Okupacyjne Mistrzostwa Krakowa

Z Historia Wisły

Konspiracyjna Wisła
Konspiracyjna Wisła

Okupacyjne mistrzostwa Krakowa – tak w dużym uproszczeniu określa się rozgrywki piłkarskie organizowane w czasie okupacji pod Wawelem, choć ich ranga i sposób ich organizacji poważnie różnił się w poszczególnych latach. Pierwsze tego typu zawody rozpoczęły się 7 sierpnia 1940 roku. Rozgrywano je na boisku Juvenii, a ich organizatorem był Aleksander Wodka. W sumie odbyły się cztery edycje mistrzostw. Trzykrotnie zwyciężała Wisła. Raz ta sztuka udała się Cracovii.

Spis treści

1940. Turniej "dla zespołów piłkarskich byłych klubów, rozwiązanych rozporządzeniem władz” niemieckich

Tak właśnie nazwano te rozgrywki w 1940 roku. Z czasem uznano je za pierwsze okupacyjne mistrzostwa Krakowa. Choć zaznaczyć należy, że zamierzenia organizatorów zawodów były skromniejsze. Turniej miał za zadanie „utrzymanie zawodników b. drużyn w kondycji fizycznej, z wyłączeniem jakichkolwiek dążności politycznych czy wyznaniowych” [1].

Georg Niffke
Georg Niffke

Turniej rozpoczęto 7 sierpnia 1940 r., „a więc po wydaniu przez Hansa Franka w dniu 23 lipca 1940 r. rozporządzenia o likwidacji polskich stowarzyszeń, w tym również klubów sportowych i zakazie utrzymywania ich istnienia oraz kontynuowania działalności” [2]. Stwarzało to więc sporo wątpliwości co do jego legalności z punktu widzenia władz okupacyjnych. Mecze rozgrywano w Parku Sportowym „Juvenia”, którego tereny wydzierżawił od miasta z końcem 1939 roku jego przedwojenny kierownik, a zarazem działacz klubowy, Aleksander Wodka. Tereny Parku (z wyłączeniem gruntów przeznaczonych na ogródki działkowe) mógł Wodka „używać według własnego uznania". Tak też się stało i boisko Juvenii przez blisko dwa lata stało się areną piłkarskich batalii przy cichym przyzwoleniu władz niemieckich. Nie dziwił więc fakt, że Wodka stał się też pierwszym kierownikiem turnieju piłkarskiego rozegranego na terenie Parku w 1940 roku. On też wraz z Wiślakiem Piotrem Jędrzejczykiem odpowiadali za obsadę sędziowską. Sierpniową rywalizację o nieformalnego mistrza Krakowa rozpoczęło 8 drużyn: Bloki, Cracovia, Garbarnia, Groble, Juvenia, Sparta, Wisła i Zwierzyniecki. Zasady turnieju były proste: grano każdy z każdym systemem punktowym (za remis przyznawano jeden punkt, a za zwycięstwo - dwa). W wypadku równej ilości zdobytych punktów o miejscu w tabeli decydować miał „lepszy stosunek bramek”.

Zadbano też o kwestie finansowe: w trakcie meczów pobierano datki od widzów. Zebrane pieniądze następnie dzielono między zespoły (po 35%). Resztę przeznaczano dla „kier. Parku na pokrycie kosztów utrzymania” obiektów sportowych będących w pieczy A. Wodki.

Inauguracyjnym meczem turnieju był pojedynek Wisły z Blokami. Rozegrany 1 sierpnia zakończył się pogromem 10:0, ukazując futbolową siłę Wisły w rozpoczynającym się sezonie piłkarskim. Co zresztą znalazło potem potwierdzenie w całych rozgrywkach. Dość powiedzieć, że Wisła wygrała wszystkie mecze mistrzowskie, gromiąc w ostatnim pojedynku derbowym Cracovię aż 7:1, co jest najwyższym wynikiem w historii spotkań derbowych z Cracovią… Równie imponujący był stosunek bramek: 52:8. Garbarnia, 3. drużyna tych mistrzostw (a 2. pod względem ilości zdobytych goli), strzeliła w całych rozgrywkach o trzydzieści bramek mniej!!!

Dużo niejasności budzi status tych rozgrywek, a głównie kwestia ich legalności. Z jednej bowiem strony obowiązywać powinno rozporządzenie gubernatora Franka, które delegalizowało wszelki zorganizowany polskich ruch sportowych na terenie Generalnego Gubernatorstwa; z drugiej strony sam A. Wodka w spisanym sprawozdaniu z turnieju pisał wprost: „W pierwszym rzędzie stwierdzić należy przychylne stanowisko władz niemieckich na czele z p.p. „Sportführerem” Dr Niffke i red. Długoszewskim, który wiedząc o odbywającym się turnieju nie tylko nie byli przeciwni temu, ale nawet odnośnym pismem zawiadomili Kier. Parku, że sport polski rozwijać się może”;… „turniej ten wzbudził nie tylko zainteresowanie władz polskich, ale nawet władz niemieckich, które specjalnie delegowały swego przedstawiciela na końcowe rozgrywki” [3]… O tym, że współpraca z władzami okupacyjnymi wcale nie była taką sielanką świadczą zachowane fragmentarycznie maszynopisy kierownictwa rozgrywek turnieju błyskawicznego, który rozpoczął się już tydzień po zakończeniu poprzednich rozgrywek: „na terenie parku odbywały się dość często różne ćwiczenia partyjniaków hitlerowskich (t.zw. popularnie „kasztanów”), które przeszkadzały nam w normalnej pracy”, … „praca nasza była konspiracyjna (gdyż tworzenie jakichś Komisji, było już organizacją) i odbywała się w ciężkich warunkach, pomimo cichego zezwolenia od „sportfirera” gospodarzowi parku p. Wodce na uprawianie sportu polskiego w ramach nieorganizacyjnych, musieliśmy odbywać posiedzenia tajnie. Posiedzenia te odbywały się w pawilonie parku „Juvenia” do późnego wieczoru przy świeczce” [4].

Biorąc to pod uwagę wahamy się czy „konspiracyjność” tych rozgrywek nie należałoby wziąć w duży cudzysłów...

O atmosferze panującej na obiektach „Juvenii” i wśród kibiców mówi wiele cytat: „Jeżeli chodzi o publiczność to można jej dużo zarzucić z jednej strony, a darować z drugiej. Nastawienie wrogie w stosunku do przeciwnika dało się zauważyć a antagonizmy t.zw. kibiców (Wisła-Cracovia) jekie były w okresie przedwojennym wcale jak dotychczas się nie zatarły, a najwyższy czas. Stwierdzić jednak bezstronnie trzeba, że publiczność niemal na każdych zawodach dopisała, niejednokrotnie (2000-3000). Nawet zainteresowanie polskim sportem przeszło do umysłów publiczności niemieckiej, którą można było w pokaźnej liczbie zaobserwować na ważniejszych zawodach” [5]. Sprzyjał temu niewątpliwie fakt, że w Parku Sportowym funkcjonowała też kawiarnia-piwiarnia, z której mogli „korzystać zarówno Niemcy, jak i Polacy. Dlatego stanowił osłonę dla nielegalnej działalności sportowej na boisku piłkarskim tego parku i dla wzajemnych kontaktów organizacyjno-sportowych. Polacy - działacze i zawodnicy - siedzący w kawiarni lub piwiarni nie wzbudzali większego zainteresowania Niemców, wstępujących dla wypicia piwa”. To właśnie tutaj „przy poszczególnych stolikach ustalano składy zespołów, załatwiano pożyczkę butów i kostiumów…” [6].

Z chwilą odbycia ostatniego spotkania w ramach turnieju mistrzowskiego zespoły obdarzono nagrodami, z który niemała część przypadła Wiśle, jako zwycięzcy. Były to:”dwa puchary, jeden ufundowany przez Władysława Żaka, od roku 1927 kierownika drugiej drużyny piłkarskiej tego klubu, a następnie do roku 1939 sekretarza sekcji piłkarskiej; drugi przez Adama Jaromina, ozdobną drewnianą kasetę ufundowaną przez Jana Hradila; artysta Marek Szczerbiński wręczył K. Obtułowiczowi namalowany przez siebie obraz „Kościuszko na Wawelu", a „dla całej drużyny wierny szatny Andrzej Boligłowa przygotował niespodziankę, nie tylko miłą, ale i pożyteczną: komplet nowych kostiumów wiślackich, które uratował przed skonfiskowaniem przez Niemców i uroczyście wręczył z okazji zwycięstwa kierownictwu drużyny".

"Wszystkie rozegrane mecze były sędziowane przez wyznaczonych sędziów piłkarskich, którzy prowadzili następujące ilości meczów: Aleksander Wodka - sześć, Zygmunt Chruściński, Tadeusz Feret, Władysław Michalik i Stanisław Wójcik po trzy, Kazimierz Kielar, Jan Ławnik i Edward Majcher po dwa, Edward Bill, Jan Domin, Eugeniusz Grabarski i Jan Żyła po jednym" [7].

Zobacz więcej w osobnym artykule: Mistrzostwa Krakowa 1940 (piłka nożna).


1941. Turniej piłki nożnej o mistrzostwo Parku „Juvenia”

Drużyna TS Wisła w czasie jednego z wyjazdów poza Kraków w latach okupacji
Drużyna TS Wisła w czasie jednego z wyjazdów poza Kraków w latach okupacji
Zobacz więcej w osobnym artykule: Mistrzostwa Krakowa 1941 (piłka nożna).


Długa i ciężka zima sprawiła, że piłkarze na boiska wrócili dopiero późną wiosną. Nadal dzierżawiący Park Sportowy A. Wodka był już w posiadaniu regulacji władz niemieckich zabraniający Polakom uprawiania „sportu w ramach organizacji”. Tym niemniej mogli oni odpłatnie wynajmować obiekty „Juvenii” dla uprawianie sportu (nie tylko piłki nożnej). I to niewątpliwie dawało szansę na organizację kolejnych turniejów piłkarskich w Krakowie o podobnym charakterze jak w roku ubiegłym [8]. Tak też się stało. Klubowi delegaci „dla większego zainteresowania zespołów i publiczności” postanowili „urządzić znów tego roku coś w rodzaju mistrzostwa Parku „Juvenia”, a właściwie mistrzostwa Krakowa” – jak napisał w swym sprawozdaniu kierownik Zwierzynieckiego K. Kozłowski. Nie przeprowadzono żadnych eliminacji do tego turnieju, startować w nim miały drużyny, które same zgłoszą akces do 6 czerwca.

Ostatecznie do turnieju zgłosiło się trzynaście drużyn: AKS, Bloki, Cracovia, Dębnicki, Garbarnia, Groble, Juvenia, Kazimierz, Prądniczanka, Sparta, Wawel, Wisła i Zwierzyniecki.

Delegaci wszystkich drużyn zebrali się w mieszkaniu A. Wódki na terenie Parku Sportowego „Juvenia" 6 czerwca 1941 r. Wtedy też uchwalili regulamin rozgrywek i wybrali Kierownictwo Turnieju. Zasady rozgrywania turnieju nie różniły się zbytnio od tych z ubiegłego roku z jednym małym wyjątkiem. O mistrzostwie, tak jak w roku ubiegłym decydowała ilość zdobytych punktów. Z tym, że

W razie równej ilości punktów dwóch drużyn, o pierwsze miejsce w tabeli, nastąpić musi drugie spotkanie, przy trzech lub więcej zespołach mających równą ilość punktów decyduje o kolejności stosunek bramek”.

