2018.02.25 Piast Gliwice - Wisła Kraków 0:0

Z Historia Wisły

2018.02.25, Ekstraklasa, 24. kolejka, Gliwice, stadion miejski, 15:30, niedziela, -9°C
Piast Gliwice 0:0 Wisła Kraków
widzów: 3.396
sędzia: Zbigniew Dobrynin z Łodzi.
Bramki
Piast Gliwice
Jakub Szmatuła
Martin Konczkowski
Uroš Korun
Jakub Czerwiński
Marcin Pietrowski
Saša Živec grafika:zmiana.PNG (72' Joel Valencia)
Tomasz Jodłowiec
Tom Hateley
Karol Angielski grafika:zmiana.PNG (62' Michal Papadopulos)
Gerard Badía grafika:zmiana.PNG (88' Konstantin Vassiljev)
Mateusz Szczepaniak

Trener: Waldemar Fornalik
Wisła Kraków
Michał Buchalik
Jakub Bartkowski
Marcin Wasilewski
Zoran Arsenić grafika:cz.jpg 90'
Maciej Sadlok
Rafał Boguski grafika:zmiana.PNG (71' Kamil Wojtkowski grafika:zk.jpg)
Nikola Mitrović
Tomasz Cywka grafika:zmiana.PNG (72' Tibor Halilović)
Pol Llonch
Jesús Imaz grafika:zmiana.PNG (87' Denys Bałaniuk)
Carlitos

Trener: Joan Carrillo
Ławka rezerwowych: Julián Cuesta, Marko Kolar, Matej Palčič, Piotr Świątko

Kapitan: Rafał Boguski grafika:zmiana.PNG Maciej Sadlok

Bramki: 0-0
Posiadanie (w %): 40-60 (38-62)
Strzały: 9-6 (4-1)
Strzały celne: 4-1 (1-0)
Strzały niecelne: 2-4
Strzały przejęte: 3-1
Strzały z pola karnego: 7-3
Strzały z pola karnego, celne: 2-1
Faule: 9-18
Żółte kartki: 0-1
Czerwone kartki: 0-1
Spalone: 11-1
Rzuty rożne: 3-2
Podania: 409-645
Podania dokładne (w %): 71-82

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.


Na meczu mimo zakazu wyjazdowego pojawiło się 150 Wiślaków wspomaganych przez 100 kibiców Ruchu.
Na meczu mimo zakazu wyjazdowego pojawiło się 150 Wiślaków wspomaganych przez 100 kibiców Ruchu.


Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Tak grają Piastunki

Data publikacji: 22-02-2018 16:00


Po zwycięskim thrillerze przy Reymonta, piłkarze Wisły udadzą się do Gliwic, by w niedzielnym spotkaniu 24. kolejki LOTTO Ekstraklasy zmierzyć się z miejscowym Piastem. Obie drużyny dzieli w tabeli sześć pozycji i dwanaście punktów, a także cele na koniec sezonu. Wisła Kraków po cichu marzy o zajęciu miejsca premiowanego awansem do europejskich pucharów, natomiast Piast z niepokojem spogląda w dół tabeli, licząc na spokojne utrzymanie.


Zarówno gliwiczanie, jak i zespół z Krakowa, przystąpią do tego spotkania w dobrych humorach. W poprzedniej kolejce gospodarze pokonali 2:0 faworyzowaną Lechię, natomiast Wiślacy, między innymi dzięki dwóm bramkom Zorana Arsenicia, odnieśli zwycięstwo nad Arką Gdynia. Kogo desygnuje do gry Waldemar Fornalik? Podobno zwycięskiego składu się nie zmienia - czy były selekcjoner reprezentacji Polski zaufa jedenastce, która wygrała w Gdańsku?

Bramkarz: Jakub Szmatuła

Doświadczony golkiper, który w meczu z Lechią wybiegł na murawę jako kapitan, w tym sezonie wystąpił w piętnastu spotkaniach na dwadzieścia trzy rozegrane kolejki. Siedem razy zachował czyste konto, jednak w dwóch meczach został ukarany czerwoną kartką i schodził z boiska, zanim jego zespół stracił bramkę. Niemal ze stuprocentową pewnością możemy stwierdzić, że w meczu z Wisłą Kraków między słupkami bramki gospodarzy zobaczymy 36-letniego zawodnika, bowiem dwaj pozostali bramkarze nie rozegrali ani jednego spotkania w barwach zespołu z Gliwic.

Obrońcy: Martin Konczkowski, Marcin Pietrowski, Jakub Czerwiński, Uroš Korun

Trener Fornalik preferuję grę czwórką defensorów, co mogliśmy zaobserwować w większości spotkań Piasta w LOTTO Ekstraklasie. Pewne miejsce w podstawowej jedenastce drużyny Piastunek mają dwaj boczni obrońcy, 24-letni Martin Konczkowski i 29-letni Marcin Pietrowski. Obaj stanowią pewne punkty defensywy gliwiczan, rozgrywając odpowiednio dwadzieścia trzy i dwadzieścia jeden meczów w tym sezonie rozgrywek ligowych. Zarówno jeden jak i drugi nie wpisali się jeszcze na listę ekstraklasowych strzelców, jednak młodszy z tej pary na swoim koncie zapisał trzy asysty, a starszy jedną. W środku formacji defensywnej zapewne wybiegnie sprowadzony z Legii Jakub Czerwiński. Niegdyś niezastąpiony w Pogoni, jednak późniejszy transfer do drużyny z Warszawy nieco zahamował jego karierę, którą będzie starał się odbudować w Gliwicach. W tym sezonie zawodnik wypożyczony z ekipy mistrza Polski rozegrał tylko sześć ligowych spotkań. Dużo lepiej prezentują się statystyki jego partnera ze środka obrony, Uroša Koruna. 30-letni Słoweniec od początku ligowych rozgrywek pojawił się na murawie piętnaście razy. W spotkaniu z Jagiellonią, przegranym przez Piasta 0:2, parę środkowych obrońców tworzyli Czerwiński z Tomaszem Jodłowcem, natomiast Korun zagrał na pozycji defensywnego pomocnika, jednak z uwagi na wynik i raczej słabą komunikację defensywnego trójkąta w tym ustawieniu, Waldemar Fornalik w meczu z Wiślakami zdecyduje się na „zwycięską” dwójkę Czerwiński - Korun.

Pomocnicy: Tomasz Jodłowiec, Tom Hateley, Gerard Badia, Saša Živec

W środkowej części boiska prawdopodobnie ujrzymy wspomnianego już wielokrotnego reprezentanta Polski, Tomasza Jodłowca, któremu towarzyszył będzie powracający do LOTTO Ekstraklasy Tom Hateley, ostatnio będący bez klubu. 32-letni Polak, wypożyczony ze stołecznej Legii do końca tego sezonu, podobnie jak Czerwiński, chcąc wrócić do dawnej formy, zdecydował się na zmianę drużyny na taką, w której będzie miał szansę na częstsze występy. W klubie z Warszawy na boisku pojawiał się tylko dziewięć razy, notując jedną asystę. Natomiast Anglik, syn słynnego Marka Hateleya, byłego napastnika m.in. Rangers, A.C. Milan czy AS Monaco, w Polsce zagra po raz drugi. Wcześniej reprezentował barwy Śląska Wrocław, z którego trafił do szkockiego Dundee F.C., a później już jako wolny zawodnik podpisał kontrakt z drużyną z Gliwic. Z lewej strony formacji pomocy najpewniej zobaczymy Sašę Živeca, od czterech lat reprezentującego zespół Piasta. Statystyki Słoweńca wypadają dosyć blado, na trzynaście rozegranych spotkań, 26-letni zawodnik zanotował tylko jedno ostatnie podanie, nie zdobywając żadnej bramki. Po przeciwnej stronie niemal na pewno biegał będzie Gerard Badía, występujący na polskich boiskach od lutego 2014 roku. Ten sezon dla Hiszpana nie jest zbyt udany. Do tej pory na ekstraklasowych boiskach widzieliśmy go tylko sześć razy, resztę spotkań stracił z powodu kontuzji kolana, odniesionej już w pierwszej kolejce, podczas spotkania przeciwko Cracovii.

Napastnicy: Mateusz Szczepaniak, Michal Papadopulous

W dwudziestu trzech kolejkach trwającego sezonu gliwiczanie zdobyli tylko dwadzieścia cztery bramki. Atak zespołu Piasta należy do najgorszych w LOTTO Ekstraklasie, słabszą siłą ofensywną dysponuje tylko Termalica Bruk-Bet Nieciecza. Najlepszym snajperem Piastunek jest sześciokrotny reprezentant Czech, Michal Papadopulous, który w ligowych rozgrywkach na listę strzelców wpisał się osiem razy. Drugim napastnikiem będzie wypożyczony z Cracovii Mateusz Szczepaniak. Mimo kiepskiej skuteczności (osiemnaście spotkań, tylko jedna bramka), 27-letni Polak trafieniem w meczu z Lechią w ostatniej kolejce, prawdopodobnie zapewnił sobie miejsce w podstawowej jedenastce na spotkanie z Wisłą.

Spotkanie pomiędzy Wisłą Kraków a Piastem Gliwice zapowiada się niezwykle emocjonująco. Z pewnością zobaczymy ciekawe spotkanie, obfitujące w dogodne sytuacje, jednak wierzymy, że Wiślacy z Gliwic wrócą z kompletem trzech punktów i przedłużą zwycięską serię pod wodzą trenera Joana Carrillo. Pierwszy gwizdek już w niedzielę o 15.30.

Michał Stompór

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

1 na 1: Piast - Wisła

Data publikacji: 24-02-2018 09:30


W ramach 24. kolejki rozgrywek Lotto Ekstraklasy Wisła Kraków zmierzy się na wyjeździe z Piastem Gliwice. Nim jednak rozpoczną się kolejne sportowe emocje z udziałem naszej drużyny, zapraszamy Was do krótkiej lektury poświęconej porównaniu jednych z bohaterów nadchodzącego widowiska. W czym są podobni, a także czym różnią się od siebie Patryk Małecki oraz Gerard Badía?


Co ich łączy?

Lewa noga. Obaj gracze preferują zagrania właśnie tą stopą. O ile w przypadku Hiszpana jest to zdecydowanie częściej używana do gry w piłkę część ciała, o tyle Patryk Małecki niejednokrotnie udowodnił, że i z prawej nogi potrafi pięknie huknąć pod poprzeczkę.

Wzrost. Badía i Małecki należą do jednych z niższych zawodników w swoich ekipach. Polak liczy kilka centymetrów mniej niż swój rywal, jednakże zdecydowanie przerasta go w kwestii budowy ciała. Technicznie usposobiony napastnik Piasta jest bardziej szczupłym i filigranowym graczem.

Co ich dzieli?

Sukcesy. Wiślak pochwalić się może aż trzema pucharami zdobytymi za mistrzostwo Polski. Złożyły się na to sukcesy z sezonów 2007/08, 2008/09, a także 2010/11. Badía, jak do tej pory, w żadnym z klubów, w którym występował, nie miał okazji by świętować tytułu najlepszej drużyny ligi. Co prawda, bliski był tego przed dwoma lata, ostatecznie jednak jego Piast musiał zadowolić się wicemistrzostwem.

Czy powracający po kontuzji Hiszpan po raz kolejny wyjdzie na murawę, by zaprezentować się od pierwszych minut? Czy Patryk Małecki dostanie szansę na grę od trenera Carrillo? O tym wszystkim przekonamy się już w niedzielę o godzinie 15.30. Mocno liczymy, że zarówno w pojedynku indywidualnym, jak i ostatecznym rozrachunku pomiędzy Piastem a Wisłą, górą będą goście!

Jazda, jazda, jazda!

Franciszek Liśkiewicz

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



Źródło: wisla.krakow.pl

Przed nami mały ligowy maraton. Na jego starcie jedziemy do Gliwic!

Wyniki, które do tej pory padły na ekstraklasowych boiskach, w jej 24. kolejce, sprawiają, że przed drugim wyjazdowym spotkaniem tego roku "Biała Gwiazda" wydaje się być w idealnej sytuacji, aby wywalczyć sporą zaliczkę punktową, w perspektywie walki o "grupę mistrzowską". Aby znaleźć się w tym gronie, takie spotkania jak to, które dzisiejszego popołudnia rozegrają podopieczni Joana Carrillo w Gliwicach, trzeba wygrywać! Również mając na uwadze kolejne mecze, które czekają w najbliższych tygodniach naszą drużynę.

W nich ekipa spod Wawelu zmierzy się z aż czterema drużynami, które aktualnie zajmują nie tylko dość pewne miejsce w pierwszej "ósemce" tabeli, ale również znajdują się w niej nad Wisłą. W dotychczasowych spotkaniach, z teoretycznie mocniejszymi drużynami, jeszcze gdy trenerem naszego zespołu był Kiko Ramírez, udało nam się w nich dopisać do swojego dorobku zaledwie pięć punktów, na trzydzieści możliwych! Ten niepokojący trend odmienił się przed tygodniem, kiedy to Wisła odniosła jakże ważne zwycięstwo nad Arką Gdynia, ponownie wskakując do wymarzonej grupy mistrzowskiej. Spotkanie to, niezwykle emocjonujące i wymagające, wydaje się być swoistym preludium do meczów, które czekają nasz zespół w najbliższym czasie. Nad nimi dopiero będziemy się jednak zastanawiać, ale też mając je w całkiem bliskiej perspektywie trzeba pamiętać o tym, jak ważne w końcowym rozrachunku mogą być ewentualne komplety punktów wywalczone w wyjazdowych spotkaniach z takimi rywalami, jak np. Sandecja Nowy Sącz, czy Piast Gliwice.

Z tym ostatnimi grało nam się w poprzednim sezonie wyjątkowo skutecznie, bo Wisła obydwa spotkania z gliwiczanami wygrała. Trzeba jednak pamiętać o dramatycznych okolicznościach, w jakich były one rozgrywane. Pierwsze zwycięstwo nad ekipą z Gliwic, to wygrana zespołu prowadzonego jeszcze wówczas przez Dariusza Wdowczyka, po niechlubnej serii siedmiu kolejnych porażek i pamiętnym "uderzeniu rozpaczy" Patryka Małeckiego. Drugie zwycięstwo, to wyszarpany w doliczonym czasie gry komplet punktów, za sprawą bramek najpierw Zdenka Ondráška, a następnie szalonej akcji i trafieniu Petara Brleka. Obydwu strzelców goli, z naszej poprzedniej wizyty w Gliwicach, na murawie tego stadionu dziś jednak nie zobaczymy, bo Chorwat wciąż czeka na ostatnie formalności, przed już niemal zaklepanym wypożyczeniem do Wisły, a Czech dopiero wraca do zdrowia po kontuzji i nie jest jeszcze brany pod uwagę przy ustalaniu kadry na ten mecz. W tych samych słowach wypowiadać można się również o Ivanie Gonzálezie, Vullnecie Bashy, Franie Vélezie, Pawle Brożku oraz Arkadiuszu Głowackim, który pod koniec bieżącego tego tygodnia nabawił się miejmy nadzieję, że niegroźnej kontuzji. To co jednak kibiców "Białej Gwiazdy" może cieszyć, to powrót do normalnych treningów Kamila Wojtkowskiego, który może jeszcze nie w pierwszym składzie, ale z ławki rezerwowych, być może wspomoże ekipę "Białej Gwiazdy". Na niej nie będzie zapewne wielkich przetasowań, bo choć trener Joan Carrillo mówił, że niekoniecznie działa u niego zasada o "zwycięskim składzie, którego się nie zmienia", to w niedzielne popołudnie na liczne roszady raczej się nie zanosi. Wisłę czeka bowiem spotkanie podobne, jak to przed tygodniem, kiedy to "Biała Gwiazda" przez większą część spotkania była w posiadaniu piłki, skupiając się na poczynaniach w ataku pozycyjnym. Przeciwnik natomiast skupiał się na grze z kontrataku i ciężko po Piaście spodziewać się innej postawy, nawet jeśli tym razem to my pełnić będziemy rolę gości.

Taka, a nie inna filozofia gry, zdała bowiem swój egzamin przed tygodniem, kiedy to gliwiczanie odnieśli dwubramkowe zwycięstwo nad Lechią Gdańsk, z którą to nasza drużyna tylko zremisowała. Taki rezultat paradoksalnie może okazać się pozytywnym zastrzykiem dla ekipy Joana Carrillo, jako że w naszych szeregach nie będzie można mówić o jakimkolwiek lekceważeniu rywala. Postawa ta mogłaby zostać uznana za coś niedorzecznego, patrząc na naszego rywala z perspektywy nazwisk, jakie zimą trafiły pod skrzydła prowadzącego gliwiczan trenera Waldemara Fornalika. Dzięki sporemu kadrowemu zastrzykowi z Warszawy, w swoich wyborach liczyć będzie mógł bowiem na Jakuba Czerwińskiego, czy Tomasza Jodłowca, a to nie są anonimowe postacie w polskiej piłce. Mimo tego Piast jest drużyną, która po niekorzystnych dla siebie wynikach, w trwającej kolejce, nadal zajmuje niesławne miejsce w strefie spadkowej, będąc najgorzej punktującą drużyną przed własnymi kibicami. Gliwiczanie wygrali bowiem tylko trzy, z jedenastu rozegranych u siebie spotkań, a my nie obrazilibyśmy się, gdyby taka negatywna tendencja została podtrzymana!

Piast Gliwice, Korona Kielce, Jagiellonia Białystok - tak prezentuje się "rozkład jazdy" Wisły Kraków na najbliższy tydzień. Spłaszczona tabela sprawia, że może on okazać się dla naszej drużyny prawdziwą weryfikacją ambicji i planów, na trwający sezon. Te, w dotychczasowych spotkaniach, był dla każdego kibica spod znaku "Białej Gwiazdy" prawdziwym emocjonalnym rollercoasterem. Aby jednak jej piłkarze, na czele z Joanem Carrillo, w najbliższych miesiącach powalczyli o coś więcej, niż tylko oklepane "miejsce w ósemce", sinusoida i wahania formy muszą zostać zamienione na stabilizację. Liczymy, że jej świadkami będziemy już dzisiejszego popołudnia w Gliwicach!


Do boju Wisełka!


Dodał: KK

Źródło: wislaportal.pl

Piast Gliwice vs Wisła Kraków. Zapowiedź meczu: informacje o zespołach, forma, kursy, typy i transmisje na żywo

25 lutego 2018

Po premierowej wygranej Wisły Kraków pod dowództwem Joana Carrillo przed tygodniem kolejną szansę na pełną pulę krakowianie będą mieć w niedzielne popołudnie. Na drodze „Białej Gwiazdy” w spotkaniu 24. kolejki Lotto Ekstraklasy stanie gliwicki Piast, który na swoim stadionie nie wygrał w lidze od trzech meczów.

W związku z tym, że ligowe zmagania nabierają tempa, to w niedzielne popołudnie rozegrane zostaną trzy starcia. Konfrontacja, która będzie miała miejsce na stadionie w Gliwicach, zapowiada się jako jedna z najbardziej interesujących w ramach 24 serii gier.

W ligowej klasyfikacji obie ekipy dzieli różnica 12 „oczek”. Na siódmej pozycji zadomowiła się drużyna spod Wawelu. Natomiast na 13. miejscu po rozegraniu 23 kolejek ligowych znajduje się ekipa ze stolicy Małopolski.

Piast Gliwice – Wisła Kraków, forma drużyn

Gliwiczanie w tym roku raz już przegrali i raz wygrali. Z placu gry na tarczy Piast schodził po spotkaniu z Jagiellonią Białystok (0:2), która jednak w tym sezonie spisuje się bardzo dobrze. Niemniej w minionym tygodniu Piast pod batutą Waldemara Fornalika pokonał Biało-zielonych z Gdańska, zwyciężając na Energa Arenie 2:0.

Tymczasem wiślacy po przerwie w rozgrywkach nie znaleźli jeszcze pogromcy. Wisła z Lechią zremisowała 1:1. Natomiast z inną drużyną z Trójmiasta, czyli Arką Gdynia, krakowianie wygrali 3:2. Była to jednocześnie pierwsza wiktoria w Lotto Ekstraklasie dla Joana Carrillo.

Piast Gliwice – Wisła Kraków, informacje o zespołach

Zarówno Piast, jak i Wisła borykają się z kłopotami kadrowymi. W szeregach gospodarzy niedzielnej potyczki z powodu kontuzji na pewno nie będzie mógł zagrać Martin Bukata. Z kolei rehabilitacje po urazach przechodzą aktualnie Aleksandar Sedlar i Mateusza Mak.

Tymczasem u gości nie będą mogli wystąpić Vullnet Basha oraz Ivan Gonzalez. Obaj leczą kontuzje. Z kolei zaległości w treningach sprawiają, że nie będą mogli wystąpić na obiekcie przy ulicy Okrzei tacy zawodnicy jak Paweł Brożek, czy Zdenek Ondrasek.

