Elżbieta Porzec-Nowak

Z Historia Wisły

(Przekierowano z Elżbieta Porzec)

Elżbieta Porzec-Nowak
Elżbieta Porzec-Nowak
Elżbieta Porzec-Nowak z Wandą Wiechą-Wanot przed Olimpiadą.
Elżbieta Porzec-Nowak z Wandą Wiechą-Wanot przed Olimpiadą.

Elżbieta Porzec-Nowak (ur. 27 stycznia 1945 roku w Lublinie) - siatkarka Wisły (1964-1977), reprezentantka Polski (1963-1976), brązowa medalistka Igrzysk Olimpijskich z Meksyku.

Elżbieta Porzec-Nowak to Zasłużona Mistrzyni Sportu, odznaczona m.in. Srebrnym Medalem za Wybitne Osiągnięcia Sportowe i Złotym Krzyżem Zasługi. W 2007 roku Elżbieta została laureatką 40. Konkursu Fair Play PKOl - otrzymała nagrodę indywidualną za całokształt kariery sportowej.

Elżbieta Porzec-Nowak z zawodu była aspirantką sztabową milicji.

Spis treści

Osiągnięcia reprezentacyjne

  • 156 występów w Kadrze Polski.
  • Brązowy medal Igrzysk Olimpijskich - Meksyk (1968).
  • Srebrny medal Mistrzostw Europy, Izmir, Turcja (1967).
  • Udział w Mistrzostwach Świata w Warnie (1970)

Sukcesy klubowe

  • Mistrzostwo Polski - 1967, 1969, 1970
  • Wicemistrzostwo Polski - 1966, 1971, 1974, 1975.
  • Brązowy medal Mistrzostw Polski - 1968, 1976.

Kariera klubowa

  • 1960/1961 Stavet Lublin
  • 1961/1962 Stavet Lublin
  • 1962/1963 Stavet Lublin
  • 1963/1964 Stavet Lublin
  • 1964/1965 Wisła Kraków
  • 1965/1966 Wisła Kraków
  • 1966/1967 Wisła Kraków
  • 1967/1968 Wisła Kraków
  • 1968/1969 Wisła Kraków
  • 1969/1970 Wisła Kraków
  • 1970/1971 Wisła Kraków
  • 1971/1972 Wisła Kraków
  • 1972/1973 Wisła Kraków
  • 1973/1974 Wisła Kraków
  • 1974/1975 Wisła Kraków
  • 1975/1976 Wisła Kraków
  • 1976/1977 Wisła Kraków

Zdjęcia, dokumenty i inne pamiątki Elżbiety Porzec-Nowak

Biogram - w skrócie

  • Rodzicami Elżbiety byli Helena i Aleksander Porzec.
  • Starsza siostra Krystyna (zmarła w 1997 r.) również uprawiała siatkówkę i to ona rozpaliła w Eli sportową pasję.
  • Pierwsze dziewiętnaście lat życia spędziła w Lublinie.
  • Jest absolwentką Technikum im. A. i J. Vetterów w Lublinie.
  • Największym sukcesem z czasów szkolnych jest Mistrzostwo Polski Juniorek.
  • Pierwszy profesjonalnym trenerem był Józef Połóg w MKS Stavet Lublin.
  • Po maturze nieoczekiwanie i ku niezadowoleniu rodziców przeniosła się do Krakowa i została zawodniczką Wisły. Inicjatorem transferu był ówczesny trener Białej Gwiazdy - Józef Moszczak.
  • Za nieregulaminowe procedury przy zmianie barw klubowych została zawieszona w prawach zawodniczych na 18 miesięcy, jednak karę ograniczono do sześciu miesięcy.

CDN

Wspomnienia

  • Krakowskie początki

Jeszcze jako uczennica, a już reprezentantka Polski, miałam wiele propozycji gry od różnych polskich klubów. Między innymi ubiegał się o mnie Gdańsk, nawet byłam z nimi na obozie. Pojawiła się też oferta z Łodzi. Najbardziej nalegał jednak trener Moszczak. Po meczu w Tarnowie spotkałam się z jego żoną, Krystyną. Potem on sam przyjeżdżał do Lublina i tłumaczył, dlaczego warto przenieść się na Reymonta. Ja się wahałam, a zdecydował mój tata! Miał w Krakowie przyjaciela i uznał, że właśnie tam będzie mi najlepiej i najbezpieczniej. Pamiętam, kiedy wracałam z ostatniego ustnego egzaminu, z matury, dowiedziałam się, że przyjechała do mnie delegacja z Krakowa. "Rozmawiajcie, ja uciekam" - powiedziałam rodzicom. Taka byłam odważna! Później jednak usiedliśmy i uzgodniliśmy warunki. Wkrótce potem pojechałam do Krakowa, na pewien czas zamieszkałam z rodziną pana trenera Moszczaka. Następnie przeprowadziłam się do hotelu Wisły, do słynnych wiślackich "baraczków". Nie było łatwo, ale za to bardzo wesoło w fajnym sąsiedztwie. Imprezy się odbywały na hali Wisły, nie musieliśmy się nigdzie tułać. I na treningi było blisko.

  • Dziękuję Józefowi Moszczakowi

Niezapomniany trener. Był wykształconym szkoleniowcem, ale i mądrym, dobrym człowiekiem. Robił wszystko, by pomóc młodym zawodniczkom wejść do drużyny. Opiekował się nami, mną, potem Wandzia Wiecha przyszła. Zostawał z nami po treningach, ćwiczył, uczył, tłumaczył, cierpliwie. Nigdy nie odmówił, nigdy się nie spieszył. Stawiał na młodość. Kiedy przyszłam do Wisły, miałam zastąpić Wandzię Tumidajewicz, nawet dostałam jej numer na koszulce. Tym bardziej musiałam dodatkowo ćwiczyć. On to rozumiał. Bardzo o nas dbał. Jak jechałyśmy na mecz, on nam osobiście kupował czekolady, żebyśmy jadły i miały więcej siły. Wszystkiego dopilnował. Ja już się wtedy ocierałam o Reprezentację, widziałam, jak się trenuje na wysokim poziomie. Moszczak miał ten poziom. Bardzo żal było, kiedy odszedł.

CDN