2015.08.01 Wisła Kraków - Lech Poznań 2:0

Z Historia Wisły

2015.08.01, Ekstraklasa, 3. kolejka, Kraków, Stadion miejski im. Henryka Reymana, 20:30, sobota, 21°C
Wisła Kraków 2:0 (1:0) Lech Poznań
widzów: 13.623
sędzia: Szymon Marciniak z Płocka
Bramki
Rafał Boguski 7’
Rafał Boguski 90'+3
1:0
2:0
Wisła Kraków
4-5-1
Radosław Cierzniak
Boban Jović
Arkadiusz Głowacki
Richárd Guzmics
Łukasz Burliga
Grafika:Zk.jpg 68' Rafał Boguski
Krzysztof Mączyński
Alan Uryga Grafika:Kontuzja.png Grafika:Zmiana.PNG (89' Tomasz Cywka)
Rafael Crivellaro Grafika:Zmiana.PNG (77' Denis Popovič)
Wilde-Donald Guerrier
Paweł Brożek Grafika:Zmiana.PNG (77' Maciej Jankowski)

Trener: Kazimierz Moskal
Lech Poznań
4-5-1
Jasmin Burić
Kebba Ceesay
Tamás Kádár
Marcin Kamiński
Barry Douglas
Szymon Pawłowski
Karol Linetty Grafika:Zmiana.PNG (65' Marcin Robak)
Łukasz Trałka Grafika:Zk.jpg 70'
Kasper Hämäläinen
Gergő Lovrencsics Grafika:Zmiana.PNG (72' Dariusz Formella)
Denis Thomalla Grafika:Zmiana.PNG (46' Darko Jevtić) Grafika:Zk.jpg 66'

Trener: Maciej Skorża

Bramki: 2-0 (1-0)
Strzały: 11-16 (7-5)
Strzały celne: 3-7 (2-3)
Strzały niecelne: 5-6 (3-1)
Strzały zablokowane: 3-3 (2-1)
Słupki/poprzeczki: 0-0
Posiadanie piłki (w %): 47-53 (50-50)
Faule: 16-7 (7-2)
Dośrodkowania: 10-34 (7-15)
Rzuty rożne: 2-13 (1-7)
Spalone: 2-2 (1-1)
Żółte kartki: 1-2 (0-0)
Czerwone kartki: 0-0

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Kazimierz Moskal: Stać nas na pokonanie Lecha

Plakat meczowy.
Plakat meczowy.

W sobotę Wisłę czeka kolejne spotkanie na boiskach Ekstraklasy. Tym razem "Biała Gwiazda" zmierzy się przed własną publicznością z mistrzem Polski - Lechem Poznań. W piątek na przedmeczowej konferencji prasowej z dziennikarzami spotkał się trener Kazimierz Moskal.

W środę piłkarze Lecha Poznań przegrali 1:3 z FC Basel w pierwszym meczu trzeciej rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów. Kazimierz Moskal pytany, jaki wpływ na zawodników Lecha będzie miał ten wynik odpowiedział: - Zgodzę się z tym, że sprawa awansu jest rozstrzygnięta. Zawodnicy Lecha sami wypowiadają się, że tylko cud może sprawić, że awansują do kolejnej rundy. Nie przykładałbym jednak uwagi do tego, jaki ten mecz będzie miał wpływ i przełożenie na zawodników Lecha. Różnie to może na nich wpłynąć. Równie dobrze może to sprawić, że skoncentrują się na lidze, a z drugiej strony po takiej porażce mogą być w dołku. Ważne, abyśmy my skoncentrowali się na sobie i wykonali swoje zadania.

Wisła od dłuższego czasu ma problemy z odnoszeniem zwycięstw. - Nie podejrzewam, aby było to w podświadomości, ale bez dwóch zdań brakuje nam tych zwycięstw. Na każdy mecz wychodzimy, aby walczyć o trzy punkty. Na pewno to jest dobry moment, z takim przeciwnikiem, aby grając u siebie powalczyć o pełną pulę - powiedział Moskal

- Każdy dzień, każdy tydzień w tym gronie będzie powodował to, że ten zespół będzie lepiej funkcjonował. Głęboko w to wierzę. Jutro gościmy Lecha, nawet po tej porażce z Basel, mają solidny skład i powinno to wywołać u nas dodatkowe ambicje i chęci, że z tym mistrzem Polski można powalczyć i wygrać - kontynuował.

Trener Wisły jest przekonany, że jego drużynę stać na zwycięstwo w sobotnim spotkaniu, bez względu na to w jakim składzie na boisko wybiegną goście. - Mamy solidnych i doświadczonych zawodników w linii obrony. Chcąc wygrać, musimy sobie z tym poradzić bez względu na to, kto by tam nie grał. Oczywiście przewidujemy jakiś skład, ale te niewiadome na pewno są. Nie jestem pewny czy trafnie wytypowaliśmy podstawową jedenastkę Lecha, ale bez względu na to kto będzie grał, musimy zagrać tak, aby zniwelować klasę zawodników, którzy w tym zespole są - mówił Moskal.

- Gramy u siebie, przy własnych kibicach. Będziemy chcieli dyktować warunki. Chcemy, aby Lech także poczuł, że Wisła to jest wciąż marka, która chce wygrywać i się liczyć. To najlepszy moment, aby pokazać dobrą piłkę, agresywną i skuteczną - kontynuował.

Podczas piątkowej konferencji prasowej powrócił temat optymalnej pozycji dla Rafaela Crivellaro. - Ja widzę Rafę w środku pola. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że w meczu z Górnikiem nie mieliśmy do wyboru za dużo skrzydłowych i stąd decyzja o jego występie na lewej stronie. Patrząc na mecz derbowy, miałem odmienne zdanie. Wydaje mi się, że z tygodnia na tydzień wygląda lepiej i jego miejscem jest pozycja 10 - powiedział trener Wisły.

- Denis Popović i Rafael Crivellaro będą rywalizować o tę pozycję. Kto jest lepszy? Zobaczymy w przekroju całej rundy. Obaj dostaną swoją szansę na tej pozycji. Denis jest zawodnikiem o tyle różniącym się od Rafy, że może dać więcej w defensywie. Na pewno jednak będziemy chcieli wykorzystać obu jak najlepiej - mówił szkoleniowiec.

- To zgranie, które musi w końcu przyjść jest kwestią czasu. Oczywiście od Pawła wymagamy bramek, sytuacji bramkowych. To uzależnione jest jednak od współpracy nie tylko z pomocnikami, ale także bocznymi obrońcami. Nie jest to też tak, że ktoś nie ma podań, bo ich nie dostaje. Też musi zrobić wszystko, aby pomóc swoim ruchem, wyjściem na pozycję. To działa również w drugą stronę. Jeżeli Paweł będzie wychodził na pozycje będzie się pokazywał, a nie będzie otrzymywał podań, to także będzie problem. Wszystko uzależnione jest od współpracy i zgrania, które mam nadzieję jest coraz lepsze. Było to widać w ostatnim tygodniu na treningach - mówił Moskal.

- My chcemy grać ładnie i skutecznie. Po meczu z Cracovią, który był w naszym wykonaniu lepszy, wcale nie byłem zachwycony postawą drużyny. Uważam, że stać nas na to, aby grać lepiej i przede wszystkim skuteczniej - dodał.


Źródło: wislakrakow.com

Maciej Skorża: - W Krakowie zawsze gra się ciężko

- Traktuję ten mecz, jako bardzo istotny punkt, nie tylko w kontekście zmagań ligowych. Będzie to bardzo trudny i bardzo ważny mecz. W Krakowie zawsze gra się ciężko i tam zdobyć trzy punkty jest dużą sztuką, ale też traktuję to jako taki punkt, który może nam pomóc w dalszych grach w europejskich pucharach - mówił na konferencji prasowej przed meczem Wisły z Lechem trener poznańskiego zespołu, Maciej Skorża.

Lech przyjeżdża jak wiadomo do Krakowa po bolesnej porażce 1-3 z FC Basel w spotkaniu kwalifikacji Ligi Mistrzów. Właśnie z powodu tego niepowodzenia Skorża zapewnia, że jego drużyna podchodzi do rywalizacji z Wisłą z bardzo bojowym nastawieniem.

- Drużyna wygląda dobrze, wygląda naprawdę "żywo", wszyscy chcą grać i to jest też bardzo dobre, że nikt nie próbuje zgłaszać jakichś urazów, czy kontuzji. Wszyscy chcą grać, wszyscy chcą jak najszybciej z powrotem wyjść na boisko. Nawet lekarz wręcz niektórych hamuje, bo uważa, że niektórzy nie powinni, a zawodnicy chcą. To jest bardzo pozytywne i cieszę się, że jest taka reakcja zespołu na to co za nami - powiedział opiekun Lecha.

Źródło: wislaportal.pl Lech.TV


Dariusz Dudka. Ciepło myślę o Wiśle

Rozmowa. – Kraków to jest miasto, gdzie prawdopodobnie zamieszkam na stałe, gdy już zakończę karierę piłkarską – mówi były piłkarz Wisły, a dzisiaj Lecha DARIUSZ DUDKA

Czytaj więcej: http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/4710156,dariusz-dudka-cieplo-mysle-o-wisle,1,id,t,sa.html



Znani kibice Wisły przed meczem z Lechem

W trzeciej serii rozgrywek Ekstraklasy pod Wawel zawitają piłkarze mistrza Polski. Rywalizacja z Lechem Poznań, zdaniem wybitnych fanów Białej Gwiazdy: Mariana Dziędziela, Tomasza Schimscheinera i Marcina Dańca, będzie ciekawym widowiskiem, ale zarazem kolejną trudną dla Wisły przeprawą.


