Bojkot meczów przez kibiców w sezonie 2013/14

Z Historia Wisły

Spis treści

Wybielanie Bednarza:

2 marca 2014

Po komunikacie Wisły Kraków SA o braku możliwości wejścia na mecz z Ruchem kibiców, którzy podczas derbów Krakowa zasiedli na Sektorze C, przez Internet przetoczyła się fala krytycznych komentarzy pod adresem klubu. Klub zaktualizował komunikat, twierdząc iż taka decyzja została narzucona przez karę Komisji Ligi. Czy aby na pewno?

„W związku z błędnymi doniesieniami pojawiającymi się w Internecie informujemy, iż niewpuszczenie na mecz z Ruchem Chorzów kibiców, którzy zasiedli podczas derbowego spotkania z Cracovią w sektorze C, wynika z decyzji Komisji Ligi o zamknięciu trybuny C”, głosił dopisek na stronie.

My zaś, Kibice Wisły, pytamy wprost: gdzie jest na to papier? Czy możemy zobaczyć orzeczenie Komisji Ligi, w którym jasno jest napisane, że wszystkie osoby, które zasiadły na Sektorze C Stadionu im. H. Reymana podczas derbów Krakowa rozgrywanych 23.02.2014 nie mogą nabyć biletu na najbliższy mecz Wisły Kraków z Ruchem Chorzów?

Nasze wątpliwości biorą się stąd, iż doszły nas słuchy, że blokada biletów dla kibiców z północnej trybuny nie jest pomysłem Komisji Ligi, a efektem obietnic… Jacka Bednarza. Otóż Bednarz próbował „wytargować” jak najmniejszą karę w starciu z wojewodą małopolskim, Jerzym Millerem oraz komendantem małopolskiej policji. Chciał zapłacić jak najmniejszą karę, dlatego postanowił „poświęcić” część kibiców Białej Gwiazdy. Akurat tych, którzy zawsze w największym stopniu wypełniają swoją trybunę. Dlaczego postanowiono zrobić to po cichu, a nie podpierając się wyrokami policji lub/oraz wojewody? Z prostego powodu: pociąganie wszystkich ludzi – bez zakazu stadionowego przecież – do odpowiedzialności zbiorowej jest niezgodne z prawem, więc na którym paragrafie policja mogłaby się oprzeć? Bednarz wolał obiecać rozprawienie się z kibicami na swoich warunkach, byle tylko być mniej stratnym. Gdy zaczęto zarzucać klubowi złe zachowanie względem swoich fanów, postanowił natychmiast opublikować ten mający za zadanie wybielić go fragment, że zakaz wejścia na Sektor C jest winą Komisji Ligi. Wspomnijmy też o braku oporów w udostępnianiu danych kibiców służbom, byle by przyklepać im zakaz stadionowy. Przypomnijmy zakazy stadionowe oraz wysokie grzywny, jakimi ukarano kilkanaście osób, które podczas poprzedniej „zsyłki” z Sektora C na G, podczas meczu ze Śląskiem Wrocław, stały na schodach. Po tym samym meczu sprawę w sądzie miał przecież także kibic, którego... na stadionie w ogóle nie było, a jego obecność potwierdził (sic!) m.in. dyrektor ds. bezpieczeństwa, opierając się na monitoringu. Równocześnie ci sami ludzie, którzy teoretycznie dbają o bezpieczeństwo, nie uznają pozwoleń, które sami zatwierdzają – przeciwko jednemu z kibiców odpowiedzialnych za wygląd wiślackich trybun, który posiadał odpowiednią wejściówkę z uprawnieniami wydaną przez klub, ze względu na „nieporozumienia” na linii ochrona – Bednarz, toczy się postępowanie w sądzie.

We wspomnianym na wstępie komunikacie czytamy również o prowadzeniu nieustannego dialogu w kwestiach zasad i bezpieczeństwa, którego częścią mielibyśmy być my, Kibice Wisły. Klub milczy od trzech tygodni, więc o żadnym dialogu dotyczącym bieżących spraw nie może być mowy.

Jacek Bednarz lubi składać obietnice. To obieca coś kibicom, to wojewodzie, a to policji. Ślizgając się pomiędzy, chyba zapomniał, że na pierwszym miejscu powinny być te składane ludziom, którym zależy na Wiśle najbardziej, a których niejednokrotnie oszukał i okłamał.


Źródło:http://skwk.pl/


Banda oszustów:

2 marca 2014

Czy ktoś z Was pamięta jeszcze jak kilka miesięcy temu składał podpis pod petycją dotyczącą “złotówki od biletu”? Tych podpisów udało się w bardzo krótkim czasie zebrać ok. 7 000, co pozwoliło nam na rozpoczęcie rozmów z klubem celem wprowadzenia tego swoistego samoopodatkowania się nas wszystkich. Wydawało się, że wszystko potoczy się po naszej myśli - pozytywnie przyjęto taki pomysł na finansowanie m.in. pomnika Reymana, organizacji muzeum, czy dofinansowania opraw meczowych. Co więcej, nawet właściciel klubu dał zielone światło do działania w tej sprawie. Cena biletu miała być podniesiona o złotówkę, a w zamian za to z większości sektorów stadionu miały zniknąć zbiórki „na oprawę”.

Rozpoczęły się negocjacje dotyczące samego formalnego porozumienia się z klubem. Miały być czystą formalnością i mimo, że ciągnęły się prawie dwa miesiące, to wszystko było “w porządku i na pewno umowa zostanie podpisana do końca stycznia”. W połowie lutego nasi przedstawiciele uzgodnili ostateczną wersję z Prezesem Bednarzem, wersję, na którą zgodziły się obie strony. Podpisanie miało nastąpić “na pewno przed pierwszym gwizdkiem pierwszego meczu na Reymonta”. Zaczęły nas jednak dochodzić słuchy, że zarówno w Telefonice, jak i Wiśle, Prezes Bednarz sugeruje swoim przełożonym, że klub straci na tej umowie. Swoje dorzucał też trener Smuda sugerując, że „dogadywanie się z kibolami” to błąd klubu. Nota bene z tymi samymi „kibolami”, z którymi jeszcze pół roku wcześniej spotykał się, prosząc o poparcie swojej kandydatury na trenera pierwszej drużyny. Zapewne jest to strata dla osób, którym nie zależy na Wiśle a jedynie na comiesięcznej sowitej wypłacie, że miałoby powstać muzeum, czy pomnik klubowej legendy.

I tak byliśmy zwodzeni terminami podpisania umowy, gdy nagle, na dosłownie dwa dni przed derbami, okazało się, że klub zupełnie zmienił podejście i nie zgadza się na wynegocjowane zapisy. Rozpoczął się komunikacyjny paraliż - po raz kolejny w historii Wisły na scenie pojawił się nagle Ryszard Pilch, Prezes Telefoniki. Każdy zrzucał winę na każdego i nikt nie był nam w stanie powiedzieć, kto nagle zmienił podejście do umowy. Wciąż mamiono nas wizją, że jednak uda się umowę podpisać. Oczywiście do podpisania umowy nie doszło.

Co się nagle wydarzyło? Co spowodowało, że poważni ludzie, zarabiający po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, mieniący się być profesjonalistami, w tak nieprofesjonalny i uwłaczający zasadom negocjacji sposób podeszli do nas – kibiców? Jest to kolejny dowód tego, jak źle dzieje się w naszym klubie. Prezes Telefoniki, a niegdyś też Prezes Wisły - Ryszard Pilch po raz kolejny pokazuje, że Wisła Kraków S.A. to jedynie niechciane dziecko spółki kablowej. Z przerażeniem dowiedzieliśmy się, że Wisła prowadzi rozmowy z Sportfive oraz UFA Sports w sprawie oddania całego działu marketingu, w tym także promocji i reklam meczów oraz sprzedaży biletów i karnetów. Trzeba sobie jasno powiedzieć – jest to wyprzedawanie klubu. Pozwala się dawać zarabiać zewnętrznym warszawskim firmom, w ogóle nie związanym z krakowską Wisłą, firmom którym zależeć będzie jedynie na własnym finansowym zysku. Zysku, który nie trafi do kasy Wisły tylko zostanie wyprowadzony na zewnątrz. Jak na interesach z tego typu pośrednikami wychodzą kluby z polskiej ligi możecie sami zapytać naszych braci z Lechii Gdańsk. Lechii, która bardzo szybko zrezygnowała ze współpracy z firmą Sportfive.

Nie po raz pierwszy klub mataczy i nie dotrzymuje obietnic. Jak już wyżej wspomniano, gdy pojawił się plan zatrudnienia trenera Smudy, po pierwszych informacjach o negatywnym nastawieniu większości kibiców Wisły, oprócz samego „Franza” to właśnie wysocy przedstawiciele klubu skontaktowali się z nami z prośbą o zapewnienie pozytywnego przyjęcia trenerowi i przekonanie nieprzekonanych o daniu Smudzie kolejnej szansy. Zaproponowali nawet spełnienie naszych wcześniej wysuwanych żądań dotyczących m.in. zwolnienia z klubu ówczesnego uprzykrzającego życie wielu kibicom dyrektora ds. bezpieczeństwa. Ze względu na trudną sytuację klubu – zarówno tą sportową jak i finansową oraz organizacyjną postanowiliśmy nie ingerować w jego zatrudnienie. I co? Smuda został dobrze przyjęty, a Pan dyrektor ds. bezpieczeństwa został dyrektorem kompleksu treningowego w Myślenicach. Sami oceńcie takie zachowanie klubowych notabli, z Prezesem Bednarzem na czele.

Również sam trener bardzo szybko pokazał jak można oszukać swoich własnych kibiców. Nie utożsamiając się z Wisłą nie znajduje czasu aby przyjść np. na ślubowanie dzieciaków ze szkółki piłkarskiej TS-u, na które to ślubowanie był zaproszony. Na szczęście są takie osoby jak Bogdan Zając i Patryk Małecki, którzy potrafili poświęcić swój prywatny czas i wzięli udział w tej bardzo ważnej dla młodych Wiślaków uroczystości. Smuda odmówił też przemarszu na derby z kibicami, co więcej zakazał w nim udziału piłkarzom pierwszej drużyny. Staraliśmy się zrozumieć wtedy działania trenera i nie robiliśmy z tego żadnej afery. Miarka się jednak przebrała.

Wszyscy pamiętacie, że jako oficjalny powód odejścia niezaprzeczalnej ikony klubu – Radosława Sobolewskiego, który nie raz na boisku pokazał nam jak powinien walczyć prawdziwy Wiślak – były względy finansowe i brak porozumienia w sprawie wynagrodzenia. Kłamstwo! Z niedawno uzyskanych informacji u źródła okazało się, że klub nie podjął z "Sobolem" żadnych rozmów na temat przedłużenia umowy. To tylko kolejny dowód na bezpardonowe wyprzedawanie wiślackich symboli. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku bardzo mocno utożsamiających się z klubem Patrykiem Małeckim i Pawłem Stolarskim. Z kolei za „związki z kibicami” wyrzucono ze sztabu szkoleniowego lekarza Jacka Jurkę. Po tych przykładach jasno widać, że Smuda wraz Bednarzem pozbywają się z klubu osób mających Wisłę w sercu. Ciekawe kto będzie następny?

Szczytem wszystkiego jest ostatnie działanie klubu, który kłamliwie oświadcza, że zamknięcie na najbliższy mecz z Ruchem możliwości przeniesienia na inny sektor osób oglądających mecz derbowy z trybuny C wynika z kary nałożonej przez Komisję Ligi Ekstraklasy S.A. Nic bardziej mylnego. Jak podaje współpracownik Ekstraklasy, to tylko i wyłącznie działanie klubu, gdyż Ekstraklasa nie ma takich uprawnień. Prezes Bednarz po raz kolejny bawi się nami, a za nierozważne zachowanie kilkunastu kibiców podczas meczu derbowego wszyscy ponosimy niczym nie uzasadnioną zbiorową odpowiedzialność.

Wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec degradacyjnych działań włodarzy naszego klubu, działań które prowadzą Wisłę na skraj przepaści. Pomimo, że z zewnątrz wszystko wydaje się działać poprawnie – trener szkoli, drużyna gra i wygrywa, to tak naprawdę Wisła jest kolosem na glinianych nogach. Jeśli nie podejmiemy wspólnie stanowczych działań klub czeka katastrofa. Nie damy się więcej mamić kolejnym fałszywym obietnicom składanym nam w celu zapewnienia sobie spokojnej pracy i wysokiej wypłaty przez prezesów i trenerów.

Nie rezygnujemy z chodzenia na mecze. Na meczu z Zawiszą wypełnijmy całą Trybunę C, po to by oszuści i kłamcy poczuli naszą presję!

Grupy decyzyjne na Wiśle


Źródło:http://skwk.pl/


Przehandlowani!:

3 marca 2014

Odpowiadając niejako na zarzut jednego z czytelników naszej strony, że nie można „obsmarowywać własnego klubu” odpowiadam – można!

