". Dwa gole Pawła Brożka

19. maja 2014,

Wisła wywiozła jeden punkt ze stadionu Ruchu Chorzów, remisując 2:2. Oba gole dla "Białej Gwiazdy" zdobył Paweł Brożek. Po tym wyniku Wisła musi w trzech ostatnich kolejkach zdobyć cztery punkty więcej od "Niebieskich" by wyprzedzić ich na koniec sezonu.


Ligowe punkty zdobyte w 34. minucie przez Wisłę i Ruch miały przybliżyć którąś z tych drużyn do gry w pucharach. Z remisu najbardziej ucieszy się Lechia Gdańsk, która wygrywając w ten weekend z Lechem zrównała się punktami z Wisłą.

Poranną wiadomością dnia, w którym popołudniu odbywał się mecz z Ruchem była afera z udziałem Łukasza Burligi, przyłapanego na obstawianiu wyników w punkcie bukmacherskim. Mało kto spodziewał się jednak, że "Bury" nie wystąpi: po pierwsze trener Smuda nie miał praktycznie żadnej sensownej alternatywy, a po drugie klub zapowiedział rozmowę wyjaśniającą zawodnika z zarządem na wtorek, a więc już po meczu w Chorzowie. To sugerowało, że Burliga na Cichej wystąpi i tak też w istocie się stało.

Zgodnie z przewidywaniami trener Smuda przesunął Dariusza Dudkę na nielubiany przez niego środek obrony, by ten wspierał na tej odpowiedzialnej pozycji Michała Czekaja. Do łask szkoleniowca wrócił Piotr Brożek.

Wisła mogła otworzyć wynik meczu w 14 minucie gdy świetnym podaniem do Guerriera popisał się Stilić. Jednak strzał Haitańczyka o centymetry minął bramkę chorzowian. Dziesięć minut później jak powinno się wykorzystywać podania Stilicia pokazał Paweł Brożek. Napastnik Wisły został idealnie obsłużony i nie miał problemu ze strzeleniem swojego piętnastego gola w sezonie.

Gol wyrównujący mógł paść po czterech minutach, lecz Piotr Brożek zablokował groźny strzał z ostrego kąta w wykonaniu Macieja Sadloka. Jednakże dwie minuty później los uśmiechnął się do zespołu dowodzonego przez Jana Kociana. W polu karnym Wisły Chrapek musnął atakującego Włodykę, ten dużo dodał od siebie i arbiter meczu podyktował rzut karny. Jedenastkę na gola zamienił Starzyński.

Na jednym trafieniu gospodarze nie poprzestali. Po bardzo dobrym dośrodkowaniu Szyndrowskiego pomiędzy Czekaja a Dudkę głową futbolówkę do bramki rywali skierował Kuświk, który zdobył swoją dwunastą bramkę w sezonie. Duży błąd w tej sytuacji popełnił Dudka, który powinien przeciąć lot piłki po centrze z prawego skrzydła.

Tuż przed przerwą podopieczni Franciszka Smudy wyrównali stan meczu. Tu również starcie Buchalika z Pawłem Brożkiem było dość delikatne, ale bardziej znaczące, niż w przypadku rzutu karnego dla chorzowian. Jedenastkę na gola zdobył sam poszkodowany - jak sam przyznał rzadko się zdarzało, że to on sam wymierzał sprawiedliwość będąc faulowanym w szesnastce rywala. Tym razem Paweł Brożek wziął na siebie odpowiedzialność i nie miał problemu z wyrównaniem stanu meczu.

Po zmianie stron tempo gry znacznie spadło, a obie drużyny nie stwarzały sobie już tyle klarownych sytuacji co w pierwszych trzech kwadransach gry. Tak na dobrą sprawę w drugiej odsłonie pierwszy groźny strzał miał miejsce dopiero w 68 minucie, gdy próbę pokonania Miśkiewicza podjął Smektała. Uderzył jednak niecelnie.

Wiślacy atakowali coraz rzadziej. Ciekawie wyglądała kontra zainicjowana prostopadłym podaniem po skrzydle do rezerwowego Sarkiego, który od razu wrzucił w stronę Brożka i Stilicia, tu jednak obrońcy byli na posterunku. Groźniej było po niecelnej główce Burligi, którą ten wykończył wrzutkę Stilicia z rzutu wolnego.

Gospodarze swojej szansy szukali głównie strzałami z dystansu. Próbował Marek Zieńczuk, a na czternaście minut przed końcem regulaminowego czasu gry bliski pokonania golkipera wiślaków z rzutu wolnego był Filip Starzyński. Pomocnik "Niebieskich" uderzył techniczne, przy bliższym słupku, Miśkiewicz zdołał sparować uderzenie, po czym piłka odbiła się od spojenia słupka z poprzeczką i została wybita przez obrońców.

Ostatnia szansa Ruchu to strzał z ponad 30 metrów Babiarza, z którym poradził sobie bramkarz Wisły. Interweniował dość ekwilibrystycznie, wybijając piłkę spod poprzeczki na rzut rożny, ale wydaje się, że cały czas miał pod kontrolą lot piłki. Sytuacja była znacznie bardziej efektowna niż groźna.

Mecz zakończył się podziałem punktów, który powoduje, że ani Ruch nie jest pewny trzeciego miejsca (chorzowianie grają jeszcze w Warszawie i Poznaniu), ani Wisła, Lechia czy reszta stawki nie może powiedzieć, że ma otwartą drogę do minięcia Ruchu. Choć matematycznie możliwe są różne opcje, to wydaje się, że już tylko obsada trzeciego miejsca na podium T-Mobile Ekstraklasy jest w tym sezonie niewiadomą.