Marian Dziędziel, aktor filmowy i teatralny, życzyłby sobie, aby kibice, którzy zasiądą na trybunach Stadionu Miejskiego im. Henryka Reymana, byli świadkami prawdziwego festiwalu strzeleckiego. „Chciałbym, aby Wisła w końcu wygrała w tym nowym sezonie. Marzy mi się wynik 3:1 i ładne dla oka bramki. Sądzę jednak, że ta porażka Lecha z FC Basel będzie mieć zły wpływ na sobotnie spotkanie, a zawodnicy Lecha będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony. Obiektywnie rzecz ujmując, moim zdaniem, padnie wynik remisowy” – powiedział Dziędziel.


Podobne odczucia przed sobotnią rywalizacją z piłkarzami prowadzonymi przez Macieja Skorżę ma inny znakomity krakowski aktor – Tomasz Schimscheiner. „Boję się ostatnio o Wisłę, brakuje w tej drużynie pazura. Mimo że Lech przegrał ze Szwajcarami, to pokażą charakter. Po tym właśnie poznaje się drużynę i zawodnika, że na następny dzień po porażce zrobią wszystko, aby odkuć się w najbliższym meczu. Nie sądzę, żeby Lech podkulił ogon, bo będzie dążył do tego, żeby udowodnić swoją wartość, więc zagrają na najwyższych obrotach. Uważam, że w sobotę obie drużyny wywalczą po jednym punkcie, ale obym, na korzyść Wisły, się mylił” – stwierdził Schimscheiner.


Artysta kabaretowy – Marcin Daniec - liczy po cichu na trzy punkty wywalczone przez Białą Gwiazdę i pierwsze w nowym sezonie zwycięstwo. „Przede wszystkim, jak patrzę na tabelę, widzę Legię na czele, i jak pomyślę o naszych remisach, to śni mi się to po nocach. Teraz, podczas meczu z Lechem, powinno nastąpić przełamanie, bo rywal na pewno będzie psychicznie rozbity po porażce z FC Basel. Sądzę, że w obecnej sytuacji w sobotę będzie remis, chociaż nadzieja na zwycięstwo się tli. Tym bardziej, że nawet gdyby Wisła jechała do Monachium, to nigdy nie przeszłaby mi do głowy myśl, że przegramy” – zaczął optymistycznie typować Daniec.

Z powodów zawodowych Marcin Daniec nie będzie mógł jednak uczestniczyć w piłkarskim święcie z udziałem Białej Gwiazdy. „Podczas moich wczasów w Turcji przeczytałem w telegazecie, że 1 sierpnia o godzinie 20.30 Wisła gra z Lechem. Otworzyłem kalendarz i przybitym głosem zapytałem żony, dlaczego to nie może być mecz z Termalicą, gdyż w tym dniu mam recital i nie będę mógł zasiąść na trybunach” – zakończył swoją wypowiedź Marcin Daniec.

K. Kawula
Źródło: wisla.krakow.pl

Bij mistrza! Wisła zagra z Lechem!

W sporcie znane jest powiedzenie pt. "bij mistrza" i okazję do tego piłkarze krakowskiej Wisły będą mieć w sobotni wieczór. Wtedy to na nasz stadion przy ulicy Reymonta przyjedzie bowiem aktualny mistrz Polski, czyli poznański Lech. Po wyraźnej porażce w kwalifikacjach Ligi Mistrzów ze szwajcarskim FC Basel 1-3 zjawi się u nas, aby poprawić swoje nastroje. Mamy oczywiście ogromną nadzieję, że tak się nie stanie i poznaniacy wrócą do domów z minami jeszcze gorszymi!

Łatwo to na pewno się nie stanie, ale też wypada nam liczyć na to, że forma podopiecznych Kazimierza Moskala będzie wciąż szła w górę. Po słabym meczu z Górnikiem Zabrze - przyszedł co najmniej niezły z Cracovią i idąc tym tropem - znów powinno być lepiej. I jeśli tak się stanie - nie trzeba być przed konfrontacją z poznaniakami bynajmniej pesymistą.

Wiślacy są bowiem w stanie powalczyć z Lechem, a pokazali to choćby na koniec poprzedniego sezonu. Remis 0-0 z "Kolejorzem" do końca wisiał na włosku, a jaka była stawka tamtej konfrontacji - przypominać nie musimy.

Tak jak i uważnym obserwatorom piłkarskiej sceny o aktualnej sytuacji zespołu Macieja Skorży. Ten nowy sezon zaczął z "wysokiego C", bo rozbił w potyczce o Superpuchar Legię i gładko przeszedł też swoją pierwszą przeszkodę w europejskich pucharach, ogrywając FK Sarajevo. Tyle, że potem przyszła też pierwsza porażka - ligowa z Pogonią, a środowy mecz z FC Basel podciął na pewno poznaniakom skrzydła. 1-3 u siebie pozbywa jakby Lecha złudzeń w marzeniach o Lidze Mistrzów. I choć "Kolejorz" ma jeszcze przed sobą, już w najbliższą środę, rewanż w Szwajcarii, to o awansie mogą myśleć tylko niepoprawni optymiści. Na pewno jednak poznaniacy nie mogą wywiesić do końca "białej flagi", bo mogłoby to się dla nich skończyć blamażem!

Stąd też wielką niewiadomą wydaje się być skład Lecha na mecz z Wisłą. Gdyby bowiem poznaniacy liczyli się jeszcze w grze o LM - na pewno zagraliby w Krakowie ze sporą rotacją. A tak - jakaś na pewno będzie... ale jaka? To na pewno spora zagadka.

To jednak w jakim zestawieniu wyjdzie na ten mecz Lech - nie powinno mieć dla nas żadnego znaczenia. I słusznie mówił o tym na przedmeczowej konferencji trener Kazimierz Moskal. Wisła musi bowiem patrzeć przede wszystkim na siebie! A my dodamy, że choćby rywal wystawił drużynę złożoną z samych juniorów, to Ci na murawie na pewno by się nie położyli. I o każdą piłkę walczyć trzeba dokładnie tak samo!

Nie zmienia to natomiast faktu, że przed nami jeden ze szlagierów tej rundy na R22. I miłośników dobrej piłki zachęcać do przyjścia na stadion nawet nie powinniśmy. Dla kibica Wisły to pozycja wręcz obowiązkowa, dlatego więc mówimy tradycyjne - do zobaczenia na Reymonta!


Dodał: Redakcja


Źródło: wislaportal.pl

Wykorzystać szansę

Data publikacji: 01-08-2015 10:30


Początek zmagań w Ekstraklasie nie jest dla podopiecznych Kazimierza Moskala zbyt łaskawy. Już w trzeciej kolejce rozpoczętego niedawno sezonu czeka wiślaków następny prawdziwy szlagier, do Krakowa przyjeżdża bowiem Lech Poznań, aktualny Mistrz Polski, z którym krakowianie powalczą o pierwsze w tych rozgrywkach zwycięstwo.

Dziś oba kluby zmierzą się w lidze po raz setny. Do tej pory Wisła i Lech grały ze sobą w ekstraklasie 99 razy. W 38 spotkaniach lepsza była Biała Gwiazda, 37 meczów wygrał zespół z Wielkopolski, a pozostałe 24 gry zakończyły się remisem. Pierwszy raz jedenastki Wisły i Lecha stanęły naprzeciw siebie, w grze o mistrzostwo, 21 marca 1948 roku. Mecz, który został rozegrany w Poznaniu, zakończył się remisem 1:1 po bramkach Tadeusza Polki dla gospodarzy i Józefa Kohuta dla przyjezdnych.

Po raz ostatni obie drużyny rywalizowały ze sobą niespełna 2 miesiące temu, na zakończenie poprzedniego sezonu. Pojedynek, w którym ważyły się losy tytułu najlepszej drużyny w Polsce, zakończył się bezbramkowym remisem. Jednak punkt zdobyty przez poznaniaków w starciu z Wisłą zapewnił im zwycięstwo w całych rozgrywkach. Zatem dziś oba zespoły będą miały kolejną szansę na udowodnienie, która drużyna jest lepsza.

Niemal równo rok temu, również w spotkaniu rozgrywanym w ramach 3. kolejki, Wisła ograła Lecha w Poznaniu 3:2. Wiślacy schodzili na przerwę, prowadząc 2:0 po bramkach Łukasza Garguły. Kiedy wydawało się, że Biała Gwiazda na trudnym terenie odniesie bardzo ważne zwycięstwo, do roboty wzięli się gospodarze i dzięki trafieniom Huberta Wołąkiewicza i Barry’ego Douglasa wyrównali stan rywalizacji. Trzy punkty pojechały jednak do Krakowa, a to dzięki bramce zdobytej przez Donalda Guerriera na kilka minut przed końcem regulaminowego czasu gry.