Nie oskarża tu nikt jednak klubu, jego historii, wybitnych piłkarzy czy zdobytych trofeów, oskarża się osoby odpowiedzialne za klub. Bo zdać należy sobie jedną niebagatelną sprawę: gdy oni odejdą w atmosferze skandalu, złych decyzji, narażenia klubu na konsekwencje, my przy tym klubie zostaniemy! Więc jak mamy nie rozliczać ludzi którzy degradują nasz ukochany klub? Czy ktoś jest w stanie powiedzieć to samo o naszej ojczyźnie – by nie rozliczać zbrodniarzy PRL-u? Kto wie, czy o tych ludziach za 2-3 lata będzie mówić się jak o Basałaju, który budował Bizancjum za nie swoje, a jak plan nie wypalił to uciekł z tonącego okrętu. Jesteśmy zobligowani by patrzeć na ręce decyzyjnym i kropka! Czy ktoś z nich przeprosi nas później?

Niby wszystko jest ok, klub nieźle sobie radzi. Należy zwrócić uwagę na bardzo ważną kwestię – balansujemy na krawędzi przepaści. W takiej samej sytuacji znalazło się kiedyś Towarzystwo Sportowe Wisła Kraków, byli tam ludzie, którzy brali 50 Iphonów na abonament, sprzedawali 47 po znajomych, abonamenty zostawały, trzeba było za nie płacić, a decydenci kupowali sobie nowe auta. Tych ludzi odsunęły od władzy osoby, które dziś chciały ze złotówki od biletu pomagać w akcjach marketingowych, nakręcać ludzi do przyłażenia na mecze, chciały wreszcie zrobić coś dla przyszłych pokoleń – pomnik Reymana, czy muzeum Wisły Kraków. Po to, by nasi następcy wiedzieli, że kiedyś w tym klubie było źle i włodarzom trzeba patrzeć na ręce. W sumie tak teraz się zastanawiam – może dlatego prezes Bednarz razem z prezesem Pilchem nie zgodzili się na tą złotówkę? Może przypadkiem odkryłem odpowiedź na trapiące nas pytanie? Mniejsza z tym. Ważne jest to, że Telefonika nie dołoży. Skończyły się czasy kiedy w takich spółkach wydawało się pieniądze na co się chciało. Bogusławowi Cupiałowi z wiadomych przyczyn też będzie ciężko. Czyli robi się coraz mniej kolorowo.

Boję się to mówić głośno ale coraz częściej, tak jak w zeszłym sezonie, gdy nasi grali słabo myślałem o pierwszej lidze, tak teraz myślę o czwartej. Gdy kolos nie daj Boże się przewróci, kto z Was wtedy go udźwignie? Kto będzie dla zasady chodził oglądać kopaninę? Ile? Tysiąc? Dwa tysiące? Nie będzie już znienawidzonej Legii, nie będzie szlagierów!

Zostaliśmy przehandlowani. Nie miejcie jednak złudzeń, kto na tym interesie wygrał? Nie kibice z sektora E, dla których Ci z C zostali rzuceni na pożarcie. Tą decyzją prezes Bednarz, zapewnił sobie kolejną kilkudziesięcio tysięczną pensję! Przy tym starając się skłócić środowisko kibicowskie na Wiśle! Tak samo jak kiedyś przehandlowany został Sobol, jego dobre imię! Tak samo za spokój. Wyobrażacie sobie jaka lawina negatywnych komentarzy spadłaby na prezesa, który powiedziałby publicznie, że nie podjął żadnych rozmów z Radkiem. Tak, oszukał nas!

Ja powiedział kiedyś Józef Beck – nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Tak samo i my go nie możemy znać. Możemy rozliczać naszych włodarzy nie tylko wtedy gdy odejdą, ale na bieżąco, by nie narobili bałaganu w klubie!

Źródło:http://skwk.pl/

Oświadczenie SKWK:

11 marca 2014

Niniejszym informujemy, że Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków zawiesza wszelką działalność związaną z meczami piłkarskimi rozgrywanymi przez Wisłę Kraków pod sztandarami Wisły Kraków S.A.

Podczas meczów nie będzie zorganizowanego dopingu, nie będą też wywieszane flagi, nie będziemy angażować się w akcje marketingowe ani żadne inne imprezy. Nie namawiamy jednak nikogo do bojkotu meczów Wisły. Niech każdy kibic sam decyduje o tym, gdzie chce oglądać najbliższe spotkania.

Wyrażamy też oburzenie naruszającą dobre imię SKWK nagonką, którą w szczególności prowadzi Prezes Wisła Kraków S.A. Jacek Bednarz oraz media i część internautów podających się za kibiców Wisły. Podkreślamy, że Stowarzyszenie nie ma nic wspólnego ani z wydarzeniami z meczu derbowego ani z tymi z meczu z Ruchem. Stowarzyszenie nie może też brać i nie bierze odpowiedzialności za tego typu zachowania. Należy wreszcie skończyć z sytuacją, w której jako jedyna legalnie działająca wiślacka organizacja kibicowska stajemy się celem nieuzasadnionych, bezpardonowych, aroganckich ataków i obarcza się nas odpowiedzialnością za rzeczy, z którymi nie mamy nic wspólnego. Prezes Bednarz otrzymał przed meczem derbowym informację, że nie mamy zamiaru dłużej pełnić roli bufora pomiędzy klubem a kibicami. Warto więc zapytać: kogo będziecie atakować jak nas zabraknie? kto będzie wszystkiemu winien?

Informujemy, że dopóki w klubie będą pracować takie osoby jak Prezes Bednarz, Prezes Pilch, czy trener Smuda, to nie widzimy możliwości żadnej współpracy. Jak wiedzą kibice trochę dłużej chodzący na Wisłę, bywali w historii “Wisły Cupiała” zatrudniani Prezesi otwarcie wspierający działalność kibicowską i traktujący nas jako równorzędnych partnerów w wielu wspólnych działaniach. Takimi właśnie prezesami byli Tadeusz Czerwiński i Marek Wilczek. Oczekujemy, że właściciel w niedługim czasie ponownie sięgnie po osobę, dla której Wisła Kraków to więcej niż tylko comiesięczna wypłata i prywatne rozgrywki nie mające nic wspólnego z “dialogiem, którego Wy kibice jesteście udziałem”.

Z wiślackim pozdrowieniem,

Zarząd SKWK


Źródło:http://skwk.pl/


Oceńcie sami:

11 marca 2014

W związku z nasilającymi się atakami Prezesa Bednarza na Zarząd Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków, tak chętnie podchwytywanymi przez lokalne media, postanowiliśmy przerwać milczenie i przedstawić Wam, kibicom kilka faktów, o których warto wiedzieć oceniając aktualną sytuację.

Zacznijmy od „złotówki od biletu”. Przypomnijmy – akcję „złotówka od biletu” od początku prowadziliśmy jako oddolną inicjatywę kibicowską celem zdobycia funduszy na przedsięwzięcia, na które nas po prostu nie stać. Sztandarowymi przykładami są tu od lat wyczekiwane i obiecywane przez Wisłę Kraków S.A. muzeum, pomnik Reymana, czy akcje marketingowe i promowanie Wisły. Wiadomo nie od dziś, że klub od lat oszczędza na tego typu wydatkach, co odbija się m.in. w postaci marnej frekwencji na stadionie. Oprócz tego w naszych planach było odciążenie budżetu przeznaczanego na oprawy meczowe celem zwiększenia dofinansowań np. Wiślackiego Dnia Dziecka, Mikołajek, turniejów piłkarskich dla dzieci, czy wsparcia Polonii na kresach. Wszystkie te działania to nasze działania statutowe. Zbieraliśmy Wasze pomysły i Wasze poparcie. Podpisów udało się zebrać około 7000 i należały one do kibiców z całego stadionu, nie tylko trybuny C.

Pomysł polegał na tym, że kibice wyrażają zgodę na podniesienie cen biletów o złotówkę (odpowiednio karnetów o złotówkę za każdy mecz) – tak aby nie wpłynęło to w żaden negatywny sposób na sytuację finansową klubu a drugiej strony tak aby i kibice nie odczuli tej zmian.

Pomysł został przedstawiony na spotkaniu z właścicielem Wisły i uzyskał jego aprobatę. Co było dalej – pozostała formalna sprawa podpisania umowy między Stowarzyszeniem a Wisłą Kraków S.A. Sam pomysł „złotówki” nie był nowy – kilka lat temu obowiązywała podobna umowa, strony postanowiły więc wykorzystać poprzednią umowę. SKWK miało wziąć na siebie m.in. szereg obowiązków dotyczących tzw. marketingu sportowego. Oczywiście, w pewnym momencie rozmów padło pytanie – a co z karami?

Wzorem poprzedniej umowy wprowadzono zapis następujący:

„Wszelkie obowiązki o których mowa w ust. 1 Stowarzyszenie zobowiązuje wykonywać z najwyższą starannością. Stowarzyszenie zobowiązuje się dołożyć najwyższej staranności, aby kontrolować zachowanie Kibiców Wisły Kraków S.A. podczas wszystkich meczów rozgrywanych na stadionie Wisły Kraków, przy ul. Reymonta 22. W przypadku, gdy na skutek nienależytego zachowania Kibiców Wisły Kraków S.A., a w szczególności na skutek łamania zasad bezpieczeństwa na stadionie podczas trwania sportowej imprezy masowej, na Wisłę Kraków S.A. uprawnione do tego organy nałożą kary, Strony w dobrej wierze uzgodnią sposób i zakres w jakim Stowarzyszenie zobowiązane będzie do naprawienia szkód i pokrycia kosztów kar wynikających z zachowania Kibiców Wisły Kraków S.A.”

Powyższy zapis został zaakceptowany. Z jednej strony Stowarzyszenie miało brać odpowiedzialność za kibiców na całym stadionie a z drugiej wysokość ewentualnego zobowiązania miała być ustalana każdorazowo drogą negocjacji z klubem. Rozwiązanie sprawiedliwe? Obydwie strony uznały, że tak.

Dalszy przebieg negocjacji już opisywaliśmy. Rozmowy, które miały szybko doprowadzić do podpisania umowy ciągnęły się prawie 3 miesiące. W między czasie klub ustalił ceny biletów i karnetów. I co? Okazało się, że nie podniósł cen celem realizacji umowy z nami. W rozmowie Prezes Bednarz uspokajał jednak mówiąc, że to wewnętrzna sprawa Wisły jakie ceny ustali i że on jest Prezesem i on decyduje i nie ma o co martwić. W końcu otrzymaliśmy umowę gotową do podpisu. I co? Zamiast powyższego zapisu pojawił się taki:

„Wszelkie obowiązki o których mowa w ust. 1 Stowarzyszenie zobowiązuje wykonywać z najwyższą starannością. Stowarzyszenie gwarantuje, iż Wisła Kraków S.A. nie poniesienie jakichkolwiek negatywnych konsekwencji związanych z zachowaniem Kibiców Wisły Kraków S.A. podczas wszystkich meczów rozgrywanych przez drużynę piłkarską Wisły Kraków S.A, w szczególności gwarantuje, iż nie zostaną nałożone na Wisłę Kraków S.A. jakiekolwiek kary (w tym finansowe), bądź zakazy (w tym zakazy przeprowadzania imprez z udziałem publiczności) związane z zachowaniem Kibiców.Stowarzyszenie zobowiązuje się do pełnego naprawienia szkody (w tym utraconych korzyści) w majątku Wisły Kraków S.A. związanej z zachowaniem , w szczególności na skutek braku wypełnienia przez Stowarzyszenie zobowiązania wskazanego w ust. 3 powyżej.”

Czy widzicie różnicę? Demagogia stosowana przez Prezesa Bednarza, który mówi że negocjacje zakończyły się fiaskiem i było wszystkim przykro są po prostu kłamstwem. W ostatnim momencie do gotowej umowy klub wprowadził zapis, który skutkowałby finansową katastrofą. Ma meczu wyjazdowym ktoś rzuca achtungami – jest kara – kto płaci? SKWK. Na meczu wyjazdowym dochodzi do starcia między kibicami – jest kara – kto płaci? SKWK. Na meczu przy Reymonta pijany kibic z sektora H rzuca kubek z piwem na murawę – kto płaci? SKWK. Wojewoda zamyka stadion Wisły – kto płaci? SKWK ile? Wartość utraconych korzyści – czyli przewidywaną wartość wpływów z biletów, transmisji, itp. Czy znacie organizację, która podpisałaby tak skonstruowaną umowę? Mieliśmy wziąć na siebie odpowiedzialność za osoby i rzeczy, nad którymi nie mamy kontroli i możliwości posiadania tej kontroli. Wyraziliśmy swój sprzeciw i powrót do wynegocjowanej wcześniej wersji.

