Ilie Cebanu

Z Historia Wisły

Wersja z dnia 20:07, 15 lis 2018; Zdzis (Dyskusja | wkład)
(różn) ← Poprzednia wersja | Aktualna wersja (różn) | Następna wersja → (różn)
Ilie Pavel Cebanu
Informacje o zawodniku
kraj Mołdawia
urodzony 29.12.1986, Kiszyniów
wzost/waga 189/81
pozycja bramkarz
sukcesy Mistrz Polski: 2008, 2009
Młoda Ekstraklasa: 2008
Reprezentacja
Lata Drużyna Mecze Gole
Mołdawia U-17
2004–2005 Mołdawia U-19
2004–2008 Mołdawia U-21 18 0
2013– Mołdawia A 28 0
Drużyny juniorskie
Lata Drużyna
1992–2003 Zimbru Kiszyniów
Kariera klubowa
Sezon Drużyna Mecze Gole
2003/04 Zimbru Kiszyniów 1 0
2004/05 Kärnten Amateure
2005/06 (j) FC St. Veit
2005/06 (w) Sturm Graz Amateure
2006/07 (j) Kapfenberger SV 1 0
2006/07 (w) SVA Kindberg (wyp.) 8 0
2007/08 Wisła Kraków (ME) 14 0
2007/08 Wisła Kraków 1 (2) 0
2008/09 Wisła Kraków (ME) 22 0
2008/09 Wisła Kraków 0 (1) 0
2009/10 (j) Wisła Kraków (ME) 8 0
2009/10 (j) Wisła Kraków 5 (7) 0
2010 Rubin Kazań 0 0
2010 Rubin Kazań (rezerwy) 15 0
2011/12 Wołgar Astrachań (wyp.) 0 0
2011/12 (w) Tom Tomsk (wyp.) 0 0
2012/13 Tom Tomsk 0 0
2013/14 Tom Tomsk 10 0
2014/15 Mordowia Sarańsk 0 0
2014/15 Mordowia Sarańsk (rezerwy) 14 0
2015/16 Mordowia Sarańsk 9 0
2016/17 Mordowia Sarańsk 17 0
2017 Zimbru Kiszyniów
W rubryce Mecze/Gole najpierw podana jest statystyka z meczów ligowych, a w nawiasie ze wszystkich meczów oficjalnych.

Ilie Cebanu (ur. 29 grudnia 1986 roku w Kiszyniowie) – mołdawski piłkarz grający na pozycji bramkarza. Zawodnik Wisły Kraków w latach 2007–2010.

Spis treści

Kariera klubowa

Początki

Ilie Cebanu jest synem Pavla Cebanu, piłkarza uznanego na gali UEFY za najlepszego mołdawskiego zawodnika w latach 1954–2003. Pavel Cebanu od 1997 roku jest prezesem Mołdawskiej Federacji Piłkarskiej. Ilie, podobnie jak ojciec swoją przygodę z piłką nożną zaczynał w drużynie Zimbru Kiszyniów, mając sześć lat. W tym klubie przeszedł wszystkie szczeble juniorskie i młodzieżowe, aż w wieku 17 lat awansował do pierwszego zespołu.

Austria

W 2004 roku Cebanu wyjechał do Austrii, do akademii piłkarskiej FC Kärnten z Klagenfurtu. Po dwóch tygodniach spędzonych w drużynie FC Kärnten Under-19, został włączony do drugiego zespołu FC Kärnten Amateure, gdzie spędził cały sezon 2004/2005. Później przeszedł do klubu FC St. Veit z czwartego poziomu ligowego. W połowie sezonu 2005/2006 został zaproszony na testy do rezerw Sturmu Graz. Przeszedł je pomyślnie i podpisał półroczny kontrakt z klubem.
Ilie Cebanu w 2009 roku
Ilie Cebanu w 2009 roku
Po sezonie nie widząc perspektyw na grę w pierwszym zespole Sturmu, przeszedł do klubu pierwszej ligi (drugi poziom rozgrywek) - Kapfenberger SV. W pierwszej części sezonu 2006/2007 wystąpił w barwach klubu w jednym spotkaniu z Admirą Wacker Mödling. Na drugą cześć sezonu został wypożyczony do klubu SVA Kindberg. Wystąpił tam w 8 spotkaniach w austriackiej Landeslidze (czwarty poziom rozgrywek).

Wisła Kraków

2 lipca 2007 roku Cebanu pojawił się na testach w Wiśle Kraków. Pokazał się na nich z dobrej strony i 8 sierpnia podpisał kontrakt z "Białą Gwiazdą". W sezonie 2007/2008 pełnił rolę trzeciego bramkarza i występował w Młodej Ekstraklasie. 4 maja 2008 roku zadebiutował w Ekstraklasie w barwach Wisły Kraków, w spotkaniu z ŁKS-em Łódź. Sezon zakończył zdobyciem Mistrzostwa Polski z Wisłą. Z drużyną Młodej Wisły zwyciężył również w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy.

Po odejściu Marcina Juszczyka przed rundą wiosenną sezonu 2008/2009, Cebanu stał się rezerwowym bramkarzem pierwszej drużyny "Białej Gwiazdy". Na wiosnę zagrał w jednym meczu, rewanżowym spotkaniu ćwierćfinału Pucharu Polski z Lechem Poznań. W Ekstraklasie nie zagrał żadnego meczu, otrzymał jednak złoty medal za wygranie ligi. Mołdawianin regularnie grał za to w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy, gdzie zaliczył 22 występy i zajął z zespołem drugie miejsce w tabeli. W rundzie jesiennej sezonu 2009/2010 zagrał siedmiokrotnie w pierwszej drużynie Wisły. Pod koniec stycznia 2010 roku Cebanu został wytransferowany do drużyny mistrza rosyjskiej Premier ligi - Rubina Kazań.

Kariera reprezentacyjna

Ilie Cebanu wielokrotnie reprezentował barwy juniorskich oraz młodzieżowych reprezentacji Mołdawii. W październiku 2002 roku wystąpił w barwach reprezentacji U-17 w dwóch spotkaniach pierwszej rundy kwalifikacyjnej do Mistrzostw Europy U-17, z reprezentacją Słowacji oraz Grecji.
Jako kapitan reprezentacji Mołdawii w 2015 roku
Jako kapitan reprezentacji Mołdawii w 2015 roku
We wrześniu i w październiku 2004 roku zagrał w reprezentacji U-19 we wszystkich trzech meczach rundy kwalifikacyjnej do Mistrzostw Europy U-19, z Ukrainą, Polską oraz Szwajcarią, przyczyniając się do awansu drużyny do turnieju finałowego eliminacji, który odbył się w marcu 2005 roku. Cebanu wystąpił na nim w dwóch meczach, z reprezentacją Danii oraz Anglii.

Od 2004 do 2008 roku Ilie Cebanu występował w młodzieżowej reprezentacji Mołdawii U-21. Zaliczył w niej 18 występów. Grał w meczach eliminacyjnych do Mistrzostw Europy U-21 sezonów 2004-2006, 2006-2007 oraz 2008-2009. 18 sierpnia 2008 roku rozegrał świetne spotkanie przeciwko reprezentacji Niemiec, w eliminacjach Mistrzostw Europy. Od magazynu Kicker otrzymał najwyższą notę spośród wszystkich zawodników występujących na boisku.

W lutym 2006 roku Cebanu wziął udział w międzynarodowym turnieju reprezentacji narodowych rozgrywanym na Malcie. Reprezentacja Mołdawii była złożona z graczy występujących w kadrze młodzieżowej. Cebanu zagrał na turnieju w meczu z reprezentacją Malty, rozegranym 25 lutego, który zakończył się wynikiem 2:0 dla Mołdawii. Pomimo, że Maltańska Federacja Piłkarska uznaje to spotkanie za oficjalny mecz międzypaństwowy, widnieje on również na liście FIFA jako mecz reprezentacji A, to Mołdawska Federacja nie uznaje go za oficjalny.

Pełnoprawny debiut w pierwszej reprezentacji Mołdawii zaliczył 11 października 2013, kiedy to wystąpił w spotkaniu eliminacji do Mistrzostw Świata 2014 z San Marino. Od tego czasu zaczął regularnie bronić w meczach kadry narodowej.

Statystyki

Klub Sezon Liga Liga Puchary krajowe Puchary europejskie Baraże Suma
Mecze Bramki Mecze Bramki Mecze Bramki Mecze Bramki Mecze Bramki
Kapfenberger SV 2006/07 (j) Erste Liga 100010
SVA Kindberg 2006/07 (w) Landesliga 8080
Wisła Kraków 2007/08 Ekstraklasa 101020
2008/09 Ekstraklasa 00100010
2009/10 (j) Ekstraklasa 50200070
Rubin Kazań 2010 Premier Liga 00000000
Wołgar Astrachań 2011/12 Pierwyj Diwizion 000000
Tom Tomsk 2011/12 (w) Premier Liga 0000
2012/13 Pierwyj Diwizion 000000
2013/14 Premier Liga 1002020140
Mordowia Sarańsk 2014/15 Premier Liga 000000
2015/16 Premier Liga 9010100
2016/17 Pierwyj Diwizion 17000170
Suma Wisła Kraków 6 0 4 0 0 0 10 0
Suma Tom Tomsk 10 0 2 0 2 0 14 0
Suma Mordowia Sarańsk 26 0 1 0 27 0

Historia występów w barwach Wisły Kraków

Podział na sezony:

Sezon Rozgrywki M 0-90 grafika:Zk.jpg grafika:Cz.jpg
2007/2008 Puchar Ligi 1     1      
2007/2008 Ekstraklasa 1 1          
2008/2009 Puchar Polski 1 1          
2009/2010 Ekstraklasa 5 4   1      
2009/2010 Puchar Polski 2 2          
Razem Ekstraklasa (I) 6 5   1      
Puchar Polski (PP) 3 3          
Puchar Ligi (PL) 1     1      
RAZEM 10 8   2      

Lista wszystkich spotkań:

Ilość Roz. Data Miejsce Przeciwnik Wyn. Zm. B K
1. (1)PL2007.12.05DomGKS Bełchatów2-1  
2. (1)I2008.05.04DomŁKS Łódź5-2   
3. (1)PP2009.04.08WyjazdLech Poznań1-2   
4. (2)I2009.08.15DomGKS Bełchatów3-0   
5. (2)PP2009.09.23WyjazdHetman Zamość3-0   
6. (3)I2009.10.18WyjazdLech Poznań0-1  
7. (4)I2009.10.24DomPiast Gliwice2-1   
8. (3)PP2009.10.27WyjazdBytovia II Bytów2-0   
9. (5)I2009.10.30WyjazdKorona Kielce3-2   
10. (6)I2009.12.11DomZagłębie Lubin1-0   

Artykuły, wywiady

Cebanu podpisał kontrakt

8 sierpnia 2007

W dniu dzisiejszym Ilie Cebanu podpisał 3-letni kontrakt z Wisłą Kraków. Młody mołdawski bramkarz był testowany przez Wisłę już na obozie w Austrii, a przez ostatnie tygodnie trenował z Białą Gwiazdą w Krakowie.

- Jesteśmy bardzo zadowoleni z pozyskania takiego zawodnika jak Ilie, pokładamy w nim wielkie nadzieje - tak o nowym zawodniku Wisły Kraków wypowiedział się Marek Wilczek, prezes zarządu Wisły Kraków SSA.

- Spędziłem z Wisłą już kilka tygodni, dzisiaj podpisaliśmy kontrakt, jestem szczęśliwy. Wisła to nowoczesna drużyna, a dla mnie okazja do rozwoju. Mam nadzieję, że dzięki treningom uda mi się rozwinąć swoje umiejętności, zdobyć doświadczenie. Do Wisły przychodzę świadomy silnej konkurencji, ale nie przychodzę tu tylko po to, żeby trenować. Mam nadzieję, że dzięki pracy kiedyś zostanę nawet pierwszym bramkarzem. - mówi młody zawodnik.

- Nie brakuje nam wzajemnej rywalizacji, ale najważniejsze jest to, że cały zespół gra naprawdę dobrze. Przychodzę do drużyny, w której są dobrzy bramkarze, jest Pawełek i Juszczyk. Naprawdę bardzo dobrze wygląda też gra w polu. Dzięki temu możemy myśleć o walce o mistrzostwo, a może nawet o czymś więcej - dodaje Cebanu.

Ilie Cebanu urodził się 29 grudnia 1986 roku. Dotychczas występował w ligach: austriackiej (SV Stadtwerke Kapfenberg, SVA Kindborg, SK Sturm Graz Amateure, FC St. Voit, FC Karnten) i mołdawskiej (Zimbru-2). Reprezentował także barwy Mołdawii w reprezentacjach młodzieżowych. Mimo młodego wieku już 3-krotnie był powołany do kadry "A" swojego kraju i ma za sobą jeden występ w pierwszej reprezentacji.

wisla.krakow.pl
(archer)

Ilie Cebanu - gotowy na wszystko

08-03-2008

Jest pół roku w Polsce, a już bez problemów porozumiewa się w naszym języku. Poza tym mówi po rosyjsku, rumuńsku, niemiecku i angielsku. Pochodzi z Mołdawii i został bramkarzem, bo nie chciało mu się biegać. Dziś w Wiślackim wywiadzie przedstawiamy Ilie Cebanu.

Ten materiał ukazał się w czwartkowym, 52. numerze newslettera Białej Gwiazdy.

Jesteś już pół roku w Polsce. Jak Ci się tu podoba?

