2018.07.21 Wisła Kraków - Arka Gdynia 0:0

Z Historia Wisły

2018.07.21, Ekstraklasa, 1. kolejka, Kraków, Stadion miejski im. Henryka Reymana, 18:00, sobota, 28°
Wisła Kraków 0:0 Arka Gdynia
widzów: 9.215
sędzia: Piotr Lasyk z Bytomia.
Bramki
Wisła Kraków
Michał Buchalik
Jakub Bartkowski
Marcin Wasilewski
Maciej Sadlok
Rafał Pietrzak
Rafał Boguski grafika:zmiana.PNG (80' Kamil Wojtkowski)
Vullnet Basha
Dawid Kort
Jesús Imaz
Patryk Małecki grafika:zmiana.PNG (68' Martin Košťál)
Zdeněk Ondrášek grafika:zmiana.PNG (89' Marko Kolar)

Trener: Maciej Stolarczyk
Arka Gdynia
Pāvels Šteinbors
Damian Zbozień
Luka Marić
Frederik Helstrup
Adam Marciniak
Luka Zarandia grafika:zmiana.PNG (89' Karol Danielak)
Andrij Bohdanow grafika:zmiana.PNG (80' Rafał Siemaszko)
Michał Nalepa
Michał Janota
Goran Cvijanović grafika:zk.jpg grafika:zmiana.PNG (60' Nabil Aankour)
Aleksandyr Kolew

Trener: Zbigniew Smółka
W 64' Rafał Boguski nie wykorzystał rzutu karnego, Pāvels Šteinbors obronił.

Ławka rezerwowych: Kacper Chorążka, Jakub Bartosz, Marcin Grabowski, Patryk Plewka
Kapitan: Rafał Boguski Grafika:zmiana.PNG Maciej Sadlok

Bramki: 0-0
Posiadanie (w %): 60-40 (64-36)
Strzały: 20-5 (9-0)
Strzały celne: 3-0 (1-0)
Strzały niecelne: 8-3
Strzały przejęte: 9-2
Strzały z pola karnego: 7-2
Strzały z pola karnego, celne: 1-0
Faule: 11-22
Żółte kartki: 0-1
Czerwone kartki: 0-0
Spalone: 1-1
Rzuty rożne: 7-1
Podania: 494-367
Podania dokładne (w %): 85-78
Przebiegnięty dystans (w km): 111,75-108,67

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.


Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Tak grają Arkowcy

Data publikacji: 19-07-2018 11:30


Już za dwa dni swoje rozgrywki wznowi Lotto Ekstraklasa. Po raz kolejny szesnaście drużyn przystąpi do walki o najwyższe cele - wśród nich Wisła Kraków i Arka Gdynia, które na stadionie przy ulicy Reymonta zmierzą się w ramach pierwszej kolejki nowego sezonu.



Gdynianie podczas okresu przygotowawczego rozegrali 4 mecze sparingowe, z których 2 wygrali (2:0 z APOEL-em Nikozja i 2:1 z bezrobotnymi piłkarzami zrzeszonymi w hiszpańskiej federacji AFE), jeden zremisowali (1:1 z Maccabi Tel Awiw), a raz schodzili z boiska pokonani (0:3 z Dinamem Bukareszt). Przed inauguracją ligowego sezonu piłkarze Arki, jako ubiegłoroczni finaliści Pucharu Polski, stanęli przed szansą zdobycia w tym sezonie trofeum w tym sezonie. Po emocjonującym spotkaniu, w którym wszystkie bramki padły już w pierwszej połowie, Żółto-niebiescy pokonali Legię Warszawa 3:2, broniąc pucharu zdobytego w ubiegłym roku. Trener Zbigniew Smółka zapewne nie dokona zbyt wielu zmian w porównaniu ze składem, jaki wystawił do gry przeciwko Mistrzowi Polski, co pozwala nam przypuszczać, że na boisko w Krakowie wybiegnie ta sama jedenastka, która w ostatni weekend pokazała się z niezłej strony w starciu z warszawianami.

Bramkarz: Pāvels Šteinbors

Dla doświadczonego golkipera aktualny sezon będzie trzecim, w którym czterokrotny reprezentant Łotwy założy koszulkę Arki. Poprzednie rozgrywki był dla Šteinborsa niezwykle udane - 21-latek rozegrał wszystkie z 37 ligowych kolejek, w których 48 razy wyciągał piłkę z siatki, trzynastokrotnie zachowując czyste konto. Swoją pewną pozycję niejednokrotnie potwierdzał udanymi interwencjami, co w połączeniu z brakiem klasowej konkurencji sprawia, że Łotysz także i w tym roku stanie między słupkami bramki gdynian.

Obrońcy: Adam Marciniak, Frederik Helstrup, Luka Marić, Damian Zbozień

W pierwszym poważnym przedsezonowym sprawdzianie Arkowcy wyszli na boisko z czwórką obrońców. Środek linii defensywy podczas tego spotkania tworzyli Frederik Helstrup i Luka Marić. Pierwszy z nich do Gdyni trafił rok temu ze szwedzkiego Helsingborgs IF i niemal z miejsca stał się zawodnikiem podstawowej jedenastki, co przełożyło się na 29 ekstraklasowych występów. Partnerem 25-latka zapewne będzie Luka Marić, pozyskany w tym okienku transferowym z Dinama Bukareszt. Były zawodnik m.in. Zawiszy Bydgoszcz nie może zaliczyć poprzedniego sezonu do udanych - w barwach rumuńskiej drużyny zagrał tylko w 15 ligowych meczach, ani razu nie wpisując się na listę strzelców. Chorwacki defensor zdecydował się zmienić klubowe barwy w nadziei na częstsze występy, a wystawienie do gry w meczu przeciwko Legii pozwala przypuszczać, że 31-latek powinien stać się podstawowym obrońcą Arki. Na pozycji lewego obrońcy niemal na pewno ujrzymy kapitana Żółto-Niebieskich, Adama Marciniaka. 29-latek z Łodzi w sezonie 17/18 zaliczył 28 ekstraklasowych gier, zdobywając jedną bramkę i trzykrotnie asystując kolegom z drużyny. Po przeciwnej stronie boiska w spotkaniu z Wisłą powinien wystąpić Damian Zbozień. Były zawodnik Zagłębia Lubin czy Piasta Gliwice w poprzednich rozgrywkach był pewnym punktem gdyńskiej drużyny, co przełożyło się na 33 występy, 3 zdobyte bramki i 4 ostatnie podania.

Pomocnicy: Michał Nalepa, Andriej Bogdanow, Michał Janota

Trener Zbigniew Smółka w pojedynku przeciwko Legii zdecydował się na ustawienie z dwójką defensywnych pomocników i zapewne nie inaczej będzie w starciu z krakowianami. Pierwszy z nich, Michał Nalepa, zaliczył dość udany poprzedni sezon, w którym na ligowych boiskach meldował się 27-krotnie, raz umieszczając piłkę w siatce rywali. Obok wychowanka Arki najprawdopodobniej zobaczymy Andrija Bogdanowa, który do Gdyni trafił w styczniu tego roku, przechodząc z Olimpika Donieck na zasadzie definitywnego transferu. Jednokrotny reprezentant Ukrainy po dołączeniu do Arkowców zdążył rozegrać 11 ligowych kolejek, podczas których raz wpisał się na listę strzelców. Jako bardziej ofensywnie usposobiony zawodnik powinien wystąpić Michał Janota. Piłkarz, przed obecnym sezonem pozyskany ze Stali Mielec, zagrał w jej barwach 27 spotkań, pięciokrotnie trafiając do siatki i notując dwie asysty, co zaowocowało sportowym awansem i transferem do Ekstraklasy. Dwudziestosiedmiolatek już w pierwszym meczu w nowym klubie wpisał się na listę strzelców i zapewne będzie jednym z tych zawodników, na którego obrońcy Wisły będą musieli uważać najbardziej.

Skrzydłowi/Napastnicy: Goran Cvijanović, Aleksandar Kolev, Luka Zarandia

W spotkaniu Superpucharu Polski opiekun Arki zdecydował się na grę trójką atakujących, na szpicy umieszczając Aleksandara Koleva. Bułgar pozyskany z Sandecji Nowy Sącz przeciwko Legionistom rozegrał pełne 90 minut, co pozwala nam sądzić, że w meczu z krakowską Wisłą ujrzymy go na boisku w wyjściowej jedenastce. Poprzedni sezon to dla 25-latka 32 mecze, 7 bramek i 3 ostatnie podania. Z lewej strony powinien wystąpić Goran Cvijanović, kolejny z nowych nabytków gdynian. Czterokrotny Mistrz Słowenii z NK Maribor po udanych rozgrywkach (9 trafień i 2 asysty w 29 spotkaniach) dość niespodziewanie zamienił Koronę Kielce na Arkę i zapewne będzie jedną z największych gwiazd drużyny z Trójmiasta. Natomiast jako prawy skrzydłowy niemal na pewno zagra Luka Zarandia. Zaledwie 22-letni Gruzin na polskie boiska trafił w styczniu zeszłego roku, od tego czasu rozgrywając dla Arkowców 30 meczów. Niezwykle uzdolniony technicznie zawodnik stanowi duże zagrożenie dla defensywy przeciwników, wielokrotnie nękając obrońców swoimi rajdami w bocznych strefach boiska. W pojedynku przeciwko Legii był młodzieżowy reprezentant swojego kraju zagrał 88 minut, wpisując się na listę strzelców, co może być początkiem udanego sezonu w jego wykonaniu.

Pierwsze spotkanie każdego nowego sezonu zawsze jest jednym z najbardziej oczekiwanych momentów, zarówno przez samych piłkarzy, jak i wspierających ich fanów. Przed rozpoczęciem sezonu zmagań wszyscy związani z konkretnym klubem mają nadzieję, że kolejny rok przyniesie poprawę, a ich drużyna zaprezentuje się lepiej, niż miało to miejsce w minionych rozgrywkach. Mecz inaugurujący ligowe starcia nie jest najważniejszym z nich, jednak dobry początek pozwala przystąpić do kolejnych gier z pozytywnym nastawieniem i wiarą we własne umiejętności. Jako kibice liczymy na to, że Wisła sezon 2018/19 rozpocznie od zwycięstwa, a dobrą passę będzie kontynuowała przez pozostałe 36 kolejek!

Michał Stompór

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Wracamy do gry! Na inaugurację Wisła podejmuje Arkę... a my pytamy - kto będzie i jest godny podania mu ręki?!

Ostatnimi czasy okres wakacyjny, to nie jest dobry czas dla krakowskiej Wisły. Przed dwoma laty doszło do pamiętnych zmian własnościowych, które o mało nie zakończyły się dla nas katastrofalnie. Także przed rokiem mogliśmy mieć podobne problemy, z tajemniczym niemieckim inwestorem, który istniał tylko w czyjejś wyobraźni. Teraz zaś "Białą Gwiazdę" dopadły ogromne problemy finansowe, ale w całym tym nieszczęściu Wisła wraca na ligowe boiska, tworząc niejako nowe rozdanie. Z nowym trenerem, nowym dyrektorem sportowym i poniekąd z nowym zespołem.