Przy rozstrzygających zawodach o pierwsze miejsce w tabeli, o ile w normalnym czasie nie zapadnie rozstrzygnięcie, przedłuża się zawody 2x15 min., a o ile i w tym czasie nie będzie rezultatu, przedłuża się grę do decydującej bramki” [9].

Zgodnie z Regulaminem wybrano następnie pięcioosobowe Kierownictwo turnieju, do którego zadań należało: a) wyznaczanie terminu zawodów, b) załatwianie obsady sędziowskiej, c) weryfikacja zawodów, d) nakładanie kar za przewinienia zespołów i poszczególnych zawodników, e) usuwanie od kierownictwa drużyn osób, którzy swym nie sportowym zachowa¬niem się działają na szkodę sportu lub zespołów [10]].

Na czele Kierownictwa Turnieju stał Edward Kizlich (Sparta), jego zastępcą i sekretarzem wybrano Karola Kozłowskiego (Zwierzyniecki). Ciekawostką był fakt, że w Kierownictwie zabrakło przedstawiciela najsilniejszej piłkarsko Wisły, znalazł się tam natomiast Tadeusz Feret (AKS), Mieczysław Kożuch (Wawel) i Antoni Malczyk z Cracovii (decyzje zapadłe 10 czerwca).

Rozgrywki postanowiono odbywać w soboty popoł. (jedna) oraz w niedziele przedpoł. (dwie) i w niedziele popoł. (dwie). Kierownictwi polecono ułożyć terminarz drogą rozstawienia a nie losowania tak, aby najbardziej interesujące zawody ze względów kasowych wypadały zawsze na niedzielę popoł., kiedy była największa frekwencja publiczności” [11]. Pierwsze spotkania wg terminarza miały się odbyć 14 czerwca.

Komentując te personalne i organizacyjne postanowienia warto zauważyć, że ciężar organizacji i odpowiedzialność za przeprowadzenie turnieju, w porównaniu do roku ubiegłego, wyraźnie przechodziła z rąk A. Wodki (formalnie brał on udział w posiedzeniach kierownictwa, ale jedynie „z głosem doradczym”) na kolegialne Kierownictwo Turnieju, w którym, jak można sądzić po zachowanych protokołach, decydujące znaczenie zaczął odgrywać wydział sędziowski z Z. Chruścińskim na czele.

Już na początku rozgrywek doszło do poważnego konfliktu na linii AKS-Kierownictwo Turnieju. Związane to był z arbitralnym ustalaniem terminarza zawodów, na co działacze AKS nie chcieli wyrazić zgody. Wtedy to reprezentujący drużynę Amatorskiego Madejski „niezadowolony z terminarza” wystąpił „z nieuzasadnionymi i obrażającymi Kierownictwo zarzutami, że tendencyjnie wyznacza się A.K.S.-owi zawody, aby nie dopuścić ich do zdobycia mistrzostwa, żądając zmiany terminarza, pod groźbą wystąpienia z rozgrywek” [12]. Na te zarzuty Kierownictwo rozgrywek zareagowało surową naganą dla Madejskiego „za obraźliwe słowa”. Podczas obrad Kierownictwa Rozgrywek przedstawiciel AKS Feret stwierdził wprost: terminarz jest „tendencyjnie układany, że Kierownictwo nie ma oleju w głowie i że jeżeli Kierownictwo nie przełoży zawodów z Cracovią na koniec mistrzostw to AKS nie będzie grał tych zawodów” [13]. Działacze pozostali jednak nieugięci, co zaowocowało ustąpieniem Fereta z Kierownictewa zawodów i wybraniem w jego miejsce Jana Ławnika z Wisły. Konfilkt z AKS groził paraliżem rozgrywek i ich bojkotem ze strony nie tylko AKS, ale i innych krakowskich klubów, które coraz bardziej kontestowały postanowienia piłkarskich władz. Szczególnie wiele zastrzeżeń miano do prowadzącego wydział sędziowski Z. Chruścińskiego, w związku z obsadą sędziowską poszczególnych zawodów [14].

Właśnie na tle obsady sędziowskiej dokonanej przez Chruścińskiego i sposobu prowadzenia przez arbitrów meczów Wisły doszło do kolejnego przesilenia w Kierownictwie Turnieju. Do zbuntowanego AKS dołączyła też Wisła, która poczuła się pokrzywdzona dyskwalifikacją G. Batora [15]. Po trwających wiele dni przepychankach między działaczami, podczas których dochodziło nawet do składania mandatów przez Kierownictwo Turnieju, a potem cofania tej decyzji – w połowie sierpnia doszło do przesilenia. Na zwołanym zebraniu delegatów klubowych 12 sierpnia najpierw przegłosowano relegowanie Batora z turnieju (5 głosów za, 4 przeciw, 3 wstrzymujące się). „Po ogłoszeniu wyniku głosowania zabrał głos del. P. Ławnik (Wisła), który stwierdzając, że zawodnikowi temu wyrządzono krzywdę zgłasza ustąpienie swego zespołu od dalszych rozgrywek. W ślad za nim zgłasza swe wystąpienie delegat p. Feret A.K.S.”. Groziło to wycofaniem z rozgrywek dwóch czołowych klubów krakowskich. Nic dziwnego, że delegaci powierzyli A. Wodce misję rozjemczą w tej sprawie. Tak można zrozumieć całą sprawę korzystając z protokołów z posiedzeń Kierownictwa Turnieju. Dosadniej opisuje ją Sprawozdanie Kierownictwa Turnieju za 1941 rok, a swoje trzy grosze dodaje w pisanych odręcznie komentarzach K. Kozłowski: „Korzystając z zamieszania, postanowił A.K.S. spróbować rozbić jedność polskich zespołów. Usiłowano do tych machinacji wciągnąć nawet gospodarza Parku p. Wodkę. A po wielkich wysiłkach udało im się wciągnąć do opozycji jeszcze dwa zespoły: Groble i Bloki” [16].

Tydzień później na kolejnym zebraniu delegatów klubowych przesłuchano G. Batora, który w/s domniemanej obrazy grona sędziowskiego zajmował nieprzejednane stanowisko. Sprawa słownej obrazy sędziego Billa/Chruścińskiego w ogóle była dość zagmatwana, gdyż do tego incydentu dojść miało nie podczas zawodów sportowych, lecz w miejscu i okolicznościach jak najbardziej prywatnych. Ta właśnie sprawa zdominowała specjalne posiedzenie delegatów klubowych 21 sierpnia. Z misją rozjemczą wystąpiła na nim Cracovia, proponując ponowne rozpatrzenie sprawy Batora przez komisję Kierownictwa Turnieju – i ta propozycja uzyskała akceptację zebranych. „Ostatecznie Wisła widząc dobrą wolę ze strony delegatów zespołów oraz Kierownictwa, cofnęła swoją decyzję wystapienia z rozgrywek o mistrzostwo, a A.K.S. odosobniony, po drugiej nieudałej próbie rozbicia jedności sportu polskiego, musiał skapitulować” [17].

Tym samym odłożona w czasie decyzję o dyskwalifikacji Batora zaowocowała przystąpieniem do rozgrywek drużyn kontestujących działalność ich Kierownictwa. Wprawdzie Batora na posiedzeniu Komitetu Turnieju z 2 września ukarano „zupełnem wykluczeniem z gry za wysoce obraźliwe słowa skierowane do całego zespołu sędziowskiego” [18], ale nie spowodowało to już wielkich reperkusji… „W końcu Wisła sama przyszła do przekonania o winie Batora, nie sprzeciwiając się jego wykluczeniu” – napisano w Sprawozdaniu z Turnieju… Warto zanaczyć, że ukaranie Batora było jedyną sankcją jaka spotkała piłkarzy i działaczy Wisły w całym turnieju…

Charakterystyczne dla całego tego zamieszania na zapleczu rozgrywek piłkarskich było to, że w zasadzie „mistrzostwa odbywały się przez cały czas normalnie z małymi przeszkodami czy z powodu zajęcia boiska na ćwiczenia Niemców, czy też dwukrotnie przez ulewny deszcz” [19]. Do tych nadspodziewanych okoliczności zaliczyć też trzeba i przerwę „w mistrzostwach z powodu jubileuszu Wisły… i Zwierzynieckiego”. Poważniejsze kłopoty z dokończeniem rozgrywek pojawiły się w związku z wypowiedzeniem A. Wodce dzierżawy Parku z dniem 30 września. Towarzyszył temu „zakaz dalszego prowadzenia wszelkich ćwiczeń i zawodów sportowych z powodu budowy toru hippicznego” [20]. Na szczęście dotychczasowy gospodarz obiektów „Juvenii” „załatwił uzyskanie od Niemców zezwolenia na przedłużenie korzystania z boiska w Parku Sportowym „Juvenia" za pewną opłatą, która miała być pokryta dochodem z bufetu na boisku przez A. Wódkę, jako gospodarza, któremu to zezwolenie zostało udzielone, oraz przez drużyny biorące udział w turnieju” [21].

Pozostawiając na boku kwestie organizacyjne i przechodząc do opisu zmagań sportowych na boisku Juvenii. Tym razem zaszczyt zainaugurowania rozgrywek mistrzowskich przypadł Cracovii i Groblom. Stało się to 14 czerwca o godz. 18.30 (wynik 7:0 na korzyść Pasów). Ubiegłoroczny zwycięzca mistrzostw – Wisła – tym razem zaczęła od remisu z groźnym rywalem AKS (1:1). I trzeba dodać, że był to jeden z dwóch nierozstrzygniętych pojedynków, jakie rozegrała Wisła w całych mistrzostwach. Pozostałe mecze pewnie wygrywała i to z reguły w wysokim stosunku. Niemal bliźniacze wyniki osiągała w tych mistrzostwach Cracovia, która również pierwszy remis zanotowała w 4. kolejce mistrzostwa także z AKS (6 lipca, 1:1). Nic dziwnego, że obie te drużyny szybko wysforowały się na czoło mistrzowskiej tabeli. Z tym, że Wisła, mając mniej spotkań rozegranych na koncie, plasowała się niżej w bieżących klasyfikacjach. Dopiero nadrobienie zaległości przez graczy Wisły sprawiły, że po meczu 8. kolejki z Juvenią (8:0) po raz pierwszy wysforowali się na czoło tabeli, mając tyle samo punktów zdobytych co Cracovia, wyprzedzając ją jednak lepszym stosunkiem bramek (45:5, przy 44:6 Cracovii). Rywalizacja obu tych drużyn była więc pasjonująca od początku rozgrywek. Obserwatorzy rozgrywek taki przebieg rywalizacji tłumaczyli tym, że właśnie Cracovia i Wisła, jako jedne z nielicznych drużyn prowadziły regularne treningi na boisku „Juvenii”. „Treningi odbywały się raz w tygodniu, o ile boisko nie było zajęte przez Niemców. Treningi prowadzili pp. Pachla Józef (Cracovia) i Zaczek Aleksander (A.K.S.). – Najpilniej trenowały zespoły A.K.S., Cracovii i Wisły, wykazując też przez to najlepszą formę w mistrzostwach” {22]. Przyjemność ćwiczenia na boiskach „Juvenii” kosztowała zainteresowanych 2,50 zł za półtoragodzinny wynajem obiektu.

Biorąc pod uwagę przebieg turnieju nie dziwi, że bezpośredni pojedynek Wisły z Cracovią wzbudził wśród krakowskich kibiców niebywałe zainteresowanie. Mecz ten pobił też rekordy w zebranych dobrowolnie pieniężnych datkach: „Największą jednak kwotę z dobrowolnych datków w wysokości 1498 zł, uzyskano z dwóch dni rozgrywek, gdy w niedzielę 30 sierpnia odbył się mecz drużyn KS „Cracovia" i TS „Wisła" z wynikiem remisowym 1:1, gdyż - podobnie jak w pierwszym spotkaniu tych drużyn w dniu 2 czerwca 1941 r., pierwszą bramkę dla drużyny KS „Cracovia" uzyskał B. Młynarek, a Wł. Giergiel -wyrównującą z rzutu karnego na trzy minuty przed zakończeniem spotkania” [23].

Pozostałe w rozgrywkach spotkania obie drużyny pewnie wygrywały, choć najwyraźniej nie ścigały się w liczbie strzelonych goli. Zgodnie z regulaminem w wypadku równej ilości punktów o tytule mistrzowskim miał decydować mecz barażowy. Dla porządku jednak przyznajmy, że skuteczniejszą drużyną okazała się na koniec Cracovia. Zdobyła w sumie 61 bramek, przy 56 Wisły.

W sumie od 14 czerwca do 19 października rozegrano w ramach mistrzostw 79 spotkań.

Dodatkowe, rozstrzygające o mistrzostwie spotkanie obie drużyny rozegrały w niedzielę 19 października „w warunkach zupełnie nienormalnych, mimo przenikliwego zimna i silnego wiatru, na boisku zupełnie rozmokłym... Wśród takich warunków nie mogło być mowy o normalnej grze i wykazaniu przewagi którejkolwiek z drużyn. Szczęście w tym przypadku dopisało Wiśle, która wygrała te zawody w normalnym czasie w stosunku 3:2” [24]. Co ciekawe zwycięzcy tego pojedynku przystąpili do gry osłabieni (bez jednego zawodnika). „Już w dziesiątej minucie gry, KS „Cracovia" uzyskała prowadzenie 1:0 po celnym strzale B. Młynarka. Przybycie jednak T Waśki wyrównało szanse obu drużyn na zwycięstwo, po uzyskaniu przez Wł. Giergiela I wyrównującej bramki. Mimo ponownego prowadzenia przez drużynę KS „Cracovia" ze strzału J. Korbasa, zwycięstwo odniosła drużyna TS „Wisła" w stosunku 3:2, uzyskując dwie dalsze bramki przez K. Obtułowicza i Wł. Giergiela I, zdobywając tytuł mistrza Parku Sportowego „Juvenia" na rok 1941, który był równoznaczny z nieoficjalnym tytułem mistrza Krakowa. „Mimo fatalnej pogody spotkanie oglądało około 400 osób, a dochód z dobrowolnych datków wyniósł tylko 290 zł. Spotkanie sędziował Józef Mytnik" [25].

Bezpośrednio po zakończeniu spotkania odbyło się zakończenie turnieju i rozdanie nagród ufundowanych przez kierownictwa zespołów oraz dyplomów wszystkim uczestniczącym drużynom z odpowiednią treścią i wymienieniem maksymalnie piętnastu zawodników. Wręczenia nagród i dyplomów dokonał zastępca przewodniczącego kierownictwa turnieju Karol Kozłowski [26].

Oceniając w specjalnym sprawozdaniu przebieg turnieju jego organizatorzy pisali: „w stosunku do roku poprzedniego wszystkie drużyny poprawiły się w formie, w szczególności zaś wybitną poprawę znać było u „Cracovii, której tylko nie dopisało szczęście w zdobyciu mistrzostwa. Wisła ze swym zgranym atakiem i najlepszym bramkarzem Jurowiczem była tym razem drużyną niepokonaną. Trzeci b. klub ligowy Garbarnia po opuszczeniu go przez „volksdeutscherów" nie wykazał i w tym roku nadzwyczajnej formy, zajmując dopiero 7 miejsce w tabeli. Rewelacją była zespół Kazimierz, a właściwie II-a Cracovia, który zdobył po A. K. S. ( składającym się z b. zawodników Wisły) 4 miejsce przed Spartą (5-te) i Zwierzynieckim (6-te miejsce). Inne zespoły nie wykazały nadzwyczajnej formy, będąc tylko dostawcami punk[t]ów dla wyżej wymienionych zespołów” [27].

Przyczyną sukcesu drużyn TS „Wisła" i KS „Cracovia" był fakt, że składy osobowe tych drużyn uległy tylko minimalnej zmianie w stosunku do roku 1940, a większość zawodników rozegrała wszystkie spotkania turniejowe, co decydowało o ostatecznych wynikach"... Drużyny te „ większość meczów, będących najatrakcyjniejszymi, rozgrywały w niedziele, aby umożliwić oglądanie ich gry jak największej liczbie entuzjastów piłki nożnej, a także zwolennikom tych drużyn" [28].

Na koniec warto również odnieść się do znanej już z ubiegłego roku kwestii konspiracyjności tych rozgrywek. Mimo oficjalnych zakazów była ona mocno iluzoryczna, bo przecież obok polskich drużyn na obiektach „Juvenii” ćwiczyły i grały zespoły niemieckie. Tłumne zgromadzenia polskich kibiców na rozgrywanych co tydzień meczach nie mogły więc ujść uwagi władzom okupacyjnym. O czym zresztą wprost pisze Karol Kozłowski: „Parę razy mieliśmy też wizyty różnych dygnitarzy niemieckich, którzy, czy z ciekawości, czy też dla kontroli przyjeżdżali zobaczyć co się to tam dzieje, że jest tyle Polaków zgromadzonych. Niejednokrotnie na zawodach oficjalnych niemieckich vis-a-vis „Juvenii” na boisku „Wisły” było o połowę mniej ludzi, niż na polskich na boisku „Juvenii” [29].


1942. Przerwa w rozgrywkach

Po zamknięciu boiska „Juvenii” przez okupanta, zespoły polskie, pozbawione zostały jedynego w owym czasie boiska, na którym można było prowadzić jakiś skoordynowany sport polski.

Równocześnie masowe aresztowania i wzmożona akcja „łapanek”, uderzyły w całe społeczeństwo jakby obuchem w głowę, tak, że trudno było myśleć o organizowaniu czegoś na szerszą skalę.

Były wprawdzie sporadyczne wypadki jakichś wyjazdów na prowincję – grało się za: cukier, mąkę lub inne prowianty, były nawet wyjazdy Zwierzynieckiego i Wisły aż do Warszawy, ale organizacyjnie, był sport polski w marazmie” [30].


1943. Turniej piłki nożnej o mistrzostwo Krakowa

Drużyna Wisły  w 1943 roku
Drużyna Wisły w 1943 roku

Po zapaści futbolowej jaka dotknęła okupacyjny Kraków w 1942 roku z nastaniem nowego, 1943 roku, spragnieni rywalizacji piłkarze i działacze postanowili reaktywować mistrzowskie rozgrywki. Impulsem do ich wznowienia były toczone od wczesnej wiosny na peryferyjnych boiskach mecze towarzyskie, a nawet mniejsze i większe turnieje. Jak to skomentował potem K. Kozłowski: „tak więc zamiast jednego boiska „Juvenii”, Kraków został opasany naokoło szeregiem innych boisk, wprawdzie przeważnie oddalonych w kilkanaście minut od ostatniego przystanku tramwajowego, ale mających przepisowe wymiary z bramkami i siatkami. Sport polski budził się znów do życia i zaczął wzrastać w szybkim tempie. Powstawały kluby, jak grzyby po deszczu tak, że z kilkunastu początkowo zespołów wzrosły do liczby 36” [31].

Mecze futbolowe na tych obiektach odbywały się bez większych perturbacji i nadmiernego zainteresowania władz okupacyjnych. Dawało to realne szanse na przeprowadzenie zawodów mistrzowskich z udziałem najlepszych w mieście drużyn. Jak napisano w sprawozdaniu z turnieju: „zaczęto myśleć o jakiejś poważniejszej imprezie, któryby pobudziła zawodników do wydania ze siebie więcej wysiłku fizycznego, a publiczności sportowej dała więcej emocji”. Po udanych czerwcowych turniejach na boiskach Wieczystej i Borku „rozpoczęły się między kierownikami zespołów rozmowy na temat stworzenia poważniejszej, na szeroką skalę zakrojonej imprezy, w rodzaju rozgrywek o mistrzostwo Krakowa. W rezultacie 6 lipca odbyło się pierwsze zebranie delegatów zespołów, na którym uchwalono rozpocząć turniej, 16-tu na razie zgłoszonych zespołów, o mistrzostwo Krakowa” [32]. Termin rozpoczęcia turnieju przełożono „na znak żałoby z powodu śmierci gen. Sikorskiego” [33]. Z uwagi na duże zainteresowanie turniejem zespoły początkowo podzielona na dwie grupy. Wisła trafiała do Grupy I i miała swe mecze rozgrywać na boiskach w Borku i Łagiewnikach. Grupę tę tworzyły jeszcze: Nadwiślan, Borek, Łagiewianka, Zwierzyniecki, Podgórze, Grafika i Groble. Cracovia trafiała do Grupy II, mając do dyspozycji boiska w Rakowicach i Wieczystej. Oprócz niej w grupie tej grać miał: Dąbski, Wieczysta, Rakowiczanka, Juvenia, Blok,i Modrzejówka i Czarni. Tydzień później okazało się, że do turnieju zgłosiło się dodatkowych 6 drużyn, Dlatego na zebraniu delegatów klubowych 13 lipca w Borku postanowiono z tych drużyn utworzyć Grupę III. W jej skład wchodziły: Garbarnia, Krakowianka, Łobzowianka, Ludwinów, Osiedle i Wesoła. Drużyny te początkowo grać miały na boisku Łobzowianki, ale z czasem przeniosły się na boisko Garbarni.

Regulamin rozgrywek był prosty. Drużyny w grupach grały każdy z każdym, a do rozgrywek finałowych miały awansować po dwie najlepsze drużyny z każdej grupy. Dla lepszego koordynowania zawodów podczas trzeciego zebrania delegatów klubowych w Rakowicach wybrano Kierownictwo Turnieju, które miała na bieżąco kierować zawodami mistrzowskimi: wyznaczać boiska do rozgrywek, weryfikować zawody, nakładać kary na zawodników i zespoły [34]. Na przewodniczącego Kierownictwa Turnieju wybrano Karola Kozłowskiego. Za sprawy sędziowskie byli odpowiedzialni Stanisław Jesionka i Aleksander Wodka.

Nadzieje na sprawne przeprowadzenie rozgrywek okazały się na wyrost. Incydentalne ekscesy, jakie miały miejsce podczas ostatnich zawodów tego typu w 1941 były niczym w porównaniu z tym, co zdarzało się na krakowskich boiskach dwa lata później. Na ile wpływ na to miała anarchizacja społeczeństwa (zdziczenie obyczajów), poddanego już czwarty rok okupacyjnej rzeczywistości, a na ile mankamenty w organizacji poszczególnych spotkań trudno jednoznacznie orzec. Jeśli chodzi o materiały źródłowe dotyczące rozgrywek to w przeciwieństwie do roku 1941 nie dysponujemy protokołami z posiedzeń Kierownictwa Turnieju, a jedynie drukowanym sprawozdaniem. Protokoły spisywał jako sekretarz tego gremium Jan Kwaśniewski i, jak można sądzić po oświadczeniu Karola Kozłowskiego, czynił to „tendencyjnie”. Czy właśnie dlatego nie zachowały się one dla potomnych? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, choć zapewne ciekawe byłoby skonfrontowanie tychże z oficjalną wersją zdarzeń zaprezentowaną przez Kozłowskiego w spisanych przez niego komentarzach i drukowanym pod jego nadzorem Sprawozdaniu. Z oświadczenia przewodniczącego Kierownictwa Turnieju tenże Kwaśniewski jawi się jako wybitnie czarny charakter, sypiący piach w tryby maszynerii rozgrywek o mistrzostw Krakowa. Wyjaśnijmy, że był on kierownikiem Łagiewianki.

