1974.04.06 Zagłębie Sosnowiec - Wisła Kraków 1:1
Z Historia Wisły
![]() | Zagłębie Sosnowiec | 1:1 (1:0) | Wisła Kraków | ![]() | ||||||
widzów: 30.000 | ||||||||||
sędzia: Wiesław Karolak z Łodzi | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Spis treści |
Relacje prasowe
Echo Krakowa. 1974, nr 82 (6/7 IV) nr 8875
Piłkarze ekstraklasy rozpoczynają drugą tercję wiosennych bojów. To już 6 kolejka przed nami i to kolejka, która może wstrząsnąć ligową tabelą.
I właśnie Jesteśmy przy clou nadchodzących spotkań. Dla nas krakowian dzisiejszy (sobotni) występ jedenastki „Białej Gwiazdy” w Sosnowcu z Zagłębiem, ma nie tylko prestiżowe znaczenie. Mecz ten da odpowiedź na nurtujące sympatyków Wisły pytanie: czy zespół nasz określany w całym kraju Jako „jedenastka wielkich nadziei”, odnajdzie się wreszcie? O cóż tu chodzi? Można się wprawdzie zgodzić, że trzecia lokata, jaką zajmuje drużyna szkolona przez Jerzego Steckiwa, jest wysoka w porównaniu do okresu, kiedy wiślakom widmo spadku zaglądało w oczy, Ale w Wiśle, jak w żadnej innej drużynie naszej ekstraklasy, jest tylu utalentowanych i świetnie wyszkolonych piłkarzy, że należy się zastanowić co się kryje za dziwną nieskutecznością w grze? Ostatnie kontuzje A.
Szymanowskiego i Kmiecika mocno komplikują sytuację, ale przecież porażka z Gwardią i ostatnie remisy w Bytomiu z Polonią oraz w Krakowie ze Śląskiem wykazują debit-: nie, że zawodnikom brak szybkości, nieustępliwości w grze 1... świeżości! Czyżby nie przykładali się należycie do pracy? Kmiecik i Kapka stracili chwilowo miejsce w kadrze K. Górskiego.
Jeśli tak dalej pójdzie, to i na lokaty zajmowane przez A. Szymanowskiego i Musiała znajdą się amatorzy.
Tymczasem liczna armia sympatyków Wisły pragnęłaby, aby nasz .,team gwiazd” (tak się określa podopiecznych trenera Steckiwa) spełni! wreszcie pokładane nadzieje.
Pragnąłbym po dzisiejszym meczu w Sosnowcu, oczywiście po efektownym zwycięstwie nad Zagłębiem (jesienią wygrali krakowianie 2:0) przyznać, że nieskuteczność w poczynaniach „Białej Gwiazdy” była li tylko wynikiem chwilowego kryzysu, który został zażegnany, że znów wysoką formą Imponują: Kusto a szczególnie Kapka — leader w klasyfikacji na „króla strzelców”, który, powiększy swój stan posiadania, że obrona, jak dawniej stanowi, monolit a drugą linia zaczyna Wreszcie spełniać należną jej b, ważną, rolę. Marząc, nie sposób pominąć jednak faktu, że zarówno A.
Szymanowski jak i K. Kmiecik śledzić będą poczynania. swych kolegów z ławki dla rezerwowych.
Wczoraj bowiem dr Jerzy Jasieński był zdania, że obydwaj piłkarze będą mogli wystąpić dopiero przeciwko ROW-owi w Rybniku, choć nie wykluczał, że szczególnie Kmiecik może już dziś być zdolny do gry.
Echo Krakowa. 1974, nr 83 (8 IV) nr 8876
Piłkarze krakowskiej Wisły zremisowali, z Zagłębiem w Sosnowcu 1:1 (0:1). Bramki zdobyli, dla gospodarzy — E. Szmidt w 41 min., dla gości — Z. Kapka w 72 min. gry.
Sędziował b. słabo p. Karolak z Lodzi. Widzów ok. 20 tys.
WISŁA: Adamczyk, H. Szymanowski, Maculewicz, B. Stolczyk, Musiał, Obarzanowski, Garlej (od 68 min. Krawczyk), Płonka, Kusto, Sarnat, Kapka.
ZAGŁĘBIE: Grotyński, Pielok, Zawadzki, Rudy, E. Szmidt, Mikołajów, Mazur (od 81 min. Kasperski), Szaryński, Maleńki, Seweryn, Loska.
Sosnowiec zawsze zaliczał się do terenów, gdzie o punkty niezwykle trudno pokusić się gościom.
Tym bardziej teraz, kiedy po wielkiej akcji kompletowania drużyny i mobilizacji szeregów (nawet zapracowanego J, Gmocha zdołano zaangażować na trenera koordynatora) zagłębie odzyskało równowagę ! grając niezwykle ambitnie, wręcz z desperacją, gromadzi punkty, które są mu potrzebne, aby uniknął spadku do II ligi, Nic więc dziwnego, że w takiej sytuacji osłabiona brakiem kontuzjowanych trzech czołowych zawodników Wisła (Gonet, A. Szymanowski i Kmiecik) może mówić o sukcesie, że przywiozła do domu remis.
Ale brak Goneta nie dał się w sobotę w Sosnowcu odczuć, ponieważ zastępujący go młody Adamczyk rozegra! życiową partię i zebrał wiele gorących braw od nielicznych sympatyków Wisły a później od kolegów i kierownictwa drużyny, to jednak luka wynikająca z braku pozostałych dwóch zawodników, reprezentantów Polski — A. Szymanowskiego i Kmiecika była już widoczna. Dość odważnie ustawiony tuż przed bramkarzem, jako przedostatnia Instancja, młody — B. Stolczyk, mimo kolosalnej ambicji nie uniknął kilku rażących błędów a tym samym nie spełnił zadania i musiał być często asekurowany przez kolegów. W konsekwencji odbiło się to na postawie kolegów grających w tej strefie. Tym bardziej, że i H. Szymanowski odczuwał jeszcze dolegliwości i zbyt często pozwalał szybkiemu Losce siać zamieszanie w obrębię pola karnego (ze zdziwieniem wyczytałem W niedzielnej prasie, że to Musiał miał jakoby spełniać rolę opiekuna Loski i szczerze się zdziwiłem, ponieważ ten ostatni unikał strefy, gdzie operował Musiał). I druga linia nie spełniła należycie zadania, choć bardzo się o to starał Obarzanowski, jak też w ostatnich 20 min. Krawczyk, który wymienił Garleja, W tej sytuacji tercet ofensywny: Kusto, Sarnat i Kapka nie miał łatwego zadania. Tym bardziej, że i środkowy napastnik, po świetnej partii ze Śląskiem wykazał pewne oznaki. zmęczenia.
Cale, szczęście, że dwaj panowie „K” walczyli z zębem, co przesądziło o wywiezieniu z Sosnowca cennego punktu. Początkowo krakowianie grali bez wiary, choć przecież dopiero w 41 min. i to przy biernej postawie obrony. E. Szmidt z wyskoku zdobył bramkę. Natomiast wyrównanie padło w 72. miń. Kusto przeprowadził szybki rajd prawą stroną boiska i precyzyjnie zacentrował, w tym momencie do akcji wkroczył Kapka i uprzedzając Zawadzkiego oraz Szmidta, zdołał skierować piłkę do siatki. Wprawdzie w ostatnim kwadransie wiślacy przeżywali gorące chwile, -m. in. Musiał wybił w 80 min. piłkę z linii bramkowej, ale wszystko skończyło się szczęśliwie.
Nadchodzącą przerwę w rozgrywkach przyjmujemy z ulgą. Kadrowicze Wisły wyjeżdżają, lecz właśnie pozostali gracze muszą solidnie popracować aby nie tylko odzyskać świeżość, ale głównie nabrać szybkości i... zdecydowania.
Gazeta Krakowska. 1974, nr 82 (6/7 IV) nr 8116
Dziś i jutro piłkarze ekstraklasy rozegrają szóstą kolejkę mistrzowską. Krakowska Wisła wyjeżdża na trudny mecz do Zagłębia Sosnowiec. Sosnowiczanie zajmują wprawdzie ostatnie miejsce w tabeli, ale w rundzie wiosennej z czterech spotkań wygrali aż trzy. Zagłębie wystartowało więc bardzo obiecująco i zapewne myśli teraz o pokonaniu Wisły. Te punkty pozwoliłyby gospodarzom, przy ewentualnych porażkach rywali, na wydostanie się z ostatniego miejsca.
A co słychać w Wiśle? Niestety, wieści nie są pocieszające.
W Zagłębiu nie zagrają kontuzjowani A. Szymanowski i Kmiecik. Mimo tego niewątpliwego osłabienia — jak oświadczył nam wczoraj trener Jerzy Steckiw — wiślacy nie zamierzają rezygnować ze zdobycia punktów. W drużynie panuje dobra atmosfera. „Nie nastawiamy się na defensywę — oświadczył trener.
— Do dyspozycji poza zawodnikami, którzy grali w meczu ze Śląskiem mam jeszcze B. Stolczyka i Krawczyka. W bramce wystąpi Gonet albo Adamczyk".
Gazeta Krakowska. 1974, nr 83 (8 IV) nr 8117
14 bramka Zdzisława Kapki
Trzeci remis Wisły
Piłkarze krakowskie] Wisły w meczu o mistrzostwo ekstraklasy zremisowali w sobotę w Sosnowcu z miejscowym Zagłębiem 1:1 (1:0). Był to już trzeci remis krakowian na sześć rozegranych spotkań w rundzie wiosennej.
Wiślacy wystąpili w mocno osłabionym składzie, zabrakło bowiem A. Szymanowskiego i Kmiecika, którzy leczą jeszcze kontuzje. Nic więc dziwnego, że goście grali wzmocnioną defensywą, nie rezygnowali jednak z szybkich kontrataków inicjowanych z reguły przez Kapkę i Kusto. Trener J. Steckiw opracował skuteczną taktykę. Polegała ona przede wszystkim na powstrzymywaniu impetu gospodarzy, zwalnianiu gry i szanowaniu piłki.
Sosnowiczanie potwierdzili raz jeszcze, że kryzys formy mają już za sobą i nie rezygnują z walki o utrzymanie się w ekstraklasie. Piłkarze Zagłębia ruszyli z miejsca do ofensywy, zdobywając wyraźną przewagę. Największe niebezpieczeństwo groziło bramkarzowi Wisły ze strony Loski i Maleńkiego. Ich szybkie rajdy nie zawsze potrafili powstrzymać obrońcy krakowscy. Na szczęście Adamczyk spisywał się w sobotę bardzo dobrze. Skapitulował jednak w 35 minucie po strzale Szmidta, który głową skierował piłkę do siatki po rzucie rożnym egzekwowanym przez Loskę.
W drugiej połowie gra się wyrównała, wiślacy ruszyli do bardziej zdecydowanych ataków, Dwukrotnie obrońcy sosnowiczan nieprzepisowo powstrzymali rajdy Kusty, ratując w ten sposób swój zespół przed utratą bramki. W 78 min. krakowianie zdobyli gola. Kusto podał piłkę Kapce, a ten skierował ją do siatki. Była to 14 bramka najlepszego aktualnie Strzelca ekstraklasy.
W końcówce meczu sosnowiczanie stworzyli jeszcze kilka groźnych sytuacji pod bramką Adamczyka, ale krakowianie bronili się skutecznie i nie dali sobie odebrać jednego punktu.
Trener J. Steckiw był zadowolony po meczu z wyniku remisowego. „Graliśmy przecież w osłabionym składzie — po wiedział J. STECKIW. — Moi podopieczni zagrali bardzo rozsądnie, umiejętnie powstrzymując ataki gospodarzy. Całe szczęście, że nastąpi teraz dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach ekstraklasy. W tym czasie Kmiecik i A. Szymanowski powrócą już chyba do zdrowia i nareszcie wystąpimy w pełnym składzie".
WISŁA: Adamczyk, H. Szymanowski, Maculewicz, Musiał, Płonka, B. Stolczyk, Obarzanowski, Kapka, Garlej (Krawczyk), Sarnat, Kusto.