2017.02.11 Wisła Kraków - Korona Kielce 2:0

Z Historia Wisły

2017.02.11, Ekstraklasa, 21. kolejka, Kraków, Stadion miejski im. Henryka Reymana, 18:00, sobota, -5°
Wisła Kraków 2:0 (1:0) Korona Kielce
widzów: 10.511
sędzia: Tomasz Kwiatkowski z Warszawy.
Bramki
Patryk Małecki 12'
Paweł Brożek 79'
1:0
2:0
Wisła Kraków
Łukasz Załuska
Tomasz Cywka
6' grafika:zk.jpg Arkadiusz Głowacki
Iván González
Maciej Sadlok
Mateusz Zachara grafika:zmiana.PNG (69' Pol Llonch)
80' grafika:zk.jpg Krzysztof Mączyński
Denis Popovič grafika:zmiana.PNG (86' Semir Štilić)
Rafał Boguski
65' grafika:zk.jpg Patryk Małecki
Zdeněk Ondrášek grafika:zmiana.PNG (60' Paweł Brożek)

Trener: Kiko Ramírez
Korona Kielce
Michal Peškovič
Bartosz Rymaniak
Radek Dejmek
Elhadji Pape Diaw
Ken Kallaste
Dani Abalo grafika:zmiana.PNG (66' Serhij Pyłypczuk)
Vanja Marković grafika:zmiana.PNG (46' Jakub Mrozik)
Mateusz Możdżeń
Nabil Aankour grafika:zmiana.PNG (80' Maciej Górski)
Miguel Palanca
Ilijan Micanski

Trener: Maciej Bartoszek
W 79' Paweł Brożek nie wykorzystał rzutu karnego.


Ławka rezerwowych: Michał Miśkiewicz, Alan Uryga, Matija Špičić, Hugo Vidémont
Kapitan: Arkadiusz Głowacki

Bramki: 2-0 (1-0)
Posiadanie (w %): 43-57 (49-51)
Strzały: 17-17 (9-8)
Strzały celne: 6-4 (2-2)
Strzały niecelne: 6-8 (3-5)
Strzały zablokowane: 5-5 (4-1)
Rzuty rożne 2-3 (2-3)
Faule: 21-19 (7-10)
Spalone: 3-1 (2-0)
Żółte kartki: 3-0 (1-0)
Czerwone kartki: 0-0

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.

Spis treści

Przed meczem

Wracamy do gry! Wisła podejmuje Koronę

Plakat meczowy.
Plakat meczowy.

Na ten moment wielu fanów czeka zawsze z utęsknieniem i właśnie jest on tuż przed nami. Bo choć aura za oknami jeszcze iście zimowa, to Ci najwierniejsi - nie bacząc na pogodę - stawią się w sobotni wieczór obowiązkowo przy ulicy Reymonta, aby wspierać "Białą Gwiazdę" w ligowej inauguracji piłkarskiej wiosny sezonu 2016/2017. W niej zmierzymy się z Koroną Kielce - i przyznacie chyba sami - dawno z aż tak wielkimi nadziejami nie czekaliśmy na pierwszy gwizdek sędziego!

Gdybyśmy przed paroma miesiącami podali informację, że zimą dojdzie przy Reymonta do aż siedmiu transferów, to pewnie niektórzy z Was zapytałaby, czy "z klubu"?! Okazuje się jednak, że choć niektórzy snuli przed "Białą Gwiazdą" czarne wizje, to skuteczne zarządzanie spółką sprawiło, że liczba "siedem" pojawia się przy rubryce "przyszli", a nie "odeszli". Oczywiście i w tej drugiej pojawiły się znaczące nazwiska - i mamy tutaj oczywiście na myśli Bobana Jovicia oraz Richárda Guzmicsa, ale obydwaj mieli na swoją dalszą karierę inne plany, niż krakowskie, ale też co równie ważne - przy Reymonta te ruchy przewidziano i niemalże błyskawicznie pozyskano ludzi, którzy tę dwójkę powinni z powodzeniem zastąpić.

Wisła została bowiem zimą solidnie odmieniona. Z zespołu, w którym drżeć musieliśmy o każdego zawodnika podstawowego składu, bo na niektórych pozycjach ciężko było szukać zmiennika - mamy ekipę, w której poszczególni piłkarze mocno muszą się starać, aby wywalczyć miejsce do gry! Wiślaccy działacze postarali się bowiem o naprawdę liczne wzmocnienia, co sprawia, że nasz zespół wiosną walczyć ma nie tylko skutecznie o "ósemkę", ale po awansie do niej bynajmniej nie ma to być dla nas okres odpoczynku. Bo choć przy Reymonta nikt głośno tego nie mówi, to Wisła na koniec trwającego sezonu bić ma się o możliwie jak najwyższe miejsce!

Wszystko to za sprawą tego, że Wisła była zimą bardzo w swoich działaniach aktywna. Wisła zaskakiwała także swoją konkurencję - bo jak inaczej nazwać zakontraktowanie Semira Štilicia? "Wirtuoz z Bośni" wraca bowiem na Reymonta, wraca do naszej ligi i już samo jego nazwisko powinno elektryzować wszystkich fanów piłki w naszym kraju. A to nie jedyny gracz, który w postawę Wisły wnieść ma wiele dobrego. W obronie nową jakość dawać powinien bowiem doświadczony Hiszpan, z przeszłością w... madryckim Realu, czyli Iván González. Już same te dwa nazwiska muszą budzić respekt, a co ciekawe, m.in. według Arkadiusza Głowackiego kolejną gwiazdą Wisły może być rodak Gonzáleza, czyli Pol Llonch. Dotychczas nie przebił on się wprawdzie w swojej ojczyźnie do "poważniejszej piłki", ale to tym bardziej ogromna dla niego szansa. Taką Wisła dała także nowym bocznym obrońcom - Jakubowi Bartkowskiemu, a także Matiji Špičiciowi, a szansę na pokazanie się dostanie też bez wątpienia obiecujący francuski skrzydłowy, Hugo Vidémont. I dodać on powinien rozmachu naszym akcjom ofensywnym. Co też na pewno ważne - przy Reymonta myślą o przyszłości, bo taką dla naszej drużyny może być perspektywiczna młodzież, a wcześniej czy później szansę na grę otrzymać powinien pozyskany z krakowskiego Progresu Wojciech Słomka oraz przebijający się do kadry pierwszej drużyny ambitny junior - Kacper Laskoś...

Mamy więc solidną mieszankę, która może być iście wybuchowa i na to poniekąd liczymy, tak jak i na to, że z całością poradzi sobie nasz nowy szkoleniowiec, którym jest Hiszpan - Kiko Ramírez. To kolejny potwierdzenie tego, że Wisła sięgała tej zimy głęboko, bo nie ma się co oszukiwać - nowy trener naszej drużyny to osoba, która dopiero pracuje na swoje nazwisko! Ale też tym bardziej będzie się o to starać. Zresztą Ramírez chwalony jest za swoją pracowitość oraz warsztat nie tylko przez działaczy, ale co o wiele ważniejsze - również przez zawodników, dla których zajęcia przez niego prowadzone są zawsze dokładnie przygotowane, bez cienia przypadku, i oby przełożyło się to na ligowe punkty.

A o te nie będzie wiosną łatwo - i tego możemy być pewni. Tabela naszej Ekstraklasy jest mocno spłaszczona i już na inaugurację czeka nas zadanie, w którym każdy z wiślaków będzie musiał wydobyć z siebie "maxa". Korona wprawdzie nie dokonywała aż tak spektakularnych ruchów, jak Wisła, ale to wciąż zespół, którego lekceważenie kończy się bardzo źle. Dla kielczan wizyta w Krakowie jest zresztą zawsze meczem "podwyższonej gotowości" - i tak będzie i tym razem.

Mimo więc zimowej aury - czeka nas iście gorący wieczór, ale mocno liczymy, że dla nas będzie on z naprawdę szczęśliwym finałem. Punkty, które są bowiem do dopisania na własnym stadionie liczyć się będą niemalże podwójnie, tym bardziej, że już na "dzień dobry" mierzymy się z bezpośrednim konkurentem do miejsca w upragnionej "ósemce". A czasu na odrabianie ewentualnych strat zwyczajnie nie będzie! Wiedzą o tym kibice, ale też wiedzą nasi piłkarze i trzymając za nich kciuki nie pozostaje nam nic innego, jak zaprosić Was na wiślacki stadion - wspólnie śpiewając - do boju Wisełka...

Źródło: wislaportal.pl

„Biała Gwiazda” wraca do gry: Wisła – Korona Kielce

11 lutego 2017

Po zimowej przerwie piłkarze Wisły Kraków wybiegną dziś na boisko, by w meczu 21. kolejki Lotto Ekstraklasy zmierzyć się z drużyną Korony Kielce. Będzie to generalny test dla mocno odmienionej „Białej Gwiazdy”, która w przeciwieństwie do poprzednich lat, była bardzo aktywna w zimowym oknie transferowym.

Po burzliwej jesieni włodarze klubu z ulicy Reymonta postanowili nie czekać, a działać. Drużynę powierzono hiszpańskiemu szkoleniowcowi Kiko Ramirezowi, dla którego praca w Krakowie jest najpoważniejszym wyzwaniem w dotychczasowej karierze. Już pierwszy mecz powinien dać pierwszy zarys tego, czy eksperyment z niedoświadczonym trenerem zza granicy zmierza w dobrym kierunku, czy też nie.

Wisła zimą poniosła największe ubytki w linii defensywnej. Wiosną nie zobaczymy już Bobana Jovicia, Richarda Guzmicsa oraz Adama Mójty. Dwaj pierwsi byli mocnymi ogniwami drużyny i wyróżniającymi się postaciami w całej lidze. Jeśli nowi gracze sprowadzeni na ich pozycje nie dorównają im klasą, Wisła może mieć poważny problem. Szansę ogrania się w niższej klasie rozgrywkowej otrzymał również Krzysztof Drzazga, który został wypożyczony do Stali Mielec.

Jak określił Arkadiusz Głowacki w jednym z wywiadów, szatna Wisły zrobiła się ostatnio ciasna. Stało się to za sprawą aż siedmiu transferów do klubu. Przede wszystkim Wiśle udało się zakontraktować Semira Stilicia o którym nie trzeba się rozpisywać. Pod Wawel trafili także: obrońcy – Jakub Bartkowski, Ivan Gonzalez i Matija Spicić; pomocnicy – Pol Llonch, Hugo Videmont i młody Wojciech Słomka.

Nowy szkoleniowiec będzie miał więc kłopot bogactwa, zwłaszcza w drugiej linii która będzie naprawdę mocno obsadzona. Pytanie czy ilość znaczy jakość w przypadku zimowych transferów „Białej Gwiazdy” pozostawać będzie aktualne jeszcze przez jakiś czas. Przed meczem z kielczanami dobrym pytaniem jest to, jaką jedenastkę zdecyduje się posłać w bój o ligowe punkty nowy trener. Na dziś wiemy tyle, że na pewno zabraknie kontuzjowanego Petara Brleka.

Jestem spokojny, bo drużyna pracowała bardzo ciężko w okresie przygotowawczym. Oczekiwania co do tego starcia mam więc niezwykle duże i jestem wielkim optymistą – powiedział na przedmeczowej konferencji Kiko Ramirez. Już w sobotę wieczorem przekonamy się, czy spokój trenera udzieli się także kibicom, którzy z niecierpliwością czekają na pierwsze starcie.

Korona Kielce w ligowej tabeli plasuje się o jedną pozycję wyżej od Wisły, wyprzedzając ją o jeden punkt. Mecze z Wisłą dla Korony są zawsze najbardziej prestiżowymi w sezonie, nic więc dziwnego że celem dla nich jest zdobycie kompletu punktów. Tak jak w pierwszym meczu między tymi drużynami, kiedy to Korona w doliczonym czasie gry strzeliła bramkę dającą jej trzy oczka.

Drużynę prowadzi Maciej Bartoszek – trener, który objął Koronę gdy ta była na dnie i tchnął w nią nowe życie. Zimą nowy szkoleniowiec otrzymał kilku nowych graczy a cel jest jasny – utrzymać ligowe salony dla Kielc.

Piłkarze Wisły będą musieli uważać na Jacka Kiełba i Miguela Palancę – dwóch skrzydłowych, którzy nakręcają ataki swojej drużyny oraz dysponują dobrym strzałem z dystansu. Niewiadomą jest Ilijan Micanski – bułgarski napastnik, który po kilku latach powraca do polskiej ekstraklasy, z której wyjeżdżał jako gwiazda do zespołu niemieckiej Bundesligi.

Pod Wawelem dawno nie było tak gorącej zimy. Wisła Kraków która od kilku sezonów oszczędzała, teraz postanowiła ruszyć na poważne łowy. Wszyscy mamy nadzieję, że nowi gracze podniosą jakość i będą gwarantowali zwycięstwa. Nie ma wątpliwości, że może to być kluczowy moment od kilku lat – najwyższy czas, żeby „Biała Gwiazda” odzyskała stary, należny jej blask!

Spotkanie poprowadzi pan Tomasz Kwiatkowski z Warszawy.

Początek meczu o godzinie 18.00. Transmisja w Canal+Sport.

Źródło: wislakrakow.com

Wraca Ekstraklasa! Na początek Korona

Po raz pierwszy na ławce rezerwoych przy R22 zobaczymy Kiko Ramireza, a także kilku zawodników których sprowadził do klubu


Debiut Ramireza

Sobotnie spotkanie jest niezwykle istotne dla nas wszystkich, ale szczególnie dla nowego szkoleniowca Wisły Kiko Ramireza. Dla Hiszpana będzie to oficjalny debiut w roli trenera 13-krotnego Mistrza Polski. W Krakowie oprócz zmiany na stanowisku sternika, doszło do wielu roszad wśród zawodników. Znacznie stabilniej pod tym względem wyglądała przerwa zimowa w ekipie naszych jutrzejszych rywali. W sobotnim meczu dojdzie do konfrontacji ligowych sąsiadów. Wisła zajmuje obecnie 10 pozycję, z dorobkiem 25 pkt. Oczko więcej zgromadziła na swoim koncie drużyna z Kielc, co sprawia, że plasuje się o 1 miejsce wyżej niż BG.


Zimowe przygotowania

Wiślacy mają za sobą kilka sparingów, zarówno na zgrupowaniu w Belek, ale także w podkrakowskich Myślenicach. Forma oraz zgranie drużyny wykazuje ewidentną tendencję zwyżkową. Kolejne gry kontrolne BG to przegrane z Rakowem Częstochowa 0:2 i FC Paksi 1:2, a także wygrane z Żyliną 2:1, Steauą 4:3 i 3:1 z Zagłębiem Sosnowiec. Więcej o tych meczach możecie przeczytać tutaj: Podsumowanie przygotowań

Koroniarze podczas swoich przygotowań radzili sobie znacznie gorzej. Drużyna, która przed rundą wiosenną trenowała m.in. na obozie na Cyprze, rozegrała sporo spotkań towarzyskich. Najpierw z rywalami z naszego podwórka, zremisowała 0:0 z Wartą Poznań i 1:1 ze Stalą Mielec, a także przegrała 2:3 z Chojniczanką. Następnie przyszedł czas na przegraną konfrontację 0:1 z CFR Cluj. Pierwsza wygrana „Scyzoryków” to zwycięstwo 3:1 nad Atlantasem Kłajpeda, 4 drużyną litewskiej ekstraklasy. Za ciosem poszli w kolejnej grze, wygranej 1:0 z drużyną Kickers Offenbach, na co dzień występującą na 4 szczeblu rozgrywkowym w Niemczech, gdzie zajmują 15 miejsce. Koniec przygotowań to dwa przegrane spotkania z drużynami z Belgradu 0:2 z Partizanem i 1:5 z Radem.


Przegląd kadr

Tak komfortowej sytuacji w Krakowie dawno nie było. Trener Ramirez może mieć spory ból głowy, związany z szeroką kadrą. Wszystko wskazuje na to, że nie będzie mógł skorzystać jedynie z kontuzjowanego Petara Brleka. Na pewno na murawie nie zobaczymy także Ryśka Guzmicsa, Bobana Jovicia i Adama Mójty, Krzyśka Drzazgi, Piotrka Żemło, którzy opuścili Wisłę. Pierwsi trzej definitywnie, dwaj ostatni w ramach wypożyczeń. Węgra z całą pewnością zastąpi jutro nowy nabytek Iván González. Takiej pewności nie możemy mieć w kontekście następcy Słoweńca. Wszystkie sparingi na prawej obronie rozegrał Tomek Cywka i to on wydaje się być faworytem do wyjścia w pierwszym składzie. Z drugiej strony do klubu dołączył Kuba Bartkowski, który będzie walczył o pierwszy plac. Przy przeciwległej linii wydaje się, że wystąpi Maciek Sadlok, który jednak opuścił sparingi ze Steauą i Zagłębiem z powodu kontuzji. Alternatywą dla reprezentanta Polski jest kolejny nowy nabytek Matija Špičić. Pewniakami do gry na skrzydłach są Patryk Małecki i Rafał Boguski. W końcu mają oni jednak realną konkurencję, w postaci Hugo Vidémonta, a także Wojtka Słomki, których możemy zobaczyć w drugiej połowie jutrzejszego starcia. Środek pola również został wzmocniony, jednak wydaje się że Pol Llonch, który rozegrał ledwie kilkadziesiąt minut sparingu z Zagłębiem to także opcja na wejście z ławki. Duży znak zapytania wiąże się z ofensywną formacją. Trener może zagrać z jednym napastnikiem, wtedy za jego plecami pewnie zobaczymy Semira Štilicia. Bośniak ma jednak spore zaległości w graniu w związku z czym bardziej prawdopodobną opcją wydaje się wystawienie dwóch snajperów. Zwłaszcza, że wszyscy trzej Paweł Brożek, Zdeněk Ondrášek i Mateusz Zachara są w świetnej dyspozycji i trafiali do siatki rywali w grach kontrolnych. Pan Kiko Ramirez zapewnia, że wszyscy dostępni zawodnicy są gotowi do gry i każdego możemy spodziewać się na boisku.

Jeśli chodzi o zimowe wzmocnienia Korony, to najistotniejszy z pewnością jest powrót do Polski, a także do drużyny z województwa Świętokrzyskiego, Bułgarskiego napastnika Iljana Micanskiego, który ostatnio reprezentował barwy Lewskiego Sofia, a wcześniej m.in. Kaiserlautern. Innymi zawodnikami, którzy zasilili szeregi kieleckiej drużyny są Jakub Mrozik, sprowadzony z Chojniczanki, Jakub Żubroski ze Stali Mielec, a także wypożyczony z Jagielloni Maciej Gorski. W przeciwnym kierunku do tego ostatniego, udał się Łukasz Sekulski, który zakończył swoje wypożyczenie. Z kolei doświadczonym zawodnikom Zbigniewowi Małkowskiemu i Pawłowi Sobolewskiemu skończyły się kontrakty. Trener Maciej Bartoszek ma pełen komfort, gdyż będzie mógł skorzystać ze wszystkich zawodników. Między innymi z Miguela Palanki, który jesienią spisywał się bardzo dobrze, a w przeszłości miał okazję współpracować z Kiko Ramirezem.


Przełamać złą passę

Historia starć ligowych między Wisłą, a Koroną obejmuje 26 spotkań, 11 wygranych przez BG, 6 przegranych i 9 zakończonych podziałem punktów. Stosunek bramkowy to 39-23 na korzyść Wiślaków. W ostatnim czasie „Scyzoryki” to niezbyt wygodny rywal dla BG. Cztery ostatnie starcia to 2 zwycięstwa Koroniarzy i 2 remisy. Jesienią w Kielcach mimo przewagi Wisły to Korona zdobyła jedyną bramkę, w ostatniej akcji meczu. R22 to jednak nieprzychylny obiekt dla naszych rywali, którzy ostatni raz wygrali tu 5 lat temu.


Tomasz Kwiatkowski arbitrem

Jutrzejsze spotkanie poprowadzi sędzia z Warszawy, który w obecnym sezonie gwizdał w 20 meczach, w których pokazał 59 żółtych kartek, 1 czerwoną i podyktował 4 rzuty karne. Spotkań z udziałem 39 latka nie wspominamy zbyt dobrze. W ich skład wchodzą przegrane 0:3 z Arką i 1:5 ze Śląskiem, a także zremisowane po 1:1 w 1/4 PP z Lechem i derby Krakowa. Korona z Kwiatkowskim spotkała się raz, w wygranym 2:1 meczu z Zagłębiem. W poprzednim sezonie Warszawiak także wziął udział w starciu BG z Koroniarzami, wtedy w Kielcach padł remis 1:1.


Potwierdzić dobrą dyspozycję

Dobra forma w sparingach może napawać optymizmem, prawdziwej weryfikacji tej drużyny dokona dopiero liga, a pierwszy sprawdzian już jutro. Na pewno poprawić trzeba, to nad czym trener Ramirez pracuje od samego początku, czyli grę obronną. Mimo niewielu sytuacji pod naszą bramką, do których dopuściła nasza defensywa, każdy sparing kończyliśmy z bagażem co najmniej 1 bramki. Hiszpański menadżer pracuje także nad dobrą atmosferą w drużynie. W związku z tym jutro odbędzie się mini-zgrupowanie, a zawodnicy spędzą ze sobą cały dzień. Mamy nadzieję, że przyniesie to spodziewane efekty, a dobry nastrój wśród zawodników, utrzyma się nie tylko przed, ale także po spotkaniu. Te plany z pewnością będzie chciała popsuć Korona, która będzie chciała poprawić słaby bilans spotkań wyjazdowych, z których wygrała jedynie w Płocku i Niecieczy. Ambicje obu drużyn zweryfikuje boisko. Początek meczu o 18, zapraszamy wszystkich na R22!



NORF Źródło: wislalive.pl


Wróciły emocje! Czas na rewanż!

Wreszcie! Wróciła! Koniec zimy, koniec czekania, koniec marazmu. W końcu Lotto Ekstraklasa znowu zagościła w naszych domach. W pierwszym „wiosennym” spotkaniu na R22 Wisła Kraków zagra z Koroną Kielce. Start wielkich emocji i marszu Wisły Kraków w górę tabeli już o 18.00!


W przeszłości przy Reymonta częściej górą była właśnie Wisła, która wygrywała pięć razy. Kielczanie sięgali po trzy punkty w Krakowie jedynie dwukrotnie. Ostatni raz uczynili to jednak dość dawno, czyli w 2012 roku. Katem okazał się Paweł Sobolewski, a goście wygrali 1:0.

Ósemka Brożka

Natomiast najwyższe zwycięstwo Wiślaków to 4:0 odniesione 10 sierpnia 2007 roku. Gospodarze już po pierwszej połowie prowadzili aż trzema bramkami (gole Brożka, Niedzielana i Clebera). W drugiej rywali pogrążył jeszcze Paweł Brożek i było wiadome, że po takim ciosie przeciwnik się już nie podniesie. Brożek to zresztą najskuteczniejszy piłkarz w historii potyczek obu ekip - do siatki kielczan trafiał osiem razy.

Ostatnio obie drużyny spotkały się w sierpniu ubiegłego roku. Na stadionie Kolporter Arena Wisła bardzo pechowo przegrała po golu Jacka Kiełba w 93. minucie. Od tego meczu minęło jednak sporo czasu. W zespołach doszło do roszad na stanowisku trenera, przeprowadzono również wiele transferów. W Kielcach swoją pracę dobrze rozpoczął Tomasz Wilman, ale potem jego podopieczni zupełnie stracili formę, a sam szkoleniowiec za kryzys i słabe wyniki zapłacił posadą. W jego miejsce przyszedł Sławomir Grzesik, ale i on nie wytrzymał na „gorącym stołku” zbyt długo. Wybór padł więc ostatecznie na Macieja Bartoszka, który wrócił do Ekstraklasy po dłuższej przerwie i sprawił, że Korona ponownie stała się groźna. Za jego kadencji zwyciężyła choćby z Lechią Gdańsk, czy Zagłębiem Lubin.

Trenera już znamy

Co ciekawe, Biała Gwiazda już raz spotkała się z tym trenerem w obecnym sezonie. W 1/8 Pucharu Polski krakowianie wygrali 2:1 z Chojniczanką Chojnice i awansowali do kolejnej rundy. Innym wspólnym punktem jest Mariusz Kondak, który pracował w sztabie Bartoszka jako analityk. Dziś podobną funkcję pełni przy Reymonta i jak podkreśla Kiko Ramirez, sobotni rywal został bardzo dobrze rozpracowany.

Oby tym razem było podobnie! Liczą się tylko trzy punkty!

Kontuzjowani: Wisła Kraków: Petar Brlek, Rafał Pietrzak Korona Kielce: -

Mecz Wisła - Korona rozpocznie się o godzinie 18.00. Do zobaczenia przy R22!

Michał Hardek
Źródło: wisla.krakow.pl


Wisła - Korona w liczbach

Wraca piłkarska wiosna, wracają też liczby! W ostatnich tygodniach dużo się działo, a rywale Wisły nie zamierzali zapaść w zimowy sen. Ale to dobrze, bo to oznacza, że wróciły prawdziwe piłkarskie emocje!


4 - aż tylu bramkarzy wystąpiło w lidze w barwach Korony Kielce. Byli to: Dariusz Trela, Zbigniew Małkowski, Michal Pesković i Maciej Gostomski. Żaden z nich nie był wyraźnym numerem jeden. Niestabilna sytuacja była także na ławce trenerskiej, gdzie również w minionym roku zasiadło czterech szkoleniowców. Do tej pory Maciej Bartoszek zaprezentował się jednak na tyle korzystnie, że nikt nie wyobraża sobie, żeby opiekun pierwszej drużyny podał się do dymisji. Co ciekawe, aktualny trener współpracował w Chojniczance Chojnice z Mariuszem Kondakiem - analitykiem Wisły. Chyba więc Biała Gwiazda dobrze rozpracuje rywala?

8 - tyle goli na wyjazdach ma sobotni przeciwnik podopiecznych Kiko Ramireza. To, po Piaście Gliwice, najgorszy rezultat w lidze. Co ciekawe kielczanie są mimo wszystko lepsi w delegacjach od Wisły, ponieważ mają na koncie dwa zwycięstwa, a krakowianie tylko jedną.

10 - tyle bramek w zimowych sparingach zdobyli Wiślacy. Przygotowania rozpoczęli niezbyt dobrze, bo od przegranej 0:2 z Rakowem Częstochowa, ale potem było już tylko lepiej. Najcenniejsza była wygrana przeciwko drużynie z Bukaresztu. Steaua prowadziła wtedy już 3:1, ale ostatecznie Biała Gwiazda przechyliła szalę na swoją korzyść i zwyciężyła 4:3. Koronie szło w zimowych potyczkach ciut gorzej, o czym świadczy choćby ostatnia przegrana z Rad 1:5.

11 - tyle punktów w klasyfikacji kanadyjskiej ma po rundzie jesiennej Rafał Boguski, który strzelił 8 bramek i zanotował 3 asysty. To najskuteczniejszy zawodnik zespołu z R22. „Boguś” musi się mieć jednak na baczności, bo konkurencja nie śpi. Hugo Videmont, czy choćby Pol Llonch to tylko niektórzy rywale Wiślaka jeśli chodzi o walkę o pierwszą jedenastkę.

25 - tyle bramek w Ekstraklasie zdobył nowy nabytek ekipy z Kielc - Ilijan Micanski. Bułgar występował już w Koronie w sezonie 2006/2007, ale w tamtym okresie nie prezentował się najlepiej. Oprócz tego grał też w Amice Wronki, Lechu Poznań, Odrze Wodzisław Śląski i Zagłębiu Lubin. W tym ostatnim klubie zapracował nawet na transfer do Niemiec.

93 - w tej minucie Jacek Kiełb strzelił zwycięską bramkę dla kielczan w ostatnim spotkaniu pomiędzy obiema drużynami. Sierpniowy, feralny, mecz przedłużył do czterech passę bez wygranej w starciach z ekipą z Kolporter Areny. Sam Kiełb nie okazał się rasowym snajperem, ponieważ popisał się tylko trzema trafieniami w całej rundzie.

2007 - w tym roku Biała Gwiazda odniosła najwyższe zwycięstwo nad Złocisto-Krwistymi. Strzelanie rozpoczął i zakończył niezawodny Paweł Brożek, a po jednym trafieniu zaliczyli Andrzej Niedzielan i Cleber. Oby w tę sobotę wynik był podobny!

Michał Hardek
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl


Przedmeczowe wypowiedzi

Kiko Ramírez przed meczem z Koroną: - Rywalizacja jest zacięta

- Jestem spokojny, bo drużyna bardzo dobrze przepracowała czas przed rundą. Wszystko zależy też od tego jak potoczy się mecz, mam swoją wizję przed tym spotkaniem, ale zarazem nie mam dużej tremy przed debiutem. Oczywiście żeby ustalić jedenastkę wybór był trudny, ale jest to pozytywne, żeby właśnie ten duży wybór mieć. Jest już wiadomo jaka będzie "jedenastka", tak jak i to jaka będzie "osiemnastka" w tym meczu - mówił na konferencji prasowej, przed pierwszym oficjalnym meczem w roli trenera Wisły Kraków Hiszpan Kiko Ramírez.

- Musimy pamiętać, że nie jest ważna tylko ta jedenastka zawodników, która zagra od początku, ale również ci piłkarze, którzy są na ławce - dodał trener Wisły.

Na szczęście okres przygotowawczy nie obfitował w kontuzje, bo jedynym zawodnikiem, na którego Ramírez nie będzie mógł postawić, jest Chorwat Petar Brlek, który narzeka na uraz łydki.

- Nie będzie z nami Petara Brleka, który musi wrócić do zdrowia. Jeżeli chodzi o oczekiwania i wrażenia, to biorąc pod uwagę sparingi i przygotowania przed rundą, to jak ciężko drużyna pracowała, to są one bardzo pozytywne - mówił trener, który w związku z licznymi transferami będzie miał kim wspomnianego pomocnika zastąpić. Jednym z piłkarzy, którzy mogą zagrać w środku jest bowiem Semir Štilić, o którego to Hiszpan został zapytany.

- Semir Štilić pauzował przez kilka miesięcy, kiedy nie grał. Jest jednak bardzo ważnym zawodnikiem dla naszej drużyny. Na ten moment może być gotowy zarówno do wejścia w pierwszym składzie, jak i z ławki - odpowiedział dość jednak tajemniczo Ramírez.

Trener Wisły został także zapytany o dwóch kolejnych nowych piłkarzy Wisły, czyli o Hugo Vidémonta oraz o Pola Lloncha, który jako jedyny nie jest jeszcze zgłoszony do gry w Ekstraklasie.

- Hugo Vidémont dołączył do nas jako ostatni i potrzebuje się jeszcze zaadoptować, potrzebuje czasu. Zarówno Pol, jak i on, będą jednak gotowi do tego, żeby zagrać. Będą musieli jednak wykonać podwójną pracę, żeby dorównać i nadrobić okres przygotowawczy. Jeśli chodzi o dokumenty, to czekamy na ostateczne papiery odnośnie Pola, jesteśmy jednak dobrej myśli, że będzie mógł znaleźć się w kadrze na mecz z Koroną - dodał trener.

- Jeżeli chodzi o naszego rywala, to nasz sztab wykonał wielką pracę i sporo o nim wiemy. Palanca? Znamy się, bo łączy nas to samo miasto, był też okres współpracy. Wiem że to bardzo dobry zawodnik, który zawsze dąży do perfekcji - powiedział pytany o najbliższego rywala oraz grającego w nim jego rodaka, Ramírez.

- Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony atmosferą, która panuje w szatni, tak jak i jestem zadowolony z transferów. Jestem pewien, że będzie to przynosić wiele pozytywów wiosną. Jeśli chodzi o nasz atak, to jako trener mam problem. Brożek pracuje bowiem jak 20-letni młodzian, a z Ondráška kipi dynamizm i energia. Jest to bardzo muskularny zawodnik. Mateusz Zachara również - ile strzelał goli podczas przygotowań to widzieliśmy. Jest to pozytywny problem i pozytywny ból głowy przed tym meczem. Jeżeli chodzi o grę obronną, to także jestem z niej zadowolony, bo także tutaj mam sporo wątpliwości na kogo postawić. Ta rywalizacja jest zacięta. Wydaje mi się, że jesteśmy drużyną kompletną, ale to nie oznacza, że nie możemy być jeszcze lepsi i wielu rzeczy nie możemy jeszcze poprawić - powiedział Kiko Ramírez.

- Przed meczem, żeby się skoncentrować, spędzimy czas na mini-zgrupowaniu, które odbędzie się w dniu spotkania. Chcemy ten dzień spędzić razem. Zjemy rano śniadanie, będziemy mieć czas na odpoczynek i później wspólnie pojedziemy na mecz - zakończył Hiszpan.


Źródło: wislaportal.pl


Rafał Boguski: - Damy z siebie wszystko

- Na pewno bardzo chciałbym żeby podtrzymać taką passę i od początku wiosny strzelać bramki. Oczywiście nie będzie to łatwe - powiedział na konferencji prasowej, przed pierwszym meczem ligowy w 2017 roku, w którym zmierzymy się z Koroną Kielce - najlepszy strzelec Wisły w tym sezonie, którym jest Rafał Boguski. - Początek to jak zawsze wielka niewiadoma, jak to będzie wyglądało. Sparingi sparingami, ale mecze o stawkę to coś innego. Na pewno ja, jak i cała drużyna, damy z siebie wszystko żeby wyglądało to jak najlepiej - zadeklarował wiślak.

- Wydaje mi się, że nasz styl gry może być podobny do tego, który był jesienią, czyli nie będą to huraoptymistyczne ataki do przodu i atakowanie przeciwnika od "piątki", ale tak jak było jesienią, czyli wyczekiwanie na błąd. Wiadomo jednak, że taktyka będzie ustalana pod zespół, z którym gramy. Niewykluczone więc, że z Koroną zaczniemy ofensywnie, ale przed meczem nie będę chciał zdradzać jak to będzie wyglądało. Trener nam to wszystko przedstawi na przedmeczowej odprawie i będziemy chcieli wypełnić powierzone zadania - mówił Boguski.

- Na pewno mamy w pamięci ten mecz z Koroną z jesieni. Takich meczów łatwo się nie zapomina, kiedy jest się zespołem lepszym, a w ostatniej akcji się przegrywa. Jest w nas sportowa złość i będziemy chcieli, żeby spotkanie zakończyło się innym wynikiem, niż w Kielcach - zakończył pomocnik "Białej Gwiazdy".

Źródło: wislaportal.pl


O rywalu

Tak grają Koroniarze

Już w sobotę wracamy do gry przy R22! Rywalem Wisły będzie kielecka Korona, która - podobnie jak i Biała Gwiazda - przeszła małą metamorfozę pod wodzą nowego szkoleniowca, Macieja Bartoszka. Z trenerem tym Wiślacy mieli okazję mierzyć się w tym sezonie, gdy ich rywalem w Pucharze Polski była Chojniczanka. Wówczas to trener ten został odprawiony z kwitkiem. Pora i tym razem, by w debiucie w oficjalnym meczu na ławce trenerskiej Kiko Ramirez udowodnił swoją wyższość!

W przerwie zimowej do zespołu z ul. Ściegiennego powrócili głównie młodzi piłkarze, którzy jak dotąd znajdowali się na wypożyczeniach. Zdecydowanie wzmocniona została jednak linia ognia, gdyż do klubu przywędrowali: znany dobrze z boisk Ekstraklasy Iljan Micanski, a także rezerwowy Jagiellonii - Maciej Górski, który zastąpił Łukasza Sekulskiego. Tego ostatniego gracza bowiem białostoczanie wzięli ponownie do siebie, po czym oddali Piastowi Gliwice. Co ciekawe, pozmieniało się również jeśli chodzi o obsadę bramki - ze Złocisto-Krwistymi rozstał się Zbigniew Małkowski, a miejsca w samolocie na zgrupowanie zabrakło dla Macieja Gostomskiego. Pewne jest więc, że na murawie zobaczymy kilku nowych lub „odkurzonych” graczy. A oto, jak najprawdopodobniej zagra ekipa z Kielc:


Bramkarz: Michal Pesković

35-latek na dwadzieścia możliwych występów w poprzedniej rundzie zanotował ledwie pięć, puszczając przy okazji aż 13 goli. Słowakowi aż sześć razy przyszło wyciągać piłkę z siatki w Krakowie, po drugiej stronie Błoń. Nie mielibyśmy nic przeciwko, by i po tej właściwej było podobnie! Były gracz Polonii Bytom, Arisu Saloniki i Nefczi Baku w obecnej chwili nie ma godnych siebie konkurentów - jak wiemy, Gostomski nie brał udziału w sparingach, a na ławce pozostaje młody Leonid Otczenaszenko, który jeszcze ani razu nie wystąpił na boiskach Ekstraklasy.


Obrońcy: Bartosz Rymaniak, Elhadji Pape Djibril Diaw, Radek Dejmek, Rafał Grzelak

3x doświadczenie i 1x młodość - to sparingowa recepta Korony na grę w defensywie. Dwaj Polacy i czeski kapitan „Scyzoryków” łącznie mają rozegranych ponad 300 spotkań w Ekstraklasie. Senegalczyk, który swoim nazwiskiem mógłby obdzielić dwóch graczy, na razie rozegrał 23 mecze w najwyższej polskiej klasie rozgrywkowej. Jednak już Diaw dał się zapamiętać kibicom jako piłkarz nieustępliwy, a i potrafiący podłączyć się do akcji ofensywnej lub wspierający swoich kompanów w polu karnym przeciwnika przy stałych fragmentach gry. 22-latek w starciach z Wisłą dał się zapamiętać głównie jako ten, który w meczu przy Ściegiennego już w 10. sekundzie sfaulował jednego z Wiślaków we własnej szesnastce. Również i na Rymaniaka defensywa Wisły powinna uważać przy rzutach rożnych i wolnych, Rafał Grzelak natomiast potrafi uderzyć piłkę z dystansu lepiej niż większość graczy Korony. Radek Dejmek mecze lepsze przeplata słabszymi, ale zawsze głośno dowodzi defensywą.


Pomocnicy: Vanja Marković, Mateusz Możdżeń, Dani Abalo, Nabil Aankour, Miguel Palanca

Gdyby nie francuski paszport, jaki otrzymał w ubiegłym roku Nabil Aankour, linia ta wyglądałaby zupełnie inaczej. Limit dwóch obcokrajowców spoza UE najbardziej doskwiera właśnie kieleckiemu zespołowi - w kolejce do gry jest jeszcze bowiem m.in.: Sergiy Pylypczuk. Skoro Aankour został uprawniony do gry jako gracz Wspólnoty Europejskiej, może zająć miejsce ofensywnego pomocnika. Niewielki wzrostem, ale niezwykle waleczny i ambitny gracz zaskarbił sobie sympatię kibiców Korony pod koniec poprzedniej rundy, kiedy to dwa razy głową pokonywał bramkarzy rywali. Tym niemniej, pochodzący z Maroka zawodnik większą krzywdę może wyrządzić nogami, którymi potrafi posyłać bardzo dobre podania.

Za Aankourem środek pomocy zabezpieczać będzie duet Marković - Możdzeń. Ten pierwszy zdobył dotychczas dwie bramki - obie w starciu z Pogonią, obie przepiękne, tego drugiego ciągle wspomina się jako „wonderkida”, który miał zrobić wielką karierę po tym, jak w Lidze Europy kapitalnym uderzeniem pogrążył Manchester City. Coś jednak później stało się z karierą pomocnika, który zamiast poza granice Polski, wyjechał do Gdańska, następnie do Bielska-Białej, aż w końcu zakotwiczył w Kielcach. Na skrzydłach natomiast zaprezentują się najprawdopodobniej dwaj rodacy Pola Lloncha, Kiko Ramireza i Ivana Gonzaleza - Dani Abalo i Miguel Palanca. Obaj gracze dysponują bardzo ciekawym CV - pierwszy występował w Lidze Mistrzów w zespole Łudogorca Razgrad i dwukrotnie strzelił gole wielkiemu Liverpoolowi, drugi zaś zdołał zadebiutować w seniorskim zespole Realu Madryt, co nie udało się Gonzalezowi. Potem jednak nie było już tak różowo i po latach wędrówek po niższych ligach na Półwyspie Iberyjskim, Palanca trafił do Kielc.


Napastnik: Iljan Micanski

31-letni Bułgar to typ gracza, który największą karierę zrobił w Ekstraklasie, a poza granicami naszego kraju nie radził sobie aż tak dobrze. Bez wątpienia jednak nazwisko to robi wrażenie - w latach swojej świetności 17-krotny reprezentant Bułgarii strzelił dla Zagłębia Lubin 43 gole w 62 spotkaniach. Nieco gorzej było w 2. Bundeslidze (19 trafień w 77 meczach), słabo zaś w Bundeslidze w barwach znanego wszystkim polskim kibiciom Kaiserslautern, w którym w dziesięciu pojedynkach tylko raz pokonał bramkarza rywali. Korona jest dla Micanskiego piątym klubem w Ekstraklasie. Bułgar grał już przy Ściegiennego w sezonie 2006/2007, jednak wielce prawdopodobne jest, że więcej minut niż przez cały epizod sprzed dekady w ekipie Złocisto-Krwistych dostanie w starciu z Białą Gwiazdą. 31-latek w koszulce Korony grał na razie przez… 58 minut.

Debiuty i powroty - zarówno w Wiśle, jak i w Koronie. Smaczków tego spotkania bez wątpienia jest wiele, obie drużyny także bardzo chcą wygrać, by wskoczyć do pierwszej ósemki. Wiślacy plasują się na 10. miejscu, a kielczanie o oczko wyżej. Będzie to więc klasyczny mecz z cyklu „o sześć punktów”!

Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl


Pod lupą - Mateusz Możdżeń

Runda rewanżowa Lotto Ekstraklasy w blokach startowych! Przed pierwszym ligowym meczem w 2017 roku pod naszą wiślacką lupę wpadł pomocnik Korony Kielce - Mateusz Możdżeń.

Urodził się 14 marca 1991 roku w Warszawie. Juniorską karierę rozpoczął w Ursusie, skąd w 2007 roku przeszedł do młodzieżowej ekipy Amiki Wronki. 1 stycznia 2008 roku został piłkarzem drugiego zespołu Lecha Poznań, gdzie zainaugurował później seniorską karierę.

Debiut przeciwko Wiśle

Swój pierwszy mecz w Ekstraklasie rozegrał w październiku 2009 roku przeciwko… Wiśle Kraków. Rok później, w rywalizacji z Białą Gwiazdą, zdobył pierwszą bramkę. Podczas pobytu w Poznaniu grał w sumie w 109 spotkaniach. 9 razy wpisał się na listę strzelców.

W barwach Lecha zadebiutował również na międzynarodowych boiskach. W sezonie 2010/11 rozegrał 3 spotkania w Lidze Europy. Zaliczył także debiutanckie trafienie w tych rozgrywkach - Manchesterowi City strzelił gola w 90. minucie.

Przygoda w Gdańsku

Latem 2014 roku, po wygaśnięciu kontraktu z Lechem, przeniósł się do Lechii. Przez cały sezon nie zdołał strzelić dla nowego klubu żadnej bramki, zanotował jednak 2 asysty. Tylko w 10 z 24 ligowych spotkań, w których grał, zaliczył pełne 90 minut.

Po przygodzie z Lechią, w lipcu 2015 roku związał się kontraktem z Podbeskidziem Bielsko-Biała, w barwach którego zadebiutował w pierwszym meczu sezonu 2015/16. Na przestrzeni całych rozgrywek zdobył 4 bramki i zaliczył 1 asystę. Grał bardzo czysto - w trakcie 33 spotkań zobaczył tylko 2 żółte kartki.

W Pucharze Polski zagrał w dwóch spotkaniach. Na boiskach spędził łącznie 137 minut, a jego drużyna odpadła w 1/8 finału w meczu przeciwko wrocławskiemu Śląskowi.

Dobry asystent

1 lipca 2016 roku przeniósł się do Kielc, by bronić barw Korony. W obecnym sezonie Możdżeń zagrał we wszystkich dotychczasowych spotkaniach Lotto Ekstraklasy. W 20 kolejkach ujrzał tylko 2 żółte kartki. Jedynego gola w obecnych rozgrywkach strzelił przeciwko byłym kolegom z Gdańska. Trzykrotnie asystował przy strzelaniu bramek.

Nie udało mu się zagrać w starciu Pucharu Polski. Jego Korona odpadła w meczu z Puszczą Niepołomice w 2. rundzie rozgrywek. Możdżeń nie był wtedy obecny w kadrze kieleckiej drużyny.

Angelika Stankowska
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl


Relacje

Trzy punkty na inaugurację! Wisła - Korona 2-0

Swój 330. mecz w Ekstraklasie rozgrywa Arkadiusz Głowacki, tym samym bijąc 47-letni rekord należący do Władysława Kawuli.
Swój 330. mecz w Ekstraklasie rozgrywa Arkadiusz Głowacki, tym samym bijąc 47-letni rekord należący do Władysława Kawuli.

Piłkarze krakowskiej Wisły bardzo udanie zainaugurowali ligową wiosnę 2017 roku. Pokonali bowiem po bramkach Patryka Małeckiego i Pawła Brożka na własnym stadionie Koronę Kielce 2-0.

Inauguracyjny mecz ligowy 2017 roku obydwa zespoły rozpoczęły ofensywnie, ale pierwsi groźniej, w 9. minucie, zaatakowali wiślacy. Na prawym skrzydle dobrze pokazał się Tomasz Cywka, dobrze wrzucił w pole karne, ale uderzenie głową Rafała Boguskiego przeleciało obok bramki. Już jednak trzy minuty później zmarzniętych kibiców (temperatura odczuwalna wynosiła -11 stopni) rozgrzał Patryk Małecki. Wisła egzekwowała rzut wolny i po rozegraniu piłki po ziemi ta została wybita przez obrońcę Korony. Tyle, że dopadł do niej właśnie "Mały" i odpalił prawdziwą petardę. Futbolówka poleciała poza zasięgiem Michala Peškoviča, a Wisła prowadziła 1-0!

Podrażniona Korona chciała szybko odpowiedzieć, ale podobnie wywalczony rzut wolny i podobne rozegranie oraz oddanie strzału sprzed pola karnego nie dało kielczanom takich efektów jak Wiśle. A ta znów była blisko, tyle że w 18. minucie uderzenie Zdenka Ondráška po rykoszecie dało nam tylko rzut rożny.

Kolejne minuty to można powiedzieć wzajemna wymiana ciosów, choć przyznać trzeba, że to goście stwarzali groźniejsze okazje. W 21. minucie kapitalnie i szczęśliwie piłkę wybił debiutujący w oficjalnym spotkaniu Wisły Iván González i okazja gościom przepadła. W odpowiedzi z wolnego Peškoviča pokonać próbował Maciej Sadlok, ale uderzył jednak dokładnie tam, gdzie stał bramkarz Korony.

Następna groźna akcja to minuta 31. Piłkę po strzał Mateusza Możdżenia z dystansu niepewnie przed siebie odbił Łukasz Załuska, ale na posterunku był jeszcze asekurujący go Arkadiusz Głowacki. Na odpowiedź Wisły czekaliśmy pięć minut. Dynamicznie w pole karne kielczan wpadł Małecki, a uderzeniem akcję zakończył Ondrášek, tyle że piłka minęła bramkę.

Tę powinna zdobyć jednak Korona. W 38. minucie strzał, ale prosto w Załuskę, oddał Ken Kallaste i kielczanie mieli rzut rożny. Po nim doszło do ogromnego zamieszania i ostatecznie Krzysztof Mączyński blokując, a Głowacki wybijając piłkę - zażegnali duże dla nas niebezpieczeństwo, więc do przerwy prowadziliśmy 1-0.

Drugą połowę lepiej zaczęli wiślacy i już w 47. minucie mogli wynik podwyższyć. Piłkę wywalczył bowiem Ondrášek, odegrał do Małeckiego, a ten uderzył "po długim", ale niestety dla nas centymetry obok słupka. Korona potrafiła jednak groźnie odpowiedzieć, ale uderzenie Miguela Palanci dobrze sparował Załuska. I choć w kolejnych fragmentach częściej przy piłce byli kielczanie, to groźniejszą akcję znów przeprowadziła Wisła. W 59. minucie ze skrzydła do akcji włączył się ponownie Cywka, dograł do środka, a atakującemu futbolówkę Ondráškowi zabrakło naprawdę niewiele, aby wepchnąć ją do siatki.

Dla Czecha była to ostatnia akcja meczu, bo zaraz potem zastąpił go Paweł Brożek i to on już w 63. minucie wręcz powinien zmienić wynik, ale po kontrataku i podaniu od Małeckiego nie trafił w dogodnej sytuacji w bramkę. Pięć minut później równie dobrą okazję miał z kolei Mateusz Zachara, ale uderzył zbyt lekko, a do tego dokładnie tam, gdzie stał Peškovič!

Wisła grając z kontry w końcu jedną z nich wykorzystała. Brożek dograł do Boguskiego, a tego w polu karnym sfaulował bardzo dobrze grający mimo tego w tym spotkaniu Elhadji Pape Diaw. Piłkę na jedenastym metrze ustawił Brożek, tyle że uderzył źle. Futbolówkę Peškovič sparował, ale "Brozio" zdążył z dobitką i było 2-0!

Wynik ten mógł być dla nas jeszcze lepszy. W 85. minucie świetne podanie od Mączyńskiego dostał bowiem Brożek, ale mimo że już "nawinął" Diaw'a - uderzył prosto w bramkarza. W doliczonym z kolei czasie gry jeszcze jeden kontratak "Białej Gwiazdy" wręcz powinien bramką zakończyć wracający do gry w naszym zespole Semir Štilić, ale z doskonałej wręcz pozycji uderzył obok słupka.

Ostatecznie Wisła wypunktowała więc w tym spotkaniu kielczan, wygrywając 2-0 i cieszyć mogą nie tylko trzy punkty, ale też to, że "Biała Gwiazda" zagrała na tzw. "zero z tyłu". A o to m.in. chodzić ma w nowej grze wiślaków, których w swoim debiucie do zwycięstwa poprowadził szczęśliwy po ostatnim gwizdku trener Kiko Ramírez.

Źródło: wislaportal.pl


Mroźnie, lecz radośnie!

Biała Gwiazda wchodzi w sezon trzema punktami. Wisła Kiko Ramireza pokonała po ciekawym widowisku Koronę Kielce 2:0. Gole dla krakowian strzeliła stara gwardia - Patryk Małecki (ach, cóż to był za gol!) i Paweł Brożek.

Wiele było meczowych zapowiedzi, przypuszczeń i przewidywań - jednak jak zawsze o wszystkim miało zadecydować boisko. Wisła Kraków na otwarcie nowej rundy zmierzyła się z Koroną Kielce. Starcie dziesiątej z dziewiątą ekipą mimo siarczystego mrozu miało rozgrzać serca kibiców. Przed meczem miało miejsce symboliczne przekazanie Arkadiuszowi Głowackiemu koszulki z numerem 330 - tyle bowiem występów w Ekstraklasie w barwach Wisły uzbierał już kapitan krakowian!

Krzysztof Mączyński
Krzysztof Mączyński

Pajęczyna zdjęta!

Jeżeli rozpoczynać sezon, to z przytupem - bo przecież nie mogło zacząć się piękniej. Po stałym fragmencie gry wykonywanym przez Sadloka, futbolówka spadła pod nogi Patryka Małeckiego, który z woleja przymierzył wprost w okienko bramki Peskovicia! Gol kolejki - to pewne, gol sezonu - być może! Dwie minuty później po raz pierwszy próbowali odpowiedzieć goście, lecz strzał Możdżenia poszybował wysoko nad bramką. W 19. minucie trójkową akcję przeprowadzili Tomasz Cywka, Krzysztof Mączyński i Zdenek Ondrasek, jednak próbę Czecha zablokował jego rodak - Radek Dejmek.

W odpowiedzi piękną kombinacyjną akcją popisali się Złocisto-Krwiści, lecz Iljana Micanskiego w ostatniej chwili uprzedził Ivan Gonzalez, który wyrósł jak spod ziemi i nabił Bułgara, dzięki czemu futbolówka poszybowała nad bramką. Chwilę później tuż przed polem karnym gości sfaulowany został Ondrasek, ale strzał Sadloka padł łupem Peskovicia. W 31. minucie tym razem groźnie kropnął Możdżeń, skutecznie interweniował jednak Załuska, a Głowacki wyjaśnił sytuację.

Bohater Mąka

Siedem minut później Patryk Małecki okiwał jak dziecko Kena Kallaste, po czym huknął na bramkę Korony. Strzał zatrzymał się na Dejmku i trafił w rękę Estończyka. Gwizdek Tomasza Kwiatkowkiego milczał, a po chwili mógł odgwizdać bramkę dla Korony, jednak na nasze szczęście po strzale Micanskiego futbolówka zatańczyła na linii i wybił ją Krzysztof Mączyński. Była to ostatnia godna odnotowania akcja pierwszej połowy.

Drugą Biała Gwiazda mogła zacząć bardzo konkretnie, lecz Małeckiemu zabrakło centymetrów, by pokonać Peskovicia po raz drugi. W odpowiedzi potężnie zza szesnastki uderzył Palanca, lecz Załuska w efektownym stylu zbił futbolówkę do boku. Osiem minut później z rzutu wolnego sprzed pola karnego Możdżeń trafił w mur, a dobitka Kallaste poleciała w trybuny.

Brożek - do trzech razy sztuka

2:0
2:0

W odpowiedzi Wisła przeprowadziła szybką akcję prawą stroną, a wrzutę Cywki mógł sfinalizować Ondrasek, któremu do dostania futbolówki zabrakło bardzo niewiele. Chwilę później w miejsce Czecha pojawił się Paweł Brożek, który powinien wyprowadzić Wisłę na prowadzenie. Po trójkowej akcji, którą zapoczątkował Boguski, a przyspieszył Małecki, piłka trafiła do „Brozia”, którego uderzenie minęło prawy słupek bramki Peskovicia.

Kolejną poważną kontrowersję mieliśmy w 65. minucie, gdy w starciu jeden na jeden Patryk Małecki padł na ziemię po kontakcie z Radkiem Dejmkiem. Tomasz Kwiatkowski uznał jednak, że „Mały” symulował i ukarał go żółtą kartką. Chwilę później Wiśle udało się przedostać pod pole karne bez przerwania akcji gwizdkiem, lecz po centrostrzale Sadloka sytuacyjne uderzenie Zachary złapał Pesković.

Wisła nieco cofnęła się po wejściu Pola Lloncha i nastawiła się na grę z kontry. Po jednej z nich brutalnie faulowany został Llonch, lecz sędzia Kwiatkowski nie dał kartki. Na całe szczęście arbiter zauważył faul Diawa na Boguskim i podyktował jedenastkę. Tę strzałem na raty na gola zamienił Paweł Brożek i przy R22 zrobiło się nieco spokojniej! Nieważne jak, ważne, że w sieci!

Wielki powrót

Na pięć minut przed końcem po świetnym podaniu „Mąki”, napastnik Wisły nawinął Diawa i huknął w światło bramki, lecz zarazem w zasięg Peskovicia. Ostatnią ripostą Korony był strzał w niebo Rymaniaka. I jeszcze w ostatniej minucie Stilić mógł przywitać się z R22 golem na 3:0, ale jak nie dziś to następnym razem!

Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl


Udany debiut Ramireza! Wisła Korona 2:0

Debiutanci: Iván González
Debiutanci: Iván González

Korona była wymagającym rywalem, lecz to Wisła wykazała się skutecznością i wygrała na inaugurację roku.

Byliśmy świadkami zaciętego starcia. Nie brakowało walki, twardych spięć, fauli i stykowych sytuacji. Starcia, z którego górą wyszła BG, gdyż wykazała się lepszą skutecznością, wyrachowaniem i doświadczeniem, a także tym, że miała w swoich szeregach Patryka Małeckiego, który po raz kolejny w tym sezonie skradł show.

Mecz Wiślacy rozpoczęli ostrożnie. Widać było, że chcieli narzucić swoje warunki gry, szukając gry kombinacyjnej. Aktywni byli przede wszystkim skrzydłowi. Rafał Boguski często schodził do środka, pomagając w rozegraniu. Natomiast Patryk Małecki robił to do czego wszystkich już przyzwyczaił. Swoimi śmiałymi akcjami napędzał ataki BG, a w 12 min. Wyprowadził drużynę na prowadzenie, strzałem zza pola karnego. To nie było jednak zwykłe uderzenie. Najpierw sprytnie rzut wolny chcieli rozegrać Sadlok, z Mączyńskim, jednak goście szybko zorientowali się w ich zamiarach i zdołali wybić piłkę przed 16-nastkę. Tam ustawiony był właśnie „Mały” który oddał strzał z powietrza, z półobrotu. Piłka wysokim lobem wpadła wprost w okienko bramki Peskovicia. Bez wątpienia to trafienie było ozdobą tego meczu, a kto wie czy nie całego sezonu.

Z upływem czasu inicjatywę zaczęła przejmować Korona. Kiedy jednak „złocisto-krwiści” docierali w pobliże pola karnego ścierali się z dobrze zorganizowaną defensywą Wiślaków, dowodzoną dziś przez jedynego nowego zawodnika w pierwszym składzie. Ivan Gonzalez, bo o nim mowa, wszedł w mecz dość niepewnie, kilka pierwszych piłek zagranych przez Hiszpana okazało się niecelnych. Na szczęście niemoc obrońcy nie trwała zbyt długo i szybko wyrósł na kluczową postać tego spotkania. W powietrzu nie miał sobie równych, do tego dorzucił kilka kluczowych interwencji. M.in. w 21 min. kiedy Aankour zgrywał piłkę głową, a Gonzalez w ostatniej chwili zdjął ją z buta Micanskiego, który w sytuacji oko w oko z Załuską miałby doskonałą okazję do wyrównania. Poza grą destrukcyjną następca Guzmicsa popisał się kilkoma spektakularnymi przerzutami przez niemal całe boisko, wymierzonymi z niezwykłą precyzją. Nie bez znaczenia dla postawy Hiszpana był z pewnością fakt, że miał obok siebie prawdziwą „skałę” w postaci Arka Głowackiego, od którego odbijali się dziś wszyscy rywale. Tak jak przypuszczaliśmy na prawej stronie formacji defensywnej mecz rozpoczął Tomek Cywka, który w grze obronnej spisał się bardzo solidnie. Do składu wrócił Maciek Sadlok. Ten z kolei lepiej spisywał się w akcjach ofensywnych. Koroniarze wyrównania szukali głównie po miękkich wrzutkach w pole karne, z których realne zagrożenie stworzyła jednak jedynie wspomniana wcześniej sytuacja, a także po strzałach z dystansu. W ten sposób bramkę próbowali zdobyć Możdżeń, czy Palanca, jednak w świetnym stylu ich próby wybronił Łukasz Załuska. Najgroźniej pod bramką BG zrobiło się niespodziewanie po kornerze Kielczan w 39 min. Najpierw piłkę na długi słupek przedłużył Rymaniak, następnie minął się z nią Aankour, aby w końcu ta trafiła do Diawa. Senegalczyk uderzył w kierunku bramki, futbolówka odbiła się od Sadloka, minęła Załuskę, a finalnie na linii bramkowej szczęśliwie interweniował Mączyński.

Pol Llonch
Pol Llonch

W drugą połowę z większą determinacją weszli goście, którzy kontynuowali dobrą grę sprzed przerwy. Atak pozycyjny Kielczan pozwolił BG bazować na kontrach i właśnie dzięki jednej z nich Wiślacy mogli szybko jeszcze bardziej skomplikować plany rywali. 47 min. Małecki wpada w pole karne, decyduje się na kąśliwe uderzenie w pierwszym tempie, lecz piłka minimalnie mija słupek bramki Peskovicia. Trener Ramirez, tak jak można się było spodziewać wybrał wariant z dwójką środkowych pomocników. Niespodziewanie Krzysiek Mączyński z Denisem Popoviciem przegrali dziś walkę o środek pola z pomocnikami Korony. To właśnie dzięki przewadze w centralnej części boiska, Kielczanie przez długi czas prowadzili grę, spychając BG do głębokiej defensywy. Sytuacja uległa poprawie dopiero gdy na ostanie 20 min. na boisko wszedł debiutant Pol Llonch, wspomagając kolegów. W ataku szkoleniowiec postawił na Zdenka Ondraszka i Mateusza Zacharę. Występ obu cechowała jak zwykle niezwykła intensywność i waleczność, szczególnie widoczna u tego drugiego. Ponadto „Zaki” bliski był pokonania Peskovicia w 68 min. kiedy utrzymał podanie od Małeckiego, ładnie się obrócił, lecz uderzył wprost w bramkarza. Najwięcej do powiedzenia pod bramką rywali miał jednak Paweł Brożek, który na murawie spędził jedynie ostatnie 30 min. Futbolówka ewidentnie szukała dziś w polu karnym doświadczonego napastnika, ten jednak robił wszystko, żeby z tego nie skorzystać. Raz po podaniu od niezawodnego „Małego” nieczysto trafił w piłkę i przestrzelił. W innej sytuacji ładnie nawinął obrońcę, przełożył piłkę na lewą nogę, lecz trafił w bramkarza. Trzecia sytuacja była najbardziej klarowna. Najpierw w pole karne wpadł Boguski, który starł się ze „skałą” w drużynie Korony – Senegalczykiem Sawem, którego występ różnił się od występu naszego kapitana, tym, że popełnił kluczowy błąd, faulował w polu karnym sprytnie zmieniającego tempo akcji „Bogusia”. Piłkę na 11 metrze ustawił „Brozio” w 79 min. Jego uderzenie wybronił Pesković, jednak wobec dobitki Wiślaka okazał się bezradny.

Bramka na 2:0 całkowicie ostudziła zapał gości, którzy do tego momentu wyglądali wyjątkowo dobrze na tle zawodników BG. To jednak Wisła, była w drugiej odsłonie konkretniejsza, a także miała w swoich szeregach bardzo dobrze dysponowanego tego dnia Łukasza Załuskę. W końcówce meczu na boisku pojawił się Semir Stilić. Bośniak mógł już w pierwszej sytuacji wpisać się na listę strzelców notując fantastyczny powrót na R22. Niestety strzał rozgrywającego w niemal stuprocentowej sytuacji minął słupek bramki. Tym samym mecz zakończył się zwycięstwem BG 2:0.

Wynik spotkania okazał się ciut lepszy od samej gry. Można jednak stwierdzić, że Wiślacy wygrali zasłużenie, podtrzymując dobrą serię zapoczątkowaną w sparingach. Powodem do zadowolenia jest z pewnością to, że w końcu udało się zagrać na „zero z tyłu”. Cieszyć może także przełamanie złej passy w meczach z Koroną, z którą udało się wygrać pierwszy raz od pięciu spotkań. Wygrana na inaugurację roku pozwoliła przeskoczyć w tabeli dzisiejszych rywali i zająć 7 pozycję, z której może nas zepchnąć jedynie Pogoń. Podopieczni Kazimierza Moskala w poniedziałek zmierzą się z Piastem i tylko wygrana z vice-mistrzami Polski pozwoli im na przeskoczenie BG. My mamy nadzieję przede wszystkim na kontynuowanie serii zwycięstw w kolejnym meczu, za tydzień we Wrocławiu. Dzisiaj cieszymy się z udanego debiutu Kiko Ramireza i otwarcia roku 2017.

NORF
Źródło: wislalive.pl


Minuta po minucie

Koniec spotkania! Wisła Kraków wygrywa pierwszy mecz w 2017 roku, wygrywa zdecydowanie i w dobrym stylu, brawo!

  • 93' Semir Stilić marnuje wyśmienitą okazję do podwyższenia wyniku, fatalne uderzenie prawą nogą Bośniaka obok pustej bramki kończy spotkanie z Koroną.
  • 90' Sędzia dolicza trzy minuty
  • 86' Ostatnia zmiana w Wiśle, za Popovicia pojawia się Semir Stilić - witamy ponownie!
  • 85' Kolejna sytuacja sam na sam Pawła Brożka i kolejna zmarnowana, napastnik Wisły ma nad czym pracować...
  • 79' Paweł Brożek z dużym szczęściem na raty strzela z rzutu karnego, 2-0!
  • 78' Rzut karny dla Wisły po faulu na Rafale Boguskim!
  • 75' Brzydki faul Diawa na Paulo Llonchu, to powinna być żółta kartka
  • 71' Seria strat i fauli w środku pola, Wisła nie potrafi uspokoić gry.
  • 69' Kolejna zmiana w druzynie Wisły, w miejsce Mateusza Zachary wchodzi debiutujący Paul Llonch, witamy!
  • 65' Druga zmiana w Koronie, w miejsce Abalo pojawia się Pypypchuk
  • 65' Żółta kartka dla Patryka Małeckiego za symulowanie faulu
  • 63' Kontratak Wisły, świetnego podania Małeckiego nie wykorzystał Paweł Brożek, który w sytuacji sam na sam nie trafił w światło bramki
  • 60' Zmiana w Wiśle, Zdenka Ondraska zmienia Paweł Brożek
  • 59' Płaskie dośrodkowanie Cywki przechodzi przez piąty metr pola karnego Korony, jaka szkoda że nikt nie dołożył nogi
  • 57' Uderzenie Możdżenia z rzutu wolnego prosto w mur, a poprawka Kallaste nad bramką Załuski
  • 49' Palanca z lewego skrzydła schodzi do środka i uderza na bramkę Załuski, który musiał się sporo nagimnastykować by uchronić swoją druzynę od straty bramki
  • 47' Ondrasek bardzo dobrze przepchał Możdżenia i zagrał piłkę do Małeckiego, który uderzył po ziemiu wzdłuż bramki Korony. Piłka niestety o centymetry minęłą słupek bramki
  • 46' W drużynie Korony doszło do zmiany: Vanję Markovicia zmienił Jakub Mrozik
  • 46' Rozpoczynamy drugą część spotkania

Koniec pierwszej połowy. Wisła ma dobry wynik, ale Korona nie odpuszcza i robi wszystko, by dogonić "Białą Gwiazdę". Druga połowa zapowiada się naprawdę ciekawie.

  • 42' Znów bliski uderzenia na bramkę Wisły był Ken Kallaste, którego w ostatniej chwili uprzedziła dwójka Głowacki-Załuska
  • 39' Zakotłowało się pod bramką Wisły! Ilijan Micanski uderza na bramkę Wisły, ale świetna interwencja Mączyńskiego który wybił piłkę z linii bramkowej przy pomocy Głowackiego uchroniła Wisłę przed utratą bramki
  • 38' Groźne uderzenie Kallaste, Załuska na posterunku
  • 36' Kolejna dobra akcja Wisły prawą stroną boiska. Rajd Patryka Małeckiego został zatrzymany przez obronę gości, a sytuacyjny strzał Ondraska okazał się niecelny
  • 31' Dobry strzał Mateusza Możdżenia z dystansu, piłkę odbija Załuska a Głowacki ekspediuje ją daleko poza pole karne
  • 30' Dobre podanie Popovicia do wychodzącego na pozycję Zachary, ten drugi jednak na minimalnym spalonym
  • 25' Po zagraniu Sadlooka w pole karne obrońca Korony Radek Dejmek bliski bramki samobójczej
  • 23' Maciej Sadlok ze stałego fragmentu gry uderza zbyt lekko i piłka ląduje w rękach bramkarza gości
  • 22' Wolny dla Wisły tuż przed polem karnym gości
  • 21' Groźna kontra Korony, którą w ostatniej chwili przerywa Ivan Gonzalez
  • 18' Składna akcja Wisły - Mączyński w polu karnym zgrywa piłkę klatką piersiową do Ondraska, a jego strzał po rykoszecie ląduje obok bramki Peskovicia
  • 15' Mocny strzał z dystansu Mateusza Możdzenia ląduje daleko w trybunach za bramką Łukasza Załuski
  • 12' Patryk Małecki! Sprytne rozegranie rzutu wolnego, piłka trafiła do ustawionego na 25. metrze Małeckiego, który pięknym lobem pokonał bramkarza Korony!
  • 11' Będzie dobra okazja do dośrodkowania w pole karne. Rzut wolny dla Wisły w pobliżu pola karnego za zagranie ręką zawodnika Korony
  • 9' Dobre dośrodkowanie Cywki w pole karne, jednak Boguski pod presją obrońcy gości strzela głową daleko obok bramki rywala.
  • 6' Zółtą kartką ukarany Arkadiusz Głowacki za faul na Aankourze.
  • 4' Póki co Wisła zamknięta na własnej połowie, goście częściej operują futbolówką przy nodze.
  • 1' Sędzia Tomasz Kwiatkowski rozpoczyna mecz!

330 mecz w Barwach Wisły rozgrywa dziś nasz kapitan, Arek Głowacki.
Z głośników leci Conquest of Paradise, co oznacza że już za moment zaczynamy!
Ławka rezerwowych Korony Kielce: Otczenaszeknko,Gabovs,Kwiecień,Mrozik,Cebula,Pylypchuk,Górski
Ławka rezerwowych: Miśkiewicz, Llonch,Uryga,Stilić,Brożek, Spićić i Videmont
Kiko Ramirez nieco zaskoczył składem, na ławce między innymi Paweł Brożek
Zapraszamy na relację "minuta po minucie" z pierwszego ligowego spotkania w 2017 roku, w którym Wisła zmierzy się u siebie z Koroną Kielce.

Źródło: wislakrakow.com


Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Kiko Ramírez: - O takim wyniku marzyliśmy

- To piękny dzień, szczególnie dlatego, że udało nam się zwyciężyć. O takim wyniku marzyliśmy i jest to ważne zarówno dla mnie, jako trenera, jak i dla całej drużyny. Nie czułem żadnej dodatkowej presji, wręcz przeciwnie, była świetna atmosfera, kibice dopingowali i cieszyłem się z nimi ze zwycięstwa. Wiemy, że jest bardzo zimno, też zmarzli, więc ten doping tym bardziej należy doceniać - mówił po swoim pierwszym oficjalnym meczu, jako trenera Wisły, Hiszpan Kiko Ramírez.

- Nasze ustawienie nie wyglądało do końca tak, jak było "rozrysowane", ale i tak cała drużyna wykonała wspaniałą pracę. Nasza gra była bardzo ofensywna, więc wydaje mi się, że daliśmy z siebie tyle i zrobiliśmy tyle, ile na ten moment byliśmy w stanie zrobić - dodał Ramírez.

- Kiedy drużyna jako pierwsza strzela bramkę, często podświadomie się cofa. Mamy zawodników zarówno do gry ofensywnej, jak i do gry defensywnej, ale Korona także rozgrywała dobra spotkanie. Nasze kontrataki były może dalekie od doskonałości, ale najważniejsze że zdobyliśmy dwa gole i wygraliśmy to spotkanie. Mamy szybkich zawodników, potrafimy więc wychodzić szybko z piłką. Ważne, że potrafiliśmy ją przejmować i że wyprowadzaliśmy akcje, więc ten ogólny obraz jest zadowalający - mówił ponadto Hiszpan.

- Wiedzieliśmy, że będzie dużo fizycznej walki i patrząc na to, to Zdeněk Ondrášek w naszym ataku był lepszym pomysłem, ale też wiedzieliśmy, że Paweł Brożek może dać nam wiele zarówno wtedy, gdyby wyszedł od początku, jak i wtedy, gdy wejdzie z ławki. W efekcie ten wariant się sprawdził - analizował swoje decyzje z ustawieniem linii ataku trener Wisły.

Na zakończenie trener został zapytany o dwóch debiutantów w naszym zespole - Ivána Gonzáleza oraz Pola Lloncha.

- Jestem z nich zadowolony. Błyskawicznie wkomponowali się w drużynę, w szatnię. Jestem też zadowolony z rywalizacji, która panuje w naszym zespole - zakończył opiekun "Białej Gwiazdy".

Źródło: wislaportal.pl


Maciej Bartoszek: - Nie zasłużyliśmy na tę porażkę

- Mieliśmy swój plan na to spotkanie, na pewno nie było nim przegranie 0-2. Z przebiegu tego meczu i z tego jak wyglądaliśmy, nie zasłużyliśmy na tę porażkę. 11 minuta, zagranie do Ondráška, który był na spalonym, z tego wszystkiego jest później rzut wolny za rękę Diaw, po którym tracimy bramkę. W drugiej połowie musieliśmy więc zagrać inaczej, przez co mocno się otwieraliśmy i nadziewaliśmy się na kontry. Konsekwencją czego podyktowana jedenastka, czy ona była, czy nie, trudno mi się wypowiadać - mówił po meczu trener Korony, Maciej Bartoszek.

- Musimy się z tym pogodzić, choć nie jest łatwo. Uważam że na pewno nie byliśmy gorszym zespołem i na pewno nie powinniśmy tego meczu przegrać - dodał trener Korony.

- Wygrywa ten zespół, który zdobywa bramki, a dziś strzelała je Wisła Kraków. My mając zdecydowanie lepsze sytuacje nie wykorzystaliśmy ich. Na pewno w dużej mierze musimy mieć pretensje do siebie - przyznał ponadto mocno rozczarowany tym wynikiem Bartoszek.

- Nic nie zapowiadało tego, żeby Małecki mógł oddać spokojny strzał - tak opiekun Korony komentował z kolei sytuację, po której Wisła wyszła na prowadzenie. - W sytuacji tego stałego fragmentu gry byliśmy dobrze ustawieni. Abalo zrobił ruch do zawodnika w środkowej strefie boiska i później miał już za daleko, aby mógł doskoczyć do Małeckiego, a temu wyszedł strzał. Powiedzmy sobie szczerze - strzał z obrotu praktycznie nie do obrony. Piłka wpadła tak do bramki tak jakby ktoś dobrze to mierzył. Z całym szacunkiem do zawodnika, czy tak chciał uderzyć? Straciliśmy tę bramkę w bardzo głupi sposób - uważa trener zespołu z Kielc.

Bartoszek zapytany został jeszcze o jedną z sytuacji boiskowych, gdy jego piłkarze... pokłócili się o to kto ma wykonywać rzut wolny.

- Co mam powiedzieć? Miguel [Palanca - przyp. red.] słynie ze swojego temperamentu. Oczywiście później przeprosił i potrafił się zachować. Z boiska też była taka moja decyzja żeby to Możdżeń uderzał - zakończył szkoleniowiec Korony Kielce.

Źródło: wislaportal.pl


Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Tomasz Cywka: - W kolejnych meczach gramy dalej o zwycięstwa

- Pierwsze mecze to zawsze niepewność, bo to coś innego, niż spotkania towarzyskie. Trzy punkty na początek i w kolejnych meczach gramy dalej o zwycięstwa - mówił po spotkaniu z Koroną Tomasz Cywka, który po odejściu z Wisły Bobana Jovicia zastąpił go na pozycji prawego obrońcy i spisał się na niej w tym spotkaniu więcej niż przyzwoicie.

- Kilka razy wyszliśmy z fajnymi kontrami i mogliśmy strzelić więcej bramek. Najważniejsze, że strzeliliśmy tę drugą, bo jednak ona też daje więcej pewności i spokoju w naszej grze. Szkoda, że nie udało się zdobyć więcej, ale to był dopiero pierwszy mecz i oby nasza skuteczność była lepsza w kolejnych meczach - dodał wiślak.

- Jeżeli będziemy grać na "zero z tyłu", to mamy takich zawodników z przodu, że zawsze coś stworzymy i przynajmniej jedną bramkę strzelimy. Najważniejsze jest grać na "zero z" tyłu, wtedy łatwiej grać o zwycięstwo. Trener gratulował nam i to było główne przesłanie. Gratulował super meczu, zwycięstwa, walki. Od nowego tygodnia przygotowujemy się do kolejnego spotkania - mówił zadowolony zawodnik.

- Trener jest świadomy, że dotychczas najczęściej grałem w linii pomocy i też mogę tam wystąpić, gdyby zaszła taka potrzeba. Na tę chwilę powiedział jednak, że na początek spróbujemy na prawej obronie. Myślę że podczas przygotowań do sezonu było OK i dlatego trener mi zaufał i spróbował na prawej obronie. Mamy odprawy taktyczne, dużo na ten temat rozmawiamy, na temat schematów. Słucham tego co jest od nas wymagane, od bocznych obrońców. Wtedy próbowałem wyłapać najważniejsze rzeczy. Minuty rozgrywane w sparingach też mi pomogły, te minuty były najlepszą nauką i sprawdzianem - zakończył Cywka.

Źródło: wislaportal.pl


Patryk Małecki: - Przede wszystkim cieszą trzy punkty

- Udało mi się strzelić fajną bramkę, nie będę mówić, że tak chciałem. Po prostu strzelałem na bramkę, a to że wyszedł mi "strzał życia", to z tego jestem bardzo zadowolony. Najbardziej cieszę się jednak z trzech punktów, bo te pierwsze mecze zawsze są niewiadomą. Graliśmy z dobrym zespołem, który był w tabeli przed nami. Teraz przeskoczyliśmy Koronę i z tego także bardzo się cieszymy - mówił po inauguracyjnej wygranej strzelec pięknej bramki, Patryk Małecki.

- Nie wiem czym to było spowodowane, że przez pierwsze 15 minut drugiej połowy nie potrafiliśmy wyjść z własnej połowy. Później zaczęliśmy grać mądrzej, wykorzystywaliśmy okazje do kontry. Trenerzy uczulali nas, że będziemy mieć dużo miejsca. Szkoda, że nie skończyło się trzy, cztery do zera, bo mieliśmy ku temu sytuacje, ale cieszy też ten wynik, cieszy 2-0, a przede wszystkim trzy punkty - dodał wiślak.

- Drugi mecz gramy w Wrocławiu. Chcielibyśmy też zdobyć tam trzy punkty, ale zdajemy sobie sprawę, że będzie to ciężki mecz. Śląsk jest dobrą drużyną, ma dobrych zawodników. Ja spodziewam się trudniejszego meczu, niż dziś z Koroną - uważa Małecki.

- Mamy siedmiu nowych zawodników, a z tego co słyszeliśmy, to do Wisły może jeszcze ktoś przyjść. Jest rywalizacja, każdy z nas zdaje sobie z tego sprawę, że jest po dwóch piłkarzy na każdą pozycję. W tamtej rundzie było 18 zawodników, teraz jest ich dużo więcej. Dziś wypadł Brlek, Bartosz i Bartkowski, jest rywalizacja i to na pewno pomoże Wiśle. Dobrze, że kadra jest wyrównana i wierzę, że pomoże nam to osiągnąć nasze cele - zakończył pomocnik "Białej Gwiazdy".

Źródło: wislaportal.pl

Arkadiusz Głowacki: - W każdej minucie byliśmy drużyną

- W pierwszej połowie nie do końca udało nam się kontrolować ten mecz. Cieszy to, że w każdej minucie byliśmy drużyną, każdemu zależało żeby dawać z siebie wszystko. Druga połowa była lepsza w naszym wykonaniu. Korona nie stwarzała sobie sytuacji, a to chcieliśmy osiągnąć. Zabrakło bramki po jednym z kontrataków, sytuacje ku temu były. Mamy jednak trzy punkty, po bardzo trudnym meczu i choć nie jesteśmy zadowoleni z gry, to dlatego wynik tym bardziej cieszy - powiedział po wygranej ligowej inauguracji Arkadiusz Głowacki.

- Przed najbliższym meczem mamy sporo do poprawienia. Pierwszy mecz po powrocie zawsze jest trudny. Rzadko kiedy w tych pierwszych meczach zdarzało się dobrze prezentować - dodał wiślak, który chwalił jednocześnie postawę swojego nowego partnera z obrony, Hiszpana Ivána Gonzáleza.

- Iván jest świetny. Myślę że bardzo nam pomoże, już zaczął to robić. Myślę, że dobrze się rozumiemy, nie gramy długo ze sobą, ale Iván daje radę i jest dużą przyjemnością z nim grać - zakończył "Głowa".

Źródło: wislaportal.pl


Rafał Boguski: - Można patrzeć z optymizmem w przyszłość

- Najważniejsze jest to, żeby dobrze rozpocząć rozgrywki i to nam się udało. Może styl nie powalał, ale jest "zero z tyłu", są trzy punkty i można patrzeć z optymizmem w przyszłość - mówił po ligowej inauguracji przy Reymonta Rafał Boguski.

- Wiadomo, że lepiej gdy jest stabilizacja - tak wiślak skomentował fakt, że dziś grał przede wszystkim na środku pomocy, a nie jak to bywało wcześniej - na skrzydle. - Cały okres przygotowawczy można powiedzieć, że przepracowałem jako skrzydłowy. W jednym sparingu, ale w niecałym, grałem na "dziesiątce". Na pewno ciężko się jest przestawić, ale próbowałem zagrać jak najlepiej. Dyspozycja pozostawia jeszcze dużo do życzenia, ale najważniejsze, że wygraliśmy - dodał.

Na zakończenie poprosiliśmy jeszcze Rafała Boguskiego o ocenę nowych nabytków Wisły.

- Iván González jest z nami od samego początku. Chłopaki, którzy niedawno dołączyli potrzebują trochę czasu. Dla niektórych to też inna strefa klimatyczna i muszą się do tego przystosować, ale mam nadzieję, że szybko się zaaklimatyzują i będzie wszystko w porządku. Nic tak nie rozwija, jak rywalizacja. Na treningach będzie na pewno walka o miejsce w składzie i tylko można się z tego cieszyć - zakończył "Boguś".

Źródło: wislaportal.pl


Semir Štilić: - Najważniejsza jest drużyna

- Po powrocie czuję się bardzo dobrze. Dziś zagrałem tylko parę minut, ale to i tak mnie cieszy, bo było to po prawie siedmiu, ośmiu miesiącach przerwy. Ale przede wszystkim jesteśmy zadowoleni z wygranej, bo zawsze lepiej jest rozpocząć ten pierwszy mecz od zwycięstwa. Teraz trzeba się już skoncentrować na kolejnych spotkaniach - mówił wracający na Reymonta i do Wisły Bośniak, Semir Štilić.

- Jest teraz w Wiśle bardzo dużo dobrych zawodników i to może tylko wszystkim pomóc w tym, żebyśmy osiągali jak najlepsze wyniki. Najważniejsza jest drużyna i mam nadzieję, że ten sezon będzie dla nas udany - mówił Bośniak.

- Jestem po prawie 7-8 miesiącach bez meczu o stawkę i było widać w tej ostatniej minucie, że brakuje mi pewności siebie, brakuje jeszcze kontaktu z piłką, ale myślę, że z czasem będzie to wyglądało coraz lepiej. Najważniejsza jest jednaj wygrana. Cieszą trzy punkty, bo Korona wyszła wysoko, zamknęła tyły i było ciężko, ale na szczęście wygraliśmy - zakończył wiślak.

Źródło: wislaportal.pl


Maciej Sadlok: - Wynik mógł być dla nas jeszcze lepszy

Maciej Sadlok
Maciej Sadlok

- Zawsze fajnie jest na początku wygrać. Dziś nie grało się łatwo, bo warunki dla obydwu drużyn nie były zbyt łatwe, ale wychodzimy zwycięską ręką. Zagraliśmy na "zero z tyłu" i dopisujemy trzy punkty. A o to nam chodziło - powiedział po wygranej z Koroną Maciej Sadlok.

Wisła na mecz z Koroną wyszła z przebudowaną defensywą, bo w porównaniu z jesienią dziś został w niej właśnie nasz rozmówca oraz Arkadiusz Głowacki.

- Jeśli chodzi o transfer do nas Ivána Gonzáleza, to jest on zdecydowanie na plus. Jest to niewątpliwie wzmocnienie. Już w sparingach graliśmy w takim ustawieniu. Tomek Cywka też fajnie się w nich prezentował, dlatego dobrze, że połowa obrony "uciekła", a nie jest to zbytnio odczuwalne - mówił wiślak.

- Nie był to łatwy mecz, bo Korona fajnie operowała piłką. Wydaje mi się, że momentami lepiej utrzymywała się przy niej, niż my. To jednak my wyprowadzaliśmy groźniejsze kontry i ten wynik mógł być dla nas jeszcze lepszy - uważa Maciej Sadlok.

- Po zwycięstwie inaczej pracuje się w tygodniu, inaczej przygotowuje się do kolejnego meczu, więc jest to bardzo ważne - przyznał nasz obrońca, którego zapytaliśmy jeszcze o jego kontuzję, której doznał on podczas zgrupowania w Turcji.

- Nie jest to może jeszcze 100% dyspozycji, ale cieszę się, ze mogłem zagrać w tym meczu, bo w ostatnich sparingach nie grałem, ale nadrobię to kolejnymi występami - zakończył Sadlok.

Źródło: wislaportal.pl


Paweł Brożek: - Cieszę się, że szczęście było przy mnie

- Mecz "na zero" i bardzo się z tego cieszymy, do tego przede wszystkim wygrana, a dla nas zawsze te początki były ciężkie. Korona postawiła nam bardzo trudne warunki, grała bardzo dobrze i wydaje mi się, że był to mecz "na styku". W drugiej połowie kontrolowaliśmy to co działo się na boisku i mieliśmy co najmniej trzy dobre sytuacje, żeby to spotkanie zamknąć - mówił po wygranym 2-0 spotkaniu z Koroną Kielce strzelec jednej z bramek, Paweł Brożek.

- Jak przyjąłem to, że zacząłem na ławce? Chyba dobrze, wiadomo że jest rywalizacja, a każdy piłkarz woli grać w pierwszym składzie. Jest jeszcze parę spotkań, walka trwa, a ja jestem nastawiony pozytywnie, choć tak samo jak inni. Nie obrażam się tylko robię swoje. Z trenerem na ten temat nie rozmawiałem, ale on nie musi mi się tłumaczyć ze swoich decyzji, bo to on jest trenerem i to on odpowiada za wynik zespołu - mówił Brożek, który choć zaczął spotkanie na ławce, wpisał się ostatecznie na listę strzelców.

- Stać nas na pewno na lepszą grę, jeśli chodzi o utrzymywanie się przy piłce, bo dobrze to wyglądało w okresie przygotowawczym. Tutaj doszła jednak adrenalina, doszedł stres i nie wyglądało to tak jak w sparingach ze Steauą, czy z Žiliną, kiedy potrafiliśmy zdominować przeciwnika. Ale to "pierwsze koty". Wydaje mi się, że to zwycięstwo było nam bardzo potrzebne, a lepsza gra na pewno przyjdzie w późniejszym czasie - uważa wiślak.

Jak sam przyznał - przy strzelonym przez siebie golu miał dużo szczęścia, bo przypomnijmy, że zmarnował "jedenastkę", ale całość zakończyła się jego udaną dobitką.

- Chciałem strzelić bramkę z rzutu karnego, uniknąłbym stresu, ale miałem kupę szczęścia przy tym strzale, a przede wszystkim przy dobitce. Cieszę się, że szczęście było przy mnie - zakończył Brożek.

Źródło: wislaportal.pl


Podsumowanie 21. kolejki Lotto Ekstraklasy

W meczu na szczycie Lechia bardzo wysoko, bo aż 3-0, pokonała Jagiellonię i ponownie w bieżącym sezonie wskakuje na fotel lidera Ekstraklasy. Białostoczanie pozostaną na drugim miejscu, ale mają już tylko punkt więcej od trzeciej Legii. Dobre nastroje panują więc w Gdańsku, ale takie też są przy Reymonta. Po wygranej 2-0 Wisły nad Koroną - "Biała Gwiazda" wskoczyła do wymarzonej "ósemki".


Piątek, 10 lutego:

Ruch Chorzów 0-1 Cracovia

0-1 Krzysztof Piątek (88.)

Nie był to bez wątpienia mecz, który przejdzie do "historii Ekstraklasy", bo długimi minutami działo się w nim po prostu niewiele. I stąd też chyba najbardziej sprawiedliwym wynikiem, byłby bezbramkowy remis, który utrzymał się do 88. minuty. Wtedy to jednak "złotą akcję" przeprowadziła Cracovia. "W piątek wykończył ją Piątek" - i komplet punktów pojechał na ulicę Kałuży. To oznacza, że sytuacja "Niebieskich" w tabeli robi się coraz trudniejsza.


Lech Poznań 3-0 Bruk-Bet Termalica Nieciecza

1-0 Dawid Kownacki (33. k.)
2-0 Marcin Robak (89. k.)
3-0 Darko Jevtić (90. k.)

W Poznaniu mogli przed tym meczem obawiać się o swoją przetrzebioną defensywę, ale jako że najlepszą obroną jest atak, więc właśnie tam "Kolejorz" poszukał swojej szansy na trzy punkty. I tą znalazł, bo od "Słoników" miał zwyczajnie więcej ofensywnych atutów. Co jednak ciekawe - mimo wielu okazji poznaniacy bramki strzelali wyłącznie z rzutów karnych. Choć trzy w jednym spotkaniu? To mimo wszystko nie zdarza się zbyt często.


Sobota, 11 lutego:

WISŁA KRAKÓW 2-0 Korona Kielce

1-0 Patryk Małecki (12.)
2-0 Paweł Brożek (79.)

Na pewno nie był to jeszcze taki mecz, jakiego mogą oczekiwać fani "Białej Gwiazdy", jeśli chodzi o jakość gry, ale cieszyć może ich to, że wiślacy zagrali konsekwentnie i wypunktowali dobrze dysponowanego rywala. Kielczanie pokazali się bowiem przy Reymonta z całkiem niezłej strony i bynajmniej nie był to dla Wisły "spacerek". To tym bardziej napawać może więc optymizmem fakt, że wygrana pozwoliła wiślakom ponownie wskoczyć do wymarzonej "ósemki".


Arka Gdynia 0-1 Legia Warszawa

0-1 Tomasz Jodłowiec (39.)

Beniaminkowi nie udało się powtórzyć sensacji z jesieni, kiedy to pokonali warszawiaków aż 3-1. Tym razem jedno gapiostwo gdyńskiej defensywy sprawiło, że "złotego gola" dał legionistom Tomasz Jodłowiec i komplet punktów pojechał na Łazienkowską. Nie była to jednak dla faworyta ze stolicy łatwa przeprawa, co z jednej strony pokazuje, że w rundzie wiosennej nikomu nie będzie o punkty łatwo, a z drugiej, że fani Legii mają o czym myśleć przed rywalizacją w Lidze Europy z Ajaxem, bo też forma panów w koszulkach z "elką" na pewno nie jest wymarzona, a taka chyba być powinna, jeśli legioniści chcą nadal grać w Europie?


Niedziela, 12 lutego:

Wisła Płock 1-1 Śląsk Wrocław

0-1 Róbert Pich (82.)
1-1 José Kanté (90.)

Ci którzy dotrwali do końca tego meczu dostali niezłą nagrodę, bo jego finał był emocjonujący. Najpierw fatalnie swoją akcję spartaczył Merebaszwili i niejako w odpowiedzi świetnie przymierzył Pich. Wydawało się wtedy, że komplet punktów pojedzie do Wrocławia, ale "Nafciarze" grali do końca. To co Merebaszwili zmarnował chwilę wcześniej - naprawił w doliczonym czasie gry. Asysta do Kanté, jego świetne zachowanie, i sędzia zakończył mecz, w którym mamy podział punktów. I na pewno jest to ogromny niedosyt wrocławian.


Lechia Gdańsk 3-0 Jagiellonia Białystok

1-0 Marco Paixão (11.)
2-0 Marco Paixão (70.)
3-0 Flávio Paixão (84. k.)

Mecz na szczycie należał zdecydowanie do jednej tylko drużyny. Lechia nie zostawiła złudzeń białostoczanom i od początku mocno przeważała, co zakończyło się bramką Marco Paixão. W drugiej połowie gdańszczanie dobili już "Jagę" i na pewno mocno rozbudzili nadzieje swoich fanów, na udany finisz sezonu. Aby tak się jednak stało - Lechia poprawić musi na pewno grę na wyjazdach, gdzie traci zdecydowanie zbyt dużo punktów. Dla Jagiellonii z kolei to smutny początek wiosny, ale spodziewać się można, że piłkarze Michała Probierza nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.


Poniedziałek, 13 lutego:

Pogoń Szczecin 2-1 Piast Gliwice

0-1 Michal Papadopulos (28.)
1-1 Rafał Murawski (71.)
2-1 Ádám Gyurcsó (89. k.)

Spotkanie znakomicie rozpoczęło się dla "Piastunek", bo ich nowy napastnik, Michal Papadopulos, fantastycznym uderzeniem pokonał Jakuba Słowika i aż do 71. minuty wydawało się, że to drużyna z Górnego Śląska będzie świętować. Wtedy jednak bramkę dla "Portowców" zdobył niezawodny ich kapitan, Rafał Murawski, a w samej końcówce za faul w polu karnym z boiska wyleciał Uroš Korun. "Jedenastkę" na bramkę pewnie zamienił Ádám Gyurcsó, a Piast pretensje może mieć tylko do siebie. Niewykorzystane sytuacje i zachowawcza gra została w tym przypadku brutalnie ukarana.

Przełożony mecz 21. kolejki:

07.03.2017 r. (godz. 18:00): Górnik Łęczna - Zagłębie Lubin

Źródło: wislaportal.pl


Indywidualne wyróżnienia

Dwóch wiślaków w jedenastce kolejki!

Dwóch wiślaków - Iván González oraz Patryk Małecki - zostali wybrani przez redakcję stacji Canal+ Sport do najlepszej jedenastki 21. kolejki ligowej, w której "Biała Gwiazda" zmierzyła się na własnym stadionie z Koroną Kielce. Co zrozumiałe - dla Hiszpana to pierwsze takie wyróżnienie, z kolei dla Małeckiego już w bieżącym sezonie piąte.


Oto pełna "jedenastka" 21. kolejki (może ulec zmianie po meczu poniedziałkowym):

Mariusz Pawełek (Śląsk) - Paweł Stolarski (Lechia), Michał Pazdan (Legia), Iván González (Wisła) - Patryk Małecki (Wisła), Tomasz Jodłowiec (Legia), Radosław Majewski (Lech), Marcin Budziński (Cracovia), Darko Jevtić (Lech) - Marco Paixão (Lechia), Dawid Kownacki (Lech).

Piłkarzem kolejki wybrano Marco Paixão.

Oto wcześniejsze wybory wiślaków do jedenastki kolejki, w bieżącym sezonie:


Patryk Małecki x4 (kolejki 1., 11., 12., 13.)
Rafał Boguski x3 (kolejki 15., 17. i 18.)
Richárd Guzmics x2 (kolejki 9. i 10.)
Krzysztof Mączyński x2 (kolejka 17. i 18.)
Zdeněk Ondrášek x1 (kolejka 13.)
Arkadiusz Głowacki x1 (kolejka 18.)
Łukasz Załuska x1 (kolejka 20.)

Źródło: Canal+ Sport
Źródło: wislaportal.pl


Galeria: