1991.09.28 Wisła Kraków - Zawisza Bydgoszcz 2:1
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 2:1 (1:1) | Zawisza Bydgoszcz | ||||||||
| widzów: 7.000-10.000 | ||||||||||
| sędzia: Marek Kowalczyk z Lublina. | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
| W 87' minucie meczu Jacek Bobrowicz obronił rzut karny. | ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 1991, nr 225 (28/29 IX) = nr 14384
WISŁA — ZAWISZA (sędziuje M. Kowalczyk z Lublina). Krakowianie przed tygodniem doznali pierwszej porażki w tym sezonie. W Sosnowcu stracili, nie tylko dwa punkty, ale i dwóch zawodników ukaranych czerwonymi kartkami: Lewandowskiego i Włodarza. Obaj oczywiście nie mogą wystąpić w dzisiejszym meczu. A dodajmy, że Giszka jest kontuzjowany, a Jałocha dopiero powraca do pełni sił. Nic więc dziwnego, ,że trener Musiał będzie miał spory problem, jak ustawić linię obrony. Bydgoszczanie spisują się w bieżących rozgrywkach nadspodziewanie dobrze. Są wiceliderami tabel;. Dysponują dużą „siłą ognia” (18 zdobytych goli). W ostatniej kolejce pokonali Widzew aż 3:0. Teraz zapewne myślą o kolejnej zdobyczy punktowej. Co na to gospodarze?
Dziennik Polski. 1991, nr 226 (30 IX) = nr 14385
Bobrowicz zwycięzca
Wisła — Zawisza 2:1 (1:1) Bramki: Janik (21) i Marzec (7'9) — Malejew (42). Sędz. M. Kowalczyk z Lublina — słabo. Widzów ok. 15 tys. WISŁA: Bobrowicz — Gałuszka, Małek, Kulawik — Myślewski, Gręda (67 Jałocha) — Janik, Marzec, Wójtowie? — Jelonek, Świętek (61 Moskal). Był to bodaj najlepszy mecz jaki odbył się w tej rundzie pod Wawelem. Ofensywna gra z obu stron, dużo szybkich akcji i jeszcze więcej starć. Początek meczu, to wprawdzie ataki wiślaków, ale też nierzadko Strzelali na bramkę goście. Prowadzenie zdobyła Wisła za sprawą Marca, który „okręcił” wokół siebie dwóch rywali i idealnie „obsłużył” Janika. A ten nie. zwykł marnować takich podań. Strzelił silnie i plasowana piłka ugrzęzła w bramce Zawiszy W 4 min. później mogło być 2:0 dla krakowian, ale tym razem Marzec będąc w świetnej pozycji, zwlekał ze strzałem a później dał się zepchnąć w trudną sytuację, z której bramki strzelają nieliczni gracze. „Biała gwiazda” nie .dowiozła” prowadzenia do przerwy. W 42 min. jej obrońcy tak nieudolnie zastawili pułapkę, że zamiast spalonego Malejew znalazł się na czystej pozycji j wyrównał stan meczu na 1:1. Po zmianie stron zespoły postanowiły frontalnymi atakami przechylić szalę na swą stronę. W 53 min. Modracki nie wykorzystał jednak pozycji sam na sam z bramkarzem, w 3 min. później, po zagraniu Janika z Grędą nadbiegający Wójtowicz strzelił silnie, ale piłka przeszła tuż obok słupka. W 73 min, nastąpiła efektowna parada Bobrowicza po strzale z bliska Chwiałkowskiego, a w 5 min. po niej Myślewski zacentrował, piłkę odbił Jelonek, przechwycił ją Marzec i... gooool! 2:1 dla Widy. Na 100 sekund przed ostatnim gwizdkiem bydgoszczanie otrzymali prezent od lubelskiego arbitra w postaci „jedenastki”. Pan •Kowalczyk chyba szukał pretekstu, aby. pokarać wiślaków za to, że ich trener często podbiegał do linii bocznej boiska a upomniany rewanżował się głośno krytycznymi uwagami na temat prowadzenia spotkania. Czymże jak nie pretekstem było przerwanie gry i wskazanie palcem na rzut karny za to, że w tłoku Chwiałkowski przewrócił się w obrębie pola karnego? Sprawiedliwości stało się jednak zadość: Bobrowicz zagrodził piłce drogę do siatki egzekwowaną z 11 metrów przez Czyrka. (JAF)
