1992.04.18 Motor Lublin - Wisła Kraków 3:0

Z Historia Wisły

1992.04.18, I Liga, 22. kolejka, Lublin, Stadion Motoru,
Motor Lublin 3:0 (2:0) Wisła Kraków
widzów: 2.000
sędzia: Krzysztof Słabik z Gdańska
Bramki
Mirosław Banaszek 18'
Leszek Pisz 45'
Mariusz Prokop 63'
1:0
2:0
3:0
Motor Lublin
4-4-2
Dariusz Opolski
Sergiej Michajłow
Władysław Kuraś
Jacek Bąk
Sławomir Wójtowicz
Mariusz Prokop
Roman Żuchnik
Leszek Pisz
Mieczysław Pisz
Mirosław Banaszek grafika: Zmiana.PNG (69' Piotr Adamczyk)
Zbigniew Grzesiak

trener: Grzegorz Bakalarczyk
Wisła Kraków
4-4-2
Jacek Bobrowicz
Robert Włodarz
Tomasz Kulawik
Jarosław Giszka
Janusz Gałuszka
Zbigniew Gręda
Marcin Jałocha
Dariusz Marzec grafika: Zmiana.PNG (72’ Jerzy Moskal)
Dariusz Wójtowicz
Robert Moskal grafika: Zmiana.PNG (46’ Mariusz Myślewski)
Zbigniew Świętek

trener: Kazimierz Kmiecik

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Dziennik Polski. 1992, nr 92 (17-20 IV) = nr 14551

WISŁA zmierzy się w Lublinie z Motorem. Obie drużyny w wiosennej rundzie spisują się bardzo kiepsko. W 4 meczach zdobyły zaledwie po 1 punkcie. Lublinianie ani razu nie zdołali trafić do siatki rywali! Każda passa, nawet najgorsza, kiedyś się jednak musi skończyć. Kto pierwszy przełamie kryzys? Czy Wiślacy pod wodzą nowego duetu trenerów: Kazimierza Kmiecika i Zdzisława Kapki zdołają przywieźć do Krakowa choćby jeden punkt? W Lublinie ostatnio grało im się bardzo ciężko, remis byłby więc ich sukcesem.

Dziennik Polski. 1992, nr 93 (21 IV) = nr 14552

Wielkosobotni dyngus Motor Lublin — Wisła 3.—0 (2—0) Bramki: Banaszek (18), L. Pisz (45). Prokop (63). Sędziował: K. Słabik z Gdańska. Widzów ok. 3 tys. MOTOR: Opolski — Michaiłów. Kuraś, Bąk. S. Wojtowicz — Prokop. Zuchnik. L. Pisz. M. Pisz — Banaszek (69’ Adamczyk), Grzesiak. WISŁA: Bobrowicz — Jałocha. Włodarz, Gałuszka. Giszka — Gręda, Marzec (72’ J. Moskal), D. Wojtowicz, Kulawik — Świętek, R. Moskal (46’ Myślewski). Lublinianie sprawili Wiśle przedwczesnego dyngusa... Do sobotniego meczu gospodarze nie zdobyli jeszcze gola w rundzie Wiosennej, ale właśnie na ..Białej Gwieździe” powetowali sobie Wcześniejszą nieudolność, trwającą dokładnie 378 minut. . „Gole straciliśmy — powiedział menedżer Wisły ROBERT GASZYŃSKI — po ewidentnych błędach w arze defensywnej, ale' trzeba w tym momencie ‘pochwalić lublinian, że potrafili nasze fuszerki wykorzystać. Po raz koleiny formacja, która była czołową w rundzie jesiennej czyli obrona, nie staje na wysokości zadania. Nie pierwszy też raz straciliśmy pola tuż przed zejściem do szatni. Chodzi mi o drugą bramkę. Sami zaś stworzyliśmy praktycznie tylko jedną dogodną sytuację, tuż po przerwie, ale nie wykorzystał jej Gręda zwlekając z oddaniem strzału". W pierwszej połowie krakowianie grali nawet ładnie dla oka. ale cały animusz kończył się na linii początkującej pole karne gospodarzy. Ci z kolei pokazali jak trzeba atakować i strzelać gole. Pierwszego uzyskali po klasycznej kontrze i „wrzutce” piłki na pole karne. Drugiego po sprytnym rozegraniu rzutu wolnego i dokładnym podaniu „skóry” do niepilnowanego Leszka Pisza. Trzeci zaś padł po rzucie wolnym (egzekutor: wspomniany L. Pisz). Po którym piłka odbiła się od słupka, wiślacy spokojnie sobie stali, a Prokop znalazł się tam gdzie być powinien... (bat)