Mecze Wisły z Lechem zawsze są pełne walki i emocji. Krakowianie potrafili wygrywać z Kolejorzem w Poznaniu, ale szczególnie dobrze wiedzie im się z lechitami przed własną publicznością. W 49 ekstraklasowych spotkaniach, rozegranych na stadionie przy ulicy Reymonta, wiślacy zwyciężali 27 razy, 13 meczów zremisowali i tylko w 9 ponieśli porażkę. Dokładnie 8 lat i 31 dni temu, czyli 1 września 2007 roku Wisła zmierzyła się z Lechem w Krakowie, a spotkanie, o którym mowa, wielu kibiców pamięta do dziś. Już w 12. minucie nieporozumienie w obronie między Emilianem Dolhą a Zlatko Tanevskim wykorzystał Paweł Brożek, otwierając wynik spotkania. Po chwili było już 2:0, a na listę strzelców wpisał się Jean Paulista. Dwie minuty później wiślacy przeprowadzili szybką kontrę, a swoje drugie trafienie w tym meczu zanotował Brożek. Przed końcem pierwszej części gry Paulista zdobył przepiękną bramkę na 4:0 i byliśmy świadkami prawdziwego pogromu. Druga część meczu była już spokojniejsza, choć w 50. minucie spotkania gola dla Lecha po rzucie wolnym zdobył Jakub Wilk, a po godzinie gry Wisła musiała radzić sobie w „dziesiątkę”, gdyż po obejrzeniu drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartki boisko opuścić musiał Dariusz Dudka. Pod koniec meczu samobójczego gola zdobył jeszcze Cleber i całe spotkanie zakończyło się wynikiem 4:2.

Najlepszym strzelcem Białej Gwiazdy w potyczkach z Kolejorzem jest Kazimierz Kmiecik, który ma na swoim koncie 11 bramek. Nasz legendarny napastnik, a dziś trener, nie miałby na pewno nic przeciwko temu, by w dzisiejszym spotkaniu Paweł Brożek zdystansował go w tej klasyfikacji. „Brozio” zaliczył dotychczas 10 trafień przeciwko Lechowi. Ogólnie Wisła, w ekstraklasie, strzeliła poznaniakom 142 bramki, a ci odwdzięczyli się 126 golami.

W poprzedniej kolejce Biała Gwiazda zremisowała w Derbach Krakowa 1:1. Lech natomiast pokonał przed własną publicznością Lechię Gdańsk 2:1. Poznaniacy mierzyli się także w środę z FC Basel w ramach eliminacji do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Nasi dzisiejsi rywale nie sprostali jednak zadaniu i przy Bułgarskiej przegrali ze szwajcarskim zespołem 1:3.

Po dwóch remisach na otwarcie sezonu wiślacy w spotkaniu z Lechem szukać będą swojej szansy na pierwsze zwycięstwo w tych rozgrywkach. Wygrana z Kolejorzem dałaby piłkarzom trenera Kazimierza Moskala spory zastrzyk energii przed kolejnymi, równie ważnymi meczami. Mimo że zawodnicy z Poznania mogą być zmęczeni po trudnym pojedynku ze Szwajcarami, nie można ich zlekceważyć. Przed nami więc spotkanie pełne niezapomnianych sportowych wrażeń, na którym nie może Was zabraknąć!

Mecz Wisła Kraków – Lech Poznań rozpocznie się o godzinie 20.30.

Wspieraj Biała Gwiazdę razem z nami! Do zobaczenia na R22!

MH

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Tak gra Lech Poznań

Data publikacji: 31-07-2015 09:14


Po derbowym pojedynku Wiślaków czeka kolejny ciężki mecz. Przeciwnikiem Białej Gwiazdy będzie obecny mistrz Polski, Lech Poznań, zmęczony, ale i zapewne podrażniony środowym niepowodzeniem w spotkaniu eliminacyjnym Ligi Mistrzów przeciwko FC Basel.


Poznaniacy po porażce 1:3 u siebie mają już tylko iluzoryczne szanse na awans do dalszej fazy rozgrywkowej, jednak bez wątpienia będą starali się wywieźć ze Szwajcarii nie tylko pozytywne wrażenie po swej przygodzie z najważniejszym europejskim pucharem. Kolejorz musi jednak myśleć także o lidze, w której już przydarzyła mu się wpadka z Pogonią Szczecin. Zawodnicy zastępujący wówczas tych, którzy dali z siebie wszystko w Sarajewie, nie byli w stanie sprostać warunkom, jakie zostały im postawione przez szczecinian. W kolejnym meczu na krajowym podwórku Poznańska Lokomotywa o mało co nie zatrzymała się na Lechii Gdańsk, zwycięstwo zapewniając sobie tuż przed końcem spotkania. Jak zatem spiszą się gracze Dumy Wielkopolski w następnym bardzo ważnym dla siebie starciu? Kogo do gry desygnuje znający Wisłę Kraków od podszewki Maciej Skorża? Zapraszamy na analizę taktyczną zespołu Lecha Poznań.

Zawodnicy z Poznania bez wątpienia są już o wiele bardziej wyeksploatowani, jednakże szeroka kadra Lechitów pomaga im przetrwać okres gry co trzy dni. Pewnym jest, iż w Krakowie nie wystąpią kontuzjowani Paulus Arajuuri oraz Dawid Kownacki, który urazu nabawił się w eliminacyjnym meczu w Sarajewie. W składzie Lecha możemy spodziewać się kilku zmian w stosunku do środowego spotkania z FC Basel.

Bramka: Obecnie numerem jeden w hierarchii trenera Skorży jest Jasmin Burić. 28-letni Bośniak, już od siedmiu lat występujący w Poznaniu, był jednym z lepszych zawodników Lecha w ostatnim meczu. Mierzący 193 cm wzrostu bramkarz wykazał się kilkoma naprawdę trudnymi interwencjami, a także obronił rzut karny wykonywany przez Shkelzena Gashiego. Bez wątpienia Burić zostałby okrzyknięty bohaterem, gdyby poznaniakom udało się utrzymać dość korzystny dla siebie wynik remisowy. Jak jednak wiemy, tak się nie stało, niemniej 28-latek pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Komu jak komu, ale bramkarzom potrzebne jest utrzymywanie w rytmie meczowym, najprawdopodobniej między słupkami w sobotę pojawi się więc właśnie zawodnik z numerem 1.

Linia obrony: Lechici przegrali swój najważniejszy, jak dotychczas, mecz w sezonie przez indywidualne błędy defensorów. Jednak pole manewru trenera Skorży w tej formacji jest nieco ograniczone i możemy spodziewać się, że winowajcy porażki z FC Basel ponownie znajdą się w pierwszym składzie. W obecnej kadrze Kolejorza bardzo rzuca się w oczy brak solidnego zastępcy dla Barry’ego Douglasa. Szkot, etatowy wykonawca stałych fragmentów gry, jest jedynym nominalnym lewym obrońcą Lecha Poznań i do tej pory wszystkie mecze rozegrał w pełnym wymiarze czasowym.

Na środku obrony do dyspozycji szkoleniowca obecnie jest tylko trzech graczy – Marcin Kamiński, 21-krotny reprezentant Węgier Tamas Kadar oraz Maciej Wilusz, który ostatni raz wystąpił w drużynie Dumy Wielkopolski jeszcze w 2014 roku. Wiele wskazuje zatem, że i na środku defensywy wystąpią gracze, którzy w nogach będą jeszcze czuli środowe spotkanie. Z prawej strony obrony wystąpi najpewniej największy pechowiec meczu ze Szwajcarami, 21-letni Tomasz Kędziora, który za faul w polu karnym otrzymał czerwoną kartkę. Zapewne w tej sytuacji na boisku w sobotę pojawi się właśnie młody Polak, a Kebba Ceesay, jego zastępca, będzie oszczędzany na rewanżowe spotkanie eliminacji Ligi Mistrzów.

Linia pomocy: Najmocniejszym ogniwem drużyny z Wielkopolski jest druga linia. Lech posiada wielu bardzo kreatywnych graczy, którzy doskonale zabezpieczani są przez defensywnych pomocników. Tych do wyboru Maciej Skorża ma trzech – są to ulubieniec poznańskiej publiczności i kapitan zespołu Łukasz Trałka, reprezentant Ghany Abdul Azziz Tetteh, niegdyś gracz Udinese, a także doskonale znany krakowskim kibicom Dariusz Dudka, do niedawna zawodnik Białej Gwiazdy. Istnieje prawdopodobieństwo, że ten ostatni może zastąpić na lewej obronie Douglasa, jednak już od dawna Dudka nie był wystawiany na tej pozycji. Bardzo możliwe jest więc, iż partnerować będzie on Łukaszowi Trałce w środku pola. Tetteh, sprawca przykrej kontuzji Takafumiego Akahoshi w pierwszym ligowym meczu w Szczecinie, najprawdopodobniej mecz rozpocznie z ławki rezerwowych.

Przed wyżej wymienionymi zawodnikami, jako ofensywny środkowy pomocnik, zagra 22-letni Szwajcar, Darko Jevtić. Ten pozyskany nomen omen z FC Basel gracz, w europejskich pucharach jest zmiennikiem Kaspara Hamalainena, jednak w lidze to właśnie on dwukrotnie wychodził w podstawowym składzie. Na skrzydłach szkoleniowiec Lecha ma komfort wyboru. Grający w środę Dariusz Formella może zostać oszczędzony, a zamiast niego od pierwszej minuty wystąpi Gergő Lovrencsics, który po poważnej kontuzji coraz śmielej wraca do gry. Na drugim ze skrzydeł prawdopodobnie zamelduje się rozpędzony Szymon Pawłowski, zdobywca pięknej bramki przeciwko FC Basel. 17-krotny reprezentant kraju jest obecnie w doskonałej formie i bez wątpienia wiślaccy obrońcy będą musieli na niego zwrócić dużą uwagę.

Atak: W chwili obecnej o jedno miejsce na szpicy rywalizuje ze sobą dwóch graczy – młody Niemiec o polskich korzeniach, Denis Thomalla oraz dużo bardziej doświadczony Marcin Robak. 32-latek jest pierwszym wyborem, jeśli chodzi o rozgrywki ligowe, natomiast 22-letni zawodnik to w meczach o europejskie puchary jest podstawowym napastnikiem. Prawdopodobnie prawidłowość ta znajdzie też swoje potwierdzenie w sobotę, możemy więc spodziewać się, że boje z Arkadiuszem Głowackim i Richardem Guzmicsem będzie toczył zdobywca decydującej bramki w pojedynku z gdańską Lechią.

Jedenastka Lecha Poznań prezentuje się okazale, ale i Wiślacy mają w tym spotkaniu wiele do udowodnienia. Kolejny remis nie uszczęśliwi fanów Białej Gwiazdy, a zawodnicy z Krakowa muszą grać o pełną pulę. Jak więc potoczy się mecz mistrza Polski z najbardziej utytułowaną polską drużyną XXI-wieku? Czy zawodnicy Wisły pogorszą jeszcze już nie tak dobre morale poznaniaków? Starcie tych dwóch utytułowanych drużyn zapowiadane jest jako hit 3. kolejki Ekstraklasy. Kto po meczu będzie mógł schodzić z boiska z podniesioną głową? Przekonamy się o tym już w sobotę. Początek punktualnie o 20.30. Spotkanie poprowadzi uznawany obecnie za najlepszego polskiego arbitra Szymon Marciniak z Płocka.


Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Relacje z meczu

Mistrz zbity! Wisła - Lech 2-0

[Foto: Łukasz Krasny/wislakrakow.com]

[Foto: Łukasz Krasny/wislakrakow.com]

Przed meczem z aktualnym mistrzem Polski - Lechem - wielu kibiców zastanawiało się w jakim składzie poznaniacy wyjdą przeciwko Wiśle, w końcu już w środę czeka ich kolejny mecz pucharowy. Okazało się, że trener Maciej Skorża posłał przy Reymonta wszystko to, co miał "najlepsze", ale dziś na "Białą Gwiazdę" to nie wystarczyło. Po zaciętym spotkaniu Wisła pokonała bowiem Lecha 2-0, a "złote bramki" - na wagę pierwszego w tym sezonie zwycięstwa - zdobył Rafał Boguski!

Po słabym meczu z Górnikiem Zabrze i na pewno lepszym z Cracovią - kibice Wisły liczyli na kolejną zwyżkę formy wiślaków, którzy do potyczki z aktualnym mistrzem Polski - Lechem Poznań - przystąpili z kilkoma zmianami w składzie. Wrócił bowiem ze swoich amerykańskich wojaży Wilde-Donald Guerrier i to on grał od początku. Jako że od pierwszych minut na boisku był też Rafael Crivellaro, więc w porównaniu do Derbów musiały zajść dwie zmiany. Stąd też na ławce zasiedli Tomasz Cywka i Denis Popovič. W wyjściowej jedenastce nie było też kontuzjowanego Macieja Sadloka, ale to wiadomo było już wcześniej, że zastąpi go Łukasz Burliga.

Pierwsze minuty spotkania to było typowe "badanie sił". Groźnie zaatakował wprawdzie już w 1. minucie Lech, ale dobry powrót zaliczył Guerrier i przejął piłkę. Nieznacznie niecelnie po rzucie rożnym główkował natomiast po drugiej stronie boiska Arkadiusz Głowacki.

I z tego wspomnianego "sprawdzania" wyszła szybko świetna akcja wiślaków. Paweł Brożek zgrał bardzo dobrze głową do Rafała Boguskiego, a ten obijając piłkę o nogi Tamása Kádára - wpakował ją do siatki! Od 7. minuty prowadziliśmy więc 1-0!

Oczywiście przypominając sobie to, że w poprzednich meczach wiślacy szybko tracili swoje prowadzenie - trzeba było mieć nadzieję, że wyciągnęli z tych lekcji wnioski, bo można się było spodziewać, że Lech zaatakuje.

I tak właśnie było, ale w 9. minucie groźną ni to wrzutkę, ni to strzał Gergő Lovrencsicsa - pewnie wyłapał Radosław Cierzniak. Wisła nie zamierzała się jednak tylko bronić i dwa razy zamieszał Guerrier. W 11. minucie lepszy od niego okazał się jednak Jasmin Burić, który nie dał się przelobować, a po chwili uderzenie głową Haitańczyka było niecelne.

Lech miał wprawdzie przewagę, ale niewiele z tego wynikało, choć na pewno odnotować trzeba groźny strzał "po długim" Lovrencsicsa z 17. minuty - choć skutecznie wybroniony przez Cierzniaka.

W 18. minucie powinno być już natomiast 2-0. Wiślacy wyszli z groźną kontrą - Brożek odegrał do Boguskiego i ten mógł strzelać, ale poszukał jeszcze "Brozia", a że tego zdołał zblokować obrońca, więc zamiast podwyższenia wyniku mieliśmy tylko rzut rożny.

I ta niewykorzystana sytuacja mogła się na nas szybko zemścić, bo kolejne minuty to już zdecydowana przewaga gości. W 20. minucie świetnie spisał się jednak Cierzniak, broniąc strzał Marcina Kamińskiego. Lech mocno przycisnął, ale nasz bramkarz spisywał się bardzo dobrze, broniąc też m.in. próbę Kaspera Hämäläinena z 25. minuty.

Wisła na szczęście otrząsnęła się z tej przewagi poznaniaków i sama spróbowała zaatakować. Kilka ważnych piłek wygrał i posłał do przodu dorze grający Krzysztof Mączyński, ale choć w kilku sytuacjach zamieszaliśmy pod bramką Lecha, to wynik już do przerwy się nie zmienił. Najważniejsze było jednak to, że po wyjściu na prowadzenie - tym razem udało nam się je przed przerwą utrzymać, a pochwalić też trzeba wiślaków za to, że choć Lech momentami przeważał - potrafili się im odgryzać i poznaniacy mieli się czego obawiać.

Drugą połowę to jednak oni zaczęli lepiej, ale w 48. minucie Kamiński nie zdołał wpakować piłki do siatki. Wisła odpowiedziała na tę akcję szybko, bo już trzy minuty później. Ofiarnie futbolówkę wygarnął Boguski, ta trafiła do Crivellaro, ale Brazylijczyk dobrą sytuację zepsuł - uderzył bowiem nad poprzeczką.

I znów ta zmarnowana próba Wisły mogła się na nas zemścić, bo Lech groźnie zaatakował w minucie 56. Techniczne uderzenie Hämäläinena - Cierzniak sparował jednak na rzut rożny i wciąż na tablicy wyników było 1-0. Nasz bramkarz świetnie spisał się też dwie minuty później, kiedy to jego nieporozumienie z Bobanem Joviciem o mało nie wykorzystał Barry Douglas. Ostatecznie Cierzniak nie dał się Szkotowi pokonać!

W 60. minucie znów to jednak my mieliśmy sytuację, po której powinno być 2-0! Świetną akcję wiślaków, po zgraniu od Boguskiego, wykończyć mógł Guerrier, ale uderzył tylko w boczną siatkę!

Kolejne minuty były wyrównane i obydwa zespoły nie miały dogodnych sytuacji, choć taką mogła być ta Brożka, który nie zdołał jednak odwrócić się z piłką w polu karnym Lecha, a także Hämäläinena, który w 68. miał zbyt dużo swobody, ale uderzył z dystansu niecelnie. O wiele groźniej było natomiast pod naszą bramką trzy minuty później, ale piłka po uderzeniu głową przez Hämäläinena poleciała nieznacznie nad poprzeczką!

Wisła odpowiedziała na to wszystko kontratakiem, który miał miejsce w 74. minucie, ale Brożek wdał się w nim w drybling i piłkę stracił. Szkoda. Była to zresztą jego ostatnia akcja, bo zaraz porem zastąpił go Maciej Jankowski, a trener Kazimierz Moskal posłał też do gry Popoviča. Zanim jednak ta dwójka mogła coś zdziałać - znów świetnie spisał się Cierzniak, parując w 81. minucie na rzut rożny bardzo groźną główkę Hämäläinena!

W końcówce Wisła wciąż szukała okazji do kontrataków, a Lech bił głową w mur i tego ostatecznie nie przebił. "Biała Gwiazda" zakończyła zaś w końcu udanie swoją akcję. Jankowski podał dokladnie w tempo do Boguskiego, a ten pokonał w sytuacji sam na sam Buricia! 2-0 i dopisujemy pierwszy w tym sezonie komplet punktów! Brawo!

Źródło: wislaportal.pl


Wisła lepsza od mistrza Polski!

W sobotni wieczór piłkarze Białej Gwiazdy odnotowali pierwsze ligowe zwycięstwo w nowym sezonie, pokonując 2:0 drużynę mistrza Polski. Obie bramki dla krakowskiej Wisły zdobył Rafał Boguski.

Bardzo szybko wynik spotkania otworzyli podopieczni trenera Kazimierza Moskala, bowiem w 7. minucie Boguski, uderzając na raty, pokonał Buricia. Świetnym długim zagraniem popisał się wówczas kapitan Białej Gwiazdy, a idealnie piłkę zgrał głową pomocnikowi Wisły Brożek. Cztery minuty później w stronę bramki Kolejorza pomknął Guerrier, lecz tym razem dobrze zachował się bramkarz gości, który skrócił Wiślakowi kąt i obronił jego strzał.

W 18. minucie niebezpiecznie zrobiło się pod bramką Cierzniaka, który ostatecznie zdołał sparować na rzut rożny uderzenie po koźle Lovrencsicsa. Po upływie kilkunastu sekund Wiślacy powinni prowadzić 2:0, jednak strzał Brożka po udanym kontrataku instynktownie obronił Burić. W odpowiedzi Kolejorz mógł doprowadzić do wyrównania po uderzeniu Kamińskiego, ale golkiper Białej Gwiazdy nie dał się pokonać.

W kolejnych minutach Lechici dwukrotnie próbowali zagrozić bramce Cierzniaka, ale ani Pawłowski ani Thomalla nie zdołali umieścić futbolówki w siatce. 33. minuta przyniosła gospodarzom akcję, po której w „szesnastkę” Lech wpadł Burliga, ale na posterunku był dobrze ustawiony Burić, który uprzedził Wiślaka.

Sześć minut przed końcem pierwszej części spotkania dwie okazje miał Kolejorz. Najpierw Lovrencsics został złapany na spalonym, a później niecelne uderzenie z woleja posłał Pawłowski w kierunku bramki Cierzniaka.

Bardzo dobrze chwilę przed przerwą spisał się Crivellaro, który tuż przed strzałem przysłowiowo „zdjął” Pawłowskiemu piłkę z nogi.

Po zmianie stron bliscy zdobycia bramki byli Lechici, lecz futbolówka o centymetry minęła słupek Cierzniaka. W 50. minucie w pole karne rywala wpadł Crivellaro, który zdołał jedynie przenieść piłkę nad poprzeczką.

Sto osiemdziesiąt sekund później Brożek spowolnił kontrę Wiślaków i pozwolił na odebranie sobie futbolówki. Świetną interwencją zaprezentował w 56. minucie Cierzniak, odpierając zagrożenie po strzale Hamalainena.

W 60. minucie w powietrzu wisiało drugie trafienie dla Wisły, ale Guerrier po ładnej indywidualnej akcji, uderzył tylko w boczną siatkę. Po chwili na spalonym dał się złapał Crivellaro, który przejął piłkę po kiksie Trałki.

Bardzo groźnie zrobiło się pod bramką Cierzniaka w 71. minucie, kiedy to perfekcyjne dośrodkowanie na głowę Trałki posłał Douglas, a zawodnik Kolejorza minimalnie chybił. Szansę na podwyższenie wyniku meczu miał trzy minuty później Brożek, który pogubił się w „szesnastce” poznaniaków.

Siedem minut przed końcem regulaminowego czasu gry Robak zmarnował precyzyjne podanie z pierwszej piłki Hamalainena i znalazł się na spalonym. Wiślacy nie zdołali sfinalizował kontry z 85. minuty, gdyż Boguski za mocno podawał do Jankowskiego.

Przed ostatnim gwizdkiem arbitra okazję miał Guerrier, który przejął futbolówkę kierowaną do Buricia. Piłka odskoczyła jednak Haitańczykowi i golkiper Lecha pewnie ją złapał. Katem Kolejorza okazał się Boguski, który z wielkim spokojem w 83. minucie ustalił wynik rywalizacji.


Źródło: wisla.krakow.pl

Wisła Kraków 2:0 Lech Poznań

Wpisany przez Krzysiek

sobota, 01 sierpnia 2015 23:57


Po średnio satysfakcjonującym meczu derbowym przyszedł czas na aktualnego MP. Lech w ostatnią środę praktycznie pożegnał się z marzeniami o Lidze Mistrzów więc polska Ekstraklasa już na starcie powinna być priorytetem dla gości. Wisła po dwóch remisach potrzebuje zwycięstwa, a trzy punkty z drużyną z Poznania na pewno mocno podbudowałoby morale Wiślaków przed meczem z Legią w następnej kolejce.

Z animuszem weszli Wiślacy w dzisiejsze spotkanie. Pierwszy sygnał do ataku dał Głowacki, który groźnie uderzał głową po rzucie rożnym. W 7. minucie było już 1:0 dla Wisły. Ponownie krakowski kapitan zagrał świetną piłkę do Brożka, który jeszcze lepiej zgrał piłkę głową do Boguskiego a ten na raty, ale jednak zdołał wepchnąć piłkę do siatki. W końcu zostały wyciągnięte wnioski z poprzednich spotkań i po strzelonej bramce Wiślacy nie oddali inicjatywy przeciwnikowi. Wprawdzie Lech czasami próbował zaskoczyć Cierzniaka, ale ten zawsze był na posterunku i popisywał się świetnym refleksem. W 18. minucie mogło być już 2:0. Szybki kontratak wyprowadził Brożek, zagrał do wbiegającego w pole karne Boguskiego lecz ten postanowił jeszcze raz odegrać do Brożka, którego strzał zdołał zablokować wracający obrońca. Od tego momentu mecz na kilkanaście minut się wyrównał. Na kwadrans przed końcem pierwszej połowy Wiślacy ponownie wrzucili wyższy bieg i na długie momenty zamykali Poznaniaków w obrębie własnego pola karnego. Swoiste oblężenie szesnastki nie przynosiło jednak żadnego skutku z powodu sporej niedokładności w decydujących momentach. Pierwsze 45. minut zakończyło się skromnym, ale w pełni zasłużonym prowadzeniem gospodarzy.

W drugą połowę lepiej weszli przyjezdni, którzy próbowali szybko doprowadzić do remisu. To jednak Wiślacy byli bliżsi zdobycia bramki. W 50. minucie w dogodnej sytuacji na jedenastym metrze znalazł się Crivellaro, ale piłka po jego strzale wysoko minęła poprzeczkę Burica. W 56. minucie Głowacki oszukał sam siebie i stracił krycie. Bliski wykorzystania tego błędu był Hamalainen, ale jego strzał po długim rogu doskonale wybronił Cierzniak, który powoli wyrastał na bohatera tego spotkania dzięki swoim udanym interwencjom. W 60. minucie musiało być 2:0! Najpierw Donald świetnie przerzucił piłkę na skrzydło do Boguskiego, by za moment piłka do niego wrócił już w polu karnym. Haitanczyk sprytnie nawinął poznańskiego obrońcę i gdy wydawało się, że piłka jest po jego strzale jest w bramce przez stadion przeszedł jęk zawodu, bo piłka wylądowała na bocznej siatce. Paweł Brożek bezapelacyjnie potrzebuje 2-3 bramek na przełamanie i złapanie pewności siebie, bo zbyt wiele prostych strat i niewykorzystanych sytuacji z jego strony. W 80. minucie bliski wpisania na listę strzelców był Robak, ale doskonałą interwencją popisał się Cierzniak, który zdołał sparować jego strzał na rzut rożny. Przez ostatnie minuty tego spotkania, było dość nerwowo pod polem karnym Wiślaków, ale tym razem w odróżnieniu do poprzedniego sezonu udało się nie stracić bramki w samej końcówce. Nawet sędzia Marciniak, który przez całe spotkanie nie gwizdał zbyt przychylnie Wiśle nie zdołał tego popsuć i kibice mogli się cieszyć z pierwszego kompletu punktów w tym sezonie. Już w doliczonym czasie gry, gdy Lech rzucił się niemal w całości do ataku w końcu udało się wykorzystać kontratak i w sytuacji sam na sam z Buricem Boguski zachował zimną krew posyłając piłkę do siatki między nogami bramkarza

Zdecydowanie swój najlepszy występ w Wiśle zanotował dziś Cierzniak, który wielokrotnie popisywał się pięknymi paradami i pewnymi obronami. Jako zespół Wisła również rozegrała swój najlepszy mecz w tym sezonie i przez długie fragmenty spotkania potrafiła zdominować Mistrza Polski. W wielu sytuacjach brakowało dokładności i pewności siebie, bo bramek po stronie Wisły powinno być przynajmniej 3-4, ale całość spotkania można zapisać na plus i mieć pozytywne nastroje przed kolejnymi spotkaniami.

Bramki:

Boguski 7`, 90`

Żółte kartki:

Boguski 68` - Jevti ć 66`, Trałka 70`

Wisła Kraków:

Cierzniak – Burliga, Guzmics, Głowacki (c), Jović, Uryga (Cywka 89`), Mączyński – Guerrier, Civellaro (Popović 77`), Boguski – Brożek (Jankowski 77`)

Lech Poznań:

Burić – Douglas, Kadar, Kamiński, Ceesay, Trałka (c), Linetty (Robak 65`) – Lovrencics (Formella 72`), Hamalainen, Pawłowski – Thomalla (Jevtić 46`)


Źródło: skwk.pl

Wisła bije mistrza. Boguski i Cierzniak bohaterami

1. sierpnia 2015,

Wisła odnosi pierwsze zwycięstwo w sezonie 2015/16 i to od razu nad mistrzem Polski. Piłkarze "Białej Gwiazdy" pokonali na własnym boisku Lecha Poznań 2:0 po bramkach Rafała Boguskiego. Drugim bohaterem Wisły był dziś golkiper - Radosław Cierzniak.


Tuż przed pierwszym gwizdkiem meczu kibice Wisły uczcili 71. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Wiślacy na stojąco, uroczyście odśpiewali "Mazurek Dąbrowskiego". Wywieszono też transparent o treści: "Gdy padnie rozkaz Twój poniesiem wrogom gniew".

Trener Moskal dokonał kilku zmian w ustawieniu drugiej linii Wisły w porównaniu z poprzednimi meczami. Mecz na ławce rezerwowych rozpoczęli Denis Popović i Tomasz Cywka. Wskoczył do składu Donald Guerrier, który pod koniec tygodnia otrząsnął się po zmianie strefy czasowej, zaś tuż za Pawłem Brożkiem ustawiony został Rafael Crivellaro.

To jednak "stara gwardia" Wisły rozpoczęła jej ataki. Już w 3 minucie nad poprzeczką główkował Głowacki, zaś po czterech minutach Wisła prowadziła już 1:0. Również kapitan Wisły posłał pierwsze podanie w tej akcji, wprost do Pawła Brożka, który odegrał głową w stronę Rafała Boguskiego. Ten skorzystał z niezdecydowania obrony Lecha i trochę na raty wpakował piłkę do bramki Jasmina Buricia.

Wisła poszła za ciosem i niewiele później mogła prowadzić 2:0 gdyby Guerrier wykorzystał wyjście z bramki Buricia. Strzał Haitańczyka został jednak wybroniony przez lewą rękę bramkarza Lecha.

Lech obudził się w 18 minucie, gdy strzał Lovrencsicsa musiał bronić Cierzniak, lecz chwilę później wiślacy powinni podwyższyć prowadzenie. Dwójką z piłką wyszli Boguski z Brożkiem, wymienili podania, lecz odegranie "Bogusia" było minimalnie za mocne. Swym zagraniem Boguski wyrzucił Brożka do lewej strony i ten nie miał komfortu przy oddaniu strzału - próba pokonania Buricia została zablokowana.

Pierwsze 20 minut było bardzo dobre w wykonaniu Wisły, ale po tym okresie mecz stał się bardziej wyrównany. W 20 minucie Cierzniak wybronił strzał z bliska Kamińskiego (po rzucie rożnym), nieco łatwiejsze zadanie bramkarz Wisły miał gdy próbował zaskoczyć go pięć minut później Hamalainen. Do końca pierwszej połowy gra toczyła się w dość szybkim tempie, choć wyraźnych sytuacji z obu stron brakowało.

Po przerwie trener Maciej Skorża wprowadził na boisko Darko Jevticia. Już na początku zrobiło się groźnie pod bramką Wisły, gdy na szczęście nikt nie przeciął lotu piłki zmierzającej przez pole karne po ostrej wrzutce Douglasa.

Wisła miała w drugiej połowie dwie świetne sytuacje. W 51 minucie Boguski wślizgiem wygarnął piłkę 35 metrów od bramki gości, zagrywając od razu do Jovicia. Ten podał do środka, skąd, sprzed pola karnego, groźnie uderzył Crivellaro. Piłka minęła spojenie słupka z poprzeczką w niewielkiej odległości. 9 minut później świetną szansę miał Guerrier. W końcowej fazie bardzo ładnie rozprowadzonej akcji Boguski zagrał ze środka na lewo do Haitańczyka. Ten w swoim stylu minął Ceesay'a i gdy wydawało się że huknie nie do obrony oddał strzał po ziemi w boczną siatkę bramki gości.

Przyznać trzeba, że dobre szansę miał też Lech, lecz natrafił na świetny dzień Radosława Cierzniaka. W 56 minucie pozyskany przed sezonem bramkarz efektowną paradą wybronił strzał Hamalainena, który mierzył po długim rogu, korzystając z sytuacji "sam na sam". Dwie minuty później Cierzniak wygarnął piłkę Douglasowi, który w bliskiej odległości od bramki przejął ją po błędzie Jovicia. Kolejną efektowną paradę Cierzniak zaliczył w 80 minucie po główce Hamalainena. Wisła miała też szczęście 9 minut wcześniej, Fin główkował wówczas z bliska, lecz nad poprzeczką.

Spokojnie można więc uznać Cierzniaka za bohatera meczu. Dzięki jego interwencjom Wisła przetrwała trudniejsze momenty, a w końcówce dobiła Lecha. Sytuację "sam na sam" z Jasminem Buriciem na gola w doliczonym czasie gry zamienił Rafał Boguski.

Wiślacy mieli w dzisiejszym meczu trochę szczęścia, ale temu szczęściu pomogli dobrą, a momentami bardzo dobrą grą. Ich wyczyn oglądało z trybun stadionu niewiele ponad 13 tys. widzów (sprzedano ponad 15 tys. biletów). Niech dzisiejsze zwycięstwo skłoni do liczniejszej wizyty przy Reymonta 22.

Wisła Kraków - Lech Poznań 2:0 (1:0)

1:0 Rafał Boguski 7 min

2:0 Rafał Boguski 90+3 min

żółte kartki: Boguski (Wisła), Jevtić, Trałka (Lech)

Wisła: Radosław Cierzniak - Boban Jović, Arkadiusz Głowacki, Richard Guzmics, Łukasz Burliga - Alan Uryga (89 min - Tomasz Cywka), Krzysztof Mączyński - Rafał Boguski, Rafael Crivellaro (77 min - Denis Popović), Wilde-Donald Guerrier - Paweł Brożek (77 min - Maciej Jankowski)

Lech: Jasmin Burić - Kebba Ceesay, Marcin Kamiński, Tamas Kadar, Barry Douglas - Karol Linetty (65 min - Marcin Robak), Łukasz Trałka - Szymon Pawłowski, Kasper Hamalainen, Gergo Lovrencsics (72 min - Dariusz Formella) - Denis Thomalla (46 min - Darko Jevtić)

sędzia: Szymon Marciniak


wislakrakow.com

(redakcja)


Źródło: wislakrakow.com

Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Kazimierz Moskal: - Emocje z happy-endem

[Foto: Leszek Stępień/wislaportal.pl]

[Foto: Leszek Stępień/wislaportal.pl]

- Cieszy zwycięstwo, zawsze jest przyjemnie wygrać. Szczególnie dzisiaj, kiedy może do kompletu brakowało dużo - mówię o publiczności - ale ta atmosfera rzeczywiście była bardzo fajna. Czekaliśmy dosyć długo na to zwycięstwo, spodziewaliśmy trudnego meczu, ale udało się wygrać i to jest dziś najważniejsze. Jeśli chodzi o sam mecz, to były momenty, z których można być zadowolonym - mówił po wygranym meczu z Lechem trener Wisły Kraków, Kazimierz Moskal.


- Ale musimy też sobie jasno powiedzieć, że trochę dopisało nam szczęście, bo w sytuacjach, które Lech potrafił sobie stworzyć, nie padła żadna bramka. W końcówce wykorzystaliśmy okazję do kontry, żeby ten mecz zakończyć. Wcześniej też były takie okazje, ale brakowało dokładności, bo byłby ten mecz spokojniejszy. A tak to znowu "wraca stare", czyli emocje do samego końca, ale dziś emocje z happy-endem - dodał ponadto trener Wisły


Dziś za strzelanie bramek nie wziął się Paweł Brożek, a Rafał Boguski, który zaliczył dwa celne trefienia.


- Widzicie, że to nie ma znaczenia, czy się gra jednym napastnikiem, dwoma, czy trzema. Albo czy ten zawodnik występuje z boku, bo jeśli jest się w dobrej dyspozycji, to można strzelać bramki i wygrywać mecze. Dziś dla nas najważniejszy był jeden cel, którym były trzy punkty. Cieszę się bardzo, że został on zrealizowany, dlatego bardzo mocno dziękuję zawodnikom za to co dziś pokazali - powiedział Moskal.


Trener został zapytany o Rafaela Crivellaro, który po raz pierwszy zagrał na swojej nominalnej pozycji - ofensywnego pomocnika.


- Nie ukrywałem, że to jest jego miejsce, jego pozycja. Może też Denis Popovič na niej grać i nie jest wykluczone, aby oni razem byli na boisku, w tym samym czasie. Dziś podjęliśmy taką decyzję, że za Pawłem będzie grał "Rafa" i liczyliśmy, że będzie rozrzucał piłki i swoim doświadczeniem pomoże nam lepiej kierować grą - mówił o Brazylijczyku Moskal.


Oczywiście nie mogło też zabraknąć pytań o grę Radosława Cierzniaka.


- Trzeba powiedzieć dwa ciepłe zdania o Radku Cierzniaku, ale też o Rafale Boguskim, choć ja zawsze wzbraniam się przed oficjalnymi wyróżnianiami, bo na to pracuje cały zespół i czasami Ci zawodnicy, którzy byli mniej widoczni, też musieli zostawić dużo zdrowia na boisku. To co jednak dziś Radek zrobił, to naprawdę zasługuje na słowa uznania. To były ważne momenty, ważne sytuacje i dzięki temu, że zachowaliśmy zero z tyłu, to ten mecz tak, a nie inaczej się skończył - dodał Moskal.

Przeciwko Lechowi po raz pierwszy w tym sezonie zagrał Wilde-Donald Guerrier.


- Donald wrócił później po turnieju Gold Cup i te pierwsze dni były dla niego bardzo trudne. Z każdym dniem czuł się jednak lepiej. Może ta gra nie układała mu się dziś dobrze, ale wierzę, że on - tak jak cały zespół - będzie dochodził do swojej optymalnej formy - mówił o Haitańczyku Moskal.


Trener Wisły potwierdził ponadto, że zmiana Alana Urygi spowodowana była niestety kontuzją.

- Emocje były do samego końca i ważne, że to my strzeliliśmy dziś na 2-0. Dla mnie ma to znaczenie, bo gdzieś ciągnęła się za nami seria bramek traconych w ostatnich minutach, czy nawet w doliczonym czasie gry. Kto wie jakby to wyglądało w poprzednim sezonie, gdybyśmy tych bramek potrafili uniknąć. Żyjemy jednak teraźniejszością i mamy bardzo cenne trzy punkty i to cieszy - analizował ponadto opiekun wiślaków.