Niestety to właśnie kwestie finansowo-organizacyjne, a także liczne odejścia kluczowych do niedawna zawodników, a nie te związane z najbliższym przeciwnikiem - dręczyły nie tylko zatroskanych kibiców, ale przede wszystkim najważniejsze osoby w klubie - dyrektorów, trenerów i samych piłkarzy. W związku z tym stwierdziliśmy, że zapowiedź przed meczem z Arką Gdynia wyglądać będzie inaczej niż te, do których zdążyliście się przyzwyczaić na naszych łamach, a które pojawiały się przed każdym kolejnym spotkaniem z udziałem Wisły Kraków. Wszyscy bowiem ostatnie dwa miesiące spędziliśmy na tzw. wyrywaniu włosów z głów, obgryzaniu paznokci i zamartwianiu się nad losem naszej "Białej Gwiazdy". Ciężko więc przed startem nowego sezonu nie zagłębić się w aktualne bolączki fanów krakowskiego zespołu.

Zacznijmy jednak od początku. Po tym, jak zwolniony został z Wisły trener Kiko Ramírez, a tymczasowym szkoleniowcem został Radosław Sobolewski, większość osób mogła spodziewać się, że kwestia zatrudnienia nowego opiekuna drużyny to kwestia czasu. Posiłki zostały zasięgnięte w podobnym miejscu, co rok wcześniej, jednak mimo identycznego katalońskiego pochodzenia, podobieństwa pomiędzy Joanem Carrillo, a Kiko Ramírezem… kończyły się, zanim się na dobre rozpoczęły. "Biała Gwiazda" diametralnie zmieniła sposób rozgrywania swoich spotkań, często narzucając przeciwnikowi swój styl gry, co spragnionej kibicowskiej gawiedzi, która od lat marzyła o powrocie ukochanej drużyny na najwyższe ligowe szczeble, mogło się podobać. Niestety, z perspektywy czasu okazało się, że sportowa zmiana na lepsze wiązała się z ogromnym ryzykiem finansowym, na co naszego klubu zwyczajnie nie było stać! Przedsmak swoistego życia "ponad stan" mieliśmy już jednak dużo wcześniej, kiedy to w pewnym momencie kadra naszego zespołu stawała się nad wyraz przerośnięta, a w przytulnej, ale jednak ciasnej szatni ośrodka treningowego w Myślenicach, robiło się coraz tłoczniej. Do Krakowa zjeżdżali kolejni piłkarze, a wydawanie pieniędzy, podczas gdy klubowy skarbiec świecił pustkami, stało się codziennością. Konsekwencje takich - nie oszukujmy się - lekkomyślnych decyzji, przełożyły się na późniejsze perypetie "stadionowe" oraz małe afery, goniące większe, które kolejny raz naruszały dobre imię naszego klubu.

Gdy już po większości pozostało tylko echo, w mediach zaczęły pojawiać się głosy, że za aktualny stan klubowej kasy w podobnym stopniu odpowiadają... kibice, których chore ambicje sprawiały, że zarząd klubu stawał na głowie, by kolejnymi transferami zaspokajać potrzeby spragnionych fanów. Zarzuty te wydają się jednak niedorzeczne, a nauczeni doświadczeniami poprzednich tygodni nie pozostaje nam nic innego jak zadać kilka pytań. Czy nie warto było przed rokiem postawić na Michała Buchalika, kosztem sprowadzania Juliána Cuesty, który i tak większość czasu spędzonego w Krakowie przeleżał na lekarskiej kozetce? Czy nie warto było pozostawić w klubie Jakuba Bartosza, zamiast decydować się na transfer Mateja Palčiča, którego losy w stolicy Małopolski toczą się w podobny sposób, jak wspomnianego wyżej Cuesty? Czy naprawdę konieczny był transfer Nikoli Mitrovicia, który dla wielu uprzedzonych do Serba kibiców zapisze się w ponad 110-letniej historii klubu jako jeden z najgorszych piłkarzy noszących koszulkę z "Białą Gwiazdą" na piersi? I na koniec - czy transfery te w jakimkolwiek stopniu podniosły poziom sportowy drużyny i przyczyniły się do końcowego miejsca w tabeli poprzedniego sezonu? Możliwe, że nadal z Kiko Ramírezem na ławce Wiśle nie udałoby się skończyć poprzedniego sezonu na miejscu gwarantującym boje w grupie mistrzowskiej. To oznaczałoby jednak, że kontrakt z Hiszpanem zostałby zakończony, a co za tym idzie, z wiślackiej listy płac zniknęłoby jedno z wielu niepotrzebnych nazwisk. Prawda jest jednak taka - pół roku temu naszego klubu zwyczajnie nie było stać na zatrudnienie trenera klasy Joana Carrillo. Co zaś skończyło się smutnie i nerwowo latem.

Stojąc u wrót kolejnego sezonu Ekstraklasy mało który kibic myśli o Wiśle w kategoriach drużyn, które za wszelką cenę biją się o najwyższe ligowe cele. Ma to bezpośredni związek z ruchami poczynionymi "do" i "z" klubu, podczas wciąż trwającego letniego okienka transferowego. A także w związku ze zmianą polityki transferowej, która… powinna zostać wprowadzona w momencie przejęcia spółki przez Towarzystwo Sportowe. Już wtedy Wisła była bowiem klubem ogromnie zadłużonym, z niezamykającymi się drzwiami szaf, w których to znajdowaliśmy co rusz niezliczoną liczbę "trupów", a które wciąż nam wypadały. Mimo to dziś już wiemy, że nadal żyliśmy "ponad stan", co teraz odbiło się poważną czkawką… I kto wie, czy nie będzie odbijać się nam przez jeszcze długi czas.

Mimo, że piszący te słowa absolutnie nie uważa kibiców za winowajców aktualnej sytuacji finansowej klubu, to z pewnością sądzi, że oddany fan "Białej Gwiazdy" może mieć realny wpływ na aktualny byt ukochanej drużyny. Mowa tu nie tylko o fantastycznych akcjach zorganizowanych przez twitterową społeczność, ale przede wszystkim… o stadionowej frekwencji, podczas najbliższych domowych spotkań krakowskiej Wisły. Niestety, mimo kwoty zebranej na platformie udostępnionej dla fanów z całej Polski, a która lada dzień przekroczy zapewne 200 tysięcy złotych, to wielce prawdopodobne jest to, że dzisiejszego wieczoru na krakowskim stadionie nie zasiądzie nawet dziesięć tysięcy widzów. Jeszcze parę lat temu wielokrotność tej liczby pławiła się w chwale Wisły, podczas gdy ta zdobywała kolejne mistrzowskie trofea, a teraz ciężko znaleźć kilka tysięcy głów, które zdecydowałyby się wspomóc klub w trudnych chwilach, wspierając ukochaną drużynę z perspektywy trybun... Nie dane jest więc nam porównywać się do kibiców Widzewa Łódź, którzy co rundę wykupują najwięcej w Polsce karnetów swojej drużyny... Choć z drugiej strony widać, że możemy sprawić, żeby to inni porównywali się do nas! Akcje kibicowskie pokazują bowiem, że los krakowskiej Wisły aktualnie nie leży w rękach skompromitowanego na wielu płaszczyznach zarządu, lecz właśnie kibiców. Pokażcie, że nie tylko władze klubu, ale i zawodnicy i trenerzy, którzy w poprzednich latach dawali nam niezliczone pokłady radości, będą mogli liczyć na waszą pomoc w starciu nie tylko z Arką Gdynia, ale również z kolejnymi ligowymi przeciwnikami!

Do boju Wisełka!

PS. Jeśli MY KIBICE nie weźmiemy odpowiedzialności za Wisłę, to kto ją weźmie? Jeśli MY KIBICE odpuścimy, to co powiedzą o nas przyszłe pokolenia? Jeśli Wisła będzie mieć się źle, to czy jako jej KIBICE będziemy "godni podania nam ręki"?

Dodał: KK

Źródło: wislaportal.pl

Wisła Kraków vs Arka Gdynia. Zapowiedź, typy, kursy

21 lipca 2018

Po zaledwie tygodniu od momentu, gdy zakończyły się piłkarskie mistrzostwa świata na ligowe boiska wracają piłkarze Lotto Ekstraklasy. W jednym z ciekawszych starć Wisła Kraków na swoim stadionie zmierzy się z Arką Gdynia. Zachęcamy do zapoznania się z zapowiedzią meczu, naszymi przewidywaniami oraz kursami oferowanymi przez bukmacherów.

Biorąc pod uwagę, jak wyglądały spotkania z udziałem obu ekip w poprzedniej kampanii, to o brak goli kibice raczej nie muszą się obawiać. W ostatnich dwóch meczach z udziałem Wisły i Arki padło łącznie dziewięć goli. Jak będzie w sobotni wieczór? Przekonamy się wkrótce.

Wisła – Arka, historia

O ligowe punkty jak dotąd obie drużyny mierzyły się ze sobą 33 razy. Jak na razie lepszym bilansem mogą pochwalić się krakowianie, którzy odnieśli 18 zwycięstw. Osiem meczów zakończyło się wygraną teamu z Trójmiasta, a w sześciu potyczkach miał miejsce remis.

Dodajmy, że na swoim stadionie „Biała Gwiazda” nie przegrała w lidze z Arką od trzech spotkań, wygrywając za każdym razem. Kibice Wisły z pewnością z uśmiechem wracają do starcia z gdynianami z sezonu 2016/17, gdy wiślacy pokonali ekipę z północnej Polski 5:1.

Wisła – Arka, ostatnie wyniki

Wiślacy w trakcie okresu przygotowawczego rozegrali sześć meczów kontrolnych, w których zaprezentowali się całkiem nieźle, notując trzy zwycięstwa, dwie porażki i jeden remis.

Najciekawszy bój z udziałem Wisły przed startem sezonu miał miejsce na stadionie przy ulicy Reymonta, gdy „Biała Gwiazda” mierzyła się z AS Monaco, remisując 1:1. Po serii rzutów karnych wygrali natomiast krakowianie.

Z kolei „Arkowcy” mają za sobą tylko cztery mecze kontrolne, w których zanotowali dwa zwycięstwa. Jedno starcie gdynianie przegrali 0:3 z Dinamem Bukareszt, a raz zremisowali, gdy mierzyli się z Maccabi Tel Aviv

Wisła – Arka, sytuacja kadrowa

Krakowska ekipa poprzednią kampanię kończyła w grupie mistrzowskiej i taki cel wiślacy mają także na sezon 2018/19. Nie pomogą w tym jednak już tacy zawodnicy jak Carlos Lopez, Fran Velez, Arkadiusz Głowacki, Paweł Brożek, Pol Llonch. Klub z Krakowa pozyskał natomiast latem między innymi Mateusza Lisa, czy Dawida Korta.

Z kolei gdynianie latem zostali wzmocnieni między innymi Christianem Maghomą, który trafił do Arki z rezerw Tottenhamu Hotspur. Arka ponadto pozyskała między innymi Michałą Janotę, Lukę Maricia i Nabila Aankoura. 8 czerwca trenerem zespołu został natomiast Zbigniew Smółka.

Wisła – Arka, kursy

Wygrana Wisły – 2,25

Remis – 3,30

Wygrana Arki – 3,10

Według bukmachera Lvbet faworytem środkowego boju są piłkarze Białej Gwiazdy.

Wisła – Arka, typy i przewidywania

Mimo tego, że krakowski klub zmagał się z kłopotami organizacyjnymi przed startem rozgrywek, które dotyczyły przede wszystkim dzierżawy stadionu, to jesteśmy gotowi zgodzić się z ekspertami Lvbet, więc naszym zdaniem Wisła tez jest faworytem potyczki z ekipą z Gdynii. Nasz typ: 3:1.

Wisła – Arka, przewidywane składy

Wisła: Buchalik – Bartkowski, Wasilewski, Sadlok, Pietrzak, Basha, Halilović, Boguski, Kort, Jesus Imaz, Ondrasek

Arka: Steinbors – Zbozień, Marić, Helstrup, Marciniak, Bogdanov, Nalepa, Zarandia, Janota, Cvijanović, Kolev.

Wisła – Arka, transmisja meczu

Sobotnie starcie Wisła – Arka będzie można obejrzeć na antenie Canal+ Sport. Początek transmisji zaplanowany jest na godzinę 17:55. Poprzedzi ją przedmeczowe studio, które rozpocznie się o 17:40. Mecz skomentują Adam Marchliński i Wojciech Jagoda. W internecie spotkanie będzie można obejrzeć na żywo za pośrednictwem strony Canal+ Sport Online.


Źródło: wislakrakow.com

Nowy sezon, nowe nadzieje: Wisła-Arka

Data publikacji: 21-07-2018 09:06


Po dwóch miesiącach odliczania, w końcu nadszedł dzień długo wyczekiwany przez sympatyków futbolu w Polsce! Sobotnim meczem z Arką Gdynia Wiślacy wkroczą w sezon 2018/2019, który przynosi kibicom Białej Gwiazdy nowe piłkarskie nadzieje.


W przerwie między rozgrywkami drużyna Wisły Kraków przeszła poważną metamorfozę w stosunku do poprzedniej edycji Lotto Ekstraklasy. Zmieniło się bardzo wiele: polityka klubu, trener, piłkarze oraz dyrektor sportowy, który ma trzymać pieczę nad tym najistotniejszym - z piłkarskiego punktu widzenia - pionem.

Nowa siła

W Gdyni również nie obeszło się bez roszad. 8 czerwca byłego opiekuna Żółto-Niebieskich Leszka Ojrzyńskiego zastąpił Zbigniew Smółka i nieco ponad miesiąc później święcił z Arką już pierwszy sukces. Zespół z Pomorza pod wodzą nowego szkoleniowca powtórzył wyczyn sprzed roku i sięgnął po Superpuchar Polski.

W spotkaniu rozegranym w stolicy Arka pokonała aktualnego mistrza kraju - Legię. Tym razem potyczka zakończyła się wynikiem 3:2, a bramki na wagę zwycięstwa zdobywali Luka Zarandia, Andrij Bohdanow oraz Michał Janota. Klątwa Wojskowych w starciach z Żółto-Niebieskimi o Superpuchar wciąż trwa, a Arkowcy mogli ponownie wznieść w górę trofeum, o które toczyła się walka.

Zmiany kadrowe


Koszulki Arki nie założy już długoletni kapitan zespołu Krzysztof Sobieraj, który zdecydował się zawiesić buty na kołku. Nie oznacza to jednak, że pragnie na stałe rozstać się z futbolem - zamierza spróbować swoich sił po drugiej stronie barykady, zasiadając na ławce trenerskiej. Opaskę przejmie Adam Marciniak, bowiem to właśnie jego w tej roli widziała większość graczy Żółto-Niebieskich. Drugi w kolejce jest Damian Zbozień.


Gdynianie dokonali aż dziesięciu wzmocnień przed startem nowych rozgrywek. Ekipę Żółto-Niebieskich zasilili: bramkarz Marcin Staniszewski, obrońcy Oskar Repka, Luka Marić, Christian Maghoma, Robert Sulewski, pomocnicy Karol Danielak, Nabil Aankour, Goran Cvijanović, Michał Janota oraz napastnik Aleksandar Kolev. Z kolei z drużyną z Pomorza oprócz Sobieraja pożegnali się: Marcin Warcholak, Grzegorz Piesio, Krzysztof Pilarz i Antoni Łukaszewicz.

Pożyteczne sparingi

Podopieczni trenera Smółki odpowiednio spożytkowali okres przygotowawczy, ćwicząc na swoich obiektach, a także na terenie kompleksu sportowego w Gniewinie. Sparingowe poczynania rozpoczęli z wysokiego C. Pierwszym rywalem Żółto-Niebieskich był nie byle kto, bo aktualny mistrz Cypru APOEL Nikozja, którego Arkowcy ograli 2:0 po bramkach nowo pozyskanych graczy Michała Janoty i Roberta Sulewskiego.

W drugim meczu kontrolnym mierzyli się z równie uznaną marką - wicemistrzem Izraela Maccabi Tel Awiw. Tym razem spotkanie zakończyło się remisem 1:1, a na listę strzelców wpisał się ponownie Michał Janota.

Równie dobrze poszło im w potyczce przeciwko piłkarzom zrzeszonym w hiszpańskim AFE, których gracze trenera Smółki pokonali 2:1. Tym razem gole zdobywali Adrian Klimczak oraz Dawid Sołdecki. Na zakończenie sparingowych poczynań Żółto-Niebiescy mierzyli się z dwunastą drużyną rumuńskiej Ekstraklasy - Dinamem Bukareszt. Gdynianie musieli uznać wyższość przeciwnika, ulegając 0:3.

Sobotnie spotkanie Wisły z ekipą z Pomorza będzie 28 rywalizacją z udziałem obu ekip rozegraną na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w kraju. Krakowianie mogą pochwalić się lepszymi statystykami, wygrywając 14 meczów. Siedmiokrotnie z trzema punktami z boiska schodzili gracze Arki, a sześć razy padał remis.

Czekamy na udaną inaugurację piłkarskiej jesieni. Liczymy, że od mocnego uderzenia Wiślacy rozpoczną sezon 2018/2019!

K. Biedrzycka

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

1 na 1: Wisła Kraków - Arka Gdynia

Data publikacji: 21-07-2018 13:02


Już w najbliższą sobotę na stadionie przy ulicy Reymonta Wisła Kraków zainauguruje kolejny ekstraklasowy sezon. W pierwszej kolejce ligowych zmagań dojdzie do spotkania pomiędzy Białą Gwiazdą a Arką Gdynia. Goście z Trójmiasta, podbudowani obroną Superpucharu Polski zapewne będą chcieli udokumentować swoją dobrą formę, natomiast Wiślacy zamierzają pokazać, że jeżeli chodzi o problemy, to te natury sportowej ich nie dotyczą. Przed startem rozgrywek zapraszamy na krótką analizę porównawczą dwóch wyróżniających się postaci obu drużyn, Macieja Sadloka i Adama Marciniaka.



Co ich łączy?

Pozycja na boisku - obaj zawodnicy najczęściej występują jako lewi obrońcy. Chociaż zarówno Sadlok, jak i Marciniak są bardziej uniwersalnymi zawodnikami i niestraszna im zmiana miejsca i roli na boisku, to jednak najlepiej czują się na swojej nominalnej pozycji, gdzie najbardziej efektywnie mogą wykorzystać swoje atuty.

Reprezentacja - jeden z nich zaliczył 15 występów w dorosłej kadrze i 5 w drużynie U-21, natomiast drugi odpowiednio 2 mecze jako senior i 9 spotkań w roli juniora. Większym doświadczeniem w pierwszej kadrze może się pochwalić się gracz Wisły, który swój reprezentacyjny debiut zaliczył 14 listopada 2009 roku pojawiając się na murawie w pojedynku z Rumunią, podczas gdy piłkarz Arki pierwsze minuty z Orzełkiem na piersi rozegrał niemal dokładnie 4 lata później, 15 listopada 2013 roku, wchodząc na boisko w meczu ze Słowacją.

Co ich dzieli?

Zagraniczne doświadczenie - po latach spędzonych na polskich boiskach, Adam Marciniak postanowił skorzystać z możliwości wyjazdu i przyjął ofertę cypryjskiego AEK-u Larnaka. W barwach drużyny z Wyspy Afrodyty rozegrał jednak zaledwie jeden sezon (25 spotkań, 2 zdobyte bramki) i zdecydował się na powrót do ojczyzny, podpisując kontrakt z gdyńską drużyną. Natomiast „Sado” całą swoją dotychczasową karierę nie opuścił rodzimej Ekstraklasy, rozgrywając w niej już ponad 230 meczów.

Zdobyte puchary - mimo, iż defensor Wisły rozegrał więcej gier w polskiej reprezentacji, a ponadto grał wyłącznie w najwyższej klasie rozgrywek, to jednak obrońca Żółto-Niebieskich w swojej gablocie mógłby postawić jakiekolwiek trofea. Zawodnik Arkowców może się pochwalić zwycięstwem w Pucharze Polski i dwukrotnym sięgnięciem po krajowy Superpuchar.

Nowy sezon to nowe możliwości, lecz zasady piłki ciągle pozostają takie same - by wygrać, należy zdobyć o jedną bramkę więcej niż przeciwnicy. Miejmy nadzieję, że od samego początku sezonu zawodnicy krakowskiej Wisły wykażą się znajomością tych reguł, a kibice zgromadzeni przy Reymonta po meczu opuszczą stadion z uśmiechem na twarzy!

Michał Stompór

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Maciej Stolarczyk przed meczem z Arką: - Jesteśmy skupieni na swoich zadaniach

- Jesteśmy po pięciu tygodniach przygotowań do ligi, które przebiegły pozytywnie. Grupa zawodników, z którymi prowadziłem zajęcia, oddała to co miała najlepszego w tym momencie, w pełni przygotowała się do pierwszego meczu i cieszy to, że jest coraz mniej piłkarzy kontuzjowanych. Zespół jest w trakcie przebudowy, bo odeszło od nas dziesięciu zawodników i wszyscy zdajemy sobie sprawę, w jakim jesteśmy momencie. Wszyscy jesteśmy jednak skupieni na swoich zadaniach - mówił na konferencji prasowej, przed meczem z Arką Gdynia, trener Maciej Stolarczyk.

- Niepewność czuje się przed każdym meczem i tremę, bo jest to naturalne w tym co się robi. Mamy pierwszy mecz i każdy chciałby być jak najlepiej przygotowany. Arka jest po zwycięstwie na Łazienkowskiej, strzeliła tam trzy bramki. To wymagający rywal, ale gramy w domu, jesteśmy na miejscu, na Reymonta i mamy swoje założenia przedmeczowe, które będziemy chcieli zrealizować - mówił przed swoim debiutem w roli trenera wiślaków Stolarczyk.

- W rozmowach z dziennikarzami powtarzałem, że skupialiśmy się na jak najlepszych przygotowaniach do sezonu. Mieliśmy zapewnienie od władz, że to proces przejściowy, że będziemy tutaj - na Reymonta. My skupialiśmy się na przygotowaniach i na tym, żeby być w 100% gotowymi do sezonu - tak trener komentował ostatnie zamieszania organizacyjne w naszym klubie.

Niestety do ligowej inauguracji nie przystąpimy w optymalnym składzie, m.in. w naszym zespole zabraknie Mateusza Lisa. To z kolei sprawiło, że odłożone zostało w czasie planowane przez Wisłę wypożyczenie Kacpra Chorążki.

- Kontuzja Mateusza spowodowała, że musimy zatrzymać Kacpra. Taka jest sytuacja, że ta pozycja jest specyficzna i potrzeba odrobiny szczęścia, by stanąć między słupkami. My nie możemy sobie pozwolić, aby ta pozycja była niezabezpieczona. Dlatego też Kacper zostaje z nami - mówił Stolarczyk. - A co do kontuzji Mateusza, to było to zdarzenie na treningu. Mateusz uczestniczył w całych zajęciach. Nie wykluczył on go z ćwiczeń, cały trening był z nami. Po nim zgłosił delikatne dolegliwości, jak się okazało było to naciągnięcie więzadła i to pokazuje, jak ten chłopak walczy, żeby zaistnieć w drużynie Ekstraklasy - mówił o tym bramkarzu trener.

- Michał Buchalik trenował tak jak wszyscy zawodnicy, jak młodzież, czy tak jak Marcin Wasilewski - nie mam zastrzeżeń do ich pracy. Żaden z bramkarzy nie odpuścił, każdy walczył, by być numerem "jeden" i również Michał walczył o to, by w tym okresie być tym, który ma wystąpić od początku. Jeżeli chodzi o pozycje bramkarza, to obydwaj pracowali na najwyższym poziomie - chwalił swoich podopiecznych trener.

W spotkaniu z Arką Gdynia czekają nas w zespole Wisły debiuty, a jednym z nich może być raczej niespodziewany występ młodego Patryka Plewki, na którego trener Stolarczyk mocno stawiał w trakcie okresu przygotowawczego.

- Vullnet Basha miał ostatnio drobny uraz, dlatego woleliśmy go, jeżeli chodzi o ostatni mecz towarzyski, oszczędzić. Chciałem żeby Patryk Plewka, który bronił się w zajęciach, jeżeli chodzi o poziom piłkarski, wystąpił w naszym meczu sparingowym i oceniam ten występ jako pozytywny. Każdy z piłkarzy, w którymś momencie, powinien dostać szansę. Widzimy natomiast w tym chłopaku potencjał. Myślę, że przyjdzie czas, kiedy zadebiutuje. Czy jest gotowy? Błędy popełniają również zawodnicy doświadczeni. Ja jako młody zawodnik także popełniałem błędy. Ktoś postawił jednak na moją osobę i grałem przez długi okres czasu. Trzeba popatrzeć na jego potencjał i to jest kwestia jego rozwoju, czy on osiągnie pułap Ekstraklasowy. Pokaże to czas - uważa trener.

- Nie chcę roztaczać tęczowych wizji, nie chcę opowiadać o tym jak będziemy grali. Chciałbym żeby ta Wisła obroniła się sama na boisku i liczę, że praca, którą wykonaliśmy się obroni. To jest dopiero pięć tygodni i ja dopiero poznaję ten zespół. To jest proces, który musi nastąpić. Nic nie działa jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Chciałbym żeby zespół obronił się grą i wynikami - przyznał Stolarczyk.

Warto na pewno nadmienić, że po zakończeniu kariery przez Arkadiusza Głowackiego, kapitanem Wisły będzie Rafał Boguski.

- Zmiana w sposobie i podejściu Rafała jest spowodowana tym, że jest kapitanem zespołu, ale też jest zawodnikiem wiodącym, postacią, którą nie musi dużo mówić, ale która ma posłuch w szatni. Zawodnicy słuchają Rafała i tego się nabiera z wiekiem, ale również postawy, którą się prezentuje w szatni i na boisku. Dzięki niej Rafał zyskał sobie szacunek wśród trenerów - mówił Stolarczyk.

W nowym sezonie Wisła Kraków będzie musiała odnaleźć się nie tylko przy nowym trenerze, z nowym składem personalnym, ale przede wszystkim bez wiodącej postaci poprzednich rozgrywek - jeśli chodzi o "Białą Gwiazdę" - a więc bez Carlosa Lópeza.

- Nie da się ukryć, że statystyki są za Carlitosem, bo był najlepszym zawodnikiem ligi. I to jest wystarczający dowód za tym, jaką jest postacią. To zawodnik, który odcisnął znaczące piętno na zespole. Mój pomysł na grę jest jednak skupiony na zespole, na jego sile, a nie na grze napastników. Mamy Małeckiego, Korta, Wojtkowskiego, Boguskiego. Mamy siłę ofensywną, która jest znana w Ekstraklasie, która posiada statystyki i potrafiła strzelać bramki w poprzednich sezonach na poziomie ligowym i tak chcę rozłożyć proporcje o grę ofensywną - przyznał Stolarczyk.

- Jeszcze szukamy zawodników, którzy mogliby pomóc nam w trakcie sezonu i ta kadra nie jest do końca zamknięta. Chcemy znaleźć zawodników, którzy mogą nam w tym pomóc, ale chcę żeby to byli zawodnicy, którzy podniosą nasz poziom - mówił szkoleniowiec.

Na zakończenie nie mogło zabraknąć pytania o naszego najbliższego rywala, a więc Arkę Gdynia.

- Jest to zespół, który rzeczywiście zmienił swoje oblicze. Ma za sobą równorzędny mecz z Legią. Miał w nim swoje okazje. Posiadają sporą siłę ofensywną, mają Lukę Zarandię, Aleksandyra Kolewa, szybkich skrzydłowych. To jest zespół, który potrafi się zorganizować i widać, że ten pomysł na grę jest podobny na wyjeździe, jak i u siebie, bo mocno ofensywnie zagrali na stadionie Legii i to im się opłaciło. Nowy trener, nowe rozdanie, ciekawa piłka. To na pewno są argumenty mówiące za zespołem Arki - zakończył Stolarczyk.


Dodał: KK

Źródło: wislaportal.pl

Relacje z meczu

Nieskuteczność ponad wszystko. Wisła - Arka 0-0

Mimo wyraźnej przewagi i kilku naprawdę dogodnych sytuacji do zdobycia gola, w tym zmarnowany przez Rafała Boguskiego rzut karny - piłkarze krakowskiej Wisły tylko bezbramkowo zremisowali, w ligowej inauguracji sezonu 2018/2019, z Arką Gdynia.

Po solidnych zmianach kadrowych, do których doszło tego lata, piłkarze krakowskiej Wisły przystąpili do tego meczu z dwoma debiutantami, którymi byli - na trenerskiej ławce - Maciej Stolarczyk oraz w środku pomocy - Dawid Kort.

To jednak nie ten ostatni, a zaprawiony już w bojach przy Reymonta Jesús Imaz był głównym "aktorem" pierwszej połowy. To bowiem Hiszpan powinien co najmniej raz wpisać się na listę strzelców. Pierwszą szansę miał na to już w 7. minucie, ale jego próbę wyłapał Pāvels Šteinbors. Minutę później znów pokazał się ten sam zawodnik, ale tym razem trafił z dystansu w nogi obrońców.

Zanim Imaz miał jeszcze lepsze sytuacje do zdobycia gola - przyznać trzeba, że "nowa Wisła" mogła się podobać. W środku pola dobrze grą kierował Vullnet Basha, na skrzydle szarpać próbował Patryk Małecki, a w ofensywnych akcjach wspierać nasz zespół starali się nasi boczni obrońcy. Debiutującemu Kortowi nie można było odmówić ambicji, tak jak i pozostałym wiślakom, ale brakowało nam jednego - wykończenia akcji i potwierdzenia, że przewaga w grze przekłada się na wynik.

Niestety nasza nieskuteczność była największą bolączką, co w 23. minucie dobitnie pokazał Imaz. Przejął bowiem wtedy źle wyprowadzoną piłkę przez Šteinborsa, ale w strzał włożył przede wszystkim siłę, zamiast precyzji, i futbolówka minęła bramkę.

Wisła poszła jednak za ciosem i po rzucie rożnym swoją szansę miał w 25. minucie Małecki, ale jego uderzenie, odbite od nogi obrońcy, bramkarz Arki złapał.

W 30. minucie już jednak po prostu powinno być 1-0. Małecki idealnie wyłożył bowiem piłkę Imazowi, a ten choć był sam na sam przed Šteinborsem - uderzył obok słupka... I można było tylko złapać się za głowę.

W ostatnim kwadransie pierwszej połowy wciąż stroną przeważającą była Wisła, ale poza strzałami z dystansu Rafała Boguskiego i Zdenka Ondráška - obydwa były zresztą niecelne - nie zdziałaliśmy zbyt wiele. W 43. minucie znów swoją okazję mógł mieć jednak Imaz, ale główkował z trudnej pozycji nad bramką. I już w 45. minucie, z dobrego podania ze skrzydła w wykonaniu Rafała Pietrzaka nie skorzystał Ondrášek, który nie zdążył dojść do tego zagrania.

To oznaczało, że do przerwy - mimo zdecydowanej przewagi Wisły - było 0-0, bo też nasi rywale poza jednym dośrodkowaniem z rzutu wolnego, zresztą zakończonego w rękawicach Michała Buchalika, ani razu nie zagrozili w premierowej części gry naszej bramce.

Druga połowa niewiele zmieniła w obrazie gry, bo wciąż przeważała Wisła, choć na pewno godne odnotowania jest to, że podopieczni trenera Stolarczyka seryjnie na początku tej części rywalizacji egzekwowali kolejne rzuty rożne oraz wolne. Arka odpowiedziała na to w 58. minucie, ale strzał Andrija Bohdanowa, po rykoszecie, przeleciał ponad naszą poprzeczką i przyniósł gdynianom tylko rzut rożny.

W 64. Wisła stanęła przed więcej niż doskonałą szansą na zdobycie gola. Po faulu na Ondrasku sędzia podyktował rzut karny, ale strzał Rafała Boguskiego odbił Šteinbors, a dobitka naszego kapitana poleciała ponad bramką!

W 69. minucie blisko szczęścia był natomiast wprowadzony na murawę minutę wcześniej Martin Košťál, ale jego strzał sprzed linii pola karnego i po interwencji łotewskiego bramkarza zespołu Arki obił poprzeczkę!

Kolejne próby wiślaków to strzały z dystansu, w których brylował Kort, ale nie przynosiły one niestety specjalnego zagrożenia. Podobnie jak i kolejna w tym meczu próba Imaza, już w 84. minucie.

Ostatecznie całość zakończyła się bezbramkowym remisem i tak jak cieszyć może postawa wiślaków w tym meczu, tak martwić musi nasza nieskuteczność.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Zero z tyłu, zero z przodu

Data publikacji: 21-07-2018 20:00


Sezon 2018/2019 w wykonaniu Wiślaków rozpoczęty! Na pierwszy ogień krakowianie zmierzyli się z Arką Gdynia. Domowy mecz przy R22 zakończył się wynikiem bezbramkowym, choć to Wisła miała lepsze okazje do zdobycia gola.


Starcie dwóch ekstraklasowych debiutantów na ławkach, pierwszy oficjalny występ kilku nowych zawodników w obu klubach - naprawdę wiele zmieniło się i w Wiśle, i w Arce przez letnie okienko transferowe. Ponad dziewięć tysięcy kibiców przyszło zobaczyć nową Białą Gwiazdę pod wodzą Macieja Stolarczyka. Naprzeciw Wiślakom stanęli niedawni zdobywcy Superpucharu Polski, ekipa Arki Gdynia, która wystąpiła dokładnie w takim składzie, jak przed tygodniem w Warszawie, gdzie sięgnęła po trofeum. Zespół dowodzony przez Zbigniewa Smółkę zmienił swój trzon - jedyną niemal nietkniętą formacją pozostała obrona.

Połowa dwóch bohaterów

Nowy przód gdynian w pierwszych trzech kwadransach pozostawał zupełnie bezbarwny, a kontry, do których się ograniczali, nie stwarzały żadnego zagrożenia Michałowi Buchalikowi. To Wiślacy stwarzali sobie sytuacje i powinni byli prowadzić po pierwszej części przynajmniej jednym golem. Najbliższy zdobycia bramki bez wątpienia był Jesús Imaz, który po raz pierwszy zagroził bramce Pāvelsa Šteinborsa w 6. minucie. Jego strzał łotewski bramkarz złapał jednak na raty. Dziewięć minut później ponownie dwaj wspomniani gracze byli w centrum uwagi gdy po główce Bashy Imaz znalazł się sam w polu karnym. Hiszpan nie sięgnął jednak futbolówki, za to zderzył się z rutynowanym golkiperem Arki i przez chwilę wydawało się, że obaj będą musieli opuścić boisko. Tak się nie stało, lecz wyraźnie poobijany bramkarz Żółto-Niebieskich popełnił błąd, który mógł być brzemienny w skutkach. Za krótki wykop Šteinborsa trafił pod nogi… Imaza, ale ten fatalnie przestrzelił, a piłka poszybowała wysoko nad bramką.

Wydawałoby się, że Hiszpan wyczerpał już limit pecha. Nic bardziej mylnego - w 30. minucie Imaz otrzymał wymierzone podanie od Małeckiego i tym razem strzelił płasko, ale ponownie niecelnie. Tym razem futbolówka minęła prawy słupek bramki Arki o centymetry. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry pierwszej połowy dobrą centrą popisał się aktywny Rafał Pietrzak, ale Zdenkowi Ondráškowi trochę zabrakło, by wpakować piłkę do siatki i zakończyć swoją ligową strzelecką posuchę.

Gole wisiały w powietrzu i... nie przestały wisieć

Druga część spotkania rozpoczęła się od serii rzutów rożnych w wykonaniu Wiślaków. Jednak profesjonalna piłka nie rządzi się zasadą trzy rożne - karny, a szkoda! Po każdej z wrzutek byliśmy świadkami zagrożenia, ale wynik wciąż pozostawał ten sam. Wydawało się, że jak nie w pierwszym kwadransie drugiej części spotkania, to w drugiej - i były ku temu przesłanki. Sędzia Piotr Lasyk w 63. minucie podyktował bowiem rzut karny. Do piłki podszedł kapitan Wisły, Rafał Boguski, lecz jego intencje wyczuł Šteinbors, a dobitka jakimś cudem poszybowała nad bramką. Sześć minut później w świetnym stylu mógł zameldować się na murawie Martin Košt’ál, który tuż po wejściu przymierzył tak, że piłka wylądowałaby pod poprzeczką, gdyby nie świetna parada łotewskiego golkipera, który utrzymał Arkę przy życiu. Gdynianie odpowiedzieli dwoma strzałami Andrija Bogdanowa, lecz żaden z nich nie przyniósł gola, podobnie, jak ostatnie 20 minut gry.

W meczu, w którym to Wisła przeważała, a Arka głównie stawiała opór, padł bezbramkowy remis. I trochę szkoda, bo okazji było bez liku.

Wisła Kraków - Arka Gdynia 0:0 (0:0)

Wisła: Buchalik - Bartkowski, Wasilewski, Sadlok, Pietrzak - Basha, Kort - Boguski (81’ Wojtkowski), Imaz, Małecki (68’ Košt’ál) - Ondrašek (90’ Kolar)

Arka: Šteinbors - Zbozień, Marić, Helstrup, Marciniak - Bogdanow (81’ Siemaszko), Nalepa - Zarandia (89’ Danielak), Janota, Cvijanović (60’ Aankour) - Kolew

Żółta kartka: Cvijanović

Sędziował: Piotr Lasyk z Bytomia

Widzów: 9 215

Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Pokaz nieskuteczności. Wisła – Arka 0:0

21 lipca 2018

Wisła Kraków w meczu pierwszej kolejki Lotto Ekstraklasy tylko zremisowała 0:0 z Arką Gdynia. Krakowianie mieli optyczną przewagę na boisku, ale razili nieskutecznością, co najlepiej obrazuje niewykorzystany rzut karny przez krakowski team.

Spotkanie na stadionie w Krakowie zaczęło się od prezentacji nowych dedykowanych koszulek, w których ekipa z Grodu Kraka będzie prezentować się w trakcie kampanii 2018/19. Chwilę później obie drużyny przeszły do części oficjalnej, czyli przywitania się, a następnie zaczęła się gra o trzy punkty.

Starcia z udziałem obu drużyn w ostatnim czasie były bogate w gole. Dość powiedzieć, że Arkowcy na swoim stadionie w poprzednim sezonie wygrali 3:1, aby przegrać 2:3 z Wisłą w stolicy Małopolski. Po pierwszych dwóch kwadransach sobotniej rywalizacji mało kto wierzył, że na stadionie im. Henryka Reymana będzie miał miejsce grad bramek.

W pierwszych piętnastu minutach blisko odkorkowania wyniku spotkania był Jesus Imaz, ale jego zapędy uprzedził Pavels Steinbors. Warto dodać, że obaj zawodnicy zderzyli się ze sobą i potrzebna była pomoc lekarzy, ale obyło się bez poważnych urazów i zarówno Hiszpan, jak i Łotysz mogli kontynuować grę.

Tymczasem w 23. minucie Jesus Imaz miał kolejną okazję na to, aby pokonać Steinborsa, ale fatalnie spudłował. Siedem minut później ten sam zawodnik otrzymał genialne podanie od Patryka Małeckiego, mając znów szansę na wyprowadzenie swojej drużyny na prowadzenie, lecz i tym razem jego próba była niecelna.

W drugiej połowie wciąż ekipa Macieja Stolarczyka przeważała, ale nie potrafiła swojej niezłej gry udokumentować golem. Bliski tego był Rafał Boguski w 65. minucie. W związku z tym, że faulowany w “szesnastce” rywali był Zdenek Ondrasek, to sędzia nie miał wątpliwości, że Wiśle należał się rzut karny, ale nie został on wykorzystany.

Wejście smoka w starciu z drużyną z Trójmiasta mógł zaliczyć Martin Kostal, który zameldował się na boisku w 68. minucie, a już 60 sekund później miał szansę, aby wpisać się do protokołu meczowego w rubryce zdobywcy bramek, ale jego uderzenie obronił bramkarz Arki i Wisła ostatecznie zremisowała swój mecz 0:0.

Wisła Kraków – Arka Gdynia 0:0

żółte kartki: Cvijanovć (Arka)

Wisła: Buchalik – Bartkowski, Wasilewski, Sadlok, Pietrzak, Basha, Kort, Boguski (80 min Wojtkowski), Jesus Imaz, Małecki (68 min Kostal), Ondrasek (90 min Kolar)

Arka: Steinbors – Zbozień, Marić, Helstrup, Maciniak, Bogdanov (80 min Bogdanov), Nalepa, Zarandia (90 min Danielak), Janota, Cvijanović (60 min Aankour), Kolew.

sędzia: Piotr Lasyk (Bytom)

widzów: 9215


Źródło: wislakrakow.com



Minuta po minucie

90.

  • Niestety w otwierającym sezon 18/19 spotkaniu bezbramkowo remisujemy z Arką mimo, że byliśmy dziś drużyną o klasę lepszą.
  • 90.
  • Minimum cztery minuty doliczone do drugiej części spotkania.
  • 89.
  • Ostatnia korekta w naszym składzie. Marko Kolar za Zdenka Ondráška.
  • 89.
  • Zmiana w Arce. Za Zarandię wchodzi Karol Danielak.
  • 87.
  • Dwa kolejne nieudane strzały zza pola karnego Jesúsa Imaza...
  • 80.
  • Druga zmiana również w Wiśle. Kamil Wojtkowski za Rafała Boguskiego.
  • 80.
  • Zmiana w Arce. Za Bohdanowa wchodzi Rafał Siemaszko.
  • "Wasyl" jest jednak niezniszczalny. Nasz środkowy obrońca będzie kontynuować grę :-)
  • 74.
  • Na murawie leży Marcin Wasilewski. Mamy nadzieje, że to nic poważnego...
  • 70.
  • Dokładne dośrodkowanie Korta trafia na głowę Kuby Bartkowskiego. Wydawało się, że piłka musi wylądować w siatce, ale po rykoszecie wylądowała na kolejnym rzucie rożnym, który nie przyniósł nam dogodnej sytuacji do zdobycia gola...
  • 69.
  • W znakomity sposób Košťál mógł przywitać się z krakowską publicznością! Jego mocny strzał zza pola karnego ląduje na poprzeczce! Piłkę musnął jednak Šteinbors, będzie rzut rożny dla Wisły.
  • 68.
  • Martin Košťál zmienia Patryka Małeckiego.
  • 64.
  • ... Boguski oddał beznadziejny strzał, a po chwili dobitka okazuje się jeszcze gorsza niż rzut karny. Gola nie ma.
  • Do piłki podejdzie Rafał Boguski...
  • 63.
  • KARNY DLA WISŁY! 5591
  • 61.
  • Drugi raz w przeciągu kilku minut strzał w stronę bramki Michała Buchalika oddawał zawodnik Arki. Goście częściej, a przede wszystkim groźniej, atakują naszą bramkę w drugiej połowie...
  • 60.
  • Pierwsza korekta w składzie naszych przeciwników. Nabil Aankour zmienia Gorana Cvijanovicia.
  • 56.
  • W środku pola faulowany Dawid Kort. Często nasz nowy nabytek ląduje na murawie po brzydkich faulach zawodników Arki.
  • 52.
  • Po stałym fragmencie gry w górę wyszedł Marcin Wasilewski, który przy oddawaniu strzału był wyraźnie odpychany przez jednego z defensorów Arki. "Wasyl" był jednak na pozycji spalonej.
  • 51.
  • Pierwsze napomnienie tego spotkania dla Cvijanovicia za taktyczny faul na Jakubie Bartkowskim.
  • 46.
  • Rozpoczynamy drugą część spotkania. Walczyć Wisła!
  • Przed meczem nastroje na, czy też w okolicach stadionu, były... grobowe. W przerwie jednak ciężko nie wysunąć wniosków, że Wisła w sezon weszła w solidny sposób. Mamy nadzieję, że w drugiej odsłonie spotkania zostanie to przełożone na zdobyte gole!
  • 45.
  • Koniec pierwszej części spotkania. Mimo przewagi i wielu dobrych okazji do zdobycia gola bezbramkowo remisujemy z Arką.
  • 45.
  • Gdy już nasi boczni obrońcy posyłają dokładne dośrodkowanie w pole karne przeciwnika, za każdym razem źle ustawiony jest Ondrášek. Podobnie było i tym razem, kiedy spóźnił się do idealnej wrzutki, której adresatem był Rafał Pietrzak.
  • 42.
  • Teraz strzał zza pola karnego oddał Ondrášek. Ponownie jak przy uderzeniach Imaza, piłka wylądowała obok bramki Arki.
  • 30.
  • Imaz na swoim koncie powinien już mieć hat-tricka! Tym razem po fantastycznej akcji Małeckiego ponownie znalazł się sam przed Šteinborsem, a piłka po jego strzale minimalnie mija bramkę Arki... Oby to się nie zemściło.
  • 28.
  • Ajjjj... Fantastyczna piłka od Dawida Korta w stronę Rafała Boguskiego, który uciekł obronie Arki, ale nie zdołał zabrać się dobrze z futbolówką.
  • 24.
  • Niektóre rzeczy w Wiśle się nie zmieniają... Po fatalnym błędzie pod bramką Arki w idealnej sytuacji do zdobycia gola ponownie znalazł się Jesús Imaz, ale przestrzelił tak jak to robił w poprzednim sezonie.
  • 20.
  • Widać, że Wisła gra dziś z dużą dawką ambicji co podoba się kibicom zgromadzonym na naszym stadionie. Nie zmienia to faktu, że poziom tego spotkania nie powala na kolana...
  • Šteinbors wstał. Gra wznowiona.
  • Mamy przerwę w grze. Opatrywany jest bramkarz drużyny gości.
  • 15.
  • Powinna być bramka dla Wisły! Po zamieszaniu przed polem karnym Arki na czystą pozycję wyszedł Imaz, który w ostatnim momencie przestraszył się wychodzącego Šteinborsa i nie zdołał uprzedzić interweniującego golkipera gdynian...
  • 7.
  • Pierwszy celny strzał Wisły. Próbę Jesúsa Imaza broni jednak Pāvels Šteinbors.
  • Wisła od pierwszych minut stara się utrzymywać przy piłce rozgrywając akcje w ataku pozycyjnym. Arka natomiast cofnęła się na własną połowę i czeka na błąd naszej drużyny.
  • 3.
  • Za krótkie wycofanie piłki od Rafała Pietrzaka w stronę Michała Buchalika, który w ostatnim momencie uprzedził napastnika Arki. Gdyby nasz bramkarz się spóźnił to prawdopodobnie, za swój atak, zobaczyłby czerwoną kartkę...
  • 1.
  • Rozpoczynamy sezon 18/19 przy Reymonta! Wisełko tylko zwycięstwo!
  • Aktualnie trwa prezentacja najnowszych trykotów "Białej Gwiazdy" na nowy sezon. Przyznamy, że przypadły nam do gustu :-)
  • Znamy już wyjściową jedenastkę krakowskiej Wisły na dzisiejszą inaugurację sezonu 18/19. Na ławce rezerwowych pozostaje Kacper Chorążka, Jakub Bartosz, Marcin Grabowski, Marko Kolar, Kamil Wojtkowski, Martin Košťál oraz Patryk Plewka.
  • Zapraszamy na relację live z ligowej inauguracji rozgrywek Ekstraklasy, sezonu 2018/2019, na stadionie przy ulicy Reymonta.

Źródło: wislaportal.pl

Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Maciej Stolarczyk: - Zabrakło nam finalizacji

- Nie jestem zadowolony z wyniku, bo chcieliśmy ten mecz za wszelką cenę wygrać. To była inauguracja dla nas było to bardzo istotne spotkanie, ale przewrotnie powiem, że analizując to co zrobiliśmy w dzisiejszym meczu, to chciałbym pogratulować drużynie postawy. Te elementy, na które zwracaliśmy uwagę, te rzeczy, które chcieliśmy żeby zespół realizował, to w większości się udało. Zabrakło nam finalizacji, ale to jedyny element, z którego dziś możemy być niezadowoleni - powiedział po pierwszym oficjalnym meczu w roli trenera Wisły, Maciej Stolarczyk.

- Mieliśmy kilka swoich sytuacji, myślę że mogły otworzyć nam to spotkanie, niestety tak się nie stało. W szczególności pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo agresywna, szkoda tych szans, ale gratuluję postawy mojemu zespołowi, bo z tego jestem zadowolony - dodał trener.

Pierwsze pytanie dotyczyło niewykorzystanej "jedenastki" przez Rafała Boguskiego.

- Rafał dobrze czuł się w tygodniu, dobrze to robił na ostatnich zajęciach i to ja wytypowałem go do tego rzutu karnego. Jest to loteria, stało się tak, a nie inaczej. Nie tacy zawodnicy nie strzelali rzutów karnych. Tak to się potoczyło. Nie mam o to pretensji, takie jest życie piłkarza. Nie takie "nazwiska" nie strzelały karnych. Biorę to na siebie, bo to ja wytypowałem Rafała do wykonywania "jedenastki" - przyznał Stolarczyk.

Szkoleniowiec Wisły został także zapytany o debiutanta - Dawida Korta.

- To nowy człowiek w naszym zespole, ale on ma już doświadczenie ekstraklasowe. Tak jak z całej drużyny, jestem z niego zadowolony. Z jego postawy, z jego zaangażowania i tego co zrobił dla zespołu. Taką miał rolę, od tego jest i tyle jeśli chodzi o ocenę. Nie chcę tutaj koncentrować się na jednym zawodniku, na tym co dla nas zrobił. Postawa Dawida, jak i pozostałych piłkarzy, jest zadowalająca - mówił trener Wisły.

- Jesteśmy po spotkaniu, w którym nie strzeliliśmy gola, ale chcę rozłożyć tę odpowiedzialność za zdobywanie bramek na cały zespół. Taki mam pomysł na grę, żeby nie obarczać tym elementem jednego zawodnika. Sytuacje w dzisiejszym meczu były. Zdeněk może nie miał okazji, ale był ważnym elementem w organizacji gry, którą chcieliśmy dziś narzucić. Myślę, że to nam się udało. W tym widzę siłę i moc tego zespołu, w kreowaniu sytuacji dla zawodników całej drużyny - zakończył Stolarczyk.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Smółka: Męczyliśmy się na boisku

Data publikacji: 21-07-2018 20:50


Wisła Kraków zremisowała z Arką Gdynia 0:0 w meczu inaugurującym sezon 2018/2019 Lotto Ekstraklasy dla obu drużyn. Bardziej zadowolonym z tego osiągnięcia był Zbigniew Smółka, który w swoim ekstraklasowym debiucie mógł dopisać sobie punkt.


„Chcę pogratulować zespołowi wywiezienia punktu. Męczyliśmy się na boisku i cieszy to że jest przy nas szczęście i wielu sytuacjach było ono z nami bardzo mocno” - przyznał na pomeczowej konferencji opiekun gości, po czym dodał: „Włożyliśmy dużo serca, Pavels spisał się bardzo dobrze przy karnym i wywozimy punkt z naprawdę trudnego terenu. Mieliśmy momenty gdy utrzymywaliśmy się przy piłce, ale naprawdę nieźle zaczęliśmy wyglądać dopiero od 75. minuty. Cieszę się, że fizycznie wyglądamy bardzo dobrze”.

Część winy biorę na siebie

Szkoleniowiec Arki dostrzegał błędy w grze swojego zespołu. „Wkradała się nerwowość, robiliśmy prezenty Wiśle. Dziś brakowało nam tu 10 centymetrów, tu dojścia do piłki, dłuższego przetrzymania futbolówki. W drugiej połowie piłkarze pokazali że stać ich na dużo więcej i postaramy się, by nasze występy z meczu na mecz wyglądały lepiej” - zapewnił Smółka.

46-letni trener Żółto-Niebieskich był też samokrytyczny. „Na pewno na początku taktycznie byliśmy źle ustawieni. Muszę wziąć cześć winy na siebie. Wisła naprawdę grała dobra piłkę i gdyby szczęście było po jej stronie, mogliśmy wracać z bagażem goli. To już jednak historia i pora skoncentrować się na kolejnym starciu”. Już za tydzień gdynian czeka starcie z białostocką Jagiellonią.

Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl


Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Boguski: Uderzyłem za nisko

Data publikacji: 21-07-2018 09:50


Pierwsze spotkanie nowego sezonu w wykonaniu Wisły Kraków zakończyło się bezbramkowym remisem. Krakowianie podzielili się punktami z Arką Gdynia, która na boisko wyszła w takim samym składzie jak ten, który nie tak dawno pokonał Legię Warszawa w meczu o Superpuchar Polski. Kapitanem Wiślaków w tym pojedynku był najbardziej doświadczony z zawodników Białej Gwiazdy, Rafał Boguski, który był też najbliżej gola. Jego strzał z jedenastu metrów obronił jednak Pavels Šteinbors.


Było blisko


Ofensywny pomocnik Wisły w 63. minucie stanął przed szansą otworzenia wyniku. Niestety intencje „Bogusia” wyczuł golkiper rywali Pavels Šteinbors, a dobitka naszego gracza okazała się nieskuteczna. „Co poszło nie tak? Wysokość na której chciałem uderzyć piłkę. Celowałem w środek, bramkarz zostawił nogi. Tak naprawdę to jestem bardziej wkurzony na to, że nie udało mi się dobić tej piłki. Na treningach po kozłach strzelałem spokojnie, niestety dzisiaj się nie udało” - żałował kapitan Wisły.

„To my przeważaliśmy, to my kontrolowaliśmy grę i stworzyliśmy kilka sytuacji, jednak nie trafiliśmy do bramki. Dużo rzeczy nam dzisiaj wychodziło, lecz brakło najważniejszego, czyli wykończenia” - w ten sposób piłkarz podsumował spotkanie.

Przywódca na boisku i w szatni

Dla Rafała Boguskiego pojedynek z Arką był niejako pierwszym, w którym oficjalnie, od początku sezonu, zakładał kapitańską opaskę. „Oczywiście, że obciążenie psychiczne jest większe, większa odpowiedzialność, jednak chcę tę odpowiedzialność udźwignąć i razem z bardziej doświadczonymi kolegami poprowadzić drużynę do jak najlepszych wyników. Tu nie chodzi o ostatnie słowo, jednak trener, gdy ma jakąś sprawę, zwraca się z nią do mnie lub do rady drużyny” - w ten sposób „Boguś” podsumował rolę kapitana drużyny.

Dziennikarze zastanawiali się także jak wyglądają relacje z trenerem Maciejem Stolarzczykiem, z którym nasz skrzydłowy niegdyś dzielił szatnię. „Nie ma żadnego problemu. Traktuję trenera jak każdego innego szkoleniowca, on jest pewnego rodzaju przywódcą i trzeba się go słuchać. Oczywiście podczas treningów i meczów zwracam się do niego zgodnie z powierzoną mu funkcją” - tak o stosunkach z byłym kolegą z boiska opowiedział nasz zawodnik.

Michał Stompór

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Bartkowski: Niewiele dzieliło nas od wygranej

Data publikacji: 21-07-2018 21:57


Piłkarska karuzela w Polsce rozkręciła się na dobre. W sobotni wieczór piłkarze Białej Gwiazdy bezbramkowo zremisowali przed własną publicznością z Arką Gdynia, zgarniając tym samym jeden punkt na inaugurację Lotto Ekstraklasy.


Wiślacka defensywa z Jakubem Bartkowskim w składzie skutecznie wyeliminowała kluczowe ogniwa Żółto-Niebieskich, a goście praktycznie nie zagrozili bramce strzeżonej przez Michała Buchalika. „Tak naprawdę to cały zespół broni, nie jest tak, że tylko na naszej czwórce spoczywa ten obowiązek. Myślę, że z gry defensywnej możemy być zadowoleni wszyscy. Tak naprawdę bardzo dużo ataków przerywaliśmy już w zarodku, jeszcze na połowie przeciwnika. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że również obrońcy biorą udział w grze ofensywnej, w tym ja czy Rafał Pietrzak” - zaczął Jakub Bartkowski.

Remis mimo dominacji

Największą bolączką podopiecznych trenera Macieja Stolarczyka był brak skuteczności i szczęścia w sytuacjach podbramkowych. „Trudno powiedzieć czego zabrakło. Chyba trzeba tutaj wspomnieć o szczęściu, które dzisiaj nam nie dopisywało, bo sytuacje były naprawdę dobre, zarówno w pierwszej, jak w drugiej połowie. Arka takich klarownych okazji sobie nie stworzyła” - kontynuował. „Cóż, taka jest piłka. Nic już teraz na to nie poradzimy, że nie chciała wpaść do siatki. Tak naprawdę niewiele nas dzieliło od wygranej. Sądzę, że jeśli w następnym meczu uda się nam zagrać podobnie, konsekwentnie z tyłu, to te punkty będziemy zbierać i nie po jednym, a po trzy” - zaznaczył.

Ofensywne zapędy

Boczni defensorzy krakowian bez skrupułów zapędzali się pod pole karne Pāvelsa Šteinborsa, strasząc swoimi wrzutkami zawodników z Gdyni. „Trener nie ogranicza nas, jeśli chodzi o grę ofensywną. Chce, abyśmy aktywnie uczestniczyli w akcjach z przodu i wspierali poczynania ofensywne. Taktyka ta podoba się i mnie, i Rafałowi Pietrzakowi, bo można dorzucić jakieś statystyki. Taki jest pomysł trenera” - dodał.

Sobotni mecz ukazał ogromne zaangażowanie piłkarzy spod Wawelu, którzy od pierwszej minuty narzucili wysokie tempo gry. „Mieliśmy mocne treningi w początkowej fazie przygotowań do nowego sezonu. Jesteśmy dobrze dysponowani i wydaje mi się, że nie będziemy mieć problemu z wytrzymaniem tempa” - zakończył wypowiedź defensor Białej Gwiazdy.

K. Biedrzycka

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Dawid Kort: - Musimy poprawić skuteczność

- Niedosyt jest spory i można po tym meczu powiedzieć, że straciliśmy dwa punkty, ale z drugiej strony jeśli można wyciągać jakieś pozytywy, to dobrze, że zaczęliśmy sezon od zdobyczy punktowej - mówił po swoim debiucie w Wiśle Kraków, nasz nowy pomocnik, Dawid Kort.

- Trochę tych meczów już w Ekstraklasie zagrałem, więc nie było jakiegoś wielkiego stresu - tak z kolei skomentował pytanie o debiut.

Blisko było tego, aby dla Korta był to zwycięski debiut. Tak może by się stało, gdyby to właśnie on - jak w jednym ze sparingów - egzekwował "jedenastkę".

- Co do karnego, to wyznaczony był "Boguś". To jest tak dobry zawodnik, że na pewno sobie z tym poradzi - uważa nowy wiślak.

- Musimy po tym meczu poprawić skuteczność. Uważam, że zagraliśmy dobre spotkanie, to jest początek sezonu i jak czytałem opinie, to nikt nie wróżył nam dobrej gry i co za tym idzie wyniku, a moim zdaniem pokazaliśmy całkiem niezłą grę, w której zabrakło tylko skuteczności - dodał Kort.

- Dobrze czuję się fizycznie, ale ciężko porównywać nas i Arkę, bo jakie było posiadanie piłki? Chyba duże na naszą korzyść, więc to Arka goniła za nią. Graliśmy piłką i to jest zupełnie inne bieganie - mówił zawodnik.

- Wolę być na boisku, niż na ławce. Dla mnie jest bez różnicy na jakiej pozycji gram, czy na "ósemce", czy na "dziesiątce". Jeśli zaś chodzi o współpracę z Bashą, to on cały czas był w treningu, więc nie było wielkiego problemu - dodał.

- W Krakowie odnajduję się dobrze i odżyłem trochę psychicznie. W końcu wyszedłem na boisko i wydaje mi się, że nie było widać, że długo nie grałem w piłkę na poziomie Ekstraklasy - zakończył Kort.


Dodał: AG, Redakcja


Źródło: wislaportal.pl

Zdeněk Ondrášek: - Ciężko być z siebie zadowolonym

- Nie powiedziałbym, że przez zamieszania wokół klubu, ten mecz był trudniejszy. Wyglądał tak, jak te wszystkie pierwsze mecze sezonu, robiliśmy wszystko to co trener od nas chciał, tylko brakowało nam bramki. Arki nie dopuściliśmy jednak do żadnej szansy, co też było naszym planem. Musimy jednak strzelać bramki, nie strzeliliśmy, więc skończyło się 0-0 - mówił po meczu z Arką Gdynia, napastnik krakowskiej Wisły, Zdeněk Ondrášek.

- W pierwszej połowie mieliśmy dwie szanse, w drugiej karny. Czasami tak jest, że trzeba walczyć więcej, niż zazwyczaj, żeby zdobyć jedną bramkę. Dzisiaj brakowało nam trochę więcej piłkarzy w szesnastce Arki. Nie byliśmy wystarczająco głodni pod bramką rywala - uważa czeski napastnik Wisły.

- Przyszli nowi piłkarze, niektórzy odeszli. Trener wymaga od nas wiele, my pracowaliśmy bardzo dobrze. Robiliśmy to co trener chciał, ale dziś czegoś jednak zabrakło. Możemy być lepsi niż byliśmy dzisiaj - przyznał Ondrášek.

- Jeżeli chodzi o mnie, to ja się czuję OK, ale dzisiaj nie miałem zbyt dużo piłek od kolegów. Nie miałem szansy, więc nie strzeliłem gola. Ciężko być z siebie zadowolonym - powiedział zawodnik Wisły.

- Nie byłem wyznaczony do rzutów karnych. Jeżeli chodzi o "Bogusia", to trafił jak trafił. Czasami tak jest, większe gwiazdy nie strzelały karnych. Szkoda, że nie udało nam się go wykorzystać, bo to dałoby nam jeszcze więcej impulsu i sprawiłoby, że te chęci do atakowania byłyby większe. Kto teraz będzie wykonywać karne? Zobaczymy, to będzie decyzja trenera. Jeżeli będę sam w siebie wierzył, to podejdę do karnego - zakończył wiślak.


Dodał: KK


Źródło: wislaportal.pl

Patryk Małecki: Z meczu na mecz moja dyspozycja będzie lepsza

24 lipca 2018

Jednym z tych zawodników, który po objęciu sterów nad Wisłą Kraków przez Macieja Stolarczyka wrócił do gry, jest Patryk Małecki. Ofensywny zawodnik „Białej Gwiazdy” pozwolił sobie na swoją ocenę potyczki z Arką Gdynia w rozmowie z klubową telewizją.

– Mieliśmy w pierwszej połowie kilka dogodnych sytuacji. Jak się jednak nie zdobywa bramki, to trudno wywalczyć trzy punkty. W meczu z Arką szwankowała w naszym wykonaniu tylko skuteczność – mówił Małecki przed kamerą telewizji krakowskiego klubu.

– Od samego początku narzuciliśmy swój styl gry. Myślę, że rywal był też zaskoczony, że graliśmy wysokim pressingiem. Graliśmy nieźle, ale zabrakło gola, aby wygrać – dodał były reprezentant Polski.

„Mały” wrócił do wyjściowego składu. Zawodnik przekonuje, że jego forma z każdym spotkaniem będzie rosła.

– Zobaczymy, jak to będzie dalej wyglądało. Cieszę się, że trener na mnie postawił, dał mi szansę i zaufał mi. Jestem pewny, że z meczu na mecz moja dyspozycja będzie lepsza – powiedział 29-latek.


Źródło: wislakrakow.com

Liczby meczu: Wisła - Arka

  • Wprawdzie przed meczem, to podbudowana zeszłotygodniowym zwycięstwem w Superpucharze Polski Arka mogła uchodzić za faworyta rywalizacji z "Białą Gwiazdą", ale po nim szkoleniowiec gdynian, Zbigniew Smółka, wyraźnie przyznał, że gdyby jego zespół nie miał w Krakowie szczęścia, wracałby do domu z workiem bramek. Niestety wiślaków zawodziła skuteczność i na 20 oddanych strzałów, żaden nie znalazł drogi do siatki. A jak wyglądają najważniejsze liczby naszej ligowej inauguracji? Zapraszamy.
  • 3 - najwięcej udanych zwodów miał w tym meczu Vullnet Basha.
  • 3 - najczęściej faulującym wiślakiem był Dawid Kort. On też był najczęściej faulowanym zawodnikiem "Białej Gwiazdy", bo aż sześciokrotnie.
  • 5 - tyle udanych odbiorów zaliczył Vullnet Basha.
  • 7 - Jesús Imaz oddał w tym meczu aż siedem strzałów. Tylko jeden był celny.
  • 9 - tyle raz piłkę stracił w tym meczu Patryk Małecki.
  • 10 - ostatnie pół godziny meczu to spora strzelanina wiślaków, oddali bowiem wtedy aż dziesięć uderzeń na bramkę Arki. Niestety większość z nich nie miała prawa zaskoczyć dobrze interweniującego Pāvelsa Šteinborsa.
  • 10 - aż dziesięciu wiślaków wykonało w tym meczu sprint z szybkością powyżej 30 km/h. Najlepszy wynik zaliczył Maciej Sadlok (33,21 km/h).
  • 11,73 - najwięcej kilometrów przebiegł w tym meczu Jesús Imaz.
  • 20 - to liczba strzałów, które oddali w tym meczu wiślacy.
  • 21 - tyle pojedynków wygrał w tym meczu Vullnet Basha.
  • 22,8 - z takiej średnio odległości (w metrach) piłkarze Wisły oddawali swoje uderzenia na bramkę Arki.
  • 68 - tyle podań wykonał Vullnet Basha, aż 61 z nich było celnych (90%).
  • 84 - to procentowe posiadanie piłki przez piłkarzy Wisły Kraków w pierwszym kwadransie gry.
  • 309 - to najlepszy wynik InStat index spośród grających w tym meczu zawodników. Uzyskał go Jakub Bartkowski.
  • Statystyki przebiegniętych kilometrów:
  • 11,73 - Jesús Imaz
  • 11,42 - Dawid Kort
  • 11,08 - Jakub Bartkowski
  • 10,43 - Rafał Pietrzak
  • 10,37 - Vullnet Basha
  • 10,31 - Rafał Boguski
  • 9,57 - Marcin Wasilewski
  • 9,28 - Zdeněk Ondrášek
  • 8,95 - Maciej Sadlok
  • 7,57 - Patryk Małecki
  • 5,32 - Michał Buchalik
  • oraz:
  • 3,21 - Martin Košťál
  • 1,80 - Kamil Wojtkowski
  • 0,65 - Marko Kolar
  • Średnia przebiegniętych metrów, w każdej minucie gry:
  • 130,0 - Marko Kolar
  • 128,6 - Kamil Wojtkowski
  • 127,3 - Rafał Boguski
  • 123,5 - Jesús Imaz
  • 123,5 - Martin Košťál
  • 120,2 - Dawid Kort
  • 116,6 - Jakub Bartkowski
  • 111,3 - Patryk Małecki
  • 109,8 - Rafał Pietrzak
  • 109,2 - Vullnet Basha
  • 100,7 - Marcin Wasilewski
  • 97,7 - Zdeněk Ondrášek
  • 94,2 - Maciej Sadlok
  • 56,0 - Michał Buchalik
  • Najszybsi w meczu (km/h):
  • 33,21 - Maciej Sadlok
  • 32,07 - Patryk Małecki
  • 31,69 - Dawid Kort
  • 30,99 - Jesús Imaz
  • 30,58 - Marcin Wasilewski
  • 30,54 - Rafał Boguski
  • 30,51 - Martin Košťál
  • 30,39 - Kamil Wojtkowski
  • 30,30 - Zdeněk Ondrášek
  • 30,18 - Rafał Pietrzak


  • InStat index(*) sklasyfikowanych piłkarzy Wisły Kraków:
  • 309 - Jakub Bartkowski
  • 269 - Michał Buchalik
  • 267 - Vullnet Basha
  • 255 - Maciej Sadlok
  • 243 - Marcin Wasilewski
  • 230 - Patryk Małecki
  • 230 - Martin Košťál
  • 227 - Jesús Imaz
  • 221 - Dawid Kort
  • 211 - Zdeněk Ondrášek
  • 209 - Rafał Boguski
  • 205 - Kamil Wojtkowski
  • 202 - Rafał Pietrzak
  • (*) - InStat index to algorytm, który wszystkie statystyczne osiągnięcia zawodnika w danym meczu przelicza na wartość liczbową.

Źródło: InStat, Ekstraklasa, własne


Podsumowanie 1. kolejki LOTTO Ekstraklasy

Już ligowa inauguracja nowego sezonu przyniosła nam niespodzianki, bo jak inaczej nazwać porażkę na własnym stadionie wicemistrzowskiej Jagiellonii, z broniącą się w poprzednim sezonie przed spadkiem Lechią? W tym kontekście "gorsza" nie chciała być Legia, którą na własnym stadionie pokonało lubińskie Zagłębie. I to aż 3-1! Z zeszłosezonowej czołówki wygrał jedynie Lech, który rzutem na taśmę poradził sobie w Płocku z "Nafciarzami". Nieźle na starcie sezonu wyglądała z kolei gra, skazywanej na pożarcie Wisły Kraków, która pechowo zremisowała z Arką.

Piątek, 20 lipca:

Miedź Legnica 1-0 Pogoń Szczecin

1-0 Petteri Forsell (90.)

Kiedy wydawało się, że premierowe spotkanie nowego sezonu ekstraklasy zakończy się bezbramkowym remisem, to sprawy w swoje nogi wzięli Wojciech Łobodziński oraz Peteri Forsell. Pierwszy fantastycznie podał, a drugi tak też strzelił i dał Miedzi historyczny, bo pierwszy - i jednak wydaje się, że zasłużony, komplet punktów. Zasłużony, bo najlepsza drużyna poprzedniego sezonu pierwszej ligi, miała zwyczajnie "więcej z gry", raz po raz starając się zagrażać defensywie "Portowców". Ci również mieli swoje sytuacje, ale przez własną niefrasobliwość wracają do domu z zerowym dorobkiem.

Jagiellonia Białystok 0-1 Lechia Gdańsk

0-1 Flávio Paixão (10.)

Bardzo szybko udało się gdańszczanom otworzyć wynik meczu w Białymstoku. Ładną akcję Lukáša Haraslína wykończył Flávio Paixão i od tego momentu "Jaga" miała problem, bo kompletnie nie radziła sobie w walce o odrabianie strat. Sytuacji miała bowiem przed przerwą jak na lekarstwo, a gdy te udało się już w drugiej połowie stworzyć, to zawodziła skuteczność. Gdy z czerwoną kartką wyleciał Guilherme, zrobiło się jeszcze trudniej i ostatecznie trzy punkty pojechały do Gdańska. I to nawet pomimo tego, że po kretyńskim i brzydkim faulu Sławomira Peszki, w samej końcówce, siły się wyrównały. Wtedy jednak w kapitalnej sytuacji spudłował Ivan Runje i gospodarze ostatecznie zostali z niczym. I jest to dla nich kiepski prognostyk, przed czekającym ich już w najbliższy czwartek meczem pucharowym z portugalskim Rio Ave.

Sobota, 21 lipca:

Śląsk Wrocław 3-1 Cracovia

1-0 Piotr Celeban (14.)

1-1 Gerard Oliva (30.)

2-1 Augusto (57.)

3-1 Jakub Kosecki (89.)

Mimo buńczucznych zapowiedzi Michała Probierza, postawa Cracovii we Wrocławiu nie miała nic wspólnego z taką, która cechowałaby drużynę walcząca o... mistrzowską koronę. Ciężko jednak myśleć o zwycięstwie jeśli gra się w piłkę tylko w końcówce pierwszej połowy. Wtedy, po otwierającej bramce Piotra Celebana, do wyrównania doprowadził nowy nabytek "Pasów", Gerard Oliva, ale było to wszystko, na co stać było w tym meczu... rzekomego pretendenta do tytułu. Pełną pulę zgarnął więc odnowiony Śląsk, który ma powody do radości. Przed meczem, przed kamerami Canal+ Sport, trener Tadeusz Pawłowski zapowiedział, że będzie chciał przeciwstawić się "pretendentowi do tytułu". Udało się to perfekcyjnie.

WISŁA KRAKÓW 0-0 Arka Gdynia

Mimo wręcz grobowych nastrojów przed pierwszym gwizdkiem, które od wielu tygodni krążyły nieopodal stadionu przy ulicy Reymonta, po pierwszej połowie kibice Wisły mogli wypowiadać się o grze swojego zespołu w kategoriach sporego, jednak pozytywnego zaskoczenia. To bowiem "Biała Gwiazda" była stroną przeważającą, jednak niewykorzystane sytuacje Jesúsa Imaza oraz już po przerwie - przestrzelony rzut karny oraz dobitka po nim w wykonaniu Rafała Boguskiego sprawiają, że po ligowej inauguracji pozostaje jednak wśród wiślaków niesmak. Wisła spotkanie z Arką powinna bowiem wygrać, jednak postawa naszej drużyny wlała w nasze serca nutkę optymizmu, przed długim i skomplikowanym sezonem, jaki niewątpliwie przed nami.

Legia Warszawa 1-3 Zagłębie Lubin

0-1 Patryk Tuszyński (15.)

0-2 Filip Starzyński (21. k.)

1-2 Adam Hloušek (37.)

1-3 Patryk Tuszyński (87.)


Jeśli Legia szukać miałaby usprawiedliwienia ten porażki tym, że nie zagrała w optymalnym składzie, trzeba byłoby to wykpić. Oczywiście faktem jest, że dla warszawiaków najważniejsze są teraz eliminacje Ligi Mistrzów i skład "na Zagłębie" nie był taki, jaki normalnie wychodzić będzie na murawę, ale fakt pozostaje faktem, że poza zwycięstwami z półamatorami z Irlandii - jak na razie legioniści zawodzą. 2-3 z Arką w grze o Superpuchar, 1-3 z Zagłębiem na inaugurację ligi - to nie są wyniki, które napawają wielkim optymizmem. We wtorek warszawski zespół czeka zresztą o wiele trudniejsza próba, niż w rywalizacji ze wspomnianymi piłkarzami z "zielonej wyspy", bo na Łazienkowskiej zjawią się Słowacy z Trnavy. I wtedy sędzia nie będzie zapewne tak pobłażliwy, jak w ostatniej akcji meczu z lubinianami, kiedy to śmiało można było podyktować jeszcze "jedenastkę".

Niedziela, 22 lipca:

Górnik Zabrze 1-1 Korona Kielce

1-0 Daniel Smuga (46.)

1-1 Ivan Jukić (62.)

Są rzeczy, które się nie zmieniają... Co sezon zespół z Kielc jest jedną wielką niewiadomą, co sezon typowany jest przez wielu do spadku, a potem Korona wychodzi na murawy kolejnych stadionów i gromadzi punkty. Dość powiedzieć, ale z Zabrza powinna wywieźć ich komplet. Tak się nie stało i spora w tym zasługa bramkarza Górnika, Tomasza Loski, który zresztą znalazł się w "jedenastce" kolejki.

Wisła Płock 1-2 Lech Poznań

0-1 Łukasz Trałka (16.)

1-1 Giorgi Merebaszwili (76.)

1-2 Pedro Tiba (89.)

Mecz dwóch czołowych zespołów poprzedniego sezonu nie był porywającym widowiskiem. Wprawdzie kibice po błędach bramkarzy obejrzeli po jednym golu dla każdej z drużyn, ale dopiero trafienie Pedro Tiby mogło ponieść tych, którzy to spotkanie oglądali. Portugalski pomocnik Lecha nieźle przywitał się więc z polską ligą i zapewnił "Kolejorzowi" udany start w ten sezon Ekstraklasy.

Poniedziałek, 23 lipca:

Zagłębie Sosnowiec 1-2 Piast Gliwice

1-0 Vamara Sanogo (36.)

1-1 Aleksandar Sedlar (67. k.)

1-2 Tomasz Jodłowiec (80.)

Dość długo to spotkanie dobrze układało się dla beniaminka, ale piłkarska jakość była jednak po stronie gości z Gliwic. Wprawdzie wyrównali szczęśliwie, po bramce z rzutu karnego - za zagranie ręką, ale decydujący cios zadać potrafili już z akcji, po indywidualnym rajdzie Tomasza Jodłowca.

Aktualna tabela:

1. Zagłębie Lubin 1 3 3-1

Śląsk Wrocław 1 3 3-1

3. Lech Poznań 1 3 2-1

Piast Gliwice 1 3 2-1

5. Lechia Gdańsk 1 3 1-0

Miedź Legnica 1 3 1-0

7. Górnik Zabrze 1 1 1-1

Korona Kielce 1 1 1-1

9. WISŁA KRAKÓW 1 1 0-0

Źródło: wislaportal.pl

Video:

Galeria sportowa

Galeria kibicowska: