2016.03.18 Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok 5:1

Z Historia Wisły

2016.03.18, Ekstraklasa, 28. kolejka, Kraków, Stadion miejski im. Henryka Reymana, 20:30, piątek, 4°C
Wisła Kraków 5:1 (4:0) Jagiellonia Białystok
widzów: 11.564
sędzia: Paweł Raczkowski z Warszawy
Bramki
Maciej Sadlok 24'
Paweł Brożek 33'
Paweł Brożek 39'
Rafał Wolski (g) 45'
Rafał Boguski 63'

1:0
2:0
3:0
4:0
5:0
5:1





70' (w) Karol Świderski
Wisła Kraków
4-5-1
Michał Miśkiewicz
Boban Jović
Arkadiusz Głowacki
grafika:zk.jpg 69' Richárd Guzmics
Maciej Sadlok
Rafał Boguski grafika:zmiana.PNG (77' Witalij Bałaszow)
Denis Popović
Rafał Wolski grafika:zmiana.PNG (77' Tomasz Cywka)
Zdeněk Ondrášek grafika:kontuzja.png grafika:zmiana.PNG (34' Petar Brlek)
Patryk Małecki
Paweł Brożek

Trener: Dariusz Wdowczyk
Jagiellonia Białystok
4-2-3-1
Bartłomiej Drągowski
Łukasz Burliga
Guti grafika:zk.jpg 12'
Igors Tarasovs grafika:cz.jpg 8'
Piotr Tomasik
Przemysław Frankowski grafika:zmiana.PNG (77' Przemysław Mystkowski)
Jacek Góralski grafika:zk.jpg 44'grafika:zmiana.PNG (46' Taras Romanczuk)
Rafał Grzyb
Konstantin Vassiljev grafika:zmiana.PNG (15' Sebastian Madera)
Fedor Černych
Karol Świderski

Trener: Michał Probierz
Bramki: 5-1
Posiadanie (w %): 73-27
Strzały: 16-3
Strzały celne: 8-2
Piłki zagrane: 1046-319
Piłki odzyskane: 117-109
Spalone 1-0
Podania: 987-279
Udane podania (w %): 89-58
Dośrodkowania 19-6
Rzuty rożne 4-2
Faule: 7-7
Żółte kartki: 1-1
Czerwone kartki: 0-1

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.

Spis treści

Przed meczem

Pójść za ciosem. Wisła gra z Jagiellonią!

Plakat meczowy.
Plakat meczowy.

Po przełamaniu koszmarnej passy spotkań bez wygranej w Ekstraklasie i poniedziałkowym zwycięstwie w Niecieczy - ekipę piłkarzy "Białej Gwiazdy" czeka można powiedzieć, że weryfikacja ich możliwości. Na Reymonta przyjeżdża grająca ostatnio lekko w kratkę białostocka Jagiellonia i wiślacy na pewno są w stanie dopisać po tej rywalizacji kolejny komplet punktów! Przynajmniej mocno w to wierzymy. I mocno trzymać będziemy kciuki za to, aby naszym piłkarzom udało się pójść za ciosem i znów wygrać spotkanie ligowe!

W bieżącym sezonie fani "Białej Gwiazdy" nie są zbytnio przez swoich pupili rozpieszczani. Dość powiedzieć, ale dotychczas w rozgrywkach 2015/2016 na własnym stadionie Wisła wygrała zaledwie... dwa spotkania! Pamiętne 2-0 z Lechem oraz efektowne 4-2 ze Śląskiem - miały jednak miejsce w... sierpniu ubiegłego roku (!) i trzeba to przyznać bez ogródek, że to zwyczajnie wstyd, że nasz zespół od tego czasu nie zwyciężył u siebie!

Nie pozostaje nam więc nic innego, jak liczyć, że zmieni się to w piątkowy wieczór. I to nawet jeśli czeka nas bez wątpienia trudne zadanie. Jagiellonia na trzy kolejki przed końcem sezonu zasadniczego zajmuje upragnione dla siebie miejsce numer osiem w tabeli i bez wątpienia będzie robić wszystko, co tylko jest możliwe, aby w Krakowie dopisać komplet punktów. I zachować tę jakże atrakcyjną lokatę. Problemem "Jagi" jest jednak fakt, że grają oni tej wiosny w kratkę. Potrafili bowiem wygrać w Poznaniu z Lechem 2-0, by kilka dni później przegrać aż 1-5 w Gdańsku z Lechią! I można się tylko zastanawiać - jaką Jagiellonię zobaczymy w Krakowie?

Odpowiedź na tak postawione pytanie wydaje się być wbrew pozorom dość prosta. Zapewne taką, jak grać pozwoli jej Wisła, a naprawdę mocno liczyć wypada, że po wygranej w Niecieczy wiślacy wygrzebią się już na dobre ze swojego "dołka formy" i podobnie jak jesienią - także teraz znajdą sposób na ekipę dowodzoną przez Michała Probierza. Przypomnijmy bowiem, że pod koniec października ubiegłego roku, choć mecz zaczęliśmy od straty gola, to później Wisła zdobyła ich aż cztery i ostatecznie rozbiła "Jagę" aż 4-1. Białostoczanie na pewno to lanie pamiętają i będą chcieli się za nie zrewanżować, ale też wypada liczyć, że efekt "nowej miotły" Dariusza Wdowczyka wciąż działa i potwierdzi się to także w tym spotkaniu.

Mocno trzymamy więc za Wisłę kciuki, jeszcze mocniej zdzieramy gardła i cóż - widzimy się na stadionie!

Do boju Wisełka!

Źródło: wislaportal.pl


Pójść za ciosem: Wisła - Jagiellonia

W piątkowy wieczór Wisła Kraków podejmie na własnym stadionie Jagiellonię Białystok. Pierwszy mecz pod wodzą Dariusza Wdowczyka zakończył się długo oczekiwanym zwycięstwem. Teraz nowy trener zadebiutuje na Reymonta, gdzie kibice wygranej nie widzieli od sierpnia.

Wisła wreszcie zwycięska! Po szalonym meczu w Niecieczy „Biała Gwiazda” po długich oczekiwaniach zdobyła trzy punkty. Morale drużyny poszło w górę, spadł kamień z serca ale nikt nie jest zadowolony, bowiem zawodnicy zdają sobie sprawę z nadal bardzo trudnej sytuacji w tabeli. Teraz trzeba pójść za ciosem i wygrać z Jagiellonią.

W meczu z „Jagą” nadal nie będą mogli zagrać kontuzjowani zawodnicy: Krzysztof Mączyński, Donald Guerrier i Emmanuel Sarki. Do kadry meczowej po drobnym urazie wraca Alan Uryga, który zajmie w niej miejsce Krzysztofa Drzazgi.

Zwycięskiego składu się nie zmienia – jak mawia stare piłkarskie porzekadło. Wiele wskazuje na to, że dostosuje się do niego trener Wdowczyk. Nie ma co zmieniać w składzie, który zapewnił upragnione od wielu miesięcy zwycięstwo. W dobrej dyspozycji jest zwłaszcza Patryk Małecki, który był motorem napędowym poniedziałkowego zwycięstwa w Niecieczy. Oby nie był to jednorazowy wyjątek.

Jagiellonia gra w kratkę. Potrafiła w świetnym stylu wygrać w Poznaniu, by za chwilę dostać tęgie baty od Lechii. Piłkarze Michała Probierza zajmują aktualnie ósmą lokatę i wcale nie mogą być pewni gry w pierwszej ósemce. Zwycięstwo w Krakowie z pewnością bardzo by ich do tego przybliżyło, dlatego też możemy spodziewać się dobrego, otwartego meczu – obydwa zespoły zagrają o pełną pulę.

W drużynie Jagiellonii dobrą formę prezentuje wiosną Konstantin Vassiliev, który jest mózgiem zespołu trenera Probierza. Przed nim na pozycji napastnika dobrze radzi sobie Piotr Grzelczak, który zaliczył sześć trafień w bieżących rozgrywkach. Wreszcie niebezpieczna będzie prawa flanka, gdzie poczyna sobie Łukasz Burliga – od kilku tygodni nowy piłkarz zespołu z Podlasia.

