2017.04.17 Wisła Kraków - Zagłębie Lubin 1:0

Z Historia Wisły

2017.04.17, Ekstraklasa, 29. kolejka, Kraków, Stadion miejski im. Henryka Reymana, 18:00, Poniedziałek Wielkanocny, 8°C
Wisła Kraków 1:0 (0:0) Zagłębie Lubin
widzów: 12.411
sędzia: Szymon Marciniak z Płocka.
Bramki
Patryk Małecki 62' 1:0
Wisła Kraków
Łukasz Załuska
Tomasz Cywka
Arkadiusz Głowacki
grafika:zk.jpg Iván González
grafika:zk.jpg Maciej Sadlok
Rafał Boguski grafika:zmiana.PNG (85' Hugo Vidémont)
grafika:zk.jpg Krzysztof Mączyński
Pol Llonch
Semir Štilić grafika:zmiana.PNG (70' Mateusz Zachara)
Patryk Małecki
Paweł Brożek grafika:zmiana.PNG (76' Alan Uryga)

Trener: Kiko Ramírez
Zagłębie Lubin
Martin Polaček
Aleksandar Todorovski
Ľubomír Guldan
Jakub Tosik
Đorđe Čotra
Arkadiusz Woźniak
Jarosław Kubicki
Łukasz Piątek grafika:zmiana.PNG (78' Filip Jagiełło)
Filip Starzyński
Łukasz Janoszka grafika:zk.jpg grafika:zmiana.PNG (69' Ján Vlasko)
Martin Nešpor grafika:zmiana.PNG (69' Adam Buksa)

Trener: Piotr Stokowiec
Ławka rezerwowych: Michał Buchalik, Jakub Bartkowski, Zdeněk Ondrášek, Matija Špičić

Kapitan: Arkadiusz Głowacki

Bramki: 1-0 (0-0)
Posiadanie (w %): 53-47 (54-46)
Strzały: 17-12 (7-3)
Strzały celne: 4-2 (1-0)
Strzały niecelne: 7-9 (3-3)
Strzały zablokowane: 6-1 (3-0)
Rzuty rożne: 6-6 (3-5)
Faule: 9-9 (1-3)
Spalone: 1-4 (1-4)
Żółte kartki: 3-1 (0-0)
Czerwone kartki: 0-0

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Zlać Lubinian! Wisła vs Zagłębie

Dodano: 2017-04-16 17:09:13 (aktualizacja: 2017-04-18 16:02:08)

Plakat meczowy.
Plakat meczowy.

Norf / wislalive.pl

Podobnie jak w ubiegłym sezonie, na finiszu rundy zasadniczej na Reymonta przyjeżdża Zagłębie.

Rachunki do wyrównania

Mimo, iż tak jak przed rokiem, obie drużyny biją się o „górną ósemkę”, sytuacja jest jednak diametralnie różna. W poprzednich rozgrywkach Wisełka, w końcówce zasadniczej części sezonu zaczęła marsz w górę tabeli i wygrana z Lubinianami miała być ostatnim krokiem. Tym razem, BG ma już niemal zapewnione miejsce, a nasi rywale, którzy przez niemal cały sezon byli w górnej połowie tabeli, wczoraj zostali z niej wyrzuceni przez Pogoń. Jutrzejsze starcie jest zatem doskonałą okazją na rewanż za tamten mecz, który sprawił, że jednak w finałowej rundzie biliśmy się o utrzymanie. Ewentualna wygrana rozwiąże już nawet matematyczne wątpliwości i pozwoli przygotowywać się do walki o puchary, a naszym rywalom na tyle utrudni sytuację, że już nie wszystko będzie zależne od nich. Na tą chwilę BG zajmuje 5. lokatę, z dorobkiem 41 pkt, natomiast Miedziowi są na 9. pozycji i na swoim koncie mają 3 pkt. mniej.

Wisła w górę, Zagłębie w dół

Lubinianie bardzo dobrze rozpoczęli sezon. W zasadzie przez całe rozgrywki orbitując wokół 5 lokaty. Nowy rok jednak przyniósł znaczny spadek formy i co za tym idzie, zjazd w dół tabeli. Miedziowi przegrali trzy poprzednie spotkania, z Ruchem, Lechią i Jagiellonią. Szczególnie ten ostatni mecz był wyjątkowo bolesny, zakończony wynikiem 3:4, kiedy Żółto-czerwoni przechylali szalę zwycięstwa na swoją stronę w ostatnich akcjach meczu. Bilans 2017 roku uzupełniają kolejne 2 przegrane, 1 remis i 2 zwycięstwa, z Arką i Górnikiem. Zupełnie odwrotnie wyglądają statystyki BG na wiosnę, które prezentują się następująco: 5 wygranych, 1 remis i 2 porażki. Z przyjemnością wspominamy też po raz kolejny fantastyczną postawę naszych zawodników przy R22, gdzie nie przegraliśmy od sierpnia.

Absencje kluczowych zawodników

Trener Ramirez nie będzie mógł skorzystać jutro z kontuzjowanego cały czas Rafała Pietrzaka. Wszystko wskazuje na to, że do składu wróci nieobecny ostatnio Arek Głowacki. Mecz z Termalicą pokazał jak bardzo potrzebujemy naszego kapitana i jego spokoju w poczynaniach defensywnych. Z powodu nadmiaru żółtych kartek wystąpić nie będzie mógł Petar Brlek. Mimo, iż Chorwat jest ostatnio zdecydowanie kluczowym graczem, jego zastąpienie nie powinno być trudne. Duet Mączyński-Llonch zapewne uzupełni Stilić. Ciekawa rywalizacja o miejsce w podstawowym składzie toczy się na pozycji napastnika. Trener znowu będzie miał spory dylemat, czy postawić po raz kolejny na doświadczonego Brożka, szybkiego i skutecznego ostatnio Zacharę, czy też na silnego i walecznego Ondraszka.

Z kolei w kadrze trenera Stokowca zabraknie kontuzjowanych bramkarza Konrada Forenca i młodzieżowego reprezentanta Jarosława Jacha. Do dyspozycji trenera jest za to wychowanek Wisły Adam Buksa, a także najlepszy strzelec drużyny, Arkadiusz Woźniak. Dorobek napastnika wynosi 7 trafień, z których 2 zaliczył w pierwszym meczu przeciwko Wiśle.

R22 prawdziwą twierdzą, zwłaszcza dla Miedziowych

Historia naszych ligowych starć z Zagłębiem liczy 45 meczów. 25 z nich wygrała BG, 11 zakończyło się remisami, a 9 porażkami. W bramkach przewaga Wisły wynosi 87-46. Miedziowi z pewnością nie lubią przyjeżdżać do Krakowa. W tym wieku udało im się tu wygrać zaledwie 1 raz, w 2013r. 1:0. Poza tym, 2 razy drużyny podzieliły się punktami, a 10 spotkań, to triumfy gospodarzy. Pierwszy mecz w tym sezonie, w Lubinie zakończył się remisem 2:2. Najpierw pięknym strzałem z dystansu rezultat otworzył Brlek, na to trafienie dwukrotnie odpowiedział Woźniak, a wynik na ustalił Kuba Bartosz.

Z Europejskich salonów na polskie podwórko

Jeszcze we wtorek Szymon Marciniak gwizdał w meczu ćwierćfinałowym LM, między Juventusem, a Barceloną, a już jutro pojawi się przy R22, aby posędziować hit Ekstraklasy. Arbiter z Płocka poprowadził w tym sezonie 27 spotkań, w których pokazał 115 żółtych i 8 czerwonych kartek, podyktował też 8 jedenastek. Na początku rozgrywek wziął udział w przegranym 1:2 meczu BG z Ruchem, a całkiem niedawno w wygranym 3:1 z Jagiellonią. Z Miedziowymi spotykał się przy okazji zremisowanych po 1:1 bojów z Arką i naszą sąsiadką, a także wygranego meczu 1:0 w Niecieczy. W przeszłości, w 2011 poprowadził starcie przy R22 wygrane 1:0 z Zagłębiem.

Nasza wiara niezachwiana

Święta Wielkiej Nocy, to okazja, aby radośnie spędzać czas z najbliższymi. Mamy nadzieję, że tak właśnie będzie późnym popołudniem Wielkiego Poniedziałku. Liczymy na skuteczny rewanż za poprzedni sezon i wykorzystanie słabszej ostatnio dyspozycji naszych rywali. Wiślacy na pewno nie zlekceważą przeciwnika, w którego szeregach występuje wielu klasowych zawodników. Szykuje się naprawdę niezłe widowisko, mamy nadzieję, że zakończone przypieczętowaniem naszej obecności w grupie mistrzowskiej. Początek zawodów o 18, zapraszamy na stadion!


NORF


Źródło: wislalive.pl

Historia lubi się powtarzać. Wisła znów zagra arcyważny mecz z Zagłębiem!

Gdy niewiele ponad rok temu, a dokładniej 9 kwietnia 2016 roku, Wisła mierzyła się na własnym stadionie z lubińskim Zagłębiem - był to dla nas mecz o "być albo nie być" w górnej części tabeli tamtego sezonu. Wiślacy wiedzieli, że to spotkanie muszą wygrać - i choć od 11. minuty, po bramce Rafała Boguskiego prowadziliśmy 1-0, to na 22 minuty przed końcem zawodów lubinianie wyrównali i cały mecz zakończył się remisem, z którego cieszyli się wyłącznie "miedziowi".

Historia często lubi się powtarzać i tak jest poniekąd tym razem. Tyle tylko, że tym razem to Zagłębie o wiele bardziej potrzebuje punktów, bo teraz to lubinianie są w o wiele gorszej sytuacji. Wprawdzie do końca sezonu zagrają jeszcze dwa mecze, ale "miedziowa" ekipa zalicza ostatnio kiepską serię - trzech kolejnych porażek. I choć każda z nich była nieznaczna, bo jedną bramką, to są one dla lubinian dość bolesne. Po nich oraz po sobotnich meczach bieżącej kolejki - Zagłębie nie jest już w czołowej "ósemce", choć było w niej niezmiennie od pierwszej serii gier trwającego sezonu. Pewne jest więc, że podopieczni Piotra Stokowca na mecz z Wisłą wyjdą zmotywowani więcej niż podwójnie, bo też sytuacja jest dla nich mało komfortowa.

Taką mają poniekąd wiślacy, którzy po wygranej przed tygodniem w Niecieczy zgromadzili na swoim koncie już 41 punktów, a to w poprzednich sezonach dawało pewną "ósemkę". Teraz taki dorobek również może wystarczyć, ale wiele zależeć będzie od pozostałych wyników. Przy Reymonta nie mają jednak ochoty oglądać się na kogokolwiek. I to bez wątpienia najlepszy wybór. Wisła zagra ostatni mecz fazy zasadniczej Ekstraklasy u siebie i ten niewątpliwy atut zamierza wykorzystać.

Pomóc ma w tym przede wszystkim Semir Štilić, o którym trener Kiko Ramírez mówił na piątkowej konferencji prasowej, że jest już w pełnej formie fizycznej i mentalnej, aby poprowadzić zespół do jak najlepszych wyników. Dobra postawa Bośniaka będzie tym bardziej ważna, że tym razem w naszym zespole zabraknie - pauzującego za nadmiar kartek - Petara Brleka. A że Chorwat był ostatnio w bardzo dobrej dyspozycji i strzelał ważne dla nas bramki, więc tym bardziej postawa wspomnianego Štilicia może okazać się kluczowa.

Czeka nas tym samym niezwykle ciekawe spotkanie, bo też obydwa zespoły mają w nim o co powalczyć i można być pewnym, że nikt nie odstawi przysłowiowej nogi. A nam nie pozostaje nic innego, jak Was na ten mecz na R22 zaprosić!

Jazda, jazda, jazda! Biała Gwiazda!



Źródło: wislaportal.pl

Wiślacy żądni rewanżu. Zleją Zagłębie?

Data publikacji: 17-04-2017 10:29


Mecz z Zagłębiem Lubin to doskonała okazja, żeby przypieczętować awans do grupy mistrzowskiej i zrewanżować się za zeszłoroczną zsyłkę do dolnej ósemki. Teraz to Wisła będzie mogła pokazać rywalowi, co czuła rok temu. W końcu w przypadku zgarnięcia trzech punktów przez Białą Gwiazdę, Miedziowi mogą wylądować na bardzo niechcianym miejscu w tabeli.

Przed rokiem, 9 kwietnia, Wiślacy toczyli z ekipą Piotra Stokowca zabójczą walkę o awans do grupy „A”. Tylko zwycięstwo dawało im możliwość przystąpienia do rywalizacji o europejskie puchary. Początek starcia był wyśmienity, bo już w 11. minucie prowadzenie gospodarzom dał Rafał Boguski. Po zmianie stron wyrównał jednak Papadopulos i ostatecznie oba zespoły podzieliły się punktami. Dla Białej Gwiazdy była to fatalna wiadomość. Natomiast Zagłębie zajęło na tyle wysoką lokatę, że mogło szykować się do eliminacji Ligi Europejskiej. Teraz czas na rewanż!

Liczby nie kłamią

Ogólnie to jednak jeden z niewielu smutnych rozdziałów w historii potyczek pomiędzy tymi klubami. Historii, która trwa już od 1989 roku i w której to krakowianie zapisali o wiele chlubniejszą kartę. Już w pierwszym meczu Wisła ograła Zagłębie 2:1. Od tego czasu przy Reymonta zagrano 22 razy. Biała Gwiazda wygrywała 16 razy - przegrała tylko dwukrotnie. Spore wrażenie robi też sam bilans bramkowy. Piłkarze z Krakowa wbili ekipie z Dolnego Śląska aż 84 gole, tracąc tylko 44. A gdyby jeszcze wziąć pod lupę domowe potyczki to okazuje się, że bilans ten jest jeszcze okazalszy. Wiślacy stracili u siebie tylko 10 bramek - wbili 42.

Statystyka ta została podreperowana w 2005 roku, kiedy to gospodarze rozgromili - po koncercie Tomasza Frankowskiego i Macieja Żurawskiego - Miedziowych aż 6:0. To najwyższe domowe zwycięstwo drużyny z Reymonta w historii tej rywalizacji. A gdy mowa już o Żurawskim, nikt tak często jak on nie pokonywał bramkarza lubińskiego klubu. Jego rekord - 15 goli - nadal nie został pobity i tym razem goniący go Paweł Brożek będzie miał duży problem, żeby się do niego zbliżyć (6 trafień).

Wisła na fali - Zagłębie niekoniecznie

Również aktualna forma obu zespołów wskazuje, że dziś faworytem będą podopieczni Kiko Ramíreza. Rywal jedynie dwukrotnie zdołał na wiosnę sięgnąć po komplet punktów - dwukrotnie po 1:0. Na dodatek poprzednie spotkania Zagłębia w Lotto Ekstraklasie ukazały, że mierzy się on także z problemami w defensywie. Drużyna Stokowca w pięciu starciach popełniła siedem kosztownych błędów. Choć na pewno głównie to zasługa ostatniej kolejki, w której Miedziowi w absurdalnych okolicznościach przegrali 3:4 z Jagiellonią.

Wisła nie ma takiego problemu, bo w tej rundzie uległa tylko dwa razy i były to straty w meczach wyjazdowych, a nie przy R22. W Krakowie gospodarze nie przegrali już od wieeeelu tygodni. Ostatni raz takie zjawisko miało miejsce jeszcze pod koniec sierpnia.

I może niech tak zostanie. W końcu trzeba wziąć odwet za ubiegłoroczny remis!

Początek meczu już dziś (w lany poniedziałek) o 18.00!

Michał Hardek

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Kiko Ramírez przed meczem z Zagłębiem: - Nie ma mowy o liczeniu punktów

- Praktycznie wszyscy, poza pauzującym za kartki Petarem Brlekiem, są do naszej dyspozycji. To jest dla nas kolejny finał. Gramy u siebie, przed własnymi kibicami, więc nie ma mowy o jakimkolwiek liczeniu punktów. Chcemy wygrać, bo to jest nasz cel, żeby zwyciężać w każdym kolejnym meczu. Zwłaszcza że gramy z bezpośrednim rywalem w walce o miejsce w "ósemce" - mówił na konferencji prasowej, przed meczem ligowym z Zagłębiem Lubin, trener krakowskiej Wisły, Kiko Ramírez.

"Biała Gwiazda" ma na swoim koncie już 41 punktów i po meczach, które odbędą się w tej kolejce przed naszym - oraz w zależności od ich wyników - wiślacy mogą bez wychodzenia na boisko być już pewni miejsca w "ósemce". Bez względu jednak na to, trener Kiko Ramírez nie zamierza skupiać na tym możliwym fakcie.

- Najważniejsze dla mnie jest to, że ja widzę i czuję, że z naszą drużyną wszystko jest po prostu dobrze. Oczywiście bierzemy pod uwagę i rozmawialiśmy o różnych wariantach, ale niezależnie od sytuacji w tabeli oraz naszych rywali - wszystko w naszym zespole jest tak, jak być powinno. I to jest dla mnie najistotniejsze - mówił Hiszpan.

Tym razem Wisła radzić sobie będzie jednak musiała bez Petara Brleka, który uzbierał niestety cztery żółte kartki. Ramírez ma go jednak kim zastąpić, bo przekazał dziś kibicom bardzo dobrą wiadomość odnośnie Semira Štilicia.

- Petar Brlek to rzeczywiście bardzo ważny dla nas zawodnik, ale jest on dla nas ważny tak samo jak nasi wszyscy pozostali piłkarze. Zawsze zostawia dużo zdrowia na boisku, więc ten odpoczynek mu się tak naprawdę przyda. Wielokrotnie pytaliście mnie natomiast o Semira Štilicia, o to kiedy wróci do pełnej dyspozycji? Dziś to pytanie nie padło, ale powiem o tym sam, bo to ważna wiadomość. Udało nam się przywrócić Semira, jeśli chodzi o formę fizyczną, czy mentalną, w 100%. Jest w pełni gotowy do tego, aby nam pomagać i wiem, że będzie dla nas bardzo istotnym zawodnikiem - cieszył się trener.

I to na pewno ważna informacja, bo w rywalizacji z podrażnionym ostatnimi niepowodzeniami Zagłębiem Lubin, które przegrało trzy ostatnie mecze z rzędu - i spadło na ósme miejsce w tabeli, każdy zawodnik w wysokiej formie - może być kluczowy dla losów czekającej nas rywalizacji.

- Faktycznie Zagłębie niemal cały sezon było w czołówce i nagle z niej wypadło. To, że mają swoje problemy, czyni ich jeszcze bardziej niebezpiecznymi, bo najważniejsze jest to jak się będzie finiszowało, a stać ich na skuteczny finisz - uważa Hiszpan, który jednocześnie nie chciał skupiać się na poszczególnych zawodnikach "miedziowych".

- To jest moment, w którym powinniśmy skupić się na sobie. Gramy u siebie, przed własnymi kibicami i tylko to ma tutaj znaczenie. Przed nami, przed sztabem szkoleniowym, jest do wykonania wielka praca. Naszą rolą jest, aby w trakcie tygodnia wszyscy zawodnicy czuli się ważni - mówił.

Opiekun piłkarzy Wisły został ponadto zapytany o to jakie cele stawia przed zespołem, gdy ten już wymarzoną "ósemkę" sobie zapewni.

- Zawsze powtarzam, że działamy krok po kroku. Najpierw trzeba tę pierwszą "ósemkę" osiągnąć. Kiedy to się uda - kolejnym celem będzie pierwsza czwórka, a dalej? Nic nie będę deklarował. Jeśli będziemy w pierwszej czwórce i zostaną nam jeszcze do rozegrania mecze, wtedy zobaczymy na co będzie nas stać - stwierdził Ramírez.

- Pierwszy raz spotkałem się z takim systemem rozgrywek. Ma on swoje zalety, bo zapewnia mnóstwo emocji, więc w tym sensie jest to dobry system - zakończył pytany o grę w ramach ESA37 Ramírez.


Źródło: wislaportal.pl

Mateusz Zachara: - Zwycięstwa w końcówkach meczów smakują najlepiej

- Rywalizacja w naszej drużynie jest spora i to nie tylko z przodu, ale na każdej pozycji. Zawodnicy z przodu mogą grać na różnych pozycjach, więc jest ciężko, a każdy kto gra - daje z siebie 100% i to owocuje. Na pewno natomiast atmosfera w drużynie jest dobra - mówił obecny na konferencji prasowej przed meczem z Zagłębiem Lubin napastnik "Białej Gwiazdy", Mateusz Zachara.

Przed tygodniem w Niecieczy to po jego bramce Wisła wygrała spotkanie 3-2, po kolejnym wiosną meczu, w którym "wyszarpaliśmy" trzy punkty w dosłownie samej końcówce. I o to Zachara został zapytany.

- Zwycięstwa w końcówkach meczów smakują najlepiej. Zrobiliśmy to już kilka razy i jeśli mamy tak wygrywać, to niech tak będzie - mówił zadowolony wiślak.

Przed rokiem rywalizacja Wisły z Zagłębiem - zamknęła drogę do "ósemki" naszej drużynie, bo potrzebowaliśmy zwycięstwa, a tylko zremisowaliśmy 1-1. I o to czy wiślackiej szatni piłkarze wracają do tamtej historii, Zachara został zapytany.

- Ten temat się nie pojawia, koncentrujemy się tylko na tym meczu i wiemy z jakim nastawieniem przyjedzie tutaj Zagłębie. Chcemy ten mecz wygrać, aby zapewnić sobie miejsce w "ósemce" bez patrzenia na innych - deklaruje napastnik Wisły.

O tym czy Zachara wciąż grać będzie w koszulce z "Białą Gwiazdą" zadecydują najbliższe tygodnie, bo jego umowa wygasa w czerwcu. Na razie wiadomo tylko tyle, że Wisła nie skorzystała z opcji, którą mogła uruchomić, aby automatycznie przedłużyć umowę z tym piłkarzem.

- Była opcja przedłużenia, ale nie została ona zrealizowana. Do czerwca zostało trochę czasu i myślę, że po sezonie usiądziemy i będziemy decydować co będzie z moją przyszłością - zakończył Zachara.



Źródło: wislaportal.pl

Relacje z meczu

Małego rewanż za zeszły rok!

Data publikacji: 17-04-2017 19:57


Wisła pokonała Zagłębie 1:0 i jest już absolutnie pewna piątego miejsca na koniec sezonu zasadniczego! Kluczową bramkę na wagę trzech punktów zdobył niezawodny Patryk Małecki.

Zobacz galerię z tego meczu

W ostatnim w rundzie wiosennej meczu u siebie Biała Gwiazda mierzyła się z Zagłębiem Lubin, które wskutek innych wyników spadło na 10. lokatę w tabeli. Zespół Piotra Stokowca przystępował więc do spotkania z nożem na gardle. Wiśle natomiast do zapewnienia sobie miejsca w ósemce potrzebny był punkt, ale krakowianie zapowiadali walkę o pełną pulę.

Po pierwsze - defensywa!

Przez pierwszy kwadrans oba zespoły koncentrowały się głównie na tym, by nie dopuścić rywali pod własną bramkę, przez co na premierowy strzał czekaliśmy do 15. minuty. Uderzeniem z przewrotki Nešpor próbował zagrozić bramce Załuski, ale jego próba ledwo dotoczyła się do bramki. W odpowiedzi Cywka popisał się ostrym dośrodkowaniem, a Boguskiemu zabrakło niewiele, by zmienić tor lotu piłki i zmylić Polačka. Pięć minut później Biała Gwiazda powinna wyjść na prowadzenie. Piłkę pod polem karnym przejął Llonch, po czym dograł do Štilicia. Ten poszukał jeszcze Brożka, który uderzył w Polačka. Futbolówka trafiła pod nogi Małeckiego, który zamiast strzelać, zaplątał się w dryblingu.

Po tej akcji to Wiślacy doszli do głosu i dwukrotnie zagrozili bramce gości. Najpierw Małecki minął Tosika i wystawił piłkę na czwarty metr do Boguskiego, który próbował strzelić gola piętą. Intencje skrzydłowego wyczuł Polaček, który odbił piłkę przed siebie, ale „Boguś” nie potrafił zamienić dobitki na gola. Chwilę później zza pola karnego huknął Małecki, a futbolówka odbiła się od jednego z lubinian i wylądowała na górnej siatce. W 43. minucie meczu „Mały” kiwnął dwóch rywali i huknął w trzeciego, ale piłka spadła pod nogi Cywki, który mocnym „centrostrzałem” nastraszył Polačka. Słowak niepewnie odbił piłkę, a sytuację wyjaśnił Todorovski, który z linii wybił głową piłkę na rzut rożny. W ostatniej akcji pierwszej części Małecki wrzucił wprost na głowę Brożka, którego strzał poszybował jednak o około pół metra za wysoko.

Po drugie - gol!

Drugą połowę od mocnego uderzenia rozpoczął Cywka, który po raz kolejny sprawił wiele kłopotów Polačkowi swoim dośrodkowaniem. I tym razem rosłego Słowaka asekurowali obrońcy. Riposta „Miedziowych” mogła postraszyć Wisłę, lecz najpierw Starzyński przestrzelił z 10 metrów, a następnie centra Čotry o centymetry minęła słupek bramki Załuski. W 59. minucie zza pola karnego kropnął Cywka, a Polaček sparował piłkę nad siebie. W odpowiedzi po wrzutce z wolnego niecelnie główkował Janoszka. Jednak najważniejsze nadeszło w 62. minucie. Upadający Tomasz Cywka w ofiarny sposób dośrodkował spod linii końcowej, Semir Štilić główkował w poprzeczkę, a futbolówka spadła pod nogi Małeckiego, który huknął z woleja nie do obrony!

Na kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry uderzenie Vlaski odbił głową González, a w odpowiedzi Rafał Boguski po raz kolejny piętą próbował zaskoczyć Polačka. Tym razem Słowak nie musiał jednak interweniować. Wykazać się musiał za to Załuska, który pewnie złapał strzał rezerwowego Buksy. W 87. minucie Llonch po podaniu Małeckiego mógł postawić stempel na zwycięstwie Wisły, ale jego strzał nieznacznie minął prawy słupek bramki Zagłębia.

Po trzecie - zwycięstwo!

I choć lubinianie jeszcze próbowali to nic się już nie zmieniło. Wisła zaklepała sobie miejsce w pierwszej ósemce i teraz będzie walczyć o więcej! A zespół Piotra Stokowca może drżeć o swoją przyszłość. Dopełnił się rewanż za ubiegły rok!

Wisła Kraków - Zagłębie Lubin 1:0 (0:0)

1:0 Małecki 62’

Wisła: Załuska - Cywka, Głowacki, González, Sadlok - Mączyński, Llonch - Boguski (84’ Vidémont), Štilić (70’ Zachara), Małecki - Brożek (77’ Uryga)

Zagłębie: Polaček - Todorovski, Tosik, Guldan, Čotra - Piątek (78’ Jagiełło), Kubicki - Woźniak, Starzyński, Janoszka (70’ Vlasko) - Nešpor (68’ Buksa)

Żółte kartki: González, Mączyński, Sadlok - Janoszka

Sędziował: Szymon Marciniak z Płocka

Widzów: 12 411

Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



Źródło: wisla.krakow.pl

Biała Gwiazda na piątym! Wisła - Zagłębie 1-0

Piłkarze krakowskiej Wisły bez oglądania się na kogokolwiek i mimo że jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego mieli pewne miejsce w najlepszej "ósemce" ligi - zagrali po prostu dla siebie oraz do końca o punkty i pokonali po pięknej bramce Patryka Małeckiego drużynę lubińskiego Zagłębia 1-0. Wiślacy po tym zwycięstwie zapewnili sobie zarazem piąte miejsce w tabeli, po sezonie zasadniczym.

Pierwsze minuty spotkania to było ewidentnie badanie sił. Przewagę od początku miała wprawdzie Wisła, ale odrobina nieporadności w defensywie sprawiała, że lubinianie wywalczyli kilka razy rzuty rożne, a nie od dziś wiadomo, iż to właśnie po nich piłkarze Piotra Stokowca potrafią poważnie zagrozić bramce swojego rywala. Tym jednak razem wrzutki z narożnika nie przyniosły lubinianom powodzenia.

Po pierwszym kwadransie, w którym działo się mimo wszystko niewiele, w kolejnych minutach zdecydowanie więcej okazji mieli wiślacy. I w 19. minucie "Biała Gwiazda" wręcz powinna wyjść na prowadzenie. Przed polem karnym Zagłębia futbolówkę przejął Pol Llonch i dograł do Semira Štilicia. Ten odszukał Pawła Brożka, który chciał oszukać Martina Polačka zwodem i to mu się nie udało. Futbolówkę przejął jeszcze wprawdzie Patryk Małecki, ale i on nie oddał skutecznego strzału i dobra dla nas okazja przepadła. Tak jak i trzy minuty później, gdy po długiej wrzutce "Małego" do futbolówki najwyżej wyskoczył Brożek, ale jego próbę - ni to strzału, ni to dogrania do nadbiegającego Štilicia - wyłapał Polaček.

Bramkarz Zagłębia był też niewątpliwie bohaterem swojego zespołu w minucie 28. Wtedy to ładnie ze skrzydła wszedł Małecki, dograł do Rafała Boguskiego, a ten próbował zdobyć gola uderzając dwukrotnie. Najpierw jego próba piętą została jednak przez Polačka odbita, a dobitka "Bogusia" przeleciała ponad bramką!

Na kolejną okazję czekaliśmy do 35. minuty, ale była to szansa gości. Do dośrodkowania z lewego skrzydła nie doszedł jednak Martin Nešpor, a wszystkiego nie zdołał zamknąć Arkadiusz Woźniak.

Wisła odpowiedziała na tę próbę gości szybko, bo już kilkadziesiąt sekund potem. Znów piłkę przejął bowiem Llonch, znów podał do Štilicia, ale Bośniak nie zdecydował się na uderzenie i szansa przepadła. Zanim zaś obydwa zespoły zeszły do szatni - "Biała Gwiazda" miała jeszcze dwie okazje, ale najpierw strzał Tomasza Cywki zdołał odbić Polaček, a próba po wrzutce Małeckiego do Brożka zakończyła się uderzeniem tego ostatniego głową - z trudnej pozycji - ponad bramką. Do przerwy lepsza Wisła, ale bez bramek.

Drugą połowę rozpoczęliśmy od groźnego dogrania Cywki, z którym Polaček miał sporo problemów oraz od dobrej okazji gości, po której przy biernej postawie naszych defensorów pomylił się Filip Starzyński. Kolejne zaś minuty to sporo niedokładności z obydwu stron, ale w 57. minucie ładnie z dystansu uderzył Cywka, tyle że Polaček nie dał się zaskoczyć. Pięć minut później nie miał już jednak nic do powiedzenia. Na skrzydle do końca i niezwykle ofiarnie "poszedł" właśnie Cywka, który dograł do środka, gdzie głową na poprzeczkę uderzył Štilić! Do odbitej piłki dopadł jednak jeszcze Małecki, który uderzył bez przyjęcia pod poprzeczkę i prowadziliśmy 1-0!

Po stracie gola do odrabiania strat szybko ruszyło Zagłębie i szybko mogło wyrównać. Po rzucie rożnym pechowo interweniował bowiem Iván González, piłka trafiła pod nogi Łukasza Janoszki, ale jego uderzenie nogą odbił Łukasz Załuska. Chwilę potem hiszpański obrońca Wisły znalazł się po drugiej stronie boiska, ale uderzył głową nieznacznie obok bramki.

W kolejnych minutach Wisła grała już cofnięta, szukając okazji do kontrataków i stąd swoje okazje mieli Boguski oraz Małecki, ale po ich strzałach wynik nie uległ zmianie. Podobnie jak i w 79. minucie po próbie wprowadzonego w drugiej połowie byłego juniora Wisły, Adama Buksy, którego uderzenie wyłapał Załuska.

Końcówka spotkania to bez wątpienia bardzo mądra gra wiślaków, którzy nie pozwalali Zagłębiu nazbyt wiele, a wynik mógł podwyższyć dla nas jeszcze Llonch, ale po dograniu od Małeckiego - Hiszpan nieznacznie się pomylił.

Ostatecznie Wisła "dowiozła" skromne, ale jak najbardziej zasłużone zwycięstwo do ostatniego gwizdka sędziego i już na dużym spokoju pojedziemy za tydzień do Lublina na mecz z outsiderem, Górnikiem Łęćzna. Zresztą wiślacy postarali się dodatkowo o... "wykartkowanie", bo każdy z trzech naszych zawodników, którzy kartkoniki obejrzeli, a więc González, Maciej Sadlok oraz Krzysztof Mączyński za tydzień nie zagrają.

Przy okazji - każdy kto chciał małej "zemsty" na lubinianach, za pamiętny remis przy Reymonta sprzed roku, może być dodatkowo zadowolony. Zagłębie po porażce w Krakowie jest bowiem przy okazji blisko wyeliminowania z jakiejkolwiek możliwości gry w "ósemce". Za tydzień nawet zwycięstwo tej drużyny ze Śląskiem, może nie dać im awansu. "Miedziowi" sami muszą wygrać, licząc zarazem na potknięcia głównych konkurentów. Wisła w nagrodę za kolejne zwycięstwo w tej matematycznej wyliczance już nie uczestniczy!



Źródło: wislaportal.pl


Skuteczny rewanż, pod pełną kontrolą! Wisła Zagłębie 1:0

Dodano: 2017-04-18 10:59:15 (aktualizacja: 2017-04-19 08:55:00)


Norf / wislalive.pl

Budowanie twierdzy R22 trwa. Kolejną drużyną, która poległa pod murami grodu Kraka, jest Zagłębie.

Poniedziałkowe zawody odbyły się pod pełną kontrolą zawodników BG. Wydawało się, że każda akcja, każde podanie, każdy faul, każda kartka były zaplanowane. Mimo, iż nie było druzgocącej przewagi, wielkiego naporu na bramkę Lubinian, czy większych fajerwerków, a gol padł zaledwie jeden, przez każdą sekundę meczu mogliśmy być spokojni o wynik. Wiązało się to z niezwykle pewną grą w obronie i regularnie kreowanymi groźnymi okazjami pod przeciwną bramką.

Początek spotkania był dość wyrównany. Oba zespoły szukały przewagi w środkowej strefie boiska. Wiślacy wielokrotnie próbowali uruchamiać prostopadłymi podaniami Pawła Brożka, lecz dość nieskutecznie. Tak jak mogliśmy się spodziewać, wykartkowanego Brleka, zastąpił Semir Stilić. W pierwszej połowie, był to Bośniak, którego mięliśmy przyjemność oglądać przed wyjazdem na Cypr. Pomocnik był niezwykle aktywny, często grał na jeden kontakt, dzięki kapitalnej orientacji, znajdował kolegów w niewiarygodnych okolicznościach. Mimo zapewnień trenera, Semir chyba jeszcze nie jest w pełni gotowy na 90 min, gdyż w drugiej odsłonie, z każdą minutą gasł. Na pierwszą okazję bramkową czekaliśmy do 19 min. Wtedy niesamowity, dynamiczny i waleczny Pol Llonch, tak jak w wielu tego dnia sytuacjach, wyprzedził czekającego na piłkę rywala, błyskawicznie wpadł w pole karne, gdzie oddał futbolówkę lepiej ustawionym kolegom, lecz ani Semir, ani „Brozio”, ani Patryk Małecki nie wykończyli tej akcji strzałem. Z biegiem czasu inicjatywę zaczęła przejmować BG. Długimi fragmentami nasi piłkarze utrzymywali się na połowie rywali, spokojnie rozgrywając piłkę, od czasu do czasu zaskakując błyskawicznymi rajdami. Taki rajd zobaczyliśmy oczywiście w wykonaniu „Małego”. Skrzydłowy urwał się prawą flanką, zszedł do szesnastki, wypatrzył ustawionego na 5 metrze Rafała Boguskiego, ten w efektowny sposób próbował pokonać Polaczka strzałem piętą, z nim bramkarz sobie poradził, a dobitka „Dzikiego” była już niecelna. Warto podkreślić, że do tej 28 min. obaj boczni pomocnicy, nie byli zbyt widoczni, gra toczyła się głownie w centralnej części boiska, jednak ta próba obudziła jednego i drugiego. Bardzo aktywny był wczoraj także Tomek Cywka, który zarówno na końcu pierwszej, jak i na początku drugiej połowy, zdecydował się spróbować wykorzystać padający deszcz, utrudniający bramkarzom interwencje i wykonał dwa bardzo groźne centro-strzały, a także jeden niezwykle kąśliwy, mocny strzał z dystansu. Z wszystkimi trzema próbami, poradził sobie jednak Polaczek. Ostatnią szansę przed przerwą i jedyną w całym meczu miał „Brozio”, który jednak dośrodkowanie „Małego” przeniósł strzałem głową, nad poprzeczką.

Od pierwszego gwizdka drugiej części meczu obraz gry nie uległ zmianie. Zdominowany środek pola przez doskonale spisujący się duet Krzysiu Mączyński Pol Llonch, pozwolił nam na kontrolowanie boiskowych wydarzeń. Obaj zawodnicy zagrali na niesamowicie dużym procencie skuteczności odbiorów, do tego nie można było mieć najmniejszych zastrzeżeń do rozgrywania piłki. Tak jak wspomniałem wcześniej dużo było w tym meczu, a zwłaszcza na początku drugiej połowy „Cywy”. Oprócz indywidualnych prób zaskoczenia golkipera, standardowo, wykonał on niezliczoną liczbę dośrodkowań. W 62 min. jedno z nich, poprzedzone fantastycznym rajdem, wykonane na wślizgu z powodu fizycznej walki z obrońcą rywali, wylądowało na głowie Stilicia. Strzał Bośniaka odbił się od poprzeczki, a piłka trafiła pod nogi Małeckiego. Patryk nie zastanawiając się ani chwili, huknął potężnie futbolówkę ,tuż pod poprzeczkę, nie dając najmniejszych szans na skuteczną interwencję Polaczkowi. W końcu przełożyliśmy przewagę na prowadzenie. Mimo to już 3 minuty później rywale byli bliscy wyrównania. Jedyne, choćby najmniejsze zagrożenie, jakie stwarzali pod naszą bramką wynikało ze stałych fragmentów gry. Tak było w przypadku jedynej sytuacji, która mogła kibicom BG podnieść ciśnienie. Piłka z rzutu rożnego, bita na krótki słupek trafiła pod nogi Janoszki, ten oddał instynktowny strzał. Na szczęście na posterunku znalazł się Łukasz Załuska, odbijając uderzenie. Tak mała ilość groźnych sytuacji „Miedziowych”, była efektem doskonałej gry naszej defensywy, dowodzonej przez bezbłędnego Arka Głowackiego. W końcówce przyjezdni przejęli delikatnie inicjatywę, lecz tego dnia brakowało im argumentów, aby przełamać naszą silną linię obronną. Za to nasi zawodnicy dostali więcej przestrzeni na połowie rywali i wykorzystywali to konstruując szybkie kontry. Tak jak w przypadku ostatniej akcji tego spotkania, kiedy Maciek Sadlok, w stylu Lloncha, wyprzedził rywala, dograł do „Małego”, ten wycofał na szesnasty metr, do wspomnianego Hiszpana, który jednak uderzył niecelnie. Szkoda, że defensywny pomocnik nie przypieczętował swojego świetnego występu bramką, wtedy z pewnością można było by go nazwać najlepszym graczem tego widowiska, a tak trzeba przyznać, że wielu zawodników w równym stopniu przyłożyło się do zdobycia niezwykle ważnych trzech punktów.

Po raz kolejny pokazaliśmy moc na własnym stadionie, pieczętując swoje miejsce w grupie mistrzowskiej. Po raz kolejny zagraliśmy niezwykle pewnie w defensywie, po raz kolejny „na zero z tyłu”. Na tle silnych rywali wypadamy bardzo dobrze. To chyba czas na myśli o czymś więcej, niż tylko o pewnym utrzymaniu. To co dodatkowo cieszy, to sprytne „wykartkowanie” się trzech bardzo ważnych zawodników, na teoretycznie najłatwiejszy z ośmiu kolejnych meczów. W Lublinie nie zagrają Ivan Gonzalez, Maciek Sadlok i Krzysiu Mączyński. Na koniec świątecznego okresu, zawodnicy BG sprawili nam wiele radości, zlali Zagłębie i zapewnili nam emocje na ostatnie tygodnie sezonu. Dziękujemy!


Wisła Kraków - Zagłębie Lubin 1:0 (0:0)

1:0 Małecki 62

Wisła: Załuska - Cywka, Głowacki, González, Sadlok - Mączyński, Llonch - Boguski (84 Vidémont), Štilić (70 Zachara), Małecki - Brożek (77 Uryga)

Zagłębie: Polaček - Todorovski, Tosik, Guldan, Čotra - Piątek (78 Jagiełło), Kubicki - Woźniak, Starzyński, Janoszka (70 Vlasko) - Nešpor (68 Buksa)

Żółte kartki: González, Mączyński, Sadlok - Janoszka

Sędzia: Szymon Marciniak z Płocka

Widzów: 12 411

NORF




Źródło: wislalive.pl


Minuta po minucie

Koniec meczu!

  • 89' Niecelne uderzenie Buksy zza pola karnego.
  • 87' Żółta kartka dla Mączyńskiego.
  • 87' Małecki spod linii końcowej zagrał do Lloncha, który uderza z około czternastu metrów obok słupka.
  • 85' Zmiana w Wiśle. Videmont za Boguskiego.
  • 84' Tosik ofiarną interwencją blokuje uderzenie Cywki sprzed pola karnego.
  • 79' Groźna akcja Zagłębia. Po płaskim dośrodkowaniu z prawej strony do piłki doszedł Buksa, ale nie zdołał pokonać Załuski.
  • 78' Zmiana w zespole gości. Jagiełło za Piątka.
  • 77' Wisła zepchnęła Zagłębie do głębokiej defensywy, goście ofiarnie się bronią.
  • 75' Druga zmiana w Wiśle. Uryga za Brożka.
  • 70' Zmiana także w Wiśle. Zachara za Stilicia.
  • 69' Druga zmiana w Zagłębiu. Vlasko za Janoszkę.
  • 69' Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego i dośrodkowaniu, obok bramki główkował Gonzalez.
  • 69' Zmiana w Zagłębiu. Buksa za Nespora.
  • 65' Bardzo groźnie pod bramką Wisły, ale ostatecznie skutecznie interweniuje Załuska.
  • 62' Gooool! Patryk Małecki! Po bardzo dobrym dośrodkowaniu Cywki z prawego skrzydła, głową uderzał Stilić, piłka odbiła się od poprzeczki i spadła pod nogi Małeckiego, który potężnym uderzeniem pod poprzeczkę trafił do siatki.
  • 61' Dośrodkowanie z rzutu wolnego, ale niepilnowany w polu karnym Woźniak główkował nad poprzeczką.
  • 60' Teraz kartka dla Gonzaleza. Hiszpan nie zagra w następnym meczu z Górnikiem Łęczna.
  • 58' Żółta kartka dla Janoszki.
  • 58' Kolejna groźna próba Cywki z dystansu i kolejna interwencja Polacka.
  • 51' Groźnie pod bramką Wisły. Przed szansą po zgraniu piłki głową przez Woźniaka stanął Starzyński, ale z jedenastu metrów uderzył niecelnie.
  • 50' Zaskakujące dośrodkowanie/strzał Cywki. Polacek z dużymi problemami odbija futbolówkę.
  • 46' Druga połowa rozpoczęta.

Koniec I połowy.

  • 45' Bardzo groźnie pod bramką Zagłębia. Po dośrodkowaniu Małeckiego z prawej strony boiska, tuż nad bramką główkował Brożek.
  • 43' Cywka zdecydował się na mocne uderzenie z bardzo ostrego kąta, Polacek z trudnościami odbija piłkę.
  • 42' Dwa uderzenia Małeckiego z dystansu, oba zablokowane.
  • 36' Wisła próbowała koronkowo rozegrać akcję na skraju pola karnego rywali, ale Stilić zostaje powstrzymany.
  • 33' Mocno rozpadało się nad stadionem Wisły.
  • 29' Małecki zdecydował się na uderzenie z dystansu. Piłka po plecach jednego z rywali przeszła nad poprzeczką.
  • 28' Ajajajaj. Małecki minął rywala na skrzydle, wbiegł w pole karne, a następnie spod linii końcowej zagrał do Boguskiego. Ten ładnie uderzał piętą, ale piłkę odbił Polacek. Boguski próbował jeszcze dobijać, ale w niewygodnej sytuacji uderzył z kilku metrów nad poprzeczką.
  • 23' Dośrodkowanie Małeckiego w pole karne, Brożek próbował zgrywać piłkę głowa do Stilicia, ale nieco za głęboko i futbolówka trafiła w ręce Polacka.
  • 19' Powinno być 1:0 dla Wisły! Z piłką w pole karne Zagłębia wpadł Llonch i odegrał do Stilicia. Ten został zblokowany, ale piłka trafiła jeszcze do Małeckiego, który niepotrzebnie zwlekał z oddaniem strzału i również został zablokowany.
  • 15' Obie drużyny szukają okazji, na razie bez groźnych strzałów, ale spotkanie toczy się w dobrym tempie.
  • 11' Nieporozumienie Głowackiego i Cywki, który niepotrzebnie wybił piłkę na rzut rożny.
  • 10' Groźnie pod bramką Zagłębia po dośrodkowaniach Mączyńskiego i Małeckiego. Zagłębie zdołało się wybronić.
  • 8' Rzut rożny dla Zagłębie, ale bez większego zagrożenia dla bramki Wisły.
  • 6' Do sytuacji strzeleckiej doszedł Nespor, uderzył obok słupka, ale sędzia zasygnalizował również spalonego.
  • 5' Początek spokojny w wykonaniu obu zespołów, oba starają się atakować, ale na razie bez efektów.
  • 1' Spotkanie rozpoczęte.

Na ławce rezerwowych zasiądą: Buchalik - Bartkowski, Spicić, Uryga, Videmont i Zachara. Zapraszamy na relację "minuta po minucie" z poniedziałkowego meczu 28. kolejki Lotto Ekstraklasy, w którym Biała Gwiazda zmierzy się z Zagłębiem Lubin.

Źródło: wislakrakow.com

Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Kiko Ramírez: - Chcieliśmy wygrać i to się udało

- To był bardzo trudny mecz. Rywal postawił trudne warunki i sporo się tutaj działo pod względem strategii. Dużo kosztowało nas to zwycięstwo i dlatego jest dla nas tym bardziej cenne - mówił po zwycięstwie nad Zagłębiem Lubin trener krakowskiej Wisły, Kiko Ramírez.

Zanim obydwa zespoły wyszły na murawę wiadomo było, że "Biała Gwiazda" jest już pewna gry w "ósemce". I o motywację wiślaków - w związku z tym faktem - trener Wisły został zapytany.

- Po osiągnięciu pierwszego celu, jakim był awans do "ósemki", mieliśmy przed sobą kolejny - czyli walczyć o następne zwycięstwo. Chcieliśmy wygrać i to się udało - przyznał Ramírez.

W meczu z Zagłębiem trzech naszych piłkarzy otrzymało żółte kartki i każda z nich eliminuje ich z gry w kolejnym spotkaniu.

- Kiedy kartki się pojawiają, to po prostu one są. To otwiera szansę do gry pozostałym zawodnikom i tak to odbieram - skwitował temat trener.

- Patrykowi Małeckiemu należy się szacunek za jego postawę. Nawet jeśli nie wszystko idzie po jego myśli - walczy, stara się, zostawia wszystkie siły na boisku. Dziś strzelił pięknego gola i jestem z niego bardzo zadowolony - tak Ramírez komentował natomiast pytanie o strzelca złotego dla nas gola w tym spotkaniu.

- Wprowadzenie do gry Alana Urygi było oczywiście zmianą defensywną i jej celem było zagęszczenie pola gry. Alan naprawdę wykonuje świetnie swoją pracę i to zarówno w poprzednim spotkaniu, jak i w tym. To pozwoliło choćby uruchomić w ofensywie grę Pola Llonacha - zakończył szkoleniowiec.


Dodał: OŚ


Źródło: wislaportal.pl

Piotr Stokowiec: - Po straconej bramce nie potrafiliśmy odpowiedzieć

- Cóż, przegraliśmy bardzo ważne spotkanie. Myślę, że ta pierwsza połowa była wyrównana. W drugiej Wisła była lepszą drużyną, a my po straconej bramce nie potrafiliśmy odpowiednio odpowiedzieć i w konsekwencji przegraliśmy bardzo ważny dla nas mecz - mówił po porażce w Krakowie z Wisłą, trener lubińskiego Zagłębia, Piotr Stokowiec.

- Teraz przed nami jeszcze ważniejsze spotkanie, bo derbowe, w ostatniej kolejce rundy zasadniczej. Do niego będziemy się przygotowywać przez cały tydzień, bo wiemy że to dla nas kolejny, jeszcze ważniejszy mecz i na tym się skupiam. Nie chcę się za bardzo rozwodzić, w dwóch słowach powiedziałem o tym spotkaniu wszystko i patrzę w przyszłość, dziękuję - zakończył trener zespołu z Lubina.


Dodał: OŚ


Źródło: wislaportal.pl

Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Załuska: Chcemy znaleźć się w najlepszej czwórce ligi

Data publikacji: 17-04-2017 21:33


Wisła Kraków w grupie mistrzowskiej! Zawodnicy Kiko Ramíreza pokonali przy Reymonta Zagłębie Lubin 1:0 i zapewnili sobie miejsce w górnej ósemce Lotto Ekstraklasy.

Gracze Białej Gwiazdy w spotkaniu z lubińskim Zagłębiem zaprezentowali dużo efektownych akcji i zachowali czujność w obronie. O spokój w szeregach defensywnych zadbał m.in. bramkarz wiślackiej ekipy - Łukasz Załuska. „Cieszę się, że udało się utrzymać koncentrację do końca. Zachowaliśmy czyste konto i wygraliśmy ważny mecz. Nasz stadion powoli staje się twierdzą” - powiedział po 12. spotkaniu bez domowej porażki zawodnik krakowskiej drużyny.

Słabe Zagłębie, skoncentrowana Wisła

Wisła dominowała w tej rywalizacji, a Miedziowi zagrali zbyt zachowawczo, co podkreślał Łukasz Załuska. „Zagłębie nie stworzyło zbyt dużo sytuacji. Za bardzo się cofnęli i szukali swoich szans głównie w kontratakach. Na nasze szczęście strzeliliśmy bramkę i zdobyliśmy cenne trzy punkty”. Załuska pochwalił również pracę trenera Ramíreza zaznaczając, że Wiślacy dużo lepiej grają w obronie. „Nauczyliśmy się całym zespołem pracować w defensywie i to przynosi efekty. Warsztat trenera oceniam bardzo pozytywnie”.

Kolejnym celem - pierwsza czwórka

Teraz zawodników Białej Gwiazdy czeka wyjazdowy pojedynek z Górnikiem Łęczna w ramach ostatniej kolejki rundy zasadniczej. Łukasz Załuska zapewnia, że nastroje w drużynie są bardzo dobre. „Po zwycięstwie zawsze jest optymizm. Cieszymy się z tego, co udało nam się ugrać, ale nie możemy spocząć na laurach. Do Łęcznej jedziemy po trzy punkty. Tabela jeszcze bardziej się spłaszczy i będziemy walczyć o jak najlepszą pozycję” - deklaruje Wiślak.

Mateusz Potoczny

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



Źródło: wisla.krakow.pl

Cywka: Najważniejszy każdy kolejny mecz

Data publikacji: 17-04-2017 21:52


„Nie stawiamy sobie celów na rundę finałową. Przed nami jeszcze spotkanie z Górnikiem Łęczna, w którym również musimy sięgnąć po komplet punktów. Każde kolejne starcie jest dla nas najważniejsze” - przyznał Tomasz Cywka po wygranym 1:0 meczu z Zagłębiem Lubin.

Piłkarze Wisły Kraków już przed rywalizacją z ekipą Miedziowych wiedzieli, że mają zapewniony awans do grupy mistrzowskiej. Mimo tego podopieczni Kiko Ramíreza nie zaprzątali sobie tym głowy podczas starcia z Zagłębiem. „Mieliśmy sygnały przed spotkaniem, że udało nam się wywalczyć upragniony awans. Graliśmy jednak o trzy punkty, które przydadzą nam się w dalszej fazie gier. Bardzo cieszymy się, że udało nam się je zdobyć”.

„Na treningach ćwiczymy podłączanie się do akcji ofensywnych. Jestem świadomy, że boczni obrońcy muszą wspierać skrzydłowych i próbować dośrodkowywać futbolówkę w pole karne i stwarzać dogodne sytuacje kolegom” - dodał defensor Białej Gwiazdy.

Zmiennicy gotowi

W najbliższym spotkaniu z powodu nadmiaru żółtych kartek w wiślackich szeregach nie zobaczymy Macieja Sadloka i Krzysztofa Mączyńskiego. Tomasz Cywka uważa jednak, że każdy z zawodników rezerwowych jest doskonale przygotowany do gry i z niecierpliwością czeka na szansę. „Byliśmy świadomi tego, że prędzej czy później niektórzy z nas mogą opuścić jakiś mecz z powodu żółtych kartek. Zmiennicy są znakomicie przygotowani do gry i każdy z nich da z siebie wszystko, by jak najlepiej się pokazać”.

„Mieliśmy w pierwszej połowie kilka sytuacji. Nie udało nam się ich wykorzystać, lecz cały czas graliśmy konsekwentnie, konstruowaliśmy kolejne akcje i bardzo cieszymy się, że zdołaliśmy zdobyć upragnione trzy punkty przed własną publicznością” - zakończył 28-latek.

Sebastian Kaniewski

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Rafał Boguski: - Walczyliśmy o zwycięstwo

- Wiedzieliśmy, że Legia zremisowała z Koroną i że już jesteśmy bez względu na nasz wynik w "ósemce". Walczyliśmy jednak o zwycięstwo i dziś to się udało - powiedział po meczu z Zagłębiem Rafał Boguski.

- Myśleliśmy, że Zagłębie wyjdzie pressingiem na całym boisku i będzie chciało zdobyć przewagę, ale widać było, że czekali na swojej połowie i chcieli kontrować, ale my im to uniemożliwialiśmy, bo dobrze graliśmy w ataku pozycyjnym i nawet gdy piłkę traciliśmy, to szybko ją odzyskiwaliśmy - mówił pomocnik Wisły.

- Przy mojej okazji strzał był sytuacyjny, uderzenie piętą i bramkarz odbił. Też byłem w niestabilnej pozycji przy dobitce i nie wpadło - tak wiślak opisywał swoją najlepszą sytuację do zdobycia dziś gola, która miała miejsce w pierwszej połowie.

- Teraz z meczu z Górnikiem Łęczna będziemy chcieli przywieźć jak najlepszy rezultat przed podziałem punktów i dopiero później będziemy myśleć o kolejnych meczach, już w rundzie finałowej - zakończył Boguski.


Dodał: AG


Źródło: wislaportal.pl

Patryk Małecki: - Mamy fajną passę i chcemy podtrzymać ją jak najdłużej

⁃ Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu. Pomimo tego, że Zagłębie jest w lekkim kryzysie, to jest to świetna drużyna, która grała w europejskich pucharach. Mają bardzo dobrych zawodników, bardzo dobrego trenera. Wiedzieliśmy, że nie będzie to łatwe spotkanie i że musimy włożyć w nie całe serducho. Ogromnie cieszę się z tych trzech punktów - powiedział po wygranej 1-0 z Zagłębiem, strzelec jedynej bramki w tym spotkaniu, a mianowicie Patryk Małecki.

⁃ Pamiętam kiedy rok temu graliśmy z Zagłębiem u siebie i żeby awansować do "ósemki" potrzebowaliśmy zwycięstwa. Zremisowaliśmy 1-1 i tego nam zabrakło, aby awansować. Dzięki Bogu dziś to się odwróciło i wygraliśmy. Przed nami ostatni mecz w tej rundzie. Chcemy go wygrać i później grać o jak najwyższą lokatę. W podświadomości oczywiście mieliśmy to, że poprzednio Zagłębie zabrało nam punkty. Ważniejsze było jednak tylko to spotkanie, które graliśmy przed własną publicznością. Mamy fajną passę i chcemy podtrzymać ją jak najdłużej - dodał wiślak.

⁃ Przed nami ostatni mecz z Górnikiem Łęczna i bardzo chcemy go wygrać i zdobyć kolejne punkty. Wiemy kto jest trenerem Górnika i że także bardzo będzie chciał wygrać z Wisłą, ale z nami każdy chce wygrywać. Tak samo jak każdy chce wygrywać z Legią, czy z Lechem. Spodziewamy się kolejnego trudnego meczu, pomimo tego, że Górnik Łęczna ostatnio nie wygrywa zbyt często. Podejdziemy do nich z szacunkiem, bo do każdej drużyny tak należy podchodzić, ale będziemy chcieli pokazać swoją wyższość. Nie będzie łatwo, ale będziemy grali o trzy punkty - mówił Małecki.

- Dzięki Bogu, że wróciłem do domu. Są tutaj ludzie, którzy mi zawierzyli, którzy chcieli z powrotem Patryka Małeckiego - to im chciałbym najmocniej podziękować. Cieszę się, że jestem w Wiśle Kraków. To jest mój dom i tutaj chciałbym grać jak najdłużej - przyznał wiślak.

- Jeśli moglibyśmy nie rozmawiać o reprezentacji? To jest jak na razie temat zamknięty - powiedział pytany o ewentualny powrót do kadry "Mały". - Jeśli mogę, to bramkę chcę zadedykować mojej kochanej żonie Edycie, która obchodzi dziś urodziny, a także mojej kochanej mamie, która ma też imieniny. Dla Was ta bramka - zakończył Patryk Małecki.

Źródło: Eurosport

Dodał: Prz3m, Kamil


Źródło: wislaportal.pl

Arkadiusz Głowacki: - Nikt z nas nie chce wypuścić tej dobrej passy z rąk

- Mieliśmy na ten mecz swoje zadania i swoje założenia. Od pewnego czasu prezentujemy się dosyć solidnie i chcieliśmy to podtrzymać. Wydaje mi się, że były oczywiście momenty gorsze, ale w dużym stopniu mieliśmy ten mecz pod kontrolą i byliśmy w nim bardzo solidni - mówił po wygranej potyczce z lubińskim Zagłębiem, kapitan zespołu "Białej Gwiazdy", Arkadiusz Głowacki.

- Doznaliśmy w tym sezonie już tylu upokorzeń, że nikt z nas nie chce wypuścić tej dobrej passy z rąk. Chcemy kontynuować to, do czego doprowadziliśmy przez ostatnie tygodnie, czy miesiące, i do kolejnych meczów podejdziemy z podobnym zaangażowaniem - zapewnia wiślak.

- Szczerze mówiąc to po pierwszych ośmiu kolejkach tego sezonu niczego dobrego się nie spodziewałem. Była fatalna atmosfera, fatalne wyniki i nic nie zapowiadało tego, że dziś będziemy mogli cieszyć się w pełni z awansu do pierwszej "ósemki". Myślę, że dopiero teraz na spokojnie my zawodnicy doceniamy to, co udało nam się zrobić. Po tych ośmiu pierwszych meczach ciężko było nawet wyobrazić sobie utrzymanie Wisły w Ekstraklasie - przyznał kapitan "Białej Gwiazdy".

- Nasz trener bardzo motywuje nas do każdego meczu i stale wyznacza nam nowe cele. Teraz pojawia się kolejny, czyli zaatakować miejmy nadzieję czwarte miejsce. Wiadomo, że sprawa jest mocno utrudniona, bo cztery pierwsze drużyny prezentują się znakomicie przez cały sezon, ale skoro już dostaliśmy się do "ósemki" i grając nieźle zdobywamy punkty, to chyba nie po to gramy w "ósemce", żeby w niej tylko być. Mocno od dziewiątej kolejki pracowaliśmy na to, żeby odmienić oblicze nie tylko drużyny, ale i klubu. Wysiłkiem wielu osób to się udało i tak jak wspomniałem wcześniej - chcemy to kontynuować. Czujemy że jest to nasza misja, że właśnie to chcemy kontynuować. Dobrze się w tym czujemy i niech tak będzie jak najdłużej - zakończył Głowacki.


Dodał: AG

Źródło: wislaportal.pl

Maciej Sadlok: - Jeśli coś się osiąga, to chce się więcej

- Może gdzieś w podświadomości było, że już ta "ósemka" jest, natomiast powtarzaliśmy sobie sami do siebie, że chcemy również i ten mecz wygrać. Chcieliśmy dążyć do zwycięstwa, to było dla nas najważniejsze - mówił po zwycięstwie 1-0 z Zagłębiem Lubin, nasz obrońca, Maciej Sadlok.

- Zagłębie przyjeżdżając tutaj i wiedząc, że samo też musi wygrać, miało świadomość, że od dłuższego czasu tutaj nie przegrywamy. I na pewno im to nie pomagało. A czy nas czymś zaskoczyli? Myślę, że raczej nie, bo na te ich najlepsze strony byliśmy bardzo przygotowani i mieliśmy to wszystko bardzo dobrze opracowane - przyznał Sadlok.

- Przerwa jak przerwa, to jest tylko parę dni, więc w ogóle nie zwracałbym na to uwagi - tak wiślak skomentował fakt, że czeka go za tydzień odpoczynek, po żółtej kartce, którą zobaczył w dzisiejszym spotkaniu.

- I u kibiców i u nas jest tak, że ten apetyt rośnie. To jest naturalne, że jeśli coś się osiąga, to chce się więcej. Tak samo jak w życiu, a co nam przyniesie, to zobaczymy. Na razie w szatni nikt o tym nie wspomina - mówił z kolei Sadlok, pytany o cele Wisły na kolejne spotkania tego sezonu.

- Oby było tak dalej, że ta nasza publiczność jest coraz większa, bo Wisła jest wielkim klubem, dlatego cieszy nas gdy kibice przychodzą coraz liczniej. A co się w trakcie tego sezonu zmieniło? Parę rzeczy, ale to chyba temat na dłuższą rozmowę. W tym te bramki w końcówkach meczów. Gdy Patryk Małecki strzelił ją z Piastem, wtedy myśleliśmy, że to jest szczęście, ale gdy wygrywaliśmy kolejne mecze w ostatnich minutach, po prostu zaczęliśmy zdawać sobie sprawę, że potrafimy grać do końca i dobrze nam to wychodzi - zakończył wiślak.


Dodał: AG


Źródło: wislaportal.pl

Uryga: Każdy występ jest dla mnie ważny

Data publikacji: 18-04-2017 10:00


„Bardzo rzadko się zdarza, bym wchodził na murawę w miejsce Pawła Brożka ze względu na nasze pozycje na boisku. Chodziło jednak o zagęszczenie strefy środkowej. Cieszę się, że mogłem zagrać i pomóc drużynie w zdobyciu trzech punktów” - powiedział Alan Uryga po zwycięskim meczu z Zagłębiem Lubin.

Wychowanek Białej Gwiazdy nie ukrywał radości z kolejnego kompletu punktów zdobytego na stadionie przy ulicy Reymonta. „Powoli budujemy twierdzę na własnym obiekcie, co nas bardzo cieszy. Każdy, kto przyjeżdża do nas wie, że czeka go ciężkie starcie. Mamy nadzieję, że w rundzie finałowej uda nam się to podtrzymać”.

Udany rewanż

„W szatni rozmawialiśmy o tym, ze rok temu przez remis z Zagłębiem nie zdołaliśmy awansować do grupy mistrzowskiej. Cieszymy się bardzo, że udało nam się im zrewanżować. Teraz Zagłębie musi się martwić i do samego końca drżeć o bezpieczną lokatę” - przyznał defensor Wisły zapytany o ubiegłoroczną potyczkę z zespołem z Lubina.

Uryga wypowiedział się również na temat ewentualnego powołania do reprezentacji Polski na zbliżające się młodzieżowe mistrzostwa Europy. „Cały czas byłem w tej kadrze i dopiero niedawno przeszła mi przez głowę taka myśl, że może mnie w niej zabraknąć. Ostatnio, gdy udało mi się rozegrać pełne spotkanie, byłem bardzo szczęśliwy. Tym razem również pojawiłem się na boisku i cieszę się, że mogę zbierać kolejne minuty”.

Sebastian Kaniewski

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Stilić: Każdy następny mecz jak finał!

Data publikacji: 18-04-2017 11:00


Wisła Kraków pokonała Zagłębie Lubin 1:0 i tym samym zapewniła sobie miejsce w upragnionej „ósemce”. Jednym z bohaterów tego widowiska był Semir Štilić, który stara się jednak tonować nastroje, gdyż - jak sam podkreśla - Wiślaków czeka jeszcze wiele wyzwań.

Na kolejkę przed zakończeniem rundy zasadniczej w rozgrywkach Lotto Ekstraklasy, Wisła Kraków jest już stuprocentowo pewna, iż znajdzie się w ścisłym gronie najlepszych drużyn w Polsce. Bośniacki zawodnik, podpytany nieco o zbliżającą się rundę finałową stwierdził, że pomimo trudnego terminarza on i jego koledzy dadzą z siebie wszystko, by ugrać w tych meczach jak najwięcej punktów. Przypomnijmy bowiem, że Biała Gwiazda zmierzy się na wyjeździe z każdym z zespołów, które po trzydziestu kolejkach zajmą miejsce na podium.

„W nadchodzących spotkaniach pokażemy na co nas stać. Mam również nadzieję, że będziemy prezentować się jeszcze lepiej niż dotychczas. To będą mecze, w których każda z drużyn będzie grać o wszystko, a dla nas jako Wisły Kraków każdy z nich traktowany będzie niczym finał” - stwierdził bośniacki pomocnik.

Spotkanie starych, dobrych znajomych

Zanim jednak Wiślacy przystąpią do rozgrywek w grupie mistrzowskiej, czeka ich jeszcze wyjazdowa rywalizacja z Górnikiem Łęczna. Będzie to okazja do spotkania z trenerem najbliższych przeciwników - znanym dobrze wszystkim sympatykom Franciszkiem Smudą. Były szkoleniowiec Białej Gwiazdy jest szczególną postacią dla naszego pomocnika, bowiem znacznie przyczynił się on do rozwoju talentu, jakim bezsprzecznie obdarzony jest Štilić. „Do pierwszego gwizdka sędziego będziemy przyjaciółmi, później jednak nie będzie czasu na sentymenty, a każdy będzie walczył za swoją drużynę!”

Franciszek Liśkiewicz

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Podsumowanie 29. kolejki LOTTO Ekstraklasy

Po bezbramkowym remisie z Cracovią zanosiło się na to, że Jagiellonia Białystok może stracić fotel lidera Ekstraklasy. Wystarczyło bowiem, aby Legia pokonała na własnym stadionie Koronę. Okazało się jednak, że legioniści pokpili sprawę i bliżej byli porażki z kielczanami, niż zwycięstwa. Bez jakichkolwiek kalkulacji zagrała natomiast Wisła Kraków, która ograła 1-0 Zagłębie i do rundy finałowej na pewno przystąpi z miejsca piątego.

Sobota, 15 kwietnia:

Ruch Chorzów 1-2 Pogoń Szczecin 0-1 Dawid Kort (19.)

1-1 Bartosz Nowak (28.)

1-2 Adam Frączczak (83.)

Bardzo ważne punkty zespołu Kazimierza Moskala, który aby włączyć się jeszcze do walki o "ósemkę" musiał w Chorzowie wygrać. I szczęśliwie, ale mu się to udało. Zaczęło się bowiem od takiego też gola, bo pierwsza bramka meczu to uderzenie z dystansu Korta i rykoszet od Grodzickiego. Ten ostatni będzie w najbliższym czasie chyba stronił od blokowania piłek we własnym polu karnym, bo taka sytuacja zdarzyła mu się w drugim kolejnym meczu. Mimo pechowej straty, chorzowianie nie podłamali się i szybko wyrównali. Debiutancką bramkę w Ekstraklasie zaliczył Nowak, a nie pierwszego w niej babola zaliczył bramkarz szczecinian, Słowik. Potem długo zanosiło się na remis, ale ostatecznie wymiana ciosów w końcówce bardziej opłaciła się Pogoni, która za tydzień zagra w meczu o wszystko z Lechią. Ruch w tym samym czasie grać będzie w Poznaniu i raczej ciężko się spodziewać, że uda mu się przed finałem sezonu swoją pozycję poprawić.

Śląsk Wrocław 2-2 Górnik Łęczna

1-0 Kamil Biliński (16.)

2-0 Róbert Pich (42.)

2-1 Szymon Drewniak (57.)

2-2 Javi Hernández (81.)

Kiedy po pierwszej połowie wrocławianie prowadzili po dwóch ładnych akcjach 2-0, nic nie zapowiadało katastrofy, bo ostatecznie remis - taką dla wrocławian jest. Gdyby wygrali - za tydzień pojechaliby do Lubina kto wie czy z nie słusznymi nadziejami na "ósemkę". Teraz zaś muszą zacząć szykować się po raz kolejny do walki o utrzymanie. I przyznać trzeba, że spora w tym zasługa Mariusza Pawełka. Przed tygodniem nie popisał się on w meczu z Cracovią i skończyło się porażką 0-1. Tym razem może i Hernández uderzył zaskakująco, ale mimo wszystko bramkarz z takim doświadczeniem nie powinien pozwolić sobie wrzucić futbolówki "za kołnierz".

Jagiellonia Białystok 0-0 Cracovia W tym ważnym dla układu tabeli meczu szansę na bramki miały obydwa zespoły, ale jednak te zdecydowanie lepsze należały do gospodarzy. "Pasy" miały jednak szczęśliwie interweniującego Sandomierskiego, któremu fart dopisał przy strzałach Tomasika oraz Černycha. Po drugiej stronie najlepszą okazję zmarnował Jendrišek, więc skończyło się bez goli. Dla gospodarzy strata punktów może być bardzo bolesna. Czekać będą bowiem na to co w poniedziałek zrobi Legia. Jeśli wygra - białostoczanie pożegnają się z fotelem lidera.

Wisła Płock 0-3 Lech Poznań

0-1 Marcin Robak (25.)

0-2 Marcin Robak (35.)

0-3 Radosław Majewski (52.)

Po trzech meczach bez wygranej skończyła się zła seria poznaniaków. Ci już przed przerwą, po bramkach Robaka, świetnie ułożyli sobie to spotkanie, po czym zaraz po wznowieniu kapitalnym uderzeniem popisał się Majewski i było "po balu". Dla walczącego o "ósemkę" zespołu "Nafciarzy" może to być brzemienna w skutkach porażka. Lech z kolei daje reszcie stawki sygnał, że jeszcze nie powiedział w tym sezonie ostatniego słowa i po małym nokaucie przed tygodniem - udało mu się szybko pozbierać.

Poniedziałek, 17 kwietnia:

Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1-0 Piast Gliwice

1-0 Dawid Nowak (4.)

Bardzo długo swoim kibicom kazali czekać piłkarze z Nieieczy, aby wiosną wygrać mecz. Co jednak gorsze, choć "Słonie" wreszcie zrobiły poważny krok w kierunku "ósemki", to i tak może się im ona wyślizgnąć, bo aby ją sobie na pewno zagwarantować - niecieczanie będą musieli wygrać za tydzień w Kielcach. I łatwo o to nie będzie. Łatwo w tym sezonie nie będzie też Piastowi, który zasłużenie w Niecieczy przegrał i nie wróży to najlepiej przed nerwowym finiszem sezonu, który czeka ekipę Dariusza Wdowczyka.

Legia Warszawa 0-0 Korona Kielce

Nie pierwszy już raz w tym sezonie legioniści nie popisali się przed własną widownią i przyznać trzeba, że gdyby przyjezdni mieli lepiej nastawione celowniki, albo Arkadiusz Malarz miałby gorszy dzień, wyjechaliby z Warszawy z kompletem punktów. Pudłowali jednak głównie i jedni i drudzy, choć Ci z Kielc mieli niespodziewanie znacznie więcej dogodnych sytuacji. Ostatecznie więc zamiast lidera, Legia wciąż ogląda plecy Jagiellonii, co nie może warszawiaków cieszyć. Zadowoleni byli natomiast kielczanie, bo Ci skuteczną walkę o "ósemkę" zakończyć mogą za tydzień u siebie. Wystarczy że wygrają z Bruk-Betem Termaliką.

WISŁA KRAKÓW 1-0 Zagłębie Lubin

1-0 Patryk Małecki (62.)

Po remisie Korony w Warszawie wiślacy, zanim zabrzmiał pierwszy gwizdek sędziego, już wiedzieli, że nikt "ósemki" im nie zabierze. Oznaczało to, że więcej motywacji do gry powinni mieć goście, ale nikt tego przy Reymonta nie zaobserwował. Lubinianie wyglądali w tym meczu kiepsko i gdyby piłkarze Kiko Ramíreza wykazali się większą skutecznością, to spotkanie zakończyłoby się o wiele wyższym rezultatem. Zakończyło się skromnym 1-0, po pięknym uderzeniu Patryka Małeckiego, co dało Wiśle wygraną i kolejne trzy punkty. Po meczu trener Piotr Stokowiec próbował chyba nawet samego siebie przekonać, że ważniejszy jest dla jego teamu mecz za tydzień, ze Śląskiem. Problem jednak w tym, że teraz nawet wygrana może nie dać "miedziowym" miejsca w "ósemce". I byłaby to bez wątpienia spora niespodzianka.

Lechia Gdańsk 2-1 Arka Gdynia

1-0 Marco Paixão (27.)

2-0 Michał Marcjanik (62. sam.)

2-1 Dominik Hofbauer (70.)

Jak zwykle mecz derbowy to dodatkowe emocje i tak też było i tym razem. Zaczęło się od obijania po obydwu stronach poprzeczek, ale w końcu to Lechia zaczęła stwarzać groźniejsze okazje i zanim minęły dwa kwadranse gry - wyszła na prowadzenie, które po kolejnych dwóch poprawiła akcja wracającego do gry po pauzie za zawieszenie - Sławomira Peszko. I choć Arka postarała się o gola dającego nadzieję, to gospodarze korzystny dla siebie wynik utrzymali. A to oznacza, że Lechia zbliża się do czołówki tabeli. W przeciwieństwie do Arki, która wiosną jest najgorszą drużyną ligi.

Źródło: wislaportal.pl

Video:


Galeria sportowa

Galeria kibicowska: