Jakub Błaszczykowski

Z Historia Wisły

Wersja z dnia 22:15, 4 wrz 2022; Zdzis (Dyskusja | wkład)
(różn) ← Poprzednia wersja | Aktualna wersja (różn) | Następna wersja → (różn)
Jakub Błaszczykowski
Informacje o zawodniku
kraj Polska
pseudonim Kuba, Błaszczu
urodzony 14 grudnia 1985, Truskolasy
wzost/waga 176 cm
pozycja pomocnik
numer 16
sukcesy Mistrz Polski: 2005
Mistrz Niemiec: 2011, 2012
Puchar Niemiec: 2012
Superpuchar Niemiec: 2008, 2013, 2014
Reprezentacja
Lata Drużyna Mecze Gole
2004 Polska U-19 8 0
2005–2006 Polska U-21 3 1
2005 Polska B 1 0
2006– Polska A 108 21
Drużyny juniorskie
Lata Drużyna
1993–2002 Raków Częstochowa
2002 Górnik Zabrze
2003 KS Częstochowa
Kariera klubowa
Sezon Drużyna Mecze Gole
2002/03 (w) KS Częstochowa 2 0
2003/04 KS Częstochowa 13 5
2004/05 (j) KS Częstochowa 9 6
2004/05 (w) Wisła Kraków 11 (15) 1 (2)
2005/06 Wisła Kraków 17 (20) 0
2006/07 Wisła Kraków 23 (32) 2 (3)
2007/08 Borussia Dortmund 24 1
2008/09 Borussia Dortmund 27 3
2009/10 Borussia Dortmund 32 1
2010/11 Borussia Dortmund 29 3
2011/12 Borussia Dortmund 29 6
2012/13 Borussia Dortmund 27 11
2013/14 Borussia Dortmund 16 2
2014/15 Borussia Dortmund 13 0
2015/16 Fiorentina (wyp.) 15 2
2016/17 VfL Wolfsburg 28 0
2017/18 VfL Wolfsburg 9 1
2018/19 (j) VfL Wolfsburg 1 0
2018/19 (w) Wisła Kraków 8 5
2019/20 Wisła Kraków 22 7
2020/21 Wisła Kraków 16 4
2021/22 Wisła Kraków 2 0
W rubryce Mecze/Gole najpierw podana jest statystyka z meczów ligowych, a w nawiasie ze wszystkich meczów oficjalnych.

Jakub Błaszczykowski (ur. 14 grudnia 1985 roku) – piłkarz, zawodnik Wisły Kraków grający na pozycji prawego pomocnika. Wybitny reprezentant Polski, uczestnik Mistrzostw Europy w latach 2012 i 2016 oraz Mistrzostw Świata w 2018 roku. Mistrz Polski w sezonie 2004/2005 z drużyną Wisły. Od 20 kwietnia 2020 współwłaściciel Wisły Kraków SA.

Spis treści

Biografia

Błaszczykowski przygodę z futbolem rozpoczął w Rakowie Częstochowa. Później na krótko przeniósł się do Górnika Zabrze. Kuba po kilku miesiącach wrócił do rodzinnej Częstochowy. Tym razem jednak przywdział koszulkę KS Częstochowa.

Błaszczykowski należał na czwartoligowych boiskach do wyróżniających się piłkarzy. Spore umiejętności, udane występy w reprezentacjach młodzieżowych a także kontakty jego wujka – Jerzego Brzęczka (medalisty olimpijskiego z Barcelony) zaowocowały bardzo szybko wzmożonym zainteresowaniem pierwszoligowych klubów. Młody zawodnik przebywał na testach w ŁKS-ie Łódź, Tirollu Insbruck, GKS-ie Bełchatów oraz Lechu Poznań. Niewiele brakowało, a kibice „Białej Gwiazdy” oglądaliby Błaszczykowskiego w koszulce klubu z Wielkopolski. Działacze „Kolejorza” byli bardzo zainteresowani pozyskaniem utalentowanego juniora, jednak na przeszkodzie porozumienia stanęły rozbieżności dotyczące wysokości kontraktu.

Niezdecydowanie działaczy poznańskiego Lecha bardzo szybko okazało się błogosławieństwem dla krakowskiej Wisły. Po nieudanych negocjacjach z Lechem przyszła kolej na „Białą Gwiazdę”.

- W Górniku Zabrze byłem w juniorach, mieszkałem w internacie i nie podobało mi się tamto towarzystwo. Przeszedłem więc do KS Częstochowa. Jeśli chodzi o Tiroll Insbruck, to pojechałem tam na testy z kontuzją i w ogóle tam nie trenowałem. W Bełchatowie chcieli, bym po kilku treningach pojechał z nimi na obóz, na co się nie zgodziłem. Natomiast z Lechem Poznań nie dogadałem się odnośnie kontraktu - wspominał Kuba.

8 lutego 2005 roku Kuba odbył pierwszy trening z zespołem prowadzonym przez Wernera Liczkę. Pierwsze wrażenie było na tyle korzystne, że młody chłopak został dołączony do kadry, która szykowała się do wylotu na Cypr w ramach obozu przygotowawczego. Zajął miejsce Kelechiego Iheanacho, który przymierzał się do opuszczenia Wisły.

- To jest młody, ambitny chłopak. Widać w nim chęć do pracy - powiedział o Kubie Werner Liczka tuż przed wylotem drużyny na Cypr. - Daję mu szansę, bo spodobał mi się podczas tych dwóch treningów. Jest dynamiczny, dysponuje dobrą techniką. Potrafi grać zarówno lewą, jak i prawą nogą. Rozmawiałem z nim. Powiedział, że woli grać w środku pomocy, ale na prawej stronie grał w reprezentacji U-19, więc także tutaj może występować.

Umiejętności zaprezentowane przez Kubę w sparingach rozgrywanych na wyspie Afrodyty utwierdziły wszystkich w przekonaniu, że Błaszczykowski może godnie zastąpić sprzedanego wcześniej do Rosji, Damiana Gorawskiego.

Kuba często przyjeżdża na mecze Wisły
Kuba często przyjeżdża na mecze Wisły
- Trener powiedział mi, że jest zainteresowany moją grą. To samo powiedział prezes Janusz Basałaj. Teraz muszą się dogadać kluby. Myślę, że nie będzie problemów - klub z czwartej ligi nie powinien ich robić mistrzowi Polski - powiedział Błaszczykowski 20. lutego 2005 roku, dzień przed powrotem Wisły do Krakowa.

24 lutego 2005 roku Błaszczykowski został oficjalnie zawodnikiem Wisły, z którą podpisał pięcioletni kontrakt. Ucieszyło to Wernera Liczkę, który wysoko oceniał umiejętności młodego zawodnika: - Kuba ma naturalną szybkość, dobrą wytrzymałość, niezłą technikę indywidualną, dobrze gra w sytuacjach jeden na jednego. Szybko łapie założenia taktyczne. Ważne jest też to, że bardzo szybko zaadaptował się do drużyny - wszystko przebiegło naturalnie, w 14 dni. Myślę, że jest przygotowany na walkę o miejsce w drużynie. Ma zadatki na gracza, który będzie dogrywał ostatnią piłkę do napastnika.

Pierwszym występem Jakuba przed własną publicznością był towarzyski mecz z MSK Żilina 26 lutego 2005 roku. Kibice zgromadzeni na trybunach wiślackiego obiektu przecierali oczy ze zdumienia widząc boiskowe poczynania młokosa z Częstochowy. Nieopierzony pomocnik w niczym nie odstawał od sławnych kolegów z zespołu, wykazując się niezwykłą dynamiką oraz dobrym wyszkoleniem technicznym.

Kuba potwierdzał te cechy w każdym kolejnym spotkaniu. 16 marca 2005 roku zadebiutował w barwach Wisły w meczu o punkty (Wisła - Polonia Warszawa 5:0 w Pucharze Polski), zaś ligowy debiut zaliczył 20 marca 2005 meczem przeciwko Polonii w Warszawie (3:1 dla Wisły). Mimo sporych zawirowań w klubie był zawsze brany pod uwagę przy ustalaniu składu i nigdy nie schodził poniżej przyzwoitego poziomu, niejednokrotnie wpędzając w kompleksy krajowych rywali, którzy mieli okazję grać przeciw niemu.

Tytuł mistrzowski wywalczony w 2005 roku był dla „Błaszcza” pierwszym wielkim sukcesem w seniorskiej piłce. Zadedykował go świętej pamięci mamie, której wspomnienie pielęgnował na każdym kroku. Dlatego zawsze po udanych akcjach i golach wskazywał na niebo.

- W trzy miesiące zdobyłem mistrza Polski. Na każdym treningu starałem się przekonać trenera, że warto na mnie stawiać, jednak dlaczego postawił akurat na mnie, trzeba pytać jego - mówił wówczas. Kuba był wyraźnie szczęśliwy, że trafił do tak mocnej drużyny. - Podpatrywanie „Żurawia”, „Franka” czy Mauro to dla mnie wielka nauka. Jestem im bardzo wdzięczny za sposób w jaki mnie przyjęli, nie dali mi odczuć, że przyszedłem z IV ligi - mówił.

Ukoronowaniem dobrych występów było wybranie Kuby "Odkryciem rundy wiosennej" oraz "Odkryciem sezonu 2004/2005". Wyniki głosowania czytelników TWSD przyjął ze spokojem: - Powiem szczerze, że nie spodziewałem się, że tak szybko zaaklimatyzuje się w Wiśle. Pomogli mi w tym piłkarze, bo przyjęli mnie bardzo ciepło i trener, który nie bał się postawić na młodego. Jestem im za to bardzo wdzięczny. Wiele zawdzięczam także moim poprzednim trenerom - Gothardowi Kokottowi, Juliuszowi Kruszankinowi i Krzysztofowi Całusowi.

Dzięki zdobyciu mistrzowskiej patery, Wisła jesienią 2005 roku przystąpiła do rywalizacji o przepustkę do Ligi Mistrzów. Los sprawił, że na drodze „Białej Gwiazdy” stanął wówczas renomowany Panathinaikos Ateny. Ówczesny szkoleniowiec Wisły – Jerzy Engel, zdecydował, że Błaszczykowski w pierwszym meczu wystąpi na pozycji prawego obrońcy. Eksperyment z ustawieniem młodego piłkarza przeszedł najśmielsze oczekiwania. Nawet najwięksi orędownicy talentu 20-letniego skrzydłowego nie spodziewali się tak dobrego występu zawodnika „Białej Gwiazdy”. - Po prostu zrobiłem swoje - mówił skromnie. W pierwszym meczu z Grekami Jakub należał do najlepszych piłkarzy na boisku. Swoją postawą kolejny raz przyćmił pozostałych zawodników i wraz z Pawłem Brożkiem został ogłoszony bohaterem pierwszego meczu ze „Wszechateńskimi”, wygranego przez Wisłę 3:1.

Fantastyczny występ Jakub przypłacił kontuzją, lekko utykając opuścił boisko na kwadrans przed końcem meczu. Po meczu paradował z uśmiechem nie przeczuwając najgorszego. Ból nie ustawał, więc wkrótce zostały przeprowadzone dokładne badania lewej stopy, które wykazały złamanie kości śródstopia, typu przeciążeniowego. Wyeliminowało go to nie tylko z meczu rewanżowego (przegranego przez Wisłę 1:4), ale także wykluczyło ze wszystkich spotkań rundy jesiennej.

15 sierpnia 2005 roku Kuba przeszedł operację pękniętej piątej kości śródstopia w jednej z austriackich klinik ortopedycznych. - Opinia Austriaków była taka sama jak nasza – zabieg był konieczny - powiedział doktor Mariusz Urban. W wyborze kliniki pomógł Jerzy Brzęczek. - Zastosowano najnowocześniejszą metodę operacyjną stosowaną przy tego rodzaju urazach, polegającą na wzmocnieniu kości tytanowymi wstawkami - poinformował Jerzy Jurczyński, ówczesny rzecznik prasowy Wisły.

Kuba pozostał w Austrii niemal miesiąc. Po przyjeździe do Polski, 17 września, zapytany o powrót na boisko, powiedział: - Nie nastawiam się na żaden konkretny termin, bo nigdy nie wiadomo, jak będzie przebiegało leczenie. Najlepiej widać to na moim przykładzie, kiedy mówiło się, że mogę pauzować nawet pół roku, później, że kilka tygodni. Cieszę się, że powoli wracam do pełnej sprawności i liczę, że zagram już niedługo.

Kuba wznowił treningi 28 października 2005 roku. 6 listopada wrócił na boisko w meczu rezerw ze Stalą Rzeszów. Długa przerwa spowodowana kontuzją nie wpłynęła negatywnie na rozwój piłkarza. „Błaszczu” po powrocie na boisko nadal był jedną z wiodących postaci w Wiśle. Z każdym meczem systematycznie umacniał swoją pozycję w zespole oraz wzbudzał zainteresowanie obserwatorów pracujących dla zachodnich klubów piłkarskich.

Zainteresował się nim również selekcjoner Reprezentacji Polski, Paweł Janas. 16 marca 2006 roku Kuba otrzymał pierwsze powołanie do dorosłej kadry narodowej (przedtem grywał systematycznie w zespołach młodzieżowych). Powiedział wówczas: - Na pewno jest to dla mnie ogromne wyróżnienie. Doskonale jednak wiem, że na tym się świat nie kończy i nadal muszę solidnie pracować, prezentować dobrą formę i nie spoczywać na laurach po jednym powołaniu. Zresztą jeszcze w meczu pierwszej reprezentacji nie zagrałem. Szansa pojawiła się chyba dlatego, że w kadrze na to spotkanie, będące sprawdzianem przed mistrzostwami świata, są niemal wyłącznie zawodnicy krajowi. Mam jednak nadzieję, że także coś innego miało wpływ na decyzję trenera. Może jakimś meczem czy meczami utkwiłem trenerowi w pamięci i postanowił mnie sprawdzić. Muszę to jak najlepiej wykorzystać. W Reprezentacji Polski zadebiutował 28 marca 2006 - zagrał 45 minut spotkaniu z Arabią Saudyjską w Rijadzie. Był to początek serii udanych występów w "Biało - Czerwonych" barwach. (Niestety, nie wziął udziału wielkich imprezach - uraz pleców wykluczył Kubę z wyjazdu na Mistrzostwa Świata 2006 a podejrzane kłopoty zdrowotne z EURO 2008).

Jakub Błaszczykowski.
Jakub Błaszczykowski.

Jesienią sezonu 2006/2007 Wisła awansowała do fazy grupowej Pucharu UEFA i toczyła boje z Francuzami, Anglikami, Holendrami i Szwajcarami. Kuba był jednym z wyróżniających się zawodników Wisły (w meczu z Basel asystował przy trzech golach). Doskonale spisywał się też w reprezentacji. Wisła uznała, że należy zatrzymać go przy Reymonta na dłużej. – W sprawie Kuby rozmowy się rozpoczęły i mam nadzieję, że także znajdą pomyślny finał. Wysoko cenię umiejętności tego piłkarza i chciałbym, by pozostał w Wiśle na następne lata. Skorzysta na tym zarówno on sam, jak i klub - mówił Adam Nawałka, ówczesny wiceprezes do spraw sportowych "Białej Gwiazdy". Podobne zdanie miał Bogusław Cupiał, do którego dotarły informacje, iż na Błaszczykowskiego zwróciły uwagę zagraniczne kluby (m.in. Rapid, Spartak, Lazio oraz kilka klubów angielskich). Wisła zaproponowała Błaszczykowskiemu podwyżkę i przedłużenie o dwa lata kontraktu, który wygasał 31 grudnia 2009 roku. Negocjacje w imieniu Kuby prowadził Jerzy Brzęczek. Na początku grudnia 2006 Kuba wyznał "Przeglądowi Sportowemu": - Rozmowy stanęły w miejscu. Nie ukrywam, że dobrze czuję się w Wiśle. Chciałbym wywalczyć z nią mistrzostwo Polski i zagrać w Lidze Mistrzów. Nie spieszę się z wyjazdem zagranicznym. Ale musimy się dogadać co do warunków nowej umowy. Ufam w tej kwestii wujkowi Jerzemu Brzęczkowi. Moim zdaniem wiek nie powinien mieć wpływu na zarabiane pieniądze. Tylko forma i zaangażowanie w każdym meczu.

8 stycznia 2007 roku ówczesny prezes Wisły, Mariusz Heler poinformował, że Kuba zostanie w Krakowie. Według mediów Jerzy Brzęczek w bezpośrednich rozmowach z Bogusławem Cupiałem wynegocjował dla niego pięciokrotną podwyżkę. W tym samym czasie Wisła przyjmowała kolejne zapytania i oferty dla Kuby z zagranicznych klubów.

Deklaracje, że Jakub Błaszczykowski nie jest na sprzedaż, nie odstraszyły zainteresowanych klubów, w tym Borussii Dortmund i hiszpańskiej Sevilli, które wydawały się najbardziej zainteresowane pozyskaniem młodego pomocnika. Niemcy oferowali trzy miliony euro i byli gotowi wypłacić znaczną część kwoty transferowej już w styczniu, zgadzając się, by piłkarz dokończył sezon 2006/2007 w Polsce. Kuba opowiadał wtedy Gazecie.pl. - Jeżeli stanę przed ostatecznością odejścia, to dopiero po sezonie. W mojej sytuacji nie wybierasz. To nie tak, że chcą mnie wszędzie. Tak naprawdę są dwie czy trzy oferty. Grasz tam, gdzie cię chcą, a nie gdzie ty chcesz.

Pod koniec stycznia 2007 roku Kubie odnowiła się stara kontuzja pachwiny. - Po zakończeniu rundy jesiennej przeszedłem badanie USG i uznano, że zabieg nie jest konieczny, zresztą bolało mnie wtedy w innym miejscu, ale tak to bywa w tego rodzaju przypadkach. Liczyłem, że przerwa w treningach i odpoczynek sprawią, że problem minie – opowiadał Kuba 23 stycznia. Niestety na zgrupowaniu w Turcji okazało się, że problem nadal istnieje. Kuba zagrał pierwszy sparing Wisły (z Terekiem Grozny, wygrany 5:2), ale ledwo dotrwał do końca. - Zaraz po meczu obejrzał mnie doktor Urban i stwierdził, że nie ma sensu zwlekać z operacją – przyznał Kuba, który opuścił tureckie zgrupowanie w niedzielę i udał do Insbrucku, gdzie mieszkał jego wujek Jerzy Brzęczek.

Przeprowadzony 26 stycznia w jednej z austriackich klinik zabieg likwidacji skutków przepukliny przebiegł pomyślnie. - W obu pachwinach były pęknięcia. Otwory zostały zaślepione specjalnymi siatkami, więc przepuklina nie będzie mi już dokuczała. Pod narkozą byłem około trzech godzin, ze szpitala wyszedłem po trzech dniach. Jeszcze się nie zagoiło i każdy ruch sprawia mi dość duży ból. Tak ma być przez tydzień. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, kiedy wznowię treningi - opowiadał "Błaszczu" Gazecie.pl 31 stycznia 2007 roku.

Jakub Błaszczykowski.
Jakub Błaszczykowski.

22 lutego 2007 roku Jakub Błaszczykowski został oficjalnie piłkarzem Borussii Dortmund do 2011 roku. Niemiecki "Kicker" pisząc o Błaszczykowskim cytował wypowiedź Zbigniewa Bońka, nazywającego Kubę "małym Figo": - Dla niego każdy dzień w naszej lidze jest dniem zmarnowanym. Według mediów Wisła otrzymała za piłkarza około 2,8 miliona euro oraz miała obiecany mecz towarzyski z Borussią, w barwach której kibice mogliby zobaczyć byłego ulubieńca.

- W mojej sytuacji nie wybiera się. Bezpośrednio z polskiej ligi nie da się trafić do klubów topowych. Poza tym Borussia to bardzo dobry klub. Jeden z najlepszych w Europie! Ostatnio wprawdzie byli w dołku i nie osiągali porywających wyników, ale jestem pewny, że wrócą na drogę prowadzącą do sukcesów. Oni zawsze grają o najwyższe cele - mówił Kuba po podpisaniu kontraktu. Nieco później dodał: - Muszę pozamykać swoje sprawy w Krakowie. Osiągnąć sukces z Wisłą i... zdać maturę. A Borussia sobie poradzi. Podpisałem kontrakt pół roku wcześniej, by oswoić się z myślą, że czeka mnie wielkie wyzwanie. A Borussia to idealne miejsce dla mnie. Jeden z najlepszych klubów na świecie. Tam będę mógł się rozwinąć i pomóc drużynie wrócić na szczyt. Mam nadzieję, że moja przygoda nabierze rozpędu.

W okresie finalizowania transferu Kuba nie grał, przechodził rehabililtację i ... odbierał nagrody. Pod koniec lutego otrzymał Piłkarskiego Oskara dla najlepszego pomocnika, a 8 marca nagrodę dla najlepszego zawodnika Małopolski (XII plebiscyt "Gazety Krakowskiej").

Na boisko wrócił 13 marca - Wisła Kraków pokonała w meczu sparingowym czwartoligowy MKS Trzebinia/Siersza 5:0. Wiosną 2007 roku Wiśle nie wiodło się najlepiej, powrót "Błaszcza" tego nie zmienił, zwłaszcza że po urazie pachwin pojawiły się dolegliwości mięśniowe, które uniemożliwiały mu grę w kilku spotkaniach. Przed kwietniowym meczem z Legią powiedział: - To, co mi dolega, szybko nie przejdzie, musiałbym mieć dłuższą przerwę. Dokucza mi zapalenie, lekarz może to dokładniej opisać, cały czas odczuwam ból. Myślę jednak, że sobie z nim poradzę, nic gorszego nie może mi się już stać. W czasie meczu boli trochę mniej, ale potem ból jest znów większy.

Zmagający się z kontuzją Jakub został wpuszczony przez trenera Moskala w drugiej połowie meczu z Legią 27 kwietnia (3:1) i zdołał zaprezentować się ze swej najlepszej strony. Kibice przy Reymonta znów mogli podziwiać jego widowiskowe rajdy, z których jeden doprowadził do trzeciego gola dla Wisły.

Kilka dni później został poddany równie poważnym testom - tym razem w szkolnej ławie. 4 maja przystąpił do matury.

22 maja 2007 roku Kuba rozegrał swój 50. ligowy mecz w Wiśle - jubileusz okraszony został zwycięstwem Wisły w Bełchatowie, Kuba przebywał na boisku 90 minut.

Trzy dni później w sali Night Clubu CK Browar odbyła się uroczystość, podczas której Kuba pożegnał się z kibicami, z którym bardzo się zżył. 26 maja nastąpiło zaś oficjalne pożegnanie Kuby - przed meczem z ŁKS-em (0:0) otrzymał pamiątkowe prezenty, które wręczała między innymi prezes Roma Piotrowska oraz przedstawiciele kibiców. W swoim ostatnim meczu zagrał przez 72 minuty. Na koniec zaprezentował się w koszulce z niezapomnianym napisem "Jeszcze tu wrócę".

Na początku lipca 2007 roku Kuba zadebiutował w barwach swojego nowego klubu - w meczu sparingowym z amatorskim FSV Vitte. Zaliczył dwie asysty. Postawa byłego zawodnika „Białej Gwiazdy” zrobiła wrażenie, polski pomocnik zebrał znakomite recenzje.- Błaszczykowski został zgłoszony do rozgrywek jako "Kuba", taki ma pseudonim artystyczny, ale po tym, co pokazał w pierwszym meczu, powinno się go nazwać "Kobra". Świetnymi akcjami "kąsał" obrońców rywali, wypracował dwa gole i wyraźnie rozruszał pomoc Borussii - taką laurkę wystawiono mu na oficjalnej stronie Borussii.

12 lipca zdobył pierwszą bramkę dla Borussii - w 89 minucie meczu z Anderlechtem Bruksela. Borussia wygrała 2:1. Mecz rozegrano w Bernie w ramach towarzyskiego turnieju Obi-Cup.

Kariera byłego pomocnika Wisły rozwija się tak, jak sobie zaplanował - Kuba czyni postępy, jest podstawowym zawodnikiem i ulubieńcem kibiców niemieckiego klubu oraz podporą Reprezentacji Polski (dotychczas 16 występów, 1 gol). Choć nie omijają go kontuzje, imponuje formą i skutecznością. Nic dziwnego, że na transferowej giełdzie pojawiają się nazwy coraz lepszych klubów, zainteresowanych pozyskaniem Kuby. Wśród nich znajduje się angielski Liverpool.

wislakrakow.com (dorotja)
Źródło: The White Star Division


Statystyki

Klub Sezon Liga Liga Puchary krajowe Puchary europejskie Baraże Suma
Mecze Bramki Mecze Bramki Mecze Bramki Mecze Bramki Mecze Bramki
KS Częstochowa 2002/2003 (w) IV liga 2020
2003/2004 IV liga 135135
2004/2005 (j) IV liga 9696
Wisła Kraków 2004/2005 (w) Ekstraklasa 11141152
2005/2006 Ekstraklasa 1702010200
2006/2007 Ekstraklasa 2321180323
Borussia Dortmund 2007/2008 Bundesliga 24130271
2008/2009 Bundesliga 2730020293
2009/2010 Bundesliga 32120341
2010/2011 Bundesliga 2931070373
2011/2012 Bundesliga 2966051407
2012/2013 Bundesliga 2711421014114
2013/2014 Bundesliga 1623061253
2014/2015 Bundesliga 1304030200
Fiorentina 2015/2016 Serie A 1520050202
VfL Wolfsburg 2016/2017 Bundesliga 2802000300
2017/2018 Bundesliga 912020131
2018/2019 (j) Bundesliga 101020
Wisła Kraków 2018/2019 (w) Ekstraklasa 8585
2019/2020 Ekstraklasa 22700227
2020/2021 Ekstraklasa 16400164
2021/2022 Ekstraklasa 200020
Suma KS Częstochowa 24 11 24 11
Suma Borussia Dortmund 197 27 23 2 33 3 253 32
Suma VfL Wolfsburg 38 1 5 0 2 0 45 1
Suma Wisła Kraków 99 19 7 2 9 0 115 21

Historia występów w barwach Wisły Kraków

Podział na sezony:

Sezon Rozgrywki M 0-90 grafika:Zk.jpg grafika:Cz.jpg
2004/2005 Ekstraklasa 11 3 7 1 1 3  
2004/2005 Puchar Polski 4   3 1 1 1  
2005/2006 Ekstraklasa 17 7 9 1   2  
2005/2006 Puchar Polski 2   1 1      
2005/2006 Liga Mistrzów 1   1     1  
2006/2007 Ekstraklasa 23 13 6 4 2 4  
2006/2007 Puchar UEFA 8 5 3     1  
2006/2007 Puchar Ligi 1   1   1    
2018/2019 Ekstraklasa 8 5 3 5
2019/2020 Ekstraklasa 22 15 4 3 7 2
2020/2021 Ekstraklasa 16 1 2 13 4
2021/2022 Ekstraklasa 2 2
Razem Ekstraklasa (I) 99 44 31 24 19 11
Razem Puchar UEFA (PU) 8 5 3     1  
Razem Puchar Polski (PP) 6   4 2 1 1  
Razem Liga Mistrzów (LM) 1   1     1  
Razem Puchar Ligi (PL) 1   1   1    
RAZEM 115 49 40 26 21 14


Lista wszystkich spotkań:

Ilość Roz. Data Miejsce Przeciwnik Wyn. Zm. B K
1. (1)PP2005.03.16DomPolonia Warszawa5-0grafika:Zk.jpg
2. (1)I2005.03.20WyjazdPolonia Warszawa3-1 grafika:Zk.jpg
3. (2)I2005.04.09WyjazdWisła Płock1-1  
4. (2)PP2005.04.12WyjazdPolonia Warszawa2-2  
5. (3)I2005.04.17DomPogoń Szczecin1-1  
6. (4)I2005.04.20WyjazdGórnik Łęczna2-2  
7. (5)I2005.04.24WyjazdAmica Wronki1-0grafika:Zk.jpg
8. (6)I2005.05.06WyjazdCracovia Kraków1-0  
9. (3)PP2005.05.11WyjazdPogoń Szczecin0-0  
10. (7)I2005.05.14DomOdra Wodzisław Śląski3-1   
11. (4)PP2005.05.17DomPogoń Szczecin1-0  
12. (8)I2005.05.22WyjazdLegia Warszawa1-5  
13. (9)I2005.05.25DomGórnik Zabrze2-1 grafika:Zk.jpg
14. (10)I2005.06.09WyjazdLech Poznań1-3   
15. (11)I2005.06.12DomDyskobolia Grodzisk Wlkp3-0   
16. (12)I2005.07.30DomGKS Bełchatów3-0  
17. (1)LM2005.08.09DomPanathinaikós Ateny3-1 grafika:Zk.jpg
18. (5)PP2005.11.08WyjazdZagłębie Lubin1-1  
19. (13)I2005.11.19WyjazdArka Gdynia0-1  
20. (14)I2005.11.22DomCracovia Kraków3-0   
21. (15)I2005.11.27DomLegia Warszawa0-0   
22. (6)PP2005.11.30DomZagłębie Lubin0-1  
23. (16)I2005.12.03DomGórnik Łęczna1-0   
24. (17)I2005.12.11WyjazdGKS Bełchatów0-0  
25. (18)I2006.03.04DomDyskobolia Grodzisk Wlkp2-1  
26. (19)I2006.03.12WyjazdCracovia Kraków1-1 grafika:Zk.jpg
27. (20)I2006.03.19DomOdra Wodzisław Śląski1-0   
28. (21)I2006.03.24WyjazdPogoń Szczecin2-1  
29. (22)I2006.04.01DomPolonia Warszawa2-0   
30. (23)I2006.04.08WyjazdLech Poznań1-2 grafika:Zk.jpg
31. (24)I2006.04.11DomWisła Płock4-0   
32. (25)I2006.04.15DomZagłębie Lubin2-0   
33. (26)I2006.04.21WyjazdKorona Kielce0-1  
34. (27)I2006.04.28WyjazdAmica Wronki1-0  
35. (28)I2006.05.06DomGórnik Zabrze2-0  
36. (29)I2006.07.29DomGórnik Zabrze1-0  grafika:Zk.jpg
37. (30)I2006.08.04WyjazdArka Gdynia0-0  
38. (1)PU2006.08.10WyjazdSV Mattersburg1-1  grafika:Zk.jpg
39. (31)I2006.08.13DomWisła Płock2-0  
40. (32)I2006.08.20DomKorona Kielce2-0  grafika:Zk.jpg
41. (2)PU2006.08.24DomSV Mattersburg1-0   
42. (33)I2006.08.27WyjazdLech Poznań3-3   
43. (34)I2006.09.10DomPogoń Szczecin0-0   
44. (3)PU2006.09.14DomIraklis Saloniki0-1  
45. (35)I2006.09.22DomWidzew Łódź2-0  
46. (4)PU2006.09.28WyjazdIraklis Saloniki2-0  
47. (36)I2006.10.01WyjazdLegia Warszawa1-1  
48. (37)I2006.10.14DomOdra Wodzisław Śląski6-0  
49. (5)PU2006.10.19DomBlackburn Rovers1-2   
50. (38)I2006.10.22WyjazdZagłębie Lubin0-0   
51. (39)I2006.10.28DomCracovia Kraków3-0   
52. (6)PU2006.11.02WyjazdAS Nancy1-2   
53. (40)I2006.11.05WyjazdDyskobolia Grodzisk Wlkp2-2   
54. (41)I2006.11.11DomGKS Bełchatów2-4  
55. (7)PU2006.11.30DomFC Basel3-1  
56. (1)PL2006.12.07DomGórnik Zabrze2-1 
57. (8)PU2006.12.13WyjazdFeyenoord Rotterdam1-3   
58. (42)I2007.03.17WyjazdWisła Płock0-0  
59. (43)I2007.03.31WyjazdKorona Kielce0-0  grafika:Zk.jpg
60. (44)I2007.04.07DomLech Poznań0-0   
61. (45)I2007.04.18DomGórnik Łęczna2-1  
62. (46)I2007.04.27DomLegia Warszawa3-1  
63. (47)I2007.05.05WyjazdOdra Wodzisław Śląski1-2  
64. (48)I2007.05.09DomZagłębie Lubin0-0  grafika:Zk.jpg
65. (49)I2007.05.19DomDyskobolia Grodzisk Wlkp0-4  
66. (50)I2007.05.22WyjazdGKS Bełchatów2-1   
67. (51)I2007.05.26DomŁKS Łódź0-0  
68. (52)I2019.02.11wyjazdGórnik Zabrze0:2
69. (53)I2019.02.18domŚląsk Wrocław1:0
70. (54)I2019.02.23wyjazdLechia Gdańsk0:1
71. (55)I2019.03.03domPogoń Szczecin2:3
72. (56)I2019.03.09wyjazdKorona Kielce6:2
73. (57)I2019.03.17domCracovia3:2
74. (58)I2019.03.31domLegia Warszawa4:0
75. (59)I2019.04.13wyjazdZagłębie Lubin1:3
76. (60)I2019.08.10wyjazdPogoń Szczecin0:1
77. (61)I2019.08.16domŁKS Łódź4:0
78. (62)I2019.08.23wyjazdJagiellonia Białystok2:3
79. (63)I2019.08.30domZagłębie Lubin4:2grafika:Zk.jpg
80. (64)I2019.11.09domArka Gdynia0:1
81. (65)I2019.11.24wyjazdŚląsk Wrocław1:2
82. (66)I2019.12.01domLechia Gdańsk0:1
83. (67)I2019.12.06wyjazdGórnik Zabrze2:4
84. (68)I2019.12.13domPogoń Szczecin1:0
85. (69)I2019.12.19wyjazdŁKS Łódź4:2
86. (70)I2020.02.08domJagiellonia Białystok3:0
87. (71)I2020.02.16wyjazdZagłębie Lubin1:0
88. (72)I2020.02.23domKorona Kielce2:0
89. (73)I2020.02.29domWisła Płock2:2
90. (74)I2020.03.03wyjazdCracovia2:0
91. (75)I2020.05.30 wyjazdPiast Gliwice0:4grafika:zk.jpg
92. (76)I2020.06.07domLegia Warszawa1:3
93. (77)I2020.06.10domRaków Częstochowa3:2
94. (78)I2020.06.14wyjazdArka Gdynia0:0
95. (79)I2020.06.20wyjazdRaków Częstochowa1:3
96. (80)I2020.06.23domWisła Płock1:0
97. (81)I2020.06.27wyjazdGórnik Zabrze1:0
98. (82)I2020.08.24wyjazdJagiellonia Białystok1:1
98. (83)I2020.08.29domŚląsk Wrocław1:3
100. (84)I2020.09.18domWisła Płock0:3
101. (85)I2020.10.28domLechia Gdańsk1:3
102. (86)I2020.10.24domPodbeskidzie Bielsko-Biała3:0
103. (87)I2020.11.08wyjazdRaków Częstochowa0:0
104. (88)I2020.12.19wyjazdLech Poznań1:0
105. (89)I2021.01.31domPiast Gliwice3:4
106. (90)I2021.02.19domPogoń Szczecin2:1
107. (91)I2021.04.05wyjazdPodbeskidzie Bielsko-Biała0:2
108. (92)I2021.04.09domRaków Częstochowa1:2
109. (93)I2021.04.21wyjazdZagłębie Lubin1:4
110. (94)I2021.04.24domCracovia0:0
111. (95)I2021.05.01wyjazdLegia Warszawa0:0
112. (96)I2021.05.08domLech Poznań1:2
113. (97)I2021.05.16wyjazdPiast Gliwice3:2
114. (98)I2021.08.13wyjazdStal Mielec1:2
115. (99)I2021.08.21wyjazdGórnik Łęczna3:1
Ilość Roz. Data Miejsce Przeciwnik Wyn. Zm. B K

