1992.03.28 Wisła Kraków - Igloopol Dębica 0:0
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 0:0 | Pegrotour | ||||||||
| widzów: 7.000-9.000 | ||||||||||
| sędzia: Piotr Werner z Katowic. | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 1992, nr 75 (28-29 III) = nr 14534
Wisła — Pegrotour (I liga), sobota-godz. 15
Dziennik Polski. 1992, nr 76 (30 III) = nr 14535
Wisła — Pegrotour 0.—0 Sędziował P. Werner (Katowice). Żółte kartki: Jałocha, Chlebosołow, Porbes, Szufiita, Świerad. Widzów ok. 8 tys. WISŁA: Bobrowicz — Jałocha, Gałuszka, Giszka — Janik, Gręda (46’ Kulawik), Marzec, Wójtowicz — Świętek (73’ Moskal), Derewiński, Chlebosołow. PEGROTOUR: Szymaszek — Stefanik, Chłąd, Szufiita, Kołokołow — Świerad (81’ Susłow), Kaczówka, Nalepka, Porbes (89’ Hendzel), — Jelonek, Majak. 8 tys. ludzi ma już z głowy pokutę wielkanocną. Odprawili ją z nawiązką siedząc na tym meczu. Trener Wisły Adam Musiał powiedział po spotkaniu: „Panowie, co tu oceniać? To nie był mecz, tylko bicie głową w ścianę. Gdybym wpuścił jedenastu juniorów byłoby to samo. Zespół chce grać w pucharach, aspiracje ma duże, wymagania także a nie ma kto bramki strzelić. Ustawili się na „szesnastce" i każdy czekał aż' mu piłka spodnie pod nogi. Sześciu stało w polu karnym, a nie trzeba było sześciu tylko jednego mądrego.” .Najgroźniejszy z wiślaków Janik został praktycznie wyłączony z gry przez Porbesa, co wiślacki trener skomentował: „A jak Janik umrze, to co? Koniec z Wisłą?” Trener gości Tadeusz Gaszyński dodał: „Dopiero kompletujemy drużynę. Najważniejsze, że wyszliśmy z psychicznego dołka, chłopcy czują radość z grania. Liczyliśmy na kontry i dobry wynik, ale za taki przed meczem uznawałem także niewielką porażkę". Sam mecz hm... Wyłuskajmy to co mogło się podobać Niewątpliwie aktorski kunszt Chlebosołowa. Raz ręką ń la Maradona strzelił nawet gola, sędzia nie dał się jednak oszukać i wyciągnął żółtą kartkę. Dwa razy efektownie bez pomocy przeciwnika padł na polu karnym, ale „11” się nie doczekał. Ponadto biegał za dwóch, gdyż drugi kolega ze wschodu Derewiński przetruchtał cały mecz. Niezłe były dalekie przerzuty Pegrotouru. Dopiero w okolicach pola karnego goście zapominali o co chodzi w tej zabawie. Dwa razy Kaczówka mógł zdobyć gola. Raz strzelił tuż obok „okienka” a drugi raz, po efektownym podaniu piętą przez Jelonka, namierzył w górny róg lecz Bobrowicz zdążył sięgnąć piłkę ręką. LESZEK RAFALSKI