Wisłą pod wodzą nowego trenera wreszcie zagrała dobrze i odniosła zwycięstwo. Trzy punkty z Niecieczy prawdziwej wartości nabiorą jednak dopiero wtedy, gdy uda się pójść za ciosem i wygrać także z Jagiellonią. Pozwoli to drużynie odskoczyć od strefy spadkowej i nabrać psychicznego luzu przed przerwą na reprezentację i świętami Wielkiej Nocy.

Transmisja spotkania w Canal + Sport. Początek o 20.30.

Źródło: wislakrakow.com
(sum91)


Pokażmy charakter

W poniedziałek w Niecieczy Biała Gwiazda przerwała swoją serię meczów bez zwycięstwa. Ekstraklasa nie zwalnia jednak tempa i już za kilka godzin Wisła przed własna publicznością zmierzy się za Jagiellonią Białystok. Dzisiejsze spotkanie będzie okazją, by pokazać, czym jest wiślacki charakter i potwierdzić, że ostatnia wygrana nie była przypadkowa. Wszyscy mamy coś do udowodnienia, dlatego walczcie razem z nami o kolejne zwycięstwo!

Na boiskach najwyższej polskiej ligi oba kluby spotykały się do tej pory 24 razy. Lepszy bilans tych pojedynków ma Wisła, która wygrała 11 meczów, w 8 musiała uznać wyższość rywala, a w pozostałych 5 padł remis. Starcia tych dwóch drużyn przeszły do historii jako świetne widowiska, w których pada mnóstwo goli.

Zwycięskie wspomnienia

Na początku lat 90. Wisła przed własną publicznością rozgromiła białostoczan aż 6:3, a sam mecz miał niezwykły przebieg. Jako pierwsi prowadzenie objęli gospodarze, a to za sprawą trafienia Zdzisława Janika. Kilka minut później wyrównał Ryszard Ostrowski, ale jeszcze przed przerwą ponownie prowadzenie krakowianom dał swoim golem Tomasz Kulawik. Po godzinie gry rozpoczęło się najbardziej szalone 10 minut tego meczu, w którym kibice zgromadzeni przy Reymonta zobaczyli aż 4 bramki. Najpierw trafienie na 2:2 zaliczył Bartosz Jurkowski, ale po chwili dwa szybkie ciosy Jagielloni zadał Zbigniew Świętek i zrobiło się 4:2. Goście wcale nie zamierzali się poddać i kontaktowego gola z karnego strzelił Andrzej Ambrożej. Wisła był jednak zdecydowanie lepszym zespołem tego dnia i po kolejnych trafieniach Świętka i Zbigniewa Grędy ostatecznie odprawiła rywali z kwitkiem odnosząc zdecydowane zwycięstwo.

Młodsi kibice będą natomiast pamiętać starcie z 6 października 2007 roku. Biała Gwiazda również w Krakowie pokonała Jagiellonię 5:0. Do przerwy Wiślacy prowadzili już 3:0 po golach Marka Zieńczuka, Pawła Brożka i Jeana Paulisty. Po zmianie stron, po jednym trafieniu dołożyli jeszcze Zieńczuk oraz Piotr Brożek i Wisła odniosła kolejne przekonujące zwycięstwo. Dwóch piłkarzy, którzy wystąpili w tamtym meczu, może dziś zagrać ponownie przeciwko „Jadze”, a są to Paweł Brożek i Arkadiusz Głowacki.

Takie wysokie wygrane odcisnęły swoje piętno na bilansie bramkowym, który przemawia dziś za Wisłą. Piłkarze Białej Gwiazdy drogą do bramki Jagiellonii znajdowali 41 razy, tracąc przy tym 26 goli. Najskuteczniejszym Wiślakiem w meczach z „Jagą” jest Paweł Brożek, który ma na koncie 6 trafień.

Przerwana seria

Mimo wysokich zwycięstw, Jagiellonia nigdy nie była łatwym przeciwnikiem. Przez trzy sezony trwała niemoc Wiślaków, którzy nie potrafili wygrać z białostoczanami ani u siebie, ani na wyjeździe. Dopiero ostatnie spotkanie rozegrane w ramach 13. kolejki Ekstraklasy przerwało złą passę. Oba kluby zmierzyły się w Białymstoku 23 października 2015 roku. Jako pierwsi prowadzenie objęli gospodarze, a gola zdobył Igor Tarasovs. Po chwili mieliśmy jednak remis, a to za sprawą Pawła Brożka, który wykorzystał rzut karny. Po przerwie gole strzelali już tylko Wiślacy. Dwukrotnie Drągowskiego pokonał Maciej Jankowski, a w doliczonym czasie gry trafił jeszcze Donald Guerrier i Wisła triumfowała 4:1.

W poprzedniej kolejce Jagiellonia 1:0 ograła Górnik Łęczna i zajmuje 8. pozycję w tabeli. Wisła natomiast wygrała 4:2 z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza i obecnie plasuje się na miejscu numer 14.

Spotkanie pomiędzy Wisła Kraków i Jagiellonią Białystok rozpocznie się o godzinie 20:30.

Zapraszamy na mecz! Zapraszamy na R22!

MH
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl


Przedmeczowe wypowiedzi

Dariusz Wdowczyk: - Nie ma nic lepszego od wygrywania

- Oczywiście zwycięstwa budują. Nie ma nic lepszego od wygrywania. To jest dobre przyzwyczajenie. Po jedenastu meczach odnieśliśmy pierwsze, przekonujące zwycięstwo, aczkolwiek tak jak mówiłem na konferencji mieliśmy też sporo szczęścia, ale potrafiliśmy utrzymać wynik, potrafiliśmy uciekać przeciwnikowi i stwarzać sytuacje. Potrafiliśmy grać skutecznie. Chcę powiedzieć o tych dobrych stronach, a mniej o tych słabszych, to podkreślać i na tym budować - mówił na konferencji prasowej przed meczem z Jagiellonią Białystok trener Wisły, Dariusz Wdowczyk.

- Myślę, że zawodnicy też odczuli pewną ulgę i komfort, że wreszcie udało nam się zdobyć trzy punkty. Cieszą mnie one i cieszy mnie zwycięstwo, ale też mieliśmy bardzo mało czasu do kolejnego spotkania i cóż - mamy jutro Jagiellonię, na własnym stadionie. Mieliśmy okazję ze sobą potrenować, pobyć i porozmawiać. Nakreślić sobie też jakiś plan na ten mecz oraz porozmawiać sobie o przeciwniku, który jest przed nami. O jego mocnych i słabych stronach. Mam nadzieję, że w dobrych nastrojach i wyjdziemy na to spotkanie nastawieni pozytywnie. Wszyscy oczekują trzech punktów. Ja oczywiście również i z takim nastawieniem wychodzimy na mecz z Jagiellonią, żeby zdobyć tutaj trzy punkty - dodał Wdowczyk.

Ważne jest na pewno to, że poza - można powiedzieć "stałymi absencjami" - w naszej drużynie nie ma żadnych nowych.

- Nie mamy żadnych problemów zdrowotnych poza tymi, które były do tej pory, czyli Emmanuel Sarki, Wilde-Donald Guerrier i Krzysztof Mączyński, którzy są poza kadrą. To są jedyne osoby, których nie bierzemy pod uwagę przy ustalaniu składu. Zmienia się trochę "osiemnastka". Zamiast Krzysztofa Drzazgi wraca Alan Uryga i jest to jedyna zmiana po meczu z Termaliką - przyznał opiekun Wisły.

Wdowczyk dość dużo czasu poświęcił dziś na rozmowę o poprzednim spotkaniu "Białej Gwiazdy". Jego pierwszym z naszym zespołem.