Wyróżnienia

Odkrycie roku 2005. Plebiscyt "GK" i MZPN.
Piłkarski Oskar 2006: Najlepszy Pomocnik Ekstraklasy
Najlepsza '11' Ekstraklasy w plebiscycie PZP: 2006/07
Najlepszy Polski Piłkarz w plebiscycie PZP: 2010
Najlepszy piłkarz reprezentacji Polski: 2010
Piłkarz Roku w plebiscycie Piłki Nożnej: 2008, 2010
Piłkarz Roku w plebiscycie Sportu: 2008, 2010
Piłkarz miesiąca w Ekstraklasie: Marzec 2019

Mecze w Reprezentacji Polski

Młodzieżowe Reprezentacje Polski

Jakub Błaszczykowski regularnie grywał w Młodzieżowych Reprezentacjach Polski - między innymi był z Kadrą U-19 na Mistrzostwach Europy 2004 w Szwajcarii, grał też dla Kadry U-21.

Reprezentacja Polski

Stan na 09.09.2010. Jakub Błaszczykowski rozegrał w Reprezentacji Polski 34 spotkań (9 pierwszych jako piłkarz Wisły), zdobył 3 bramki, otrzymał 7 żółtych kartek. Był podstawowym zawodnikiem w eliminacjach do Mistrzostw Europy, jednak na sam turniej w Austrii i Szwajcarii nie pojechał. W czasie obozu przygotowawczego wyeliminowała go kontuzja (media spekulowały, że prawdziwym powodem był konflikt w Kadrze). W meczach el. MŚ 2010 Kuba był wyróżniającym się piłkarzem, mimo spadku formy pod koniec 2009 roku.

Statystyki kariery reprezentacyjnej

(stan na 25 marca 2019)
ReprezentacjaRokMeczeBramki
POLSKA
200660
200771
200861
200980
201092
2011124
2012104
2013102
201571
2016143
201781
201882
201910
Suma10621


Pogrubiono występy Błaszczykowskiego jako Wiślaka.

Reprezentacyjna galeria

Video

Rajd Kuby z meczu Feyenoord - Wisła

Kuba Błaszczykowski trenuje z Wisłą! Trwa akcja ratowania klubu!

"Stan Futbolu" o Wiśle Kraków

Kuba wreszcie witaj w Domu! Kulisy meczu ze Śląskiem Wrocław

Czyny. Nie słowa (spot reklamowy)

Wybrane artykuły

Trójkolorowy debiut i czwarty mecz w LM

Tomek / WislaLive.pl

...

Do Wisły trafił w połowie sezonu 2004/05, choć wcale tak być nie musiało. Piłkarskie walory Kuby bowiem zaakceptowali wcześniej trenerzy Lecha Poznań, lecz na nasze szczęście „śmiesznych” żądań kontraktowych „Błaszcza” „nie byli w stanie” zrealizować tamtejsi działacze.

Kuba mniej więcej w tym samym okresie był też na testach w GKS-ie Bełchatów, w najważniejszym dla niego meczu kontrolnym strzelając bramkę i wypracowując rzut karny, ale to było za mało dla ówczesnego szkoleniowca „brunatnych” Mariusza Kurasa, który za przysłowiowe „nie” po meczu obecnego kapitana reprezentacji Polski, od jednego z rodzimych tabloidów otrzymał później „ białą laskę ślepca”.

Pojawienie się na R22 okrasił Kuba następującymi słowami: „Od początku mojego pobytu tutaj, na każdym treningu pragnę udowadniać trenerowi, że chcę i potrafię grać w piłkę. Trafiłem do klubu, który ma ogromne aspiracje, dlatego zdaję sobie sprawę, że w każdy występ muszę wkładać maksimum serca i woli walki”. (cytat z „Forza Wisła”; kwiecień 2005). Tak jak mówił, tak też czynił wówczas utalentowany dziewiętnastolatek, którego umiejętnościami zafascynowany był nie tylko Mauro Cantoro (Argentyńczyk nie mógł uwierzyć, że Kuba jeszcze do niedawna grał w IV lidze), ale przede wszystkim czeski trener Białej Gwiazdy Werner Liczka. Następca Henryka Kasperczaka jest kimś, komu wiślacka „16” zawdzięcza sporo. „Nie tylko dał mi szansę gry, ale też wstawiał mnie do składu kosztem Vlastimila Vidliczki, czyli piłkarza którego sam do Wisły sprowadził”.

Taki stan rzeczy miał miejsce po raz pierwszy 16 marca 2005 roku, w środę o godzinie 18:00. Ów dzień to oficjalny debiut Błaszczykowskiego w trójkolorowej drużynie. Przypadł on na potyczkę z Polonią Warszawa w ramach 1/8 PP. Kuba wystąpił na prawej pomocy przez 79 minut, bo na ostatnie 11 zmienił go Aleksander Kwiek. Wystąpił to za mało powiedziane. Bardziej pasowałoby zagrał bardzo dobrze, bo jak inaczej ocenić mecz, w którym piłkarz strzela gola (w 3 minucie mierzonym strzałem wykończył podanie z trudnej pozycji Frankowskiego), a przy kolejnym (19 minuta; bramka Tomasza Kłosa) asystuje. Dobre zagrania Kuby po raz pierwszy docenia wiślacka publika. Już w pierwszej fazie gry z serca stadionu, czyli wtedy sektora C niesie się gromkie „Jakub Błaszczykowski !!!”. …

Pierwszy mecz, pierwszy gol i pierwsze derby oraz chęć kontynuowania świetnej passy strzeleckiej

20 - tego marca 2005 roku przyszła pora na ligowy debiut Kuby. Przypadł on również na mecz, w którym rywalem Wisły była Polonia Warszawa. Na Konwiktorskiej Biała Gwiazda wygrała 3-1, a "Błaszczu" zagrał od 1 do 83 minuty. Mecz sędziował sędzia Ryżek z Poznania i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ów pan jest arbitrem, który pokazał Kubie pierwszą żółtą kartkę w ekstraklasie.

Po 45 minutach Błaszczykowskiego w Płocku (wygrana 1-0), po 17 minutach "z ławki" w pucharowym rewanżu z "Dumą Stolicy", po dwóch niepełnych czasowo meczach z Pogonią Szczecin i Górnikiem Łęczna, nadeszła kolei na wyjazdową batalię z Amicą Wronki (trenerem jej był wówczas Maciej Skorża), na której boisku Wisła nie zwycięzyła w owym okresie od ponad sześciu lat. Wielu obserwatorów tego spotkania myślało, że niekorzystna seria zostanie niestety przedłużona. Nadeszła jednak 75 minuta zawodów. Dawid Kucharski zbyt krótko wybił piłkę po dośrodkowaniu Marka Zieńczuka, a do toczącej się futbolówki dopadł Kuba, chytrym strzałem z lewej nogi umieszczając ją w bramce Radosława Cierzniaka."Dziewicze" trafienie ligowe "Błaszcza" nie tylko zbliżyło nasz zespół do MP nr 10, ale przede wszystkim poprawiło humory wiślackim fanom, którzy żyli już meczem derbowym z Cracovią.

Smak "Świętej wojny" poznał "Błaszczu" 6 maja 2005 roku na stadionie przy ulicy Kałuży. Tego dnia na placu gry spędził 82 minuty, po czym zmienił go Nikola Mijajlović. Po pojedynku przyznał (Forza Wisła; maj 2005):"Powiem szczerze, że naprawdę cieszyłem się z naszej wygranej. Atmosfera w czasie meczu była gorąca. Mnie osobiście nie podobało się, że w trakcie naszej rogrzewki ktoś rozpylił wokół nas gaz, co spowodowało, iż w pewnym momencie wszystkich zaczęło gryżć gardło. A odnośnie samego spotkania, to uważam, iż mając duzo więcej bramkowych sytuacji wygraliśmy je zasłużenie. O dobry wynik zagraliśmy nie tylko dla nas samych, ale przede wszystkim dla naszych kibiców".

Datę 12 czerwca 2005 roku Kuba zapamięta do końca życia. Tego dnia Wisła zwycięstwem 3-0 nad Groclinem pieczętuje kolejny tytuł mistrzowski. Dla kilku jego kolegów bycie członkiem najlepszej ekipy w naszej ojczyźnie nie było nowością - dla „Błaszcza” czymś, co smakuje wyjątkowo. Po prostu spełnieniem dziecięcych marzeń.

Z Groclinem zagrał 90 minut. Mało tego, to jego podanie do Macieja Żurawskiego pozwoliło wielkopolan właściwie „napocząć”. Na zakończenie sezonu fani Białej Gwiazdy wybrali Błaszczykowskiego odkryciem sezonu. Kuba bardzo to docenił, choć czasami śmiał się, że część ABG gdy przychodził uważała, że wzmacniane są Białej Gwiazdy rezerwy.

Tuż po powrocie z urlopu udzielił wywiadu magazynowi „Forza Wisła”. „Powiem szczerze, że stęskniłem się w czasie wakacji za Krakowem, za atmosferą panującą na wiślackim stadionie" – nie ukrywał w nim. "Coraz mocniej utwierdzam się też w przekonaniu, że Wisła jest jedynym klubem w Polsce, dla którego mogę i chcę grać”. Jak życie pokazało nie były to słowa rzucane na wiatr.

Sześć i pół roku temu, Kuba po raz pierwszy – będąc na Reymonta - doznał uczucia zmiany trenera. Wernera Liczkę zastąpiono Jerzym Engelem. Były szkoleniowiec Legii Warszawa oficjalnie o obecnym kapitanie kadry narodowej wypowiadał się bardzo pochlebnie. „To bardzo zdolny piłkarz, a przy tym niezwykle fajny i uczciwy chłopak. W pierwszej fazie przygotowań do sezonu miał wyraźnie pecha, ponieważ złapał kontuzję i musiał nadrabiać stracony czas. Zdecydowanie postawił na piłkę, wierząc iż zrobi w niej dużą karierę. Nie mam złudzeń co do tego, że Wisła będzie miała z niego wiele pożytku”.

Pod egidą Engela zadebiutował jakiś czas później w europejskich pucharach. W pierwszym meczu z Panathinaikosem Ateny przyszło mu zagrać na nietypowej pozycji - prawej obronie. Miał godnie zastąpić Baszczyńskiego, a zarazem udowodnić, że do większego wyczynu po prostu się nadaje. To był ważny mecz dla Kuby, bo byli tacy, którzy marzyli, by powinęła mu się noga. On dał radę. Mało tego, zagrał fantastycznie.

3:0 z Pasami i super forma na 100 dni przed Euro

22 listopada 2005 roku Kuba po raz pierwszy zagrał derby z Cracovią na własnym stadionie. Wisła była wówczas w "dołku", więc wynik potyczki dla jej kibiców był mimo wszystko jakąś tam niewiadomą.

"Błaszczu" do tego momentu rozegrał, po ciężkiej kontuzji odniesionej w spotkaniu z PAO, raptem jeden mecz ligowy (niepełny z Arką w Gdyni na 0:1), w którym on i jego koledzy nie wypadli zadowalająco. 6,5 roku temu, w przedostatni weekend listopada, na stadionie przy ulicy Reymonta wszystko jednak wyglądało inaczej. Jak relacjonował magazyn "Forza Wisła": "Wspaniały przebieg miały 170. derby Krakowa. Niesamowita wręcz walka naszych piłkarzy, połączona z ich nietuzinkowymi umiejętnościami czysto piłkarskimi, pozwoliła nam zdeklasować odwiecznego rywala 3:0".

Sam Kuba - na łamach owego periodyku - pogrom Cracovii skomentował w nastepujący sposób: "Czuliśmy ogromne napięcie przed tym spotkaniem, ale takie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Chcieliśmy wręcz roznieść przeciwnika i chyba to nam się udało".

Jego dobrą grę zauważyli fachowcy, wśród których głos zabrał także i satyryk Marcin Daniec. W przerwie batalii, przy stanie 1-0 dla Białej Gwiazdy, nadmienił: "Ostry, ale bardzo fajny mecz. Przyglądając się postawie Wisły w niedawnym meczu z Arką a dziś, nasuwa mi się refleksja, jakobym widział dwie różne dyscypliny sportowe. Co jeszcze rzuciło mi się w oczy... To, że Cracovia gra słabiej. Mimo iż bardzo się odgrażali, a nawet oglądali filmy wojenne, cały czas w ich poczynaniach widać ogromny respekt dla naszej drużyny. Ponadto będę piał, a nawet uruchamiał orkiestry dęte nad postawą Błaszczykowskiego. Świetny chłopak i świetny piłkarz. Los jest strasznie okrutny, że musiał on wypaść z gry na kilka tygodni, po tak pięknie zagranym przez niego pierwszym meczu z Grekami".

Po jesiennym meczu derbowym z 2005 roku Kuba zagrał jeszcze w ekstraklasie trzy potyczki. Największy niedosyt odczuwał po bezbramkowym remisie u siebie z Legią. Największy ból fizyczny po nieznacznie wygranej batalii z Górnikiem Łęczna.

90 minut bowiem przeciwko ekipie ze wschodu Polski zaliczył z nadwyrężonymi więzadłami w lewym kolanie. "Myślę, że w takim przypadku ból jest normalną reakcją organizmu i potrzeba czasu, by wszystko normalnie się zrosło" - powiedział niedługo po zakończeniu zawodów reporterowi Dziennika Polskiego, charakternie podchodząc do tematu.

Umiejętność walki z rywalem, walki z bólem, walki ze samym sobą i swoimi słabościami - takie cechy coraz bardziej zauważał rodzimy świat piłkarski u 20-latka rodem z Truskolasów.

Jego duże predyspozycje piłkarskie z kolei trenerzy polskiej kadry narodowej, wysyłając powołanie do reprezentacji B na potyczkę z kadrą B Szkocji.

Na pewno nie pojadę na Wyspy po to, by uśmiechnąć się do trenera. Teraz powalczę o kadrę B, a potem o mistrzostwa Świata. To mój główny cel - odważnie zrelacjonował "DP".

Mecz rozegrano w Kilmarnock, Polska przegrała go 0-2, a Kuba zagrał w nim od 1 do 45 minuty. Prócz niego tego dnia na plac gry wybiegli m.in Łukasz Fabiański, Dariusz Dudka i Paweł Brożek, czyli piłkarze, z którymi będzie tworzył 7 lat później reprezentację na Euro 2012, rozgrywane w dodatku w jego Ojczyźnie. Wtedy zapewne o tym nawet nie śnił.

Przemyślenia Kuby notował (MARCIN)
Źródło: WislaLive.pl

Kuba Błaszczykowski: Podołałem zadaniu. Marzec 2006

07-03-2006

8 lutego 2005 roku po raz pierwszy pojawił się na treningu w Wiśle Kraków. 24 lutego zeszłego roku podpisał kontrakt z Białą Gwiazdą. Dziś, po roku spędzonym w Krakowie, Kuba Błaszczykowski opowiada o tym, jak zapamiętał tamte dni i co było najważniejsze w przeciągu tego czasu.

Marcin Górski: Trochę ponad rok temu odbyłeś pierwszy trening w Wiśle. Jakie wspomnienia z tamtego dnia pozostały do dziś?

Jakub Błaszczykowski: Gdy przyjechałem do Krakowa na pierwszy trening to nie ukrywam, że byłem bardzo zdenerwowany. Na pewno takie nazwiska jak Frankowski czy Żurawski działały usztywniająco, jeśli chodzi o mnie, młodego chłopaka. Wydaje mi się jednak, ze poradziłem sobie z ta presją i podołałem zadaniu. Potrafiłem pokazać się trenerowi, przekonać go do moich możliwości na dwóch pierwszych treningach i dzięki temu pojechałem na Cypr.

Jak zareagowałeś na to, że dostaniesz szansę wyjazdu z zespołem na przedsezonowy obóz?

Oczywiście byłem zaskoczony, gdy dowiedziałem się, że mam lecieć na Cypr. Tą informację przekazał mi Kazimierz Moskal, który wtedy był kierownikiem drużyny. Na pewno pojawiły się większe emocje. Wiedziałem, ze to jest moja życiowa szansa, że trzeba się maksymalnie skoncentrować i przez dwa tygodnie pokazać, co się potrafi. W tym właśnie upatrywałem swoją szansę.

Podpisanie kontaktu z Wisłą to było spełnienie twoich piłkarskich marzeń w tamtym czasie?

Apetyt na pewno rośnie w miarę jedzenia. Wtedy to oczywiście było spełnienie moich marzeń, ale teraz, gdy już coś osiągnąłem, chcę iść wyżej. Na razie nie myślę o odchodzeniu, ale chcę cały czas podnosić swoje umiejętności w Wiśle. Potem, gdy przyjdzie na to czas, będę pewnie chciał spróbować swoich sił za granicą. Myślę, że w Polsce nie mógłbym grać w żadnym innym klubie.

Które z wydarzeń w ciągu twojego roku pobytu w Krakowie najbardziej utkwiło Ci w pamięci?

Na pewno zdobycie Mistrzostwa Polski. To był wspaniały widok, gdy staliśmy całą drużyną staliśmy na balkonie sukiennic, a na Rynku było tylu kibiców. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. To najbardziej utkwiło mi w pamięci. Poza tym pamięta się jeszcze pojedyncze występy: pierwsze ligowe mecze zostają na pewno w pamięci każdego zawodnika.

Spodziewałeś się wcześniej, że w tak młodym wieku możesz zostać Mistrzem Polski?

Moja kariera nie przebiegała zbyt dobrze, więc raczej nie można było przypuszczać, że tak szybko eksploduje. Nie spodziewałem się, że tak szybko zaistnieję w pierwszej lidze. Ja dostałem szansę i po prostu ją wykorzystałem. Na pewno o tym, że wylądowałem w Wiśle zadecydowała też znajomość mojego wujka, Jerzego Brzęczka, z panem Grzegorzem Mielcarskim. Myślę, że prędzej czy później tak czy tak gdzieś bym się zakotwiczył, gdzieś bym się pokazał z jak najlepszej strony.

Jak udało Ci się bezproblemowo przeskoczyć z czwartej ligi do pierwszej i tak szybko zaadaptować się w Wiśle?

To jest bardzo ciężka sprawa. Jeśli do zespołu przychodzi zawodnik znany, to ciąży na nim ogromna presja. Ja nie czułem takiej presji, nikt nie zakładał przecież, że przyjdzie zawodnik z czwartej ligi i od razu zacznie grać. To mi na pewno pomagało. To chyba jest główny powód, dlaczego tak dobrze sobie poradziłem. Poza tym chciałem udowodnić niektórym ludziom i sobie, że potrafię grać w piłkę i naprawdę dobrze to robię.

A co jest takim najgorszym wspomnieniem? Kontuzja?

Na pewno tak. Tak kontuzja w meczu z Panathinaikosem zdecydowanie była najgorszym wydarzeniem. Po tak dobrym meczu nie wydawało mi się, że może coś mi się przytrafić. Nie ma jednak tego złego, co by na dobrze nie wyszło. Ta kontuzja czegoś mnie nauczyła. Po tym meczu wydawało mi się, że wszystko jest bardzo dobrze, że jest ok., a tymczasem moja kontuzja sprowadziła mnie na ziemię. Zobaczyłem, że to wszystko nie jest takie proste, że kontuzja może się przytrafić każdemu i to nawet w najmniej odpowiednim momencie. Nie można nigdy być pewnym tego, ze jest się bardzo dobrym, ale trzeba po prostu wierzyć w siebie, oczywiście nie przesadnie. Tego mnie ta kontuzja nauczyła.

Co czułeś, gdy oglądałeś rewanżowy mecz z Panathinaikosem?

Oglądałem ten mecz w Austrii z moją dziewczyną, bo wtedy byłem na rehabilitacji po kontuzji u mojego wujka. Gdy Radek Sobolewski strzelił bramkę, to byłem pewien, że awansujemy do upragnionej Ligi Mistrzów. Wydaje mi się, że zabrakło nam wtedy szczęścia. Teraz jednak ciężko mi jest ten mecz komentować, gdyż staram się zapomnieć o tym, staram się skupić na teraźniejszości. Na pewno jednak chłopaki dali z siebie wszystko, ale to Panathinaikos okazał się lepszy.

Kibice na pewno na długo zapamiętają, gdy schodząc z boiska w pierwszym meczu z PAO pocałowałeś Białą Gwiazdę. A jak ty postrzegasz fanów Wisły?

Mogę jeszcze raz powiedzieć, że nie wyobrażam sobie gry w innym klubie polskim, niż Wisłą. No chyba, ze będę już tak słaby, że będę tylko drużynę osłabiał. Wtedy ją na pewno opuszczę, bo to jest normalne. Tu, w Krakowie, czuję sympatię kibiców i to na pewno mi pomaga. Nie tylko na meczu, ale też jeśli chodzi o prywatne życie. Gdy spotykam kibiców Wisły na przykład w sklepie, to dodają mi oni otuchy, To bardzo podnosi na duchu. Ogólnie Kraków jako miasto bardzo mi się podoba. Do Wisły i do jej herbu mam bardzo duży szacunek.

Kibice u Ciebie chyba najbardziej cenią Twoją waleczność, nieustępliwość. A co według Ciebie jest twoją najmocniejsza stroną?

Powiem szczerze, nie mam najmocniejszych stron. Takie jest moje zdanie. Nie oceniam nigdy siebie i nie będę tego robił. Miło mi, że kibice doceniają to, co robię. Ja wiem, że w każdym meczu muszę dawać z siebie wszystko i pokazywać, co potrafię. Od oceniania mnie są trenerzy, dziennikarze i kibice.

Wszystko nie może być jednak takie różowe. Przez rok gry w Wiśle w ligowych występach strzeliłeś tylko jedną bramkę i miałeś jedną asystę. To chyba mało jak na bocznego obrońcę?

Na pewno. Ja też ubolewam nad tym, że strzelam mało bramek i mało podaję. Można powiedzieć, że nie miałem trochę szczęścia. Podawałem dobrze, ale koledzy nie strzelali z moich podań bramek. Tak było na przykład w meczu z Górnikiem Zabrze, kiedy Maciek Żurawski strzelał do pustej bramki po moim podaniu, Na linii stał jednak Tomek Frankowski i od niego odbiła się piłka. Mam nadzieję, że rozegrane niedawno sparingi będą bodźcem do tego, żeby i w lidze zacząć strzelać bramki i skutecznie podawać.

Znów musisz walczyć o miejsce w podstawowej jedenastce. Jak Ci się wydaje, trener postawi na Ciebie, czy na Jeana?

Ciężko powiedzieć. Wydaje mi się, że trener ma już w głowie jakąś wizję pierwszego składu. Ja na treningach robię to, co do mnie należy, staram się pokazywać z jak najlepszej strony, Kogo jednak trener wystawi, to już jego decyzja. Ja się z tym zdaniem będę liczył.

Jesteś powoływany do kadry młodzieżowej. Czy liczysz już teraz na występ w kadrze seniorskiej?

Jeśli trener Janas uzna, że zasłużyłem na powołanie do reprezentacji, to na pewno mnie powoła. Ja musze robić swoje, w lidze pokazywać się z jak najlepszej strony. Na powołanie będę czekał cierpliwie. Wiadomo, że wyjazd na Mistrzostwa Świata jest marzeniem każdego polskiego zawodnika, bo to przecie największa piłkarska impreza na świecie. Również moim marzenie jest jechanie na Mistrzostwa. Jest jeszcze kilka miesięcy, więc jeśli będę grał dobrze w lidze, to mam nadzieję, że trener Janas to doceni i powoła mnie, a wtedy to już wszystko będzie zależało ode mnie.

Jakie plany i marzenia na drugi rok pobytu w Wiśle?

Na pewno chcemy zdobyć tytuł Mistrza Polski. Moim wygórowanym marzeniem jest debiut w pierwszej reprezentacji Polski i wyjazd na Mistrzostwa Świata. No i oczywiście awans do Ligi Mistrzów. Moim indywidualnym marzeniem jest strzelić kilka bramek w lidze i mieć dużo więcej asyst, niż w poprzednim roku.

A wybiegając dalej w przyszłość – jaki jest Twój klub marzeń?

Nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Na razie moim marzeniem jest gra w Wiśle Kraków, występy w pierwszym składzie. Na razie przy tym zostaje. Dobrze się czuję w Krakowie i na razie nie mam zamiaru nigdzie się wybierać.

Wywiad opublikowany w dwunastym numerze newslettera "Biała Gwiazda".

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej i wcześniej oraz dostawać wywiady z innymi postaciami Wisły Kraków prosto na swoją skrzynkę e-mail, zaprenumeruj newslettera „Biała Gwiazda” tutaj »

Rozmawiał Marcin Górski
Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA

Gwiazdy Białej Gwiazdy #47: Wielki Wiślak o wielkim sercu - Jakub Błaszczykowski

Data publikacji: 02-08-2018 19:06


Rzadko mówi się o piłkarzu, który spędził niecałe trzy lata w klubie jako o legendzie. W tym przypadku nie może być jednak inaczej, bo Białą Gwiazdę ten zawodnik ma w sercu niezależnie od barw, jakie obecnie przywdziewa. Najlepszy tego dowód dał ostatnio, ale daje go także niemal w każdym wywiadzie, w którym podkreśla, gdzie zakończy karierę. My czekamy i wiemy, że mamy na kogo - każdy chciałby zobaczyć znowu Jakuba Błaszczykowskiego w koszulce z białą gwiazdą na piersi!


Jakub Błaszczykowski urodził się 14 grudnia 1985 roku w Truskolasach, niespełna 30 kilometrów od Częstochowy. Piłka nożna musiała towarzyszyć małemu Kubie od początków dzieciństwa, jego mama była bowiem siostrą Jerzego Brzęczka, który w młodzieńczych latach Błaszczykowskiego zaczynał międzynarodową karierę piłkarską. Gdy Kuba miał 7 lat, wujek wraz z młodzieżową reprezentacją zdobył srebrny medal na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie, gdy zaś miał 10, Jerzy Brzęczek przeniósł się z GKS-u Katowice do Innsbrucka, gdzie zasilił miejscowy Tirol. To właśnie w czasie, gdy wujek przebywał w Austrii w rodzinie Kuby doszło do olbrzymiej tragedii - jego mama została zamordowana przez męża podczas jednej z domowych kłótni. Niewyobrażalna strata sprawiła, że wszystko inne, także futbol, zeszło na dalszy plan. Do powrotów na boisko Kubę namówił nie kto inny, tylko wujek, który częściowo przejął rolę jego opiekuna. Pieczę nad Błaszczykowskim sprawowała jednak głównie babcia, której do dziś „Błaszczu” wdzięczny jest najbardziej za to, kim się stał. A stał się piłkarzem i człowiekiem nietuzinkowym i o wielkim sercu!

Wejście smoka

Początki piłkarskiej ścieżki Kuby nie były jednak łatwe. W Rakowie wyróżniał się na tyle, by zrobić krok naprzód, trafił jednak do Górnika Zabrze, w którym się nie odnalazł i szybko postanowił wrócić w rodzinne strony. Tym razem „Błaszczu” wylądował w KS Częstochowa, który występował na czwartoligowych boiskach. Kuba przewyższał ligę swym poziomem i kwestią czasu była zmiana ligi na lepszą. Oferty nadchodziły, jednak IV-ligowca i stawiane przez niego warunki nie do końca traktowano poważnie zarówno w Lechu Poznań, jak i GKS-ie Bełchatów. I z perspektywy lat oba kluby muszą mocno pluć sobie w brodę. Na pierwszy trening w barwach Białej Gwiazdy przyszedł czas 8 lutego 2005 roku. Już pierwsze wrażenie było na tyle dobre, że ówczesny trener Werner Liczka zdecydował się zabrać Kubę na obóz na Cypr w miejsce niespełnionego w Wiśle Kelechiego Iheanacho. Dwutygodniowe zgrupowanie utwierdziło Czecha w przekonaniu, iż warto zakontraktować Błaszczykowskiego na dłuższy czas. Tuż po powrocie z Wyspy Afrodyty „Błaszczu” związał się z Wisłą aż pięcioletnim kontraktem.

Premierowy występ przed własną publicznością Kuba zaliczył w sparingu z MSK Žilina, zaś na oficjalny debiut niespełna 20-letniego pomocnika fani czekali do 16 marca. Cóż to było za wejście! Już w 3. minucie spotkania Jakub Błaszczykowski pięknym strzałem nie dał szans Pawłowi Kieszkowi, zaś kwadrans później zanotował asystę przy golu Tomasza Kłosa. Waleczna postawa nowego Wiślaka tak spodobała się kibicom, że przy jego zejściu z boiska siedem tysięcy osób skandowało nazwisko przyszłej gwiazdy reprezentacji Polski. „Serce podeszło mi do gardła i muszę przyznać, że troszkę się wzruszyłem” - przyznał w pomeczowym wywiadzie „Błaszczu”. Okazji do wzruszenia było chyba znacznie więcej - co mecz występy Kuby tak podobały się sympatykom Białej Gwiazdy, że z miejsca stał się on ich ulubieńcem.

Uczeń przerastający mistrzów

Młodzian, który w imponującym stylu wdarł się do pierwszego składu Wisły, już po 3 miesiącach w klubie mógł świętować pierwsze mistrzostwo Polski. I choć dla wielu piłkarzy Białej Gwiazdy tytuł był chlebem powszednim, dla „Błaszcza” było to szybkie spełnienie marzeń. Błaszczykowski bardzo cieszył się z trofeum, lecz jeszcze bardziej z możliwości gry w jednej drużynie z wielokrotnymi reprezentantami kraju. „Podpatrywanie Żurawia, Franka czy Mauro to dla mnie wielka nauka. Jestem im bardzo wdzięczny za sposób w jaki mnie przyjęli, nie dali mi odczuć, że przyszedłem z IV ligi” - mówił w jednej z rozmów z dziennikarzami.