- Na pewno nie pojedziemy teraz do Warszawy, żeby Legii pozwolić na wiele. Cieszy to, że zagraliśmy dziś na zero z tyłu, że w każdym meczu strzelamy bramki. Wiem, że wiele brakuje, ale spotkanie w Warszawie na pewno też wyzwoli w nas taką samą motywację, jak ten dzisiejszy. Głęboko wierzę, że stać nas na to żeby grać coraz lepiej - stwierdził ponadto Moskal.

Źródło: wislaportal.pl


Maciej Skorża: - Zabrakło nam skuteczności

[Foto: LRadosław Bełżek/wislakrakow.com]

[Foto: LRadosław Bełżek/wislakrakow.com]

- Bramka szybko stracona, już w 7. minucie, w wyniku braku koncentracji, braku dobrej reakcji na proste zagranie w nasze pole karne, niestety ustawiła ten mecz i mimo że od tego momentu przejęliśmy inicjatywę i mieliśmy sporo sytuacji, to Wisła potrafiła się wybronić. Przede wszystkim brawa dla Radka Cierzniaka, który dziś miał świetny dzień, który bronił w bardzo trudnych sytuacjach. Zabrakło nam skuteczności - mówił po porażce z Wisłą, trener Lecha Poznań, Maciej Skorża.


- Mimo, że rzucaliśmy coraz większe siły do ataku, to nie przynosiło to efektu. W końcówce odkryliśmy się już zupełnie, Marcin Kamiński przeszedł do linii ataku i jedna z kontr zakończyła się drugą bramką dla Wisły i niestety dziś przegrywamy - dodał Skorża.


- My przede wszystkim zagraliśmy bardzo nieskutecznie. Dawno nie pamiętam, żebyśmy w wyjazdowym meczu stworzyli tyle sytuacji. Jak nie strzela się bramki, to trudno tutaj marzyć o dobrym wyniku. Wisła jest dobrą drużyną, zagrała bardzo ambitnie, była dobrze zorganizowana i na nas to dziś wystarczyło - dodał opiekun Lecha.


W drużynie z Poznania od kilku spotkań bardzo krytykowany jest węgierski obrońca Tamás Kádár i o jego postawę Skorża został zapytany.

- Czasami tak jest, że zawodnik popełnia błąd, ale trener chce mu dać szansę na rehabilitację, licząc na jego dobrą reakcję. Czasami jest to wykorzystywane, a czasami nie. Przeanalizujemy grę wszystkich zawodników po tym meczu i będziemy podejmować decyzje - skomentował trener zespołu z Poznania.

Źródło: wislaportal.pl


Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Rafał Boguski: - Wieczór można zaliczyć do udanych

[Foto: Leszek Stepień/wislaportal.pl]

[Foto: Leszek Stepień/wislaportal.pl]

- Dwie bramki, trzy punkty zdobyte, więc wieczór można zaliczyć do udanych. Kilka dni na pewno będzie trochę spokojniej, ale później trzeba się już będzie przygotowywać, bo czeka nas kolejny ciężki mecz, tym razem z Legią. To trener nakreśli na niego taktykę, ale pewnie w Warszawie zagramy podobnie, jak z Lechem - mówił po wygranym przez nas 2-0 spotkaniu z "Kolejorzem" bohater Wisły i strzelec obydwu goli, Rafał Boguski.

- A kiedy ostatni raz byłem tak zadowolony po meczu? Nie wiem, może po tym z poprzedniego sezonu z Górnikiem, kiedy wygraliśmy 4-1, bo zagraliśmy wtedy dobre spotkanie. Nie pamiętam też kiedy ostatni raz w jednym meczu strzeliłem dwie bramki. Musiałbym pogrzebać w pamięci - przyznał "Boguś".

- Na pewno latem przygotowania były inne, niż u trenera Smudy, ale też trzeba się było napocić i walczyć o miejsce w składzie. Jest bowiem rywalizacja w naszym zespole. Zaciskam jednak zęby i na treningach oraz w meczach chcę pokazywać się z jak najlepszej strony - zakończył wiślak.

Źródło: wislaportal.pl


Łukasz Burliga: - Dobrze, że trochę punktów udało się już nazbierać

[Foto: Krzysztof Porębski/wislaportal.pl]

[Foto: Krzysztof Porębski/wislaportal.pl]

- Zwycięstwo cieszy, zwłaszcza że dawno nie wygraliśmy. No i w końcu przerwaliśmy tę złą passę. Starałem się dawać z siebie wszystko, wiadomo że wcześniej miałem trochę problemów zdrowotnych, ale fajnie, że wszystko wraca do normy. Wprawdzie nie grałem na swojej nominalnej pozycji, ale staram się wykonywać założenia - mówił po wygranej 2-0 nad Lechem obrońca Wisły, Łukasz Burliga.


Warto wspomnieć, że Burliga miał spory wkład przy golu zdobytym w końcówce przez Wisłę, bo to jego wyrzut z autu rozpoczął naszą kontrę, po której padła bramka.


- Prowadziliśmy 1-0, była 90 minuta. Wiedziałem, że "Jankes" jest świeży, więc nie pozostało nic innego, jak rzucić mu na wolne pole, ale można powiedzieć, że trochę był przy tym przypadku- powiedział "Bury".


Teraz przed naszym zespołem kolejny ciężki mecz, bo "Biała Gwiazda" wybiera się do Warszawy, gdzie zmierzy się z Legią.


- Na pewno nie można mówić, że pojedziemy do Warszawy po remis, bo wiadomo jak to się wtedy kończy. Jeśli zaczniemy się rozpaczliwie bronić, to przegramy. Trzeba grać o pełną pulę i zobaczyć jak to będzie w trakcie meczu wyglądało i czy jest szansa aby zgarnąć trzy punkty. Po nie pojedziemy. Wiadomo, że mamy trudny terminarz i dobrze, że trochę punktów udało się już nazbierać. Jeszcze mieliśmy minus jeden na starcie i gdybyśmy dziś przegrali, to byłaby bardzo trudna sytuacja, a tak myślę, że jesteśmy w stanie walczyć z najlepszymi i do Warszawy jedziemy z nadziejami - zakończył wiślak.

Źródło: wislaportal.pl


Radosław Cierzniak: - Piłki były tym razem w moim zasięgu, dlatego obroniłem kilka sytuacji

[Foto: Jacek Malicki/kibicewisly.pl]

[Foto: Jacek Malicki/kibicewisly.pl]

- Najważniejsze jest to, że wygraliśmy mecz i że zdobyliśmy trzy punkty, a to jaką notę mam sobie wystawić, to nie ma dla mnie znaczenia. Najważniejsze są punkty, bo bardzo ich potrzebowaliśmy - powiedział przed kamerami stacji Canal+ Sport bramkarz krakowskiej Wisły, Radosław Cierzniak, pytany przez dziennikarkę właśnie o wystawienie sobie oceny za mecz przeciwko Lechowi.


Jak się bowiem okazuje - telewidzowie wskazali właśnie na Cierzniaka, jako na zawodnika, który otrzymał od nich tzw. "plus meczu".


- Miło mi to słyszeć, ale najważniejsze są trzy punkty i to, że wygraliśmy. Uważam, że z meczu na mecz gramy coraz lepiej i to napawa nas optymizmem - dodał golkiper Wisły.


- Początek meczu mieliśmy ospały i mogliśmy już na początku stracić bramkę i to było niepokojące, ale po to jest bramkarz, aby czasami pomógł, kiedy zespół tego ode mnie oczekuje. Po to zresztą pracuję i wykonuję wszystko na treningach i poza nimi. Te punkty są bardzo "smaczne", bo graliśmy z mistrzem Polski. Wiadomo, że Lech ma też swoje problemy, ale dla nas liczą się trzy punkty, bo ten początek ligi mamy naprawdę ciężki. Dziś się cieszymy, ale od jutra musimy wyczyścić głowy i myśleć o następnym meczu. Kalendarz jest dla nas trudny i teraz na Legii czeka nas bardzo ciężkie zadanie. Spodziewam się jeszcze więcej pracy, niż w meczu z Lechem. Oby piłki zmierzały w moim zasięgu, żebym był w stanie je obronić. W spotkaniu z Lechem nie było nie wiadomo jakich sytuacji. Wiadomo, że czasami bramkarz ma piłkę daleko i wtedy ciężko ją sięgnąć. Piłki były tym razem w moim zasięgu, dlatego obroniłem kilka sytuacji. Po czterech latach wracam do kraju i jestem zaskoczony na plus - zakończył bramkarz Wisły.

Źródło: wislaportal.pl Canal+ Sport

Mączyński: Kluczem do zwycięstwa była drużyna

Data publikacji: 02-08-2015 16:25


Emocje po wczorajszym meczu Wisły z Lechem już opadają, niemniej jednak nadzieje kibiców po tak dobrej grze Wiślaków przeciwko mistrzowi Polski bez wątpienia poszły w górę. Jeden z nowych nabytków Białej Gwiazdy, Krzysztof Mączyński przekonuje: „Do Warszawy też jedziemy po trzy punkty”.

Reprezentant Polski, który w odświeżonej drugiej linii krakowian pełni bardzo znaczącą funkcję, tak podsumował wczorajsze spotkanie: „Już tydzień temu dobrze wyglądaliśmy, brakowało nam tylko zwycięstwa, teraz radość jest większa i na pewno pojedziemy do Warszawy w znacznie lepszych nastrojach”.