Próbowaliśmy jeszcze porozumieć się z klubem, pojawiały się wersje lekko zmodyfikowane – uznaliśmy, że maksymalnie możemy przystać na odpowiedzialność za trybuny B, C i D. Widząc, że fortel z nagłą zmianą stanowiska nie poskutkował i że jednak jesteśmy skłonni nadal negocjować, klub stwierdził, że w przystanie na warunek odpowiedzialności za B, C i D ale że musimy jeszcze w pełni odpowiadać za wyjazdy. Fakt faktem, często jesteśmy ich współorganizatorem z racji tego, że jesteśmy oficjalnym stowarzyszeniem kibiców ale to nie znaczy jeszcze, że mamy brać odpowiedzialność za każdego uczestnika wyjazdu! Zostało to zresztą zobrazowane w poprzednim akapicie.

Nagle nie było wiadomo z kim negocjujemy i co, Prezes już nie był Prezesem i nie decydował o niczym. Okazało się, że nikt nie może podjąć żadnej konstruktywnej decyzji w imieniu Wisły Kraków S.A. Ostatecznie ustaliliśmy termin, do którego czekamy na podpisanie umowy, a po jego upłynięciu dziękujemy za współpracę. Skończyło się na tym, że Prezes SKWK poinformował Prezesa Bednarza, że dziękujemy za współpracę, że nie mamy pretensji do niego osobiście ale przestajemy być jakimkolwiek łącznikiem klubu z kibicami.

Stało się więc jasne – klub zagrał tak aby umowy nie podpisać. Smaczku sprawie dodaje też fakt, że Prezes Bednarz wykorzystał przeciw nam fakt niepodniesienia cen biletów i przekazywał w spółce nieprawdziwe informacje o tym ile Wisła straci środków finansowych na umowie z SKWK. Jak widać, wpisuje się to bardzo dobrze w ostatnie działania Pana Prezesa.

Prezes Bednarz wypowiada się do mediów i atakuje Stowarzyszenie i jego Zarząd. Zarzuca nam działanie na szkodę klubu oraz kompromitację i oczekuje naszej dymisji. Podkreślamy więc ponownie – nigdy nie działaliśmy i nie będziemy działać na szkodę Wisły Kraków. Umowa dotycząca „złotówki” miała być swoistą formą samoopodatkowania się kibiców i miała przynieść w przyszłości wymierne korzyści zarówno dla rozwoju Wisły Kraków S.A. , Stowarzyszenia jak i każdego kibica Wisły Kraków.

Prezes Bednarz obwiania nas nagle za ekscesy, za które nie ponosimy odpowiedzialności i za zachowania części kibiców, na które nie mamy wpływu. Cieszy nas jednak fakt posiadania przez Pana Prezesa tak dobrego samopoczucia. Chcielibyśmy Panu Prezesowi przypomnieć, że Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków nie jest podległą mu jednostką. Nie Pan Bednarz decydował o wyborze władz SKWK i nie Pan Bednarz będzie decydował o ich odwołaniu.

Pomimo niezgodnych z faktami, fałszującymi rzeczywistość wypowiedziami Pana Prezesa, pomimo obwiniania Stowarzyszenia ze wszelkie wybryki kibiców, tak naprawdę Pan Prezes doskonale zdaje sobie sprawę, że SKWK nie prowadzi żadnej wojny z powodów niepodpisania umowy. Stowarzyszenie po prostu postanowiło wycofać się z udziału w organizacji meczów ekstraklasowej Wisły Kraków S.A., gdyż nie widzi możliwości współpracy z ludźmi pokroju Pana Prezesa i innych jemu podobnych.

Może warto byłoby spytać Pana Prezesa Bednarza dlaczego nie opowie mediom jak przed derbami prosił Stowarzyszenie aby zadbało o brak pirotechniki podczas meczu. Dlaczego nie opowie jak składał nam propozycję, że „jak będzie taka wola wśród kibiców to żeby odpalono race na meczu z Zawiszą, bo nawet jak wojewoda zamknie stadion na mecz z Podbeskidziem to nie będzie dużej straty finansowej z tego tytułu”? Czy Pan Prezes już o tym zapomniał? Czy może wstydzi się własnych słów?

Zarząd SKWK

Źródło:http://skwk.pl/


Na Zawiszę nie idziemy:

17 marca 2014

Chyba nikt nie ma już złudzeń, że Jacek Bednarz to nie wróg SKWK a wszystkich kibiców Wisły Kraków. Prawie pół tysiąca oddanych fanów Białej Gwiazdy zastąpił funkcjonariuszami policji. Każdy szanujący się sympatyk naszego klubu nie może mieć wątpliwości, gdzie nie iść w piątkowy wieczór. Pojawienie się na stadionie przy Reymonta 22 to jawne sprzedanie swoich kolegów po szalu. Wierzę w jedność kibiców Wisły, kibiców a nie internetowych napinaczy, którym Jacek Bednarz dał jedynie pożywkę do próby skłócenia środowiska kibicowskiego na Wiśle.

Wystarczyło tak niewiele, wystarczyło wziąć przykład z prezesów ukochanego klubu Jacka Bednarza, tak, Legii Warszawa. Przeprosili, uderzyli się w pierś. Wynikiem tego – 30 oddanych karnetów. Tylko 30, u nas oczywiście nikt nie odda, bo nikt nie może. Co nota bene jest kolejnym wyrazem „szacunku” dla swoich fanów. Jacek wolał zrobić z siebie męczennika, medialnego „strażnika praworządności”, wolał zrobić coś głośnego niczym gwiazda reality show. Nie dajcie się jednak zwieść. Ta cała szopka nie ma nic wspólnego z prawdą. Bo jak uzasadnić „zakazy” dla kilkuset osób, kibiców Wisły, którzy niczym nie zawinili? Takie jawne lekceważenie przepisów prawa nie powinno nas jednak dziwić patrząc na całokształt zachowań „naszego” prezesa. „Dla dobra Wisły Bednarz musi odejść” to jeden z fanpegów poświęconych osobie prezesa i jego destrukcyjnych działań wobec Wisły. Może decyzja o odejściu z klubu byłaby pierwszą pozytywną dla Wisły? Na pewno nie jest taką prowadzenie negocjacji umowy z Ufa Sports, na mocy której zarabiać nie będzie klub a prywatna firma. Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że Wisła będzie jeszcze dokładać do tego by garnitury z Warszawy sprzedawały za nią bilety. Czy w Wiśle Bednarza ktoś jeszcze bierze za cokolwiek odpowiedzialność? Kreuje się model klubu, w którym prezes od wszystkich istotnych decyzji umywa ręce. Czy mamy do czynienia z kolejnym „niezatapialnym”?

Stać nas na to? Nas? Ich? To znaczy kogo? Oficjalny komunikat Wisły Kraków S.A. rzecze, że gotowi są na spadek frekwencji. Rzecze tak ponieważ... nie są gotowi. Prosty zabieg psychologiczny, mówisz o tym czego się boisz by wprowadzić przeciwnika w błąd. Z piątkowych informacji wynika, jakoby boss wezwał swoich współpracowników do Myślenic, by tam zakomunikować o szukaniu kupca na nasz klub za jedyne... 12 milionów złotych. Czy poukładany klub gotowy na bojkot kibiców jest wart 12 milionów złotych? 12 milionów złotych to cena za co trzeciego polskiego piłkarza odchodzącego w ostatnim czasie na zachód Europy. Wcale bym się nie zdziwił, gdybyście niedługo usłyszeli, że to wszystko wina tych kilkuset kibiców, którzy oglądali mecz Wisły z Ruchem w restauracji „U Wiślaków”. Czym jeszcze zaskoczy nas Bednarz?

Na Zawiszę nie idziemy! Decyzja może być tylko jedna. Żaden szanujący się kibic, niezależnie z którego sektora, nie będzie stał ramię w ramię ze służbą mundurową. Nie myślcie, że chodzi tylko o sektor C. Nie trzeba Wam chyba przypominać sytuacji z innych miast i stadionów w Polsce, gdzie nawet najzwyklejsze przyśpiewki na sędziego czy PZPN kończyły się sprawami w sądzie. Bednarz nabija frekwencje w niekonwencjonalny sposób, ciekawi mnie też czy nowi „kibice” wyrobią karty i zapłacą za bilety.

Nie chcieliśmy bojkotować meczów Białej Gwiazdy, niestety zostaliśmy do tego zmuszeni. Zmuszeni przez osobę, która źle życzy Wiśle, która w bezpardonowy sposób rozpoczęła wojnę z kibicami. Na szczęście jego dni w naszym klubie są już policzone. Nikt jeszcze w Polsce z fanatykami nie wygrał. Stoi za nami cała kibicowska Polska!

Z wiślackim pozdrowieniem


Źródło:http://skwk.pl/


Bez kibiców Wisły w Lubinie:

25 marca 2014

W poniedziałek o godz. 18 Wisła zmierzy się w Lubinie z Zagłębiem, na tym wyjeździe zabraknie kibiców Białej Gwiazdy. Mimo, że nie mamy zakazu wyjazdowego, a sektor gości jest otwarty i do wykorzystania mielibyśmy pełną pulę wejściówek wszystko wskazuje na to, że sektor gości w poniedziałkowy wieczór będzie pusty. Bilety na mecze wyjazdowe zwykle zamawiane są "z góry" na wszystkie spotkania danej rundy, tak samo było w przypadku trwających rozgrywek. Wejściówki na mecz w Lubinie także były zamówione, jednak klub Wisła Kraków zrezygnował z dystrybucji biletów dla swoich kibiców w konsekwencji czego nie będzie nam dane udać się na wyjazd. Przedstawiciele klubu taką decyzję argumentują stwierdzeniem: "nie było zainteresowania wyjazdem". Organizacją wyjazdów i dystrybucją biletów na mecze wyjazdowe dotychczas zajmowali się przedstawiciele SKWK, w ostatnich latach może dwa razy robiliśmy rozeznanie jak duże jest zainteresowanie wyjazdem i to tylko i wyłącznie w celu załatwienia jak największej ilości biletów. O tym czy zainteresowanie wyjazdem jest czy go nie ma, można przekonać się robiąc dwie rzeczy.

1. Podać informacje o zapisach na wyjazd.

2. Rozpocząć zapisy i sprzedaż biletów.

W klubie naprawdę nikt tego nie wie?


Źródło:http://skwk.pl/


Jak to jest z tym bojkotem?:

