Kara Braxton

Z Historia Wisły

Wersja z dnia 13:31, 2 lis 2016; PawelP (Dyskusja | wkład)
(różn) ← Poprzednia wersja | Aktualna wersja (różn) | Następna wersja → (różn)
Kara Braxton
Informacje o zawodniku
kraj Polska
urodzony 8 lutego 1983 w Jackson
wzost/waga 198 cm
pozycja Center
sukcesy MWNBA (2006, 2008); MPolski (2006, 2008); MChin (2010)
Kariera klubowa
Sezon Drużyna Mecze Punkty
2001-2004 Georgia L. Bulldogs
2005-2009 WNBA Detroit Shock
2005/06 PLKK Wisła Kraków 20 310
2006/07 Beşiktaş Cola Turka
2007/08 PLKK Wisła Kraków 21 270
2008/09 Galatasaray
2009/10 Liaoning Hengye
2010 WNBA Tulsa Shock
2010/11 Liaoning Hengye
2010/11 WNBA Phoenix Mercury
2011/12 Optimum TED
2012/13 Nadezhda Orenburg
2011-2014 WNBA New York Liberty
W rubryce Mecze/Punkty najpierw podana jest statystyka z meczów ligowych, a w nawiasie ze wszystkich meczów oficjalnych.


Kara Liana Braxton, koszykarka Wisły, urodziła się 18 lutego 1983 roku w Jackson, w stanie Michigan. Ma siostrę bliźniaczkę. Jej ojciec również był koszykarzem. Zawodniczka ma opinię tyleż utalentowanej, co niezdyscyplinowanej, zarówno na boisku, jak i poza nim. Zawodniczka mierzy 198 cm, waży 93 kg. Gra na pozycji center.

  • Kariera w USA:
    • 2005-2009: Detroit Shock
    • 2010: Tulsa Shock
    • 2010-2011: Phoenix Mercury
    • 2011-2014: New York Liberty
  • Kariera w Europie:
    • 2005/2006: Wisła Can-Pack
    • 2006/2007: Beşiktaş Cola Turka
    • 2007/2008: Wisła Can-Pack
    • 2008/2009: Galatasaray
    • 2009/2010: Liaoning Hengye
    • 2010/2011: Liaoning Hengye
    • 2011/2012: Optimum TED
    • 2012/2013: Nadezhda Orenburg


Spis treści

Akwizytor darmowej dobrej energii - Kara Braxton

25 października 2005

Wczoraj w WNBA, jutro w Eurolidze. Kara Braxton, blisko dwumetrowa dziewczyna z Detroit, w środę spróbuje wygrać dla Wisły Can-Pack pierwszy ważny mecz. O drużynie Phard Neapol nie wie nic, tak samo jak o Krakowie, do którego przyjechała przed trzema tygodniami.

Wszystko jest dla niej nowe, na świat patrzy oczami przepełnionego radości. dziecka. - Wiesz, co mnie najbardziej zaskoczyło w waszym mieście? Zamek. W życiu się nie spodziewałam, że zobaczę tutaj zamek! - śmieje się głośno, przybijając jednocześnie „piątki” z przechodzącymi obok koleżankami z drużyny.

W Detroit zamków nie ma.Jest fabryka samochodów „General Motors”, świetna drużyna koszykarzy „Pistons” i jej kobieca wersja – „Shock”. To w niej Kara spotkała lokalną (choć nie tylko) legendę basketu, byłego zawodnika Billa Laimbeera. Trener o wyglądzie barowego zabijaki wyświęcił ją na klasowego centra.

Z jej dzielnicy nikt nigdy nie wyjechał do Polski. - W ogóle mało kto odwiedził Europę. Ja sama wcześniej tylko raz opuściłam kraj. Byłam krótko w Brazylii - opowiada. - Oferta z Krakowa trochę mnie zaskoczyła. Chwilę się zastanawiałam, ale chyba od początku podświadomie wiedziałam, że i tak podejmę ryzyko. Nie żałuję.

Istnieją ludzie – wampiry energetyczne, którym wystarczy krótka rozmowa, by wyssać z człowieka ostatnie tchnienie optymizmu. Kara jest ich całkowitym przeciwieństwem: mogłaby zostać akwizytorem darmowej dobrej energii. Cały czas żartuje, śmieje się, podczas meczu pociesza i dopinguje partnerki, jest naturalnie żywiołowa. - Kocham uszczęśliwiać ludzi, uwielbiam kiedy się śmieją, bo sama mogę to robić godzinami - opowiada.

Błyskawicznie łapie z innymi kontakt, nawiązuje przyjaźnie. - I am big time people person - wyjaśnia, a nieprzetłumaczalny angielski idiom oznacza dużo więcej niż słownikowe „jestem bardzo towarzyska”.

- Kocham ludzi, mam bardzo wielu przyjaciół - mówi. Dzięki temu w Krakowie nie czuje się samotna. - Nastawienie jest bardzo istotne. Wiesz, kiedy spędza się na treningach tyle czasu, twoją rodziną stają się koleżanki z zespołu. Ja zawsze byłam otwarta na świat i ludzi, teraz mogę powiedzieć, że moja nowa rodzina jest naprawdę świetna - przekonuje.

Nutę smutkę widać jedynie, gdy mówi o małym synku Aelani, który jeszcze jest w Stanach. - Och, mój syn... - wzdycha i robi minę jakby nie chciała usłyszeć pytania o niego. - Nie, nie, to dlatego, że strasznie za nim tęsknię. To mój skarb, nie mogę się już doczekać, kiedy do mnie dojedzie - wzrusza się.

Na przyjazd ukochanego syna musi jeszcze poczekać, więc będzie cierpliwie rzucać do kosza, zdobywać punkty i rozbawiać koleżanki. - I zwyciężać. To przede wszystkim - zaznacza. - Jutro zaczyna się poważna gra, zaczyna się Euroliga. Przed spotkaniem z włoskim zespołem ćwiczyłyśmy wiele zagrywek obronnych, pracowałyśmy nad wieloma rzeczami i jesteśmy gotowe na twardą rywalizację. Ja po przylocie potrzebowałam trochę czasu na aklimatyzację, ale teraz wszystko jest OK.

Żartuje, że poza treningami nie ma na nic zbyt wiele czasu. - Zwiedzanie? W skromnym stopniu. Na pewno jednak będę często chodzić na zamek. Z synem.

Źródło: http://tswisla.pl
Autor: Przemysław Franczak

Transferowe zmiany

24 stycznia 2006

Okres styczniowy to zwykle czas na uzupełnienie składu zespołu. Pewne zmiany zachodzą również w naszym zespole. (...)

Największym osłabieniem zespołu jest na pewno zakończenie współpracy z Karą Braxton. Amerykanka miała zjawić się 4 stycznia w Krakowie po przerwie świątecznej. Zawodniczka i jej agent tłumaczyli, że Braxton ma kłopoty rodzinne, zezwolono jej więc na późniejsze przybycie. Ustalona została ostatecznia data powrotu: piątek, 13 stycznia. Niestety, Braxton nie zjawiła się w Polsce. - Zawodniczka spóźniając się dziewięć dni nie określiła kiedy wróci do Krakowa. Zmuszeni byliśmy więc uznać kontrakt za zerwany - wyjaśnia Piotr Dunin-Suligostowski.

Wisła już 4 stycznia rozpoczęła wstępne poszukiwania koszykarki na pozycję centra. - Zdawaliśmy sobie sprawę, że jest to okres, gdy trudno znaleźć pełnowartościową zawodniczkę na pozycję centra. Było to poszukiwanie opcjonalne, gdyby miał się ziścić zły scenariusz i Braxton nie powróciła. Otrzymywaliśmy jednak zapewnienia zawodniczki i jej agencji, że chce ona kontynuować grę w Wiśle - mówi kierownik sekcji koszykówki Wisły.

Poszukiwania przybrały na sile po 13 stycznia, gdy wiadomo było, że Braxton już w Krakowie nie zagra. (...)

http://tswisla.pl

Powrót Kary Braxton

28. grudnia 2007

Od stycznia drużynę Wisły Can-Pack wzmocni nowa zawodniczka. Będzie to doskonale znana pod Wawelem amerykańska center - Kara Braxton.

Na początku grudnia klub wydał komunikat, że podpisał kontrakt z zawodniczką z USA. Teraz potwierdziły się przypuszczenia, że jest nią Kara Braxton, która zdobyła z Wisłą mistrzostwo Polski w sezonie 2005/06.

Niespełna 25-letnia (ur. 18 lutego 1983 r.) Amerykanka mierzy 198 cm wzrostu. Do Wisły trafiła jesienią 2005 roku. To zawodniczka nieobliczalna - potrafi wykonać zagrania niedostępne dla innych koszykarek, by po chwili w głupi sposób stracić piłkę. Sporo problemów miał z nią ówczesny trener Wisły Can-Pack Elmedin Omanić, po przerwie noworocznej Braxton nie pojawiła się zresztą na czas w Krakowie. Ostatecznie przyleciała w połowie rozgrywek play-off i to właśnie jej powrót zadecydował o wygraniu półfinałowej a następnie finałowej serii.

W 20 meczach polskiej ligi rzucała średnio 15,5 punktu na mecz, zbierając 7,3 piłki. Uzyskiwała też bardzo wysoki wskaźnik evaluation (uwzględniający zdobyte punkty, zbiórki, asysty, przechwyty, bloki, niecelne rzuty i straty) - 16,1.

W lidze WNBA Kara Braxton występuje od 2005 roku w drużynie Detroit Shock. Dwa lata temu zdobyła z nią mistrzostwo ligi, zaś w ostatnim sezonie przegrała finał z Phoenix Mercury. W całych rozgrywkach sezonu 2007 rozegrała 31 meczów, spędzając średnio na parkiecie 17,6 min. Zdobywała 6,7 pkt i 5,4 zbiórki.

Wisła Can-Pack po pierwszej rundzie rozgrywek ligowych wygrała 11 meczów, przegrywając jedno, choć najważniejsze spotkanie z bezpośrednim rywalem do tytułu mistrzowskiego - Lotosem Gdynia. Zajmuje w tabeli ligowej drugie miejsce. Wisła jest także druga w grupie B Euroligi za UMMC Jekaterynburg. Z siedmiu meczów wygrała czterokrotnie.

wislakrakow.com / wislacanpack.pl
(mefiTSo)

Braxton: Jestem zła, że nie mam misia

2. lutego 2008

Kara Braxton szybko aklimatyzuje się po powrocie do Krakowa. 8 zdobytych punktów i skuteczna gra w obronie to znak, że Amerykanka może być istotnym wzmocnieniem drużyny. Jest zawsze uśmiechnięta i walczy o każdą piłkę.

Co myślisz o atmosferze w krakowskiej hali, o kibicach? Coś się zmieniło?

- Atmosfera i wszystko jest świetne: kibice, mieszkańcy Krakowa, koleżanki z drużyny. Jestem tylko zła, że nie mam misia (chwilę wcześniej Candice Dupree i Marta Fernandez dostały pluszowe niedźwiadki od młodych fanek - przyp. D.J.).

Pamiętasz jeszcze Kraków?

- Jasne, wiem gdzie co jest, nikt nie musi mi mówić jak dotrzeć w dane miejsce. Po prostu tam jadę.

A co z Twoją dyspozycją - jesteś zadowolona?

- Myślę, że muszę jeszcze trochę nad nią popracować. Nie znam wszystkich zawodniczek, ale z czasem to się zmieni.

W przyszłym tygodniu zespół gra w Eurolidze. Ty niestety nie możesz jechać.

- Ale będę ich cheerleaderką.

Jak oceniasz szanse Wisły w meczu z Turczynkami?

- Musimy po prostu grać swoją koszykówkę, z mocną obroną, kontrolą nad piłką i powinno być dobrze.

Biuro Prasowe Wisła Can-Pack
(Damian Juszczyk)

Źródło statystyk i danych do biogramu