Pytany o to, kto był najlepszym zawodnikiem gospodarzy, 28-latek odparł: „Kluczem do zwycięstwa była dziś cała drużyna. Każdy z nas pracował na 110 procent swoich możliwości. Bardzo cieszy to, że nawet w tych cięższych momentach, które zdarzają się w każdym meczu, pokazaliśmy prawdziwy charakter. Dobrze zrealizowaliśmy założenia taktyczne, do tego dopisywało nam szczęście, zasłużyliśmy na to zwycięstwo”.

Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Podsumowanie 3. kolejki Ekstraklasy

Spotkanie kolejki, w którym krakowska Wisła zmierzyła się z Lechem, to mecz do oglądania nie jeden raz w długie zimowe wieczory. Jeśli więc ktoś go sobie nagrał, to ma się z czego cieszyć, a jeśli nie - szukajcie powtórek. Najważniejsze zaś jest to, że "Biała Gwiazda" pokonała aktualnego mistrza Polski i pokazuje, że nie zamierza być w tym sezonie "chłopcem do bicia". Takich szuka natomiast Legia, która tym razem gładko rozprawiła się z Górnikiem Łęczna i po trzech kolejkach warszawiacy pozostaną tym samym liderem.


Piątek, 31 lipca:


Piast Gliwice 3-2 Górnik Zabrze


1-0 Saša Živec (20.)
2-0 Martin Nešpor (53.)
2-1 Adam Danch (54.)
3-1 Martin Nešpor (61.)
3-2 Mariusz Magiera (63. k.)

Od naprawdę mocnego uderzenia rozpoczęła nam się trzecia kolejka. W Gliwicach działo się naprawdę wiele i zasłużenie wygrał Piast. Mógł zresztą prowadzić wcześniej, niż w minucie 20., ale sędzia Krzysztof Jakubik nie wskazał na wapno, po faulu Sebastiana Przyrowskiego. Piast to na co zasłużył i tak jednak sobie wziął i do przerwy było 1-0. A potem mieliśmy 10 minut, które musiało przykuć uwagę. Cztery solidarne, bo po dwa gole, dały ostatecznie wygraną ekipie z Gliwic, która staje się pomału zespołem własnego boiska. Dwa mecze na nim dały Piastowi komplety punktów. Zabrzanie po remisie z Wisłą zaliczają za to dwie porażki i chyba marzą, aby zagrać pierwsze w tym sezonie spotkanie "u siebie". Tak stanie się za tydzień.


Lechia Gdańsk 1-1 Pogoń Szczecin


1-0 Adam Buksa (14.)
1-1 Łukasz Zwoliński (23.)

Po dwóch kolejnych porażkach gdańszczanie mocno od pierwszych minut ruszyli na Pogoń i podsumowaniem dobrej gry gospodarzy była bramka byłego wiślaka - Adama Buksy. Potem jednak jeden wypad gości zakończył się strzałem będącego niewątpliwie "w gazie" Łukasza Zwolińskiego, a że ten miał sporo szczęścia i po rykoszecie piłka wpadła do bramki, więc mieliśmy remis. I ten gol niewątpliwie podciął Lechii skrzydła. Już do końca meczu gdańszczanie starali się wprawdzie zdobyć zwycięską bramkę, ale szło im niezwykle ciężko i ostatecznie im się to nie udało. Po trzech meczach Lechia ma więc na swoim koncie tylko punkt. I to na pewno nie jest wynik, którego się spodziewano. W o wiele lepszych nastrojach Pogoń, która wciąż czeka na zespół, który ją pokona.

Sobota, 1 sierpnia:


Podbeskidzie Bielsko-Biała 0-1 Cracovia

0-1 Miroslav Čovilo (54.)

Faworytem tego meczu były "Pasy" i ze swojej roli wywiązały się bez zarzutu, choć kto wie, jak potoczyłoby się to spotkanie, gdyby nie babol Kaczmarka, po którym wyleciał on z boiska. Nawet w "dziesiątkę" "Górale" mogli jednak pierwsi prowadzić, ale dobrej okazji nie wykorzystał Katō. Cracovia z takich dwóch prezentów w końcu skorzystała. Podbeskidzie dało się rozklepać, Čovilo dostawił głowę i "Pasy" mają nowy klubowy rekord meczów bez porażki w Ekstraklasie, który wynosi 12 spotkań.


WISŁA KRAKÓW 2-0 Lech Poznań


1-0 Rafał Boguski (7.)
2-0 Rafał Boguski (90.)

Mecz kolejki na pewno nie zawiódł i to głównie dzięki Wiśle, która zagrała najlepsze spotkanie w bieżącym sezonie, a ostatni raz tak dobry mecz oglądaliśmy przy Reymonta w maju, kiedy to "Biała Gwiazda" pokonała 4-1 Górnika Zabrze. Teraz tak wysoko nie było, ale wynik bez dwóch zdań satysfakcjonuje kibiców. Tak jak ich gra. Świetny Cierzniak, snajper Boguski, nieustępliwy i mądrze grający Mączyński. No i mina Macieja Skorży po końcowym gwizdku. Aż chciałoby się zapytać, czy nie myślał aby o tym, że to w Wiśle gra lepszy węgierski obrońca, niż w Lechu. Albo - po co ja brałem Dudke, mogłem "Mąkę". Ale to już zmartwienie poznaniaków. Tym razem mocno cieszy się natomiast Kraków!

Niedziela, 2 sierpnia:


Jagiellonia Białystok 1-2 Zagłębie Lubin


1-0 Maciej Gajos (12.)
1-1 Michal Papadopulos (62.)
1-2 Adrian Rakowski (65.)

Na pewno szeroko komentowany będzie przedmeczowy wywiad z trenerem Probierzem, który skracając jego wypowiedź do dwóch słów stwierdził, że "jesteśmy dziadami". Cóż. Sprzedano panu Michałowi Pazdana, sprzedano też Dzalamidze i Tuszyńskiego i poczuł się zapewne tak, jakby stracił ważne w swojej szczęce zęby. Trudno się więc dziwić, że zebrało mu się na kilka słów żalu i szczerości. Na boisku, mimo osłabień, wszystko układało się jednak po myśli "Jagi". Przynajmniej do 62. minuty, kiedy to lubinianie wyrównali, a potem szybko sami wyszli na prowadzenie! Na pewno to niespodzianka, choć białostoczanie powinni jej uniknąć. Fatalnie jednak z "wapna" przestrzelił Gajos i beniaminek cieszy się z pierwszego kompletu punktów. A Probierz? Może kiedyś potrenuje jeszcze klub, który sam będzie mu ściągał piłkarzy, takich jak on będzie chciał?


Śląsk Wrocław 2-0 Termalica Bruk-Bet Nieciecza


1-0 Kamil Biliński (45.)
2-0 Flávio Paixão (59.)

Niespodzianki we Wrocławiu nie było, bo Śląsk przyjemnie rozprawił się z beniaminkiem, który odstaje jak na razie poziomem od Ekstraklasy i wciąż jest jedynym zespołem w lidze, który nie zdobył bramki. Brutalna rzeczywistość ma jednak okazję odwrócić się za tydzień, bo niecieczanie zagrają z Zagłębiem, które w I lidze potrafili ograć. A Śląsk? Po słabym starcie podobno teraz ma się już w lidze rozpędzić. Zobaczymy.


Górnik Łęczna 0-2 Legia Warszawa


0-1 Nemanja Nikolić (16.)
0-2 Nemanja Nikolić (33.)

Zespół z Łęcznej w grudniu ubiegłego roku Legię pokonał i na początku meczu znów próbował warszawiaków postraszyć. Wystarczyły jednak dwa wypady legionistów, dołożenia nogi i głowy Nikolicia i było "po meczu". Na tyle, że snajper Legii na drugą połowę już nie wyszedł. Warszawiacy zaś spokojnie dowieźli wynik do końcowego gwizdka i ich postawa może imponować. Komplet zwycięstw i bilans bramkowy 11-1... Za tydzień spróbuje go pogorszyć Wisła!


Poniedziałek, 3 sierpnia:

Korona Kielce 1-2 Ruch Chorzów


1-0 Paweł Sobolewski (7.)
1-1 Eduards Višņakovs (34.)
1-2 Mariusz Stępiński (80.)

Najpierw w meczu kończącym trzecią kolejkę mieliśmy dwie ładne bramki, choć przy uderzeniach na pewno nie do końca popisali się bramkarze. A potem była już "ligowa młócka", w której zanosiło się na sprawiedliwy podział punktów. Wtedy jednak w polu karnym Korony pokazał się Stępiński i zaczął już "spłacać" się swojemu nowemu pracodawcy.

Źródło: wislaportal.pl


Indywidualne wyróżnienia

Jedenastka 3. kolejki

Aż czterech zawodników Wisły Kraków znalazło się w najlepszej jedenastce 3. kolejki ligowej bieżącego sezonu, którą wybiera redakcja stacji Canal+ Sport. Wiślacy, którzy zostali wyróżnieni po meczu z Lechem to: Radosław Cierzniak, Richárd Guzmics, Krzysztof Mączyński oraz Rafał Boguski

Źródło: wislaportal.pl


Cierzniak bohaterem 3. kolejki Ekstraklasy!

Trzecia seria gier Ekstraklasy należała, zdaniem kibiców piłkarskich w Polsce, do bramkarza Białej Gwiazdy, Radosława Cierzniaka, który otrzymał miano Bohatera Kolejki.

Źródło: wisla.krakow.pl


Relacja kibicowska z meczu:

Relacje kibicowskie z meczów Wisły- Sezon 2015/2016

Źródło:http://skwk.pl/

Wideo

>>> Oprawa kibiców:TA DATA W NASZYCH SERCACH PRZENIGDY NIE ZGAŚNIE

Źródło: SKWK.PL


Galeria