1990.04.08 Wisła Kraków - GKS Katowice 0:0
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 0:0 | GKS Katowice | ||||||||
| widzów: 6.000 | ||||||||||
| sędzia: Mieczysław Piotrowski z Warszawy | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 1990, nr 83 (7-8 IV) = 13980
PIŁKA NOŻNA Wisła — Katowice (I liga), niedziela godz. 11.
Dziennik Polski. 1990, nr 84 (9 IV) = 13981
Wisła — GKS Katowice 0:0 Sędziował p. M. Piotrowski s Warszawy. Widzów ok. 7 tys. WISŁA: Bobrowicz — Jałocha, Małek, Lewandowski, Ciszka — Janik, Marzec, Wojtowicz (72 min. Lipka), Dziubiński — Moskal, Jelonek GKS KATOWICE: Jojko — Nazimek (86 min. Razakowski), Szewczyk. Piekarczyk — Kubisztal, Nawrocki, P. Świerczewski (54 min. Walczak), Lesiak — Strojek, Grzesik, M. Świerczewski. Tylko najzagorzalsi zwolennicy futbolu zdecydowali się przyjść na mecz, gdyż pogoda była fatalna: deszcz ze śniegiem, wiatr i przenikliwe zimno. Aura uniemożliwiała wręcz piłkarzom stworzenie ładnego widowiska. W tej sytuacji o zdobyciu bramki mógł zadecydować przypadek. I chyba dlatego zarówno trener Adam Musiał, jak i jego vis a vis, Orest Lenczyk, postawili... na obronę. „Nie stracić bramki” — myśleli też zawodnicy i wywiązali się z zadania bezbłędnie Kto był bliższy zdobycia upragnionego zwycięstwa? W pierwszej odsłonie raczej goście, choć tylko raz w 24 min. Strojek zdecydował się na strzał (piłka minęła cel) Tuż przed antraktem. w 43 min.', wiślacy także zagrozili bramce katowiczan, ale po centrze Dziubińskiego ani Jelonek, ani Moskal nie zdołali skierować piłki do bramki Jojki. — Pierwsza połowa meczu była korzystniejsza dla nas — powie później p. Orest Lenczyk — ponieważ mieliśmy. sprzymierzeńca w wietrze. Zdawałem sobie sprawę, że po zmianie stron będziemy musieli jeszcze więcej uwagi poświęcać na zabezpieczeniu własnej bramki. I tak też było. Wiślacy uzyskali bowiem sporą przewagę, chociaż nie potrafili wypracować sobie swobodnych pozycji strzałowych. Goście bowiem, wzmocnili obronę i jak mogli, tak wybijali piłkę do przodu. Wprawdzie wracała ona jak bumerang lecz próby strzeleckie „Białej Gwiazdy” nie przyniosły efektu Najlepszych pozycji nie wykorzystali: Dziubiński (71 min.), Janik (75 min.), Jelonek (78 min.) i Małek- głową (80 min.). Inna sprawa, że wcześniej (66 min.) Grzesik otrzymał prezent od wiślaków lecz nie zdołał opanować piłki Chwaląc obydwa zespoły za ambicję i olbrzymie zaangażowanie nie sposób nie wytknąć im, że zbyt rzadko stosowali długie, prostopadłe., czy krzyżowe przerzuty. Widocznie w obawie przed niecelnymi podaniami i stratą piłki, woleli szukać partnerów w zasięgu kilku metrów. Tymczasem nic z takiej taktyki nie wychodziło. — Tak, zachęcaliśmy zawodników do gry „długą piłką" — powiedział po meczu drugi trener gospodarzy, Kazimierz Kmiecik. — W sumie jednak trudno mieć do nich większe pretensje. Pogoda nie sprzyjała temu, aby mogli stworzyć efektowny spektakl. Dodajmy, że szczególnie w końcówce meczu zawodnicy obu zespołów jeszcze więcej uwagi przywiązywali utrzymaniu bezbramkowego podziału punktów, niż atakowi. Zwalniali grę, często podając piłkę do swojego bramkarza. (JAF)