Ruch Chorzów - Wisła Kraków 2:2 (2:2)

0:1 Paweł Brożek 24 min

1:1 Filip Starzyński (karny) 29 min

2:1 Grzegorz Kuświk 38 min

2:2 Paweł Brożek (karny) 45+1 min

Żółte kartki: Maciej Sadlok, Marek Zieńczuk (Ruch) - Semir Stilić (Ruch)

Ruch: Michał Buchalik - Marek Szyndrowski, Marcin Malinowski, Piotr Stawarczyk, Maciej Sadlok - Kamil Włodyka (62 min - Jakub Smektała), Łukasz Surma - Bartłomiej Babiarz, Filip Starzyński, Marek Zieńczuk - Grzegorz Kuświk (46 min - Maciej Jankowski)

Wisła: Michał Miśkiewicz - Łukasz Burliga, Michał Czekaj, Dariusz Dudka, Piotr Brożek - Michał Chrapek, Ostoja Stjepanović - Łukasz Garguła (65 min - Emmanuel Sarki), Semir Stilić, Donald Guerrier - Paweł Brożek

Widzów: 6500

Sędziował: K. Jakubik (Siedlce)


wislakrakow.com (redakcja)

Źródło: wislakrakow.com

Ruch Chorzów 2:2 Wisła Kraków

Wpisany przez Krzysiek

poniedziałek, 19 maja 2014 19:57


Walka o europejskie puchary na boisku i walka w Komisji Licencyjnej PZPN-u to wspólny mianownik obu drużyn. Ruch teoretycznie większą przewagę ma na boisku, Wisła w PZPN. Życie jednak kpi z tych co sami sobie niedość, że nie pomagają to jeszcze przeszkadzają więc dzisiejsze spotkanie jest z kategorii tych, że odbyć się muszą, a po zakonczeniu wszyscy rozejdą się w swoją stronę.

Zaczęło się dość niemrawo, obie drużyny potrzebowały dziesięciu minut, by zacząć grać w piłkę. Sygnał do rozruszania tego meczu dali gospodarze, którzy zakręcili Piotrem Brożkiem i wiślacy mogli się tylko cieszyć, że skończyło się jedynie na rzutach rożnych. W trzynastej minucie Wisła powinna objąć prowadzenie. Doskonałym, prostopadłym podaniem Stilić uruchomił Guerriera, który wyszedł na czystą pozycję z Buchalikiem lecz piłka po jego strzale o centymetry minęła słupek. Dziesięć minut później ponownie Stilić popisał się prostopadłym podaniem. Tym razem sam na sam z bramkarzem gospodarzy znalazł się Paweł Brożek i pewnym strzałem wyprowadził Wisłę na prowadzenie. Wiślacy niespełna pięć minut cieszyli się z prowadzenia. Spóźniona interwencja w polu karnym Chrapka skończyła się odgwizdaniem rzutu karnego na Włodyce. Jedenastkę pewnie wykorzystał Starzyński. W 38. minucie katastrofalny błąd w kryciu popełnił Czekaj, który ponownie udowodnił, że Ekstraklasa to za wysoki poziom dla niego, gdyż nie stanowi żadnej przeszkody dla przeciwnika. Z narożnika boiska, ze stojącej piłki dośrodkował Szyndrowski wprost na głowę Kuświka, który pozostawiony bez krycia nie miał problemów z pokonaniem Miśkiewicza. Na minutę przed końcem pierwszej połowy w roli tego, który wykorzystał spóźnioną interwencję w polu karnym był Paweł Brożek. Paweł ewidentnie szukał kontaktu z interweniującym Buchalikiem i swój cel osiągnął. Sędzia dopatrzył się faulu bramkarza i pozwolił, by sam poszkodowany doprowadził do wyrównania z rzutu karnego.

Pierwsze piętnaście minut drugiej połowy to optyczna przewaga Ruchu. Z przewagi tej jednak nie wynikały żadne groźne sytuacje i z boiska wiało nudą. Po kwadransie w końcu przebudziła się Wisła, która próbowała się przedzierać w okolice pola karnego gospodarzy. Przejęta inicjatywa zachęciła „Niebieskich” do gry. Najpierw doskonale uderzył Jankowski z przed pola karnego i niewiele zabrakło, by jego bomba wpadła w samo okienko. W kolejnym okresie gry obie drużyny, na przemian próbowały konstruować akcje „zaczepne” lecz brakowało w nich dokładności. Najlepszą sytuację w całej drugiej połowie do zdobycia bramki mieli gospodarze w 76. minucie. Sarki faulował w narożniku pola karnego i do rzutu wolnego podszedł Starzyński. Chorzowski pomocnik popisał się pięknym strzałem i tylko jeszcze piękniejsza interwencja Miśkiewicza uchroniła Wisłę przed stratą bramki. Do końca spotkania już niewiele się działo i jedyne co godne odnotowania , to strzał pod poprzeczkę Babiarza w ostatniej minucie. Miśkiewicz ponownie jednak był na posterunku i to głównie dzięki niemu Wisła może cieszyć się z punktu zdobytego na wyjeździe.

Status quo zachowany i obie drużyny nadal będą musiały mocno walczyć na dwóch frontach jednocześnie, by dostać się europejskich pucharów. Bliżsi tego celu – przynajmniej na boisku - są jednak gospodarze, bo brak Głowackiego w defensywie do końca sezonu dobrze nie wróży.

Bramki:

Starzyński 30`, Kuświk 38` - Paweł Brożek 24`, 45`

Żółte kartki:

Zieńczuk 25`, Sadlok 78` - Stilić 82`

Ruch Chorzów:

Buchalik – Szyndrowski, Malinowskim Stawarczyk, Sadlok, Surma – Babiarz, Włodyka (Smektała 61), Starzyński , Zieńczuk – Kuświk (Jankowski 46`)

Wisła Kraków:

Miśkiewicz – Burliga, Czekaj, Dudka, Piotr Brożek, Chrapek, Stjepanović – Stilić, Garguła (Sarki 65`), Guerrier – Paweł Brożek (c)

Źródło: skwk.pl

Remis w meczu z Ruchem

Dodano: 2014-05-19 19:55:40 (aktualizacja: 2014-05-19 21:38:10)

Krzysztof / własne

Franciszek Smuda składem nie zaskoczył, bo w zasadzie nie mógł tego zrobić. Wciąż nie może skorzystać z usług podstawowych stoperów: Głowackiego i Bunozy. Od pierwszych minut na chorzowskiej murawie grał Łukasz Garguła, który ostatnio leczył kontuzję.