- Wiadomo, że zwycięstwa budują, dodają pewności siebie. Musimy cieszyć się z tego, że w jeden dzień... nikt nie jest cudotwórcą, ale udało się porozmawiać z zawodnikami i dobrze zareagowali i z chęcią zdobycia trzech punktów wyszli na to spotkanie. Były w nim też słabsze momenty jeśli chodzi o naszą grę. Były momenty, w których przeciwnik doganiał nas na jedną bramkę i w głowach piłkarzy pozostaje, że znów jest to samo i że znów może nam się coś przytrafić - mimo że prowadzimy 2-0, ale nas gonią. Potrafiliśmy natomiast - mówiąc kolokwialnie - wrzucić "czwarty czy piąty bieg" i znowu strzelić bramkę. I znowu zapewnić sobie dwubramkową różnicę. Ja mocno stąpam po ziemi i wiem, że przed nami jest dużo pracy. Cały czas rozmawiamy o taktyce, bo każdy trener ma swoją wizję tego jak zespół ma funkcjonować, ale łatwiej jest mi rozmawiać z piłkarzami o sytuacjach, które im być może się nie podobają, kiedy o tym rozmawiamy, bo są one niekorzystne dla nich. A mówię o błędach wynikających z gry, aczkolwiek chcę naszą tutaj relację budować na pozytywach, ale jeśli rozmawiamy, to mieliśmy też sporo prostych błędów, kiedy straciliśmy dwie bramki. Łatwiej jednak rozmawiać z piłkarzami, pokazywać i wytykać im błędy, gdy jest zwycięski mecz. Kiedy zdobyliśmy trzy punkty, bo to było dla nas najważniejsze. I im też łatwiej jest to przyswajać i patrzeć w oczy trenerowi. Jednak wygraliśmy, ale trzeba wyciągać wnioski - z tego co dobre oraz z tego co złe, żeby mieć nad czym pracować i co poprawiać - analizował trener.

Warto też odnotować, że przez kilka dni między meczami w Niecieczy, a przed rywalizacją z Jagiellonią - nasza drużyna przede wszystkim pracowała nad poprawą gry... ofensywnej.

- Pracowaliśmy generalnie nad ofensywą - powiedział Wdowczyk. - Każdy z zawodników, na swój sposób, potrafi bronić. Aczkolwiek wskazywaliśmy na momenty, które wpływały na to, jak ten rezultat się układał oraz na to, że przeciwnik dochodził do czystych sytuacji. Czyli były indywidualne błędy zawodników, którzy nie kryli od tej strony, od której należy kryć, albo spóźnili się z reakcją, albo nie "przyasekurowali" swojego kolegi. Albo dali się w łatwy sposób ograć. Ćwicząc ofensywę - z natury trzeba też przejść po stracie piłki do defensywy. Czyli jakiś szybki doskok, albo ustawienie, albo korekta swojej pozycji. Na to zwracamy uwagę, żeby było lepiej i żebyśmy tracili mniej bramek - mówił trener Wisły.

Oczywiście nie mogło też zabraknąć pytania o grę naszego najbliższego rywala, czyli Jagiellonii.

- Zależy jak wejdą w mecz. Z Lechem było bardzo solidnie, a z Lechią bardzo szybko stracili kilka bramek i było "po meczu". W kolejnym spotkaniu - z Górnikiem Łęczna - męczyli się i zapewnili sobie zwycięstwo dopiero na kilka minut przed końcem. Jagiellonia to jednak groźna drużyna, przechodząca szybko do kontrataków pięcioma, sześcioma piłkarzami i to jest taka reguła. Na tym właściwie ich gra bazuje. Jest też kilku zawodników ze słusznym wzrostem, którzy są groźni przy stałych fragmentach gry. Michał Probierz lubi eksperymentować i zaskakiwać tymi stałymi fragmentami, ale to wszystko mogę przekazać piłkarzom. To jest to gdzie gdzieś widzicie też sami, jak gra Jagiellonia, a my bardziej chcemy się skupić na tym co my mamy zrobić i jak zaskoczyć Jagiellonię, żeby to ona miał problem z nami, a nie my z nimi. Znamy ich dobre strony, wiemy że Vassiljev ma prawą i lewą nogę i z 30 metrów to jest uderzenie. Podobnie Rafał Grzyb, czy Romanczuk. Mają kilku piłkarzy, którzy potrafią grać w piłkę. Wymieniłem tylko tę trójkę, ale tam jest kilku innych zawodników, którzy też potrafią sobie dobrze radzić - przyznał Wdowczyk.

Na zakończenie padło jeszcze jedno ważne pytanie, a mianowicie o... "kalkulator w szatni", bo Wisła choć niewielkie, bo głównie "matematyczne", ale jednak wciąż ma szansę na miejsce w "ósemce".

- Niewiele od nas zależy. Naszą rolą jest zdobywać punkty, wyciągać z tego jak najwięcej. Dopóki istnieją matematyczne szanse, bo bodajże wyliczono, że wynoszą 4 procent? Muszą być sprzyjające okoliczności, żeby awansować. Trzeba grać o całą pulę. Ja przynajmniej tak uważam. Nie kalkulować, tylko wyciągnąć z tych trzech spotkań, które zostały, wszystko co jest do wyciągnięcia - czyli 9 punktów. A czy tak będzie? Poczekajmy - zakończył Wdowczyk.


Źródło: wislaportal.pl


Rafał Boguski: - Chcielibyśmy zgarnąć trzy punkty

- Nie mogliśmy przez długi okres strzelić bramki, ja też miałem długą przerwę i takie przełamanie jest dobre dla zawodnika. Nabiera się pewności i też takiej swobody w grze. Mam nadzieję, że jutro to potwierdzimy i że spotkanie z Termaliką było dla nas przełamaniem i będziemy dalej starali się kontynuować tę grę - mówił obecny na konferencji prasowej, przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok, pomocnik Wisły - Rafał Boguski.

W czekającym nas teraz meczu z białostoczanami - na pewno wydarzeniem będzie fakt, że w składzie "Jagi" wystąpi nasz były zawodnik, Łukasz Burliga.

- Bardzo długo był zawodnikiem Wisły, jest związany z tym klubem - powiedział o "Burym" "Boguś". - Ja osobiście nie kontaktowałem się z nim. Spotkamy się dopiero na murawie - dodał. - Na pewno był naszym bardzo ważnym zawodnikiem. Myślę, że w Jagiellonii też będzie miał wiodącą rolę. Znamy jego dobre strony i będziemy chcieli je ograniczyć - stwierdził Boguski.

- Chcielibyśmy zgarnąć trzy punkty. Będziemy robić wszystko, żeby tak było. Na pewno czeka nas ciężkie spotkanie, ale to zwycięstwo z Termaliką dało nam dużo pewności i z optymizmem będziemy jutro wychodzić na boisko - zakończył wiślak.


Źródło: wislaportal.pl


O rywalu

Pod lupą: Konstantin Vassiljev

Liderem środka pola Jagiellonii Białystok jest Konstantin Vassiljev. Reprezentant Estonii w obecnym sezonie ma na koncie cztery bramki i dziesięć asyst.

Konstantin Vassiljev urodził się 16 sierpnia 1984 w Tallinnie. Karierę rozpoczynał w tamtejszym Tallinna JK. Zadebiutował w pierwszym zespole mając 16 lat.

Na początku 2003 roku trafił do Levadii Tallinn, gdzie szybko stał się podstawowym zawodnikiem. Po czterech latach został kapitanem drużyny oraz zadebiutował w reprezentacji, jednak w 2007 roku nie zgodził się na przedłużenie kontraktu i wyjechał z Estonii.

W 2008 roku odnalazł się w Słowenii, w barwach Nafty Lendava. Kilka lat później klub ten znalazł się na krawędzi bankructwa, więc musiał sprzedawać czołowych graczy. Vassiljev na krótko trafił do innego słoweńskiego klubu - FC Koper, a w sierpniu 2011 roku podpisał trzyletni kontrakt z rosyjskim Amkarem Perm.

Z Gliwic do Białegostoku

Po wygaśnięciu umowy w Rosji, Estończyk przyjechał do Polski, gdzie został zawodnikiem Piasta Gliwice. Dla tego klubu wystąpił w 25 spotkaniach ligowych, w których zdobył 5 bramek. W czerwcu 2015 roku na zasadzie wolnego transferu przeszedł do Jagiellonii.

Konstantin Vassiljev to doświadczony reprezentant kraju - w kadrze Estonii rozegrał 85 meczów i strzelił 21 goli. Jego największy sukces z drużyną narodową to udział w barażach o awans do Euro 2012, w których Estonia okazała się gorsza od Irlandii.

K. Wojnarowski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl


Analiza taktyczna Jagiellonii

Już w piątkowy wieczór kolejny mecz Wiślaków na własnym stadionie. Do Krakowa przyjeżdża ekipa Jagiellonii Białystok, plasująca się obecnie na ósmym miejscu, zapewniającym możliwość gry grupy mistrzowskiej. Na trzy kolejki przed końcem rundy zasadniczej krakowianie tracą do gości z Podlasia sześć punktów i nie poddają się w walce o awans do czołowej ósemki. By przedłużyć szansę na sukces, podopieczni Dariusza Wdowczyka muszą wygrać nadchodzące starcie.