Obycie ze znacznie bardziej doświadczonymi graczami owocowało coraz lepszymi występami, nawet jeśli Kuba pojawiał się nie na nominalnej pozycji. Tak właśnie było w pierwszym meczu eliminacji do Ligi Mistrzów z Panathinaikosem Ateny. Błaszczykowski zagrał na prawej obronie i został wybrany zawodnikiem meczu. Niestety, w jego trakcie Kuba odniósł poważną kontuzję - złamał kość śródstopia. Kto wie, jak wyglądałby rewanż z Koniczynkami gdyby nie ten uraz młodego i nieprzewidywalnego piłkarza. Uraz, który zabrał kilka miesięcy gry w piłkę, nie wpłynął na formę po powrocie. Było wiadomo, że tak grający Błaszczykowski będzie musiał znaleźć się w orbicie zainteresowań selekcjonera reprezentacji Polski Pawła Janasa. Tak też się stało: 28 marca 2006 roku, a więc zaledwie 13 miesięcy po przejściu z IV ligi do najwyższej klasy rozgrywkowej „Błaszczu” zagrał 45 minut w meczu towarzyskim z Arabią Saudyjską. W kadrze 21-latek mógł szybko poczuć się jak w domu - w tym samym spotkaniu wystąpiło pięciu Wiślaków. Na mistrzostwa świata Kuba nie zdołał się jeszcze załapać, ale tuż po nich, gdy kadrę objął Leo Beenhakker, stał się podporą kadry, w której rozegrał dotąd aż 100 spotkań i przez długi czas był jej kapitanem!

Europejskie losy

Zanim jednak skupimy się na historii najnowszej, czas wrócić do 2006 roku - najlepszego w Białej Gwieździe w wykonaniu Kuby. To właśnie wtedy na prawego pomocnika Wisły zaczęła uważnie spoglądać Europa. Największym oknem wystawowym dla Błaszczykowskiego były rozgrywki Pucharu UEFA, do fazy grupowej którego krakowianie awansowali po pamiętnym meczu z Iraklisem Saloniki. Nagrodą dla zespołu Dragomira Okuki była rywalizacja z Blackburn Rovers, AS Nancy, FC Basel i Feyenoordem Rotterdam. Zwłaszcza te trzy ostatnie spotkania były popisem Kuby, który w duecie z Pawłem Brożkiem utrzymywał Wisłę przy życiu. Asysta w meczu z Francuzami, trzy kluczowe podania przy wygranej ze szwajcarskim potentatem i rajd życia zakończony dograniem do „Brozia” w starciu na De Kuip robią wrażenie - dość powiedzieć, że „Błaszczu” był zamieszany w 5 z 6 goli krakowian w drugich najbardziej prestiżowych rozgrywkach na Starym Kontynencie. Po takich występach pewnym było, że na Błaszczykowskiego znajdą się chętni. Kuba został jednak do końca sezonu 2006/2007, a jego ostatnim spotkaniem było to z ŁKS-em Łódź. Wiślak opuścił plac gry w 72. minucie swego 67 oficjalnego meczu dla Białej Gwiazdy. Jak sam zapowiedział i pokazał na specjalnej koszulce, tych meczów ma być jeszcze więcej. „Jeszcze tu wrócę” - głosił napis, który co roku wlewa nadzieję w serca Wiślaków, że to już ten sezon, w którym zobaczą oni Kubę w koszulce ukochanego klubu.

Podczas starcia z ŁKS-em było już wiadomo, jaka będzie przyszłość Błaszczykowskiego. Najbardziej starali się o niego przedstawiciele Borussii Dortmund i to właśnie do miasta z Zagłębia Ruhry trafił gracz, którego nazwisko dla komentatorów zza zachodniej granicy było językowym łamańcem nie do przebrnięcia. 13. drużyna Bundesligi wówczas była ligowym średniakiem, ale z roku na rok było coraz lepiej. Któż wtedy wyobrażał sobie, że Kuba i dortmundczycy zdobędą dwa mistrzostwa kraju, Puchar Niemiec oraz dwa Superpuchary, a przede wszystkim dojdą do finału Ligi Mistrzów. Zespół Jürgena Kloppa w drodze do najważniejszego meczu w Europie wyeliminował Szachtara Donieck, Malagę i Real Madryt, zaś na drodze do triumfu stanął lokalny rywal, Bayern Monachium. Okazji do rewanżu Borussia już nie miała, a Kuba nie stanął przed kolejną szansą na zdobycie tego prestiżowego trofeum.

Kraków czeka, my czekamy!

Po ośmiu latach w Dortmundzie przyszedł czas na zmianę otoczenia. W sezonie poprzedzającym Euro 2016 „Błaszczu” zdecydował się przenieść do słonecznej Toskanii, do Fiorentiny. I choć we Włoszech zbyt wiele nie pograł, na Euro przygotował się tak, że to on został bohaterem spotkań podczas najlepszego dla reprezentacji turnieju od lat! Tuż po mistrzostwach Kuba przeniósł się do Wolfsburga, w którym występuje do dziś. Kto wie, być może kolejnym klubem będzie już Wisła Kraków, którą ostatnim czasem Błaszczykowski wsparł, by pomóc przetrwać jej ciężkie chwile. 11 lat od ostatniego występu pod Wawelem Gwiazda Białej Gwiazdy pamięta o swym zespole, a kibice Wisły doskonale pamiętają o nim. Bo jak inaczej można nazwać wydarzenie z meczu z Miedzią, gdy niemal cały stadion głośno skandował: „Kuba Błaszczykowski”!

Kuba, czekamy na Ciebie!

Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Jakub Błaszczykowski podpisał kontrakt z Białą Gwiazdą!

Data publikacji: 08-02-2019 15:35


Historia zatoczyła koło! Na tę wiadomość czekali nie tylko kibice pod Wawelem, ale także w całej piłkarskiej Polsce. Wybitny piłkarz, reprezentant Polski, a przede wszystkim wierny Wiślak Jakub Błaszczykowski ponownie związał się z Białą Gwiazdą, podpisując półroczny kontrakt.


Jakub Błaszczykowski to postać rozpoznawalna na całym świecie. Pomocnik urodził się 14 grudnia 1985 roku w Częstochowie. Wychowanek miejscowego Rakowa szybko ujawnił swój talent, wzbudzając - jako piłkarz czwartoligowego KS Częstochowa - zainteresowanie ze strony ekstraklasowych klubów. Wybrał jednak ofertę Wisły, barwy której reprezentował przez 2,5 roku. Pierwszy sukces na szczeblu seniorskim świętował już na koniec premierowych rozgrywek, dwanaście miesięcy później wraz z kolegami z zespołu stanął na drugim stopniu podium. Później przyszły indywidualne wyróżnienia, w tym powołanie do reprezentacji Polski w marcu 2006 roku.

Dobra postawa Błaszczykowskiego sprawiła, że oczy europejskich potentatów zwróciły się właśnie na niego. 22 lutego 2007 roku zamienił polską ligę na Bundesligę, wiążąc się umową z Borussią Dortmund, która weszła w życie po zakończeniu rozgrywek 2006/2007. Na udane występy Kuby nie trzeba było długo czekać, szybko stał się ulubieńcem publiczności i dał pokaz swoich możliwości.

Zagraniczne triumfy

W sezonie 2010/2011 Borussia triumfowała w lidze, powtarzając ten wyczyn rok później i dodatkowo dorzucając krajowy puchar. Pobyt w Niemczech zapewnił mu także upragnione występy w finale elitarnej Ligi Mistrzów, a także przyniósł srebrny medal oraz dwa Superpuchary.

Pechowe urazy sprawiły, że po ośmiu latach gry pomocnik zdecydował się spróbować swoich sił we Włoszech. Kolejnym wpisem do piłkarskiego CV Błaszczykowskiego była więc ACF Fiorentina, gdzie 31 sierpnia 2015 roku przeniósł się na zasadzie wypożyczenia. Po rocznym rozbracie z BVB, postanowił poszukać nowego zespołu. Wybór padł na VfL Wolfsburg, który od 1 sierpnia 2016 roku został pracodawcą zawodnika. Koszulkę drużyny z Dolnej Saksonii zakładał do 3 stycznia 2019 roku, kiedy to rozwiązał umowę za porozumieniem stron. Licznik występów dla Wilków zatrzymał się na 38 meczach, a na koncie Polaka widniało jedno trafienie.

Jakub Błaszczykowski to podpora reprezentacji Polski, a co więcej - samodzielny rekordzista pod względem gier z białym orłem na piersi. Od 2006 roku dla polskiej kadry rozegrał 105 meczów, okraszając je 21 bramkami.

Witaj w domu!



Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Błaszczykowski: Oby teraz świeciło słońce

Data publikacji: 08-02-2019 19:02


„Przede wszystkim chciałem podziękować za tak duże zainteresowanie. Dla mnie jest to wielki dzień, cieszę się bardzo, że mogłem tutaj wrócić, że będę miał tę przyjemność i zaszczyt założyć koszulkę Wisły Kraków. Mam nadzieję, iż dostarczę sobie wielkiej satysfakcji z gry, ale także i kibicom oraz że będziemy mogli razem cieszyć się i przeżywać wiele pięknych chwil na tym stadionie. Mam nadzieję, że teraz, po tych wszystkich zawirowaniach będzie tylko świeciło słońce tak, jak ma to miejsce teraz za oknem" - to pierwsze słowa Kuby Błaszczykowskiego po powrocie do ekipy Białej Gwiazdy. Poniżej znajdziecie pełny zapis konferencji powitalnej powracającej Legendy.


Podczas konferencji nie mogło się obejść bez pytania dotyczącego narodzin pomysłu powrotu do Wisły. „Dyrektor Sportowy Arkadiusz Głowacki może potwierdzić, iż rozmawialiśmy w grudniu na pewne tematy. Oczywiście w tamtym momencie nie wiedzieliśmy, że wszystko potoczy się tak, jak to miało miejsce. Znając historię Wisły, wiedząc jak wielki jest to klub i mając względem niego szacunek, było dla mnie nie do pomyślenia, by wystawiać go na takie pośmiewisko. W moich poczynaniach zawsze wygrywa to, co czuję i tak właśnie wtedy czułem. Gdyby wszystko było dobrze, Wisła Kraków nie potrzebowałaby mnie i pewnie dzisiaj byśmy tutaj nie siedzieli. Wisła pewnie nie potrzebowałaby mnie, gdyby było w porządku, ale uważałem, że dobrym momentem, by wrócić jest ten, kiedy są problemy. Jeśli Wisła byłaby na odpowiednim miejscu nikt nie chciałby, bym psuł to wszystko. Ale jestem tu i czuję wielką satysfakcję. Zdaję sobie sprawę z dużych oczekiwań. Sytuacja w klubie jest już trochę lepsza. Żeby to zobrazować - staliśmy w czymś po czoło, teraz stoimy po uszy. Klub ma wielkie problemy, nie ma co ukrywać, ale wielka siła tkwi w kibicach. Ostatnimi czasy mieliśmy na to sporo dowodów, dlatego tym bardziej jest to dla mnie dowód na to, że podjąłem odpowiednią decyzję” - opowiadał Błaszczykowski.

Takie przywiązanie do klubu nie wzięło się znikąd. „Wisła to dla mnie przede wszystkim klub, który dał mi szansę zaistnieć. To jest coś, na czym się wychowałem. Rodzice i babcia wpajali mi, by nie zapominać skąd się pochodzi i tego co otrzymuje się w życiu. Ważne, by potrafić się odwdzięczyć, jeżeli będzie taka możliwość. Nie chodzi o to, by silić się na wielkie słowa, ale gdyby Wisła była w innym miejscu i mnie nie potrzebowała, pewnie byśmy tutaj dzisiaj nie siedzieli, bo nie chciałbym przeszkadzać” - skromnie przyznał zawodnik.

Powrót do wiślackiej szatni

Pierwsze wejście do szatni Wisły po latach? „Pamiętam, że byłem w drodze na trening tutaj. Dość późno wstałem, bo jechałem z Częstochowy. Była taka nieprzyjemna pogoda, wpadłem w poślizg, troszkę się zakopałem i przyjechałem cały ubłocony. Moje wejście do szatni było więc trudne - nie dość, że się stresowałem, to bałem się, że powiedzą, że jestem brudny. Po dwóch dniach trener zapytał mnie czy chciałbym jechać z Wisłą na obóz - wiadomo jaka była moja odpowiedź. Tak się to wszystko potoczyło. Nie zdawałem sobie sprawy, że mój pierwszy trening miał miejsce ósmego lutego 2005 roku, dokładnie 14 lat temu. Teraz mam już troszkę więcej zmarszczek. Niektórzy mówili, patrząc na grafikę, iż wyglądam lepiej niż w tamtym okresie, co jest miłe. Cieszę się, że historia zatoczyła koło i pozwoliła mi tu dzisiaj być. Zobaczymy co będzie dalej, co życie przyniesie, bo pokora w sporcie, a zwłaszcza w piłce nożnej, jest jedną z ważniejszych rzeczy” - skonkludował nowy kapitan Białej Gwiazdy.

Rozum czy serce?

Jak zaznaczył Błaszczykowski, klub nadal nie znajduje się w komfortowej sytuacji i nadal zmaga się z problemami. Jak przyznaje, wpływ na podjęcie decyzji miało serce. „Chciałem wrócić do Wisły, dlatego też tutaj jestem. Mam wątpliwości, czy to się uda uratować, mówię całkowicie szczerze, bo jesteśmy nadal w bardzo trudnej sytuacji. Cały czas liczymy na wsparcie naszych kibiców, którzy pokazują je w ostatnich dniach i pokazywali to w całej historii Wisły. To jest coś budującego. W podejmowaniu decyzji kluczowej roli nie odegrała inteligencja, a serce. Potwierdzi to Prezes, Jarosław Królewski i wiele osób, które porwały się na ten szaleńczy krok. ale nie żałuję niczego. Wątpliwości są i jeszcze będą. Walczymy o to, by sprzedać jak najwięcej biletów, karnetów i aby kibice wciąż wspierali klub. Żeby stali się częścią tego, co zaczęliśmy wspólnie. Duży ukłon w stronę naszych kibiców, którzy zmobilizowali się i są z nami w tych ciężkich chwilach. Mam nadzieję, że my - piłkarze - będziemy robić wszystko, by odpłacić się im na boisku” - deklarował „Kuba”.

Weryfikacja dotychczasowych działań

„Trudno przewidzieć co się wydarzy. Można poprawiać błędy z przeszłości, ale nie wiemy co się wydarzy w przyszłości. Oczywiście robiliśmy wszystko, by jak najlepiej przygotować się do tego, co przed nami. Cały sztab ludzi na czele z trenerem Stolarczykiem dbał o to, żebyśmy byli w jak najwyższej formie i widać to na treningach. Oczywiście mecze zawsze są formą weryfikacji, dlatego liczymy na to, iż pokażemy się z jak najlepszej strony. Mamy grupę doświadczonych zawodników, jak również młodych, zdolnych piłkarzy, którzy cały czas się uczą i chłoną wiedzę. Mam nadzieję, że dadzą nam duże wsparcie i w meczach będą pokazywać to, co na treningach. Liczymy na to, że tak jak Arkadiusz Głowacki wprowadzał mnie do zespołu, tak i ja będę mógł wprowadzić do zespołu tych zawodników i być może z takim samym lub lepszym skutkiem. Tego chciałbym życzyć sobie i im. Trudno jednak powiedzieć, co wydarzy się w meczu z Górnikiem Zabrze. Pierwsze spotkanie jest zawsze niewiadomą, lecz zrobiliśmy wszystko, by jak najlepiej się przygotować. Widziałem pracę sztabu, piłkarzy ale i innych członków klubu, którzy są profesjonalistami i mimo problemów wykonywali swoją pracę na sto procent. Cieszę się, że mogę być w tej szatni” - mówił podczas konferencji prezentowany zawodnik.

Tu i teraz

Błaszczykowski zapytany został także o swoją przyszłość jako piłkarza oraz o dalsze plany. „Trudno powiedzieć teraz, czy Wisła to mój ostatni klub w karierze. Jeżeli przed meczem nie będę czuł tremy, pozytywnych wibracji, będzie to ostatni mecz, w którym zagram. Dopóki to czuję, dopóki pali się we mnie ogień, dopóki człowiek robi coś z sercem. Wtedy będę wiedział - wystarczy. Aktualnie mamy problemy, których nie można rozwiązać z dnia na dzień. Przed nami mnóstwo pracy do wykonania, ale myślę, że zgodnie z hasłem „Czyny, nie słowa” powinniśmy teraz skoncentrować się na pracy - szukać jak najlepszej formy, jak najlepszych wyników i wspólnie z kibicami i ludźmi dobrej woli starać się wyprowadzić wszystko na prostą. Choć nie będzie to łatwe. Potrzeba jeszcze wiele wysiłku, by wyjść na prostą” - zaznaczyła wiślacka „16”.

