2015.07.24 Cracovia-Wisła Kraków 1:1

Z Historia Wisły

Wersja z dnia 09:59, 27 gru 2015; Kyzcwezs (Dyskusja | wkład)
(różn) ← Poprzednia wersja | Aktualna wersja (różn) | Następna wersja → (różn)
2015.07.24, Ekstraklasa, 2. kolejka, Kraków, Stadion Cracovii, 20:30, piątek, 25°C
Cracovia 1:1 (1:1) Wisła Kraków
widzów: 12 933
sędzia: Krzysztof Jakubik z Siedlec.
Bramki

Mateusz Cetnarski 12'
0:1
1:1
Krzysztof Mączyński 3'
Cracovia
4-5-1
Krzysztof Pilarz
Hubert Wołąkiewicz Grafika:Kontuzja.png Grafika:Zmiana.PNG (61' Dariusz Zjawiński)
Piotr Polczak
Sreten Sretenović
Deleu
Deniss Rakels Grafika:Zmiana.PNG (80' Boubacar Diabang Dialiba)
Damian Dąbrowski Grafika:Zk.jpg 59'
Miroslav Čovilo Grafika:Zmiana.PNG (56' Marcin Budziński)
Mateusz Cetnarski
Jakub Wójcicki Grafika:Zk.jpg 90+3'
Erik Jendrišek

Trener: Jacek Zieliński
Wisła Kraków
4-5-1
Radosław Cierzniak
Boban Jović Grafika:Zk.jpg 76'
Arkadiusz Głowacki Grafika:Zk.jpg 87'
Richárd Guzmics
Maciej Sadlok Grafika:Kontuzja.png Grafika:Zmiana.PNG (52 ' Łukasz Burliga) Grafika:Zk.jpg 66'
Rafał Boguski Grafika:Zk.jpg 41'
Alan Uryga
Krzysztof Mączyński Grafika:Kontuzja.png Grafika:Zmiana.PNG (84 ' Rafael Crivellaro)
Denis Popović
Tomasz Cywka
Paweł Brożek Grafika:Zmiana.PNG (80 ' Maciej Jankowski)

Trener: Kazimierz Moskal

Bramki: 1-1 (1-1)
Strzały: 17-9 (12-6)
Strzały celne: 3-5 (2-4)
Strzały niecelne: 8-2 (6-2)
Strzały zablokowane: 5-2 (3-0)
Słupki/poprzeczki: 1-0 (1-0)
Posiadanie piłki (w %): 55-45 (58-42)
Faule: 12-16 (5-8)
Dośrodkowania: 23-15 (10-4)
Rzuty rożne: 6-4 (3-1)
Spalone: 1-2 (1-2)
Żółte kartki: 2-4 (0-1)
Czerwone kartki: 0-0

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Kazimierz Moskal przed piątkowymi derbami

W czwartkowy poranek trener Kazimierz Moskal spotkał się na konferencji prasowej z dziennikarzami. Tematem były oczywiście piątkowe derby Krakowa.

Konferencja rozpoczęła się od przedstawienia przez trenera sytuacji kadrowej. - Nie ma z nami wciąż Donalda i na pewno nie będziemy mogli na niego liczyć. Tradycyjnie od dłuższego czasu brakuje Sarki i oczywiście dwóch naszych bramkarzy. Liczymy, że w oni w przyszłym tygodniu pojawią się już w jakiś momencie na boisku. Pozostali są brani pod uwagę do meczu derbowego - powiedział Moskal.

W ostatnich dniach z problemami zdrowotnymi borykał się Łukasz Burliga, ale jego występ przeciwko Cracovii nie jest na chwilę obecną wykluczony. - Jest brany pod uwagę. Miał przerwę i zobaczymy jak to będzie wyglądać. Jeszcze mamy dzisiaj trening, mecz jest jutro o 20:30, więc tego czasu jeszcze trochę mamy. Ale jest brany pod uwagę. Decyzję podejmiemy po treningu - mówił trener Wisły.

Moskal pytany o to, co trzeba zrobić, aby gra drużyny wyglądała cały czas jak przez pierwszych 30 minut meczu z Górnikiem odpowiedział: - Pytanie powinno być inne - co się stało, że po tych 30 minutach nasza organizacja nie była tak jak powinna być. To co mieliśmy zaplanowane zrobiliśmy. Wyciągamy wnioski. Po meczu mówiliśmy, że było to pierwsze spotkanie w takim zestawie. Liczymy na to, że ten czas jest za nami i jest przed nami, będzie wpływał na naszą korzyść.

Największym problemem dla trenera jest bez wątpienia obsada skrzydeł. Przeciwko Cracovii nie zagra jeszcze Donald Guerrier. - Nie możemy liczyć tylko i wyłącznie na to, że wróci Donald i to się zmieni. Musimy pracować z tym materiałem, który mamy. Każdy musi dać z siebie więcej w ofensywie, myślę że taki potencjał jest. Szczególnie w tej drugiej połowie było widać, że mieliśmy kłopot z grą ofensywną.

W meczu z Górnikiem wyróżniającym się zawodnikiem był bez wątpienia Rafael Crivellaro, który na razie nie jest jednak jeszcze gotowy na grę przez pełne 90 minut. - Z tych zawodników, którzy do nas doszli miał największą przerwę. Na pewno to było widoczne na treningach. Ja absolutnie nie liczyłem na to, że on ten mecz zagra w pełnym wymiarze czasowym. Decyzja zapadła taka, że w 60. minucie nastąpi zmiana, aby wzmocnić zespół w sensie fizycznym, ale także wiedząc, że Rafael nie podoła od razu tym 90 minutom, aby go od razu za mocno nie eksploatować. Każdy tydzień będzie z korzyścią dla niego. Widzę, że pracuje na treningach i to powinno dać efekty. Czy jest już w pełni gotowy na 90 minut walki? Trudno powiedzieć - stwierdził Moskal.

Cracovia pod wodzą Jacka Zielińskiego osiąga bardzo dobre rezultaty. Zdaniem Moskala nie będzie to miało jednak żadnego znaczenia w piątkowych derbach: - Moim zdaniem nie ma absolutnie znaczenia, że Cracovia pod wodzą trenera Zielińskiego wygrała 10 spotkań i dwa zremisowała, czy to że Cracovia wygrała na trudnym terenie w Gdańsku, czy też to że my zremisowaliśmy u siebie z Górnikiem. Nie ma to absolutnie żadnego znaczenia przed meczem derbowym. Ważne jest to, co będzie się działo jutro o godz. 20:30 tam na murawie. Wiadomo, że derby to są derby. Te derby nie zawsze są pięknym widowiskiem. Musimy zdecydowanie się nastawić na to, że będzie walka, że będzie to trudny pojedynek. Ale my również chcemy trochę tej jakości, którą mamy w tym meczu pokazać. Na pewno musimy patrzeć na to, czym Cracovia dysponuje. Od momentu przyjścia trenera Zielińskiego, ten zespół jest dobrze zorganizowany i ma tę passę, która ich rzeczywiście buduje. Tego nie można im odbierać.

W zespole Wisły jest kilku nowych zawodników, dla których będzie to debiut w derbowym meczu z Cracovią. - Od kilku dni rozmawiamy na ten temat. Wiadomo, że ci nowy zawodnicy, przychodząc do nowego klubu, mogą znać smak derbów, ale mogę nie wiedzieć do końca jakie są relacje w tych derbach Krakowa. O tym rozmawialiśmy, w szatni takie rozmowy są. Wierzę, że będziemy przygotowani i nie będzie to dla nas problemem - kontynuował.

Podczas konferencji wracał również temat Rafaela Crivellaro. Trener Kazimierz Moskal przyznaje, że Brazylijczyk jest bardziej zawodnikiem środka pola - Osobiście uważam, że rzeczywiście jest to zawodnik, który nie ma tylu atutów, aby grać typowego skrzydłowego. Ale z tym problemem borykamy się od dłuższego czasu. W zasadzie na tych skrzydłach częściej grali nominalni środkowi pomocnicy. Zdajemy sobie z tego sprawę. W środku mamy jakieś możliwości rotacji i decyzje personalne są podejmowane na podstawie z kim gramy, jak chcemy grać i czego oczekujemy. Generalnie zgadzam się z tym, że jest to zawodnik, który ma większe możliwości do gry w środku pola - kontynuował.

- Od miesięcy mówimy o tym, że mamy problem na skrzydłach. Nie wyczaruję żadnego innego zawodnika, bo nie mam takich zdolności. Musimy borykać się z tym problemem, szukać rozwiązań i tyle. Czy ktoś się nadaje, czy się nie nadaje... Tak jak powiedziałem o Rafaelu, wydaje mi się, że jest to zawodnik, któremy odpowiada bardziej gra w środku pola, ale z Górnikiem z konieczności zagrał na lewej stronie. Zdaję sobię także, że Boban ma takie, a nie inne możliwości, jest to bardzo solidny zawodnik jeżeli chodzi o defensywę, ale mamy także Burligę, który również czuje się lepiej na prawej obronie. Musimy takie, a nie inne decyzje. Nic nowego tutaj nie wymyślę.