W meczu przeciwko Termalice Bruk-Betowi Nieciecza, Białej Gwieździe udało się przełamać serię jedenastu spotkań bez zwycięstwa. Jagiellonia natomiast na wiosnę gra w kratkę. Białostoczanie wygrali trzy starcia, ze Śląskiem, z Lechem oraz z Górnikiem Łęczna, zanotowali jeden remis - z Pogonią i przegrali dwa spotkania. Porażki z Legią i Lechią były jednak bardzo wyraźne, a w tych dwóch meczach ekipa dowodzona przez Michała Probierza straciła aż dziewięć goli. 43-letni szkoleniowiec, który niegdyś prowadził również krakowską drużynę, po przegranych znacznie przemeblował zespół. Z kim więc przyjdzie zmierzyć się graczom Wisły? Zapraszamy na analizę taktyczną Jagiellonii Białystok.


Bramka: Golkipera Jagi nie trzeba przedstawiać szerszej publiczności. Podstawowym bramkarzem w układance Michała Probierza jest oczywiście Bartłomiej Drągowski. Po poprzednim sezonie, w którym Drągowski dwoił się i troił pomiędzy słupkami białostockiej bramki, mówiło się nawet o zainteresowaniu uznanych zagranicznych klubów. W 25 rozegranych dotychczas spotkaniach etatowy reprezentant juniorskich kadr narodowych osiem razy zachował czyste konto. Bez wątpienia Drągowski nie wspomina dobrze poprzedniego meczu przeciwko Białej Gwieździe, kiedy to aż cztery razy musiał wyciągać piłkę z siatki.

Linia obrony: To właśnie w formacji defensywnej trener Probierz dokonał na wiosnę najwięcej zmian. Do pierwszoligowych klubów wypożyczeni zostali m.in. Rafał Augustyniak i Martin Baran, a w ich miejsce pozyskano 24-letniego Brazylijczyka, Gutieriego Tomelina, znanego jako Guti. Po kilku meczach na ławce rezerwowych, były gracz brazylijskiej Serie A wrócił do pierwszego składu i w spotkaniu przeciwko Górnikowi Łęczna zaprezentował się z dobrej strony. Wiele wskazuje więc, że swoje trzecie starcie w Ekstraklasie stoper rozegra właśnie w Krakowie. Na środku obrony wspierać będzie go obyty już w polskiej lidze Igors Tarasovs, dotychczas z 23 spotkaniami w sezonie. 27-letni Łotysz w poprzednim meczu między Jagą a Wisłą zdobył honorowego gola dla białostoczan. Lewa flanka zarezerwowana jest dla Piotra Tomasika, pozyskanego przed sezonem z Podbeskidzia Bielsko-Biała. Na prawej obronie zagra doskonale znany kibicom Białej Gwiazdy zawodnik, Łukasz Burliga. Popularny „Bury”, który w barwach Wisły występował od małego aż do początku 2016 roku, po transferze do Jagiellonii z miejsca stał się jej podstawowym graczem.

Linia pomocy: Białostoczanie zwykle swoje mecze rozgrywają piątką pomocników, z czego dwóch odpowiedzialnych jest głównie za destrukcję. Pierwszym z nich jest Rafał Grzyb, kapitan klubu, występujący w żółto-czerwonych barwach już od sześciu lat. Wychowanek Wiernej Małogoszcz jest zdecydowanie najbardziej ogranym w Ekstraklasie zawodnikiem białostockiego klubu, z 247 występami na koncie. Do niedawna Grzyb był pomocnikiem, który najdłużej z graczy drugiej linii wszystkich klubów Ekstraklasy nie świętował zdobycia gola. Bardzo ważną bramką przeciwko Śląskowi Wrocław 33-latek przełamał jednak złą serię. Obok Grzyba na środku pomocy wystąpi także jeden z lepszych debiutantów w sezonie 2015/16, Jacek Góralski. 23-latek, pozyskany z Wisły Płock, jest jednym z liderów jeżeli chodzi o skuteczność odbiorów. Wychowanek bydgoskiego Zawiszy słynie z bezpardonowej, ostrej gry, stąd też kolekcjonuje żółte kartki. Przed dwójką defensywnych pomocników wystąpi zdobywca jedynej bramki w meczu z Górnikiem Łęczna, Konstantin Vassiljev. 85-krotny reprezentant Estonii, będący jej trzecim najlepszym strzelcem w historii, wraca ostatnimi czasy do lepszej dyspozycji i bez wątpienia gracze Wisły będą musieli zwrócić na niego szczególną uwagę. Na lewym skrzydle zagra najprawdopodobniej kolejny z przedstawicieli krajów nadbałtyckich w Jagiellonii, Fiodor Cernych. 24-letni Litwin jest jedną z najjaśniejszych postaci Jagi na wiosnę. Po drugiej stronie od pierwszej minuty na boisku pojawi się Przemysław Frankowski, drugi najlepszy snajper białostoczan w tym sezonie, z pięcioma bramkami na koncie.

Atak: Najlepszym strzelcem zespołu jak dotychczas jest Piotr Grzelczak, który jednak zdobył zaledwie jednego gola więcej od wspomnianego wyżej Frankowskiego. W ostatnim meczu słynący z pięknych trafień były gracz Lechii zasiadł na ławce rezerwowych, lecz zastępujący go Karol Świderski zaprezentował się mizernie. Prawdopodobnie więc na boisku od pierwszego gwizdka zamelduje się 28-latek, który niegdyś w sparingu Lechii z Barceloną dwukrotnie pokonywał bramkarza Blaugrany.

Wisła, po zwycięstwie w Niecieczy, chce pójść za ciosem, by oddalić się od strefy spadkowej. Biała Gwiazda w przypadku wygranej nadal może liczyć się w walce o ósemkę. Czy Wiśle uda się powtórzyć wynik z Białegostoku, kiedy to triumfowała 4-1? O tym przekonamy się już jutro o 20.30. Arbitrem spotkania będzie Paweł Raczkowski z Warszawy.

Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl


Relacje

Sprint Boguskiego. Wisła - Jagiellonia 5-1

Kluczowy moment meczu ...
Kluczowy moment meczu ...
czerwona kartka dla zawodnika Jagiellonii.
czerwona kartka dla zawodnika Jagiellonii.

Wisła Kraków po fatalnej serii niepowodzeń - wygrywa drugie spotkanie z rzędu, co nie miało miejsca od... października 2014 roku! Sporo w tym dziś zasługi Rafała Boguskiego, który w 7. minucie zdecydował się na sprint i sfaulowany doprowadził do wykluczenia z boiska obrońcy Jagiellonii, Igorsa Tarasovsa. To wydarzenie ustawiło mecz, bo grając z przewagą jednego zawodnika Wisła szybko załatwiła sprawę. Już do przerwy było bowiem 4-0, a ostatecznie wszystko skończyło się wynikiem aż 5-1 dla "Białej Gwiazdy"!

Trener Dariusz Wdowczyk wyznaje zapewne zasadę, że "zwycięskiego składu się nie zmienia", bo po poniedziałkowej wygranej z Termaliką Bruk-Bet - na mecz z Jagiellonią nie dokonał żadnej korekty. I jak się okazało - ta jedenastka szybko "zrobiła mu mecz". A dokładniej - Rafał Boguski. Wiślak ruszył do zagranej do tyłu piłki, przez Konstantina Vassiljeva, a że był szybszy od Igorsa Tarasovsa i go wyprzedził, będąc tym samym pierwszym przed bramkarzem, więc Łotysz nie mając lepszego pomysłu na powstrzymanie naszego zawodnika sfaulował. Sędzia Paweł Raczkowski nie miał innego wyjścia jak wyciągnąć czerwoną kartkę i już od 7. minuty Jagiellonia grać musiała w "dziesiątkę".

Mimo tego w 12. minucie to nasi goście mieli swoją okazję, ale strzał Vassiljeva poleciał po rykoszecie tylko na rzut rożny. Potem już jednak zdecydowaną przewagę uzyskali wiślacy. Już minutę po strzale Estończyka z kontrą wyjść mogli Patryk Małecki i Rafał Wolski, ale nawzajem sobie przeszkodzili. Pięć zaś minut później na strzał z dystansu zdecydował się Zdeněk Ondrášek, ale po rykoszecie mieliśmy tylko rzut rożny. Przewaga Wisły była jednak coraz wyraźniejsza i w 22. minucie dobrze wrzucał Wolski, ale nikt z dobrze zagranej piłki nie skorzystał.

