2017.10.14 Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 0:2

Z Historia Wisły

2017.10.14, Ekstraklasa, 12. kolejka, Wrocław, Stadion miejski, 20:30, sobota, 16°C
Śląsk Wrocław 0:2 (0:0) Wisła Kraków
widzów: 21.503
sędzia: Paweł Raczkowski z Warszawy
Bramki
0:1
0:2
50' Jesús Imaz
70' (k) Carlitos
Śląsk Wrocław
4-5-1
Jakub Wrąbel
Mariusz Pawelec
grafika:zk.jpg Piotr Celeban
grafika:zk.jpg Igors Tarasovs
Đorđe Čotra
Jakub Kosecki
grafika:zk.jpg Sito Riera
grafika:zk.jpg Michał Chrapek grafika:zmiana.PNG (71' Kamil Vacek)
Arkadiusz Piech grafika:zmiana.PNG (71' Łukasz Madej)
Róbert Pich
Marcin Robak

Trener: Jan Urban
Wisła Kraków
4-5-1
Michał Buchalik
Zoran Arsenić
Arkadiusz Głowacki grafika:zk.jpg
Iván González
Maciej Sadlok
Rafał Boguski grafika:zmiana.PNG (75' Jakub Bartosz)
Vullnet Basha
Pol Llonch
Jesús Imaz grafika:zmiana.PNG (84' Kamil Wojtkowski)
Carlitos
Paweł Brożek grafika:zmiana.PNG (73' Víctor Pérez)

Trener: Kiko Ramírez
Ławka rezerwowych: Kacper Chorążka, Tibor Halilović, Tomasz Cywka, Denys Bałaniuk
Kapitan: Arkadiusz Głowacki


Bramki: 0-2 (0-0)
Posiadanie (w %): 56-44 (61-39)
Strzały: 14-13 (6-6)
Strzały celne: 5-5 (3-1)
Strzały niecelne: 6-7
Strzały przejęte: 3-1
Strzały z pola karnego: 8-9
Strzały z pola karnego, celne: 2-4
Faule: 12-14
Żółte kartki: 5-1
Czerwone kartki: 0-0
Spalone: 2-3
Rzuty rożne: 5-5
Podania: 534-317
Podania dokładne (w %): 85-75

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Misja: Śląsk Wrocław!

Data publikacji: 10-10-2017 13:30


Emocje po dwóch starciach piłkarskiej reprezentacji Polski już opadły. W najbliższy weekend na ligowe boiska wróci rodzima Lotto Ekstraklasa, w związku z czym przygotowania podopiecznych trenera Kiko Ramíreza do rywalizacji ze Śląskiem Wrocław wkroczyły w decydującą fazę.


Zobacz galerię z tego treningu

Ciężka praca popłaca

Dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach Ekstraklasy spowodowana meczami kadry narodowej prowadzonej przez selekcjonera z wiślacką przeszłością - Adama Nawałkę - wymusiła reorganizację zajęć piłkarzy Białej Gwiazdy. Krakowianie do spotkania w stolicy województwa dolnośląskiego przygotowują się w dłuższym niż zwykle mikrocyklu treningowym.

W minioną sobotę zawodnicy krakowskiej drużyny rozegrali spotkanie sparingowe przeciwko Bruk-Bet Termalice Nieciecza. Gracze spod Wawelu pokonali w Myślenicach ligowego rywala 1:0 za sprawą trafienia Rafała Boguskiego.

Sparowani

Wtorkowy trening Wiślaków nabrał charakteru siłowego z elementami taktyki, mający na celu przede wszystkim zbudować moc i wytrzymałość zawodników Białej Gwiazdy. Podczas wykonywanych przez krakowian ćwiczeń słychać było ciągle płynące z ust trenera przygotowania fizycznego Jordi Jodara słowo „venga”, nawołujące do podtrzymywania rytmu realizowanych zadań. Równocześnie pod okiem trenera Artura Łaciaka ćwiczeniom wprowadzającym poddani zostali bramkarze Białej Gwiazdy.

Zajęcia podzielono na dwa bloki: bez piłki i z jej wykorzystaniem. Specjalnie przygotowane stanowiska m.in. z ciężarkami, piłką lekarską czy gimnastyczną czekały na piłkarzy na boisku treningowym, gdzie w dwójkach realizowali poszczególne zadania. W drugiej części treningu skupiono się przede wszystkim na fazie obrony, a także odpowiednim wprowadzeniu futbolówki do gry, wyrwaniu się spod opieki czyhającego za plecami przeciwnika oraz zastosowaniu wymienności pozycji. W kolejnych dniach podopieczni Kiko Ramíreza sfokusują swoje siły na kolejnych szlifowaniu kolejnych aspektów meczowych, ukierunkowując działania na najbliższego rywala.

W niepełnym składzie

W zajęciach udziału nie wzięli poszkodowani Fran Vélez, który boryka się ze zmianą pourazową rozcięgna prostego brzucha oraz Vullnet Basha narzekający na problemy z przywodzicielem. Drugi z wymienionych Wiślaków przedwcześnie opuścić musiał boisko w meczu kontrolnym przeciwko Bruk-Betowi Termalice Nieciecza. Powinien on jednak dołączyć do zajęć z drużyną pod koniec bieżącego tygodnia. Przynajmniej miesięczna przerwa czeka z kolei po artroskopii kolana Patryka Małeckiego, który we wtorek pojawił się w Myślenicach. Na pełnych obrotach trenował natomiast Kamil Wojtkowski.

K. Biedrzycka

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

Źródło: wisla.krakow.pl

Zdobyć Twierdzę! Śląsk vs Wisła

Dodano: 2017-10-14 12:45:59

Norf / wislalive.pl


Po przerwie reprezentacyjnej czeka nas wyjątkowo trudne zadanie. Naszym rywalem będzie rozpędzony Śląsk.

Powrót na właściwe tory rywali

Podczas gdy nasze orły zdobywały przepustkę na przyszłoroczny mundial, zawodnicy BG ciężko trenowali, przed niezwykle trudnym spotkaniem. Już dzisiaj Wiślacy udadzą się do Wrocławia, aby stoczyć bój z tamtejszym Śląskiem. Wrocławianie, którzy poprzedni sezon mogą spisać na straty, również obecnej kampanii nie zaczęli zbyt obiecująco, jednak szybko złapali właściwy rytm i w tym momencie są drużyną grającą możliwe, że najlepszy futbol w kraju. Podopieczni Jana Urbana na swoim koncie zgromadzili 17 punktów, tyle co Wisła, dzięki czemu sąsiadują z nami w tabeli, zajmując 5. miejsce.

Czas na powrót na właściwe tory

Wiśle, jak mało której drużynie w Ekstraklasie, potrzebny jest czas. Spora liczba zmian kadrowych w ostatnim okienku sprawia, że fani w oczekiwaniu na lepszą grę i wzajemne zrozumienie drużyny, muszą uzbroić się w cierpliwość. Dlatego przerwa kadrowa mogła wpłynąć na zespół tylko pozytywnie. Optymizmem nie może napawać nasza forma w spotkaniach wyjazdowych. 3 ostatnie mecze poza Krakowem zakończyły się porażkami, dorzucając do tego klęskę w PP, robi się mała, niezbyt pozytywna seria. Przed przerwą reprezentacyjną, przy R22 BG po bardzo dobrym meczu, jedynie zremisowała bezbramkowo z Jagiellonią.

Ekipa ze stolicy Dolnego Śląska rozpoczęła sezon od dwóch przegranych spotkań, od tego czasu jednak nie doznała ani jednej ligowej porażki. U siebie Śląsk jest bardzo mocny. Po kapitalnych meczach, pokonali przed własną publicznością Legię i Lecha. W sumie na 5 meczów we Wrocławiu nasi rywale wygrali i 1 zremisowali. Z kolei z ciężkich wyjazdów do Białegostoku, czy Zabrza przywieźli po punkcie.

Zmiany u lekarza

Sytuacja kadrowa wygląda coraz lepiej, do zdrowia wracają Zdenek Ondraszek, Ze Manuel, Vullnet Basha i Kamil Wojtkowski. Dwaj ostatni mają nawet być brani pod uwagę przy ustalaniu wyjściowego składu. Również Carlitos, który zmagał się ostatnio z anginą, doszedł do siebie i może dziś wystąpić. Niestety z gry na jakiś czas wypadł Patryk Małecki, który przeszedł niedawno zabieg artroskopii kolana. Mały, podobnie jak Fran Velez przechodzą obecnie rehabilitacje.

Wśród nieobecnych w ekipie naszych rywali znajdują się Kamil Dankowski, Michał Mak, a także dobrze przy R22 znany Boban Jović. Innymi zawodnikami w przeszłości występującymi w Wiśle, a dziś reprezentującymi barwy Śląska, są Adam Kokoszka i Michał Chrapek. Ten drugi, tak jak i Słoweniec, zasilili ekipę Urbana w ostatnim czasie, podobnie jak Marcin Robak, król strzelców Ekstraklasy i najlepszy strzelec w Śląska w trwających rozgrywkach, który w 9 meczach zdobył 8 bramek.

Poprawić bilans

Śląsk jako jedna z niewielu drużyn w Ekstraklasie, może pochwalić się lepszym stosunkiem w bezpośrednich ligowych meczach, przeciwko Wiśle. Na 68 takich gier, Wrocławianie wygrali 29, Krakowianie 25, podczas gdy 14 meczów zakończyło się remisami. W bramkach jednak to BG wiedzie prym, 74-71. W ostatnich latach ekipa Śląska potwierdzała swoją wyższość, zwłaszcza u siebie. W 5 ostatnich meczach we Wrocławiu, przegrywaliśmy aż 4 razy (3 ostatnie po 0:1) i zaledwie 1 raz zremisowaliśmy. Ostatnie nasze wyjazdowe zwycięstwo ze Śląskiem miało miejsce w 2011 roku. W ubiegłym sezonie także nie spisaliśmy się zbyt dobrze. Najpierw przy Reymonta zostaliśmy rozbici 1:5, a w rewanżu we Wrocławiu 0:1.

Sędzia też niezbyt szczęśliwy

Arbitrem dzisiejszego starcia będzie Paweł Raczkowski. Warszawiak ma w tym sezonie na koncie 9 meczów, w których pokazał 55 żółtych kartek, 4 czerwone i podyktował 7 rzutów karnych. 34-latek poza spotkaniami na naszym podwórku, miał okazję gwizdać ostatnio w Lidze Europy. W tej kampanii spotkaliśmy się z nim już dwukrotnie, w Szczecinie (wygrana 2:1) i w Kielcach (porażka 1:2). W przeszłości Raczkowski dwukrotnie w 2015 roku sędziował nasze mecze we Wrocławiu, oba przegrane 0:1. Z kolei w 2013 poprowadził spotkanie w ramach ½ finału PP, kiedy Śląsk wygrał przy R22 3:2.

Statystyki nie grają

Zarówno historia, jak i statystyki obecnych rozgrywek nie mogą napawać optymizmem. Śląsk obecnie gra bardzo widowiskowo i skutecznie. Podczas gdy my zmagamy się ze swoimi problemami. Przerwa na reprezentacje mogła jednak sporo zmienić. Nie obrazimy się jeśli rozpędzeni Wrocławianie trochę wyhamują, a tym bardziej jeśli Krakowianom ta przerwa doda wiatru w żagle. Mimo, iż zawodnicy zdają sobie sprawę, że będzie to bardzo trudne spotkanie, z pewnością jadą do Wrocławia po zwycięstwo. Początek meczu o 20:30.


NORF



Źródło: wislalive.pl

Przełamać fatalną passę! Dziś gramy ze Śląskiem

Niewiele jest klubów w naszej Ekstraklasie, które mają korzystny bilans oficjalnie rozegranych spotkań z Wisłą Kraków. Tak się jednak składa, że do tego grona należy dzisiejszy przeciwnik, którym jest wrocławski Śląsk. I zwłaszcza w ostatnich latach jest on dla nas mocno niewygodnym rywalem i to do tego stopnia, że wypadałoby wręcz bić na alarm, aby bilans z wrocławianami zacząć poprawiać.

"Biała Gwiazda" rozegrała ze Śląskiem 76 oficjalnych spotkań, z których wygrała tylko 25, przegrywając przy tym aż 34. W ostatnich dwóch latach mamy za sobą z klubem z Wrocławia siedem meczów, ale wygraliśmy tylko... raz i tylko raz zremisowaliśmy, co oznacza oczywiście aż pięć porażek. Jakby tego było mało - nasz bilans z wrocławianami jest fatalny przede wszystkim w meczach wyjazdowych, bo ostatnie pięć takich gier zakończyło się dla nas bez jednej choćby zdobytej bramki! Ostatnie z kolei wyjazdowe zwycięstwo naszej drużyny nad Śląskiem miało miejsce przed niemal... sześcioma laty! W listopadzie 2011 roku, po bramce Rafała Boguskiego, wygraliśmy 1-0. Naprawdę jest więc najwyższa pora na to, aby znów w rywalizacji z wrocławianami po prostu wygrać!

Łatwo jednak o to nie będzie, bo we Wrocławiu zbudowano na ten sezon całkiem ciekawą drużynę, ale przede wszystkim cieszą się tam z tego, że na własnym obiekcie zaliczają bardzo dobre wyniki. Z pięciu dotychczas rozegranych spotkań wygrali aż cztery - ogrywając kolejno Lechię, Cracovię, Legię i Lecha, a jedyną rysą na tym obrazie jest remis, bo punktami podzielili się u siebie z Bruk-Betem Termaliką.

O tak dobre wyniki wrocławskiego teamu dbają m.in. dwaj byli wiślacy, którzy latem trafili do Śląska, a mianowicie Michał Chrapek oraz Boban Jović, a we wrocławskiej kadrze to nie jedyni piłkarze z wiślacką przeszłością, bo gra tam jeszcze Adam Kokoszka oraz nasz były junior - Michał Mak. Trzeba zresztą przyznać, że lato było dla wrocławskiej drużyny mocno rewolucyjne, bo poza wspomnianymi Joviciem i Chrapkiem Śląsk zakontraktował m.in. Đorđe Čotrę, a także doskonale znanych na krajowych boiskach Jakuba Koseckiego, Arkadiusza Piecha i Marcina Robaka. Jeśli doliczy się do tego Igorsa Tarasovsa oraz Kamila Vacka, to mamy całkiem niezłą mieszankę - jak na polskie warunki - piłkarskiej jakości, co w konsekwencji sprowadza się do tego, że odważne deklaracje co do planów zespołu na bieżące rozgrywki, jakie płyną ze stolicy Dolnego Śląska, nie muszą być bez pokrycia.

To bez wątpienia solidnie obrazuje jak niezwykle ciężkie zadanie czeka dziś wiślaków, ale też przez ostatnie dwa tygodnie - w związku z przerwą na mecze reprezentacyjne - nasza drużyna miała czas na wytężoną pracę, a przede wszystkim na wyleczenie części z licznych urazów, jakie w zespole były. Dość powiedzieć, ale z powodu kontuzji niezdolni do gry są tylko dwaj piłkarze, a mianowicie Patryk Małecki oraz Fran Vélez. I choć ciężko spodziewać się, że w kadrze meczowej znajdzie się dopiero wznawiający treningi Julián Cuesta, czy choćby również ostatnio kontuzjowany Zé Manuel, ale patrząc na zestawienie nieobecnych, choćby przed dwoma tygodniami, a teraz, to nasza sytuacja kadrowa jest zdecydowanie lepsza.

Oczywiście kadra to jedno, a styl i jakość gry - na którą spora część kibiców "Białej Gwiazdy" ostatnio mocno narzekała - to drugie i na pewno z dużym zaciekawieniem obserwować będziemy jak i czy poprawi się forma wiślaków, bo mimo trudnego rywala i nieprzyjemnego dla nas terenu - mocno liczymy na to, że podopieczni Kiko Ramíreza zaprezentują się z jak najlepszej strony.

Do boju Wisełka!

Dodał: Redakcja


Źródło: wislaportal.pl

Trudne zadanie: Śląsk – Wisła

13 października 20171054 0

Bardzo trudne zadanie czeka w sobotni wieczór piłkarzy Wisły. Podopieczni Kiko Ramireza zagrają na wyjeździe z niepokonanym od dziewięciu meczów Śląskiem Wrocław.


Wiślacy od dłuższego czasu spisują się w kratkę. Z ostatnich sześciu ligowych spotkań podopiecznym Kiko Ramireza udało się w wygrać tylko jedno. Przed miesiącem Wisła pokonała u siebie 2:0 Piasta Gliwice, ale w kolejnych dwóch meczach zapisała na swoje konto tylko jeden punkt. Najpierw uległa 1:2 Koronie Kielce, a w ostatnim spotkaniu przed przerwą na występy reprezentacji bezbramkowo zremisowała z Jagiellonia.

Tymczasem Śląsk po dwóch porażkach na samym początku sezonu, od tamtej pory jest niepokonany. Drużyna Jana Urbana świetnie spisuje się przede wszystkim na swoim stadionie, gdzie wygrała cztery mecze i zanotowała jeden remis. Z Wrocławia bez punktów wracały takie drużyny jak Lechia Gdańsk (2:3), Cracovia (1:2), Legia Warszawa (1:2) i Lech Poznań (0:2). Teraz piłkarze Śląska liczą na podtrzymanie świetnej serii i pokonanie Białej Gwiazdy.

W poprzednim sezonnie obie drużyny rywalizował ze sobą dwa razy. Oba spotkania zakończyły się wygranymi Śląska, który najpierw wygrał efektownie 5:1 w Krakowie, a w rundzie rewanżowej przed własną publicznością zwyciężył skromnie 1:0.

Wisła do sobotniego spotkania przystąpi w znacznie lepszej sytuacji kadrowej niż w ostatnich tygodniach. Po kontuzjach gotowi gry są bowiem Kamil Wojtkowski, Vullnet Basha, Zdenek Ondrasek i Marko Kolar. Na boisku nie zobaczymy natomiast Frana Veleza.

14.10. 20:30 ŚLĄSK WROCŁAW – WISŁA KRAKÓW


Źródło: wislakrakow.com

Tak gra Śląsk

Data publikacji: 12-10-2017 11:00


Po obfitującej w emocje przerwie reprezentacyjnej, na boiska w najbliższym tygodniu powracają piłkarze Lotto Ekstraklasy. W starciu 12. kolejki Biała Gwiazda zmierzy się ze Śląskiem Wrocław, z którym w ostatnich latach nie radziła sobie na wyjazdach. Dość powiedzieć, że ostatni raz w stolicy Dolnego Śląska Wiślacy wyjechali z tarczą 25 listopada 2011 roku, kiedy to po bramce Rafała Boguskiego pokonała Wojskowych 1:0.


Zespół Jana Urbana w przerwie między sezonami przeszedł poważną rewolucję kadrową, wobec czego w pierwszym składzie Śląska zobaczymy tylko trzech graczy, którzy w poprzednich rozgrywkach stanowili o sile zespołu. Przemiana w ekipie Wojskowych przebiega jednak całkiem nieźle - Śląsk zajmuje piąte miejsce w tabeli, mając tyle samo punktów, co Wisła. Kto zatem zmierzy się z podopiecznymi Kiko Ramíreza w starciu o „sześć punktów”? Oto analiza taktyczna najbliższego rywala Białej Gwiazdy.

Bramkarz: Jakub Wrąbel

Od początku sezonu pewne miejsce między słupkami ma Jakub Wrąbel. Bramkarz powracający do Śląska z wypożyczenia do Olimpii Grudziądz, był pierwszym wyborem Marcina Dorny na mistrzostwach Europy U-21 w Polsce. 21-latek nie będzie jednak dobrze wspominał tego turnieju. Wrąbel nie należał do najpewniejszych punktów zespołu, który odpadł z rozgrywek już po fazie grupowej. Pod wodzą Jana Urbana ośmiokrotny reprezentant najstarszej z kadr młodzieżowych wystąpił w 11 spotkaniach, w których został pokonany 13 razy. Największym problemem wysokiego golkipera paradoksalnie jest gra przy dośrodkowaniach, z kolei atutem refleks i szybkość interwencji.

Obrońcy: Đorđe Čotra, Piotr Celeban, Igors Tarasovs, Mariusz Pawelec

To właśnie w linii defensywy doszło do najmniejszych przetasowań w zespole najbliższego rywala Wisły. Absolutnie niepodważalną pozycję w zespole ma kapitan Piotr Celeban, jeden z najskuteczniejszych obrońców w Ekstraklasie. 10-krotny reprezentant Polski w lidze zdobył już 28 bramek, z czego większość głową. Doskonale grający w powietrzu zawodnik okupuję pozycję stopera wraz z Igorsem Tarasovsem. Łotysz pojechał na zgrupowanie swojej kadry narodowej, lecz nie wystąpił w pierwszym starciu a jego koledzy zremisowali z Wyspami Owczymi 0:0. 28-latek wyszedł za to od pierwszej minuty w potyczce z Andorą (4:0), które okrasił debiutanckim golem w reprezentacji. Wydaje się jednak, że nieobecność byłego piłkarza Jagiellonii nie wpłynie na utratę miejsca w pierwszym składzie. Na lewej flance zagra natomiast zawodnik, który w przeszłości był kapitanem niezbyt zaprzyjaźnionego ze Śląskiem Zagłębia Lubin. Đorđe Čotra zdecydował się jednak na występy w największym rywalu Miedziowych i radzi sobie całkiem nieźle, powoli przekonując do siebie fanów Wojskowych. Do niczego przekonywać nie musi już kolejna legenda klubu, Mariusz Pawelec. Co ciekawe, wychowanek Górnika Łęczna ma rozegranych w Ekstraklasie tyle samo meczów, co Piotr Celeban. Obaj piłkarze mogą już w tym sezonie przekroczyć magiczną barierę 300 spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Pawelec znany jest ze swej nieustępliwości i ambicji, i to dzięki niej zawdzięcza miejsce w pierwszym składzie, kosztem… Bobana Jovicia.

Pomocnicy: Jakub Kosecki, Sito Riera, Kamil Vacek, Robert Pich

Robert Pich, który do Śląska wrócił w połowie poprzedniego sezonu po zupełnie nieudanej przygodzie z 1. FC Kaiserslautern oraz Sito Riera, który dopiero po przyjściu Jana Urbana zaczął grać na miarę swych możliwości - to piłkarze, którzy stanowią o sile wrocławian. Do tej dwójki w ostatnim okienku transferowym dołączyli Kamil Vacek i Jakub Kosecki, a więc dwa nazwiska dobrze znane w Lotto Ekstraklasie. Czech, który w pewnym momencie dostawał powołania do kardy narodowej jako zawodnik Piasta Gliwice, wrócił do Polski po rocznym pobycie w Maccabi Hajfa. Czas w Izraelu nie został jednak najlepiej wykorzystany przez jedno z odkryć ligi w sezonie 2015/2016. To w Śląsku 30-latek ma zamiar się odbudować i przypomnieć o swym kunszcie piłkarskim. Jakub Kosecki wraca z kolei po epizodzie w 2. Bundeslidze, gdzie w barwach SV Sandhausen zagrał 40 razy i zdobył 4 gole. Teraz w Śląsku „Kosa” pełni rolę motoru napędowego poczynań ofensywnych i na jego szarże będą musieli uważać boczni obrońcy Białej Gwiazdy.

Napastnicy: Marcin Robak, Arkadiusz Piech

Duet byłych reprezentantów Polski, którzy mają za sobą sezony z ponad 10 bramkami na sezon - to recepta Śląska na wygrywanie kolejnych spotkań. Co prawda póki co na listę strzelców wpisuje się niemal wyłącznie Marcin Robak, jednak i Arkadiusz Piech robi wiele pożytecznego dla ekipy Jana Urbana, choćby poprzez ściąganie uwagi obrońców na sobie. 34-letni Robak i dwa lata młodszy Piech to napastnicy o zupełnie różnych charakterystykach, jednak każdy z nich może napsuć wiele krwi rywalom. My mamy nadzieję, że statystyki tych graczy ani drgną w starciu z Wiślakami.

Powrót do ekstraklasowych rozgrywek zapowiada się bardzo emocjonująco. Kto najlepiej wykorzystał przerwę reprezentacyjną? Kto w starciu niegdyś zaprzyjaźnionych drużyn spisze się lepiej? O tym przekonamy się już w sobotę. Pierwszy gwizdek już o 20.30. Trzymajcie kciuki za Białą Gwiazdę.

Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Wznowić rozgrywki z przytupem, czyli Śląsk podejmuje Wisłę

Data publikacji: 14-10-2017 10:00


Dwutygodniowa pauza w rozgrywkach ligowych dobiegła końca. W sobotę na murawę Stadionu Miejskiego we Wrocławiu wybiegną sąsiedzi z ligowej tabeli, piłkarze Śląska oraz krakowskiej Wisły, którzy zmierzą się w 12. kolejce Lotto Ekstraklasy. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 20.30.


68 rywalizacji ligowych mają za sobą zawodnicy obu drużyn. W pojedynkach tych lepiej wypadali gracze ze stolicy województwa dolnośląskiego, którzy w 29 spotkaniach byli lepsi od Białej Gwiazdy. Krakowianie odnotowali do tej pory 25 zwycięstw, a 14 meczów kończyło się podziałem punktów.

W ubiegłym sezonie Wiślacy rywalizowali ze Śląskiem na terenie przeciwnika jednokrotnie. Wówczas Wojskowi pokonali zespół spod Wawelu 1:0 po bramce Joana Romána. Ostatni raz Biała Gwiazda przywiozła trzy punkty z Wrocławia 25 listopada 2011 roku. Wtedy to bramkę na wagę zwycięstwa zdobył z rzutu karnego Rafał Boguski.

Przed pierwszym gwizdkiem sobotniego meczu Wisła i Śląsk mają identyczny dorobek punktowy, gromadząc w jedenastu seriach gier po 17 oczek. Lokatę wyżej w ligowej tabeli zajmuje wrocławska drużyna, która ma lepszy stosunek bramkowy.

Wojskowi z wiślacką przeszłością

Wrocławski zespół reprezentuje aktualnie trzech zawodników związanych niegdyś z klubem z Reymonta 22. Mowa o Adamie Kokoszce, Michale Chrapku i Bobanie Joviciu. Dwaj pierwsi piłkarze zasilili Wisłę jeszcze w wieku juniorskim. „Kokos” w pierwszej drużynie Wisły zadebiutował w sierpniu 2006 roku za kadencji rumuńskiego szkoleniowca Dana Petrescu. Łącznie koszulkę z białą gwiazdą na piersi zakładał 34 razy, odnotowując jedno trafienie. Dwa lata później przeniósł się do FC Empoli.

Podczas gdy Adam Kokoszka triumfował z Białą Gwiazdą w Ekstraklasie na koniec rozgrywek 2007/2008, Michał Chrapek także sięgał z Wisłą po trofeum, zyskując wraz z kolegami miano najlepszej drużyny juniorów młodszych w Małopolsce. W 2008 roku ówczesny szkoleniowiec krakowian Maciej Skorża dostrzegł talent młodego zawodnika i powołał go na treningi z pierwszym zespołem. Mimo to na występ na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce musiał czekać do 2011 roku. Późniejsze roczne wypożyczenie do Kolejarza Stróże pozytywnie wpłynęło na „Chrapa”, który po powrocie do Krakowa wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce Białej Gwiazdy. W czerwcu 2014 podpisał kontrakt z włoską drużyną Calcio Catania. 25-letni zawodnik reprezentował Wisłę w 64 spotkaniach, zdobywając osiem bramek.

Ostatni z trójki obecnych graczy Śląska, Boban Jović, zapisał się na kartach najnowszej historii Białej Gwiazdy. W lutym 2015 roku losy słoweńskiego obrońcy splotły się z krakowską drużyną. Premierowy występ w barwach Wisły zaliczył zaledwie kilka dni po przyjeździe do Krakowa. Boban szybko stał się podstawowym graczem, lecz po raz pierwszy na listę strzelców wpisał się nieco ponad rok później w starciu z Piastem Gliwice zakończonym wynikiem 1:1. 13 stycznia 2017 roku opuścił Małopolskę i zasilił szeregi tureckiego Bursasporu.

Nie można zapomnieć również o Michale Maku, który jako młodzian wraz z bratem bliźniakiem trafił pod Wawel. Nigdy nie doczekał się jednak gry w zespole seniorskim Wisły, a dopiero trenerzy Ruchu Radzionków otworzyli mu drogę do dorosłego futbolu.

Dogonić Kmiecika

Piłkarzem, który najczęściej pokonywał bramkarzy Śląska w ligowych starciach, jest wybitny snajper Białej Gwiazdy, aktualnie asystent trenera Kiko Ramíreza - Kazimierz Kmiecik. To właśnie „Suchy” siedmiokrotnie zmuszał golkiperów WKS-u do wyciągania futbolówki z siatki. Tuż za jego plecami, z sześcioma trafieniami na koncie, znajduje się napastnik krakowian Paweł Brożek. W sobotę „Pawka” będzie miał szansę dogonić legendę Białej Gwiazdy. Ostatni stopień podium należy do Zdzisława Kapki, który zdobył cztery bramki.

Czekamy na pierwsze od 2011 roku zwycięstwo Białej Gwiazdy we Wrocławiu! Liczymy, że w sobotę piłkarze Białej Gwiazdy przywiozą trzy punkty do Krakowa!

K. Biedrzycka

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

Źródło: wisla.krakow.pl

1 na 1: Śląsk - Wisła

Data publikacji: 14-10-2017 12:00


Tuż po przerwie reprezentacyjnej podopieczni Kiko Ramíreza wybiorą się do województwa dolnośląskiego, by zdobyć niezdobytą jeszcze w tegorocznych rozgrywkach „Twierdzę Wrocław”. Najpierw jednak naprzeciw siebie staną krakowski bulterier - Pol Llonch oraz dobrze znany przy Reymonta - Michał Chrapek.


Co ich łączy?

Biała Gwiazda. Michał już w drużynach juniorskich prezentował umiejętności pod Wawelem, a w starszym zespole spędził pięć sezonów, odliczając roczne wypożyczenie do Kolejarza Stróże. Łącznie rozegrał 59 spotkań w Ekstraklasie, zdobył 7 bramek - kiedy pokonywał golkipera rywali, Wisła nigdy nie oddała kompletu punktów.

Z kolei Pol trafił do Krakowa pod koniec stycznia bieżącego roku. Może pochwalić się 23 występami w polskiej lidze, lecz wciąż czeka na debiutanckiego gola. Za waleczność i boiskową ambicję został okrzyknięty wiślackim bulterierem.

Co ich dzieli?

„Ulubiona” potrawa. Nie tak dawno można było usłyszeć o wizycie trzech piłkarzy Śląska w lokalnym fast foodzie. Jednym z bohaterów słynnej akcji został Chrapek. Z kolei Llonch przyznał, że najbardziej smakuje mu paella marinara, czyli hiszpańskie danie składające się przede wszystkim z ryżu z dodatkiem szafranu oraz owoców morza.

Co więcej, różni ich 5 centymetrów - na korzyść zawodnika Śląska oraz 187 dni. Polak przyszedł na świat 3 kwietnia 1992 roku, natomiast Wiślak dokładnie tydzień temu świętował ćwierć wieku.

Debiut

Uczestnicy cyklu „1 na 1” są rówieśnikami, ale jeszcze nie było im dane stanąć naprzeciw siebie. W 32. kolejce ubiegłego sezonu Lechia, której barwy reprezentował wówczas Michał, zawitała na R22. Wówczas górą byli goście, jednak wychowanek Wisły nie znalazł się w kadrze meczowej.

Hiszpan zagrał całe spotkanie jako środkowy pomocnik. Nie mamy nic przeciwko, by w najbliższą sobotę Pol zaliczył premierowe trafienie, a Wisła przerwała fantastyczną domową passę Śląska.

Powodzenia!

Angelika Głuszek

Źródło: wisla.krakow.pl

Kiko Ramírez przed meczem ze Śląskiem: - Nastawiamy się na walkę

- Przed nami trzy mecze z silnymi rywalami i będą one wymagały od nas jeszcze większej koncentracji i jeszcze większego wysiłku, ale znajdujemy się obecnie w dobrej formie fizycznej. Na pewno nastawiamy się na walkę. Aktualnie skupiamy się jednak tylko na meczu ze Śląskiem, a później będziemy przygotowywać się do kolejnych spotkań - mówił na konferencji prasowej, przed spotkaniem ligowym we Wrocławiu z tamtejszym Śląskiem, trener krakowskiej Wisły, Kiko Ramírez.

Ostatnie dni piłkarze spędzili inaczej, niż standardowe tygodnie z mikrocyklami przedmeczowymi, bo cała liga miała przerwę na spotkania reprezentacyjne.

- To był czas na to, aby nasi zawodnicy lepiej zaadaptowali się w drużynie i był to też czas żeby Ci piłkarze, którzy byli kontuzjowani, mogli do nas wrócić. Nie do końca się to udało, bo wciąż nie trenuje z nami Fran Vélez, ale też uważam, że wykorzystaliśmy ostatni dni na to, aby popracować nad niektórymi ważnymi dla nas aspektami. Najwięcej skorzystali na tej przerwie nowi piłkarze, którzy niedawno do nas dołączyli, był to dla nas czas, który został spędzony owocnie - uważa Hiszpan.

- Jeśli chodzi o naszego najbliższego rywala, to są w bardzo dobrym momencie, to silny zespół, który ma dynamicznych zawodników i bardzo dobrze odnajdują się w ataku pozycyjnym. Mogą być również niebezpieczni w grze z kontrataku. W ich ataku występuje Marcin Robak, na którego trzeba zwrócić szczególną uwagę. Zapracowali na to miejsce w tabeli, które aktualnie zajmują. Na pewno będzie to ciężki mecz, zmierzymy się bowiem z drużyną, który jest w dobrym momencie sezonu - mówił Ramírez. - Nie będę oczywiście zdradzał na konferencji naszego planu na ten mecz. Pracowaliśmy nad grą z piłką, ale też bez niej, nad poprawą gry. Jak przed każdym spotkaniem analizowaliśmy dobre strony naszego rywala i postaramy się wygrać - dodał.

Na pewno trener Wisły zmuszony będzie w sobotę pozmieniać wyjściowy skład Wisły, bo z powodu kontuzji z gry wypadł mu pewniak do gry, jakim jest Patryk Małecki.

- Sytuacja, gdy ktoś wypada z gry otwiera szansę dla innych zawodników. W sparingu z Termaliką próbowaliśmy nowych rzeczy, innego ustawienia, bo po to są takie spotkania, żeby spróbować czegoś nowego i podtrzymać rytm meczowy. Mam nadzieję, że to zaowocuje - mówił Ramírez.

Na pewno ważną informacją jest ta, że w kadrze meczowej Wisły znajdą się ostatnio kontuzjowani Vullnet Basha oraz Kamil Wojtkowski, co bez wątpienia zwiększa pole manewru naszego trenera, jeśli chodzi o ustalanie składu.

- Uważam, że idziemy w dobrym kierunku. Naszym celem jest teraz przywrócenie zdrowej rywalizacji w zespole, w tym m.in. na pozycji bramkarza. Czekamy także na powrót do gry, aby mógł pomóc drużynie, Fran Vélez oraz Patryk Małecki. Chcemy skupić się na rywalizacji, bo im więcej jest jej w drużynie, tym każdy zawodnik bardziej się stara - uważa trener.

Nie mogło też zabraknąć pytania o obecnego na konferencji Zorana Arsenicia, który w poprzednim meczu debiutował na prawej obronie, zastępując na tej pozycji Tomasza Cywkę.

- Zarówno Zoran, jak i Tomasz Cywka, to bardzo dobrzy zawodnicy. Każdy charakteryzuje się czymś innym. Decydując się na to kto gra patrzymy na to przeciwko komu gramy, jak i na to w jakiej formie jest dany zawodnik i w ten sposób to dostosowujemy - mówił Ramírez.

Warto też wspomnieć, że po wyleczeniu kontuzji przez Zdenka Ondráška oraz Marko Kolara - Ramírez ma w kim wybierać, jeśli chodzi o zestawienie ataku "Białej Gwiazdy". Tym bardziej, że w pełni zdrowy jest też Carlitos.

- Jeśli chodzi o zestawienie linii ataku, to grać będzie ten, który jest lepszy, ten który będzie strzelał bramki. Jeśli chodzi o Carlitosa, to jest z nim wszystko w porządku. Kilka dni przed poprzednim meczem nie podnosił się z łóżka. Ostatni czas spędził w Hiszpanii, gdzie mógł odpocząć, spotkać się z rodziną i teraz wszystko jest już z nim ok - zakończył trener.


Dodał: Redakcja


Źródło: wislaportal.pl

Zoran Arsenić: - Dobrze się tutaj czuję

- Czekam na decyzję trenera odnośnie tego, czy wyjdę w pierwszym składzie. To on decyduje o tym kto zagra. Jestem zadowolony z pracy, którą wykonaliśmy w ostatnich dniach, dałem z siebie sto procent i mam nadzieję, że zaprocentuje to w przyszłości - mówił obecny na dzisiejszej konferencji prasowej, przed meczem ze Śląskiem Wrocław, obrońca krakowskiej Wisły, Zoran Arsenić.

Jeśli Chorwat wystąpi w sobotnim meczu czeka go bez wątpienia niełatwe zadanie, bo wrocławski zespół po letnich transferach dysponuje niezłą "siłą ognia".

- Osobiście lepiej gra mi się przeciwko napastnikom wysokim i silnym, których nie charakteryzuje większa szybkość, bo wydaje się, że łatwiej jest wtedy bronić. Śląsk ma jednak choćby takiego piłkarza jak Arkadiusz Piech, który jest niski i bardzo szybki, więc mi osobiście lepiej gra się przeciwko takim piłkarzom, jak Marcin Robak - mówił Arsenić, który w samych superlatywach wypowiadał się o decyzji przenosin do Polski i Wisły Kraków.

- Byłem pierwszym zawodnikiem, który przyszedł latem do Wisły, ale też potrzebowałem trochę czasu na to, aby zaaklimatyzować się w nowym miejscu, w nowym zespole. Na ten moment mogę powiedzieć, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Znalazłem mieszkanie, dobrze się tutaj czuję. Umiem też już trochę mówić po polsku, więc nie mam problemu choćby z zamówieniem posiłku w restauracji. W zespole są też inni piłkarze z Chorwacji, jest Marko oraz Tibor, więc wszystko jest w jak najlepszym porządku - powiedział wiślak.

Jednym z powodów dla którego Arsenić zdecydował się zamienić Chorwację na Polskę jest fakt, że mecze naszej ligi ogląda znacznie więcej kibiców, niż to ma miejsce w jego ojczyźnie.

- Do tego sezonu nie grałem przed zbyt liczną publicznością. To dodaje mi motywacji. Nie nakłada dodatkowej presji, ale motywuje, by grać jeszcze lepiej. Każdy zawodnik zaczynając karierę chce grać przed liczną publicznością. Jestem zmotywowany i podekscytowany przed zbliżającymi się meczami - przyznał zawodnik.

- Gra na boku obrony nie jest mi obca, jestem zaznajomiony ze specyfiką występów na tej pozycji. Nie mam żadnego problemu z grą zarówno na prawej, jak i lewej stronie defensywy, a także jako środkowy obrońca - powiedział na zakończenie Arsenić.


Dodał: Redakcja


Źródło: wislaportal.pl

Relacje z meczu

Wrocław odczVARowany!

Data publikacji: 14-10-2017 22:25


W starciu 12. kolejki Wisła Kraków mierzyła się ze Śląskiem Wrocław na niezbyt przychylnym jej terenie. Dość powiedzieć, że ostatni raz Biała Gwiazda pokonała wrocławian na wyjeździe 25 listopada 2011 roku. Tym razem jednak podopieczni Kiko Ramíreza bardzo chcieli to zmienić i ta sztuka im się powiodła. Wisła wygrała 2:0, a gole strzelali Jesus Imaz oraz niezawodny Carlitos.


Zobacz galerię z tego meczu

Hiszpański trener postawił na dwójkę napastników, Pawła Brożka i Carlitosa. Wspomniana dwójka była motorem napędowym akcji w 2. minucie, kiedy to po podaniu Lópeza Boguski pognał lewym skrzydłem i uruchomił Brożka podaniem. „Brozio” przepuścił jednak futbolówkę do Imaza, który pobiegł za daleko. Chwilę później zza szesnastki uderzył Llonch, lecz został zablokowany. Idealną sytuację na zdobycie gola Wisła miała w 6. minucie. Carlitos uruchomił podaniem Pawła Brożka, który nawinął Tarasovsa i posłał futbolówkę wzdłuż bramki. Imazowi do wykończenia zabrakło centymetrów.

Przewaga bez goli Śląsk próbował odpowiedzieć dopiero po kwadransie, gdy Pich zabawił się nieco z Głowackim i Llonchem, po czym strzelił płasko tuż obok bramki. W 23. minucie dwukrotne one-man show zapewnił nam Carlitos, lecz nie przyniosło to zmiany rezultatu. Najpierw Hiszpan z dziecinną łatwością okiwał Tarasovsa i potężnym strzałem szukał „siatki” między nogami Wrąbla, lecz bramkarz odbił ten strzał. Po chwili López głową próbował zaskoczyć bramkarza kadry Polski U-21 na młodzieżowym Euro, ale nie zmieścił piłki w świetle bramki.

Gospodarze po raz kolejny doszli do głosu wraz z końcem kwadransa. W 30. minucie pozostawiony samemu sobie na 16. metrze był Sito Riera, który oddał jednak zupełnie nieudany strzał z powietrza. Dużo bardziej musiał natrudzić się w 44. minucie spotkania Michał Buchalik, kiedy to atomowe uderzenie z ok. 25 metrów oddał Marcin Robak. „Buchal” skutecznie sparował futbolówkę na rzut rożny, po którym sędzia Paweł Raczkowski zakończył pierwszą część spotkania.

Hiszpańska kontra marzeń

Wisła miała optyczną przewagę, ale nie potrafiła tego wykorzystać. W drugiej połowie zaś już w pierwszej akcji ofensywnej udokumentowała wyższość. Kapitalnie w środku pola zachował się Llonch, który odebrał piłkę rywalom i okiwał dwójkę z nich. Po chwili futbolówka trafiła do Carlitosa, który zewnętrzną częścią stopy wyłożył futbolówkę Imazowi, a ten na wślizgu dołożył nogę i pokonał Wrąbla. Piłkarze Jana Urbana próbowali odgryźć się po sprytnie rozegranym rzucie wolnym, ale techniczne uderzenie Čotry odbił Buchalik.

Biała Gwiazda nieco się cofnęła, ale wyprowadziła niemal perfekcyjną kontrę. Idealnym podaniem popisał się Paweł Brożek, a Imaz technicznym plasem szukał lewego rogu bramki Wrąbla, ale minimalnie chybił. Co nie powiodło się w 65. minucie, udało się sześć minut później. Po analizie VAR sędzia Paweł Raczkowski uznał, ze Piotr Celeban faulował jednego z Wiślaków i wskazał na wapno. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Carlitos, który przymierzył mocno i pod poprzeczkę.

Zero z tyłu

Hiszpan mógł zakończyć mecz w 78. minucie, kiedy to wygrał przebitkę z Koseckim i stanął oko w oko z Wrąblem, który popisał się fantastyczną interwencją i uchronił wrocławian przed większymi rozmiarami porażki. Po tej akcji obudzili się gospodarze, a bramkę kontaktową miał na nodze Robak, który fatalnie przestrzelił z 10 metrów. Na dwie minuty przed końćem regulaminowego czasu gry futbolówka spadła w polu karnym pod nogi Koseckiego. Skrzydłowy postawił na siłę, a nie precyzję i trafił w wybiegającego Buchalika. Po chwili „Buchal” udanie interweniował po „centrostrzale” Pawelca i w taki sposób zachował czyste konto. Wiślacy odczarowali Wrocław w naprawdę niezłym stylu!

Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 0:2 (0:0)

0:1 Imaz 50’

0:2 López 71’

Śląsk: Wrąbel - Pawelec, Celeban, Tarasovs, Čotra - Kosecki, Chrapek (72’ Vacek), Riera, Pich - Piech (72’ Madej), Robak

Wisła: Buchalik - Sadlok, Głowacki, Arsenić, González - Boguski (75’ Bartosz), Basha, Llonch, Imaz (85' Wojtkowski)- López, Brożek (73’ Pérez)

Żółte kartki: Chrapek, Tarasovs, Kosecki, Celeban, Riera - Głowacki

Sędziował: Paweł Raczkowski z Warszawy

Widzów: 21 500

Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Wrocławska twierdza zdobyta! Śląsk - Wisła 0-2

Po bardzo dobrym występie i bramkach Jesúsa Imaza oraz Carlosa Lópeza krakowska Wisła pokonała we Wrocławiu tamtejszy Śląsk 2-0. "Biała Gwiazda" wygrywa w stolicy Dolnego Śląska po bardzo długiej przerwie, bo ostatni raz miało to miejsce prawie sześć lat temu. Jest to też pierwsza porażka na własnym stadionie wrocławian w bieżącym sezonie.

Przerwa w rozgrywkach ligowych, związana z meczami reprezentacyjnymi, i powrót do szerokiej kadry Wisły kilku kontuzjowanych ostatnio zawodników nie dokonała rewolucji kadrowej w składzie zespołu "Białej Gwiazdy". W porównaniu do naszego poprzedniego meczu ligowego, z białostocką Jagiellonią, trener Kiko Ramírez dokonał zaledwie jednej i to wymuszonej zmiany. Kontuzjowanego Patryka Małeckiego zastąpił bowiem Jesús Imaz.

Bez względu jednak na jakiekolwiek roszady kadrowe - Wisła mecz ze Śląskiem rozpoczęła bardzo dobrze. I już w pierwszych minutach można było żałować, że nasz kontratak zakończył się nieporozumieniem pomiędzy Rafałem Boguskim i Pawłem Brożkiem, a także że strzał Pola Lloncha został zablokowany, co dało nam tylko rzut rożny. Wisła nacierała, Wisła grała agresywnie w środku pola oraz z rozmachem w ataku, co przyniosło nam okazję w minucie dziewiatej. Świetnie zachował się wtedy Carlos López, który dograł do Brożka, ale uderzenie naszego snajpera poleciało nieznacznie obok słupka. Całość wślizgiem próbował jeszcze zamknąć Imaz, ale do futbolówki nie doszedł.

Przewaga Wisły nie podlegała wątpliwościom, ale brakowało nam skuteczności. Tej nie miał też na nasze szczęście Śląsk, kiedy to w 16. minucie strzałem obok bramki kontratak wrocławian zakończył Róbert Pich.

Po tej sytuacji znów do głosu doszli wiślacy, a dokładniej Carlitos, który w 20. minucie świetnie minął Igorsa Tarasovsa, ale jego uderzenie poleciało dokładnie tam, gdzie stał Jakub Wrąbel. Po minucie Hiszpan ponownie miał okazję do zdobycia gola, ale dośrodkowanie Macieja Sadloka zakończyło się jego strzałem głową nieznacznie ponad bramką!

Można powiedzieć, że od tego momentu pierwszej połowy, choć wiślacy wciąż byli aktywni, to nie stwarzali już sobie tak często okazji do zmiany wyniku, a przez chwilę groźniejsi byli gospodarze. Jak choćby w 22. minucie, kiedy to dobrze nogami strzał Arkadiusza Piecha odbił Michał Buchalik, a także w minucie 34., gdy po dalekim wyrzucie piłki z autu, swoją szansę miał Sito Riera, ale uderzył obok naszej bramki.

Końcówka pierwszej połowy to już tylko dwie akcje - po jednej z każdej ze stron. Najpierw swoją miał Arkadiusz Głowacki, który główkował niecelnie po rzucie rożnym, a następnie Marcin Robak, który huknął "po długim", ale bardzo dobrze spisał się Buchalik, parując futbolówkę na rzut rożny. A to oznaczało, że do przerwy było 0-0.

Wynik ten nie utrzymał się jednak zbyt długo, bo do minuty 50. Wtedy to świetnie w środku pola piłkę odzyskał Llonch, do boku zagrał Brożek, a nasz kontratak zakończył się idealnym podaniem Carlitosa do Imaza, który wyprowadził "Białą Gwiazdę" na prowadzenie! Druga połowa rozpoczęła się więc dla nas znakomicie!

Kolejne dziesięć minut należało jednak do Śląska, który mocno przycisnął wiślaków, ale poza stałymi fragmentami gry oraz dobrymi interwencjami naszych defensorów pod wiślacką bramką nie działo się nic szczególnie groźnego. Wprost przeciwnie zrobiło się za to w minucie 60. po drugiej stronie. Wypad Wisły zakończyło podanie Brożka do Imaza, a ten ostatni był niezwykle blisko podwyższenia wyniku! Uderzył technicznie, ale jednak po złej stronie słupka!

Pod bramką Śląska groźnie było też w minucie 66., kiedy to po rzucie rożnym niewiele zabrakło, aby Robak... sam wpakował piłkę na 2-0 dla Wisły. Co się jednak odwlecze... Po kolejnym dograniu ze stałego fragmentu gry w pole karne Śląska akcja poszła dalej, ale sędzia Paweł Raczkowski po konsultacji VAR przyznał rzut karny dla "Białej Gwiazdy". Jak pokazały bowiem powtórki Piotr Celeban złapał za koszulkę i powalił Zorana Arsenicia i decyzja arbitra była jak najbardziej słuszna. Futbolówkę na "wapnie" ustawił Carlitos i pewnym uderzeniem pod poprzeczkę zdobył gola na 2-0!

Taki wynik podciął na dłuższą chwilę gospodarzom skrzydła, a dzieła zniszczenia w 77. minucie dopełnić wręcz powinien Carlitos, ale w sytuacji sam na sam z bramkarzem nie zdołał go pokonać. Podobnie po drugiej stronie boiska nie popisał się w 80. minucie Robak, który z bardzo dogodnej pozycji uderzył obok bramki.

Końcówkę meczu wiślacy rozegrali już spokojnie, mimo tego, że Śląsk mocno starał się o to, aby zdobyć choćby honorowego gola. To im się jednak nie udało, choć w 88. minucie przed doskonałą szansą stanął Jakub Kosecki, ale jego strzał świetnie nogami odbił Buchalik.

Ostatecznie "Biała Gwiazda" zasłużenie wygrała we Wrocławiu 2-0 i ma na swoim koncie 20 punktów!


Dodał: Redakcja


Źródło: wislaportal.pl

Twierdza Wrocław zdobyta!

14 października 20171608 0

Szóste zwycięstwo w tym sezonie odniosła w sobotni wieczór Wisła. Podopieczni Kiko Ramireza, po bardzo dobrym występie, pokonali 2:0 na wyjeździe Śląsk Wrocław, dla którego była to pierwsza porażka przed własną publicznością w tym sezonie. Od początku oglądaliśmy bardzo interesujące spotkanie. Wisła rozpoczęła je bardzo agresywnie i w pierwszych minutach kilka razy gościła w polu karnym gospodarzy. Pierwszą naprawdę groźną sytuację podopieczni Kiko Ramireza wypracowali sobie w dziewiątej minucie. Po podaniu Carlitosa, z lewej strony pola karnego w kierunku dalszego rogu uderzał Brożek, ale piłka przeszła tuż obok słupka.


Piłkarze Śląska przede wszystkim mieli ogromne problemy z zatrzymaniem Carlitosa, który nie bał się indywidualnych akcji, które w zdecydowanej większości były bardzo skuteczne. Hiszpan mógł wpisać się na listę strzelców w 20. minucie, gdy świetnie minął Tarasovsa i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale Wrąbel zdołał wybronić jego strzał. Po chwili Carlitos doszedł do piłki po centrze Sadloka, ale główkował nad bramką.

Śląsk odpowiedział groźnym strzałem Piecha w 22. minucie, ale dobrą interwencją popisał się Buchalik. W Kilkanaście minut później obok bramki Wisły z kilkunastu metrów uderzał Sito Riera. Ostatecznie w pierwszej połowie, mimo bardzo dobrego spotkania, kibice nie obejrzeli ani jednego gola.

Druga odsłona meczu świetnie ułożyła się dla Wisły, który w 50. minucie wyszedł na prowadzenie. Po precyzyjnym dograniu Carlitosa z lewej strony boiska, Wrąbla strzałem ze środka pola karnego pokonał Jesus Imaz.

Dziesięć minut później Wisła powinna prowadzić 2:0, ale tym razem Imaz, po doskonałym podaniu Brożka, uderzył obok słupka. Tymczasem w 68. minucie prowadzący to spotkanie sędzia Paweł Raczkowski, po skorzystaniu z systemu VAR, podyktował rzut karny dla “Białej Gwiazdy”. Powtórki pokazały, że Celeban ewidentnie faulował Arsenicia. Po chwili jedenastkę, podwyższając tym samym na 2:0, wykorzystał Carlitos.

W 77. minucie Carlitos mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców, ale po raz drugi w tym meczu przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Śląsa. W końcówce meczu nadzieję gospodarzom przywrócić mógł jeszcze Kosecki, ale jego uderzenie doskonale wybronił Buchalik.

ŚLĄSK WROCŁAW – WISŁA KRAKÓW 0:2 (0:0)

0:1 Jesus Imaz 50 min

0:2 Carlitos (k.) 70 min

żółte kartki: Chrapek, Tarasovs, Kosecki, Celeban, Riera (Śląsk), Głowacki (Wisła)

Śląsk: Jakub Wrąbel – Mariusz Pawelec, Piotr Celeban, Igors Tarasovs, Djordje Cotra – Jakub Kosecki, Sito Riera, Michał Chrapek (71 min – Kamil Vacek), Arkadiusz Piech (71 min – Łukasz Madej), Robert Pich – Marcin Robak

Wisła: Michał Buchalik – Zoran Arsenić, Arkadiusz Głowacki, Ivan Gonzalez, Maciej Sadlok – Rafał Boguski (75 min – Jakub Bartosz), Vullnet Basha, Pol Llonch, Jesus Imaz (84, 26. Kamil Wojtkowski) – Carlitos, Paweł Brożek (73 min – Victor Perez).

sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)


Źródło: wislakrakow.com

Wisła wygrywa we Wrocławiu

Wpisany przez DK

niedziela, 15 października 2017 17:12


Pewne zwycięstwo.

Bardzo dobry mecz rozegrali wczorajszego wieczoru nasi piłkarze. Wisła grała dobrze, jej poczynania przyjemnie się oglądało, a przede wszystkim zespół Białej Gwiazdy okazał się skuteczny w ofensywie i bardzo skoncentrowany w obronie.


Kiko Ramirez nie mógł w tym meczu skorzystać z Patryka Małeckiego. „Mały” jak wiemy jest kontuzjowany i wszyscy czekamy na jego powrót do gry, jednak we wczorajszym spotkaniu udanie zastąpił go Jesus Imaz. Już w dziewiątej minucie mógł pokonać Jakuba Wrąbla, jednak nie udało mu się wykończyć akcji Carlitosa z Pawłem Brożkiem. „Broziu” wczoraj po raz kolejny wystąpił w podstawowym składzie, a jego współpraca z Carlitosem układała się bardzo przyzwoicie. Nie był to oczywiście najlepszy mecz Brożka w jego karierze, ale doświadczenie i ciągle niemałe umiejętności tego zawodnika z pewnością jeszcze niejednokrotnie przydadzą się drużynie. Jego partner z ataku Carlos Lopez mógł już w pierwszej połowie dać Wisle prowadzenie. W 20 minucie Hiszpan trafił wprost w bramkarza gospodarzy, a jego uderzenie głową po dośrodkowaniu Sadloka minutę później minimalnie minęło poprzeczkę.


W drugiej połowie krakowski zespół udokumentował swoją przewagę zdobywając dwie bramki. W 50 minucie Wisła swietnie rozegrała kontrę. Paweł Brożek podał piłkę do Carlitosa, a ten uruchomił Imaza, który zdobył pierwszego gola w tym meczu i tym samym swoją premierową bramkę w Krakowie. Drugiego gola Wisła zdobyła po rzucie karnym. Piotr Celeban łapał za koszulkę Zorana Arsenica w polu karnym, a Paweł Raczkowski po analizie VAR podyktował jedenastkę dla Białej Gwiazdy. Karnego pewnie wykorzystał w 70 minucie Carlitos zaliczając bramkę numer osiem w tym sezonie.


Wisła aktualnie znajduje się na czwartym miejscu w tabeli Ekstraklasy.

Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 0:2 (0:0)

0:1 Imaz 50’

0:2 López 71’

Śląsk: Wrąbel - Pawelec, Celeban, Tarasovs, Čotra - Kosecki, Chrapek (72’ Vacek), Riera, Pich - Piech (72’ Madej), Robak

Wisła: Buchalik - Sadlok, Głowacki, Arsenić, González - Boguski (75’ Bartosz), Basha, Llonch, Imaz (85' Wojtkowski)- López, Brożek (73’ Pérez)

Żółte kartki: Chrapek, Tarasovs, Kosecki, Celeban, Riera - Głowacki

Sędziował: Paweł Raczkowski z Warszawy

Widzów: 21 500


Źródło: skwk.pl

Hiszpanie zdobywają twierdzę! Śląsk-Wisła 0:2

Dodano: 2017-10-14 23:57:52

Norf / wislalive.pl


Zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego, na czele z Carlitosem, poprowadzili dziś BG do triumfu na niezwykle ciężkim terenie

Na takie spotkanie czekaliśmy wszyscy. Mecz był bardzo ciekawy z obu stron. Nie brakowało sytuacji bramkowych, sztuczek technicznych i walki do upadłego. Przede wszystkim nie zabrakło goli BG. Na słowa uznania zasługuje cała drużyna, rozpoczynając od Michała Buchalika, który kilkukrotnie uchronił drużynę przed stratą bramki, przez doskonale funkcjonującą linią defensywną, nieustępliwą pomoc, na bardzo efektownym ataku kończąc.

Lepiej w ten mecz weszli Wiślacy, to oni zdawali się dyktować warunki gry, wykazując większe zacięcie ofensywne. Trener Ramirez po raz kolejny zdecydował się na wystawienie w pierwszym składzie Pawła Brożka. Doświadczony napastnik bardzo starał się pomóc drużynie, walczył, biegał, jednak znowu zabrakło skuteczności, jak chociażby w 9 minucie, kiedy kapitalnie przy piłce utrzymał się Carlitos, wyłożył piłkę „Broziowi”, którego płaski strzał minimalnie minął jednak słupek. Chwilę później niesamowity Hiszpan sam stanął naprzeciwko Jakuba Wrąbla, uprzednio wkręcając w ziemię Tarasovsa. Napastnik uderzył jednak w środek bramki, czym ułatwił interwencję golkiperowi.

Z biegiem czasu inicjatywę zaczęli przejmować gospodarze. To oni odpowiedzieli w 22 minucie, za sprawą Arkadiusza Piecha, który znalazł się w sytuacji oko w oko z „Buchalem”, jednak podobnie jak chwilę wcześniej Wiślak, trafił prosto w bramkarza. W kolejnych minutach gracze Śląska próbowali otworzyć wynik strzałami z dystansu. Próby Picha i Riery okazały się niecelne, natomiast przy uderzeniu Robaka, czujność zachował Buchalik. Mimo, iż Wiślacy mieli dwie doskonałe okazje, a końcówka pierwszej odsłony należała do Wrocławian, na przerwę obie drużyny schodziły z zerowym dorobkiem.

Druga połowa lepiej nie mogła się rozpocząć dla BG. Akcja, jak wiele innych, rozpoczęta od przechwytu Pola Lloncha, kilka szybkich, koronkowych podań, Carlitos pędzi lewym skrzydłem, zewnętrzną częścią stopy dogrywa do Jesusa Imaza, a ten na wślizgu, po rękach Wrąbla, pakuje piłkę do siatki. W 50. minucie wychodzimy na prowadzenie.

Śląsk mógł wyrównać już 3 minuty później, potężne uderzenie z dystansu Cotry nie zaskoczyło jednak bramkarza Wisły. Gospodarze musieli gonić wynik, przez co zostawiali sporo miejsca Wiślakom na swojej połowie. W 60. minucie Krakowianie przeprowadzili kolejną fantastyczną, składną akcję. Tym razem to Brożek wypatrzył w polu karnym Imaza, a strzał z pierwszej piłki Hiszpana okazał się minimalnie niecelny.

69. minuta przyniosła pierwszą w historii decyzję systemu VAR na korzyść Wisły. W zamieszaniu w polu karnym, podczas wykonywania rzutu rożnego, sędzia Raczkowski nie zauważył ewidentnego ciągnięcia za koszulkę Zorana Arsenicia, przez Piotra Celebana. Ta sytuacja nie umknęła jednak uwadze sędziów odpowiedzialnych za powtórki, dzięki czemu Warszawiak mógł wskazać na wapno. Pewnym egzekutorem okazał się Carlitos, który uderzeniem pod poprzeczkę podwyższył prowadzenie gości.

Napastnik z Półwyspu Iberyjskiego mógł powiększyć swój dorobek w kolejnej akcji, w której przebojem wdarł się w pole karne, położył jeszcze obrońcę gospodarzy, jednak uderzenie znowu pozostawiło sporo do życzenia.

Wrocławian stać było jeszcze na dwie doskonałe okazje. Najpierw w polu karnym znalazł się Robak, jednak uderzył koło słupka. Z kolei próbę Koseckiego, w podobnej sytuacji, instynktownie obronił Buchalik, który po raz drugi z rzędu zachował czyste konto.

Zdecydowanie najlepszym aktorem tego widowiska, po raz kolejny był Carlitos. Hiszpan poza bramką i asystą, a także dwoma zmarnowanymi setkami, które sam sobie wywalczył, popisywał się dziś niezwykłą łatwością w utrzymaniu przy piłce. Nie omieszkał także kilkukrotnie pokazać swoją niesamowitą technikę, wykonując niekonwencjonalne podania. Fantastyczne zawody rozegrał także Pol Llonch, nawiązując do swoich najlepszych meczów z ubiegłego sezonu. Jego zaciekłość w odbiorach i szybkim wyprowadzaniu kontrataków jest godna podziwu. Trzecim Hiszpanem zdecydowanie zasługującym na wyróżnienie jest Ivan Gonzalez, który był dziś po prostu bezbłędny. Spora cegiełka w tym triumfie należy także oczywiście do wspominanego już kilkukrotnie Michała Buchalika, bez którego świetnych interwencji nie cieszylibyśmy się teraz z trzech punktów. Oczywiście tak jak wspominaliśmy wcześniej, wszyscy zawodnicy BG zagrali dziś na bardzo wysokim poziomie.

Po sześciu latach, w końcu zdobywamy Twierdzę Wrocław. Po czterech latach, w końcu pokonujemy Śląska. Po trzech porażkach, w końcu wygrywamy na wyjeździe. Po kilku słabszych meczach, w końcu gramy bardzo dobre zawody, potwierdzone zwycięstwem. Po takim meczu trudno szukać mankamentów. Możemy z dużym optymizmem patrzeć w przyszłość, a ta już za tydzień przyniesie mecz z Legią, do którego przystąpimy w roli faworyta. Liczymy na powtórkę z dnia dzisiejszego!



Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 0:2 (0:0)

0:1 Imaz 50

0:2 López 71


Śląsk: Wrąbel - Pawelec, Celeban, Tarasovs, Čotra - Kosecki, Chrapek (72 Vacek), Riera, Pich - Piech (72 Madej), Robak


Wisła: Buchalik - Sadlok, Głowacki, Arsenić, González - Boguski (75 Bartosz), Basha, Llonch, Imaz (85 Wojtkowski)- López, Brożek (73 Pérez)


Żółte kartki: Chrapek, Tarasovs, Kosecki, Celeban, Riera - Głowacki


Sędzia: Paweł Raczkowski z Warszawy


Widzów: 21 500



NORF


Źródło: wislalive.pl

Minuta po minucie

O godzinie 20:30 rozpocznie się spotkanie 12. kolejki Lotto Ekstraklasy, w którym Wisła zmierzy się na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław. Zapraszamy na relację "minuta po minucie" z tego pojedynku.

Obie drużyny już na murawie.

  • 1' Gramy! Wisła rozpoczęła spotkanie. Tylko zwycięstwo!
  • 2' Bardzo dobrze zapowiadająca się akcja Wisły zaprzepaszczona złą komunikacją wiślaków...
  • 3' Ponownie okazja do kontrataku, tym razem po świetnym odbiorze Lloncha. Akcja zakończona niecelnym podaniem Brożka.
  • 4' Wisła nadal bardzo agresywnie. Teraz sprzed pola karnego próbował uderzać Llonch, ale został zblokowany.
  • 6' Dośrodkowanie Cotry z lewej strony boiska, ale zbyt głębokie.
  • 6' Teraz dośrodkowanie w pole karne Wisły z prawej strony, ale piłkę pewnie chwyta Buchalik.
  • 9' Blisko gola! Carlitos świetnie poradził sobie z dwoma rywalami, a następnie zagrał na lewą stronę pola karnego do Brożka. Ten uderzył w kierunku dalszego rogu, ale piłka przeszła tuż obok słupka. Z futbolówkę minimalnie minął się również atakujący wślizgiem Imaz.
  • 11' Carlitos po raz kolejny doskonale ogrywa obrońcę, ale następnie jego podanie nie dociera do adresata.
  • 11' Płaskie zagranie Carlitosa z rzutu rożnego na dwunasty metr przed bramką do Imaza. Ten jednak uderza nad bramką.
  • 16' Inicjatywa cały czas należy do Wisły, ale teraz bardzo groźnie odpowiedział Śląsk. Piłka po uderzeniu Piecha z około 20 metrów przechodzić obok słupka.
  • 20' Wrąbel ratuje Śląsk! Carlitos zwodem mija Tarasovsa i staje "oko w oko" z bramkarzem gospodarzy. Wrąbel broni jednak nogami.
  • 21' Świetne dośrodkowanie Sadloka z lewego skrzydła i Carlitos główkuje tuż nad poprzeczką. To kolejna świetna okazja!
  • 22' Uff! Mocne uderzenie Piecha z boku pola karnego. Broni Buchalik!
  • 26' Zagranie Arsenicia za plecy obrońców Śląska, niewiele brakowało a Imaz uprzedziłby bramkarza rywali.
  • 29' Pawelec wstrzelił piłkę w pole karne z prawej strony boiska, ale na posterunku jest Buchalik.
  • 32' Buchalik piąstkuje piłkę poza pole karne po dośrodkowaniu Chrapka z rzutu wolnego.
  • 34' Groźnie pod bramką Wisły. Z około piętnastu metrów z powietrza uderzał Sito Riera, ale na szczęście obok naszej bramki.
  • 36' Po centrze Carlitosa z rzutu rożnego, w trudnej sytuacji niecelnie główkował Głowacki.
  • 38' Na uderzenie z dystansu zdecydował się Kosecki. Piłka poszybowała wysoko nad bramką Wisły.
  • 40' Żółta kartka dla Chrapka.
  • 41' Kolejna kartka. Tym razem dla Tarasovsa, który faulował mijającego go Carlitosa.
  • 43' Długie podanie Carlitosa w kierunku Brożka, który zacięcie walczył w polu karnym z Pawelcem. Ostatecznie piłka padła łupem Wrąbla.
  • 44' Dobra interwencja Buchalika, który odbija na rzut rożny piłkę po groźnym strzale Robaka zza pola karnego.

Koniec pierwszej połowy.

  • 46' Druga połowa rozpoczęta.
  • 47' Żółta kartka dla Głowackiego.
  • 50' Imaz! Świetne dośrodkowanie Carlitosa z lewej strony boiska, a atakujący piłkę wślizgiem Imaz pokonuje Wrąbla.
  • 53' Buchalik odbija piłkę po nieprzyjemnym strzale Cotry zza pola karnego.
  • 56' Robak uderzał z rzutu wolnego, ale prosto w mur. Arbiter dopatrzył się również faulu jednego z zawodników gospodarzy.
  • 57' Żółta kartka dla Koseckiego.
  • 59' Wisła po zdobyciu gola mocno się cofnęła. Śląska coraz bliżej naszej bramki.
  • 60' Powinno być 2:0! Doskonałe dogranie Brożka przed bramkę, gdzie do piłki dopadł wbiegający Imaz. Hiszpan uderzył jednak obok słupka.
  • 61' Carlitos powinien teraz dogrywać do zupełnie niepilnowanego Brożka. Zamiast tego zdecydował się na uderzenie sprzed pola karnego, ale fatalnie skiksował.
  • 66' Po dośrodkowaniu Carlitosa z kornera niewiele brakowało, a Robak wpakowałby piłkę do własnej bramki. Będzie kolejny rzut rożny.
  • 67' Kolejne zagranie Carlitosa z rzutu rożnego i próba uderzenia z powietrza w wykonaniu Imaza. Hiszpan źle jednak trafił w futbolówkę.
  • 68' Sędzia Raczkowski skorzysta z systemu VAR.
  • 68' Rzut karny dla Wisły! Żółta kartka dla Celebana!
  • 68' Powtórki pokazują, że Celeban ewidentnie faulował Arsenicia po rzucie rożnym.
  • 70' Carlitos pewnie trafia z jedenastu metrów! 2:0 dla Wisły!
  • 71' Dwie zmiany w zespole Śląska. Boisko opuścili Piech i Chrapek, w ich miejsce wchodzą Madej i Vacek.
  • 73' Zmiana w Wiśle. Victor Perez za Brożka.
  • 74' Sadlok zdecydował się na uderzenie sprzed pola karnego, ale piłka przechodzi obok bramki.
  • 75' Druga roszada w Wiśle. Bartosz za Boguskiego.
  • 76' Płaskie dośrodkowanie Koseckiego z lewej strony pola karnego, ale Głowacki wybija piłkę na rzut rożny.
  • 77' Blisko 3:0! Wrąbel odbija piłkę w sytuacji sam na sam z Carlitosem, który wcześniej walczył do końca i zmusił Koseckiego do błędu.
  • 80' Świetna okazja dla Śląska, ale na szczęście pudłuje Robak, któremu piłkę wyłożył Pich.
  • 84' Ostatnia zmiana w Wiśle. W miejsce Imaza wchodzi Wojtkowski.
  • 85' Żółta kartka dla Sito Riery.
  • 86' Vacek uderzał z woleja sprzed pola karnego, ale został zablokowany.
  • 87' Ładna akcja gospodarzy zakończona niecelnym strzałem Vacka.
  • 88' Kolejna bardzo dobra w tym meczu interwencja Buchalika, który broni nogami uderzenie Koseckiego!
  • 89' Ponownie niebezpiecznie! Niewiele brakowało a piłka wpadłaby za kołnierz Buchalikowi po rykoszecie. Po chwili po rzucie rożnym niecelnie główkował Robak.
  • 90' Sędzia doliczył cztery minuty.

Koniec meczu! Trzy punkty jadą do Krakowa!


Źródło: wislakrakow.com

Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Kiko Ramírez: - Jest to dla nas ważna wygrana

⁃ Tak naprawdę potrzebowaliśmy tego zwycięstwa, byliśmy w takim momencie, że naprawdę nam ono pomoże. Ten sukces odnieśliśmy na ciężkim boisku, z drużyną, z którą nie grało nam się łatwo. Sporo nas to kosztowało, ale uważam, że zasłużyliśmy na to zwycięstwo - powiedział po wygranym 2-0 spotkaniu ze Śląskiem Wrocław, trener krakowskiej Wisły, Kiko Ramírez.

⁃ To żeby od początku mocno naciskać na Śląsk to był nasz plan, tak samo jak planem było wygrać cały mecz. Stworzyliśmy sobie od początku kilka okazji, ale tak samo Śląsk miał kilka niebezpiecznych sytuacji. Jest to dla nas ważna wygrana, bo nasza drużyna nadal jest wciąż w fazie budowy - dodał Hiszpan.

⁃ A czy ten mecz był naszym najlepszym w trwającym sezonie? Myślę, że można go określić jako kontynuacja meczu z Jagiellonią, gdzie nie udało się wygrać, chociaż na to zasłużyliśmy. Dzisiejsze zwycięstwo jest dla nas bardzo pozytywną rzeczą - mówił zadowolony trener.

⁃ Zoran Arsenić ma wiele możliwości. Już gdy do nas przychodził wiedzieliśmy, że może grać na każdej pozycji w obronie. Z tego punktu widzenia jest to interesujący zawodnik, młody, silny. Tworzy ważną część naszej drużyny - zakończył, pytany o Chorwata trener.


Dodał: KK

Źródło: wislaportal.pl

Urban: Wisła była bardziej konsekwentna

Data publikacji: 14-10-2017 23:00


Drużyna Śląska prowadzona przez trenera Jana Urbana nie zdołała zatrzymać Białej Gwiazdy i podtrzymać korzystnej passy na własnym terenie w starciach z Wisłą. Krakowianie za sprawą trafień Jesúsa Imaza i niezawodnego Carlitosa wracają pod Wawel z kompletem punktów.

Trener drużyny gospodarzy nie krył rozczarowania końcowym wynikiem sobotniego spotkania, w którym mierzyły się drużyny sąsiadujące w ligowej tabeli Lotto Ekstraklasy. „Szkoda tego meczu, bo wydaje mi się, że nie zagraliśmy źle. Wisła była jednak bardziej konkretna. Daliśmy się złapać na kontrę i rywale otworzyli wynik spotkania” - oceniał sobotnie starcie szkoleniowiec wrocławskiego zespołu, Jan Urban.

Sporo krwi napsuł gospodarzom hiszpański snajper Białej Gwiazdy, który we Wrocławiu dorzucił kolejne trafienie. „Mieliśmy dużo problemów z Carlitosem, bo grał naprawdę bardzo dobrze. Wydaje mi się, że gdyby nie rzut karny, to doprowadzilibyśmy do remisu. Inaczej wygląda gra przy wyniku 1:0. Dodatkowo w środku pola spisywali się nieźle Llonch i Basha. Z kolei u nas w drużynie kompletnie nie funkcjonowały skrzydła. Późniejsze zmiany sprawiły, że wyglądaliśmy już lepiej w tym aspekcie” - dodał.

Jak szkoleniowiec Śląska Wrocław oceni sytuację, po której arbiter spotkania podyktował Wiśle „jedenastkę”? „Nie byłem jeszcze w szatni i nie widziałem zajścia, więc trudno mi cokolwiek powiedzieć” - zakończył.

K. Biedrzycka

Źródło: wisla.krakow.pl

Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Sadlok: Przed Legią lepiej nie mogło nam się poukładać

Data publikacji: 14-10-2017 23:55


„Bardzo cieszy nas to zwycięstwo. Wiadomo, jak nam się układało we Wrocławiu, jak wyglądały nasze ostatnie wyjazdy. U siebie byliśmy dużo lepszą drużyną, a dziś pokazaliśmy, że potrafimy grać na wyjeździe tak samo, jak u siebie” - przyznał po meczu ze Śląskiem Maciej Sadlok, lewy obrońca Białej Gwiazdy.

„Sado” mimo zwycięstwa zauważa pewne rzeczy do poprawy. „Szkoda że początek nie zwieńczył się bramką, bo były ku temu dobre sytuacje. Na wyjazdach, w tak krótkim czasie trudno o takie okazje, dlatego jeżeli je mamy, to musimy je wykorzystywać. Jest więc jeszcze wiele do poprawy jeśli chodzi o wykończenie akcji”.

Kluczowe trzy minuty

Wisła po zdobyciu pierwszej bramki przetrwała napór graczy Śląska, po czym sama ukłuła drugi raz. Jak przyznaje 15-krotny reprezentant Polski, najtrudniejsza był sama końcówka spotkania, już przy wyniku 2:0. „Na dwie-trzy minuty przed końcem był taki moment, że Śląsk nas zamknął w polu karnym i pachniało bramką. Michał świetnie wybronił, zablokowałem jeden strzał i przetrzymaliśmy ten moment. To było kluczowe, bo wiadomo, co się dzieje, gdy rywale strzelają bramkę kontaktową na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem”.

Krakowianie zagrali na wyjeździe tak, jakby grali w domu. Czym bardziej można zachęcić kibiców, niż takim wynikiem? „Dobrze, że kadra nie wybiła nas z rytmu po całkiem niezłym taktycznie meczu z Jagiellonią. Zwycięstwo podbuduje nas jeszcze bardziej przed niedzielnym meczem. Lepiej nie mogło nam się poukładać - zdobyliśmy trzy punkty, nie straciliśmy gola, teraz tylko pora myśleć o niedzieli i walce na całego o komplet punktów” - zapowiada Sadlok.

Mamy czystą głowę, Legia nie

„Legia gra jutro z Lechią i tam pokaże, jak przepracowała przerwę na kadrę. Uważam jednak, że na ten moment to my jesteśmy mocniejsi, to my mamy czystą głowę, bo my mały kryzys mamy za sobą, a Legia jest w jego trakcie. Nie jest łatwo wrócić na właściwe tory, po tym, co niedawno zdarzyło się w Warszawie” - stwierdził „Sado”.

„Najlepszy moment by wygrać z Legią jest w niedzielę. Wierzę, że kibice dopiszą, tak, jak my dzisiaj” - zakończył rozmowę lewy obrońca Wisły.

Angelika Stankowska

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Carlos López: Cieszę się życiem i przekładam to na boisko

Data publikacji: 15-10-2017 13:30


Po przerwie reprezentacyjnej do gry wróciły zespoły Lotto Ekstraklasy. W wygranym przez Wisłę Kraków spotkaniu ze Śląskiem Wrocław bramkę i asystę do swojego konta dopisał Carlos Daniel López Huesca. Czy uważa on swój występ za kompletny i jakie były kulisy cieszynki po egzekucji rzutu karnego?


„To było pracowite spotkanie, w którym daliśmy z siebie wszystko. Osiągnęliśmy rezultat, który jest wynikiem pracy wykonanej w ostatnich tygodniach. Jestem bardzo zadowolony” - rozpoczął.

Czy Hiszpan nie miał żadnych obaw przed wykonaniem jedenastki? „Nie zadrżała mi noga podchodząc do piłki z jedenastu metrów. Jestem pewny siebie. Im bardziej wierzysz w siebie, tym mniej się stresujesz i po prostu robisz swoje” - tłumaczył 27-latek

Voy a reír, voy a bailar

Carlitos popisuje się nie tylko wyjątkową skutecznością, ale i nietypowymi cieszynkami. Jak jednak przyznaje, nie szuka nigdzie pomysłów, ponieważ podsuwa mu je życie. „Koszulka, którą pokazywałem po zdobyciu bramki była z okazji urodzin mojej mamy. Bardzo ją kocham i z tego powodu chciałem jej zadedykować to trafienie” - mówił. „Jestem zadowolony, cieszę się życiem i przekładam to na boisko. Radość po trafieniach przeważnie wiąże się z moimi bliskimi. Wielu piłkarzy pod koszulką meczową ma dodatkową z dłuższym rękawem, ale ja nie przepadam za takim rozwiązaniem, dlatego Kamil pomógł mi w tej sytuacji i przyniósł ją z ławki” - dodał po chwili.

Czy spotkanie zwieńczone golem oraz asystą to dla snajpera starcie kompletne? „Dla mnie udany mecz jest wtedy, gdy drużyna zgarnia trzy punkty. Nie liczy się to kto trafi do bramki czy zaliczy asystę. Zgadzam się jednak, że to dodatkowy powód do radości. Nie mogę się doczekać pojedynku z Legią. Jesus zdobył swoją pierwszą bramkę dla Białej Gwiazdy i mam nadzieję, że pomoże mu to w jeszcze lepszej grze”

Przemysław Marczewski

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Llonch: Zdajemy sobie sprawę z wagi starcia z Legią

Data publikacji: 16-10-2017 15:00


W sobotę Biała Gwiazda odczarowała stadion Śląska Wrocław i wygrała z ekipą Jana Urbana. Świetną pracę w środku pola wykonał Pol Llonch. „Jestem bardzo zadowolony. Uważam, że cała drużyna pokazała siłę w tym spotkaniu. Cieszę się, iż wyjeżdżamy stąd z trzema punktami” - rozpoczął 25-latek.

Sobotni pojedynek został rozstrzygnięty przez Hiszpanów. Pierwszą bramkę zdobył Jesús Imaz, zaś drugą z jedenastu metrów Carlos López. Czy arbiter słusznie wskazał na wapno? „Szczerze mówiąc nie widziałem tej sytuacji z rzutem karnym, ponieważ byłem zbyt daleko. Zakładam jednak, że skoro sędzia wrócił do tej akcji za pomocą systemu VAR, to podjął słuszną decyzję” - wyjaśniał.

Nie tracić, a zdobywać!

„Kolejny mecz na zero z tyłu to dodatkowy plus. W ostatniej kolejce też zachowaliśmy czyste konto, jednak nie strzeliliśmy bramki, chociaż mieliśmy mnóstwo okazji” - przypominał Hiszpan.

Biała Gwiazda jest pierwszą drużyną w tym sezonie, której udało się pokonać wrocławian na ich terenie. „Podchodząc do tego pojedynku wiedzieliśmy, że Śląsk ma serię meczów bez porażki u siebie. Wrocławianie to silna ekipa, która na własnym obiekcie gra bardzo dobrze. Wyszliśmy na boisko w bojowych nastrojach i naszym celem było zakończyć ich passę” - kontynuował wychowanek CE L’Hospitalet.

Między meczami z Jagiellonią Białystok i ze Śląskiem Wrocław Biała Gwiazda rozegrała spotkanie towarzyskie z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza. „Konfrontacja z Niecieczą była niezwykle pomocna. Naprawdę intensywnie spędziliśmy przerwę reprezentacyjną. Dobrze przepracowaliśmy ten czas. Starcie ze Słoniami pozwoliło nam udoskonalić pewne aspekty” - przyznał Pol.

Zawodnicy Białej Gwiazdy mają już z tyłu głowy niedzielną potyczkę z warszawianami. „Wiem, jak ważne jest następne spotkanie. Sobotnia wygrana dała nam dużo pewności siebie. Uwierzyliśmy w swoje umiejętności, jednak zdajemy sobie sprawę z wagi starcia z Legią” - zakończył defensywny pomocnik Białej Gwiazdy.

Przemysław Marczewski

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

Źródło: wisla.krakow.pl

Michał Buchalik: - Graliśmy bardzo konsekwentnie

- Było to bardzo dobre spotkanie w naszym wykonaniu. Realizowaliśmy to, co mieliśmy grać i myślę, że zasłużenie dzisiaj wygraliśmy. Wydaje mi się, że kluczem do zwycięstwa były wykorzystane sytuacje, które sobie stworzyliśmy, bo praktycznie poza jeszcze jedną Carlitosa, to jakichś mega stuprocentowych nie było. Ale to co mieliśmy, to wykorzystaliśmy i graliśmy bardzo konsekwentnie - mówił po zwycięstwie nad Śląskiem, bramkarz Wisły Kraków, Michał Buchalik.

- Cieszymy się z tego, że zagraliśmy kolejne spotkanie na "zero z tyłu", bo wiadomo, że jak gra się "na zero", to ta bramka zawsze gdzieś tam z przodu prawdopodobnie wpada i są trzy punkty - cieszył się bramkarz Wisły.


Dodał: OŚ


Źródło: wislaportal.pl


Arkadiusz Głowacki: - Byliśmy dość mocno zdeterminowani

- Był to dobry mecz, dało się to oglądać. Dopisało nam trochę szczęścia, ale też byliśmy dość mocno zdeterminowani, mocno chcieliśmy i zdecydowała ofensywa. Udało nam się zdobyć bramki po sytuacjach, które mieliśmy, a Śląskowi nie. Cieszymy się z tego zwycięstwa bardzo. Naprawdę. Potrzebowaliśmy wyjazdowej wygranej, ale też wiemy, że nie było idealnie i nie możemy zapomnieć o tym, że jeszcze dużo ciężkich meczów przed nami - powiedział po zwycięstwie we Wrocławiu, kapitan "Białej Gwiazdy", Arkadiusz Głowacki.

- Pierwszy kwadrans był dla nas, ale ostatni pierwszej połowy był dla Śląska, który nas przycisnął i też miał okazję. Śląsk grał po prostu otwartą piłkę, dlatego też było dużo możliwości dla jednej i drugiej drużyny i było to mocno widoczne - dodał wiślak.

Po raz pierwszy od kiedy w polskiej lidze obowiązuje system VAR, został on wykorzystany z korzyścią dla Wisły, bo właśnie zapis video pozwolił sędziemu podyktować dla naszej drużyny rzut karny.

- Nie jest to dobra sytuacja dla drużyny przeciwnej stracić bramkę w takich okolicznościach. Trudno jest mi to komentować. Musimy się do tego przyzwyczaić, bo być może niedługo wydarzy się... albo nie, nic nie mówiłem, nic się nie wydarzy. Musimy się przyzwyczaić - śmiał się Głowacki. - Świadomość, że każde pociągnięcie może spowodować rzut karny na pewno zmienia zachowania zawodników. Wiemy czego nie powinniśmy robić, ale niektóre odruchy trudno jest wykorzenić, ale uczymy się tego - zakończył.


Dodał: OŚ


Źródło: wislaportal.pl

Zoran Arsenić: - Świetnie gra się przed liczną publicznością

⁃ Przed meczem nie wiedziałem, że nie wygraliśmy we Wrocławiu od 2011 roku. Jestem jednak bardzo szczęśliwy, że udało nam się przerwać tę złą passę, tak jak po każdym zwycięstwie jesteśmy szczęśliwi. Oby tak dalej - mówił nam po meczu ze Śląskiem Wrocław, obrońca "Białej Gwiazdy", Zoran Arsenić.

Poza dobrą grą w defensywie młody Chorwat pokazał się również pod bramką naszych rywali. To bowiem po faulu na nim i konsultacji video sędzia Paweł Raczkowski podyktował dla naszego zespołu rzut karny.

⁃ Byłem pewny, że w sytuacji, w której ostatecznie sędzia podyktował karnego, byłem faulowany. Sędzia otrzymał informację i poszedł oglądnąć tę sytuację i podyktował "jedenastkę". Ja jednak byłem pewny, że podyktuje rzut karny, bo obrońca Śląska ciągnął mnie za koszulkę. Myślę, że była to dobra decyzja - przyznał wiślak.

⁃ Świetnie gra się przed liczną publicznością, jest to ogromna motywacja. Mam nadzieję, że za tydzień w meczu z Legią będzie jeszcze lepiej, w końcu gramy przed naszymi kibicami. Dzisiaj jednak grało się bardzo dobrze - mówił zadowolony zawodnik.

⁃ Czyste konto jest bardzo ważne dla naszej pewności siebie. Mecze wygrywa się dobrą obroną. Jeżeli nie tracimy bramki i gramy dobrze w obronie może to w pozytywny sposób wpłynąć na naszą grę ofensywną. Całą drużyną gramy tak, jak ustalimy to przed spotkaniem. A czy ja grałem dziś bardzo ofensywnie? Nie powiedziałbym. Plan na mecz ze Śląskiem był taki, żeby od pierwszych minut wysoko podejść i nie dać Śląskowi "pograć". Gdy mam szansę żeby włączyć się do akcji ofensywnej, to oczywiście z tego korzystam, ale zawsze najważniejsza dla mnie, jako obrońcy, jest gra defensywna - powiedział Arsenić.

⁃ To zwycięstwo jest dużą ulgą. Nie znam statystyk, ale na wyjeździe nie wygraliśmy od bardzo dawna. Taka wygrana to dla nas spora motywacja do dalszej pracy - zakończył wiślak.


Dodał: KK


Źródło: wislaportal.pl

Liczby meczu Śląsk - Wisła

  • Wprawdzie statystyki meczu Śląska z Wisłą przemawiały w wielu aspektach za wrocławianami, bo to oni częściej byli w posiadaniu piłki, skuteczniej podawali między sobą piłkę oraz oddali więcej strzałów, tyle że ta najważniejsze statystyka, czyli bramek, była po stronie piłkarzy "Białej Gwiazdy". Zapraszamy do zapoznania się z innymi najważniejszymi liczbami tego jakże udanego występu wiślaków we Wrocławiu.
  • 6 - prawie tyle lat Wisła Kraków czekała na zwycięstwo we Wrocławiu. Ostatni raz miało to miejsce w listopadzie 2011 roku.
  • 7 - w ostatnim kwadransie meczu piłkarze Śląska oddali na naszą bramkę aż siedem strzałów.
  • 9 - aż tyle udanych zwodów zaliczył w tym meczu Carlitos. A ile było nieudanych? Okazuje się, że jeśli chodzi o Hiszpana, to nieudanych w tym spotkaniu nie miał.
  • 11 - tyle przejęć piłki zaliczył we Wrocławiu Pol Llonch.
  • 14 - tyle zaś przejęć piłki miał Iván González.
  • 14 - to liczba strat Carlosa Lópeza.
  • 15 - aż tyle pojedynków wygrał w tym meczu Pol Llonch.
  • 71 - tylko w drugim kwadransie II połowy piłkarze Wisły mieli większe od Ślaska posiadanie piłki - i było to solidne aż 71%. I właśnie wtedy wiślacy przypieczętowali swoje zwycięstwo.
  • 350 - najwyższy wskaźnik InStat index miał w tym spotkaniu bramkarz Wisły, Michał Buchalik.


  • InStat index(*) sklasyfikowanych piłkarzy Wisły Kraków:
  • 350 - Michał Buchalik
  • 342 - Carlos López
  • 324 - Pol Llonch
  • 323 - Maciej Sadlok
  • 285 - Paweł Brożek
  • 274 - Iván González
  • 260 - Vullnet Basha
  • 259 - Jesús Imaz
  • 249 - Rafał Boguski
  • 248 - Zoran Arsenić
  • 247 - Kamil Wojtkowski
  • 246 - Arkadiusz Głowacki
  • 226 - Jakub Bartosz
  • 225 - Víctor Pérez
  • (*) - InStat index to algorytm, który wszystkie statystyczne osiągnięcia zawodnika w danym meczu przelicza na wartość liczbową.

Źródło: InStat, Ekstraklasa, własne


Podsumowanie 12. kolejki LOTTO Ekstraklasy

Porażka Górnika w Lubinie, przy remisie Lecha w Białymstoku sprawiają, że ponownie liderem Ekstraklasy są poznaniacy, ale aż trzy zespoły mają po dwunastu kolejkach po 22 zdobyte punkty. Całkiem blisko podium, po wygranej we Wrocławiu, znalazła się "Biała Gwiazda", bo ma już 20 oczek i na pewno niezwykle ciekawie zapowiada się za tydzień potyczka wiślaków z Legią. Warszawiacy też w tej kolejce mają powody do zadowolenia, bo pokonali u siebie wciąż dołującą Lechię.


Piątek, 13 października:


Korona Kielce 2-0 Wisła Płock

1-0 Mateusz Możdżeń (45.)

2-0 Ivan Jukić (79.)

Precyzja w dogodnych sytuacjach, która bez szwanku funkcjonowała w ostatnich spotkaniach "Nafciarzy", tym razem okazała się być ich piętą Achillesową. Niefrasobliwość pod bramką przeciwnika sprawiła, że napastnicy ekipy z Płocka w pojedynkę wykreowali bohatera tego spotkania, golkipera Korony, Macieja Gostomskiego. Ostatecznie zaś fatalna w skutkach interwencja jego vis-à-vis, Seweryna Kiełpina, przesądziła o tym, która z drużyn schodziła na przerwę w lepszych nastrojach. W drugiej części meczu, po zamieszaniu w polu karnym, wynik ustalił Ivan Jukić i tym samym Korona zaliczyła czwartą z rzędu wygraną przed własnymi kibicami.


Jagiellonia Białystok 1-1 Lech Poznań

0-1 Darko Jevtić (27.)

1-1 Arvydas Novikovas (87.)

Ogromne pretensje może mieć do swoich podopiecznych szkoleniowiec "Kolejorza", Nenad Bjelica. Drużyna chorwackiego szkoleniowca, po tym jak objęła prowadzenie, stworzyła sobie co najmniej kilka sytuacji do tego, żeby swojego przeciwnika dobić, jednak w każdej z nich brakowało wyrachowania. Bezwzględna okazała się za to "Jaga", która skarciła Lecha za minimalizm i w samej końcówce doprowadziła do wyrównania. Kilka chwil później piłka znów zatrzepotała wprawdzie w siatce gospodarzy, jednak po konsultacji VAR bramka Macieja Gajosa nie została uznana. Finalnie Lech drugi raz w przeciągu kilku miesięcy, i grając w Białymstoku, daje sobie w dziecinny sposób odebrać komplet punktów.


Sobota, 14 października:


Piast Gliwice 2-2 Sandecja Nowy Sącz

1-0 Aleksandar Sedlar (29.)

1-1 Mateusz Cetnarski (45.)

1-2 Filip Piszczek (79.)

2-2 Mateusz Mak (90.)

Niesamowicie pluć w brodę muszą sobie piłkarze Piasta, bo wręcz powinni pokonać beniaminka z Nowego Sącza. Wyszli bowiem jako pierwsi na prowadzenie, a Jankowski oraz Valencia i Papadopulos, wręcz powinni zdobyć kolejne gole dla zespołu z Gliwic. Te jednak nie padły i na jedenaście minut przed końcem zawodów to Sandecja wyszła na prowadzenie. Jedyny plus dla Piasta to jednak ten, że ostatecznie udało im się wyrwać remis. Ten z perspektywy całego meczu musi być dla gospodarzy rozczarowujacy.


Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1-1 Arka Gdynia

1-0 Roman Gergel (3.)

1-1 Mateusz Szwoch (39. k.)

Niecieczanie znakomicie rozpoczęli te zawody, bo po ładnej akcji wyszli na prowadzenie. Im dłużej jednak trwało to spotkanie, tym więcej do powiedzenia mieli goście. Wyrównali wprawdzie ze "szczęśliwego" rzutu karnego, ale potem mieli co najmniej kilka okazji do tego, żeby zdobyć też gola "z gry". Żadnej jednak nie wykorzystali, wiec wszystko zakończyło się remisem.


Śląsk Wrocław 0-2 WISŁA KRAKÓW

0-1 Jesús Imaz (50.)

0-2 Carlos López (70. k.)

Piłkarze "Białej Gwiazdy" zagrali we Wrocławiu bardzo dobre zawody, kto wie czy nie najlepsze w bieżącym sezonie i dostali za to miłą nagrodę, bo dopisali ważne dla siebie trzy punkty, które bez wątpienia pozwolą im w większym spokoju przygotowywać się do czekającego ich teraz meczu z Legią, już za tydzień w Krakowie. Długo wyczekiwana wygrana w niegościnnym dla wiślaków Wrocławiu smakuje bardzo wybornie i fani z ulicy Reymonta są w tej kolejce jednymi z najbardziej zadowolonych kibiców w lidze. Na drugim biegunie znajdą się oczywiście wrocławianie, bo dla Śląska jest to pierwsza "domowa" porażka w tym sezonie.


Niedziela, 15 października:


Zagłębie Lubin 3-2 Górnik Zabrze

1-0 Bartłomiej Pawłowski (7.)

1-1 Michał Koj (26.)

2-1 Jakub Świerczok (42.)

3-1 Jakub Świerczok (74.)

3-2 Mateusz Wieteska (90.)

Potyczka na szczycie ligi nie zawiodła, a kibice którzy zdecydowali się obejrzeć ten mecz nie mogą być zawiedzeni. Już zresztą pierwsza akcja i gol dla gospodarzy to coś, co można oglądać niemalże do znudzenia. Ostatecznie lepszym zespołem okazali się "miedziowi", bo choć Górnik zdobył aż dwa gole - co nie może dziwić, po stałych fragmentach gry - to sam stracił trzy, a to sprawia, że zabrzanie zwalniają fotel lidera Ekstraklasy.


Legia Warszawa 1-0 Lechia Gdańsk

1-0 Jarosław Niezgoda (8.)

Po ostatnich niemiłych wydarzeniach - zarówno boiskowych, jak i pozaboiskowych - piłkarzom stołecznej Legii udało się pokonać Lechię i bez wątpienia spadł im z serca wielki ciężar. Łatwo im ta wygrana wprawdzie nie przyszła, bo po szybko straconej bramce goście z Gdańska aż do końca zawodów mocno starali się o to, aby wyrównać, tyle że im się to nie udało. Spora też w tym "zasługa" sędziego Daniela Stefańskiego, bo jeszcze w I połowie Lechia gola zdobyła, ale chyba tylko on dopatrzył się faulu na Arkadiuszu Malarzu. Tym samym Legia pozostaje w lepszej "ósemce", a Lechia w tej "gorszej" - co jest niewątpliwie jedną z większych niespodzianek trwających rozgrywek.


Poniedziałek, 16 października:


Cracovia 3-0 Pogoń Szczecin

1-0 Piotr Malarczyk (2.)

2-0 Javi Hernández (51.)

3-0 Krzysztof Piątek (79.)

Wygrana "Pasów" z Pogonią nie podlegała żadnym dyskusjom, o czym zresztą świadczy wynik. Samo spotkanie rozpoczęło się dla gospodarzy znakomicie i choć szczecinianie mieli sporo okazji do wyrównania, to grali nieskutecznie. Na domiar złego przy trafieniu na 2-0 nie popisał się Łukasz Załuska i bez wątpienia nie pomógł swojej drużynie. Ta ostatecznie skontrowana dostała trzecią bramkę, a to oznacza, że Cracovia wygrywa po raz pierwszy od trzech miesięcy i odbija się od dna, którego blisko jest teraz zespół Macieja Skorży.


Aktualna tabela:


1. Lech Poznań 12 22 19-7

2. Górnik Zabrze 12 22 25-17

3. Zagłębie Lubin 12 22 18-10

4. Jagiellonia Białystok 12 20 15-13

5. WISŁA KRAKÓW 12 20 15-14



Źródło: wislaportal.pl

Relacja kibicowska:

Relacje kibicowskie z meczów Wisły- Sezon 2017/2018

Galeria sportowa


Galeria kibicowska: