1990.04.08 Wisła Kraków - GKS Katowice 0:0

Z Historia Wisły

1990.04.08, I Liga, 22. kolejka, Kraków, Stadion Wisły,
Wisła Kraków 0:0 GKS Katowice
widzów: 6.000
sędzia: Mieczysław Piotrowski z Warszawy
Bramki
Wisła Kraków
4-4-2
Jacek Bobrowicz
Marcin Jałocha
Grzegorz Lewandowski
Zenon Małek
Jarosław Giszka
Zdzisław Janik
Leszek Lipka grafika: Zmiana.PNG (71’ Dariusz Wójtowicz)
Dariusz Marzec
Tomasz Dziubiński
Kazimierz Moskal
Mateusz Jelonek

trener Adam Musiał
GKS Katowice
3-4-3
Janusz Jojko
Piotr Nazimek Grafika:zmiana.PNG (85' Robert Razakowski)
Roman Szewczyk
Piotr Piekarczyk
Mirosław Kubisztal
Janusz Nawrocki
Andrzej Lesiak
Piotr Świerczewski Grafika:zmiana.PNG (64' Krzysztof Walczak)
Zdzisław Strojek
Dariusz Grzesik
Marek Świerczewski

trener: Orest Lenczyk

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Dziennik Polski. 1990, nr 83 (7-8 IV) = 13980

PIŁKA NOŻNA Wisła — Katowice (I liga), niedziela godz. 11.

Dziennik Polski. 1990, nr 84 (9 IV) = 13981

Wisła — GKS Katowice 0:0 Sędziował p. M. Piotrowski s Warszawy. Widzów ok. 7 tys. WISŁA: Bobrowicz — Jałocha, Małek, Lewandowski, Ciszka — Janik, Marzec, Wojtowicz (72 min. Lipka), Dziubiński — Moskal, Jelonek GKS KATOWICE: Jojko — Nazimek (86 min. Razakowski), Szewczyk. Piekarczyk — Kubisztal, Nawrocki, P. Świerczewski (54 min. Walczak), Lesiak — Strojek, Grzesik, M. Świerczewski. Tylko najzagorzalsi zwolennicy futbolu zdecydowali się przyjść na mecz, gdyż pogoda była fatalna: deszcz ze śniegiem, wiatr i przenikliwe zimno. Aura uniemożliwiała wręcz piłkarzom stworzenie ładnego widowiska. W tej sytuacji o zdobyciu bramki mógł zadecydować przypadek. I chyba dlatego zarówno trener Adam Musiał, jak i jego vis a vis, Orest Lenczyk, postawili... na obronę. „Nie stracić bramki” — myśleli też zawodnicy i wywiązali się z zadania bezbłędnie Kto był bliższy zdobycia upragnionego zwycięstwa? W pierwszej odsłonie raczej goście, choć tylko raz w 24 min. Strojek zdecydował się na strzał (piłka minęła cel) Tuż przed antraktem. w 43 min.', wiślacy także zagrozili bramce katowiczan, ale po centrze Dziubińskiego ani Jelonek, ani Moskal nie zdołali skierować piłki do bramki Jojki. — Pierwsza połowa meczu była korzystniejsza dla nas — powie później p. Orest Lenczyk — ponieważ mieliśmy. sprzymierzeńca w wietrze. Zdawałem sobie sprawę, że po zmianie stron będziemy musieli jeszcze więcej uwagi poświęcać na zabezpieczeniu własnej bramki. I tak też było. Wiślacy uzyskali bowiem sporą przewagę, chociaż nie potrafili wypracować sobie swobodnych pozycji strzałowych. Goście bowiem, wzmocnili obronę i jak mogli, tak wybijali piłkę do przodu. Wprawdzie wracała ona jak bumerang lecz próby strzeleckie „Białej Gwiazdy” nie przyniosły efektu Najlepszych pozycji nie wykorzystali: Dziubiński (71 min.), Janik (75 min.), Jelonek (78 min.) i Małek- głową (80 min.). Inna sprawa, że wcześniej (66 min.) Grzesik otrzymał prezent od wiślaków lecz nie zdołał opanować piłki Chwaląc obydwa zespoły za ambicję i olbrzymie zaangażowanie nie sposób nie wytknąć im, że zbyt rzadko stosowali długie, prostopadłe., czy krzyżowe przerzuty. Widocznie w obawie przed niecelnymi podaniami i stratą piłki, woleli szukać partnerów w zasięgu kilku metrów. Tymczasem nic z takiej taktyki nie wychodziło. — Tak, zachęcaliśmy zawodników do gry „długą piłką" — powiedział po meczu drugi trener gospodarzy, Kazimierz Kmiecik. — W sumie jednak trudno mieć do nich większe pretensje. Pogoda nie sprzyjała temu, aby mogli stworzyć efektowny spektakl. Dodajmy, że szczególnie w końcówce meczu zawodnicy obu zespołów jeszcze więcej uwagi przywiązywali utrzymaniu bezbramkowego podziału punktów, niż atakowi. Zwalniali grę, często podając piłkę do swojego bramkarza. (JAF)