W końcu nadeszła minuta 23. Wtedy to świetnie z dystansu huknął Arkadiusz Głowacki, ale Bartłomiej Drągowski nie dał się zaskoczyć, zaliczając efektowną paradę. Zaraz jednak potem musiał już wyciągać piłkę z siatki, bo uderzeniem sprzed linii pola karnego pokonał go Maciej Sadlok, który - można zażartować - pozazdrościł próby Głowackiego. Wisła szybko wyszła więc na prowadzenie i szybko mogło być 2-0, ale dobrej okazji nie wykorzystał Ondrášek. O wiele lepiej uderzył z kolei w 27. minucie Wolski, ale Drągowski spisał się tym razem bardzo dobrze.

W 33. minucie bramkarz "Jagi" był już jednak bezradny. Wolski zagrał do Pawła Brożka, a ten pewnie huknął pod poprzeczkę i było 2-0. Kibice nie zdążyli się nacieszyć jeszcze dobrze z tego gola, a padł kolejny. Dobrze po podaniu Patryka Małeckiego i odbitym przez Drągowskiego uderzeniu Boguskiego - naszą akcję zamknął Brożek i było 3-0. I jak się okazało - to nie był koniec strzelania w pierwszej połowie, bo w 45. minucie z prezentu obrońcy zespołu z Białegostoku, który podbił piłkę, skorzystał jeszcze Wolski i dobrze główkując przelobował Drągowskiego. Do przerwy było więc aż 4-0!

Grając z przewagą jednego zawodnika - Wisła miała też wyraźną przewagę od początku drugiej części spotkania. Na pierwszą groźną sytuację czekać musieliśmy jednak do 56. minuty, ale Richárd Guzmics główkował w poprzeczkę. Wszystko jak należy było już natomiast siedem minut później. Dobrze po wrzutce Małeckiego i zgraniu Bobana Jovicia przy słupku przymierzył Boguski i "Biała Gwiazda" prowadziła już 5-0.

Na kolejną bramkę w tym meczu czekaliśmy do 70. minuty, tyle że padła ona dla Jagiellonii. Po faulu Guzmicsa do piłki podszedł Karol Świderski i dobrym uderzeniem z rzutu wolnego pokonał Miśkiewicza. Było więc 5-1.

Kolejne minuty spotkania nie przyniosły już ani ciekawszych akcji, więc i tym samym - zmiany już i tak wygórowanego wyniku. Wisła wygrywa wysoko i teraz będzie miała na pewno w lepszych nastrojach okazję przygotowywać się do kolejnych spotkań. A czasu będzie na to sporo, bo wszystkich czeka teraz przerwa na mecze reprezentacyjne. Do gry wracamy więc za dwa tygodnie i oby z kontynuacją tej dobrej i skutecznej postawy!

Źródło: wislaportal.pl


Jagiellonia znokautowana!

Maciej Sadlok!
Maciej Sadlok!

Wisła w spektakularny sposób przerwała serię meczów bez zwycięstwa u siebie! Piłkarze Białej Gwiazdy pokonali białostocką Jagiellonię aż 5:1. Bramki dla krakowian zdobywali Sadlok, Wolski, Boguski i dwukrotnie Brożek. Honorowego gola dla gości strzelił Karol Świderski. Spotkanie bez wątpienia „ustawiła" czerwona kartka, którą już w 7. minucie obejrzał obrońca przyjezdnych, Igors Tarasovs.

Dla Dariusza Wdowczyka mecz przeciwko Jagiellonii był okazją do trenerskiego debiutu przed wiślacką publicznością. Nowy szkoleniowiec Białej Gwiazdy desygnował do gry identyczny skład, jak w spotkaniu z Termalicą. W barwach przyjezdnych od pierwszych minut na boisku pojawił się Łukasz Burliga, który niemal całą seniorską karierę spędził reprezentując Wisłę. Na boisku nie było jednak miejsca na jakiekolwiek sentymenty.

Początkowo żadna z ekip nie kwapiła się do ataków, koncentrując się na grze w środku pola. Jagiellonia rozgrywała piłkę i właśnie jedno z takich rozegrań zakończyło się dla niej tragicznie. Konstantin Vassiljev niedokładnie wycofał piłkę do Igorsa Tarasovsa, którego uprzedził Rafał Boguski. Łotewski stoper powsztrzymał faulem wychodzącego na czystą pozycję skrzydłowego Białej Gwiazdy i sędzia Paweł Raczkowski musiał pokazać mu czerwoną kartkę. Od 7. minuty Jaga grała więc w osłabieniu.

Po rzucie wolnym z 20 metrów, podyktowanym za faul Tarasovsa, Rafał Wolski uderzył w mur. Pierwsza groźna sytuacja, pomimo gry w dziesiątkę, była dziełem Jagi. Na strzał z dystansu zdecydował się Vassiljev, a piłka nieznacznie minęła bramkę strzeżoną przez Michała Miśkiewicza. Chwilę później estoński rozgrywający opuścił boisko, ustępując miejsca rezerwowemu stoperowi, Sebastianowi Maderze.

W 17. minucie po szybkiej akcji Wiślaków na strzał zdecydował się Ondrasek, lecz jego uderzenie minęło bramkę Jagiellonii. Pięć minut później z ponad 30 metrów próbował Arkadiusz Głowacki. Kapitalne uderzenie kapitana Białej Gwiazdy końcami palców przeniósł nad poprzeczkę Bartłomiej Drągowski.

Sadlok zaczął, dublet Brożka

Chwilę później 18-letni golkiper Jagi nie miał już żadnych szans. Po kornerze jeden z białostoczan wybił piłkę głową przed pole karne, gdzie dopadł do niej Maciej Sadlok. Lewy obrońca huknął nie do obrony i bramkarz gości musiał wyciągnąć futbolówkę z siatki.

Krakowianie próbowali pójść za ciosem i już po minucie w dogodnej sytuacji znalazł się Ondrasek, któremu piłkę jak na tacy wyłożył Paweł Brożek. Futbolówka w ostatnim momencie przed strzałem podskoczyła i czeski napastnik znacznie przestrzelił. Dużo bliżej gola był Rafał Wolski, który kropnął z 25 metrów, po raz kolejny zmuszając do interwencji Drągowskiego.

Próby Wiślaków przyniosły skutek w 32. minucie. Podaniem z własnej połowy Sadlok uruchomił Brożka, który zgrał piłkę do Wolskiego. Rozgrywający Wisły oddał futbolówkę "Broziowi", który przeniósł ją nad interweniującym Drągowskim. Przy Reymonta zrobiło się 2:0.

Taki wynik utrzymał się tylko przez osiem minut. Podopieczni Dariusza Wdowczyka poczuli krew i skarcili białostoczan trzecią bramką, której autorem ponownie był Paweł Brożek. Przed polem karnym Wolski prostopadłym podaniem wypuścił Małeckiego, który próbował strzelać. Próba "Małego" byłaby niecelna, ale dołożył do niej nogę Boguski. Jego strzał świetnie odbił Drągowski, lecz piłka spadła wprost pod nogi Brożka, który wbił ją do pustej bramki.

Cztery do przerwy

"Raz, dwa, trzy - mało!" - dało się słyszeć z trybun. Wiślacy wzięli sobie te słowa do serca i przed przerwą raz jeszcze pokonali bramkarza "Jagi". W 45. minucie Boguski przed polem karnym podbił piłkę wysoko do góry, a ta spadła wprost na głowę Wolskiego, który spokojnie ulokował ją w siatce. Jagiellonia do szatni schodziła kompletnie zdemolowana.

Druga połowa zaczęła się znacznie spokojniej niż końcówka pierwszej części spotkania. Jagiellonia grała dużo wyżej, a pierwsze ataki Wiślaków zatrzymywane były przez defensorów gości. Pierwszą poważną szansę na 5:0 miał Richard Guzmics, który został w polu karnym przyjezdnych po rzucie rożnym. Z prawej strony doskonałą wrzutką po raz kolejny popisał się Wolski, a Guzmics dostawił głowę niczym rasowy snajper. Piłka trafiła jednak tylko w poprzeczkę, po czym wróciła przed bramkę Drągowskiego, jednak żaden z Wiślaków nie zdołał do niej dopaść.

Zagrali na piątkę!

Co się jednak odwlecze... Patryk Małecki przerzucił piłkę z lewej flanki na drugą stronę, doskoczył do niej Jović, który zgrał ją bez przyjęcia do Boguskiego. Skrzydłowy Wisły zdecydował się na uderzenie z powietrza i w ekwilibrystyczny sposób pokonał Bartłomieja Drągowskiego.

Piłkarze Jagiellonii siedem minut później zdobyli honorowego gola. Przed polem karnym Guzmics faulował Frankowskiego, a do rzutu wolnego podszedł Karol Świderski. 19-latek pięknie przymierzył i piłka wpadła w lewy róg bramki Miśkiewicza.

Wiślacy w dalszej części spotkania kontrolowali przebieg gry, nie dopuszczając pod własne pole karne białostoczan. Krakowianie stworzyli sobie kilka okazji, a najlepszą z nich miał Jović, który strzałem z półobrotu przeniósł piłkę nad poprzeczką bramki Drągowskiego.

Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i gospodarze mogli się cieszyć z pierwszego od końca sierpnia zwycięstwa przy Reymonta.

Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl


Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Dariusz Wdowczyk: - Potrafiliśmy być skuteczni

- Bardzo cieszy mnie przede wszystko to, że wygraliśmy spotkanie, że strzeliliśmy pięć bramek. Trochę mnie smuci, że straciliśmy jedną. Na pewno ta czerwona kartka pomogła nam w tym, żeby to spotkanie toczyło się pod nasze dyktando, ale też trzeba oddać piłkarzom, że grając jedenastu na dziesięciu dobrze rozgrywali piłkę, byli cierpliwi. Czego nam brakowało, to właśnie bramek. Pierwszej, potem drugiej, żeby uspokoić grę, bo spotkanie rozpoczęło się trochę nerwowo - mówił po jakże wysokiej wygranej z Jagiellonią trener Wisły Kraków, Dariusz Wdowczyk.

- Potrafiliśmy być w tej pierwszej połowie skuteczni. Graliśmy dobrze, wysoko, agresywnie i blisko przeciwnika. Po tym zejściu Tarasovsa zupełnie panowaliśmy nad sytuacją na boisku. W drugiej połowie trochę nonszalancji. Zbyt wiele akcji pchaliśmy przez środek boiska i nadziewaliśmy się na niegroźne wprawidzie kontry, bo były one kasowane na naszej połowie, ale zupełnie niepotrzebnie to robiliśmy. Musimy być bardziej wyrachowani w takiej sytuacji i cierpliwi, żeby doprowadzić do tego, żeby kogoś uwolnić na skrzydle. I z tego będą kolejne sytuacje. Oczywiście tak jak mówiłem - cieszą trzy punkty, cieszy dobra skuteczność zawodników. Mamy dwa tygodnie przerwy i będziemy mieć okazję pobyć ze sobą wspólnie, potrenować i ponaprawiać to co jeszcze nie funkcjonuje tak, jakbym chciał. Ale myślę, że w dobrej atmosferze zawodnicy wrócą do treningów. Kilku wyjeżdża na zgrupowania reprezentacji, a zupełnie inaczej się trenuje po takich zwycięstwa, bo to buduje i to jest w tej chwili Wiśle potrzebne - dodał trener "Białej Gwiazdy".

Oczywiście nie mogło zabraknąć pytania z Zdenka Ondráška, który zszedł z boiska jeszcze w trakcie pierwszej połowy. Jak się okazuje - Czech wyszedł na murawę będąc przeziębionym.

- Już przed meczem nie czuł się zbyt dobrze, ale już nakreśliliśmy sobie taktykę i powiedział, że wyjdzie, że spróbuje. Prosiłem go tylko żeby dał tyle ile może i zobaczymy jak się to potoczy. Czasami jest tak, bo wiem to z autopsji, że nawet mając gorączkę wychodzą dobre mecze. Podniósł rękę i nie ma żadnego problemu. Byliśmy na to przygotowani od początku - powiedział Wdowczyk.

- Mamy teraz dwa tygodnie przerwy. Znowu chcieliśmy zagrać na zero z tyłu, ale to się nie udało. Po prostym błędzie, po stracie piłki musieliśmy się ratować faulem i z tego padła bramka. Nie powinniśmy do tego dopuścić. Z tego co się orientuje, co powiedział mi jeden z analityków, wymieniliśmy około 950 podań. Strzeliliśmy pięć bramek i cieszę się, że przeciwnik tej piłki nie miał. Naprawdę lepiej się gra, gdy my piłką operujemy, niż gdy musimy za nią gonić - zakończył trener Wisły.

Źródło: wislaportal.pl


Michał Probierz: - Życie trenera jest brutalne

- Życie trenera jest brutalne. Coś można zaplanować, a w taki sposób jak dostaliśmy czerwoną kartkę - to szkoda tej sytuacji. Akurat do tego momentu było to wyrównane spotkanie. Potem zbyt szybko straciliśmy bramkę. Nie potrafiliśmy się zorganizować i za łatwo oddaliśmy pole. Wisła nabrała rozpędu i zdobyła cztery gole. W życiu trenera, tak jak jestem 10 lat, to nie pamiętam żebym już do przerwy przegrywał 0-4. Jest to bardzo trudny moment, jeszcze grając w dziesięciu - mówił po pogromie w Krakowie trener Jagiellonii Białystok, Michał Probierz.

- Kluczowe było żeby podnieść morale zespołu, bo wiadomo, że odrobić to już było niewykonalne, ale żeby spróbować wrócić do gry i po przerwie coś zdobyć. I już nic nie stracić. Częściowo się to udało, bo bramkę zdobyliśmy, ale straciliśmy jeszcze jedną i dobrze, że nie więcej, bo Wisła miała jeszcze jedną sytuację. W drugiej połowie pokazaliśmy w defensywie, że potrafimy grać. Jest to bolesne, trzeba to przyjąć z pokorą i za wyniki jest to zawsze odpowiedzialność trenera. Inne zespoły muszą nas gonić, jeszcze muszą wygrać i są jeszcze dwie rozgrywki, które będą dla nas ważne. Nie jest już natomiast ważne to co dziś się wydarzyło. Teraz jest przerwa na reprezentację i wielu zawodnikom trzeba podnieść morale i zrobić wszystko, żeby te dwa spotkania wygrać i awansować do "ósemki". Jest to na pewno bardzo trudne, ale realne i musimy tylko poprzestać na tym żeby grać zdecydowanie lepiej i nie mieć takich wahań formy - że są dwa mecze do zera, a nagle pięć bramek i to jest bolesne. Trzeba mieć charakter, pokazać jaja i wierzę w tych zawodników, że oni to po prostu zrobią - zakończył Probierz.

Źródło: wislaportal.pl


Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Arkadiusz Głowacki: - Będziemy przez najbliższy czas chodzić uśmiechnięci

- Wygląda na to, że najgorsze jest za nami, ale to mówiłem już po ostatnim meczu z Termaliką. Teraz mieliśmy swój plan, ale oczywiście czerwona kartka na pewno nam pomogła w realizacji pewnych założeń, ale wydaje mi się, że bez względu na to w ilu piłkarzy grałaby Jagiellonia nie zmieniłoby się to. Mam nadzieję, że taką formę i ten styl gry uda się podtrzymać, a być może zrobimy coś, żeby było jeszcze lepiej - mówił po meczu z Jagiellonią kapitan Wisły, Arkadiusz Głowacki.

Oczywiście po dwóch kolejnych zwycięstwach - nie mogło zabraknąć pytania o szanse Wisły jeszcze na miejsce w... "ósemce".

- Jeśli mam liczyć na 4 procent... A już jest 15? Kurcze, to jest szaleństwo - śmiał się Głowacki. - Nie, nie koncentrujemy się na tym w ogóle. Myślę, że to nie ma znaczenia i nie ma sensu to, co będziemy sobie wyobrażać. Gramy teraz mecz z Ruchem, mamy dwa tygodnie przerwy i później dopiero zacznie się prawdziwa karuzela i mecze, które wszystko nam wyjaśnią - przyznał wiślak.

- Wydaje się, że złapaliśmy pewność siebie, złapaliśmy swój styl gry i wygląda to teraz nieźle. Nie chcemy być pyszni, bo w piłce szybko może się to zmieniać, ale te dwa zwycięstwa dają nam dużo pewności, dużo satysfakcji i dużo zadowolenia. Będziemy przez najbliższy czas chodzić uśmiechnięci, a to jest dobry fundament do tego żeby ciężko pracować - dodał "Głowa".

- Nie będzie teraz spokojnej pracy, bo drużyna ma teraz przez cały tydzień po dwa treningi. Choć mentalnie pewnie tak, ale zapowiada się gorący tydzień. W momencie jednak kiedy się wygrywa - i to w dobrym stylu, to aż chce się pracować - zakończył kapitan Wisły.


Źródło: wislaportal.pl


Patryk Małecki
Patryk Małecki

Patryk Małecki: - Coś się w naszej grze ruszyło

- Na pewno cieszy nasze drugie zwycięstwo, w wysokim stylu, choć szkoda tej straconej bramki, ale i tak najważniejsze są punkty. A co na nas podziałało? Trener! Uświadomił nam, że potrafimy grać w piłkę i że jesteśmy dobrymi zawodnikami. Musimy wierzyć w swoje umiejętności i to pokazaliśmy w dzisiejszym meczu oraz tydzień wcześniej - mówił po wysoko wygranym spotkaniu z Jagiellonią pomocnik Wisły Kraków, Patryk Małecki.

- Porażki, niepowodzenia, remisy - to na pewno nie dawało nam pewności siebie. Po meczu w Niecieczy coś się ruszyło w naszej grze, w naszych głowach i w spotkaniu z Jagiellonią pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę. Teraz liczy się kolejny mecz - z Ruchem Chorzów, a co będzie później to zobaczymy. Mamy dwa tygodnie przerwy i musimy się dobrze przygotować - zakończył Małecki


Źródło: wislaportal.pl


Paweł Brożek: - Czerwona kartka ułatwiła zadanie

- Nie ma co ukrywać, że zadanie ułatwiła nam czerwona kartka, na początku spotkania. I później graliśmy już z dużą swobodą. W pierwszej połowie wyglądało to tak, jak powinno wyglądać od początku sezonu. Lepiej późno niż wcale, ale trochę żałujemy, że ta forma przyszła trochę jednak jakby za późno - mówił po spotkaniu z Jagiellonią, w którym zdobył aż dwa gole, napastnik Wisły, Paweł Brożek.

- Mając taki potencjał w ofensywie trzeba to wykorzystać. Wydaje się, że trener słusznie postąpił wystawiając i Wolskiego i mnie i Zdenka. Jest wiele alternatyw w ataku i to przynosi skutek. To była tylko kwestia czasu i zdawaliśmy sobie sprawę, że nie wszystko będzie wychodziło. Z meczu na mecz i z treningu na trening jest coraz lepiej - dodał Brożek

- Jak widać było to bardzo ważne - powiedział z kolei Brożek zapytany o to, jak ważna była dla Wisły zmiana trenera.

Ponadto poruszono jeszcze kwestię drugiego gola dla Wisły w meczu z Jagiellonią. Ten padł po akcji, w której wydawało się, że Rafał Wolski równie dobrze mógł sam strzelać, ale dograł lekko w bok do Brożka.

- W sytuacji, w której się znaleźliśmy, miał dwa wyjścia - albo mi podać, albo strzelać. Dla mnie idealne było, aby zagrał piłkę "w tempo" i wydawało mi się, że tylko uderzenie "z prostego" może przynieść efekt - zakończył wiślak.

Źródło: wislaportal.pl


Denis Popovič: - Mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej

- Ponad rok nie wygraliśmy dwa razy z rzędu, ale też tym razem dobrze ten mecz zaczęliśmy. Czerwona kartka, później strzeliliśmy pierwszą bramkę i potem już wszystko było w naszych nogach i do końca już kontrolowaliśmy ten mecz, by ostatecznie wygrać - mówił po spotkaniu z Jagiellonią pomocnik Wisły, Denis Popovič.

- Trener powiedział nam, że mamy wysokie umiejętności i musimy uwierzyć w nie i musimy to pokazać na boisku, bez żadnej presji. Jak wszyscy będziemy tak robić - to ten wynik przyjdzie. Wygrywamy dwa mecze i teraz będziemy już szli do przodu - uważa ponadto Popovič.

- Matematycznie wszystko jest otwarte, ale zobaczymy co będzie. W piłce nożnej wszystko jest możliwe. Najważniejsze jest to, że zaczęliśmy wygrywać. Byliśmy w trudnej sytuacji, bo dużo meczów nie wygraliśmy, ale teraz w dwóch spotkaniach mamy sześć punktów i mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej - zakończył słoweński pomocnik "Białej Gwiazdy".

Źródło: wislaportal.pl


Rafał Boguski: - Chciałem uderzyć z pierwszej piłki

- Widziałem, że Vassiljev będzie chciał zagrać piłkę do bramkarza, więc ruszyłem wcześniej. Byłem pierwszy przy piłce, dobrze się ułożyło. Czerwona kartka, później kontrolowaliśmy grę i strzelaliśmy bramki i cieszy zwycięstwo - mówił po meczu z Jagiellonią, jeden z głównym bohaterów tej potyczki, czyli Rafał Boguski.

- Strzelona bramka, w ogóle dużo goli - ale i tak najważniejsze są punkty. No i teraz możemy się spokojnie przygotowywać do kolejnego spotkania, które czeka nas mecz z Ruchem i tylko na tym musimy się skupić. A co będzie dalej no to już okaże się po 30. kolejce. W Chorzowie będzie trudno, bo Ruch jest u siebie skuteczny, co prawda ostatnio przegrał z Lechem, ale to naprawdę bardzo trudna drużyna do ogrania - dodał Boguski.

- A co do bramki, to chciałem uderzyć z pierwszej piłki, a wyszło jak wyszlo. Chciałem uderzyć na bramkę - wpadło i tylko należy się cieszyć - zakończył wiślak.

Źródło: wislaportal.pl


Rafał Wolski: - Najważniejszy jest wynik

- Trochę jestem zdziwiony, że zostałem wybrany "plusem meczu", bo to Paweł Brożek strzelił dwie bramki, ale cała drużyna grała dobrze - mówił po spotkania z Jagiellonią, przed kamerami stacji Canal+ Sport pomocnik Wisły i właśnie największy "plus" tej potyczki - Rafał Wolski.

- Cieszę się, że strzeliłem bramkę, ale najważniejszy jest dla nas wynik, bo trochę na to zwycięstwo czekaliśmy - dodał wiślak.

- Na pewno trener Wdowczyk to poukładał. Dał nam kilka wskazówek, a my to wykonujemy bardzo dobrze. Gramy do przodu, utrzymujemy się przy piłce i jak widać przynosi to efekty - tak z kolei Wolski skomentował grę Wisły, po przyjściu do naszego klubu trenera Dariusza Wdowczyka.

Pomocnik Wisły został także zapytany o to, czy Wisła - po dwóch kolejnych zwycięstwach - ma jeszcze szansę na miejsce w "ósemce"?

- Ciężko powiedzieć. Na pewno nie jest to łatwe zadanie. Skupiamy się na kolejnym spotkaniu. Będzie to bardzo trudne, ale na pewno nie jest to niemożliwe - powiedział.

Spotkanie z Jagiellonią Wolski zakończył z lekką tylko, miejmy nadzieję, ale jednak kontuzją, przez którą utykał.

- Zostałem kopnięty w pierwszej połowie i trochę odczuwałem ból. Trener dał mi trochę odpocząć i mam nadzieję, że się wykuruję - zakończył wiślak.


Źródło: Canal+ Sport
Źródło: wislaportal.pl


Podsumowanie 28. kolejki Ekstraklasy

Szlagierem 28. kolejki była potyczka aktualnych mistrza z wicemistrzem Polski, która padła łupem faworyzowanej Legii. Ta wygrywa w Poznaniu 2-0 i ma już trzy punkty więcej od słabnącego Piasta, bo ten zaledwie zremisował w Kielcach. Dla fanów Wisły wydarzeniem tej serii spotkań był oczywiście nie tyle mecz "Kolejorza" z warszawiakami, co pogrom jaki "Biała Gwiazda" sprawiła Jagiellonii, pokonując ją aż 5-1.


Piątek, 18 kwietnia:

Korona Kielce 1-1 Piast Gliwice

1-0 Airam Cabrera (44.)
1-1 Mateusz Mak (69.)

Gdy pod koniec pierwszej połowy nie popisał się pewny ostatnio punkt Piasta, jakim jest Jakub Szmatuła i swoją kolejną bramkę tej wiosny zdobył Airam Cabrera, zanosiło się na niespodziankę. Wszystko to także dlatego, że goście z Gliwic grali w Kielcach mocno przeciętnie. Z tego kiepskiego schematu wyłamał się jednak Mateusz Mak, który po ładnej akcji strzelił bramkę na wagę punktu. Punktu, który dla obydwu drużyn jest jednak raczej rozczarowujący. I to nawet jeśli Piast dogonił Legię i dzięki lepszemu bilansowi spotkań - wskoczył przed nią w tabeli. Na jak długo?


WISŁA KRAKÓW 5-1 Jagiellonia Białystok

1-0 Maciej Sadlok (24.)
2-0 Paweł Brożek (33.)
3-0 Paweł Brożek (39.)
4-0 Rafał Wolski (45.)
5-0 Rafał Boguski (63.)
5-1 Karol Świderski (70.)

Kluczowym wydarzeniem tego spotkania był rajd Rafała Boguskiego do źle zagranej przez Konstantina Vassiljeva piłki. "Boguś" okazał się szybki niczym "Struś Pędziwiatr", przez co zaszalał Igors Tarasovs i chwilę później musiał wylecieć z boiska z czerwoną kartką. Oczywiście gra z przewagą jednego zawodnika to jeszcze nie jest zwycięstwo, ale wiślacy pokazali się w tym meczu z doskonałej strony. Najpierw prawą nogą huknął Maciej Sadlok, a potem swoje umiejętności pokazało trio Paweł Brożek - Rafał Wolski - Rafał Boguski. Ale nie tylko oni, bo wyróżnić też trzeba dobrze dogrywającego Patryka Małeckiego oraz m.in. za świetną asystę Bobana Jovicia, a pochwalić cały zespół "Białej Gwiazdy". A Jagiellonia? Na tle wiślaków bardzo słabo. I to nawet bez względu na fakt gry w osłabieniu.


Sobota, 19 kwietnia:

Podbeskidzie Bielsko-Biała 0-0 Górnik Zabrze

W obecnej sytuacji, gdy sezon zasadniczy się kończy, każda strata punktów jest podwójnie bolesna. Kiedy "Górale" wygrali z Wisłą i Górnikiem Łęczna - zanosiło się na to, że mogą jeszcze powalczyć o "ósemkę". Tyle że potem przyszedł remis z Koroną i porażka z Piastem, więc marzenie zaczęło uciekać. Po remisie z Górnikiem Zabrze uciekło jeszcze dalej, a mogło być jeszcze gorzej, gdyby nie zmarnowana przez José Kanté "setka". Dla zabrzan ten remis to kolejny "mecz porażka", zwłaszcza jeśli rzuci się okiem na wiosenne dokonania tego zespołu. W siedmiu występach w tym roku zaledwie trzy remisy, tylko dwie strzelone bramki i jeśli coś się nie zmieni - Górnik spadnie z ligi.


Śląsk Wrocław 0-0 Ruch Chorzów

Nie był to mecz z gatunku "do zapamiętania" - ot klasyczna ligowa młócka, w której to jednak "Niebiescy" byli bliżej wygranej. Jacek Kiełb przeszkodził jednak w ostatniej chwili Markowi Zieńczukowi i ten nie trafił w piłkę - w idealnej wydawało się sytuacji. Potem wrocławianie mogli żałować trafienia tylko w poprzeczkę, ale to Ruch miał "piłkę meczową". Świetnej sytuacji nie wykorzystali jednak Patryk Lipski z Michałem Efirem i wszystko skończyło się bezbramkowym remisem.


Lech Poznań 0-2 Legia Warszawa

0-1 Nemanja Nikolić (42.)
0-2 Nemanja Nikolić (45. k.)

Kto wie jak potoczyłby się ten mecz, gdyby sędzia Szymon Marciniak podyktował rzut karny dla gospodarzy po faulu Artura Jędrzejczyka na Tamásie Kádárze. Tak się jednak nie stało, a potem była mocna końcówka pierwszej połowy w wykonaniu legionistów. Poznaniacy mieli bowiem w swoim składzie dwa słabe ogniwa - nie popisali się kolejno Maciej Wilusz i Abdul Aziz Tetteh i już do przerwy było 2-0 dla warszawiaków. W drugiej połowie nic się już nie zmieniło i komplet punktów zasłużenie pojechał na Łazienkowską. Z drugiej zaś strony - jakim cudem Łukasz Trałka nie wyleciał z boiska? To już chyba wie tylko i wyłącznie sędzia Marciniak. Jak go tym razem "Pan Sławek" obroni? Bo też ostatnio co mecz to wpadki.


Niedziela, 20 marca:

Lechia Gdańsk 1-1 Termalica Bruk-Bet Nieciecza

1-0 Michał Chrapek (25.)
1-1 Bartłomiej Smuczyński (77.)

Drugi mecz z rzędu i po raz drugi gdańszczanie wypuszczają wygraną, która może być dla nich brzemienna w skutkach. Na dwie kolejki przed końcem "biało-zieloni" są bowiem na 9. miejscu, a czeka ich właśnie wyjazd do Warszawy, gdzie o punkty będzie niezwykle trudno. Może się więc okazać, że po następnej kolejce Lechia nie tylko nie dogoni Jagiellonii, ale przegoni ją np. niedoceniana Termalika, którą czekają jeszcze mecze z Koroną i Podbeskidziem. Mają więc niecieczanie wszystko w swoich... nogach. Tak jak mieli w Gdańsku, gdzie grali do końca i w nagrodę wywieźli jeden punkt.


Górnik Łęczna 0-2 Zagłębie Lubin

0-1 Krzysztof Piątek (37.)
0-2 Jarosław Kubicki (50.)

Można powiedzieć, że zgodnie z oczekiwaniami, miejsce w "ósemce" zapewnili sobie po tym meczu lubinianie, którzy byli po prostu od Górnika skuteczniejsi. No i mieli w swoim składzie Krzysztofa Piątka, a ten najpierw sam zdobył gola, a potem zaliczył asystę. Mają się więc z czego cieszyć w Lubinie. W przeciwieństwie do zespołu z Łęcznej, który na dobre zakopał się już w tej gorszej "ósemce".


Pogoń Szczecin 2-2 Cracovia

1-0 Ádám Gyurcsó (8.)
1-1 Tomáš Vestenický (26.)
1-2 Mateusz Wdowiak (48.)
2-2 Dawid Kort (56.)

To był przede wszystkim mecz bardzo ładnych bramek, bo pierwszych trzech trafień nie powstydziłyby się bez wątpienia najlepsze ligi Europy. No i nic dziwnego, że spotkanie zakończyło się remisem, bo jedni i drudzy idą ostatnio "łeb w łeb", a Pogoń jest w naszej lidze specjalistą od podziału punktów. Szczecinianie zremisowali bowiem dokładnie połowę swoich spotkań w bieżącym sezonie.


Źródło: wislaportal.pl


Aktualna tabela po 28 kolejce


Źródło: twitter.com/_Ekstraklasa_


Indywidualne wyróżnienia

Czterech wiślaków w jedenastce kolejki!

Aż czterech piłkarzy krakowskiej Wisły znalazło się w najlepszej jedenastce kolejki, po 28. serii spotkań naszej Ekstraklasy. Za występ przeciwko Jagiellonii docenieni w ten sposób zostali: Boban Jović, Maciej Sadlok, a także Rafał Boguski i Rafał Wolski.

Oto pełna jedenastka 28. kolejki:

Arkadiusz Malarz (Legia) - Boban Jović (Wisła), Igor Lewczuk (Legia), Michał Pazdan (Legia), Maciej Sadlok (Wisła) - Rafał Boguski (Wisła), Tomasz Jodłowiec (Legia), Jarosław Kubicki (Zagłębie) - Airam Cabrera (Korona), Nemanja Nikolić (Legia), Rafał Wolski (Wisła).

Źródło: Ekstraklasa


Doping kibiców:

Doping cz.I (video)

Doping cz.II (video)

Doping cz.III (video)

Doping cz.IV (video)

Doping cz.V (video)

Galeria: