2015.09.14 Górnik Łęczna - Wisła Kraków 1:0

Z Historia Wisły

2015.09.114, Ekstraklasa, 8 kolejka, Łęczna, Stadion Górnika, Aleja Jana Pawła II 13, 18:00, poniedziałek, 22°
Górnik Łęczna 1:0 (1:0) Wisła Kraków
widzów: 5.311
sędzia: Tomasz Kwiatkowski z Warszawy.
Bramki
Grzegorz Bonin 22' 1:0
Górnik Łęczna
4-5-1
Silvio Rodić
Łukasz Mierzejewski
Maciej Szmatiuk
Tomislav Božić Grafika:Zmiana.PNG (46' Lukáš Bielák)
Leândro
Adrian Basta
Tomasz Nowak
Łukasz Tymiński Grafika:Zk.jpg 53'
Grzegorz Bonin Grafika:Zmiana.PNG (78' Jan Bednarek)
Grzegorz Piesio
Jakub Świerczok Grafika:Zk.jpg 59' Grafika:Zmiana.PNG (62' Bartosz Śpiączka)

Trener: Jurij Szatałow
Wisła Kraków
4-5-1
Radosław Cierzniak
Boban Jović
Arkadiusz Głowacki Grafika:Zk.jpg 66'
Richárd Guzmics
Łukasz Burliga
Rafał Boguski
Alan Uryga Grafika:Zmiana.PNG (67' Denis Popovič)
Krzysztof Mączyński Grafika:Zk.jpg 61'
Tomasz Cywka Grafika:Zmiana.PNG (46' Rafael Crivellaro)
Wilde-Donald Guerrier
Maciej Jankowski

Trener: Kazimierz Moskal
W 75. minucie Rafael Crivellaro nie wykorzystał rzutu karnego Silvio Rodić obronił.

Bramki: 1-0
Posiadanie (w %): 40-60
Strzały: 9-19
Strzały celne: 4-5
Piłki zagrane: 390-704
Piłki odzyskane: 145-140
Spalone 3-0
Podania: 303-620
Udane podania (w %): 57-77
Dośrodkowania 18-21
Rzuty rożne 2-8
Faule: 14-12
Żółte kartki: 2-2
Czerwone kartki: 0-0

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Przedmeczowa konferencja

Kazimierz Moskal: Poważnie podchodzimy do tego spotkania

Po dwutygodniowej przerwie na polskie boiska wraca Ekstraklasa. Już w najbliższy poniedziałek podopieczni trenera Kazimierza Moskala zmierzą się w ósmej serii gier w wyjazdowym starciu z Górnikiem Łęczna.


Na piątkowych zajęciach trener Kazimierz Moskal będzie miał do swojej dyspozycji wszystkich reprezentantów. „Dopiero dzisiaj, mam nadzieję, w pełnym gronie przystąpimy do zajęć. Przygotowania do meczu z Górnikiem Łęczna trwają już od ostatniego meczu ligowego. Nawet sobotni sparing w Żywcu temu służył” – zaczął trener Moskal.

Na pytanie, jak wygląda sytuacja kadrowa Białej Gwiazdy, trener odpowiedział: „Tak naprawdę po dzisiejszym treningu będziemy mądrzejsi, gdyż są pewne wątpliwości, nie będę oszukiwał. Po cichu liczymy, że Paweł Brożek, bo jego dotyczą wątpliwości, będzie w stanie zagrać. Jeśli chodzi o oczekiwania względem występu Macieja Sadloka w poniedziałek, to możemy je włożyć między bajki” – dodał.

Kto w przypadku braku dyspozycji Brożka wystąpi na szpicy w zespole Białej Gwiazdy? „Próbowaliśmy już w Szczecinie grać bez Pawła, ale zobaczymy, jak sprawy się potoczą. Wierzymy jednak w to, że będzie w stanie wybiec na murawę. Absolutnie nie zamierzam też ryzykować, dla mnie ważniejsze jest to, co będzie później. Przed nami kolejne mecze i jego zdrowie będzie równie cenne” – kontynuował szkoleniowiec. Przed Maciejem Sadlokiem sporo pracy, bowiem obrońca Wisły nie trenował od dłuższego czasu. „Od ponad miesiąca w zasadzie jest bez treningu. Kilka czy kilkanaście dni zupełnie nic nie robił, więc trochę do nadrobienia ma” – mówił.


Rywalizacja z klubem z Lubelszczyzny nie będzie dla Wiślaków łatwą przeprawą, bowiem w ubiegłym roku zawodnicy Białej Gwiazdy zremisowali w Łęcznej 1:1. „Ta przerwa była też potrzebna Łęcznej, bo ostatnie mecze nie najlepiej się dla nich zakończyły. Jest to jednak zespół, który ma doświadczonych i ogranych zawodników, więc musimy się odpowiednio skoncentrować, aby poważnie do tego spotkania podejść. Trzeba pamiętać, jak gładko Górnik w ubiegłym roku ograł Legię. W naszej drużynie, po wygranym meczu ze Śląskiem, w dalszym ciągu sporo jest respektu, ale z wiarą podchodzimy do meczu w Łęcznej” – zaznaczył opiekun Wiślaków.


Trzech podopiecznych trenera Kazimierza Moskala zagrożonych jest przymusową pauzą za kartki. „Jest to kłopot, ale nie mamy na to wpływu. Nie będziemy kalkulować, bo co ma być, to będzie. Wiadomo, że w przypadku kartek problemy będą się rodzić. Mam nadzieję, że do tego czasu Maciek Sadlok dojdzie do siebie i sprawa kartek przebiegnie bezboleśnie” – zakończył wypowiedź trener Kazimierz Moskal.

K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl


Radosław Cierzniak: Wierzę, że przywieziemy trzy punkty do Krakowa

W najbliższy poniedziałek piłkarze krakowskiej Wisły udadzą się na Lubelszczyznę, aby w ramach 8. kolejki Ekstraklasy zmierzyć się z Górnikiem Łęczna. Na przedmeczowej konferencji prasowej trenerowi Kazimierzowi Moskalowi towarzyszył Radosław Cierzniak.


Urazy wyleczyli już konkurenci Radosława Cierzniaka do gry w bramce Białej Gwiazdy – Michał Buchalik i Michał Miśkiewicz. Na pytanie, jak na atmosferę wpływa rywalizacja, bramkarz Wisły odpowiedział: „Od jakiegoś czasu trenujemy w trójkę. Myślę, że wpływa to pozytywnie zarówno na mnie, jak i na zespół. Im większa jest rywalizacja, tym wyższy poziom. Sam też oczekuję, że sytuacja ta będzie mnie pchała do przodu, ale przede wszystkim mam nadzieję, że drużyna będzie zwyciężać” – zaczął Radosław Cierzniak.


Wiślacy udają się do Łęcznej z nastawieniem na wygraną, zamierzają podtrzymać zwycięską passę. „Chcemy wygrać ten mecz, chociaż zdajemy sobie sprawę z tego, że każde spotkanie w lidze trzeba wywalczyć i wybiegać, bo nikt nie położy się na boisku. Jesteśmy zmotywowani, skoncentrowani i wiemy, że nie będzie to łatwy mecz. Każdy z nas tak samo podchodzi do tej potyczki i wierzę, że trzy punkty przywieziemy do Krakowa” – wyraził nadzieję.


Podopieczny trenera Kazimierza Moskala zaznaczył, że najbliższa rywalizacja jest dla niego najważniejsza, a na kolejne spotkania przyjdzie pora. „Doświadczenie mnie nauczyło i wiem, że jeśli wybiegam w przyszłość, to zbyt dobrze się to nie kończy. Mecz w Łęcznej jest dla nas najważniejszy i sądzę, że tą drogą powinniśmy podążać” – kontynuował.


Drużyna Górnika Łęczna nie jest Cierzniakowi obca, ponieważ golkiper Białej Gwiazdy przyglądał się grze zespołowi z Lubelszczyzny. „Oglądam na bieżąco mecze polskiej Ekstraklasy, za granicą także miałem taką możliwość i wiem, na co stać naszego przeciwnika. Najważniejsze jest to, abyśmy do tego meczu przygotowali się najlepiej, jak możemy. Na tym musimy się skupić” – zakończył wypowiedź Radosław Cierzniak.

K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl


Bez Brożka po podium! Wisła zagra dziś w Łęcznej!

Dość ciekawie ułożyły się wyniki meczów 8. kolejki ligowej, w której "Biała Gwiazda" gra na jej zakończenie - w Łęcznej z tamtejszym Górnikiem. I tak się też składa, że nasze ewentualne zwycięstwo w tym spotkaniu da nam awans aż na trzecie miejsce w tabeli. Jest się więc o co bić i o co walczyć. Tylko jak to zrobić, jeśli pojechaliśmy bez naszego jedynego nominalnego napastnika? Paweł Brożek został bowiem w Krakowie i dziś trener Kazimierz Moskal nie będzie mógł z niego skorzystać.

Na "Brozia" wiele było ostatnio narzekań. I to uzasadnionych, bo daleki był on od formy, w której być potrafi. Jakby jednak na to nie patrzeć - bez niego i to nawet wtedy gdy jego postawa jest poniżej oczekiwań, nasza gra wygląda o wiele gorzej. Po prostu. Wiele można zresztą mówić i komentować. Wiele może być opinii fachowców, czy też kibiców, którzy "zawsze wiedzą lepiej", ale w takich przypadkach najlepiej posiłkować się nie komentarzami tych "z zewnątrz", a tych, co są "w środku". Koledzy "Brozia" z zespołu są natomiast w tej ocenie jednomyślni - "wiemy ile Paweł daje tej drużynie". W poniedziałek z powodu kontuzji niestety nic nie da.

Ma więc przed czekającą nas rywalizacją trener Moskal spory ból głowy, bo ta łatwa nie będzie. Ekipa z Łęcznej, choć nie należy do tuzów naszej ligi, to jednak ma w swoich szeregach kilku doświadczonych zawodników, którzy potrafią walczyć. I plan na poniedziałkowy wieczór mogą mieć jeden, zresztą taki sam jak i my, czyli zwycięstwo. Warto też na pewno podkreślić, że drużyna z Lubelszczyzny jest też na pewno mocno podrażniona, bo ma na swoim koncie trzy kolejne porażki! A warto może przypomnieć, że po dwóch pierwszych kolejkach i wygranych z Ruchem i Górnikiem Zabrze - łęcznianie mieli na swoim koncie jakże miły komplet punktów!

Na taki w tym spotkaniu liczymy jednak i my, bo też nad Wisłą wciąż wisi widmo jakże koszmarnej serii braku zwycięstwa w spotkaniu wyjazdowym w bieżącym roku! Trzynaście kolejnych ligowych delegacji oraz jedna w Pucharze Polski to pasmo remisów oraz porażek i po prostu... wystarczy! Wisła ostatni raz zwyciężyła poza domem 13 grudnia ubiegłego roku w Chorzowie, co oznacza, że bez zwycięstwa poza Reymonta jesteśmy od... dziewięciu miesięcy! I choćby w bólach, ale chyba najwyższy czas po prostu wygrać!

I tego mocno ekipie trenera Moskala życzymy! Do boju Wisełka!

Źródło: wislaportal.pl


Po komplet punktów: Górnik Łęczna - Wisła

Po przerwie na reprezentacje ligowcy wrócili w ten weekend do gry. W poniedziałkowe popołudnie Wisła Kraków zmierzy się na wyjeździe z drużyną Górnika Łęczna w ramach ostatniego meczu 8. Kolejki Ekstraklasy. W przypadku zwycięstwa Wisła ma szansę na duży awans w ligowej tabeli.

Przez dwa tygodnie reprezentacyjnej przerwy piłkarze Kazimierza Moskala nie próżnowali. Tak jak mówił Arkadiusz Głowacki po ostatnim meczu ze Śląskiem, wygrana nie uspokoiła w negatywnym tego słowa znaczeniu drużyny a zmobilizowała do jeszcze bardziej wytężonej pracy na treningach. Z drużyną nie trenowali reprezentanci: Alan Uryga, Donald Guerrier, Richard Guzmics i Krzysztof Mączyński. Wszyscy wrócili ze zgrupowań swoich reprezentacji bez urazów.

Na uraz narzeka za to Paweł Brożek. Napastnik Wisły, który w dobrym stylu przełamał swoją strzelecką niemoc w ostatnim meczu ze Śląskiem, narzeka na uraz mięśni brzucha i na treningu pojawił się dopiero w piątek. - Wierzymy, że Paweł będzie w stanie zagrać, ale chcę też podkreślić, że absolutnie nie zamierzam w jakikolwiek sposób ryzykować - mówił w piątek trener Kazimierz Moskal. Decyzja o tym, czy Brożek znajdzie się w składzie Wisły w poniedziałkowym meczu, zapadnie kilka godzin przed meczem.

W ubiegłą sobotę Wiślacy zamiast ligowej potyczki zmierzyli się w sparingowym meczu z Koszarawą Żywiec, wygrywając z niżej notowanym rywalem aż 7:1. Była to dobra okazja, by pokazać mogli się zawodnicy, którzy grają mniej. Kto zapulsował? Na pewno Tomasz Cywka, który zdobył dwie bramki a który z zawodnika pierwszej jedenastki stał się ostatnio etatowym rezerwowym. Czy dobrym występem z Koszarawą przekonał do siebie trenera na tyle, by dostać więcej minut do gry w meczu z Górnikiem?

Górnik Łęczna po siedmiu kolejkach zgromadził na swoim koncie siedem punktów i plasuje się na trzynastej pozycji w tabeli. Podopieczni Jurija Szatałowa po dobrym początku sezonu złapali wyraźną zadyszkę, bowiem w ostatnich pięciu spotkaniach zdołali ugrać ledwie jeden punkt. W ostatnim spotkaniu Górnicy polegli w Gliwicach aż 0:3. Meczem z Wisłą na pewno będą chcieli wrócić na dobre tory, co zapowiadają piłkarze z Lubelszczyzny.

Od meczu z Wisłą Górnik będzie musiał radzić sobie bez swojego lidera, jakim niewątpliwie był napastnik Fedor Cernych. Litwin zdecydował się odejść do Jagiellonii Białystok. Kto zajmie jego miejsce w Łęcznej? Kandydatów jest kilka: Bartosz Śpiączka, Przemysław Pitry, Jakub Świerczok czy Grzegorz Piesio. Wszyscy oni zasilili Górnika latem, zwiększając tym samym rywalizację w ofensywie drużyny z Łęcznej.

Niepokonana i wreszcie zwycięska Wisła jest faworytem poniedziałkowego spotkania i jedzie do Łęcznej tylko i wyłącznie po komplet punktów. Dzięki zwycięstwu ze Śląskiem drużyna nabrała pewności siebie i zapewniła sobie spokojne dwa tygodnie. Jak „Biała Gwiazda” wykorzystała ten okres? O tym przekonamy się już w poniedziałkowy wieczór!

Spotkanie poprowadzi pan Tomasz Kwiatkowski z Warszawy.

Transmisja meczu w Eurosport2. Początek spotkania o 18.00.


Źródło: wislakrakow.com
(sum91)


Po przerwie do Łęcznej

Po przerwie reprezentacyjnej przyszedł czas na ligową piłkę. Aż do dziś sympatycy Białej Gwiazdy musieli czekać na kolejne spotkanie swoich ulubieńców. Już za kilka godzin na stadionie w Łęcznej Wisła zmierzy się z miejscowym Górnikiem, z którym w Ekstraklasie jeszcze nigdy nie przegrała.

Oba kluby w całej swojej historii rozegrały ze sobą zaledwie 13 meczów. Najwięcej spotkań odbyło się oczywiście w Ekstraklasie, gdzie jedenastki Wisły i Górnika stawały naprzeciwko siebie 10 razy. Wiślacy byli górą w 6 meczach, a 4 pozostałe pojedynki zakończyły się remisami. Do pierwszego starcia o punkty doszło miedzy tymi drużynami 30 października 2003 roku. Krakowska Wisła podejmowała wówczas Górnik przed własną publicznością i nie dała gościom najmniejszych szans, pewnie wygrywając 4:0. Już w 6. minucie wynik spotkania otworzył Mariusz Jop, dając krakowianom prowadzenie. Niespełna pół godziny później rezultat podwyższył Maciej Żurawski, który pięknym wolejem wykończył składną akcję Białej Gwiazdy. Mimo że Wisła przeważała przez całe spotkanie, to na kolejne bramki trzeba było czekać do ostatnich minut meczu. Najpierw kolejny zespołowy atak na gola zamienił Maciej Stolarczyk, a chwilę później sprytnym strzałem z rzutu wolnego wynik ustalił Brasilia.

Jeśli chodzi natomiast o bilans bramkowy to zdecydowanie jest on korzystniejszy dla Wisły. Biała Gwiazda swojemu dzisiejszemu rywalowi zdołała strzelić 20 bramek, tracąc tylko 7. Najskuteczniejszym Wiślakiem w meczach z „Zielono-Czarnymi” jest Maciej Żurawski, który ma na koncie 4 trafienia. W obecnej kadrze Wisły znajduje się natomiast trzech piłkarzy, którzy mają w swoim dorobku po jednym golu zdobytym przeciwko Górnikowi, są to: Rafał Boguski, Maciej Sadlok i Emmanuel Sarki.

W poprzednim sezonie oba kluby spotkały się dwukrotnie. W meczu na inaugurację sezonu Wisła zremisowała z Górnikiem w Łęcznej 1:1. W 28. minucie wynik spotkania otworzył Tomasz Nowak, a tuż przed przerwą wyrównał Maciej Sadlok. W ramach rewanżu, który został rozegrany 22 listopada 2014 roku, Biała Gwiazda pewnie pokonała przed własną publicznością gości z Łęcznej 2:0. Niespełna kwadrans po rozpoczęciu meczu prowadzenie Wiśle dał Rafał Boguski. Mimo kilku naprawdę świetnych okazji gospodarze przypieczętowali swój sukces dopiero w końcówce spotkania, a drugą bramkę dla Białej Gwiazdy zdobył Emmanuel Sarki.

W poprzedniej kolejce Górnik przegrał w Gliwicach z Piastem 0:3 i obecnie w tabeli jest 13. Wisła natomiast przy Reymonta pokonała Śląsk Wrocław 4:2 i zajmuje 11. pozycję.

Przerwa na mecze reprezentacji to czas, żeby złapać oddech, nabrać dystansu i poprawić to, co do tej pory w grze nie funkcjonowało najlepiej. Jak ten okres spożytkowali trener Kazimierz Moskal i jego zawodnicy? O tym bęędziemy mogli przekonać się już za kilka godzin, a Wiślakom w Łęcznej na pewno nie będzie łatwo.

Mecz Górnik Łęczna- Wisła Kraków rozpocznie się o godzinie 18:00.

Trzymajcie kciuki za Białą Gwiazdę!

MH
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl


O rywalu

Tak gra drużyna Górnika Łęczna

Kibice po przerwie reprezentacyjnej nie mają zbyt dużo czasu na odpoczynek. Już w najbliższy weekend powraca Ekstraklasa. Sympatyków Białej Gwiazdy najbardziej jednak interesuje poniedziałek, kiedy to Wisła zmierzy się w wyjazdowym pojedynku z Górnikiem Łęczna, 13. obecnie drużyną ligi. Zawodnicy z Lubelszczyzny będą chcieli przełamać złą passę trzech porażek z rzędu, Wiślacy natomiast będą walczyć o drugie z rzędu zwycięstwo.

Bez wątpienia pozostanie w Ekstraklasie jest planem minimum podopiecznych trenera Jurija Szatałowa, w zeszłym roku jednak ekipa popularnej Dumy Lubelszczyzny dopiero na finiszu straciła miejsce w grupie mistrzowskiej. Potem jednak ówczesny beniaminek aż do ostatniej kolejki drżeli o swój ligowy byt. W tym sezonie gospodarze poniedziałkowego spotkania będą chcieli uniknąć tylu emocji. Kogo do gry desygnuje ukraiński szkoleniowiec? Zapraszamy na analizę taktyczną Łęcznian.

Bramka: Po czerwonej kartce do podstawowego składu Górnika wróci jego kapitan, Sergiusz Prusak, jedna z barwniejszych postaci polskiej ligi. Nieczęsto zdarza się, aby zawodnik zaliczył swój ekstraklasowy debiut w wieku 35 lat. Tak właśnie było z Prusakiem, który w poprzednim sezonie wygryzł z bramki Silvio Rodicia i rozegrał bardzo przyzwoity sezon. Szczególnie ważnym dla Prusaka meczem był ten w Poznaniu. Bramkarz ten od lat jest zagorzałym fanem Lecha i w ubiegłym roku spełnił swoje marzenie – zagrał na stadionie Kolejorza. „Zagrałem w Poznaniu i mogę kończyć karierę” – powiedział po meczu golkiper z Łęcznej. Jak widać kariery nie skończył i cały czas jest pierwszym wyborem trenera Szatałowa.

Linia obrony: W każdym z trzech ostatnich spotkań gracze z Lubelszczyzny tracili po trzy bramki. „Przerwę reprezentacyjną poświęcimy przede wszystkim na poprawę gry w defensywie” – zapowiadał Jurij Szatałow. Szkoleniowiec nie ma jednak zbyt dużego wyboru, możemy więc spodziewać się, że w dużej mierze w obronie wystąpią gracze znani nam już z ligowych boisk. Po wybitnie nieudanym eksperymencie z trójką stoperów Łęcznianie wrócą prawdopodobnie do gry czwórką obrońców. Środkiem defensywy bez wątpienia dyrygować najbardziej ograny w Ekstraklasie zawodnik – Maciej Szmatiuk, były gracz m.in. GKS-u Bełchatów i Podbeskidzia. Partnerować będzie mu Tomislav Bozić, 28-letni Chorwat, który do Polski przybył z czeskiej Dukli Praga. Na lewej flance wystąpi prawdziwy piłkarski obieżyświat, Leandro, który w ciągu ostatnich siedmiu lat zwiedził aż dwanaście klubów. Z prawej strony zagra najprawdopodobniej Łukasz Mierzejewski, pięciokrotny reprezentant kraju.

Linia pomocy: Drużyna Górnika przyzwyczaiła nas do gry piątką pomocników. Bardzo ważną rolę odgrywa gracz o inklinacjach typowo defensywnych – Veljko Nikitović – Serb, związany z klubem już od jedenastu lat. W środku pola wspierać go będzie gracz uważany za nieco niespełniony talent polskiej piłki, etatowy reprezentant juniorskich kadr narodowych, który jednak nigdy nie zadebiutował w seniorskiej reprezentacji – Kamil Poźniak. Jak dotychczas w barwach Górnika zdobył zaledwie jedną bramkę w pięciu spotkaniach. Przed wyżej wymienioną dwójką zagra najprawdopodobniej zawodnik, który w meczu otwarcia poprzedniego sezonu pokonał bramkarza Białej Gwiazdy – Tomasz Nowak, czyli 29-latek, który w swym dorobku ma grę m.in. w białoruskim FK Gomel. Na skrzydłach Nowaka wspierać będą dwaj na wskroś ofensywni gracze – Grzegorz Bonin i Grzegorz Piesio. Ten pierwszy jest piłkarzem bardzo doświadczonym, mającym na koncie aż 212 występów w najwyższej klasie rozgrywkowej, drugi z nich jest natomiast całkowitym debiutantem i jak dotąd rozegrał tylko 7 spotkań w Ekstraklasie. Po Piesiu nie widać jednak tremy, jest to najaktywniejszy gracz Górników i to na niego defensywa Wisły będzie musiała szczególnie uważać.

Atak: W formacji ataku przed obecnym sezonem dokonały się duże zmiany. Z zespołu odszedł Kosowianin Shpetin Hasani, a w zamian niego na Lubelszczyznę powędrowali dwaj pierwszoligowcy (Jakub Świerczok i Przemysław Pitry) oraz rezerwowy Podbeskidzia Bielsko-Biała, 24-letni Bartosz Śpiączka. Ten ostatni doskonale sprawdza się w roli jokera, wchodząc na drugie połowy spotkania. Wiele jednak wskazuje na to, że tym razem dostanie on szansę, żeby na boisku pojawić się od pierwszej minuty. Jak na razie to właśnie Śpiączka jest najlepszym strzelcem Łęcznian w lidze – z dwoma bramkami na koncie.

Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl


Pod lupą – Veljko Nikitović

Pomocnik Górnika Łęczna, Veljko Nikitović, uznawany jest przez kibiców z Lubelszczyzny za legendę, bowiem od dwunastu lat reprezentuje barwy klubu mającego siedzibę w 25-tysięcznym mieście. Mimo iż sam zawodnik powtarza, że jego kariera dobiega końca, to w dalszym ciągu pełni ważną rolę w zespole, zakładając opaskę kapitana.

Veljko Nikitović urodził się 3 października 1980 roku w serbskim Belgradzie. Jako młody chłopiec związał się z klubem Crvenej Zvezdy, lecz to w zespole FK Mladost Lučani wkroczył w dorosłą piłkę. 1 stycznia 2001 roku zawodnik po raz pierwszy zetknął się z polskim futbolem, zasilając drużynę z Łęcznej na zasadzie półrocznego wypożyczenia.

Po powrocie do kraju przez kolejne trzy lata reprezentował barwy najpierw wspomnianego FK Mladost Lučani, a następnie belgradzkiego FK Hajduk. Wiosną 2004 roku podjął decyzję o ponownej przeprowadzce do Łęcznej, stając się podstawowym graczem klubu z Lubelszczyzny. Dobra postawa na polskich boiskach zaowocowała zainteresowaniem ze strony zagranicznych klubów i 30 lipca 2007 roku zawodnik został wypożyczony na rok do rumuńskiego FC Vaslui.

Po powrocie z Rumunii pomocnik na stałe osiedlił się w Polsce, wkomponował w drużynę Górnika i stał się symbolem Łęcznej. Systematycznie zyskiwał zaufanie szkoleniowców, którzy powierzyli mu odpowiedzialną rolę kapitana zespołu.

Veljko Nikitović jest zawodnikiem obunożnym, jego głównym zadaniem jest zabezpieczanie „tyłów” drużyny, jednak niejednokrotnie włącza się także do akcji ofensywnych. Podopiecznego trenera Szatałowa charakteryzuje także ogromna waleczność, słynie z tego, że nigdy nie odpuszcza i zostawia zdrowie na boisku. Często prostopadłymi podaniami „uruchamia” kolegów z drużyny, otwierając im drogę do bramki. Potrafi także zachować się w polu karnym rywala i zaskoczyć bramkarza przeciwnika kąśliwym strzałem z dystansu i stałych fragmentów gry.

K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl


Relacje z meczu

Pierwsza porażka Wisły w sezonie

Transmisję meczu na antenie Eurosport2 komentowali Tomasz Lach i Maciej Żurawski.
Transmisję meczu na antenie Eurosport2 komentowali Tomasz Lach i Maciej Żurawski.

Piłkarze Białej Gwiazdy odnotowali pierwszą porażkę w sezonie i nie wykorzystali szansy na awans na trzecie miejsce w tabeli. Jedyne trafienie w poniedziałkowym spotkaniu zdobył w 22. minucie kapitan Górnika Łęczna – Grzegorz Bonin.

Od początku rywalizacji do ataku ruszyli Wiślacy. Już w 1. minucie podopieczni trenera Moskala mieli dogodną sytuację, ale nie wykorzystali prezentu rywala, a strzał Jankowskiego zdołali zablokować powracający defensorzy Górnika. Kilkanaście sekund później potężny strzał Cywki z ostrego kąta wybił na rzut rożny Rodić.

W odpowiedzi w 9. minucie Świerczok szukał podanie kolega z drużyny, ale w porę z interwencją zdążył Mączyński. Po nieudanym ataku Wiślaków z kontrą na bramkę Cierzniaka pomknęli rywale, lecz na szczęście dla Białej Gwiazdy zagranie w „szesnastkę” okazało się niecelne.

W 22. minucie piłkarze Szatałowa objęli prowadzenie. Po błędzie Cywki futbolówka trafiła do Świerczoka, który w tempo zagrał ją Boninowi, a ten bez większych problemów minął Guzmicsa i umieścił ją w siatce. Strata bramki nie podłamała krakowian, którzy dążyli do odrobienia straty, lecz niestety ich akcje nie sprawiły łęcznianom kłopotów.

Sześć minut przed końcem pierwszej odsłony meczu pod pole karna Zielono-Czarnych zapędził się Cywka, ale ostatecznie nie zdołał zmusić do interwencji bramkarza ekipy z Łęcznej. Niewiele brakło, a w kolejnej akcji gospodarze skarciliby Wisłę po raz drugi, bowiem tym razem futbolówkę pod nogi Świerczoka posłał Uryga. Na szczęście dla Białej Gwiazdy Cierzniak zdołał końcówką palców odeprzeć zagrożenie.

Jeszcze przed zejściem do szatni szansę na podwyższenie rezultatu miał Bonin, który zbyt długo zwlekał jednak z oddaniem strzału i Burliga zdołał go zatrzymać, odbierając mu piłkę.

Sto osiemdziesiąt sekund po zmianie stron bliski szczęścia był Guerrier, wpadł w pole karne Górnika i zdecydował się na strzał po długim rogu, jednak w ostatniej chwili Rodić zdołał wybić jego strzał. W 63. minucie w roli głównej wystąpił Jankowski, który mógł uradować kibiców Białej Gwiazdy, lecz w ostatniej chwili interweniował bramkarz ekipy z Łęcznej.

Przed szansą stanął w 71. minucie Guerrier, który wpadł w pole karne Zielono-Czarnych i uderzając prawą nogą próbował odwrócić losy meczu. Chwilę później arbiter podyktował krakowianom „jedenastkę” za faul na Crivellaro, ale fatalnie uderzył sam poszkodowany, ze strzałem którego poradził sobie Rodić.

Zawodnicy Białej Gwiazdy nie zamierzali składać broni i w 80. minucie ciężar gry wziął na siebie Jankowski, który po indywidualnej akcji uderzył obok słupka. W poniedziałkowy wieczór futbolówka nie chciała wpaść do bramki. Tak też było w 84. minucie, gdy po trzech strzałach z kilku metrów Wiślacy nie byli w stanie odnotować trafienia. Końcówka spotkania należała do podopiecznych trenera Moskala, którzy nie byli jednak w stanie przełamać obrony łęcznian.


Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl


Górnik Łeczna - Wisła Kraków 1:0

Bardzo słaba w pierwszej połowie, bardzo nieskuteczna w drugiej. Wisła przegrała z Górnikiem Łęczna i zamiast awansować do pierwszej trójki w lidze - zajmuje 11. miejsce w tabeli.

Niewiele pozostało z euforii po rozegranym przed przerwą reprezentacyjną meczem ze Śląskiem. Wisła straciła miano drużyny niepokonanej w meczu z drużyną, która trzy swoje ostatnie próby przegrała. W dodatku przegrała na własne życzenie: fatalnie prezentując się w pierwszej odsłonie meczu, zaś w drugiej nie potrafiąc zdobyć ani jednego gola mimo dużej przewagi, prowokowanej zresztą przez defensywną postawę zadowolonego z prowadzenia Górnika Łęczna.

Wiślacy gola stracili po prezencie od Tomasza Cywki, który z nieznanego szerzej powodu postanowił wycofać piłkę z połowy przeciwnika. Uczynił to w taki sposób, że podał wprost pod nogi Jakuba Świerczoka, który, wraz z Grzegorzem Boninem, mieli przed soba już tylko Głowackiego, Guzmicsa i Cierzniaka. Świerczok podał na prawo do Bonina, ten łatwo poradził sobie z niezbyt dobrze ustawionym w tej sytuacji Węgrem i dopełnił formalności mając przed oczami tylko bramkarza Wisły.

Wisła do przerwy mogła przegrywać większą ilością goli, a do pracy zabrała się po przerwie. Wkrótce też z boiska zeszli Cywka i Uryga, których zmienili bardziej ofensywni Popović z Crivellaro. Sytuacji udało się stworzyć sporo. Wynik mógł wyrównać Guerrier po podaniu z prawej strony od Boguskiego, lecz trafił w bramkarza. Kilkukrotnie groźnie z Jankowskim rozgrywał Jović, a Jankowski dochodził do czystych pozycji strzeleckich.

Kulminacją indolencji w ataku był niewykorzystany rzut karny przez Rafaela Crivellaro w 74 minucie. Po meczu trener Moskal przyznał, że Brazylijczyk nie był wyznaczony do jedenastki, a jego decyzja o strzelaniu była samowolką. Crivellaro uderzył koszmarnie: lekko i wprost w bramkarza, w którego do samego końca się wpatrywał.

Mimo to w ostatnim kwadransie Wisła mogła jeszcze wyrównać, lecz na jej drodze zawsze stawał Silvio Rodić - bohater Łęcznej w meczu z Wisłą.

Trener Moskal znów wraca więc na gorące krzesło, z którego zszedł po wygranej ze Śląskiem. Za tydzień jego drużynę czeka niełatwy mecz z Bielsku-Białej, a zadanie będzie dodatkowo utrudnione wobec absencji Arkadiusza Głowackiego, który w Łęcznej otrzymał czwartą żółtą kartkę w tym sezonie.

Źródło: wislakrakow.com


Wyjazdowi impotenci. Górnik Łęczna - Wisła 1-0

Krakowska Wisła przed meczem w Łęcznej miała na swoim liczniku dziewięciomiesięczną wyjazdową niemoc, bo ostatni raz wygraliśmy oficjalne spotkanie poza Reymonta w połowie grudnia ubiegłego roku. I ta impotencja trwa nadal, bo choć marzyliśmy po cichu o jej przerwaniu w Łęcznej, to na pewno niespodziewanie dla wielu - przegrywamy 0-1. Przegrywamy po słabym występie, po niewykorzystanym rzucie karnym, i to na pewno też o tyle koszmarny dla nas wynik, że jest to nasza pierwsza w tym sezonie ligowym porażka!

Już przed meczem wiadomo było, że z powodu kontuzji zabraknie w Łęcznej Pawła Brożka i jego miejsce w "jedenastce" zajął Maciej Jankowski. Tego zaś w środku pola zastępował Tomasz Cywka i z takimi roszadami wiślacy bardzo szybko mogli prowadzić. W 2. minucie piłkę wzdłuż boiska przed własnym polem karnym podawać próbował Tomislav Božić, ale przejął ją "Jankes". Tyle tylko, że jego strzał został zablokowany i mieliśmy zamiast dobrego otwarcia - tylko rzut rożny.

Co zaś gorsze - w kolejnych minutach Wisła grała przede wszystkim niedokładnie, często tracąc piłki przy wyprowadzaniu akcji, co kończyło się kontratakami zawodników z Łęcznej. I niestety kolejne próby gospodarzy nic wiślaków nie nauczyły, aż w końcu w 22. minucie Cywka zagrał jak... dwunasty piłkarz Górnika. Podał bowiem do tyłu tak, że Górnik wyszedł "dwóch na dwóch". Richárd Guzmics dał się ograć Grzegorzowi Boninowi i ten bez problemów pokonał Radosława Cierzniaka.

Przegrywaliśmy więc 0-1, ale też - co na pewno było bardzo niedobre - sami nie mogliśmy zbyt wiele zdziałać. Dość powiedzieć, ale na pierwszą udaną akcję czekaliśmy aż do 37. minuty kiedy to Boban Jović dobrze wrzucił w pole karne, a tam Wilde-Donald Guerrier w swoim stylu doszedł do "główki", ale uderzył obok bramki. Zaraz potem znów mieliśmy wydawało się szansę na dobrą okazję, ale w jednym dośrodkowaniu - ani Jankowski, ani Guerrier... nie trafili w piłkę. Celnego strzału nie oddał też w 39. minucie Cywka, który próbował indywidualnie przedrzeć się przez obronę Łęcznej, ale wywalczył tylko rzut rożny.

I na tym w pierwszej połowie akcje Wisły już się skończyły, a gola "do szatni" mogli zdobyć gospodarze. W 41. minucie po błędzie Alana Urygi i strzale Jakuba Świerczoka ratował nas Cierzniak, a w 45. - tylko skuteczny powrót Łukasz Burligi sprawił, że Bonin nie zdobył drugiego w tym spotkaniu gola.

Do przerwy po bardzo słabej grze przegrywaliśmy więc 0-1, a na drugą połowę wyszliśmy już bez Cywki, którego zastąpił Rafael Crivellaro. Ale to nie on, a Guerrier jako pierwszy był bliski wyrównania. Po zgraniu w 49. minucie od Rafała Boguskiego akcję zamknął właśnie Haitańczyk, ale nie zdołał pokonać Silvio Rodicia. Uderzył bowiem dokładnie tam, gdzie bramkarz gospodarzy stał.

W kolejnych minutach Wisła wciąż przeważała, ale dopiero w 62. minucie zaliczamy kolejną udaną akcję, tyle że Rodić nie dał się pokonać Jankowskiemu, a później po ogromnym zamieszaniu strzał Guerriera został zablokowany. Gospodarze odpowiedzieli na to szybko, bo już dwie minuty później, ale Cierzniak dobrze złapał strzał Grzegorza Piesio. Nasz bramkarz musiał się też wykazać w 68. minucie, przenosząc piłkę nad poprzeczką po groźnej próbie Bonina.

Wisła miała z kolei swoją okazję w 70. minucie, ale choć wydawało się, że Guerrier dobrze celował, to ostatecznie nie trafił w bramkę Górnika. Pięć minut później - mieliśmy natomiast wręcz wymarzoną szansę do wyrównania. Sędzia wskazał bowiem na wapno po chyba trochę "naciąganym" faulu na Crivellaro i z jedenastu metrów strzelał sam zainteresowany. Uderzył jednak fatalnie, lekko i w środek bramki, więc trudno się dziwić, że Rodić obronił!

Wiślacy starali się oczywiście jeszcze coś zdziałać, ale brakowało nam dokładności, jak choćby wtedy gdy po ładnej akcji nieznacznie przestrzelił Jankowski. W 84. minucie "Jankes" miał z kolei mnóstwo pecha, bo po udanym wypadzie Jovicia - strzał naszego najbardziej wysuniętego zawodnika Rodić szczęśliwie sparował na słupek. Minutę później znów w roli głównej wystąpiła to same trio, ale ponownie bramkarz z Łęcznej nie dał się Jankowskiemu pokonać.

W ostatnich fragmentach meczu na boisku istniała już tylko jedna drużyna, ale choć Wisła zamknęła Górnika na jego połowie, to biła przysłowiową głową w mur.

Ostatecznie zaliczamy więc nie tylko pierwszą porażkę w bieżącym sezonie ligowym, ale też pierwszą w historii naszych ekstraklasowych rywalizacji z zespołem z Łęcznej! Zamiast więc awansu na trzecie miejsce w tabeli - spadamy po 8. kolejce na miejsce jedenaste! A na następne spotkanie tracimy jeszcze Arkadiusza Głowackiego, który obejrzał dziś swoją czwartą w tym sezonie żółtą kartkę.


Źródło: wislaportal.pl


Kolejne występy Mączyńskiego, Urygi i Burligi – raport gry wychowanków

Pełne 90 minut w spotkaniu 8. kolejki Ekstraklasy pomiędzy Wisłą Kraków, a Górnikiem Łęczna rozegrali Łukasz Burliga i Krzysztof Mączyński. Z kolei w 67. minucie Alan Uryga został zmieniony przez Denisa Popovicia. Porażka 0:1 była pierwszą w tym sezonie poniesioną przez piłkarzy Białej Gwiazdy.

Tradycyjnie już Kazimierz Moskal desygnował do gry trójkę naszych wychowanków, ale żaden z nich raczej nie zaliczy tego meczu do udanych. Nasza drużyna, mimo przewagi oraz klarownych sytuacji, przegrała z Górnikiem, a gra Urygi, Mączyńskiego czy Burliga nie była na takim poziomie, do jakiego ci zawodnicy nas przyzwyczaili. Wisła notowała dużo strat w środku pola za które odpowiedzialni byli właśnie środkowi pomocnicy. Reprezentant Polski w drugiej połowie został ukarany żółtą kartką. Cały mecz wśród rezerwowych spędzili Piotr Żemło, Kamil Kuczak, Michał Czekaj i Grzegorz Marszalik.

Źródło: akademiawisly.pl


Pomeczowe wypowiedzi trenerów:

Kazimierz Moskal

- Przede wszystkim powiedzieć, że zagraliśmy żenująco słabo w pierwszej połowie, to nic nie powiedzieć. Nie dość, że słabo to wyglądało z naszej strony, to jeszcze ułatwiliśmy Górnikowi zdobywanie bramek. To że straciliśmy tylko jedną w pierwszej połowie to i tak graniczyło z cudem. Przegraliśmy walkę w środku pola i takie błędy, jakie nam się zdarzały, takie podania, które z naszej strony były, to naprawdę, trudno sobie wyobrazić, że na poziomie Ekstraklasy mogą się takie zdarzać - mówił po meczu w Łęcznej trener Wisły Kraków, Kazimierz Moskal.


- Na dodatek w drugiej połowie ten rzut karny, który aż trudno ocenić. Na pewno "Rafa" nie był wyznaczony jako pierwszy, ponieważ nie był w pierwszej jedenastce. Wyznaczeni byli inni. Podjął się tego zadania, stąd jakby ta odpowiedzialność spoczywa na nim. Ale też tak jak powiedziałem - w pierwszej połowie te nasze podania, ta nasza beztroska, to było kompromitujące - dodał Moskal.


- Pierwszym wyznaczonym do wykonywania rzutu karnego był Łukasz Burliga, dalej Donald oraz Rafał Boguski - powiedział natomiast trener pytany o to, którzy jego piłkarze byli wyznaczeni dziś do wykonywania ewentualnej "jedenastki".


Warto dodać, że Moskal nie szukał usprawiedliwień, jeśli chodzi o skład Wisły w Łęcznej.


- Dla mnie to że nie było Pawła Brożka i Macieja Sadloka nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Nie ma dla mnie takiego tłumaczenia. Byli inni, których stać na to, żeby w takim meczu zagrać dużo lepiej i aby powalczyć o trzy punkty, bo po to tutaj przyjechaliśmy - przyznał Moskal.


Trenera Wisły zapytano też o to, czemu nie dokonał trzeciej zmiany.


- Nasza ławka nie była zbyt mocna. Mieliśmy tam młodych chłopców szczególnie tych, którzy mogli pomóc nam w ofensywie. To był trudny moment do tego, aby ich wpuścić i oczekiwać, że wniosą wiele do naszego zespołu. I stąd taka, a nie inna decyzja. My chcemy grać i wygrywać. Grają ci, którzy według mojej oceny są aktualnie w najlepszej dyspozycji. Jeśli będzie taka szansa i taka potrzeba chwili i rzeczywiście ktoś z tych młodych będzie mógł grać, to absolutnie nie mam obaw, żeby wprowadzić młodego zawodnika. Dzisiaj przyjechaliśmy tutaj po zwycięstwo, a ten mecz nam się nie układał i trudno aby w takim momencie... Choć oczywiście tego nie sprawdzimy, bo jakąś akcją szaleńczą można było też coś zrobić. Ale nie liczyłem na to, że w takim momencie uniosą ten ciężar - powiedział trener.


Na zakończenie Moskal został zapytany o przyczynę pierwszej ligowej porażki Wisły.


- Pierwszą połowę zagraliśmy bardzo źle, ale sami prosiliśmy się o stratę bramki. Takie podania, które wykonaliśmy - i to nie tylko to jedno, po którym padł gol. Były takie co najmniej trzy straty, po których "śmierdziało" bramką, więc trudno liczyć na to, że któraś z nich nie zostanie wykorzystana przez przeciwnika. Oczywiście z całym szacunkiem dla Górnika, ale gdybyśmy dziś grali z jakąś mocniejszą drużyną, to mogłoby to się skończyć gorzej. Jeśli ma się rzut karny, to jaką można mieć lepszą okazję? Jeśli się w takiej sytuacji nie strzela to jest ciężko. Po raz pierwszy nie udało nam się strzelić bramki i przyszła porażka. W drugiej połowie stworzyliśmy sobie kilka sytuacji. W pierwszej była ta jedna, zaraz na samym początku i ona pokazała, że nie byliśmy na tyle pazerni, aby ją wykorzystać - zakończył opiekun "Białej Gwiazdy".

Źródło: wislaportal.pl


Kazimerz Moskal (wideo)

>>> Wideo: Górnik Łęczna

Źródło: Górnik Łęczna


Jurji Szatałow: Trzeba się cieszyć

Opiekun Górników nie krył radości po zwycięskim meczu nad drużyną Wisły. „Z trzech punktów trzeba się cieszyć, szczególnie, że ostatnio nam nie szło” - powiedział w pierwszych słowach trener Jurji Szatałow.

„W ostatnich trzech meczach nasza gra nie była zła, ale za łatwo traciliśmy bramki. Dzisiaj inaczej podeszliśmy do meczu. Spodziewałem się dobrej gry z naszej strony” - mówił trener dzisiejszych gospodarzy.

W drugiej połowie poniedziałkowego meczu Wisła zepchnęła gospodarzy do defensywy. „W drugiej połowie Wisła miała dużą przewagę. Szkoda, że Bonin jeszcze przed przerwą nie wykorzystał doskonałej sytuacji na podwyższenie wyniku. Jednak po takim zwycięstwie, z tak dobrą drużyną jaką jest Wisła, morale wyskoczą do góry. Cieszy postawa naszego bramkarza, który już drugi raz uratował nas w ciężkiej sytuacji” - zakończył Szatałow.


Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl


Pomeczowe wypowiedzi zawodników:

Tomasz Cywka: Powinienem wybrać inną opcję

Tomasz Cywka występu w Lęcznej nie mógł zaliczyć do udanych.
Tomasz Cywka występu w Lęcznej nie mógł zaliczyć do udanych.

Pomocnik Białej Gwiazdy, Tomasz Cywka, pojawił się w wyjściowym składzie swojej drużyny, jednak w przerwie został zmieniony przez Rafaela Crivellaro. Błąd zawodnika krakowskiej Wisły przechylił szalę na korzyść gospodarzy, którzy mogą cieszyć się z kompletu oczek.


Cywka podkreślił, że nie jest zadowolony ze swojego występu w starciu z łęcznianami. „Na pewno nie jestem zadowolony, bo straciliśmy bramkę, za którą muszę wziąć odpowiedzialność. Przyjechaliśmy tutaj po trzy punkty, lecz nie udało się zdobyć ani jednego” – przyznał zawodnik Białej Gwiazdy. Na pytanie, dlaczego zdecydował się na takie rozwiązanie, odpowiedział: „To była decyzja w danym momencie, powinienem wybrać inną opcję, ale stało się tak, jak się stało”.


Początek rywalizacji należał do podopiecznych trenera Kazimierza Moskala, jednak krakowianie nie wykorzystali dogodnych okazji strzeleckich i wrócili pod Wawel z zerowym dorobkiem punktowym. „Wiedzieliśmy jak gra Górnik, że głównie koncentruje się na grze z kontry. Zdawaliśmy sobie sprawę, że to my będziemy prowadzić akcje. Mieliśmy sytuacje na początku meczu i wymusiliśmy błędy w obronie rywala. Nie wykorzystaliśmy jednak sytuacji, a później po moim błędzie straciliśmy bramkę” – analizował przebieg spotkania.


Wiślacy mogli wskoczyć na trzecie miejsce w tabeli, ale porażka z Górnikiem przekreśliła tę szansę. „W środku tabeli jest ciasno, ciągle jedna czy dwie wygrane mogą sprawić, że przesuniemy się na wysokie miejsce w tabeli. Kolejny mecz przed nami, trzeba wyciągnąć wnioski i zagrać o trzy punkty w sobotę” – kontynuował.


Kolejnym przeciwnikiem Białej Gwiazdy będzie drużyna zajmująca czternastą pozycję w ligowej tabeli – Podbeskidzie Bielsko - Biała. „Obojętnie czy gralibyśmy u siebie czy na wyjeździe, trzeba jak najszybciej podnieść się po porażce i znowu zdobyć trzy punkty. Z takim nastawieniem tam pojedziemy, a może z jeszcze większą sportową złością” – zakończył pomeczową wypowiedź Tomasz Cywka.

K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl


Arkadiusz Głowacki: Sami jesteśmy sobie winni

Kapitan Białej Gwiazdy nie krył rozgoryczenia postawą swojej drużyny w pierwszej odsłonie poniedziałkowej potyczki. „Myślę, że można postawić tezę, iż sami jesteśmy sobie winni tej porażki. Zwłaszcza pierwsza połowa to stracony przez nas czas, czterdzieści pięć minut, które wyrzuciliśmy do kosza. Po przerwie zagraliśmy dużo lepiej, widać było, że Górnik się bronił i wyglądało to tak, jak powinno w całym meczu, ale zawiodła skuteczność, dlatego ten wynik, mimo pierwszej słabej pierwszej połowy, mógł być inny” – podsumował Arkadiusz Głowacki przebieg rywalizacji.


Na pytanie, czego zabrakło Wiślakom, obrońca krakowian odpowiedział: „Zabrakło w drugiej połowie kropki nad „i”, celnego strzału i trochę więcej pewności siebie. Pewnie bilibyśmy się dzisiaj o zwycięstwo, a tak to walczyliśmy do końca o remis i nic z tego nie wyszło”.


W 73. minucie sędzia podyktował „jedenastkę” po faulu na Crivellaro. Mimo że Brazylijczyk nie był wyznaczony do rzutu karnego, to zdecydował się stanąć oko w oko z Rodiciem, ale jego strzał okazał się zbyt słaby, aby zaskoczyć bramkarza Górnika. „Rafael nie był w pierwszym składzie, a wiemy, że zamienił rzut karny na bramkę w meczu z Pogonią Szczecin. Wówczas znalazł się w gronie zawodników, którzy mieli podejść do karnego. Wydaje mi się, że nie należy szukać dziury w całym, nie byłoby tego tematu, gdyby zdobył bramkę” – sugerował.

W następnym meczu zawodnik krakowskiej Wisły zmierzą się w Bielsku-Białej z tamtejszym Podbeskidziem. Niestety, będę musieli radzić sobie bez Głowackiego, który obejrzał czwarty żółty kartonik w obecnym sezonie. „Nie ma chyba łatwych spotkań, zwłaszcza wyjazdowych. Sami sobie narobiliśmy problemów, sytuacja robi się nerwowa i to wyłącznie z naszej winy. Skoro to piwo sobie nawarzyliśmy, to musimy się zebrać i mocno postarać się o przełamanie wyjazdowej niemocy. Od grudnia nie wygraliśmy meczu na terenie rywala, co delikatnie mówiąc, nie przystoi. Każdy z nas musi popracować nad sobą i powalczyć o trzy punkty. Zapewne będę w sobotę z drużyną” – zakończył wypowiedź Arkadiusz Głowacki.


K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl


Maciej Jankowski: Mogłem lepiej uderzyć

od lewej: Tomasz Cywka, Maciej Jankowski, Rafał Boguski.
od lewej: Tomasz Cywka, Maciej Jankowski, Rafał Boguski.

Piłkarze Białej Gwiazdy nie ustrzegli się błędu, po którym gospodarze poniedziałkowego spotkania odnotowali trafienie dające im komplet oczek. „Zakończyliśmy ten mecz bez gola i przegraliśmy. Najbardziej boli pierwsza połowa, bo zagraliśmy źle. Po przerwie stwarzaliśmy sobie więcej sytuacji, przejęliśmy inicjatywę, opanowaliśmy środek pola i lepiej to wyglądało. Niestety nie udało się zrealizować planu” – zaczął wypowiedź popularny „Jankes”.


Pod nieobecność Pawła Brożka w ataku Białej Gwiazdy wystąpił Maciej Jankowski. Jak zawodnik Wisły ocenia swoją grę? „Na pewno mogłem lepiej uderzyć, skoro bramkarz wyłapał piłkę. Starałem się coś zrobić w każdej sytuacji, ale panowała jakaś niemoc” – powiedział krótko.


Na pytanie, co Biała Gwiazda musi poprawić w swojej grze, aby powalczyć o korzystny rezultat w kolejnym meczu, odpowiedział: „Myślę, że nie ma łatwego terenu, nawet u siebie nie można być pewnym. Każdy mecz trzeba wybiegać i wywalczyć. Pierwszą połowę dzisiejszego spotkania można spisać na straty, dopiero po przerwie zaczęliśmy grać w piłkę, opanowaliśmy środek pola, ale nic z tego nie wyszło. Mam nadzieję, że odpowiednio wejdziemy w następny mecz, będziemy utrzymywać się przy piłce i nie stracimy bramki”.

K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl

Podsumowanie 7. kolejki Ekstraklasy

Jaka piękna katastrofa - chciałoby się powiedzieć o niemal każdym meczu 9. kolejki, w której sporo niespodzianek. Już na powitanie faworyzowana Lechia nie zdołała pokonać Korony, a potem było tylko ciekawiej. Legia ledwie wydziobała remis z Zagłębiem, a i w konfrontacji Śląska z "Jagą" więcej szans dawano gościom. Tych nikt nie dawał w meczu na Kałuży, ale jednak punkty pojechały do Niecieczy. Pełną pulę zdobyli też "Górale" w Poznaniu, a tą stracił lider z Gliwic. A na koniec pierwszą ligową porażkę zaliczyła Wisła, która przegrała w Łęcznej!


Piątek, 11 września:

Lechia Gdańsk 0-0 Korona Kielce

Kolejne transfery gdańszczan zachęcały do obejrzenia tego spotkania, ale poza trafieniem w słupek Maka i paru mocno wymęczonych akcjach piłkarze Lechii odbijali się od kielczan niczym od muru. No i ostatecznie nie znaleźli sposobu na tą zmasowaną, ale dobrze grającą defensywę przyjezdnych. Nie udał się więc debiut nowemu trenerowi ekipy z Gdańska, Thomasowi von Heesenowi, no ale nasza liga pewnie nie jeden raz może mu wyjść "bokiem". Tak jak wychodzą Lechii kolejne transfery, które wciąż nie przynoszą takich efektów, na jakie w Gdańsku liczą.


Legia Warszawa 2-2 Zagłębie Lubin

0-1 Krzysztof Piątek (17.)
0-2 Michal Papadopulos (35.)
1-2 Ivan Tričkovski (69.)
2-2 Nemanja Nikolić (74.)

Pisaliśmy w zapowiedzi tej kolejki, że w przerwie na mecze reprezentacyjne legioniści dostali od swojego trenera wyjątkowo dużo wolnego. Widocznie zbyt mało, a może jednak za dużo? W pierwszej połowie bardziej pracowitą drużyną było bowiem lekceważone na pewno przez warszawskich kibiców Zagłębie i mający "polonijną przeszłość" trener Stokowiec miał ogromne powody do zadowolenia, bo beniaminek prowadził aż 2-0. Legioniści wzięli się jednak po przerwie do jako takiej pracy, ale pozwoliło im to zdobyć tylko punkt. Zespół ze stolicy zaciął się więc w lidze na dobre, bo od zremisowanego meczu z Wisłą zalicza kolejne co najmniej takie wpadki. A najlepsze jest to, że po końcowym gwizdku sędziego - bardziej niezadowolonym zespołem byli "miedziowi", którzy oddali aż 18 strzałów, przy ledwie 6 "rozleniwionej" Legii.


Sobota, 12 września:

Śląsk Wrocław 3-1 Jagiellonia Białystok

1-0 Piotr Celeban (58.)
2-0 Piotr Tomasik (62. sam.)
2-1 Piotr Grzelczak (83.)
3-1 Tom Hateley (87.)

Wysoko ekipę Jagiellonii rozstrzelał we Wrocławiu tamtejszy Śląsk, ale też na pewno nie był to najlepszy dzień dla białostockich obrońców oraz bramkarza. Śląsk podnosi się więc po porażce w Krakowie z Wisłą, a dla "Jagi" strata Macieja Gajosa okazała się na razie jakby boleśniejsza, od pozyskania Fedora Černycha.


Cracovia 2-3 Termalica Bruk-Bet Nieciecza

1-0 Miroslav Čovilo 9
1-1 Jakub Biskup (12. k.)
1-2 Jakub Biskup (31.)
2-2 Dariusz Zjawiński (43.)
2-3 Bartłomiej Babiarz (75.)

Przed tym meczem pisaliśmy, że jedna z drużyn na pewno się w tym spotkaniu "przełamie". I tak też się stało - tyle, że faworytem były jednak "Pasy". No ale jak na razie nie jest to kolejka faworytów. Bohaterem Niecieczy jest Jakub Biskup. Dwa gole plus asysta i po raz pierwszy w historii Termalika wygrywa mecz wyjazdowy!


Lech Poznań 0-1 Podbeskidzie Bielsko-Biała

0-1 Mateusz Szczepaniak (57.)

Przerwa na mecze reprezentacyjne nie podniosła "Kolejorza", który bez dwóch zdań sensacyjnie spada na miejsce spadkowe! "Nigdy nie spadnie..." - czy tak będą śpiewać fani z Poznania? I choć można to rozpatrywać w kategorii żartu, to takim jak na razie są wyniki Lecha w tym sezonie. Co więcej - jeśli w niedzielę wygra Górnik Zabrze - aktualny mistrz Polski będzie "czerwoną latarnią"! Niewiarygodne? Na pewno mocno sensacyjne! A "Górale"? Należy pogratulować, zwłaszcza Zubasowi, który popisał się kilkoma dobrymi i szczęśliwymi interwencjami. Trzy punkty dla bielszczan to w dużej mierze jego zasługa.


Niedziela, 13 września:

Pogoń Szczecin 3-1 Piast Gliwice

0-1 Saša Živec (7.)
1-1 Łukasz Zwoliński (43.)
2-1 Łukasz Zwoliński (63.)
3-1 Jarosław Fojut (82.)

Gdy lider z Gliwic strzelił szybko gola w Szczecinie - pewnie wielu kibiców naszej ligi od razu sprawdziło tabelę. Ile to będą mieć więcej punktów od reszty stawki? Wyszło sporo, ale jak się okazało - jednak nie do końca. Swoje show odstawili bowiem Murawski ze Zwolińskim, a że ten drugi zaliczył aż dwa trafienia, więc dał Pogoni prowadzenie. Ostatecznie jednak wspomniane show i tak skradł wszystkim Fojut zdobywając gola zza połowy boiska i Ci, którzy nie chcieli, aby Piast reszcie stawki mocno odskoczył, odetchnęli z ulgą.


Ruch Chorzów 1-0 Górnik Zabrze

1-0 Paweł Oleksy (42.)

Derby to derby, wiadomo jaki to mecz, i zabrzanie mocno marzyli, aby właśnie w nim przełamać swój fatalny start w nowy sezon. Nic jedna z tego nie wyszło, bo to "Niebiescy" zgarnęli pełną pulę. I choć zabrzanie mocno starali się odrobić w II połowie tę stratę, to nie znaleźli sposobu na bardzo dobrze i momentami ofiarnie interweniującego Putnocký'ego.


Poniedziałek, 14 września:

Górnik Łęczna 1-0 WISŁA KRAKÓW

1-0 Grzegorz Bonin (22.)

Po porażce wiślaków w Łęcznej na usta cisną się wyłącznie niecenzuralne słowa. Dlatego też lepiej posłużyć się przenośnią, w końcu właśnie stuknęło nam dziewięć miesięcy od momentu, gdy ostatni raz wygraliśmy mecz wyjazdowy. Szkoda tylko, że po tym... porodzie okazało się, że to nie nasze dziecko! Pierwsza połowa w wykonaniu Wisły? Kpina! Powinniśmy zresztą przegrywać wyżej, a wtedy złudzeń po przerwie już by nie było. Tych pozbawił nas do reszty żenująco wykonany rzut karny przez Crivellaro i cóż - jakby nie liczyć - trener Kazimierz Moskal znów jest "na cenzurowanym". Ale trudno się dziwić.

Źródło: wislaportal.pl


Aktualna tabela po 8 kolejce


Źródło: twitter.com/_Ekstraklasa_


Kulisy (wideo)

>>> kulisy: Górnik Łęczna

Źródło: Górnik Łęczna

Galeria