1991.05.11 Wisła Kraków - ŁKS Łódź 0:0

Z Historia Wisły

1991.05.11, I Liga, 23. kolejka, Kraków, Stadion Wisły,
Wisła Kraków 0:0 ŁKS Łódź
widzów: 6.000-8.000
sędzia: Marek Kowalczyk z Lublina
Bramki
Wisła Kraków
4-4-2
Jacek Bobrowicz
Grzegorz Lewandowski
Janusz Gałuszka
Grafika:Zk.jpg Jarosław Giszka
Mariusz Myślewski grafika: Zmiana.PNG (46’ Zbigniew Świętek)
Zdzisław Janik
Dariusz Marzec
Dariusz Wójtowicz
Tomasz Kulawik
Zbigniew Gręda
Tomasz Dziubiński grafika: Zmiana.PNG (88’ Sławomir Przytuła)

trener: Adam Musiał
ŁKS Łódź
4-4-2
Andrzej Woźniak
Rafał Pawlak
Witold Wenclewski grafika: Zmiana.PNG (46' Marek Ogrodowicz)
Juliusz Kruszankin Grafika:Zk.jpg
Dariusz Nowacki
Tomasz Lenart
Marek Chojnacki
Adam Grad Grafika:Zk.jpg
Zdzisław Leszczyński
Tomasz Wieszczycki grafika: Zmiana.PNG (70' Sławomir Różycki Grafika:Zk.jpg)
Tomasz Cebula

trener: Wojciech Łazarek

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

ucięteucięte

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Wisła — ŁKS (I liga), sobota godz. 17

Dziennik Polski. 1991, nr 108 (13 V) = nr 14267

Wisła — ŁKS 0:0 Sędziował M. Kowalczyk z Lublina. Żółte kartki: Giszką, Grad, Kruszankin, Różycki. Widzów ok. 8 tys. WISŁA: Bobrowicz — Lewandowski. Gałuszka, Giszka — Myślewski (46’ Świętek), Janik, Marzec, Wójtowicz, Kulawik — Gręda, Dziubiński (87’ przytula). ŁKS: Woźniak — Pawlak, Kruszankin. Węclewski (46’ Ogrodowicz), Nowacki — Lenart, Chojnacki, Leszczyński, Cebula — Wieszczycki (76’ Różycki), Grad. Nie był to. mecz, który utkwi w pamięci kibiców. Co prawda obie drużyny grały z dużą zaciętością, twardo walczyły 0 piłkę, ale nie stworzyły interesującego widowiska. Zbyt mało było tego, to sympatycy futbolu lubią najbardziej: szybkich, zmieniających się akcji, celnych strzałów... Gospodarze rozegrali jedno ze słabszych spotkań w tym sezonie. Poruszali się po boisku wolno, w jednostajnym tempie. Nie potrafili przyspieszyć gry, zaskoczyć rywali niekonwencjonalną zagrywką. Mieli optyczną przewagę (o czym świadczy choćby stosunek rzutów rożnych 10:5), ale nic z tego nie wynikało. zbyt rzadko decydowali się na strzały, a te które oddawali były nieskuteczne. Łodzianie przyjechali do Krakowa z zamiarem zdobycia jednego punktu. Temu celowi podporządkowali taktykę. W defensywie grali ostro, zdecydowana, unikając poważniejszych błędów. Gdy tylko nadarzyła się okazja kontratakowali. Trzykrotnie byli bliscy zdobycia gola. Zabrakło im jednak precyzji w strzałach. Kto wie, jak potoczyłyby się losy meczu, gdyby Marzec już w 1 min. wykorzystał świetną sytuację... 13 min. później wiślacy egzekwowali trzy kolejne kornery, ale nie przyniosły one żadnego efektu. Geście nie bardzo kwapili się do zdecydowanych ataków. Dopiero W 39 min. wypracowali pierwszą groźną sytuację: tuż obok słupka strzelił Lenart. Chwilę potem Marzec wbiegł na pole karne, wyłożył piłkę Dziubińskiemu, ten jednak główkował zbyt słabo, by mógł zaskoczyć Woźniaka. Po przerwie krakowianie nadal grali apatycznie, bez zwykłej dla siebie werwy, w ich poczynaniach brakowało też „pomyślunku”, bez którego trudno o wyprowadzenie rywali w pole. W 55 miń. mieli szanse na uzyskanie gola, ale najpierw po strzale Grędy i odbiciu się piłki od któregoś z łodzian dobrym refleksem popisał się Woźniak, a potem po „główce” Lewandowskiego piłka przeszła tuż obok słupka. 4 min. później znowu mocno strzelił Gręda, jednak i tym razem goście zachowali czyste konto, W miarę upływającego czasu gra gospodarzy stawała się coraz bardziej nerwowa. W 67 min. Dziubiński ładnie zagrał do Wojtowicza, którego „bomba” trafiła w... głowę Kruszankina. Po chwili Marzec strzelił obok słupka. Mecz przypominał bicie głową w mur. Łodzianie bronili się skutecznie, a ich szybcy napastnicy nie dawali spokoju krakowskiej defensywę. W 72 min. Cebula zakończył swój rajd groźnym strzałem. Remis nie krzywdzi żadnego z zespołów, choć oczywiście zadowoleni są z nieg0 tylko goście. (JeFi)

Dziennik Polski. 1991, nr 109 (14 V) = nr 14268

W miniony weekend jedną z największych niespodzianek — niestety in minus — sprawiła WISŁA, która u siebie zaledwie zremisowała z ŁKS 0:0. Krakowianie w żaden sposób nie potrafili sforsować szczelnej obrony gości. Był to już dwunasty w tym sezonie remis wiślaków, a dopiero drugi ełkaesiaków. A oto co powiedzieli po spotkaniu trenerzy obu zespołów: ADAM MUSIAŁ; „W futbolu potrzeba nie tylko serca i płuc, ale i głowy. Nie można zdobyć bramki, jeśli nie ma strzałów na bramkę. Było to bicie, głową w mur. Zabrakło piłkarskiego cwaniactwa. Mój zespół zrobił wrażenie jakby to on grał z Legią, a nie ŁKS" (łodzianie zmierzyli się z nią w środę w półfinale PP — przyp. fil). WOJCIECH ŁAZAREK: „Znając wartość Wisły przyjęliśmy taką taktykę, aby tego meczu nie przegrać. Muszę pochwalić obie drużyny za niesamowitą walkę, chęć odniesienia zwycięstwa. Wisła podobała mi się. Myślę, że niewykorzystanie tych sytuacji, które wypracowała, było spowodowane uciekającym czasem. Stąd może nerwowość w grze”