Jak padały bramki?

24' Paweł Brożek sam na sam pokonuje bramkarza Ruchu! Dużą rolę przy golu odegrał udany przechwyt Stilica. Bośniak odegrał odzyskaną futbolówkę i dograł do Brożka, który nie zmarnował okazji!

30' Rzut karny pewnie wykorzystał Starzyński, który uderzył w lewy dolny róg bramki. Miśkiewicz rzucił się w dobrym kierunku, ale piłka była poza jego zasięgiem.

38' Tracimy bramkę. Doskonała centra Szyndrowskiego z prawej strony i gola z kilku metrów zdobywa Kuświk!

44' Rzut karny dla Wisły po faulu Buchalika na Brożku. "Brozio" pewnie wykorzystał rzut karny. Buchalik rzucił się w drugą stronę.

Paweł Brożek w meczu z Ruchem zdobył swoją 15. i 16. bramkę w T-Mobile Ekstraklasie. Dzięki tym trafieniom umocnił się na czwartej pozycji w klasyfikacji strzelców. Do trzeciego Marco Paixao brakuje mu już tylko dwóch bramek.

Ruch Chorzów 2-2 Wisła Kraków

Filip Starzyński 29 (k), Grzegorz Kuświk 38 - Paweł Brożek 24, 45 (k)

Ruch: 22. Michał Buchalik - 20. Marek Szyndrowski, 32. Marcin Malinowski, 2. Piotr Stawarczyk, 21. Maciej Sadlok - 29. Kamil Włodyka (62, 8. Jakub Smektała), 4. Łukasz Surma, 16. Bartłomiej Babiarz, 7. Filip Starzyński, 5. Marek Zieńczuk - 9. Grzegorz Kuświk (46, 34. Maciej Jankowski).

Wisła: 1. Michał Miśkiewicz - 21. Łukasz Burliga, 33. Michał Czekaj, 5. Dariusz Dudka, 8. Piotr Brożek - 10. Łukasz Garguła (65, 15. Emmanuel Sarki), 17. Ostoja Stjepanović, 20. Michał Chrapek, 18. Semir Štilić, 77. Wilde-Donald Guerrier - 11. Paweł Brożek.

żółte kartki: Zieńczuk, Sadlok - Štilić.

sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce). widzów: 6500.

Ciągle trać będzie korespondencyjny pojedynek pomiędzy "Białą Gwiazdą" i "Niebieskimi" o miejsce na podium. Poniżej prezentujemy terminarz pozostałych meczów.

WISŁA KRAKÓW

Górnik (d), Lechia (w), Zawisza (d).

RUCH CHORZÓW

Legia (w), Lech (w), Pogoń (d).

Po 34. serii gier Wisła Kraków zajmuje 4. miejsce ze stratą trzech punktów do naszego dzisiejszego rywala.

Share on naszaklasaShare on facebookShare on twitter  Źródło: wislalive.pl

Dwa gole Brożka. Remis w Chorzowie

Data publikacji: 19-05-2014 20:00


Mecz pomiędzy Ruchem a Wisłą w Chorzowie miał wielkie znaczenie dla końcowego układu podium T-Mobile Ekstraklasy. Biała Gwiazda przystąpiła do niego po raz kolejny z innym zestawieniem linii defensywnej. Do składu wrócił Łukasz Garguła. Spotkanie utrzymało pewne status quo, ponieważ zakończyło się remisem 2:2. Dwie bramki zdobył Paweł Brożek.

Już w pierwszej akcji meczu Guerrier popędził lewym skrzydłem, ale niestety źle dośrodkował w pole karne Ruchu. Po chwili Burliga był w identycznej sytuacji, z tym, że po drugiej stronie boiska. Ale tak samo jak reprezentant Haiti niecelnie wrzucił futbolówkę. W 11. minucie Stilić powinien uderzać po podaniu Chrapka. Bośniak znalazł się na 10. metrze, w dogodnej pozycji do strzału, ale podał niecelnie do wbiegającego Pawła Brożka.


W 14. minucie Stilić świetnie podał prostopadle do Guerriera, który minimalnie chybił w sytuacji sam na sam z Buchalikiem. Po tej akcji Wisła powinna była wyjść na prowadzenie. Przez następne kilka minut oba zespoły próbowały stworzyć zagrożenie pod bramką rywala, ale zagrania były niecelne lub zbyt słabe.

W końcu w 24. minucie Wisła zdobyła bramkę. Wielki błąd w środku pola popełnili zawodnicy „Niebieskich”. Futbolówkę przejął Stilić i od razu zagrał prostopadle do Pawła Brożka. „Brozio” znalazł się sam przed bramkarzem gospodarzy i spokojnie obok niego umieścił piłkę w siatce. Po chwili od utraty gola Białą Gwiazdę uratował „Pietia”, wybijając futbolówkę z linii bramkowej.

Pięć minut po zdobycia gola Chrapek sfaulował Włodykę i sędzia Jakubik wskazał na 11. metr. W egzekwowaniu karnego nie pomylił się Starzyński, chociaż Miśkiewicz wyczuł jego intencje i rzucił się w prawidłową stronę. W 33. minucie Stilić znowu dobrze zagrał do Pawła Brożka, ale ten źle zabrał się z piłką i nie zdołał oddać strzału na bramkę gospodarzy.

W 38. minucie źle zachowała się obrona Wisły, a szczególnie Dudka z Czekajem, którzy zostawili samotnie Kuświka w polu karnym. Do niego zagrał Szyndrowski i napastnik „Niebieskich” pokonał Miśkiewicza. Po chwili ten sam zawodnik mógł zdobyć trzecią bramkę dla swojego zespołu, ale po podaniu Starzyńskiego minimalnie strzelił obok słupka.

Sekundy przed końcem regulaminowego końca czasu pierwszej połowy Buchalik wywrócił Pawła Brożka w swoim polu karnym. Sędzia Jakubik wskazał na „wapno”. Karnego na bramkę zamienił „Brozio”. Pierwsze 45 minut skończyło się zatem remisem 2:2.

Drugą odsłonę spotkania Ruch rozpoczął bez strzelca bramki, Grzegorza Kuświka. Jego miejsce zajął Maciej Jankowski. Zaraz po rozpoczęciu Garguła źle strzelił, ale omal do piłki nie dopadł Guerrier. Dopiero w 55. minucie doczekaliśmy się groźnego strzału Zieńczuka. Następnie ładnie na dobrą pozycję wyszedł Guerrier, ale jego uderzenie było bardzo niecelne.

Po godzinie gry Garguła szybko rozegrał piłkę z Burligą, ale ten pierwszy źle przyjął i przez to Wisła straciła futbolówkę. Po chwili Wisła wyszła z kontrą, ale „Bury” niedokładnie dograł w pole karne „Niebieskich”. Wisła nadal próbowała atakować. Dwójkowa akcja Chrapka ze Stiliciem skończyła się wybiciem defensorów Ruchu. W 67. minucie Smektała uderzył minimalnie koło słupka bramki Miśkiewicza.

180 sekund później Bośniak dośrodkował z rzutu wolnego i niewiele brakło, aby Burliga trafił do siatki. Kwadrans przed końcem meczu Sarki sfaulował zawodnika Ruchu tuż przed polem karnym Wisły. Do wolnego podszedł Starzyński i omal nie zdobył swojej drugiej bramki w tym spotkaniu. Bramkarzowi Wisły udało się wybić piłkę na poprzeczkę, a tę z linii wybił Dudka.

W końcówce rywalizacji podopieczni zarówno trenera Smudy, jak i Kociana nie potrafili stworzyć groźnej okazji bramkowej. W 87. minucie z daleka strzelał Babiarz, ale piłka znalazła się w rękach Miśkiewicza. W doliczonym czasie gry ten sam piłkarz ponownie próbował zaskoczyć bramkarza Białej Gwiazdy, ale ten znowu nie dał się pokonać.

Ruch Chorzów – Wisła Kraków 2:2 (2:2)

0:1 Paweł Brożek 24’

1:1 Starzyński 29’

2:1 Kuświk 28’

2:2 Paweł Brożek 45’

Ruch Chorzów: Buchalik- Szyndrowski, Malinowski, Stawarczyk, Sadlok- Włodyka (62’ Smektała), Babiarz, Starzyński, Surma, Zieńczuk- Kuświk (46’ Jankowski)

Wisła Kraków: Miśkiewicz- Burliga, Dudka, Czekaj, Piotr Brożek- Chrapek, Stjepanović- Garguła (65’ Sarki), Stilić, Guerrier- Paweł Brożek

Żółte kartki: Zieńczuk, Sadlok (Ruch) Stilić (Wisła) Sędziował: Krzysztof Jakubik


Widzów: 6500

W. Cieśla

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

Źródło: wisla.krakow.pl

Minuta po minucie

Zapraszamy na relację "na żywo" z meczu 34. kolejki T-Mobile Ekstraklasy, w którym Wisła zmierzy się na wyjeździe z Ruchem Chorzów.

Na ławce rezerwowych zasiądą dzisiaj: Bieszczad - Nalepa, Uryga, Burdenski, Szewczyk, Sarki, Tomasz Zając.

Na ławce rezerwowych Ruchu zasiądzie między innymi Maciej Jankowski, który od nowego sezonu prawdopodobnie będzie reprezentował barwy Wisły.

  • 1' Wisła rozpoczęła spotkanie.
  • 3' Akcja Wisły prawą stroną, ale dośrodkowanie Burligi zupełnie nieudane.
  • 4' W pierwszych minutach Wisła długo utrzymuje się przy piłce, ale na razie nic z tego nie wynika.
  • 6' Po zagraniu z lewej strony boiska, w trudnej sytuacji głową uderzał Kuświk, ale piłką minęła bramkę.
  • 8' Na murawie leży Guerrier, który ucierpiał w jednym ze starć.
  • 11' Mogło być groźnie pod bramką Ruchu. Po ładnym zagraniu Chrapka, piłka w polu karnym trafiła do Stilicia, ale ten zamiast uderzać szukał jeszcze podania. W efekcie gospodarze zażegnali niebezpieczeństwo.
  • 13' Włodyka doszedł do piłki po dośrodkowaniu z prawej strony boiska, ale strzał niecelny.
  • 13' I kolejny strzał. Po rzucie rożnym nad poprzeczką główkował Sadlok.
  • 14' Pudło Guerriera! Stilic świetnie zagrał prostopadle do Guerriera, który znalazł się sam na sam z Buchalikiem. Bramkarz Ruchu odsłonił krótki róg, ale skrzydłowy Wisły uderzył obok słupka.
  • 15' Bardzo niecelny strzał Babiarza z dystansu.
  • 16' Teraz sprzed pola karnego uderzał Garguła, ale również niecelnie.
  • 22' Od kilku minut gra toczy się w środkowej strefie boiska.
  • 24' Błąd Stawarczyka świetnie wykorzystuje Stilić, który prostopadłym podaniem uruchomił Paweł Brożek. Ten w sytuacji sam na sam z Buchalikiem trafia do siatki!
  • 25' Żółta kartka dla Zieńczuka.
  • 27' Piotr Brożek ratuje Wisłę przed stratą gola. Lewy obrońca Wisły wybijał piłkę sprzed linii bramkowej po mocnym strzale Sadloka z lewej strony pola karnego.
  • 28' Rzut karny dla Ruchu. Chrapek zdaniem sędziego faulował Włodykę. Był minimalny kontakt, zawodnik Niebieskich dodał bardzo wiele od siebie.
  • 29' 1:1. Starzyński pewnie wykorzystuje jedenastkę.
  • 36' Gra ponownie toczy się głównie w środku pola. Akcje obu zespołów są dobrze powstrzymywane przez obrońców.
  • 38' 2:1 dla Ruchu. Miśkiewicza pokonuje niepilnowany Kuświk, który strzałem głową z pięciu metrów wykorzystał dośrodkowanie Szyndrowskiego.
  • 39' Ruch miał doskonała okazję do zdobycia trzeciego gola. Po prostopadłym podaniu, w sytuacji sam na sam z Miśkiewiczem znalazł się Kuświk, ale uderzył obok słupka.
  • 45' Rzut karny dla Wisły. W polu karnym zahaczony przez Buchalika padł Paweł Brożek. Kontrowersyjna decyzja sędziego.
  • 45+1' 2:2. Paweł Brożek wykorzystuje jedenastkę.

Koniec pierwszej połowy.

  • 46' Druga połowa rozpoczęta.
  • 46' Od początku drugiej połowy w zespole Ruchu gra Jankowski. Zastąpił na boisku kontuzjowanego Kuświka.
  • 48' Po zagraniu Stilicia w pole karne, piłka trafiła pod nogi Garguły, ale ten uderzył obok bramki.
  • 55' Celne uderzenie Zieńczyka sprzed pola karnego, ale dobrze ustawiony Miśkiewicz pewnie łapie piłkę.
  • 56' Paweł Brożek zgrał piłkę głową do Guerriera, ten ładnie wypracował sobie w polu karnym Ruchu sytuację strzelecką, ale uderzył niecelnie.
  • 58' Wisła nie potrafi utrzymać się dłużej przy piłce. Próba wyprowadzenia piłki kończy się szybką stratą.
  • 62' Zmiana w zespole Ruchu. Smektała wchodzi za Włodykę.
  • 63' Gra przenosi się spod jednego pola pod drugie. Za każdym razem dobrze interweniują obrońcy.
  • 65' Jankowski wyłożył piłkę Zieńczukowi, ale ten z kilkunastu metrów uderzył bardzo niecelnie.
  • 65' Zmiana w zespole Wisły. W miejsce Garguły wchodzi Sarki.
  • 68' Jankowski tym razem odegrał piłkę Smektale, ten uderzył z dystansu, piłka przeszła tuż obok słupka.
  • 69' Po dośrodkowaniu Stilicia z rzutu wolnego, tuż obok słupka główkował Burliga.
  • 76' Ufff. Po strzale Starzyńskiego z rzutu wolnego Miśkiewicz odbił piłkę, ta trafiła jeszcze w poprzeczkę. Niebezpieczeństwo zażegnał Dudka, który wybił futbolówkę sprzed linii bramkowej.
  • 78' Żółta kartka dla Sadloka za faul na Sarkim.
  • 82' Żółta kartka dla Stilicia.
  • 87' Celne uderzenie Babiarza z dystansu, ale prosto w Miśkiewicza.
  • 90' Sędzia dolicza dwie minuty.
  • 90+2' Miśkiewicz przenosi piłkę nad poprzeczką po mocnym uderzeniu Babiarza z ponad 30 metrów.
  • 90+2' Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, nad bramką główkował Zieńczuk.

Koniec meczu. Podział punktów w Chorzowie.


Źródło: wislakrakow.com


Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Franciszek Smuda: - Będziemy walczyć do końca

- Na pewno mecz nie stał na bardzo wysokim poziomie, ale było w nim dużo walki, bo każda drużyna chciała zwyciężyć. Wiadomo - gdyby Ruch to spotkanie wygrał, to wiele by się już zagadek rozwiązało, w tej górnej części tabeli. Remis daje nam jeszcze szansę powalczyć o to zaszczytne trzecie miejsce - mówił na konferencji prasowej po meczu w Chorzowie trener Wisły, Franciszek Smuda.

- W mojej drużynie każdy kto dzisiaj grał dał z siebie wszystko i ten remis myślę, że będzie dla nich motywacją na ostatnie trzy spotkania, jakie jeszcze nas czekają. Możliwości aby tutaj wygrać - były. Nie było bowiem tak, że nie stwarzaliśmy sobie jakichś sytuacji, bo te jak na mecz wyjazdowy mieliśmy. W porównaniu z innymi wyjazdami, to było ich bardzo dużo. To, że ich nie wykorzystaliśmy to już inna sprawa - przyznał opiekun Wisły.

Oczywiście nie mogło zabraknąć pytania o antybohatera ostatnich godzin, czyli o Łukasza Burligę, który jak wiadomo został przyłapany na odwiedzinach w punkcie bukmacherskim.

- Te sprawy będziemy poruszać jutro. Usiądziemy i porozmawiamy czy to jest prawda, bo różnie mogło być w tym punkcie. Żadnych decyzji nie podejmował. Poczekamy do jutra, usiądziemy z nim i porozmawiamy. Miałem inne sprawy, a dopiero dziś się o tym dowiedziałem. W dniu meczu jest masę innych spraw do poukładania, a nie takie - powiedział Smuda.

- W naszej lidze jest wszystko do zrobienia. Wszystko można wygrać i wszystko można przegrać. Jeśli nie będziemy mieli kontuzji i problemów kartkowych, a na razie tych nie mamy, to będziemy walczyć do końca - zakończył trener Wisły.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Kocian: "Jankes" nie czuje się dobrze jako napastnik

19. maja 2014,

Wisła Kraków interesuje się zawodnikiem Ruchu, Maciejem Jankowskim, który wystąpił w drugiej połowie meczu z "Białą Gwiazdą". Nasz klub widzi w Jankowskim alternatywę dla Pawła Brożka, który strzelił dziś na Cichej dwa gole.


Ciekawą opinię na temat występu Jankowskiego wyraził trener "Niebieskich", Jan Kocian. - Kuświk musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. Zastąpił go "Jankes", który nie czuje się dobrze na pozycji napastnika. Innej alternatywy jednak nie mieliśmy - stwierdził słowacki szkoleniowiec.

Kocian żałował, że Kuświka zabrakło w 76 minucie meczu, gdy dobrze uderzoną z rzutu wolnego piłkę sparował na spojenie słupka z poprzeczką Miśkiewicz. - Filip Starzyński trafił w poprzeczkę i tutaj zabrakło tej agresji Kuświka, który może wepchnąłby tę piłkę do siatki - żałował trener Ruchu.


wislakrakow.com

(redakcja)

Źródło: wislakrakow.com

Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Dudka: Piłka idealnie mnie przeszła

Dariusz Dudka z konieczności zagrał przeciwko Ruchowi na środku obrony. Bardziej doświadczony z pary środkowych obrońców Wisły w tym meczu wniósł sporo doświadczenia. Jednak to po jego błędzie padł gol na 2:1 dla Ruchu. Po meczu Dariusz Dudka nie uciekał od odpowiedzialności.


Ten remis to dla was dobry czy zły wynik?

- W kontekście dalszych gier to dobry wynik. Dalej jesteśmy w grze, będziemy mieli dwa mecze u siebie, jeden na wyjeździe. Teraz wszystko w naszych nogach.

Ciężko było się pozbierać po tych pięciu ciosach w Warszawie?

- Myślę, że nie. Mieliśmy długi tydzień, w pierwszych dniach myśleliśmy o Legii, ale w kolejnych już o Ruchu. Wiemy jakie mamy problemy i o co gramy.

Problemy z obroną, co było widać na przykład przy drugiej bramce dla Ruchu. Zupełnie nie zrozumieliście się z Michałem Czekajem i Grzegorz Kuświk będąc między wami zdobył gola.

- Nie, myślę że to nie tak, że się nie zrozumieliśmy. Ja pilnowałem krótkiego słupka i piłka idealnie mnie przeszła. Mogłem się lepiej ustawić do tej piłki. Wydaje mi się, że w pierwszej połowie sprezentowaliśmy bramki Ruchowi. Gdyby nie to mecz byłby inny.

Informacja o braku licencji na grę w pucharach ma jakiś wpływ na waszą motywację, jeśli chodzi o walkę o podium?

- Nie, gramy w każdym meczu o zwycięstwo. Im wyższe miejsce tym lepiej dla klubu, więc chcemy wywalczyć jak najwyższą lokatę. Z tego są pieniądze.


wislakrakow.com

(redakcja)

Paweł Brożek: Kontakt był

19. maja 2014,

Po fatalnym meczu z Legią Wisła rozegrała niezłą, jak na mecz wyjazdowy, pierwszą połowę w Chorzowie. - Wydaje mi się, że pierwsza połowa była ciekawa - potwierdza Paweł Brożek, strzelec dwóch goli dla Wisły w meczu z Ruchem. - Druga... obie strony już chyba umarły. Pozostaje nam się cieszyć, że tutaj nie przegraliśmy.


Znając dyspozycję Wisły w tym sezonie na wyjazdach jeden punkt wywalczony na boisku trzeciej drużyny w tabeli należy uznać za dobry wynik. Paweł Brożek nie do końca był jednak zadowolony. - Dobrze nam się ta gra układała w pierwszej połowie, ale później rozdaliśmy w obronie prezenty. Prowadzimy grę, staramy się utrzymywać piłkę, tworzymy sytuację, po czym pierwszy gol - rzut karny, drugi - nie upilnowaliśmy w polu karnym Kuświka i bramka. Jest nad czym pracować - przyznaje.

By wyprzedzić Ruch Wisła musi zdobyć w ostatnich trzech meczach o cztery punkty więcej niż chorzowianie. Mamy jednak korzystniejszy terminarz. "Niebieskich" czekają jeszcze wyjazdy do Warszawy i Poznania. - Stać nas na to by obronić te straty, jeśli oczywiście poprawimy niektóre elementy gry - zapewnia Paweł Brożek. - Zbyt łatwo tracimy piłkę i z tego robią się sytuacje dla przeciwnika. Tak było na Legii, gdzie trzy bramki strzelili nam z kontry, tak też było dzisiaj.

Paweł Brożek wywalczył rzut karny, który wzbudził kontrowersje. Sam napastnik Wisły nie ma w tej sytuacji wątpliwości. - Kontakt był. Nie przewracam się po byle jakim kontakcie. Buchalik nie dotknął piłki tylko moje nogi. Byłem pierwszy do strzelania rzutu karnego. Przyznaję, że chyba nigdy nie strzelałem rzutu karnego po faulu na mnie. Teraz cieszę się, że wziąłem to na swoje barki - zakończył strzelec dwóch goli dla Wisły.


wislakrakow.com

(redakcja) ===Chrapek: Sędzia odgwiz


20. maja 2014, \ Michał Chrapek rozegrał cały mecz przeciwko Ruchowi Chorzów. Nie do końca z własnej winy przyczynił się do utraty gola przez swoją drużynę. To po jego faulu podyktowany został kontrowersyjny rzut karny, który na bramkę zamienił Filip Starzyński.


- Sędzia odgwizdał, więc rzut karny był - mówi o tej sytuacji Michał Chrapek. - Ja osobiście uważam, że zatrzymałem się i to zawodnik na mnie wpadł. Jeśli jest to przewinienie, to to był rzut karny - ocenił pomocnik Wisły.

- Udało nam się dowieźć ten remis do końca. Mieliśmy w tym meczu swoje sytuacje. Szkoda, że Donald nie wykorzystał swojej szansy, bo wydaje mi się, że miał prawie odsłoniętą bramkę. Szkoda, ale szanujemy ten punkt - podsumował mecz Michał Chrapek.


wislakrakow.com

(redakcja)

Stilić: Każdy punkt trzeba szanować

19. maja 2014

Zdaniem Semira Stilicia, który zaliczył asystę przy pierwszym golu dla Wisły w meczu z Ruchem punkt zdobyty w Chorzowie może być bardzo cenny. - Nadal jesteśmy w grze o trzecie miejsce - mówi Bośniak.


- Chcieliśmy tu wygrać, ale trzeba każdy punkt szanować. Do trzeciego miejsca mamy trzy punkty straty, zostały jeszcze trzy mecze, mamy dobry układ meczów - dwa u siebie. Możemy jeszcze wywalczyć to trzecie miejsce - stwierdził przed kamerami Canal+ Stilić.

Może się jednak okazać, że wywalczona na boisku trzecia lokata nie wystarczy do gry w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. - Wiemy, że są różne opinie na temat licencji, ale my robimy swoje na boisku - zapewnia Stilić. - Wiemy, że tylko dobrymi wynikami możemy poprawić sytuację klubu i staramy się to robić.

Pytany o asystę przy pierwszym golu dla Wisły, Bośniak skromnie odpowiada: - Cieszy, że Paweł strzela i że się odblokował. Nie jest ważne czy ja mu dogrywam, byle dalej strzelał, a my byśmy wygrywali.


na podstawie: Canal+ Sport

wislakrakow.com

(redakcja)

Źródło: wislakrakow.com

==Oceny Wiślaków po Ruc Wpisany przez Tomek

czwartek, 22 maja 2014 22:47

Patrząc obiektywnie: Wisła w meczu z Ruchem była zespołem gorszym, który mniej grał piłką i rzadziej stwarzał zagrożenie w szesnastce rywali. Co ważne – Wisła zagrała jednak tak, że dała sobie szansę na korzystny wynik.

Odważnie, większą liczbą zawodników wyszli od czasu do czasu z atakiem i przy dobrej skuteczności mogli pokusić się o bramki. Te z kolei padały, bo tego dnia Biała Gwiazda miała w swoim składzie rasowego snajpera. Agresywny doskok, odbiór, szybko piłka w uliczkę od Stilicia, Paweł Brożek staje przed pierwszą i być może jedyną okazją na strzelenie gola i spokojnie pakuje piłkę do siatki. Takiego napastnika Wisła miała na jesieni i dlatego seryjnie wygrywała. Rzut karny – był, czy nie był, „Brozio” instynktownie wykorzystał okazję i znów wyciągnął do góry Wisłę za uszy w momencie, gdy wydawało się, że Ruch zacznie odjeżdżać.

Kto jeszcze odegrał bardzo dużą rolę w tym remisie oprócz Pawła Brożka i Semira Stilicia? Zdecydowanie Michał Miśkiewicz, który był tego dnia w bardzo wysokiej dyspozycji. Kilka interwencji, jak ta, gdy sparował bardzo silne uderzenie na poprzeczkę, sprawiły, że Ruch nie zmaterializował swojej przewagi. Niestety negatywnym, pierwszoplanowym aktorem był Michał Czekaj, któremu przytrafił się po raz kolejny słabszy mecz. Ewidentnie zawalona bramka, gdy głową strzelał Kuświk. Nie pastwmy się jednak na Czekaju, bo tego dnia cała obrona trochę niedomagała. Zresztą podobnie jak pomoc. Kilka mniej lub bardziej udanych akcji na skrzydłach i właściwie to wszystko, na co krakowian było stać.

Plus za pierwszą połowę, bo było widowisko, był cios za cios i aż cztery bramki. Na drugą część spotkania najlepiej zapuścić zasłonę milczenia. No może jedno słowo – kopanina.


Oceny:

Michał Miśkiewicz – 7

Łukasz Burliga – 4

Michał Czekaj – 3

Dariusz Dudka – 5

Piotr Brożek – 4

Ostoja Stjepanović - 4

Michał Chrapek – 4

Łukasz Garguła – 4

(65’ Emmanuel Sarki) – 4

Semir Stilić – 6

Donald Guerrier – 4

Paweł Brożek - 8

Źródło: skwk.pl

Podsumowanie 34. kolejki T-Mobile Ekstraklasy=

W trzech ostatnich kolejkach sezonu 2013/2014 nie będziemy już mieli wielkich emocji, bo te skończyły się w praktyce w tej, która już prawie za nami. Mistrzostwo Polski obroni Legia, bo wykorzystała potknięcie Lecha, wygrała w Zabrzu, i możemy być pewni, że w trzech ostatnich meczach zdobędzie jeden brakujący do tego punkt. Z Ekstraklasą pożegnają się natomiast Zagłębie i Widzew, bo nawet jeśli jedna z tych drużyn zdobyłaby do zakończenia sezonu nawet komplet punktów, to byłoby ich zapewne za mało, aby pozostać w lidze.

Piątek, 16 maja:

Widzew Łódź 1-1 Jagiellonia Białystok

0-1 Maciej Gajos (16.)

1-1 Alex Bruno (43.)

Kolejna strata punktów Widzewa sprawia, że łódzki zespół zaczyna mieć już wyłącznie matematyczne szanse na utrzymanie w lidze. Na to ostatnie klub z Łodzi niekoniecznie jednak zasługuje. W 34 dotychczas rozegranych spotkaniach Widzew zdobył (bez dzielenia zdobyczy po 30. kolejce) zaledwie 27 punktów, czyli aż o 10 mniej od np. Podbeskidzia, które ma dodatkowo jeden mecz rozegrany mniej. Oczywiście można mówić o łodzianach wiele, że mogli, lub nawet powinni dostać rzut karny, że zjadły ich nerwy, przez co grali niedokładnie, ale w potyczce z Jagiellonią outsider ligi i tak nie zasłużył na wygraną. Tak jak i cóż - na utrzymanie. Tego pewna wydaje się być już za to ekipa z Białegostoku, która dobrze broniła się przed atakami łodzian, ale o to zbyt trudno nie było.

Lechia Gdańsk 2-1 Lech Poznań 1-0 Zaur Sadajew (22.)

1-1 Mateusz Możdżeń (26.)

2-1 Zaur Sadajew (41.)

To był od samego początku bardzo dobry mecz, zwłaszcza w wykonaniu Lechii, która w pierwszej połowie grała po prostu skutecznie. Wykorzystała swoje dwie sytuacje, zasłużenie prowadząc. Co więcej - po przerwie gospodarze nie zamierzali czaić się tylko na kontry, jak to mają w zwyczaju "mające wynik" drużyny naszej ligi. Wciąż grali ofensywnie, czym chyba dodatkowo zaskoczyli niemrawego dziś Lecha, który popisał się jedynie obiciem dwóch słupków przez Teodorczyka. To okazało się oczywiście za mało, aby dogonić i przegonić Lechię. Punkty zostały więc w Gdańsku! Ta porażka to oczywiście dramat Lecha, który wciąż traci do Legii pięć punktów, ale warszawiacy swój mecz rozegrają dopiero w niedzielę, w Zabrzu. Na trzy kolejki przed końcem sezonu mogą więc legioniści mieć aż osiem oczek więcej od poznaniaków, a mając do tego lepszą punktację z sezonu zasadniczego, "dodaje" im to dodatkowo "punkt więcej", bo przy równej jej ilości - i tak to Legia byłaby w tabeli wyżej. Oznacza to więc, że jeśli ekipa ze stolicy w Zabrzu wygra, wtedy zabawę w grę o mistrzostwo Polski - można będzie uznać za zakończoną.

Sobota, 17 maja:

Śląsk Wrocław 0-0 Podbeskidzie

Gospodarze oddali dziś aż 20 strzałów na bielską bramkę, tyle tylko, że "najlepszy piłkarz świata", czyli Marco Paixão, miał skuteczność niemal taką jak Shaquille O'Neal w rzutach "za trzy". Też raz trafił. Niemal podobnie pudłował zresztą jego brat Flávio i wszystko skończyło się bez bramek. Inną opowieścią powinna być ta o frekwencji tego meczu. 6,5 tysiąca fanów na 40-tysięczniku? Najlepiej jednak zostawić to bez komentarza.

Korona Kielce 0-1 Piast Gliwice

0-1 Kamil Wilczek (90.)

Gdzie są najlepsi trenerzy? Na Malediwach, można żartować po tym meczu. Piast ściągnął niejakiego Ángela Péreza Garcíe i z nim bilans gliwiczan wynosi w dwóch meczach 6 punktów i bramki 6-1. Szacun? No pewnie, że szacun! Gliwiczanie jeszcze niedawno stawiani byli jako jeden z głównych kandydatów do spadku, teraz może się okazać, że są już niemal pewni utrzymania. Podobnie zresztą jak kielczanie, którzy mimo porażki są bliscy zapewnienia sobie ligowego bytu.

Pogoń Szczecin 1-2 Zawisza Bydgoszcz

1-0 Adam Frączczak (7.)

1-1 Piotr Petasz (88.)

1-2 Jorge Kadú (90.)

Trwa fatalna seria Pogoni, która przegrała po raz trzeci z rzędu i pomału przestaje liczyć się w walce o grę w europejskich pucharach. Tym bardziej, że "portowcom" pozostały spotkania już tylko z najlepszą trójką ligi - Ruchem, Lechem i Legią. A bydgoszczanie? Dziś po pięciu kolejnych porażkach - tę serię przerwali więc tylko... wyrównali niedawną fatalną passę Wisły. W Szczecinie piłkarze Ryszarda Tarasiewicza grali do końca i dostali za to zasłużoną nagrodę.

Niedziela, 18 maja:

Zagłębie Lubin 1-2 Cracovia

0-1 Dawid Nowak (17.)

1-1 Aleksander Kwiek (59.)

1-2 Krzysztof Nykiel (65.)

Jeśli tak ma wyglądać zespół, który walczy "o życie", to chyba niekoniecznie mu na tym życiu zależy! Lubinianie w potyczce dla siebie "o wszystko" wyglądali od poczatku źle, a przegrywając z "Pasami" - tym ostatnim pozwolili się utrzymać, a sami witają się już z I ligą. To na pewno niespodzianka tego sezonu, bo z wysokim budżetem i z licznymi transferami - ekipa z miedziowego eldorado leci z hukiem z ligi. Żegnamy bez większego żalu.

Górnik Zabrze 2-3 Legia Warszawa

1-0 Paweł Olkowski (24.)

1-1 Tomasz Jodłowiec (41.)

1-2 Michał Żyro (59.)

1-3 Michał Kucharczyk (62.)

2-3 Paweł Olkowski (77.)

Przez chwilę Górnik Legię postraszył, ale potem wszystko wróciło do normy i warszawiacy - choć nie bez trudu - w Zabrzu wygrali. Potrzebują więc już tylko postawić "kropkę nad i", co zapewne nastąpi za tydzień, gdy na Łazienkowską wybierze się Ruch Chorzów. Górnik pozostaje więc najsłabszą drużyną wiosny bieżącego roku, choć dzięki bramkom Olkowskiego - walczył do końca i w ostatnich chwilach spotkania powinien dostać rzut karny. Sędzia wcześniej nie dał jednak "wapna" Legii, więc nie dał też Górnikowi, co jest ciekawą interpretacją przepisów. Jak i tego, że Ojamaa za chamskie odepchnięcie rywala i nie dostał choćby żółtej kartki. Ostatecznie sensacji więc nie było i teraz będą już w Warszawie myśleć o fecie, a potem o budowie zespołu na kwalifikacje Ligi Mistrzów. Komentujący ten mecz Kazimierz Węgrzyn mówił jednak dziś i to co najmniej kilkukrotnie, że Legia grać będzie co najwyżej w Lidze Europy. Oj Kaziu! Ty się lepiej zastanów co pleciesz, bo Cię więcej do komentowania meczów nie wezmą!

Poniedziałkowy mecz 34. kolejki:

19.05.2014 r. (godz. 18:00): Ruch Chorzów - WISŁA KRAKÓW

Aktualna tabela:

1. Legia Warszawa 34 44 71-32

2. Lech Poznań 34 36 64-38

3. Ruch Chorzów 33 29 43-41

4. Lechia Gdańsk 34 27 42-39

5. WISŁA KRAKÓW 33 26 43-38

6. Pogoń Szczecin 34 25 50-49

7. Górnik Zabrze 34 25 49-53

8. Zawisza Bydgoszcz 34 24 47-45

9. Jagiellonia Białystok 34 27 53-49

10. Śląsk Wrocław 34 25 40-40

11. Korona Kielce 34 24 41-46

12. Piast Gliwice 34 24 38-52

13. Cracovia 34 23 40-52

14. Podbeskidzie Bielsko-Biała 34 23 32-43

15. KGHM Zagłębie Lubin 34 16 32-44

16. Widzew Łódź 34 16 31-55

Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl


Zobacz też:

Bojkot meczów przez kibiców w sezonie 2013/14