Na to jeszcze nakładały się kibicowskie animozje, którym jakże często dawano wyraz na trybunach. Zbyt proste wydają się wyjaśnienia Kierownictwa Turnieju: „od samego już początku rozgrywek nie było prawie tygodnia, aby się obeszło bez awantur na boiskach. Nie pomogło stosowanie jak największych kar, ekscesy na boiskach nie ustawały. Winę całą za te wszystkie karygodne występy, czy poszczególnych zawodników, czy też sfanatyzowanych zwolenników zespołów, ponoszą w dużej mierze niewyrobieni sportowo i również sfanatyzowani kierownicy zespołów" [35].

Już 1 sierpnia, w czasie meczu Łagiewianka-Wisła „sfanatyzowani zwolennicy drużyny KS „Łagiewianka" na czele z jego kierownikiem Janem Kwaśniewskim wtargnęli na boisko i chcieli pobić sędziego i zawodników TS „Wisła". Spowodowało to przerwanie spotkania przez sędziego tego meczu Kazimierza Kielara na osiem minut przed zakończeniem przy stanie 2:2.

W tydzień później, w dniu 8 sierpnia, w czasie spotkania KS „Groble" - KS „Nadwiślan" na boisku w Borku Fałęckim zawodnicy i zwolennicy drużyny KS „Nadwiślan" okazali takie niezadowolenie z decyzji sędziego Aleksandra Wodki, „że ten musiał ratować się ucieczką pod ochroną". W tymże dniu, w czasie meczu drużyn KS „Dąbski" i KS „Czarni" na boisku KS „Rakowiczanka" w Rakowicach powstała bójka między zwolennikami KS „Dąbski". Spowodowało to nawet interwencję policji polskiej, oglądającej to spotkanie. Nakazała ona przerwanie spotkania na 15 min. przed zakończeniem przy stanie 1:0 dla KS „Dąbski" [36]. Nawiązując do powyższych zdarzeń - jak groźne to były incydenty niech poświadczą te relacje: „kol. Wodka… tylko dzięki interwencji rewolwerowej uniknął kosztów leczenia szpitalnegoPodczas zawodów w Rakowicach regularna walka na noże (między kibicami)”… „Tym bardziej przykra jest to sprawa, że dzieje się to na oczach Władz Niemieckich, które … patrzą na to łaskawym okiem”[37]. Sprawcą incydentu podczas meczu Nadwiślan-Groble był Józef Kohut, który miał uderzyć sędziego!!!

Już powyższe cytaty świadczą o tym, że i organizatorzy spotkań nie byli bez winy, a obsada sędziowska i prowadzenie przez arbitrów spotkań pozostawiało wiele do życzenia… Potwierdzają to liczne pisma (w tym): Grobli do Kierownictwa rozgrywek, w których wylewano żale na złe sędziowanie i faworyzowanie rywali (tak było np. po wrześniowym meczu Groble-Cracovia); czy Łagiewianki, mającej, jak się wydaje, uzasadnione powody, by protestować w sprawie wyznaczania na jej mecze sędziów związanych z bezpośrednim rywalem boiskowym [38]. Tego typu protestów było wiele. Zresztą Kierownictwo rozgrywek przyjęło zgubną dla siebie praktykę sugerowania się w obsadzie sędziowskiej opiniami poszczególnych klubów, co też te czyniły niemal przed każdym meczem. Wywoływało to potem ferment i niezadowolenie, bo nie wszyscy bywali zadowoleni z obsady sędziowskiej. Nie trzeba dodawać, że kluby bardziej umocowane personalnie w Kierownictwie rozgrywek i Kolegium Sędziów zyskiwały w tym względzie większe przywileje… Jakie to wywoływało potem reakcje strony „pokrzywdzonej” łatwo się domyśleć…

Nic dziwnego, że „na wskutek mnożących się awantur na boiskach, przerwane zostały wszystkie zawody o mistrzostwo aż do odwołania” – tak brzmiał komunikat Kierownictwa rozgrywek z 10 sierpnia.

Zwołano 15 sierpnia „zebranie delegatów wszystkich zespołów celem zastanowienia się, czy w tych warunkach możliwe jest dalsze prowadzenie zawodów o mistrzostwo”. Odbyć się ono miało w mieszkaniu prywatnym Bolesława Paci w Rakowicach. „Po gorącej dyskusji na ten temat i po uchwaleniu nowych zarządzeń ochronnych, oraz nowego apelu ze strony Kierownictwa, postanowiono jednak mistrzostwa prowadzić dalej”. Co zostało mocno oprotestowane przez Kolegium Sędziów. Arbitrzy domagali się „pod groźbą nieobsadzania zawodów, aby wobec powtarzających się ekscesów na boiskach i braku ochrony sędziego, gospodarze boisk nie grali na swoich boiskach”. Mieli w tym postulacie wsparcie przewodniczącego Kierownictwa Rozgrywek. Nie uzyskał on jednak poparcia pozostałych członków tego gremium, co wywołało poważny kryzys i rezygnację K. Kozłowskiego z piastowanej funkcji. Wskutek zakulisowych rozmów doszło jednak do porozumienia i cofnięcia tejże rezygnacji. Zawrzało wtedy w środowisku stricte piłkarskim. Już na następnym posiedzeniu Kierownictwa „złożone zostało pismo przez wszystkie zespoły posiadające boiska, że w razie podtrzymania tej uchwały, wycofują swoje drużyny z dalszy rozgrywek o mistrzostwo i zamkną boiska dla innych drużyn” – inicjatorem tej akcji miał być Jan Kwaśniewski. Wobec tego szantażu Kolegium Sędziów ustąpiło. Ostatecznie stanęło na tym, że boiska do gry wyznaczano drogą losowania. Ponieważ dziwnym trafem losowania te z reguły zadawalały posiadaczy boisk doszło do porozumienia między skonfliktowanymi stronami [39]. Do porozumienia doszło w gabinetach i między działaczami (choć nie do końca o czym świadczyły personalne rozgrywki między dwoma panami K: Kwaśniewskim i Kozłowskim trwające jeszcze długo po zakończeniu mistrzostw). Na boiskach jednak niewiele się zmieniło i nadal dochodziło tam do gorszących scen. Np. wskutek rękoczynów na meczu Rakowiczanka-Cracovia ta ostatnia niezadowolona przewlekłością śledztwa i stanowiskiem arbitra w tym meczu na krótko wycofała się nawet z rozgrywek. Dopiero dyskwalifikacja „boksera” z Rakowic załagodziła ten konflikt. Choć nie do końca, bo wprawdzie Cracovia zyskała poparcie ze strony Garbarni – gotowej także zbojkotować dalsze rozgrywki, ale spotkała się z ostrą krytyką ze strony Grobli, które w przesłanym na ręce Kierownictwa rozgrywek piśmie protestowały przeciwko faworyzowaniu przez piłkarskie i sędziowskie władze zespołu Cracovii [40].

Dla jasności przypomnijmy, że przewodniczącym Kolegium Sędziów pozostawał Stanisław Jesionka, ale niebagatelną rolę w tej organizacji piastował kierownik obsady, a był nim Tadeusz Mitusiński. W takiej to napiętej atmosferze toczyły się te mistrzostwa.

Wszystko to z szlachetną rywalizacją sportową miało niewiele wspólnego.

Jeśli chodzi o przebieg zawodów grupowych to doszło podczas ich trwania do szeregu niespodziewanych rozstrzygnięć. Faworyzowane drużyny Wisły i Cracovii zakończyły tę rywalizację na drugich miejscach w swoich grupach. Początkowo nic tego nie zapowiadało, gdyż w pierwszych meczach obie drużyny wygrywała pewnie i w wysokim stosunku. W wiślackiej maszynerii coś się zacięło w meczu 3. kolejki z Łagiewianką (1 sierpnia - 2:2), pamiętnym potem nie tyle ze względu na niespodziewany wynik, co z powodu ekscesów wywołanych przez kibiców i działaczy gospodarzy boiska. Mecz ten dokończono dopiero 12 września!!! Prawdziwym trzęsieniem ziemi było jednak przegranie rywalizacji sportowej na boisku z Groblami 22 sierpnia (2:4). Porażka ta sprawiła, że Wisła w grupowej tabeli na krótko spadła nawet na 3. miejsce, co groziło odpadnięciem z dalszej fazy rozgrywek!!! Mniej problemów miała Cracovia, której drugie miejsce wynikało po prostu z nieprzystąpienia tej drużyny do rywalizacji z Dąbskim z powodów opisanych powyżej. W grupie III bezkonkurencyjna okazała się Garbarnia, odnosząc same zwycięstwa. Tym samym dnia 12 września znani już byli wszyscy finaliści. Byli to oprócz Wisły: Groble, Dąbski, Cracovia, Garbarnia i Krakowianka.

Przed rozpoczęciem rozgrywek finałowych odbyło się zebranie delegatów wszystkich finalistów wraz z Kierownictwem turnieju, na którym dokonano losowania terminów. Wszystkie zawody finałowe postanowiono rozgrywać na boisku Garbarni, jako najbardziej odpowiadającym do tych rozgrywek”.

Rozpoczynając się finały, na które czekał z wielkim zainteresowaniem cały Kraków sportowy, mieliśmy nadzieję, że teraz, kiedy na czele tych zespołów stoją ludzie poważniejsi i o większym wyrobieniu sportowym – wszystko pójdzie w jaknajlepszym porządku i wyda w efekcie jak najlepsze owoce propagandy sportu polskiego. – I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie choroba zamknięcia się w ciasnej komórce interesów własnego zespołu.

Spotkał nas, niestety, i tu zawód, a to tym boleśniejszy, że na czoło zespołów szkodzących propagandzie sportu polskiego wysunął się klub o starej tradycji sportowej.

Końcowe rozgrywki finałowe zakończyły się skandalicznymi zajściami, które zasługują na specjalne potępienie z uwagi choćby na dzisiejsze wyjątkowe czasy.

Już w przedostatnich zawodach Wisła-Groble doszło między tymi dwoma „bratnimi” zespołami do niezwykle brutalnej gry, a nawet czynnego znieważenia zawodnika Grobli przez zawodnika Wisły” [41]. Ukarano po tym incydencie Henryka Serafina dyskwalifikacją całkowitą „na okres działalności obecnego Kierownictwa za brutalne rozmyślne uderzenie w twarz przeciwnika” [42]. Tak oficjalnie przedstawiono przebieg ostatnich meczów mistrzowskich. Nim do tego doszło główni faworyci rozgrywek solidarnie rozpoczęli zawody od remisów: Wisła z Garbarnią 19 września (2:2), a Cracovia z Dąbskim 1:1. Potem równie solidarnie odprawiali z kwitkiem pozostałe zespoły turnieju finałowego. Ostatnim akordem mistrzostw i , jak się spodziewano, meczem na wagę mistrzostwa miał być właśnie pojedynek między głównymi pretendentami do tytułu.

Jak pisano w Sprawozdaniu: „podekscytowane drużyny wyszły na boisko do ostatnich decydujących zawodów, a mianowicie: Garbarnia-Groble (zawody decydujące o spadku) i Cracovia-Wisła (zawody decydujące o zdobyciu tytułu mistrza Krakowa)” [43]. „W sobotę, dnia 16 października 1943 r., rozegrały spotkanie drużyny RKS „Garbarnia" i KS „Groble". Zawodnicy KS „Groble", chcąc wygrać ten mecz za wszelką cenę, nie przebierali w środkach i w miejsce sportowej rywalizacji z przeciwnikiem stosowali grę brutalną. Z tego też powodu Władysław Reich, sędzia prowadzący to spotkanie, wykluczył z gry trzech zawodników KS „Groble": F. Podleśnego, Z. Dychtonia. S. Trojana” [44]. Ostatecznie mecz ten zakończył się zejściem „niezadowolonych z decyzji sędziego” zawodników Grobli z boiska przy stanie 4:3 dla Garbarnii (mecz zweryfikowano potem jako walkower dla Garbarzy, a Groble ukarano wysoką karą finansową i dyskwalifikacjami dla graczy.

W drugim dniu rozgrywek o pierwsze miejsce pomiędzy Cracovią i Wisłą w obecności rekordowej ilości widzów (około 10.000), doszło również do godnych napiętnowania zajść, zakończonych także zejściem drużyny Wisły z boiska i pobiciem sędziego (a względnie nawet trzech sędziów)” [45]. Taryfikator kar wyjaśniał potem szczegółowo kto i za jakie przewiny został ukarany. Przebieg meczu i towarzyszące mu potem konsekwencje tak opisuje w swym opracowaniu S. Chemicz: „Spotkanie stało na wysokim poziomie technicznym i miało emocjonujący dla widzów przebieg, gdyż zawodnicy nie mogli uzyskać bramki decydującej o tytule mistrza, do momentu gdy Tadeusz Mitusiński, sędzia tego spotkania, zadecydował „o rzucie karnym dla drużyny KS „Cracovia" za dotknięcie piłki ręką przez zawodnika Tadeusza Waśki z TS „Wisła" na polu karnym".

Decyzja ta spowodowała reakcję Mieczysława Gracza z drużyny TS „Wisła", który kopnął sędziego. Równocześnie Władysław Żak, kierownik drużyny TS „Wisła" zadecydował o opuszczeniu przez drużynę boiska przed zakończeniem meczu.

Nastąpiła gwałtowna reakcja fanatycznych zwolenników TS „Wisła", którzy wtargnęli na boisko łatwo dla nich dostępne, gdyż nie było należycie odgrodzone od publiczności. W ten sposób, jak stwierdził T. Mitusiński w obszernym sprawozdaniu z tego spotkania: „sędzia został narażony na kalectwo, a nawet śmierć, z rąk szowinistycznego, pijackiego motłochu, gdyż kierownictwo drużyny TS „Wisła" nie zapewniło mu odpowiedniej ochrony".

Efektem tych zajść było: zweryfikowanie wyniku meczu w stosunku 3:0 dla KS „Cracovia", ukaranie TS „Wisła" grzywną pieniężną w wysokości 500 zł, Władysława Żaka, kierownika drużyny, całkowitym pozbawieniem uprawnień do pełnienia tej funkcji za spowodowanie opuszczenia przez drużynę boiska przed zakończeniem meczu, Mieczysława Gracza - całkowitą dyskwalifikacją za kopnięcie sędziego i prowokacyjne zachowanie przez cały czas spotkania

Takim niesportowym epilogiem zostały zakończone rozgrywki o tytuł mistrza Krakowa w piłce nożnej na rok 1943, którym została drużyna KS „Cracovia" [46]. Dla uzupełnienia podajmy, jak widział te zajścia na boisku prowadzący ten mecz jako sędzia liniowy Aleksander Zdybalski, pomijając słowa obelżywe jakimi poczęstowali go niektórzy z piłkarzy Wisły, zacytujmy słowa Jezierskiego, gdyż oddają one aż nadto stan nastrojów w wiślackim obozie tego feralnego dnia: „francowaci sędziowie wszyscy trzej z Cracovii k…, zaprowadzają znowu porządki żydowskie” [47].

Trzeba dodać, że ekscesy boiskowe i pozaboiskowe wywoływały później różnorakie reperkusje, ciągnące się miesiącami. W tym decyzję wydziału sędziowskiego o nieobsadzaniu meczów Wisły arbitrami. Ciekawe, że Groble oprotestowując decyzje sędziowskie wystosowały do Kierownictwa Turnieju „plugawe pismo, rzucające niesłychane oszczerstwa na niektórych członków Kierownictwa i Kolegium Sędziów”[48]. Jakie to były oszczerstwa nie wiadomo, bo pismo zostało zniszczone przez Jana Kwaśniewskiego.

Zobacz więcej w osobnym artykule: Mistrzostwa Krakowa 1943 (piłka nożna).


Niezależnie od zarzutów wobec organizatorów mistrzostw należy docenić długofalową pracę Kierownictwa rozgrywek, które rozpisało w 1943 roku zawody eliminacyjne dla 24 zespołów, z których 4 drużyny miały wejść do finałowej rozgrywki o mistrzostwo Krakowa w roku 1944 (dwie najsłabsze drużyny z rozgrywki finałowej w 1943 miały spaść do rozgrywek grupowych) [49]. Trzeba dodać, że te rozgrywki ruszyły pełną parą 3 października, choć wskutek większej ilości chętnych do rywalizacji drużyn rywalizację toczono w 4 grupach. Trwały te eliminacje trzy tygodnie, ale za wzorem gier mistrzowskich nie brakowało podczas tych spotkań gry brutalnej i różnorakich ekscesów. Miarka się przebrała po „obopólnej bitce”, do jakiej doszło na zawodach Łagiewianka-Wieliczka. W następstwie przewodniczący Kierownictwa rozgrywek podał się do dymisji, a Kolegium Sędziów „uznało za stosowne nie prowadzić zawodów piłkarskich od dnia 26.X.1943 do czasu zaistnienia odpowiednich warunków”. Zebrani 30 października delegaci klubowi tę decyzję zaakceptowali i rozgrywki postanowili przerwać do następnego roku [50]. Tym samym rozgrywki przerwano. Rozgrywkę personalną natomiast wewnątrz Kierownictwa kontynuowano jeszcze przez kilka tygodni. Z tej rywalizacji zwycięsko wyszedł Karol Kozłowski, powracając na fotel przewodniczącego – Jan Kwaśniewski zrezygnował natomiast z funkcji sekretarza…


1944. Turniej Piłkarski o Puchar na rok 1944

Zobacz więcej w osobnym artykule: Mistrzostwa Krakowa 1944 (piłka nożna).


„Rozgrywki” o organizację mistrzostwa Krakowa w tymże roku rozpoczęły się na długo nim piłkarze wyszli na zieleniejące wiosną boiska. Toczyły się na wielu płaszczyznach i były niemniej zacięte i obfitujące w zmiany akcji niczym wydarzenia boiskowe. Nie brakowało też w nich nieczystych zagrań.

Konflikty z roku ubiegłego wybuchły z nową mocą. O ile jednak w 1943 roku napędzały je wydarzenia boiskowe, o tyle teraz zainicjowali je działacze piłkarscy.

Wszystko zaczęło się od próby legalizacji rozgrywek piłkarskich u władz okupacyjnych. Od kogo konkretnie wyszła ta inicjatywa do końca nie wiadomo. Pośrednikiem w załatwianiu tej sprawy miała być działająca legalnie Rada Główna Opiekuńcza i jej przedstawiciel prowadził w tej sprawie zimą (w lutym) rozmowy z czołowymi działaczami piłkarskimi w Krakowie: S. Jesionką, K. Kozłowskim i A. Wodką. Drugą podobną akcję prowadził wśród działaczy klubowych W. Stuss z Grobli i dr Wilga – postać do tej pory szerzej nie znana w światku piłkarskim. Podczas zebrania delegatów 8 krakowskich klubów omawiano kwestie związane z organizacją rozgrywek mistrzowskich, ich legalizacją u władz okupacyjnych. Przygotować miano wówczas nawet memoriał w tej sprawie, który przez pośrednictwo RGO miał dotrzeć do odpowiednich czynników niemieckich. Dowiedziawszy się o tej inicjatywie Wodka poinformował delegatów klubowych, że rozmowy między przedstawicielami krakowskiego futbolu a RGO się toczą i nie ma sensu ich dublować. Spotkało się to ze zrozumieniem klubowych działaczy, tym bardziej, że po zakończeniu rozmów miano poinformować kluby o ich efektach. Czas jednak biegł, nadszedł marzec, a efektów pertraktacji nie było widać. Grupa działaczy rozpoczęła więc na spotkaniu 12 marca przegotowania do rozpoczęcia rozgrywek piłkarskich pod Wawelem. Po kilku spotkaniach zaaprobowano system rozgrywek zaproponowany przez A. Wodkę. Miano go przedstawić delegatom klubowym na zebraniu 16 kwietnia. Tak też się stało. System ten zyskał aprobatę krakowskich klubów. Wybrano też wówczas władze KOZPN. Na czele krakowskiego futbolu, podobnie jak w roku ubiegłym, stanął Karol Kozłowski, a we władzach znaleźli się przedstawiciele czołowych krakowskich klubów. Niewielki zmiany zaszły również w Kolegium Sędziów, choć zwracała uwagę nieobecność w tym gremium T. Mitusińskiego, człowieka, który rządził i dzielił obsadą sędziowską w roku ubiegłym i na którym skupiała się krytyka z tym związana. Paradoksalnie Wisła, chcą unormalizować napięte stosunku z środowiskiem sędziowskim po pamiętnym meczu mistrzowskim z ubiegłego roku z Cracovią, zakończonym awanturami na boisku i poza nim, porozumiała się z przedstawicielami Cracovii i Mitusińskim. Efektem tego było rozegranie 30 kwietnia „meczu pojednania” między tymi drużynami, który sędziował właśnie Mitusiński. Dla porządku podajmy, że pewnie wygrała go Wisła 4:0. Mecz ten miał załagodzić konflikt na linii Wisła-władze krakowskiego futbolu, a stało się raczej odwrotnie, bowiem Mitusiński prowadził te zawody bez zgody Kolegium Sędziów, co wywołało mały ferment w tym środowisku. Zresztą z grona sędziowskiego został usunięty już 22 kwietnia. Sędzia ten zresztą znajdzie się rychło na czele swoistej frondy piłkarskiej wobec co dopiero wybranych władz KOZPN… Oba kluby została potem za tę samowolę ukarana finansowo przez Kierownictwo Rozgrywek (po 150 zł).

Wracając do samych rozgrywek mistrzowskich. Wydawało się na początku, że odbędą się w planowanych terminach. A gwarantować to powinna zachowana ciągłość władz w krakowskim futbolu, którą uosabiała postać Karola Kozłowskiego – przewodniczącego KOZPN w 1944 roku i przewodniczącego Komitetu Rozgrywek mistrzowskich w roku ubiegłym. Dziwić mogło jedynie zrezygnowanie z kontynuacji rozpoczętych w ubiegłym roku grupowych eliminacji do gier finałowych w 1944 roku. Ale i to można było racjonalnie wytłumaczyć. Po prostu nawet dla najlepszych drużyn krakowskich lepiej było rozpocząć zmagania sportowe na boiskach o stawkę (awans), niż czekać bezczynnie na wyłonienie rywali przez wiele wiosennych tygodni.

Według terminarza Kierownictwa Rozgrywek miano rozegrać najpierw zawody eliminacyjne do Mistrzostw Krakowa (zasady rozgrywek niewiele się różniły od ubiegłorocznych, poza tym, że rywalizowało więcej drużyn). Pierwsze mecze planowano rozegrać 7 maja. Tak też się stało, ale już kilka dni później wskutek rozłamu sygnowanego m.in. przez Cracovię i kilka innych klubów je wstrzymano. W eliminacjach miały wystąpić aż 42 drużyny, podzielone na 6 grup. „Po ukończeniu zawodów eliminacyjnych, wyłonieni mistrzowie i wicemistrzowie grup rozgrywają zawody finałowe jednorundowe, zaś pozostałe zespoły rozgrywają zawody o „PUCHAR POCIESZENIA” –twierdzono jasno w regulaminie rozgrywek [51]. Wisła trafiła do grupy I z Juvenią, Pocztowym, Parkiem, Orłem, Łagiewianką i Łobzowianką i miała rozpocząć te rozgrywki 7 maja meczem z Juvenią... Do pozostałych grup trafili i inni ubiegłoroczni finaliści ubiegłorocznych rozgrywek. Nic więc nie wskazywało na tak szybki kryzys i upadek zarówno samej idei mistrzostw, jak i władz piłkarskich w Krakowie.

Ale po kolei. Trzęsienie ziemi nastąpiło już nazajutrz po pierwszej kolejce.

Zamiast walki sportowej na boiskach rozpoczęła się bezpardonowa wojna działaczy. Uderzenie rozłamowców było niespodziewane i bardzo mocne. Świadczyło też o dużo wcześniejszym przygotowywaniu całej akcji. Pretekstem do jej rozpoczęcia był przebieg 1. kolejki gier grupowych. Na niektórych boiskach dojść miało do jakichś gorszących ekscesów. Potwierdza to Kierownictwo Rozgrywek mistrzowskich. Paradoksalnie wśród rozłamowców znalazły się „wszystkie zespoły, które te awantury wywoływały”, co może sugerować, że te wydarzenia mogły być po prostu sprowokowane. Po 7 maja dojść musiało do spotkania grupy kontestującej system zawodów mistrzowskich z Kierownictwem Rozgrywek podczas którego ci pierwsi zaproponowali „wstrzymanie zawodów o mistrzostwo” i wprowadzenie w to miejsce „turnieju o puchar bez żadnych tytułów mistrza i wicemistrza”[52]. Propozycje te miały formę pisemną. Pismo to w całości się nie zachowało. Zachowało się natomiast inne pod wymownym tytułem: „Podstawy ideowej zespołów należących do Turnieju Pucharowego”. Najważniejszy punkt dokumentu mówił o zerwaniu „z mistrzostwami, jako wprowadzającymi element brutalności w grze” [53]. Podano w tymże piśmie zasady zawodów pucharowych: grać miano „systemem punktowym, dwurundowym bez spadku klubów”. Jakim to sposobem jednorundowy system mistrzowski miałby sprzyjać brutalizacji, a dwurundowy pucharowy nie – autorzy pisma nie wyjaśniali. Decydujące o przebiegu zdarzeń okazały się tygodnie po 7 maja.

Kierownictwo Rozgrywek Piłkarskich zamiast projekt ten przedstawić na Walnym Zebraniu Delegatów wszystkich zespołów piłkarskich… zajęło od razu wrogie stanowisko względem tego projektu i jego twórców” [54] – stwierdzili w swym okólniku organizatorzy „turnieju pucharowego”. Rzecz w tym, że w piśmie skierowanym do Kierownictwa Rozgrywek mistrzowskich miało nie być „najmniejszej propozycji jakiegokolwiek porozumienia ani żądania zwołania Walnego Zebrania Delegatów celem zmiany systemu rozgrywek”, było natomiast „tylko zawiadomienie o wystąpieniu tych zespołów z dalszych rozgrywek celem utworzenia „ligi” z 14 zespołów przy równoczesnym zawiadomieniu pisemnym przez Garbarnię o zamknięciu boiska” dla zespołów wiernych wybranym władzom KOZPN. Ponieważ jednocześnie z propozycjami opozycjoniści wysyłać mieli do „zespołów posiadających boiska” specjalnych „płatnych emisariuszy” nie pozostało to bez wpływu na ostrą reakcję Kierownictwa Rozgrywek. W krótkim czasie wydali oni dwa komunikaty informujące o przebiegu zdarzeń i wyjaśniające swe stanowisko opinii publicznej [55].

Do dziś pozostaje otwarte pytanie: kto był inicjatorem rozłamu w krakowskiej piłce w tymże roku? Zniszczenie materiałów dotyczących rozgrywek pucharowych przez rodziny liczących się aktorów tych wydarzeń: w tym T. Mitusińskiego i W. Stussa nie pozwala odpowiedzieć na pytanie z całą pewnością. Choć rola działaczy Cracovii i Garbarni (jako posiadacza reprezentacyjnego obiektu sportowego) wydaje się być kluczowa. A. Wodka w swym sprawozdaniu pisze jednoznacznie, że „rozłam utworzenie t.z. „ligi” nastąpiło z winy gospodarzy boisk, a „promotorami rozłamu w piłkarstwie byli”: dr Wilga, Stuss, Mitusiński, Wiatr, Wilk i Chudoba" [56].

Z tych dokumentów wiemy, że początkowo siły klubów deklarujących poparcie dla Kierownictwa Rozgrywek i rozłamowców były wyrównane. Między 8 a 13 maja po stronie rozłamowców znalazło się 8 drużyn. Przy czym na razie tylko Garbarnia i Wieliczanka „zgłosiły wystąpienie z mistrzostw na piśmie, a Garbarnia zajęła nawet stanowisko nieobywatelskie, zamykając boisko do dalszych rozgrywek”. Pozostałym 6 klubom (w tym Cracovii) organizatorzy rozgrywek mistrzowskich dawali czas do namysłu i „możność cofnięcia się z zajętego w zbiorowym swym piśmie stanowiska” pod groźbą skreślenia z rozgrywek. 8 innych klubów (w tym Wisła) „w nadesłanym do Kierownictwa piśmie… uznały fakt tworzenia w dzisiejszych czasach rozłamu za nieetyczny i ubolewania godny, że do tworu tego jakiejś wyimaginowanej ‘ligi’ nie przystąpią w żadnym wypadku, stojąc na stanowisku jedności sportu i przestrzegając konsekwentnie swych uchwał na Zebraniu Delegatów”. Lojalne wobec Kierownictwa rozgrywek pozostawało też Kolegium Sędziów, które postanowiło nie obsadzać żadnych zawodów zespołom, które "z jedności sportowej się wyłamały” [57]. Trzeba jednak dodać, że i w tym środowisku znaleźli się ludzie, których udało się skaperować przez T. Mitusińskiego. Określili się mianem „Grono Sędziów Niezależnych” i deklarowali, że będą „prowadzić zawody wszystkim drużynom polskim” – niezależnie od ich lojalności lub jego braku wobec Kierownictwa Rozgrywek [58]. Ciekawe, że okólnik o tej treści podpisał własnymi inicjałami sam Mitusiński, co było ewenementem w dotychczasowych rozgrywkach okupacyjnych, podczas których starano się zachować pełną anonimowość w komunikatach tego typu!!!

Faktem pozostawało, że Kierownictwo Rozgrywek mistrzowskich reagując na pierwsze oficjalne enuncjacje „ligowców” określiło całą akcję rozłamową jako „niegodny sportowców czyn przeważnie znanych już z przeszłych lat wichrzycieli i ludzi niepoczytalnych, którym niestety zespoły poważne oddają w ręce funkcje kierownicze”, zwracając się przy okazji do pozostających na uboczu konfliktu pozostałych zespołów, „aby nie szli na lep destrukcyjnej roboty w sporcie i nie dawali im posłuchu” [59]. Jak silna była akcja „wichrzycieli” mówił kolejny Komunikat Kierownictwa rozgrywek: „Wobec wyłamania się pewnej grupy zespołów z jedności sportowej i zamknięcia dla dalszych rozgrywek zespołom podległym Kierownictwu swych boisk, zmuszeni byliśmy przerwać zawody eliminacyjne na przeciąg jednego tygodnia celem reorganizacji rozgrywek”. Wtedy to właśnie podzielono lojalne zespoły na trzy grupy eliminacyjne i określono zasady awansu do fazy finałowej. Przypomniano przy okazji o zakazie rozgrywania spotkań z zespołami ligowymi, a także o bojkocie ich boisk piłkarskich: Garbarnii, Borku, Łagiewianki i Wieczystej. W grupie rozłamowej znajdowało się wówczas 11 zespołów, a więc siła jej systematycznie rosła. Nie zmieniło tej tendencji ani lojalistyczne oświadczenie Kolegium Sędziów (z 16 maja), ani wcześniejsze pisma poszczególnych klubów piętnujące rozłamowców. Przy tej okazji pojawiły się też wyraźne sugestie, że tłem całej tej awantury były „sprawy osobisto-finansowe” [60]. Z kolei list KS Bocheńskiego z 13 maja piętnujący „osobników chytrych i niepoczytalnych” zwracał uwagę, że system eliminacyjnych zawodów jest arcysprawiedliwy, „bo tylko wyniki uzyskane na boisku m mogą dać pełny obraz wartości każdej drużyny i zadecydować o jej wejściu do finału”. Jak się wydaje w rozwoju całej sytuacji nie liczyła się jednak siła argumentów, ale decydował argument siły. A ten w postaci boisk piłkarskich stał wyraźnie po stronie ligowców. Dysponowali oni bowiem najlepszymi placami do gry. Zamknięcie tych boisk czyniło cały terminarz rozgrywek mistrzowskich nieaktualnym. Na uwagę w całym tym konflikcie zasługiwała postawa najlepszego zespołu pod Wawelem w czasie okupacji – Wisły, którą chwalono za odpowiedzialną postawę: „do ostatniej chwili stała przy boku wybranego” KOZPN[ 61].

Jak już wspomnieliśmy: wobec rozłamu i wycofania z rozgrywek początkowo kilku, a potem parunastu drużyn Kierownictwo rozgrywek postanowiło przerwać eliminacje w dotychczasowej formule. Utworzono tym razem trzy grupy eliminacyjne (każda po 9 klubów), z których do fazy finałowej miały awansować 3 najlepsze drużyny z każdej z grup - co znajduje potwierdzenie w Komunikacie Kierownictwa Rozgrywek Piłkarskich nr 5.

Wisła trafiła do Grupy II - poprosiła jednak o przeniesienie do Grupy I, co zostało zaakceptowane. Skład poszczególnych grup zresztą się z czasem zmieniał.

Zawody rozpocząć miano 20 maja, przy czym Wisła w pierwszej kolejce miała pauzować. Znamy terminarz tych zawodów i boiska, na jakich miano rozgrywać mecze: Rakowiczanki, Łobzowianki i Prokocimia. Pozostałe czynne krakowskie boiska znalazły się w gestii rozłamowców (z najbardziej reprezentacyjnym stadionem Garbarni). Do roszad personalnych doszło również w składzie Kierownictwa rozgrywek. Po rezygnacji A. Wodki (względy służbowe) i ustąpieniu reprezentującego Cracovię A. Malczyka (względy rozłamowe) ich miejsce zajęli przedstawiciele lojalnych wobec władz KOZPN drużyn.


Plany reorganizacji mistrzostw pozostały na papierze (choć zaznaczamy, że znane są wyniki niektórych z planowanych na 20 maja spotkań). Natomiast realnych kształtów nabierały propozycje zorganizowania „turnieju o puchar” Krakowa. Jego organizatorzy w wydanym okólniku próbowali udowodnić, że inicjatywa pucharowo/ligowa nie jest skierowano przeciwko Kierownictwu Rozgrywek; że „utworzenie turnieju piłkarskiego o puchar nie narusza zupełnie dalszych rozgrywek o mistrzostwo, gdyż zespoły, które nie przystąpiły do tego turnieju, mogą dalej zawody te rozgrywać i nikt im w tym nie będzie przeszkadzał” [62]. Na co legalnie wybrane władze rozgrywek mistrzowskich pytały retorycznie: jak mamy prowadzić zawody „po odebraniu boisk?”.

Do tego w enuncjacji ligowców padły i niegrzeczne słowa o tym, by piłkarskie władze raczyły „pozostawić nas w spokoju i wprowadzać niepotrzebnego fermentu”. Na koniec z pozycji siły poinformowano o utworzeniu własnego kierownictwa „Turnieju Piłkarskiego o puchar z własnym regulaminem”, z którym zadeklarowało współprace Grono Sędziów Piłkarskich Niezależnych.

Jak się wydaje w rozwoju całej sytuacji rozstrzygającym argumentem było posiadanie boisk. A te w większości znajdowały się w rękach grupy kontestującej dotychczasowy system rozgrywek. Ostatnim akordem walki o sukcesję w krakowskiej piłce była Deklaracja Kierownictwa Rozgrywek (z dużą dozą prawdopodobieństwa napisana po 21 maja), swoiste podsumowanie sytuacji, a zarazem pożegnanie z okupacyjnymi mistrzostwami Krakowa. Czytamy w niej ostre słowa: „Od kilku tygodni jesteśmy świadkami niesłychanego w dziejach sportu polskiego rozłamu. Kilka czołowych zespołów dało gorszący przykład, występując z jedności sportowej i depcząc swoje własne uchwały. Nie dość na tym – zamknięto nawet boiska dla setek młodych sportowców.

Zaraza ta ogarnęła szereg innych zespołów, które stopniowo zaczęły opuszczać nasze szeregi, uciekając do tzw. ‘ligi’ – po „złote runo”. Bo nie chęć podniesienia piłkarstwa polskiego do wyżyn sportowych i uprawiania kultury fizycznej wśród młodzieży polskiej pociągała ich na tamtą stronę, ale obietnica robienia jak największej kasy. Destrukcyjna robota szła coraz głębiej, wdzierając się nawet do poszczególnych zespołów, robiąc tam ferment i powodując wszędzie wyrzucenie z klubów prawdziwych i zasłużonych działaczy sportowych, a wprowadzając do zarządów ludzi o wątpliwym charakterze”. Taki był wstęp do jednoznacznej deklaracji o złożeniu mandatów przez Kierownictwo Rozgrywek. Pozostawano przy tym „wszystkim zespołom wolną rękę” w dalszym postępowaniu. Była to pełna kapitulacja, ale trzeba przyznać z mocnym przytupem. Przy okazji odniesiono się do enuncjacji zawartych w okólnikach ligowców, zbijając ich „argumenty”. Nie wdając się w szczegółowe omówienie tego pisma warto zacytować jego przedostatni, ale jakże wymowny, akapit: „Byliśmy Kierownictwem wybranym przez ogół sportowców, a nie „samozwańcami”. Uniemożliwienie nam dalszej pracy sportowej nastąpiło tylko i jedynie przez odebranie całej rzeszy polskich sportowców boisk nie przez niemców, ale przez tzw. „polaków”". Komentując powyższe twierdzenia warto zaznaczyć, że zarzuty „kasowe” znajdowały potwierdzenie w postanowienia „ligowców” dotyczących opłat za wynajmowanie boisk do gry jak i opłat sędziowskich. Już bowiem 13 maja grupa przedstawicieli buntujących się klubów ustaliła w szczegółach: „za użycie boiska do spotkania każda drużyna płaci klubowi-właścicielowi boiska po 125 zł, z tym że klub-właściciel boiska nie uiszcza żadnej opłaty, gdy jest gospodarzem spotkania. W przypadku rozgrywania spotkania na boisku RKS „Garbarnia" opłata wynosi 150 zł, łącznie z kosztem użycia wody przez zawodników, opłata sędziowska wynosi 50 zł, a opłata na rzecz kierownictwa turnieju 25 zł” [63]. Podsumowaniem tego wątku niech będzie też bilans zysków finansowych Cracovii. Zarobiła ona w 1944 roku dwukrotnie więcej pieniędzy niż w roku ubiegłym i była to niebagatelna kwota – bo aż 53,025 zł.

Na wspomnianym powyżej zebraniu z 13 maja ustalono też zasady turnieju pucharowego. Toczyć je miano w grupach – pierwsza miała liczyć 12 zespołów, następne tyle samo, a liczba grup zależała tylko od tego ile drużyn zgłosi chęć uczestniczenia w tym turnieju. Składy poszczególnych grup ustalono i ustalano w późniejszym terminie w sposób arbitralny. W zasadzie jedynie rywalizacja w Grupie I miała charakter prestiżowy, pozostałe grupy były już gorszego sortu…

Tym samym rozgrywki o mistrzostwo Krakowa w 1944 przeszły do historii, jako nieudane i przerwane w trakcie ich trwania. Prężnie natomiast rozwijała się organizacja rozgrywek pucharowych. Do końca maja ukonstytuowały się władze „Kierownictwa Turnieju Piłkarskiego o puchar na rok 1944”. Na jego czele stanął Józef Ruszkiewicz z Olszy, a w jego skład weszli przedstawiciele klubów, które od początku kontestowały rozgrywki mistrzowskie. Na uwagę zasługiwała silna pozycja T. Mitusińskiego, jako przewodniczącego grona sędziów niezależnych.

Odnosząc się do sportowej rywalizacji na krakowskich boiskach. Ponieważ turniej mistrzowski wraz z podaniem się do dymisji Kierownictwa Rozgrywek umarł śmiercią naturalną kluby dotychczas lojalne wobec władz KOZPN miały wolną rękę i same decydowały co dalej robić. W ogromnej większości zasiliły szeregi drużyn rywalizujących w grupach „turnieju pucharowego”. Nie do końca jest jasne na jakich zasadach doszło do porozumienia między „ligowcami”, a drużynami lojalnymi wobec kierownictwa rozgrywek. Efektem końcowym tego porozumienia było uczestniczenie drużyn z obu stron barykady w organizowanym „Turnieju Piłkarskim o Puchar na rok 1944”. Jak się okazało wystąpiły w nim najsilniejsze krakowskie drużyny podzielone początkowo na dwie grupy. Rozgrywki I Grupy traktowane były najbardziej prestiżowo. Nic dziwnego, że Wisła znalazła się w gronie tych najsilniejszych drużyn, choć została dokooptowana do tego grona jako jedna z ostatnich (stać się to miało 25 maja). Dziwnie w tym kontekście brzmią wyjaśnienia Kierownictwa Turnieju, które mówiły dlaczego to Wisła znalazła się w uprzywilejowanej Grupie I: „Zespół piłkarski Wisła został przyjęty na tej podstawie, że był on jednym z pierwszych, który zaproponował rozgrywanie turnieju piłkarskiego o puhar i tylko dzięki dziwnie składającym się okolicznościom projekt ten dopiero obecnie urzeczywistnił” [64]. To zdanie pozostawało w sprzeczności ze znanymi i cytowanymi wcześniej enuncjacjami o lojalnej wobec KOZPN i Kierownictwa Rozgrywek mistrzowskich postawie Wisły. Wraz z Wisłą dokooptowano do tej Grupy Rakowiczankę: „Oba te zespoły dlatego zostały włączone do grupy pierwszej turnieju, gdyż regulamin uchwalony na Nadzwyczajnym Zebraniu Opiekunów ustanowiony był dla 12 (dwunastu) zespołów i w tej ilości przewidziane były właśnie zespoły Wisły i Rakowiczanki”. Miało to swoje znaczenie także finansowe, bo właśnie mecze drużyn tej grupy generowały największe zyski z przeprowadzonych zbiórek pieniężnych… Przy okazji wyjaśniono skąd wzięły się dziwne narośle lingwistyczne w nazewnictwie poszczególnych zespołów. Te dodawane przed nazwą drużyn: Dzielnicowy Zespół Sportowy, czy Fabryczny Zespół sportowy. „Ze względu na to, że w obecnych czasach nie może być mowy o zorganizowaniu krakowskiego sportu piłkarskiego w ramach stowarzyszeń, czy też związków sportowych, gdyż organizacja taka jest ustawowo wzbroniona i jako taka nie może być tolerowana, istnieją jedynie w poszczególnych dzielnicach, względnie fabrykach, czy instytucjach publicznych lub prywatnych zespoły piłkarskie, składające się w przeważającej części z robotników i pracowników, zajętych w tych zakładach, które związane są jedynie chęcią uprawiania w wolnych chwilach od pracy sportu piłkarskiego. Z tych powodów nie istnieją żadne kluby sportowe, czy towarzystwa sportowe, a jedynie dzielnicowe względnie fabryczne zespoły piłkarskie” [65]. Powyższy cytat świadczy wyraźnie, że organizacja tego turnieju piłkarskiego odbywała się przy wiedzy i zgodzie władz okupacyjnych. Świadczy o tym i fakt, że Kierownictwo Turnieju miało legalny punkt kontaktowy. Mieścił się on przy ul. Grodzkiej 65.

W połowie czerwca do tych rozgrywek zgłosiły się ostatnie drużyny. W specjalnym piśmie motywowały to „pragnieniem uprawiania nadal sportu piłkarskiego, co zostało im uniemożliwione wskutek ustąpienia kierownictwa rozgrywek piłkarskich, w pierwszym rzędzie przez Niemców, a następnie przez zespoły objęte działalnością kierownictwa turnieju o puchar" [66]. Stąd też wszystkie drużyny uczestniczące w tych zawodach podzielono na 5 grup. Najwcześniej ruszyły rozgrywki dwóch pierwszych grup, ponieważ powstały najwcześniej. Pierwsze mecze najsilniejszej grupy I odbyły się już 21 maja „i były rozgrywane przez jedenaście niedziel do dnia 30 lipca 1944 r. na boiskach klubów sportowych „Borek", „Garbarnia", „Łagiewianka", „Olsza", „Rakowiczanka", „Wieczysta", a w drugiej grupie dodatkowo na boiskach „Czyżynianki" w Czyżynach oraz „Tęczy" w Bieńczycach. Rozgrywki w grupie trzeciej i piątej zostały zapoczątkowane w dniu 17 czerwca i trwały również do 30 lipca… W okresie do 30 lipca 1944 r. rozegrano tylko pierwszą rundę rozgrywek, które w pierwszej grupie były uważane za nieoficjalne mistrzostwa Krakowa w roku 1944”. W sierpniu turniej został przerwany „Decyzja ta została spowodowana nasileniem się terroru niemieckiego w Krakowie po wybuchu powstania w Warszawie, jak również obawą członków kierownictwa turnieju przed osobistą odpowiedzialnością za zorganizowanie działalności sportowej bez zezwolenia władz niemieckich, a która to działalność została zdekonspirowana na konferencji u Kurta von Burgsdorffa” [67]. Tak twierdzi S. Chemicz, choć wydaje się, że okupacyjne władze dobrze wiedziały o toczącym się turnieju i jego organizacji (pośrednio świadczy o tym cytowany powyżej Okólnik nr 3 z końca maja).

Cóż to była za konferencja i kim był Burgsdorff?

Podczas trwania turnieju, głównie w miesiącach letnich dochodzić miało do dość tajemniczych spotkań między dobrze ustosunkowanym u władz okupacyjnych A. Wodką, a tajemniczym doktorem Wilgą (jednym z promotorów rozłamu w krakowskiej piłce), który próbował wymusić na Wodce stanowisko komisarza sportu na rok 1944, grożąc przy okazji, że jeśli tak się nie stanie „to da wszystkich zamknąć za nielegalną organizację” [68]. Szantaż się udał i Wilga stał się w lipcowych dniach głównym rozgrywającym w krakowskim futbolu, dążącym do podporządkowania polskiego sportu władzom okupacyjnym. Taki też cel miała, jak się wydaje, zorganizowana przez niego 13 lipca konferencja delegatów 32 zespołów. Delegaci ci potem spotkali się z gubernatorem dystryktu krakowskiego Kurtem v. Burgsdorffem [69].


Wracając do rywalizacji sportowej na boiskach. Patrząc na tabelę Grupy I i poszczególne wyniki (niestety nie są znane wszystkie rezultaty spotkań) zwraca uwagę wyrównany poziom drużyn startujących w turnieju. Oczywiście zdarzały się i wyjątki od tej reguły, jak np. mecz Wisły z Volanią (z 4 czerwca zakończony pogromem 10:0. Faktem jednak pozostaje, że jedynie Wisła w pierwszej rundzie rozgrywek nie przegrała żadnego meczu, remisując zaledwie trzykrotnie. Na szczególną uwagę zasługiwało pewne pokonanie w połowie lipca ubiegłorocznego mistrza – Cracovię 3:0). Paradoksalnie nie dawało to Wiśle I miejsca w tabeli, gdyż w momencie przerwania rozgrywek (wskutek późniejszego niż inne drużyny z tej grupy przystąpienia do turnieju) miała jeszcze zaległy mecz do rozegrania z Wieczystą. Odbył się on 22 października, ale też stoczony został formalnie poza jakąkolwiek kontrolą władz piłkarskich i nie można go uznać za mecz turniejowy. Po prostu oba „zespoły doszły do dżentelmeńskiego porozumienia, iż mimo obiektywnych trudności rozegrają to spotkanie jako mecz mistrzowski” [70]. Dla formalności podajemy, że zakończył się pewną wygraną Wisły 4:0.

Stąd nie można uznać Wisły za zwycięską w całych rozgrywkach. Tym bardziej, że rozegrano zaledwie jedną rundę spotkań, a regulamin przywidywał rozgrywki dwurundowe (mecz i rewanż – nic nam nie wiadomo by z tego warunku zrezygnowano, choć materiały źródłowe z tych rozgrywek są mocno zdekompletowane). W literaturze przedmiotu uznaje się jednak Wisłę za moralnego mistrza Krakowa w 1944 roku!!! Niespodziewanie najgroźniejszym konkurentem Wisły w całych rozgrywkach okazała się drużyna Nadwiślanu, która w 11 meczach zdobył aż 18 punktów – przypominamy, że Wisła po 10 kolejkach gromadziła tych punktów 17…

Na zakończenie warto odnotować rosnące zainteresowanie meczami krakowskich drużyn w tym roku, o czym najwybitniej świadczyły wyniki dobrowolnych zbiórek pieniędzy między kibicami. Dochody klubów w porównaniu z rokiem ubiegły wzróść miały nawet dwukrotnie…


Tekst oparto na dokumentach przekazanych Bibliotece Jagiellońskiej przez S. Chemicza : tzw. KOLEKCJA STANISŁAWA CHEMICZA oraz publikacjach autorstwa S. Chemicza.

Przypisy: [1] Sprawozdanie A. Wodki z 16.09.1940 r. z turnieju piłki nożnej (rękopis); [2] Chemicz Stanisław, SPORT W KRAKOWIE W LATACH 1939-1945, Kraków 1003, s. 54; [3] Sprawozdanie A. Wodki …; [4] Maszynopis kierownictwa rozgrywek z 1940 r.; [5] Sprawozdanie A. Wodki …; [6] Chemicz Stanisław, SPORT W KRAKOWIE …, s.52.; [7] tamże, s. 57-58; [8] Rękopis (z wyklejkami druków) sprawozdania Karola Kozłowskiego z przebiegu Turnieju piłki nożnej o mistrzostwo Parku „Juvenia” w 1941 r.; [9] Regulamin turnieju, punkt 6 i 7 ; [10] tamże; [11] Sprawozdanie Kierownictwa Turnieju piłki nożnej o mistrzostwo Parku „Juvenia” w 1941 r., s. 4; [12] Rękopis sprawozdania Karola Kozłowskiego…; [13] Protokół z posiedzenia Kierownictwa Turnieju z dnia 24 czerwca; [14] Patrz. Protokół z posiedzenia Kierownictwa Turnieju z dnia 15 lipca i sprawa Sparty; [15] Protokół z posiedzenia Kierownictwa Turnieju z dnia 29 lipca i następne; [16] Rękopis sprawozdania Karola Kozłowskiego… oraz Sprawozdanie Kierownictwa Turnieju …, s. 6; [17] Sprawozdanie Kierownictwa Turnieju …, s. 7 oraz Protokół z zebrania delegatów klubowych z dnia 21 sierpnia; [18] Protokół z posiedzenia Kierownictwa Turnieju z dnia 2 września; [19] Sprawozdanie Kierownictwa Turnieju …, s. 7; [20] Rękopis sprawozdania Karola Kozłowskiego…; [21] Chemicz Stanisław, SPORT W KRAKOWIE W LATACH 1939-1945, Kraków 2003, s. 79-81; [22] Sprawozdanie Kierownictwa Turnieju …, s. 20; [23] Chemicz Stanisław, SPORT W KRAKOWIE…, s. 82 ; [24] Sprawozdanie Kierownictwa Turnieju …, s. 11; [25] Chemicz Stanisław, SPORT W KRAKOWIE…, s. 82-83; [26] tamże; [27] Sprawozdanie Kierownictwa Turnieju …, s. 8; [28] Chemicz Stanisław, SPORT W KRAKOWIE…, s. 83; [29] Rękopis sprawozdania Karola Kozłowskiego…; [30] tamże; [31] Rękopis (z wyklejkami druków) sprawozdania Karola Kozłowskiego z przebiegu mistrzostw Krakowa w 1943 roku; [32] Sprawozdanie Kierownictwa Turnieju piłki nożnej o mistrzostwo Krakowa w roku 1943, s. 3; [33] Rękopis sprawozdania Karola Kozłowskiego…, s. 3; [34] Sprawozdanie Kierownictwa Turnieju…, s. 4; [35] tamże, s. 5; [36] Chemicz Stanisław, SPORT W KRAKOWIE…, s. 109-110 za relacją K. Kozłowskiego s. 5; druk ulotny Kierownictwa Rozgrywek z 10 sierpnia; [37] ; Pismo zastępcy przewodniczącego Kolegium Sędziów do Prezydium Krakowskich Zespołów Piłkarskich z 10 sierpnia 1943 roku; [38] Pismo KS Groble do Zarządu Krakowskiego Okręgowego Kolegium Sędziów Piłki Nożnej z 10 września 1943 roku; KS Łagiewianka do Wydziału Spraw Sędziowskich w Krakowie z 19 października 1943 roku; [39] Sprawozdanie Kierownictwa Turnieju…, s. 5-6; [40] Rękopis sprawozdania Karola Kozłowskiego…, s. 10; [41] Sprawozdanie Kierownictwa Turnieju…, s. 7-8; [42] Komunikat o karach na zawodników i zespoły z 12 października; [43] Sprawozdanie Kierownictwa Turnieju…, s. 8; [44] Chemicz Stanisław, SPORT W KRAKOWIE…, s. 114; [45] Sprawozdanie Kierownictwa Turnieju…, s. 8; [46] Chemicz Stanisław, SPORT W KRAKOWIE…, s. 115-116; [47] Pismo A. Zdybalskiego do Wydziału Sędziowskiego z 19 października; [48] Sprawozdanie Kierownictwa Turnieju…, s. 9.; [49] Uchwała Zebrania Delegatów Zespołów oraz Komunikaty Kierownictwa Turnieju z 2 października 1943; [50] Sprawozdanie Kierownictwa Turnieju…, s. 10; Rękopis sprawozdania Karola Kozłowskiego…, s. 21; [51] Regulamin turnieju mistrzowskiego z kwietnia 194, punkt 5  ; [52] Okólnik Kierownictwa turnieju pucharowego nr 2; [53] Druk: Podstawy ideowe zespołów należących do Turnieju Pucharowego; [54] Okólnik nr 2; [55] Komunikaty Kierownictwa Rozgrywek Piłkarskich nr 4 i 5; [56] Sprawozdanie A. Wodki z pracy Kierownictwa Rozgrywek z 1944.12.13, s. 4; [57] Komunikat Kierownictwa Rozgrywek Piłkarskich nr 4; [58] I Okólnik Grona Sędziów Niezależnych; [59] Komunikat … nr 4; [60] Pismo Juvenii do Kierownictwa Rozgrywek z 12 maja; [61] [Sprawozdanie A. Wodki…, s. 3; [62] Okólnik nr 2; [63] Chemicz Stanisław, SPORT W KRAKOWIE…, s. 147; [64] z Okólnika Kierownictwa turnieju pucharowego nr 3; [65] tamże; [66] Chemicz Stanisław, SPORT W KRAKOWIE…, s.148; [67] tamże, s.149; [68] Sprawozdanie A. Wodki…, s. 4; [69] Chemicz Stanisław, Piłka nożna w okupowanym Krakowie, Kraków 1982, s. 148; [70] tamże, s. 126

Wisła w mistrzostwach

  • Ilość startów: 4
  • Ilość meczów: 43
  • Bilans: 26-4-2 (bilans nie kompletny)
  • Bramki: 207-39 (zaliczono walkower)


Edycja Il. meczów Z-R-P Br Wynik
1940 7 7-0-0 52-8 1 Grafika:Puchar.png
1941 13 11-2-0 59-9 1 Grafika:Puchar.png
1943 12 8-2-2 56-15 2
1944 11 9-3-0 40-7 1 Grafika:Puchar.png*
  • Turniej nie dokończony



Wszyscy strzelcy Wisły:
3 bramki: Zdzisław Mordarski
2 bramki: Władysław Giergiel
1 bramka: Kazimierz Obtułowicz, Mieczysław Gracz

Uwagi:

  • - Pozostali strzelcy nie są znani

Tryumfatorzy

  1. Wisła Kraków (3): 1940, 1941, 1944 - Turniej nie dokończony
  2. Cracovia (1): 1943

Ciekawostki

  • W rozgrywkach brały też udział filie Wisły, czyli takie kluby jak np. Amatorski Klub Sportowy, czy Wodociągi.
  • Podczas mistrzostw Wisła odniosła drugie, co do rozmiarów, zwycięstwo nad Cracovią. Wynik brzmiał 7:1 i przez 50 lat było to najwyższe zwycięstwo Wisły w "Świętej Wojnie". Dopiero w 1990 roku, wiślacy poprawili ten rezultat bijąc rywalkę 10:1
  • W 1944 roku turnieju nie dokończono. Tytuł mistrzowski Wisły więc można określić mianem "moralnego".

Zobacz też