Przewidywane składy

Piast (4-2-3-1): Szmatula, Konczkowski, Czerwiński, Korun, Pietrowski, Jodłowiec, Hateley, Badia, Angielski, Zivec, Szczepaniak

Wisła (4-3-3): Buchalik, Bartkowski, Arsenić, Wasilewski, Sadlok, Mitrović, Cywka, Llonch, Boguski, Imaz, Carlitos.

Kursy na mecz Piast Gliwice – Wisła Kraków

Aktualny kurs na wygraną Piasta wynosi 2.66. Niewiele mniej można jednak wygrać, stawiając na triumf „Białej Gwiazdy”. Kurs na jej zwycięstwo wynosi 2,60. Tymczasem prawdopodobieństwo na to, że padnie remis, zostało oszacowane na 3,20. Sprawdź ofertę LVBet na to spotkanie.

Piast Gliwice – Wisła Kraków, typy i przewidywania

W trzech ostatnich potyczkach ligowych z udziałem obu ekip za każdym razem górą była Wisła. Stawiamy jednak, że w niedzielne popołudnie mecz z udziałem Piasta i ekipy z Krakowa zakończy się kompromisem.

Transmisja meczu Piast Gliwice – Wisła Kraków

Transmisję „na żywo” z meczu obejrzysz na Canal+ Sport.

Opracował ŁP


Źródło: wislakrakow.com

Zabójcze końcówki Białej Gwiazdy. Już dziś Piast-Wisła

Data publikacji: 25-02-2018 09:00


Wiosenne rozgrywki ligowe nabierają rozpędu. Niedzielna potyczka z Piastem Gliwice będzie trzecią potyczką podopiecznych trenera Joana Carrillo po zimowej przerwie. W poprzedniej kolejce Biała Gwiazda zgarnęła komplet punktów przy R22, czy uda się jej także z terenu rywala wywieźć komplet oczek? Hiszpański szkoleniowiec spod Wawelu deklaruje, iż jego podopieczni są w stanie wygrać na każdym terenie, a my czekamy na odzwierciedlenie tych słów w rzeczywistości!


Niewiele okazji do rywalizacji na szczeblu Ekstraklasy miały dotychczas obie drużyny. Zawodnicy Wisły i Piasta mierzyli się bowiem 15 razy. Znacznie lepiej we wspomnianych spotkaniach radzili sobie krakowianie, którzy mają na swoim koncie 8 zwycięstw. Czterokrotnie padał remis, a 3 mecze zakończyły się triumfem Piastunek.

Drużyna Białej Gwiazdy wywalczyła wiosną cztery punkty, remisując z Lechią 1:1 oraz ogrywając Arkę 3:2. Z kolei Niebiesko-Czerwoni zapewnili sobie do tej pory trzy oczka za sprawą wygranej nad Lechią 2:0 w 23. kolejce rodzimej ligi.

Rezultaty te przełożyły się na aktualną sytuację w tabeli. Po 23 seriach gier ekipa spod Wawelu zajmuje 7. pozycję, a gliwiczanie 15-tą. Piast przed pierwszym gwizdkiem arbitra rozpoczynającym niedzielne spotkanie traci do Wisły dwanaście punktów.

Wiślackie déjà vu

Trzy ostatnie potyczki Wiślaków z gliwiczanami ukazały wyższość drużyny ze stolicy Małopolski. Co więcej, krakowianie zadali w nich ostateczne ciosy w ostatnich sekundach spotkań. 17 września 2016 roku katem zespołu z Górnego Śląska okazał się Patryk Małecki, który w 93. minucie przechylił szalę na korzyść Białej Gwiazdy.

Rok temu 4 marca do 81. minuty na tablicy wyników widniał rezultat 1:1 i wiele wskazywało na to, że drużyny będą musiały podzielić się punktami. Nic bardziej mylnego, bowiem tuż przed ostatnim gwizdkiem arbitra futbolówkę głową do siatki Piasta skierował Petar Brlek, dając swojemu zespołowi komplet oczek.

Podobnie było we wrześniu 2017 roku. Wówczas Biała Gwiazda podejmowała rywala przy R22. Do końca regulaminowego czasu gry pozostawała zaledwie minuta i wtedy stało się to, na co wszyscy czekali. Najpierw rzut karny na bramkę zamienił Carlitos, a później w doliczonym czasie gry hiszpański torreador ukąsił po raz drugi, rozwiewając jakiekolwiek nadzieje przeciwnika.

Był taki mecz

Do tej pory Wiślacy tylko raz mierzyli się o punkty z zespołem Piasta w lutym. Miało to miejsce w 2014 roku, kiedy to krakowianie na terenie rywala inaugurowali nową rundę. Biała Gwiazda prowadzona wówczas przez Franciszka Smudę z tarczą wróciła do Krakowa dzięki zwycięstwu 1:0, które zapewnił 13-krotnemu mistrzowi Polski Łukasz Garguła z rzutu karnego w 59. minucie spotkania.

Przez pełne 90 minut przebywali wtedy na murawie dwaj gracze Wisły, którzy po dziś dzień zakładają koszulkę z białą gwiazdą na piersi: Arkadiusz Głowacki oraz Paweł Brożek.

Szczęśliwie dla Wiślaków kończyły się trzy ostatnie starcia z Piastem, a emocji nie brakowało do samego końca! Czekamy na równie owocny w zdobycz punktową pojedynek! Początek meczu zaplanowano na godzinę 15.30.

Vamos, Wisła!

K. Biedrzycka

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Piast vs Wisła. Mecz w warunkach polarnych

Dodano: 2018-02-24 19:47:37 (aktualizacja: 2018-02-25 17:46:08)

Norf / wislalive.pl

Wisła wygrała trzy ostatnie spotkania z Piastem. Czas na zwycięstwo numer cztery.

Tabela:

Piast 13 miejsce, 23 punkty

Wisła 7 miejsce, 35 punktów

Ostatnie mecze:

Piast 0:2 Jagiellonia

Lechia 2:0 Piast

Lechia 1:1 Wisła

Wisła 3:2 Arka

Nieobecni:

Piast:

Martin Bukata, Michał Mak, Alekasndar Sedlar

Wisła:

Arkadiusz Głowacki, Ivan Gonzalez, Vullnet Basha

Prawdopodobnie nie zagrają:

Paweł Brożek, Zdenek Ondraszek, Kamil Wojtkowski, Fran Velez

Nowi zawodnicy Piasta:

Tom Hateley, Tomasz Jodłowiec, Mateusz Szczepaniak, Karol Dybowski, Frantisek Plach, Mikkel Kirkeskov

Byli gracze Wisły:

Adam Mójta, Maciej Jankowski.

Bilans meczów ligowych:

15 meczów, 8 zwycięstw Wisły, 4 remisy, 3 zwycięstwa Piasta. Bramki 21-11 dla Wisły.

Ostatnie pojedynki:

Wisła 1:0 Piast, Piast 1:2 Wisła – sezon 2016/17

Wisła 2:0 Piast 2017/18

Sędzia:

Zbigniew Dobrymin

W tym sezonie: 16 meczów; 49 żółtych kartek; 1 czerwona; 7 karnych.

Przed meczem powiedzieli:

Waldemar Fornalik: „Jesteśmy przygotowani na ten mecz. Analizowaliśmy grę rywali pod względem taktycznym i wiemy, czego się po nich spodziewać. Jeżeli zagramy na swoim dobrym poziomie, to myślę, że wygramy”

Joan Carillo: „Jeśli chodzi o całą drużynę, to myślę, że wykonali porządna pracę, jestem zadowolony z ich postawy. Wszyscy nie możemy się doczekać niedzieli i tego spotkania”

Okoliczności: Wisła wygrała trzy ostatnie spotkania z Piastem. Prognozowana temperatura w momencie rozgrywania meczu to -7 stopni Celsjusza.

Początek meczu: 25.02.2018, 15:30

NORF


Źródło: wislalive.pl

Joan Carrillo przed meczem z Piastem: - Jesteśmy zespołem, który jest w stanie wygrać na każdym boisku

- Jeżeli chodzi o przygotowania do spotkania z Piastem, to przepracowaliśmy solidnie ten tydzień. Przed nami jeszcze jeden trening do zrealizowania, żeby być w pełni gotowym na spotkanie z Piastem, ale jeśli chodzi o drużynę, to praca, którą wykonali, była zrobiona naprawdę solidnie. Jestem z tego zadowolony i już wszyscy nie możemy doczekać się niedzielnego spotkania - mówił przed drugim wyjazdowym spotkaniem w tym roku, w którym zagramy z Piastem Gliwice, hiszpański szkoleniowiec "Białej Gwiazdy", Joan Carrillo.

Już tradycyjnie, przedmeczowa konferencja prasowa rozpoczęła się od wspomnieniu o sytuacji kadrowej naszej drużyny. W spotkaniu z Piastem Gliwice trener Carrillo nie będzie mógł liczyć na Ivána Gonzáleza, Vullneta Bashę oraz Arkadiusza Głowackiego, który w tym tygodniu nabawił się urazu mięśnia przywodziciela. Z zespołem trenują z kolei rekonwalescenci, a mianowicie Kamil Wojtkowski, Fran Vélez, Paweł Brożek i Zdeněk Ondrášek.

- Sytuacje Kamila Wojtkowskiego, w porównaniu do tych Frana Véleza oraz Pawła Brożka, to różne problemy. Kamil w tym tygodniu trenował cały czas z drużyną więc jest bardzo blisko gry. Fran Vélez wraca po bardzo długiej przerwie, na dzisiejszym treningu mógł grać z resztą drużyny. Paweł Brożek jest natomiast w podobnej sytuacji, bo to piłkarz, który gdy pojawia się na boisku wnosi dużo doświadczenia, dużo opanowania, ale także potrzebuje wrócić do rytmu meczowego po dłuższej przerwie. W podobnej sytuacji jest również Zdeněk Ondrášek, który też dopiero wraca po dłuższej przerwie. W tym momencie, w przypadku Arkadiusza Głowackiego, wiem tyle co Państwo. Pojawiło się zapalenie mięśnia przywodziciela, ale dopiero w poniedziałek będą przeprowadzone badania, więc dopiero wtedy będziemy mogli dowiedzieć się czegoś więcej - powiedział trener.

Oczywiście nie mogło też zabraknąć rozmów o naszym najbliższym przeciwniku.

- Piast Gliwice to zespół, który w ostatnim czasie poprawił swoją grę i to jak się prezentuje na boisku. Szczególnie jeżeli skupimy się na poczynaniach defensywnych. Dużo jakości wprowadzili nowi zawodnicy, jacy zimą pojawili się w tej drużynie. Jeżeli chodzi o aspekty ofensywne, to jest to zespół, który lubi grać środkiem, z dużą zmiennością pozycji, nie boi się atakować, dzięki czemu często stwarzają wiele zagrożenia. Myślę, że w ostatnim czasie ich gra bardzo się poprawiła. Wygrali swój ostatni z Lechią, a jeżeli chodzi o mecz z Jagiellonią, to w nim wynik może być mylący. Zwłaszcza jeżeli chodzi o drugą połowę spotkania, bo szanse były wyrównane, jednak koniec końców to drużyna z Białegostoku zdobyła trzy punkty. Myślę, że jest to zespół niebezpieczny, zwłaszcza że gra u siebie. Zwróciliśmy uwagę na ich mocne punkty i staraliśmy się to wszystko wytłumaczyć i dobrze przedstawić zawodnikom, by byli na to przygotowani. Jeżeli chodzi natomiast o nasz zespół i to w jakim momencie teraz się znajdujemy, to jest to oczywiste, że po tych wszystkich zmianach, które przeszliśmy, potrzebujemy czasu. Przekazanie nowej idei pracy i tego jaką ja mam filozofię futbolu wymaga czasu i teraz jest ten moment, aby to poprawiać. Można bowiem wprowadzać nowe elementy, ale zostaną one przyswojone wtedy, gdy będziemy nad nimi pracować, udoskonalać je i cały czas powtarzać. Na to potrzeba czasu i z nim wszystko zacznie działać jeszcze sprawniej - zapewnia Hiszpan.

Obecnych na konferencji dziennikarzy interesowało co zrozumiałe to, w jakim składzie wystąpi w Gliwicach Wisła. A także to, czy Carrillo lubi zasadę, która mówi, że "zwycięskiego składu się nie zmienia".

- Ja niekoniecznie stosuję zasadę, że zwycięskiego składu się nie zmienia, ale nie chcę mówić o personaliach, o tym czy ten skład na mecz z Piastem wyjdzie inny, niż w meczu z Arką. Nie będę zdradzać żadnych szczegółów. Gdy wybieram zawodników na dane spotkanie opieram się przede wszystkim na pracy, jaką wykonali w poprzednich dniach, ale też w jakiej są obecnie formie. Również na tym czego potrzeba drużynie w danym spotkaniu i co będzie najlepszym rozwiązaniem dla drużyny, dzięki czemu najlepiej będzie można się przeciwstawić rywalowi, zarówno jeżeli chodzi o aspekty defensywne, jak i ofensywne. Najważniejszą rzeczą jest analiza porażek i zwycięstw oraz wyciąganie z tych spotkań wniosków, bo w ten sposób najlepiej można przedstawić zawodnikom to wszystko. Tędy jest droga do poprawy elementów, które tego wymagają - mówił trener.

- W tym momencie najważniejszym spotkaniem jest to z Piastem i nie tylko z tego powodu, że potrzebne są nam mniej więcej trzy zwycięstwa, aby znaleźć się w grupie mistrzowskiej, ale dlatego, że w każdym spotkaniu skupiamy się na zgarnięciu pełnej puli. Oczywiście ważne jest by dobrze oceniać sytuację, patrzeć na to co dzieje się w tabeli, ale myślę, że jesteśmy zespołem, który jest w stanie wygrać na każdym boisku, niezależnie od przeciwnika. Wiadomo jednak, że każdym drużynom zdarzają się słabsze dni, także w tym momencie najważniejszym celem jest zwycięstwo z Piastem. Później będą się liczyć wygrane, czy to z Koroną, czy ze Śląskiem, czy z zespołami, które są aktualnie nad nami w tabeli. Teraz skupiamy się tylko na meczu z Piastem, ale oczywiście mamy plan, który będziemy chcieli zastosować po spotkaniu w Gliwicach, żeby do meczu z Koroną przygotować się w najlepszy możliwy sposób. Najważniejsze jednak jest to, aby iść krok po kroku, żadnego etapu przygotowań nie pomijać i dokładać w każdym spotkaniu kolejną cegiełkę. Jeśli nie będzie zachowany ten porządek, to dużo z tego ceglanego domu nie zostanie. Idziemy więc krok po kroku - zakończył Joan Carrillo.


Dodał: KK

Źródło: wislaportal.pl


Relacje z meczu

Mroźny remis w Gliwicach. Piast - Wisła 0-0

W bardzo zimowej scenerii piłkarzom krakowskiej Wisły nie udało się podtrzymać zwycięskiej passy spotkań ligowych z Piastem Gliwice. Po trzech kolejnych zwycięstwach wiślaków nad gliwiczanami, dziś podzieliliśmy się z nim punktami. Mimo co najmniej kilku dobrych sytuacji do zdobycia goli - po każdej ze stron - całość zakończyła się bezbramkowym remisem, a mecz kończyliśmy w "dziesiątkę", bo z czerwoną kartką, w 90. minucie, z murawy zejść musiał Zoran Arsenić.

Nijak nie widzieliśmy w Gliwicach rundy wiosennej, bo obydwa zespoły wyszły na murawę przy minus dziewięciu stopniach Celsjusza, co jednak nie przeszkodziło pojawić się na niej Carlosowi Lópezowi w krótkim rękawie, a trenerowi Joanowi Carrillo stać przy linii bocznej przez długą część pierwszej połowy, w samym garniturze. Niektórym wiślakom było więc aż... za ciepło, ale choć początek spotkania należał do naszej drużyny, która mogła na zmrożonej murawie imponować liczbą odbiorów piłki i niezłym się przy niej utrzymywaniu się, to wszystko w miarę dobrze wyglądało do 20-25 metra przed bramką. Czym bowiem bliżej było miejsca, gdzie stał Jakub Szmatuła, tym było bardziej niedokładnie. Stąd też z naszej optycznej przewagi niewiele wynikało.

Prosili się o gola...

Niestety po około dwudziestu minutach przewagi wiślaków, do bardziej ofensywnej gry zabrali się gospodarze i stworzyli sobie kilka groźnych okazji, po których mogli zdobyć bramkę. W 21. minucie nadzialiśmy się bowiem na groźny kontratak, ale Mateusz Szczepaniak podał piłkę do Karola Angielskiego nieznacznie za jego plecy i akcja Piasta przepadła. Nie minęły jednak dwie minuty, a gliwiczanie przeprowadzili kolejną kontrę, oczywiście pytanie, czy nie było przy niej pozycji spalonej, ale wszystko zakończyło uderzenie Tomasza Jodłowca, które wybił stojący przed bramką Jakub Bartkowski. Znów minęły tylko dwie minuty i znów to Piast mógł być bliski szczęścia. Tym razem strzelał Tom Hateley, ale trafił prosto w Zorana Arsenicia. W 28. z kolei minucie strzelał Angielski, ale tym razem piłkę wybił Bartkowski, a zaraz potem strzał Szczepaniaka spokojnie wyłapał Michał Buchalik.

Wisła przetrwała więc trochę szczęśliwie ten niewątpliwy okres przewagi gospodarzy, ale sama niestetey zdziałała w odpowiedzi niewiele. Jedyny strzał na bramkę Piasta w pierwszej połowie, zresztą mocno niecelny, oddał w 42. minucie Nikola Mitrović i obydwa zespoły, przy stanie 0-0, zeszły do szatni na przerwę.

Drugą połowę wiślacy rozpoczęli całkiem optymistycznie i szybko pokusili się o drugi strzał w tym spotkaniu, który w 48. minucie oddał Tomasz Cywka. Ten wprawdzie był niecelny, ale zaraz potem w dobrej sytuacji po podaniu Carlitosa mógł się znaleźć Jesús Imaz, ale tego w ostatniej chwili powtrzymał Uroš Korun. W 55. minucie wiślacy mogli mieć kolejną dobrą okazję, bo tym razem Carlitos odszukał podaniem Rafała Boguskiego, tyle że występujący w roli kapitana naszej drużyny zawodnik, nie zdołał opanować futbolówki.

Dwie minuty później "Biała Gwiazda" mogła już jednak w Gliwicach prowadzić, bo po prostopadłym podaniu Boguskiego w pole karne Piasta wbiegł Imaz, minął już nawet Szmatułę i oddał strzał, ale futbolówkę świetnym i ofiarnym wślizgiem na rzut rożny wybił Jakub Czerwiński.

W 61. minucie z dystansu huknął Mitrović i trafił w stojącego w polu karnym Czerwińskiego, nabijając jego rękę, ale sędzia nie wskazał na "jedenastkę". Nie zareagowali też w tej sytuacji sędziowie obsługujący system VAR. Zaraz jednak potem, bo w 63. minucie, to Piast wręcz powinien zdobyć gola, bo piłki nie złapał Buchalik, ta zatańczyła w naszym polu karnym, a wszystko wręcz powinien wykończyć Szczepaniak, ale z doskonałej pozycji przeniósł futbolówkę ponad bramką!

W 67. minucie znów to Wisła miała świetną sytuację, bo po długim podaniu Pola Lloncha do Carlitosa, ten ostatni kapitalnie dograł do nadbiegającego Boguskiego, ale temu nie udało się niestety dojść do piłki. To nie powiodło się niejako w odpowiedzi Szczepaniakowi, który był już sam na sam z Buchalikiem, ale kapitalnie powstrzymał go Arsenić.

Teraz znów zaatakowali wiślacy i Carlitos spróbował sam, ale jego strzał Szmatuła zdołał odbić. W 71. minucie na indywidualną akcję zdecydował się z kolei Imaz, ale choć ładnie "zasiatował" Czerwińskiego, to uderzył ponad bramką. W tę w 73. minucie trafił za to po dośrodkowaniu z rzutu rożnego trafił Korun, ale Buchalik spisał się znakomicie!

W ostatnich dziesięciu minutach spotkania na pewno pochwalić trzeba Marcina Wasilewskiego, który świetnie zablokował Michala Papadopulosa, a także Buchalika, broniącego strzał Hateleya.

Emocje były jednak dopiero przed nami... W 90. minucie Konstantin Vassiljev podał bowiem świetnie do Papadopulosa, a ten wyszedł sam na sam z Buchalikiem, tyle że przed linią pola karnego zdaniem sędziego nieprzepisowo powstrzymał go Arsenić, za co Chorwat wyleciał z boiska z czerwoną kartką! Samą więc końcówkę graliśmy w "dziesiątkę". Piast miał jeszcze oczywiście groźny rzut wolny, ale Vassiljev podał z niego do Hateleya, a strzał tego ostatniego pewnie wyłapał Buchalik.

Całość zakończyła się więc bezbramkowym remisem, który na pewno nie może nas cieszyć, bo nie jechaliśmy do Gliwic po to, aby przywieźć stamtąd tylko jeden punkt. W tym jednak roku wiślacy, przynajmniej jak na razie, w delegacji tylko remisują.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Czerwono, ofsajdowo i bezbramkowo. Wisła - Piast 0:0

Data publikacji: 25-02-2018 17:28


24. kolejka Lotto Ekstraklasy rozgrywana była w olbrzymich mrozach. Podobnie było i w Gliwicach, gdzie miejscowy Piast podejmował Białą Gwiazdę. Plasujący się w strefie spadkowej gliwiczanie walczyli o to, by nieco uciec od dna tabeli. Wisła zaś pragnęła zbliżyć się do pierwszej piątki. A cele obu ekip zostały zweryfikowane, padł bowiem bezbramkowy remis.


Pierwszy kwadrans stał pod znakiem zalążków kombinacyjnej gry Wisły i kontr Piasta. Brak strzałów sprawiał, że kibice zamarzali coraz bardziej. Z marazmu fanów próbował wybudzić Karol Angielski, ale jego strzał nie zmierzał w światło bramki strzeżonej przez Buchalika. Biała Gwiazda kreowała grę, posiadała piłkę znacznie częściej niż rywale, ale nie mogła przełamać obrony Piastunek, której z powodzeniem dowodził Jakub Czerwiński, raz po raz przecinając wrzutki pomocników Wisły.

Złapani w pułapkę

W drugim kwadransie do roboty wziął się Piast. Kontry prawą stroną zaczęły zagrażać krakowianom. Najpierw Buchalik poradził sobie z trudnym strzałem Jodłowca z dystansu, zaś następnie po uderzeniach Angielskiego piłką obrywał Arsenić, który w ten sposób chronił Wiślaków przed utratą goli. W 29. minucie Mateusz Szczepaniak trafił w światło ramki i ominął chorwackiego stopera, lecz ponownie na posterunku był Buchalik. Na odpowiedź Wisły czekaliśmy do 41. minuty, jednak strzał Mitrovicia minął bramkę Szmatuły. Po chwili groźną kontrę zepsuł nieco Carlitos, który zwolnił akcję i nie wypuścił w uliczkę Jesúsa Imaza. Goli w pierwszej połowie nie uświadczyliśmy, byliśmy zaś świadkami naprawdę wielu spalonych. Podopieczni Joana Carrillo wielokrotnie łapali na spalone napastników Piasta - sam Szczepaniak „spalił” akcje dobre pięć razy!

W przerwie spotkania najwięcej kibiców zgromadziło się przy suszarkach w łazienkach - była to jedyna opcja, żeby trochę się ogrzać. Piłkarze, którzy zapewne nagrzali się w ciepłych szatniach, wyszli po kwadransie i robili wszystko, by tego ciepła zachować jak najwięcej. Jako pierwszy na strzał zdecydował cię Cywka, ale jego próba znacznie minęła bramkę. Po chwili Wiślacy sunęli z kolejną kontrą, i centymetrów zabrakło, by Imaz przejął podanie od Carlosa Lópeza i stanął oko w oko ze Szmatułą. W 58. minucie Wisła stworzyła sobie najlepszą jak dotąd sytuację. Idealnym podaniem popisał się Boguski, a Imaz ominął Szmatułę i oddał strzał w światło bramki, ale ofiarnie interweniujący Czerwiński wybił futbolówkę wślizgiem.

Czerwono na koniec

Piłkarze Waldemara Fornalika uwierzyli chyba, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Chwilę po tej sytuacji gospodarze egzekwowali rzut wolny, po którym w polu karnym sam znalazł się Czerwiński. Buchalik jedną ręką wygarnął mu futbolówkę, po czym spadła ona pod nogi innego z piłkarzy Piasta. Ten wstrzelił ją w pole bramkowe, a bramkarz Wisły nie schwytał piłki. Spadła ona pod nogi Szczepaniaka, który z pięciu metrów przeniósł piłkę nad bramką. „Buchal” w iście mistrzowskim tylu zrehabilitował się kilka minut później, gdy w niesamowity sposób obronił woleja w wykonaniu Koruna. W międzyczasie dwa strzały oddały wiślackie armaty - Carlitos i Imaz, ale najpierw skutecznie interweniował Szmatuła, a następnie piłka poszybowała daleko od bramki.

W 83. minucie piłkę na własnej połowie stracił Llonch. Groźną akcję Piasta strzałem zakończył Tom Hateley, ale i tym razem Buchalik był na posterunku. Podobnie było w 90. minucie - z tym, że Hateley strzelał po rozegraniu z rzutu wolnego podyktowanego za faul Arsenicia na Papadopulosie. Chorwat wyleciał z boiska za to przewinienie, ale być może uratował tym punkt. Wisła bezbramkowo zremisowała z Piastem i ma już 36 punktów.

Piast Gliwice - Wisła Kraków 0:0

Piast: Szmatuła - Konczkowski, Korun, Czerwiński, Pietrowski - Jodłowiec, Hateley - Živec (71’ Valencia), Badía (87’ Vassiljev), Szczepaniak - Angielski (61’ Papadopulos)

Wisła: Buchalik - Bartkowski, Wasilewski, Arsenić, Sadlok - Llonch, Cywka (70’ Halilović), Mitrović - Boguski (70’ Wojtkowski), López, Imaz (86’ Bałaniuk)

Żółta kartka: Wojtkowski

Czerwona kartka: Arsenić (90’)

Sędziował: Zbigniew Dobrynin z Łodzi

Widzów: 3 900

Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Tylko remis w Gliwicach. Piast – Wisła 0:0

25 lutego 2018

W meczu 24. kolejki polskiej ekstraklasy Wisła Kraków zremisowała na wyjeździe z Piastem Gliwice. Tym samym ekipa ze stolicy Małopolski zanotowała drugi z rzędu remis w delegacji w 2018 roku w meczu ligowym.

Obie ekipy przystępowały do swojego starcia po zwycięskich starciach przed tygodniem. Wiślacy pokonali 3:2 gdyńską Arkę. Z kolei gliwiczanie w pokonanym polu pozostawili Lechię Gdańsk, wygrywając 2:0.

W pierwszych trzech kwadransach rywalizacji poziom spotkania nie zachwycił. Chociaż trzeba przyznać, że w pierwszej połowie aktywniejsi w ofensywie byli gospodarze. Najpierw po jednym z uderzeń zawodników Piasta golkipera „Białej Gwiazdy” wyręczył Jakub Bartkowski, blokując ten strzał.

Z kolei w 28. minucie wymusić rzut karny starał się Gerard Badia. Sędzia meczu nie dał się jednak nabrać na ruch hiszpańskiego pomocnika, nakazując kontynuowanie gry. Do przerwy zatem goli nie było.

Po zmianie stron żywiej w ofensywie poczynali sobie podopieczni Joana Carrillo. Bliski zdobycia bramki był między innymi Jesus Imaz, ale piłka po próbie zawodnika krakowian nie znalazła drogi di siatki, bo z linii bramkowej wybił ją Jakub Czerwiński.

W kolejnych fragmentach rywalizacji Mateusz Szczepaniak stanął przed szansą strzelenia gola dla „Piastunek”, ale fatalnie spudłował. Natomiast w 73. minucie świetną paradą popisał się bramkarz Wisły, broniąc uderzenie Urosa Koruna.

Do końca zawodów wynik się nie zmienił i ostatecznie szósty remis wiślaków stał się faktem. W kolejnej serii gier „Biała Gwiazda” zmierzy się z Koroną Kielce. Bój ten zaplanowany jest na środę na godzinę 18.

Piast Gliwice – Wisła Kraków 0:0

żółta kartka: Wojtkowski (Wisła)

czerwona kartka: Arsenić (Wisła)

Piast (4-2-3-1): Szmatuła – Konczkowski, Korun, J. Czerwiński, Pietrowski, Hateley, Jodłowiec, Badia (88 min – Vassiljev), Angielski (62 min – Papadopulos), Zivec (72 min – Valencia), M. Szczepaniak

Wisła (4-3-3): Buchalik – Bartkowski, Wasilewski, Arsenić, Sadlok, Mitrović, Llonch, Cywka (72 min – Halilović), Boguski (72 min Wojtkowski), Lopez, Balleste (87 min – Bałaniuk).

Sędzia główny: Zbigniew Dobrynin (Łódź)

widzów: 3396.


Źródło: wislakrakow.com



Minuta po minucie

Źródło: wislakrakow.com

Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Fornalik: Nie będziemy rozpaczać

Data publikacji: 25-02-2018 18:42


Zespół Piasta Gliwice podzielił się w niedzielę punktami z Wisłą Kraków za sprawą remisu 0:0. Jedno oczko wywalczone przez Niebiesko-Czerwonych na własnym terenie sprawiło, że ekipa z Górnego Śląska opuściła strefę spadkową.


Opiekun Piastunek uważa, że kibice zasiadający na trybunach Stadionu przy ulicy Okrzei byli świadkami ciekawego widowiska. „Myślę, że spotkanie było niezłe, patrząc przez pryzmat warunków, w których przyszło nam rywalizować. Obie drużyny stworzyły sobie kilka sytuacji, po których mogły paść bramki. To, że mecz zakończył się bezbramkowym remisem, nie znaczy, iż był on nudny” - zapewniał Waldemar Fornalik.

Zdaniem trenera gospodarzy to jego zespół był bliżej zdobycia decydującej bramki. „Ktoś może powiedzieć, iż remis był wynikiem sprawiedliwym i że mecz był wyrównany. Co prawda posiadanie piłki było po stronie Wisły, ale to my stworzyliśmy sobie więcej sytuacji. Na pewno jest mały niedosyt, patrząc na naszą postawę, ale nie będziemy rozpaczać. Drużyna się konsoliduje, widać postępy i uważam, że zwycięstwa prędzej czy później przyjdą. Trzeba być zadowolonym z meczu, w którym nie traci się bramki, a stwarza się okazje. Taka jest piłka, jest to solidnie wywalczony punkt” - zaznaczył szkoleniowiec Piasta Gliwice.

K. Biedrzycka

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Joan Carrillo: - Staraliśmy się zaryzykować

- Było to bardzo wyrównane spotkanie, ale na tym etapie rozgrywek nie jest to nic dziwnego, bo każda drużyna doskonale zdaje sobie sprawę, że każdy punkt może być na wagę złota. I to niezależnie, czy drużyna będzie walczyć w grupie mistrzowskiej, czy w dolnych rejonach tabeli. Stąd też strata punktów i ich podział w tym meczu, bo wszyscy chcą wygrać - powiedział po zremisowanym 0-0 spotkaniu z Piastem Gliwice, trener krakowskiej Wisły, Joan Carrillo.

- Jeśli chodzi o pierwszą połowę spotkania, to kontrolowaliśmy jego przebieg, ale stwarzaliśmy sobie zbyt mało okazji. W drugiej połowie kontrola przebiegu gry nie była już niestety po naszej stronie. Stwarzaliśmy sobie więcej okazji, ale to też nie przyniosło efektu. W drugiej połowie szala zwycięstwa mogła się przechylić na naszą korzyść, jak i na korzyść rywala. Nie do końca podobało mi się to, że nie kontrolowaliśmy gry, ale wynikało to też z tego, że staraliśmy się zaryzykować, bo tak jak mówiłem - w każdym spotkaniu walczymy o zwycięstwo - dodał Carrillo.

Szkoleniowiec "Białej Gwiazdy" został zapytany o kartki dla wiślaków, które eliminują ich z najbliższego meczu. Przypomnijmy, że w potyczce z Koroną Kielce zabraknie Zorana Arsenicia oraz Kamila Wojtkowskiego.

- Strara Zorana, tak samo jak i Kamila, będzie dla całego zespołu odczuwalna. Mecz się już jednak zakończył i nie mamy wpływu na to co się stało. Nie jesteśmy w stanie zmienić przebiegu wydarzeń. Na spotkanie z Koroną na pewno znajdziemy inne rozwiązanie, w którym inni zawodnicy będą się starali zastąpić tych, którzy nie będą mogli wystąpić. Będziemy musieli poradzić sobie bez nich - przyznał Hiszpan, który został poproszony o skomentowanie sytuacji z samej końcówki, kiedy to Arsenić obejrzał czerwoną kartkę.

- Trzeba bardzo dokładnie zanalizować to co się wydarzyło. Nie wiem czy był tam spalony, czy też nie. Ja ze swojej perspektywy tego nie widziałem. W takich chwilach to są ułamki sekund i decyzje podejmuje zawodnik. Czasami są one korzystne, czasami niestety mają negatywne skutki, ale jak już mówiłem - już tego nie zmienimy. Zoran podjął taką, a nie inną decyzję. Musimy ją dokładnie przeanalizować, zobaczyć co tam się wydarzyło, aczkolwiek taki obrót spraw na pewno nie ułatwi życia całemu zespołowi - powiedział trener.

Na zakończenie Carrillo został zapytany o to, czy przy takich temperaturach, jakie panują aktualnie w Polsce, jest sens rozgrywania spotkań.

- Przyjechałem do Polski niedawno i nie czuję się odpowiednią osobą do oceniania tej sytuacji i do wydawania takich osądów, czy powinno się rozgrywać mecze przy takiej pogodzie, czy też nie. Myślę, że gdyby temperatura była wyższa, to z obydwu stron moglibyśmy oglądać lepszy futbol, ale nie pozostaje nam nic innego, jak dostosować się do takich warunków, jakie są - zakończył Carrillo.


Dodał: OŚ, Redakcja


Źródło: wislaportal.pl


Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Jakub Bartkowski: Czujemy niedosyt

25 lutego 2018

Wisła Kraków po raz drugi w tym roku zanotowała remis w lidze, chociaż mogła nawet przegrać starcie z Piastem Gliwice, który zagrał przeciwko „Białej Gwieździe” bardzo dojrzale. Po zakończeniu meczu wywiadu klubowej telewizji Wisły udzielił Jakub Bartkowski.

– Tych sytuacji nie stworzyliśmy sobie tak dużo, aby zasłużyć na wygraną. Najlepsza była chyba ta od Jesusa Imaza. Z drugiej jednak strony mamy punkt na wyjeździe, ale musimy skupić się już na meczu z Koroną Kielce – mówił prawy obrońca teamu z Grodu Kraka.

– Czujemy na pewno niedosyt, bo przyjechaliśmy po pełną pulę do Gliwic, mimo że przedostatnia drużyna w tabeli grała o życie. Niestety nie udało się wygrać, chociaż od samego początku zakładaliśmy, że chcemy to starcie wygrać – dodał 26-latek.

Według wielu opinii krakowska ekipa na własne życzenie musiała kończyć spotkanie w osłabieniu, bo narażała się na taki obrót wydarzeń, grając wysoko w defensywie. Piłkarz teamu z Grodu Kraka wypowiedział się w tej kwestii.

– Gramy wysoko, grając często na granicy spalonego. Rywal najgroźniejszą sytuację stworzył sobie dzisiaj chyba w momencie, gdy Zoran (Arsenić – przyp. red.) musiał faulować Michala Papadopulosa. Takie jednak mamy założenia, które nakłada nam trener – rzekł Bartkowski.

Przypomnijmy, że były zawodnik Wigier Suwałki ma umowę z Wisłą do końca tego sezonu. Aczkolwiek w kontrakcie zawodnika jest wpisania klauzula, umożliwiającą przedłużenie umowy o kolejny rok.


Źródło: wislakrakow.com

Arsenić: Nie żałuję faulu, bo go nie było

Data publikacji: 25-02-2018 18:45


Wisła bezbramkowo zremisowała z Piastem Gliwice w wyjazdowym starciu 24. Kolejki Lotto Ekstraklasy. Jedną z kluczowych postaci meczu był chorwacki stoper Zoran Arsenić, który musiał przedwcześnie opuścić boisko wskutek czerwonej kartki, jaką w 89. minucie pokazał mu sędzia Zbigniew Dobrynin.


Chorwat tak odniósł się do wydarzeń z końcówki spotkania: „Nie żałuję faulu z końcówki meczu. To była doskonała okazja Piasta na strzelenie gola. Myślę jednak, że w tej sytuacji nie było przewinienia. Piłka zwolniła, zwolnił też rywal, minąłem go i nawet nie pchnąłem, a ten poczuł moją obecność, wyciągnął nogi do tyłu i upadł. Sędzia uznał, że zasłużyłem na czerwoną kartkę, ja tak nie uważam”.

Skuteczni w pułapkach

Wisła raz po raz zastawiała na rywali pułapki ofsajdowe. Rzadko kiedy zdarza się, by przeciwnicy zostali złapani na ofsajdzie dwucyfrową liczbę razy! „Staraliśmy się grać wysoko, by pomagać linii pomocy w grze i łapać rywali na spalone. Robiliśmy to w wielu sytuacjach bardzo dobrze, a w tej konkretnej akcji też nie mam pewności, czy Papadopulos nie był na ofsajdzie. Do tego momentu robiliśmy to jednak bardzo dobrze, co pokazuje też wynik” - zauważył „Zoka”.

Wskutek czerwonej kartki Chorwata, trener Joan Carrillo będzie musiał zmienić żelazną za jego kadencji linię obrony. Przy kontuzji Arkadiusza Głowackiego dziś na ławce rezerwowych całe spotkanie przesiedział Piotr Świątko. Czy zatem w środę możemy spodziewać się debiutu? „Piotrek jest młodym i naprawdę dobrym zawodnikiem, przed którym cała przyszłość. Pracuje bardzo ciężko na treningach i myślę, że jeżeli trener postawi na niego w środę, wykona kawał dobrej roboty” - gwarantuje Arsenić.

Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Buchalik: Czułem, że dziś nic nie wpadnie

Data publikacji: 25-02-2018 19:20


Wisła bezbramkowo zremisowała z Piastem Gliwice w meczu 24. kolejki Lotto Ekstraklasy. Kilkoma skutecznymi interwencjami popisał się Michał Buchalik, dla którego było to siódme czyste konto w lidze.


„Wiadomo, że przyjechaliśmy tutaj po trzy punkty. Z przebiegu meczu musimy jednak zdobyte oczko szanować. Mieliśmy swoje sytuację i ich bardzo szkoda, bo gdybyśmy wykorzystali choć jedną, to byśmy wygrali. W defensywie szczęście było po naszej stronie i byłem jakiś taki pewny tego, że gola nie stracimy” - przyznał na gorąco „Buchal”, który stwierdził, że już koncentruje się na środowym starciu z Koroną.

Plany minimum i maksimum

Starcie z bezpośrednim sąsiadem w tabeli wydaje się być meczem z gatunku „o sześć punktów”. Zwycięstwo bardzo zbliżyłoby Białą Gwiazdę do zakotwiczenia w grupie mistrzowskiej na dobre. „Będziemy mieli plan nakreślony przez trenera, który krok po kroku staramy się zrealizować. Mam nadzieję, że to my przejmiemy kontrolę nad spotkaniem. Trzeba przyznać, że Korona bardzo dobrze wygląda. Myślę jednak, że grając u siebie damy radę i zdobędziemy trzy punkty” - deklaruje Buchalik.

Coraz bliżej końca rundy zasadniczej Lotto Ekstraklasy. Jaki plan mają do wykonania Wiślacy? „Trener powtarza nam, że pierwsza ósemka jest planem minimum, a potem może się w niej zdarzyć wszystko. Chcemy zdobyć jak najwięcej punktów, a jeżeli byłoby tak jak dotąd - że remisujemy na wyjazdach, a u siebie wygrywamy, to możemy myśleć o czołówce, tak to w tej lidze wygląda” - uważa wiślacki golkiper.

Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Tomasz Cywka: - Na pewno nie jesteśmy zadowoleni

- Na pewno nigdy nie wychodzimy na boisko po to, żeby zremisować. Czy to jest mecz wyjazdowy, czy też gdy gramy u siebie, więc pod tym względem nie jesteśmy zadowoleni, bo chcieliśmy wygrać. Mieliśmy swoje sytuacje, nie udało się, ale miał je także Piast. Z przebiegu meczu możliwe, że ten remis jest sprawiedliwy, ale na pewno nie jesteśmy zadowoleni - powiedział po spotkaniu w Gliwicach, pomocnik "Białej Gwiazdy", Tomasz Cywka.

- Warunki były takie same dla obydwu drużyn, a my trenowaliśmy cały tydzień przy ujemnych temperaturach, więc pogoda nie miała znaczenia. Wiadomo, bo mogliśmy stworzyć jedną sytuację, strzelić i wygrać 1-0 i byłyby inne nastroje. Tak się jednak nie stało, bo mimo wszystko przyjechaliśmy tutaj, aby zwyciężyć - dodał Cywka.

- Piast czekał na swoje kontrataki, my też zaczęliśmy podchodzić odważniej, ale długimi piłkami stwarzali sobie sytuacje, ale nasz bramkarz je wybronił. My też podchodziliśmy, ale bez konkretów i to jest na pewno to coś, co musimy poprawić w kolejnych meczach, bo im więcej sytuacji stworzymy, tym większa jest szansa, że strzelimy bramkę - przyznał wiślak.

- Na środku pomocy trochę już grałem. Teraz mamy jednak inne ustawienie, nie klasyczną dwójką, bo jest nas tam trzech, ale uważam, że wygląda to coraz bardziej solidnie, bo dopiero w lidze zaczęliśmy grać z Polem, czy z "Mitro" taką trójką - powiedział pomocnik Wisły.

- Nasze cele są wyższe, niż tylko "ósemka", ale teraz zagramy u siebie, przed własną publicznością i chcemy uzbierać jak najwięcej punktów, aby mieć przed play-offami jak najlepszą pozycję - zakończył.


Dodał: OŚ, Redakcja


Źródło: wislaportal.pl


Liczby meczu: Piast - Wisła

  • Poprzednie aż trzy spotkania Wisły Kraków z Piastem Gliwice to były prawdziwe piłkarskie thrillery, ale ze szczęśliwym dla nas happy-endem, bo każdorazowo w samej końcówce przechylaliśmy w nich szalę zwycięstwa na własną korzyść. Tym razem było to... niemożliwe. W ostatnim kwadransie meczu z gliwiczanami, a więc w tym, w którym poprzednio przesądzaliśmy o naszym sukcesie - tym razem nie oddaliśmy choćby jednego strzału na bramkę Piasta. A jak doskonale wiadomo, bez tego nie da się wygrać spotkania.
  • Zapraszamy Was do zapoznania się ze wszystkimi najważniejszymi liczbami niedzielnej potyczki.
  • 0 - to liczba strzałów wiślaków na bramkę Piasta, w dwóch pierwszych kwadransach tego meczu oraz w ostatnich piętnastu minutach tego spotkania. Zwłaszcza ten ostatni fragment zawodów może martwić kibiców, bo dobitnie pokazuje, że Wisła nie miała argumentów, aby powalczyć w Gliwicach o komplet punktów.
  • 1 - tylko jeden celny strzał w całym meczu? To niestety wynik wiślaków w Gliwicach. Oddał go Carlos López.
  • 6 - to liczba odbiorów w wykonaniu Pola Lloncha.
  • 8 - tyle zwodów wykonał w tym meczu Carlos López. 4 były udane.
  • 11 - aż tyle razy wiślacy "złapali" w pułapkę ofsajdową piłkarzy zespołu z Gliwic.
  • 12,71 - tyle kilometrów przebiegł w tym meczu Pol Llonch.
  • 16 - to liczba strat piłki Carlosa Lópeza.
  • 21,7 - to średnia odległość od bramki Piasta, z której wiślacy oddawali strzały. Dla porównania, gospodarze uderzali średnio z odległości 14,6 metrów od naszej.
  • 25 - tyle pojedynków stoczył z zawodnikami Piasta Pol Llonch. 15 z nich było skutecznych.
  • 31,75 - wyróżniamy drugiego sprintera tego spotkania, którym był Marcin Wasilewski, a który zaliczył "przebieżkę" z taką oto prędkością. To na pewno ciekawy wynik i taki też kontrargument odnośnie tego, jakoby popularny "Wasyl" - "nie był już z racji wieku aż tak szybki". W Gliwicach szybszy sprint zrobił od niego w zespole Wisły jedynie Maciej Sadok (32,57 km/h).
  • 75 - to najwyższy w naszym zespole procent wygranych pojedynków (12 z 16), który należy do Zorana Arsenicia.
  • 80 - w pierwszym kwadransie meczu takie było procentowe posiadanie piłki przez wiślaków! Niestety nie przełożyło się na choćby jedno uderzenie na bramkę Piasta. Co ciekawe - w każdym kwadransie tego spotkania wiślacy byli częściej przy piłce od gospodarzy.
  • 93 - najwięcej podań zaliczył w tym meczu Nikola Mitrović. 79 z nich było celnych (85%)
  • 118,33 - tyle kilometrów na murawie stadionu w Gliwicach przebiegli piłkarze Wisły Kraków. To o 1,54 kilometra więcej od zawodników Piasta (116,79 km).
  • 269 - to najlepszy wynik InStat index spośród wszystkich piłkarzy grających w tym meczu. Uzyskał go Michał Buchalik.
  • 2160 - to liczba minut spędzonych w bieżącym sezonie na murawie w meczach Ekstraklasy przez Macieja Sadloka. To jedyny wiślak, który zalicza w rozgrywkach 2017/2018 komplet minut.
  • Statystyki przebiegniętych kilometrów:
  • 12,71 - Pol Llonch
  • 11,70 - Jesús Imaz
  • 11,13 - Jakub Bartkowski
  • 10,73 - Nikola Mitrović
  • 10,28 - Rafał Boguski
  • Najszybsi w meczu (km/h):
  • 32,57 - Maciej Sadlok
  • 31,75 - Marcin Wasilewski
  • 31,18 - Zoran Arsenić
  • 30,91 - Carlos López


  • InStat index(*) sklasyfikowanych piłkarzy Wisły Kraków:
  • 269 - Michał Buchalik
  • 254 - Zoran Arsenić
  • 247 - Maciej Sadlok
  • 239 - Marcin Wasilewski
  • 238 - Jesús Imaz
  • 237 - Jakub Bartkowski
  • 234 - Denys Bałaniuk
  • 230 - Carlos López
  • 228 - Tomasz Cywka
  • 223 - Pol Llonch
  • 222 - Nikola Mitrović
  • 205 - Rafał Boguski
  • 203 - Kamil Wojtkowski
  • 202 - Tibor Halilović
  • (*) - InStat index to algorytm, który wszystkie statystyczne osiągnięcia zawodnika w danym meczu przelicza na wartość liczbową.

Źródło: InStat, Ekstraklasa, własne


Podsumowanie 24. kolejki LOTTO Ekstraklasy

Po raz pierwszy w rundzie wiosennej punkty straciła liderująca dotychczas Legia, która tylko zremisowała z Cracovią i kosztowało ją to fotel lidera, na który wskakuje Jagiellonia Białystok. "Jaga" bardzo wysoko, bo aż 4-1, pokonała bowiem gdańską Lechię i dostaje za to jakże miły dodatkowy prezent. Wciąż "na tarczy" wraca z kolejnych w tym sezonie wyjazdów do Poznania ekipa Lecha, która przegrała 0-1 z Koroną Kielce. Po porażce w takich samych rozmiarach ze "Słoniami" z Niecieczy, na ostatnie miejsce w tabeli przesunęła się Sandecja.


Piątek, 23 lutego:


Zagłębie Lubin 0-0 Arka Gdynia

Mimo tego, że przewagę mieli w tym spotkaniu gospodarze, to swoich sytuacji nie wykorzystali, w czym brylował przede wszystkim Filip Starzyński. Na szczęście dla gospodarzy niewykorzystane okazje się na nich nie zemściły i ten "mecz przyjaźni" zakończył się podziałem punktów. Dla lubinian to pierwsza zdobycz w tym roku. Dla Arki druga, ale że najskromniejsza z możliwych, to całość oznacza, że gdynianie spadają poza pierwszą ósemkę.


Jagiellonia Białystok 4-1 Lechia Gdańsk

0-1 Marco Paixão (26.)

1-1 Piotr Wlazło (29.)

2-1 Roman Bezjak (42.)

3-1 Martin Pospíšil (54.)

4-1 Karol Świderski (90.)

Choć mecz rozpoczął się świetnie dla gości, bo to oni wyszli na prowadzenie, to jeszcze przed przerwą to "Jaga" cieszyła się z korzystnego wyniku. Zamieszanie podbramkowe wykorzystał bowiem Piotr Wlazło, a koszmarny błąd Gérsona - Roman Bezjak. Gdy zaraz na początku drugiej połowy do siatki Lechii trafił Martin Pospíšil - było "po meczu", a dzieło zniszczenia wypełnił jeszcze Karol Świderski i po piątkowych spotkaniach 24. kolejki to "Jaga" jest liderem Ekstraklasy. A Lechia? Wprawdzie do "ósemki" traci osiem punktów i jest to strata, którą można jeszcze odrobić, to na pewno nie z taką grą, jaką w swoich dwóch ostatnich występach prezentują "biało-zieloni".


Sobota, 24 lutego:


Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1-0 Sandecja Nowy Sącz

1-0 Adrian Basta (80. sam.)

Dla obydwu drużyn było to niezwykle ważne spotkanie i choć - jak można się było spodziewać - nie był to futbol najwyższych lotów, to ostatecznie zasłużenie mecz wygrali piłkarze z Niecieczy, których po raz pierwszy prowadził jako trener Jacek Zieliński. Porażka oznacza dla Sandecji spadek na... ostatnie miejsce w tabeli i dzierżąc passę aż 15 (!) gier bez zwycięstwa można się dziwić, że stało się to... dopiero teraz.


Pogoń Szczecin 2-1 Wisła Płock

1-0 Kamil Drygas (33.)

1-1 Igor Łasicki (58.)

2-1 Morten Rasmussen (69.)

Mają w swoim dorobku passę trzech kolejnych zwycięstw, ekipa z Płocka wraca tym razem do domu "na tarczy". W tej wzajemnej i bardzo emocjunującej wymianie ciosów lepszym zespołem okazali się gospodarze, którzy - co trzeba przyznać - zagrali z niezwykłą determinacją. No i otrzymali za to, jakże miłą dla siebie nagrodę.


Cracovia 0-0 Legia Warszawa

Spotkanie lepiej rozpoczęła faworyzowana Legia, tyle że jej strzelec wyborowy sprzed tygodnia, Kasper Hämäläinen, już w 2. minucie zamiast ze świetnej pozycji przymierzyć do siatki, uderzył tuż obok słupka. Potem to jednak trochę niespodziewanie więcej sytuacji miała Cracovia, która zagrażała wprawdzie głównie po stałych fragmentach gry, ale co rusz się po nich w polu karnym gości kotłowało. Co nie udało się "Pasom" w pierwszej połowie, wręcz powinno dać efekt na początku drugiej, ale sytuacji sam na sam z Arkadiuszem Malarzem nie wykorzystał Krzysztof Piątek - i niemalże w odpowiedzi, po strzale Hämäläinena, piłkę wręcz cudem z linii bramkowej wybił Michał Helik. Działo się w tym meczu więc całkiem sporo, a emocje podniosła jeszcze bardziej sytuacja Piątka z Michałem Pazdanem, po której sędzia odgwizdał faul piłkarza Cracovii, choć równie dobrze mógł tę sytuację "puścić". I jeśli jest w piłce sprawiedliwość, to Pazdan przekonał się o tym w samej końcówce, gdy jego uderzenie głową, o centymetry minęło spojenie bramki... Ostatecznie całość zakończyła się bezbramkowym remisem, który w obydwu drużynach pozostawi bez wątpienia spory niedosyt.


NIedziela, 25 lutego:


Piast Gliwice 0-0 WISŁA KRAKÓW

Po bardzo słabej pierwszej połowie, zwłaszcza w wykonaniu wiślaków, którzy zakończyli ją w praktyce bez strzału na bramkę gospodarzy, bo ciężko za takowy uznać mocno niecelną próbę Nikoli Mitrovicia, w drugiej połowie obydwa zespoły stworzyły sobie o wiele więcej okazji do zdobycia goli. Więcej korzystnych mieli gospodarze, ale albo fatalnie pudłowali, albo bez zarzutu spisywał się Michał Buchalik. Najlepszą okazję dla Wisły miał Jesús Imaz, ale jego strzał zdołał wybić Jakub Czerwiński. Ostatecznie wszystko kończy się podziałem punktów, z którego z przebiegu meczu bardziej powinna cieszyć się ekipa Joana Carrillo, choć na pewno nie jechała ona do Gliwic po tylko jeden punkt.


Śląsk Wrocław 1-1 Górnik Zabrze

0-1 Michał Koj (7.)

1-1 Arkadiusz Piech (66.)

Spotkanie bardzo dobrze rozpoczęło się dla Górnika, bo goście tego meczu szybko wyszli na prowadzenie, bo znów tej wiosny fatalny błąd popełnił Mariusz Pawelec, który został w defensywie i zamiast pozycji spalonej była bramka Michała Koja. W kolejnych minutach zabrzanie wręcz powinni zdobyć następne bramki, ale ani Damian Kądzior, ani Igor Angulo, ani też Szymon Żurkowski - nie wykorzystali swoich dogodnych sytuacji do podwyższenia wyniku. A że niewykorzystane okazje lubią się mścić, więc nie ma się co dziwić, że jedna z nieliczych akcji gospodarzy przyniosła im wyrównanie. Górnik wręcz powinien to spotkanie jednak wygrać, ale w samej końcówce rzutu karnego nie wykorzystał Angulo i Tadeusz Pawłowski może cieszyć się z udanego powrotu na trenerską ławkę Śląska, bo remis w tym spotkaniu to wszystko, co jego zespół mógł wyciągnąć. Na pewno natomiast ogromny niedosyt musi być po tym spotkaniu w ekipie z Zabrza.


Korona Kielce 1-0 Lech Poznań

1-0 Robert Gumny (69. sam.)

Trwa katastrofalna passa zespołu z Poznania, który nie potrafi wygrać w meczu wyjazdowym od... sierpnia ubiegłego roku! Składa się na nią już aż dziesięć spotkań! Co zaś dla poznaniaków gorsze - Ci w Kielcach, po strzale Gorana Cvijanovicia i rykoszecie od Roberta Gumnego przegrali, więc z planów gonienia Jagiellonii i Legii nic nie wyszło. Porażka boli zaś tym bardziej, że w doliczonym czasie gry poznaniacy - za sprawą Christiana Gytkjæra - zmarnowali "jedenastkę"! Wszystko to zaś oznacza, że do czołówki całkiem skutecznie dobija się Korona, która zdobyła już wiosną siedem punktów, a teraz przyjedzie bez wątpienia po kolejne do Krakowa, na mecz z Wisłą.


Aktualna tabela:


1. Jagiellonia Białystok 24 45 36-25

2. Legia Warszawa 24 45 35-24

3. Lech Poznań 24 40 32-17

4. Górnik Zabrze 24 40 46-37

5. Korona Kielce 24 38 39-31

6. WISŁA KRAKÓW 24 36 34-29

Obserwujemy grę. Po meczu Piast - Wisła

Zapraszamy Was do kolejnej odsłony naszej krótkiej analizy gry piłkarzy Wisły Kraków, w jej meczu ligowym. Tym razem dotyczy on naszego wyjazdowego spotkania z Piastem Gliwice, który był niewątpliwie najsłabszym występem wiślaków w tym roku.

Najlepszym podsumowaniem całego spotkania w Gliwicach wydaje się być jego… pierwszy kwadrans, podczas którego Wisła miała aż 80-procentowe posiadanie piłki, przy czym nie potrafiła przełożyć tego na stworzenie chociażby jednej sytuacji pod bramką rywala! Mało tego, mimo ogromnej przewagi, w tym aspekcie Wisła nie oddała ani jednego strzału na bramkę Piasta, nie mówiąc już o uderzeniach celnych. Na przestrzeni całego meczu, to właśnie ta statystyka wypada najbardziej blado, jako że piłka po strzale zawodnika "Białej Gwiazdy" tylko w jednym przypadku poszybowała w światło bramki (strzał Carlosa Lópeza). Fakt ten jest o tyle niepokojący, że na trzy rozegrane w tym roku taka spotkaniach "sztuka" ta udała się piłkarzom Wisły po raz drugi, bowiem podobna sytuacja miała miejsce w meczu z Lechią Gdańsk. Wracając jednak do wspomnianego wyżej celnego uderzenia, a przede wszystkim do samego Carlitosa, to kolejny raz w tym roku hiszpański napastnik potwierdza teorię o jego... słabszej dyspozycji. Hiszpan zawodzi nie tylko w kluczowych momentach, ale również patrząc na statystyki całego sezonu, choć wciąż oddaje podobną liczbę uderzeń na mecz, to ostatnio coraz gorzej jest z ich celnością. Duży wpływ na ten fakt miało spotkanie z Arką (0/7 celnych strzałów), jednak z niemal 60-procentowej skuteczności, López "zjechał" na 22-procentową. Oprócz tego, w meczu z Piastem, Carlitos osiągnął najgorszy procent celnych podań ze wszystkich zawodników Wisły, którzy w Gliwicach pojawili się na placu gry oraz aż szesnaście strat futbolówki. Biorąc więc pod uwagę fakt, że dotychczas miał on udział przy aż 62% zdobytych goli, ciężko nie wysnuć wniosku, że jego słabsza forma, w dużym stopniu rzutuje na wątpliwej dyspozycji ekipy "Białej Gwiazdy".

W rundzie wiosennej Wisłę cechuje gra na ogromnym ryzyku, czego dowodem jest bardzo wysoko ustawiona linia defensywna. Odzwierciedleniem tego faktu jest statystyka pozycji spalonych w naszym ostatnim meczu, których po stronie Piasta było aż jedenaście. Patrząc przez pryzmat całych zawodów sztuka ta, co prawda mocno brawurowa, udawała się defensorom naszej drużyny, jednak zawiodła w samej końcówce spotkania, gdy sam na sam z Michałem Buchalikiem wyszedł Michal Papadopoulos, a jedynie rozpaczliwa interwencja Zorana Arsenicia, po której Chorwat został ukarany czerwoną kartką, uchroniła Wisłę przed utratą bramki. Spore poświęcenie się tego zawodnika w ostatnich minutach spotkania to obrazek, który wpisuje się w narracje mówiącą o dobrym występie tego zawodnika, grającego na poziomie 75% skuteczności w pojedynkach z rywalami (najlepszy wynik z całej linii obronnej). Pod tym względem jego absencja w spotkaniu z Koroną na pewno odciśnie mocne piętno na defensywie Wisły, która będzie zmuszona wyjść w mocno eksperymentalnym ustawieniu. W jakim składzie personalnym? O tym przekonamy się jutro wieczorem…

Mimo chwiejnej i mocno wątpliwej dyspozycji Wisły w poczynaniach defensywnych, w naszej drużynie, po trzech spotkaniach, można wskazać pewne punkty, które są gwarantem solidnej dyspozycji. Mowa oczywiście o Polu Llonchu oraz Jesúsie Imazie, jednych z najlepiej prezentujących się zawodników Wisły w 2018 roku, których dobra postawa zobrazowana jest między innymi wynikami przebiegniętych kilometrów przez tych zawodników. W porównaniu do meczu z Arką zawodnicy wymienili się pod tym względem pozycjami, tym razem górą w tym "starciu" wyszedł Llonch, który po raz kolejny może pochwalić się przekroczeniem granicy dwunastu przebiegniętych kilometrów. Dobra postawa Lloncha zobrazowana jest również statystyką najlepszego procentu wygranych pojedynków (60) oraz już chyba tradycyjnie - największej liczby odbiorów (cztery, 67% skuteczność). Hiszpański defensywny pomocnik wykazał się również dwoma udanymi dryblingami na trzy próby, a lepszy pod tym względem okazał się nie kto inny jak… Jesús Imaz, który w tej statystyce zdeklasował resztę drużyny, bowiem aż pięć na sześć takich prób okazało się być skutecznymi. Jesús ma również najlepszy wynik pod względem udanych pojedynków na ziemi (10/15, 67%) oraz wysoki procent celnych podań (82%). Dobry występ tego zawodnika mógł zostać zwieńczony zdobytą bramką, jednak ostatecznie piłka po jego strzale w ostatnim momencie została wybita sprzed bramki przez defensora Piasta, Jakuba Czerwińskiego, a Wisła z Gliwic wywiozła tylko remis.

Teraz "Białą Gwiazdę" czekać będzie prawdziwy ciąg dalszy ligowego maratonu, bo na przestrzeni kolejnych dziesięciu dni zagramy trzy spotkania. Zanim jednak pojedziemy do Białegostoku i podejmiemy u siebie Śląsk Wrocław, czeka nas jutrzejsze spotkanie z Koroną - drużyną, która w trwającym sezonie oddaje średnio najwięcej strzałów na mecz (15,46). W przeciwstawnej statystyce, strzałów oddawanych przez rywali, Wisła znajduje się na pozycji trzeciej, pozwalając oddawać przeciwnikom średnio aż 14,71 uderzeń na mecz. Mimo sporych problemów kadrowych w linii defensywnej liczymy jednak, że wiślacy staną na wysokości zadania i w jutrzejszy wieczór "Biała Gwiazda", na przekór liczbom i w tej niekorzystnej zimowej aurze, rozgrzeje kibiców piłkarskimi, pozytywnymi emocjami. Po tym spotkaniu zapraszamy Was na kolejną odsłonę analizy postawy zespołu Wisły Kraków.


Dodał: KK


Źródło: wislaportal.pl

Galeria sportowa