Piłkarz patrzy na dwie rzeczy. Jedna to miasto, kraj. Kraków to piękne miasto, wszystko jest w porządku, nie mam tu najmniejszych problemów. Nauczyłem się trochę języka, więc mogę rozmawiać po polsku. Jeśli chodzi natomiast o stronę piłkarską, to też wszystko jest dobrze. Robię postępy, trenuję w najlepszej drużynie w Polsce, gdzie są najlepsi piłkarze i najlepsi bramkarze. Tak jak Marcin Juszczyk pokazał, że może zmienić Mariusza, tak ja myślę, że mogę zmienić jego.

Co najbardziej poprawiłeś w swojej grze w ciągu tego pół roku?

Myślę, że jestem szybszy w nogach i w głowie. Poprawiłem swoją mentalność. Tu zawsze muszę być gotowy, skoncentrowany. Tu piłkarze są bardzo dobrzy i jeśli tylko widzą, że bramkarz jest za daleko od bramki, że źle się ustawił, to zaraz to wykorzystują. Bramkarz musi być zawsze gotowy na wszystko. W związku z tym wydaje mi się, że mentalnie zrobiłem największy postęp.

Co powiesz o trenerze Kazimierskim? Jak wypada jego porównanie z Twoimi wcześniejszymi trenerami?

To, co trener Kazimierski wymaga ode mnie i innych bramkarzy i myślę, że takie same oczekiwania ma trener Skorża, to żebyśmy nie interweniowali pod publiczność. Oni chcą, żeby bramkarz był jak zawodnik, żeby grał, czytał grę. To pomaga drużynie. Trener Kazimierski chce, żebym zawsze żył z drużyną, a nie tylko biegał po polu karnym jako bramkarz. Uważam, że jest to bardzo ciekawe, że taka gra bramkarzy to przyszłość piłki. Wcześniej trenował mnie też Polak – Kazimierz Sidorczuk, były zawodnik Lecha Poznań i Sturmu Graz. On wymagał ode mnie tego samego: też chciał, żeby bramkarz nie robił interwencji pod publiczność, tylko cały czas był na nogach, żeby był gotowy wyjść przed pole karne. Jeśli chodzi o mołdawskich lub austriackich trenerów bramkarzy, to oni uważali, że bramkarz powinien być cały czas na linii. Mnie się podoba to, jak pracują trener Kazimierski i Sidorczuk.

Dlaczego zostałeś bramkarzem?

Mój ojciec był trenerem, jak byłem mały. Kilka razy pojechałem na trening i bardzo mi się podobało, jak bramkarze rzucali się za piłką. Dodatkowo wtedy byłem trochę gruby, nie byłem wysportowany. Nie chciało mi się dużo biegać i chyba dlatego zostałem bramkarzem.

Dlaczego według Ciebie w Polsce jest tylu dobrych bramkarzy, co o tym decyduje?

Praca bramkarza to ciężka praca, on musi mieć charakter, musi być chętny do pracy. Są przecież bramkarze, którzy przez 6 miesięcy nie bronią, a potem muszą być gotowi do wejścia do bramki. Myślę, że w Polsce są tacy ludzie, którzy mają dużo chęci do pracy. Poza tym Polska jest w centrum Europy. Teraz stąd można łatwiej wyjechać do Niemiec, Anglii czy innych krajów. Bramkarze, którzy wyjechali za granicę, nie robili błędów. Oni zrobili reklamę polskich bramkarzy i dzięki temu oni częściej wyjeżdżają teraz na Zachód. Myślę, że Mariusz Pawełek też ma szansę na wyjazd, to bardzo dobry bramkarz.

Mówisz o tej sytuacji, że bramkarz przez pół roku nie broni. Ty w pierwszej drużynie grałeś na razie kilkadziesiąt minut, a poza tym występujesz w Młodej Ekstraklasie. Nie przeszkadza Ci ta sytuacja?

Ja nie jestem osobą, która się buntuje. Są inne osoby, które ustalają skład drużyny. Ja jestem zawsze gotowy do gry i robię wszystko, żeby grać, ale jeszcze raz podkreślę, że ta decyzja należy do innych osób. Teraz mam szansę gry w Młodej Ekstraklasie i to jest dobre. Jeśli by nie było tych rozgrywek, to chciałbym odejść na wypożyczenie do innego klubu, gdzie mógłbym grać przez 90 minut.

Dyrektor sportowy mówił niedawno, że zastanawia się, czy nie wypożyczyć Cię do innego klubu, żebyś mógł grać regularnie w pierwszej drużynie przez 90 minut. Co Ty uważasz o tym pomyśle?

To był dobry pomysł, ale wydaje mi się, że dyrektor sportowy powiedział to trochę za późno, bo rozgrywki wtedy już ruszały. Drużyny były wtedy skompletowane, a bramkarz to taka pozycja, na której zawodnika nie zmienia się tak łatwo. Gdybym miał rzeczywiście możliwość grać w jakiejś drużynie regularnie, to wydaje mi się, że chciałbym tam pojechać na pół roku. Wydaje mi się, że jednak jest trochę za późno. Na razie więc trenuję jak najlepiej w Wiśle i cały czas jestem gotowy do gry.

Myślisz, że ten temat wróci za pół roku? Będziesz wtedy chciał iść do innego zespołu?

Teraz jest luty. W czerwcu na pewno będę rozmawiał na temat mojej sytuacji z trenerem i dyrektorem sportowym. Jeżeli będzie tak, że będę mógł odejść na wypożyczenie, to będę chciał pójść do takiego klubu, w którym będę mógł grać. Pewnie to nie będzie taki klub jak Wisła Kraków, ale jeśli będę miał szansę grać 90 minut, to będzie dobrze.

Ten klub mógłby być w Mołdawii, czy raczej wolałbyś, żeby to była drużyna z Polski?

Wydaje mi się, że w tej chwili nie ma sensu wracać do Mołdawii. Tam jest jedna dobra drużyna, więc w lidze gra się cztery mecze na wysokim poziomie. Na ten moment uważam, że nie należy myśleć o grze w Mołdawii. Jestem oczywiście patriotą, zawsze chętnie wracam do domu, ale sportowo wydaje mi się, że nie ma to sensu.

W meczach Twojej reprezentacji bardzo dobrze się prezentujesz. To właśnie patriotyzm to powoduje?

Mołdawia w tej chwili nie jest mocna w piłkę, więc bramkarz, który będzie grał w reprezentacji Mołdawii, będzie miał dużo roboty. Możliwe, że właśnie dlatego ludzie o mnie mówią. Gra w reprezentacji dodaje mi skrzydeł, jest dla mnie impulsem do dalszej pracy. Zawsze myślę, żeby zagrać jak najlepiej, gdy gram dla kraju. Poza tym w naszej reprezentacji jest bardzo dobra atmosfera i może to też pomaga mi grać na wysokim poziomie.

Co przeciętny Polak powinien wiedzieć o Mołdawii?

Kraków od mojego domu jest oddalony o 1000 kilometrów. To nie tak daleko. Mój kraj jest mały – mamy 4 miliony mieszkańców. Dużo z nich pracuje poza granicami Mołdawii. W naszym kraju produkuje się bardzo dobre wino. Myślę, że w Mołdawii są dobrzy ludzie, weseli. Ja w domu czuję się zawsze bardzo dobrze. Gospodarka w tym momencie nie jest na najwyższym poziomie. Mołdawia jest raczej rolniczym krajem. Jeśli chodzi o piłkę nożną, to myślę, że mój rocznik i rocznik ’84 to taki nowy impuls. Zagraliśmy kilka dobrych meczów. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie lepiej, ale jeszcze raz podkreślę, że na razie nie jesteśmy mocni piłkarsko.

Tęsknisz trochę za domem?

To nie jest tak daleko, ale czasem są problemy na granicy. Teraz na przykład polscy celnicy strajkowali. Tęsknię za krajem – tam mam rodzinę, przyjaciół, kolegów, z którymi grałem piłkę. Teraz jest Internet i gdy mam okazję, to rozmawiam z kolegami, rodziną. Kiedy wracam do Mołdawii, to nie siedzę długo w domu – mam się z kim spotykać.

Wcześnie wyjechałeś z domu. Jak poradziłeś sobie z tym, żeby tak szybko stać się dorosłym?

W Austrii najpierw było trochę ciężko. Tam ludzie mają inną mentalność – najpierw myślą o sobie. U mnie w kraju na przykład zawsze ktoś by ci pomógł. W Austrii było inaczej. Było trudno, ale byłem przygotowany na to, że nikt mi nie pomoże. Dodatkowo musiałem się jeszcze uczyć niemieckiego, żeby zdać maturę. W końcu wszystko się ułożyło. Uważam, że bardzo wiele zależy od głowy: jeśli mówisz, że wszystko zrobisz, to jakoś się to ułoży. Jeśli mówisz, że będzie trudno, że nie dasz rady, to rzeczywiście będzie trudno. Ja byłem gotowy na wszystko.

Jesteś w Polsce dopiero pół roku, a rozmawiamy spokojnie po polsku. Jak jest Twoja metoda na tak szybką naukę języków?

O to samo pytali mnie w Austrii. Kiedy miałem 6 lat, to nie mówiłem w ogóle w swoim ojczystym języku – po rumuńsku. Mówiłem tylko po rosyjsku. Najpierw więc nauczyłem się rumuńskiego. Zajęło mi to trzy miesiące. Szybko poszło, bo wtedy byłem mały. Potem, jak miałem 17 lat, nauczyłem się niemieckiego. Potrzebowałem na to pół roku. Teraz na polski też w mniej więcej tyle czasu. Myślę, że wynika to stąd, że jestem komunikatywnym człowiekiem, że chcę rozmawiać z innymi i nie boję się, że czasem popełnię jakiś błąd. Moim marzeniem jest nauczyć się włoskiego albo hiszpańskiego, ale one są podobne do rumuńskiego, więc myślę, że nie będzie problemów.

Jeszcze zgubiłeś gdzieś angielski…

Angielskiego nauczyłem się w szkole, chyba jak miałem 11 lat.

A z czego wynikło to, że najpierw mówiłeś po rosyjsku, a nie po rumuńsku?

Zarówno moja mama, jak i mój tata urodzili się w Mołdawii. Mama i babcia mówiły jednak po rosyjsku. Taty nie było w domu, bo trenował, kiedy byłem mały, więc w domu mówiłem po rosyjsku. Później, kiedy poszedłem do szkoły, ojciec powiedział, że muszę iść do rumuńskiej szkoły, więc wtedy szybko nauczyłem się rumuńskiego.

Chciałbyś się nauczyć włoskiego albo hiszpańskiego. Gra w tych ligach to też Twoje marzenie?

Marzeniem jest gra w AC Milan. Myślę, że wszystko jest w moich rękach. Musze wierzyć w swoje marzenia i robić swoje. Nikt nie wie, co przyniesie przyszłość.

Najbardziej znanym mołdawskim piłkarzem w Polsce jest Ilie Cebanu. A kto jest w ogóle najbardziej znanym mołdawskim piłkarzem?

Trudno mi powiedzieć. W zeszłym roku na najlepszego mołdawskiego piłkarza został wybrany Alexandru Epureanu z FK Moskwa, gdzie grają Damian Gorawski i Mariusz Jop. On jest stoperem, więc gra na tej samej pozycji, co Mariusz Jop. To jest mój rocznik, jesteśmy wychowankami tego samego klubu. Mołdawscy piłkarze najczęściej grają w Rosji albo na Ukrainie.

Co robisz w wolnym czasie?

Mam teraz Internet, więc czytam informacje z mojego kraju. Czytam też książki. Ostatnio Dariusz Dudka pożyczył mi grę Football Manager 2008 – bardzo interesująca gra. Gdy jest ładna pogoda, to wychodzę do miasta.

Z kim się najbardziej kumplujesz w drużynie? Chyba nie masz z tym problemu, bo jak sam mówisz, jesteś otwarty na ludzi.

Problem jest tylko taki, że większość zawodników jest starszych ode mnie i mają już rodziny, więc każdą wolną chwilę spędzają z rodziną. Zawsze mam dobry kontakt z Andrzejem Niedzielanem, Darkiem Dudką, Mariuszem Pawełkiem, ale z innymi też. Teraz dzwoniłem do Partyka Małeckiego i Piotra Ćwielonga i gratulowałem im występu w nowych klubach.

Jakie są Twoje piłkarskie plany i marzenia na najbliższe pół roku?

Chcę dalej pracować i czekać na swoją szansę. Marzenia? Jak każdego piłkarza: grać, jak najwięcej i jak najlepiej. Myślę, że wszystko jest możliwe. Pracujemy i czekamy. Bez ambicji nie można grać w piłkę.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Rozmawiał Marcin Górski

Biuro Prasowe Wisła Kraków SA

Źródło: wisla.krakow.pl

Cebanu podpisał kontrakt z Rubinem!

16. stycznia 2010

Rezerwowy bramkarz Wisły, Ilie Cebanu zaliczył poważny sportowy awans, podpisując trzyletni kontrakt z mistrzem Rosji, Rubinem Kazań. Faktu zawarcie umowy nie potwierdza jeszcze klub, z którym Ilie trenował ostatnio w Turcji.

O rychłym odejściu z Wisły Mołdawianina wiadomo było od kilku dni. Prezes Marek Wilczek poinformował trenera Skorżę, że wiosną nie będzie mógł liczyć na Cebanu, który nosi się z zamiarem wykupienia upływającego w czerwcu kontraktu.

Ilie trafił na testy do Rubina, gdyż ten pilnie poszukiwał rezerwowego golkipera, po tym jak do Anzi Machaczkała odszedł Gruzin Nukri Rewiszwili. Wiślak podczas kilkudniowych testów walczył o kontrakt z innym testowanym, Ukraińcem Leonidem Musinem, wyniki wszelkich badań były dla Mołdawianina korzystne. Już niebawem będzie on rywalizował z dotychczasowym pewniakiem do miejsca w składzie mistrza Rosji, Sergiejew Ryżykowem.

wislakrakow.com
(PM, nikol)

Z bloga Ilie: Mistrzem Polski jest Wisła, Wisła najlepsza jest...!

6 czerwca 2009

Po radosnym i niezapomnianym świętowaniu mistrzostwa Polski piłkarze Wisły Kraków udali się na zasłużone urlopy. Do rodzinnego Kiszyniowa wyjechał Ilie Cebanu, który na swym blogu opisał emocje towarzyszące mu w minionym tygodniu. Z najnowszego wpisu dowiecie się m.in. dlaczego celnicy na Okęciu śpiewają, że Mistrzem Polski jest Wisła ;-) Zapraszamy!

Notka z bloga Ilie Cebanu:

Mistrzem Polski jest Wisła, Wisła najlepsza jest…!

- Panie, a jak wczoraj zagrała Legia? Troszeczkę im zabrakło…

- A kto zdobył piłkarskie mistrzostwo Polski?

- Wybacz przyjacielu, a jaki kolor ma ten medal?

)))))

Tak na przykład żartowali nasi chłopacy po przyjeździe do stolicy Polski na wręczanie złotych medali dla mistrzów Polski 2009. Żartowaliśmy wszędzie: na lotnisku, w taksówce, w hotelu (który organizował tę imprezę) i, oczywiście, na bankiecie po zakończeniu części oficjalnej. Niektórzy zagadywali taksówkarza, inni po prostu podchodzili do piłkarzy Lecha czy Legii i prosili o potwierdzenie, że wiszący na szyi medal rzeczywiście jest złoty :). Było wesoło, ale najważniejsze, że od każdego przedstawiciela Wisły Kraków czuło się radość. Od czasu, gdy niemal rok temu zebraliśmy się na pierwszym obozie po wakacjach, wykonaliśmy bardzo dużo pracy, przeszliśmy bardzo trudną drogę, okazaliśmy się silniejszymi od przeciwności i w końcowym rozrachunku wykonaliśmy główny cel sezonu: zdobyliśmy tytuł piłkarskich mistrzów Polski! Brawo dla wszystkich chłopaków, trenerów, pracowników, kibiców i wszystkich osób związanych z Wisłą!!!

Teraz jestem już w domu, siedzę w kawiarni w samym centrum miasta. Sytuacja wokół jest bardzo spokojna: park, ludzie i ptaki. Każdy zajęty swoimi sprawami. A ja po raz pierwszy od czasu gry ze Śląskiem Wrocław mam wolną chwilę, którą wykorzystam na opowieść o ostatnich wydarzeniach w moim życiu :). Od razu wyjaśnię, że nie pokazuję medalu kelnerom i nie wypytuję o jego kolor :). Mój medal leży w domu pośród kolekcji moich pamiątek piłkarskich i na razie jeszcze prawie nikt go nie widział :). I aby już od razu zakończyć temat tego medalu, a dokładniej odpowiedzieć na pytanie: „jaki właściwie jest mój wkład w zwycięstwo Wisły?”, powiem, że niewątpliwie także dołożyłem swoją cegiełkę do tego sukcesu. Niestety, nie udało mi się pojawić się na boisku w żadnym meczu ligowym, zagrałem tylko w pucharze. Ale pozycja bramkarza ma swą specyfikę i często drugi bramkarz pozostaje w cieniu pierwszego, ale przy tym nadal jest pełnowartościowym graczem drużyny i jego przygotowanie pozostaje na wysokim poziomie. Myślę, że nie każdy zna nazwisko drugiego bramkarza Liverpoolu czy Realu. A przecież ci chłopacy są warci miliony, a Dudek w ogóle wygrał w swoim życiu ligę mistrzów. Jeśli się nie mylę :), bramkarze ci nie występowali w tym sezonie w meczach ligowych swoich klubów. Dlatego jestem przekonany, że posiadam prawo do złotego medalu mistrza Polski. Ale inną sprawą jest to jak ja sam oceniam tę sytuację. Tutaj wszystko jest bardzo proste: chciałbym wziąć udział w większości meczów i mieć rzeczywisty wkład w sukces. Realnie podchodzę do życia i nie mogę stawiać się w jednym rzędzie z takimi chłopakami jak Pawełek, Sobolewski, Głowacki czy Brożek, którzy rozegrali cały sezon w podstawowym składzie, wykonali olbrzymią pracę i w kluczowym momencie osiągnęli wymagany rezultat. Moje ambicje nie pozwalają mi traktować tego sukcesu drużyny jako własnego sukcesu. To mistrzostwo tylko jeszcze bardziej mobilizuje mnie do gorliwej pracy, a w końcu do tego, aby zostać podstawowym bramkarzem. No a gdy to nadejdzie, będę cieszył się i za drużynę, i za siebie!

Tydzień temu, w czwartek, odbyłem trening z pierwszą drużyną, a później wyjechałem do Wrocławia. Tam był już nasz zespół młodzieżowy, przygotowujący się do ostatniego meczu ze Śląskiem. Mieliśmy jeszcze szansę na zostanie mistrzem, ale nie wszystko zależało tylko od nas. My koniecznie musieliśmy wygrać, a Ruch Chorzów koniecznie musiał przegrać :). Przed grą starałem się skoncentrować bezpośrednio na naszym meczu i starałem się nie liczyć punktów pozostałych drużyn. I chłopaków poprosiłem, aby zrobili to samo. Sam mecz okazał się trudny i można powiedzieć, że w pierwszej połowie „odskoczyliśmy”. No ale w końcówce meczu Śląsk sprawił nam niespodziankę i po błędzie obrony udało nam się strzelić i w rezultacie wygrać. Znowu mecz okazał się ciekawym dla mnie, było kilka „gorących” sytuacji pod moją bramką, ale udało nam się nad wszystkim zapanować i dostojnie zakończyć sezon. No a Ruch zagrał na remis 2:2 i ze stratą jednego punktu zajęliśmy drugie miejsce w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy. Po meczu nie cieszyłem się długo, wsiadłem w samochód kierownika drużyny i razem z nim szybko wróciłem do Krakowa. Tam dołączyłem już do pierwszej drużyny, która przygotowywała się do meczu w hotelu. Na śniadaniu chłopaki pogratulowali mi udanego zakończenia sezonu z Młodą Wisłą i żartując prosili o skoncentrowanie na meczu pierwszej drużyny.

Oczywiście mecz ze Śląskiem był zdecydowanie najważniejszym spotkaniem sezonu dla każdego z nas. Aby zostać mistrzem, wystarczyło nam zdobyć jeden punkt. Ale wszyscy rozumieli, że granie na remis właśnie w tym meczu będzie „samobójstwem”. W głowie tylko jedna myśl: „wygrać za każdą cenę! Co by się nie działo, musimy być silni!!!”. Stadion był wypełniony i upiększony transparentami. Wszyscy czekali na zwycięstwo i świętowanie tytułu mistrzowskiego. Później było zwycięstwo i świętowanie :). Wygraliśmy co prawda ze zgrzytem:), nie graliśmy widowiskowo, a momentami słabo, ale rezultat osiągnęliśmy. No a świętowaliśmy jak *** :).

Po meczu wszyscy chłopacy szybko zbiegli z boiska do szatni, gdzie cieszyliśmy się z całego serca i oblewaliśmy się szampanem. Później wyszliśmy na świeżo zbudowaną scenę. Wręczono nam puchar i znów radość – i nasza, i kibiców :). No a potem był wyjazd na miasto, na Rynek Główny. Były tam tysiące kibiców, którzy razem z nami śpiewali, krzyczeli, dziękowali i CIESZYLI SIĘ! Jedne wielkie, pozytywne emocje. Jedno ogromne święto. Później wróciliśmy na Reymonta, spotkaliśmy się na kolacji z właścicielem i zarządcami klubu. Ta atmosfera była znacznie spokojniejsza, wszyscy powściągali swe emocje i cicho rozmawiali między sobą. Na koniec zostaliśmy tylko w kręgu drużyny i wesoło uczciliśmy nasz sukces :). Nie martwcie się, wszystko odbyło się w kulturalnych okolicznościach, obeszło się bez skandali i ekscesów :))).

No a w niedzielę trzeba było wybrać się na dekorację zwycięzców rozgrywek, odbywającą się w Warszawie. Każdy z nas dojeżdżał tam na własną rękę, część pojechała autobusem, część samochodami, a część poleciała do stolicy. Jako pierwsza dotarła moja grupa. Udało nam się obudzić warszawskie lotnisko :))). O 6:30 rano śpiewaliśmy piosenki o Wiśle i naszym mistrzostwie i nikt nie zamierzał przeszkadzać nam w świętowaniu. Później dojechaliśmy do hotelu, gdzie wszystko było już gotowe do rozpoczęcia uroczystości. I za jakiś czas sala była już pełna. Były wszystkie 3 zwycięskie drużyny: Wisła, Legia i Lech. Wszyscy byli nagradzani po kolei, a później był bankiet, na którym chłopaki pozwolili sobie zdjąć krawaty i pogadać ze znajomymi z innych drużyn. Atmosfera była doskonała, chociaż po takim sezonie nie spodziewałem się, że piłkarze Legii czy Lecha będą w dobrych nastrojach :))). W końcu emocjonalnie :) pożegnałem się z całą naszą delegacją i udałem się na lotnisko, skąd poleciałem do domu, do mojego rodzinnego Kiszyniowa.

Na lotnisku znowu śpiewy o Wiśle, ale tym razem w wykonaniu pogranicznika :))). Sprawdzając mój bagaż, zobaczył od medal, spojrzał na mnie i zaczął śpiewać: „Mistrzem Polski jest Wisła, Wisła najlepsza jest…!”. Byłem mocno zaskoczony, a pogranicznik wyjaśnił mi, że jest z Wrocławia i kibicuje Wiśle. Ja z kolei powiedziałem mu, że zna się na tym, komu należy kibicować w Polsce :)))!!!

Do Kiszyniowa przyleciałem w nocy, ale bliscy przyjaciele przywitali mnie i nawet przygotowali niespodziankę :). Otworzyli 2 butelki szampana i opryskali mnie i siebie! Było bardzo przyjemnie…

Zdążyłem pokazać znajomym kilka wideoklipów ze świętowania w Krakowie, wszyscy byli pod wrażeniem. Ja także nadal jestem pod wielkim wrażeniem naszych kibiców. Wczoraj zapytano mnie: „Co wywarło na tobie największe wrażenie? Co zapadło w pamięć?”. Odpowiedziałem: „Kibice Wisły Kraków, którzy byli z nami w bardzo trudnych momentach, którzy razem z nami walczyli o sukces, którzy nas wspierali, a nie naciskali na drużynę!”.

No i tak :)! Teraz mamy wolne, sam nie mam wielkich planów na te dni. Bardzo się cieszę, że jestem w domu, razem ze swoimi bliskimi i przyjaciółmi. Oprócz medalu do domu przywiozłem jeszcze jedną bardzo cenną dla mnie rzecz. Przywiozłem flagę mołdawską, w której podnosiłem puchar mistrzów Polski, z autografami wszystkich chłopaków, którzy zdobyli to trofeum. Jestem dumny z tego, że razem z nimi zostałem mistrzem Polski i jestem dumny, że pochodzę z Mołdawii!

Tłumaczenie: Nikoletta Kula.
na podstawie: http://www.cebanuilie.blogspot.com/
wislakrakow.com (nikol)

Cebanu: Często myślę o Krakowie

10-10-2010

W ostatnich dniach przy Reymonta pojawił się nie tylko Arkadiusz Głowacki, ale i inny były piłkarz Białej Gwiazdy, Ilie Cebanu. Mołdawskiego bramkarza do Krakowa przyciągnęła tęsknota za tym miastem i poznanymi tu ludźmi.

To, że widzimy się na stadionie Wisły oznacza, że stęskniłeś się za Krakowem?

Jak najbardziej! Bardzo często myślę o Krakowie, a innym osobom opowiadam o tym mieście i o Wiśle. To fajne miasto, fajny klub, fajni kibice, fajni ludzie. Bardzo się cieszę, że mogłem tutaj w końcu przyjechać. Musiałem minąć pięć stref czasowych, żeby tu się pojawić, ale warto było. Koledzy z drużyny, których spotkałem, są uśmiechnięci, więc mam nadzieję, że to sygnał, ze po tej krótkiej przerwie w rozgrywkach ligowych Wisła będzie grała dobrze.

Gdy opowiadasz znajomym o Krakowie, to od czego ją zaczynasz?

Nie mogę wszystkiego oddzielić od siebie. Dla mnie Kraków to klub, to miasto, to ludzie, których tu spotkałem. Rodziców tu nie miałem, dziewczyny też, więc nie było takiej szczególnej rzeczy, która mógłbym oddzielać od innych. Mogę mówić o wszystkim naraz, za wszystkim też tak samo tęsknię.

A jak żyje się w Rosji?

Przez te dziewięć miesięcy, kiedy jestem w Rosji, jeszcze bardziej skupiam się na piłce. Mamy centrum treningowe, w którym każdy ma swój pokój, może w nim zostawać na noc. Minimum cztery razy w tygodniu wychodzę rano na trening, na który zapraszam kolegów, żeby mi postrzelali. Jeżeli jadę do miasta, to tylko po to, żeby zjeść jakąś kolację, a potem wracam do domu. W Krakowie mieszkało mi się lepiej – infrastruktura miasta jest lepsza, jest gdzie pójść. Kazań dopiero się rozwija – w 2013 roku jest tam zaplanowana spartakiada i w związku z tym jest tam dużo inwestycji. Tak jak już mówiłem – tam jestem bardzo skupiony na piłce. Sam poziom drużyny wymaga, żebym cały czas podnosił swoje umiejętności.

Rozwinąłeś się przez te dziewięć miesięcy jako bramkarz?

Na pewno. Gdy przychodziłem do Rubina, byłem tam trzecim bramkarzem. Od maja byłem drugim, ostatnio sprzedano trzeciego bramkarza i kupiono nowego i teraz walczę z nim o pozycję w drużynie. Na pewno zrobiłem krok do przodu. Jestem lepszym bramkarzem niż rok temu. Mamy bardzo wymagającego trenera bramkarzy, ale przynosi to efekty. Nasz pierwszy bramkarz na 23 mecze 17 razy zagrał na zero. Pod względem sportowym bardzo się cieszę, że trafiłem do Rubina. Wiadomo, że każdy chce grać, ale uważam, że pobyt w takiej drużynie, gdzie grają tak dobrzy zawodnicy, na pewno trzeba zaliczyć na plus.

Czyli przeprowadzka do Rubina była dobrą decyzją?

Tak, na pewno bym jej nie zmienił. Zresztą w całym swoim życiu nic bym nie zmieniał. Dokonałem pewnych wyborów i teraz w związku z tym konsekwentnie pracuję. Pierwsze dwa miesiące w Rubinie były bardzo trudne. Prawie wszystko, co strzelali zawodnicy na treningach, wpadało do mojej bramki Zastanawiałem się wtedy, gdzie ja w ogóle poszedłem, czy to nie za wysokie progi dla mnie. Teraz wygląda to inaczej, co na pewno dodaje mi pewności siebie i zachęca do dalszej pracy. Moje życie jest podporządkowane futbolowi. Dążę do tego, żeby osiągnąć moją najwyższą formę – temu poświęcam każdy dzień.

A kiedy nadejdzie czas Ilie Cebanu?

Uważam, że to nie jest niemożliwe, żebym zaczął grać w bramce Rubina. Każdy, kto ogląda mecze Rubina widzi, że mamy 28 zawodników i każdy z nich jest piłkarzem pierwszej jedenastki. Jest duża rotacja, więc każdy, kto słabiej wygląda na treningach albo rozegrał gorszy mecz, na następne spotkanie może nawet wypaść z osiemnastki. Na dziś mam poważnego konkurenta do gry w bramce, ale podchodzę do tego tak, żeby każdego dnia być gotowym, że to ja mogę stanąć między słupkami. Jeżeli dostanę szansę, to trzeba ją będzie wykorzystać.

Dla Ciebie największym problemem jest chyba to, że rotacja w składzie rzadko kiedy dotyczy bramkarzy.

Tak, ale ta rotacja pokazuje, jakie nastawienie panuje w klubie. U nas nie grają nazwiska, nie ma grania za zasługi. Liczy się tylko dzisiaj. Każdy więc pracuje nad tym, żeby grać dzisiaj. Jego wczorajszy występ się nie liczy. Wszyscy czujemy, że w składzie grają najlepsi.

Trzymasz się w Kazaniu z Rafałem Murawskim?

Tak. Z nim dzielę pokój w ośrodku treningowym, czy w trakcie wyjazdowe na mecze lub na obozy. Można powiedzieć, że dbamy o jedność Polaków (śmiech). Dzięki Rafałowi mam możliwość oglądania meczów polskiej ligi. Razem oglądamy te spotkania u Rafała w domu, dyskutujemy o nich, żartujemy – Rafał o Wiśle, ja o Lechu. Ogólnie rzecz ujmując polska piłka nie jest mi obojętna. Oglądam mecze polskiej reprezentacji, polskich drużyn w europejskich pucharach. Polska kojarzy mi się z pozytywnymi emocjami, więc staram się trzymać kontakt z tym krajem, z kolegami z drużyny. Bardzo chcę, żeby Wisła odnosiła sukcesy, a polska kadra wygrywała.

Możesz porównać kibicowanie w Polsce i Rosji?

W Polsce jest zdecydowanie lepiej pod tym względem. Kibice tutaj są bardziej zorganizowani, jest prawdziwy doping. W Rosji są ludzie, który starają organizować sektory dla osób dopingujących, żeby to coraz lepiej wyglądało, ale na większości stadionu są osoby, które przychodzą wyłącznie popatrzeć na mecz. Można powiedzieć, że bardziej wykorzystują nas niż nam pomagają. Ostatnio graliśmy na przykład z Barcelona i mieliśmy pełny stadion osób, które przyszły pooglądać Barcelonę. Wiele osób prosiło mnie o pomoc przy załatwieniu biletów na to spotkanie. Ja żartując odpowiadałem, że wcześniej mamy mecz z Alanią Władykaukaz, więc może i na ten mecz ludzie by się wybrali. Znajomi mnie pytają: a co to jest ta Alania. Ja odpowiadałem, że myślałem, że oni chcą przyjść na nasz mecz, a okazuje się, że przychodzą oglądać gwiazdy Barcelony. Może zasłużyliśmy na to, może jesteśmy słabi, ale w Polsce wyglądało to inaczej. Tu kibicowanie jest dużo lepsze i nie porównuję tego tylko do Kazania, ale ogólnie do całej Rosji.

Z Krakowa do Kazania przeniósłbyś kibiców, a co należałoby przenieść z Kazania do Krakowa?

Wiadomo, że w Kazaniu są lepsi zawodnicy. Wydaje mi się, że wystarczyłoby przenieść tą jakość piłkarzy. Przychodząc do Wisły też trenowałem z najlepszymi piłkarzami, z jakimi spotkałem się w trakcie mojej przygody z piłką, podobnie było po przejściu do Rubina. Wiadomo, tam są dużo większe pieniądze na transfery, więc i zawodnicy są lepsi. Poza tym uważam, że w Krakowie, po tym, jak zostanie skończony stadion, pozostanie tylko zrobić kilka boisk treningowych, żeby młodzi zawodnicy mieli gdzie trenować. W Kazaniu internat dla dzieci jest na najwyższym poziomie. Mieszkają tam dzieci z całej Rosji i ze wszystkich krajów byłego Związku Radzieckiego. To na pewno duża wartość tego klubu.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl

Gdzie oni są? - Ilie Cebanu

Data publikacji: 22-12-2017 16:30


Przez dwa i pół roku w barwach pierwszego zespołu Białej Gwiazdy rozegrał zaledwie 10 spotkań, ale mimo to po odejściu został podstawowym golkiperem reprezentacji swojego kraju - Mołdawii. Przed Państwem dwukrotny mistrz Polski - Ilie Cebanu.


Ilie Cebanu urodził 29 grudnia 1986 roku w Kiszyniowie na terenie ówczesnego Związku Radzieckiego. Od samego początku Cebanu skazany był na futbolówkę, bowiem jego ojciec był jednym z najwybitniejszych piłkarzy w historii Mołdawii i od 1997 roku piastuje stanowisko prezesa krajowego Związku Piłki Nożnej. Podobnie jak on, Ilie swoją karierę rozpoczął w drużynie Zimbru Kiszyniów. Właśnie w tym klubie przeszedł przez wszystkie szczeble juniorskie i młodzieżowe, aż w wieku 17 lat awansował do pierwszego zespołu, dostając także szansę na grę w reprezentacji młodzieżowej. W 2004 roku postanowił spróbować sił w austriackiej akademii FC Kärnten z Klagenfurtu. Cebanu junior rozpoczął wędrówkę po niższych klasach rozgrywkowych w ojczyźnie Mozarta, podczas której odwiedził takie kluby jak: rezerwy Sturmu Graz, Kapfenberger SV czy SVA Kindberg.

2 lipca 2007 roku Mołdawianin pojawił się na testach w Krakowie. Przebiegły one na tyle pomyślnie, że trener Maciej Skorża zdeklarował chęć posiadania go w swojej drużynie. Miesiąc później bramkarz zasilił szeregi Białej Gwiazdy. W pierwszym sezonie przy Reymonta piłkarz musiał uznać wyższość Mariusza Pawełka oraz Marcina Juszczyka i pogodzić się z rolą trzeciego golkipera, co rekompensował sobie regularnymi występami w Młodej Ekstraklasie. Premierowy występ Cebanu w pierwszej drużynie Białej Gwiazdy przypadł na spotkanie Pucharu Ekstraklasy z GKS-em Bełchatów rozegrane 5 grudnia 2007 roku. Na ligowy debiut urodzony w Kiszyniowie zawodnik musiał czekać do 4 maja 2008 roku i domowej wygranej nad ŁKS-em Łódź (5:2), kiedy to Wiślacy mieli już zapewniony tytuł mistrzowski. Bohater naszego tekstu mógł się cieszyć wówczas także z triumfu w pierwszym historycznym sezonie Młodej Ekstraklasy.

Wyjątkowy mecz

19 sierpnia tego samego roku Cebanu rozegrał jedno z najbardziej pamiętnych spotkań w swoim życiu. Reprezentacja Mołdawii w ramach eliminacji do Euro U-21 podejmowała u siebie młodzieżową kadrę Niemiec z takimi gwiazdami w składzie jak: Mesut Oezil, Mats Hummels czy Sami Khedira. Mimo przyjazdu wspomnianych piłkarzy, gospodarze zaskoczyli cały piłkarski świat i pokonali faworytów 1:0 po golu samobójczym Dennisa Aogo. Golkiper Wisły otrzymał za występ w tym meczu najwyższą notę od prestiżowego magazynu „Kicker”. Nie przełożyło się to jednak na częstotliwość występów w klubie i przez całe rozgrywki sezonu 2008/09 Mołdawianin zagrał tylko w rewanżowym meczu ćwierćfinału Pucharu Polski z Lechem Poznań (1:2), broniąc głównie w Młodej Ekstraklasie. Mimo to otrzymał medal za wywalczone z Białą Gwiazdą drugie z rzędu mistrzostwo Polski.

Swoisty przełom nastąpił latem 2009 roku, gdy Mołdawianin miał zostać wypożyczony do Polonii Bytom. Czasowy transfer nie doszedł jednak do skutku, a Cebanu zagrał w siedmiu meczach pierwszego zespołu Wisły, w tym pięciokrotnie w lidze. Tylko dwa razy nie zachował czystego konta i z uwagi na wiek oraz duże doświadczenie międzynarodowe, zaczęły się im interesować większe kluby. W ten sposób teoretycznie rezerwowy bramkarz Białej Gwiazdy pojechał w styczniu 2010 roku na testy do ówczesnego mistrza Rosji - Rubina Kazań i... zdał je na tyle dobrze, by podpisać kontrakt!

Wieczny rezerwowy

W Rosji przez okrągły rok rywalizował głównie o miano drugiego golkipera i kilkukrotnie usiadł na ławce w Premier Lidze. Wypożyczenie do występującego na zapleczu Wołgara Astrachań też nie przyniosło mu regularnych występów. Piłkarz powrócił do Kazania, lecz w nagłym trybie wypożyczono go do ekstraklasowego Toma Tomsk. Tam również nie otrzymał szansy na grę, lecz swoją formą na treningach przekonał klub do zakontraktowania go na stałe. Na pierwszy mecz w Rosji czekał aż do spotkania z Lokomotwem - Moskwa 30 września 2013 roku (!) - dzięki któremu już niecałe dwa tygodnie później doczekał się oficjalnego debiutu w reprezentacji Mołdawii (3:0 z San Marino). Cebanu zaczął pojawiać się na murawie w Pucharze Rosji i pod koniec sezonu wskoczył na stałe do bramki walczącego o utrzymanie Toma. Przez całe rozgrywki zaliczył 14 występów, w tym 2 podczas przegranych baraży o pozostanie na najwyższym poziomie rozgrywkowym, przeciwko FK Ufa.

Piłkarz pozostał w rosyjskiej Ekstraklasie, lecz w barwach nowego pracodawcy Mordowii Sarańsk ponownie przez rok nie pojawił się na murawie. Nie przeszkadzało mu to jednak w tym, aby na stałe zająć miejsce w bramce reprezentacji swojego kraju. Kolejne rozgrywki zakończył z bilansem 9 spotkań ligowych i jednego starcia w Pucharze Rosji. Nie pomógł ekipie z Sarańska utrzymać się w Premier Lidze, ale za to po degradacji wystąpił 17 razy w sezonie 2016/2017 rosyjskiej I ligi. W sierpniu 2017 roku przeszedł do ukochanego Zimbru i ośmiokronie reprezentował swoją macierzystą drużynę, okazjonalnie pełniąc rolę kapitana zespołu. Co ciekawe, Cebanu wciąż regularnie pojawia się na boisku w trykocie reprezentacji Mołdawii, mimo że od od 15 października 2017 roku pozostaje bezrobotny. Dotychczas w kadrze narodowej rozegrał 24 spotkania.

Krzysztof Pulak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Video

Galeria zdjęć