2014.11.08 Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 1:1

Z Historia Wisły

2014.11.08, Ekstraklasa, 15. kolejka, Kraków, Stadion miejski im. Henryka Reymana, 20:30, sobota, 9°C
Wisła Kraków 1:1 (0:1) Śląsk Wrocław
widzów: 14.242
sędzia: Krzysztof Jakubik z Siedlec
Bramki

Paweł Brożek 68’
0:1
1:1
17’ (k.) Flávio Paixão

Wisła Kraków
4-1-4-1
Michał Buchalik
Grafika:Zk.jpg Dariusz Dudka
Arkadiusz Głowacki
Richard Guzmics
Wilde-Donald Guerrier
Alan Uryga
Emmanuel Sarki Grafika:Zmiana.PNG (86’ Tomasz Zając)
Semir Stilić
Rafał Boguski
Łukasz Garguła Grafika:Zmiana.PNG (46’ Mariusz Stępiński)
Paweł Brożek

trener: Franciszek Smuda
Śląsk Wrocław
4-2-3-1
Mariusz Pawełek
Paweł Zieliński
Piotr Celeban
Tomasz Hołota
Dudu Paraiba
Tom Hateley Grafika:Zmiana.PNG (76’ Mariusz Pawelec)
Krzysztof Danielewicz Grafika:Zk.jpg
Flavio Paixao
Sebastian Mila
Robert Pich Grafika:Zmiana.PNG (61’ Łukasz Droppa)
Mateusz Machaj Grafika:Zmiana.PNG (50’ Krzysztof Ostrowski Grafika:Zk.jpg)

trener: Tadeusz Pawłowski

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.
[Foto: K. Porębski/www.wislaportal.pl]

[Foto: K. Porębski/www.wislaportal.pl]
[Foto: W. Barczewski/wislakrakow.com]

[Foto: W. Barczewski/wislakrakow.com]
[Foto: L. Stępień/www.wislaportal.pl]

[Foto: L. Stępień/www.wislaportal.pl]
[Foto: L. Stępień/www.wislaportal.pl]

[Foto: L. Stępień/www.wislaportal.pl]
[Foto: L. Stępień/www.wislaportal.pl]

[Foto: L. Stępień/www.wislaportal.pl]
[Foto: K. Porębski/www.wislaportal.pl]

[Foto: K. Porębski/www.wislaportal.pl]
[Foto: J. Ulicki/wislakrakow.com]

[Foto: J. Ulicki/wislakrakow.com]

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Franciszek Smuda przed meczem ze Śląskiem

- Nasz skład na mecz ze Śląskiem się sam ułożył. Została nam goła jedenastka, a najgorzej będzie z ławką - powiedział przed czekającym nas w sobotę meczem z wiceliderującymi aktualnie w tabeli wrocławianami, trener Franciszek Smuda, który nie będzie mógł skorzystać m.in. z pauzujących za kartki - Łukasza Burligi oraz Macieja Sadloka. Co gorsze - istniało spore ryzyko, że z gry wypadnie także Arkadiusz Głowacki, ale nasz kapitan zapewne będzie mógł w sobotę wyjść na murawę.

- Przypuszczam, że Arek Głowacki zagra, choć szanowaliśmy go, bo już wczoraj chciał z nami trenować, ale najważniejsze żeby wystąpił w sobotę wieczorem - powiedział "Franz".

Można się więc spodziewać, że linię naszej obrony tworzyć będą - poza "Głową" oraz Richárdem Guzmicsem - Dariusz Dudka oraz Wilde-Donald Guerrier, bo też Smuda uważa, że nasza młodzież wciąż odstaje poziomem od graczy z podstawowej kadry.

- Widzę na treningach, że jedenastka tych naszych mistrzów Polski juniorów to wciąż jest przepaść. Na Lechu i Żemło oko można zawiesić, ale to jeszcze nie jest poziom Ekstraklasy - mówił Smuda, po czym dodał: - W naszej kadrze na ten mecz będzie tylko 16 zawodników, bo tego samego dnia gra też nasz zespół III ligi i oni też muszą mieć piłkarzy do gry.

Smuda w superlatywach wypowiadał się natomiast o wrocławskim zespole, z którym zmierzymy się w ten weekend, a który spisuje się w tym sezonie bardzo dobrze.

- Śląsk jest zespołem, który gra do przodu i my lubimy takich przeciwników. A czy gorzej nam się gra z zespołami z dołu tabeli? To jest element psychologiczny, bo podchodzimy do tego z góry, że te trzy punkty już są przed meczem. A na koniec jesteśmy bez nich. Jeśli chodzi o Śląsk to u siebie jest niezwykle groźny. Na wyjazdach gra inaczej, choć pokazali się też w Gdańsku, gdzie wygrali łatwo i zdecydowanie. A myślałem, że będą mieć tam trudności. Oglądałem to spotkanie dwukrotnie, choć w telewizji. Trzeba powiedzieć, że trener Pawłowski podobierał chłopaków tak, że tam jest jedność, tam jest walka. Ja na swój zespół oczywiście nie narzekam, nawet w Kielcach nie można się przyczepić, że nie walczyli. Graliśmy przez 20 minut w osłabieniu, ale atakowaliśmy. Nadzialiśmy się na kontrę i dlatego przegraliśmy. Nie można mieć jednak do chłopaków pretensji, bo dają z siebie wszystko. Tutaj nie panuje lenistwo, bo gdyby tak było, to mnie by już też tutaj nie było, ani Wisła by już nie istniała. A oni dają z siebie wszystko - chwalił też swój zespół Smuda.

"Franz" liczy jednocześnie na to, że w czekającym nas meczu będą nie lada emocje, które zachęcą kibiców do przychodzenia na R22.

- Chcemy ściągać kibica na stadion, żeby były emocje, dramaty, ale na końcu chcielibyśmy wygrać, bo wtedy to kibic lubi i przyjdzie na kolejny mecz. Potrzebujemy jak najwięcej kibiców, a jesteśmy z nich bardzo zadowoleni. Ja patrzę zawsze na ich doping. Gdy przegrywaliśmy ostatnio tutaj 0-2 z Podbeskidziem, to starali się rzeczywiście nam kibicować. I robili to tak jakby sami nie wiedzieli, że przegrywamy. Fantastycznie nas dopingowali i być może dlatego wygraliśmy, bo to rzeczywiście pomaga - przyznał trener.

Smuda zapytany też został oczywiście o jego podejście oraz podejście piłkarzy - do kary, jaką PZPN nałożył ostatnio na Wisłę, bo przypomnijmy, że do kolejnego sezonu przyjdzie nam przystąpić z ujemnymi punktami!

- Od finansowych spraw i polityki klubu się oddalam. Zresztą ja z matematyki zawsze miałem ledwo trójkę. I tak liczyć za bardzo takich sum, jakie są w klubach, nie umiem. Mnie to zresztą nie interesuje, bo zależy mi na pracy sportowej i zależy mi żeby Wisła stanęła mocno na nogach, bo ten klub jest w Krakowie potrzebny. Wszyscy muszą sobie z tego zdawać sprawę. Możecie mi wierzyć lub nie, ale na temat punktowej kary nie dyskutowaliśmy. Myślimy o tym kto jest zdrowy, kto się dobrze czuje, a kto źle. Myślimy o Śląsku. Nie wiem kto jest faworytem, ale z tabeli jest nim Śląsk. Chcemy natomiast wyjść i dać z siebie wszystko. Szukamy punktów, bo każdy jest na wagę złota - powiedział "Franz".

- Piłkarzom staram się tłumaczyć, że w tej sytuacji żaden strajk, czy fochy - nam nie pomogą. Pomoże nam tylko wynik. Bo on może postawić klub na nogi i każdego z zawodników. Wszystko zależy od podejścia. Nie pomoże tutaj strajk, czy pokaz, że ktoś jest wielki, czy mały. To nie pomoże. Najbardziej pomoże wynik i dobra gra - uważa opiekun wiślaków.

Przypomnijmy, że po spotkaniu ze Śląskiem czeka nas przerwa na mecze reprezentacyjne. Wisła wykorzysta ten czas na regenerację sił, na finisz rundy jesiennej.

- W tej przerwie, która przed nami, nie robimy sparingów. Nasza kadra jest "cieniutka". Inaczej będzie dopiero od stycznia, kiedy wrócą Jankowski i Stjepanović. Inaczej będzie wtedy wyglądała też nasza ławka, bo będzie tam ze czterech zawodników do zmiany - zakończył trener Wisły.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Pojedynek duetów: Wisła – Śląsk

7. listopada 2014,

W sobotni wieczór w najciekawszym meczu kolejki Wisła Kraków zmierzy się na własnym boisku ze Śląskiem Wrocław. Drużyna z Dolnego Śląska jest w bardzo dobrej formie i zajmuje obecnie drugie miejsce w ligowej tabeli. Piłkarze trenera Pawłowskiego przyjeżdżają do Krakowa po komplet punktów. Wiślacy po porażce w Kielcach także nie widzą innej możliwości, niż trzy punkty. Zapowiada się więc bardzo ciekawy mecz!


Przez cały tydzień poprzedzający mecz ze Śląskiem trener Smuda narzekał na spory ból głowy. Ze składu wypadło mu bowiem dwóch bocznych obrońców: Maciej Sadlok i Łukasz Burliga, wykartkowanych w meczu z Koroną. „Franz” zapewnia jednak, że ma już plan zestawienia bloku defensywnego.

Przede wszystkim zagra Arkadiusz Głowacki, który od pewnego czasu narzeka na drobne urazy. Towarzyszyć mu będzie Richard Guzmics. Trener Smuda wyjątkowo nie chciał zdradzić przed meczem składu, w jakim jego drużyna zacznie spotkanie. Przypuszczamy, że na prawej obronie zagra Dariusz Dudka, a na lewej Donald Guerrier.

Do podstawowego składu powinien wskoczyć już Paweł Brożek, który tydzień temu był chory i pojawił się na boisku jedynie na kilkanaście minut. Jak bardzo potrzebny jest drużynie ten zawodnik doskonale pokazał mecz w Kielcach, gdzie bez „Brozia” na boisku kompletnie zagubiony był Semir Stilić, z którym – pomimo krótkiego okresu wspólnej gry – znają się niemal na pamięć.

Śląsk Wrocław po zeszłosezonowym kryzysie formy powrócił na dobre tory pod wodzą Tadeusza Pawłowskiego. Piłkarze z Wrocławia grają atrakcyjny futbol i przede wszystkim skuteczny, co doskonale odzwierciedla ich pozycja w tabeli. W odróżnieniu od Podbeskidzia czy Korony nie będą liczyli jedynie na kontry, a sami będą starali się kreować grę. A Wiśle lepiej gra się z takimi rywalami.

Gdyby Flavio Paixao miał na koszulce tylko nazwisko, wszyscy pomyliliby go z jego kontuzjowanym bratem bliźniakiem Marco. Będący dotychczas w cieniu swojego brata Flavio w bieżącym sezonie strzela jak na zawołanie i jest nie tylko kapitanem, ale też jednym z liderów drużyny trenera Pawłowskiego.

Ale nie jedynym, bowiem nie można zapomnieć o Sebastianie Mili. Wydawało się niedawno, że drogi Mili i Śląska rozchodzą się i nieuchronnie zmierzają ku rozstaniu. Po odebraniu opaski kapitana i publicznym krytykowaniu go za nadwagę Mila nie obraził się, ale pokazał kapitalny charakter. Dziś znów jest mózgiem swojej drużyny, przez który przechodzą wszystkie jej akcje.

Trener Tadeusz Pawłowski ma komfortową sytuację przed jutrzejszym spotkaniem, bowiem poza powracającym powoli do zdrowia Marco Paixao będzie mógł on skorzystać ze wszystkich swoich piłkarzy.

Zeszłotygodniowa porażka ze słabo spisującą się Koroną była dla Wisły zimnym prysznicem i kibicom należy się rehabilitacja. W sobotę ciężko będzie wskazać faworyta spotkania. Tabela mówi że jest nim Śląsk, atut własnego stadionu wskazuje na Wisłę. O tym który z duetów: Brożek – Stilić czy Mila – Paixao okaże się lepszy i zapewni swojej drużynie komplet punktów przekonamy się w sobotni wieczór!

Spotkanie poprowadzi pan Krzysztof Jakubik z Siedlec.

Transmisja spotkania w Canal+Sport. Początek meczu o 20.30.


wislakrakow.com (sum91)

Źródło: wislakrakow.com

Pojedynek gwiazd

Data publikacji: 08-11-2014 12:19


Niewiele klubów w Polsce może pochwalić się w swoim kalendarzu takim pojedynkiem, jak ten, który dziś wieczorem stoczą ze sobą Wisła Kraków i Śląsk Wrocław.

Przed nami spotkanie wyjątkowe, ale nie tylko dlatego, że na boisku zobaczymy wielu znakomitych piłkarzy. Dzisiajna murawę przy R22 wybiegną drużyny, które od wielu lat łączy przyjaźń, w sektorze najzagorzalszych kibiców mocno akcentowana będzie czerwień i zieleń, a fani Białej Gwiazdy usiądą razem z kibicami znad Odry.

Jeśli policzyć wszystkie mecze, które do tej pory rozegrały ze sobą Wisła i Śląsk, to dzisiejsze spotkanie będzie oznaczone numerem 71. Po raz pierwszy oba kluby rywalizowały ponad 53 lata temu, dokładnie 1 marca 1961 w meczu towarzyskim, który Biała Gwiazda wygrała zdecydowanie, bo aż 6:0.

Najczęściej jedenastki Wisły i Śląska stawały naprzeciw siebie w Ekstraklasie. Jak do tej pory w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce oba zespoły mierzyły się ze sobą 58 razy. W 23 spotkaniach lepsi byli wiślacy, tyle samo meczów wygrali nasi dzisiejsi goście, a w 12 potyczkach padł remis. Pierwszy raz w lidze przy Reymonta obie drużyny zmierzyły się 14 czerwca 1966 roku w 25. kolejce ówczesnego sezonu. Mecz 1:0 wygrali goście z Wrocławia. Mimo to bilans spotkań rozegranych w Krakowie zdecydowanie przemawia za Wisłą, która przed własną publicznością wygrała ze Śląskiem 16 razy, w 7 meczach musiała uznać wyższość rywala, a w pozostałych 6 spotkaniach padł remis.

Pojedynki pomiędzy Wisłą i Śląskiem tylko pięciokrotnie kończyły się bezbramkowym remisem, w siedemdziesięciu rozegranych do tej pory meczach oba zespoły zdobyły łącznie 154 bramki. Biała Gwiazda jest w tej statystyce lepsza od swoich dzisiejszych gości, gdyż jej piłkarze zdołali strzelić wrocławianom 81 bramek, tracąc ich przy tym 73. Najskuteczniejszym wiślakiem w meczach przeciwko Śląskowi jest Kazimierz Kmiecik, który bramkarzy zespołu z Dolnego Śląska pokonał 8 razy. Z obecnej kadry Wisły piłkę w siatce wrocławian najczęściej lokował Paweł Brożek, który ma na koncie 4 bramki.

W poprzednim sezonie oba kluby zmierzyły się ze sobą 2 razy. W pierwszym spotkaniu, rozegranym 4 sierpnia 2013 roku we Wrocławiu, padł bezbramkowy remis. W rewanżu, pod koniec listopada na stadionie przy ulicy Reymonta, lepsza była Wisła, która wygrała pewnie 3:0 po bramkach Łukasza Graguły, Rafała Boguskiego i Pawła Brożka.

Przed tygodniem wrocławianie przed własną publicznością zremisowali 1:1 z Lechem Poznań i obecnie są wiceliderem T-Mobile Ekstraklasy. Wisła natomiast przegrała 2:3 z Koroną w Kielcach i plasuje się na 5. miejscu w tabeli.

Po stronie Białej Gwiazdy: Paweł Brożek i Semir Stilić. Po stronie Śląska: Flavio Paixao i Sebastian Mila. Dwaj świetni napastnicy i dwaj kreatywni pomocnicy. Który duet okaże się lepszy w pojedynku gwiazd, dowiemy się dziś wieczorem. Przed nami więc mecz przyjaźni, który zapowiada się na świetne widowisko. Nikomu nie wolno przegapić takiego pojedynku!

Mecz przyjaźni pomiędzy Wisłą Kraków a Śląskiem Wrocław rozpocznie się o godzinie 20.30. Dzisiaj wszystkie trybuny przy R22 kibicują Wiśle i wszystkie dopingują Śląsk Wrocław!

Zapraszamy !

MH

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA. Źródło: wisla.krakow.pl

Przyjdź na mecz, bo Ty też możesz pomóc Wiśle. Gramy ze Śląskiem

Mecz Wisły ze Śląskiem zapowiada się bardzo ciekawie. To nie ulega wątpliwości, choć na pewno mocno możemy żałować, że zagramy osłabieni, bo poza kontuzjami aż dwóch naszych podstawowych obrońców będzie pauzować za kartki. Mimo tego spotkanie to powinno dostarczyć kibicom sporo emocji, więc tym bardziej warto zjawić się na R22.

Powodów do tego jest jednak więcej, niż tylko iście sportowe. W przeddzień meczu prezes naszego klubu, Ludwik Mięta-Mikołajewicz, przedstawił dość dobitnie sytuację finansową wiślackiej spółki. Od dawna wiedzieliśmy, że jest ona w kiepskim stanie, ale tym razem padło sporo konkretów, a kwota 12 mln złotych deficytu musi robić wrażenie. Niestety mocno negatywne.

Przed kilkunastoma laty w rolę kibica, który wyciągnął klub z dołka wcielił się Bogusław Cupiał. Teraz w podobną wcielić możesz się Ty i ciężko czytać, czy słuchać haseł o tym, że zakup jednego, czy drugiego biletu da niewiele, bo zakup tychże wejściówek to za mało, aby ratować klub. Nic bardziej niedorzecznego! Gdyby znalazł się podobny filantrop jak Cupiał - można byłoby oczywiście tak myśleć, ale takowego nie ma, więc w jego buty wcielić może się każdy z nas.

Oczywiście przyjmujemy argumenty, że ktoś do tych długów dopuścił, ale czy będziecie kłócić się nad "konającym" pacjentem, który potrzebuje transfuzji? Czy też pójdziecie i oddacie mu "krew". Nie pozwólcie się więc Wiśle "wykrwawić", bo liczy się każde pięć złotych. I każde dziesięć!

A co do samego meczu, to osobiście piszący te słowa bardzo chętnie zjawi się na R22, by zobaczyć jak radzić będzie sobie błyszczący ostatnio w kadrze Sebastian Mila, a będzie także okazja powspominać czasy, gdy naszej bramki strzegł Mariusz Pawełek, który teraz gra dla Śląska. A ten dzierży całkiem przyjazną dla siebie serię. Nie przegrali bowiem wrocławianie od połowy września, kiedy to po emocjonującym spotkaniu okazali się gorsi od Legii (3-4). Potem przyszły im cztery zwycięstwa oraz dwa remisy, co dało naszemu najbliższemu rywalowi pozycję wicelidera tabeli i na dziś trzy punkty więcej od Wisły.

Jaka różnica punktowa będzie między tymi zespołami po tym meczu? Zapraszamy na stadion, zobaczcie to na własne oczy! Do zobaczenia przy Reymonta!


Dodał: Redakcja Źródło: wislaportal.pl

Relacje z meczu

Przyjacielski remis. Wisła - Śląsk 1-1

W spotkaniu przyjaźni Wisła podzieliła się ze Śląskiem punktami, bo wszystko zakończyło się wynikiem 1-1. Wrocławianie prowadzili po skutecznie wykonanym rzucie karnym przez Flávio Paixão, ale wiślacy zdołali wyrównać za sprawą Pawła Brożka, który wykończył świetnie rozegraną akcję. Na więcej obydwa zespoły stać już jednak nie było, a co ciekawe "pojedynek gwiazd" zakończył się remisowo. Reklamowani napastnicy strzelili bowiem po golu, a Sebastian Mila i Semir Štilić obili słupki.

Doskonale przed meczem Wisły ze Śląskiem wiedzieliśmy, że zagramy w nim osłabieni, nie tylko brakiem piłkarzy kontuzjowanych, ale też tych, którzy pauzować musieli za nadmiar kartek. Łukasz Burliga i Maciej Sadlok to zawodnicy, których Franciszek Smuda nie mógł więc wystawić do gry.

A ta od początku była wyrównana, choć to wrocławianie jako pierwsi stworzyli sobie sytuacje do zdobycia bramek. Jako pierwszy naszego bramkarza sprawdził Mateusz Machaj już w 6. minucie. Uderzył z dystansu i w środek bramki, więc Michał Buchalik nie miał prawa mieć problemów z tą próbą. I tak też było. Pięć minut później mogło być już jednak o wiele groźniej, ale Flávio Paixão uderzył nad naszą bramką.

Niestety w 17. minucie już przegrywaliśmy. Wilde-Donald Guerrier dał się bowiem oszukać Paixão i sfaulował go w juniorskim stylu w naszym polu karnym. Z "wapna" sam poszkodowany uderzył precyzyjnie przy słupku i Buchalik, choć rzucił się w dobry róg, nie miał żadnych szans. 0-1.

Wiślacy długo wchodzili w ten mecz, na tyle, że szansę na wyrównanie mieliśmy dopiero w minucie 32. Ale była ona wyborna. Z rzutu wolnego, z około 25 metrów, przymierzył Semir Štilić, lecz obił tylko słupek! Do tego pechowo piłka odbiwszy się od niego przeleciała wzdłuż bramki, ale do niej nie wpadła.

Nasi piłkarze przed przerwą stworzyli sobie jeszcze dwie okazje do zdobycia gola. W 35. minucie, po podaniu Guerriera, przyblokowany Łukasz Garguła uderzył nad bramką, a trzy minuty później nie udała się też próba Rafała Boguskiego nożycami, bo tę spokojnie złapał Mariusz Pawełek.

Po 45. minutach było więc 0-1, a kibice Wisły z gry piłkarzy z "Białą Gwiazdą" na koszulkach nie mogli być zadowoleni.

Na II zaś połowę nie wyszedł już Garguła, którego zastąpił Mariusz Stępiński i młody napastnik Wisły miał szansę na gola dość szybko, bo w 51. minucie. Jego próbę wybronił jednak Pawełek. Podobnie jak i chwilę wcześniej strzał z rzutu wolnego Dariusza Dudki.

W 55. minucie Stępiński miał natomiast dwukrotnie sytuacje, więcej niż wyborne, ale za każdym razem zwlekał z oddaniem strzału i koszmarnie je zmarnował, bo zdążyli go każdorazowo otoczyć obrońcy.

Kolejne minuty nie zapowiadały wyrównania i to chyba trochę uśpiło defensywę Ślaska! A wiślacy przeprowadzili akcję jak z Playstation! Obronę rozklepali koncertowo, a na koniec Stępiński po prostopadłej piłce od Štilicia odegrał do Pawła Brożka i od 68. minuty było 1-1.

Ten gol poderwał na chwilę do gry obydwa zespoły, ale to Śląsk nadział się w 71. minucie na kontrę. Cóż z tego skoro fatalnym dograniem zepsuł ją Emmanuel Sarki. Sześć minut później bardzo dobrze spisał się z kolei Pawełek, broniąc strzał głową Dudki. Niestety kolejne próby obydwu drużyn były już mocno niedokładne. Do końca więc spotkania godna odnotowania akcja miała jeszcze tylko miejsce w 88. minucie, kiedy to Śląsk był bliski szczęścia, bo Sebastian Mila skopiował niemalże wyczyn Štilicia z pierwszej połowy, obijając z rzutu wolnego nasz z kolei słupek.

Ostatecznie mecz kończy się remisem i choć lepsza była w nim Wisła, to chyba nie do końca można po finałowym gwizdku czuć jakiś wielki niedosyt. Chyba, że odnośnie samej gry, bo ta na pewno - jak na takie dwie firmy - powinna być lepsza.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Wisła - Śląsk 1:1

8. listopada 2014,

Podziałem punktów zakończył się mecz przyjaźni ze Śląskiem. Prowadzenie dla wrocławian zdobył z rzutu karnego Flavio Paixao. Wyrównał w drugiej połowie Paweł Brożek.



W pierwszej połowie zamiast widowiska piłkarskiego oglądaliśmy małą partię szachów. Mecz toczył się tak, jak życzył sobie tego Śląsk: goście bardzo uważnie bronili dostępu do własnej bramki, zezwalając Wiśle na zaledwie jeden strzał w światło bramki. Oddał go z przewrotki Rafał Boguski w 38 minucie - wprost w Mariusza Pawełka w bramce wrocławian.

Inną groźnie wyglądającą sytuacją dla Wisły było uderzenie z rzutu wolnego Semira Stilicia z 32 minuty, po którym piłka trafiła w słupek i choć odbiła się bliżej jego wewnętrznej strony, to wyszła w pole.

Poza tym ataki Wisły przypominały bicie głową w mur: brak szybkości, dokładności, dużo niewymuszonych strat. W ten sposób nie dało się oszukać solidnie grającej defensywy Śląska. W obronie Wisły natomiast była luka związana z absencją dwóch zawodników ukaranych tydzień wcześniej żółtymi kartkami: Burligi i Sadloka. Pierwszego zastąpił Dariusz Dudka, ale na lewej stronie obrony trener Smuda z konieczności postawił na Guerriera.

I właśnie Guerrier sprokurował sytuację, po której gola zdobył Śląsk: sfaulował Flavio Paixao w polu karnym i decyzja sędziego mogła być tylko jedna. "Jedenastkę" na gola zamienił sam poszkodowany.

Po przerwie drugi strzał w światło bramki dla Wisły oddał Dudka - z rzutu wolnego puścił "szczura", z którym pewne problemy miał Mariusz Pawełek, ale nie takie, by dopuścić któregoś z wiślaków do dobitki.

Kolejne kilka minut należało do pierwszego rezerwowego w meczu ze Śląskiem - Mariusza Stępińskiego, który zastąpił kompletnie niewidocznego w pierwszej połowie Łukasza Gargułę. Młody napastnik trzykrotnie znalazł się w dobrej sytuacji strzeleckiej, ale za pierwszym razem nie trafił do bramki uderzeniem głową, a w sytuacjach z 50 i 55 minuty niepotrzebnie zwlekał ze strzałem, próbując mijać bramkarza.

Także w 68 minucie Stępiński nie uderzał, gdy znalazł się przed Pawełkiem, ale tym razem przyczynił się do zdobycia wyrównującego gola: wycofał piłkę do Pawła Brożka, który trafił do bramki w lukę między dwoma obrońcami Śląska. Trzy minuty później Wisła mogła prowadzić 2:1, gdyż wychodziła z kontrą czterema zawodnikami. Akcję zepsuł jednak zbyt pospiesznie i niedokładnie wykonanym dośrodkowaniem.

Więcej goli w meczu nie padło, choć w 88 minucie Sebastian Mila niemal skopiował zagranie Stilicia z pierwszej połowy: z podobnego miejsca uderzył w słupek bramki "Białej Gwiazdy".

Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 1:1 (0:1)

0:1 Flavio Paixao (k.) 17 min

1:1 Paweł Brożek 68 min

Żółte kartki: Dudka - Ostrowski, Danielewicz

Wisła: Michał Buchalik - Dariusz Dudka, Arkadiusz Głowacki, Richard Guzmics, Wilde-Donald Guerrier - Alan Uryga - Emmanuel Sarki (86 min - Tomasz Zając), Semir Stilić, Rafał Boguski, Łukasz Garguła (46 min - Mariusz Stępiński) - Paweł Brożek

Śląsk: Mariusz Pawełek - Paweł Zieliński, Piotr Celeban, Tomasz Hołota, Dudu Paraiba - Tom Hateley (76 min - Mariusz Pawelec), Krzysztof Danielewicz - Flavio Paixao, Sebastian Mila, Robert Pich (61 min - Łukasz Droppa) - Mateusz Machaj (50 min - Krzysztof Ostrowski)

Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce)

Widzów: 14 242


wislakrakow.com (redakcja)

Źródło: wislakrakow.com

Podział punktów w meczu przyjaźni

Data publikacji: 08-11-2014 22:33


Hitowa potyczka w ramach 15. kolejki T-Mobile Ekstraklasy nie zdołała wyłonić zwycięzcy, a piłkarze krakowskiej Wisły oraz Śląska Wrocław musieli podzielić się punktami. Rywalizacja pod Wawelem zakończyła się remisem 1:1 po trafieniach Paixao oraz Brożka.

Już w 2. minucie rywalizacji piłkarze ze Śląska próbowali uruchomić bardzo dobrze spisującego się w obecnych rozgrywkach Paixao, ale kapitan Białej Gwiazdy przerwał akcję wrocławian. W odpowiedzi Wisła chciała zaskoczyć rywala, lecz tym razem zbyt płaskie dośrodkowanie Sarkiego przechwycił Celeban.


11. minuta przyniosła przyjezdnym doskonałą okazję do objęcia prowadzenia, kiedy to na strzał zdecydował się Paixao, jednak futbolówka minimalnie minęła wiślacką bramkę. Chwilę później oko w oko z bramkarzem Śląska stanął Brożek, ale w oddaniu strzału przeszkodził napastnikowi gospodarzy sędzia, podnosząc chorągiewkę do góry.

Podopieczni trenera Pawłowskiego objęli w 17. minucie prowadzenie za sprawą Paixao, który wykorzystał „jedenastkę” po tym, jak w polu karnym powalił go na ziemię Guerrier. Cztery minuty później niepewnie piąstkował Buchalik po uderzeniu Portugalczyka.

W 20. minucie ładnie zapowiadała się akcja Wisły, ale Stilić zbyt długo holował piłkę i ostatecznie próba doprowadzenia do wyrównania nie powiodła się. Dwanaście minut później na tablicy wyników powinien widnieć rezultat 1:1, ale futbolówka po strzale Stilicia z rzutu wolnego odbiła się od słupka i opuściła plac gry.

Bardzo ładną akcję zafundowali kibicom piłkarze Białej Gwiazdy w 38. minucie, kiedy to do przewrotki po podaniu Stilicia złożył się Boguski. Futbolówkę złapał jednak Pawełek, który odparł zagrożenie. Przed przerwą, w 42. minucie, nieźle zapowiadała się kontra Wisły, jednak Brożek źle przejął piłkę i z interwencją pospieszył Celeban.

Jeszcze przed gwizdkiem arbitra ponową szansę mieli gracze spod Wawelu, którzy wywalczyli na 35. metrze rzut wolny. Zbyt głębokie dośrodkowanie Stilicia nie przyniosło jednak żadnego zagrożenia, a arbiter zakończył pierwsze 45 minut.

Trzy minuty po przerwie nieprzepisowo zatrzymywał Stilicia na 30. metrze Celeban, ale strzał Dudki z rzutu wolnego nie zaskoczył bramkarza Śląska. 51. minuta mogła okazać się szczęśliwa dla Białej Gwiazdy, kiedy to do piłki dopadł Stępiński, zamykając dośrodkowanie, lecz futbolówkę zdążył złapać jeszcze Pawełek. W kolejnej sytuacji piłka powinna znaleźć się w siatce Śląska, lecz Stępiński zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i obrońcy zdążyli zablokować uderzenie Wiślaka.

W 68. minucie piłkarze trenera Smudy doprowadzili do wyrównania po pięknej akcji, w której Stępiński wystawił piłkę Brożkowi, a napastnik spod Wawelu pewnym strzałem umieścił futbolówkę w siatce. Trzy minuty później Wiślacy mogli cieszyć się z drugiego trafienia, ale tym razem nie popisał się Sarki, który niedokładnie zagrywał do kolegi z drużyny.

Niebezpiecznie zrobiło się pod bramką Pawełka w 77. minucie po indywidualnej akcji Stępińskiego, która przyniosła Białej Gwieździe tylko rzut rożny. Dwie minuty przed upływem regulaminowego czasu gry na 25. metrze piłkę ustawił Mila, lecz futbolówka po jego uderzeniu musnęła słupek bramki Buchalika.

Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 1:1 (0:1)

0:1 Flavio Paixao 17 (k.)

1:1 Brożek 68’

Wisła Kraków: Buchalik – Dudka, Głowacki, Guzmics, Guerrier – Sarki (86’ Zając), Stilić, Uryga, Boguski, Garguła (46’ Stępiński)– Brożek

Śląsk Wrocław: Pawełek – Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu Paraiba – Danielewicz, Hateley (76’ Pawelec) – Paixao, Mila, Pich (61’ Droppa) – Machaj (50’ Ostrowski)

Żółta kartka: Ostrowski, Danielewicz (Śląsk) Dudka (Wisła) Sędziował: Krzysztof Jakubik z Siedlec

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

Źródło: wisla.krakow.pl

Wisła Kraków 1:1 Śląsk Wrocław

Wpisany przez Krzysiek

niedziela, 09 listopada 2014 00:09

Patrząc na układ tabeli oraz ofensywny styl gry jaki prezentują zazwyczaj oba zespoły kibice mogli mieć nadzieję na znakomite widowisko dzisiejszego wieczora. Śląsk przyjechał walczyć o lidera, Wisła jakby odniosła zwycięstwo zrównałaby się ze Śląskiem. Na trybunach święto – mecz przyjaźni więc gorącego dopingu zabraknąć nie powinno.

Pierwszy kwadrans to wysoki pressing Śląska i próba gra prostopadłymi zagraniami głównie do Paixao. Wiślacy próbowali zaskoczyć rywala grą kombinacyjną, ale w tych zagraniach było zbyt wiele niedokładności by stworzyć sobie groźną sytuacje. W 17. minucie Buchalika z rzutu karnego pewnie pokonał Paixao. Guerrier, który eksperymentalnie został wystawiony na lewej obronie źle się zachował w polu karnym, gdzie na raz próbował powstrzymać strzelca bramki i sędzia odgwizdał faul. Stracona bramka niewiele zmieniła w kolejnych minutach grę krakowskiego zespołu. Pierwszą doskonałą sytuację wiślacy mieli dopiero w 32. minucie, gdzie po strzale Stlića z rzutu wolnego uderzyła w słupek. Ta sytuacja pozytywnie wpłynęła na poczynania piłkarzy „Białej Gwiazdy”, którzy trochę śmielej zaatakowali. Pomimo lepszej gry w końcówce pierwszej połowy nie udało się stworzyć realnego zagrożenia pod bramka Pawełka i do przerwy Śląsk prowadził przy Reymonta 1:0.

W przerwie trener Smuda dokonał dobrej zmiany wprowadzając Stępińskiego za Gargułę. Dziesięć minut od pojawienia się na boisku Mariusz Stępiński powinien doprowadzić do wyrównania. W doskonałej sytuacji jednak zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału. Swój błąd Mariusz w świetnym stylu naprawił w 68. minucie. To on zapoczątkował koronkową akcję i to on miał ostatnie podanie do Pawła Brożka, któremu nie pozostało nic innego jak skierować piłkę do siatki. Naprawdę ładna akcja w wykonaniu Wiślaków dawała nadzieję, że losy tego spotkania da się jeszcze odwrócić. Wiślacy przejęli niemal całkowicie inicjatywę i zepchnęli Wrocławian do głębokiej defensywy. Szczelne zasieki nie pozwalały jednak na przedarcie się w okolice pola karnego i kibice zaczęli godzić się z faktem, że mecz zakończy się podziałem punktów. Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry sędzia odgwizdał rzut wolny niemal w identycznym miejscu, z którego w pierwszej połowie strzelał Stilić. Uderzenie Sebastiana Mili również było niemal kopią tego z pierwszej połowy Stilića z ta różnicą, że piłka trafiła w zewnętrzna część słupka. Kilka minut później sędzia odgwizdał koniec spotkania.

Hit kolejki na pewno trochę rozczarował jakością i brakiem widowiskowych akcji. Pierwsza połowa należała do gości, druga do gospodarzy co przełożyło się na wynik obu połów. Na pewno żadna z drużyn nie może być zadowolona z takiego wyniku.

Bramki:

Brożek 68` - Paixao 17` (k)

Żółte kartki:

Dudka 84` - Ostrowski 67`, Danielewicz 72`

Wisła Kraków:

Buchalik – Dudka, Głowacki (c), Guzmics, Guerrier, Uryga – Boguski, Stilić, Garguła (Stępiński 46`), Sarki (Zając 86`) – Brożek

Śląsk Wrocław:

Pawełek – Zieliński, Celeban, Hołota, Paraiba, Hateley (Pawelec 76`), Danielewicz – Pich (Droppa 60`), Mila, Paixao (c) – Machaj (Ostrowski 50`)

Źródło: skwk.pl


Minuta po minucie

Zapraszamy na relację "minuta po minucie" z sobotniego spotkania 15. kolejki T-Mobile Ekstraklasy, w którym Wisła zmierzy się u siebie ze Śląskiem Wrocław.

Na ławce rezerwowych Wisły zasiądą dziś: Bieszczad - Witek, Lech, Stępiński i Zając.

  • 1' Wisła rozpoczyna spotkanie!
  • 3' Bardzo ładne rozegranie Wisły w środku pola, ale Sarki niedokładnie dośrodkował z prawej strony.
  • 6' Celne uderzenie Machaja z dystansu, ale Buchalik spokojnie łapie piłkę.
  • 7' Teraz z dystansu próbował uderzać Pich, ale został zablokowany przez Głowackiego.
  • 11' Bardzo dobra okazja dla Śląska. Po podaniu Picha przed szansą stanął Flavio Paixao, ale z prawej strony pola karnego uderzył niecelnie.
  • 12' Garguła świetnie zagrywa do Pawła Brożka, ale sędzia podnosi chorągiewkę. Był minimalny spalony.
  • 14' Dobry fragment w wykonaniu Wisły, która wygrywa walkę w środku pola.
  • 15' Zza pola karnego uderzał Garguła, ale został zablokowany.
  • 16' Rzut karny dla Śląska. Guerrier faulował Paixao.
  • 17' 1:0 dla Śląska. Buchalik wyczuł Paixao, ale strzał był bardzo precyzyjny.
  • 20' Stilić powstrzymany przez obrońców Śląska na skraju pola karnego.
  • 21' Ostra wrzutka w pole karne Wisły, piąstkuje Buchalik.
  • 21' Sarki nie opanował piłki po centrze Dudki, piłka opuszcza boisko i zacznie od bramki Pawełek.
  • 24' Boguski traci piłkę w środku pola. Ratunkowy faul Richarda Guzmicsa na Mili.
  • 26' Guerrier nie radzi sobie z Paixao. Sędzia odgwizduje faul na Portugalczyku niedaleko narożnika boiska po prawej stronie.
  • 26' Piłka zagrana przed pole karne Wisły, ale brakło strzału ze strony wrocławian.
  • 31' Ależ było blisko! Semir Stilić po uderzeniu z rzutu wolnego z trzydziestu metrów trafia w słupek!
  • 35' Donald Guerrier ze skrzydła wycofuje piłkę na jedenasty metr, Garguła powstrzymywany przez Heteleya uderza jednak wysoko ponad bramką
  • 38' Miękka wrzuta Stilicia w pole karne, gdzie Boguski przewrotką próbował pokonać Pawełka, któremu piłka trafia prosto do rąk
  • 39' Groźny atak Śląska: Mila uruchamia Picha, który z łatwością mija Głowackiego. Wycofuje piłkę za siebie, jednak dobrze przecina ją jeden z obrońców Wisły
  • 42' Wisłą próbuje utrzywać się przy piłce na połowie Śląska, jednak w jej poczynaniach brakuje precyzji i pomysłu
  • 45' Stilić fatalnie wrzuca piłkę w pole karne Śląska z rzutu wolnego, Pawełek nie ma problemu z jej złapaniem

Koniec pierwszej połowy.

  • 46' Na drugą połowę nie wyjdzie Łukasz Garguła, którego zmienia Mariusz Stępiński
  • 48' Kolejny już raz w tym meczu faulowany jest Stilić, tym razem przez Celebana. Rzut wolny
  • 48' Z wolnego uderza tym razem Dariusz Dudka, jednak Pawełek nie miał większych problemów z obroną tego strzału
  • 50' Pierwsza zmiana w zespole Śląska: Machaja zmienia Ostrowski
  • 50' Ależ okazja dla Wisły! Mariusz Stępiński nie potrafił trafić głową niemal do pustej bramki!
  • 55' Co znów zrobił Mariusz Stępiński! Mając przed sobą tylko bramkarza... poczekał, aż ten wyjdzie i wybije mu piłkę sprzed nóg.
  • 56' Znów Stępiński zbyt długo zwleka ze strzałem. Przykład daje mu Brożek który oddaje dobry strzał, który broni jednak Pawełek
  • 58' Groźna kontra Śląska, Paixao z dziecinną łatwością ogrywa Stępińskiego w polu karnym i dogrywa do Mili. Piłkę w ostatniej chwili wygarnia mu Boguski
  • 60' Defensywna zmiana w drużynie Śląska: Droppa za Picha
  • 63' Rzut wolny z boku pola karnego dla Wisły za zagranie piłki ręką przez Dudu.
  • 63' Stilić wrzuca w pole karne, jednak piłka mija wszystkich zawodników i opuszcza boisko.
  • 67' Żółta kartka dla Krzysztofa Ostrowskiego za faul na Sarkim
  • 68' Goool! Paweł Brożek po podaniu Mariusza Stępińskiego daje remis Wiśle! Całość poprzedziła fantastyczna akcja trójki Stilić - Brożek i Stępiński.
  • 70' Na dzisiejszy mecz sprzedano 15 025 wejściówek. Frekwencja natomiast wyniosła 14 242 osób.
  • 73' Żółta kartka dla Krzysztofa Danielewicza za faul na Boguskim
  • 74' Wisła przyśpiesza a Śląsk powoli przestaje sobie z tym radzić - festiwal fauli zawodników z Wrocławia
  • 77' Ostatnia zmiana w Śląsku: Pawelec za Heteleya
  • 77' Stilić zagrywa w pole karne z rzutu rożnego, piłkę uderza głową Dariusz Dudka i Pawełek musiał się sporo nagimnastykować, żeby nie musiał wyjmować jej z siatki!
  • 84' Pierwszą żółtą kartkę w tym sezonie ogląda Dariusz Dudka
  • 87' Tomasz Zając za Emmanuela Sarkiego.
  • 88' Rzut wolny dla Śląska w dogodnym miejscu dla Sebastiana Mili.
  • 88' Mila uderza w słupek, niemal kopia rzutu wolnego Stilicia z pierwszej połowy!
  • 90' Sędzia dolicza trzy minuty do regulaminowego czasu gry.

Koniec spotkania, Wisłą i Śląsk w meczu przyjaźni dzielą się punktami.

Źródło: wislakrakow.com


Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Franciszek Smuda po meczu ze Śląskiem

- Na pewno trafiliśmy dziś na dobrego przeciwnika. Zwłaszcza w pierwszej połowie mieliśmy trudności w stworzeniu sobie akcji bramkowych. W drugiej połowie na pewno było z tym lepiej, zagraliśmy agresywniej, chcieliśmy odrobić stratę i to nam się udało. Gdyby Sarki wytrzymał nerwowo, bo miał wolne pole i gdyby poszedł, to ten wynik mógł być dla nas jeszcze lepszy - powiedział po meczu Wisła - Śląsk trener "Białej Gwiazdy", Franciszek Smuda.

- Czemu znów zagraliśmy słabiej w pierwszej połowie? Dziś można to wytłumaczyć tym, że musieliśmy zespół poprzestawiać. Ustawienie jest co chwilę zmieniana, bo wiadomo, że dochodzą kartki i kontuzje. Ale to też nie jest żadne wytłumaczenie. Na pewno nie baliśmy się przeciwnika i dlatego ta pierwsza połowa tak wyglądała. To samo można było powiedzieć po Podbeskidziu. Widocznie rozpędzamy się dopiero na drugą połowę, tak to wygląda, choć mieliśmy też wiele dobrych pierwszych połów. Trudno to wytłumaczyć, widocznie nie chcemy stracić jakiejś głupiej bramki, a wtedy czeka się na tego przeciwnika, a ten to wykorzystuje - dodał opiekun Wisły.

Na koniec trener Wisły odniósł się jeszcze do pracy sędziego.

- Dziwię się temu, że dziewięć meczów pod rząd dostajemy sędziego z województwa mazowieckiego. Nie wiem dlaczego. Widzę wielu sędziów lepszych od tego dzisiejszego. Bo też nie może być tak, że sędzia mówi do naszego zawodnika, że ten mu powiedział złe słowo, to teraz będzie mu wszystko gwizdał. Tak nie może być! Zawodnik skacze, w ogóle nie dotyka przeciwnika, a on gwiżdże faul. Takiego czegoś nie powinno być na naszych boiskach! Już dawno nie było mowy o sędziach i tak każdy sobie myśli, że teraz mamy super sędziów, a wcale tak nie jest. Z analiz w Canal+ widać ile błędów popełniają, ale jest spokój, a kluby kosztuje to bardzo dużo pieniędzy. Ja rzadko mówię o sędziach, wolę o nich nie myśleć, ale tak jak to było dzisiaj, to może człowieka ruszyć - zakończył Smuda.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Tadeusz Pawłowski: - Obydwie drużyny grały o zwycięstwo

- Zasłużony remis, ale na pewno możemy grać trochę lepiej. Nie mogliśmy wejść na wyższe tempo, ale z drugiej strony chciałbym żebyśmy z każdego wyjazdu przywozili remis, a u siebie wygrywali. Wtedy na pewno bylibyśmy bardzo wysoko w tabeli. Obydwie drużyny miały sytuacje bramkowe, a co jest fajne - grały o zwycięstwo. Były szanse do zdobycia goli z obydwu stron, więc to jest zasłużony remis - powiedział po meczu Wisły ze Śląskiem trener wrocławskiej drużyny, Tadeusz Pawłowski.

- W drugiej połowie Stępiński dał dobrą zmianę, zresztą bramka była pokazowa, piękna. Mieliśmy po przerwie problem, bo nie mieliśmy na zmianę doświadczonego zawodnika do formacji ofensywnych. Gramy w sumie całą rundę 13-14 zawodnikami, więc po meczu pogratulowałem chłopakom i powiedziałem, że było OK - przyznał Pawłowski.

- To że Flávio Paixão zaczął na boku to my tak gramy. On czuje się tam bardzo dobrze, zresztą to jest taki nasz wariant taktyczny. W zależności od wyniku i gry przesuwamy go. Przesuwamy go także na środek ataku, ale teraz zaczął z prawej strony. Miał jeszcze przed rzutem karnym świetną okazję i powinien ją wykorzystać. Grał więc na swojej normalne pozycji, tak jak gra. Dopiero po zejściu Machaja przesunąłem go na środek, żeby tam pobił się trochę ze stoperami Wisły - zakończył trener Śląska.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Pomeczowe wypowiedzi zawodników

===Stilić: Zawodzi nas skuteczność

Data publikacji: 09-11-2014 14:13


We wczorajszym meczu na szczycie T-Mobile Ektraklasy drużyna Białej Gwiazdy podzieliła się punktami ze Śląskiem Wrocław. Gospodarze znów musieli gonić wynik, niemały udział przy odrobieniu strat miał po raz kolejny Semir Stilić.

Wynik 1:1 nie może do końca satysfakcjonować ani jednych, ani drugich. „Dla nas to jest strata dwóch punktów, chcieliśmy dzisiaj wygrać ten mecz” – mówił na gorąco Semir. „Śląsk wyszedł na prowadzenie przez nasz błąd. Potem stwarzaliśmy sobie okazje, ale nie mogliśmy trafić do siatki. Udało się w drugiej połowie, poszliśmy za ciosem, ale bez powodzenia. Zawodziła nas skuteczność” – powiedział wyraźnie niepocieszony zawodnik.

Wisła, z powodu kontuzji i kartek, musiała zagrać wczoraj w nieco innym zestawieniu. Na prawym skrzydle wystąpił Emmanuel Sarki, dla którego był to powrót do pierwszego składu po dłuższym czasie. „Oceniłbym ten występ na plus, bo stwarzał sytuacje na prawym skrzydle. Czasem jego gra była chaotyczna, ale to zrozumiałe, bo rzadziej niż my występuje ” – podsumował dyspozycję kolegi Stilić.

Wisłę czeka teraz dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach spowodowana meczami reprezentacji narodowych. Za dwa tygodnie w sobotę wiślacy zmierzą się przed własną publicznością z Górnikiem Łęczna. „Ciężko było dzisiaj grać dokładne piłki, choć staraliśmy się to robić i momentami wyglądało to nieźle. Nie udało nam się wygrać, ale w następnym meczu damy z siebie wszystko, żeby zgarnąć trzy punkty” – zakończył z przekonaniem Bośniak.

Dawid Janik

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

Źródło: wisla.krakow.pl

Arkadiusz Głowacki: - Jest malutki niedosyt

- Nie będę narzekał na ten jeden punkt, choć oczywiście mieliśmy większe apetyty. Po tym jednak co wydarzyło się w pierwszej połowie i przez to, że udało nam się znów dogonić wynik, to na pewno cieszy. Gdy meczu nie można wygrać, a podobną sytuację mieliśmy w Kielcach, to trzeba zrobić wszystko, żeby zdobyć jeden punkt. I to nam się udało i choć jest malutki niedosyt, to w sumie jesteśmy zadowoleni - mówił po remisie 1-1 ze Śląskiem kapitan Wisły, Arkadiusz Głowacki.

- Czasami trzeba więcej uwagi poświęcić na grę w obronie i z tego czasami więcej wynika i lepiej się gra. Wydaje mi się, że w drugiej połowie było więcej długich podań, ale z tego stworzyło się dla nas więcej sytuacji. Czasami sami stwarzamy sobie więcej problemów przez rozgrywanie piłki przez środek, przez częste szukanie Semira. A te drużyny wiedzą, że będziemy to robić i nastawiają się na to, więc cieszy, że trochę inny styl przyniósł lepszą grę w drugiej połowie - dodał wiślak.

Zapytany zaś o sytuację w samym klubie, odpowiedział w swoim niepowtarzalnym wyważonym stylu.

- Dochodzą do nas różne sygnały, że to, że tamto, że ktoś może przejąć klub... A jakie to ma znaczenie, skoro sytuacja pozostaje niezmieniona? To nie do nas jest pytanie. My staramy się robić to co do nas należy, tym bardziej, że nie wiemy o wielu rzeczach, które gdzieś tam się dzieją w kuluarach. To nie nasza sprawa. Naszą jest dobrze przygotować się do meczu. Pewnie lepiej byłoby gdyby klub miał aspiracje i gdyby był budowany po to, żeby zdobywać trofea, a nie po to, żeby na razie przetrwać. Ale widocznie taka nasza dola i rola i musimy się z niej jak najlepiej wywiązać - zakończył "Głowa".


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Dudka o arbitrze i meczu

Po sobotnim spotkaniu ze Śląskiem Wrocław wiele miejsca poświęcono arbitrowi tego spotkania. "Spięcie" z nim miał Dariusz Dudka, który zakończył mecz z żółtą kartką.


- Powiedział, że niestosownie się odezwałem do niego więc generalnie nie będzie przychylny. Nie będę powtarzał tego co powiedziałem, przekleństwa na pewno tam padły. Nie chcę robić z tego problemu, ponieważ na boisku różne są sytuacje. Po meczu możemy sobie gdybać, a emocje są na boisku. W drugiej połowie były dla mnie dwie kontrowersyjne sytuacje, na przykład gdy skakałem do główki odgwizdał mi faul - mówił po meczu Dudka.

- Była również taka sytuacja przed rzutem wolnym. Postawiłem piłkę metr bliżej i powiedział mi "teraz prosisz, żeby było bliżej, a wcześniej mi ubliżałeś". To takie dziwne - kontynuował. - Z sędziami nie układa się nic pod nas. W tym sezonie nie było sytuacji, aby nam pomogli, za to zdarzały się błędy w drugą stronę.

Dudka odniósł się również do postawy zespołu i słabej gry w pierwszej części spotkania. - Ciężko mi to wytłumaczyć. Cały czas analizujemy poprzednie spotkania i zakładamy sobie to, aby wyjść i od początku grać dobrze. Nie możemy też grać od początku tak jak w drugiej połowie, ponieważ nie można się od razu tak odkryć.

- Jeżeli chodzi o drugą połowę to możemy czuć niedosyt. Dominowaliśmy, stworzyliśmy sytuacje, w których jakbyśmy lepiej dograli piłkę to byłyby sytuacje sam na sam - dodał.


wislakrakow.com (redakcja)

Źródło: wislakrakow.com

Brożek: Jest paru chłopaków, którzy dużo Wiśle zawdzięczają

Jego gol w drugiej połowie meczu ze Śląskiem dał Wiśle remis. Paweł Brożek mówił po meczu o wyniku, grze zespołu, a także odniósł się do sytuacji w klubie, który kilka dni temu został pozbawiony punktów na starcie kolejnego sezonu.


- Czujemy niedosyt. Chcieliśmy ten mecz wygrać, nawet biorąc pod uwagę w jakim graliśmy składzie. Śląsk dzisiaj w pierwszej połowie potwierdził, że to bardzo dobra drużyna, która będzie się liczyła w walce o wysokie cele. Mimo wszystko po tej pierwszej połowie uważam, że ten remis jest wynikiem zasłużonym - stwierdził Paweł Brożek.

Dyspozycja Wisły w pierwszej połowie meczu znów jednak była daleka od optymalnej: - Brakowało w pierwszej połowie jakości. Wychodziliśmy do akcji ofensywnych zbyt małą ilością zawodników. Graliśmy trochę zbyt zachowawczo i to się na nas zemściło - przyznaje Brożek. - W drugiej przejęliśmy inicjatywę i były zalążki naszego grania, co potwierdziła moja bramka. Wszedł Mariusz, dodał nam troszeczkę wigoru i możliwości w ofensywie. Stąd te sytuacje i zdecydowanie lepsza gra w drugiej połowie.

Losy meczu mogły przeważyć się na stronę Wisły, gdyby trochę zimnej krwi zachował Emmanuel Sarki. Wisła wychodziła z kontrą, Sarki otrzymał piłkę na prawej stronie i mając po lewej dwóch partnerów posłał niecelne podanie. - Tak naprawdę to była "setka". Mógł zachować się inaczej i nie mówię tu już o niecelnym podaniu. Po prostu mógł jeszcze trochę podciągnąć, miał czas, a przecież to jeden z najszybszych zawodników w lidze i ciężko by go było dogonić. Ta akcja powinna zakończyć się bramką - uważa Brożek.

Kilka dni przed meczem ze Śląskiem poinformowano, że Wisła nowy sezon może rozpocząć z trzema ujemnymi punktami. Paweł Brożek nie robi jednak z tej sytuacji problemu. - Jestem dziwnie spokojny, że będzie dobrze. Znając prezesa i właściciela wiem, że nie zostawią Wisły w takiej sytuacji jak jest teraz - stwierdził napastnik Wisły. - W szatni powiedzieliśmy sobie, że skupiamy się tylko i wyłącznie na grze, a rzeczy organizacyjne zostawiamy osobom kompetentnym. Jako zawodnicy mamy wszystko: bazę, niezły zespół... Jeśli zaś chodzi o te problemy finansowe, to na nas się one nie odbijają, bo jest paru chłopaków, którzy dużo Wiśle zawdzięczają i chcą jej wiele poświęcić. Ostatnio zresztą coś tam wpadło na konto - dodał najlepszy strzelec drużyny.


wislakrakow.com (redakcja)

Źródło: wislakrakow.com

Pawełek: Jeden bilet to jedna bramka

- Myślałem, że w meczu przyjaźni będzie na zero z tyłu z jednej jak i z drugiej strony. Ale skoro wpadło po jednej bramce, to już dobra, niech tak zostanie - mówił po meczu z Wisłą były jej bramkarz, obecnie zawodnik Śląska - Mariusz Pawełek.


Przy straconym golu bramkarz Śląska miał niewiele do powiedzenia, strzał Pawła Brożka był poza zasięgiem. - Mieliśmy stratę w środku, piłkę dostał Semir, niekonwencjonalne zagranie i później do Pawła. Skróciłem kąt, bo myślałem, że Stępiński będzie strzelał - przyznał Pawełek.

Dwukrotnie jednak dopisywało mu szczęście. W pierwszej połowie Semir Stilić trafił w słupek z rzutu wolnego, a w drugiej Emmanuel Sarki zamiast należycie rozegrać świetnie zapowiadającą się akcję - praktycznie podał piłkę Pawełkowi. - Widziałem, że od razu dostał reprymendę od trenera Smudy. Może gdyby wjeżdżał w nasze pole karne, to zrobiłby więcej, ale widział dwóch zawodników jak wychodzą na czystą pozycję i chciał szybko zagrać wzdłuż bramki - stwierdził bramkarz Śląska.

Mariusz został bardzo miło przyjęty na swoim byłym stadionie. Wcześniej jako gracz Polonii wracał już na Reymonta 22 i wówczas powitanie niektórych widzów było mniej przychylne. - W tym roku było inaczej. Były jakieś oklaski, a poprzednio przebijały się gwizdy. Wiem, że wielu kibiców mi kibicuje, doceniają, że zostawiłem tu trochę zdrowia, choć z różnym skutkiem. Dziękuję im. Poznałem tu fajnych ludzi i zawsze z sentymentem będę wracał do Krakowa i na ten stadion - zapewnił Mariusz Pawełek.

Z niektórymi graczami Wisły "Mario" wciąż jest w kontakcie. Mimo, że w sobotę pokonał go Paweł Brożek, to po zakończeniu gry zawodnicy pozostali w dobrych stosunkach. - Przed meczem prosiłem Pawła o jakiś bilecik dla mojej żony i synka. Powiedział, że jeden bilet to jedna bramka. Załatwił mi dwa bilety, ale jednego gola oszczędził, więc żartowaliśmy o tym po meczu - przyznał bramkarz wrocławian.

W najbliższym czasie można będzie spotkać Mariusza w Krakowie. - Dostaliśmy parę dni odpoczynku od trenera, więc możemy naładować akumulatory. Zostajemy teraz z rodziną w Krakowie, pozwiedzamy, pochodzimy po Rynku, chcę pokazać parę fajnych rzeczy - zdradził swoje plany Pawełek.


wislakrakow.com (redakcja)


Źródło: wislakrakow.com

Alan Uryga: - Trzeba szanować ten punkt, ale jest też niedosyt

- Trzeba szanować ten punkt, ale jest też niedosyt. Przegrywaliśmy 0-1, odrabialiśmy wynik, a Śląsk jest dobrym zespołem, więc w jakimś stopniu trzeba się cieszyć z remisu, ale niedosyt też się pojawia, bo prowadziliśmy - tak mi się wydaje - grę. Mimo słupka Mili pod koniec meczu, to strzał Semira był jeszcze groźniejszy, bo piłka poszła wzdłuż bramki i prawie wpadła. Mimo wszystko, jak dla mnie, lekki niedosyt - powiedział po remisie 1-1 Wisły ze Śląskiem nasz pomocnik, Alan Uryga.

- Bramkę straciliśmy po błędzie indywidualnym Donalda. Wiedzieliśmy, że na tej lewej obronie może być różnie. Po straconej bramce postawiliśmy wszystko na jedną kartę i ruszyliśmy do przodu, więc ofensywnie wyglądało to inaczej - dodał młody wiślak.

W spotkaniu ze Śląskiem partnerem Urygi na pozycji defensywnego pomocnika był Rafał Boguski i jego grę Alan mocno chwalił.

- Z "Bogusiem" jest tak. że zawsze można się fajnie uzupełniać i Rafał zawsze dużo biega, dużo pomaga, więc nie trzeba się martwić że nie zostanę zaasekurowany i że pojawi się dziura, więc jak najbardziej dobrze mi się z nim współpracuje - zakończył Uryga.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Wilde-Donald Guerrier: - Sfaulowałem, ale to nie był faul na karnego

- Każdy może popełniać błędy, ale nie aż tyle razy. Dwa razy po odgwizdanym rzucie karnym czysto wybiłem piłkę, a sędzia odgwizduje faul, którego według mnie nie było. Moim zdaniem sędzia powinien iść na jakiś kurs, ponieważ nie jest konsekwentny w swoich decyzjach - tak pracę sędziego meczu Wisła - Śląsk, Krzysztofa Jakubiaka, komentował po wczorajszym meczu Wilde-Donald Guerrier.

- Jeśli chodzi o rzut karny, to moim zdaniem sfaulowałem, ale to nie był faul na karnego - stwierdził ponadto, dość kontrowersyjnie, Haitańczyk. - Paixão wbiegł w moje kolano, a sędzia odgwizdał faul. Dla mnie to nie jest karny. W Anglii grały dziś Liverpool z Chelsea i tam takie sytuacje nie są odgwizdywane. Taka jest piłka. Zdobywamy tylko jeden punkt, dla mnie jest to za mało i uważam, że straciliśmy dziś dwa punkty. Musimy więcej pracować żeby znów wygrywać - uważa wiślak.

- Nie jest większą różnicą dla mnie czy gram na skrzydle czy na lewej obronie. Muszę natomiast ciężej pracować, żeby na tej pozycji grać jeszcze lepiej. Czasami mam problemy, ale uważam że mogę prezentować się lepiej, bo mnie na to stać. Grałem na tej pozycji dawno temu. Jestem w Krakowie od półtora roku i na lewej obronie grałem dwa razy, więc uważam, że gdy będę więcej pracować to będę grał jeszcze lepiej - zakończył Guerrier.


Dodał: Kamil

Źródło: wislaportal.pl


Podsumowanie 15. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Pierwsze dwa dni 15. kolejki upłynęły w remisowym rytmie. Z pięciu meczów aż cztery zakończyły się bowiem podziałem punktów. Remis padł m.in. w zapowiadanym na hit spotkaniu Wisły ze Śląskiem. W niedzielę nie było już jednak kompromisów. Najpierw bowiem Górnik Zabrze ograł 2-1 Zawiszę, a potem Ruch rozbił aż 5-2 Jagiellonię. Na sam zaś koniec spora niespodzianka w Szczecinie, bo Legia przegrała 1-2 z Pogonią.

Piątek, 7 listopada:

Piast Gliwice 0-0 Górnik Łęczna

Mocno pluć mogą sobie w brodę piłkarze z Łęcznej, którzy stworzyli sobie kilka naprawdę niezłych okazji do zdobycia gola, ale wykazali się koszmarną indolencją strzelecką. Podobnych szans na bramki nie mieli gospodarze, więc wszystko zakończyło się podziałem punktów. Niby ze wskazaniem na gości, ale no panowie, jak można tak pudłować? Choć z drugiej strony - kolejny wyjazd czeka Was na Reymonta, więc cóż - tak w sumie, to zdecydowanie nie mamy nic przeciwko.

Lech Poznań 1-1 Podbeskidzie

1-0 Dawid Kownacki (6.)

1-1 Bartosz Śpiączka (89.)

W ostatnich spotkaniach poznaniacy po pierwsze szybko strzelali jako pierwsi bramkę i u siebie nie zwykli tracić punktów. I tak też zanosiło się i tym razem. Mecz szybko sobie bowiem ustawili, ale goście także mieli swoje okazje. Piłkarze z Bielska strzelali jednak co rusz w Macieja Gostomskiego lub niecelnie, tak jak w II połowie Róbert Demjan. Przewagę miał oczywiście Lech, ale o drugiego gola się nie pokusił. I został za to skarcony, bo w końcówce w piłkę nie trafił Hubert Wołąkiewicz i "Górale" wyrównali, urywając punkty faworyzowanemu "Kolejorzowi".

Sobota, 9 listopada:


Lechia Gdańsk 1-2 Korona Kielce

0-1 Olivier Kapo (25.)

0-2 Vlastimir Jovanović (43.)

1-2 Antonio Čolak (90.)

Coraz gorzej wygląda sytuacja gdańskiej Lechii, która po porażce z Koroną ma już dokładnie tyle samo punktów, co cieszący się z kolejnego zwycięstwa kielczanie. A Ci jeszcze niedawno byli na samym dnie ligowej stawki. W spotkaniu tym to Korona jednak była od początku bardziej zdeterminowania, a że to w naszej lidze podstawa sukcesu, więc już do przerwy na tablicy świeciło się 0-2. I choć w drugiej połowie gospodarze ruszyli do bardziej zdecydowanych ataków, to zdołali strzelić tylko bramkę honorową. Oglądało ją niewielu fanów, bo na gdańskiej arenie zasiadło niespełna 9 tysięcy widzów. I to także dość smutny obraz tego co dzieje się w Lechii.

GKS Bełchatów 1-1 Cracovia

1-0 Adam Mójta (86. k.)

1-1 Bartosz Kapustka (90.)

Długimi minutami lepsza była Cracovia, ale grała nieskutecznie, by w końcu sprytnie ciągnięcie za koszulkę Mateusza Żytki wykorzystał Bartosz Ślusarski, co dało gospodarzom wyrównanie, a gościom nie tylko stratę gola, ale i zawodnika. "Pasom" należą się jednak pochwały, bo choć grali w dziesiątkę i mieli niewiele czasu - zdołali wydrzeć remis.

WISŁA KRAKÓW 1-1 Śląsk Wrocław

0-1 Flávio Paixão (17. k.)

1-1 Paweł Brożek (68.)

Szlagier kolejki nie był wielkim widowiskiem i pod tym względem mógł przynieść zawód. W pierwszej połowie lepsze akcje stworzył sobie Śląsk, ale gola zdobył jedynie dzięki temu, że Wilde-Donald Guerrier nadaje się na obrońcę mniej więcej tak, jak piszący te słowa na pilota-oblatywacza. Wisła znów zagrała słabą pierwszą połowę i dopiero w drugiej ruszyła do ataku. Wyrównanie padło po naprawdę świetnej akcji, ale to było wszystko co pokazały obydwa zespoły. Oczywiście nie licząc słupkowych uderzeń z rzutów wolnych Semira Štilicia i Sebastiana Mili.

Niedziela, 9 listopada:

Ruch Chorzów 5-2 Jagiellonia Białystok

0-1 Taras Romanczuk (18.)

1-1 Filip Starzyński (31. k.)

2-1 Jakub Kowalski 41.)

3-1 Grzegorz Kuświk (45.)

4-1 Michał Efir (77.)

5-1 Grzegorz Kuświk (79.)

5-2 Patryk Tuszyński (81.)

Strzelanie w tym meczu rozpoczęła i zakończyła Jagiellonia - i pewnie wszystko dla ekipy z Białegostoku byłoby w związku z tym OK, gdyby nie jeden drobny szczegół. Między tymi bramkami "Niebiescy" zdobyli aż pięć, robiąc sobie z defensywy gości momentami solidną zabawę. Wstaje więc Ruch z kolan, ale siłą rzeczy nie miał chyba... wyjścia. Przed tym meczem do bezpiecznego miejsca chorzowianie tracili aż dziewięć punktów. Teraz i tak mają sześć punktów mniej, ale to nie jest już przynajmniej przepaść. Czyżby w tą wpadła "Jaga", która po czterech kolejnych zwycięstwach, przegrywa drugi mecz z rzędu?

Zawisza Bydgoszcz 1-2 Górnik Zabrze

0-1 Bartosz Iwan (6.)

1-1 Kamil Drygas (24.)

1-2 Roman Gergel (74.)

Gdyby nie fakt, że po 30. kolejkach nastąpi dogrywka i podział punktów - można byłoby śmiało pokusić się o stwierdzenie, że jednego spadkowicza już niemalże znamy. Bydgoszczanie mają po 15. kolejkach na swoim koncie zaledwie siedem oczek i ich sytuacja jest co najmniej fatalna. Tym razem przegrali na własnym stadionie z Górnikiem i nawet nie miał kto tego za bardzo oglądać. Bojkot meczów Zawiszy trwa i na spotkaniu tym zjawiło się niewiele ponad 1,5 tysiąca osób. Czy zabawa w poważną piłkę w Bydgoszczy pomału się więc kończy?

Pogoń Szczecin 2-1 Legia Warszawa

1-0 Rafał Murawski (14.)

2-0 Adam Frączczak (38.)

2-1 Jakub Rzeźniczak (71.)

To na pewno solidna niespodzianka, bo opromieniona awansem w Lidze Europy Legia jechała do Szczecina "jak po swoje". Tym bardziej, że Pogoń zagrać miała osłabiona, a warszawiacy wyszli tym razem w mocnym składzie. Chyba jednak wspomniany sukces w pucharach świętowano przy Łazienkowskiej zbyt mocno, bo najpierw nie popisał się Dušan Kuciak, a potem Iñaki Astiza - co dało dwa gole "Portowcom" i przyniosło czwartą w tym sezonie porażkę Legii. Tę stać było bowiem tylko na trafienie honorowe. Co ciekawe - mniej od legionistów porażek ma Lech, Śląsk i GKS Bełchatów, a dokładnie tyle samo mają Wisła, Górnik Zabrze i właśnie Pogoń. I tej ostatniej za ten wynik należą się bez wątpienia gratulacje, bo cóż - "liga będzie ciekawsza".

Aktualna tabela:


1. Legia Warszawa 15 29 31-17

2. Śląsk Wrocław 15 28 27-18

3. Jagiellonia Białystok 15 26 27-21

4. GKS Bełchatów 15 26 14-12

5. WISŁA KRAKÓW 15 25 29-21

6. Górnik Zabrze 15 25 23-17

7. Lech Poznań 15 23 29-16

8. Pogoń Szczecin 15 23 22-23

9. Piast Gliwice 15 19 18-21

10. Podbeskidzie Bielsko-Biała 15 18 24-27

11. Cracovia 15 18 15-21

12. Lechia Gdańsk 15 17 20-23

13. Górnik Łęczna 15 17 17-21

14. Korona Kielce 15 17 14-24

15. Ruch Chorzów 15 11 16-23

16. Zawisza Bydgoszcz 15 7 16-37

Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl


Galeria kibicowska: