2017.09.08 Arka Gdynia - Wisła Kraków 3:1

Z Historia Wisły

2017.09.08, Ekstraklasa, 8. kolejka, Gdynia, Stadion Miejski, 20:30, piątek, 14°C
Arka Gdynia 3:1 (2:1) Wisła Kraków
widzów: 7.718
sędzia: Bartosz Frankowski z Torunia
Bramki

Rafał Siemaszko 33'
Yannick Sambea Kakoko 38'
Rubén Jurado 81'
0:1
1:1
2:1
3:1
5' Patryk Małecki
Arka Gdynia
4-5-1
Pāvels Šteinbors
Damian Zbozień
Michał Marcjanik
Frederik Helstrup grafika:zmiana.PNG (46' Krzysztof Sobieraj)
Adam Marciniak
grafika:zk.jpg Marcus Vinícius
Dawid Sołdecki
grafika:zk.jpg Michał Nalepa grafika:zmiana.PNG (90' Mateusz Szwoch)
Yannick Sambea Kakoko
grafika:zk.jpg Grzegorz Piesio
grafika:zk.jpg Rafał Siemaszko grafika:zmiana.PNG (71' Rubén Jurado)

Trener: Leszek Ojrzyński
Wisła Kraków
4-5-1
Michał Buchalik
Tomasz Cywka
Arkadiusz Głowacki grafika:zk.jpg
Iván González grafika:zk.jpg grafika:zmiana.PNG (74' Tibor Halilović)
Maciej Sadlok
Rafał Boguski grafika:zmiana.PNG (60' Jesús Imaz)
Zoran Arsenić
Pol Llonch
Zé Manuel grafika:zmiana.PNG (60' Martin Košťál)
Patryk Małecki
Carlitos

Trener: Kiko Ramírez
Ławka rezerwowych: Julián Cuesta, Rafał Pietrzak, Jakub Bartosz, Kamil Wojtkowski

Kapitan: Arkadiusz Głowacki

Bramki: 3-1 (2-1)
Posiadanie (w %): 45-55 (50-50)
Strzały: 16-12 (8-8)
Strzały celne: 6-7 (2-4)
Strzały niecelne: 5-4
Strzały przejęte: 4-1
Strzały z pola karnego: 10-7
Faule: 25-13
Żółte kartki: 4-2
Czerwone kartki: 0-0
Spalone: 0-3
Rzuty rożne: 5-7
Podania: 351-434
Podania dokładne (w %): 74-79

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Po przerwie podróż na północ. Arka vs Wisła

Dodano: 2017-09-07 21:52:50 (aktualizacja: 2017-09-08 18:02:34)

Norf / wislalive.pl

W ostatnim czasie Arkowcy byli zdecydowanie bez formy, miejmy nadzieję, że przerwa w rozgrywkach niewiele w tej kwestii zmieniła.

Oba zespoły o przełamanie

Po przerwie reprezentacyjnej czas na wyjazd nad morze. Naszym jutrzejszym rywalem będzie Arka. Zespół Leszka Ojrzyńskiego rozpoczął sezon bardzo dobrze, jednak od dłuższego czasu nie potrafi odnieść zwycięstwa w ekstraklasowym starciu, w związku z czym, z dorobkiem 7 punktów zajmuje 12 miejsce. Przerwa od ligowych zmagań przyniosła kolejne wzmocnienia kadry BG, niestety nie wystarczyła ona, aby wszyscy kontuzjowani gracze wrócili do pełni sił. Ostatnie dwa mecze to jedynie 2 oczka Wiślaków, co sprawiło, że z pozycji lidera spadliśmy na 5. miejsce.

Poza Ekstraklasą całkiem nieźle

Arkowcy rozpoczęli sezon od zwycięstwa nad Legią w Superpucharze Polski. Pierwsza kolejka Ekstraklasy to pierwsze zwycięstwo, nad Śląskiem. Potem coś się zacięło, przyszły 4 remisy z rzędu, a w ostatnim czasie dwie porażki, z Pogonią i Lechem, obie w stosunku 0:3. Arka, to zdobywca PP, w związku z czym wzięła udział w eliminacjach do LE. Pomimo, iż ich przygoda zakończyła się na dwumeczu z duńskim Midtylland, zostawili po sobie bardzo dobre wrażenie. Na krajowym podwórku „Żółto-niebiescy” mają w tym sezonie swojego ulubionego rywala, Śląsk, który ograli też w PP, awansując do kolejnej rundy. Wiślacy z kolei po serii sukcesów, nieco wyhamowali w Lubinie, gdzie przegrali 0:3, natomiast w ostatniej serii gier w Krakowie zremisowali z Lechią.

W dalszym ciągu szpital przy R22

Dwutygodniowa przerwa nie wystarczyła, aby kilku zawodników wróciło do dyspozycji, w związku z czym nie zobaczymy jutro na boisku Pawła Brożka, Zdenka Ondraszka, Frana Veleza, Vullneta Bashy i Kuby Bartkowskiego. Jedynym graczem, któremu udało się wykurować, jest nasz kapitan Arek Głowacki. W ostatnim czasie naszą kadrę wzmocniło dwóch kolejnych zawodników. To pomocnik Jesus Imaz i napastnik Marko Kolar. Jest szansa, że ten pierwszy zaliczy jutro debiut w barwach BG. Trener Ojrzyński nie będzie mógł skorzystać z wracających do zdrowia Tadeusza Sochy, Michała Żebrowskiego i Luki Zarandii.

Wysokie wyniki w ubiegłym roku

Do tej pory Wisła z Arką mierzyły się 30 razy w grach ligowych. 17 pojedynków wygrała BG, 7 „Żółto-niebiescy”, a 6 zakończyło się remisami. Stosunek bramkowy wynosi 55-23 na korzyść Wiślaków. Arkowcy po kilku latach nieobecności wrócili przed ubiegłą kampanią do elity i „na dzień dobry” rozbili Wiślaków 3:0. W rewanżu Krakowianie nie pozostali dłużni i rozgromili rywali 5:1. Katem Gdynian okazał się wtedy autor hat-tricka Rafał Boguski

Sędzią jutrzejszego meczu będzie Bartosz Frankowski

31-latek poprowadził w tym sezonie 6 spotkań, w których pokazał 22 żółte kartki, 1 czerwoną i podyktował 1 rzut karny. Arbiter z Torunia obydwu jutrzejszym rywalom sędziował po jednym meczu. BG spotkała się z Frankowskim przy okazji wygranego meczu w Płocku, natomiast Arkowcy w zremisowanym 0:0 spotkaniu z Sandecją.

O powrót na właściwe tory

Przerwa reprezentacyjna zawsze przynosi pewną niepewność związaną z dyspozycją zespołu. Wiślacy intensywnie przepracowali ten okres. Jedną z jednostek treningowych był sparing ze Skawinką wygrany przez BG wysoko 10:0. Daleki wyjazd na północ ,na ciężki teren to zdecydowanie nie najłatwiejszy start po takiej pauzie. Jednak Wiślacy kilkukrotnie już w tym sezonie pokazywali, że w trudnych sytuacjach potrafią radzić sobie znakomicie. Mamy nadzieję, że jutro też pokażą charakter i znad morza przywiozą kolejne 3 punkty. Początek meczu o 20:30.

NORF


Źródło: wislalive.pl


Do Gdyni po trzy punkty

7 września 2017

W pierwszej kolejce po przerwie reprezentacyjnej Wisłę czeka wyjazdowe spotkanie w Gdyni. Podopieczni Kiko Ramireza będą robić wszystko, aby wrócić na zwycięską ścieżkę.


Arka w tym sezonie odniosła zaledwie jedno zwycięstwo w lidze. Miało to miejsce w pierwszej kolejce, kiedy przed własną publicznością pokonała 2:0 Śląsk Wrocław. W kolejnych sześciu meczach zapisała na swoje konto cztery punkty, ale w ostatnich dwóch kolejkach musiała uznać wyższość swoich rywali (0:3 z Pogonią, 0:3 z Lechem).

Tymczasem „Biała Gwiazda”, która obecnie zajmuje piąte miejsce w tabeli, w ostatnich dwóch kolejkach zdobyła tylko jeden punkt. Po wyjazdowej porażce z Zagłębiem Lubin (0:3), drużyna Kiko Ramireza na własnym stadionie zremisowała 1:1 z Lechią Gdańsk. Z czterech dotychczasowych wyjazdów wiślacy przywieźli sześć punktów.

W ubiegłym sezonie obie drużyny miały okazję spotkać się dwa razy w trakcie sezonu zasadniczego. Oba spotkania zakończyły się wygranymi gospodarzy. Arka u siebie wygrała 3:0, natomiast Wisła zrewanżowała się wysokim zwycięstwem 5:1 przed własną publicznością.

Wisła w Gdyni wystąpi bez pięciu zawodników. Z urazami zmagają się Zdenek Ondrasek, Jakub Bartkowski, Vullnet Basha i Fran Velez. Ostatni nie mógłby również wystąpić z uwagi na kartki. W kadrze meczowej zabrakło także Pawła Brożka. Dobrą wiadomością dla sztabu szkoleniowego jest natomiast powrót Arkadiusza Głowackiego.

08.09. 20:30 ARKA GDYNIA – WISŁA KRAKÓW


Źródło: wislakrakow.com

Udanie wrócić po reprezentacyjnej przerwie. Wisła gra dziś w Gdyni!

Trzy - to liczba bramek, które Wisła straciła w Gdyni 22 lipca 2016 roku, przegrywając w bardzo rozczarowującym stylu, z ówczesnym beniaminkiem, Arką - aż 0-3. Sześć - to z kolei liczba zawodników, którzy jeszcze rok temu, w tamtej pamiętnej potyczce wybiegli na boisko, a którzy aktualnie nie są już zawodnikami Wisły. I to właśnie ta druga liczba wydaje się znamiennie pokazywać, jak wiele od tamtego meczu się w "Białej Gwieździe" zmieniło. Również cele i perspektywy na najbliższe miesiące wyglądają zupełnie inaczej, niż w tamtym okresie.

Od niechlubnej zeszłorocznej porażki w Gdyni, zmieniona została nie tylko kadra naszej drużyny, ale również jej trener. Wtedy szkoleniowcem Wisły był Dariusz Wdowczyk, a przeglądając wyjściową jedenastkę na to spotkanie ciężko nie przecierać oczów ze zdumienia. Były trener naszego zespołu zdecydował się bowiem na grę trójką obrońców, którą tworzyli Tomasz Cywka, Alan Uryga oraz Maciej Sadlok. Dziwić może również ustawienie w drugiej linii, gdzie obok Petara Brleka wystąpił Rafał Boguski oraz Patryk Małecki, zawodnicy znani ze swojego ofensywnego usposobienia gry, a na typowych dla tego ustawienia "wahadłach" zagrał Adam Mójta oraz Jakub Bartosz. Z perspektywy czasu, patrząc na ten skład i ustawienie naszej drużyny, wynik który dla niektórych wtedy mógł być niewytłumaczalny, wydaje się jakby zdecydowanie bardziej zrozumiały...

Oprócz wspomnianych już wyżej zawodników w tamtym fatalnym spotkaniu z Arką, zagrali również Michał Miśkiewicz, Krzysztof Mączyński, czy też Mateusz Zachara, a wtedy w Gdyni oglądać mogliśmy jeszcze dwóch kolejnych zawodników, którzy pozostali w wiślackiej kadrze, a w dzisiejszym meczu nie będą mogli liczyć na grę. Są to, zmagający się obecnie z mniej lub bardziej poważnymi urazami, Paweł Brożek i Zdeněk Ondrášek. I to niestety nie jedyne dziś absencje w naszym zespole, bo do dwójki napastników, którzy dopiero wracają do pełni sił, z podobnych przyczyn w Gdyni nie będzie mógł zagrać Vullnet Basha oraz Jakub Bartkowski. Kiko Ramírez nie będzie mógł liczyć również na Frana Véleza, który przed dwoma tygodniami obejrzał czwartą żółtą kartkę, co dyskwalifikuje go z czekającego nas spotkania.

Długa, bo pięcioosobowa lista zawodników nieobecnych, w tym przypadku nie oznacza jednak problemów, z którymi wtedy zmagać musiał się Dariusz Wdowczyk. Naszego aktualnego trenera nie czeka bolączka związana ze "skleceniem" poważnie wyglądającej jedenastki. To właśnie w takich okolicznościach kluczową rolę zdaje się odgrywać aktywna końcówka okienka transferowego, która w poprzednich latach przez zarząd zdawała się być z różnych powodów zaniedbywana. Obecna zaś sytuacja sprawiła, że przed dzisiejszym meczem z Arką, i nawet w obliczu sporych braków kadrowych, trener wciąż może liczyć na duży komfort w wyborze meczowej osiemnastki. W miejsce nieobecnego, dotychczas pewnego punktu naszej drużyny, Frana Véleza, prawdopodobnie "wskoczyć" może jeden z innych nowych nabytków naszej drużyny, a mianowicie Tibor Halilović. Trener Ramírez liczyć będzie mógł również na kolejną świeżą twarz w zespole, Jesúsa Imaza, o którym na konferencji prasowej wypowiadał się w samych superlatywach. Kibiców "Białej Gwiazdy" cieszyć może także fakt, że do meczowej osiemnastki, na dzisiejszy mecz, wraca kapitan i prawdziwy lider całej drużyny, Arkadiusz Głowacki, który przez dłuższy okres zmagał się z kontuzją ścięgna Achillesa oraz dotychczas podstawowy bramkarz, borykający się ostatnio również z urazem, Julián Cuesta.

Jedenaście transferów, bo właśnie tylu nowych zawodników pojawiło się tego lata na Reymonta, sprawia że Kiko Ramírez nadal może "narzekać" na pozytywny ból głowy przy wyborze wyjściowego składu. Który z zawodników zasłużył na to żeby znów wybiec w wyjściowej jedenastce? Który jest gotowy na otrzymanie szansy wchodząc z ławki? Kto w ogóle postawą na treningach zasłużył, aby się na niej znaleźć?! To główne pytania, jakie może ze swoim sztabem zadawać sobie dziś Hiszpan... My jednak nie będziemy wchodzić w "buty trenera" i nie podejmiemy się próby ustalania składu na dzisiejszy mecz. Skupimy się na innym aspekcie, a jest nim to, w jaki sposób Wisła w Gdyni zagra?! Jak na konferencji przedmeczowej słusznie zauważył hiszpański szkoleniowiec naszej drużyny, stadion Arki to jeden z najgorętszych terenów, na którym ekipom przyjezdnym zawsze gra się ciężko. Spowodowane jest to specyficznym usposobieniem zespołów prowadzonych przez Leszka Ojrzyńskiego, trenera gdynian, którzy grając przed własnymi kibicami nie oddają rywalom zbyt wiele miejsca, grając pressingiem już na połowie przeciwnika. Taka, a nie inna taktyka, przyjęta przez nową "bandę świrów" nie przekłada się jednak aktualnie na zdobyte bramki, których Arka w trwającym sezonie ma na swoim koncie zaledwie cztery, a co za tym idzie zalicza drugi najgorszy pod tym względem wynik w lidze.

Wracając jednak do meritum, czyli do gry naszej drużyny. Przed dwoma tygodniami Wisła zapłaciła frycowe za swój spory minimalizm i zremisowała wydawało się "wygrany mecz" z Lechią. Mamy nadzieję, że nauczeni na własnych błędach, tym razem w szeregi naszej drużyny podobny chochlik się już nie wkradnie, a naszym celem będzie zdobywanie bramek przez pełne 90 minut, a nie tylko jej bronienie. Kluczową kwestią okazać może się również fizyczność, którą z pewnością w dużej dawce zaserwuje nam drużyna Arki i to, czy Wisła będzie w stanie się jej przeciwstawić. Jeżeli nasz zespół nie będzie miał z tym problemu, a cechami wolicjonalnymi dorówna gdynianom, to jesteśmy pewni, że większe umiejętności piłkarskie zawodników "Białej Gwiazdy" zadecydują o końcowym wyniku spotkania, a co za tym idzie - Wisła wróci z Gdyni z kompletem punktów. Takie też powinny być nasze minimalne ambicje na to spotkanie, bo aby marzyć o poważniejszych celach w trwającym sezonie, o których wspomnieliśmy we wstępie do tej zapowiedzi, takie spotkania, jak z ostatnio słabo grającą Arką, trzeba po prostu wygrywać!

Do boju Wisełka!


Dodał: Kamil

Źródło: wislaportal.pl

Śledzie piątkowym daniem głównym!

Data publikacji: 08-09-2017 09:00


Dziś nie będzie przystawek! Wiślacy od razu przystąpią do dania głównego i w Gdyni podejmą Arkę Gdynia, która na razie ma na koncie tyle samo porażek, co Biała Gwiazda, ale ekipa Leszka Ojrzyńskiego dużo częściej remisuje. W tym sezonie uczyniła to już 4-krotnie. Krakowianie natomiast jeszcze do ostatniej kolejki ani razu nie podzielili się punktami.


Zespół wyruszył do Trójmiasta już w czwartek o 7.30. Sztab trenerski zdaje sobie sprawę z tego, że podróż nad morze jest dość wyczerpująca, a na dodatek Gdynia to dość trudny teren, co pokazały starcia ze Śląskiem, czy Koroną. Jedna jaskółka...

O niezbyt sprzyjającym nadmorskim klimacie Wiślacy przekonali się w poprzednim sezonie. To właśnie tam, od porażki 0:3, zaczęła się pechowa seria siedmiu meczów bez zwycięstwa.

Ale ogólnie to krakowianie mogą pochwalić się lepszym bilansem. Obie drużyny w Lotto Ekstraklasie mierzyły się ze sobą 27 razy, z czego w 14 spotkaniach lepsza była Biała Gwiazda. 6-krotnie lepsze były Śledzie i tyle samo razy padł remis.

Strzelcy wyborowi

Kibicom i piłkarzom z Reymonta z pewnością przypadł do gustu zwłaszcza ostatni triumf. Wisła dała prawdziwy koncert i wygrała u siebie aż 5:1. Wówczas hat-trickiem popisał się Rafał Boguski, a po bramce dołożyli jeszcze Petar Brlek i Paweł Brożek.

Wspominając wysokie wygranie nie wypada zapomnieć o meczu z 1995 roku, kiedy to Wiślacy zwyciężyli 9:0. Hat-tricka ustrzelił Grzegorz Kaliciak, po dwie bramki dołożyli Tomasz Kulawik i Grzegorz Szeliga, a po jednej Dariusz Marzec i Grzegorz Pater. 11 Kmiecika

Ale to nie Boguski i nie Kaliciak są najskuteczniejszymi strzelcami w starciach przeciwko Arce. Obu panom trochę brakuje do lidera tej klasyfikacji – Kazimierza Kmiecika, który aż 11 razy pokonywał gdyńskich bramkarzy. To naprawdę niezły dorobek, bo ogółem Biała Gwiazda ma na koncie 41 trafień (straciła 21 goli).

Chyba żaden kibic nie miałby nic przeciwko, by Wiślacy znowu pokazali klasę i z wielką gracją zjedli Śledzie z Gdyni. 5:1? 9:0? Wystarczy wynik, który po prostu da kolejne cenne trzy punkty.

Mecz Wisła Kraków - Arka Gdynia rozpocznie się o godzinie 20.30.

Michał Hardek

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Kiko Ramírez przed meczem z Arką: - Futbol to gra, w której nie ma żadnych granic

- Arka Gdynia to bardzo waleczny rywal. W każdym meczu z ich udziałem, który oglądałem, nie oddawali pola. Mają dobrych zawodników, a stadion w Gdyni, to jeden z cięższych terenów w Ekstraklasie. Nie gra się tam łatwo. Czują się tam, przed własnymi kibicami, bardzo pewnie. Są nieustępliwi i walczą o każdą piłkę - mówił, przed czekającym nas już w piątek starciem ligowym z Arką Gdynia, hiszpański szkoleniowiec "Białej Gwiazdy", Kiko Ramírez.

Tradycyjnie na początek konferencji prasowej trener "Białej Gwiazdy" zapytany został o sytuację kadrową, przed czekającym nas meczem.

- Na tę chwilę do naszej dyspozycji wciąż nie pozostaje Ondrášek, Brożek, Vélez i Kuba Bartkowski. Za niedługo do naszej dyspozycji będzie już Basha. Pomału wszyscy zawodnicy wracają do pełni sił - powiedział Ramírez. - Tak naprawdę to przydałby nam się jeszcze jeden tydzień przerwy, żeby przygotować wszystkich zawodników do gry. Nie udało nam się to z Bashą, Ondráškiem, Brożkiem, Bartkowskim. Wszyscy ci zawodnicy wciąż nie są do naszej dyspozycji. Myślę jednak, że jest całkiem nieźle i w piątek staniemy do walki - zapewnił Hiszpan.

Co dla kibiców okazać się może pozytywną niespodzianką, to na długiej liście zawodników kontuzjowanych - tym razem nie padło nazwisko Arkadiusza Głowackiego. Nasz stoper oraz kapitan ostatnimi czasy zmagał się z poważną kontuzją Achillesa.

- Arek Głowacki wciąż nie jest jeszcze wyleczony w stu procentach ze swojej kontuzji i to, że dalej chce pomóc drużynie, świadczy tylko o tym, że jest prawdziwym profesjonalistą, który jest gotowy się dla niej poświęcać. Problemy z Achillesem to takie, które wymagają dłuższej przerwy - mówił trener.

Podczas odpoczynku od gry w lidze, w związku z meczami reprezentacyjnymi do ekipy "Białej Gwiazdy" dołączyła dwójka zawodników. Są to Marko Kolar oraz Jesús Imaz, a dodatkowo w najbliższym czasie kadra naszego zespołu może powiększyć się jeszcze o jednego zawodnika, hiszpańskiego pomocnika, Víctora Péreza. Co zrozumiałe, trener Kiko Ramírez został o tych piłkarzy zapytany.

- Z naszego zespołu odeszło kilku graczy, więc logicznym było, że trzeba było ich zastąpić. Te transfery w pewnym sensie zostały wymuszone. Na dzień dzisiejszy mamy osiemnastu dostępnych piłkarzy. Jeśli chodzi o Marko Kolara, to nadal czekamy na wszystkie potrzebne dokumenty. Myślę jednak, że wzmocniliśmy drużynę, a to będzie bardzo potrzebne. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że rywalizujemy nie tylko w lidze, ale także w Pucharze Polski. To na pewno będzie miało dobry wpływ na naszą grę. Jeśli chodzi o Jesúsa Imaza, to znałem go wcześniej z mojej pracy w Hiszpanii. Prześledziłem całą jego karierę piłkarską, zarówno okres kiedy grał w Lleidzie, jak i ten ostatni, kiedy występował w Cádiz. Myślę, że jest to dobry piłkarz, który pomoże naszej ekipie. Zarówno Marko, jak i Jesús, są w rytmie meczowym, a tego nam właśnie potrzeba. W przypadku Bashy były pewne problemy na początku i prawdopodobnie to samo będzie także z Pérezem. Ten rytm meczowy, to dobry sygnał, bo zarówno Marko, jak i Jesús, nie mieli dłuższej przerwy przed przyjściem do nas - mówił Kiko Ramírez.

W obliczu dużych zmian kadrowych oraz sporej liczby obcokrajowców, jaka tego lata zawitała pod Wawel, kibiców martwić może fakt komunikacji oraz zgrania wszystkich nowych twarzy w Wiśle. Trener Ramírez uspokaja jednak kibiców.

- Futbol to gra, w której nie ma żadnych granic. W Barcelonie występuje ośmiu Hiszpanów, w Realu dziesięciu, a w Chelsea jest tylko pięciu zawodników z Anglii. I nie ma w tym żadnego problemu. To, że w drużynie jest dużo zawodników z za granicy nie jest żadnym problemem. Wszyscy tworzymy jedną wielką rodzinę. Zarówno zagraniczni jak i polscy zawodnicy, którzy są już w klubie od dłuższego czasu, pomagają budować i podtrzymywać tę dobrą atmosferę - zapewnił trener.

- Staramy się szukać różnych rozwiązań w naszej grze, takie jest moje zadanie, jako trenera. Bez Ondráška musimy radzić sobie już od dłuższego czasu. Teraz wypadł nam również Paweł Brożek. Dlatego też staramy się szukać na rynku różnych wzmocnień, testujemy również Chrisantusa. Dostosowujemy się do tej sytuacji, którą mamy. Zé Manuel jest przygotowywany do współpracy z Carlitosem i myślę, że dotychczas radzi sobie dobrze. Jego gra i współpraca z całym zespołem będzie wyglądać tylko lepiej. Jeżeli chodzi o wspomnianego Chrisantusa, to prawdopodobnie pod koniec przyszłego tygodnia podejmiemy ostateczną decyzję co do niego - mówił Ramírez.

Warto podkreślić, że swoją kontuzję wyleczył już Julián Cuesta i trener ma też o czym myśleć, jeśli chodzi o obsadę bramki.

- Julián Cuesta nie grał przez dłuższy czas, a jego nieobecność spowodowana była kontuzją. Mamy jednak dobre przeczucia co do niego. Przed nami jeszcze jeden trening, a decyzja prawdopodobnie zostanie podjęta jutro - powiedział Hiszpan, który nie martwi się podróżą nad morze, która czeka zespół.

- Jesteśmy już przyzwyczajeni do dalekich podróży. Wyjazd mamy zaplanowany na jutro około 7:30. Będziemy w podróży przez większość dnia, a później mamy zaplanowany trening. Na następny dzień wieczorem jest mecz. Sądzę, że jest to wystarczający czas - zakończył Hiszpan.


Dodał: Kamil


Źródło: wislaportal.pl

Pol Llonch: - Po kontuzji ciężko na nowo złapać rytm

- Zarówno w tym momencie jak i w poprzednich spotkaniach byłem w stu procentach przygotowany do gry. Wiadomo, że czasami po kontuzji ciężko na nowo złapać rytm, ale byłem przygotowany do poprzednich spotkań. Wtedy jak i teraz jestem do dyspozycji trenera - mówił obecny na konferencji prasowej, przed piątkowym spotkaniem z Arką Gdynia, defensywny pomocnik Wisły Kraków, Pol Llonch.

- Dostosowuję się do potrzeb, które są w drużynie. Będę grał tam gdzie trener mnie widzi i będę starać się realizować moje zadania, czy to bardziej ofensywne czy też defensywne, zależy to od decyzji trenera. Nie mam z tym żadnego problemu - powiedział hiszpański zawodnik "Białej Gwiazdy".

- Robiliśmy już analizę przeciwnika i zdajemy sobie sprawę z ich mocnych stron. Wiemy, że grają twardo, są dobrze przygotowani, dobrze zbudowani fizycznie. Grają na prawdę intensywny futbol, zwłaszcza u siebie. Jesteśmy także psychicznie przygotowani do tego spotkania, wiemy z kim się zmierzymy i będziemy walczyli - podkreślił na koniec Llonch.


Dodał: Kamil


Źródło: wislaportal.pl

1 na 1: Arka - Wisła

Data publikacji: 08-09-2017 14:00


Po przerwie reprezentacyjnej Ekstraklasa znowu zawita na nasze murawy. Wisła Kraków zagra w Gdyni z Arką, która przez pierwszych pięć kolejek była niepokonana. Najpierw jednak naprzeciw siebie staną dwaj przedstawiciele obu ekip, czyli Rafał Boguski oraz Marcus Vinícius da Silva de Oliveira.


Arka Gdynia sprawiła niemałą niespodzianką, wygrywając Puchar oraz Superpuchar Polski, a także dzielnie przeciwstawiała się duńskiemu Midtjylland w eliminacjach Ligi Europy. Tuż przed zgrupowaniem kadry, drużyna Leszka Ojrzyńskiego złapała lekką zadyszkę i nie potrafi zgarnąć trzech oczek od kolejki inaugurującej rozgrywki. Czy na początek Rafał Boguski wykorzysta nieco słabszą dyspozycję Żółto-Niebieskich?

Co ich łączy?

Dyszka, bowiem tyle lat Marcus biega po polskich boiskach, zaczynając w Piaście Choszczno, a kończąc tuż na północy naszego kraju. Prawie tyle samo Rafał występuje w Wiśle Kraków bez przerwy. Co więcej, obaj reprezentowali barwy GKSu Bełchatów, lecz nie zdążyli się poznać, ponieważ Brazylijczyk dołączył do zespołu „Brunatnych” 3 lata po tym, jak „Boguś” wrócił z wypożyczenia do Krakowa.

Dodatkowo zarówno da Silva, jak i Boguski w ubiegłym sezonie stali się liderami swoich drużyn, czym udowodnili, że zasłużyli na przedłużenie umowy na kolejny rok. Dzisiejszym bohaterom zdarzało się również założyć opaskę kapitańską.

Co ich dzieli?

72 dni. Marcus urodził się 29 marca 1984 roku w mieście Belford Roxo, w stanie Rio de Janerio, które zamieszkuje prawie pół miliona osób. Debiutanckie kroki w świecie futbolu stawiał w klubie Vasco da Gama. Od pięciu lat gra w Arce, a w marcu uzyskał polskie obywatelstwo.

Rafał jest rówieśnikiem dzisiejszego rywala, ale przyszedł na świat 9 czerwca w Ostrołęce. Populacja tam jest dziesięciokrotnie niższa niż w rodzinnej miejscowości Viníciusa, a niektórzy po raz pierwszy usłyszeli o niej za sprawą filmu Marka Piwowskiego „Rejs", kiedy to inżynier Mamoń krzyknął: „O! Jest! Widzę! Droga... Chyba na Ostrołękę".


Puchar a mistrzostwo

Jak już wcześniej wspomniano Arka w krótkim odstępie czasu zdobyła Puchar i Superpuchar Polski. To chyba największe osiągnięcie dla chłopaków obecnie występujących w Gdyni, oprócz awansu do Ekstraklasy. Natomiast Wiślak może pochwalić się trzema tytułami mistrzowskimi wywalczonymi z Białą Gwiazdą.

A jak wygląda bezpośredni bilans starć między Marcusem a Rafałem? Do tej pory dwukrotnie stawali naprzeciw siebie - jedna przegrana, jedno zwycięstwo. Jeśli chodzi o gole, które strzelili sobie nawzajem: jeden Brazylijczyka z rzutu karnego w Gdyni, hat-trick i asysta „Bogusia” w ostatnim meczu przy Reymonta. Dodatkowo Rafał dziewięciokrotnie mierzył się z Arką i aż sześć z nich Wisła wygrała.

A jak będzie tym razem? Miejmy nadzieję, że skrzydłowy Wisły podtrzyma świetną papierową skuteczność, a Biała Gwiazda przywiezie komplet punktów znad morza.

Angelika Głuszek

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl


Relacje z meczu

Wisła grała, Arka strzelała

Data publikacji: 08-09-2017 22:23


Po przerwie na mecze reprezentacji, Wisła wyruszyła w jeden z najdalszych wyjazdów, by zmierzyć się z Arką Gdynia. Krakowianie chcieli zrewanżować się Żółto-Niebieskim za porażkę 0:3 w ostatnim spotkaniu rozgrywanym w Trójmieście. Sztuka ta jednak zupełnie się nie powiodła. I choć Biała Gwiazda prowadziła po przepięknej bramce Patryka Małeckiego, znad Bałtyku wróci z niczym. Po golach Siemaszki, Sambei i Jurado to Arka wygrała 3:1.


Do pierwszego składu Białej Gwiazdy powrócili Arkadiusz Głowacki oraz Rafał Boguski, który bardzo chciał utrzymać dobrą passę w potyczkach z Arkowcami. W poprzednim starciu przy Reymonta „Boguś” zdobył hat-tricka i zanotował asystę. Wówczas to Arka jako pierwsza zdobyła bramkę, tym razem ta sztuka powiodła się krakowianom. W 6. minucie Patryk Małecki przy biernej postawie obrońców, zdecydował się na strzał z ok. 25. metrów. Futbolówka trafiła idealnie w samo okienko, odbijając się jeszcze po drodze od słupka. Pavels Šteinbors nie mógł zrobić nic oprócz wyciągnięcia piłki z siatki.

Wisła gra

Po kwadransie Biała Gwiazda przeprowadziła wypracowaną akcję - piłkę w środku pola przejął Boguski, który uruchomił podaniem Małeckiego. Ten rozegrał futbolówkę z Cywką, który po ponownej klepce z „Małym” uderzył wkierunku dalszego słupka bramki Šteinborsa. Łotysz pewnie złapał futbolówkę. Zespół Leszka Ojrzyńskiego próbował odpowiadać za sprawą strzałów z dystansu, lecz za każdym razem piłka szybowała wysoko nad poprzeczką. W 21. minucie Tomasz Cywka uporał się z dwoma rywalami pod polem karnym Śledzi i idealnym podaniem w tempo uruchomił Carlitosa. Hiszpan strzelał precyzyjnie po długim rogu, ale do wpisania się na listę strzelców zabrakło mu kilkudziesięciu centymetrów.

Arka strzela

Pierwszą naprawdę groźną akcję Arkowcy przeprowadzili w 27. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i przedłużeniu lotu piłki głową przez jednego z rosłych graczy z Gdyni sam przed bramką znalazł się Rafał Siemaszko. Filigranowy napastnik dołożył nogę do niewygodnie lecącej piłki i zabrakło mu niewiele, by wbić futbolówkę do siatki. Wiślacy mogli mówić o sporym szczęściu, które jednak odwróciło się od niej wraz z początkiem trzeciego kwadransa. W 30. minucie Carlitos nawinął jeszcze obrońców i oddał strzał, ale piłka trafiła w łotewskiego bramkarza. Chwilę później z akcją popędził Boguski, który z okolic pola bramkowego podawał do Carlitosa. Piłkę zablokowali Arkowcy, lecz jeden z graczy Leszka Ojrzyńskiego pomógł sobie przy tym ręką. Sędzia Bartosz Frankowski puścił grę, a Arkowcy przeprowadzili kontrę, która okazała się zabójcza. Gola głową zdobył po niej najniższy na boisku Siemaszko.

Dwie minuty później zrobiło się już 2:1 dla gospodarzy. Zupełnie niepilnowany w polu karnym Sambea otrzymał idealne podanie w uliczkę od Grzegorza Piesio i wyczekał Michała Buchalika. W ciągu 200 sekund wynik zmienił się nie do poznania. Stylem gry to Wisła wciąż była lepsza, ale liczy się to, co wpada do bramki. Bliski wyrównania przed przerwą był jeszcze López, którego mierzony strzał z wolnego jakimś cudem zatrzymał Šteinbors. A gdy Łotysz minął się z piłką po rożnym, Zoran Arsenić nie potrafił tego wykorzystać, przenosząc piłkę nad poprzeczką.

Dwie różne połowy

Drugą połowę lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy mogli podwyższyć prowadzenie nawet trzy razy. Najpierw nieporozumienie Arsenicia z Buchalikiem próbował wykorzystać Marcjanik, a chwilę później kapitalnym strzałem nożycami popisał się Nalepa, lecz Buchalik wyczuł intencje strzelca i skutecznie interweniował. W 50. minucie po niepotrzebnej zabawie z tyłu przed niezłą okazją znalazł się da Silva, ale fatalnie przestrzelił. Sytuacja ta podrażniła nieco krakowian, którzy ruszyli do przodu i zaczęli zagrażać bramce Šteinborsa. Najpierw groźny strzał Sadloka padł łupem Łotysza, a po chwili Małecki nawinął Zbozienia i mierzył w dalszy róg, ale zbyt przeciągnął swoją próbę. W 64. minucie wprowadzony chwilę wcześniej debiutant Jesús Imaz celnie główkował, jednak i tym razem na posterunku był bramkarz Śledzi.

W 68. minucie Wisła była bliska zdobycia pięknej bramki po kombinacyjnej akcji. Z rzutu wolnego zagrał López, piłkę głową na piąty metr zgrał Głowacki, a nadbiegający González tylko w sobie wiadomy sposób nie wpakował futbolówki do siatki. A że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, piłkarze Kiko Ramíreza przekonali się w 81. minucie. Po kolejnym stałym fragmencie gry piłka spadła pod nogi Grzegorza Piesio, który spróbował szczęścia z linii pola karnego. Buchalik odbił futbolówkę przed siebie, wprost na głowę Jurado, któremu pozostało tylko dopełnić formalności… Po tym ciosie Wiślacy się już nie podnieśli i porażka z Arką stała się faktem.

Arka Gdynia - Wisła Kraków 3:1 (2:1)

0:1 Małecki 6’

1:1 Siemaszko 33’

2:1 Sambea 37’

3:1 Jurado 81’

Arka: Šteinbors - Zbozień, Marcjanik, Helstrup (46’ Sobieraj), Marciniak - Sołdecki, da Silva - Sambea, Nalepa (90’ Szwoch) , Piesio - Siemaszko (70’ Jurado)

Wisła: Buchalik - Cywka, González (74’ Halilović), Głowacki, Sadlok - Arsenić, Llonch - Boguski (60’ Košťál), Zé Manuel (60’ Imaz), Małecki - López

Żółte kartki: Siemaszko, da Silva, Piesio, Nalepa - González, Głowacki

Sędziował: Bartosz Frankowski z Torunia

Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Z Gdyni znów bez punktów. Arka - Wisła 3-1

Spotkanie w Gdyni zespół "Białej Gwiazdy" rozpoczął znakomicie, bo już w 5. minucie, po przepięknym uderzeniu Patryka Małeckiego, prowadziliśmy 1-0. Niestety początek trzeciego kwadransa tego meczu zagraliśmy fatalnie, w przeciągu pięciu minut straciliśmy bowiem aż dwa gole i tej straty nie udało nam się już odrobić. Tym bardziej, że w końcówce, po fatalnym błędzie Michała Buchalika, gdynianie zdobyli bramkę numer trzy... Jakieś wnioski? Można śmiało powiedzieć, że po złej dziś grze i fatalnych błędach - przegrywamy z Arką na własne życzenie!

Trener Kiko Ramírez bez wątpienia zaskoczył wszystkich składem na mecz z Arką, bo chyba mało kto spodziewał się, że na pozycji defensywnego pomocnika oglądać będziemy Zorana Arsenicia. I tak jak Wisła zaskoczyła składem, tak też szybko zaskoczyła bramką. To właśnie Arsenić, po dobrym wcześniejszym rozegraniu Carlosa Lópeza, podał do Patryka Małeckiego, a ten kapitalnie huknął z dystansu, a piłka odbijając się od słupka wpadła obok zupełnie bezradnego Pāvelsa Šteinborsa. To oznaczało, że od 5. minuty "Biała Gwiazda" prowadziła w Gdyni 1-0.

I choć gospodarze starali się szybko na to odpowiedzieć, to długimi fragmentami ich uderzenia były mocno niecelne, bo przelatywały daleko od naszej bramki. W przeciwieństwie do kolejnych strzałów Wisły. W 15. minucie mogło być już bowiem 2-0, ale po dobrym dograniu od Małeckiego - Tomasz Cywka uderzył wprawdzie dobrze, ale tym razem Šteinbors nie dał się zaskoczyć. Tak mogło się natomiast stać w minucie 21., kiedy do Cywka dograł do Carlitosa, ale strzał Hiszpana po rykoszecie o centymetry minął "długi słupek". Wciąż było więc tylko 1-0.

Arka zaczęła się jednak odgryzać poważniej i w 27. minucie po rzucie wolnym Adama Marciniaka bliski szczęścia był Rafał Siemaszko, ale tym razem dopisało nam szczęście, bo napastnik z Gdyni nie trafił w naszą bramkę. W tę wcelował dwie minuty później, uderzeniem z siedemnastego metra Carlitos, ale strzał w środek bramki nie mógł zaskoczyć Šteinborsa.

Gospodarze blisko szczęścia mogli być za to w 31. minucie. Z autu daleko piłkę wyrzucił Damian Zbozień, najlepiej wyskoczył Grzegorz Piesio, ale futbolówka szczęśliwie minęła nasz bramkę.

Na tym nasz fart się już jednak skończył, bo w 33. minucie naszą defensywę i Michała Buchalika kompletnie zaskoczył Siemaszko. Po wrzutce ze skrzydła od Marciniaka - napastnik gospodarzy, mimo asysty zdecydowanie od nich wyższych Arkadiusza Głowackiego i Ivána Gonzáleza, wygrał górą piłkę i szczęśliwym uderzeniem głową przy słupku doprowadził do wyrównania!

Wiślacy byli na tyle zaskoczeni takim obrotem sprawy, że niemal błyskawicznie... stracili kolejną bramkę. Fizyczna walka o piłkę była w 38. minucie po stronie Arki i wszystko skutecznym uderzeniem wykończył Yannick Kakoko. Z meczu więc, który wydawało się, że "Biała Gwiazda" ma pod kontrolą - w pięć minut zrobiła się sytuacja bardzo zła, a mogła fatalna, bo w 41. minucie Piesio uderzeniem z dystansu obił nasz słupek!

I choć końcówka pierwszej połowy znów należała do Wisły, to na przerwę schodziliśmy przegrywając. Wszystko za sprawą Šteinborsa, który w 43. minucie świetnie odbił na róg uderzenie z rzutu wolnego Carlitosa. W 45. minucie wyrównać mógł też Arsenić, ale po rzucie rożnym uderzył ponad bramką Arki.

Drugą połowę rozpoczęliśmy bez zmian w składzie, ale już w po pierwszych sześciu jej minutach takich wręcz należało oczekiwać! To bowiem Arka miała aż trzy groźne okazje, ale pierwszej nie wykorzystał Michał Marcjanik, przy drugiej Buchalik wybronił uderzenie Michała Nalepy, a trzecia zakończyła się niecelnym strzałem Marcusa Viníciusa... Gdyby te sytuacje gospodarze wykorzystali - byłoby już na początku drugiej połowy "po meczu".

Wisła odpowiedziała na to w 53. minucie, ale znów dobrze zachował się Šteinbors, broniąc po rykoszecie strzał Macieja Sadloka. Szybko znów pokazał się też Małecki, ale tym razem jego uderzenie nieznacznie minął bramkę Arki. Swoją szansę zaraz po pojawieniu się na murawie miał też dwukrotnie debiutant, Jesús Imaz, ale i jemu zabrakło szczęścia.

W 69. minucie wręcz powinnien być już jednak remis! Z rzutu wolnego świetnie do Głowackiego zagrał Carlitos, ten zgrał do Gonzáleza, ale strzał Hiszpana zblokował Šteinbors i kapitalna okazja przepadła! Co zaś gorsze - kolejnych nie mieliśmy, a nasza słaba gra w ataku pozycyjnym zemściła się...

W 81. minucie mocny strzał oddał Piesio, Buchalik odbił futbolówkę do góry i nie zdążył już do niej dobiec, co bezbłędnie wykorzystał Rubén Jurado, strzelając trzeciego gola dla gospodarzy.

Niestety wynik ten nie uległ już zmianie, bo Arka zadowolona z wyniku mocniej cofnęła się do obrony, a nasz atak pozycyjny daleki był od oczekiwań...

Przegrywamy więc po dobrym początku meczu z Arką, która wykazała się od nas dziś niestety większą wolą walki. I choć przed pierwszym gwizdkiem mogło nam się wydawać, że "piłkarsko" jesteśmy w stanie gdynian ograć, to nie zaprezentowaliśmy dziś przede wszystkim takiego zaangażowania, jakie pokazać powinniśmy. A indywidualne błędy w defensywie nie mogły przynieść nam choćby punktu. Oj dużo pracy jeszcze przed Wami panowie!


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl


Miłe złego początki. Porażka w Gdyni

8 września 2017

W fatalnych humorach będą wracać piłkarze Wisły z Gdyni, gdzie doznali kolejnej porażki w tym sezonie. Podopieczni Kiko Ramireza ulegli miejscowej Arce 1:3.


Bardzo dobre spotkanie obejrzeliśmy w piątkowy wieczór w Gdyni, gdzie w ramach 8. kolejki Ekstraklasy, Arka Gdynia pokonała 3:1 Wisłę Kraków.

Spotkanie doskonale rozpoczęło się dla Wisły, która już w piątej minucie objęła prowadzenie. Kapitalnym uderzeniem z dystansu popisał się Patryk Małecki. Piłka wylądowała w siatce po odbiciu się od słupka. W kolejnych minutach Arka próbowała odpowiedzieć uderzeniami z dystansu, ale piłka za każdym razem szybowała wysoko nad bramką.

Kolejne swoje okazje miała również Wisła, ale w bramce Arki dobrze spisywał się Steinbors, który bronił uderzenia Cywki i Carlosa Lopeza. Z minuty na minutę coraz groźniejsi byli gospodarze, a prawdziwe ostrzeżenie wysłali rywalom w 26. minucie, kiedy z kilku metrów spudłował Siemaszko.

Napastnik Arki nie pomylił się już jednak w 33. minucie, gdy precyzyjnym strzałem głową wykorzystał dokładnie dośrodkowanie Marciniaka z lewego skrzydła. Pięć minut później drużyna Leszka Ojrzyńskiego była już na prowadzeniu. Tym razem sytuację sam na sam z Buchalikiem po prostopadłym podaniu Piesio wykorzystał Kakoko.

W 41. minucie odważną próbę podjął również Piesio, ale piłka po jego strzale trafiła w słupek. Wiślacy próbowali odpowiedzieć jeszcze w końcówce. Najpierw strzał Carlosa Lopeza z rzutu wolnego świetnie wybronił Steinbors, a kilka chwil później nad bramką po centrze z rzutu rożnego uderzył Arsenić.

Druga połowa rozpoczęła się od ataków Arki. Na bramkę Wisły uderzali Marcjanik, Nalepa i Vinicius, ale wynik nie ulegał zmianie. Tymczasem Biała Gwiazda mogła doprowadzić do wyrównania w 69. minucie, ale świetnej okazji nie wykorzystał Gonzalez, który po zgraniu piłki głową przez Głowackiego, z kilku metrów uderzył w bramkarza.

Tymczasem w 81. minucie padła trzecia bramka dla Arki. Po mocnym strzale Piesio źle interweniował Buchalik, który odbił piłkę przed siebie. Jego błąd wykorzystał Jurado trafiając do siatki z najbliższej odległości. Wynik 3:1 nie uległ już zmianie.

ARKA GDYNIA – WISŁA KRAKÓW 3:1 (2:1)

0:1 Patryk Małecki 5 min

1:1 Rafał Siemaszko 33 min

2:1 Yannick Kakoko 38 min

3:1 Ruben Jurado 81 min

żółte kartki: Siemaszko, Marcus Vinucius, Piesio, Nalepa (Arka), Gonzalez, Głowacki (Wisła)

Arka: Pavels Steinbors – Damian Zbozień, Michał Marcjanik, Frederik Helstrup (46 min – Krzysztof Sobieraj), Adam Marciniak – Marcus Vinicius, Dawid Sołdecki, Michał Nalepa (90 min – Mateusz Szwoch), Yannick Kakoko, Grzegorz Piesio – Rafał Siemaszko (71 min – Ruben Jurado)

Wisła: Michał Buchalik – Tomasz Cywka, Arkadiusz Głowacki, Ivan Gonzalez (74 min – Tibor Halilović), Maciej Sadlok – Rafał Boguski (60 min – Jesus Imaz), Zoran Arsenić, Pol Llonch, Ze Manuel (60 min – Martin Kostal), Patryk Małecki – Carlos Lopez

sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)

Źródło: wislakrakow.com


Minuta po minucie

Na ławce rezerwowych zasiądą: Cuesta - Pietrzak, Bartosz, Wojtkowski, Kostal, Halilović i Imaz.

  • 1' Gramy! Tylko zwycięstwo!
  • 1' Pierwsza próba Wisły, ale podanie do Małeckiego zbyt mocne. Piłkę przejmuje Steinbors.
  • 2' Ze Manuel próbował uderzać z okolic narożnika pola karnego, ale został zablokowany.
  • 4' Buchalik pewnie łapie piłkę po dalekim wyrzucie z autu.
  • 5' Kapitalny gol Małeckiego! Lewy pomocnik Białej Gwiazdy wykorzystał miejsce pozostawione mu przez zawodników Arki i pięknym strzałem z dystansu nie dał szans Steinborsowi.
  • 8' Próba strzału Piesio zza pola karnego. Piłka po nogach Arsenicia poszybowała nad poprzeczką. Będzie rzut rożny dla gospodarzy.

Koniec I połowy.

  • 43' Ładne uderzenie Carlosa Lopeza z rzutu wolnego, ale Steinbors świetnie odbija piłkę na rzut rożny.
  • 41' Uff. Potężne uderzenie Piesio z okolic narożnika pola karnego, piłka trafia w słupek.
  • 40' Żółta kartka dla Gonzaleza. Trzecia w tym sezonie.
  • 33' Mogła być okazja dla Wisły, ale po zagraniu Boguskiego spod linii końcowej piłka nie trafiła do żadnego z wiślaków.
  • 31' Ponownie było gorąco pod bramką Wisły, tym razem po dalekim wyrzucie piłki z autu. Na szczęście piłka przechodzi wzdłuż linii bramkowej.
  • 29' Carlos Lopez celnie uderzał sprzed pola karnego, ale na posterunku jest Steinbors.
  • 28' Cywka wbiega w pole karne i w starciu z Piesio pada na murawę. Nie mogło być mowy o rzucie karnym.
  • 26' Doskonała okazja dla Arki. Po dośrodkowaniu Marciniaka z rzutu wolnego, z czterech metrów spudłował Siemaszko.
  • 22' I kolejna próba gospodarzy z dystansu. Nalepa wysoko nad bramką Wisły.
  • 21' Niewiele brakowało! Cywka minął dwóch rywali z prawej strony, a następnie odegrał spod linii końcowej do Carlosa Lopeza. Ten uderzył tuż obok dalszego słupka.
  • 19' Strzał Sołdeckiego z dystansu, bardzo niecelny.
  • 18' Małecki próbował kolejnego strzału z dystansu. Tym razem uderzenie zupełnie nieudane.
  • 15' Akcja Wisły. Małecki ładnie wycofał do wbiegającego w pole karne Cywki, który bez zastanowienia uderzył. Dobrze interweniował jednak Steinbors.
  • 13' Nienajlepszy fragment, gra toczy się głównie w środkowej strefie boiska.

Po przerwie na mecze reprezentacji wraca rywalizacja w Ekstraklasie. W piątkowym spotkaniu 8. kolejki Wisła zmierzy się na wyjeździe z Arką Gdynia. Zapraszamy na relację "minuta po minucie".

  • 33' Niestety 1:1. Po dośrodkowaniu Marciniaka z lewej strony boiska, ładnym uderzeniem głową Buchalika pokonał Siemaszko, którego nie potrafili upilnować Głowacki i Gonzalez.
  • 38' Przegrywamy 1:2. Po podaniu Piesio, w sytuacji sam na sam z Buchalikiem znalazł się Kakoko i pewnym strzałem trafił do siatki.
  • 45' Mogło być 2:2. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Arsenić uderza nad poprzeczką.
  • 46' Druga połowa rozpoczęta.
  • 46' Zmiana w zespole Arki. Sobieraj za Helstrupa Jensena.
  • 48' Było gorąco. Po centrze Nalepy z rzutu wolnego dobrej sytuacji nie potrafił wykorzystać Marcjanik.
  • 49' Żółte kartki dla Siemaszko i Viniciusa.
  • 50' Świetna akcja Arki zakończona efektownym uderzeniem Nalepy. Buchalik odbija piłkę na rzut rożny.
  • 51' I kolejna okazja dla Arki. Po podaniu Siemaszki świetną okazję miał Vinicius, ale uderzył nad bramką.
  • 54' Wisła się nieco obudziła. Z lewej strony pola karnego uderzał Małecki, ale piłka przeszła nad poprzeczką.
  • 59' Nie wygląda to dobrze...
  • 60' Dwie zmiany w Wiśle. Imaz za Boguskiego, Kostal za Ze Manuela.
  • 61' I pierwsza akcja Imaza! Ale będzie tylko rzut rożny dla Wisły.
  • 63' Piesio ukarany żółtą kartką.
  • 69' Powinno być 2:2. Po zagraniu Carlosa Lopeza z rzutu wolnego, Głowacki zgrał piłkę do środka do Gonzaleza, który z bliska trafia w Steinborsa!
  • 71' Zmiana w Arce. Jurado zmienia Siemaszkę.
  • 74' Ostatnia zmiana w Wiśle. Halilović za Gonzaleza.
  • 81' Po złej interwencji Buchalika po strzale Piesio, piłkę z bliska do bramki pakuje Jurado.
  • 83' Żółta kartka dla Nalepy.
  • 89' Żółta kartka dla Głowackiego. Nie zagra w kolejnym meczu. Powtórki pokazują, że ta kartka to... żart.
  • 90+1' Ostatnia zmiana w Arce. Szwoch za Nalepę.

Koniec meczu.


Źródło: wislakrakow.com

Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Kiko Ramírez: - Cały ten mecz niestety nie poszedł po naszej myśli

- Mieliśmy okazje, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać, to potrafiła zrobić Arka. Taki jest futbol. Cały ten mecz niestety nie poszedł po naszej myśli - mówił po porażce 1-3 w Gdyni z Arką, trener krakowskiej Wisły, Kiko Ramírez.

Kto wie czy decydującym momentem w tym meczu nie była sytuacja, po której gdynianie wyrównali. A była ona kuriozalna, bo mierzący 170 centymetrów wzrostu Rafał Siemaszko, nabiegając na piłkę między Arkadiuszem Głowackim i Ivánem Gonzálezem - zdobył gola uderzając piłkę głową.

- Nie zdarzyło się to po pierwszy raz w futbolu. Ten zawodnik odważnie znalazł sobie miejsce i potrafił uderzyć głową piłkę do bramki. W futbolu tak bywa - skwitował ten temat Ramírez.

- Zmierzyliśmy się z rywalem, który zagrał bardzo dobrze. Wykorzystał swoje okazje, które miał. I tyle wystarczy za komentarz. Czasami tak w piłce nożnej jest - zakończył zawiedziony trener Wisły Kraków.

Źródło: Canal+ Sport

Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Ojrzyński: Mecz wygrany charakterem

Data publikacji: 08-09-2017 23:10


Arka Gdynia po raz kolejny pokonała u siebie Wisłę Kraków, ponownie wbijając krakowianom trzy gole. Mimo prowadzenia Białej Gwiazdy, zespół z Trójmiasta przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść. „Wielka ulga, duże szczęście - chcieliśmy zobaczyć Arkę energetyczną, walczącą i to dziś było widać, choć początek nie był dobry. Nie był to łatwy mecz, ale umieliśmy go wygrać wolą walki oraz charyzmą. Zdołaliśmy odrobić gola i dodać coś od siebie. Nasi piłkarze dali z siebie ponad sto procent. Czekamy już na kolejne spotkanie” - przyznał po meczu Leszek Ojrzyński, opiekun Arki Gdynia.


„Cieszę się, że napastnicy strzelali po bramce, że Yannick ma patent na Wisłę. Wisła miała takie dwie, trzy akcje zwłaszcza prawą stroną, mogła nas skontrować, ale gdy obroniliśmy się, to wiedzieliśmy, że będzie dobrze” - stwierdził opiekun, który z Arkowcami zdobył już Puchar i Superpuchar Polski.

W przerwie spotkania w zespole Arki nastąpiła jedna zmiana, która nie była wcześniej planowana przez szkoleniowca. „Frederik miał problem po zderzeniu z Arkiem Głowackim, Krzysiek Sobieraj wszedł awaryjnie i sobie poradził. Plan mieliśmy nieco inny, chcieliśmy wzmocnić atak, a musieliśmy dokonać wymuszonej zmiany. Obyśmy takie zmartwienia mieliśmy po wygranych meczach” - uśmiechnął się były trener Korony Kielce, Podbeskidzia Bielsko-Biała i Górnika Zabrze.

Otrząśnięcie najważniejsze

„Po straconej bramce gdzieś w głowach piłkarzy zaświtało, że znowu może nam się stać coś złego. Dobrze, że się otrząsnęliśmy. Jutro przeanalizujemy błędy. Brakuje nam kilku zawodników w dyspozycji meczowej, mamy problem z kilkoma graczami, których nie możemy brać pod uwagę. Rozważaliśmy wariant z Adamem Marciniakiem na lewej obronie i dziś go zastosowaliśmy. Dobrze, że jest rywalizacja. To ona napędza zespół” - zakończył konferencję Ojrzyński.

Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

Źródło: wisla.krakow.pl

Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Carlos López: Wskazówka na przyszłość

Data publikacji: 08-09-2017 23:55


Nie potrafię tego wyjaśnić, nie wiem co się stało - mówił po przegranej w Gdyni rozżalony Carlos López. Hiszpan dwoił się i troił, ale to Arka odwróciła losy spotkania i wygrała 3:1. Fot. Przemek . Przemek Marczewski

Carlitos miał w Gdyni sporo pracy i musiał walczyć z obrońcami, którzy prezentują bardzo fizyczny futbol. Ale napastnik Wisły nie zamierzał składać broni i kilka razy wręcz zabawił się z defensorami Arki. „Drużyna cały czas dużo pracuje. Owszem, z przodu było troszkę więcej miejsca i może warto byłoby mieć tam kogoś jeszcze, ale może to z drugiej strony dla nas wskazówka na przyszłość" - zastanawiał się załamany piłkarz.

Serce najważniejsze

Nie da się jednak ukryć, że wyjazdy zaczęły prześladować nieco Wiślaków. Po 0:3 w Lubinie przyszedł mecz w Gdyni. „Musimy zachować pewną równowagę i ciągle poprawiać naszą grę” - uciął krótko Hiszpan.

Ozdobą tego starcia były z pewnością rzuty wolne wykonywane przez Carlosa Lópeza. Tym razem zabrakło trochę szczęścia… „Każdy ma jakieś predyspozycje i trzeba je rozwijać. To prawda, trenuje, może nie dużo, ale jednak staram się coś poprawiać”. Czy Carlitos ma jakiegoś idola w tym aspekcie? „Zawsze kieruję się sercem”.

Michał Hardek

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Małecki: Z niczego dostaliśmy dwa gole

Data publikacji: 09-09-2017 00:15


„Cieszę się, że zdobyłem ładną bramkę, ale szkoda, że nie dała ona nam ostatecznie żadnych punktów” - żałuje po meczu z Arką Patryk Małecki, który w pierwszych minutach popisał się fenomenalnym trafieniem zza pola karnego.

„Zabrakło nam koncentracji, a także skuteczności. Prowadziliśmy 1:0 na trudnym terenie i mieliśmy okazje do podwyższenia rezultatu, a zamiast tego z niczego dostaliśmy dwa gole. Potem próbowaliśmy gonić wynik, brakło szczęścia m.in. w sytuacji Ivána Gonzáleza. Gdyby wtedy trafił, na pewno nie przegralibyśmy tego spotkania” - mówi „Mały”.

Popracować nad skutecznością

Biała Gwiazda chciała od pierwszego gwizdka sędziego zaskoczyć rywala. „Przez pierwsze 30 minut nie graliśmy źle, Arka nie wiedziała, co się dzieje. Potem nastąpiły jednak nastąpiły nasze błędy i wracamy do Krakowa bez niczego. W tym wyjazdowym meczu stworzyliśmy sobie więcej ciekawych akcji niż u siebie z Lechią, ale zawiodła skuteczność i to nad nią musimy najbardziej popracować”.

Głównym atutem gdyńskiej drużyny okazały się stałe fragmenty gry. „Wiedzieliśmy o tym, że tak będzie. Mają świetnie wypracowane rzuty wolne, rożne i auty, a do tego wysoki zespół. Tym bardziej żałuję, że w odpowiednim momencie nie podwyższyliśmy na 2:0 - wtedy to mogłoby nie mieć znaczenia i grałoby się nam lepiej i spokojniej. Arka byłaby zmuszona bardziej się otworzyć, a my stwarzalibyśmy sobie sytuacje z kontry. Można sobie gdybać, ale przed nami kolejne spotkanie za tydzień i zrobimy wszystko, by tym razem sięgnąć po trzy punkty” - obiecuje skrzydłowy Białej Gwiazdy.

Krzysztof Pulak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Tomasz Cywka: - Nie wydaje mi się, żebyśmy zagrali bez charakteru

- Na gorąco ciężko cokolwiek powiedzieć, przez pierwsze 30 minut mieliśmy wszystko pod kontrolą, strzeliliśmy szybko bramkę, mieliśmy sytuacje żeby zdobyć drugą i po jednej z nich nadzialiśmy się na kontratak i sami stracimy gola na 1-1. Od tego momentu wszystko jakby szło przeciwko nam - mówił po porażce w Gdyni, obrońca Wisły Kraków, Tomasz Cywka.

- Moim zadaniem jest zatrzymać takie podania - tak Cywka skomentował sytuację, po której nie zdołał zablokować dośrodkowania, po którym padła wyrównująca bramka. - Mogłem możliwe, że podejść bliżej i tę wrzutkę zablokować. Jest to więc po części moja wina. Mieliśmy sytuację na 2-0, ale dostaliśmy bramkę i od tego momentu wszystko się posypało - dodał wiślak.

- Byliśmy przygotowani, wiedzieliśmy jak gra Arka, z jakim charakterem, z jakim zaangażowaniem, że nie odpuszczą żadnej piłki. Wiedzieliśmy, że musimy dać to samo. Nie wydaje mi się, żebyśmy zagrali bez charakteru. Na gorąco ciężko jest coś powiedzieć, ale z pierwszych dwóch sytuacji Arka strzeliła nam bramki. My mieliśmy, ale ich nie wykorzystaliśmy i to się - mówiąc najprościej - zemściło - zakończył Cywka.

Źródło: Canal+ Sport

Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Kostal: Trudno było kreować sytuacje strzeleckie

Data publikacji: 10-09-2017 11:04


Martin Košťál wszedł na boisko w drugiej połowie, lecz niestety nie zdołał odwrócić losów spotkania z Arką. Słowak uważa, że były to bardzo skomplikowane zawody, które w dodatku obfitowały w dużą ilość fauli.


Košťál zastąpił w 60. minucie Ze Manuela. Wówczas Wisła przegrywała 1:2. „To był trudny mecz. Gdy wchodziłem na murawę, obrońcy rywali byli bardzo szczelnie zamknięci na własnej połowie, a cała Arka czekała tylko na kontry. W takich warunkach nie jest łatwo kreować sytuacje strzeleckie”.

Twarde Śledzie

Skrzydłowy Białej Gwiazdy przekonał się również o tym, że piłkarze Arki nie przebierają w środkach i często uciekają się do fauli. Filigranowy skrzydłowy kilka razy został mocno poturbowany. „To prawda, przeciwnik grał twardo. Właściwie w każdej akcji dochodziło do jakiegoś faulu” - przyznaje Wiślak.

Słowak nie zgadza się z opinią, że po stracie gola Wisła nie miała dokładnej koncepcji na trafianie do siatki rywala. „Zawsze mamy plan „B” i nawet gdy tracimy bramki, to chcemy odwrócić losy spotkania. Nie wiem dlaczego w piątek nam się to nie udało. Może to pewien problem z psychiką? Na razie nie mam pojęcia dlaczego tak się stało” - mówi przybity Košťál.

Michał Hardek

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl


===Buchalik: Biorę na siebie trzeciego gola Arki

Data publikacji: 10-09-2017 20:20


„Szkoda tego spotkania. Gdybyśmy podwyższyli wynik przy prowadzeniu 1:0, grałoby nam się łatwiej. A tak Arka stworzyła sobie trzy sytuacje i wszystkie wykorzystała" - mówi po nieudanym starciu w Gdyni Michał Buchalik.

Siłą gospodarzy w tym meczu były stałe fragmenty gry. „Wiedzieliśmy, że piłkarze Arki są mocni w tym aspekcie. Mieliśmy z nimi spory problem w powietrzu, ale to nie to było naszym głównym mankamentem. Stworzyliśmy sobie mnóstwo sytuacji i żadnej nie wykorzystaliśmy. Zabrakło nam sporo szczęścia. Nie zgodzę się, że Gdynianie mogli nam wbić jeszcze więcej goli. Myślę, że wykorzystali swoje okazje w stu procentach” - zaznacza golkiper Wisły.

Poczuć się jak u siebie

Michał Buchalik żałuje, że Biała Gwiazda zmarnowała szansę na zdominowanie gospodarzy, którą miała w pierwszych 30 minutach. „Mecz zaczął się dla nas bardzo dobrze. Trener nakreślił nam wcześniej strategię na to spotkanie, mieliśmy czuć się jak u siebie i wysoko zaatakować Arkę. Udało się napocząć rywala, niestety wszyscy wiemy, jak się skończyło”.

„Ostatnią bramkę biorę na siebie. Popełniłem tutaj ewidentny błąd i to ja przyczyniłem się do straty gola. Gdyby rywale go nie strzelili, remis wciąż byłby w naszym zasięgu w końcówce meczu. Trudno, takie jest życie, teraz trzeba się podnieść" - kończy „Buchal”.

Krzysztof Pulak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

Źródło: wisla.krakow.pl

Liczby meczu Arka - Wisła

  • W poprzednim sezonie mecze wyjazdowe były prawdziwą zmorą piłkarzy Wisły Kraków. Bieżące rozgrywki rozpoczęliśmy jednak w delegacji bardzo dobrze, bo od zwycięstwa 2-1 w Szczecinie, a skuteczną postawę poza własnym stadionem udało się też potwierdzić w Płocku. Niestety trzy pozostałe mecze wyjazdowe zakończyły się dla nas bardzo źle, bo w każdym przegrywaliśmy, tracąc po aż trzy bramki. Tak też było w Gdyni, a my mamy dla Was najważniejsze liczby tego spotkania.
  • 3 - najwięcej strzałów w tym meczu, po stronie Wisły, oddali Carlos López i Patryk Małecki.
  • 4 - najwięcej fauli popełnił Zoran Arsenić, który był też najczęściej faulowanym wiślakiem (6 razy).
  • 8 - najwięcej odbiorów w meczu z Arką miał Pol Llonch.
  • 14 - tyle strat na własnej połowie zanotowała w tym meczu Wisła.
  • 30 - aż tyle pojedynków z piłkarzami Arki stoczył Zoran Arsenić.
  • 61 - największa wartość procentowania posiadania piłki przez wiślaków miała miejsce w ostatnim kwadransie meczu. Co ciekawe - nie przełożyło się to okazje bramkowe, bo w tym fragmencie spotkania nie oddaliśmy choćby jednego strzału.
  • 80 - w drugiej połowie taki procent podań piłkarzy Wisły to zagrania celne.
  • 339 - to indywidualny wskaźnik "InStat Index" najlepszego pod tym względem piłkarza meczu, którym był Patryk Małecki.
  • 720 - już tylko dwóch zawodników Wisły ma na swoim koncie, w meczach Ekstraklasy bieżącego sezonu, pełną liczbę rozegranych minut. Są to Tomasz Cywka i Maciej Sadlok.


  • InStat index(*) sklasyfikowanych piłkarzy Wisły Kraków:
  • 339 - Patryk Małecki
  • 276 - Tomasz Cywka
  • 275 - Arkadiusz Głowacki
  • 262 - Carlos López
  • 256 - Iván González
  • 254 - Pol Llonch
  • 251 - Zoran Arsenić
  • 250 - Maciej Sadlok
  • 237 - Tibor Halilović
  • 224 - Michał Buchalik
  • 218 - Rafał Boguski
  • 206 - Martin Košťál
  • 197 - Jesús Imaz
  • 192 - Zé Manuel
  • (*) - InStat index to algorytm, który wszystkie statystyczne osiągnięcia zawodnika w danym meczu przelicza na wartość liczbową.

Źródło: InStat, Ekstraklasa, własne


Podsumowanie 8. kolejki LOTTO Ekstraklasy

Liderowanie w tabeli Ekstraklasy zachowa wprawdzie po ósmej kolejce poznański Lech, ale "Kolejorz" jednak raczej rozczarował, tylko remisując w Szczecinie z Pogonią. Rozczarowani muszą być też kibice Zagłębia, bo choć to prowadziło z Wisłą Płock już 2-0, także podzieliło się ze swoim rywalem punktami. Potknięcia te wykorzystał Górnik, który wygrywając w Niecieczy, wskoczył na fotel wicelidera. W tym kontekście szanse na zdecydowanie wyższe miejsce zmarnowała "Biała Gwiazda", bo przegrała w Gdyni, a także Legia, która wróciła z niczym z Wrocławia.

Piątek, 8 września:

Zagłębie Lubin 2-2 Wisła Płock 1-0 Jakub Świerczok (34.)

2-0 Bartłomiej Pawłowski (36.)

2-1 Mateusz Piątkowski (57.)

2-2 Nico Varela (69. k.)

Najpierw z defensywą gości zabawił się w dziecinny sposób Świerczok, a potem jak nie powinno się grać i podawać pokazał każdemu trampkarzowi na świecie Dominik Furman. Lider płocczan zabawił się bowiem w Świętego Mikołaja i sprezentował "miedziowym" gola na 2-0. Po takich dwóch "dzwonach" raczej nie zanosiło się na to, że goście będą jeszcze w stanie się podnieść, ale jak się okazało - lubinianie poczuli się chyba zbyt pewnie i ekipa z Płocka ostatecznie urwała ważny dla siebie punkt, który bez wątpienia może podbudować nadszarpnięte morale "Nafciarzy". W Lubinie mają za to solidnego kaca, bo na własne życzenie zremisowali "wygrany mecz".

Arka Gdynia 3-1 WISŁA KRAKÓW


0-1 Patryk Małecki (5.)

1-1 Rafał Siemaszko (33.)

2-1 Yannick Kakoko (38.)

3-1 Rubén Jurado (81.)

Zanim krakowską Wisłę opuścił Petar Brlek - ta w pięciu meczach zapisała na swoim koncie aż 12 puntów. Bez Chorwata "Biała Gwiazda" musi jakby na nowo szukać swojej ofensywnej tożsamości, bo w trzech spotkaniach bez tego piłkarza - zdobyliśmy zaledwie jedno "oczko". Na tak słaby wynik, po pierwszych dwóch kwadransach meczu w Gdyni, na pewno się nie zanosiło. Wisła wyszła szybko na prowadzenie, Wisła przeważała, Wisła stwarzała sobie kolejne sytuacje do zdobycia bramek. Niestety dwa szybkie błędy defensywy sprawiły, że wszystko rozsypało się wiślakom niczym domek z kart, którego nie potrafili już postawić aż do końca spotkania. To pada więc łupem walecznie grających gdynian, którzy nie po raz pierwszy udowadniają, że w naszej lidze mecze wygrywa się nie tylko umiejętnościami, ale przede wszystkim ambicją i czymś tak prostym, jak bieganie! W Gdyni o wiele więcej ruchliwości wykazali piłkarze Arki.

Sobota, 9 września:

Korona Kielce 1-0 Sandecja Nowy Sącz

1-0 Elia Soriano (49.)

Kielczanie powinni prowadzić już po pierwszej połowie, ale po uderzeniu Jukicia w rolę bramkarza wcielił się... Tomasz Brzyski, który zablokował futbolówkę ręką - czego nie dostrzegł sędzia Daniel Stefański. Do przerwy było więc 0-0, ale w drugiej połowie podrażniona Korona przechyliła szalę na swoją korzyść i zasłużenie wyszła na prowadzenie, które utrzymała do końca zawodów.

Śląsk Wrocław 2-1 Legia Warszawa

0-1 Jarosław Niezgoda 36.)

1-1 Marcin Robak (62. k.)

2-1 Marcin Robak (68.)

Legia schowana za podwójną gardą czekała na błąd Śląska, tyle że gola zdobyła po błędzie… sędziego. Ten nie dostrzegł ewidentnego spalonego i warszawiacy mogli cieszyć się z prowadzenia. Słaba postawa sędziego Jarosława Przybyła dała o sobie znać również w drugiej połowie, w której wrocławianie zdobyli bramkę wyrównującą, po niesłusznie odgwizdanym rzucie karnym. Można powiedzieć, że sędzia błąd naprawił błędem, przy czym - wyrównanie sprawiło, że Śląsk poszedł za ciosem. Marcin Robak zaliczył dublet i wrocławianie odprawili tym samym legionistów z kwitkiem.

Cracovia 1-1 Jagiellonia Białystok

1-0 Krzysztof Piątek (23. k.)

1-1 Piotr Wlazło (89.)

Mimo sporej po stronie "Pasów" liczby kadrowych braków ambitnie walczący piłkarze Michała Probierza wyszli na prowadzenie, choć po dość szczęśliwie wykonanym rzucie karnym przez Piątka. I to szczęście z "Pasami" było aż do 89. minuty, kiedy to z dystansu wyrównał Wlazło, a sędzia Paweł Gil bramkę uznał, choć powinien odgwizdać pozycję spaloną - stojącego przed bramkarzem Sheridana. Co więcej - Jagiellonia wręcz powinna to spotkanie ostatecznie nawet wygrać, ale w doliczonym czasie gry sytuację sam na sam fatalnie spartaczył tenże Sheridan... Nie zmienia to faktu, że nie ma ostatnio szczęścia do sędziowskich decyzji trener Probierz.

Niedziela, 10 września:

Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1-2 Górnik Zabrze

0-1 Damian Kądzior (20.)

1-1 Samuel Štefánik (37.)

1-2 Łukasz Wolsztyński (70.)

Po pierwszych dwóch kwadransach tego meczu zabrzanie powinni prowadzić co najmniej 2-0, a że prowadzili tylko różnicą jednej bramki, więc po ładnym uderzeniu Štefánika - obydwa zespoły zeszły na przerwę tylko remisując. Wynik ten nie utrzymał się jednak do końca, bo zabrzanie wykazali swoją wyższość i dopisali do swojego konta komplet punktów. Pełna strata oznacza niecieczan oznacza dla nich spadek na ostatnie miejsce w tabeli.

Pogoń Szczecin 0-0 Lech Poznań

Najciekawiej zapowiadające się niedzielne spotkanie ósmej kolejki zawiodło. Liczna, bo ponad 10-tysięczna publiczność, która zjawiła się na stadionie w Szczecinie, nie obejrzała ani jednej bramki, ale też przyznać trzeba, że żadna z ekip do końca nie zaryzykowała odkrycia się i mocniejszej ofensywy. Stąd wynik w sumie nie może dziwić.

Poniedziałkowy mecz 8. kolejki:

Piast Gliwice 1-2 Lechia Gdańsk

0-1 Marco Paixão (11.)

1-1 Stojan Vranješ (30.)

1-2 Romário Baldé (87.)

Początek meczu należał zdecydowanie do ekipy z Gdańska, która swoją przewagę dość szybko udokumentowała golem. Gliwiczanie nie zamierzali się jednak poddać i po ładnej akcji, jeszcze przed przerwą, wyrównali. I zanosiło się na to, że mogą pokusić się nawet o pełną pulę, bo całą drugą połowę grali, po dwóch żółtych kartkach dla Sławczewa, z przewagą jednego zawodnika. Ostatecznie tego handicapu piłkarze Dariusza Wdowczyka jednak nie wykorzystali, a w końcówce zostali srogo ukarani, bo stracili bramkę i zostają bez punktów. Dla Lechii ta wygrana to przerwanie serii meczów bez zwycięstwa, których gdańszczanie zaliczyli aż sześć z rzędu.

Aktualna tabela:

1. Lech Poznań 8 15 14-4

2. Górnik Zabrze 8 15 18-11

3. Zagłębie Lubin 8 15 13-6

4. Jagiellonia Białystok 8 14 10-9

5. Legia Warszawa 8 13 11-9

6. WISŁA KRAKÓW 8 13 10-12 Źródło: wislaportal.pl

Galeria sportowa