26 marca 2014

Konflikt na linii SKWK-władze klubu wywołuje wiele emocji. Są to emocje niekoniecznie pozytywne, a „swoje” dokładają też media, które wypowiadają się o proteście. Niestety nie zachowując przy tym cienia obiektywizmu. Zacznijmy od kwestii fundamentalnej. Wisła dla każdego z nas jest dobrem najwyższym. To dla niej poświęcamy swój czas i energię na realizację wielu pomysłów, również takich, które w pewnym momencie odciążały klubowy dział promocji, bo jego pracownicy nie mieli albo środków, albo pomysłów na działanie. Ale nie ma być to tekst o naszych akcjach, bo o nich mogliście przeczytać na tej stronie w zeszłym tygodniu. Decyzja o opuszczeniu stadionu dla nas wszystkich była bardzo trudna i tego wyboru dokonaliśmy z bólem serca, gdyż stadion Wisły to nasz drugi dom, a na trybunach wychowywaliśmy się od początku naszej wiślackiej drogi. Każdy z nas z pewnością wolałby obejrzeć mecz z Zawiszą na stadionie i fanatycznym dopingiem pomóc naszemu zespołowi w odniesieniu zwycięstwa. Tak się jednak nie stało, a przyczyną takiego stanu rzeczy było zablokowanie 430 niewinnym osobom kont kibica. Wielu z nich to ludzie, którzy zapłacili za karnet, a jako najbardziej lojalni klienci klubu zostali osądzeni bez sądu i prawa do obrony. Pragniemy też zauważyć, że jest to konflikt z prezesem Bednarzem, a nie z klubem czy piłkarzami Białej Gwiazdy, bo nie mamy w zwyczaju „wojować” z zawodnikami własnej drużyny. Jest to również naszym zdaniem prywatna wojna Jacka Bednarza, która klubowi w dalszej perspektywie tylko zaszkodzi, ale teraz jest prezesowi potrzebna, bo udaje się w ten sposób ukryć prawdziwe problemy spółki. Dlatego nie zgadzamy się z Ryszardem Niemcem, który sugeruje na łamach poniedziałkowej „Gazety Krakowskiej”, że w ten sposób nie wywiązujemy się ze zobowiązań, które nakłada na nas statut. Zawieszenie działalności na meczach piłki nożnej jest tylko i wyłącznie aktem solidarności wobec osób, którym ich własny klub uniemożliwił wejście na stadion. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wyobraża sobie, że po czymś takim i po wielu wypowiedziach Jacka Bednarza, ogólnej nagonce medialnej i kreowaniu nas na bandytów, czy uznaniu SKWK za winnych całej sytuacji, a także przedstawianiu nas jako winowajców fiaska negocjacji z klubem, pójdziemy na stadion ze śpiewem na ustach. Ryszard Niemiec pisze również o odpowiedzialności kibiców za frekwencję na meczach i zapełnienie stadionu. SKWK zawsze dbało o promocję wszystkich spotkań rozgrywanych przy ulicy Reymonta, aktywnie włączyliśmy się do promocji karnetów na tą rundę, podobnie jak zawsze staraliśmy się wspierać klub we wszelkich próbach przyciągnięcia kibiców na stadion. Nie czujemy się również na tyle kompetentni by oceniać ład moralny na naszym stadionie, który zapanował na piątkowym meczu, jak twierdzi Ryszard Niemiec. Jakieś wyzwiska chyba padły, co dało się usłyszeć w telewizji, ale jak przecież wiemy każdy ma swoją prawdę… Kolejnym tekstem traktującym o naszym bojkocie był piątkowy artykuł Przemka Franczaka. Dziennikarz ten znalazł w Jacku Bednarzu kandydata na człowieka roku, porównuje go do Cezara przekraczającego Rubikon. Odważna teza, chylimy czoła, wszak niczym Rejtan rozdarł koszulę, tak on poszedł na wojnę z kibolami. Poziom infantylności tego felietonu jest tak ogromny, że nie ma sensu rozkładać go na czynniki pierwsze, ale szydzenie z pomocy dla dzieci z domu dziecka jest po prostu niesmaczne. Zdajemy sobie sprawę, że w Pańskim mniemaniu walczy Pan z armią Hunów, ale jednak nie jest to prawdą. Podobnie jak rzekome układy z klubem o handlu klubowymi gadżetami w zamian za spokój na trybunach. Odrobina dociekliwości, a nawet wizyta na stronie Stowarzyszenia o którym ów dziennikarz pisze artykuł z pewnością uświadomiła by go, że gadżety produkujemy sami. Klub nie był i nie będzie nam do tego potrzebny. Ale z drugiej strony pisze on przecież o kibolach. Obiektywizm w tym momencie można zawiesić na chwilę na kołku jak stare buty, a ciemny lud i tak kupi wszystko. Mamy nadzieję, że następny felieton napisze Pan o tym, czym się naprawdę interesuje. Może temat schroniska dla zwierząt, albo trasy rowerowej będzie odpowiedni… Ostatni z artykułów traktujących o bojkocie ukazał się w poniedziałek w „Gazecie Krakowskiej” pisany piórem Bartosza Karcza. Aż trzy akapity poświęcono sposobowi liczenia frekwencji na stadionie (niebywale ciekawy temat, którym wszyscy dziennikarze byli zainteresowani przez szereg spotkań…), by na końcu uraczyć czytelników krótkim zdaniem, że na meczu nie zjawiło się 3383 osoby, które posiadało karnet. Nie zostało to w żaden sposób skomentowane, kolejny akapit dotyczył spontanicznego dopingu podczas piątkowego meczu. Ciężko ocenić doping na meczu, na którym się nie było, tym niemniej z perspektywy podwórka Restauracji u Wiślaków było cicho. Zwłaszcza po straconym golu… Ale nie jest to najważniejsze. Na mecz nie przyszło prawie 4 000 karnetowiczów. Części z nich uniemożliwił to prezes Bednarz, ale nikt z dziennikarzy nie pochylił się nad tym, że tak duża liczba osób została w domach. Wszyscy woleli pisać o „spontanicznym dopingu”, zamiast zgłębić problem, który jest na swój sposób poważny. Bo niestety wiele osób nie ma ochoty przychodzić na stadion, na którym nie ma dopingu. Bo Messiego nie zobaczą, a ze służbami mundurowymi na sektorze stać po prostu nie chcą. I to właśnie ta druga strona medalu, o której nikt z krakowskiej prasy napisać nie chce, bo i po co. Pieniądze za karnety zostały zapłacone, Jacek Bednarz idzie na krucjatę nie ma sensu psuć mu dobrego humoru. Zawsze wpadnie jakiś darmowy bilet… Darmowe bilety. To kolejna ważna sprawa. Klub twierdzi, że ich nie rozdawał. Fakt. Rozdawał vouchery, które można było potem wymienić na bilet, kosztujący złotówkę (koszt opłaty manipulacyjnej). Otwarcie przyznajemy, że sami jako SKWK korzystaliśmy z tych biletów na mocy umowy z klubem, aby rozdawać je dzieciakom z krakowskich szkół. W ten sposób dokonano więc inwestycji w przyszłość. Tutaj trafiły do rąk osób, które traktują to jako formę luźnej rozrywki, na zasadzie: piłka ekstraklasowa i to za złotówkę, dlaczego mam nie iść? W ten sposób poprawiono piątkową frekwencję, a prezesowi samopoczucie, ale naszym zdaniem wiele z tych osób na stadion nie wróci. Takich voucherów rozdano około 1300. Zobaczmy, jak klub traktuje swoich kibiców. Jednym każe płacić za bilety i karnety, a potem blokuje konta kibica, innym podsuwa niemal darmową wejściówkę, bo głupio wyglądałby prawie pusty stadion, na przykład w oczach mediów. Na meczu z Zawiszą pojawili się też ludzie, którzy Wiśle kibicują, ale stadion omijają, tacy jak Andrzej Sikorowski. Dziwnym trafem w piątek on i jemu podobni znaleźli się na Reymonta. Wcześniej krakowski piosenkarz uraczył nas jeszcze kilkoma wypowiedziami na temat kibiców, na przykład sugerując, że wykrzykujący przekleństwa fani to potencjalni bandyci. Ciekawe, co sądzi w takim razie o Jacku Bednarzu po wywiadzie w Orange Sport? Na spotkanie z bydgoską drużyną wybrało się także wielu dziennikarzy, którzy razem z rodzinami otrzymali zaproszenia na ten mecz. Klub po meczu podziękował wszystkim obecnym na stadionie… Z tego miejsca i my chcielibyśmy podziękować wszystkim tym, którzy przyłączyli się do bojkotu, który trwa nadal. Zdajemy sobie sprawę, że dla każdego z Was to również trudna decyzja, dlatego szanujemy to że jesteście z nami i bardzo Wam za to dziękujemy. Przykład wyjazdu do Lubina, który się nie odbędzie bo „nie było nim zainteresowania”, jak twierdzą pracownicy klubu, pokazuje jasno jak Pan Prezes podchodzi dzisiaj do kibiców i że po raz kolejny uderza w SKWK. Dlatego tym bardziej cenimy sobie wszelkie gesty kibicowskiej solidarności z jakimi spotkaliśmy się w ostatnim czasie. Jeszcze słowo o mediach. W klubie latami nikogo nie dziwiło wpuszczanie na klubowe korytarze dziennikarzy, którzy pisali o Wiśle głównie źle (i nie chodzi tu o oceną gry piłkarzy), wymyślając wręcz szkodzące klubowi plotki, a czasami po prostu na niego pluli. Szczytem było panoszenie się po Pawilonie Medialnym dziennikarza, który na swoim facebookowym profilu napisał „Wisła... derby blisko”. Jegomość ten potem przyznał, że... za dużo wypił i go poniosło. Wtedy nikt w klubie nie zareagował… Dzisiaj ci sami dziennikarze bagatelizują sprawę bojkotu, mimochodem stwierdzają, że nie było na meczu prawie czterech tysięcy osób, skupiają się na spontanicznym dopingu, ładzie moralnym i pod koniec marca typują człowieka roku. Nikt nas o nic nie zapytał. Nie piszemy jednak tego tekstu, po to by nas zapytano. Potrafimy bronić się sami, ale chcemy by poznano nasze zdanie. Bo w krakowskiej prasie na co dzień, niczym w „Misiu”, ktoś cały czas śpiewa do szafy.


Źródło:http://skwk.pl/


Oświadczenie grup kibicowskich Śląska Wrocław i Lechii Gdańsk:

1 kwietnia 2014

Wszystkie grupy decyzyjne i kibicowskie Śląska Wrocław i Lechii Gdańsk wyrażają pełne poparcie dla kibiców Wisły Kraków, którzy zawiesili swą działalność na meczach piłkarskich Wisły Kraków SA. Odcinamy się od osób, które mimo bojkotu chodzą na mecze Wisły Kraków SA. Osób tych nie uważamy za naszych braci. Nie życzymy sobie by w aktualnej sytuacji na meczach drużyny piłkarskiej Wisły Kraków intonowane były przyśpiewki pozdrawiające Śląsk i Lechię. Jak widać śpiewają je osoby nie mające pojęcia o kibicowskich realiach. Z oburzeniem przyjęliśmy ostatnie tego typu wydarzenia przy ul. Reymonta 22. Nie chcemy by takie osoby identyfikowały się lub były kojarzone z nami. Nasza zgoda oparta jest na zasadach, które wspólnie respektujemy, tym bardziej nie ma wśród nas miejsca dla ludzi, którzy tych zasad nie rozumieją. Życzymy Armii Białej Gwiazdy szybkiego powrotu na należne im miejsce, jesteśmy pewni że wrócicie Bracie jeszcze silniejsi!


Źródło:http://skwk.pl/


List Otwarty do Bogusława Cupiała:

11 kwietna 2014

Poniżej prezentujemy treść listu otwartego wystosowanego przez SKWK do właściciela naszego klubu.

Szanowny Panie Bogusławie,

Jako kibice Wisły Kraków mogliśmy w ostatnich kilkunastu latach przeżyć wiele wspaniałych chwil. Zdobywane seryjnie mistrzostwa Polski weszły niemalże w krew młodszym kibicom, a dla tych starszych, którzy pamiętali czasy drugiej ligi, były swoistą rekompensatą za lata piłkarskich upokorzeń. To właśnie Wisła jest najsilniejszym polskim klubem XXI wieku, to do Krakowa przyjeżdżały tak wielkie firmy jak chociażby Inter Mediolan, Barcelona, czy Real Madryt. Wszystkie te spotkanie dostarczyły zebranym na trybunach kibicom niesamowitych emocji i niezapomnianych przeżyć, a Wisła stała się rozpoznawalna w Europie. Nie byłoby tych wszystkich wielkich meczów i sukcesów gdyby nie jedna najważniejsza dla Naszego Klubu osoba. Tą osobą jest Pan, Panie Bogusławie.

Obecne czasy nie są dla zespołu Białej Gwiazdy równie dobre, jak chociażby okres sprzed 10 lat. Jednak nadal gorąco wierzymy, że starczy Panu po raz kolejny siły i cierpliwości aby Biała Gwiazda rozbłysła pełnym blaskiem. Zawsze popieraliśmy Pana działania, zdając sobie sprawę z tego, jak bardzo kocha Pan Wisłę i że bez Pańskiej pomocy z pewnością tułalibyśmy się po trzeciej lidze. Doping na stadionie przy ulicy Reymonta zawsze niósł naszych piłkarzy do zwycięstw, a przeciwnikom pętał nogi już w szatni. Niestety ostatnio go brakuje…

Prezes Jacek Bednarz ostatnio rozpoczął nowy etap w polityce klubu, czyli zaczął walczyć ze swoimi kibicami. Tym samym zniweczył trud wielu osób, w tym Pański i zepsuł dobre stosunki na linii klub-kibice, które niemal nieprzerwanie od czasów poparcie dla Pańskich działań w ramach akcji „1906% poparcia” z 2004 roku były co najmniej przyzwoite. Jako kibice Wisły Kraków zawsze Pana szanowaliśmy, gdyż jest Pan jednym z nas-oddanych na dobre i złe fanów. Pragniemy zadać Panu jednak pytanie. Czy wie Pan o działaniach Jacka Bednarza, które uderzają w wiślackich fanów? Czy doszły do Pana informacje o zablokowaniu niemal 430 osobom kont kibica, w oparciu o autonomiczną decyzję Jacka Bednarza, który uniemożliwił tym ludziom wejście na stadion? Zdajemy sobie sprawę, że prowadzi Pan szereg interesów, które nie zawsze pozwalają Panu być na bieżąco z wydarzeniami związanymi z klubem, ale może doszły do Pana słuchy, że prezes Wisły publicznie nazywa kibiców bandytami, samemu bezprawnie pozbawiając ich prawa do wejścia na mecz. Wśród osób, które nie mogą wejść na stadion są ludzie, którzy pamiętają czasy wyjazdów na mecze drugiej ligi, mają karnety od piętnastu lat i Pana osobę uważają za największego dobrodzieja w swoim kibicowskim życiu.

Zespół Białej Gwiazdy jest w tym momencie na czwartym miejscu w tabeli. Kiedy po fazie zasadniczej punkty zostaną podzielone na pół ciągle możliwa będzie walka o mistrzostwo, przynajmniej z matematycznego punktu widzenia. Zespół w tym momencie potrzebuje wsparcia kibiców, żywiołowego dopingu. O tym jak ważne jest to dla naszych zawodników niech świadczy mecz z Legią Warszawa, wygrany przez Wisłę, a rozgrywany w świetnej atmosferze przy ogłuszającym dopingu całego stadionu. Po tym meczu klub podziękował za wsparcie kibicom w oficjalnym komunikacie. Takich meczów było zdecydowanie więcej, gdyż stadion Henryka Reymana od zawsze kojarzył się z kapitalną atmosferą, którą tworzyli oddani Wiśle kibice. Gorąco wierzymy, że kapitalny doping i efektowne oprawy wrócą na Reymonta jak najszybciej.

Jednak nie zawsze sama wiara wystarczy. W tym wypadku sprawy zaszły za daleko, a prezes Bednarz niestety zachował się w stosunku do kibiców Wisły wręcz karygodnie. Niedopuszczalne jest naszym zdaniem zachowanie Pana Bednarza w stosunku do kibiców, którym uniemożliwia wejście na mecz, nazywa ich bandytami, a także tymi „złymi” . W ten sposób pogarsza i tak napięte stosunki na linii klub-kibice, oraz negatywnie wpływa na atmosferę w klubie, który powinien przy pełnych trybunach walczyć o co najmniej europejskie puchary. Nasze rozgoryczenie postawą Jacka Bednarza wynika także z tego, że jako SKWK jak tylko mogliśmy wspieraliśmy, a nawet zastępowaliśmy przy realizacji wszelkich wiślackich akcji pracowników klubu. I robiliśmy to za aprobatą między innymi Jacka Bednarza.

Prezes Bednarz prowadząc wojnę przeciwko kibicom swojego klubu niszczy jego wizerunek w mediach. W momencie w którym drużyna osiąga sukces sportowy zdecydowanie przewyższający przedsezonowe oczekiwania, prezes nie opowiada w mediach o sukcesach, lecz o tym, jak należy walczyć z fanami. To właśnie dzięki polityce Jacka Bednarza ludzie oglądający „Wiadomości” mogli się dowiedzieć o tym, że na stadionie Wisły jest niebezpiecznie. Jak wszyscy wiemy jest to nieprawdą, a spora zasługa w podniesieniu bezpieczeństwa na stadionie przy ulicy Reymonta leży po Pańskiej stronie. Jednakże w obronie swoich szeroko pojętych interesów prezes zdecydował się na prowadzenie czarnego PR-u wymierzonego w klub, którym zarządza. Poprzez takie działania i szereg innych wypowiedzi zamiast przyciągać ludzi na stadion Jacek Bednarz potencjalnych klientów klubu po prostu zniechęca. Tak naprawdę obrana przez niego droga prowadzi w ślepy zaułek, gdyż atak na własnych kibiców nikomu się w dalszej perspektywie nie opłacił. Zwłaszcza tak chaotyczny i przeprowadzony de facto w celu promocji własnej osoby. Kolejnym ważnym skutkiem posunięć Jacka Bednarza będą sprawy sądowe, w których kibice wystąpią przeciw własnemu klubowi. Ta cała sytuacja jest nie tylko niepoważna, ale i po prostu przykra.

Prezesi innych klubów w Polsce potrafią z fanami rozmawiać. Dialog i porozumienie zawsze przynosi korzyści. Efektem tego na stadionach tych klubów panuje kapitalna atmosfera, u nas stadion świeci pustkami. Gołym okiem widać, która droga prowadzi do sukcesu. A sukces osiągają ludzie kompetentni.

Kolejną opłakaną w skutkach decyzją prezesa może okazać się oddanie działu marketingu zewnętrznej firmie. Wisła Kraków jest uznaną marką i nie powinna pozwolić sobie na oddanie tak kluczowego działu klubu jak marketing, czyli de facto markę swoją sprzedać. Teraz ten jakże istotny dla funkcjonowania Wisły klubowy segment pozostanie w rękach ludzi niezwiązanych z Wisłą w jakikolwiek sposób.

Nikt z nas nie jest przeciwko swojemu klubowi, a każdy mecz przy Reymonta bez naszego udziału to katusze dla serca każdego z nas, jednakże nie mogliśmy postąpić inaczej. Kibicowskie zasady nie pozwoliły nam zostawić bez pomocy fanów, którzy nie mogą teraz wchodzić na stadion, solidaryzujemy się z nimi także dlatego, że nie pozwolimy na dalsze szkalowanie nas kibiców Wisły Kraków i członków SKWK przez Jacka Bednarza. Wszyscy chcemy wspierać Wisłę, niestety jej prezes nie dał nam wyboru…

Przez kilkanaście lat z dumą skandowaliśmy Pańskie nazwisko na stadionie. Pańska postawa zawsze nam imponowała i należy Pan z pewnością do tych najbardziej zasłużonych Wiślaków. Szanując Pana wszelkie decyzje, jednocześnie liczymy na zrozumienie aktualnego bojkotu i pochylenie się nad jego przyczynami. Jednocześnie wierzymy, że wspaniała atmosfera wróci na Reymonta jak najszybciej!

Z wyrazami szacunku i wiślackim pozdrowieniem, SKWK

Źródło:http://skwk.pl/


Czy Bednarz zgasi światło w naszym klubie?

26 kwietnia 2014

Czyli o tym, jak profesjonalnie zarządzana jest Wisła…

Franciszek Smuda udzielił 14 kwietnia wywiadu krakowskiej Gazecie Wyborczej. Opowiadał w nim o problemach klubu i zespołu, a całość zakończył stwierdzeniem: „ Nie wiem, czy kibice, którzy przychodzą na mecze, zdają sobie sprawę, jak nasza sytuacja wygląda od kuchni.” My co prawda na mecze nie chodzimy, bo prezes nam zabronił, ale chcemy poinformować wszystkich fanów, co dzieje się w ich kochanym klubie. Przeczytajcie, zastanówcie się. Wnioski zostawiamy już Wam…

A miały być kłopoty bogactwa… W lipcu 2013 Jacek Bednarz w wywiadzie powiedział, że za rok Wisła będzie mieć tylko kłopoty bogactwa. Minął niespełna rok i nie zanosi się na spełnienie tej obietnicy. Zresztą nie jest to jego pierwsza obietnica bez pokrycia. Kiedy zatrudniano Franciszka Smudę to sam trener jak i Bednarz stwierdzili, że dostali od Bogusława Cupiała trzy okienka na zbudowanie klasowego zespołu, gotowego walczyć o Ligę Mistrzów. Jacek Bednarz obiecywał to również kibicom podczas grudniowego spotkania w Pawilonie Medialnym. Mamy kwiecień, a problemów raczej przybywa niż miałyby znikać. Smuda oficjalnie mówi, że latem nie dostanie nowych piłkarzy. Ktoś tu w takim razie nie potrafi liczyć do trzech. Nie pierwszy zresztą raz…

Ostatnio Bednarz stał się gwiazdą mediów. Lubi opowiadać o przekraczaniu Rubikonu, a także o tym, że klub już niebawem wyjdzie z kryzysu, w którym się znalazł. Który to już kryzys? Który już raz wychodzić ma z niego Wisła? Cała polityka Bednarza to błędne koło. Na chwile jest dobrze, a potem znowu pikujemy w dół. Pięć porażek z rzędu, puste trybuny, koszmarna atmosfera. Kto za to wszystko odpowiada? Kto przeszkodził prezesowi w realizacji celu jakim było wyciągnięcie Wisły z kryzysu?


Kolejnym jakże ważnym elementem polityki Jacka Bednarza jest walka z kibicami swojego klubu. Wtedy kiedy są oni najbardziej potrzebni, prezes blokuje niewinnym osobom konta kibica. Co więcej wykazuje się ogromną niekompetencją w zakresie wiedzy prawniczej, którą tak wszem i wobec się szczyci. Zapomina o podstawowej zasadzie domniemania niewinności, gdyż najpierw skazuje ich zaocznie bez udowodnienia winy, a potem każe podpisywać fanom chcącym odblokować swoje konta lojalki rodem z PRL-u. Takie postępowanie nie tylko nie mieści się w jakichkolwiek normach (nie mieszkamy wszak na Białorusi), ale jest po prostu uwłaczające dla ludzi, którzy muszą przychodzić do klubu i udowadniać swoją niewinność.


Konflikt z kibicami był tak naprawdę Jackowi Bednarzowi potrzebny. Stał się bohaterem mediów, które skupiły się na jakże popularnej ostatnimi czasy walce z kibolami. To było jego pięć minut i okazje wykorzystał on pierwszorzędnie. Nieważne, że w klubie którym zarządza dzieje się bardzo źle. Jego to już chyba nawet przestało interesować. A jak to wygląda od zaplecza?


Wisła od kuchni Jeżeli komuś wydaje się, że największymi kłopotami Wisły jest kiepska forma Pawła Brożka, albo niestrzelony karny przez Gargułę to jest w błędzie. Klub jest w opłakanym stanie, bo jedynym pomysłem Bednarza zawsze było cięcie kosztów. Niedawno Wisła oddała marketing UFA Sports, stadion jest miasta, a grupy juniorskie zostały oddane do Akademii Piłkarskiej TS Wisła. Tak naprawdę mamy do czynienia ze zrzucaniem garba, oddawaniem działów, z którymi nikt w klubie nie potrafi sobie poradzić. Czy klub, w który od piętnastu lat pompowane były chyba największe pieniądze w polskim futbolu ma coś swojego? Nawet Pawilon Medialny jest na konferencje po prostu wynajmowany.

Bogusław Cupiał zainwestował w nasz klub niewyobrażalne pieniądze. Nie czas i miejsce na szczegółową analizę tego co można było zrobić lepiej. Teraz warto zadać sobie podstawowe pytanie: czy Bogusław Cupiał wie o działaniach Jacka Bednarza? Jest to pytanie kluczowe, bo w Wiśle dzieje się naprawdę źle…

Niedawno nastąpiła zmiana firmy ochroniarskiej. Niestety w stosunku do Impelu (stara firma) Wisła ma całkiem pokaźny dług, który wynosi milion złotych. Na tym zobowiązania się nie kończą. Wierzycielami Wisły są także MPEC i Tauron, a łączna suma długu wynosi półtorej miliona złotych. Działaczom Białej Gwiazdy nie udało się także uregulować… trzystu tysięcy złotych wobec Adidasa, który na chwilę obecną wstrzymał dostawy sprzętu dla naszego klubu. Jeżeli klub z aspiracjami nawet do walki o mistrzostwo Polski nie ma trzystu tysięcy złotych to jest to sytuacja kuriozalna. Niestety na tym zobowiązania się nie kończą, bo kolejnym w kolejce po pieniądze są piłkarze. Nie będziemy się teraz nad tym rozwodzić, bo na tematy piłkarskie artykuł napiszemy już niebawem.

Pan R. Kolejną jakże ważną osobą w tym dramacie oprócz Jacka Bednarza jest także jego cichy protektor i doradca Bogusława Cupiała, Krystian Rogala. Nie pełni on w klubie żadnej funkcji oficjalnie, doradza tylko Bogusławowi Cupiałowi, ale ogromny wpływ na to co dzieje się w Wiśle. Problem polega na tym, że jako szara eminencja nigdy nie weźmie odpowiedzialności za swoje czyny. Kiedyś, jako prezes Ruchu Chorzów, „pokazał twarz” i ten zespół w 2004 roku walczył o utrzymanie w drugiej lidze w barażach ze Stalą Rzeszów. Do takiego stanu doprowadził człowiek, który Bednarza wprowadził do Wisły dwukrotnie i dalej trzyma nad nim parasol ochronny. Kiedyś Marcin Baszczyński opowiadał w mediach, że jako piłkarz Ruchu Chorzów rozmawiał z Rogalą o zaległych pieniądzach. Ten obiecał im je na święta, więc przed Bożym Narodzeniem pod gabinetem ustawiła się kolejka. Niestety prezes nie wspomniał na które, bo przecież nie chodziło mu o Boże Narodzenie. Tacy ludzie jak Rogala decydują o Wiśle. Teraz wiele rzeczy robi z ukrycia, wyciągnął wnioski z przeszłości, zmienił taktykę, ale nie zmienił siebie. Warto zadać sobie pytanie czy o takich decydentach jako kibice Wisły marzycie?

Sprzątanie po Holendrach Robert Maaskant i Stan Valcks. Te dwa nazwiska jak mantra były przywoływane przez Jacka Bednarza, no czasami wspomniał coś o Bogdanie Basałaju. Od początku Bednarz mógł się nimi tłumaczyć i o ile przez pierwsze miesiąca można go było zrozumieć, bo klub znalazł się w ogromnych problemach, to już od dłuższego czasu to on sam zarządza polityką klubu. Niestety jedynym pomysłem na oddłużenie jest cięcie kosztów. Jacek Bednarz nie szuka nowych inwestorów, ale tnie. Tnie po równo, a teraz ściął nawet tych, którzy przynosili pieniądze do klubu przez cały czas, bez względu na wszystko. Ściął kibiców. Mecz z Podbeskidziem wszyscy zapamiętają na długo, a i piłkarzom z pewnością świetnie się grało, kiedy słyszeli kibiców z Bielska. Tak to zwykle się kończy…

Niestety nie chcą z bliska przyjrzeć się problemom Wisły dziennikarze. Ci sami, którzy pisali paszkwile o kibicach Wisły, dzisiaj nie mają odwagi by wyjść przed szereg i napisać coś o klubie, który przechodzi kolejny bardzo poważny kryzys na każdym polu. Ale to już nie jest temat ciekawy, po co pisać, skoro dostanie się potem darmowy voucher. Lepiej siedzieć cicho…

Kto zgasi światło? W lipcu 2014 mieliśmy mieć w składzie piłkarzy, którymi interesować mieli się prezesi z Niemiec i Francji. Generalnie miała być idylla, a złe czasy miały odejść w zapomnienie. Jak jest każdy widzi. Co stanęło w takim razie prezesowi na przeszkodzie w realizacji tych planów, kto tym razem będzie winny? Teraz czeka nas kolejny kryzys, kolejne problemy, znowu potocznie mówiąc coś jest nie tak. Na razie Jacek Bednarz sprząta, cały czas sprząta. Ciekawe kiedy zgasi światło…

Źródło:http://skwk.pl/


Taki cyrk tylko przy Reymonta: wyjazd na Legię:

6 maja 2014

Na wyjazd do Warszawy nie jedziemy. Mimo że klub zamówił bilety, sektor gości będzie świecił pustkami.

Bilety zostały zamówione, Legia je dostarczyła, planowano nawet, że we wtorek ruszą zapisy. Oczywiście sprzedawane miały być tylko bilety, o transport kibice musieli by zadbać we własnym zakresie.

Decyzją Jacka Bednarza kilkaset osób, które ma blokady kont kibica i nie może uczestniczyć w meczach przy Reymona 22, na wyjazd do Warszawy także biletu by nie nabyło. Po raz kolejny Bednarz chciał podzielić kibiców oraz bezprawnie uniemożliwić zakup wejściówki.

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że mimo iż bilety zostały zamówione i miały trafić do sprzedaży, prezes Wisły zwrócił się z prośbą do prezesa Legii Bogusława Leśnodorskiego, by Legia wydała komunikat, że kibiców Wisły nie wpuści, co spotkało się ze stanowczą odmową Leśnodorskiego.

Na oficjalnej stronie Wisły Kraków S.A pojawiło się też dzisiaj oświadczenie, w którym napisano, że to Legia nie chciała kibiców Wisły na swoim stadionie. Zastanawiającym jest fakt, że bilety na wyjazdowe spotkanie trafiły do Krakowa we środę, co raczej jasno sugeruje, że włodarze warszawskiego klubu nie widzieli problemu aby kibice Wisły zasiedli na Łazienkowskiej. Nikt przecież przy zdrowych zmysłach nie wysyła biletów, a potem odmawia wpuszczenia kibiców ze względów bezpieczeństwa. Nie można też zapomnieć, że Legia w tym sezonie wpuściła do siebie kibiców Lecha Poznań, którzy według mediów też mieli potencjalnie zagrażać bezpieczeństwu na stadionie. Jednak warszawski klub zdecydował się wpuścić ich na trybuny. Co więcej kibice Wisły Kraków na nowym stadionie Legii byli dwukrotnie i co do naszego zachowania nie można było mieć zastrzeżeń. Warto pamiętać też o tym, że wszelkie informacje o stanowisku Legii podaje nasz klub. Do tej pory działacze z Łazienkowskiej nie zabrali głosu w tej sprawie.

Jawnie kpić ze swoich kibiców włodarze naszego klubu potrafią wzorowo.

Mamy nadzieję, że taki cyrk Pan Bednarz będzie robił już niebawem z dala od Reymonta 22.

Jednak już niebawem czeka nas wyjazd do Gdańska, gdzie pokażemy siłę Armii Białej Gwiazdy oraz wyrazimy wraz z naszymi braćmi swoje zdanie na temat wydarzeń z ostatnich tygodni. Każdy fanatyk Wisły na ten wyjazd powinien się udać. Będzie to wyjazd, na którym wspólnie stworzymy niesamowitą kibicowską atmosferę, której tak bardzo brakuje zapewne nam wszystkim. Będzie okazja ku temu, by włodarze klubu przekonali się na własne oczy, jak wiele tracą. Informacje o zapisach na wyjazd do przyjaznego nam Gdańska pojawią się na stronie SKWK.


Źródło:http://skwk.pl/


Do Warszawy nie jedziemy:

9 maja 2014

Czyli o wymianie korespondencji słów kilka.

Kibice Wisły nie pojadą na wyjazd do Warszawy. Nic i nikt już tego nie zmieni, ale warto spojrzeć na całą sytuację w kontekście zachowania Jacka Bednarza i pracowników naszego klubu. Nie da się ukryć, że całe zamieszanie jest nie tylko policzkiem wymierzonym wiślackim fanom, ale i niesamowitą farsą, w której wziął udział nasz klub i totalnie się skompromitował.

O wszystkich szczegółach „negocjacji” mających na celu niewpuszczenie kibiców Wisły do Warszawy informowaliśmy już Was w artykule z wtorku, dlatego nie będziemy już do tego wracać. Na Twitterze wypowiedział się Bogusław Leśnodorski, który stwierdził: Wisła nie rekomendowała wpuszczenia swoich kibiców a My staramy się nie mieszać w nie swoje sprawy;).

Tym wpisem prezes Legii jasno pokazał, że to nie warszawski klub nie chciał kibiców Wisły, ale, że taką decyzję podjął Jacek Bednarz.

W udzielonym Interii wywiadzie prezes Wisły próbował wytłumaczyć się z całej sytuacji. Oczywiście jak zwykle pokrętnie, jak zwykle zrzucając odpowiedzialność na innych. Po raz kolejny raczył też nazwać kibiców Wisły bandytami, bo przecież kto mu zabroni. Nieistotne jest to, że na nowym stadionie Legii gościliśmy dwa razy i nic się nie stało. Ważne jest to, że prezes się obawia… Nie wiadomo czego, jakiejś tam kolejnej wyimaginowanej awantury, którą mieliby rozpętać barbarzyńcy z Krakowa. I oczywiście jak bumerang wraca kwestia blokad kont kibica. Ją zgodnie ze swoją od dawna przyjętą taktyką polegającą na udawaniu głupiego prezes tłumaczy w sposób bardzo ciekawy, a zwłaszcza bardzo ciekawie odnosi się do kwestii lojalek rodem z PRL-u. Łaskawość i miłosierdzie bijące ze słów Jacka Bednarza przebija chyba wszystkich kanonizowanych na tym świecie. O tym, że nikomu z tych „zablokowanych” nie udowodniono winy nawet się nie zająknął. A to przecież ich obecności na Łazienkowskiej najbardziej się prezes obawiał i to z ich powodu-tak przynajmniej twierdzi-nie pojechaliśmy do Warszawy.

Oczywiście jak to w takich sytuacjach bywa należało odwrócić kota ogonem i zrzucić winę na Legię, która obawiała się o bezpieczeństwo na swoim stadionie i nas nie chciała. Warszawski klub nie wydał oficjalnego oświadczenia w tej sprawie, na nieszczęście dla prezesa jego stołeczny odpowiednik obsługuje Twittera. Każdemu kto chciałby zapytać się jeszcze raz kto tu ma rację przytaczamy słowa Bogusława Leśnodorskiego: „Wisła nie zarekomendowała swoich kibiców”. To chyba wystarczy za cały komentarz do tej sytuacji. Gwoli ścisłości my jako kibice Wisły również nie rekomendujemy prezesa Jacka Bednarza. Nikomu. No ewentualnie Radzie Komorniczej. W końcu potrafi blokować konta…

PIŁKA NOŻNA DLA KIBICÓW!


Źródło:http://skwk.pl/


Mecz z Hutnikiem bez nas:

12 maja 2014

Informujemy, że decyzją grup kibicowskich na Wiśle na mecz z Hutnikiem nie idziemy. Przypominamy o wciąż trwającym bojkocie, mimo iż dotyczy on głównie spotkań pierwszej drużyny, na derby z Hutnikiem również nie zawitamy.Osoby posiadające blokady kont kibica, decyzją władz klubu na mecz z naszym lokalnym rywalem w rozgrywkach III ligi biletu nabyć by nie mogły.


Źródło:http://skwk.pl/


Do Chorzowa nie jedziemy:

14 maja 2014

Informujemy, że decyzją grup kibicowskich na Wiśle na wyjazd do Chorzowa nie jedziemy. Polityka władz klubu nadal uniemożliwia nam wspierane naszej drużyny. Po raz kolejny klub odmawia sprzedaży biletów osobom którym bezprawnie zablokowano konta kibica. W przyszłym tygodniu podamy informacje dotyczące zapisów na wyjazd do Gdańska, na który każdy kibic Wisły będzie mógł nabyć wejściówkę. Zapisy prowadzone będą przez SKWK.


Źródło:http://skwk.pl/


2014.05.28 Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 2:2:

"Wisła z Lechią krzyczą razem, czas pożegnać się z Bednarzem", transparent o takiej treści wywieszono na wczorajszym meczu przyjaźni w Gdańsku. Wspólnie z braćmi z Gdańska w czasie spotkania wyrażaliśmy w dosadny sposób nasze zdanie na temat dalszej obecności w naszym klubie prezesa Bednarza, a repertuar przyśpiewek był nad wyraz bogaty. Także Franciszkowi Smudzie przypomniano o jego zakłamaniu. W trakcie meczu dopingowano wspólnie obie drużyny, a po spotkaniu wraz zawodnikami zaśpiewano kilka przyśpiewek. Do Trójmiasta przybyły setki kibiców Wisły, którzy w większości z uroków pięknego Gdańska korzystali nie tylko w dniu meczu. Po długiej przerwie ponownie mogliśmy pojawić się na meczu ukochanej drużyny, tym razem nikt nie mógł bezprawnie zabronić nam stawienia się na trybunach. Na trybunach na które wrócimy silniejsi i jeszcze bardziej zjednoczeni. "Wisła z Lechią krzyczą razem, czas pożegnać się z Bednarzem", transparent o takiej treści wywieszono na wczorajszym meczu przyjaźni w Gdańsku. Wspólnie z braćmi z Gdańska w czasie spotkania wyrażaliśmy w dosadny sposób nasze zdanie na temat dalszej obecności w naszym klubie prezesa Bednarza, a repertuar przyśpiewek był nad wyraz bogaty. Także Franciszkowi Smudzie przypomniano o jego zakłamaniu. W trakcie meczu dopingowano wspólnie obie drużyny, a po spotkaniu wraz zawodnikami zaśpiewano kilka przyśpiewek. Do Trójmiasta przybyły setki kibiców Wisły, którzy w większości z uroków pięknego Gdańska korzystali nie tylko w dniu meczu. Po długiej przerwie ponownie mogliśmy pojawić się na meczu ukochanej drużyny, tym razem nikt nie mógł bezprawnie zabronić nam stawienia się na trybunach. Na trybunach na które wrócimy silniejsi i jeszcze bardziej zjednoczeni.


Źródło:http://skwk.pl/


Runda jesienna z udziałem publiczności?

5 czerwca 2014

Prezentujemy Wam stanowisko SKWK w sprawie powrotu na trybuny w przyszłym sezonie. Klub bez kibiców nie istnieje. To fani kreują wizerunek, to dla atmosfery w dużej mierze na trybuny regularnie chodzi kilkanaście tysięcy osób. Ktoś, kto nie potrafi nawiązać dialogu z kibicami, nie rozumie tego sportu. Wisła poza meczem derbowym, nie zarabiała podczas spotkań rozgrywanych u siebie. Taki zysk z dnia meczowego dla klubowej kasy byłby zbawienny. Niestety sama się go pozbawiła. Obowiązkiem kibica jest wspierać swój klub. Zdajemy sobie sprawę z tego jak bardzo potrzebne drużynie jest wsparcie trybun. Jesteśmy gotowi schować wszelkie urazy i chcemy w tym ogromnie trudnym momencie wrócić tam gdzie nasze miejsce było, jest i będzie na zawsze, niezależnie od tego, kto zasiada w zarządzie klubu. Zawsze cechowała nas Wierność i to się nie zmieniło, zwłaszcza w obliczu kryzysu. Naszym jedynym warunkiem, niezbędnym do podjęcia rozmów jest usunięcie z Wisły Jacka Bednarza. Uważamy, że działania podejmowane przez prezesa Wisły S.A szkodzą dobru naszego klubu, a dalsze sprawowanie przez wyżej wymienionego Pana jego funkcji, mocno pogłębi i tak ogromny kryzys. Nie możemy także pozostać obojętni na los naszych kolegów z trybun, którzy zostali bezprawnie pozbawieni możliwości wejścia na mecze swojej drużyny, poprzez blokadę Kont Kibica. Warto przypomnieć również, że jedyną możliwością pozbycia się tej blokady było podpisanie uwłaczającej godności lojalki rodem wprost z czasów słusznie minionych. Takie postępowanie jasno pokazuje, iż Jacek Bednarz nie ma prawa decydować o losie wiślackich kibiców i przede wszystkim samej Wisły. Podanie się do dymisji przez Jacka Bednarza jest jedyną drogą do odciążenia budżetu klubu z jego comiesięcznej pensji w wysokości 40 000 zł. Zapis w kontrakcie prezesa mówi bowiem o konieczności wypłacenia pensji do końca umowy w razie jego zwolnienia. Dlatego prezes będzie trzymał się kurczowo swojej posady, nie zważając na dobro i interes klubu, oraz coraz większe jego zadłużenie. Przykładem jego niekompetencji i niegospodarności niech będą podpisywane umowy sponsorskie. Wpływy z tych kontraktów pozwalają Jackowi Bednarzowi opłacić sobie pensję. Sobie i nikomu więcej… Z tego miejsca zwracamy się do Jacka Bednarza o podanie się do dymisji. Dalsza Pańska działalność prowadzi klub tylko i wyłącznie do kolejnych długów. W Krakowie nie ma dla Pana miejsca! Jeżeli postulat ten zostanie spełniony siądziemy do wszelkich rozmów, po to by dalej tworzyć historię Wielkiej Wisły! Z wiślackim pozdrowieniem, SKWK


Źródło:http://skwk.pl/


Wisła klubem elity!

16 czerwca 2014

Czyli o tym jak Jacek Bednarz szkaluje po raz kolejny kibiców Wisły.

Prezes Wisły jak zawsze bryluje w mediach. Ostatnio udzielił wywiadów „Dziennikowi Polskiemu” i Interii. Oprócz wypowiedzi dotyczących planów na przyszły sezon, nie zabrakło także tematu SKWK i kibiców Wisły.


Na początku chcemy Pana Prezesa sprostować po raz pierwszy. Nikt nigdy pod żadnym pozorem nie zastraszał kibiców, którzy chcieliby iść na mecz w rundzie wiosennej. Stowarzyszenie wyraziło wyłącznie swoje zdanie na stronie internetowej, informując o bojkocie i zachęcając kibiców Wisły do pozostania w domach. To nie jest chyba zastraszanie, prawda? I prezes z wykształceniem prawnika powinien o tym wiedzieć i wie z całą pewnością, jednak musi udawać głupiego, bo grunt pali mu się pod nogami. Tak słabej frekwencji nie było na Wiśle od dawna, a działania prezesa doprowadziły do niespotykanej od lat sytuacji, w której na gorszą stronę Błoń przychodzi więcej kibiców niż na Wisłę.


-Ja będę się upierał - my nie mamy żadnego konfliktu z kibicami. Kilkaset głośnych osób manipuluje opinią publiczną, a protestuje tylko to stosunkowo wąskie grono - mówi w wywiadzie udzielonym Interii Jacek Bednarz. Frekwencja spadła o dziesięć tysięcy, to nie jest wąskie grono osób, to rzesza fanów dopingująca naszych piłkarzy, a także zarobek dla klubu oscylujący pomiędzy dwustoma a pięciuset tysiącami złotych, oczywiście przy założeniu, że wszyscy kupią bilet. Co zrozumiałe, wiele z osób, które nie chodzi na mecze, posiada na Wisłę abonamenty, a pomimo tego na stadion nie przychodzą. Nie przychodzą, bo brakuje im atmosfery, dopingu, nie chcą dostać zakazów stadionowych za stanie na schodach lub niewłaściwym miejscu - a takie sytuacje miały miejsce już na kilku stadionach w Polsce - za przeklinanie i tym podobne wielkie wykroczenia. A te wszystkie wymienione wcześniej czynniki to efekt działań Jacka Bednarza. Nikt tych ludzi nie zastraszył, nikt ich nie zmanipulował. Teraz prezes tego nie dostrzega i może odwracać kota ogonem, bo póki co, wiosną zgadzały się pieniądze za karnety. Ale jesienią nie będą się zgadzać… I co wtedy? Kto będzie winny?


Jacek Bednarz, jako wytrawny gracz przygotowuje się już na wszelkie okoliczności, w tym te, o których napisaliśmy wcześniej. Wie, że frekwencja jesienią spadnie znacznie, a na pewno się tego obawia. Dlatego już szykuje sobie kolejne wytłumaczenia. - Wolę, by Wisła była klubem dla siedmiotysięcznej elity, bo resztę pieniędzy przy dobrze grającym zespole my znajdziemy. Ja bardzo doceniam to, że od marca do końca sezonu nie zapłaciliśmy ani złotówki kary za zachowanie kibiców -mówi Jacek Bednarz. Jeżeli człowiek będący prezesem trzynastokrotnego Mistrza Polski, klubu z miasta, które jest symbolem polskiej kultury i które zamieszkuje około ośmiuset tysięcy ludzi, chce by na mecze Wisły przychodziło siedem tysięcy osób, to - cytując klasyka - „tu już nie ma co trenować, tu trzeba dzwonić.” Najlepiej po psychiatrę… Po raz kolejny Jacek Bednarz pokazuje, jak bardzo nie nadaje się do pełnienia swojej funkcji. Udowadnia, że nie potrafi wykorzystać ogromnego potencjału kibiców Wisły, w mieście, w którym co ósmy mieszkaniec deklaruje sympatię do naszego klubu. Co więcej, te słowa w kontekście problemów finansowych Białej Gwiazdy, dyskwalifikują go jako osobę, która potrafi zarządzać spółką. Znajdziecie firmę, która mając kłopoty będzie wolała żeby pieniądze przyniosło im siedem, a nie trzydzieści tysięcy ludzi? Do słów byłego piłkarza Legii Warszawa dotyczących kar, rasizmu, ksenofobii, i aktualnej idylli na stadionie nie warto się nawet odnosić, bo to stek bzdur.


Od trzech miesięcy najbardziej nurtującą kwestią jest zablokowanie kont kibica niewinnym kibicom, którzy bez prawa do obrony zostali pozbawieni możliwości chodzenia na mecze swojej ukochanej drużyny. - Jeśli ktoś był wiarygodny i przekonał naszych specjalistów od bezpieczeństwa Darka Partykę i Grzegorza Halata (sam w tym nie uczestniczyłem, by nie być posądzanym o stronniczość), kartę mógł odblokować sam wcześniej i kilka takich przypadków było. Pokazywało to intencję tych ludzi - w klasyczny dla siebie sposób mówi Jacek Bednarz. Wychodzi na to, że najpierw skazano zaocznie kilkaset osób, a potem dano im do podpisania lojalki. No i oczywiście trzeba było być wiarygodnym. Niewiele brakuje do tego, aby udowodniać swój nieskażony piętnem kułaka rodowód robotniczo-chłopski. Zresztą do metod z czasów słusznie minionych brakuje równie niewiele…


- Odblokowanie kart nie oznacza, że wszystkie osoby wejdą. Dalej obowiązuje ten sam regulamin i ustawa. Do odwołania nie ma opraw, szwendania się po stadionie. Jest zasada: kupujesz bilet i zajmujesz właściwe miejsce - rozwiewa wszelkie wątpliwości co do swoich intencji Bednarz. Wprowadzenie policji na sektory, słowa prezesa o tym, że pewnych osób nie chce widzieć na stadionie do końca życia, może oznaczać, że powrót na trybuny dla wielu osób zakończy się zakazem za na przykład zajmowanie miejsca innego niż te, które jest napisane na bilecie. Dlatego lepiej zastanowić się nad kupnem karnetu na rundę jesienną, bo pchanie się samemu pod topór byłoby czystą głupotą.


Niejako na deser zostawimy sobie problem sektora szkolnego. I znowu warto zacytować Jacka Bednarza: - Nie jest prawdą, że tylko dzięki SKWK te dzieci się tu pojawiły. To jest kłamstwo, które ci ludzie kolportują. Mamy sygnały, że te dzieci były kasowane. My dawaliśmy bilety za złotówkę, a oni podstawiali jeszcze puszkę, do której trzeba było coś dorzucić - mówi prezes Wisły S.A. Żenujące jest to, że nawet w kontekście sektora dla młodzieży Pan Prezes musi udowodniać swoje racje. Nie chcieliśmy pisać o skandalicznym zachowaniu ochrony na meczu z Ruchem, kiedy dochodziło do szczegółowych przeszukań dziecięcych plecaków na Sektorze Szkolnym, ochroniarze w swojej łagodności sugerowali dzieciom, że mają petardy i race, a także traktowali dzieciaków z podstawówki jak potencjalnych bandytów. Na naszego maila napłynęły skargi na zachowanie ochrony, ale nie chcieliśmy używać dzieci jako argumentów w tym sporze. Skoro jednak prezes wywołał nas do tablicy…


Nikt nie kasował dzieciaków. Wszystkie grupy były informowane o dopłacie złotówki i wszyscy na to przystawali. Z tych pieniędzy kupowano materiały do tworzenia opraw na Sektorze Szkolnym, w tym także do przygotowania oprawy derbowej przez młodych Wiślaków na swoim sektorze. Od lat SKWK posiada pozwolenie na legalną zbiórkę publiczną na terenie całego stadionu. Na Sektorze Szkolnym nigdy nie postawiliśmy chociażby jednej osoby zbierającej pieniądze. Dzieciaki na Szkolnym znajdują się pod naszą opieką. Czas spędzają z nimi wolontariusze, którzy pomagają im w każdej sytuacji. Dla młodych kibiców zawsze przygotowane były upominki: wlepki, smyczki, szaliki. Dla młodych kibiców przygotowane były zawsze atrakcje, nieraz mogli także uczestniczyć w tworzeniu mini-opraw. Jacek Bednarz myli się więc mówiąc, że dopiero od kiedy klub organizuje sam sektor dla dzieci mają oni jakieś dodatkowe atrakcje. W czasie jednej rundy ten sektor odwiedza około 6000 dzieciaków.


Jacek Bednarz musi w mediach wychodzić z całej sytuacji z twarzą. To on do niej doprowadził, bo nie szanował swoich kibiców i teraz ma problem. Drużynę, którą nie stać na obóz przygotowawczy, stadion bez fanów, pustki w klubowej kasie. Jednak nie chce nic zmieniać, bo musiałby zacząć od siebie. Woli więc szkalować w mediach wiślackich fanów. Niech tylko nie zapomina, że prezesi zmieniali się w tym klubie często. Kibice zostaną na zawsze!


Źródło:http://skwk.pl/


Gdzie był Bednarz i Smuda?

27 czerwca 2014

Kilka słów komentarza po zwycięstwie w CLJ. Minęły zaledwie dwie doby od historycznego zwycięstwa naszych juniorów w Centralnej Lidze Juniorów, którzy w przepiękny sposób rozgromili rywalkę zza Błoń, udowadniając tym samym swoją przewagę w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła. Z pewnością pogrom 10-0 na wyjeździe zapisze się w historii naszego klubu złotymi zgłoskami. Trzeba jednak zwrócić uwagę na kilka faktów… Zarówno podczas pierwszego jak i drugiego meczu finałowego na trybunach oprócz kibiców oraz rodzin zawodników, znajdowało się wielu skautów z klubów polskich oraz zagranicznych. Należy sobie zadać pytanie, co robili wówczas nasi skauci? Przebywali na urlopie czy też woleli oglądać powtórki meczy Mistrzostw Świata, niż na żywo przyglądać się grze dojrzałych zawodników, którzy już teraz powinni być wprowadzani do kadry pierwszego zespołu. Należy zadać sobie kolejne pytanie, gdzie wówczas znajdował się zarabiający marne 60.000 zł Franciszek Smuda oraz jego asystenci? Zarówno podczas meczu na własnym stadionie, jak i podczas istnej kanonady strzeleckiej na stadionie rywalki panowie się nie pojawili. Czy tak ciężko było się ruszyć z oddalonych o 40 km Myślenic, gdzie od kilku dni zbunkrowani przebywają na tajnym zgrupowaniu? W obu spotkaniach nasi młodzi juniorzy niemalże gryźli trawę, oddając za Wisłę wielkie serducho, zdobywając tytuł mistrzowski na pewno chcieli zostać zauważeni. Oba spotkania mimo małej frekwencji były zorganizowane w sposób profesjonalny. Mecze rozgrywane na głównej murawie, przy dopingu kibiców; na trybunach kilkudziesięciu akredytowanych dziennikarzy, transmisja meczu, wywiady, konferencje prasowe – pełen profesjonalizm. Profesjonalizm którego zabrakło jedynie oficjelom Wisły S.A., którzy szumnie współtworzą Akademię Piłkarską Wisła Kraków z prezesem Bednarzem na czele… W rzeczonej sprawie głos zabrał nawet prezes PZPN. No właśnie a co w tym czasie robił Bednarz? Otóż pech chciał, że również miał napięty grafik i nie mógł pojawić się na żadnym z meczów finałowych. W trakcie pierwszego spotkania przebywał w rodzinnej Warszawie, w której zresztą przebywa co tydzień mając tzw. Długi weekend… Wszak prezes zarabiający 40.000 zł, w okresie letnim pojawia się w klubie jedynie od wtorku do czwartku, zaś w pozostałe dni tygodnia brata się ze swoimi legijnymi przyjaciółmi w warszawskich restauracjach i pubach. W trakcie drugiego spotkania, podczas którego miało dojść do dekoracji piłkarzy (na meczu nie zabrakło wielu oficjeli z PZPN-u z Prezesem Zbigniewem Bońkiem na czele, Januszem Basałajem oraz Markiem Koźmińskim), nasz prezes wolał pojechać na darmową imprezkę na mazury zorganizowaną przez UFA Sports zabierając ze sobą swoich klakierów z biurem prasowym na czele… Zupełnie inaczej zachował się prezes rywalki zza Błoń. Nie tylko był obecny na meczu, ale prowadził również rozmowy z członkami PZPN-u dotyczące szkolenia młodzieży, a także-co zaskakujące-pogratulował Wiśle zwycięstwa i mistrzowskiego tytułu. Bednarz zaś nie pokusił się nawet o wysłanie SMSa do trenera Marca z gratulacjami za tak wspaniały sukces…


Ostatnim zaś drażliwym tematem są sprawy finansowe… Za zwycięstwo juniorzy Wisły otrzymali 100.000 zł, które z formalnego punktu widzenia wpłynąć powinny na rachunek Wisły Kraków S.A. (Akademia Piłkarska utworzona została w styczniu 2014 r., zaś drużyny do rozgrywek zgłoszone zostały w czerwcu ubiegłego roku przez Wisłę S.A.). Pomimo, iż wszystkie wydatki związane z funkcjonowaniem drużyny ponosi TS Wisła Kraków, prezesi spółki zastanawiają się nad podziałem wpływu z PZPN-u. Stanowisko włodarzy Wisły S.A. w tej sprawie pojawiło się we wczorajszym wydaniu Faktu „Bardzo cieszymy się z wygranej w CLJ. Najważniejsza jest radość młodych piłkarzy, kwestie finansowe są na drugim miejscu. Kwestia podziału premii za mistrzostwo Polski zostanie podjęta w najbliższym czasie.”. Zapewne zarówno tych pieniędzy (które mimo iż wpłyną na konto spółki zostaną wydane na inne cele niż szkolenie młodzieży lub też zajmie je komornik) jak i wynikających z zaległości jakie spółka posiada wobec TS Wisła wynikających z umowy o szkoleniu młodzieży, w TS-ie nie zobaczą jeszcze przez długi czas….


Źródło:http://skwk.pl/


Robert Kubica w Wiśle?!

28 czerwca 2014

Jesteśmy niezmiernie ciekawi ruchów transferowych w najbliższym czasie. W Mikołajkach odbył się 71 Rajd Polski. Obecni byli na nim między innymi Jacek Bednarz i Maciej Żurawski. Domyślamy się że obserwowali kandydatów do gry w naszym zespole, wszak obóz przygotowawczy się zaczyna, sezon za pasem… Skoro nie stawiamy na młodzież- a świadczy o tym brak obecności na finale CLJ trenera i prezesa- to szukamy innych rozwiązań. Na celowniku Wisły znalazł się Robert Kubica. Wydaje się on idealnym kandydatem do gry w naszym klubie. Szybki, zwrotny, z pewnością wykaże zimną krew w sytuacjach podbramkowych, a opanowanie będzie porównywalne ze spokojem, z jakim wchodzi w zakręt. Co prawda będzie musiał się trochę przekwalifikować, ale jakoś w naszej lidze da sobie radę. Naszym klubowym decydentom gratulujemy! Na około trzy tygodnie przed startem ligi, są tam, gdzie być powinni!


Źródło:http://skwk.pl/


Czy nie jest Panu łyso?

1 lipca 2014


Czyli o tym jak Jacek Bednarz traktuje Mistrzów Polski Juniorów.

W zeszłym tygodniu młodzi piłkarze Białej Gwiazdy osiągnęli wielki sukces jakim było rozbicie sąsiadki dziesięcioma bramkami na wyjeździe i w efekcie zwycięstwo Centralnej Ligi Juniorów. Kraków na juniorskie mistrzostwo czekał czternaście lat, a ostatnim zespołem który osiągnął sukces w tej kategorii wiekowej był team Dariusz Wójtowicza, w którym występowali między innymi bracia Brożkowie. Paweł ma dziś na koncie ponad sto goli w ekstraklasie, co za tym idzie mimo opinii niespełnionego na swoją miarę talentu, jakiś sukces w piłce osiągnął i miał swój ogromny wkład w zwycięstwa Wisły Kraków. Teraz jego drogą mogą podążyć ci osiemnastolatkowie, których sukces z pewnością zmotywuje do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Kto wie, może niektórzy z nich zrobią prawdziwą karierę? Talentu wszak im nie brakuje…


Zwycięstwo w Centralnej Lidze Juniorów to przede wszystkim ogromny sukces powstałej na początku roku Akademii Piłkarskiej TS Wisła. Jak podkreślają pracownicy Akademii medale są zdecydowanie mniej ważne od wychowania dobrych piłkarzy, z których Wisła mieć będzie pożytek, tym niemniej sukces i w dodatku tak okazały utwierdza tych ludzi w przekonaniu, że idą dobrą drogą, a ich ciężka praca zwyczajnie przynosi efekty. Niestety sukces rodzi wrogów, a pierwsze kłody pod nogi Akademii już rzucono. Stało się to za sprawą Jacka Bednarza…


-Dzięki ujednoliceniu procesu szkolenia do pierwszej drużyny Wisły będzie trafiał gotowy "produkt" w postaci wyszkolonego i przygotowanego piłkarza. To będzie konkretny, wybrany i gotowy do zawodu człowiek-powiedział na konferencji prasowej przy podpisywaniu umowy w sprawie Akademii Piłkarskiej Wisły Kraków 4 lutego Jacek Bednarz. Prezes okazywał wtedy niemałe zadowolenie, nie tylko względami sportowymi:- Również ze względu na sytuację, w jakiej znalazła się firma, którą zarządzam i przeprowadzaną restrukturyzację. Ta idea ma jednak wielką przyszłość i będziemy ją wspierać na tyle, na ile będziemy w stanie-kontynuował prezes Wisły S.A, który niewątpliwie cieszył się, z tego, że zostanie odciążony z obowiązku szkolenia młodzieży. Jak widać z ust Jacka Bednarza padły zapewnienia dotyczące wsparcia nowego projektu. Jak słowa prezesa mają się do rzeczywistości, możemy się właśnie przekonać.


We wczorajszym „Przeglądzie Sportowym” możemy przeczytać artykuł, o tym jak klub obcina dotacje na drużyny młodzieżowe. Zgodnie z podpisaną umową na konto Akademii miesięcznie trafiało piętnaście tysięcy złotych. Od lipca ma to być… pięć tysięcy złotych. Jak wynika z obliczeń portalu Weszlo.com, który także zainteresował się tą bulwersującą decyzją, na jeden rocznik miesięcznie od Wisły S.A trafi czterysta siedemnaście złotych. Napisać, że ta kwota nie powala na kolana, to nic nie napisać. Tak skonstruowana umowa jest korzystna zdecydowanie dla Wisły S.A , która nie tylko pozbyła się balastu ze swego punktu widzenia, ale i realizuje projekt, z którego sama będzie czerpać korzyści inwestując naprawdę małe pieniądze. Jeżeli spojrzymy przez pryzmat tej umowy na zamieszanie związane z premią za zwycięstwo w CLJ (100 000 złotych), która może trafić na konto spółki i przepaść, bo już nad kontami Wisły S.A pieczę sprawuje komornik (niektóre opłaty za skyboksy wędrują już bezpośrednio na komornicze konta) to wyłania nam się obraz totalnej degrengolady.


Dzisiaj Wisła S.A wydała oświadczenie w którym napisano, że sukces juniorów stał się powodem ataków na klub. Niestety to nie w sukcesie leży problem, a w zachowaniu klubowych decydentów, którzy działaniami Akademii nie interesują się wcale, odkąd tylko nie jest ona pod ich bezpośrednim nadzorem. Nieobecność na finale CLJ Smudy i Bednarza potwierdza to dobitnie, zresztą ich postawę w „PS” skrytykował Andrzej Iwan. W oświadczeniu wspomniano też o tym, że pieniądze z nagrody zostaną przekazane na szkolenie młodzieży. Problem tkwi jednak w tym, że na klubowe konta siada już komornik.


Problemem nie jest podpisana umowa, bo na nią zgadzają się obie strony. Problemem jest cynizm Jacka Bednarza, który w sytuacji osiągniętego sukcesu, nie tylko nie potrafi odpowiednio zareagować, ale jeszcze klub wydaje oświadczenia, które krytykują ludzi ośmielających się napisać, że pięć tysięcy na miesiąc dla Akademii to mało. Tak, to zdecydowanie za mało. Zważywszy na to, że Wisła S.A nie jest w tym momencie obarczona w jakikolwiek sposób odpowiedzialnością za działania szkoleniowe i organizacyjne względem grup młodzieżowych. W klubowym oświadczeniu napisano: „Pragniemy także podkreślić, że wszystkie zobowiązania w stosunku do Akademii Piłkarskiej Wisła Kraków zostały przez Wisłę SA uregulowane. Ostatnią kwestią do uzgodnienia jest przekazanie sprzętu treningowego: w ocenie spółki zapotrzebowanie na produkty firmy adidas jest niewspółmierne do realiów panujących na rynku.” To sformułowanie jest nie tyle nietrafne, co żenujące. Bo tak naprawdę czego Jacek Bednarz i świta żałują tym młodym chłopakom. Butów? Koszulek? To skandaliczne, że klub nie tylko nie potrafi dopiąć na ostatni guzik kwestii tak prostej jak przekazanie sprzętu, ale i pisze o tym publicznie. Kapitalnie rozpoczyna się ta współpraca, nie ma co. Parafrazując pewną oprawę Jacek Bednarz „sprowadza policji posiłki, zamiast troszczyć się o rozwój młodzieżowej piłki.” W momencie ogromnego sukcesu, zdeklasowania odwiecznego rywala, Wisła S.A pisze o pieniądzach, sprzęcie, niejasnościach. Z ludźmi z Akademii Pan Prezes nie raczył zamienić nawet słowa od czasu meczu. Jak widać tak pochłonął go rajd w Mikołajkach, na który udał się już we srodę, czyli w dzień rozegrania meczu finałowego CLJ. Kończąc wątek relacji Akademia-Wisła S.A z naszych informacji wynika, że współpraca układa się łagodnie mówiąc średnio, a kontakt z Jackiem Bednarzem jest utrudniony niemal od dnia podpisania umowy.


Jacek Bednarz tyle opowiada o tym, w jakim kryzysie znajduje się klub, mówi o potrzebie restrukturyzacji, jasno daje do zrozumienia, że nie stać nas na najlepszych piłkarzy. Dlatego właśnie przycina skrzydła tym, którzy wzbijają się do lotu i już teraz mogą stanowić bezpośrednie zaplecze zespołu w trudnej sytuacji kadrowej. Głośno mówi o tym na przykład Łukasz Burliga, który ma wręcz nadzieje, że młodsi koledzy będą naciskać tych starszych w nowym sezonie. Zresztą patrząc na to, że do gry mamy około piętnastu piłkarzy, taka nowa fala w Wiśle może przynieść tylko korzyści. Niektórzy z juniorów jak na przykład Tomasz Zając czy Dawid Kamiński mają za sobą już debiuty w pierwszej drużynie. Piotr Żemło znalazł się na celowniku kilku brytyjskich klubów. To jasno pokazuje, że ci młodzi zawodnicy mają potencjał i Wiśle się zwyczajnie przydadzą. Z kolei osiągnięty przez nich sukces pociągnie za sobą kolejne roczniki. Potencjał tkwiący w wiślackiej młodzieży jest ogromny, wystarczy tylko zainwestować w dalszy rozwój Akademii.


Jak widać nie rozumie tego, albo nie chce rozumieć Jacek Bednarz. Po raz kolejny pokazał, że dobro Wisły nie ma dla niego żadnego znaczenia. Liczy się tylko to, aby dotrwać z dobrą pensją do końca swojego kontraktu. Wypadałoby się zapytać, czy nie jest Panu wstyd, ale już nawet nie ma to sensu.


Ktoś jeszcze ma wątpliwości, że ten człowiek niszczy Wisłę?


Źródło:http://skwk.pl/


Galeria z bojkotu:

Zdjęcie meczowe:

Pozostałe zdjęcia:

Wpływ bojkotu na frekwencję