Źródło: wislakrakow.com


Marcin Kuźba: Derbowe rywalizacje rządzą się swoimi prawami

Do Wielkich Derbów Krakowa, które elektryzują kibiców pod Wawelem i nie tylko, pozostały zaledwie dwa dni. Te wyjątkowe mecze, gromadzące na trybunach tłumy fanów, doskonale pamięta były zawodnik Białej Gwiazdy, a obecnie jej skaut – Marcin Kuźba.


3 października 2004 roku oczy piłkarskiej Polski zwróciły się na Kraków, piłkarze Białej Gwiazdy bowiem, chcąc pokazać swoją przynależność do klubu, postarali się o dodatkowe elementy wiślackiej identyfikacji. „Utknęły mi w pamięci dwa spotkania derbowe. Pierwsze z nich miało miejsce w październiku 2004 roku i były to Derby, które zakończyły się bezbramkowym remisem. Mimo wyniku, który nikogo nie zadowalał, wyróżnialiśmy się włosami w barwach Wisły. Skąd ten pomysł? Przyszło to nagle, przed meczem padła propozycja zafarbowania włosów. Dostaliśmy spray i zrobiliśmy to dla naszych kibiców, identyfikując się w ten sposób z klubem” – wspomina popularny „Kuźbik”.


Marcin Kuźba uczestniczył także w derbowym starciu rozegranym 22 listopada 2005 roku, wpisując się wówczas na listę strzelców w 48. minucie spotkania. „Drugi mecz z Cracovią, który zapadł mi w pamięć miał miejsce w sezonie 2005/2006. Akurat to spotkanie derbowe wygraliśmy zdecydowanie, bo 3:0, i byliśmy dużo lepszym zespołem. Wiadomo jednak, że derbowe rywalizacje rządzą się swoimi prawami i miejsce w tabeli nie było tak istotne. Walczyliśmy o każdy centymetr boiska, bo te piłkarskie pojedynki są specjalne i każdy podchodzi do nich z olbrzymim zaangażowaniem” – powiedział.

Na pytanie, czy bramka strzelona Pasom smakuje wyjątkowo, odpowiedział: „Oczywiście! Byłem bardzo zadowolony, że mogłem ucieszyć naszą publiczność, która wspierała nas na stadionie i przed telewizorami. Pamiętam, że było to drugie dla Wisły trafienie. Wynik spotkania otworzył wtedy Maciej Stolarczyk, a rezultat na 3:0 ustalił Darek Dudka. Są to miłe chwile, dla nas – zawodników, i dla kibiców, którzy także rozgrywają swój mecz, tylko poza boiskiem” – sięgnął pamięcią.


Marcin Kuźba w dalszym ciągu ma możliwość rywalizacji z Cracovią na murawie, gdyż należy do wiślackiej drużyny oldbojów. „Do tej pory mam przyjemność uczestniczyć w Derbach, gdyż wraz z Wisłą występuję w lidze oldbojów. Ostatnio w rozegraniu meczu przeszkodziły mi względy zdrowotne, ale byłem z kolegami myślami. Wiadomo, że Derby, niezależnie od tego, na jakim szczeblu są rozgrywane, to cechują się olbrzymim zaangażowaniem i podchodzimy do nich poważnie” – zapewnił.


Jakich derbów, zdaniem „Kuźbika, można spodziewać się w piątek? „Na razie odbyła się zaledwie jedna kolejka ligowa, więc dyspozycja jest niewiadomą. Szkoda, że takie spotkania trafiają się na początku rozgrywek, kiedy drużyna wchodzi dopiero w rytm meczowy i może nie wszyscy są w swojej szczytowej formie. Myślę, że po remisie z Górnikiem panował wśród naszych zawodników duży niedosyt, a piłkarze będą chcieli się zrehabilitować i wygrać ten mecz. Zależy nam na punktach, tym bardziej, że startowaliśmy z jednym punktem ujemnym. Cracovia ma z kolei na swoim koncie wygraną nad Lechią, co na pewno było dużą niespodzianką. Tak, jak mówiłem wcześniej, te mecze mają swoje prawa i nikt nie patrzy na poprzednie wyniki i formę, tylko wychodzi na murawę, żeby wygrać, bo nikogo nie trzeba mobilizować” – zakończył rozmowę Marcin Kuźba

K. Kawula
Źródło: wisla.krakow.pl


Paweł Brożek: W Derbach nie ma faworyta

Napastnik Wisły wspomina mecz z 2005 roku, kiedy Wiślaków prowadził duet trenerski – Kulawik, Moskal. „Pamiętam, że graliśmy wtedy po przegranym meczu z Arką Gdynia. Każdy zdawał sobie sprawę, że przed własną publicznością mecz derbowy trzeba wygrać. Pamiętam, że byliśmy wtedy bardzo mocno zmobilizowani. Całe 90 minut zagraliśmy w dobrym tempie. Tamten mecz pokazał, że potrafimy walczyć na całego” – przytacza derbowe zwycięstwo 3:0 Brożek.


Snajper Białej Gwiazdy podkreśla, że w rywalizacjach pomiędzy Wisłą a Cracovią nigdy nie było jednoznacznego faworyta. „Będąc nawet w tej silniejszej Wiśle, kiedy jakość zawodników była bardzo duża, jadąc na Cracovię w roli faworyta, zawsze było nam bardzo ciężko. Czy to było za trenera Skorży, Kasperczaka czy wcześniej Liczki, a więc gdy skład był bardzo mocny, zdarzało nam się tam zremisować, a nawet przegrać. Dlatego wydaje mi się, że dzisiaj nikt nie jest faworytem przed piątkowym meczem. Rok temu Cracovia miała serię porażek, a z nami potrafiła wygrać”.


„Brozio” pokusił się również o krótką opinię na temat jutrzejszego rywala. „Mają bardzo dobrą serię. Drużynę dobrze poukładał trener Zieliński, co ich pozytywnie nakręca. Wygrane mecze tworzą dobrą atmosferę, ale my jedziemy tam, żeby tę ich serię przerwać” – zakończył Brożek.

A. Koprowski
Źródło: wisla.krakow.pl


Marcin Broniszewski: Atmosfera jest odczuwalna

Przed tym specyficznym spotkaniem o komentarz na temat przygotowań drużyny Wisły poprosiliśmy Marcina Broniszewskiego, dla którego będzie to piąta „Święta Wojna” w roli członka sztabu szkoleniowego Białej Gwiazdy. „Nie da się stać obok derbowej atmosfery. Będąc tutaj już trzeci rok, cały czas odczuwam panujący przy tych spotkaniach klimat. Nie zmienia to faktu, że ja staram się podchodzić do większości rywalizacji bez emocji, aby zachować odpowiednią ocenę sytuacji. Atmosfera derbów jest odczuwalna, ale trzeba zachować rozwagę i profesjonalizm” - przyznaje Broniszewski.


Trener Wiślaków zdradził również, jak wyglądają najbliższe dni, poprzedzające piątkowy mecz. „Atmosferę w szatni da się wyczuć. Ci zawodnicy, którzy mają doświadczenie z takich spotkań, wiedzą, jakie znaczenie mają pojedynki między Wisłą a Cracovią. Na pewno z dnia na dzień, z godziny na godzinę adrenalina będzie rosnąć. Ważne, żeby panować nad emocjami. Mamy świadomość swoich błędów, które musimy wyeliminować przed piątkową rywalizacją”.


Asystent Kazimierza Moskala nie ma wątpliwości, że zwycięstwo w tak prestiżowym spotkaniu doda bardzo dużo pewności drużynie, która okaże się lepsza. „Rywalizacja w derbowych meczach zawsze ma dodatkowy smaczek. Do następnych Derbów zawodnicy mogą chodzić z podniesioną głową i wypiętą piersią. To na pewno ma duże znaczenie, ale podchodząc do tego racjonalnie: zwycięstwo takie będzie cieszyć, jak każde inne, choć na pewno będzie wyjątkowe” – kończy wypowiedź drugi trener Białej Gwiazdy.

A. Koprowski
Źródło: wisla.krakow.pl

Test na mężczyzn i chłopców. Przed Derbami Krakowa!

Bardzo szybko, bo już w drugiej kolejce, czeka nas najważniejszy mecz rundy, jakim są krakowskie Derby. Ostatnie zakończyły się wygraną "Białej Gwiazdy" 2-1 i wtedy chyba mało kto spodziewał się, że będzie to pierwsza, a zarazem jedna z nielicznych wygranych wiślaków, pod wodzą trenera Kazimierza Moskala. Potem ograliśmy bowiem jeszcze tylko Koronę Kielce i Górnika Zabrze - i właśnie od majowej wygranej nad Ślązakami czekamy na kolejny komplet punktów! Czyż nie pięknie byłoby je zainkasować w piątkowy wieczór, w kolejnych Derbach?!

Na wygraną najbardziej prestiżowego meczu każdego półrocza nadzieję mają też jednak jak zwykle również przy Kałuży, ale tym razem trudno się temu dziwić. Walcząca w poprzednim sezonie o pozostanie w lidze Cracovia zatrudniła na stanowisku trenera Jacka Zielińskiego i okazało się to jak na razie bez dwóch zdań strzałem w "dziesiątkę". Pod jego wodzą "Pasy" wygrały 8 meczów, tylko 2 zremisowały i na swoją z nim pierwszą porażkę właśnie czekają. Seria to oczywiście piękna, ale jaka by nie była - nie sposób nie zgodzić się z trenerem Moskalem, który na przedmeczowej konferencji przyznał, że w piątkowy wieczór wszystkie wcześniejsze dokonania obydwu drużyn nie będą mieć żadnego znaczenia.

Bo choć Zieliński bez wątpienia dobrze "poukładał" Cracovię i ten zespół wygląda bodajże po raz pierwszy od lat na taki, w którym każdy wie co ma robić, to na murawę stadionu przy ulicy Kałuży wyjdzie 22 facetów, aby zagrać w piłkę. I będzie to dla każdego z nich z osobna, ale też wspólnie, prawdziwy test. Test na to czy jest się mężczyzną, czy jeszcze chłopcem!

Nie będzie utyskiwania i taniego tłumaczenia. Derby to spotkanie wyjątkowe o czym nie tyle "wypada wiedzieć", co mieć tego pełną świadomość! Nie bez powodu macie więc taki, a nie inny tytuł tej zapowiedzi. Bo przy okazji Derbów na plan więcej niż dalszy schodzić powinno wszystko inne. Tutaj liczy się bowiem wyłącznie - wynik końcowy.

Tym samym bez zbędnego już rozpisywania - śledzić będziemy bez wątpienia więcej niż uważne, jak rozłożą się te męsko-chłopięce proporcje!

Do boju Wisełka!


Dodał: Redakcja


Źródło: wislaportal.pl

Tylko zwycięstwo! Cracovia – Wisła

23. lipca 2015,

Na najważniejszy mecz rundy kibice w Krakowie nie musieli długo czekać. Już w najbliższy piątek w ramach 2. kolejki Ekstraklasy Wisła Kraków zmierzy się w derbowym spotkaniu ze swoją rywalką zza Błoń. Po raz pierwszy od bardzo dawna to Cracovia wydaje się być faworytem derbów - jest od Wisły wyżej w tabeli i nie przegrała od 12 spotkań. Na Reymonta nikt nie wyobraża sobie jednak innej sytuacji, niż podtrzymanie hegemonii nad rywalką zza miedzy.


Wisła do piątkowej rywalizacji przystąpi bez kontuzjowanych bramkarzy: Michałów Buchalika i Miśkiewicza, Emmanuela Sarkiego oraz Donalda Guerriera, który dopiero dotarł do Krakowa po udziale w turnieju Golden Cup ze swoją reprezentacją. Innych osłabień nie ma i wszyscy pozostali są do dyspozycji trenera Kazimierza Moskala

Trenera Moskala, który w tygodniu miał sporo pracy. Wisła z taką grą jak przez godzinę w meczu z Zabrzem nie może myśleć o korzystnych rezultatach w kolejnych spotkaniach. Piłkarze „Białej Gwiazdy” mieli poważne problemy z prowadzeniem płynnej gry i stwarzaniem sobie sytuacji pod bramką rywala. Aż nadto widoczny był brak skrzydłowych, zwłaszcza po prawej stronie boiska, gdzie duet Burliga – Jović zagrał fatalne zawody, nie stwarzając żadnego zagrożenia pod bramką przeciwnika

Widoczna była również duża dziura pomiędzy drugą linią a Pawłem Brożkiem. Popović w poprzednim meczu cofał się bardzo głęboko, często tuż przed samych stoperów i stamtąd rozprowadzał piłki. Jest to z pewnością kolejny problem, który – miejmy nadzieję – udało się w przeciągu tygodnia rozwiązać trenerowi Moskalowi.

Cracovia pod wodzą nowego trenera Jacka Zielińskiego zmieniła się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Pozbyto się obrońców pokroju Adama Marciniaka czy Mateusza Żytki, którzy zawsze gwarantowali zagrożenie pod własną bramką, a w ich miejsce sprowadzono defensorów z prawdziwego zdarzenia. „Pasy” udanie rozpoczęły sezon, niespodziewanie wygrywają w Gdańsku z mocną Lechią. Dodać trzeba, że nie było to zwycięstwo z przypadku, bowiem podopieczni Jacka Zielińskiego w przekroju całego spotkania byli po prostu lepszy zespołem.

Derby zawsze rządzą się swoimi prawami – to oklepane powiedzenie nie traci jednak na aktualności. Pamiętamy mecze, kiedy mistrzowska Wisła nie potrafiła przypieczętować prymatu w mieście z nagminnie broniącą się przed spadkiem rywalką. Teraz to Cracovia przystępuje do meczu jako zespół, który nie jest skazany na porażkę ale wręcz typowany do zwycięstwa. A że rola faworyta bywa bardzo ciężka, nie trzeba nikomu przypominać.

Wisła nie ma innej możliwości jak odnieść zwycięstwo. Nowo budowana drużyna ma szansę już w drugiej kolejce zdobyć zaufanie i sympatię kibiców, ale może też popaść w niełaskę i tarapaty. Zawodnicy jak zawsze obiecują walkę i zaangażowanie na maksymalnym poziomie, a my jak zawsze czekamy na to, żeby po meczu móc krzyknąć: Wisła Pany

Spotkanie poprowadzi pan Krzysztof Jakubik z Siedlec.

Transmisja spotkania w Canal+Sport. Początek meczu o godzinie 20.30.


wislakrakow.com

(redakcja)



Źródło: wislakrakow.com

Pojedynek o prymat

Data publikacji: 24-07-2015 10:13


Nasza Ekstraklasa wróciła do gry zaledwie tydzień temu, rozmowy i opinie po jej starcie jeszcze nie ucichły, ale dziś każdy będzie musiał skupić się na jednym piłkarskim wydarzeniu. Już za kilka godzin wszyscy kibice zwrócą swoje oczy w stronę Krakowa, gdzie dwa najstarsze polskie kluby zmierzą się w walce o prymat i panowanie pod Wawelem. Przed nami 192. starcie Wisły z Cracovią!

Oba kluby w przyszłym roku świętować będą 110. rocznicę swojego powstania. Zapewne tak długo jedenastki Wisły i Cracovii stają naprzeciwko siebie. Nie można jednak jasno stwierdzić tego faktu, gdyż pierwsze udokumentowane starcie tych drużyn pochodzi z 20 września 1908 roku. Pierwsze krakowskie derby zakończyły się wynikiem 1:1, a miejscem rywalizacji były Błonia, które dziś znajdują się pomiędzy stadionami obydwu klubów. Licząc więc wszystkie mecze, od wspomnianego wrześniowego popołudnia aż do dziś, możemy założyć, że oba zespoły rozegrały ze sobą 191 spotkań. Górą w tych starciach jest Wisła, która wygrała 87 meczów, 43 zremisowała, a 61 przegrała.

Na tak dużą ilość spotkań tych dwóch krakowskich drużyn składa się wiele różnych rozgrywek, jednak najważniejsze zawsze były pojedynki o Mistrzostwo Polski. W Ekstraklasie Biała Gwiazda mierzyła się ze swoim rywalem już 70 razy. W tych starciach wiślacy również wypadają lepiej. Nasi piłkarze zwyciężyli w 30 meczach, 20 z nich zremisowali i tyle samo przegrali.

Co ciekawe, nie pierwszy raz Derby Krakowa rozgrywane są już na początku sezonu. 13 sierpnia 1983 roku oba kluby stanęły naprzeciw siebie, tak jak dziś, już w 2. kolejce rozgrywek. Mecz został rozegrany na stadionie przy ulicy Reymonta i zakończył się bezbramkowym remisem. Natomiast przed 7 laty, dokładnie 31 sierpnia 2008 roku, w spotkaniu zamykającym 4. serię gier, jedenastki Wisły i Cracovii wybiegły na murawę stadionu przy ulicy Kałuży. Pierwsi gola zdobyli gospodarze, a rzut karny, podyktowany za faul Clebera na Dudzicu, pewnie na gola zmienił Dariusz Pawlusiński. W drugiej połowie, po dobrej, składnej akcji wiślaków wyrównał Rafał Boguski. Mimo kliku okazji dla Białej Gwiazdy więcej goli w tym spotkaniu nie zobaczono i obie drużyny po raz kolejny podzieliły się punktami.

W swojej długiej historii oba kluby zdołały strzelić łącznie aż 554 gole. Piłkarze Wisły zdobyli ich 318, a gospodarze dzisiejszego spotkania mają ich na koncie 236. Najwięcej bramek naszym rywalom strzelił Henryk Reyman. Legendarny napastnik Białej Gwiazdy zdobył aż 21 bramek przeciwko „Pasom”. W obecnej kadrze najczęściej w derbach trafiał Paweł Brożek, który ma na swoim koncie 4 gole, a tuż za nim plasuje się Rafał Boguski z 3 bramkami.

Ostatnia potyczka Wisły i Cracovii odbyła się 21 marca tego roku. Biała Gwiazda, gospodarz meczu, pewnie pokonała przy R22 przyjezdnych 2:1. Już w 16. minucie prowadzenie objęła Wisła po przepięknej akcji Łukaszów Garguły i Burligi oraz Pawła Brożka, którą na gola zamienił Semir Stilić. Niedługo po przerwie Bośniak idealnie obsłużył wspomnianego wcześniej „Brozia”, który podwyższył wynik meczu. Licznie zgromadzeni przy Reymonta kibice Białej Gwiazdy świętowali jeszcze zdobycie gola, kiedy goście złapali kontakt. W zamieszaniu, w polu bramkowym Wisły, najlepiej odnalazł się Marcin Budziński, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do bramki Buchalika i było 2:1. Mimo usilnych prób ze strony „Pasów” wiślacy kontrolowali przebieg spotkania do ostatniego gwizdka i zgarnęli pełną pulę.

Gospodarze dzisiejszego meczu w poprzedniej kolejce pokonali 1:0 Lechię w Gdańsku. Natomiast Wisła, na inaugurację sezonu, zremisowała przed własną publicznością 1:1 z Górnikiem Zabrze.

Przed nami najstarsze i najbardziej prestiżowe derby w Polsce. To spotkanie, w którym ligowe punkty czy miejsce w tabeli schodzą na dalszy plan. To mecz, w którym liczy się charakter, pasja i determinacja w dążeniu do celu. Historię piszą zwycięzcy, a przegrani odchodzą w zapomnienie. Dziś jest czas na to, by podopieczni Kazimierza Moskala napisali swoją własną historię. W Krakowie bez zmian, tylko Wisła!

192. Wielkie Derby Krakowa rozpoczną się o godzinie 20.30.

Jazda! Jazda! Jazda! Biała Gwiazda!

MH

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

Tak gra Cracovia

Data publikacji: 23-07-2015 13:02


Już w drugiej kolejce Wiśle Kraków przyjdzie zmierzyć się w wyjazdowym derbowym pojedynku z Cracovią. Po raz pierwszy od dawien dawna eksperci za faworyta uznają ekipę z ul. Kałuży, jednak, jak podkreślają zawodnicy obu drużyn, w spotkaniach przeciwników z tego samego miasta nigdy nie da się przed meczem wskazać zwycięzcy.


Od czasu przejęcia sterów zespołu Cracovii przez trenera Jacka Zielińskiego gospodarze piątkowego pojedynku nie odnotowali jeszcze żadnej porażki. W swoich ostatnich dziesięciu spotkaniach podopieczni byłego szkoleniowca Lecha Poznań i Ruchu Chorzów aż ośmiokrotnie wygrali i dwa razy zremisowali. Zdaniem Pawła Brożka olbrzymia w tym zasługa trenera. „Mają bardzo dobrą serię. Drużynę dobrze poukładał trener Zieliński, co ich pozytywnie nakręca. Wygrane mecze tworzą dobrą atmosferę, ale my jedziemy tam, żeby tę ich serię przerwać” – zapowiedział napastnik Białej Gwiazdy.

Z kim zatem przyjdzie zmierzyć się Wiślakom? Zapraszamy na analizę taktyczną drużyny Cracovii.

Bramka: Jeśli chodzi o obsadę bramki, trener Zieliński ma kłopot bogactwa. Do swojej dyspozycji ma bowiem dwóch bramkarzy o ugruntowanej ligowej pozycji – doświadczonego 34-letniego Krzysztofa Pilarza oraz Grzegorza Sandomierskiego, który, pomimo ukończonych 25 lat, „zwiedził” już w swej karierze osiem zespołów, tyle samo, co rutynowany Pilarz. Starszy z graczy nieuchronnie zbliża się do granicy 200. meczów rozegranych w Ekstraklasie, nie dziwi więc, że został przez Jacka Zielińskiego wybrany kapitanem Cracovii, co znacznie zwiększa prawdopodobieństwo jego gry w podstawowym składzie. W pierwszej kolejce, gdy krakowianie mierzyli się z drużyną Lechii, to właśnie Pilarz stanął między słupkami i to w dużej mierze dzięki jego interwencjom Pasy wywiozły z bardzo trudnego terenu trzy punkty. Wszystko wskazuje więc na to, że 34-latek wyprowadzi swój zespół na derbowy pojedynek.

Linia obrony: Do niedawna większość problemów Cracovii brała się głównie ze słabej gry w defensywie. Kibice Pasów z utęsknieniem czekali na poprawę jakości obrońców. I faktycznie, po sporych przetasowaniach, podstawowi gracze linii obrony zgrali się i prezentują coraz pewniej. Dyrygującymi defensywą zawodnikami bez wątpienia są dwaj stoperzy – zdobywca bramki w ostatnim spotkaniu Cracovii- Piotr Polczak oraz budzący postrach wśród napastników drużyn przeciwnych, mierzący aż 193 cm wzrostu Serb, Sreten Sretenović, który na ul. Kałuży przybył aż z koreańskiego Gyeongnam FC. Ponadto były gracz Benfiki Lizbona jest dobrym znajomym Bobana Jovicia, z którym przyszło mu razem grać w Olimpiji Ljubljana.

Jednym z najciekawszych transferów w Cracovii przed obecnym sezonem było pozyskanie Huberta Wołąkiewicza, który po nieudanej przygodzie z rumuńską Astrą Giurgiu postanowił odbudować swoją renomę w Ekstraklasie. Zawodnik ten z miejsca wskoczył do pierwszej jedenastki i okupuje pozycję lewego obrońcy, która do niedawna przypisywana była wręcz automatycznie Adamowi Marciniakowi. Ten ostatni odszedł jednak do ligi cypryjskiej, a zastępujący go 29-letni Wołąkiewicz, jak dotychczas, spisuje się bardzo dobrze, zarówno w sparingach, jak i meczach o stawkę. Na prawej flance byłemu zawodnikowi Lechii Gdańsk będzie pomagał jego dobry znajomy z czasu występów w Biało-Zielonych – Brazylijczyk Deleu. 31-latek, odsunięty od składu Pasów przez poprzedniego trenera, Roberta Podolińskiego, powrócił do łask i spisuje się nadzwyczaj dobrze. Zawodnik ten, który w swej karierze zagrał w trzynastu meczach w najwyższej klasie rozgrywkowej w Brazylii, zaczął być ważnym elementem defensywnej układanki Cracovii.

Linia pomocy: Cracovia przyzwyczaiła już swoich kibiców do gry piątką pomocników. Jednak, wraz z przyjściem nowego trenera, zmienili się zawodnicy, którzy regularnie występują w drugiej linii. Z graczy, od których ustalanie składu rozpoczynał Robert Podoliński, został tylko Damian Dąbrowski, jeden z pewniejszych defensywnych pomocników w lidze. W derbowym spotkaniu towarzyszyć mu będzie najprawdopodobniej kat Wisły z ostatniego meczu przy ul. Kałuży – Miroslav Covilo. Słoweniec, słynący z najlepszej gry głową w całej lidze, rozpoczął jednak sezon na ławce rezerwowych. A było to spowodowane przez bardzo specyficzną jak na piłkarzy kontuzję – wrastający paznokieć. Wszystko wskazuje jednak, że 29-latek jest już gotowy do gry przez dziewięćdziesiąt minut.

Do niedawna głównym motorem napędowym Pasów był piłkarz nietuzinkowy, jak na warunki Ekstraklasy – Marcin Budziński. Jednak od czasu pojawienia się nowego trenera gwiazda ekipy Cracovii znacznie przygasła. W pierwszej kolejce 25-latek wszedł na boisko dopiero w 93. minucie meczu. Rozgrywający szybko został zastąpiony w pierwszym składzie przez dwa lata starszego Mateusza Cetnarskiego, który z powodzeniem przyjął na siebie ciężar wyprowadzania ataków podopiecznych Jacka Zielińskiego. Na skrzydłach natomiast Cetnarski i jego partnerzy mogą liczyć na ściągniętego z Zawiszy Bydgoszcz kapitana tego klubu, Jakuba Wójcickiego, a także nominalnego napastnika, który jednak lepiej czuje się z lewej strony pomocy, sześciokrotnego reprezentanta Łotwy, Denissa Rakelsa. Gospodarze derbów w zanadrzu mają jeszcze takich zawodników, jak Boubacar Dialiba, Bartosz Kapustka czy Mateusz Wdowiak, zanosi się jednak na to, iż oni najbliższy mecz rozpoczną z ławki rezerwowych.

Atak: Bezsprzecznym numerem jeden, jeśli chodzi o atak za kadencji trenera Zielińskiego, jest zawodnik z bardzo ciekawą przeszłością w niemieckiej Bundeslidze, Erik Jendrišek. Ten były gracz m.in. Schalke 04 Gelsenkirchen, Freiburga czy 1FC Kaiserslautern pod koniec poprzedniego sezonu zdobył cztery bramki i pomógł kolegom z zespołu w zajęciu 9. pozycji w lidze. 33-krotny reprezentant Słowacji jest bardzo ważnym elementem układanki drużyny Cracovii i bez wątpienia piłkarze Białej Gwiazdy będą musieli zwrócić na niego szczególną uwagę.

Jak zakończą się 192. Derby Krakowa ? Co przyniesie walka o każdy centymetr boiska? Jak ostatni tydzień treningów wpłynął na zgranie się drugiej linii Wisły Kraków? Kto tym razem będzie bohaterem spotkania, które elektryzuje całe miasto? Przekonamy się o tym już jutro. Pierwszy gwizdek sędziego Krzysztofa Jakubika z Siedlec już o godzinie 20.30.

Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl


Relacje z meczu

Derby na remis! Cracovia - Wisła 1-1

Bardzo ciekawe były Derby Krakowa, rozegrane w 2. kolejce Ekstraklasy sezonu 2015/2016. Wisła już w 3. minucie objęła prowadzenie po bramce Krzysztofa Mączyńskiego, ale Cracovia bardzo szybko, bo już w 12. minucie, wykorzystała koszmarny błąd Arkadiusza Głowackiego i wyrównała. I choć potem obydwa zespoły miały po kilka okazji do zmiany wyniku, to po ostatnim gwizdku sędziego na tablicy pozostał ten, który został ustalony już w pierwszym kwadransie gry.

[Foto: Grzegorz Nigdał/strefawisly.pl]

[Foto: Grzegorz Nigdał/strefawisly.pl]

Derby Krakowa to coś więcej niż mecz i od początku tak w tym spotkaniu było. I co też ważne - dobrze zaczęła zwłaszcza Wisła, bo już w 2. minucie Paweł Brożek znalazł się w dobrej pozycji, ale mieliśmy z tego tylko rzut rożny. Tylko? Okazało się, że "aż". Po nim bowiem o piłkę w górze powalczył Richárd Guzmics i choć ta trafiła potem pod nogi Jakuba Wójcickiego, to nowy zawodnik Cracovii zaliczył kiks, który wykorzystał świetnym i co najważniejsze skutecznym strzałem Krzysztof Mączyński. Już więc od 3. minuty Wisła prowadziła z Cracovią 1-0.

Jak można się było domyślić - Cracovia po tej stracie ruszyła do śmielszych ataków i już w 11. minucie mógł być remis, bo groźnie huknął Hubert Wołąkiewicz. Piłka przeleciała jednak nieznacznie obok bramki. Niestety zaraz potem koszmarny błąd popełnił Arkadiusz Głowacki, który zbyt krótko zagrał do Radosława Cierzniaka. Wykorzystał to Mateusz Cetnarski, który przejął piłkę, minął naszego bramkarza i trafił do pustej bramki. Szybko więc "Pasy" wyrównały. 1-1.

Co gorsze - w kolejnych minutach Cracovia miała wyraźną przewagę, ale skończyło się tylko na groźnym uderzeniu Damiana Dąbrowskiego z 21. minuty, który nad poprzeczką przeniósł Cierzniak.

Wisła w końcu otrząsnęła się z przewagi gospodarzy i wreszcie zagrała też skrzydłem. W 25. minucie świetnie wrzucił więc aktywny Boban Jović, a że pomylił się Sreten Sretenović, więc blisko okazji do zdobycia gola był Brożek. Ubiegł go jednak Krzysztof Pilarz. Dwie minuty później wiślacy znów dobrze rozegrali piłkę - Brożek odegrał do Mączyńskiego, ale bramkarz "Pasów" nie dał się zaskoczyć.

I już do końca I połowy grano niemal akcja za akcję. Zaczęli gospodarze od wrzutki z rzutu wolnego i niecelnej główki Erika Jendriška. Szybko odpowiedział też Mączyński, ale piłka minęła bramkę Cracovii. Zaraz zaś potem w polu karnym upadł Rafał Boguski, ale sędzia słusznie nie wskazał na "wapno". Wisła miała też dobrą okazję w 36. minucie. Znów dobrze odnalazł się Jović, ale zblokowany Brożek nie zdołał oddać strzału.

Działo się więc naprawdę dużo, zwłaszcza że w 37. minucie groźnie, schodząc z boku do środka, huknął Deniss Rakels - myląc się nieznacznie. Po drugiej stronie spróbował Denis Popovič oraz Boguski - ale obydwa strzały wiślaków wybronił Pilarz.

Ostatnie słowo w pierwszej połowie należało jednak do Cracovii. Po rzucie rożnym i zamieszaniu Miroslav Čovilo źle trafił w piłkę i ta tylko obiła nasz słupek! Mieliśmy wtedy sporo szczęścia, ale do przerwy było 1-1.

Druga połowa rozpoczęła się o wiele spokojniej. Wyglądało to tak jakby na koniec gry "cios za cios" uczulili obydwa zespoły trenerzy i nie było już aż tak żywiołowo.

Mimo to okazji do zmiany wyniku byly po obydwu stronach boiska. Groźnie główkował więc Jendrišek, ale i Wisła szukała okazji do zaskoczenia Cracovii. Na naprawdę dobrą czekaliśmy jednak do 67. minuty, kiedy to przed szansą stanął Jović, ale jego strzał padł łupem Pilarza.

Kolejne minuty były mocni wyrównane i groźne okazje nadarzyły się dopiero w samej końcówce. W 85. minucie znów źle zachował się Głowacki, doszło do solidnego zamieszania i ostatecznie z trudem udało się nam piłkę wybić. Cracovia spróbowała też w 87. minucie, ale Cierzniak złapał strzał z rzutu wolnego Dariusza Zjawińskiego.

Zanosiło się jeszcze na ciężką końcówkę, bo "Pasy" starały się zepchnąć wiślaków do głębszej defensywy, tyle że w doliczonym czasie gry to jednak "Biała Gwiazda" przesunęła ciężar gry na połowę gospodarzy. Wywalczyliśmy jeszcze rzut rożny, ale wszystko po szalonej pierwszej połowie oraz mocno spokojniejszej drugiej - kończy się remisem 1-1. Sprawiedliwym? Wydaje się, że mimo wszystko tak.

Źródło: wislaportal.pl


Derby Krakowa na remis

Piłkarze Białej Gwiazdy, mimo szybko strzelonej bramki w 3. minucie Derbów Krakowa rozgrywanych na stadionie przy ulicy Kałuży, pozwolili Cracovii na doprowadzenie do wyrównania. Trafienie na wagę jednego punktu odnotował Krzysztof Mączyński.

Zaledwie dwie minuty po rozpoczęciu rywalizacji podopieczni trenera Kazimierza Moskala popisali się przepiękną akcją, po której w pole karne rywala wpadł Boguski, jednak Deleu zdąży wybić ją spod jego nóg. Chwilę później Wiślacy prowadzili już jedną bramką. Wówczas futbolówka po dośrodkowaniu Guzmicsa odbiła się od Rakelsa, lecz zdążył do niej dojść Mączyński, który pewnym strzałem z bliskiej odległości pokonał Pilarza.

W 9. minucie groźnie z kontrą wychodzili zawodnicy Cracovii, ale źle zachował się Jendrisek, który niecelnie dograł piłkę Wójcickiemu. Chwilę później ponownie przed szansą stanęli gospodarze, lecz tym razem futbolówka po zagraniu na długi słupek opuściła plac gry.

Po błędzie w obronie Białej Gwiazdy w 12. minucie Pasy doprowadziły do wyrównania, a piłkę do pustej bramki skierował Cetnarski. Niepewna interwencja Cierzniaka osiem minut później mogła zakończyć się drugą bramką dla gospodarzy, ale na szczęście dla Wiślaków defensorzy z ulicy Reymonta zdołali interweniować. Po wrzutce z narożnika boiska do sytuacji strzeleckiej doszedł Rakels, ale mimo zamieszania w „szesnastce” piłka po jego uderzeniu przeszła obok słupka.

25. minuta przyniosła graczom trenera Moskala akcję, po której sam na sam z bramkarzem znalazł się Brożek. Napastnik Wisły pozwolił jednak na odebranie sobie futbolówki i ostatecznie nie oddał strzału. Kilkadziesiąt sekund później na bramkę Pilarza uderzał Mączyński, a bramkarz Pasów z trudem posłał ją nad poprzeczką.

Niewiele brakło, a w 34. minucie Biała Gwiazda objęłaby prowadzenie. Niestety Boguski, po prostopadłym zagraniu Brożka, poślizgnął się, będąc w bliskiej odległości od bramki. Sto dwadzieścia sekund później Cywka dośrodkował Brożkowi, któremu zabrakło milimetrów, aby odnotować trafienie.

Na strzał z dystansu zdecydował się w 37. minucie Rakels i niewiele brakło, aby futbolówka wpadła do bramki. W odpowiedzi źle zachował się Boguski, ze strzałem którego po problemów poradził sobie golkiper gospodarzy. Tuż przed przerwą zawodnicy prowadzeni przez trenera Zielińskiego byli bliscy szczęścia, gdyż piłka po strzale Covilo odbiła się od słupka.

Od rzutu wolnego rozpoczęli piłkarze Cracovii drugą odsłonę derbowej rywalizacji, ale uderzenie Cetnarskiego pozostawiało wiele do życzenia. Nie powiodła się próba kontrataku Wiślaków, po której spokojnie piłkę wzrokiem odprowadził Pilarz.

Mogło być groźnie w polu karnym Pasów w 54. minucie po podaniu BoguskieGO w kierunku Brożka, jednak snajper Białej Gwiazdy nie zdołał przejąć piłki. Pięć minut później Mączyński zbyt długo zwlekał z decyzją i posłał niecelne zagranie w „szesnastkę” rywala.

Kolejna dobrze zapowiadająca się akcja Białej Gwiazdy nie zakończyła się uderzeniem, gdyż tym razem dośrodkowanie Brożka z prawego narożnika pola karnego przeciął defensor Pasów. W 68. minucie rewelacyjne podanie otrzymał wchodzący w „szesnastkę” Cracovii Jović, który niestety z kilku metrów uderzył zbyt lekko i piłka znalazła się w rękawicach Pilarza.

Sześć minut przed końcem derbowej potyczki Wiślacy popełnili błąd w obronie, podając piłkę pod nogi Diabanga. Na szczęście zawodnik Pasów nie wykorzystał „prezentu” i zmarnował dogodną okazję. Sto dwadzieścia sekund później do rzutu wolnego na 20. metrze podszedł Zjawiński, uderzył po koźle, ale pewnie futbolówkę złapał Cierzniak.

W doliczonym czasie gry podopieczni trenera Moskala nie wykorzystali rzutu wolnego i musieli zadowolić się podziałem punktów.

Biuro Prasowe
Źródło: wisla.krakow.pl

Derby na remis

24. lipca 2015,

Remisem zakończyły się pierwsze derby w nowym sezonie. Oba gole padły w pierwszym kwadransie, lecz emocji nie brakowało przez cały mecz. Wisła prowadziła 1:0 po trafieniu Krzysztofa Mączyńskiego już w 3 minucie, rywale wyrównali 9 minut później po znacznym błędzie Arkadiusza Głowackiego i trafieniu Cetnarskiego.


Wisła weszła w mecz dużo lepiej niż miała to w zwyczaju grając przy ul. Kałuży. Już w 3 minucie wiślacy prowadzili skutecznie egzekwując rzut rożny: po dośrodkowaniu głową zagrał Guzmics, piłka odbiła się od jednego z obrońców, a najsprytniej zachował się Krzysztof Mączyński. Gol ten dla wychowanka Wisły z pewnością wiele znaczy.


"Mąka" uciszył trybuny na stadionie Cracovii, ale tylko na chwile - także dlatego, że widzowie mieli możliwość obserwowania naprawdę ciekawej i toczonej w szybkim tempie gry. Cracovia wyrównała po 9 minutach, a niespotykany jak na niego błąd popełnił Arkadiusz Głowacki: zbyt krótkie odegranie do tyłu do Cierzniaka, piłkę przejął Cetnarski, minął bramkarza Wisły i trafił do pustej bramki.

Ciężko wymieniać wszystkie akcje w tym meczu (można je prześledzić w naszej "minutówce"), lecz faktem jest, że szybkość i ilość akcji, po których mogły paść gole, wykraczała grubo powyżej ligową średnią. Strzał z dystansu musiał bronić Cierzniak (próba Dąbrowskiego), czasami był to uderzenia niecelne, raz w słupek trafił Covilo, a po drugiej stronie sporo zamieszania robili Boguski z Brożkiem i Mączyński (oprócz gola dwie próby z okolic linii pola karnego). Podobać się mogła gra w ofensywie występującego dziś na prawej obronie Bobana Jovicia.

Zbyt mało udziału w akcjach Wisły było ze strony Denisa Popovicia, dla którego przeskok z pierwszej ligi do ekstraklasy stanowi obecnie znaczne wyzwanie. Mecz derbowy ujawnił też dość pasywną grę na przedpolu Radosława Cierzniaka, co może dziwić, biorąc pod uwagę 3-letnią wyspiarską przeszłość. W sytuacji bramkowej to nie on popełnił największy błąd, ale kilka minut później wyraźnie spóźnił się do zagrania Głowackiego. Później mógł odważniej wyjść do dwóch centrowanych piłek; o brak komunikacji miał też pretensje do Cierzniaka Guzmics, gdy w drugiej części gry musiał główkować na aut bramkowy.

Remis należy uznać za wynik sprawiedliwy, choć w drugiej połowie wydawało się, że Wisła lepiej rozłożyła siły na przestrzeni całego meczu i bardziej kontroluje przebieg gry. Szkoda, że nie zostały wykorzystane coraz częstsze błędy gospodarzy w obronie, Wiśle ewidentnie zabrakło zgrania, zrozumienia, precyzji i wyrachowania. Ekipa Kazimierza Moskala zyskała pierwszy punkt do swego dorobku (ten zdobyty przed tygodniem został odjęty przed sezonem), a kolejnej zdobyczy musi szukać w najbliższych meczach: z Lechem i Legią...


Cracovia - Wisła Kraków 1:1 (1:1)

0:1 Krzysztof Mączyński 3 min

1:1 Mateusz Cetnarski 12 min

żółte kartki: Dąbrowski, Wójcicki (Cracovia), Boguski, Burliga, Jović, Głowacki (Wisła)

Cracovia: Krzysztof Pilarz - Deleu, Sreten Sretenović, Piotr Polczak, Hubert Wołąkiewicz (61 min - Dariusz Zjawiński) - Miroslav Covilo (56 min - Marcin Budziński), Damian Dąbrowski - Jakub Wójcicki, Mateusz Cetnarski, Deniss Rakels (80 min - Dialiba) - Erik Jendrisek

Wisła: Radosław Cierzniak - Boban Jović, Arkadiusz Głowacki, Richard Guzmics, Maciej Sadlok (52 min - Łukasz Burliga) - Alan Uryga, Krzysztof Mączyński (84 min - Rafael Crivellaro) - Rafał Boguski, Denis Popović, Tomasz Cywka - Paweł Brożek (80 min - Maciej Jankowski)

sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce)


wislakrakow.com

(redakcja)


Źródło: wislakrakow.com

Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Kazimierz Moskal

[Foto: Krzysztof Porębski/wislaportal.pl]

[Foto: Krzysztof Porębski/wislaportal.pl]

- Na pewno z przebiegu meczu muszę powiedzieć, że ten remis musimy przyjąć. Chciałbym podziękować swoim zawodnikom za zaangażowanie i walkę. To spotkanie kosztowało nas wiele zdrowia, ale patrząc z boku wydaje mi się, że mogło się podobać. Jestem przekonany, że w przekroju całego spotkania z naszej strony ta gra wyglądała lepiej, niż z Górnikiem. To na pewno cieszy. Wierzę w to, że każde kolejne spotkanie, dzień, tydzień treningów razem spowoduje to, że przyjdą też zwycięstwa - mówił po meczu derbowym trener Wisły, Kazimierz Moskal.


Kibiców Wisły po Derbach - poza straconymi dwoma punktami - martwić może też strata dwóch zawodników. Krzysztof Mączyński i Maciej Sadlok zeszli bowiem z murawy z urazami.


- W tej chwili trudno powiedzieć co z kontuzją Krzyśka Mączyńskiego. Ona ciągnie się zresztą od meczu sparingowego z Baníkiem. Nie powinno być jednak problemów, by doprowadzić go w zdrowiu do meczu z Lechem. Osobiście mam obawy odnośnie Maćka Sadloka, jak to będzie wyglądało. Musimy poczekać na diagnozę - powiedział Moskal.


Trener Wisły został też zapytany o to o czym rozmawiał po meczu z Arkadiuszem Głowackim, głównym winowajcą straconej przez Wisłę bramki.


- Widzimy jaka jest piłka, błędy przytrafiają się najlepszym. Szkoda oczywiście, że po szybko strzelonej bramce, w taki właśnie sposób doprowadziliśmy do wyniku 1-1. To na pewno gdzieś boli, a cała ta sytuacja miała wpływ na postawę zespołu. A to co z Arkiem sobie powiedzieliśmy, to zostaje między nami. Pewne rzeczy są tylko w szatni i niech tak zostanie - stwierdził trener Wisły.


Jacek Zieliński

- Dużo szumu i zamieszania przed tym meczem derbowym. Każdy miał swoje atuty, marzenia, zamierzenia i nadzieje, a skończyło się na wyniku remisowym, który jest myślę satysfakcjonujący dla obydwu stron. Chcieliśmy wygrać, chciała też wygrać Wisła - a skończyło się tak, jak się skończyło. To jest najczęstszy wynik w meczach derbowych i nie ma co rozdzierać szat. Przed kamerami Canal+ Sport powiedziałem, że lepiej dwóch rannych, niż jeden zabity i tym zakończę - mówił po meczu Cracovii z Wisłą trener "Pasów", Jacek Zieliński.


- Z czego wynikały nasze błędy w obronie? Na pewno brakowało nam konsekwencji. Przy pierwszym stałym fragmencie gry ewidentnie wyszedł brak konsekwencji i zbyt chyba luźne wejście w mecz. Uczulaliśmy, że te pierwsze minuty będą ważne, a musieliśmy "gonić" wynik. To już nie są mecze, które wiosną graliśmy w grupie spadkowej, które wygrywaliśmy lekko, łatwo i przyjemnie. Teraz gramy z zespołami innej klasy, więc to nie wszystko będzie wyglądało tak różowo, jakbyśmy chcieli. Zdajemy sobie z tego sprawę, że popełnialiśmy błędy, ale mieliśmy przeciwnika, który nas do nich zmuszał. Uważam, że mimo remisu, mimo błędów - zagraliśmy całkiem poprawne spotkanie. Na więcej nie było nas stać - stwierdził ponadto Zieliński.


- W drugiej połowie gra z obydwu stron "siadła". W pierwszej połowie tempo było nieprawdopodobnie szybkie i ja wiedziałem, że w drugiej połowie ktoś "klęknie" z tego powodu. W pierwszej połowie ten mecz przypominał walkę bokserską. Ciosy były zadawane na oślep, różnie było z celnością i my oraz Wisła odczuliśmy to po przerwie. Momenty słabszej wizji drużyny wynikały z tego, że straciliśmy dużo zdrowia w pierwszej połowie. Zresztą Wisła też, a nie jesteśmy jeszcze tak przygotowani, żeby w ten sposób grać przez pełne 90 minut. Był krótki okres przygotowawczy, a to nie jest kurs kroju o szycia, tylko przygotowanie do 21 meczów, a dodając pucharowe - może ich być 25. Trzeba trochę inaczej do tego podejść. Nawet poświęcić dwa mecze ligowe, kosztem tego żeby zespół był przygotowany i grał dalej. Nie ukrywam, że ja początku ligi się obawiałem - zakończył opiekun "Pasów".

Źródło: wislaportal.pl

Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Arkadiusz Głowacki: Gdyby nie mój klops...

- Jestem zadowolony z postawy drużyny. Wydaje mi się, że pewnie gdyby nie mój klops to mogliśmy dziś zdobyć więcej niż jeden punkt. Cieszy mnie to, że po średnim meczu z Górnikiem zagraliśmy lepsze zawody, stać nas było dziś na dobrą grę. Mam nadzieję że to był mecz, który będzie nas rozwijał i po którym będziemy pokazywać lepszy futbol i przyciągać kibiców na stadion - powiedział kapitan Wisły Kraków Arkadiusz Głowacki.

[Foto: Jan Ulicki/wislakrakow.com]

[Foto: Jan Ulicki/wislakrakow.com]

„Głowa” dziś nie ustrzegł się błędów. Jeden z nich kosztował zespół Wisły utratę bramki a w konsekwencji dwóch punktów: - Mój błąd. Chciałem zagrać do Radka Cierzniaka taką wypieszczoną piłkę, żeby mógł ją od razu wybić daleko w przód. Stało się inaczej... Proszę mi wierzyć, że nawet mając 36 lat na karku to ciężko się po takim czymś zebrać, odgonić złe myśli i wrócić do meczu. Powiedziałem kolegom w drużynie, że ten mecz ma dla mnie szczególną wartość, bo trzeba mieć dużo samozaparcia żeby skoncentrować się tylko na grze. Dziękuję im za to, że pomogli mi w tym meczu i pozwolili powrócić do gry - powiedział „Głowa”.


- Dość długo kopię już tą piłkę więc wiem, że takie rzeczy jak mi dzisiaj się zdarzają. Można powiedzieć, że człowiek całe życie przygotowuje się na to, że w momencie, kiedy zrobi się coś nieodpowiedzialnego to trzeba szybko stanąć na nogi, odciąć się od tego co złe i wrócić do gry. Szczerze powiedziawszy chciałem wrócić od razu, ale zajęło mi to z dziesięć minut zanim te złe emocje opadły - dodał Arek Głowacki.


- Rzeczywiście, w drugiej połowie obydwie drużyny zwolniły tempo. Czekaliśmy na swoje szanse, dosyć mocno zwarci w obronie, choć kilka razy nadzialiśmy się na kontrę. Wydaje mi się jednak że bardzo dobrze kontrolowaliśmy mecz, Cracovia zagrażała nam głównie po stałych fragmentach gry, a nam udawało się skutecznie rozbijać ataki rywala - zauważył Głowacki.


- W porównaniu z meczem sprzed tygodnia była o wiele lepsza organizacja gry. Stąd wynikały ciekawe akcje, środek pola dziś wykonał bardzo dobrą robotę. Wszyscy moi koledzy zostawili dziś na boisku sporo zdrowia. W środku pola pojawił się Alan Uryga a ja zawsze mówię, że to jest taki zawór bezpieczeństwa. Często wykonuje on tą brudną robotę, dla nas stoperów bardzo pożyteczną - powiedział kapitan zespołu z ulicy Reymonta.


Za tydzień Wisłę czeka kolejny bardzo ciężki mecz, bowiem do Krakowa przyjeżdża mistrz Polski Lech Poznań: - Konsekwentnie pracujemy na treningach, staramy się mobilizować i być optymistycznie nastawieni do tego, co robimy. Oczywiście dwa punkty w dwóch meczach to nie jest powód do dumy, ale czujemy, że jesteśmy coraz lepsi i czujemy że czas, który spędzamy na treningach nie idzie na marne. Mam nadzieję, że wszystko idzie w dobrą stronę i już za chwilę zaczniemy grać na miarę oczekiwań - zakończył Arkadiusz Głowacki.



Źródło: wislakrakow.com

Tomasz Cywka: : Jest lekki niedosyt

- Tak jak wszyscy mówili mi przed meczem, atmosfera derbów była szczególna. Wielki mecz i szkoda nam że tylko zremisowany, bo znów prowadziliśmy 1-0 i znów nie udało nam się utrzymać tego wyniku do końca - powiedział po meczu derbowym Tomasz Cywka, dla którego była to pierwsza „Święta Wojna”.

[Foto: Łukasz Krasny/wislakrakow.com]

[Foto: Łukasz Krasny/wislakrakow.com]

- Z perspektywy meczu czujemy niedosyt tym wynikiem. Graliśmy o zwycięstwo, więc czujemy niedosyt. Musimy wyciągnąć pozytywne rzeczy, wcielić je w życie w kolejnym i miejmy nadzieję że z Lechem będą wreszcie trzy punkty - dodał.

- Dziś znów zabrakło nam tego ostatniego podania i dobrego strzału w pewnych sytuacjach a także dokładności. Mieliśmy kilka strzałów gdzie gdyby stopa strzelca była lepiej ułożona, to zakończyłyby się one golem. Był jednak progres w porównaniu z pierwszym meczem i to jest dla nas ważne. Jest coraz lepiej z meczu na mecz i mam nadzieję, że wraz z lepszą grą przyjdą też lepsze wyniki - stwierdził Cywka.

- Czy po tym meczu będziemy mieli więcej spokoju? Ten mecz jest szczególny dla całego Krakowa i naszych kibiców, jest remis a my graliśmy o zwycięstwo. Jest lekki niedosyt i musimy myśleć już o kolejnym meczu. Czekają nas kolejne bardzo ciężkie mecze i musimy się skupić przede wszystkim na swojej grze - zakończył pomocnik „Białej Gwiazdy”.


Źródło: wislakrakow.com


Krzysztof Mączyński

Krzysztof Mączyński otworzył wynik derbowego spotkania, zdobywając tym samym swoją pierwszą bramkę po powrocie do Wisły. - Dla wychowanka klubu zdobycie bramki w derbach to na pewno spore przeżycie, ale to było dziś sprawą drugorzędną, bo najważniejsze było wygrać mecz. Nie udało się, mamy punkt i jedziemy dalej – powiedział po zremisowanym spotkaniu z Cracovią Mączyński.

[Foto: Radosław Bełżek/wislakrakow.com]

[Foto: Radosław Bełżek/wislakrakow.com]

- Dzisiejszy mecz był bardzo dobry dla widza, do oglądania. Było dużo sytuacji, dla nas i dla przeciwnika. Cracovia miała więcej sytuacji po stałych fragmentach gry, my po akcjach ale nie udało się zdobyć kolejnych bramek, choć walczyliśmy do końca. Cóż, mamy bardzo ważne mecze przed sobą i teraz skupiamy się już na nich - stwierdził pomocnik „Białej Gwiazdy”.

- Dziś grałem wyżej niż z Górnikiem. Wiadomo, że grając na pozycji „8” jeśli ma się możliwość oddania strzału to trzeba z niej skorzystać. Miałem dziś trzy sytuacje i gdybym się lepiej zachował, mogłem dołożyć kolejną bramkę. Zwłaszcza po podaniu Pawła Brożka, gdzie mogłem uderzać w dolny róg a nie górą, bo tym tylko pomogłem bramkarzowi - wyjawił Krzysztof Mączyński.

W drugiej połowie tempo meczu znacznie spadło i była ona sporo słabsza niż pierwsze trzy kwadranse: - Jeżeli grasz 90 minut na pełnych obrotach to tak jest. Jesteśmy tylko ludźmi i nieraz trzeba dysponować siłami tak, żeby wytrzymać cały mecz. Graliśmy konsekwentnie i czekaliśmy na swoją szansę, żeby ją wykorzystać. Zakończyło się remisem i myślę że to jak najbardziej sprawiedliwy wynik - dodał „Mąka”.

Strzelec bramki dla Wisły przedwcześnie opuścił boisko. Zmiana była efektem urazu: - Ta kontuzja prześladuje mnie od dwóch tygodni, odniosłem ją po meczu sparingowym z Banikiem. Miałem ponaciągane więzadła w kostce i od dwóch tygodni funkcjonuję na tabletkach przeciwbólowych. Zostałem uderzony w to miejsce, ból powrócił ale myślę, że nie jest to na tyle poważne, żeby wyeliminowało mnie to z występu w kolejnym meczu - powiedział reprezentant Polski.


Źródło: wislakrakow.com


Radosław Cierzniak: Zagraliśmy dobry mecz

[Foto: Łukasz Krasny/wislakrakow.com]

[Foto: Łukasz Krasny/wislakrakow.com]

Radosław Cierzniak, bramkarz krakowskiej Wisły, nie zachował czystego konta w derbowym starciu z Cracovią. Defensywa Białej Gwiazdy nie ustrzegła się błędu w obronie, po którym gospodarze piątkowej rywalizacji doprowadzili do wyrównania.

Piłkarze trenera Zielińskiego wykorzystali w 12. minucie nieporozumienie Głowackiego z Cierzniakiem, doprowadzając do wyrównania w Derbach Krakowa. „Wiadomo, że piłka nożna jest grą zespołową, wszyscy popełniają błędy i absolutnie nie można nikogo obwiniać. Uważam, że jako drużyna zagraliśmy dzisiaj dobry mecz, byliśmy lepsi i myślę, że na tym trzeba się skupiać” – powiedział bramkarz Wisły.

Zawodnicy Białej Gwiazdy prezentowali się w spotkaniu z Pasami korzystniej niż miało to miejsce przed tygodniem. Co zdaniem Cierzniaka przesądziło o lepszej dyspozycji Wiślaków? „Sądzę, że przez ostatni tydzień zrobiliśmy duży postęp, jest to moje osobiste zdanie, ale myślę, że wiele osób zgodzi się ze mną. Uważam, że byliśmy drużyną bardziej zwartą, lepiej graliśmy piłką, potrafiliśmy się przy niej utrzymać, a przede wszystkim konsekwentnie graliśmy w obronie. Moim zdaniem Krzysiek Pilarz miał zdecydowanie więcej roboty niż ja i to świadczy o tym, że mieliśmy swoje sytuacje bramkowe i było ich w naszym wykonaniu więcej” – ocenił.

Podopieczni Kazimierza Moskala nie mają zbyt wiele czasu na roztrząsanie meczu derbowego, w następnej kolejce bowiem na Reymonta przyjdzie się im zmierzyć z Kolejorzem. „Oczywiście, gramy przed własną publicznością i będziemy walczyć o trzy punkty. Wiadomo, że jest to obecnie zespół najlepszy w Polsce. Lech gra bardzo dobrze piłką, dysponuje niezłym atakiem pozycyjnym, ale tak, jak powiedziałem, prezentujemy się lepiej w defensywie, dlatego jestem pozytywnie nastawiony przed tym spotkaniem” – zakończył wypowiedź Radosław Cierzniak.

K. Kawula
Źródło: wisla.krakow.pl






Radosław Cierzniak po 190. Wielkich Derbach Krakowa (wideo)

>>> wywiad:Sportowy Magazyn Krakowski

Źródło: Sportowy Magazyn Krakowski





Podsumowanie 2. kolejki Ekstraklasy

Piątek, 24 lipca:


Ruch Chorzów 2-0 Piast Gliwice
1-0 Eduards Višņakovs (56.)
2-0 Michał Efir (84.)

Po pierwszej kolejce Ruch zebrał wyłącznie negatywne opinie. Tym zaś razem - najlepsze co o "Niebieskich" można powiedzieć to to, że... wygrali. I tak naprawdę niewiele więcej, bo solidna to była "kopanina". A do tego doszli jeszcze panowie z Eurosportu, którzy nadal komentują mecze oglądające je bodajze na tanim tablecie marki "no name". Niewiarygodne.


Cracovia 1-1 WISŁA KRAKÓW
0-1 Krzysztof Mączyński (3.)
1-1 Mateusz Cetnarski (12.)

Pierwsza połowa meczu derbowego to była solidna jazda "bez trzymanki". Raz pod jedną, a raz pod drugą bramką działo się naprawdę bardzo wiele, a my możemy tylko żałować, że po raz kolejny po zdobyciu gola - szybko sami go tracimy. Tym bardziej, że to nie miało prawa się stać, ale strzeliliśmy sobie bramkę tak naprawdę sami. W drugiej połowie piłkarze obydwu drużyn zapłacili za szalone tempo z pierwszych 45 minut. I wszystko skończyło się podziałem punktów, czyli "bezkrólewiem". Kolejne derby już pod koniec listopada. Tym razem przy Reymonta!


Sobota, 24 lipca:


Zagłębie Lubin 0-2 Korona Kielce
0-1 Serhij Pyłypczuk (32.)
0-2 Michał Przybyła (62.)

Po tym meczu mają w Kielcach sporo radości, bo to podobno najlepszy start Korony w historii jej występów w Ekstraklasie. Kompletu punktów po dwóch pierwszych meczach chyba mało kto się w Kielcach spodziewał, a tutaj okazuje się, że jest i to namacalny. Do tego pisząc podsumowanie tego meczu widzimy "koroniarzy" na czele ligowej stawki. I to bez dwóch zdań zaskoczenie. Tak samo jak i zaskoczeniem było mocno przeciętne Zagłębie, u którego jakby nie widać "poweru", który często pokazują beniaminkowie. No i ponownie - co znów warto podkreślić - sędziujący ten mecz Paweł Gil nie dyktował kontrowersyjnych rzutów karnych. W doliczonym czasie gry.


Lech Poznań 2-1 Lechia Gdańsk
1-0 Kasper Hämäläinen (19.)
1-1 Rafał Janicki (75.)
2-1 Marcin Robak (90.)

Poznaniacy z tyłu głowy mieli w tym meczu niewątpliwie napis "FC Basel", ale też przed oczami - porażkę sprzed tygodnia. Taką zanotowała też Lechia i także "musiała". Najpierw z dobrej strony pokazał się jednak "Kolejorz", który wykorzystał koszmarne zachowanie "biało-zielonej" defensywy w 19. minucie. Nikt nie podszedł bowiem do Hämäläinena, a ten huknął z dystansu i Lech prowadził. I tak było aż do momentu, gdy Fin został zmieniony. Zaraz potem Lechia wyrównała i zanosiło się na remis. Podrażnieni poznaniacy grali jednak do końca i w doliczonym czasie gry "rozklepali" defensywę Lechii. I mają w nagrodę pierwsze w tym sezonie trzy punkty.

Niedziela, 26 lipca:

Jagiellonia Białystok 2-0 Termalica Bruk-Bet Nieciecza
1-0 Maciej Gajos (40.)
2-0 Patryk Tuszyński (72.)

Mocne frycowe płaci na początek gry w Ekstraklasie beniaminek z Niecieczy, który jest jedynym zespołem w lidze bez zdobytej bramki. Faworyzowana Jagiellonia załatwiła sprawę "głową" - bo właśnie tą częścią ciała swoje trafienia zaliczyli Gajos i Tuszyński. Oczywiście goście mieli swoje szanse, ale Kędziora obił słupek, a Drozdowicz... No właśnie. Pudło kolejki! Stąd zasłużona porażka gości.


Pogoń Szczecin 1-1 Śląsk Wrocław
1-0 Łukasz Zwoliński (58.)
1-1 Róbert Pich (72.)

Gdyby "Portowcy" byli skuteczniejsi - pewnie Śląsk wyjechałby ze Szczecina z solidnym bagażem bramek. Jak jednak nie poprzeczka to słupek, a jak nie słupek to Mariusz Pawełek. W końcu trafił wprawdzie Zwoliński, tyle że wrocławianie odpowiedzieli kapitalną akcją i po srogim laniu od Legii oraz odpadnięciu z kwalifikacji LE - przywiozą do domu remis. Pogoń może po tym meczu czuć niedosyt.


Legia Warszawa 5-0 Podbeskidzie Bielsko-Biała
1-0 Bartosz Jaroch (4. sam.)
2-0 Nemanja Nikolić (33.)
3-0 Michał Kucharczyk (41.)
4-0 Michał Żyro (75.)
5-0 Ondrej Duda (88.)

Świetnie to spotkanie ułożyło się legionistom, bo już od 4. minuty było wiadomo, że Podbeskidzie w Warszawie jest na więcej niż straconej pozycji. Jaroch postanowił sobie bowiem strzelić gola na Łazienkowskiej, a że łatwiej było do własnej bramki, niż do właściwej - więc zaliczył pierwszego "swojaka" sezonu. I to była dla Legii "woda na młyn", a że dwa razy zaszalał Nikolić, więc na drugą połowę obydwa zespoły mogły już praktycznie zostać w szatni. Oczywiście wyjść musiały i Legia do tortu z pierwszej połowy dołożyła przysłowiową "wisienkę", jakim był gol Żyry. Wynik ustalił Duda i śmiało przyznać trzeba, że przebudowa zespołu z Bielska-Białej zapowiada się mocno boleśnie.


Poniedziałek, 27 lipca:

Górnik Łęczna 2-1 Górnik Zabrze
1-0 Kamil Poźniak (16.)
1-1 Roman Gergel (51.)
2-1 Bartosz Śpiączka (82.)

Zespół z Łęcznej wykorzystał atut własnego boiska i pokonał ekipę z Zabrza. Trudno się jednak temu dziwić, zwłaszcza gdy przeanalizuje się grę defensywy gości. Ta była bowiem momentami jakby "poza meczem", a przy bramkowych akcjach zespołu z Łęcznej zachowywała się dramatycznie. Piłkarze z Lubelszczyzny mają więc po dwóch kolejkach na swoim koncie komplet punktów i jest to na pewno niespodzianka. Zabrzanie mają ich natomiast okrągłe zero.


Liga od kuchni: canalplus

>>> Kulisy meczu (video):


200-tysięczna widownia Derbów Krakowa w Canal+ Sport

Piątkowe Derby Krakowa zgromadziły przed telewizorami stacji Canal+ Sport, która transmitowała to spotkanie, ponad 200-tysięczną widownię - poinformowała platforma nc+ w swoim komunikacie prasowym. Był to drugi wynik weekendu, bo około 17 tysięcy więcej osób śledziło rozegrany w sobotę mecz Lecha Poznań z Lechią Gdańsk.

To dwa najliczniej oglądane spotkania na antenie platformy nc+. Na trzecim miejscu znalazł się mecz Legii Warszawa z Podbeskidziem Bielsko-Biała, który oglądało 158 tysięcy osób.

Źródło: wislaportal.pl nc+


Galeria