Prym w szatni

Przyjście „Kuby” do drużyny Białej Gwiazdy wpływa także na hierarchię, jaka panowała do tej pory w szatni. Opaska kapitańska, dotychczas noszona przez Rafała Boguskiego, będzie teraz prezentowała się na ramieniu Błaszczykowskiego. „Trener Stolarczyk powiedział już wszystko w kwestii opaski kapitańskiej. Wielki szacunek dla Rafała Boguskiego, który poszedł do trenera i przedstawił swoją decyzję. Z mojej strony nie było to konieczne. Mamy w zespole wielu liderów, którzy mogliby nosić tę opaskę, jednak nie trzeba jej mieć, aby być liderem, co pokazał chociażby Paweł Brożek. Bardzo imponuje mi także Marcin Wasilewski. On nie musi mówić, wystarczy jego wzrok, by wiedzieć z kim się ma do czynienia. To człowiek charyzmatyczny, który zasługuje na uznanie, chociaż go nie szuka i nie potrzebuje opaski na ręce. Cieszę się, że miałem przyjemność grać z nim w reprezentacji i obecnie w Wiśle. Marcin imponuje mi jako osoba - swoim charakterem, życiorysem, tym co przeszedł i gdzie jest. Wielkie gratulacje ode mnie dla niego. To także jeden z liderów w naszej szatni. Wielkie brawa dla Rafała Boguskiego, za to co zrobił dla Wisły i że zdecydował się na taki krok. Ja z mojej strony postaram się nie zawieść trenera, szatni i kibiców” - deklarował piłkarz.

Młodość i doświadczenie

Aktualnie wiślacka szatnia to mieszanka doświadczenia z młodzieńczą fantazją. „Cieszymy się, że tacy zawodnicy jak Peszko czy Burliga są z nami. Jest to dla nas duże wzmocnienie. Mają przede wszystkim duże umiejętności, ale przez to mamy także świetną atmosferę. Potrzebujemy ludzi z charakterem. To jest coś, co tworzy całokształt, jednak też my jako doświadczeni piłkarze zdajemy sobie sprawę z tego, że oczekiwania wobec nas są duże Trzeba po prostu ciężko pracować. Żeby wykorzystać szansę, trzeba być na nią gotowym. Nie można się przygotować dzień przed meczem. Należy wcześniej wykonać odpowiedni wysiłek. Tak też to miało miejsce do tej pory. Przepracowaliśmy ciężko okres przygotowawczy, rozegraliśmy kilka sparingów. Wszystko idzie w dobrym kierunku, lecz to pierwsze mecze weryfikują aktualną formę. Cieszę się z obecności takich zawodników, ale to duża zasługa chłopaków, że chcieli tu przyjść i pomóc. To coś wspaniałego. Chciałem im podziękować w imieniu swoim i przede wszystkim kibiców” - odniósł się do tej kwestii kapitan.

Spotkanie po latach

Jakie są pierwsze wrażenia Jakuba po spotkaniu z Maciejem Stolarczykiem, tym razem w roli trenera? „Pierwsze wrażenia są bardzo dobre. Jeśli dobrze sobie przypominam, to trener Stolarczyk był na stażu w Dortmundzie, więc historia zatacza koło. Była taka anegdota: trener Stolarczyk przyjechał, my przychodzimy na trening, a on rozłożył kamerę. Trener Klopp spytał: „Ten pan będzie tu cały nasz trening kręcił? Ale dobra, niech kręci”. Cieszę się, bo trener Stolarczyk poza posiadaniem dobrego warsztatu, jest także mocny w aspekcie psychologicznym i to dlatego drużyna grała tak dobrze w ubiegłej rundzie. Sztab potrafi wydobyć z chłopaków to, co najlepsze. W tak trudnej sytuacji wielu trenerów w polskich klubach ma podwójną pracę do wykonania. Poziom sportowy to jedno, ale są też inne sprawy do rozwiązania.”

„Do zobaczenia na boisku”

Na koniec konferencji Błaszczykowski dodał kilka słów od siebie, podsumowując swoją oficjalną prezentację w klubie z Reymonta. „Chciałem podziękować wszystkim, którzy tutaj przybyli. Oczywiście zapraszamy wszystkich na mecz. Dziękujemy kibicom, ludziom, którzy okazali nam wsparcie w takim momencie. Żaden klub w Polsce nie powinien być doprowadzony do takiej sytuacji. Życzę wszystkim klubom, by wiodło im się dobrze zarówno sportowo, jak i marketingowo oraz finansowo. Uważam, że powinniśmy się wszyscy wspierać: każdy klub i każda drużyna. Piłka, jak każdy sport, powinna łączyć, a nie dzielić. Liczę, że nasz projekt się powiedzie i żaden klub w Polsce nie będzie miał takich problemów. Wszystkim drużynom życzę powodzenia, piłkarzom zdrowia, prezesom zapłaconych faktur i do zobaczenia na boisku” - podsumował Błaszczykowski.

Tomasz Brożek

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



Źródło: wisla.krakow.pl

Jakub Błaszczykowski zaprezentowany ponownie jako piłkarz Wisły Kraków!

Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej - Wisła Kraków zaprezentowała Jakuba Błaszczykowskiego. Ponownie jako swojego piłkarza! W imieniu klubu przywitał go prezes "Białej Gwiazdy", Rafał Wisłocki. - Cieszę się, że po 14 latach, bo od dziś mija 14 lat jak Kuba pojawił się w Wiśle, mamy ten piękny dzień. Mam nadzieję, że to będzie początek pięknego rozdziału. Ode mnie tyle, Kuba jest dziś najważniejszy - powiedział.

- Witam, dziękuję za miłe słowa. Pragnę na początku bardzo serdecznie podziękować za tak duże zainteresowanie. Myślę, że dla mnie jest to wielki dzień, cieszę się bardzo, że mogę tutaj wrócić, że będę miał tę przyjemność i zaszczyt po raz kolejny założyć koszulkę Wisły Kraków. Mam nadzieję, że dostarczę sobie dużo satysfakcji z gry, jak i również kibicom i razem będziemy mogli wspólnie cieszyć się z wielu wspaniałych chwil na tym stadionie. Mam nadzieję, że po tych wszystkich zawirowaniach, które miały miejsce, będzie tylko świeciło słońce, jak ma to miejsce dzisiaj za oknami. Dziękuję bardzo - rozpoczął swoją wypowiedź na konferencji Jakub Błaszczykowski.

- Dyrektor sportowy, Arek Głowacki, może potwierdzić, że rozmawialiśmy w grudniu na pewne tematy - tak już na wstępie wiślak odniósł się do ewentualnych plotek odnośnie tego, że mógł trafić do innego klubu. - Oczywiście w tamtym okresie nie wiedzieliśmy, że to wszystko potoczy się tak, jak to miało miejsce. Znając historię Wisły, wiedząc jak wielki to jest klub i szanując ten klub, było to coś nie do pomyślenia, by wystawić go na takie, nie bójmy się tego powiedzieć, pośmiewisko. Wspólnie później po swoich przemyśleniach, mimo że nie wszyscy byli zgodni żeby to robić, ale zawsze w moich poczynaniach wygrywa to, że robię to co czuję. Gdyby było tutaj wszystko dobrze, to Wisła Kraków by mnie nie potrzebowała i byśmy tutaj nie siedzieli, ale z racji tego, że wszystko potoczyło się tak, jak się potoczyło, to tutaj jestem. Czuję dużą satysfakcję. Zdaję sobie sprawę, że są ogromne oczekiwania. Zdaję sobie sprawę z tego, że sytuacja jest znacznie lepsza, żeby to zobrazować, to staliśmy w czymś po czoło, a teraz stoimy... po uszy. Cały czas mamy wielkie problemy i nie ma co tego ukrywać, ale budujące jest to, jak wielka wiara jest w kibicach i jak wiele mieliśmy ostatnimi czasy tego przykładów. Tym bardziej jest to dla mnie jeszcze większy dowód tego, że podjąłem słuszną decyzję - mówił bohater dzisiejszego dnia.

- Jakie mam plany? Z "Wasylem" zawsze się śmiejemy, że jeszcze dwa lata pogra i wyjeżdża za granicę, to może z nim wyjadę - żartował Błaszczykowski. - To jest przede wszystkim to co powiedziałem wcześniej. Wiemy, w którym momencie teraz jesteśmy i ciężko mi planować coś z półrocznym lub rocznym wyprzedzeniem, gdy wiemy jaka sytuacja jest na dzień dzisiejszy, ale naprawdę podchodzę do tego na dużym spokoju. Jesteśmy na trzy dni przed meczem. Niekiedy nie trzeba podpisywać umów, żeby wiedzieć co chce się w życiu zrobić - przyznał po czym śmiał się również zapytany o... trzytygodniowe testy w Wiśle, które "odbył" zanim podpisał kontrakt. A wszystkiemu wtórował Arkadiusz Głowacki, mówiąc: - Cieszymy się bardzo z tej chwili podniosłej dla naszego klubu. Prawda jest taka, że Maciej Stolarczyk nie był pewien do końca i zaproponował testy dla Kuby. Na szczęście się udało.

- Kiedy zobaczyłem jakie są problemy w Wiśle zdecydowałem się na powrót. Dochodziły do mnie słuchy, że są bardzo duże problemy. Czyny nie słowa - gdyby wszystko byłoby dobrze, to Wisla by mnie tu nie potrzebowała, ale wtedy kiedy są problemy wtedy uważam, że to jest dobry moment żebym wrócił. Gdyby Wisła była w innym miejscu, to pewnie by mnie tu nikt nie chciał, żebym psuł to wszystko - podkreślił ponownie Błaszczykowski.

- 14 lat temu jechałem tutaj na trening, dość późno wstałem i jechałem z Częstochowy. Była nieprzyjemna pogoda, wpadłem w poślizg i troszeczkę się zakopałem. Przyjechałem cały brudny, w błocie. Moje wejście tutaj do szatni, to nie dość, że się stresowałem, to jeszcze pomyśleli, że przyjechałem brudny. Po dwóch dniach trener Verner Lička zapytał mnie, czy chciałbym jechać z Wisłą na obóz. Wiadomo jaka była moja odpowiedź. Tak to się wszystko potoczyło i w sumie nie zdawałem sobie sprawy z tego, że mój pierwszy trening w Wiśle był 8 lutego 2005 roku. 14 lat później, trochę więcej zmarszczek mam niż miałem. Niektórzy mówili, że lepiej wyglądam teraz, niż w tamtym okresie, a to też miłe. Cieszę się, że historia zatoczyła koło, los i zdrowie pozwoliło mi, że mogę tutaj dzisiaj być i zobaczymy co będzie dalej, co życie przyniesie, bo wiem, że pokora w sporcie, a w szczególności w piłce nożnej, jest najważniejsza - mówił, ale też nie chciał komentować doniesień odnośnie swojego szczegółów swojego kontraktu z Wisłą. - Mnie zdziwiło to, że podpisałem kontrakt, a na drugi dzień było dużo rzeczy wiadomo. Tak dość szybko się rozchodzą informacje.

- W tej całej sytuacji los to jest jedno, ale w moim życiu zawsze pytanie brzmiało: co ja chcę? A ja chciałem wrócić do Wisły. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz to jest taka, że cały czas mam wątpliwości czy to się da uratować. Mówię szczerze, bo jesteśmy w bardzo ciężkiej sytuacji. Cały czas liczymy na wsparcie naszych kibiców, którzy okazują je bardzo wielkie. Myślę, że w całej historii Wisły to pokazywali. To jest coś co jest budujące. Wątpliwości są zawsze, ale wątpliwości są dobre. Jeżeli ich brakuje, to mimo, że rozgrywam 450 mecz, czy 500 mecz, to zawsze mam wątpliwości. Zawsze trzeba udowodnić, że zasługujesz na to miejsce i żeby być w tym miejscu, w którym jesteś. To wiąże się z inteligencją. Tutaj natomiast wygrało serce. Myślę, że nie tylko Jarek Królewski może to potwierdzić. Wiele osób porwało się na ten ciężki i szaleńczy krok, ale tak jak powiedziałem - nie żałuję niczego. Wątpliwości są i pewnie będą przez dłuższy czas. Walczymy o to, by sprzedać jak najwięcej biletów. Zachęcamy kibiców do tego żeby kupowali karnety, by wspierali klub, żeby stali się częścią odbudowania tego, co zaczęliśmy wspólnie i naprawdę tutaj duży ukłon w kierunku kibiców. Potrafili się zmobilizować i są z nami w tych ciężkich chwilach. Mam nadzieję, że my jako piłkarze, będziemy mogli i starali się, żeby odpłacić im się na boisku. Chcemy żeby zobaczyli dobrą grę w naszym wykonaniu - przyznał wiślak.

- Nigdy nie byłem w stanie przed meczem wytypować wyniku i tak jest także teraz. Ciężko zakładać coś co ma się dopiero wydarzyć. Z przeszłości można naprawiać błędy, a w przyszłości nie wiemy co się wydarzy. Oczywiście, robiliśmy wszystko, aby jak najlepiej się do tej przyszłości przygotować i tutaj cały sztab ludzi, na czele z trenerem Stolarczykiem dbał o to, byśmy byli w jak najlepszej formie. To widać na treningach. Mecze jednak to wszystko weryfikują, dlatego liczymy na to, że pokażemy się z jak najlepszej strony. Mamy wielu zawodników, którzy mają duże doświadczenie, ale mamy też grupę młodych, zdolnych zawodników, którzy cały czas się uczą, a co najważniejsze - chcą się uczyć i chłoną wiedzę. Mam nadzieję i liczymy na to, że dadzą nam ogromne wsparcie i pokażą w meczach to, co pokazują w każdym treningu. Liczymy na to, że tak jak miałem przyjemność, że Arek Głowacki mnie wprowadzał do drużyny w 2005 roku, tak ja będę miał przyjemność wprowadzić młodszych kolegów i być może z takim samym skutkiem, a może lepszym, niż to miało miejsce w moim przypadku. Dlatego ciężko powiedzieć co będzie w pierwszym meczu z Górnikiem Zabrze, zawsze ten pierwszy mecz jest niewiadomą. W moim przekonaniu zrobiliśmy wszystko, aby do tej rundy rewanżowej się przygotować. Co najważniejsze, widzę grupę chłopaków, trenerów, sztabu, ale także ludzi związanych z klubem, którzy są pełni profesjonalni. Mimo tych wszystkich problemów naprawdę wykonywali swoją pracę na sto procent i to jest coś pięknego. Cieszę się i mam ogromną przyjemność pracować z takimi ludźmi i to jest coś co pokazuje, że w życiu są też inne rzeczy, inne wartości, to kształtuje też ciebie jako człowieka. Niektórzy to pokazują na co dzień. Cieszę się, że mogę być w tej szatni - mówił Błaszczykowski.

- Ciężko powiedzieć czy Wisła to ostatni klub w mojej karierze. Mamy swoje problemy w klubie, które nie jesteśmy w stanie rozwiązać z dnia na dzień. Potrzebujemy wykonać mnóstwo pracy, ale tak jak to hasło, które ruszyło na początku tego roku - "czyny nie słowa". Najważniejszą rzeczą jaką możemy teraz robić, to skoncentrować się na pracy i szukać jak najlepszej formy, wyników i wspólnie z kibicami i ludźmi, którzy chcą pomagać klubowi, starać się to wszystko wyprowadzić na prostą. Powtarzam, nie będzie to łatwe, mimo tych wszystkich pozytywnych rzeczy, które się wydarzyły. Cały czas potrzeba jeszcze wiele wiele pracy, aby wyjść na prostą - przyznał.

Jak wiadomo, powrót Błaszczykowskiego do Wisły oznacza, że teraz to on będzie kapitanem naszego zespołu.

- Trener Stolarczyk powiedział już wszystko, jeżeli chodzi o opaskę kapitańską. WIelki szacunek dla Rafała Boguskiego, który sam poszedł do trenera, mnie również zakomunikował, że chce zrobić coś takiego. Z mojej strony nie było to konieczne i uważam, że w szatni mamy wielu liderów, którzy mogliby równie dobrze nosić tę opaskę. Myślę, że nie trzeba mieć opaski na ręku, by być liderem drużyny, co doskonale pokazuje, czy pokazywał Paweł Brożek. To kto mi imponuje swoim charakterem na boisku to Marcin Wasilewski. To jest zawodnik, który nie potrzebuje mówić, wystarczy że spojrzy i wszyscy wiedzą z kim mają do czynienia. To jest taka charyzma człowieka, który zasługuje na uznanie, ale tego nie szuka. Nie potrzebuje mieć tej opaski na ręce. Coś wspaniałego i cieszę się, że będę miał przyjemność znów z nim grać, bo kiedyś w reprezentacji i teraz tutaj. Marcin Wasilewski imponuje mi jako osoba, swoim charakterem, imponuje mi swoim życiorysem, co przeszedł i gdzie jest. Wiem, że gdyby to nie był Marcin Wasilewski, to różnie mogłoby być, a dlatego że to jest właśnie Marcin, to jest tutaj gdzie jest. Osiągnął w sporcie wiele i wielkie gratulacje dla niego. To jest lider w naszej szatni. Dla Rafała Boguskiego wielkie podziękowania za to, co zrobił dla Wisły, za to że zdecydował się na taki krok. Ja z mojej strony myślę, że będę starał się nie zawieść kibiców, a przede wszystkim szatni oraz trenera - mówił.

- Przede wszystkim Wisła to był klub, który dał mi szansę zaistnieć. To jest coś na czym się wychowałem. Rodzice i babcia wpajali mi to, bym nie zapominał skąd pochodzę, to jest raz. A dwa, żeby doceniać to, co w życiu otrzymałem i żeby potrafić, jeżeli będzie taka możliwość, się odwdzięczyć. Uważam, że nie chodzi o to, żeby silić się na wielkie słowa, ale w pewnym sensie jest to coś, co powiedziałem na początku. Jeżeli Wisła była w zupełnie innym miejscu mnie by tutaj nie było, bo nie chciałbym przeszkadzać. Cieszę się z tego, że mogę pomóc - powiedział wiślak.

- Jeżeli przed meczem nie będę czuł tremy, pozytywnych wibracji i pozytywnych emocji, to będzie ostatni mecz, który zagram w piłkę, bo wtedy wiem, że to już wystarczy. Dopóki to czuję, dopóki pali się we mnie ten ogień, dopóki robi się coś z sercem, to zawsze jest ten dreszczyk emocji. Miałem marzenia, ale nigdy nie wiedziałem co mnie w życiu spotka. Jedyne z czego mogę się cieszyć to, że do tej pory nie stanąłem w miejscu i nie zastanawiałem się co mi się udało osiągnąć. Patrzę do przodu, wyciągam wnioski z mojej przeszłości. Jestem coraz starszy i z racji wykonywania zawodu zdaję sobie sprawę z tego, że ten czas ucieka. Jedyną rzeczą nad którą się zastanawiałem i nie zawsze wychodziłem na tym dobrze, to zawsze walczyłem do końca, co w tym sporcie wiązało się z urazami. Gdyby nie to, to pewnie nie byłoby mnie tu gdzie teraz jestem. Nie ma nic lepszego jak satysfakcja, że dałeś z siebie sto procent - powiedział nasz Kuba.

Źródło: wislaportal.pl

Jakub Błaszczykowski gra dalej z Wisłą!

Kapitan Białej Gwiazdy - Jakub Błaszczykowski - przedłużył kontrakt z krakowskim Klubem. Umowa łącząca pomocnika z Wisłą obowiązywać będzie do końca sezonu 2019/2020.


10.07.2019r.

Redakcja


Jakub Błaszczykowski trafił do Wisły w 2005 roku i już w pierwszym sezonie wywalczył z zespołem mistrzostwo Polski. Zanim przeniósł się do Borussi Dortmund koszulkę z białą gwiazdą przywdziewał 62 razy, spędzając na boisku łącznie 4 625 minut. W wiślackich barwach brał udział w kwalifikacjach do Ligii Mistrzów oraz Pucharze UEFA, mierząc się z takimi zespołami, jak Blackburn, FC Basel czy Feyenoord.


Powrót Jakuba Błaszczykowskiego pod Wawel w lutym bieżącego roku był wydarzeniem bezprecedensowym w polskiej lidze. Nie dość, że zgodnie z obietnicą złożoną w 2007 roku podczas meczu z ŁKS-em Łódź wrócił, aby pomóc drużynie sportowo, to okazał jej wsparcie także w innych aspektach.


W ciągu ostatniego pół roku gry z białą gwiazdą na piersi 33-letni wystąpił w 8 spotkaniach, notując przy tym 5 trafień i zaliczając 2 asysty przy trafieniach kolegów z drużyny. Z występów w pozostałych potyczkach wykluczyła go niestety kontuzja.


Cieszymy się, że zostajesz z nami!

Źródło: wisla.krakow.pl

Błaszczykowski: Uczestnicy okazali wielkie serce

W sobotni wieczór Hala Częstochowa wypełniła się fanami sportu i ludźmi dobrej woli. Świąteczne Granie z Kubą 2019, organizowane pod szyldem Fundacji „Ludzki Gest”, na stałe wpisało się w kalendarz kulturalny południowej Polski, a osoby zasiadające na trybunach także i tym razem nie miały czego żałować. Pod Jasną Górę zawitała plejada gwiazd sportu, filmu, kabaretu i estrady. Nie zabrakło również - obok organizatora wydarzenia Jakuba Błaszczykowskiego - innych przedstawicieli Białej Gwiazdy: Pawła Brożka i Marcina Wasilewskiego.


29.12.2019r.

K. Biedrzycka

J. Żmijewska


Nie przez przypadek to doroczne już wydarzenie przypada na okres szczególny, który zbliża ludzi. Przygotowanie Świątecznego Grania z Kubą wymagało wielkiego nakładu czasu, pracy i energii, ale opłacało się, bowiem po raz kolejny zakończyło się sukcesem. „W takich sytuacjach trudno cokolwiek powiedzieć, bo człowiek jest wzruszony. Jestem dumny i dziękuję wszystkim uczestnikom oraz kibicom za to, że jak zawsze wypełnili halę. Dziękuję organizatorom, którzy włożyli bardzo dużo pracy, abyśmy mogli być tutaj razem, ja jestem tylko dodatkiem. Dziękuję także uczestnikom za wielkie serce, jakie okazali” - mówił Jakub Błaszczykowski.

„Nigdy przed jakimkolwiek projektem człowiek nie zakłada, że coś może przynieść aż tak wielki efekt. I to po raz czwarty. Zawsze mamy jakieś wyobrażenie, ale to, co się tutaj dzieje, to jest coś wyjątkowego i to czuć. Czuć też od kibiców przede wszystkim to ciepło. Cieszymy się, że ludzie chcą nas oglądać i zjawiają się tutaj, by być razem z nami, bo trzeba wziąć pod uwagę czas, w którym odbywa się wydarzenie - po świętach, w dość dziwnym i trudnym okresie” - dodał.

Magiczny czas

Okres świąteczno-noworoczny to doskonała okazja na nabranie sił i naładowanie akumulatorów przed kolejnymi wyzwaniami. To moment, aby przystanąć na chwilę i poświęcić czas najbliższym. Tak też było w przypadku Jakuba Błaszczykowskiego. „Święta spędziłem jak zawsze w rodzinnej atmosferze. To jest dla każdego Polaka taki naprawdę magiczny czas. Jeżeli najbliżsi są dookoła, to są to wyjątkowe chwile. Dla nas to najważniejszy okres roku” - zdradził kapitan Wisły.

2019 rok obfitował w wiele decyzji, także sportowych. Jakub Błaszczykowski zdecydował się wrócić pod Wawel - pomógł Wiśle Kraków, wlewając nadzieję na lepsze jutro w serca sympatyków 13-krotnego mistrza kraju, ponownie założył opaskę kapitańską i występuje z białą gwiazdą na piersi. Jak mijające miesiące podsumuje legenda krakowskiego Klubu? „Jeszcze mam dwa, trzy dni. Nigdy na tym się nie skupiałem. Zawsze starałem się patrzeć na to, co jest przede mną, a nie na to, co za mną. Robię wszystko, by móc coś zrobić zanim się wydarzy i myślę, że to jest w tym wszystkim najważniejsze. To, co przeżyliśmy trudno już zmienić. Oczywiście, wyciągamy wnioski, ale patrzymy do przodu. Korzystając z okazji, chciałbym życzyć Polakom w nowym roku życzenia: dużo zdrowia, bo bez tego trudno cokolwiek osiągnąć, a także samych trafnych decyzji, wyrozumiałości i dużo dobroci dla drugiej osoby. To jest ważne” - zakończył wypowiedź Jakub Błaszczykowski.


Źródło: wisla.krakow.pl

Apel Kuby Błaszczykowskiego w sprawie koronawirusa

12 marca 2020.

Do Władz Polskiej Piłki.

Po wielu przeprowadzonych rozmowach z kolegami zawodnikami i przedstawicielami wszystkich zawodów polskiej piłki zwracam się z gorącą prośbą do osób zarządzających naszym sportem w Polsce, o przemyślenie ostatnich decyzji związanych z kontynuowaniem rozgrywek najwyższych lig piłkarskich.

W obliczu tak poważnego zagrożenia jakim jest koronawirus, na nas wszystkich spoczywa teraz ogromna odpowiedzialność. Nie tylko za zdrowie samych zawodników i członków sztabów ale także, a może nawet przede wszystkim, za ich rodziny i inne osoby z najbliższego otoczenia.

W moim najgłębszym przekonaniu najlepszą obecnie decyzją byłoby zawieszenie rozgrywek na okres kilku tygodni, tak aby dać sobie czas na wypracowanie docelowej decyzji, przemyślanej i zgodnej z decyzjami władz państwowych i UEFA, które mają zapaść w najbliższym czasie.

Z poważaniem

Jakub Błaszczykowski

Źródło: Facebook

15 lat od oficjalnego debiutu Jakuba Błaszczykowskiego

Cofnijmy się dzisiaj o 15 lat. Dokładnie 16 marca 2005 roku Wisła Kraków na własnym boisku podejmowała Polonię Warszawa w ramach 1/8 Pucharu Polski. W wyjściowym składzie Białej Gwiazdy znaleźli się wówczas tacy zawodnicy, jak Radosław Majdan, Arkadiusz Głowacki czy Maciej Żurawski. Wśród piłkarzy oddelegowanych do pierwszej jedenastki przez trenera Wernera Ličkę był także młody zawodnik urodzony w Truskolasach. Zawodnik, który kilkanaście lat później uważany będzie za jedną z legend 13-krotnego mistrza Polski...


16.03.2020r.

Arek Warchał


Chodzi oczywiście o Jakuba Błaszczykowskiego, który kontrakt z krakowskim Klubem, w którym spędził wtedy ponad dwa lata, podpisał 24 lutego 2005 roku. Ówczesny opiekun Białej Gwiazdy Werner Lička w samych superlatywach wypowiadał się o młodym piłkarzu, niewiele wcześniej reprezentującym barwy KS Częstochowa. „Kuba ma naturalną szybkość, dobrą wytrzymałość, niezłą technikę indywidualną, dobrze gra w sytuacjach jeden na jednego. Szybko łapie założenia taktyczne. Ważne jest też to, że bardzo szybko zaadaptował się do drużyny - wszystko przebiegło naturalnie, w 14 dni. Myślę, że jest przygotowany na walkę o miejsce w drużynie. Ma zadatki na gracza, który będzie dogrywał ostatnią piłkę do napastnika"- w taki sposób wypowiadał się o przyszłym graczu Borussi trener Wisły Kraków.

I faktycznie, pomimo młodego wieku, Jakub Błaszczykowski szybko zadebiutował w oficjalnym meczu Wisły Kraków. 16 marca 2005 roku Wiślacy mierzyli się z Polonią Warszawa w Pucharze Polski, a niespełna 20-letni piłkarz dostał szansę na pokazanie swoich umiejętności od pierwszej minuty. Przyznać trzeba, że szansę tę wykorzystał w fantastyczny sposób, ponieważ już w 3. minucie meczu dał Białej Gwieździe prowadzenie. Wiślacy przeprowadzili bardzo ładną, składną akcję prawym skrzydłem, gdzie dobrze zachował się Tomasz Frankowski. Napastnik wycofał piłkę, do której następnie dopadł Błaszczykowski i pewnym strzałem z kilkunastu metrów pokonał Pawła Kieszka, broniącego wówczas dostępu do bramki Czarnych Koszul.

Urodzony w Truskolasach zawodnik nie spoczął na laurach po pierwszej strzelonej bramce i przez cały czas, gdy znajdował się na placu gry, starał się wywierać presję na przeciwnikach. Chwilę po strzelonej bramce sędzia tamtego spotkania zmuszony był upomnieć młodego gracza żółtą kartką, co pokazuje, jak bardzo zależało mu na tym, by absolutnie nie przejść „obok meczu”. Błaszczykowski miał swój udział także przy bramce na 2:0, kiedy to bardzo dobrym podaniem obsłużył Tomasza Kłosa, który w 18. minucie spotkania podwyższył prowadzenie. „Był to wymarzony debiut. Gdy schodziłem z boiska przy owacji na stojąco serce podeszło mi do gardła” - mówił niespełna 20-letni Jakub Błaszczykowski. Co ciekawe po tym meczu młody piłkarz jako pierwszy opuścił szatnię, co spowodowało, że nie spotkał się z dużą liczbą dziennikarzy, którzy z pewnością chcieli zadać mu kilka pytań po bardzo udanym debiucie. Na pytanie, dlaczego tak szybko uciekł z szatni po wygranym meczu, odpowiedział: „Chcę się wyciszyć i jak najszybciej zapomnieć o tym, co się dzisiaj stało. Trzeba zapomnieć o tym, co było i ciężko pracować na treningach”.

Jakub Błaszczykowski bardzo szybko stał się ważną postacią w drużynie krakowskiej Wisły. Mimo niewielkiego doświadczenia na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej, Kuba regularnie dostawał szansę występów od sztabu szkoleniowego Białej Gwiazdy, a sam odwdzięczał się bardzo dobrą grą. Rosnąca forma Polaka została zauważona przez włodarzy Borussii Dortmund, do której przeniósł się on 22 lutego 2007 roku, stając się ulubieńcem fanów. Łącznie dla Czarno-Żółtych wystąpił w ponad 250 meczach, a dodatkowo miał okazję grać także w VfL Wolfsburg i AC Fiorentina.

Podczas ostatniego meczu przed przejściem do Borussii Dortmund, zawodnik Białej Gwiazdy został w 72. minucie meczu zmieniony przez Patryka Małeckiego. Błaszczykowski, schodząc na ławkę rezerwowych, zdjął koszulkę meczową, a pod nią ukazała się inna, nosząca napis „Jeszcze tu wrócę”. Piłkarz słowa dotrzymał. Na początku lutego 2019 roku wielokrotny reprezentant Polski podpisał kontrakt z Białą Gwiazdą i w znaczący sposób przyczynił się do dobrego funkcjonowania krakowskiego Klubu, który ma możliwość rywalizowania z najlepszymi drużynami w Polsce.

Źródło: wisla.krakow.pl

Tak rodziła się legenda: 14 lat od debiutu Jakuba Błaszczykowskiego w reprezentacji Polski

Przenieśmy się dzisiaj do wydarzeń, które miały miejsce 14 lat temu. 28 marca 2006 roku w Rijadzie reprezentacja Polski mierzy się z Arabią Saudyjską. Panuje uciążliwy upał, a uzbrojeni żołnierze eskortują autokar Polaków z hotelu na stadion. Od pierwszej minuty na placu gry melduje się młody skrzydłowy Białej Gwiazdy Jakub Błaszczykowski, dla którego jest to debiut w koszulce z orzełkiem na piersi i jak się później okaże, początek pięknej historii.


28.03.2020r.

Jakub Sumera


Drużyna prowadzona przez Pawła Janasa po udanych eliminacjach i awansie na Mistrzostwa Świata w Niemczech była w trakcie przygotowań do turnieju, który miał się rozpocząć w czerwcu 2006 roku. Marcowe spotkanie w Rijadzie przeciwko Arabii Saudyjskiej było jednym z wielu sprawdzianów reprezentacji przed najważniejszą piłkarską imprezą. W gronie zawodników powołanych na spotkanie w stolicy Arabii Saudyjskiej znaleźli się tacy piłkarze, jak Jerzy Dudek czy Jacek Krzynówek. Wśród nich znalazło się miejsce również dla niespełna 21-letniego zawodnika mistrza Polski - Jakuba Błaszczykowskiego. Dla mediów i znawców futbolu powołanie piłkarza urodzonego w Truskolasach było nie lada sensacją.


Jeszcze większym zaskoczeniem zapewne był fakt, że nazwisko Błaszczykowski widniało w protokole meczowym wśród zawodników oddelegowanych do gry od pierwszej minuty. Warto również nadmienić fakt, że oprócz Kuby w wyjściowej jedenastce znalazło się także miejsce dla czterech innych Wiślaków: Marcina Baszczyńskiego, Tomasza Kłosa, Dariusza Dudki oraz Radosława Sobolewskiego.


Przed meczem do siedziby PZPN dotarły niepokojące sygnały dotyczące bezpieczeństwa piłkarzy. Zachowano więc specjalne środki bezpieczeństwa, a reprezentację Polski na stadion eskortowało wojsko. Samo spotkanie, które toczyło się przy wysokiej temperaturze powietrza, szybko ułożyło się po myśli Biało-Czerwonych, którzy już w 7. minucie objęli prowadzenie za sprawą Łukasza Sosina, także debiutującego tego dnia. Saudyjczycy starali się szukać swoich okazji na strzelenie bramki po stałych fragmentach gry, co udało im się w 27. minucie i po bramce Redha Tukara Fallantaha doprowadzili do wyrównania. Jakub Błaszczykowski opuścił boisko w przerwie spotkania, a w jego miejsce na placu gry pojawił się kolejny zawodnik krakowskiej Wisły - Paweł Brożek. W drugiej połowie kibice oglądali jeszcze jedno trafienie, które po raz drugi tego dnia padło łupem Sosina, a mecz zakończył się zwycięstwem Polaków 2:1.


Zapisał się w historii


Jakub Błaszczykowski bardzo szybko stał się jednym z kluczowych piłkarzy reprezentacji Polski. Na przestrzeni lat zyskał uznanie i szacunek, zarówno wśród trenerów i kolegów z szatni, jak i kibiców, którzy doceniali jego ogromne serce do gry, ambicję oraz nieustępliwość. Kuba starał się odpłacać coraz to lepszą grą, notując bramki i asysty. W latach 2010-2014 pełnił funkcję kapitana reprezentacji. Z opaską na ramieniu wystąpił na Euro 2012, podczas którego był wyróżniającym się zawodnikiem. Zaliczył asystę przy bramce Roberta Lewandowskiego w meczu otwarcia z Grecją, a także zanotował piękne trafienie w spotkaniu z Rosją. Nie mniejszą rolę odegrał podczas Mistrzostw Europy w 2016 roku, w trakcie których był wiodącą postacią, strzelił dwie bramki i dorzucił asystę, a Polska dotarła do ćwierćfinału tego turnieju. W 2018 roku znalazł się wśród zawodników powołanych na Mistrzostwa Świata w Rosji. 19 czerwca 2018 roku podczas pierwszego spotkania na mundialu przeciwko Senegalowi, Kuba rozegrał swój setny mecz w Biało-Czerwonej koszulce, czym na stałe zapisał się w annałach historii polskiego futbolu.


Od debiutu w narodowych barwach do dnia dzisiejszego kapitan Białej Gwiazdy ma na swoim koncie 108 rozegranych spotkań w reprezentacyjnych barwach, w których zanotował 21 trafień i jest drugim w historii zawodnikiem z największą liczbą występów, zaraz po Robercie Lewandowskim.


Źródło: wisla.krakow.pl


TOP3 pomocników: Jakub Błaszczykowski, czyli legenda

„Jeszcze tu wrócę” – ten napis widniał na jego koszulce podczas pożegnalnego spotkania przy Reymonta w 2007 roku. Słowa dotrzymał i na początku 2019 roku powrócił pod Wawel, by ponownie założyć trykot z białą gwiazdą na piersi. Jest autorytetem dla wielu, legendą Wisły Kraków i całej polskiej piłki. W głosowaniu przeprowadzonym wśród fanów Białej Gwiazdy okazał się zwycięzcą na pozycji pomocnika. Przed Wami Jakub Błaszczykowski!


31.03.2020r.

Jakub Sumera


Jakub Błaszczykowski urodził się 14 grudnia 1985 roku w Truskolasach, miejscowości oddalonej niespełna 30 kilometrów od Częstochowy. Piłka nożna towarzyszyła mu od dzieciństwa, bo już jako młody chłopak mógł obserwować karierę swojego wujka, a zarazem pierwszego piłkarskiego idola - Jerzego Brzęczka. Gdy Kuba miał 7 lat, jego krewny sięgał po srebrny medal igrzysk olimpijskich w Barcelonie, natomiast gdy miał lat 10, Brzęczek zamieniał GKS Katowice na austriacki Tirol Innsbruck. To właśnie on mocno przyczynił się do piłkarskiego rozwoju młodego piłkarza.

Niełatwe początki

Dobre występy zawodnika w Rakowie sprawiły, że zainteresował się nim Górnik Zabrze, do którego ostatecznie trafił. Jak się jednak okazało, w klubie z Roosevelta nie do końca się odnalazł i szybko powrócił w rodzinne strony, podpisując kontrakt z IV-ligowym KS Częstochowa. W nowym zespole Kuba radził sobie na tyle dobrze, że kwestią czasu było, kiedy zacznie budzić zainteresowanie klubów z wyższych lig. W pewnym momencie do zespołu z Częstochowy zgłosiły się GKS Bełchatów oraz Lech Poznań, które wyraziły chęć pozyskania utalentowanego zawodnika. Kluby ostatecznie nie doszły do porozumienia w sprawie kontraktu, a młodzian dalej pozostawał zawodnikiem czwartoligowca, lecz nie na długo...

W wiślackiej rodzinie

Na testy do Białej Gwiazdy trafił 8 lutego 2005 roku. Pierwsze wrażenia były na tyle dobre, że ówczesny trener Werner Liczka postanowił zabrać Kubę na obóz na Cypr, by dokładniej przyjrzeć się jego umiejętnościom. Młody skrzydłowy zdołał przekonać do siebie trenera, a po powrocie do Krakowa podpisał z krakowskim klubem pięcioletni kontrakt.

Urodzony w Truskolasach zawodnik oficjalny debiut w barwach Białej Gwiazdy zanotował 16 marca 2005 roku, kiedy Wisła mierzyła się z Polonią Warszawa w Pucharze Polski. Spotkanie rozpoczął w najlepszy możliwy sposób, bo już w 3. minucie pięknym strzałem z dystansu pokonał Pawła Kieszka. Kwadrans po premierowym golu zanotował pierwszą asystę, zaliczając ostatnie podanie przy bramce Tomasza Kłosa. Kibice zgromadzeni na trybunach docenili waleczną postawę młodego skrzydłowego i zgotowali mu owację na stojąco, głośno skandując jego nazwisko. „Serce podeszło mi do gardła i muszę przyznać, że troszkę się wzruszyłem” – komentował wówczas Jakub Błaszczykowski. Z każdym kolejnym meczem „Błaszczu” nabierał pewności siebie, prezentując przy tym nietuzinkowe umiejętności i stając się jednym z ulubieńców wiślackich trybun. Pierwszy sezon w czerwono-biało-niebieskich barwach zakończył wywalczeniem tytułu mistrza Polski

Czyniący postępy

Kuba szybko stał się jednym z ważniejszych piłkarzy drużyny, która przystępowała do boju o upragnioną Ligę Mistrzów. Na drodze podopiecznych trenera Jerzego Engela los postawił Panathinaikos Ateny. W pierwszym spotkaniu młody Wiślak wystąpił na swojej nienominalnej pozycji, bo na prawej obronie, zastępując kontuzjowanego Marcina Baszczyńskiego. Biała Gwiazda zwyciężyła 3:1, a Błaszczykowski zagrał fantastyczne spotkanie, w trakcie którego jednak doznał poważnego urazu – złamał kość śródstopia. Kontuzja wyeliminowała go z gry na kilka miesięcy, lecz specjalnie nie wpłynęła na jego dobrą dyspozycję po powrocie. Wysoka forma została dostrzeżona przez selekcjonera reprezentacji Polski Pawła Janasa, który powołał utalentowanego zawodnika na marcowe spotkanie z Arabią Saudyjską, podczas którego skrzydłowy zagrał 45 minut, zaliczając swój debiut w biało-czerwonych barwach. W barwach, w których do dnia dzisiejszego uzbierał 108 występów i strzelił 21 bramek, stając się jej wieloletnim kapitanem i kluczowym zawodnikiem.

Sezon 2006/2007 był dla Błaszczykowskiego momentem przełomowym. Swój ogromny talent mógł zaprezentować na tle europejskich przeciwników. Pojedynkami z Blackburn Rovers, AS Nancy i Feyenoordem Rotterdam, potwierdził, że jest gotowy na kolejny krok, którym był zagraniczny transfer. Następnym przystankiem w karierze młodego zawodnika była Borussia Dortmund, do której przeniósł się w lipcu 2007 roku. Pożegnalnym spotkaniem w drużynie Białej Gwiazdy było starcie z ŁKS-em Łódź. Wiślak opuszczając boisko w 72. minucie zaprezentował specjalną koszulkę z napisem: „Jeszcze tu wrócę”. Już wtedy nikt nie wątpił w to, że słowa dotrzyma.

Europejska przygoda

W Dortmundzie szybko stał się kluczowym zawodnikiem, a po objęciu zespołu przez Jürgena Kloppa osiągał z niemieckim klubem nie lada sukcesy. Z zespołem z Zagłębia Ruhry dwukrotnie sięgał po mistrzostwo Niemiec, triumfował w Pucharze Niemiec oraz zdobył dwa Superpuchary. W 2013 roku dotarł wraz z żółto-czarnymi do finału Ligi Mistrzów, gdzie czekał na nich Bayern Monachium. Ostatecznie to Bawarczycy mogli cieszyć się z triumfu w najważniejszym meczu na starym kontynencie, a Kuba nigdy więcej nie stanął przed kolejną okazją na zdobycie tego prestiżowego trofeum. Po niezwykle udanym pobycie w Dortmundzie pomocnik zdecydował się przenieść do włoskiej Fiorentiny. Po pobycie na Półwyspie Apenińskim wrócił do Bundesligi, podpisując kontrakt z VFL Wolfsburg, w którym występował do grudnia 2018 roku.

Historia zatoczyła koło

Jak obiecał, tak uczynił. Wiosną 2019 roku wrócił do klubu, który jest dla niego szczególny i z którym stale się utożsamiał. Powrócił jako żywa legenda Białej Gwiazdy, przejmując kapitańską opaskę. Już w swoim pierwszym po powrocie meczu domowym zdobył zwycięską bramkę na wagę trzech punktów. Swoimi trafieniami ucieszył również fanów w spotkaniach z Cracovią i Legią Warszawa, przyczyniając się do zwycięstw i pisząc nową, piękną kartę w historii Białej Gwiazdy.



Źródło: wisla.krakow.pl

Jakub Błaszczykowski z Nagrodą Specjalną Kapituły 10 Asów Małopolski

10.01.2020r.

O tym, jak wielką rolę w Wiśle Kraków - na boisku i poza nim - odgrywa Jakub Błaszczykowski, nie trzeba nikogo przekonywać. Jego wkład w odbudowę Białej Gwiazdy został doceniony przez Kapitułę 10 Asów Małopolski, która przyznała kapitanowi 13-krotnego mistrza Polski Nagrodę Specjalną.

Uroczysta Gala 10 Asów Małopolski odbyła się w piątkowe popołudnie w krakowskiej Hali Karcher. Sala wypełniona została przedstawicielami lokalnego sportu, a także medalistami igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata oraz członkami Małopolskiej Rady Olimpijskiej. Swoją obecnością wydarzenie uświetnił także marszałek województwa małopolskiego - Pan Tomasz Urynowicz. Nie zabrakło również Piotra Obidzińskiego, pełniącego w Wiśle Kraków obowiązki Prezesa Klubu.

Nagroda dla Jakuba Błaszczykowskiego jest wyrazem uznania za wielki wkład w uratowanie i rozwój Klubu oraz godną naśladowania postawę. Kapitan Białej Gwiazdy nie mógł pojawić się na Gali ze względu na obowiązki piłkarskie i odbywający się w tym samym czasie trening. Wyróżnienie w imieniu wiślackiej Legendy odebrał brat zawodnika Dawid Błaszczykowski, będący Wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej Klubu. „Misja ratunkowa Wisły nie powiodłaby się bez pozostałej dwójki pożyczkodawców Tomasza Jażdżyńskiego i Jarosława Królewskiego, ale także bez pracowników Klubu oraz wiernych Kibiców. Ta nagroda jest dla nich wszystkich, bo również na nią zasłużyli. Bardzo dziękuję!” - powiedział Dawid Błaszczykowski.

Gratulujemy!

K. Biedrzycka
Źródło: wisla.krakow.pl

Jakub Błaszczykowski z nowym kontraktem

Legenda Wisły - Jakub Błaszczykowski - przedłużył kontrakt z Białą Gwiazdą, który będzie obowiązywał do końca rozgrywek 2020/2021. Wybitny zawodnik także w rozpoczynającej się kampanii będzie zakładał opaskę kapitańską, przewodnicząc boiskowym działaniom zespołu z R22.


23.08.2020r.

Redakcja

400mm.pl

Jakub Błaszczykowski to niekwestionowana Legenda 13-krotnego mistrza Polski, która stanowi wzór do naśladowania na boisku i poza nim. Po raz pierwszy drogi krakowskiego klubu i Kuby zeszły się w 2005, kiedy to w wieku 20 lat zasilił szeregi drużyny ze stolicy Małopolski. Przez 2,5 roku miał okazję prezentować rodzimym kibicom swoje nieprzeciętne piłkarskie umiejętności, pomagając kolegom z drużyny w wywalczeniu tytułu mistrza oraz wicemistrza Polski. Po udanych występach na krajowym podwórku zwrócił na siebie uwagę europejskich klubów, a transfer był tylko kwestią czasu.


Zgodnie z zapowiedziami w lutym 2007 roku Jakub Błaszczykowski przeniósł się za niemiecką granicę, rozpoczynając przygodę z Borussią Dortmund. W kolejnych latach obok Czarno-Żółtych barw reprezentował również AC Fiorentinę oraz VfL Wolfsburg. Zimą 2019 roku, po 12 latach, wrócił do swojego domu na R22, aby pracować nad przywróceniem blasku Białej Gwieździe. Kampania 2020/2021 PKO Bank Polski Ekstraklasy będzie dla naszego Kapitana szóstym sezonem, w którym przyjdzie mu przywdziewać wiślacki trykot.


Jesteśmy dumni, że nasz Kapitan nadal gra z nami!


Źródło: wisla.krakow.pl

Legenda zostaje przy Reymonta: Jakub Błaszczykowski z nowym kontraktem

Kapitan 13-krotnego mistrza Polski - Jakub Błaszczykowski - przedłużył swój kontrakt z krakowskim klubem do końca sezonu 2021/2022. Oznacza to, że wybitny zawodnik nadal będzie przywdziewał koszulkę z białą gwiazdą, zapisując tym samym kolejny piękny rozdział na kartach wiślackiej historii.


22.07.2021r.

J. Sumera

Jakub Błaszczykowski po raz pierwszy trafił na Reymonta z początkiem 2005 roku, kiedy to zamienił czwartoligowy KS Częstochowa na zespół krakowskiej Wisły, dając początek wyjątkowej historii. Niespełna 20-letni wówczas zawodnik szybko zaaklimatyzował się w nowym klubie, stając się ważną częścią drużyny, z którą kilka miesięcy później mógł świętować swój pierwszy tytuł mistrzowski. Przez 2,5 roku gry pod Wawelem Kuba prezentował swoje ponadprzeciętne umiejętności zarówno na ekstraklasowych boiskach, jak i na arenie międzynarodowej, czym zwrócił na siebie uwagę selekcjonera reprezentacji Polski oraz czołowych europejskich klubów.

W lipcu 2007 roku Jakub Błaszczykowski opuścił ukochaną Wisłę i przeniósł się do niemieckiej Borussii Dortmund. Pomocnik obiecał jednak, że jeszcze kiedyś przywdzieje wiślacki trykot. Występy w barwach BVB przyniosły liczne sukcesy zawodnikowi, który w kolejnych latach reprezentował takie kluby, jak AC Fiorentina oraz VfL Wolfsburg. W lutym 2019 roku historia zatoczyła koło, a Kuba powrócił do swojego domu przy R22, aby pomóc w przywróceniu Białej Gwieździe dawnego blasku. Teraz przed wiślackim Kapitanem siódmy sezon występów w szeregach 13-krotnego mistrza Polski i dalsza część pięknej historii, która trwa nieprzerwanie od ponad 16 lat.

Kapitanie! Jesteśmy dumni, że nadal grasz z nami!

Źródło: wisla.krakow.pl

Raport medyczny: Jakub Błaszczykowski

Kapitan Białej Gwiazdy - Jakub Błaszczykowski - nabawił się podczas środowych zajęć urazu, który wykluczył go z dalszego udziału w treningu. Kompleksowe badania wykazały zerwanie więzadła krzyżowego.


02.09.2021r.

Redakcja

Kuba, wracaj szybko do zdrowia! Potrzebujemy Cię!


Źródło: wisla.krakow.pl

Powrót do Wisły, 2019

Pierwszy trening po powrocie

Pożyczka dla Wisły

Sprzedaż akcji Wisły

Konferencja prasowa, prezentacja Kuby

Zgłoszenie do nagrody Fair Play

Kolekcja Kuby


Kącik poetycki

Na Jakuba B.


U Pasiaków niewąska kroi się rozróba
Bo znowu ich ośmieszył Błaszczykowski Kuba.

— Dariusz Zastawny, Stuletnia nasza historia, czyli Wisła Kraków, Biała Gwiazda w słów orszaku i obrazkach


Galeria zdjęć

Po powrocie: 2019-